Dzisiejsza data – 31 sierpnia, ostatni dzień tego miesiąca, ostatni dzień wakacji – powinna zmobilizować mnie do podjęcia kluczowych problemów polskiej oświaty – w przededniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego – 2025/2026. Jako że będzie to, dopiero, drugi rok szkolny, zaczynający się pod rządami Barbary Nowackiej jako ministry edukacji, powinno to zobligować mnie do skomentowania jej roli w stworzeniu warunków do pracy nauczycielek i nauczycieli, do funkcjonowania w szkołach – podstawowych i ponadpodstawowych – uczennic i uczniów, którzy jutro dowiedzą się nie tylko o – zazwyczaj  tymczasowym – planie lekcji, ale i  o najnowszych przepisach prawa oświatowego, mających wpływ na jakość ich funkcjonowania w roli ucznia.

 

Ale po głębszym zastanowieniu uznałem, że tego nie uczynię. Dlaczego? Bo zrobili to już inni, mający więcej informacji ode mnie. W imieniu pracowników oświaty wypowiedział się Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty oraz prezes ZNP Sławomir Broniarz. W dniach obchodów 45 rocznicy „Porozumień Sierpniowych”, które otworzyły drogę do powstania pierwszego w państwach bloku sowieckiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” nie wypada pominąć stanowiska Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania. Jednak nie znalazłem żadnej syntetycznej wypowiedzi na temat stanu przygotowania resortu do nowego roku szkolnego.  Zobaczcie sami – na stronie KSOiW NSZZ „Solidarność” jest różnych opinii wiele  –  TUTAJ.

 

Uczniowski punkt widzenia zaprezentował Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej i ekspert Rzecznika Praw Dziecka i UNICEF w tekście, zatytułowanym „”Ministerstwo nie zdało”. Akcja Uczniowska chce dymisji Barbary Nowackiej”.

 

Poza tymi tematami, nie widzę także powodu abym zajął się treścią życzeń Ministry Barbary Nowackiej, które w piątej 29 sierpnia zostały zamieszczone na stronie MEN.

 

 

Dlatego – po raz kolejny – zajmę się tym, co „na moim podwórku” uważam za wymagające felietonowego rozwinięcia i skomentowania.

 

 

Pierwszym takim tematem jest wywiad z Krzysztofem Rokickim, który wczoraj zamieściłem na OE. Jako że nie wszystkie okoliczności, które doprowadziły – najpierw do podjęcia decyzji, później do działań organizacyjnych, a w finale – do spisania pytań i odpowiedzi tego  wywiadu, wypadało we wczorajszym materiale prezentować – uczynię to dzisiaj. A zależy mi na tym, aby czytający teksty  na OE poznali pierwotny cel, który mi przyświecał w tych wszystkich działaniach, które doprowadziły do zrealizowania i opublikowania rozmowy z Krzysztofem Rokickim.

 

Owym naczelnym celem było opisanie drogi życiowej młodego człowieka, którą na dwuu jej etapach mogłem obserwować, i o której aktualnym miejscu i o szczegółach etapów których nie znałem, dowiedziałem się niedawno. Droga ta znakomicie ilustruje tezę, że nigdy nie powinno się przekreślać szans rozwojowych żadnego młodego człowieka. Bo droga Krzysztofa (dalej nie będę udawał –  podczas  naszych kontaktów ja zwracam się do niego po imieniu, a on do mnie „po staremu” – Panie Dyrektorze) jest niepodważalnym dowodem, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko jest w człowieku wola osiągania coraz nowych (ambitniejszych) celów i jeśli potrafi on „chwytać okazje” do takich zmian. No i jeśli nikt go nie zniechęca, lecz mobilizuje i wspiera!

 

Jeśli przeczytaliście ów wywiad to wiecie, że w żadnym miejscu nie próbowałem wykazywać, iż mam w jego sukcesach jakikolwiek udział. A to, że pierwsze sześć lat po tej „dołującej” podstawówce był on uczniem szkoły, której byłem dyrektorem, że tu spotkał wspierających nauczycieli i przyjazną atmosferę, a także sprzyjające warunki do rozwoju swoich zainteresowań pozazawodowych, tylko to pozwala mi na poczucie dobrze wykonywanej pracy dyrektora szkoły.

 

Pewnie wśród setek absolwentów wszystkich typów szkół, które w czasie gdy ja zarządzałem tym zespołem szkół, jest wielu takich, których dalsze losy mogłyby być dowodem na postawioną wyżej tezę.Ale tylko Krzysztofa spotkałem po 4 latach od matury jako studenta szkoły wyższej, i to przygotowującej do zawodu bardzo różnego od technika technologii drewna, wcześniej – do zawodu „stolarz”.

 

Bo żaden z nas w czasach relacji „uczeń – dyrektor” nie mógł przewidzieć, że po tak niewielu latach spotkamy się jako „student – wykładowca” Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Lodzi. I to w tamtym okresie są prapoczątki mojego zainteresowania  drogą życiową Krzysztofa.

 

W tym miejscu korci mnie, abym na jeszcze jeden aspekt tego mojego zainteresowania biografią Krzysztofa zwrócić Waszą uwagę. Wszak wiecie z moich licznych, zamieszczanych na OE „Esejów wspomnieniowych”, że i ja zaczynałem jako absolwent Szkoły Rzemiosł Budowlanych – prekursorki ZSZ – w tej samej „Budowlance”, w zawodzie „murarz”, że maturę robiłem w łódzkim XVIII LO, a potem, nie bez „różnych zwrotów akcji”, dwukrotnie podejmowałem studia wyższe, zwieńczone magisterium na pedagogice. To właśnie owo, subiektywne, poczucie duchowego pobratymstwa tak mnie motywowało…

 

Dość tych wynurzeń – mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłem dlaczego akurat taki wywiad, z takim rozmówcą, w przededniu nowego roku szkolnego, przeprowadziłem i na OE zamieściłem.

 

 

Drugim tematem tego felietonu jest poinformowanie, właśnie dzisiaj – ostatniego dnia wakacji, że zmiana o której informowałem 1 lipca, iż „od 1 lipca do 31 sierpnia zawieszamy realizację zasady zamieszczania dwóch lub trzech nowych materiałów dziennie od poniedziałku do piątku i po jednym w weekendy” – niestety – nie kończy się z dniem dzisiejszym! Jest to dla mnie trudna, ale jedynie racjonalna decyzja.

 

Dlaczego racjonalna? Bo wszystkie obiektywnie zdiagnozowane fakty o stanie mojego zdrowia – fizycznego, ale i umysłowego – za taką decyzją przemawiają. Bo mój, już ponad 81 lat pracujący organizm, w wielu obszarach, odmawia mi posłuszeństwa. A to ma swoje przełożenie na czynności, związane z przygotowywaniem, redagowaniem i zamieszczaniem na stronie OE wszelkich materiałów. Odnosi się to przede wszystkim do tych, które wyszukuję w Internecie i – najczęściej we fragmentach – udostępniam na „Obserwatorium”, ale także do czynności, wykonywanych podczas przygotowywania i redagowania tekstów własnych. Nie wdając się w detale wymienię tylko te dwie najważniejsze „niepełnosprawności”: chroniczne bóle kręgosłupa na odcinku  L – S, które powodują, że nie mogę długo przebywać w pozycji siedzącej, oraz problemy z pamięcią – tą do nazwisk, nazw miejscowości i przebiegu zdarzeń sprzed lat, ale i tą krotką – nie tylko przejawiającą się w owym klasycznym „gdzie są moje okulary”, lecz i w zapominaniu dopiero co przeczytanych tekstów. Także pogarszającej się sprawności mojego mózgu „zawdzięczam” coraz większe trudności w posługiwaniu się procedurami panelu administracyjnego mojej strony www.

 

Dlatego musiałem podjąć taką decyzję. Obiecuję, że „Obserwatorium Edukacji” będzie nadal przeze mnie redagowane, felietony będę zamieszczał w każdą niedzielę, od czasu do czasy będziecie mogli przeczytać nowe eseje na aktualny – nie tylko dla mnie subiektywnie – temat. Ale nie będzie to według przedwakacyjnego „reżimu” – w dni powszednie dwa lub trzy materiały każdego dnia, w weekendy – po jednym.

 

Powiem tak: po 20-u latach przejścia z oświatowego etatu na emeryturę, po 19-u latach redagowania internetowych „gazet”, po 12-u latach tworzenia „Obserwatorium Edukacji” – ogłaszam moje – dożywotnie – wakacje. I w tym wakacyjnym rytmie będę na OE nadal aktywny!

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 



Zapraszamy do lektury zapisu wywiadu, który redaktor OE przeprowadził  z Krzysztofem Rokickim. Jest on magistrem pedagogiki specjalnej –  spec. pedagogika resocjalizacyjna i profilaktyka społeczna, pedagogika szkolna i terapia pedagogiczna, a poza tym posiada kwalifikacje dodatkowe, „Oligofrenopedagogika – edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną”, zdobyte w trybie studiów podyplomowych na UŁ w 2019 roku

 

Aktualnie pracuje on w Powiatowym Zespole Szkół i Placówek Oświatowych (PZSiPO) w Brzezinach. Placówka ta kształci uczniów z różnymi rodzajami niepełnosprawności – w tym z niepełnosprawnościami sprzężonymi, ale również uczniów z autyzmem, zespołem Aspergera oraz afazją, w takich formach jak:

 

>Zespół Wczesnego Wspomagania Rozwoju Dziecka. Jest to bezpłatna forma pomocy dla dzieci w wieku do 7 r.ż., u których stwierdzono  deficyty rozwojowe. 

 

>Szkoła Podstawowa dla uczniów z różnymi rodzajami niepełnosprawności, także z niepełnosprawnościami sprzężonymi.

 

 > Szkoła Przysposabiająca do Pracy, która kształci uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym i znacznym oraz niepełnosprawnościami sprzężonymi,

 

>Zespoły rewalidacyjno-wychowawcze. Jest to forma realizowania obowiązku szkolnego przez dzieci i młodzieży w wieku od 3 do 25 lat = z orzeczeniem głębokiej niepełnosprawności  intelektualnej.

 

Pan Krzysztof Rokicki realizuje swoje zadania pedagoga specjalnego prowadząc zajęcia takie jak: rewalidacja,  pomoc psychologiczno-pedagogiczna, funkcjonowanie osobiste i społeczne, rozwijanie mowy i komunikacji, rozwijanie kreatywności. Ponadto jest koordynatorem zespołu d.s. promowania PZSiPO w środowisku lokalnym. Prowadzi także dwa pozalekcyjne koła zainteresowań; muzyczne oraz fotograficzne. Wraz z uczniami założył szkolną telewizję internetową.

 

To dość obszerne wprowadzenie poprzedza właściwy tekst wywiadu, gdyż o tym wszystkim powinniście wiedzieć, zanim dowiecie się o drodze, którą Pan Krzysztof przeszedł od dnia, w którym przecięły się nasze – to znaczy Jego i prowadzącego wywiad redaktora OE – drogi życiowe. A stało się to we wtorek 1 września 1998 roku, kiedy został on uczniem Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Zespole Szkół Budowlanych nr 2 w Lodzi, którego kolejny, szósty rok,  dyrektorem był autor tego tekstu, dzisiaj twórca i redaktor „Obserwatorium Edukacji” .

 

 

Pan Krzysztof Rokicki podczas próby zespołu muzycznego „My Szaleni”, złożonego z uczniów PZSiPO w Brzezinach

 

 

Od stolarza – do człowieka, który dobro pomnaża

 

W.K. – Panie Krzysztofie, czy pamięta Pan jakie okoliczności sprawiły, że po ukończeniu szkoły podstawowej w Lipinach, jako mieszkaniec tej miejscowości, zdecydował się rozpocząć naukę w ZSB nr 2 w Łodzi – i to w klasie 3-letniej Zasadniczej Szkoły Zawodowej, a nie przystąpił Pan do egzaminu wstępnego do technikum?

 

K.R.  – W szkole podstawowej często słyszałem tekst, że jestem zdolny ale leniwy. Czasami musiałem udowadniać, że daną pracę wykonałem samodzielnie. Panie nauczycielki często mi wmawiały, że w szkole średniej nie dam sobie rady. Z takim przekonaniem szukałem zasadniczej szkoły zawodowej i wybrałem taką, która prowadziła nauczanie w zawodzie „stolarz” – bo  zawsze lubiłem pracę w drewnie. Wybrałem taką szkołę, bo zostałem przez nauczycielki przekonany, że w technikum nie dam sobie rady.

 

W.K. – Jak zapamiętał Pan te trzy lata nauki zawodu „stolarz”? Jakich spotkał Pan tam nauczycieli, także tych nauczycieli zawodu? I tych od praktycznej nauki zawodu? Może ktoś z nich miał wpływ na kolejną decyzję o kontynuowaniu Pana edukacji?

 

K.R. – Te trzy lata wspominam bardzo dobrze. Okazało się, że w kolejnych klasach tej „zawodówki” miałem same oceny bardzo dobre. Trudno jest mi przypomnieć sobie wszystkie nazwiska nauczycieli zawodu, lecz pamiętam że byli to prawdziwi fachowcy w swoich dziedzinach. Natomiast praktyczną naukę zawodu nie odbywałem w warsztatach szkolnych, ale – wyjątkowo – w prywatnym zakładzie stolarskim w Lipinach, gdzie mieszkałem. Zakład ten prowadził św. pamięci Pan Adam Borecki, któremu teraz dziękuję – bo to przede wszystkim On zrobił ze mnie prawdziwego stolarza.

 

W szkole osobą, która przez cały okres nauki dawała mi poczucie własnej wartości, był wychowawca naszej klasy – Pan Jerzy Weber, nauczyciel j. polskiego. Zawsze mi powtarzał, że daleko zajdę w życiu i ciągle mnie wspierał. To dzięki niemu zdecydowałem się kontynuować naukę w technikum. Rodzice byli ze mnie dumni, ponieważ co roku zdawałem z nagrodą, a oni otrzymywali gratulacje.

 

W.K. – Jako dyrektor tej szkoły pamiętam przede wszystkim ucznia Rokickiego, który podczas uroczystości szkolnych uświetniał je grą na organach elektronicznych (keyboard) oraz na akordeonie. Gdzie Pan zdobył umiejętność gry na tych instrumentach?

 

K.R. – Zawsze byłem i jestem samoukiem w tej dziedzinie. W mojej rodzinie muzyka i śpiewy zawsze gościły. Brat grał na akordeonie i keyboardzie i chyba to on zaszczepił we mnie tę pasję. Nie wiem czy pan dyrektor pamięta, ale pan również przyczynił się do rozwinięcia mojej pasji muzycznej. W szkole udostępnił nam pan jako dyrektor  tzw. „bunkier muzyczny”, w którym znajdowały się gitary, nagłośnienie, perkusje – jednym słowem cały sprzęt muzyczny. To właśnie w ZSB nr 2 spotkaliśmy się w kilka osób i założyliśmy zespół muzyczny, który potem przez ponad 20 lat uświetniał profesjonalnie różne imprezy –okolicznościowe (np. wesela) i muzyczne. Do tej pory mamy wszyscy ze sobą kontakt i czasami spotykamy się, aby rekreacyjne pograć i przypomnieć sobie stare dobre czasy.

 

W.K. – Pamiętam, że jako absolwent ZSZ kontynuował Pan naukę w ZSB-2 w technikum, w zawodzie technik technologii drewna. Co Pan pamięta z egzaminu po ZSZ oraz egzaminu zawodowego po technikum”? Czy umiejętności, których posiadanie Pan tam potwierdził przydały się później w życiu? W jakich okolicznościach?

 

K.R. – Po skończeniu ZSZ przystąpiłem do egzaminu czeladniczego w Cechu – bo zajęcia praktyczne nie realizowałem w szkolnych warsztatach, a pod okiem zrzeszonego w cechu majstra stolarskiego – wspomnianego pana Adama Boreckiego.Egzamin miał dwie formy: praktyczną i teoretyczną. Pamiętam jak mocno się stresowałem. Umiejętności które zdobyłem, przyczyniły się do tego, że później wiele osób czekało w kolejce, żebym to ja im wykonał konkretną pracę. Idąc do technikum umiałem już zadbać o siebie finansowo. Pamiętam taką sytuację, kiedy po latach, ddy szukałem swojego miejsca jako pedagog,  musiałem – między jedną a drugą pracą – odczekać 3 miesiące. Był wtedy zastój w znalezieniu pracy w tym zawodzie. I wtedy, żeby mieć ciągłość ubezpieczenia oraz żeby zadbać o rodzinę, znalazłem na 3 miesiące pracę jako dekarz, wykorzystując do tego celu świadectwo potwierdzające kwalifikacje w zawodzie  „Technik technologii drewna”.

 

W.K. – Jak Pan wspomina, zdany w maju 2004 roku, egzamin maturalny? Z których przedmiotów osiągnął Pan najwyższe oceny? Czy wynik matury zaważył na Pana dalszych planach życiowych? 

 

K.R. – Przed maturą bardzo się stresowałem. Mocno wspierali mnie rodzice, za co im serdecznie dziękuję.  Pamiętam, że to od nich otrzymywałem w tym okresie zastrzyk pozytywnej energii. Całe technikum moim oczkiem w głowie była matematyka. W tej dziedzinie czułem się bardzo dobrze. Paradoksem jest, że w szkole podstawowej głównie dzięki Pani od matematyki nie podjąłem decyzji o nauce w technikum. Na maturze chciałem z matematyki przystąpić do egzaminu ustnego. Pamiętam jak dziś, kiedy panie nauczycielki matematyki stwierdziły, że podejmując taką decyzję jestem chyba samobójcą. Uświadomiły mi, że zakres egzaminu ustnego jest bardzo obszerny i mogę nie podołać jego wymaganiom. W ostatniej chwili, po rozmowach z Panią Serwatką, zmieniłem decyzję na fizykę, do której zostałem kompleksowo przygotowany. Choć z egzaminu z matematyki zrezygnowałem, to i tak wiedzę z matematyki, przyswojoną podczas fakultetów z matematyki, prowadzonych przez Panie  Ciesielkę oraz Gałwę, do dzisiaj pamiętam. Z języka polskiego, z którego nie byłem zbyt dobry, dzięki pomocy Pana Webera i Pani Witkowskiej-Pietrzak, udało mi się zdać egzamin.

 

Przypominam sobie, że ostatniego wieczoru kiedy już sobie porządkowałem w głowie wiedzę, w oczy rzuciła mi jedna z lektur, jaką była „ Granica” Nałkowskiej i losy Zenona Ziembiewicza. Uświadomiłem sobie, że na ten temat nic nie wiem. Zacząłem doczytywać i analizować różne opracowania – bo nie miałem już możliwości, aby „źródłowo” zgłębić temat. Podczas egzaminu ustnego stało się coś niesamowitego. Losując przed komisją pytania, wylosowałem właśnie taki zestaw, w którym – między innymi – musiałem opowiedzieć o losach Zenona Ziembiewicza. Ponieważ dzięki Bogu (bo tak to sobie tłumaczę) byłem z tematem (od bardzo niedawna) na bieżąco – zdałem egzamin ustny na wysoką ocenę.

 

W.K. – Wiem, (bo byłem wtedy wykładowcą w tej uczelni), że w 2006 roku rozpoczął Pan studia licencjackie w Wyższej Szkole Pedagogiczne. A co Pan robił przez te dwa lata, zanim podjął decyzję o kontynuowaniu kształcenia na poziomie szkoły wyższej?

 

K.R. – Po tym jak ukończyłem technikum, zacząłem pracować w zawodzie jako stolarz, dorabiając jeszcze jako pomocnik ślusarza – pracowałem razem z tatą na ślusarni. Bardzo miło wspominam ten czas, ponieważ pracując w swoim zawodzie jako stolarz, czułem się naprawdę fachowcem w swojej dziedzinie i widziałem, że ludzie to doceniają, zabiegając o moje usługi.

 

W.K. – Dlaczego, decydując się na rozpoczęcie studiów wyższych, wybrał Pan pedagogikę resocjalizacyjną z profilaktyką społeczną?

 

K.R. – Pracując jako stolarz poznałem księdza salezjanina, który udzielał się w Zakładzie Poprawczym dla chłopców w podłódzkim Ignacewie. Między innymi jeździł on z trudną młodzieżą na spływy kajakowe. I to on zaproponował mi kiedyś, abym mu pomógł w muzycznej oprawie mszy w zakładzie poprawczym, grając  na akordeonie. To właśnie tam zrozumiałem, że znajduję z tą młodzieżą wspólny język, a oni nie każdego akceptują. Wracając zapytałem, co trzeba mieć skończone żeby z nimi pracować. Wtedy pierwszy raz usłyszałem słowo resocjalizacja. Zacząłem temat zgłębiać i pamiętam, jak poinformowałem moich  rodziców, że chce iść na studia wyższe.

 

W.K. – Jakie były Pana kolejne miejsca pracy po uzyskaniu tytułu magistra pedagogiki?

 

K.R. – Oj dużo tego było zanim znalazłem swoje miejsce na ziemi, tu gdzie teraz pracuję – w PZSiPO w Brzezinach. Postaram się je tu wszystkie wymienić:

– Przez 10 lat działałem – jako wolontariusz – w Zakładzie Poprawczym, a równolegle – przez 6 lat – jako wolontariusz w świetlicy środowiskowej o.o Franciszkanów przy ul Krasickiego w Łodzi,

– Sprawowałem pieczę nad świetlicami środowiskowymi w gminie Nowosolna , i pełniłem tam funkcję pełnomocnika wójta ds. uzależnień. Byłem przewodniczącym Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, wiceprzewodniczącym w Zespole Interdyscyplinarnym. Odpowiadałem tam za sport i turystykę i z tego powodu byłem również w powiatowej radzie sportu w powiecie Łódzkim Wschodnim,

-Byłem nauczycielem-wychowawcą świetlicy w szkole podstawowej, nauczycielem wspomagającym w trzech szkołach, pedagogiem szkolnym w dwuch szkołach,

-Koordynatorem Rodzinnej Pieczy Zastępczej w Łodzi’

– Asystentem osób niepełnosprawnych w Stowarzyszeniu Rodzin Działających na rzecz Zdrowia Psychicznego. „DLA RODZINY” w Łodzi’

– Dyrektorem Centrum Promocji i Kultury w Brzezinach.

 

Aktualnie jestem nauczycielem w PZSiPO w Brzezinach

 

W.K. – Co stało za decyzją o kolejnych studiach – tym razem podyplomowych na UŁ – akurat w zakresie oligofrenopedagogiki?

 

K.R. – Od dawna marzyła mi się praca z uczniami z niepełnosprawnością intelektualną. Gdy nadarzyła się okazja pracy w takiej placówce, nie wahałem się nawet chwili. Warunkiem było zrobienie oligofrenopedagogiki jako studiów podyplomowych.

 

W.K. – Od kiedy pracuje Pan w PZSiPO w Brzezinach i jak Pan tam trafił?

 

K.R. – Pracę w PZSiPO w Brzezinach rozpocząłem w 2019 roku, więc jest to już prawie 6 lat. A było to tak: Dowiedziałem się, że zwolniło się w tej placówce stanowisko pracy nauczyciela i udałem się do dyrekcji, zapewniając, że stanę na wysokości zadania. Od znajomych wiedziałem, że  kadra tej placówki jest na bardzo wysokim poziomie profesjonalizmu. Nie ukrywam, że trochę się bałem czy sprostam wymaganiom. Okazało się, że trafiłem do placówki, która pozwoliła mi dalej się rozwinąć, uzyskać kolejne stopnie awansu zawodowego nauczyciela. Wiele si od moich kleżanek i kolegów z pracy  nauczyłem i cały czas się uczę. Piszę i realizuję projekty, zostałem wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia „INNI” działającego na rzecz uczniów Powiatowego Zespołu Szkół i Placówek Oświatowych w Brzezinach, czyli dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną. Wiem jedno –  w tej szkole osiągam powoli pełnię swoich zawodowych ambicji, za co dziękuję dyrekcji i całej kadrze. Mogę śmiało powiedzieć że tworzymy jedną wielką rodzinę, w której zawsze można na siebie liczyć.

 

W.K. – O jakich trudnościach, ale i sukcesach, w pracy w tej placówce  chciałby Pan opowiedzieć?

 

K.R. – Ta praca nauczyła mnie, że nie wszystko z założonych celów jesteśmy wstanie osiągnąć. W tej pracy człowiek musi się nauczyć schodzić ze swojego ego. Nauczyłem się, że w pojedynkę nie jestem wstanie osiągnąć wymiernych rezultatów wychowawczych, bo tylko zgrana praca zespołowa przynosi efekty w pracy z naszymi dziećmi. Sukcesem w tej pracy mogę nazwać systematyczną i efektywną pracę z uczniem z autyzmem, któremu inne tego typu placówki nie potrafiły pomóc. Myślę, że o szczegółach nie będę opowiadał , bo to jest temat na inną rozmowę.

 

Udało mi się również założyć szkolny zespół muzyczny pod nazwą „MY SZALENI” – taką nazwę wybrali sami uczniowie. Od kilku lat systematycznie nagrywamy znane utwory w innych aranżacjach muzycznych. Mamy już kilka teledysków zamieszczonych na  fejsbukowej stronie naszej szkoły.

 

Zapraszam serdecznie do polubienia naszej szkoły na fejsbuku – tam jest więcej informacji o tym co robimy. Mamy również założoną stronę „Stowarzyszenie INNI”,  którą również zachęcam aby polubić.

 

W.K. – Panie Krzysztofie, na zakończenie naszej rozmowy nie mogę nie zapytać o jeszcze jeden aspekt Pana drogi życiowej: Czy w nawale licznych prac i działań, podejmowanych dla dobra innych, znalazł Pan czas na swoje własne, prywatne życie? Czy założył pan rodzinę?

 

K.R. – Oczywiście że znalazłem czas na życie osobiste. Bez tego nie potrafię sobie wyobrazić siebie w tym świecie. Od 2013 roku jestem szczęśliwym mężem . Wraz z żoną zawsze możemy na siebie liczyć. Mamy dwie wspaniałe córeczki – Laurkę i Klarcię. To właśnie moje dziewczyny napędzają mnie do działania. Rodzina daje mi pełnię radości i to dzięki nim czuję się naprawdę spełnionym człowiekiem

 

W.K. – Bardzo dziękuję za poświęcony temu wywiadowi czas, a przede wszystkim za to, że – aby go udzielić – przyjechał Pan ze swojego miejsca zamieszkania do Łodzi,  bez czego niemożliwy byłby nasz osobisty kontakt. Życzę Panu satysfakcji z pracy w tak wymagającej placówce, kolejnych – z sukcesem zrealizowanych projektów i wszelakiej szczęśliwości w życiu rodzinnym!

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Minister Edukacji Barbara Nowacka z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego skierowała list do całej społeczności szkolnej. Podkreśliła w nim zmiany, jakie czekają uczniów i nauczycieli wraz z rozpoczęciem zajęć dydaktycznych.

 

 

Minister Nowacka zaznaczyła, że w planach zajęć uczniów pojawią się dwa nowe przedmioty: edukacja obywatelska i edukacja zdrowotna. Barbara Nowacka zwróciła również uwagę, że została zmieniona podstawa programowa wychowania fizycznego. W liście minister podkreśliła, że przedmiot edukacja zdrowotna da społeczności szkolnej narzędzia do dbania o zdrowie fizyczne, psychiczne czy bezpieczeństwo w internecie. Edukacja obywatelska natomiast ułatwi zrozumienie procesów społecznych i politycznych, a także zaangażowanie się uczniów w różne formy działalności na poziomie lokalnym. Zmiana zajęć z wychowania fizycznego ma stworzyć uczniom równe szanse uczestnictwa w zajęciach sportowych.

 

Minister Barbara Nowacka, zwróciła się również do nauczycieli. Wspomniała, że wprowadzone zmiany w Karcie Nauczyciela gwarantują wyższe nagrody jubileuszowe i odprawy emerytalne. Minister dodała również, że zostały zniesione godziny dostępności co oznacza, że nauczyciele mogą w sposób bardziej elastyczny organizować swoją pracę. Wprowadzone zmiany to początek odbudowy prestiżu zawodu nauczyciela.

 

Na koniec Barbara Nowacka życzyła wszystkim energii i zapału do podejmowania edukacyjnych wyzwań.

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 



Wszystkie polskie media na pewno już przypomniały o dzisiejszej 45 rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. Ale redaktor OE postanowił napisać ten esej wspomnieniowy o innej – nam „ludziom edukacji” bliższej – rocznicy. O genezie  owego wspomnienia – poniżej:

 

Dziwnym zbiegiem okoliczności, przed kilkunastoma dniami wpadła mi podczas zaglądania do dawno nieodwiedzanych miejsc w mieszkaniu torba, którą otrzymywali wszyscy uczestnicy pewnego ważnego wydarzenia edukacyjnego:

 

 

Jak widzicie, jest na niej nie tylko nazwa tego wydarzenia, ale i data, kiedy się ono odbyło. I dzięki temu uświadomiłem sobie, że właśnie zbliża się 10. rocznica tego Kongresu, którego byłem – w roli redaktora „Obserwatorium Edukacji” – uczestnikiem. Wtedy były to dwa dni weekendu – sobota i niedziela. Uczestnictwo w Kongresie było bezpłatna, kongres odbywał  się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, a uczestnikom organizatorzy zapewnili noclegi w katowickich hotelach. Mało tego – na dworcach – kolejowym i autobusowym w Katowicach  oczekiwały na przyjeżdżających uczestników podstawione przez organizatorów autobusy, którymi byli oni dowożeni pod gmach Centrum Kongresowego.

 

Dlaczego uznałem, ze powinienem przypomnieć Czytelniczkom i Czytelnikom – tym, którzy już o nim zapomnieli, ale także poinformować tych młodszych  – aby wiedzieli , że takie ewenty ówczesne Ministerstwo Edukacji i podlegający mu Instytut Badań Edukacyjnych – już po raz trzeci – zorganizowali? Bo działo się to wszystko na prawie 2 miesiące przed wyborami do Sejmu i Senatu, które odbyły się 25 października, a których wyniki Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła w dniu 28 października.

 

Przypomnę, że zdobyte głosy pozwoliły na uzyskanie  przez zwycięskie partie następującej liczby mandatów:

 

W Sejmie: Prawo i Sprawiedliwość – otrzymało 235 mandatów,Platformie Obywatelskiej przypadło 138 mandatów, ruchowi Kukiz’15 – 42 mandaty, Nowoczesnej – 28 mandatów, Polskiemu Stronnictwu Ludowemu – 16 mandatów, a Mniejszości Niemieckiej – 1 mandat.

 

W Senacie: Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość – 61 mandatów, Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP -34 mandaty. Pozostałe 5 Komitetów – po 2 mandacie.

 

Tak ukonstytuowany Parlament wybrał nowy rząd, a 6 listopada 2015 r. Andrzej Duda powołał Beatę Szydło na urząd Prezesa Rady Ministrów oraz Radę Ministrów, w której Ministrem Edukacji została Anna Zalewska. Coco w edukacji dzialo się od tej daty, a także przez kolejne lata, gdy zastąpił ją  – najpierw Dariusz Piontkowski (od 4 czerwca 2019 do 19 października 2020 r.), a po nim Przemysław Czarnek (od 19 października 2020 do 27 listopada 2023) – to już możecie sobie sami przypomnieć. Pomocne w tym może być „Obserwatorium Edukacji” – zawsze możecie kliknąć na zakładki: „Aktualności”, „Artykuły i multimedia” oraz „Felietony”.

 

Postanowiłem przypomnieć ten III Kongres, bo warto dziś mieć świadomość w jakim momencie procesu ewolucji naszego systemu edukacji został on przerwany – także po to, aby uświadomić sobie, czy aktualnie kierująca resortem edukacji ekipa prowadzi politykę nawiązującą do tamtego okresu, czy może, mając ambicję typu „My jesteśmy lepsi – zrobimy to jeszcze lepiej” – po prostu, podobnie jak czynili to pisowsy ministrowie, także zaprzepaszcza szanse na realne dostosowanie polskiego systemu edukacji do wyzwań przyszłości.

 

A teraz pora na przywołanie utrwalonych w pamięci OE relacji z owego 3 Kongresu Polskiej Edukacji:

 

29 sierpnia

„Razem zmieniamy szkołę” – to hasło III Kongresu Polskiej Edukacji – TUTAJ

 

31 sierpnia

3 Kongres Polskiej Edukacji – dzień pierwszy  –  TUTAJ

 

1 września

3 Kongres Polskiej Edukacji – dzień drugi  –  TUTAJ

 

 

W niedzielę 6 września, mając ogólną wiedzę o tzw. „nastrojach przedwyborczych”, zamieściłem Felieton nr 89. zatytułowany „Łabędzi śpiew” czy zalążki „edukacyjnego ruchu oporu”?  –  TUTAJ

 

Przeczytajcie ten tekst, bo dowiecie się tam nie tylko o skomplikowanych procedurach przygotowawczych do owego Kongresu, ale także kilka moich ogólniejszych refleksji pokongresowych. Zacytuję jeden tylko fragment:

 

„Charakterystycznym dla wszystkich oficjalnych wypowiedzi (w tym – minister Kluzik-Rostkowskiej) było pomijanie kontekstu politycznego całego wydarzenia, tego że po październikowych wyborach wszystkie wnioski tego Kongresu, z taką pieczołowitością zapisywane przez moderatorów poszczególnych paneli i gromadzone przez  głównego koordynatora – Wojciecha Dudziaka, mogą pójść do kosza. Tego na papiery i tego w komputerach resortowych…”

 

Kończąc ten esej postanowiłem uzupełnić zawarte w nim informacje, zamieszczając jedyne dostępne mi dzisiaj źródła informacji (bo te wydarzenia  działy się jeszcze przed uruchomieniem OE i nie mogę odwołać się do własnych relacji), że ów 3 Kongres był kontynuacją linii, wytyczonej przez oba poprzednie Kongresy:

 

I Kongres Edukacji Polskiej w Warszawie – pod hasłem „Jakość edukacji powstaje w szkole”

 (5-6 czerwca 2011)  –  TUTAJ  i  TUTAJ

 

II Kongres Polskiej Edukacji w Warszawie – pod hasłem: „Współpraca, odpowiedzialność, autonomia”  (14-16 czerwca 2013)   –    TUTAJ  i  TUTAJ

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Zbliża się nowy rok szkolny – postanowiliśmy wrócić do „starej dobrej tradycji” zamieszczania tekstów (i rysunków)  Danuty Sterny z jej radami dla nauczycieli. Dzisiejszy dotyczy ważnej roli autorefleksji w jakości ich pracy:

 

 

                                                                        Nauczanie z autorefleksją

 

Rys. Danuta Sterna

 

Każdy nauczyciel chce nauczać lepiej, dąży do doskonalenia swojej praktyki. Jednym z najlepszych sposobów, konieczny dla rozwoju zawodowego, to – samoocena. Odpowiednim czasem dla niej jest początek roku szkolnego. Wtedy nauczyciele są wypoczęci i pełni zapału.

 

4 wskazówki dotyczące autorefleksji

 

1.Skupienie się na jednej rzeczy, którą chcemy poprawić w tym roku. 

 

Może nam się wydawać, że jesteśmy w stanie zrobić bardzo wiele, ale planowanie za dużo, może nas przytłoczyć i zniechęcić. Ważne jest aby widzieć sukces we wprowadzaniu zmiany. Po pewnym czasie trzeba sprawdzić, czy plany dają rezultaty, czyli zapytać o opinię uczniów w postaci informacji zwrotnej. Dobrze jest to zrobić pod koniec pewnego etapu nauczania, wtedy uczniowie mogą mieć pełniejszy obraz, a nauczyciel ma czas na zaplanowanie zmian przed następnym etapem lub semestrem.

 

2.Poprosić uczniów o ustną informację zwrotną.

 

Kuszące jest zrobienie ankiety dla uczniów, ale o wiele więcej można się dowiedzieć z ustnej informacji zwrotnej. Aby ustna informacja zwrotna była pomocna, konieczne jest utrzymywanie bardzo szczerych i opartych na zaufaniu relacji z uczniami. Uczniowie musza być przekonani, że nie spotka ich kara, jeśli szczerze powiedzą, co myślą. Jeśli nie mamy tak dobrych relacji, to lepiej zrobić anonimową informację zwrotną.

 

Dzięki pozyskaniu informacji zwrotnej pokazujemy uczniom, że nauczyciel jest osobą, która stale dąży do doskonalenia i jest gotowa do zmian w oparciu o opinię uczniów.

 

Pozyskanie informacji zwrotnej ustnej może odbywać się w małych grupach i powinno być poprzedzone podaniem pytań, na które nauczyciel chce uzyskać odpowiedzi. Rozmowa  może trwać około trzech do czterech minut. Warto zapisać opinie uczniów w specjalnym zeszycie przeznaczonym na planowanie rozwoju zawodowego.

 

Na przykład jeśli chcemy wprowadzić częściej pracę w grupach, to możemy zapytać:

 

-Czy organizowanie pracy w grupach pomaga Wam się uczyć?

 

-Co mógłbym/mogłabym zmienić w organizacji pracy w grupach, aby uczenie się było bardziej efektywne?

 

3.Notatka – co trzeba zmodyfikować

 

Koniecznie trzeba zapisać, co trzeba ewentualnie zmienić. Wskazówek do zmiany nie powinno być za dużo, najlepiej – jedna.

 

Na przykład, jeśli zmiana miał polegać na lepszym omawianiu lektur, a uczniowie stwierdzili, że lektura była zbyt długa lub napisana za trudnym językiem, to można podzielić czas omawiania na części lub zapewnić uczniom wsparcie, gdy zapoznają się z lektura.

 

Sporządzanie notatek jest konieczne, ponieważ nauczyciel uczy na różnych poziomach i różne klasy i opinie uczniów mogą być różne.

 

4.Autorefleksja po pewnym czasie

 

Nie powinno się zmieniać planów z dnia na dzień. Może nam się wydawać, że jedna z lekcji była doskonalą, ale następna prowadzona podobnie może już taka nie być. Może się również zdarzyć, że opinie uczniów są sprzeczne. Na przykład część uczniów może wyrazić opinie, że lubi lekcje, gdy podczas nich mogą sami wypowiadać się ustnie, a inni z kolei nie lubią takiej formy i wolą pisanie.

 

Można wtedy wyjaśnić uczniom dlaczego dbamy o wypowiedzi ustne i poprosić ich o napisanie przez minutę lub dwie, dlaczego ćwiczenie wypowiadania się jest ważne lub jak oni sami mogą na tym skorzystać. Można też dać wybór uczniom: wypowiedź ustna lub pisemna.

 

Kilka przykładowych pytań, na które można odpowiedzieć sobie samemu po lekcji w notatkach:

 

-Czy uczniowie byli zaangażowani?

 

-W jakim stopniu byłam/em usatysfakcjonowana/y z przebiegu lekcji?

 

-Czy jestem pewna/y, że uczniowie nauczyli się tego, co założyłam/em? Skąd to wiem?

 

-Co poszło dobrze i jakie mam na to dowody?

 

-Jakie dwie rzeczy teraz bym zmienił/a?

 

-Którzy uczniowie potrzebowali wsparcia?

 

Autorefleksja może poprawić zdolność nauczycieli do przekazywania wiedzy, zapewnić lepszą interakcję nauczyciel-uczeń i doskonalić umiejętności zarządzania klasą. Jednak znalezienie czasu na autorefleksję nie jest łatwe.

 

Pomocne może być omawianie notatek z innym nauczycielem, spojrzenie z innej strony może dać wiele.

 

Można to robić na spotkaniach np. zespołu przedmiotowego lub poświecić 10 minut czasu na rozmowę w parach podczas rady pedagogicznej.

 

 

Inspiracja  artykułem   Jill Yamasawy

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 

 

 



22 sierpnia 2025 r. na platformie X Episkopat Polski zamieścił post, przypominający o swoim stanowisku w sprawie wchodzącego do szkół nowego przedmiotu „Wychowanie zdrowotne”:

 

 

 

Dzisiaj rano w Radiu TOK FM wystąpiła wiceministra edukacji Katarzyna Lubanuer, która skomentowała informacje, jakie na temat przedmiotu „edukacja zdrowotna” rozpowszechnia Episkopat Polski. Oto obszerny fragment zapisu tego wystąpienia, zamieszczonego na stronie Radia TOK FM:

 

 

 Kościół straszy edukacją zdrowotną. Lubanuer w TOK FM: Typowy przykład fake newsa

[…]

 

Od września uczniowie będą mieli nowy – nieobowiązkowy przedmiot. To budząca sporo kontrowersji edukacja zdrowotna. Episkopat Polski przypomniał ostatnio list w sprawie nowego przedmiotu. „Przyszłość dzieci jest w waszych rękach. Nie wolno wam zgodzić się na systemową deprawację waszych dzieci” – napisano. Jest też apel do rodziców: „W trosce o wychowanie i zbawienie, apelujemy, abyście nie wyrażali zgody na udział waszych dzieci w tych demoralizujących zajęciach”. Hierarchowie między innymi zarzucają MEN-owi, że tematyka „seksualności w ramach Edukacji zdrowotnej jest oderwana od kontekstu małżeństwa i rodziny. Małżeństwo jest tu tematem prawie nieobecnym, zaś rodzina – rozumiana jako ojciec, matka i dzieci – jest całkowicie zmarginalizowana„.

 

– Jest to typowy przykład fake newsa. Tak można to śmiało powiedzieć komentowała w „Poranku TOK FM” wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer. 

 

Rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej cytowała fragmenty podstawy programowej. – Przeczytam wprost fragmenty podstawy programowej: „Wymienia i omawia funkcje rodziny, opisuje przejawy jej prawidłowego funkcjonowania, omawia wartość rodziny w życiu osobistym człowieka, czynniki wpływające na atmosferę w rodzinie, prawa i obowiązki dziecka oraz rodziców; omawia sposoby dbania o więzi rodzinne, relację z matką, ojcem, rodzeństwem, dziadkami, dalszą rodziną, opisuje zmiany mogące wystąpić w rodzinach – w tym separacje, rozwód, wejście rodziców w nowe związki, adopcje, chorobę i śmierć, a także wymienia sposoby radzenia sobie w takich sytuacjach„. Jak widzimy, to jest po pierwsze, przestrzeń dla nauczyciela do tego, żeby bardzo z bardzo dużą wartością mówić o tym, co się dzieje w naszych rodzinach, a to rodzina zwykle jest tym podstawowym, najbardziej bezpiecznym miejscem – mówiła wiceministra.

 

Gościni „Poranka TOK FM” poinformowała, że „Instytut Badań Edukacyjnych pracuje nad podstawą programową, w której mają się znaleźć moduły związane z edukacją medialną„. Zmiany miałby wejść w życie w przyszłym roku (2026). Moduł dotyczący edukacji medialnej ma być częścią podstawy programowej – jak stwierdziła – między innego języka polskiego. Moduł ma zostać wprowadzony w starszych klasach szkoły podstawowej i w szkole ponadpodstawowej.  […]

 

 

Cały tekst „Kościół straszy edukacją zdrowotną. Lubanuer w TOK FM: Typowy przykład fake newsa”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.tokfm.pl

 

Treść Listu Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w sprawie nowego przedmiotu Edukacja zdrowotna z dn. 15 maja 2025 roku  –  TUTAJ



 

 

Zamieszczając wczoraj na OE fragmenty tekstu Katarzyny Mazur z portalu „Strefa Edukacji”, zatytułowanego „Coś złego zadziało się ostatnio wokół polskiej szkoły”, który jest syntezą wypowiedzi Marka Pleśniara w debacie Czy potrafimy zaufać szkole”, nieuchronnie uruchomiłem wspomnienia, dotyczące naszej z Markiem znajomości.  I z owych lat (19-u) naszej znajomości wynikły takie właśnie, spowodowane owymi  jego wypowiedziami, refleksje.

 

Zacznę od tego, że do naszego  pierwszego spotkania doszło podczas I Kongresu Zarządzania Oświatą, który – powstałe w 2002 roku Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, mające swoją stałą siedzibę (biuro) w Olsztynie – zorganizowało w dniach 27 – 29 września właśnie w Łodzi. Zbiegiem okoliczności był fakt, że trzy tygodnie wcześniej zaistniała w Internecie, wydawana przez Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Łodzi „Gazeta Edukacyjna”, której redaktorem naczelnym kierownictwo tej uczelni (pani Kanclerz Małgorzata Cyperling i pan Rektor prof. Bogusław Śliwerski) uczynili właśnie mnie. Nie muszę chyba uzasadniać, że pozyskawszy informację, że takie ważne dla oświatowego świata wydarzenie będzie w naszym mieście – nie omieszkałem zrobić wszystko, aby tam być, obserwować, a potem w „Gazecie Edukacyjnej” zrelacjonować.

 

Zawarta tam znajomość z Markiem Pleśniarem – już wtedy dyrektorem biura OSKKO – stała się znakomitym fundamentem dla kolejnych spotkań – zawsze podczas następnych (acz – z różnych powodów – nie wszystkich) Kongresów Zarządzania Oświatą. W sumie doliczyłem się ich jedenaście – ostatnie w dniach 30 września – 2 października 2019 r., podczas  XIV Kongresie w Zakopanem.

 

Może jeszcze kiedyś znajdę czas (i pretekst), aby bardziej faktograficznie powspominać je wszystkie. Ale dziś napisałem o tych faktach z jednego powodu: aby udokumentować moje prawo do uświadomienia czytającym ten felieton ten niesamowity fakt: Marek Pleśniar jest dyrektorem biura OSKKO w Olsztynie, NIEPRZERWANIE od 14 listopada 2002 roku, kiedy to Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty zostało zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym. I przez te wszystkie lata jest także członkiem Zarządu tego Stowarzyszenia.

 

W tym czasie funkcję Prezesa OSKKO pełniły trzy kobiety:  Joanna Berdzik – od 2002 do 2010 roku, Ewa Halska – w latach 2011 – 2024 i od marca 2024 roku – Izabela Leśniewska.

 

I jeszcze jedno muszę tu uświadomić: Marek Pleśniar przez te wszystkie lata trzyma w swoich rękach wszystkie nici informacji i decyzji owego Stowarzyszenia, zrzeszającego kadrę kierowniczą – szkół, innych placówek oświatowo-wychowawczych oraz kadrę odpowiadającą za oświatę w samorządach miejskich i powiatowych, stowarzyszenia które liczy ponad 6000 członków, w którego Kongresach co roku uczestniczy zazwyczaj około (prawie lub ponad) 1000 osób.

 

W okresie, w którym OSKKO prowadzi swoją działalność, czyli od owego 2002roku, w  czasie kiedy cały czas był tam aktywny Marek Pleśniar – w Polsce za oświatę odpowiadało piętnaście osób pełniących urząd ministra edukacji. Warto sobie to uświadomić, a zwłaszcza przypomnieć z jakich opcji politycznych były to osoby i jakie to programy dla polskich szkół lansowali i realizowali.

 

A przez te wszystkie lata na swoim fotelu Dyrektora Biura OSKO zasiadał Marek Pleśniar!

 

Dlatego tak warte uwagi i docenienia są jego opinie o sytuacji polskich szkół, a w nich nauczycieli, uczniów, a w konsekwencji – także rodziców owych uczniów. Warto mieć na uwadze także i ten fakt, że obecna ministra edukacji, w roku, kiedy Marek Pleśniar współtworzył OSKKO i został dyrektorem biura Stowarzyszenia, miała 27 lat!!!

 

Wzorem ks. Leonarda Świderskiego może Marek Pleśniar powiedzieć „Oglądały oczy moje…”

 

Przeczytajcie jeszcze raz ów tekst z najnowszymi ocenami polityki oświatowej MEN Marka Pleśniara  –  bo warto!   

TUTAJ

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 



Przeglądając ponownie Internet pod kątem  materiałów, w których można znaleźć warte upowszechnienia na OE wypowiedzi o aktualnej sytuacji w oświacie, odkryliśmy, ze naszej uwadze umknął tekst Katarzyny Mazur, zamieszczony w miniony wtorek na portalu „Strefa Edukacji” w którym jego autorka zawarła najważniejsze fragmenty z wypowiedzi, jakie podczas debaty poświęconej roli szkoły w budowaniu sprawczości uczniów udzielał Marek Pleśniar – dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

 

Oto obszerne fragmenty tekstu Katarzyny Mazur, link do jego pełnej wersji oraz do filmowej relacji z debaty:

 

 

Coś złego zadziało się ostatnio wokół polskiej szkoły

 

Screen z filmowej relacji debaty

 

Marek Pleśniar podczas podczas debaty poświęconej roli szkoły w budowaniu sprawczości uczniów, zorganizowanej 19 sierpnia 2025 r. przez portal „Strefa Edukacji”

 

[…]

 

Podczas debaty poświęconej roli szkoły w budowaniu sprawczości uczniów Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, krytycznie ustosunkował się do działań resortu edukacji. Jego zdaniem obecne reformy i projekty ustaw pokazują wyraźny brak zaufania władzy do nauczycieli, prowadzą do nadmiernej centralizacji i odbierają szkołom realną autonomię.

 

Kryzys zaufania to mało powiedziane. Niemal wszystkie projekty aktów prawnych oraz wszystkie zmiany, których doświadczamy od roku świadczą o braku zaufania władzy do nauczycieli – powiedział podczas debaty Strefy Edukacji „Czy potrafimy zaufać szkole”.

 

Przykładów podał wiele, począwszy od słynnej regulacji prac domowych – która odbyła się bez wysłuchania nauczycieli. Odniósł się też do nowelizacji ustawy Prawo Oświatowe i niektórych innych ustaw z dn. 8 lipca, która wprowadza m.in. jednolite prawa i obowiązki ucznia.

 

Ta ustawa wprowadzi masę zmian w najdrobniejszych przejawach życia szkolnego, wprowadza centralistyczne regulacje dotyczące właściwie wszystkiego, jak mamy karać i nagradzać uczniów w tej a nie innej szkole – mówił jak my mamy na przykład karać i nagradzać uczniów w tej, a nie innej szkole. […]

 

Pleśniar przypomniał, że po 1989 roku polska szkoła miała być miejscem samorządnym, zakorzenionym w lokalnej społeczności.

 

Myśmy się kiedyś umówili na demokrację i na szkołę publiczną, samorządową, która jest tu, na miejscu i jest własnością nas, nauczycieli, uczniów, rodziców. W statucie każda szkoła ma prawo, zgodnie z ogólnymi przepisami, stworzyć swoją szkołę – to jest nasza konstytucja tu, w tej miejscowości, gdzie się znajdujemy. Teraz zachodzi proces centralizacji i usztywniania wszystkich tych rzeczy – podkreślił.

 

W jego ocenie obecne tendencje przypominają czasy PRL, kiedy każda szkoła stosowała identyczny regulamin ustalany w Warszawie.

 

Będzie tak jak w latach 70., gdy na ostatniej stronie dzienniczka drukowano regulamin, bo taki sam był w każdej szkole w Polsce. Jest to przeszkoda tak ogromna, że mówienie o tzw. sprawstwie, mówienie o autonomii, o tym, że my mamy pokazywać, jak być samodzielnymi, jest dla nauczycieli kpiną – ocenił. – Jest dla nas kpiną, że ludzie, którzy są pozbawiani wpływu, mają uczyć wpływu.

 

Sytuacja ta oczywiście rzutuje także na zaufanie nauczycieli i dyrektorów do rządu.Jesteśmy centralizowani i brak zaufania panuje także ze strony nauczycieli i dyrektorów do władzy, która tak i tak nam robi. Stąd mamy naprawdę duży problem z tą kwestią.

 

Marek Pleśniar świadomie dotyka dwóch delikatnych wątków: politycznej trwałości reform oraz fundamentalnych warunków pracy nauczyciela.

 

Pierwszy z nich to kwestia niepewności politycznej. Ekspert zwraca uwagę, że w perspektywie dwóch lat może zmienić się władza, a wraz z nią – kierunek lub nawet sam fakt realizacji zapowiadanych reform. Planowanie głębokich zmian w oświacie bez gwarancji ich ciągłości politycznej może się okazać fiaskiem. Reforma może zostać zatrzymana lub odwrócona, zanim zacznie realnie działać.

 

Drugi wątek, który ekspert nazywa wręcz „punktem zerowym”, dotyczy relacji nauczyciel–uczeń. Podkreśla on, że wszelkie programy kształtowania „umiejętności życiowych” czy „sprawczości” są puste, jeśli nauczyciel nie zna swoich uczniów. To jest argument strukturalny – przy obecnych, często przepełnionych klasach, indywidualne poznanie ucznia staje się nierealne. Pleśniar stawia tu tezę, że bez kontaktu i relacji nie ma edukacji w sensie wychowawczym czy rozwojowym. […]

 

Pleśniar zwrócił uwagę, że w procesie reformowania oświaty brakuje głosu rodziców. Mamy 16 kuratorów, którzy mogą zaprosić przedstawicieli rad rodziców na ogólnopolską konferencję. Oni przyjadą, bo chcą być wysłuchani. A my dziś tego głosu nie znamy – zaznaczył.

 

Mimo tej gorzkiej krytyki, widzi szansę na odwrócenie negatywnych tendencji, wskazując tu na duży udział pracy wykonywanej w Instytucie Badań Edukacyjnych przez wielu ekspertów oświatowych. – To wszystko naprawdę można jeszcze odkręcić. Można sobie powiedzieć: zacznijmy sobie ufać. Dostajecie narzędzia, macie ideę, ale wy macie swoje statuty i swoje grona, z którymi pracujcie i się przygotujcie podsumował.

 

 

 

Cały tekst „Coś złego zadziało się ostatnio wokół polskiej szkoły”  oraz relacja filmowa z  debaty „Czy potrafimy zaufać szkole” [56’20”]  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www. strefaedukacji.pl

.



Foto: Adam Jankowski [ www.strefaedukacji.pl ]

 

Zadowolony z siebie Prezydent Karol Nawrocki podczas dzisiejszej konferencji prasowej, na której poinformował o podpisaniu 21 ustaw skierowanych przez Parlament

 

 

 

Oto ważna dla nauczycieli informacja – fragment tekstu Moniki Sewastianowicz z portalu Prawo.pl:

 

 

Prezydent podpisał nowelę Karty nauczyciela – od września zmiany korzystne dla nauczycieli

 

Prezydent podpisał długo oczekiwaną zmianę Karty Nauczyciela. Zmiany obejmują m.in. ujednolicenie pensum i rozwiązań w zakresie nagrody jubileuszowej. Doprecyzowane zostaną ponadto m.in. przepisy dotyczące doraźnych zastępstw, roli mentora, a także umów nauczycieli. Senat przyjął ustawę bez poprawek.

 

Nowela ma wejść w życie 1 września 2025 r. – choć nie od razu w całości. – Bez najmniejszych wątpliwości (…) podpisałem (…) ustawę odnoszącą się do Karty nauczyciela, która zyskała rodzaj konsensusu w polskim parlamencie – wskazał prezydent Karol Nawrocki. – Cieszę się, że środowisku nauczycielskiemu przygotowano rozwiązania, na które czekało – dodał.[…]

 

 

Cały tekst „Prezydent podpisał nowelę Karty nauczyciela – od września zmiany korzystne dla nauczycieli”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 

 

USTAWA z dnia 25 lipca 2025 r. o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela oraz niektórych innych ustaw  –  TUTAJ

 



Oto główna część tekstu Magdaleny Konczal, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”:

 

 

Większość rodziców tego chce, ale szkoły nie są przygotowane

 

Większość rodziców chce, aby szkoły uczyły o zagrożeniach związanych ze sztuczną inteligencją. Jednocześnie prawie połowa z nich uważa, że placówki nie są jeszcze na to przygotowane. […]

Jak wynika z badania SW Research Agencji Badań Rynku i Opinii, 62 proc. rodziców uważa, że szkoły powinny uczyć o zagrożeniach związanych z AI. 56 proc. deklaruje, że chciałoby, by ich dzieci korzystały ze sztucznej inteligencji pod nadzorem nauczycieli lub samych rodziców.

 

W badaniu zapytano rodziców m.in. o to, jak postrzegają wykorzystanie narzędzi opartych na AI przez dzieci w kontekście edukacji. 39 proc. z nich przyznało, że ich dzieci już teraz korzystają z takich rozwiązań – głównie do wyszukiwania informacji (45 proc. wskazań), streszczania lektur (28 proc.), rozwiązywania i sprawdzania zadań matematycznych (26 proc.).

 

Mimo to, 32 proc. rodziców nie widzi przeciwwskazań, by uczeń wspomagał się AI w celu uzyskania lepszych ocen, a 40 proc. opowiada się za codziennym wykorzystywaniem tej technologii w szkole.

 

Technologię postrzegają też jako pomoc przy trudnych przedmiotach (35 proc.), sposób na rozwój kompetencji cyfrowych (31 proc.) i narzędzie ułatwiające dostęp do wartościowych treści edukacyjnych (30 proc.). Jednocześnie 14 proc. badanych nie widzi w AI żadnych korzyści dla edukacji.

 

Rodzice zwracają uwagę na potencjalne zagrożenia. 33 proc. z nich obawia się ograniczenia kreatywności uczniów, a 31 proc. wskazuje na ryzyko uzależnienia od technologii. Tyle samo martwi spadek umiejętności takich jak krytyczne myślenie, pisanie czy liczenie.

 

62 proc. respondentów uważa, że w programie nauczania powinny znaleźć się treści o zagrożeniach związanych z AI” – czytamy w badaniu. Z kolei 52 proc. chciałoby, by szkoły uczyły, jak korzystać z tej technologii w sposób bezpieczny i efektywny.

 

Niemal połowa badanych (49 proc.) twierdzi, że szkoły nie są jeszcze gotowe na edukacyjne wykorzystanie AI.

 

Badanie przeprowadzono metodą CAWI na zlecenie Empiku w dniach 2–15 lipca 2025 r. na ogólnopolskiej próbie 1005 dorosłych respondentów mających dzieci.

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

x           x           x

 

 

Proponujemy także lekturę tekstu  „AI nas zastąpi? Tylko jeśli na to pozwolimy”, zamieszczonego wczoraj przez Witolda Kołodziejczyka na portalu „Edunews.pl”  – TUTAJ