W dniu inauguracji nowego roku akademickiego postanowiliśmy zamieścić fragmenty tekstu Magdaleny Ignaciuk z portalu „Strefa Edukacji”, w którym autorka przekazuje fragmenty rozmowy na ten temat z ekspertami o jakości kształcenia nauczycieli na polskich uczelniach wyższych. Zalecamy zapoznanie się z jego pełną wersją – zamieszczamy do niej link:

 

 

System uczy, jak uczyć matematyki, a nie jak uczyć ucznia. Młodzi nauczyciele zostawieni sami sobie

 

Studia nauczycielskie uczą teorii i wiedzy przedmiotowej, ale nie przygotowują do realiów szkolnej codzienności. Młodzi pedagodzy trafiają do klas bez umiejętności radzenia sobie z konfliktami, rozmów z rodzicami czy prowadzenia dokumentacji. Pierwsze miesiące w pracy stają się więc bolesnym sprawdzianem – uczą się w biegu, popełniając błędy i płacąc wysoką cenę stresem. Wielu z nich już na starcie zderza się ze ścianą, a część szybko rezygnuje z zawodu.[..]

 

Młodzi nauczyciele wchodzący do zawodu często przeżywają szok. Studia dają im wiedzę przedmiotową, ale nie przygotowują do codziennych wyzwań pracy w szkole. Pierwsze miesiące w klasie stają się więc trudnym sprawdzianem – uczą się, jak reagować na zachowania uczniów, jak rozmawiać z rodzicami czy jak prowadzić dokumentację.

 

Starsi pedagodzy, często już sześćdziesięcio- czy siedemdziesięcioletni, wspominają dawne seminaria nauczycielskie z czasów powojennej Polskiwspominał Przemysław Kluge w rozmowie ze Strefą Edukacji. To nie były studia wyższe, ale szkoły, które przygotowywały nauczycieli poprzez intensywny kontakt z uczniami. Istniały specjalne szkoły ćwiczeń, gdzie adepci prowadzili lekcje pod okiem starszych kolegów jeszcze przed ukończeniem nauki. To dawało ogromne poczucie kontaktu z rzeczywistością.

 

Dziś przyszli nauczyciele mają zdecydowanie mniej okazji, by uczyć się zawodu w praktyce. Na studiach dominują wykłady i zajęcia akademickie, a praktyki szkolne nie zastąpią codziennego kontaktu z klasą. Dlatego młodzi pedagodzy, którzy trafiają do szkoły, często czują się pozostawieni sami sobie. Muszą na bieżąco uczyć się tego, czego nikt im wcześniej nie pokazał – jak prowadzić rozmowę z uczniami i rodzicami, jak reagować na konflikty, jak panować nad klasą. Ceną za ten brak przygotowania jest stres i poczucie porażki, które wielu zniechęca do dalszej pracy.

 

Edukacja nauczycielska wciąż koncentruje się na dyscyplinach akademickich, a mniej na samej pedagogice, która bywa traktowana jako przedmiot drugorzędny. Oczywiście upraszczam – istnieje wiele inicjatyw próbujących to zmienić – ale system jako całość pozostaje akademicki. W efekcie uczy, jak uczyć matematyki, a nie jak uczyć ucznia – wyjaśnia. […]

 

Na problem niedostatecznego przygotowania młodych nauczycieli zwraca uwagę także dr Beata Rajba. Jej zdaniem to właśnie ta grupa najczęściej doświadcza wypalenia, bo zderzenie wyobrażeń z realiami szkolnymi okazuje się wyjątkowo trudne.

 

– To właśnie wśród młodych pedagogów wypalenie pojawia się najszybciej. Badania pokazują, że problem ten dotyka od 27 do nawet 35 proc. nauczycieli. Młodzi wchodzą do zawodu pełni marzeń i wyobrażeń, a potem zderzają się ze ścianą: brakiem wsparcia systemowego, przeciążeniem programem, uczniami z niezdiagnozowanymi trudnościami, a często też własnymi problemami osobistymi wyjaśnia dr Beata Rajba.

 

Jednym z obszarów, gdzie widać to szczególnie wyraźnie, są lekcje wychowawcze. W polskich szkołach najczęściej sprowadzają się one do pogadanek, które nie rozwijają u uczniów kluczowych kompetencji społecznych. – Świetnie to widać na przykładzie lekcji wychowawczych. W większości szkół w Polsce sprowadzają się one do zwykłych pogadanek. Ja miałam to szczęście, że jako dziecko chodziłam do szkoły francuskiej, gdzie już prawie 30 lat temu prowadzono je w formie warsztatów. Nauczyciele potrafili je prowadzić, bo byli do tego przygotowani.

 

Problem tkwi nie tylko w samej formule tych zajęć, ale też w przygotowaniu kadry. Choć polscy nauczyciele należą do najlepiej wykształconych w Europie, często nie czują się kompetentni, by prowadzić warsztaty czy projekty wychowawcze. Nikt nie uczy ich tego w trakcie studiów – przyszli pedagodzy zdobywają kwalifikacje przedmiotowe, ale niemal w ogóle nie przygotowuje się ich do roli wychowawcy. Tymczasem wychowawstwo nie jest marginesem pracy nauczyciela, lecz jej fundamentem – to on ma być przewodnikiem dla uczniów, wspierać ich rozwój i rozwiązywać problemy. W praktyce jednak wielu młodych pedagogów w tej roli czuje się kompletnie zagubionych. […]

 

Na brak przygotowania do pracy wychowawczej zwraca uwagę również Dominika Cieślikowska, trenerka i edukatorka. Podkreśla, że wielu nauczycieli dopiero na dodatkowych szkoleniach uświadamia sobie, jak bardzo brakuje im kompetencji, które powinni zdobywać już na studiach. – Z doświadczenia i rozmów z nauczycielami powiedziałabym, że po pierwsze – zdecydowanie antydyskryminacja i trening postaw. Po moich zajęciach często słyszę: „jak ja żałuję, że tego nie było na studiach”. Nauczyciele mają poczucie, że gdyby wcześniej przeszli takie przygotowanie, wiele interwencji w klasie byłoby skuteczniejszych, a oni sami mniej by się miotali w trudnych sytuacjach.– mówi Cieślikowska.

 

Dodaje, że szczególnie ważnym obszarem jest praca z przemocą, hejtem i wykluczeniem. To problemy, z którymi nauczyciele stykają się na co dzień, a mimo to często nie mają jasnych metod reagowania. – To zjawiska, które są obecne – czy ich skala rośnie, czy tylko zmieniają formę, trudno powiedzieć. Ale nauczyciele czują, że potrzebują konkretnych narzędzi, metod interwencji, sposobów reagowania. I to też powinni dostawać już na etapie studiów – dodaje ekspertka. […]

 

Trzecią luką są szeroko rozumiane kompetencje wychowawcze – tzw. class management. Choć pojawiają się dodatkowe kursy i programy wspierające nauczycieli w tym zakresie, popularność takich inicjatyw pokazuje, jak bardzo są potrzebne. – Trzecia rzecz to szeroko rozumiane kompetencje wychowawcze, czyli to, co Amerykanie nazywają class management – zarządzanie klasą. W Polsce mamy różne dodatkowe oferty – na przykład „Akademię Wychowawcy” w warszawskim WCIES-ie czy „Wychowanie to podstawa” w Centrum Edukacji Obywatelskiej – i one cieszą się dużą popularnością. To pokazuje, jak wielka jest potrzeba. Bo nauczyciele dostają rolę wychowawcy, a są przedmiotowcami i nierzadko czują się do tej funkcji nieprzygotowani – zauważa Cieślikowska.

 

Jak sama podkreśla, wychowawstwo nie powinno być traktowane jako dodatek do pracy nauczyciela, ale jako jej kluczowa część. – Marzy mi się, żeby każdy nauczyciel kończył studia z poczuciem bezpieczeństwa w obszarze wychowawczym, z przekonaniem, że ma realne narzędzia, by pracować z klasą, reagować na przemoc, budować relacje. To nie jest „godzina wychowawcza” i niski dodatek, ale kawał bardzo odpowiedzialnej pracy – podsumowuje.

 

Głosy ekspertów pokazują, że problem nie dotyczy pojedynczych przypadków, lecz całego systemu kształcenia nauczycieli. Studia przygotowują do przekazywania wiedzy, ale nie do wychowawstwa, pracy z emocjami czy reagowania na przemoc. Tymczasem to właśnie te umiejętności są kluczowe w codzienności szkolnej. Bez ich uwzględnienia w programach uczelni młodzi pedagodzy nadal będą uczyć się zawodu dopiero w praktyce – często zbyt boleśnie, płacąc za to stresem, szybkim wypaleniem i rezygnacją z pracy w szkole.

 

 

 

Cały tekst „System uczy, jak uczyć matematyki, a nie jak uczyć ucznia. Młodzi nauczyciele zostawieni sami sobie” 

  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 

 

 

 

 



Bardzo aktualny i zawierający trafne uwagi tekst Moniki Sewastianowich, zaczerpnięty z portalu „Prawo.pl” – bez skrótów:

 

 

 

Zamiast podwyżek dla nauczycieli karta sportowa i godnościowe czwartki?

 

MEN ogłasza program „Moc relacji w edukacji” o wartości 10 mln zł. Ma on wspierać kuratoria, dyrektorów i pedagogów w przygotowaniu do wdrożenia reformy programowej. Częścią będzie ogólnopolska akcja „Zawód nauczyciel. Zawód znaczący” – ma na celu wzmocnienie prestiżu tej profesji i zmiana społecznej narracji o jej roli. Nie wiadomo jeszcze, jaką formę przybierze kampania, ale jej zapowiedź – delikatnie mówiąc – nie zachwyciła zainteresowanych. Zaskakujące, bo być może spoglądanie na stockowe zdjęcie uśmiechniętego statysty przy tablicy pozwoli wielu nauczycielom choć na chwilę odwrócić wzrok od paska wynagrodzeń z trzyprocentową podwyżką brutto.

 

Jeżeli mogłabym coś doradzić, to warto przemyśleć okraszenie materiałów graficznych cytatami z Siłaczki i innych utworów, które stawiają etos pracy ponad merkantylnymi dążeniami. Wszak relacji nie kupuje się za pieniądze – ba, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie – więc młodzi pedagodzy mogą być beneficjentami obecnego systemu, przynajmniej w tej kwestii prawdziwymi. Najlepiej wzbudzić w nich też więcej poczucia winy i odpowiedzialności za niedofinansowany system. Klasyczna polityka „januszexu”: wmawianie pracownikom, że są jedną rodziną, więc nie wypada liczyć nadgodzin ani chodzić na L4 (nawet z tyfusem), bo reszcie mogłoby być przykro.

 

Abstrahując jednak od żartów, pomysł wydaje się kolejnym przejawem trendu diagnozowania oczywistych problemów po to, by odwlec wprowadzanie realnych rozwiązań. Wakaty, negatywna selekcja do zawodu, niskie pensje, starzejąca się kadra, niewydajny system awansu – to nie są nowe zjawiska. Mierzy się z nimi obecny rząd, mierzyli się i jego poprzednicy. Doświadczenie pokazuje, że żadne pieniądze wydane na grupy eksperckie pochylające się nad losem pedagogów, bez faktycznych zmian legislacyjnych i większych nakładów na oświatę, nie poprawią sytuacji. Ale, jasne, może tym razem się uda. Ponoć powtarzanie tych samych błędów i oczekiwanie innych rezultatów to oznaka szaleństwa, ale z drugiej strony – kto bogatemu zabroni?

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 



Dzisiaj (30 września 2025r.) na portalu „Strefa Edukacji” zamieszczono ważną informację z terenu woj. łódzkiego:

 

 

Są pierwsze dane o frekwencji na edukacji zdrowotnej. „Uczniowie tacy już są”

 

W łódzkich szkołach na zajęcia z edukacji zdrowotnej zapisano niespełna cztery na dziesięć osób. Jak wynika z danych Urzędu Miasta, decyzję o rezygnacji z nowego przedmiotu podjęła większość rodziców uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych. […]

 

Większość rodziców zrezygnowała z lekcji edukacji zdrowotnej

 

W roku szkolnym 2025/2026 do edukacji zdrowotnej w Łodzi przystąpi około 39 proc. uczniów. Spośród 41 676 dzieci z klas IV–VIII szkół podstawowych oraz I–III szkół średnich aż 25 787 nie będzie brało udziału w zajęciach. Oznacza to, że z nowego przedmiotu wypisało dzieci 61 proc. rodziców – poinformowała Monika Pawlak z łódzkiego magistratu.

 

Rezygnacje częściej dotyczyły szkół ponadpodstawowych niż podstawowych. W klasach IV–VIII, do których uczęszcza 25 147 uczniów,  udziału w zajęciach odmówiło 12 462 z nich. W szkołach średnich sytuacja jest jeszcze wyraźniejsza – z 16 529 uczniów klas I–III aż 13 325 nie będzie chodziło na edukację zdrowotną, co stanowi 80 proc.

 

Dyrektorka III Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi Maria Włodarczyk nie kryje, że taki wynik ją nie zaskakuje. W jej szkole edukacja zdrowotna prowadzona jest w klasach II i III.  – To przedmiot nieobowiązkowy, który ma być na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej, więc taki wynik był do przewidzenia. Nie oszukujmy się – uczniowie tacy już są, pod każdą szerokością geograficzną, że jeśli coś jest nieobowiązkowe, to wolą wybrać czas wolny niż lekcję – podkreśliła.

 

W klasach drugich, do których uczęszcza 87 osób, tylko 11 zdecydowało się na zajęcia. W klasach trzecich z 150 uczniów również 11 wybrało edukację zdrowotną. Jednocześnie szkoła dostrzega potrzebę poruszania tematów, które obejmuje nowy przedmiot.– 70 proc. zagadnień wymienianych przez młodzież można było odnaleźć potem w programie edukacji zdrowotnej, a więc takie zajęcia są potrzebne. Mamy plan, aby poruszać te tematy na lekcjach wychowawczych, które są obowiązkowe. Będziemy zapraszać ekspertów. I liczę na to, że przy nowej podstawie programowej edukacja zdrowotna będzie już obowiązkowa – dodała Maria Włodarczyk.

 

Podobne tendencje obserwuje się w innych miejscowościach regionu. Jak poinformowała rzeczniczka Urzędu Miasta w Tomaszowie Mazowieckim Joanna Budny, w 11 tamtejszych szkołach podstawowych na edukację zdrowotną uczęszcza około 37 proc. uczniów. Z zajęć zrezygnowało 1767 z 2840 dzieci, czyli ponad 62 proc.

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

x           x           x

 

Jesteśmy gotowi przyjmować zakłady, że jest wiele województw, w których procent uczniów uczęszczających na lekcje wychowania zdrowotnego jest jeszcze większy niż w woj. łódzkim. Liczymy na to, że MEN zamieści pełną informację o skalo odmów i liczbie uczniów uczęszczających na lekcje EZ

 

A przy okazji zamieszczamy fragmenty tekstu ze strony tygodnika „Wprost”, zamieszczonego 26 września, w którym poinformowano o raporcie Pracowni badawczej SW Research, która przeprowadziła sondaż, gdzie Polacy odpowiadali na pytanie: „Czy popierasz wprowadzenie do szkół zajęć z edukacji zdrowotnej?:

 

 

Edukacja zdrowotna w ogniu krytyki. Młodzi Polacy zabrali głos w sondażu

[…]

 

Wyniki pokazują, że ponad połowa respondentów (53,7 procent) popiera projekt minister Barbary Nowackiej, który zastępuje dotychczasowe zajęcia z wychowania do życia w rodzinie. Przeciwnych było 27,1 procent badanych.

 

Młodzi podzieleni i niepewni

 

Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku najmłodszych uczestników badania. W grupie wiekowej do 24 lat jedynie 32 procent ankietowanych oceniło nowy przedmiot pozytywnie. Niewiele mniej, bo 30,7 procent, sprzeciwiło się jego wprowadzeniu. Największa grupa – 37,3 procent młodych ludzi – przyznała, że nie ma jednoznacznej opinii w tej sprawie.

 

W starszych grupach poparcie dla edukacji zdrowotnej jest wyraźnie wyższe. Wśród osób w wieku 25-34 lata zgadza się na nią 53,8 procent badanych, a w grupie 35-49 lat – 52,7 procent. Najwięcej zwolenników nowego przedmiotu znajduje się wśród osób powyżej 50. roku życia – 58,2 procent.

 

Niezależnie od płci, odpowiedzi rozkładają się podobnie. 55,7 procent kobiet i 51,4 procent mężczyzn pozytywnie ocenia wprowadzenie edukacji zdrowotnej. Przeciwnego zdania jest odpowiednio 25,3 procent kobiet i 29,1 procent mężczyzn.

 

Sondaż przeprowadzono na zlecenie portalu Onet.[…]

 

 

 

Cały tekst Edukacja zdrowotna w ogniu krytyki. Młodzi Polacy zabrali głos w sondażu”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wprost.pl/edukacja/



 

Aby wczoraj  28 września – mogła odbyć się XXXI sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży, musiała  poprzedzić ją procedura rekrutacji posłanek i posłów. Oto kilka podstawowych informacji:

 

4 czerwca

 

W Polsce mamy 14 028 szkół podstawowych. Dziś, w samo południe, wylosujemy spośród nich 153 placówki, które wezmą udział w XXXI sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży

 

 

2 lipca 

 

Losowanie daje wiele szans. Jedną z nich jest możliwość uzyskania różnorodności, z której się cieszymy i którą witamy z otwartymi ramionami!

 

W tegorocznej edycji SDiM wezmą udział szkoły podstawowe z wszystkich zakątków Polski. Nie zabraknie placówek z największych miast, jak Warszawa, Kraków czy Gdańsk, ale będą też bardzo małe, wiejskie ośrodki, których przedstawiciele sami przyznają, że to dla nich wyróżnienie i wspomniana już szansa: na nowe doświadczenie i przyjazd do oddalonej o setki kilometrów Warszawy.

 

x           x           x

 

 

Zobaczcie z jakich miejscowości i szkół przyjechali uczennice i uczniowie, aby uczestniczyć

w XXXI Sejmie Dzieci i Młodzieży:

 

 

Źródło: www.facebook.com/sejmdzieciimlodziezy/

 

 

Wykaz wylosowanych szkół z których uczennice i uczniowie uczestniczyli w XXXI Sejmie Dzieci i Młodzieży  –  TUTAJ

 

x          x          x

 

Oto pierwsza, syntetyczna informacja Kancelarii Sejmu, zamieszczona na portalu „X”:

 

 

x          x          x

 

Poniżej zamieszczamy fragmenty tekstu  ze strony „Głosu Nauczycielskiego”:

 

XXXI sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży już za nami.

Odbyła się pod hasłem „PorozmawiajMY o edukacji obywatelskiej”

 

[…]

 

W niedzielę odbyła się XXXI sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży. Tegoroczna edycja odbyła się pod hasłem „PorozmawiajMY o edukacji obywatelskiej”. Gościem specjalnym był polski astronauta dr Sławosz Uznański-Wiśniewski. […]

 

Wśród poruszanych zagadnień pojawiły się m.in.: obniżenie wieku uprawniającego do udziału w wyborach, wykluczenie komunikacyjne, trudności w wejściu na rynek pracy oraz brak inwestycji w infrastrukturę sportową. Młodzi posłowie w swoich wystąpieniach poruszali także sprawy bieżące, zwłaszcza związane z edukacją, np. kwestię przywrócenia obowiązkowych prac domowych. […]

 

Po dyskusji posłowie przystąpili do głosowania nad wyborem najważniejszych dla dzieci i młodzieży zagadnień związanych z edukacją obywatelską. Uzgodnili, że dla kształtowania postawy obywatelskiej najważniejszy jest patriotyzm rozumiany jako szacunek do ojczyzny, symboli narodowych, polskiej historii, miejsc pamięci oraz świąt narodowych. […]

 

Wskazali, że najpilniejszą potrzebą, którą powinna zaspokoić edukacja obywatelska, jest uzupełnienie wiedzy dotyczącej procedur, np. jak napisać petycję, głosować czy załatwić sprawę w urzędzie. Ich zdaniem państwo powinno też w przyszłości skupić się na rozwiązaniu problemów utrudniających młodzieży zaangażowanie obywatelskie, tj.: wykluczenia komunikacyjne czy trudności w wejściu na rynek pracy. […]

 

Wyniki dyskusji zostały zebrane w specjalnej uchwale Sejmu Dzieci i Młodzieży. Młodzi posłowie przekazali ją marszałkowi Sejmu. Dokument zostanie wysłany także do Rzecznika Praw Dziecka i do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

 

W tym roku po raz pierwszy w sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży uczestniczyły dzieci z mniejszości narodowych województwa małopolskiego: słowackiej, romskiej i łemkowskiej.

Sejm Dzieci i Młodzieży to projekt partycypacyjno-edukacyjny, którego celem jest edukacja najmłodszego pokolenia w zakresie parlamentaryzmu i demokracji. Uczestniczą w nim uczniowie klas VI-VIII szkoły podstawowej.[…]

 

 

 

Cały tekst „XXXI sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży już za nami. Odbyła się pod hasłem „PorozmawiajMY o edukacji obywatelskiej”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.glos.pl

 

 

 

 

 

 

3

 

 



Oto fragment informacji, zamieszczonej dzisiaj na stronie MEN oraz link do jej elnej wersji:

 

Tydzień o Przeciwdziałaniu Przemocy Rówieśniczej 2025.

Wspólnie budujemy bezpieczne i pełne szacunku szkoły

 

W dniach 29 września – 3 października 2025 r. odbędzie się ogólnopolska inicjatywa Ministerstwa Edukacji Narodowej. W przedszkolach realizowany będzie „Tydzień o Budowaniu Relacji”, a w szkołach i placówkach oświatowych – „Tydzień o Przeciwdziałaniu Przemocy Rówieśniczej”. To czas, w którym wspólnie chcemy pokazać, jak ważne jest tworzenie bezpiecznych miejsc nauki i budowanie relacji opartych na szacunku.

 

 

W MEN odbyła się konferencja prasowa inaugurująca akcję, w której udział wzięły: Minister Edukacji Barbara Nowacka oraz Podsekretarz Stanu Paulina Piechna-Więckiewicz.

 

Podczas wystąpienia Minister Edukacji Barbara Nowacka powiedziała: 

 

Nie możemy pozostawać bierni i udawać, że nie widzimy codziennych dramatów setek tysięcy młodych ludzi, dramatów wynikających z hejtu, przemocy rówieśniczej, braku umiejętności budowania zdrowych relacji czy też relacji zaburzonych przez agresję, media społecznościowe i zerwane więzi społeczne. Zdrowie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne, jest jednym z priorytetów działań Ministerstwa Edukacji.

 

Dodała również:

 

Przygotowaliśmy Pakt na rzecz przeciwdziałania przemocy rówieśniczej. Chciałabym, aby ten dokument został podpisany przez wszystkie kluczowe podmioty tworzące społeczność szkolną: nauczycieli, rodziców, samorządy, związki zawodowe, a także osoby mające realny wpływ na bieżącą politykę. Zdrowie psychiczne dzieci, ich siła, odporność i bezpieczeństwo zależą od naszej wspólnej, szybkiej i odpowiedzialnej reakcji.

 

Pakt na rzecz przeciwdziałania przemocy rówieśniczej” to wspólna deklaracja uczniów, rodziców, nauczycieli, pracowników szkół, organizacji pozarządowych oraz przedstawicieli władz i samorządów, którzy zobowiązują się do budowania środowiska wolnego od przemocy. Dokument podkreśla, że każde dziecko ma prawo dorastać w świecie bez hejtu i agresji, w atmosferze szacunku i dialogu. Sygnatariusze Paktu deklarują, że będą reagować na krzywdę, wspierać osoby doświadczające niesprawiedliwości, sprzeciwiać się nienawiści, a także wspólnie tworzyć bezpieczne i przyjazne szkoły, gdzie relacje oparte są na empatii i solidarności.

 

Podsekretarz Stanu Paulina Piechna-Więckiewicz podczas konferencji powiedziała:

 

Proponujemy wprowadzenie Tygodnia o Przeciwdziałaniu Przemocy Rówieśniczej w szkołach oraz Tygodnia Budowania Relacji w przedszkolach. Chcemy, aby te działania miały charakter cykliczny i na stałe wpisały się w kalendarz pracy szkół i placówek oświatowych. Wspólnie z organizacjami pozarządowymi, upowszechniliśmy sprawdzone  i zewaluowane materiały. Dotyczą one m.in. samotności – jednego z najpoważniejszych problemów i chorób współczesnego świata. Wierzymy, że dzięki współpracy szkół, przedszkoli, rodziców i całego środowiska edukacyjnego możemy skutecznie przeciwdziałać przemocy oraz wspierać dzieci i młodzież w budowaniu zdrowych i pełnych szacunku relacji. […]

 

Cały tekst „Tydzień o Przeciwdziałaniu Przemocy Rówieśniczej 2025. Wspólnie budujemy bezpieczne i pełne szacunku szkoły”, a  także „Pakiety materiałów edukacyjnych dostosowanych do różnych grup wiekowych oraz specyfiki przedszkoli i szkół”  –  TUTAJ.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 



 

Dzisiaj będzie na jeden temat, co jest reakcją na tekst, zamieszczony  w poniedziałek: „O luce edukacyjnej chłopców – wywiad z autorem raportu „Przemilczane nierówności”. Jeśli nie czytaliście – uczyńcie to teraz – to niezbędne, aby mieć ten sam start do dalszych przemyśleń.

 

Zacznę od zacytowania kilku fragmentów tego tekstu:

 

„Wśród młodych osób w wieku około 30 lat wyższe wykształcenie ma większość kobiet i tylko około jedna trzecia mężczyzn. […]  Większość dziewczyn idzie do liceum, większość chłopców – do technikum. […] Na egzaminie ósmoklasisty dziewczynki mają średnio 8–9 punktów więcej z języka polskiego i 3 z angielskiego, a przy tym bez różnic na matematyce.[…] Dużo więcej wiemy o dziewczętach i ich relacjach z przedmiotami ścisłymi, np. matematyką. A znacznie mniej o tym, dlaczego chłopcy gorzej czytają i chętniej wybierają ścieżki zawodowe.”

 

Z wypowiedzi dr Michała Gulczyńskiego –  autora raportu Przemilczane nierówności wylania się obraz społeczeństwa, które  z każdym rokiem będzie społeczeństwem wykształconych, kulturalnych  kobiet i nieoczytanych, skoncentrowanych na technice i zarabianiu pieniędzy, mężczyzn. Nie mam zamiaru dyskutować z faktami, ale…

 

Ale cały czas mam przed oczyma informacje, które od czerwca zamieszczane były na stronie MEN, informujące o sukcesach polskich uczniów w międzynarodowych olimpiadach przedmiotowych.

 

Początek dała informacja z 28 kwietnia o 12 medalistach –  w tym  aż 4 złotych, 5 srebrnych i 3 brązowych, które zdobyli polscy uczniowie rywalizujący w 31. Bałtyckiej Olimpiadzie Informatycznej. Wśród medalistów nie było uczennic…

 

Potem były następne informacje o kolejnych sukcesach polskich uczniów…

 

Ale te sukcesy chłopców w międzynarodowych olimpiadach to  wyjątek od powszechnego trendu, który od pewnego czasu jest zauważany przez wnikliwych obserwatorów. Przykładem może być tekst, zamieszczony 28 lipca na fanpage „Nie dla chaosu w szkole”Oto jego fragment:

 

„Sporo piszemy o błyskotliwych sukcesach naukowych chłopaków, którzy wracają z międzynarodowych olimpiad z medalami, bo oni stanowią przytłaczająca większość olimpijczyków. Jest jednak i druga strona medalu. Statystycznie chłopcy w polskiej szkole mają gorsze wyniki w nauce, gorzej wypadają na egzaminach, częściej repetują, lub nawet rzucają naukę. Rzadziej podejmują też naukę w szkołach wyższych. Mówi się o rosnącej z roku na rok luce edukacyjnej.”

 

Dzień wcześniej, w 579 felietonie, informowałem o zaskakującym – przynajmniej dla mnie – wydarzeniu, to znaczy o V Europejskiej Olimpiadzie Informatycznej Dziewcząt, na której polskie uczennice zdobyły dwa złote i dwa srebrne medale, a Paulina Żeleźnik –  absolwentka XIV LO z Wrocławia – została zwyciężczynią całej olimpiady. Bo przyznam się, że dopiero wtedy dotarło do mnie, że są organizowane odrębne olimpiady informatyczne dla uczniów i dla uczennic. I kiedy zacząłem zgłębiać ten problem i przeglądać wszystkie zamieszczane na stronie MEN informacje o polskich sukcesach w olimpiadach przedmiotowych, upewniłem się, że – z wyjątkiem jednej – z wszystkich tych rywalizacji medale przywozili chłopcy.

 

Tym wyjątkiem była 66 Międzynarodowa Olimpiada Matematyczna w Australii, z której polska reprezentacja przywiozła 3 złote i 3 srebrne medale. I w tym gronie – ze złotym medalem – znalazła się jedna dziewczyna – Magdalena Pudełko, uczennica V LO w Krakowie.

 

To tyle o tym problemie  z archiwalnych materiałów OE.  Bo tak naprawdę, to temat „luki  edukacyjnej chłopców” zrodził się podczas dzisiejszego porannego spaceru z moją goldenką Sendi– tradycyjnie ze słuchawką w uchu – słuchałem Radia TOK FM. I tam usłyszałem fragment audycji o niepokojącym zjawisku, jakim jest coraz częściej występujące porzucanie studiów, w czym przodują młodzi mężczyźni. I padło tam ich określenie, jako  „pokolenie Z”, dla którego jest to zjawisko o wiele powszechniejsze niż u „Milenialsów”.

 

Jako że był to jedynie krótki fragment audycji, po powrocie do domu  zasiadłem przed komputerem i poszukałem obszerniejszej informacji o owym zasygnalizowanym w radiu  TOK FM problemie. I znalazłem. Jest to tekst na stronie  „dziennik.pl”, zatytułowany „Niepokojące zjawisko na polskich uczelniach. Studenci masowo rezygnują”. Oto dwa fragmenty z tego tekstu:

 

„Jak wynika z Zintegrowanego Systemu Informacji o Nauce i Szkolnictwie Wyższym POL, w latach 2012–2020 studia rozpoczęło 1,3 mln osób, które nie ukończyły nauki. Oznacza to, że nawet 30–40 proc. studentów rezygnuje przed uzyskaniem dyplomu.[…]

 

Z przeprowadzonych analiz wynika, mężczyźni częściej rezygnują ze studiów. Udział drop-outów jest wśród nich o 15 proc. wyższy niż wśród kobiet. Zdecydowana większość rezygnacji nastąpiła w relatywnie niedługim czasie od rozpoczęcia studiów.”

 

Z tej, pochodzącej z wiarygodnego źródła informacji, wynika, że problem ten nie jest zjawiskiem marginalnym, a groźnym zjawiskiem, któremu należy przeciwdziałać. I wracając do przewodniego wątku tego felietony, czyli do tezy, że chłopcy w pokoleniu Z są gorsi od dziewcząt – mimo złudnego obrazu, jaki ukazują wyniki światowych olimpiad przedmiotowych, w których to uczniowie wiodą prym – uważam, że najwyższy czas, aby odpowiedzialni za polski system edukacyjny wyciągnęli z tej diagnozy właściwe  wnioski i przedsięwzięli skuteczne metody zapobiegania temu procesowi.

 

Aby nie być posądzonym o brak wiedzy „w tym temacie” – bo wszak jestem już 20 lat jedynie na pozycji obserwatora rzeczywistości –  wpisałem do wyszukiwarki: „Chopcy z pokolenia Z w edukacji”. Oto czego – dzięki tej literówce – dowiedziałem się od AI:

 

Chłopcy z pokolenia Z (urodzeni zazwyczaj między 1995 a 2010 rokiem) w edukacji charakteryzują się sprawną obsługą technologii cyfrowych, preferencją interaktywnych metod nauczania oraz potrzebą natychmiastowej informacji zwrotnej. Szukają praktycznych i zorientowanych na rozwój ścieżek edukacyjnych, które przygotują ich do współczesnego, dynamicznego rynku pracy, a także cenią sobie różnorodność i elastyczność w zdobywaniu wiedzy.”

 

A dalej można przeczytać obszerniejsze informacje – pod takim podtytułem: „Kluczowe cechy chłopców z pokolenia Z w kontekście edukacji”. Jednak dla mnie cenniejszy jest ten fragment:

 

Współczesny system edukacji musi dostosować się do specyfiki tej grupy, oferując metody nauczania, które uwzględniają ich sposób przyswajania wiedzy, potrzebę angażowania emocjonalnego oraz rozwijanie umiejętności głębszej analizy i koncentracji” 

 

Zobacz więcej  –  TUTAJ

:

 

Z tych wszystkich informacji wyprowadziłem jeden, pocieszający mnie, wniosek: Nie należy sądzić, że współcześni chłopcy są „slabą płcią”, a dziewczęta nad nimi dominują. Po prostu – młodzi mężczyźnie są bardziej praktyczni, racjonalnie analizuję przydatność ewentualnego wysiłku dla późniejszych efektów, i podejmują zgodnie z tak przeprowadzoną diagnozą, najbardziej optymalną decyzję.

 

A sukces w światowych olimpiadach jest znakomitą reklamą ich przyszłych możliwości!…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



 

W sobotnie przedpołudnie jest dobry czas na kolejną informację o kolejnym tygodniu funkcjonowania Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli pod kierownictwem pani Aleksandry Ochmańskiej – zwyciężczyni (bez konkurencji) czerwcowego konkursu na dyrektora tej placówki, mianowanej  – już 8 lipca b.r. – na pięcioletnią kadencję  – począwszy od 1 września 2025 roku.

 

I ze smutkiem muszę poinformować, że „w ŁCDNiKP bez zmian” – nadal kieruje nim pani Ochmańska samodzielnie, bez zastępców (może z AI?), nadal nie są obsadzone stanowiska kierowników dwóch ośrodków – Ośrodka Doskonalenia Szkolnych Systemów Edukacji i Ośrodka  Nowoczesnych Technologii Informacyjnych oraz Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji.

 

Bo skoro te ogniwa Centrum są nadal w wykazie na oficjalnej stronie placówki, to mam  prawo sądzić, ze jeszcze istnieją – a to znaczy, że są tam nadal zatrudnieni pracownicy i powinny realizować zadania, zapisane w rocznym planie pracy, który powstał jeszcze przed wakacjami, kiedy – dziś już niepracujący zastępcy – go tworzyli…

 

A póki co – kilka ciekawostek z owej oficjalnej strony ŁCDNiKP:

 

Oto oferta, prezentowana jeszcze w poniedziałek:

 

 

A to ta sama oferta, ale z połowy tygodnia:

 

 

Jak widzicie – zniknął kurs kwalifikacyjny „Zarządzania oświatą”. Moja hipoteza powodu  zniknięcia tej oferty jest aż nazbyt oczywista: zabrakło – albo prowadzących ekspertów, albo kandydatów, którzy byliby  gotowi na zainwestowanie swego wolnego czasu w weekendy. Albo jednego i drugiego…

 

A przy okazji: zwróćcie uwagę na ofertę z 25 września, zaznaczoną obwódką. Jakież to twórcze podejście do problemu miał/a autor/ka tej nazwy!…

x          x          x

 

I jeszcze jeden problem, przed którym stanąłem, kiedy chciałm poznać inicjatywy LCDNiKP. Po kliknięciu w tę zakładkę  pojawiła się taka strona:

 

 

Ale po kliknięciu w którykolwiek z czterech linków, które się wyświetliły, pojawiał się taki komunikat:

 

 

 

Wierzę, że to tylko awaria oprogramowania, którą bezzwłocznie usuną specjaliści zatrudnieni w Centrum…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Oto obszerne fragmenty (i link do pełnej wersji) tekstu Katarzyny Mazur, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”:

 

 

MEN wycofuje się z kontrowersyjnych zmian. Rola rzeczników uczniów ograniczona

 

Jak udało się ustalić Strefie Edukacji Ministerstwo Edukacji Narodowej zdecydowało się złagodzić część rozwiązań dotyczących nowego systemu ochrony praw ucznia. Projekt nowelizacji ustawy, który przewiduje powołanie rzeczników praw ucznia na poziomie krajowym, wojewódzkim i szkolnym, został znacząco zmieniony po zakończeniu konsultacji społecznych. W ich wyniku resort zrezygnował z części kontrowersyjnych zapisów, a rola szkolnych rzeczników będzie mniej rozbudowana niż pierwotnie zakładano. […]

 

W pierwotnej wersji projektu nowelizacji Prawa oświatowego planowano wprowadzenie rzeczników praw ucznia na kilku poziomach – od szkolnego po krajowy – z szerokim zakresem uprawnień, w tym m.in. możliwością udziału w postępowaniach dyscyplinarnych wobec nauczycieli. Konsultacje społeczne, w których udział wzięło ponad 700 podmiotów, przyniosły jednak liczne uwagi krytyczne, zwłaszcza ze strony środowisk nauczycielskich i dyrektorskich.

 

Foto: www.slaskifestiwalnauki.pl

 

Kacper Lewera = dyrektor Departamentu Komunikacji MEN, absolwent Liceum Ogólnokształcące im. Króla Stanisława Leszczyńskiego w Jaśle i Uniwersytetu  Warszawskiego („Stosunki międzynarodowe”)

 

 

Projekt uległ szeroko zakrojonym zmianom w wyniku otrzymanych uwag i opinii. Do najważniejszych zmian należą m.in. powiązanie szkolnego rzecznika praw uczniowskich z funkcją opiekuna samorządu uczniowskiego (po to, by nie mnożyć funkcji, lecz je skonsolidować), przy jednoczesnym ograniczeniu kompetencji szkolnego rzecznika (zgodnie z postulatami środowiska nauczycieli i dyrektorów), jak również usunięcie szeregu „twardych” kompetencji Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich, które dublowały kompetencję RPD i RPO (np. w kwestii udziału w postępowaniu dyscyplinarnym lub sądowo-administracyjnym)poinformował Kacper Lawera z Ministerstwa Edukacji Narodowej.

 

Resort argumentuje, że połączenie obu funkcji ma nie tylko uprościć strukturę ochrony praw uczniów, ale też zapewnić jej większą spójność i efektywność w codziennym funkcjonowaniu szkoły. Jednocześnie oznacza to, że rola szkolnego rzecznika będzie węższa niż pierwotnie zakładano – w szczególności w zakresie wpływu na decyzje dotyczące pracy nauczycieli czy przebieg postępowań dyscyplinarnych. […]

 

Na wniosek związków zawodowych usunęliśmy z jego katalogu kompetencji mechanizmy wszczynania oraz włączania się w postępowania dyscyplinarne dla nauczycieli. Do tego, wykreśliliśmy z projektu kompetencje dot. m.in. angażowania się w sprawy sądowe, a także uczyniliśmy Krajowego Rzecznika oraz jego wojewódzkie odpowiedniki wyższymi stanowiskami w służbie cywilnej, co wzmocni ich polityczną neutralność – podkreślił Lawera.[…]

 

Według MEN szeroki odzew społeczny na projekt pokazał duże zainteresowanie tematyką praw ucznia. Resort otrzymał ok. 700 opinii i uwag, często wzajemnie sprzecznych, co wymagało głębokiej rewizji pierwotnych założeń. […]

 

Nowa wersja projektu ma zostać przekazana do Stałego Komitetu Rady Ministrów w październiku. Dopiero po zakończeniu prac rządowych trafi pod obrady Sejmu.

 

 

Cały tekst „MEN wycofuje się z kontrowersyjnych zmian. Rola rzeczników uczniów ograniczona”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl



Proponujemy lekturę tekstu, zamieszczonego wczoraj na fb-profilu Jarka Witkowskiego – Prezesa Centrum Edukacji Obywatelskiej. Naprawdę ciekawy,,,

 

 

Przestarzała podstawa programowa to zdaniem dorosłych Polek i Polaków największe wyzwanie stojące przed systemem edukacyjnym.

 

Globalna firma badawcza Ipsos (Ipsos Polska), w ramach swojego „IPSOS Education Monitor 2025” zapytał mieszkańców 30 krajów świata o najważniejsze wyzwania edukacyjne.

 

 

Wskazania z Polskiego badania są bardzo ciekawe:

44% – przestarzała podstawa programowa (średnio w 30 badanych krajach – 29%)

 

32% – nieadekwatne przygotowanie nauczycieli (średnio 27%)

 

32% – polityczno/ideologiczne skrzywienie (średnio 17%)

 

 

Odpowiedzi polskich respondentów najsilniej odchylają się od średniej właśnie jeśli chodzi o ocenę podstawy programowej i skrzywienia ideologicznego (15-16 pkt. proc.). Jeśli definicję wyzwań uznamy za oczekiwanie w stosunku do systemu to można na podstawie tych danych domniemywać, że Polacy oczekują zmian w programach nauczania a jednocześnie boją się dalszej polaryzacji dyskusji o edukacji.

 

 

Nie wiemy niestety, jak interpretować krytyczne oceny przygotowania nauczycieli wyrażone przez co 3. badanego. Czy jest to wyraz troski, czy pretensji?

 

 

Znacznie mniej polskich respondentów wskazywało na wyzwania, o których w świecie edukacyjnym często rozmawiamy, choćby

 

-zbyt liczne klasy – 13% (średnia dla 30 krajów to 23%)

 

-niedostosowaną infrastrukturę – 12% (średnio 21%)

 

-dobrostan kadry – 14% (14%)

 

-niedofinansowanie oświaty – 19% (średnie 26%)

 

 

Nie widać niestety w tych odpowiedziach szczególnej troski o nauczycieli, ich wynagrodzenia, warunki pracy czy dobrostan. Jednocześnie Polacy znacząco rzadziej niż w wielu innych krajach świata martwią się liczebnością klas (w Polsce średnio liczą one 18 osób).

 

 

Troskę o dobrostan kadry Polacy wyrażają znacząco rzadziej niż respondenci z innych bogatych krajów uczestniczących w badaniu. W Australii, Austrii, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii, Singapurze, czy Szwecji ten wskaźnik wynosi od 20% do nawet 31%.

 

 

Badań opinii publicznej nie można mylić z rzetelną diagnozą sytuacji w systemie edukacji. Oferują one jednak ciekawy wgląd w sposób myślenia o edukacji polskiego społeczeństwa, w społeczne oczekiwania od szkoły a być może również stosunek do nauczycieli.

 

 

Fascynujące byłoby, gdybyśmy mogli zobaczyć odpowiedzi na to samo pytania zadane tylko rodzicom i… przede wszystkim samym nauczycielom.

 

Znajduje się w nim jeszcze kilka ciekawych informacji, więc do badania będę wracał.

 

 

Badanie było prowadzone w lipcu 2025, wyniki badania w Polsce mają charakter reprezentatywny (choć próba wynosiła 500 osób, więc granica błędu do +/- 5 pkt. proc.).

 

 

Największe wyzwania edukacyjne

 

 

Źródło: www.facebook.com/jedrek.witkowski.3/

 

 

Przypisy do tabeli – tłumaczenie trzech wyborów:

 

1. Przestarzały program                            44%

2.Nieodpowiednie szkolenie nauczycieli   32%

3.Polityczna/ideologiczna stronniczość     32%



Aby nie myślano, że stać nas jedynie na mały tekst z jednym zdjęciem, zamieszczamy obszerne fragmenty wywiadu z  Karoliną Giedrys-Majkut – kierowniczką działu „Wzmacniaj odporność” w CEO. Zalecamy lekturę pełnej wersji – zamieszczamy link:

 

 

Wywiad z Karoliną Giedrys-Majkut – kierowniczką działu „Wzmacniaj odporność” w CEO. Karolina jest psycholożką i kulturoznawczynią, od lat tworzy i realizuje działania, które mają na celu zarówno rozwój kompetencji społeczno-emocjonalnych dzieci i młodzieży , jak i wsparcie interwencji wychowawczych w szkołach. Autorka i realizatorka popularnych projektów polskich i międzynarodowych, np. „Kinoterapia”, „Shortcut – małe historie, wielkie sprawy”, „Dobra łącza”. Selekcjonerka filmów dostępnych na platformie filmowej CEO. Współtwórczyni kursów, szkoleń i warsztatów z zakresu edukacji filmowej, kulturowej i psychoedukacji.

 

 

Wojciech Albiński: Tworzycie obszar wsparcia dla nauczycieli, którego myślą przewodnią jest „wzmacniaj odporność”. Ale czy to przypadkiem nie jest nasz wewnętrzny szyfr? Jak to odczytywać? Bo odporność zazwyczaj jest odbierana w kategoriach medycznych.

 

Karolina Giedrys-Majkut: Tak, dla wielu osób to będzie pierwsze skojarzenie – odporność na grypę, przeziębienia i inne tego typu fizyczne dolegliwości. Ale przecież nie odkrywamy Ameryki – coraz częściej zwraca się uwagę na znaczenie ogólnego dobrostanu i na to, jak ogromnym wyzwaniem jest dziś kryzys zdrowia psychicznego. Zarówno u osób młodych, jak i tych starszych – a pod tym względem nauczyciele i nauczycielki to grupa szczególnie narażona na wypalenie. To jest kontekst, w który wpisują się działania naszego obszaru – wspieranie odporności psychicznej, a nawet psychospołecznej. Podkreślamy to, ponieważ zależy nam, aby uwzględniać także aspekty społeczne: więzi, relacje międzyludzkie, wpływ otaczającego środowiska.

 

Czyli odporność psychiczna to szerokie pojęcie.

 

Tak, są różne definicje, między innymi Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego, WHO czy NFZ – ale łączy je kilka wspólnych elementów. Podkreśla się rolę elastyczności, sposobu, w jaki reagujemy na trudności, a także zasobów, które ułatwiają powrót do zdrowia i dobrej formy po przejściu kryzysu. Z tych definicji wynika, że odporność można rozumieć zarówno jako cechę charakteru, jak i rezultat pewnego procesu – coś, do czego dojrzewamy. W myśleniu o odporności bierze się pod uwagę również kontekst, który może być wspierający albo niesprzyjający. Przewidywalne, bezpieczne otoczenie pomaga w radzeniu sobie ze stresem. Duże znaczenie mają też relacje i więzi – to one pozwalają utrzymać równowagę i dobre samopoczucie. Nawet w trudniejszych momentach.

 

Powiedziałaś, że dla Was liczy się nie tylko odporność dzieci, lecz także nauczycieli.

 

Wiedza o kłopotach  ze zdrowiem psychicznym coraz częściej trafia do mainstreamu. W szkołach ten kryzys był widoczny od dawna. Zarówno wśród uczniów i uczennic, jak i w odniesieniu do samopoczucia nauczycieli i nauczycielek. Zbyt rzadko uświadamiamy sobie, że to także ich problem. Weźmy przykład: nauczyciele i nauczycielki zapytani o swój bilans emocjonalny, wskazują na równowagę – tyle samo emocji pozytywnych, co negatywnych. Psychologia pozytywna mówi o optymalnej proporcji 3:1 – aby się regenerować i utrzymywać psychiczną równowagę, potrzebujemy trzech pozytywnych emocji na jedną negatywną.

 

No tak, ale w CEO już od dawna wspieramy nauczycieli. Wszystkie nasze projekty i programy mają ten rys wspierania… To po co osobny obszar temu poświęcony?

 

Długo już prowadzimy działania skierowane na poprawę zdrowia psychicznego i rozwój czynników chroniących odporność. Jednym z nich są kompetencje społeczno-emocjonalne, którym poświęciliśmy takie projekty jak Dobre łącza, czy Szkoła pełna emocji. Mamy także doświadczenie w realizacji inicjatyw skupionych na radzeniu sobie ze stresem – za nami już cztery edycje projektu O redukcji stresu, który bazuje na metodologii Better Learning Programme, rozwijanej przez Norwegian Refugee Council – norweską organizację pomocową. Z drugiej strony – zdrowie psychiczne to rozszerzający się temat. Wychodzimy więc z założenia, że trzeba się nim zająć długofalowo i szczegółowo. Trudno nie zauważyć „słonia w pokoju”, czyli kryzysu, który jest obecny w systemie edukacji.

 

Czy dużo wątków będziecie kontynuować z wcześniejszych działań CEO?

 

Tak, niektóre z nich nazwałam powyżej. Do nich dochodzi popularny projekt Wychowanie to podstawa. On także pojawi się w naszej ofercie. Te rozpoznawalne i lubiane propozycje uzupełniamy nowymi i tworzymy jeden spójny obszar, w którym między innymi adresujemy następujące tematy: redukcja stresu, rozwój kompetencji SEL, świadomość i regulacja emocji, rozwijanie kompetencji wychowawczych, zdrowie rozumiane bardziej ogólnie, dobrostan nauczycieli i nauczycielek. Mamy dużo zasobów i sprawdzonych metodologii, które zostały bardzo wysoko ocenione przez pedagogów i pedagożki. Mamy też dużo wniosków z dotychczasowych działań i ewaluacji, a także inspiracji z rozmów z osobami uczącymi czy prowadzącymi szkoły. Zbieramy wszystko pod jednym parasolem, chcemy wypracować spójną ofertę i doprowadzić do synergii różnych podejść. […]

 

Wiem, że projekt Wychowanie to podstawa koordynowała Emilia Kędziorek, uznana opiekunka tej inicjatywy. Kto jest jeszcze w Twoim zespole?

 

W tym momencie wraz ze mną zespół tworzą Emilia Kędziorek, Marta Jagura i Sylwia Domagała. Wspomnę, że Emilia jest koordynatorką związaną z CEO od 5 lat, najpierw rozwijała program Wychowanie to podstawa i opracowywała do niego podręcznik, a później prowadziła go przez kilka edycji. Zna temat od podszewki, podobnie jak projekt Szkoła pełna emocji, który współtworzyła u boku wspaniałych trenerek – Anny Kawalskiej, Urszuli Zadwornej i Elżbiety Grab. Natomiast Marta Jagura i Sylwia Domagała wcześniej odpowiadały za projekt O redukcji stresu, oparty o metodologię Better Learning Programme.[…]

 

Mogłabyś opisać, jak konkretnie wygląda ten projekt?

 

W skrócie – polega na budowaniu w całej społeczności szkolnej większej świadomości dotyczącej stresu, jego uwarunkowań oraz sposobów radzenia sobie z nim. Pomaga też rozwijać zdrowe nawyki, aby w kryzysowych momentach umiejętnie się wyciszyć, odzyskać równowagę i poczucie sprawczości. Niezwykłym walorem metody jest to, że jest prosta. Nie wymaga dużego zaplecza, można ją łatwo wdrożyć w każdych warunkach. Nietrudno zapoznać z nią zarówno wychowanków, jak i ich rodziców. Trzeba zaznaczyć, że prostota nie wyklucza głębokiego procesu. Uczestnictwo w sesjach wpływa na tworzenie bardziej otwartych relacji między uczącymi a ich podopiecznymi, uruchamia też wzajemną empatię i uważność. To bywa wyzwaniem, dlatego tak ważne jest, że pracujemy wspólnie w grupie. Kilka sesji, ćwiczeń, rozmów… Niby nic niezwykłego, a dla wielu osób to doświadczenie przełomowe.

 

Dobrze rozumiem, że to są zwykłe lekcje o specyficznym przebiegu?

 

Tak, to 6 lekcji, które obejmują m.in. takie zagadnienia: czym jest stres, skąd się bierze, sposoby na uspokojenie ciała i głowy oraz na relaksowanie poprzez pracę z wyobraźnią, strategie rozbrajania negatywnych myśli. Istotną kwestią jest także struktura tych sesji, bo każda rozpoczyna się rytuałem wybranym przez klasę. Ponadto, w trakcie tych zajęć mierzy się poziom stresu uczestników i zaprasza się ich do wypracowania wspólnych rozwiązań. Metoda zachęca do uważnego, świadomego dostrzegania sytuacji stresowych i reagowania na nie, a także na swoje potrzeby i działania. I dotyczy to zarówno młodzieży, jak i nauczycieli.

 

I mówisz o tym, jak o normalnym szkolnym życiu, a przecież to jest odpowiedź na kryzys. 

 

Pojawienie się metody BLP w polskich szkołach było bezpośrednią odpowiedzią na kryzys, który wyniknął wskutek nagłego napływu tysięcy uczniów i uczennic z Ukrainy. Były wśród nich osoby doświadczone wojną i traumą. Ale ta sytuacja unaoczniła coś szerszego – skalę stresu i napięcia wśród polskich podopiecznych szkół. Oczywiście trudno porównywać sytuację ukraińskiego nastolatka, którego ojciec jest na froncie, a on sam musiał uciekać z domu, z sytuacją polskiego nastolatka, martwiącego się egzaminem ósmoklasisty. Jednak i jednego, i drugiego może dotyczyć kryzys psychiczny. Trafnie ujął to austriacki psychiatra i twórca logoterapii Viktor Frankl. Pisał, że cierpienie jest jak gaz – nawet jeśli jest go niewiele, wypełnia całą dostępną przestrzeń. Podobnie bywa z naszymi codziennymi zmartwieniami. Nawet jeśli obiektywnie są „małe”, potrafią całkowicie zdominować nasze myśli i emocje, wypełnić nasz dzień, naszą uwagę, nasze ciało. Stąd też bierze się skuteczność i uniwersalność metody – sprawdza się ona niezależnie od tego, kto z niej korzysta, kto znajdzie się w klasie podczas takich sesji. […]

 

To brzmi jak hasło kampanii społecznej: „Szkoła – centrum Polski”.

 

Dokładnie tak! Gdyby nauczyciele i nauczycielki czerpali więcej satysfakcji ze swojej pracy, a uczniowie i uczennice czuli się bardziej związani ze swoją szkołą, to byłaby ogromna zmiana społeczna. Mam nadzieję, że nasza propozycja przybliży nas do tego celu – wzmocni odczuwanie bezpieczeństwa, sprawczości i radości z pracy, a także pomoże przełamać poczucie osamotnienia i bezradności.

 

Mówisz o dużej zmianie, która ma się zacząć w Twoim dziale i obszarze działania. 

 

Jak marzyć, to tylko o dużej zmianie. Oczywiście pod warunkiem, że z oczu się nie traci rzeczywistości! Mamy świadomość, z jak wieloma wyzwaniami szkoła obecnie się mierzy: problemy ze zdrowiem psychicznym, konsekwencje kryzysu migracyjnego, zmieniające się nawyki poznawcze młodych ludzi, a także wiele innych kwestii. Nie chcemy ich lekceważyć! Nie będziemy też dokładać kolejnych poprzez stawianie sobie czy innym nierealistycznych celów. Szukamy takich sposobów na ich realizację, które są osiągalne i dostępne. Stawiamy na strategię małych kroków – podejmowanych razem w dialogu i we współpracy. Wierzymy, że nawet niewielkie zmiany – jeśli są przeprowadzane konsekwentnie i wspólnie – mogą prowadzić do czegoś większego. Do tego w swojej pracy chcemy się przyłożyć. Czekajcie na ofertę, szykujmy się do wspólnych działań!

 

 

 

Cały tekst „Wzmacniaj odporność (psychiczną)  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.ceo.org.pl