
Z kilkudniowym opóźnieniem udostępniamy obszerne fragmenty wywiadu, jaki redaktorka łódzkiej redakcji „Gazety Wyborczej” – Katarzyna Stefańska przeprowadziła z Katarzyną Fele, która po 25. latach kierowania łódzkim IV Liceum Ogólnokształcącym, od 1 września powiększyła grono zasłużonych, wieloletnich dyrektorek i dyrektorów łódzkich szkół.
Szkoła bez kartkówek, zaufanie zamiast testów. Efekt? Oksford i Cambridge
Foto: Tomasz Stańczak /Agencja Wyborcza.pl
Katarzyna Felde, w okresie 1 IX 1999 – 31 VIII 2025 dyrektorka IV LO im. Emilii Sczanieckiej w Łodzi
[…]
W czasach, gdy dzieci uczą się szybciej niż system zdąży zareagować, a edukacyjne reformy przypominają raczej pudrowanie rzeczywistości, pytanie o „dobrą szkołę” brzmi niemal jak prowokacja. Z jednej strony mamy egzaminy, rankingi, system oparty na presji, porównywaniu, ocenach. Z drugiej – coraz więcej uczniów i nauczycieli mówi: „Chcemy inaczej. Chcemy szkoły, która nie wypluwa z siebie jednakowych absolwentów, ale rozpoznaje różnice i daje przestrzeń do bycia sobą”. Czy taka szkoła istnieje?
Rozmawiamy z Katarzyną Felde, wieloletnią dyrektorką IV LO w Łodzi. Z osobą, która nie wierzy w gotowe przepisy, ale wie, że bez odwagi i zmiany podejścia szkoła zostanie w XIX wieku. Z kimś, kto w edukacji przepracował blisko cztery dekady, a wciąż mówi, że najpierw trzeba się samemu nauczyć, by móc uczyć innych.
Katarzyna Stefańska: – Istnieje przepis na dobrą szkołę?
Katarzyna Felde: – Nie istnieje uniwersalny przepis, bo każda jest dedykowana troszkę innemu uczniowi. Uczniowie przychodzili do mnie z innych liceów, czasem odchodzili po kilku dniach, i to jest ok. To co dobra szkoła powinna robić, to nadążać nad zmianami społecznymi. Świat zmienia się bardzo szybko.
K.S. – To nie marzenie ściętej głowy? Pruska szkoła odmieniana jest przez wszystkie przypadki, kolejne reformy są raczej zmianami kosmetycznymi.
K.F. – Tak, szkoła jest instytucją troszkę zacofaną. Trudno się dziwić, skoro nauczyciele uczyli się 10 czy 20 lat temu. Musimy uczyć się od uczniów, jak się z nimi porozumiewać. Znaleźć metody, żeby uczeń chciał się uczyć i chciał coś zrobić. Każdy z nas lubi narzekać. Ale powtarzałam moim nauczycielom: „Spróbujcie działać z uczniami, tak żeby również mieć satysfakcję”. Przekonałam ich, że wystawianie złych ocen nikogo z nas nie satysfakcjonuje. Zamiast cyferek wprowadziliśmy ocenianie procentowe, znieśliśmy niezapowiedziane kartkówki. Odeszła im presja.
[…]
K.S. – A jak ma się równościowe traktowanie z obowiązkiem indywidualizacji pracy z uczniem. Przecież to się ze sobą kłóci.
K.F.- To prawda, wszyscy oczekują, żeby każdy uczeń był traktowany tak samo i każdy ma być traktowany indywidualnie. To dotyczy i tych, mają problem z nauką i tych, którzy odstają w drugą stronę. Są pasjonatami czegoś, takich mamy w szkole jedną trzecią. Przegadaliśmy na radach pedagogicznych wiele godzin na ten temat, że jednak w tej chwili uczniowie uznają za naturalne, że kolega czy koleżanka inaczej reagują. Oni nie oczekują identycznego traktowania. To my, dorośli, mamy z tym większy problem. Musieliśmy się nauczyć rozpoznawać potrzeby każdego, co chwilami jest bardzo trudne, kiedy informatyk ma lekcje z ponad 400 osobami. No, ale próbujemy. I chyba nam się udaje, bo jesteśmy oceniani jako szkoła zaufania.
K.S. – Od kilku lat znajdujecie się w pierwszej dziesiątce szkół przyjaznych społeczności LGBTQ+. Jednopłciowe pary trzymające się na przerwach to nic wyjątkowego, uczniowie mogą zwrócić się z prośbą, aby nauczyciele na lekcjach zwracali się do niej – lub do niego – imieniem według preferowanej płci, wyrażają się poprzez zmianę, na przykład, koloru włosów. A absolwenci mówią o niepowtarzalnym miejscu, które stawia na relacyjność i buduje przyjaźnie na lata.
K.F. – Bo relacje są istotniejsze niż rankingi. Oni są tu przez cztery lata. Spędzają osiem godzin dziennie w tym budynku, z tymi ludźmi. Jeżeli nie będą czuć się dobrze i bezpiecznie, to nie osiągną sukcesów naukowych.
[…]
K.S. – Matura międzynarodowa znana jako IB to dwuletni, indywidualny program nauczania, waszym przypadku po angielsku. Jesteście jedynym publicznym liceum w Łodzi, które daje taką możliwość. Ile uczniów podchodzi do takiego egzaminu?
K.F.- Z reguły 50. W tym roku będzie 65. To dzieci, które są inaczej wykształcone. Z doskonałym startem. Mogą później studiować na międzynarodowych uczelniach. Mamy uczniów, którzy skończyli Oksford, Cambridge. Wiem, że w tym roku troje wybiera się do Trinity College. One muszą się pomęczyć, zwłaszcza w początkowej fazie. Nauczyciel jest mentorem, uczeń sam realizuje program, może stworzyć własny. Ma terminy, zadania do wykonania, nauczyciel mu w tym pomaga. Pracuje samodzielnie, niekoniecznie w szkole. Każdy może przystąpić do programu, wymagany jest egzamin z angielskiego, brane są pod uwagę oceny z danego przedmiotu, stworzenie o sobie prezentacji.
[…]
Cały tekst wywiadu „Szkoła bez kartkówek, zaufanie zamiast testów. Efekt? Oksford i Cambridge” – TUTAJ
Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/
Dzisiaj na „Portalu dla Edukacji” zamieszczono ważny dla uczniów, nauczycieli i rodziców tekst, informujący o przygotowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji programie „”Włącz Szacunek. Wyłącz hejt.”. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:
Nowe zajęcia dla uczniów i nauczycieli. Minister ogłasza plan działania
„Włącz Szacunek. Wyłącz hejt.” – w roku szkolnym 2025/2026 to hasło będzie towarzyszyło działaniom ukierunkowanym na walkę z przemocą w sieci – ogłosił wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Na spotkaniu z udziałem ekspertów NASK, Ministerstwa Cyfryzacji i ABW zaprezentowano już realizowane i planowane działania.
>Ministerstwo Cyfryzacji wraz z NASK konsekwentnie rozwija programy i narzędzia, które wspierają bezpieczeństwo Polaków w internecie.
>W tym roku szkolnym ministerstwo, we współpracy z NASK i ABW, będzie realizowało całoroczny program wsparcia szkół, rodziców i uczniów w walce z cyberprzemocą.
>Myśląc o bezpieczeństwie w sieci, musimy skupiać się nie tylko na ochronie systemów i danych, ale przede wszystkim ludzi – szczególnie najmłodszych, którzy są najbardziej narażeni na cyberprzemoc – powiedział wicepremier Krzysztof Gawkowski.
[…]
Z najnowszego raportu NASK „Agresja i przemoc seksualna w internecie” wynika, że aż trzy czwarte młodych osób, które doświadczyły cyberprzemocy seksualnej, nie powiedziało o tym nikomu. Hejt, nękanie, szantaż, publikowanie intymnych materiałów czy seksualizacja treści mają realne konsekwencje: spadek poczucia bezpieczeństwa, obniżenie samooceny, kryzysy psychiczne.
–Bezpieczeństwo w sieci to jedno z największych wyzwań naszych czasów. Młodzi nie potrzebują wykładów – potrzebują wsparcia dorosłych, jasnych zasad i szybkiej reakcji. „Włącz Szacunek. Wyłącz hejt.” to zestaw konkretnych działań, które planujemy, aby chronić dzieci i młodzież w internecie – podkreślił wicepremier.
Ministerstwo Cyfryzacji wraz z NASK konsekwentnie rozwija programy i narzędzia, które wspierają bezpieczeństwo Polaków w internecie. W tym roku szkolnym ministerstwo, we współpracy z NASK i ABW, będzie realizowało całoroczny program wsparcia szkół, rodziców i uczniów w walce z cyberprzemocą.
Działania te obejmą:
–szkolenia i webinary dla nauczycieli, psychologów, pedagogów,
-spotkania z uczniami – na żywo i online,
-Cyberlekcje 3.0 – całodniowe zajęcia z cyberprofilaktyki,
-promowanie higieny cyfrowej,
-konferencje i ogólnopolskie akcje edukacyjne, jak konferencja Safer Internet jeszcze we wrześniu czy Dzień Bezpiecznego Internetu, który odbędzie się na początku 2026 roku.
Dzięki Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej (OSE) blisko 5 milionów uczniów i nauczycieli ma dostęp do szybkiego, bezpłatnego i bezpiecznego internetu. [… ] Cyberprzemocy nie da się pokonać samą technologią. Kluczowa jest świadomość zagrożeń i wiedza o tym, jak sobie z nimi radzić. Działania informacyjne i edukacyjne mają zapewnić, by ofiary hejtu nie zostały same z problemem agresji w sieci i otrzymały niezbędne wsparcie – od państwa, nauczycieli i rodziców.
Właśnie temu służy program cyberprofilaktyki NASK: zestaw warsztatów, scenariuszy lekcji i narzędzi, które pomagają budować kulturę szacunku w szkołach i rodzinach. To dzięki nim uczniowie uczą się reagować na hejt, a dorośli dostają wskazówki, jak zauważyć pierwsze sygnały kryzysu i skutecznie zareagować. […]
Dyżurnet.pl – szybka pomoc w razie zagrożeń
Dyżurnet.pl to miejsce, gdzie każdego dnia toczy się walka o bezpieczeństwo dzieci w internecie. Eksperci tego ogólnopolskiego punktu kontaktowego NASK zajmują się jednymi z najpoważniejszych problemów sieci – przede wszystkim zwalczaniem nielegalnych treści z udziałem małoletnich. To materiały, które nie powinny nigdy trafić do internetu, a ich usuwanie to sprawa życia i zdrowia najmłodszych.
Zgłoszenie do Dyżurnet.pl może wysłać każdy – dziecko, rodzic, nauczyciel – całkowicie anonimowo. Do zespołu trafiają sygnały dotyczące brutalnego hejtu, publikacji intymnych zdjęć bez zgody czy treści ukazujących wykorzystywanie dzieci. Każda sprawa traktowana jest priorytetowo. Eksperci weryfikują zgłoszenia, kontaktują się z administratorami serwisów i organami ścigania, by jak najszybciej zablokować dostęp do szkodliwych materiałów. Wiele z nich znika z sieci w ciągu kilkunastu godzin. […]
Cały tekst „Nowe zajęcia dla uczniów i nauczycieli. Minister ogłasza plan działania” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Ogłoszony12 maja 2025 r. konkurs na stanowisko dyrektora ŁCDNiKP w pierwszych dniach czerwca wygrała Agnieszka Ochmańska. Już wtedy była pewna, że otrzyma powołanie na to stanowisko na najbliższe 5 lat, co stało się już 8 lipca. To wtedy zostało opublikowane Zarządzenie Nr 1459/2025 Prezydenta Miasta Łodzi, podpisane w z. Prezydenta Miasta przez wiceprezydenta Adama Pustelnika, w którym podano do publicznej wiadomości:
Powierzam Agnieszce Ochmańskiej stanowisko Dyrektora Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego w Łodzi na okres od dnia 1 września 2025 r. do dnia 31 sierpnia 2030 r.
I już od tamtego dnia pani Ochmańska miała stuprocentową pewność, że to ona będzie przez najbliższe pięć lat odpowiadała za organizację pracy tej ważnej na oświatowej mapie Lodzi placówki. Zobaczmy więc, na razie jedynie na podstawie jednego wskaźnika – oficjalnej strony internetowej Centrum – jak prezentuje się sytuacja organizacyjno-kadrowa LCDNiKP – w tydzień po rozpoczęciu nowego roku szkolnego. Oto wybrane fragmenty tej strony – w wersji screen:
Źródło: https://lcdnikp.bip.gov.pl/
Patrząc na te obrazki nie możemy powstrzymać się od wielu pytań:
Dlaczego nie ma ani jednej osoby na stanowisku wicedyrektora Centrum?
Dlaczego w tych trzech ogniwach: Ośrodku Nowoczesnych Technologii Informacyjnych. Ośrodku Doradztwa Zawodowego i w Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji nie ma kierownika?
Dlaczego brak jest godzin otwarcia placówki?
CZEKAMY AŻ KTOŚ – NIE TYLKO REDAKCJI „OBSERWATORIUM EDUKACJI” – NA TE PYTANIA ODPOWIE !
Miniony tydzień powinien dostarczyć mi wystarczającą ilość inspiracji, będących materiałem do wybrania z nich takiego wydarzenia, takiego ujawnionego problemu w obszarze edukacji, który wybiorę jako wiodący temat tego felietonu. Jednak nie dziwcie się, że – zakładając. iż każdego dnia, począwszy od poniedziałku – dokonywałem selekcji i wyboru o czym zamieszczę materiał na OE, robiąc wczoraj wieczorem ich przegląd, doszedłem do wniosku, że żaden z zamieszczonych tam tekstów nie wzbudził we mnie potrzeby ich szerszego skomentowania.
Dlatego i tym razem będzie to felieton „z mojego podwórka”. Bo w czwartek minęło 12 lat od ukazania się pierwszego materiału na właśnie utworzonej stronie „Obserwatorium Edukacji”. A była to relacja z łódzkiej inauguracji roku szkolnego 2013/2014, która odbyła się w poniedziałek 2 września, w Gimnazjum Integracyjnym nr 47 im. Janusza Korczaka, które, obok Integracyjnej Szkoły Podstawowej Nr. 67, tworzyło Zespół Szkół Integracyjnych Nr. 1. Jego siedzibą był wielofunkcyjny gmach, będący głównie siedzibą Pałacu Młodzieży, a także specjalistycznych poradni psychologiczno-pedagogicznych.
Gdy dziś czytam zawarte tam informacje, nie mogę się powstrzymać od refleksji, podobnej do tej, która towarzyszyła mi podczas pisania eseju wspomnieniowego „10. Rocznica 3 Kongresu Polskiej Edukacji w Katowicach”. Choć było to jedynie 12 lat temu, to jakże zmieniała się przez te lata oświatowa rzeczywistość.
Choć i wtedy i przed kilkoma dniami podczas miejskiej inauguracji roku szkolnego 2025/2026, która odbyła się w Szkole Podstawowej nr 61 im. św. Franciszka z Asyżu, pojawiła się Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska, to jakże inny miały one przebieg, i ile razy od tamtego dnia zmieniały się władze oświatowe – te wojewódzkie – w ŁKO i te miejskie – w Wydziale Edukacji.
Wtedy, podobnie jak w tym roku, w gronie gości byli parlamentarzyści, przedstawiciele władz miasta – z panią przewodniczącą Rady Miejskiej Łodzi Joanną Kopcińską (!), władze województwa z wicekuratorem oświaty Konradem Czyżyńskim. To co najbardziej różni oba te wydarzenia, to fakt, że wówczas było to spotkanie dyrektorów łódzkich szkół, podczas których wręczano im nagrody, , a teraz było to po prostu „uświetnienie” VIP-ami szkolnej uroczystości rozpoczęcia nowego roku szkolnego.
Z podpisu pod jednym z zamieszczonych tam zdjęć można się dowiedzieć, że uroczystość prowadziła dyrektorka Wydziału Edukacji UMŁ – dr hab. Beata Jachimczak. Pominąwszy szokujące wręcz różnice między ówczesną dyrektorką WE a obecnym szefem tego urzędu (od 2022 roku – najpierw p.o. – dyrektora, a wkrótce dyrektorem WE UMŁ jest pan Jarosław Pawlicki – wcześniej zastępca dyrektora tego wydziału), owo wspomnienie wywołało szereg dalszych moich skojarzeń:
Że przez kilka lat byliśmy z nią „kolegami z pracy”, w Wyższej Szkole Pedagogicznej, że zajęła ona stanowisko dyrektorki po poprzedniczce – Małgorzacie Zwolińskiej, która rok wcześniej zrezygnowała ze sprawowania tego urzędu. Pani Zwolińska, absolwentka pedagogiki na UŁ, którą podczas studiów poznałem w roli nauczyciela akademickiego, zanim w 2012 roku została dyrektorką WE, była – od 1991 roku – dyrektorką SP nr 71 na łódzkim Teofilowie, a po rezygnacji z tego stanowiska została dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 45 w Łodzi. Pełniła tę funkcję aż do przejścia na emeryturę w sierpniu2025 roku.
Że ów wicekurator Konrad Czyżyński, którego w czerwcu 2008 roku na wicekuratora powołała ówczesna pani kurator Wiesława Zewald (w latach 1991–2000 dyrektorka I LO im. M. Kopernika w Łodzi), w 2013 roku miał już nowego szefa, a był nim – uwaga! – były dyrektor I LO im. M. Kopernika – Jan Kamiński (w latach 2000 – 2010)
Tak w ogóle, to ta wczoraj przeczytana owa pierwsza relacja i spowodowane zamieszczonymi tam informacjami skojarzenia, uruchomiły potok wspomnień tego, co się wtedy w Łodzi (i nie tylko) działo. Dziś już pewnie mało kto pamięta, że owa – wtedy – przewodnicząca Rady Miejskiej Łodzi Joanna Kopcińska, podobnie jak pani Wiesława Zewald, nie należała już do Platformy Obywatelskiej, z której przed kilkoma dniami zostały wykluczone. Każda z mich poszła swoją drogą, ale droga lekarki Kopcińskiej zasługuje na przypomnienie. Po tym jak w 2014 roku kandydowała na stanowisko prezydenta Łodzi z ramienia PiS mimo osobistego poparcia prezesa PiS, który odwiedził ją w jej prywatnym domy na Nowym Złotnie, przegrała z Hanną Zdanowską, niespodzianie zrobiła błyskotliwą karierę w swojej nowej partii. W 2016 r. została szefową PiS w okręgu łódzkim, a rok później ówczesny premier Mateusz Morawiecki powołał ją na stanowisko rzecznika prasowego rządu oraz sekretarza stanu w Kancelarii Premiera.
Oj działo się w tamtych latach, działo… I to wszystko mogłem już obserwować, relacjonować i komentować na moim Obserwatorium Edukacji. Ale na dziś tych wspominek wystarczy. Najważniejsze, że wspominając dwunastą rocznicę narodzin „Obserwatorium Edukacji” mogę zadeklarować, ze – choć już w ograniczonej ilości zamieszczanych jednego dnia materiałów – będę nadal kontynuował moją emerycką pasję. Oby tylko ten 13. rok nie okazał się pechowy….
Włodzisław Kuzitowicz
Chyba niewielu „znawców tematu” spodziewało się, że dowie się o takim działaniu kierownictwa niektórych szkół – w reakcji na obowiązek realizacji nowego przedmiotu wychowanie zdrowotne. Oto fragmenty tekstu Katarzyny Stefańskiej, zamieszczonego na stronie „Gazety Wyborczej ŁÓDŹ” i link o pełnej wersji::
„Rodziców lepiej zniechęcić”. Dyrektorzy szkół namawiają do wypisywania się z tych lekcji
Podczas rozpoczęcia roku w szkole mojego syna uczniowie usłyszeli od pani dyrektor, że rodzice mają ich wypisywać z edukacji zdrowotnej – mówi Tomasz, ojciec nastolatka z podłódzkiego technikum.
I nie chodzi tu ideologiczny przechył w prawą stronę i obawę o odmienianą już przez wszystkie przypadki seksualizację i deprawację młodzieży (według Ordo Iuris demoralizacji mają uniknąć tylko ci uczniowie, których rodzice zdążą w porę wypisać ich z zajęć; Kościół krzyczy o upadku tradycyjnych wartości; Grzegorz Braun zapowiada „terenowe akcje” przed szkołami). Nie chodzi też o polityczne motywacje tej konkretnej dyrektor szkoły, ale rzecz prozaiczną –
. Dyrektorzy łapią się wszelkich możliwych sposobów, bo „Z pustego i Salomon nie naleje”.
– I to powiedziała wprost pani dyrektor. Że lepiej, żeby nie chodzili, bo nie jest w stanie obsadzić wakatu – mówi ojciec nastolatka. […]
Ministerstwo nie wyznaczyło dolnej granicy liczebności w grupach, ale wyznaczyło górną. To 24 osoby.
Katarzyna Felde, dyrektorka IV LO w Łodzi, która z początkiem września odeszła na emeryturę: – Jeśli w całej szkole będą dwie chętne osoby, trzeba utworzyć grupę. Ale jeśli klasa będzie liczyć 32 osoby i każde z nich zadeklaruje chęć uczestnictwa, trzeba podzielić je na dwie grupy. Tu zaczynają się schody. W IV LO chęć nauczania przedmiotu zadeklarował jeden nauczyciel – biolog.
Dyrektorka hipotetyzuje dalej: – Może da się to połączyć, jeśli zgłoszą się tylko chętni z pierwszych klas. Zrobimy grupy łączone z pojedynczymi osobami z klas starszych. Jeśli będzie więcej chętnych, mamy problem. Tego już nie zrobimy, bo nie ustawi się tego w planie, ani nie będzie miał kto tego uczyć. Nie dziwię się dyrektorom, że trochę zniechęcają do uczestnictwa, jeśli są postawieni pod ścianą. […]
Dzwonimy do dyrektorów łódzkich podstawówek. Bożena Będzińska-Wosik, dyrektorka SP 81 w Łodzi, : – Sama będę uczyć edukacji zdrowotnej. Na szczęście udało mi się wszystko rozplanować, tak, że nie będzie wakatów. Na razie tylko jedna osoba złożyła rezygnację, wszystkie dzieci są chętne. Ale słyszała od dyrektorów większych placówek, że mogą mieć problem.
Tymczasem łódzki magistrat tego nie odnotował. „Dyrektorzy łódzkich placówek nie zgłaszali do organu prowadzącego wakatów w zakresie nauczycieli edukacji zdrowotnej„, czytamy w oświadczeniu. W przesłanych do „Wyborczej” statystykach czytamy, że od września zatrudniono nauczycieli w wymiarze 77 etatów: 51 w szkołach podstawowych, 12 w liceach, 10 w technikach i szkołach branżowych, czterech w placówkach kształcenia specjalnego.
Cały tekst „Rodziców lepiej zniechęcić”. Dyrektorzy szkół namawiają do wypisywania się z tych lekcji” – TUTAJ
Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/
Postanowiliśmy, trochę pod prąd głównego nurtu publicystyki o zmianach w szkolnej edukacji, zaprezentować dzisiaj nie kolejny tekst nt. edukacji zdrowotnej, a tekst, w którym Krzysztof Obrębski – nauczyciel wf z 45 letnim stażem dzieli się swoimi spostrzeżeniami o szkole i młodym pokoleniu. Napisał o tym w swoim liście do redakcji portalu „Strefa Edukacji”. Oto jego fragmenty i link do jego pełnej wersji:
Takiej żenady jeszcze nie było. Nauczyciel WF-u o tym jak się dziś pracuje
fot. Wojciech Wojtkielewicz
[…]
Nauczyciel zwraca uwagę na to, że szkoła przestała być miejscem, w którym obowiązują jasne reguły i naturalne autorytety. Coraz częściej – jak pisze – młodzież nie uznaje żadnych granic, kwestionuje wymagania i nie wykazuje gotowości do wysiłku. Brak dyscypliny i konsekwencji, jego zdaniem, podważa fundament wychowania, a bez powrotu do elementarnych zasad trudno będzie mówić o sensownej edukacji.
– Jestem nauczycielem z 45-letnim stażem i takiej żenady i dmuchania na uczniów nie doświadczyłem. To, co dzisiaj trzeba zrobić, to natychmiast zdefiniować pewne reguły, które obowiązują uczniów, bez jakichkolwiek dyskusji. Zero zasad, zero autorytetów, zero wysiłku. Tak dalej nie może funkcjonować szkoła – pisze.
Pedagog zwraca uwagę, że wydolność organizmu młodych ludzi, nawet tych aktywnych w klubach sportowych, jest znacznie niższa niż u ich rodziców czy dziadków. – Nawet trenujące osoby w klubach mają wydolność organizmu 15–20 proc. niższą – podkreśla.
Choć szkoła, w której pracuje, dysponuje świetnymi warunkami – halą sportową, szatniami z zapleczem sanitarnym, boiskami zewnętrznymi – nie zawsze przekłada się to na zaangażowanie uczniów. – Zrobienie paznokci kosztuje majątek, makijaże leją się podczas rozgrzewki, kto będzie chciał ryzykować takie straty – zauważa ironicznie. […]
Mimo krytycznej diagnozy, nauczyciel dostrzega też drugą stronę obrazu. – Pocieszające jest jednak to, że jeszcze około 65 proc. uczniów dobrze się bawi podczas zajęć lekcyjnych. Mają właściwe podejście do zdrowia, dbają o swoje ciało i umysł – pisze
W jego ocenie to właśnie na tych uczniów powinna skupić się większa uwaga, bo – jak sam twierdzą – w przyszłości będą musieli pracować na „zestresowanych, którzy całe życie korzystać będą z opieki pracowników pomocy społecznej”.
Odniósł się także do dyskusji o testach sprawnościowych, które budzą dziś lęk i nakładają presję. – Życie jest pełne sytuacji stresujących, nigdy nie unikniemy tego – pisze. – Testy były zawsze w podstawie programowej, jak sięgam pamięcią, nigdy nie były kwestionowane, ponieważ to jest informacja zwrotna dla ucznia, chętnie z tego korzystają. Bywa, że proszą o powtarzanie testów w celu kontrolowania progresu. Mimo, że są to lekcje WF-u to trzeba stać na nogach, nie na głowie, wtedy będzie łatwiej. […]
Nauczyciel podkreśla, że zaangażowanie uczniów w lekcje WF nigdy nie jest kwestią przypadku – zawsze wiąże się z właściwą motywacją. A ta z kolei zależy od tego, czy młodzi ludzie rozumieją cel zajęć i potrafią dostrzec w ruchu coś więcej niż tylko obowiązek szkolny. – „Życie to ruch, a ruch to życie” – tak tłumaczę cel lekcji wychowania fizycznego swoim wychowankom.Nauczyciel zaznacza też, że nie chodzi jedynie o sprawność czy wyniki sportowe, ale też o relacje. Podkreśla, że tylko wzajemny szacunek między uczniem a nauczycielem pozwala stworzyć atmosferę, w której można mówić o prawdziwym wychowaniu, wymaganiach i osiąganiu celów.
– Szanuję wszystkie dzieciaki i większość odwzajemnia szacunek. Kończę karierę zawodową widząc wielu szczęśliwych, wykształconych, zdrowych, wspaniałych uśmiechniętych wychowanków. Kochałem swoją pracę, oddawałem serce, czas, pasję i tego oczekiwałem od zawodników, uczniów, z którymi miałem przyjemność pracować. Mniej gadania, więcej pracy – pisze nauczyciel.
Cały tekst „Takiej żenady jeszcze nie było. Nauczyciel WF-u o tym jak się dziś pracuje” – TUTAJ
Źródło: www.strefaedukacji.pl
Nie możemy nie odnotować najnowszego posta prof. Boguslawa Śliwerskiego, jaki zamieścił on dzisiaj na swoim blogu „Pedagog” – zwłaszcza w kontekście komentarzy na temat aktualnej reformy, proponowanej przez resort, kierowany przez ministrę Nowacką – TUTAJ i TUTAJ:
O książce, która pyta o sens reform
Wyobraź sobie: nauczyciela, który co kilka lat słyszy: „od jutra zmiany w programie”; ucznia, który raz ma uczyć się w duchu „kompetencji kluczowych”, innym razem „tradycyjnych podstaw”; samorządowca, który próbuje dostosować szkoły do kolejnych wytycznych. Czy to tylko polska codzienność? Nie – podobne historie dzieją się w wielu krajach.
Reformy edukacji wędrują, zmieniają się i napotykają bariery, a my często widzimy tylko ich fragment. Wspólnie z prof. Inettą Nowosad napisaliśmy książkę, która odkrywa kulisy tego procesu. „Strategie, przepływy i bariery reform edukacyjnych. Studia z pedagogiki porównawczej”. To nie jest kolejny suchy opis systemów szkolnych. To opowieść o strategiach i inspiracjach, które przekraczają granice, o globalnych napięciach, które wpływają na lokalne szkoły, i o tym, jak krytycznie patrzeć na sens i bezsens reform.
Każda kolejna „wielka reforma” szkoły budzi emocje, spory i nadzieje. Niewielu z nas zastanawia się, skąd te pomysły przychodzą i dlaczego jedne rozwiązania działają, a inne kończą się fiaskiem. Nasza książka odkrywa kulisy tych procesów. Każdy, kto choć raz pracował w szkole, zderzył się z kolejną „wielką zmianą”. Nowe podstawy programowe, inne kryteria egzaminacyjne, kolejne priorytety ministerialne. Nauczyciele i uczniowie stają się częścią procesu, który rzadko mają szansę zrozumieć w pełnej skali. Czy naprawdę jest tak, że reformy zaczynają się i kończą w naszym kraju? Czy to, co dzieje się w Polsce, to jedynie efekt decyzji kolejnych rządów?
W naszej książce pokazujemy coś innego: reformy mają swoje życie ponad granicami państw. Idee, modele i rozwiązania „wędrują”, inspirują polityków, bywają kopiowane lub odrzucane, zyskują nowych zwolenników, a czasem stają się narzędziem gry politycznej.
Globalizacja sprawia, że edukacja coraz rzadziej bywa wyłącznie „lokalną sprawą”. Trwająca od ponad trzech lat wojna Rosi przeciwko Ukrainie nie tylko zmienia relacje międzynarodowe, ale także wpływa na polityki edukacyjne wielu krajów – od przyjmowania uczniów uchodźców po nowe narracje w programach nauczania. To tylko jeden z przykładów, jak światowe napięcia kształtują szkolną codzienność.
Naszym celem nie było jednak proste opisanie, że coś się dzieje.Strategie, przepływy i bariery reform edukacyjnych. Studia z pedagogiki porównawczej i dlaczego w jednych miejscach znajdują podatny grunt, a w innych napotykają bariery.
Dlatego książka składa się z dwóch komplementarnych części:
-Pierwsza – porządkuje język i kategorie, dzięki którym można mówić o politykach edukacyjnych w globalnym kontekście. To swoiste wprowadzenie do „gramatyki reform”, która pozwala lepiej rozumieć zjawiska po 1990 roku.
-Druga – to konkretne analizy porównawcze i historyczno-analityczne. Pokazujemy w niej, jak porównawcza pedagogika może być narzędziem praktycznym: pomagać rozpoznawać orientacje reformatorskie, krytycznie patrzeć na uproszczenia, ostrożnie interpretować dane międzynarodowe i dostrzegać ograniczenia niewidoczne z perspektywy pojedynczej szkoły.
Adresujemy tę książkę szeroko – do badaczy polityk oświatowych, psychologów politycznych, socjologów edukacji, pedagogów szkolnych, nauczycieli, samorządowców, działaczy społecznych, rodziców. Do wszystkich, którzy chcą wiedzieć, co tak naprawdę kryje się za kolejną „wielką reformą edukacji”.
Reformy edukacyjne dzieją się tu i teraz – dotykają naszych szkół, dzieci, wspólnot lokalnych. Jeśli chcemy je naprawdę zrozumieć, potrzebujemy spojrzenia szerszego niż tylko polska perspektywa. Dlatego oddajemy w ręce czytelników tę książkę i zapraszamy do dyskusji: jakiej edukacji potrzebujemy w XXI wieku?
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com/
„Portal dla Edukacji” zamieścił dzisiaj tekst, w którym zaprezentowano – zaczerpnięte z PAP – zaskakujące informacje o sytuacji, dotyczącej zainteresowania rodziców uczęszczaniem ich dzieci na na lekcje nowego przedmiotu „Wychowanie zdrowotne”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
Porażka nowego przedmiotu w szkołach. Zainteresowanie jest niemal zerowe
1 września 2025 r. do szkół wszedł nowy przedmiot – edukacja zdrowotna. Placówki organizują zebrania z rodzicami, sondują zainteresowanie, zbierają deklaracje. Na razie zainteresowanie jest minimalne, a w niektórych miejscach nawet zerowe.
[…]
W niektórych klasach na edukację zdrowotną zapisał się tylko jeden uczeń
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 7 w Lublinie Mariusz Lisek powiedział, że z pierwszych rozmów z uczniami wynika, że zainteresowanie edukacją zdrowotną jest mniejsze niż wychowaniem do życia w rodzinie w poprzednich latach.
„W jednej z klas wychowawczyni ustaliła, że na 14 uczniów na edukację zdrowotną będzie chodziła jedna osoba. Dla porównania, w zeszłym roku szkolnym w wychowaniu do życia w rodzinie w klasach IV-VIII uczestniczyło ok. 20 proc. uczniów. Rezygnację z lekcji rodzice tłumaczyli głównie obciążeniem innymi zajęciami” – stwierdził Lisek. Jak podał dyrektor, zajęcia z edukacji zdrowotnej w Szkole Podstawowej nr 7 poprowadzi ten sam nauczyciel, który przed wakacjami prowadził wychowanie do życia w rodzinie.
[…]
Zainteresowanie lekcjami edukacji zdrowotnej jest minimalne lub zerowe
Według wstępnych deklaracji, które zbierane są w wielu podhalańskich szkołach, zainteresowanie lekcjami edukacji zdrowotnej jest minimalne lub zerowe.
Myślę, że wszyscy skupiają się na budzącej kontrowersje kwestii seksualizacji dzieci, bo to tak naprawdę wprowadzanie ideologii. Kwestie biologiczne związane z dojrzewaniem są dobrze omawiane na lekcjach biologii i nie budzą sprzeciwu – powiedziała wiceprzewodnicząca rady powiatu tatrzańskiego i nauczycielka Marta Nędza-Kubiniec.
Kolejne kontrowersje, to kwestie wyjaśniania pojęć związanych z tożsamością płciową, mówienie o rodzicach jednopłciowych czy też umiejscawianie współżycia poza małżeństwem – dodała.
Zdaniem radnej wątpliwości rodziców dotyczą również tematów takich, jak wprowadzanie nowych diet, a także kwestie ekologiczne związane z odnawialnymi źródłami energii.
[…]
Rodzice wolą dodatkową katechezę zamiast edukacji zdrowotnej w szkole
W gminie Czarny Dunajec, jak podał burmistrz Marcin Ratułowski, ze wstępnych informacji wynika, że nie ma dużego zainteresowania lekcjami edukacji zdrowotnej, natomiast we wszystkich 16 szkołach podstawowych gminy, zgodnie z decyzją rodziców, wprowadzono dodatkowe lekcje katechezy. Samorząd zabezpieczył na ten cel w budżecie 700 tys. zł.
Z dotychczasowych wstępnych informacji wynika, że większość rodziców nie jest zainteresowana uczestnictwem ich dzieci w zajęciach dobrowolnych z edukacji zdrowotnej. Nie mam wiedzy, ilu uczniów będzie uczestniczyło w tych zajęciach, bo termin rezygnacji upłynie 25 września, więc dopiero wtedy będziemy wiedzieć, ile de facto uczniów będzie brało w nich udział – wyjaśniła dyrektor Gminnego Zespołu Oświatowego w Czarnym Dunajcu Iwona Wontorczyk.
W gminie Ochotnica Dolna, jak poinformował wójt Tadeusz Królczyk, wstępne deklaracje wskazują, że w dwóch z pięciu szkół nie ma żadnego zainteresowania zajęciami edukacji zdrowotnej, a w pozostałych opinie rodziców są podzielone.
Cały tekst „Porażka nowego przedmiotu w szkołach. Zainteresowanie jest niemal zerowe” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Na fejsbukowej stronie „Nie dla chaosu w szkole” znaleźliśmy informację o tym jak Dariusz Martynowicz – Nauczyciel Roku 2021, który rok później zrezygnował, po piętnastu latach, z pracy w szkole publicznej – ocenia decyzje, podejmowane przez MEN, kierowane przez Barbarę Nowacką. Oto ten tekst:
Dariusz Martynowicz w rozmowie z Beatą Lubecką mówi o wielkim rozczarowaniu. Swoim i środowiska. Osobiście lubi min. Nowacką i długo bronił jej poczynań, ale po 20 miesiącach bardzo źle ocenia wyniki pracy resortu i pesymistycznie widzi przyszłość. O ile nie dojdzie do jakiegoś przełomu i zmiany stylu pracy, w tym zmiany doradców, bo może i w nich jest problem.
> Edukacja zdrowotna powinna bezwzględnie być przedmiotem obowiązkowym, zawiera treści, które są bardzo potrzebne młodym ludziom, bo w domach się o nich nie rozmawia. Polityczna wolta w tej sprawie jest błędem. Przyprawianie rogów EZ jest absurdem.
> Zdaniem Martynowicza błędem było też wszczęcie wojny o likwidację drugiej godziny religii, bo to zaostrzyło spór wokół EZ. Zdaniem Martynowicza nauka o wartościach w szkole jest potrzebna, uczeń powinien wybierać między religią bądź etyką.
> MEN nauczyło się kręcić rolki, ale nauczyciele i nauczycielki to nie są idioci, którym można mówić półprawdy.
> Chaos i brak wizji widać w poczynaniach dotyczących prac domowych. Sama decyzja z marca 2024 była błędem, działaniem godzącym w autonomię nauczycieli. A jeśli teraz min. Nowacka mówi w wywiadzie, że w październiku powie, czy wrócą prace domowe, to to jest ignorancja i brak wiedzy jak zorganizowana jest praca w szkole. Kryteria oceniania podawane są do wiadomości uczniów w pierwszym tygodniu nauki.
> To niebywałe, że ten rząd przez tyle miesięcy nie zdołał przygotować mapy drogowej wzrostu uposażeń nauczycielskich. Szkoła jest nieatrakcyjna dla wchodzących do zawodu. W rezultacie reformę nazwaną dumnie „Kompas Jutra” będą wprowadzać ludzie w wieku przedemerytalnym i emeryci. Tylko 5% nauczycieli ma mniej niż 30 lat i ten odsetek systematycznie spada.
> Nie ma też mapy drogowej zmian, które mają być wprowadzone w toku zapowiedzianej reformy. A z MEN płyną nieprzemyślane sygnały wobec ekspertów przygotowujących w IBE zmiany – tak było w przypadku lektur, gdy min. Nowacka odcięła się od propozycji zespołu Kingi Białek. To wygląda na komunikat: przygotowujcie sobie propozycje, a ja wprowadzę to, co się będzie opłacało politycznie.
> Wielkim problemem, prócz niedofinansowania jest brak wsparcia psychologicznego. Nauczyciele są wypaleni, świetni pedagodzy odchodzą ze szkół, a powinni za wszelką cenę zostać.
Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/
Oto obszerne fragmenty tekstu zamieszczonego dzisiaj na stronie Serwisu Samorządowego PAP, informującego o dzisiejszym proteście, zorganizowanym przez ZNP przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej:
Pracownicy oświaty i nauki protestowali przed siedzibą MEN:„walczymy o godność nauczycieli”
Foto:PAP/Albert Zawada
[…]
Manifestacja pracowników oświaty i nauki została zapowiedziana przez Związek Nauczycielstwa Polskiego po tym, jak zarząd główny ZNP podjął uchwałę w sprawie powołania pogotowia protestacyjnego.
1 września br. przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej członkowie ZNP oraz nauczyciele a także uczniowie z całej Polski domagali się zmian w edukacji.
Związek Nauczycielstwa Polskiego sformułował następujące żądania:
– 10 proc. podwyżki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli i pracowników oświaty oraz nauki
– uchwalenia obywatelskiej inicjatywy ZNP polegającej na powiązaniu płac nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce
– niezwłocznego podjęcia prac nad wydłużeniem obowiązywania ustawy o nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych
– zapewnienia nauczycielom korzystniejszych rozwiązań w pragmatyce zawodowej
– realnej ochrony prawnej i podniesienia prestiżu zawodu nauczyciela
Podczas manifestacji głos zabrał prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. „Pamiętamy o podwyżce dla nauczycieli z 2024 roku ale to była jedynie próba zasypania kolosalnej dziury będącej następstwem ośmiu lat nieprzemyślanych działań deprecjonujących rolę zawodu nauczyciela obniżających nasz prestiż zawodowy i pogarszających nasze warunki materialne” – mówił […]
Szef ZNP przypomniał też deklarację, jaką premier Donald Tusk złożył podczas ostatniego krajowego zjazdu delegatów ZNP. Premier zobowiązał się wtedy, że prace nad nauczycielską obywatelską inicjatywą ustawodawczą zostaną przyspieszone. Sławomir Broniarz mówił, że w tej sprawie nie zostały podjęte żadne działania, a dodatkowej interwencji wymaga też dzisiaj prezydenckie weto dotyczące pomocy obywatelom Ukrainy. […]
Jak zaznaczał szef ZNP, tzw. duża nowelizacja Karty nauczyciela wprowadziła wiele rozwiązań korzystnych dla nauczycieli, ale oczekiwania są dużo większe. Jednym z nich jest wpisanie do Karty nauczyciela zagwarantowania ochrony prawnej nauczycieli. Oczekiwaną zmianą jest też kwestia tworzenia komisji dyscyplinarnych.
„Oczekujemy jeszcze jednego – jak najdalej polityków od edukacji. My jesteśmy profesjonalistami. Mamy najlepiej wykształconą kadrę nauczycielską w Europie. My wiemy jak uczyć, jak wychować, jak pracować z młodym człowiekiem. Poradzimy sobie bez polityków, którzy wiedzę o edukacji czerpią z internetu. Poradzimy sobie bez tych podpowiedzi i prób manipulowania opinią publiczną i rodzicami” – mówił Broniarz
Uczestniczki i uczestnicy manifestacji przedłożyli ministrze edukacji petycję, w której przedstawili swoje postulaty. Podkreślano, że najważniejsze są rozwiązania systemowe, a edukacja nie może być zakładnikiem politycznych sporów. […]
Cały tekst „Pracownicy oświaty i nauki protestowali przed siedzibą MEN:„walczymy o godność nauczycieli” – TUTAJ
Źródło: www.samorzad.pap.pl/kategoria/edukacja/
x x x
Polecamy także lekturę tekstu, zamieszczonego w piątek 29 sierpnia na „Portalu dla Edukacji”. Oto jego fragmenty i link do jego pełnej wersji:
Uczniowie nie szczędzą krytyki szefowej MEN. „Wyczerpała limit cierpliwości”
– Szefowa MEN Barbara Nowacka wyczerpała limit cierpliwości uczniów i społeczników, którzy oczekują na dialog z ministerstwem i realizację postulatów – ocenił w piątek na konferencji przed budynkiem resortu założyciel Akcji Uczniowskiej Paweł Mrozek.[…]
– Oczekujemy na rozmowy i mamy nadzieję, że dojdzie do tego jak najszybciej – powiedział Paweł Mrozek. Zadeklarował, że postulaty Związku Nauczycielstwa Polskiego, który zapowiedział na poniedziałek manifestację przed MEN, mają poparcie Akcji. […]
Według lidera Akcji Uczniowskiej jeśli w dalszym ciągu ministerstwo i Nowacka nie będą realizować tego, co leży w gestii tego resortu, to minister powinna podać się do dymisji „i dać miejsce osobie, która faktycznie jest doświadczona, pracowała w szkole i wie, jakie faktycznie tam rzeczy mają miejsce„. […]
Cały tekst „Uczniowie nie szczędzą krytyki szefowej MEN. ‘Wyczerpała limit cierpliwości’ ” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/














