Przyznaję się, że o tej konferencji dowiedziałem się dzięki Ewie Radanowicz, z Jej fb-profilu:

 

 

 

To ogólnie nie mieści się w głowie… a jednak się dzieje i nikt się tego nie spodziewał. […]

Zmiana w edukacji nie jest już pytaniem „czy?”. Ona jest faktem. Postępuje tam, gdzie liderzy opierają swoje decyzje na realnych potrzebach dzieci, środowisk lokalnych i wspólnym poczuciu sensu.

 

Wczoraj w Katowicach, podczas konferencji „A właśnie, że się da!”, w Międzynarodowym Centrum Kongresowym, w gronie 540 uczestników, rozmawialiśmy o możliwościach, kierunkach i logice działania.

 

Mówiłam o czterech krokach skutecznej zmiany:

 

1.Diagnoza – rozumienie kontekstu, potrzeb i potencjału.

 

2.Wspólna wizja i wartości – fundament każdej decyzji.

 

3.Procesy i współpraca – struktury, które pozwalają działać mądrze, a nie chaotycznie.

 

4.Konsekwencja i refleksja – by nie zgubić sensu w biegu codzienności. […]

 

Źródło: www.facebook.com/ewa.radanowicz.1

 

 

Po tej lekturze podjąłem przeszukiwanie Internetu, aby znaleźć więcej informacji o tym znaczącym wydarzeniu. I tak trafiłem na oficjalną stronę Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. I tam znalazłem tekst, zatytułowany „A właśnie, że się da! – Fundusze Europejskie dla edukacji”, którego pierwszy i ostatni fragment przytaczam poniżej:

 

Da się i można rozmawiać o edukacji w sposób ciekawy, mądry i motywujący, czerpiąc od siebie nawzajem wiedzę i dobre praktyki – ta teza stanowiła myśl przewodnią konferencji w Katowicach. Uczestniczyła w niej wiceministra Monika Sikora. […]

 

W ramach działań realizowanych w Regionalnych Programach do października 2025 już udało się osiągnąć:

 

-prawie 14 tysięcy nauczycieli zdobyło nowe umiejętności – dzięki szkoleniom są lepiej przygotowani do pracy z uczniami i nowoczesnymi technologiami,

 

-blisko 70 tysięcy uczniów rozwinęło swoje kompetencje – w obszarach kluczowych dla samorozwoju, przyszłej kariery i życia w cyfrowym świecie.

 

Źródło: www.gov.pl/web/

 

 

 

Ale więcej konkretnych informacji zdobyłem ze strony Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2012 – 2017. To z tamtą pochodzi ten plakat, który zamieściłem jako zwiastun na początku, a przede wszystkim tę informację:

 

[…] Stawiamy na praktykę, zatem będzie można posłuchać, porozmawiać i wziąć udział w 7 Inspiratoriach (panelach inspirująco-dyskusyjnych) oraz 7 warsztatach praktycznych prowadzonych przez cenionych pedagogów, psychologów, edukatorów.

 

Wśród naszych gości będą m.in.:

 

-Wiesława Mitulska,

 

-Ewa Radanowicz,

 

-Marta Florkiewicz-Borkowska,

 

-dr Zuzanna Jastrzębska-Krajewska,

 

-Oktawia Gorzeńska,

 

-Monika Kluza,

 

-Agata Jakuszko-Sobocka,

 

-prof. Marek Kaczmarzyk

 

i wielu innych szanowanych i cenionych praktyków w dziedzinie edukacji, których znajdziecie w programie konferencji.

 

[…]

 

 

OTO TEN, ZAMIESZCZONY TAM, PROGRAM KONFERENCJI:

 

 

x           x           x

 

Oto jak treści, które podejmowano podczas tej konferencji, zostały utrwalone w formie relacji obrazkowej:

 

Rys, Agata Jauszko-Sobocka

 

Źródło: www.facebook.com

 

 



Choć tekst ten prof. Bogusław Śliwerski zamieści na swoim blogu w czwartek, z jego udostępnieniem na OE czekałem do dzisiaj, bo – jak wiadomo – „przy sobocie po robicie” łatwiej będzie znaleźć czas na jego lekturę. A bardzo zachęcam do zapoznania się z nim od początku do końca. Dlaczego” Już jego tytuł daje odpowiedź, dlaczego jego treść powinna Was zainteresować:

 

 

Czy jest konflikt interesów w IBE PIB ?

 

W ramach zajęć z komparatystyki pedagogicznej studenci pedagogiki zostali poproszeni o dokonanie analizy polityki oświatowej MEN w związku z udziałem naszego państwa w międzynarodowych badaniach osiągnięć szkolnych uczniów i stanu kadr nauczycielskich. Nie dostrzegam w literaturze pedagogicznej odniesień do syntetycznych analiz, wniosków czy przekładów wystąpień zagranicznych ekspertów na temat reform szkolnych, jakie są od wielu lat publikowane na stronie Fundacji Naukowej Evidence Institute. Tymczasem zawierają one bardzo ciekawe treści

 

Przygotowując analizy w ramach zajęć powstało opracowanie, które udostępniam czytelnikom bloga, skoro wspólnie z młodzieżą korzystaliśmy z ChatGPT-5 AI. Wynik studiów poszerza debatę publiczną na zawarte w pracy kwestie, a dotyczące także tytułowego pytania. 

 

W ostatnich latach Polska zbudowała silne zaplecze analityczne w dziedzinie badań edukacyjnych, realizując cyklicznie programy PIRLS, TIMSS, PISA, ICILS czy TALIS. Koordynacją tych projektów zajmuje się Instytut Badań Edukacyjnych (IBE PIB) – państwowy instytut badawczy podległy Ministerstwu Edukacji. Równolegle, w 2016 roku, została zarejestrowana Fundacja Naukowa Evidence Institute, którą założyły osoby wcześniej związane z IBE, w tym prof. Maciej Jakubowski – były dyrektor IBE w latach 2014–2017 i b. wiceminister edukacji w l. 2012–2014. Formalnie są to instytucje odrębne. W praktyce jednak zachodzą między nimi silne powiązania personalne, merytoryczne i symboliczne, co rodzi pytania o przejrzystość finansowania i interpretacji wyników badań oświatowych.

 

Obszar potencjalnego konfliktu interesów

 

Konflikt interesów w badaniach publicznych nie musi oznaczać nadużycia finansowego. Najczęściej przybiera formę konfliktu lojalności – gdy osoby pełniące funkcje publiczne angażują się jednocześnie w działalność prywatnych fundacji lub firm działających w tym samym obszarze. W przypadku Evidence Institute i IBE można wskazać trzy kluczowe punkty ryzyka:

 

1)Przenikanie kadr – niektórzy eksperci Evidence Institute to byli pracownicy lub współ pracownicy IBE realizujący projekty PISA i PIRLS;

2)Zbieżność tematyczna i projektowa – obie instytucje zajmują się analizą wyników badań międzynarodowych i polityką edukacyjną;

 

3)Finansowanie z budżetu państwa – IBE realizuje projekty finansowane publicznie, których wyniki są publikowane w raportach, zaś know-how badań rozwijany jest przez fundację kierowaną przez byłych menedżerów tej instytucji a obecne kierownictwo IBE-PIB.

 

Standardy międzynarodowe

 

Zasady OECD „Integrity and Transparency in Public Research” (2021) wskazują, że osoby pełniące funkcje kierownicze w instytucjach badawczych finansowanych publicznie powinny unikać sytuacji, które mogą rodzić konflikt interesów pomiędzy działalnością publiczną a prywatną. W wielu państwach OECD obowiązuje tzw. cooling-off period – okres karencji pomiędzy pełnieniem funkcji publicznej a prowadzeniem działalności eksperckiej w tym samym obszarze.

 

W Polsce takie rozwiązanie chyba nie istnieje, skoro sprzyja powstawaniu układów personalnych, w których te same osoby mogą kolejno kierować instytucją publiczną, współtworzyć fundację badawczą, a następnie komentować w mediach wyniki badań finansowanych z pieniędzy publicznych i wpływać na rzekomą reformę edukacji.

 

Konsekwencje systemowe

 

1)Zamknięcie pola eksperckiego – koncentracja interpretacji danych edukacyjnych w rękach tych samych osób ogranicza pluralizm opinii;

 

2)Ryzyko miękkiego zawłaszczania narracji – fundacja może występować jako niezależny ośrodek, mimo że korzysta z know-how wypracowanego przez kadry instytucji publicznej;

 

3)Problematyczny audyt raportów z badań m.in. PISA, które są recenzowane zewnętrznie, ale przez osoby związane z IBE-PIB lub grupą ekspercką PISA (np.  recenzentką raportu: Kaźmierczak, J., Bulkowski, K. (red.). (2024). Polscy piętnastolatkowie w perspektywie międzynarodowej. Wyniki badania PISA 2022. Warszawa: Instytut Badań Edukacyjnych – jest   dr Aleksandra Jasińska-Maciążek z UW, pracująca dla IBE i publikująca w periodyku IBE w l. 2009-2015; zaś prof. Ewa Bartnik jako ekspertka grupy eksperckiej PISA recenzowała raport: Biedrzycki, K., Chrzanowski, M.M. i Ostrowska, E.B. (2024). Błąd w dydaktyce. Przyczyny powstawania, mechanizmy, szanse dydaktyczne. Na podstawie rozwiązań zadań z badania PISA. Warszawa: Instytut Badań Edukacyjnych).

 

4)Erozja zaufania publicznego – nawet przy zachowaniu formalnej legalności, nakładanie się ról (dyrektor instytutu – fundator – ekspert medialny) obniża wiarygodność polityki badań i pozornie powiązanych z nimi „reform”.

 

Wnioski i rekomendacje

 

Wprowadzić kodeks etyki badań publicznych obejmujący zasady jawności powiązań i ograniczenia działalności równoległej kadr IBE-PIB z ich funkcjonowaniem w sektorze prywatnym;

 

Powołać niezależną radę recenzyjną dla raportów z badań międzynarodowych;

 

Wprowadzić zasadę karencji (cooling-off period) dla osób kierujących instytucjami badawczymi finansowanymi z budżetu państwa jak IBE-PIB;

 

Upowszechniać kulturę pluralizmu interpretacji danych.

 

Konkluzja

 

Polska edukacja nie cierpi na brak danych, lecz na brak zaufania do sposobu ich interpretacji. Tam, gdzie granice między sektorem publicznym a prywatnym zacierają się, badania przestają być narzędziem rozwoju – stają się elementem gry instytucjonalnej i politycznej”.

 

POTWIERDZONE FAKTY:

 

1.Podwójna funkcja

 

Maciej Jakubowski został dyrektorem IBE PIB w 2024 roku. W 2014 roku założył Fundację Evidence Institute, aby upowszechniać doświadczenie w zakresie badań międzynarodowych osiągnięć szkolnych i w zakresie polityki edukacyjnej. Maciej Jakubowski jest prezesem zarządu Evidence Institute (Instytut). Warto zajrzeć na tę stronę, gdyż można zapoznać się z przekładami wypowiedzi zagranicznych ekspertów. To, że nie mają one związku z polską polityka oświatową wynika z radykalnie odmiennych od polskiego ustrojów szkolnych w ich krajach.

 

Tomasz Gajderowicz – zastępca dyrektora IBE odpowiedzialny za obszary badań – realizowane przez wiele lat razem z M. Jakubowskim w Fundacji Evidence Institute zajmującej się badaniem osiągnięć szkolnych  ramach diagnoz PISA, TIMSS, PIRLS (Grupa ZWCGazetaPrawna.plZastępca Dyrektora Instytutu ds. badania – IBE +2.

 

Kluczowe jest to, że:

 

IBE PIB – jest Państwowym Instytutem Badawczym finansowanym ze środków  publicznych, który jest odpowiedzialny za opracowanie i monitorowanie reformy „Kompas Jutra 2026”.

 

Evidence Institute jest prywatną fundacją, której działalność merytorycznie i kadrowa jest powiązana z badaniami i kadrą IBE-PIB.

 

Potencjalny konflikt interesów ma miejsce w sytuacji, gdy osoba, która jest zatrudniona w instytucji publicznej, prowadzi zarazem działania dotyczące tych samych zadań w ramach prywatnej fundacji.  

 

Standardy dotyczące konfliktów interesów wymagają m.in. ujawnienia takich powiązań, a nie znajdujemy ich na stronie IBE-PIB. Są one konieczne dla przejrzystości w zarządzaniu określonymi środkami publicznymi. Nie dotyczy to kwalifikacji osób zatrudnionych w IBE-PIB, tylko powyższych zależności między sektorem państwowym a prywatnym. Być może nie ma konfliktu interesów w IBE-PIB? Młodzi są dzisiaj dociekliwi, więc pytają.

 

Autor wygenerował ten tekst częściowo za pomocą GPT‑5, modelu generowania języka na dużą skalę OpenAI.

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 



Zacznę, jak przed tygodniem, od zakładki <O nas – Struktura> na oficjalnej stronie Centrum. A tam w obsadzie kierowniczych stanowisk nic się nie zmieniło – gdzie brakowało od 1 września obsady, tam nadal brakuje.

 

A teraz, kontynuuję  zrodzoną  przed kilkoma tygodniami tradycję, czyli pora na dokumentowanie wydarzeń, którymi Łódzkie Centrum pochwaliło się dzisiaj się swoim fanpage:

 

„Rolka” z tego wydarzenia  –  TUTAJ

Jak rozpocząć przygodę z symultaniczno-sekwencyjną metodą nauki czytania w przedszkolu?”

Dziś był pierwszy dzień naszych warsztatów.

 

Dowiadujemy się, jak krok po kroku wprowadzać dzieci w świat liter, wykorzystując nowoczesne i skuteczne podejście do nauki czytania.

 

Warsztat prowadzi Ewa Adamiak, jedyny w województwie łódzkim certyfikowany przez profesor Jagodę Cieszyńską terapeuta metody krakowskiej, a przygotowała go Elżbieta Ciesiołkiewicz-Sanneh.*

 

* Elżbieta Ciesiołkiewicz-Sanneh jest logopedką w Zespole Przedszkoli Nr 1 w Lodzi

 

 

x          x          x

 

Także w piątek, 14 listopada” zamieszczono taką mini relację:

 

 

Dlaczego polityka bezpieczeństwa informacji w placówce oświatowej jest tak ważna?

 

W dzisiejszym świecie szkoły i przedszkola gromadzą ogrom danych — od dokumentacji uczniów, przez informacje kadrowe, po dane dotyczące zdrowia czy postępów w nauce. To wiedza wrażliwa, która musi być chroniona, bo od tego zależy zarówno bezpieczeństwo dzieci, jak i zaufanie rodziców oraz całej społeczności.

 

Dlatego tak istotne jest, aby każda placówka posiadała spójną politykę bezpieczeństwa informacji. I o tym rozmawialiśmy podczas spotkania pt. „Polityka bezpieczeństwa informacji w placówce oświatowej”, a zawiłości tłumaczyły nam radczynie prawne dr hab. Marlena Sakowska- Baryła, prof. UŁ oraz dr Magdalena Czaplińska.

 

Bo bezpieczeństwo to nie jednorazowy dokument — to codzienna praktyka.

 

 

Źródło: www.facebook.com

x          x          x

 

Pierwsza refleksja także nie jest nowa. W tych obu przypadkach ŁCDNiKP było organizatorem i gospodarzem tych spotkań, ale merytorycznie nie prowadziły/li je zatrudnieni w Centrum pracownicy, lecz  fachowcy zaproszeni (opłaceni) z innych instytucji.

 

Refleksja druga:

 

Na 7 listopada zaplanowano „Kurs przygotowujący do zawodu mediatora” – odpowiedzialna: Beata Wielkopolan. Nie ma żadnej informacji jak przebiegło to spotkanie. A może się nie odbyło?

 

I nie wiadome są także losy planowanych na 12 i 13 listopadaw sumie 12-u – szkoleń

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Wczoraj wieczorem „Portal dla Edukacji” zamieścił informację o rozmowie Rzecznika Rządu Adama Szłapki z ministrą edukacji Barbarą Nowacką, której lekturę polecam:

 

 

Polska szkoła wykona skok. Największy od kilkudziesięciu lat

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej udostępniło ( ? ) rozmowę Adama Szłapki z ministrą edukacji Barbarą Nowacką w serii „Na pierwszej linii„. W wywiadzie przedstawiono założenia reformy „Kompas Jutra”, inwestycje w cyfryzację szkół oraz działania dotyczące pozycji nauczycieli i edukacji w kontekście bezpieczeństwa.

 

W rozmowie zapowiedziano, że „Kompas Jutra” ma zmienić model nauczania z encyklopedycznego na oparty na sprawczości, współpracy i komunikacji. Nowe podstawy programowe powstają przy udziale nauczycieli nazywanych „ambasadorami reformy”, a pierwsze wdrożenie ma objąć klasy 1. i 4. szkoły podstawowej od 1 września 2026 roku.

 

To będzie największy skok, jaki wykona polska szkoła od kilkudziesięciu latpowiedziała ministra Barbara Nowacka. Jednocześnie uspokoiła nauczycieli:– Chciałam do wszystkich nauczycieli powiedzieć: nie denerwujcie się, to będzie szło etapami – dodała.

 

W wywiadzie ministra odniosła się także do sposobu przygotowania reformy:– Siłą naszej reformy jest to, że to nie jest tak, że usiadła grupa ekspertów i wymyśliła, co by chciała. Ale wzięliśmy dwie rzeczy: informacje, co się na świecie sprawdza, a co nie i najlepsze praktyki.

 

W rozmowie omówiono również plany cyfryzacji edukacji. Resort informuje o prawie 5 mld zł przeznaczonych na ten cel, 16 tysiącach nowych pracowni – w tym 12 tysiącach mobilnych laboratoriów AI i 4 tysiącach pracowni STEM – oraz modernizacji sieci szkolnych. Sztuczna inteligencja ma wspierać m.in. naukę języków i indywidualizację pracy z uczniem.

 

Adam Szłapka zaznaczył, że „nie ma żadnych wątpliwości, że edukacja jest podstawą rozwoju gospodarczego”.

 

W rozmowie pojawiły się także zapowiedzi dotyczące nauczycieli: podwyżki rzędu 30–33 procent, stała waloryzacja, zmiany w Karcie Nauczyciela oraz rozwiązania dotyczące tzw. godzin za gotowość.

 

W rozmowie poświęcono także uwagę programowi „Edukacja z wojskiem”. Jak podkreślono, jego założeniem jest przygotowanie uczniów do reagowania w sytuacjach kryzysowych, rozpoznawania alarmów i udzielania pomocy. – Dobrze wyedukowane społeczeństwo jest bezpieczniejsze, bardziej odporne – powiedziała ministra Nowacka

 

 

Całość rozmowy można zobaczyć […] w serwisie YouTube  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 



Dzisiaj – 13 listopada, po 48 dniach od daty 25 wrześnie, do kiedy należało zadeklarować odmowę uczęszczania –  MEN zamieściło na swojej oficjalnej stronie internetowej informację o wskaźnikach procentowych uczniów, uczęszczających na lekcje „edukacji zdrowotnej”. Oto początkowa część tego materiału:

 

 

W roku szkolnym 2025/2026 w zajęciach z edukacji zdrowotnej uczestniczyło 920 925 uczniów, czyli około 30% wszystkich uprawnionych. Dane z prawie 100% szkół pokazują, że najwięcej uczestników jest w szkołach podstawowych – 804 539 uczniów (40,36% uprawnionych), w liceach ogólnokształcących – MEN na swojej stronie 55 003 (10,08%), a w technikach 30 729 (7,78%), w branżowych szkołach I stopnia 27457 (14,40%), szkołach artystycznych 3083 (18, 33%).

 

Frekwencja była zależna od organizacji pracy szkoły, umiejscowienia przedmiotu w planie lekcji, uwarunkowań lokalnych, specyfiki szkoły, co w wielu przypadkach wpłynęło na różnice w udziale uczniów w zajęciach.

                                                                                                 

Dane frekwencji w województwach są zróżnicowane i przedstawiają się następująco:

 

-Dolnośląskie – 69 317 uczniów (29,90%)

 

-Kujawsko-Pomorskie – 60 403 (37,26%)

 

-Lubelskie – 34 362 (21,72%)

 

-Lubuskie – 31 378 (38,31%)

 

-Łódzkie – 61 646 (32,66%)

 

-Małopolskie – 65 385 (22,27%)

 

-Mazowieckie – 128 639 (25,80%)

 

-Opolskie – 22 576 (32,30%)

 

-Podkarpackie – 28 804 (17,19%)

 

Podlaskie – 18 749 (21,53%)

 

-Pomorskie – 62 045 (29,51%)

 

-Śląskie – 111 283 (31,70%)

 

-Świętokrzyskie – 25 054 (28,54%)

 

-Warmińsko-Mazurskie – 34 332 (32,00%)

 

-Wielkopolskie – 122 054 (38,59%)

 

-Zachodniopomorskie – 44 883 (34,60%)

 

 

Udział uczniów uczęszczających na zajęcia edukacja zdrowotna w wybranych miastach oscyluje w większości miast między około 20% a 35%. Najwyższy odsetek uczestników odnotowano w Gorzowie Wielkopolskim (35,66%), a najniższy w Rzeszowie (14,49%).

 

-Wrocław: 16 929 uczniów (26,32%)

 

-Bydgoszcz: 9 619 uczniów (31,31%)

 

-Włocławek: 2 859 uczniów (31,08%)

 

-Lublin: 7 628 uczniów (21,39%)

 

-Gorzów Wielkopolski: 4 632 uczniów (35,66%)

 

-Zielona Góra: 3 905 uczniów (26,98%)

 

-Łódź: 17 944 uczniów (33,23%)

 

-Kraków: 21 884 uczniów (29,77%)

 

-Warszawa: 51 455 uczniów (27,92%)

 

-Opole: 3 938 uczniów (27,69%)

 

-Rzeszów: 3 612 uczniów (14,49%)

 

-Białystok: 6 515 uczniów (20,82%)

 

-Gdańsk: 12 640 uczniów (29,11%)

 

-Katowice: 7 806 uczniów (31,54%)

 

-Kielce: 4 258 uczniów (19,81%)

 

-Olsztyn: 4 515 uczniów (24,70%)

 

-Poznań: 20 691 uczniów (32,93%)

 

-Szczecin: 10 474 uczniów (28,77%)

 

Edukacja zdrowotna zastąpiła wychowanie do życia w rodzinie (wdż), które notowało systematyczny spadek frekwencji. Na podstawie danych z lat 2019/2020–2024/2025 widoczny jest systematyczny spadek odsetka uczniów uczestniczących w zajęciach wychowania do życia w rodzinie. W roku szkolnym 2019/2020 uczestniczyło 50,38% uczniów, natomiast w 2024/2025 już tylko 33%. Prognoza liniowa wskazuje, że przy utrzymaniu obecnego trendu w roku 2025/2026 udział ten wyniósłby około 30%, a w 2026/2027 mógłby spaść do około 26%. […]

 

 

Cały tekst „Edukacja zdrowotna – pierwszy rok wdrażania przedmiotu w szkole”  –  TUTAJ

 

 

 



11 listopada dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fb-profilu tekst listu, jaki otrzymała. Zamieszczam go  bez skrótów i sugeruję – choć nie jest krotki – przeczytanie go do końca. Podkreślenia i wyróżnienie fragmentów pogrubioną czcionką – WK:

 

 

Syn jest w 1 klasie technikum, profil informatyczny. Od ponad dwóch lat chodzi na dodatkowe zajęcia z programowania, jest w tym świetny i tym żyje. Ogląda różne filmiki i tworzy własne programy. Często pokazuje mnie i mężowi swoje dzieła. My wtedy kiwamy z uznaniem głowami, bo tak naprawdę nic z tego nie rozumiemy. Ale bardzo nas cieszy, że nasze dziecko odkryło swoją pasję i z programowania czerpie ogromną satysfakcję.

 

Gdy syn we wrześniu poszedł do nowej szkoły, do wymarzonego technikum, był szczęśliwy, podekscytowany, pełen chęci do nauki. Po tej motywacji nie ma dziś ani śladu, rzeczywistość okazała się brutalna. O ile z programowania ma świetnych nauczycieli, to z niektórymi przedmiotami jest gorzej, a nawet bardzo źle.

 

Matematyka – Syn ma dwie jedynki, w tym jedna za zeszyt. Nie to jest jednak największym problemem. Najgorsze są komunikaty, jakie nauczycielka kieruje do całej klasy:

 

Zrobię wszystko, żeby Was w tej klasie zostało mniej.”

 

Zapamiętacie mnie na zawsze, zobaczycie, ilu z was będzie miało komis„.

 

Od początku roku szkolnego minęły dwa miesiące, a uczniowie tej klasy dostali z matematyki już ponad 80 jedynek. Skrupulatnie je liczą.

 

Warto dodać, że mój syn z matematyką dotychczas nieźle sobie radził. Teraz nie wierzy, że jego praca ma sens. Całkowicie stracił wiarę w siebie, jest przekonany, że wszelkie starania i tak nie zmienią sytuacji. Słowa nauczycielki i to, co dzieje się na lekcjach matematyki, kompletnie podcięło mu skrzydła.

 

 

Język polski – Nauczycielka bierze do ręki zeszyt ucznia i głośno, tak, żeby wszyscy słyszeli, mówi:

 

Na takie coś to ja sobie nie pozwolę! Ktoś, kto tak bazgrze, nie ma u mnie czego szukać i tak skończy z jedynką.

 

Kolejny przykład traktowania uczniów.

 

 

Edukacja dla bezpieczeństwaSyn dostał jedynkę za to, że podczas musztry obrócił głowę w lewo, a powinien w prawo. W domu powiedział, że przestał myśleć, bo był bardzo zestresowany tonem, w jakim nauczyciel zwracał się do klasy. A jak się mocno zdenerwuje, to … przestaje myśleć, a właściwie myśli tylko o tym, żeby uciec, żeby się chronić.

 

Z językiem niemieckim jest też źle, z innymi przedmiotami jako tako.

 

 

Syn jest przewlekle chory. Choroba ostatnio się nieco wyciszyła, ale skutki terapii i leków odczuwa do dziś. Jednak w jego szkole to nikogo nie interesuje. Liczą się wyniki, przez wszystkie przypadki odmieniane jest słowo „matura”. „Tam nikt nie będzie miał żadnych dostosowań.”

 

Dla nas rodziców matura nie jest problemem, zależy nam przede wszystkim na zdrowiu, w tym również na zdrowiu psychicznym syna. Oboje z mężem nie rozpaczalibyśmy, gdyby do matury nie podszedł. Ma swoją pasję, coś, co lubi, w czym jest świetny. Jeśli chodzi o programowanie, to liczą się kompetencje, a nie papierki. On da sobie w życiu radę, problem w tym, czy przetrwa szkołę.

 

Gdy słucham tego, co moje dziecko opowiada o swoim technikum, jest mi bardzo ciężko, bo … sama jestem nauczycielką. Bardzo się staram, żeby moi uczniowie lubili matematykę, żeby się jej nie bali, bo od tego przecież zależy, czy będą mieli motywację do pracy. Staram się ich wspierać, pomagać, gdy pojawiają się trudności, pokazywać, że jeśli będziemy razem pracować, to dadzą radę. Po to są przecież nauczyciele, żeby pomagać uczniom, żeby ich wspierać. Z tego powodu wybrałam ten piękny zawód. Bardzo bym chciała, żeby moje dziecko to samo dostało od swoich nauczycieli. Niestety, w swojej szkole na wielu przedmiotach żadnego wsparcia nie dostaje, a niektórzy nauczyciele mówią takie rzeczy, które niszczą u uczniów wiarę w sens ich pracy. Jako nauczycielka wiem, że to nieetyczne, nieludzkie.

 

W szkole, w której uczę, takie traktowanie uczniów nie byłoby możliwe. Gdyby ktoś z nauczycieli odnosił się do nich w taki sposób, dyrekcja bardzo szybko by zareagowała. Bo o takich sprawach przecież wszyscy wiedzą…, a za to, co dzieje się w szkole odpowiada dyrektor. Na nasze nieszczęście, moje dziecko trafiło do szkoły, w której takie zachowanie nauczycieli dyrekcja akceptuje.

 

Syn jest załamany, chce zmienić szkołę, gdy wychodzi z domu, mówi „Oby przetrwać ten dzień.”. Wiemy z mężem, że można go przenieść do Chmury, ale to dla nas ostateczność, bo w nowej klasie znalazł kolegów, nawiązał dobre relacje. A to w przypadku nastolatków też jest bardzo ważne.

 

 

Napisałam ten długi list, bo chcę prosić o radę. Co mamy zrobić? Czy naprawdę jedynym rozwiązaniem jest danie mu dyktafonu i nagranie słów nauczycieli, albo pójście z problemem do prasy?

 

Sama jestem nauczycielką i naprawdę tego nie chcę. Ale co można jeszcze zrobić? Jako mama muszę chronić moje dziecko, które jeszcze niedawno bardzo cieszyło się na nową szkołę, lubiło się uczyć. Dziś jest w rozsypce, my z mężem też jesteśmy w rozsypce.

 

Najgorsza jest bezradność, z jaką przyglądamy się, jak nasze dziecko gaśnie. Każdego dnia widzimy, jak traci motywację do nauki i radość życia. A do tego wiem jeszcze, że nauczyciele, którzy w opisany tu sposób odnoszą się do uczniów, niszczą nie tylko ich, ale również opinię tysiącom oddanych swojej pracy nauczycieli, w tym również mnie. Gdy słyszę pytanie, co zrobić, żeby nauczyciele cieszyli się większym uznaniem, to chciałabym krzyczeć, że najpierw musimy zadbać o to, żeby pewnych zachowań w naszym środowisku nie było, żeby znaleźć systemowe rozwiązanie dla nieetyczne zachowań niektórych z nas. Dziś to temat tabu.

 

A przecież to my dorośli powinniśmy nauczyć dzieci i nastolatki, że szacunek to podstawa, że każdego człowieka trzeba traktować z szacunkiem.

 

Co byście zrobili na moim miejscu? Poradźcie proszę.

 

Mama ucznia technikum.

Nauczycielka matematyki

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/

 



Nie mogę nie odnotować na OE tego, niewielkiego, ale wartego nagłośnienia, fragmentu przemówienia Prezydenta Karola Nawrockiego, wygłoszonego podczas wczorajszych obchodów 107 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Ot te słowa:

 

Foto:RafaL Guz, X/PAP

 

„… gdzie jest nasze jestestwo, nasze wartości chrześcijańskie, które budowały fundamenty Rzeczpospolitej i czemu musimy być świadkami i odpierać presję protezy wartości chrześcijańskich, jaką mają być obce nam ideologie w polskich szkołach i w polskim systemie  edukacji

[Źródło:  wwwtvn24.pl/polska/]

 

 

Dzień wcześniej – 10 listopada – na nowej stronie internetowej KSOiW NSZZ „Solidarność – nauczycielskiego związku zawodowego związanego z opozycyjnymi wobec aktualnie rządzącej Koalicji 15 października siłami politycznymi – zamieszczony został   LIST OTWARTY Prezydium Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. Oto jego fragmenty:

 

[…] Domagamy się wprowadzenia systemowego mechanizmu powiązania wynagrodzeń nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw tak, aby od 2027 roku wynosiły one:

 

-100% przeciętnego wynagrodzenia dla nauczyciela początkującego,

 

-125% dla mianowanego,

 

-150% dla dyplomowanego.

[…]

 

Sprzeciwiamy się dalszym chaotycznym reformom programowym – w tym likwidacji przedmiotów, arbitralnym zmianom podstaw programowych, redukcji godzin i treści wychowawczych, które obniżają jakość kształcenia i destabilizują pracę szkół. Zmiany te wprowadzane są bez konsultacji z nauczycielami, ekspertami i rodzicami, w trakcie roku szkolnego i bez oceny skutków. […]

 

Wobec braku reakcji rządu na nasze wielokrotne apele i propozycje legislacyjne, Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” podjęła decyzję o rozpoczęciu akcji protestacyjnej. […]

 

 

Źródło: www.oswiata-solidarnosc.pl/index.php/

 

 

Rozpoczęty dziś protest polega na oflagowaniu szkół i przedszkoli i potrwa do 20 grudnia – z możliwością przedłużenia tego okresu. Podobnego protestu nie zapowiada ZNP –  nauczycielski związek zawodowy o powszechnie znanych powiązaniach z lewicowymi partiami politycznymi, będącymi członkami rządzącej koalicji.

 

 

Na tle tych wydarzeń uznałem, że powinienem udostępnić na OE tekst, który wczoraj prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu „Pedagog”. Wyróżnienia podkreśleniami i pogrubioną czcionką w zamieszczonych poniżej fragmentach teksu prof. Śliwerskiego – WK

 

 

 

Partiokracja czy edukacja w/dla Rzeczpospolitej?

 

[..] Od trzech dekad tocząca się w Polsce debata o edukacji wszystkich poziomów i o sytuacji w nauce coraz wyraźniej odsłania ich istotę: to nie spór o lektury, religię/etykę, państwowe egzaminy, wychowanie obywatelskie czy zdrowotne, lecz spór o władzę nad polityką publiczną, polityką Rzeczypospolitej. W centrum dyskursów nie stoi dziecko, nauczyciel ani nauka, lecz partyjna kontrola nad tym, jak Polacy mają myśleć, czuć i rozumieć świat, dokąd mają zmierzać i jak mają realizować swoje wykształcenie, aspiracje itp. Tymczasem edukacja i nauka, jeśli mają służyć Rzeczpospolitej, powinny być sferą realizacji wspólnego dobra, a nie łupem partyjnych strategii.

 

Państwo zdominowane przez partie – czyli republika bez obywateli

 

Polska edukacja od ponad trzech dekad tkwi w cyklu naprzemiennych reform, które więcej burzą niż budują. Każda nowa władza ogłasza własny „kompas”, „strategię” czy „nowy ład”, traktując szkołę jak poligon ideologiczny. W efekcie kolejne pokolenia nauczycieli i uczniów uczą się nie stabilności i krytycznego myślenia, lecz podejrzliwości wobec instytucji i tymczasowości prawa.

 

To nie jest już kwestia programów, lecz ustroju. Oświata i nauka w Polsce nie są ani publiczne, ani społeczne, ale subpartyjne. Ich struktura zależy od cyklu wyborczego, a nie od namysłu nad dobrem wspólnym. Ministrowie, niezależnie od barw politycznych, traktują resort edukacji czy nauki jak laboratorium ideologiczne, w którym testuje się lojalność społeczną i komunikaty propagandowe. W ten sposób partiokracja zastąpiła republikański ład, w którym to obywatele, poprzez instytucje nauki i szkoły, powinni współdecydować o kierunku rozwoju wspólnoty.

 

Fiński przykład – profesjonalizm uczonych zamiast populizmu partiokratów […]

 

Nie wystarczy decentralizacja bez kultury odpowiedzialności 

 

Decentralizacja, choć byłaby tu konieczna, czego dowodem są raje Europy Zachodniej, to jednak nie musi być magicznym rozwiązaniem. Może prowadzić do chaosu, samorządowego upartyjnienia władz lokalnych, jeśli nie towarzyszy jej profesjonalna kultura zarządzania wiedzą i poczucie wspólnotowej odpowiedzialności za szkołę i naukę.

Nie wystarczy przekazanie kompetencji z ministerstwa na samorządy, jeśli nadal brakuje prawdziwego współdecydowania rodziców, nauczycieli i uczonych.  

 

Właśnie dlatego potrzebna jest ustrojowa reforma edukacji: nie kosmetyczna, lecz systemowa, oparta na odpartyjnieniu mechanizmów decyzyjnych. Tylko wtedy można mówić o pluralizmie rzeczywistym, a nie dekoracyjnym.

 

Krajowa Rada Edukacji i Nauki w/dla Rzeczpospolitej

 

Kluczowym krokiem mogłoby być powołanie Narodowej Rady Edukacji i Nauki dla Rzeczpospolitej jako niezależnego, eksperckiego organu, który:

 

-opiniowałoby i współtworzył długofalowe strategie rozwoju edukacji i nauki,

 

-reprezentowałby różne środowiska: naukowców, nauczycieli, rodziców, uczniów i samorządy,

 

-miał ustawową gwarancję niezależności od władzy wykonawczej (może pod patronatem Prezydenta RP czy Marszałka Sejmu?).

 

Taka Rada nie byłaby kolejnym biurem przy MEN, lecz organem profesjonalnego i samorządnego nadzoru nad polityką edukacyjną oraz naukową państwa. Wzmocniłaby zasadę pomocniczości i odbudowała zaufanie między społeczeństwem a instytucjami sfery publicznej, które dziś jest niemal całkowicie zerwane.

 

Edukacja i nauka jako dobro wspólne, a nie narzędzie ideologiczne czy „kasa dla swoich”

 

Każda ideologia, konserwatywna, liberalna, lewicowa, orientacja świecka czy wyznaniowa, gdy uzyskuje monopol w przestrzeni edukacyjnej, naukowej lub kulturowej, prowadzi do deformacji, patoedukacji, patonauki i patokultury. Szkoła, uczelnia i instytucje kultury powinny być miejscem spotkania różnych tradycji, wartości i języków, bez przymusu i bez wykluczania. Państwo ma obowiązek chronić tę przestrzeń, nie zawłaszczać jej.

 

Dlatego edukacja w Rzeczpospolitej nie powinna być własnością partii władzy, ale służyć Rzeczpospolitej,  wspólnocie obywateli, którzy różnią się (świato-)poglądami, postawą wobec wiary, transcendencji, ale są zgodni w jednym: że przyszłość dzieci i młodzieży, osób wczesnej i późnej dorosłości, a zatem i przyszłych pokoleń, nie może być zakładnikiem doraźnych interesów politycznych.

 

Konkluzja

 

Partiokracja w edukacji i nauce generuje hidden curriculum partii rządzącej i opozycyjnych wobec niej środowisk politycznych. Dzieląc społeczeństwo sprzyja rozwojowi form przemocy symbolicznej, subtelnej, lecz głęboko destrukcyjnej. Niszczy zaufanie, atomizuje środowiska, rozbija więzi między pokoleniami.

 

Przeciwieństwem partiokracji nie jest neutralność aksjologiczna, lecz republikański ład kulturowy, w którym wiedza, edukacja i wychowanie służą dobru wspólnemu, a nie władzy. Odpartyjnienie szkolnictwa, uniwersytetów nie jest luksusem, ale warunkiem przetrwania Rzeczpospolitej jako wspólnoty wolnych obywateli, bo edukacja i nauka w służbie partii kończy się zawsze formowaniem osób zewnątrzsterownych i poddanych.

 

 

 

Cały tekst – TUTAJ

 



Przed rokiem – 11 listopada – w dniu Święta Niepodległości, zamieściłem  materiał, zatytułowany „Co myślą młodzi uczestnicy Marszu Niepodległości o patriotyzmie”. Dziś postanowiliśmy zaznaczyć to  święto w innej formule. Będzie nią informacja o tym, jak to narodowe święto obchodzono w łódzkich szkołach. Wykorzystamy w tym celu tekst, wzbogacony galerią 65 zdjęć, zamieszczony 7 listopada na stronie  łódzkiego dziennika „Express Ilustrowany”. Ta data nie powinna być zaskoczeniem, gdyż był to ostatni przed Świętem Niepodległości dzień lekcji – poniedziałek w szkołach był dniem wolnym – z puli do dyspozycji dyrektorów tych szkół :

 

 

Łódzkie szkoły świętują Niepodległość Polski – z dumą, historią i muzyką. Zobacz, jak to wygląda w Łodzi

 

[..]

 

 

W Szkole Podstawowej nr 7 im. Orląt Lwowskich w Łodzi uroczystość rozpoczęła się wspólnym odśpiewaniem Mazurka Dąbrowskiego. Sala gimnastyczna wypełniła się biało-czerwonymi barwami, a szkolny chór zaprezentował patriotyczne pieśni. Uczniowie przygotowali również „żywą lekcję historii”, podczas której przypomnieli sobie najważniejsze momenty walki Polaków o wolność.

 

W czasie uroczystości rozstrzygnięto także szkolny konkurs historyczny „Katyń 1940 – Ocalić od zapomnienia”. – To dla nas wyjątkowy dzień. Chcemy, aby pamięć o bohaterach i historia naszej ojczyzny wciąż są żywe w sercach młodego pokolenia – podkreśla Natalia Pacocha, dyrektor SP nr 7. – Wspólnie odśpiewaliśmy hymn w ramach ogólnopolskiej akcji Ministerstwa Edukacji „Szkoła do hymnu„.

 

 

 

Z kolei w Szkole Podstawowej nr 152 obchody miały charakter wyjątkowo aktywny. Uczniowie i nauczyciele rozpoczęli świętowanie od wspólnego hymnu na boisku szkolnym, po czym wyruszyli w patriotyczny marsz po ulicach Łodzi.

 

 

Klasy IV–VIII odwiedziły Pomnik Tadeusza Kościuszki, Grób Nieznanego Żołnierza i Pomnik Józefa Piłsudskiego. Każdy z uczestników miał do pokonania symboliczne 11 tysięcy kroków – mówi Aneta Stankiewicz, dyrektor SP 152. – Młodsze dzieci śpiewały pieśni patriotyczne w Parku Poniatowskiego. W ten sposób realizujemy jeden z priorytetów polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2025/26 w ramach V edycji projektu edukacyjno-patriotycznego Zareklamuj Polskę.

 

 

 

 

W Technikum nr 3 przy ul. Kilińskiego patriotyzm połączono z tradycją i tańcem. Ponad stu uczniów wraz z nauczycielami zatańczyło na szkolnym boisku poloneza, będącego symbolem dumy i wspólnoty narodowej. Uroczystość uświetniło śpiewanie hymnu i „Roty”.

 

 

 

 

Nie zabrakło też muzycznych emocji. II Liceum Ogólnokształcące im. Gabriela Narutowicza w Łodzi już po raz osiemnasty zorganizowało Ogólnołódzki Festiwal Polskiej Pieśni Patriotycznej. To wydarzenie, które od lat przyciąga młodzież ze szkół z całego miasta. W tegorocznej edycji wystąpią soliści i zespoły prezentujące zarówno klasyczne pieśni patriotyczne, jak i ich współczesne interpretacje. Finał festiwalu odbył się w auli Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Henryka Wieniawskiego przy ul. Sosnowej 9.

 

 

Źródło: www.expressilustrowany.pl

 

x           x           x

 

Na koniec jeszcze uzupełnienie powyższego materiału z Expressu o  mini relację z fanpage Zespołu Szkół Budowlano-Techniczych – popularnie zwanego „Budowlanką” – z ul. Kopcińskiego, w  której także odbyła się okolicznościowa uroczystość. Wierni czytelnicy wiedzą, że jest to szkoła, której najpierw  byłem uczniem, a po 31 latach – przez 12 lat – dyrektorem:

 

 

ŚWIĘTO NIEPODLEGŁOŚCI

 

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowane” – autor słów, Jan Zamoyski, byłby rad, uczestnicząc w dzisiejszej akademii z okazji rocznicy 11 listopada. Aula pełna uczniów ubranych na galowo, wokół nich – prace o Polsce, które cieszyły oczy i wzruszały serca widzów, podczas przedstawienia natomiast – sentymentalna i przepełniona patriotyzmem podróż przez historię naszej Ojczyzny, burzliwą i piękną, pełną cierpienia, ale i nadziei na lepsze czasy.

 

Dziś wydaje się, że nadeszły, bo w naszej szkole wszyscy udowodnili, że Polska jest im bliska, że Polska jest dla nich ważna.

 

 

Autorki programu artystycznego, Pani Ilona Zakrzewska-Frączek i Pani Kinga Włodarczyk, patrzyły z przyjemnością na występujących i śpiewających uczniów, których talenty, zaangażowanie i empatia są dobrą zapowiedzią na przyszłość

 

Cały plik filmowy  –  zobacz  –  TUTAJ

 

 

Także na fejsbuku tej szkoły są jeszcze inne informacje związane ze Świętem Niepodległości

TUTAJ   –   TUTAJ   –   TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/zsbt.lodz

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

Założyciel i redaktor

Obserwatorium Edukacji

 



Oto zamieszczony w miniony czwartek  na portalu „Edunews” tekst, informujący o wartym zapoznanie się z nim raporcie o wynikach sondażu, przeprowadzonego  przez Wydawnictw Nowa Era, we współpracy z Pracownią Badań Społecznych Synergion. Badanie przeprowadzono metodą CAWI (Computer-Assisted Web Interviewing), czyli ankiety internetowej wypełnianej samodzielnie przez nauczycieli, w dniach 18 czerwca – 30 lipca 2025 r.  Ankietę wypełniło i odesłało 10 396 nauczycielek i nauczycieli szkół podstawowych z całej Polski.

 

 

Szkoła podstawowa w oczach jej nauczycieli

 

Nie trzeba być instytutem badań edukacyjnych finansowanym ze środków publicznych, aby przeprowadzić rzetelne badania poświęcone nauczycielom i szkołom w Polsce. Dobrze, że takie raporty są publikowane, gdyż prawdopodobnie przynoszą bardziej prawdziwy obraz polskiej szkoły i entuzjastów edukacji w nich pracujących. Taki bez ministerialnego filtra… Wydawnictwo Nowa Era opublikowało raport „Szkoła podstawowa okiem nauczycieli” – opracowanie oparte na głosach ponad 10 tysięcy nauczycieli szkół z całej Polski.

 

To prawdopodobnie największe w Polsce badanie poświęcone codzienności nauczycieli, ich wyzwaniom, emocjom i potrzebom. Publikacja odsłania obraz szkoły widzianej oczami tych, którzy tworzą ją każdego dnia.

 

Za każdą lekcją stoi człowiek – z pasją, cierpliwością i codziennym wysiłkiem. Ten raport pokazuje szkołę prawdziwą: pełną wyzwań, ale też wiary, że to, co robią nauczyciele, ma sens – mówi Joanna Szulc, psycholożka, dziennikarka i redaktorka raportu.

 

Szkoła bez filtra – oczami tych, którzy ją tworzą

 

Raport przedstawia nauczycieli jako grupę niezwykle doświadczoną i oddaną swojej pracy, ale jednocześnie coraz bardziej obciążoną obowiązkami. Większość badanych deklaruje, że pracuje znacznie więcej niż standardowy etat – często ponad 50 godzin tygodniowo. To nie tylko czas spędzony przy tablicy, ale także godziny przygotowań, sprawdzania prac, rozmów z rodzicami i realizacji zadań administracyjnych. Nauczyciele szkół podstawowych to w większości osoby z dużym doświadczeniem zawodowym – 88% z nich stanowią kobiety, a największa grupa wiekowa to nauczyciele między 41. a 60. rokiem życia. W klasach I–III częściej pracują pedagodzy, którzy dopiero rozwijają swój warsztat, natomiast w klasach IV–VIII dominują nauczyciele z wieloletnią praktyką.

 

Bogate doświadczenie i codzienny kontakt z uczniami sprawiają, że aż 96% badanych podkreśla sens i wartość swojej pracy. Największą satysfakcję czerpią z postępów uczniów, relacji i poczucia wpływu na rozwój młodych ludzi. To właśnie ten sens i zaangażowanie – obok ogromnej odpowiedzialności – tworzą prawdziwy portret współczesnego nauczyciela.

 

Dobrostan i przyszłość szkoły

 

Raport jasno pokazuje, że dobrostan nauczycieli to kluczowy temat, którego nie można dłużej odkładać. Ponad 80% badanych deklaruje przeciążenie, a co trzeci przyznaje, że współpraca z rodzicami bywa dla nich silnym źródłem stresu. Najczęściej wskazywanym problemem jest niewspółmierne do wysiłku wynagrodzenie – uważa tak 7 na 10 nauczycieli. Mimo to towarzyszy jej niezwykła pasja – aż dwie trzecie nauczycieli deklaruje, że traktuje swój zawód jak powołanie, a największą nagrodą są dla nich postępy uczniów i ich wdzięczność.

 

Pokazujemy edukację bez filtra – oczami tych, którzy znają ją najlepiej. Ich głos to drogowskaz, który powinien wyznaczać kierunek zmian w polskiej szkole – podkreśla Magdalena Lisewska, ekspertka ds. edukacji w Nowej Erze.

 

Nauczyciele nie mają wątpliwości, że szkoła wymaga zmian. Aż 76% wskazuje na nadmiar biurokracji, a połowa na potrzebę wsparcia psychologicznego oraz wychowawczego. Chcieliby mieć więcej swobody w pracy, mniejsze klasy i lepsze wyposażenie. W swoich wypowiedziach wyraźnie podkreślają, że przyszłość edukacji zależy od stworzenia im warunków, które pozwolą skoncentrować się na tym, co najważniejsze – relacji z uczniem i rozwijaniu jego potencjału.

 

Uczeń 2025 – wyzwania nowego pokolenia

 

Współczesny uczeń różni się od tego sprzed kilku lat – jest bardziej biegły technologicznie, co potwierdza ponad 75% nauczycieli, ale jednocześnie aż 8 na 10 zauważa większe trudności z koncentracją i spadek umiejętności czytania ze zrozumieniem. Utrzymanie uwagi w klasie staje się coraz większym wyzwaniem – tylko około jedna trzecia uczniów potrafi skupić się przez całą lekcję, kolejne 30% utrzymuje uwagę przez większość zajęć, a co piąty uczeń nie koncentruje się na lekcjach wcale. Nauczyciele coraz częściej sygnalizują też wzrost problemów emocjonalnych i wychowawczych wśród dzieci, co zmienia charakter codziennej pracy w szkole.

 

Równocześnie rośnie znaczenie technologii w edukacji. Blisko 60% nauczycieli widzi w sztucznej inteligencji szansę na tworzenie bardziej angażujących materiałów dydaktycznych, a prawie połowa liczy, że dzięki cyfrowym narzędziom uda się ograniczyć biurokrację. AI postrzegana jest przede wszystkim jako wsparcie, które może pomóc nauczycielom skuteczniej reagować na potrzeby uczniów nowego pokolenia.

 

O badaniu

 

Badanie zostało zrealizowane we współpracy z Pracownią Badań Społecznych Synergion. Przeprowadzono je metodą CAWI (ankieta online) w dniach 18 czerwca – 30 lipca 2025 roku. Wzięło w nim udział 10 396 nauczycieli z całej Polski. Analizie poddano takie obszary jak dobrostan i obciążenie pracą, relacje z uczniami, rola technologii i AI w edukacji, a także potrzeby i oczekiwania nauczycieli wobec systemu. […]

 

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 

 

 

Szkoła podstawowa okiem nauczycieli. Raport 2025  –  TUTAJ

 

 

 

 



 

W minioną środę 5 listopada zamieściłem na OE fragmenty tekstu, zaczerpniętego z „Portalu dla Edukacji”, zatytułowanego „MEN odracza nowy obowiązek dla szkół. Zacznie się dopiero 1 września 2028 r.” Poprzedziłem go zdjęciem gmachu będącego siedzibą Ministerstwa Edukacji, na którym narysowałem czerwony znak zapytania. Teraz pora wyjaśnić co mną kierowało, aby w taki sposób tę informację zasygnalizować.

 

Uczyniłem tak, by już na wstępie zwrócić uwagę czytających na konsekwencje decyzji o przesunięciu daty obowiązku powoływania rad szkół i placówek na dzień 1 września 2028 r. Bo wygląda na to, że pani ministra Nowacka wierzy, że najbliższe wybory do Sejmu i Senatu nie wygra PiS i wspólnie z którąś z partii narodowców nie utworzy rządu i nie powoła na szefa MEN „swojego człowieka”. A ten – jak to ta partia i jej Prezydent RP mają wpisane w swój polityczny genotyp, na pewno unieważniłby  wszystkie ustawy i rozporządzenia obecnej władzy. I waśnie dlatego ten znak zapytania na zdjęciu, bo – mim zdaniem – nie ma żadnej pewności, że w tym gmachu 1 września 2018 roku będzie nadal sprawowała rządy ekipa, nominowana przez Koalicję Obywatelską.

 

Ale nie tylko ten niczym nie uzasadniony optymizm  dzisiejszego kierownictwa MEN mnie zmartwił. 5 października na internetowej stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono tekst, zatytułowany „Rady szkół dopiero od 2028 roku? Ministerstwo wprowadza duże zmiany w projekcie”, w którym przeczytałem taki fragment, będący zapisem wypowiedzi dyrektora Departamentu Informacji MEN – Kacpra Lewery:

 

Dodatkowe dwa lata pozwolą nam na przeprowadzenie działań edukacyjno-promocyjnych oraz sprawdzenie, jak dobrowolnie powołane rady szkół i placówek działają w praktyce, co z kolei pozwoli na dokonanie ewaluacji tej decyzji w roku szkolnym 2027/2028

 

Skąd inąd wiadomo, że te działające dzisiaj Rady Szkoły funkcjonują w niewielkiej liczbie szkół, bo przytłaczająca większość dyrektorek i dyrektorów jest negatywnie do nich nastawiona. Prawdopodobnie dlatego, że obawiają się, iż rodzice i uczniowie będą mieli ustawowy wpływ na sposób zarządzania szkołą. I dlatego prognozuję, że przez owe dwa następne lata, kiedy powoływanie Rad Szkoły ma odbywać się na podstawie owych nowych zasad – nadal owe rady nie zaczną wyrastać jak przysłowiowe grzyby po deszczu. I nie pomoże w tym żadna akcja edukacyjno-promocyjna, a na podstawie zebranych w tym okresie opinii najbardziej prawdopodobne będzie osłabienie zakresu wpływu decyzji owych rad na styl pracy dyrekcji. A takie „bezzębne” rady przestaną mieć jakiejkolwiek znaczenie…

 

Warta uwagi jest także sytuacja wokół projektu powoływania Rzeczników Praw Ucznia.

 

Jak 4 listopada poinformowało Ministerstwo Edukacji – „Pozbawiliśmy Krajowego Rzecznika kompetencji do udziału w postępowaniach sądowych, administracyjnych i dyscyplinarnych dla nauczycieli. Uwzględniliśmy tym samym postulat związków zawodowych…”

 

Już wcześniej – 1 listopada można było przeczytać na „Portalu dla Edukacji” opinię środowiska nauczycielskiego:

 

Protestujemy zwłaszcza przeciwko wyposażeniu rzecznika w uprawnienia związane z postępowaniami dyscyplinarnymi nauczycieli – już teraz występują problemy z antynauczycielską postawą rzecznika praw dziecka,”

 

W tym samym tekście można było poznać wypowiedź dyrektora Kacpra Lewery, że „w zaktualizowanym projekcie zmienia się też sposób wyboru szkolnego rzecznika – nie będziemy powoływać do tej funkcji kolejnej osoby, tylko będzie nim opiekun samorządu uczniowskiego. W szkołach, w których się nie tworzy samorządu uczniowskiego, powoła go rada szkoły, a tam gdzie jej nie ma –  rada pedagogiczna.”

 

W jakim celu, w felietonie, zamieściłem aż tyle cytatów? Bo chcę, abyście znali „tło faktograficzne” mojej na ten temat refleksji:

 

Otóż wyznaję, że jest mi smutno, iż dożyliśmy takich czasów, w ćwierćwiecze XXI wieku, że władza centralna czuje się zobowiązana do narzucenia szkołom, całemu systemowi oświaty, obowiązku powoływania Rzecznika Praw Ucznia! Bo – moim zadaniem – jest to oznaka fatalnego stanu naszych szkół, jako środowisk wychowawczych. Bo to oznacza, że – w znakomitej większości – szkoły stały się „fabrykami wyników na egzaminy kończące edukację”, a nie placówkami wspierającymi wszechstronny rozwój ich uczniów, w atmosferze życzliwości i wsparcia! A te – mniej liczne –  wyjątki nie stają się przez ową większość wzorami do naśladowania.

 

Pora zastanowić się nad prawdziwymi przyczynami takiej sytuacji. I rozpocząć działania aby, oddolnie, ją zmieniać…  Nie nakazowo, kolejnymi ustawami, a poprzez podejmowanie skutecznych reform systemu przygotowywania do zawodu przyszłych nauczycieli, i usunięcie przyczyn złych zachowań wobec uczniów nauczycieli (i dyrekcji szkół) obecnie pracujących w szkołach.

 

Bo ci, którzy aktualnie w szkołach stwarzają sytuacje prowadzące do krzywdzenia uczniów, w moim głębokim przekonaniu, w znakomitej większości (bo czarne owce wszędzie się zdarzają) nie czynią tego z wrodzonej wrogości do dzieci i młodzieży. Nie mam wątpliwości, że – obok innych skutków – jest to konsekwencja poczucia upadku ich prestiżu społecznego, którego jednym z najważniejszych wskaźników jest niski – na tle innych grup zawodowych – wskaźnik ich wynagrodzeń!

 

I to by było na tyle….

 

 

Włodzisław Kuzitowicz