„Dziecko to jutro!” pod takim hasłem odbyła się wczoraj  uroczystość nadania imienia Janusza Korczaka oraz wręczania sztandaru Powiatowemu  Zespole Szkół i Placówek Oświatowych w Brzezinach.

 

 

 

W uroczystości uczestniczyli honorowi goście: Arkadiusz Kubik – Wicekurator Oświaty i Wychowania w Łodzi, Arkadiusz Garnys – Wicestarosta Powiatu Brzezińskiego,  Krzysztof Orłowski – Przewodniczący Rady Powiatu, Anna Kulik – Zastępca Burmistrza Miasta Brzeziny, Anna Klepczarek – Przewodnicząca Rady Miasta Brzeziny

 

 

 

Najważniejszymi gośćmi byli jednak uczniowie Zespołu Szkół  im. Janusza Korczaka.

 

 

 

Wzruszającym momentem uroczystości było przekazanie przez fundatorów – Stowarzyszenie INNI – pięknego sztandaru. Sztandar został przekazany do rąk uczniowskiego Pocztu Sztandarowego. W jego skład weszli: Wojciech Białecki, Sandra Kubiak i Magdalena Paszkiel.

 

 

 

Delegacja uczniów szkoły podstawowej złożyła również uroczyste ślubowanie, które miało w czasie wydarzenia szczególny charakter. Wśród nich znaleźli się pierwszoklasiści, rozpoczynający swoją edukacyjną przygodę w PZSiPO w Brzezinach.

 

 

 

Zwieńczeniem uroczystości był występ grupy uczennic i uczniów, którzy wykonali montaż słowno- muzyczny, prezentujący Patrona Szkoły – Janusza Korczaka. Scenariusz przedstawienia napisała pani Mariola Tyralska – nauczycielka tej szkoły.

 

 

 

Na podstawie przesłanych przez organizatorów materiałów

oraz zdjęć zamieszczonych na fanpage PZSiPO w Brzezinach

 

Opracowal Włodzislaw Kuzitowicz



Po wielu latach, w których jako były uczeń i były dyrektor „swojej” BUDOWLANKI”, świętował w tej szkole „Dzień Nauczyciela”, dziś, jako redaktor OE – Włodzisław Kuzitowicz – dzisiaj, już jako emeryt z 20-letnim stażem, uczestniczyłem w obchodach „Dnia Nauczyciela” w Zespole Szkół Budowlano-Technicznych przy ul. S. Kopcińskiego w Łodzi:

 

 

 

Pierwszym elementem obchodów było spotkanie uczniów klas pierwszych oraz nauczycieli, podczas którego złożyli oni ślubowanie;

 

 

 

Po tej ceremonii odbyła się, tradycyjna w tej szkole, część artystyczna – w wykonaniu uczennic i uczniów szkoły.

 

Tym razem była to inscenizacja (rzekomego) „Radia Budowlanka”. Tematem tej ”audycji” była historia ubiorów uczniów, na przestrzeni minionych stu lat. Ilustracją były nie tylko wyświetlane zdjęcia, ale także „modelki”  i „modele, ilustrujący jak dziś uczniowie (w domyśle – w „Budowlance”) mogą przychodzić na lekcje:

 

 

 

 

 

Ostatnim akcentem tej części spotkania było obdarowywanie  przez uczennice i uczniów  nauczycielek i nauczycieli pięknymi różami”

 

x          x          x

 

 

Druga część, adresowana tylko do nauczycielek i nauczycieli, odbyła się w wersji spotkania przy stolach, ze słodkim poczęstunkiem i kawą lub herbatą. .Redaktora OE wskazuje  strzałka.

 

Zanim uczestniczący w tym poczęstunku przystąpili do konsumpcji i nieformalnych rozmów, pani wicedyrektor Barbara Gałwa – w imieniu nieobecnej dyrektorki – wręczała dyplomy przyznania Nagrody Dyrektora Szkoły. Oto- przykładowo – trzy nagrodzone osoby:

 

 

Przy tej okazji pani wicedyrektor poinformowała, że wieloletnia nauczycielka wychowania fizycznego – pani Marlena Drab – otrzymała w miniony piątek Nagrodę Prezydenta Miasta Łodzi. Nie moglem sobie odmówić pamiątkowego zdjęcia z obu Paniami:

 

 

 

Fotki 1 – 7: www.facebook.com/zsbt.lodz/

 

Fotki  8 – 10: hwww.facebook.com/zsbt.lodz/

 



Poniżej zamieszczamy życzenia Łódzkiego Kuratora Oświaty:

 

 

Źródło: https://www.kuratorium.lodz.pl/

 

 

Redaktor „Obserwatorium Edukacji” dołącza się do powyższych życzeń i kieruje je – jako wyrażające także jego intencje – do wszystkich czytających  ten informator oświatowy nauczycielek i nauczycieli – czynnych i tych będących już „w stanie spoczynku”.

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 



Kolejny tydzień zaczynamy o tekstu prof. Bogusława Śliwerskiego, który został przez niego zamieszczony wczoraj na jego blogu „Pedagog”. Jest to kolejny, tym razem profesorski, a więc syntetyczny i obiektywny, obraz różnych punktow widzenia na procedurę oceniania uczniów w sześciostopniowej skali.  Tekst zamieszczamy bez skrótów:

 

Ocenianie szkolne między informacją zwrotną a fetyszem cyfry

 

Źródło: BŚ we współpracy z ChatGPT 5.

 

 

Kiedy nauczyciele rozmawiają ze sobą na forach edukacyjnych (w mediach społecznościowych) o ocenianiu, widać, jak wiele emocji kryje się w tej wydawałoby się czysto metodycznej sprawie. Prowadzone przez nich dyskusje pokazują, że ocena szkolna przestała być neutralnym narzędziem pomiaru, a stała się polem napięć między uczniami, rodzicami i nauczycielami.

 

Jednym z najczęściej podnoszonych problemów jest mechanizm nieustannego poprawiania ocen. Nauczyciele zauważają, że wielu uczniów traktuje sprawdzian nie jako okazję do sprawdzenia wiedzy, lecz jako pierwszy krok do poprawy. Jeden z pedagogów opisywał przykład swojego syna, który w czwartej klasie odkrył, że nie musi uczyć się na bieżąco: wystarczy napisać sprawdzian słabo, poczekać kilka lekcji, podczas których materiał zostanie omówiony, i poprawić na piątkę. Matka przyznała bezradnie: „Nie miałam argumentów. Dziecko szybko zrozumiało, że szkołę można przechodzić strategią poprawek”.

 

Zjawisko to powiązane jest z innym problemem, który można określić mianem fetyszyzacji stopnia szkolnego. Ocena przestaje pełnić rolę informacji o postępie ucznia w nauce, a staje się dla niego nagrodą lub karą. Rodzice pytają: „Co Jasiu musi poprawić, żeby dostał czwórkę?”, zamiast „Czego Jasiu się nauczył?”. Nauczyciele sami przyznają, że często wciągani są w tę grę, bowiem skala 1–6 staje się celem samym w sobie, a nie środkiem do osiągania celów. Jak zauważył jeden z uczestników dyskusji: Dopóki ocena będzie ważna sama w sobie, nie ma szans na skuteczną informację zwrotną.

 

Swoistą rolę odgrywają tu e-dzienniki. Gdy w latach 90. rodzic widział oceny tylko na wywiadówkach, miał więcej dystansu. Dziś wielu rodziców loguje się codziennie, a czasem kilka razy dziennie, by sprawdzić stopnie swojego dziecka. Jak zauważa jedna z dyrektorek: „E-dzienniki podkręciły rodziców i nauczycieli – mamy więcej ocen, a mniej spokoju”.

 

Do tego dochodzą niejasności prawne i statutowe. Niektóre szkoły stosują progi procentowe (np. 90–99% – bardzo dobry), co wydaje się obiektywne. Jak zwracają uwagę eksperci, takie podejście opiera się wyłącznie na ilości punktów, a nie na jakości opanowania wymagań. Prowadzi to do sytuacji, w której uczeń z fizyki potrafi poprawnie rozwiązać dwa zadania rachunkowe, ale nie rozumie podstawowych pojęć i mimo to dostaje dobrą ocenę.

 

Najwięcej kontrowersji budzi ocena niedostateczna, która w praktyce rzadko jest stawiana. Jednak przez uczniów traktowana jest jako „wyrok”, który decyduje o ich przyszłości. W efekcie cała skala ocen ulega deformacji. Stopień „dopuszczający” przestaje być realnym komunikatem, a trójka staje się de facto słabą dwójką. Nauczyciele przyznają, że czasem uczeń dostaje ocenę dopuszczającą „za samo siedzenie w klasie”, bo nikt nie chce stawiać jedynek, by nie trzeba było z nich się tłumaczyć przed rodzicami i dyrekcją szkoły.

 

Powyższe przykłady pokazują, że problem oceniania nie sprowadza się tylko do kwestii technicznych. To jest raczej zderzenie różnych oczekiwań i kultur edukacyjnych: presji rodziców, systemu prawnego, tradycji szkolnej i wyobrażeń nauczycieli oraz uczniów o sprawiedliwości.

 

Co można zrobić? Wielu pedagogów wskazuje na potrzebę większego stosowania oceniania kształtującego, czyli udzielania uczniom informacji zwrotnej: co uczeń zrobił dobrze, co wymaga poprawy, a nad czym powinien pracować. To jednak wymaga zmiany myślenia  zarówno wśród nauczycieli, jak i rodziców. Jak trafnie zauważył jeden z forumowiczów: Bez zmiany mentalności większości z nas nie ma szans, a zmiana przepisów też nie wystarczy.

 

Ocenianie mogłoby więc stać się czymś więcej niż tabelką w dzienniku, narzędziem dialogu między nauczycielem, uczniem i rodzicem. Dopóki jednak będziemy widzieć w nim przede wszystkim środek do behawioralnego nagradzania i karania, dopóty ocena pozostanie fetyszem, a nie pomocą w uczeniu się. Od ponad trzech dekad powraca  w Polsce problem oceniania uczniów, co świadczy tylko i wyłącznie o patoedukacji.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

 

 



 

W minionym tygodniu na OE przez pierwsze trzy dni dominowały wieści z XIX Kongresu Zarządzania Oświatą, który w Zakopanem zgromadził ponad 1200 uczestniczek i uczestników. Teraz dodam tylko, że – tradycyjnie – przygotowywane jest przez jego organizatorów „Stanowisko OSKKO” – wypracowane na Kongresie, które – gdy tylko zostanie opublikowane – zamieszczę na OE.

 

Nie widzę powodu, aby komentować  uroczyste ogłoszenie kto został „Nauczycielką Roku 2025” oraz „Nauczycielką Jutr@ 2025”.a także konferencji, będącej naszym wojewódzkim podsumowaniem ogólnopolskiego Tygodnia o Przeciwdziałaniu Przemocy, która nie odbyła się w żadnej placówce doskonalenia nauczycieli, ani poradni psychologiczno-pedagicznej lub szkole, lecz w Bibliotece Publicznej w Piotrkowie Trybunalskim.

 

Pozwólcie, ze choć kilka zdań poświęcę na moje refleksje, których źródło leży w informacji o stanowisku „Stowarzyszenia Umarłych Statutów”, które ustami swego wiceprezesa – Arkadiusza Jaworskiego, ustosunkowało się do pomysłów MEN, które to w nowelizacji ustawy Prawo oświatowe planuje przesunąć obowiązek tworzenia rad szkół i placówek z 1 września 2026 r. na 1 września 2028 r., a także zlikwidować wszystkie sądowe i dyscyplinarne kompetencje rzeczników praw ucznia, zarówno na szczeblu krajowym jak i jego wojewódzkich odpowiedników.

 

Generalnie: Wiceprezes sceptycznie podchodzi do postulatu rezygnacji ze stworzenia centralnych przepisów dotyczących praw i obowiązków ucznia. Zauważa, nie jest tak jak przedstawiają to dyrektorzy szkół, że wewnętrzne regulaminy szkolne są kształtowane przez szkolną społeczność – w praktyce regulacje są opracowywane przez dyrekcję szkół.

 

Warto w tym miejscu przypomnieć, że Arkadiusz Jaworski sceptycznie podchodzi także do postulatu rezygnacji ze stworzenia centralnych przepisów dotyczących praw i obowiązków ucznia. Jak zauważa, nie jest tak jak przedstawiają to dyrektorzy szkół, że wewnętrzne regulaminy szkolne są kształtowane przez szkolną społeczność – w praktyce regulacje są opracowywane przez dyrekcję szkół.

 

Przypominam, ze przeciw powoływaniu Rzeczników Praw Ucznia w szkole opowiedziało się Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, a także nauczycielskie związki zawodowe: Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” oraz Wolny Związek Zawodowy. Związek Nauczycielstwa Polskiego ni zajął w tej sprawie oficjalnego stanowiska, ale podczas spotkań jego przedstawicieli z kierownictwem MEN także nacisał na ograniczenie uprawnień rzeczników praw ucznia w obszarze skarg na dyrekcje szkół i nauczycieli.

 

https://edukacja.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/9887481,nie-chca-superprokuratorow-w-szkolach-men-odpowiada-na-protesty-nauczycieli.html

Jesteśmy więc świadkami ciekawego spektaklu, kiedy to władza centralna występuje jako rzeczniczka większego wpływu uczniów (i ich rodziców – w ramach Rad Szkół) na funkcjonowanie szkół, a oponentami ich ograniczenia są związki zawodowe i stowarzyszenie, reprezentujące punkt widzenia nauczycieli i kierownictwa szkół.

 

I kto ma w tej sprawie rację? Ministerialne elity, czy vox populi?

 

x          x          x

 

I o jeszcze jednym problemie – tym razem moim osobistym, muszę tu napisać. Bo od piątku, kiedy to po raz pierwszy w całej historii mojej aktywności w mediach społecznościowych zostałem oskarżony o hejt, nie mogę przestać o tym myśleć !

 

A było tak:

 

Otworzyłem, jak zwykle, stronę na fejsbuku i wśród najnowszych postów zobaczyłem zdjęcie pewnej fb-znajomej, na którym stoi ona obok wysokiego mężczyzny, a obok przeczytałem – cytuję z pamięci, gdyż ten materiał został jeszcze tego samego dnia skasowany:

 

Mój Syneczek Tomeczek (a może było to ”mój Synuś Tomuś”) zawiezie mnie  dzisiaj na konferencję w….”

 

Zalajkowalem (chyba nawet serduszkiem) i chcąc  w ten sposób podkreślić rażącą rozbieżność użytych słów (syneczek Tomeczek) w stosunku do obrazu , gdzie mama stoi obok wyższego od siebie, dorosłego syna, napisałem taki krótki komentarz – cytuję także z pamięci, bo i on został skasowany:

 

Syneczek Tomeczek – w rozmiarze XXL

 

I nagle, po krótkim czasie pojawiła się taka reakcja owej fb-znajomej:

 

 

Oniemiałem, a po chwili tak odpisałem:

 

 

Dosłownie  po kilku chwilach zobaczyłem kolejny tekst:

 

 

Nie dziwicie się, że cala ta sytuacja tak mnie wzburzyła. Owo nieuzasadnione moim niewinnym żartem oskarżenie o hejt, świadomie i konsekwentnie podtrzymane przez kogoś z tytułami naukowymi, osobę popularną w naszej oświatowej bańce, naprawdę mną wstrząsnęło. I w pierwszym odruchu odpisałem:

 

Ten trzyliterowy dopisek, to – oczywiście – reakcja skrzywdzonej mamusi….

 

Minęły już trzy doby, a ja nadal próbuję wyciszyć emocje, zracjonalizować całą tą paradoksalną sytuację.

 

Właśnie przypomniałem sobie o konferencji w Jaworznie: „Wiem, rozumiem, nie wykluczam”. Muszę zapoznać się z filmową relacją z tego wydarzenia – może się czegoś dowiem jak z takich sytuacji wychodzić, może zrozumiem moją oskarżycielkę… Ale nie wykluczam, że i to nie pomoże….

 

 

 

*Hejt – to obraźliwe, agresywne lub nienawistne zachowania skierowane przeciwko innym osobom, które mogą przybierać formę słów, komentarzy, memów, grafik lub nagrań. [Więcej – TUTAJ]

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Dzisiaj proponujemy lekturę najnowszego tekstu Danuty Sterny, oczywiście – zaczerpniętego z jej bloga „OK NAUCZANIE”:

 

Rys. Danuta Sterna

 

Deficyt łaski

 

Deficyt łaski – taki tytuł przeczytałam i od razu mnie zainteresował. Faktycznie współczesny świat cierpi na deficyt łaski i również w szkole jest mało obecna. Oceniamy, krytykujemy, poszukujemy błędów, tropimy niedociągnięcia. Nie ma miejsca na wybaczanie, troskę, zrozumienie i łaskę.

 

W przywództwie (zarówno dyrektorskim jak i nauczycielskim) łatwo jest być niecierpliwym autokratą, łatwo jest postrzegać ludzi/uczniów jako trybiki w maszynie, używać władzy wynikającej z pozycji, a wtedy łaska schodzi na drugi plan. Aby łaska mogła być obecna lider musi wznieść się poza swoje ego, przestać przewodzić strachem; tworzyć bezpieczeństwo psychologiczne i pielęgnować autentyczne więzi. Łaska związana jest z praktykowaniem samoświadomości, troski i współczucia.

 

Krąży takie powiedzenia, które przestrzegają przed łaską: „Jeśli masz dobre serce, to musisz mieć twardą d…”  i drugie: „Każdy dobry uczynek będzie ukarany”. Propaganda życia bez łaski.

 

Ludzie bez odczuwania łaski, często walczą z niewidzialnym przeciwnikiem w sobie, brak im współczucia dla samych siebie z powodu presji, by udowodnić swoją wartość, mieć rację lub sprawiać wrażenie kompetentnych w każdej chwili. W swej istocie ta walka dotyczy poczucia własnej wartości. Ponieważ te osoby są tak skupione na swojej wartości, że nie dostrzegają wartości i człowieczeństwa wokół.

 

Praca Brene Brown na temat wrażliwości podkreśla, jak wstyd i strach przed niedoskonałością mogą zniekształcać przywództwo. Przywódcy mogą maskować swoje niepewności, sprawiając wrażenie, że są pewni siebie, kontrolują nadmiernie otoczenie, jednocześnie tracąc okazje do budowania prawdziwych relacji tracą też zaufanie otoczenia. Duża cena za maskowanie niedoskonałości.

 

Brak łaski jest często łatwy do zauważenia, gdy wiesz, czego szukać. Osoby, które zmagają się z problemem braku laski, zazwyczaj wykazują następujące zachowania:

 

-Brak zaakceptowania rzeczywistości, jeśli nie jest ona zgodna z oczekiwaniami, co prowadzi do frustracji i prób kontrolowania ludzi i sytuacji.

 

-Zauważanie wad, zarówno u siebie, jak i u innych, przez co rozwijanie krytyki i niezauważanie mocnych stron u siebie i innych.

 

-Trudności z zauważeniem czyjegoś cierpienia i bólu, na siłę doradzenie lub ignorowanie. Brak umiejętności słuchania i doceniania.

 

-Reakcja defensywna. Tkwienie w pętlach emocjonalnych, które wyczerpują energię i zmniejszają skuteczność działania.

 

 

Działanie z pozycji kontroli i osądu zamiast współczucia i łaski wiąże się z poważnymi kosztami:

 

-Nadszarpnięte relacje: Współpracownicy i podwładni (w przypadku szkoły uczniowie) mogą czuć się niezrozumiani, odrzuceni, a nawet zaatakowani.

 

-Brak poczucia bezpieczeństwa. Gdy brakuje łaski, brakuje również bezpieczeństwa. Badania Amy Edmondsonpodkreślają, że bezpieczeństwo psychologiczne jest niezbędne dla zespołów, aby eksperymentować, podejmować ryzyko i rozwijać się. Tak samo niezbędne dla uczniów jest poczucie bezpieczeństwa psychologicznego, bez niego proces uczenia się jest zaburzony.

 

-Wypalenie osobiste. Ciągła walka o utrzymanie pozorów kompetencji i kontroli zmniejsza zasoby emocjonalne, co prowadzi do wyczerpania i spadku wydajności.

 

 

Proste praktyki pielęgnujące łaskę

 

1.Zbuduj samoświadomość

Samoświadomość polega na szczerości wobec siebie samego, zauważaniu swoich myśli, uczuć i zachowań. Unikanie obwiniania siebie i słuchania wewnętrznego krytyka.

 

2.Bądź dla siebie dobry

Według znanej badaczki Kristin Neff, współczucie dla samego siebie — traktowanie siebie z życzliwością, a nie z surowym osądem — poprawia odporność emocjonalną i dobre samopoczucie psychiczne. Osoby potrafiące współczuć samemu sobie lepiej radzą sobie z krytyką i stresem.

 

3.Zmień sposób mówienia o sobie

Zmień sposób, w jaki mówisz i myślisz o sobie i o innych. Doceniaj swoje i innych dokonania.

 

4.Zaakceptuj siebie.

Osoby akceptujące siebie, które potrafią uznać i zaakceptować swoje doświadczenia emocjonalne, są o wiele bardziej odporne, łatwiej potrafią się dostosować i akceptować niedogodności. Stają się bardziej zdolne do przyjmowania informacji zwrotnych, przyznawania się do błędów i doceniania innych perspektyw.

 

Prawdziwa łaska nie polega na dążeniu do perfekcji. Chodzi o zaakceptowanie niedoskonałości, uwolnienie od potrzeby kontroli i wybranie współczucia zamiast osądu. To decyzja o priorytetowym traktowaniu więzi zamiast krytyki, pokory zamiast arogancji i akceptacji zamiast sztywności.

 

 

Inspiracja artykułem Marlene Chism

 

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl



 

Tym razem nie w sobotę, ale późnym wieczorem w piątek dzielę się z Wami informacjami o tym, co tam słychać w ŁCDNiKP. Zcznę od informacji, że w sprawach kadrowych – na kierowniczych stanowiskach – nic  się nie zmieniło. Wszystkie vacaty sprzed minionych tygodni nadal nie są obsadzone.

 

x           x           x

 

Informacje o wydarzeniach programowych, adresowanych do adresatów programowej działalności Centrum, zacznę od przypomnienia o zapowiedzianej konferencji „Odyseja Umysłu” – Edukacyjna podróż ku sprawczości młodych”, która miała odbyć się 2 października br. o godz. 13

 

Źródło: www.facebook.com/magdalena.datta/

 

Jednak z przykrością musiałem przyjąć taką informację:

 

 

x          x          x

 

Po takich doświadczeniach z niepokojem będę oczekiwał na informacje o realizacji tych zamierzeń:

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 

 

 

 

 

 



Przed tygodniem – 3 października – zamieściliśmy materiał zatytułowany „MEN wysłuchało głos nauczycieli, nauczyciele nie chcą słuchać uczniów i ich rodziców”. Są tam obszerne fragmenty tekstu z „Gazety Wyborczej” p.t. „Rady szkół jednak nieobowiązkowe. Co jeszcze zmieni się w ustawie o Rzeczniku Praw Uczniowskich?”

 

 

Najwyższa pora, abyśmy oddali głos reprezentantom uczniów. Oto – bez skrótów – tekst, zamieszczony 8 października  na „Portalu dla Edukacji”:

 

 

Bronią praw uczniów i miażdżą pomysły związkowców. „Nie boi się ten, kto nie ma nic do ukrycia”

 

 

Stowarzyszenie na rzecz Praworządności w Szkołach „Stowarzyszenie Umarłych Statutów”, czyli pierwsza i największa w Polsce organizacja bezpośrednio broniąca interesów uczniów, negatywnie ocenia ograniczenie kompetencji rzeczników praw ucznia oraz pozostawienie wewnętrznych regulaminów .szkolnych jako dokumentów, w których można określać obowiązki uczniów.

 

Stowarzyszenie na rzecz Praworządności w Szkołach „Stowarzyszenie Umarłych Statutów” ustosunkowało się do pomysłów Ministerstwa Edukacji Narodowej, które w nowelizacji ustawy Prawo oświatowe planuje przesunąć obowiązek tworzenia rad szkół i placówek z 1 września 2026 r. na 1 września 2028 r., czy też zlikwidować wszystkie sądowe i dyscyplinarne kompetencje rzeczników praw ucznia, zarówno Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich, jak i jego wojewódzkich odpowiedników, stawiając na mediację i wsparcie. Przypomnijmy, że Krajowy Rzecznik Praw Uczniowskich ma rozpocząć działalność od stycznia 2026 r. Pisaliśmy o tym pod tym linkiem i pod tym linkiem.

Obecnie tworzenie rad nie jest obowiązkowe, co wpływa na to, że odsetek szkół, gdzie zostały powołane, jest niewielki. W skład tego gremium po równej liczbie zasiadają: uczniowie, rodzice i nauczyciele.

 

Foto: www.facebook.com/photo.

 

Arkadiusz Jaworski – absolwent prawa i historii w ramach studiów międzyobszarowych. W Stowarzyszeniu działa głównie w ramach pionu interwencji, sporządzając i kontrolując pisma interwencyjne.

 

 

Arkadiusz Jaworski, wiceprezes zarządu Stowarzyszenia na rzecz Praworządności w Szkołach „Stowarzyszenie Umarłych Statutów”, która jest pierwszą i największą w Polsce organizacją bezpośrednio broniącą interesów uczniów podkreśla, że stowarzyszenie negatywnie ocenia usunięcie z projektu nowelizacji Ustawy prawo oświatowe sądowych i dyscyplinarnych kompetencji rzeczników. Wpływ na to miała presja części środowiska nauczycielskiego. W ocenie stowarzyszenia ograniczenie kompetencji rzeczników praw ucznia jest nieuzasadnione i sprzeczne z interesem społeczności szkolnych w całej Polsce.

 

-Nie boi się odpowiedzialności ten, kto nie ma nic do ukrycia. Jeżeli ktoś obawia się, że samo istnienie funkcji Rzecznika Praw Ucznia wpłynie znacząco na sposób jego pracy jako nauczyciela, to oznacza, że jakość tej pracy jest mocno wątpliwa – zauważa wiceprezes zarządu Arkadiusz Jaworski. I przypomina, że za ideą powołania rzeczników praw ucznia leży przede wszystkim większa troska o praworządność w szkołach.

 

Wiceprezes Arkadiusz Jaworski nie zgodził się także z argumentem Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, w ocenie której nie ma potrzeby utworzenia instytucji Rzecznika Praw Uczniowskich na czterech poziomach (krajowym, wojewódzkim, powiatowym, szkolnym), ponieważ w przypadku powoływanych i nadzorowanych przez ministra lub organy samorządowe rzeczników istnieje ryzyko upolitycznienia tej funkcji.

 

-Jesteśmy wyjątkowo otwarci do dyskusji na temat większych gwarancji niezależności dla rzecznika, nie akceptujemy jednak wykorzystywania tej kwestii tylko jako wygodnego argumentu do odrzucenia całej idei utworzenia instytucji rzecznika praw ucznia. Takie argumenty stanowią tak naprawdę „wylewanie dziecka z kąpielą” i chęć zachowania status quo za wszelką cenę – podkreśla wiceprezes Arkadiusz Jaworski.

Jak dodaje, jest też zaskoczony zarzutem „upolitycznienia” Rzecznika Praw Ucznia ze względu na związki z organami samorządu terytorialnego czy Ministerstwem Edukacji Narodowej.-Sam tryb powoływania nie determinuje politycznego nastawienia osoby pełniącej daną funkcję. Przyjmując taką argumentację, zakładamy upolitycznienie Rzecznika Praw Pacjenta (powoływany przez premiera) czy lokalnych rzeczników konsumentów (powoływanych przez samorząd) – zauważa Arkadiusz Jaworski.

 

Wiceprezes sceptycznie podchodzi także do postulatu rezygnacji ze stworzenia centralnych przepisów dotyczących praw i obowiązków ucznia. Jak zauważa, nie jest tak jak przedstawiają to dyrektorzy szkół, że wewnętrzne regulaminy szkolne są kształtowane przez szkolną społeczność – w praktyce regulacje są opracowywane przez dyrekcję szkół.

 

Szkolna społeczność” to najczęściej sama dyrekcja, która wykorzystuje regulaminy wewnętrzne do obejścia przepisów. Taki regulamin w przeciwieństwie do statutu można wprowadzić z dnia na dzień zarządzeniem dyrektora, bez konieczności jego omówienia np. na Radzie Pedagogicznej czy Radzie Szkoły – podkreśla wiceprezes Arkadiusz Jaworski.

 

Jak przypomina, wewnętrzne regulaminy od statutu różnią się tym, że tryb zmiany statutu musi być jasno określony w samym statucie, co zmniejsza ryzyko wprowadzania nowych zasad bez zapowiedzi i dyskusji. Natomiast to art. 99 ustawy Prawo oświatowe stanowi, że obowiązki ucznia należy określać wyłącznie w statucie szkoły – nie w wewnętrznych regulaminach.

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/



W ramach naszej strategii promowania cennych inicjatyw edukacyjnych, powstających w małych społecznościach lokalnych, postanowiliśmy odnotować dzisiejsze wydarzenie w Jaworznie – mieście na prawach powiatu  liczącym ok. 82 tys. ludności, leżącym na terenie Województwa Śląskiego, graniczącego z Województwem Małopolskim

 

Wydarzeniem tym była  Konferencja Inauguracyjna działalność Specjalistycznego Centrum Wspierającego Edukację Włączającą (SCWEW) w Jaworznie. Centrum to mogło powstać dzięki temu, ze Gmina Jaworzno uzyskała grant w wysokości 718 851 Centrum będzie służyć wsparciem merytorycznym i sprzętowym dla przedszkoli i szkół ogólnodostępnych. Jego działalność obejmie szkolenia dla nauczycieli i specjalistów, wypożyczalnię sprzętu oraz działania na rzecz włączania dzieci ze zróżnicowanymi potrzebami edukacyjnymi.

 

Nie jest to jedyny owoc starań władz Jaworzna o środki na doskonalenie lokalnych placówek oświatowych [Zobacz  TUTAJ]

 

 

Na fanpage SCWEW Jaworzno zamieszczono dzisiaj taki tekst:

 

Dziś odbyła się miejska konferencja SCWEW Jaworzno pod hasłem „Wiem, rozumiem, nie wykluczam”. To ważne wydarzenie otwierające działalność Specjalistycznego Centrum Wspierającego Edukację Włączającą.

 

Konferencja została zorganizowana we współpracy z Akademia WSB – WSB University, w której murach mieliśmy zaszczyt gościć wszystkich uczestników. Dzięki tej współpracy mogliśmy stworzyć przestrzeń wymiany doświadczeń i inspiracji na rzecz edukacji włączającej.

 

Wspólnie pokazaliśmy, że wiedza, zrozumienie i otwartość prowadzą do budowania szkoły bez barier i wykluczenia.

 

Zapraszamy do obejrzenia zapisu transmisji – niech to spotkanie będzie inspiracją do dalszych działań.

 

 

Konferencja inaugurująca działalność (SCWEW) w Jaworznie, „Wiem, rozumiem, nie wykluczam”  –  plik filmowy na YouTube  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/

 

 

 

Program Konferencji Inauguracyjnej działalność Specjalistycznego Centrum Wspierającego Edukację Włączającą (SCWEW) w Jaworznie  –  TUTAJ

 



Wczoraj – 8 października – zakończył swoje prace XI Kongres Zarządzania Oświatą OSKKO w Zakopanem.

 

Źródło: www.facebook.com/

 

Ostatnim akcentem było wystąpienie pani Iwony Grzebyk-Dulak – Zastępczyni  Burmistrza Miasta Zakopanego, która podziękowala organizatorom za zorganizowanie tego spotkania właśnie w tej lokalizacji.

 

 

Oto tekst, zamieszczony na Jej Fb-profilu:

 

1200 uczestników – Ogólnopolski Kongres Zarządzania Oświatą

 

Wraz z organizatorami kongresu – panem Markiem Pleśniarem i Izabelą Leśniowską z Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, w imieniu Łukasz Filipowicz – Burmistrz Miasta Zakopane, miałam dzisiaj przyjemność zakończyć i podsumować to imponujące wydarzenie.

 

 

W ciągu trzech dni 1200 praktyków zarządzania oświatą z całej Polski, wzięło udział w ok. 100 wykładach, warsztatach, prelekcjach i dyskusjach.

 

Uczestnicy – w tym radny Marek Donatowicz, przewodniczący Komisji Oświaty Rady Miasta Zakopane, podkreślali:

 

-merytoryczność wykładów, które były poświęcone nie tylko zmianom oświatowym, ale przede wszystkim zagadnieniom poświęconym uczniom,

 

-aktualność tematyki, adekwatnej do obecnych oczekiwań i potrzeb,

-niesamowitą atmosferę, która wpłynęła nie tylko na pogłębienie wiedzy, ale także na wymianę doświadczeń i nawiązanie wartościowych relacji.

 

Samo audytorium, czyli uczestnicy kongresu wykazali się dużą aktywnością, zainteresowaniem tematyką i zaangażowaniem w dyskusje.

 

To pokazuje, że zarządzanie oświatą to nie tylko zawód, ale także pasja i misja.

 

Nie sposób też pominąć oczarowania miejscem i otoczeniem w którym organizowany był kongres, co skutkować będzie planowaną współpracą stowarzyszenia z miastem Zakopane.

 

Dziękujemy, że byliście z nami. Do zobaczenia za rok!

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/IwonaGrzebykDulak/