
Zgodnie z poranną deklaracją – teraz pora na przyjemność. A jest nią możliwość zaprezentowania tekstu (i rysunku) Danuty Sterny, w którym znajdziecie szereg wartościowych wskazówek o tym jak organizować proces dydaktyczny nie tylko pod egzaminy:
Zachęcanie uczniów do przedstawiania własnego myślenia
Rys. Danuta Sterna
Dla wielu uczniów i nauczycieli najważniejsze są poprawne odpowiedzi uczniów. Wynika to z przywiązywania wagi do egzaminów i sprawdzianów. Oceniany jest wynik, a nie droga do osiągnięcia wyniku.
Egzaminy zachęcają uczniów do zgadywania prawidłowej odpowiedzi, trafiania losowego lub eliminacji, a nie myślenia.
Miałam kiedyś ucznia, który po zadaniu uczniom zadania matematycznego do rozwiązania, od razu podawał wynik, i to był dobry wynik. Na pytanie – Jak do niego doszedł, odpowiadał – Tak po prostu jest. Długo pracowałam z uczniem, aby chciał i potrafił uzasadnić tok swego rozumowania. Ostatecznie przekonała go jego własna chęć przystąpienie do olimpiady matematycznej, gdzie wymagane jest przedstawienie rozumowania, a nie samego wyniku.
Konieczna jest zmiana kultury uczenia się. Trzeba przestać myśleć o rozwiązywaniu problemu jako przedstawieniu wyniku, ale zacząć traktować drogę dojścia do wyniku jako sedno uczenia się. Dobrze to widać w matematyce, gdzie najważniejsze jest przedstawienie dowodu twierdzenia, a nie tylko samej tezy. Na innych przedmiotach też kluczowe jest przedstawienie myślenia, a nie tylko jego efektu.
Kiedyś w szkole zaproponowalam uczniom konkurs polegający na przedstawieniu „eleganckiego” rozwiązania problemu. Nie liczyło się podanie prawidlowego wyniku, ale sposób dojścia do niego. Doceniany był wybor szybkiej drogi, użycie znanych twierdzeń i klarowność rozumowania. Konkurs był zaskoczeniem dla uczniow, gdyż wcześniej konkursy polegały na szybkości i efekcie.
W tym wpisie przestawię strategie uczące uczniow innego podjeścia do rozwiązywania problemów. Przyklady dotyczyć będą matematyki, ale można je zastosować też na lekcjach innych przedmiotów.
1.Podział problemu na części
Kiedy uczniowie napotykają złożony problem, to ich ambicją jest, jak najszybsze ukończenie pracy. Wyjaśnienie rozumowania staje się irytującym progiem zwalniającym. Wyjściem z sytuacji jest podział zadania na części, z których każda powinna być po kolei wyjaśniona.
Uczniowie wyjaśniają, bronią i korygują swoje rozumowanie – zmieniając priorytet z poprawnych odpowiedzi na proces rozumienia i rozwiązywania problemów.
2.Zmiana punktu ciężkości
Nie można uznawać, że prawidłowe odpowiedzi nie są ważne. Meta w wyścigu jest ważna, ale nauka odbywa się zanim osiągniemy metę.
Jednym ze sposobów może być wcześniejsze przedstawienie odpowiedzi do zadania, aby uczniowie nie skupiali się na wyniku. Wtedy dla uczniów staje się ważna droga dojścia, bo odpowiedź jest już znana.
3.Widoczne rozumowanie
Peter Liljedahl proponuje prace metodą „Myśląca klasa”. Polega ona na tym, że uczniowie stojąc w małych grupach wspólnie rozwiązują problem na plakatach zawieszonych na ścianach. Każdy członek grupy może mieć wkład w rozumowanie i zapisać swój pomysł na plakacie. Przy czym grupy mogą korzystać z plakatów innych grup i inspirować się w rozwiązywaniu problemu.
Nauczyciel ma wgląd w to, jak uczniowie radzą sobie z pokonywaniem problemu. Nie podpowiada rozwiązań, ale może dawać wskazówki w postaci zadawania pytań uczniom.
Ten sposób rozwiązywania problemów oswaja uczniów z popełnianiem błędów, i pozwala inspirować się wzajemnie.
4.Wykorzystanie i docenienie popełnianych błędów
Często na błędach odbywa się prawdziwa nauka, dlatego nie powinno się uczniów karać za popełniane błędy, ale starać się je wykorzystać w procesie uczenia się. Można wykorzystać szukanie błędu dla uczenia się. Na przykład grupy mogą wymienić się swoimi pracami i poszukać popełnionych omyłek.
Taka aktywność pomaga uczniom spojrzeć z wielu perspektyw, pogłębić zrozumienie, a jednocześnie uznać popełnianie błędów jako czynnik pomagający w uczeniu się. Nauczyciel może sam przedstawić uczniom błędne rozumowania i poprosić ich o szukanie błędów.
Ta aktywność jest nie tylko zabawna dla uczniów, ale także hamuje ich wrodzoną potrzebę dotarcia do jedynej prawidłowej odpowiedzi.
5.Zrozumienie problemu
Ta strategia polega na analizie problemu, zanim przystąpi się do jego rozwiązania.
Uczniowie najpierw uważnie czytają polecenie do zadania – często więcej niż raz – a następnie piszą własnymi słowami na czym polega problem. Mogą zacząć od dokończenia zdania: Muszę… . Następnie zastanawiają się i zapisują, jak sobie poradzą z rozwiązaniem problemu.
Wzmacnia to zarówno zrozumienie, jak i umiejętność przekazywanie wiedzy.
6.Zadawanie uczniom pytań
Uczniowie często zanim zabiorą się za rozwiązanie problemu zadają pytania. Jeśli nauczyciel jest dostępny, to od razu zadają pytania, aby nauczyciel naprowadził ich na rozwiązanie, nie podejmują wysiłku myślenia lub chcą sprawdzić poprawność swojego rozumowania na każdym kroku.
-Czy może mi Pan powiedzieć, jak zacząć?
-Poproszę o wskazówkę, nic mi nie przychodzi do głowy.
-Czy prawidłowo myślę?
Itp.
Rolą nauczyciela jest powstrzymać się od udzielania natychmiastowych odpowiedzi.
Zamiast tego nauczyciel może nakierować uczniów poprzez zadawanie im pytań. Na przykład:
-Co już do tej pory zrobiłeś?
-Skąd wziąłeś tę liczbę?
-Jaki krok przychodzi Ci do głowy?
7.Dowolność w przedstawieniu rozumowania
Można uczniom pozostawić wybór sposobu przedstawienia rozumowania. Może to być prezentacja ustna lub na slajdach, uczeń może też nagrać film. W ten sposób widać, że nauczyciel przywiązuje wagę do przedstawienia sposobu myślenia, a nie tylko do podania wyniku.
Inspiracja artykułem Andre Boryga
Pewnie znacie tę zasadę: „Najpierw obowiązek, a później przyjemność”. Przeto zaczynam tę sobotę od obowiązku, za który uważam przekazanie owoców mojej tygodniowej obserwacji tego, co widać było na oficjalnej stronie, ale także na fanpage, ŁCDNiKP.
Zacznę od zakładki <O nas – Struktura> na oficjalnej stronie Centrum. Bo tam w obsadzie kierowniczych stanowisk nic się nie zmieniło – gdzie brakowało od 1 września obsady, tam nadal brakuje.
A przy okazji – warto pokazać jaką to strukturą (wykazem wszystkich ośrodków i pracowni) chwalą się w innym miejscu:
Źródło: www.lcdnikp.edu.pl
Może kiedyś uda mi się pozyskać informacje o obsadzie kadrowej owych pracowni…
A teraz jeszcze, tradycyjnie, pokażę czym chwalono się w minionym tygodniu na fejsbuku Łódzkiego Centrum:
3 listopada zamieszczono tam post ze strony kancelarii radców prawnych „VERBA LEGIS”, gdzie zamieszczono krótka, ilustrowaną zdjęciami, relację ze spotkanie w ŁCDNiKP, gdzie na temat roli dyrektora w zapewnieniu bezpieczeństwa uczestników wyjść i wycieczek mówił współwłaściciel tej kancelarii – radca prawny Marek Młodecki:
W ramach stałej współpracy z ŁCDNiKP, w ostatni czwartek, miałem okazję spotkać się po raz kolejny z Dyrektorami łódzkich szkół i przedszkoli oraz placówek oświatowych, żeby porozmawiać nt. roli dyrektora w zapewnieniu bezpieczeństwa uczestników wyjść i wycieczek.
Jak zawsze dziękuję za zaangażowanie, ciekawe pytania, pasjonującą dyskusję i aktywność
x x x
6 listopada – tym razem z fejsbukowej strony Zespołu Szkół Samochodowych i Mechatronicznych (to szkoła, gdzie przed przyjściem do ŁCDNiKP pracowała jako nauczycielka j. angielskiego obecna pani dyrektor łódzkiego Centrum) przekopiowano mini relację – też ilustrowaną, z wydarzenia (zrelacjonowanego także 5 listopada na fanpage ŁKO), zrealizowanego przez trzy łódzkie zespoły szkół zawodowych (obok „Samochodówki” także przez Zespół Szkół Gastronomicznych i Technikum nr 3, które było gospodarzem) z wojewódzkiej konferencji doradców zawodowych – „Razem zbudujmy przyszłość- doradztwo, które inspiruje”:
5.11.2025 roku z inicjatywy trzech szkół: Zespołu Szkół Samochodowych i Mechatronicznych, Technikum nr 3 oraz Zespołu Szkół Gastronomicznych odbyła się wojewódzka konferencja doradców zawodowych „Razem zbudujmy przyszłość- doradztwo, które inspiruje”.
Uczestnicy konferencji wzięli udział w profesjonalnych panelach tematycznych, podczas których eksperci omówili min. aktualną sytuację na łódzkim rynku pracy, narzędzia wspomagające w doradztwie zawodowym oraz możliwości kształcenia w szkolnictwie wyższym. Przedstawiliśmy także ofertę zawodową naszych szkół, która wzbudziła bardzo duże zainteresowanie ze względu na atrakcyjność zawodów i ścisłą współpracę szkół z pracodawcami.
Podczas konferencji wypowiedzieli się również przedstawiciele firm współpracujących z naszymi szkołami, czyli Liberty Corporation sp. z o.o., Polska Spółka Gazownictwa sp. z o.o oraz Park Rozrywki Mandoria. Podkreślali oni, jak cenna jest współpraca szkolnictwa zawodowego z biznesem. Wydarzenie odbyło się pod patronatem Łódzkiego Kuratora Oświaty, a gośćmi, którzy uświetnili wydarzenie swoją obecnością byli: pan Arkadiusz Kubik – Łódzki Wicekurator Oświaty, pani Elżbieta Płaszczyk – zastępca Dyrektora WE UMŁ, pani Agnieszka Ochmańska – dyrektor ŁCDNiKP, pan Adam Wojech – zastępca Dyrektora PUP w Łodzi, przedstawiciele UMŁ, dyrektorzy i wicedyrektorzy szkół, doradcy zawodowi oraz nauczyciele ze szkół podstawowych z województwa łódzkiego.
Pracodawców naszych trzech szkół reprezentowali: pan Michał Iwko (Liberty Corporation sp. z o.o., pan Daniel Łukaszewicz (Park Rozrywki Mandoria), Pani Agata Zielińska-Kotowicz oraz Jacek Ciesielski (PSG sp. z o.o.).
x x x
Jedna informacja, choć bardzo spóźniona, bo choć jest datowana na 3 października, to na fejsbuku Centrum została zamieszczona po informacji z 3 listopada, o wydarzeniu, które nie tylko że odbyło się na terenie ŁCDNiKP, to było prowadzone rzez pracownice Centrum, to ta o seminarium, poświęconym zagrożeniom wynikającym z nieograniczonego dostępu do nowoczesnych technologii oraz higienie cyfrowej. Oto ona:
Za nami ważne spotkanie o cyfrowym bezpieczeństwie dzieci i młodzieży!
2 października 2025 r. w ŁCDNiKP odbyło się seminarium poświęcone zagrożeniom wynikającym z nieograniczonego dostępu do nowoczesnych technologii oraz higienie cyfrowej. W wydarzeniu uczestniczyli dyrektorzy, wicedyrektorzy, psycholodzy, pedagodzy i wychowawcy ze wszystkich typów placówek.
Gościem specjalnym był przedstawiciel Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości w Łodzi, który podzielił się praktyczną wiedzą na temat ochrony dzieci i młodzieży w przestrzeni cyfrowej.
Uczestnicy zdobyli konkretne narzędzia do działania w swoich placówkach, wymienili doświadczenia i pogłębili wiedzę w obszarze, który wpisuje się w aktualne kierunki polityki oświatowej państwa.
Dziękujemy prowadzącym – Elżbiecie Kukule i Marioli Zajdlic – za merytoryczne i inspirujące spotkanie!
Źródło: www.facebook.com
x x x
Smutne to, że miejska placówka, mająca w nazwie „doskonalenie nauczycieli”, prezentująca się jako instytucja posiadająca tyle specjalistycznych ośrodków i pracowni, chwali się na swojej fesbukowej stronie wydarzeniami, które nie ona zorganizowała. A ta jedna jedyna, współprowadzona przez kierowniczkę Ośrodka Zarządzania w Edukacji, oraz jej pracownicę – wieloletnią urzędniczkę Wydziału Edukacji UMŁ była merytorycznie obsłużona przez policyjnego (anonimowego) specjalistą z łódzkiego oddziału Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.
Do poczytania za tydzień!
Włodzisław Kuzitowicz
Wczoraj na (nowej) stronie Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania nszz „Solidarność” zamieszczono tekst opinii yego nauczycielskiego związku zawodowego w sprawie w sprawie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela. Oto fragmenty tego testu i link do jego pełnej wersji:
Opinia Prezydium Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”
w sprawie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela
w przedmiocie godzin ponadwymiarowych oraz zastępstw
Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” negatywnie ocenia projekt ustawy przewidujący zmianę treści art. 35 ust. 3e i 3f oraz 42 ust. 2cb. Głównym mankamentem projektu jest to, że prawo do wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe jest warunkowane realizacją zadań z art. 42 ust. 2 pkt 2 KN i niewiele ma to wspólnego z instytucją gotowości do pracy.
Uważamy, że jeżeli nauczyciel w dniu przeprowadzenia zajęć był gotowy do ich przeprowadzenia – ma bezwarunkowe prawo do wynagrodzenia z tytułu godzin ponadwymiarowych! […]
Projekt nie rozwiązuje ważnego problemu udziału nauczycieli m.in. w szkoleniach, albowiem podstawą prawną takich zadań pracowników jest art. 42 ust. 2 pkt 3 KN. W ramach tygodnia pracy nauczyciel nie tylko realizuje zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze, lecz także przygotowuje się do prowadzenia zajęć, dokształca we własnym zakresie i doskonali zawodowo, albo uczestniczy w egzaminach, w tym zawodowych. W tej materii ustawa milczy i może stanowić w przyszłości istotną lukę prawną. […]
Nowe brzmienie art. 35 ust. 3e, choć pozornie zachowuje zasadę wypłaty wynagrodzenia w przypadku gotowości do pracy, wprowadza klauzulę, że w takim przypadku nauczycielowi można przydzielić inne zajęcia wynikające ze statutu szkoły.Tak sformułowany przepis zmienia charakter prawa do wynagrodzenia – z bezwarunkowego na warunkowe. Projekt ustawy uzależnia wypłatę wynagrodzenia od wykonania innych czynności przydzielonych przez dyrektora szkoły. W praktyce oznacza to, że nauczyciel nie otrzyma wynagrodzenia tylko za samą gotowość do pracy, musi wykonać inne zadania wskazane przez dyrektora (np. zajęcia opiekuńcze, dokumentację, prace organizacyjne), a brak takich zadań lub ich niewykonanie może oznaczać brak wynagrodzenia. […]
Abstrahując od wyżej przedstawionych racji, należy zauważyć, że propozycja zmian wprowadza leksykalny bałagan i nowy porządek prawny w zakresie definicji dotyczących instytucji „godzin ponadwymiarowych” i „doraźnych zastępstw”. Skutków kolejnych „nowatorskich” interpretacji prawnych, zarówno dyrektorów szkół jak i organów prowadzących szkoły nie da się jednoznacznie przewidzieć. Przykładów dotyczących ewidentnego łamania prawa i naruszenia praw nauczycieli do wynagrodzenia można w skali kraju wskazać bardzo wiele. […]
Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” ocenia poselski projekt negatywnie i postuluje przyjęcie zaproponowanych poprawek dających gwarancje płacowe i jasne zasady rozliczania czasu pracy nauczycieli. Dodatkowo zauważamy, że projekt nie ma przepisów przejściowych, na podstawie których należy wypłacić nauczycielom wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe w okresie od 1 września do 31 grudnia 2025 r. Jednocześnie wskazujemy, że dyrektorzy szkół i placówek oczekują od ustawodawcy precyzyjnych przepisów, aby nie mieli wątpliwości w jaki sposób wypłacać nauczycielom wynagrodzenie np. za dni, w których są tzw. „dni dyrektorskie”, rekolekcje lub w tygodniach, w których mamy egzaminy oraz pierwszy i ostatni dzień zajęć dydaktycznych. […]
Opinia Prezydium Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w sprawie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela w przedmiocie godzin ponadwymiarowych oraz zastępstw – TUTAJ
Źródło: www.oswiata-solidarnosc.pl
x x x
Jedyna informacja o stanowisku Związku Nauczycielstwa Polskiego w sprawie projektu nowelizacji tej ustawy pochodzi z dnia 29 października, kiedy zamieszczono informację o konferencji prasowej, w której wystąpili: Sławomir Broniarz – prezes ZNP oraz dwie wiceprezeski:Urszula Woźniak i Jadwiga Aleksandra Rezler. Oto początkowy fragment tego tekstu:
Konferencja prasowa ZNP: Wycieczki szkolne i sytuacja po nowelizacji Karty Nauczyciela
Apelujemy o szybką nowelizację Karty Nauczyciela dotyczącą wynagrodzenia za godziny ponadwymiarowe. Związek opowiada się za powrotem zapisu, który obowiązywał do 1992 roku, zgodnie z którym nauczyciel ma prawo do wynagrodzenia z tytułu godzin ponadwymiarowych również w wypadku usprawiedliwionego nieodbycia zajęć.
– Oświadczam, że jedyną instytucją odpowiedzialną za chaos, za ten niepokój i wzburzenie nauczycieli związane z niekorzystnymi rozwiązaniami dotyczącymi godzin ponadwymiarowych i wynagrodzenia z tego tytułu, jest Ministerstwo Edukacji Narodowej – mówił prezes ZNP Sławomir Broniarz. Sprzeciwił się próbom obarczania związków zawodowych winą za chaos, jaki powstał po wejściu w życie nowelizacji Karty. – To Ministerstwo Edukacji Narodowej – zgodnie z konstytucyjnymi uprawnieniami – jest odpowiedzialne za kształtowanie prawa. Obarczanie jakichkolwiek związków zawodowych, w tym także Związku Nauczycielstwa Polskiego, za współudział w negatywnych rozwiązaniach jest dla nas niedopuszczalne – mówił Sławomir Broniarz. […]
Cały tekst „Konferencja prasowa ZNP: Wycieczki szkolne i sytuacja po nowelizacji Karty” – TUTAJ
Źródło: www.znp.edu.pl
x x x
Zwracamy uwagę, że oba te stanowiska odnoszą się jedynie do problemy godzin ponadwymiarowych, ale nie do projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe umożliwiającej m.in. wdrożenie w szkołach kompleksowej reformy programowej, zwanej „Kompasem Jutra”.
Dzisiejszy dzień proponujemy (tym, którzy tego jeszcze nie czytali), aby rozpocząć od lektury bardzo aktualnego w swej treści, i krótkiego, tekstu Jarosława Pytlaka z jego bloga „Wokół Szkoły”:
Spojrzenie na reformę z perspektywy politycznej
Awantura wokół płatności za ponadwymiarowe godziny pracy nauczycieli (nie mylić z nadliczbowymi – ta na razie pozostaje w uśpieniu) oraz wokół haniebnie zmanipulowanej przez IBE rekomendacji ekspertów w sprawie dalszych losów prac domowych (pat – rozumny minister wycofałby się z błędnego rozwiązania, obecne władze MEN zdają się iść w zaparte), przykryła chwilowo temat reformy „Kompas jutra”. IBE wydaje w najlepsze 10 milionów otrzymane ostatnio od MEN, rekrutując szkoły do pilotażu rozwiązań reformy (cokolwiek mogłoby kryć się pod tym pojęciem na pół roku przed wejściem jej w życie) i kompletując owej reformy ambasadorów, o czym świadczą radosne posty szczęśliwych wybrańców na fejsbuku. Słowem, business is going on.
Ja czekam cierpliwie, szykując powoli swoje „Wyznanie niewiary w reformę”, żeby raz jeszcze wskazać dlaczego w nią nie wierzę, i żeby nie było, że nie ostrzegałem. Jedną refleksją w tej materii podzielę się wszakże już dzisiaj. Otóż reforma jest ponoć bardzo pilna. Ministra Nowacka w zwrotnym tempie jej wprowadzenia upatruje szansę, że nie da się jej wycofać. To bzdura, da się bez trudu. Wspiera ją w tym wielu dyskutantów, częściej rodziców, choć są też nauczyciele, podkreślających, że obecni uczniowie nie mają czasu, by czekać na długofalowe zmiany. Tym odpowiem, że podobnej argumentacji używała minister Zalewska rozwalając gimnazja, a przy okazji uderzając w kilka roczników uczniów, o których nawet prezydent Duda powiedział potem, że „po prostu mieli pecha”. Jeśli wybawieniem dla nieszczęśników obecnie uczących się w szkołach ma być przygotowana na kolanie, oparta o zamierzenie zbiorowej reedukacji setek tysięcy nauczycieli za pomocą szkoleń, a przy tym zupełnie „bezkosztowa” reforma, to znaczy, że ktoś wierzy w cuda.
Popatrzmy wszakże na problem z perspektywy politycznej arytmetyki. Kontynuacja epokowego dzieła IBEMEN gwarantuje frustrację pokaźnej grupy wyborców-nauczycieli, a także rodziców obecnych uczniów szkół podstawowych z pokolenia 30-40-latków, którzy nie doczekają się obiecywanych cudów. A wśród jednych i drugich jest relatywnie duży odsetek wyborców obecnej Koalicji. Tych wyborców brakuje natomiast w młodszym przedziale wiekowym. Już nawet nie wiedza pedagogiczna, który nie każdemu musi być dana, ale zwykła kalkulacja powinna podpowiedzieć, że lepiej byłoby w ciągu najbliższych dwóch lat poprzestać na korekcie podstaw programowych w obecnych ramach prawnych, a przygotować w tym czasie założenia do prawdziwej reformy, która mogłaby wejść w życie za lat, powiedzmy, pięć. Z taką ofertą byłaby większa szansa dotrzeć do najmłodszych wyborców, dla których perspektywa, że ich dzieci – gdy przyjdzie na nie czas – będą miały szansę na lepszą edukację, zaprojektowaną przez ludzi znających się na rzeczy. I nie pod egidą skompromitowanego Instytutu Badań Edukacyjnych, ale jakiegoś ciała autentycznie eksperckiego.
Reforma „Kompas jutra”, jeśli uda się ją przepchnąć przez Pałac Prezydencki, odbije się obecnej władzy potężną czkawką w wyborach 2027. Naprawdę lepiej zainwestować w lepszą perspektywę dla najmłodszych wyborców, z których wielu w przyszłości będzie rodzicami.
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/
Dzisiejszą ”wiadomość dnia”, czyli o pierwszym czytaniu rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, przekażemy z dwu punktów widzenia. Zaczynamy od obszernego fragmentu tekstu, zaczerpniętego z „Portalu dla Edukacji”:
Foto: https://www.gov.pl/web/edukacja/
Posiedzenie Sejmowej Komisji Edukacji i Nauki, podczas której odbyło się pierwsze czytanie projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe umożliwiającej m.in. wdrożenie w szkołach kompleksowej reformy programowej.
Zmiany wchodzą do szkół mimo protestów. Zacznie się już w 2026 r.
[…]
Sejmowa Komisja Edukacji i Nauki oddaliła wnioski o odrzucenie w pierwszym czytaniu projektu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe umożliwiającej m.in. wdrożenie w szkołach kompleksowej reformy programowej i powrót od roku szkolnego 2026/2027 do kwietniowego terminu egzaminu ósmoklasisty. Przedstawiając projekt nowelizacji wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer wskazała, że głównym jej celem jest umożliwienie wdrożenie w szkołach kompleksowej reformy programowej. „W ramach reformy w większym stopniu musimy zwrócić uwagę na to, czego szkoła ma realnie nauczyć, a nie czego ma uczyć. Chodzi o skuteczność i efekty kształcenia, a nie tylko o jego treść” – wskazała.
W projekcie zaproponowano m.in. zmianę definicji podstawy programowej wychowania przedszkolnego i podstawy programowej kształcenia ogólnego – w związku z projektowanym nowym schematem tej podstawy, który oprócz celów kształcenia będzie uwzględniał oczekiwane efekty uczenia się oraz wymagania w zakresie doświadczeń edukacyjnych.
Zmianę tę skrytykował Dariusz Piontkowki (PiS). Jak powiedział, projekt jest rewolucją, która doprowadzi do likwidacji polskiej szkoły, zmusi nauczycieli, by porzucili dotychczasowe metody pracy z uczniami, dostosowane do specyfiki danej szkoły i potrzeb konkretnych uczniów. – Państwo w tej chwili chcą doprowadzić do tego, co się dzieje w szkołach zachodnich, gdzie uczeń nie musi posiąść jakiejś konkretnej wiedzy, a zakres wymaganej wiedzy jest naprawdę minimalny – powiedział. […]
Za odrzuceniem projektu było 4 posłów, 17 przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Odrzucone zostały także wnioski Skalika o wysłuchanie publiczne i Piontkowskiego o przerwę, i rozpatrzenie szczegółowych zapisów projektu w późniejszym terminie. […]
Cały tekst „Zmiany wchodzą do szkół mimo protestów. Zacznie się już w 2026 r” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
x x x
Oto jak to samo posiedzenie Komisji zrelacjonowano na stronie MEN:
Reforma26. Kompas Jutra. Pierwsze czytanie ustawy
Dziś w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw, będącego fundamentem reformy Kompas Jutra. Reforma wprowadza do szkół nowoczesny kształt podstawy programowej, oparty na efektach uczenia się oraz doświadczeniach edukacyjnych (uczenia się poprzez działanie). Reforma stawia również nacisk na nauczanie, które rozwija kompetencje uczniów, a nie tylko przekazuje wiedzę do zapamiętania.
Polska szkoła potrzebuje głębokich zmian, czego dowodzą nie tylko opinie środowiska edukacyjnego, lecz również wyniki międzynarodowych badań porównawczych, takich jak PISA, PIRLS, TIMSS czy TALIS. Dane te wskazują zarówno na poziom wiedzy, jak i dobrostan uczniów oraz nauczycieli wobec światowych trendów.
Reforma26. Kompas Jutra jest inicjatywą powstałą w efekcie prac ekspertów i nauczycieli praktyków, prowadzonych pod kierunkiem Instytutu Badań Edukacyjnych – Państwowego Instytutu Badawczego. Reforma jest rozłożona na lata. Pierwsze zmiany weszły w życie od roku szkolnego 2025/2026, wprowadzono do szkół dwa nowe przedmioty: edukację obywatelską i zdrowotną, zmieniona została podstawa programowa z wychowania fizycznego.
Wczoraj, w godzinach popołudniowych, na portlu „Strefa Edukacji” pojawił się tekst Magdaleny Konczal, informujący o wartym odnotowania wydarzeniu ze sfer parlamentarnych. Oto jego obszerny fragment i link do pełnej wersji:
Marcin Józefaciuk podjął ważną decyzję. Odchodzi z klubu KO
[…]
Zgodnie z ustalonymi przez Strefę Edukacji informacjami Marcin Józefaciuk w dniu 5 listopada złożył rezygnację i odszedł z Koalicji Obywatelskiej. Wcześniej, tego samego dnia, przestał być członkiem sejmowej komisji edukacji.
–Zgadzam się z ogólnym kierunkiem, w jakim zmierza Koalicja Obywatelska. Jednak w sprawach dotyczących oświaty występują między nami największe różnice, między klubem a mną. Dlatego, jako poseł niezrzeszony, nie zamierzam atakować ani koalicji, z której się wywodzę, ani jej poszczególnych członków. Startowałem z jej list i w wielu kwestiach się zgadzam. Jednocześnie jednak, jako nauczyciel, będę miał teraz „rozwiązane ręce” – będę mógł w środowisku edukacyjnym zrobić więcej niż wtedy, gdy byłem członkiem klubu – mówi nam.
Jak zaznacza poseł, to była wyłącznie jego decyzja:
–I nie była to decyzja podjęta pod wpływem emocji – mówi Strefie Edukacji. – Noszę się z nią już od pewnego czasu. Dzisiejsza sytuacja była raczej kropką nad „i” — nie pretekstem, ale momentem, który ostatecznie przesądził o tym kroku – zaznacza Józefaciuk. Na pytanie, czy zamierza wstąpić do jakiegoś innego ugrupowania Marcin Józefaciuk odpowiedział. – Nie po to zostałem posłem niezrzeszonym, żeby od razu wstępować gdzieś indziej. Co będzie dalej – nie wiem. Nie mam pojęcia, bo wiadomo, że w polityce siła tkwi w grupie. To nie jest gra jednoosobowa, tylko zespołowa – zaznaczył poseł. – Dlatego nie wykluczam współpracy z innymi ugrupowaniami, co i teraz robię, ale to świeża sprawa i potrzebuję trochę czasu na przemyślenie decyzji – dodał.
Jednocześnie wyraził nadzieję, że jego wyborcy zrozumieją kierujące nim motywy. – Mam świadomość, że może to nie jest to, co moi wyborcy chcieliby usłyszeć, ale mam nadzieję, że zrozumieją moje motywy. Jako nauczyciel chcę walczyć o sprawy oświaty i nie pozwolę, by ktokolwiek ograniczał moje możliwości działania w tym zakresie – podkreślił Józefaciuk.
Poseł dodał też, że obecnie chce skupić się na kwestiach merytorycznych. – Nie na rozliczaniu kogokolwiek, lecz na realnych działaniach, tak jak do tej pory. Przed nami ogromna reforma i zmiany dotyczące godzin ponadwymiarowych. Uważam, że w tym zakresie powinny zostać złożone co najmniej trzy poprawki. Sama nowelizacja ustawy jest krokiem w dobrym kierunku, ale nie jest idealna — pomija kilka istotnych kwestii, które dostrzec może tylko praktyk z doświadczeniem w pracy szkolnej – podkreślił. […]
Cały tekst „Marcin Józefaciuk podjął ważną decyzję. Odchodzi z klubu KO” – TUTAJ
Źródło: www.strefaedukacji.pl
x x x
Także wczoraj, ale w godzinach wieczornych Pan Poseł Marcin Józefaciuk zamieścił na swoim fb-profilu informację o swojej decyzji rezygnacji z członkostwa w Klubie PO. Oto dwa akapity i link do całego posta:
Dzisiaj dowiedziałem się z dokumentów dostarczonych przed głosowaniami, że zostaję odwołany z funkcji członka Komisji Edukacji i Nauki. Bez rozmowy, bez wcześniejszej informacji, bez możliwości wyjaśnienia. […]
W związku z takim potraktowaniem posła na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, złożyłem na ręce Marszałka Sejmu oraz Przewodniczącego Klubu oświadczenie o rezygnacji z członkostwa w Klubie Parlamentarnym Koalicji Obywatelskiej.
[…]
Więcej – TUTAJ
Także wczoraj, lecz już wieczorem, na stronie „wyborcza.pl.ŁÓDŹ” zamieszczono tekst Alicji Zboińskiej, informujący o decyzji posła Marcina Józefaciuka:
Marcin Józefaciuk nie jest już w klubie KO. „Nie akceptuję postawienia posła przed faktem” – TUTAJ
Dzięki „Portalowi dla Edukacji”, a nie ze strony MEN, dowiedzieliśmy się o aktualnej wersji ustawy o zmianie Ustawy o prawie oświatowym Poniżej zamieszczamy fragment tego tekstu i link do jego pełnej wersji:
MEN odracza nowy obowiązek dla szkół. Zacznie się dopiero 1 września 2028 r.
Resort edukacji wprowadził zmiany do projektu noweli prawa oświatowego. Jedną z modyfikacji jest odroczenie wejścia w życie obowiązku tworzenia rad szkół i placówek o dwa lata – do 1 września 2028 r.
>Ministerstwo Edukacji Narodowej zmieniło projekt noweli prawa oświatowego i m.in. odroczyło do 2028 r. wejście w życie obowiązku tworzenia rad szkół i placówek.
>Planowana nowela przewiduje też m.in. surowsze zasady dotyczące nieusprawiedliwionych nieobecności i zmiany dotyczące rzeczników praw uczniowskich.
>Projekt skierowano do Stałego Komitetu Rady Ministrów, ale środowisko szkolne będzie mogło zgłosić uwagi w ankiecie, przed rozpoczęciem procedury legislacyjnej w Sejmie.
>MEN przedstawi taką ankietę w najbliższych tygodniach.
[…]
Resort zmodyfikował projekt noweli. Poinformował jednocześnie, że w ciągu najbliższych kilku tygodni przedstawi ankietę, która pozwoli środowisku szkolnemu zgłosić dodatkowe spostrzeżenia i opinie na temat projektu ustawy, do wykorzystania i przedstawienia przed rozpoczęciem procedury legislacyjnej w Sejmie.
Jedną z modyfikacji jest odroczenie wejścia w życie obowiązku tworzenia rad szkół i placówek o 2 lata – do 1 września 2028 r. – w związku z „szeregiem uwag od różnych podmiotów”. Resort edukacji argumentuje, że „ten czas pozwoli ministerstwu sprawdzić, w jaki sposób będą działać rady szkół i placówek, które zostały powołane dobrowolnie„. Zmiany „pomogą MEN ocenić ich funkcjonowanie w roku szkolnym 2027/2028 i poddać decyzję o obowiązkowości rad szkół i placówek oświatowych ewentualnej korekcie„.
W dalszej części tego tekstu są jeszcze fragmenty, opatrzone takimi podtytułami:
Zmiany w ustawie dotyczą też rzeczników praw uczniowskich […]
Resort zrezygnował z przyznania nauczycielom statusu funkcjonariuszy publicznych […]
Wejdą bardziej surowe zasady dotyczące nieusprawiedliwionych nieobecności […]
Cały tekst „MEN odracza nowy obowiązek dla szkół. Zacznie się dopiero 1 września 2028 r.” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Dzisiaj na fanpade Łódzkiego Kuratorium Oświaty zamieszczono bogato ilustrowaną zdjęciami informację o właśnie zakończonej konferencji dla doradców zawodowych z Łodzi i województwa. Oto ten wpis, a pod nim link gospodarza tej konferencji – Technikum nr 3, gdzie znajdziecie jej program:
Doradztwo zawodowe to proces wychowawczy, który buduje przyszłość młodych ludzi i przyszłość całego regionu – mówił Łódzki Wicekurator Oświaty Arkadiusz Kubik podczas otwarcia konferencji „Razem zbudujemy przyszłość – doradztwo, które inspiruje”, podkreślając, że „hasło spotkania jest też zobowiązaniem do współpracy, dzielenia doświadczeniem i wspólnego działania na rzecz lepszej edukacji i silniejszego rynku pracy w naszym województwie„.
Podczas spotkania, w którym oprócz doradców zawodowych ze szkół Łodzi i ościennych powiatów, wzięli udział przedstawiciele uczelni, instytucji i przedsiębiorców, rozmawiano nt. technicznych zawodów w szkolnictwie wyższym, narzędzi wspomagających w doradztwie zawodowym oraz dostosowania oferty szkół do sytuacji na rynku pracy.
Konferencja to bardzo dobra wspólna inicjatywa Technikum nr 3 w Łodzi, Technikum Gastronomicznego w Łodzi oraz Zespołu Szkół Samochodowych i Mechatronicznych w Łodzi
Źródło: www.facebook.com/permalink.php?
x x x
Program konferencji „Razem zbudujemy przyszłość – doradztwo, które inspiruje” – TUTAJ
Oto początkowy fragment tekstu, zamieszczonego dzisiaj na stronie MEN:
Po analizie około 700 uwag z konsultacji społecznych i procesu opiniowania, Minister Edukacji skierowała dziś do Stałego Komitetu Rady Ministrów projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw, który dotyczy m.in. utworzenia struktury rzeczników praw uczniowskich oraz kataloguje prawa i obowiązki uczniowskie.
Ministerstwo Edukacji Narodowej, po procesie konsultacji publicznych i opiniowania, przedstawia zaktualizowaną i poprawioną wersję projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (UD222).
Co zmieniliśmy?
1.Powiązaliśmy funkcję szkolnego rzecznika praw uczniowskich z zadaniami opiekuna samorządu uczniowskiego po to, aby nie mnożyć szkolnych stanowisk oraz zapewnić możliwość wyboru szkolnego rzecznika wyłącznie uczniom, a nie radzie szkoły lub placówki (był to wniosek młodzieżowych organizacji działających na rzecz uczniów).
2.Uszczegółowiliśmy poszczególne prawa i obowiązki uczniowskie w katalogach ustawowych.
3)tworzenia rad szkół i placówek o 2 lata – do 1 września 2028 roku. Ten czas pozwoli ministerstwu sprawdzić, w jaki sposób będą działać rady szkół i placówek, które zostały powołane dobrowolnie. Zmiany pomogą MEN ocenić ich funkcjonowanie w roku szkolnym 2027/2028 i poddać decyzję o obowiązkowości rad szkół i placówek oświatowych ewentualnej korekcie.
4)Pozbawiliśmy Krajowego Rzecznika kompetencji do udziału w postępowaniach sądowych, administracyjnych i dyscyplinarnych dla nauczycieli. Uwzględniliśmy tym samym postulat związków zawodowych, zmieniając model funkcjonowania Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich.
5)Przyznaliśmy Krajowemu Rzecznikowi Praw Uczniowskich oraz wojewódzkim rzecznikom praw uczniowskich status wyższych stanowisk w służbie cywilnej. Kierownictwo MEN lub kuratorium oświaty nie będzie mogło wydawać tym organom wiążących poleceń, co wzmocni ich niezależność i zapewni neutralność polityczną.
6) Zmieniliśmy nazwę narzędzi bieżącej pracy z uczniem ze „środków oddziaływania wychowawczego” na „działania wychowawcze”. Wskazaliśmy dodatkowo, że zarządzanie najdalej idących działań wychowawczych musi być uzgodnione z rodzicami ucznia niepełnoletniego (prośba młodzieżowych organizacji, które działają na rzecz praw uczniów).
7)Zrezygnowaliśmy z przyznania nauczycielom, wychowawcom i innym pracownikom pedagogicznym statusu funkcjonariuszy publicznych. Uwzględniliśmy tym samym wnioski związków zawodowych oraz organizacji zrzeszających dyrektorów szkół i placówek oświatowych. Dotychczasowe regulacje, które dotyczą ochrony nauczycieli podczas pełnienia obowiązków służbowych lub w związku z nimi na zasadach ochrony przewidzianej dla funkcjonariuszy publicznych, pozostają bez zmian.
Na końcu komunikatu zamieszczamy również Raport z konsultacji publicznych i opiniowania wraz z załącznikiem, w którym odnieśliśmy się do wszystkich zgłoszonych uwag. […]
Cały tekst „Projekt ustawy dot. m.in Praw i Obowiązków Ucznia oraz powołania Rzecznika Praw Uczniowskich został skierowany do Stałego Komitetu Rady Ministrów”, wraz z linkami do dokumentów źródłowych – TUTAJ
Źródło:www.gov.pl/web/edukacja/
Na internetowej stronie grupy „Ja Nauczeciek’ka” w dniu 2 listopada zamieszczono tekst dra hab. Maksymiliana Chutorańskiego, profesora Uniwersytetu Szczecińskiego, o tym czym jest, a czym nie jest edukacja. Oto ten tekst bez skrótów:
Czym (nie) jest edukacja?
W moim tekście stawiam zasadnicze pytanie o to, czym (nie) jest edukacja. „Nie” w tytule pełni istotną rolę. Chodzi bowiem o to – podkreślam – że pytanie o edukację zawsze jest pytaniem podwójnym: o to, czym edukacja jest, ale też o to, czym nie jest. Najprostsza, konwencjonalna odpowiedź mogłaby odwoływać się do porównań. Edukacja – powiemy – różni się od manipulacji, bo ma na celu rozwój, nie kontrolę. Różni się od treningu, bo nie ogranicza się do doskonalenia sprawności. Różni się od instruktażu, bo nie polega na przekazywaniu gotowych wzorców działania. Można by rzec, że w edukacji chodzi o wolność i „piękne ryzyko” – jak pisał Gert Biesta.
Tego rodzaju odpowiedzi i rozróżnienia są użyteczne. Porządkują językowe wypowiedzi, komunikację, dyskusje. Pomagają rozumieć, czym zajmuje się szkoła, wychowawca, nauczyciel. Pozwalają rozpoznać zamiary i próby instrumentalizowania procesu nauczania. Ale ten tekst nie zmierza w stronę systematyzowania pojęć. Nie o definicję mi chodzi. Chodzi o coś innego: o zatrzymanie się przy samym pytaniu. Bo to właśnie pytanie o edukację – o jej sens, granice i cel – stanowi gest najbardziej pedagogiczny z możliwych. To pytanie, które trzeba sobie stawiać nieustannie; właśnie dlatego, że edukacja zawsze wydarza się w relacji człowieka ze światem, a ten świat nieustannie się zmienia.
O książce, która boli
Rozwijając tę myśl, chcę rozpocząć od podzielenia się ważnym doświadczeniem. Dawno temu, jako student pedagogiki, trafiłem na książkę Alice Miller „Zniewolone dzieciństwo”. Do dziś pamiętam wstrząs, jaki we mnie wywołała. Miller, powołując się na wcześniejszą pracę Kathariny Rutschky, przytacza fragmenty dawnych poradników wychowawczych z XVIII i XIX wieku. To dokumenty, w których ówcześni pedagodzy radzili, jak wychowywać dzieci – z troską, jak sądzili, i z najlepszymi intencjami. Czytamy więc o tym, jak użyteczne bywa zawstydzanie, jak skuteczna jest przemoc fizyczna, jak potrzebne są strach i upokorzenie. Dla autorów tamtych poradników były to narzędzia wychowawcze, nie okrucieństwo. Być może, jednym z najbardziej przejmujących przykładów jest przytoczony fragment z pism Johanna Friedricha Oesta, niemieckiego nauczyciela z końca XVIII wieku. Pisał on, że aby uchronić młodzież przed grzechem „rozpusty”, warto pokazać wychowankom… ciała zmarłych. Widok zwłok, jako sposób poznania ludzkiego ciała – twierdził – „napawa powagą” i pomaga zachować czystość.
Dziś czytamy to z niedowierzaniem. Taka, budząca grozę, „pedagogika” spotkałaby się obecnie z odpowiednimi konsekwencjami prawnymi. Ale warto też zauważyć: Oest pisał to wówczas w dobrej wierze. Wierzył, że ratuje dusze swoich wychowanków. Wierzył, że oglądanie martwego ciała to niewielka cena za ocalenie przed piekłem. W jego świecie była w tym logika.
To doświadczenie lektury Miller uczy pokory. Uświadamia, że każda epoka ma swoje ślepe punkty. Oest był przekonany, że działa w imię dobra. Postawmy więc zasadnicze pytanie: czy współcześnie postępujemy podobnie, gdy powołujemy się na „najlepsze praktyki”, „dowody naukowe” czy „efektywność kształcenia”? Czy naprawdę jesteśmy tak daleko od niego, jak
Ślepe punkty współczesności
Lubimy myśleć, że jesteśmy mądrzejsi. Że dziś już wiemy, jak wychowywać „bez przemocy”, jak wspierać „rozwój emocjonalny”, jak budować „kompetencje XXI wieku”. Lubimy mówić, że jesteśmy bardziej cywilizowani, przecież mamy prawa dziecka, psychologię rozwoju i empatyczne metody.
Ale historia pedagogiki jest również historią zapominania. Lubimy odwoływać się do wielkich filozofów: Sokratesa, Platona, Arystotelesa – jako źródła mądrości, namysłu nad dobrem, edukacją, cnotą. Ale rzadko dodajemy, że ich wizja edukacji nie była edukacją dla wszystkich. Kobiety, czy niewolnicy nie byli jej adresatami. Nie byli uznawani za zdolnych do życia życiem polis. Relacje między starszymi mężczyznami a młodymi chłopcami, traktowane wówczas jako formy inicjacji, dziś zostałyby uznane za przemoc seksualną wobec nieletnich.
To nie są wyjątki. Ellen Key, autorka „Stulecia dziecka”, była przecież jedną z pedagożek, która uważała eugenikę za dobre rozwiązanie. Byli również tacy pedagodzy, którzy nie zaprzątali sobie głowy wychowywaniem swoich dzieci (J.-J. Rousseau), albo tacy, którzy mówili o wolności i liberalizmie, inwestując jednocześnie w niewolnictwo (J. Locke). Nie chodzi mi o tropienie sensacji, ale o to, że warto odczytywać te poglądy, koncepcje w kontekście czasów, w których powstawały. Edukacja dokonuje się w tym szerszym – społecznym, politycznym – kontekście, a każda epoka ma swoje ślepe punkty.
Nie chodzi też tylko o potępienie, ale o to, by pamiętać, że nasze własne przekonania i praktyki również mogą się źle zestarzeć. Za dwieście lat ktoś może otworzyć nasze współczesne podręczniki pedagogiczne – pełne opisów progresywnych idei, empatii i inkluzywności – i zapytać: Jak mogliście tak uczyć? Jak mogliście wierzyć, że to było dobre?
Bo może dla przyszłych pokoleń to my będziemy autorami „czarnej pedagogiki” XXI wieku – nie przez (zamierzone) okrucieństwo, ale przez ślepotę na coś, czego dziś nie potrafimy dostrzec, albo co lekceważymy. Być może tym ślepym punktem okaże się nasz antropocentryzm: przekonanie, że to człowiek jest miarą wszystkiego. Tymczasem świat, w którym żyjemy, coraz wyraźniej pokazuje, że to za mało. Edukacja, która ignoruje inne byty: zwierzęta, środowisko, technologię i rzeczy, które współtworzą nasze życie, jest edukacją niepełną. Być może tym ślepym punktem będzie coś innego…
Dlatego warto wciąż wracać do tytułowego pytania o edukację. Nie tylko po to, by szukać jej precyzyjnych definicji, ale żeby uchronić ją przed pychą pewności. Edukacja dzieje się tylko tam, gdzie wciąż chcemy się uczyć – również tego, czym (nie) jest sama edukacja. Dlatego pytajmy.
Źródło: www.ja-nauczyciel.pl/news/

















