
Nie mogę nie zacząć tego felietonu od przeproszenia wiernych czytelników „Obserwatorium Edukacji”, którzy w miniony piątek – 12 listopada – wchodzili na tą stronę, często kilkakrotnie, i nie znajdowali tam żadnego nowego materiału.
P R Z E P R A S Z A M
Ostatni taki dzień bez żadnego tekstu, z tego co pamiętam, zdarzył się parę lat temu, w czasie wakacji. Bo nie w ostatnie… Z tym, że wtedy była to planowana wcześniej „wakacyjna strategia”, a przedwczoraj – niestety – nie tylko że nie była to sytuacja zamierzona, ale wręcz niespodziana – nawet dla mnie..
A było to tak:
W piątek rano, w porze kiedy zwykle serfuję po tradycyjnie odwiedzanych stronach w poszukiwaniu – zwykle tekstu jakiejś/jakiegoś eduzmieniaczki/eduzmieniacza – pomyślałem sobie, że piątek jest zapewne dla większości osób funkcjonujących w naszej „bańce” edukacyjnej dniem wolnym, ogłoszonym w ramach puli „do dyspozycji dyrektora szkoły”. I że mogę sobie odpuścić ten „kanał” czasowo-tematyczny. Zobaczę po południu – jeśli coś wartego upowszechnienia się wydarzy – zamieszczę o tym materiał wieczorem.
Minęło południe, po spacerze z Sendi i obiedzie, zaliczyliśmy naszą rutynową drzemkę. W tym czasie, w okresach nieuśpionej świadomości, coraz intensywniej wracała do mnie myśl, aby zaawansowany nieomal w połowie VI rozdział eseju wspomnieniowego o mojej pracy w WPW-Z, doszlifować w jego obecnej „połówkowej” wersji i zamieścić na stronie OE jeszcze w sobotę
.
Efektem tych rozmyślań było odpalenie laptopa i intensywna praca nad dokończeniem trzeciej części tego rozdziału moich wspomnień, a następnie żmudna ich autokorekta – nie tylko literówkowa ale i stylistyczna.
Czas płynął… Gdy uznałem, że jestem gotów do udostępnienia tego dziełka na stronie OE – minęła już godzina 23.
I przez ten cały czas, ani przez chwilę, nie pomyślałem o tym, że przecież miałem poszukać jakiegoś newsa dnia.
Moja krótka pamięć okazała się tak krótka, że o tym zadaniu ani przez chwilę nie pomyślałem nawet w sobotę rano, gdy klikałem na panelu administracyjnym „Opublikuj” tekst owego eseju.
I dopiero wczoraj wieczorem, kiedy otworzyłem stronę „Obserwatorium Edukacji”, dotarło do mnie, że nie ma nic pod datą 12 listopada….
x x x
Z własnej ciekawości, w kilku najbardziej prawdopodobnych adresach, sprawdziłem jakie to atrakcyjne problemowo informacje ominęły czytelników OE w piątek.
Oto ich wykaz:
1.Wprowadzenie, czyli o tym jak do tego doszło i jak się zaczęło
Poprzedni rozdział wspomnień zakończyłem informacją o tym, że w ostatnich dniach sierpnia 1988 roku otrzymałem zaproszenie do wicekuratora Rocha Kopackiego i że „w tym momencie przypomniałem sobie, że przecież od niedawna w kuratorium rządzi Iwona Bartosik. Wyobraźnia zaczęła mi podsuwać czarny scenariusz: pewnie postanowiła – już jako szefowa łódzkiej oświaty – wywalić mnie z ODN-u…Wyznaczonego dnia jechałem na Piotrkowską 104 z duszą na ramieniu…”
Pan wicekurator przyjął mnie w tym samym gabinecie, w którym toczyła się moja pierwsza z nim „kadrowa” rozmowa latem 1983 roku. Przypomnę, że już od tamtego roku byliśmy z wicekuratorem Kopackim „na ty”. Powtórzyła się nawet scena „kawa czy herbata”. Ale dalej sytuacja rozwijała się już według odmiennego scenariusza.
Usłyszałem informację, że Kuratorium stanęło przed nieprzewidzianym problemem, jaki powstał z powodu niezapowiedzianej rezygnacji Możdżenia z funkcji dyrektora Wojewódzkiej Poradni Wychowawczo-Zawodowej (WPW-Z). W kolejnej części wypowiedzi wicekuratora usłyszałem zaskakującą ofertę: „Jest taka propozycja, abyś został dyrektorem tej poradni. Co ty na to?”
Przyznam, że zachowałem się jak przysłowiowy idiota, bo zapytałem: „A czy Bartosikowa o tym wie?” Na co Kopacki ze śmiechem odrzekł: „A czy ja bym z tobą o tym rozmawiał, gdyby ona o tym nie wiedziała? Mało tego – to jest jej pomysł.” Zamurowało mnie. Tak niedawno, bo pięć lat temu, ta sama Iwona Bartrosik, wtedy z Komitetu Łódzkiego, zabroniła mi pracy w tej samej poradni na szeregowym stanowisku pedagoga, a teraz proponuje mi tam fotel dyrektorski?
Usłyszałem, że na odpowiedź mam 24 godziny. Po zaledwie chwili, podczas której dokonałem błyskawicznej oceny sytuacji, która skończyła się myślą „bierz co ci los i Bartosikowa daje, bo gdy nie przyjmiesz – będziesz żałował” – odpowiedziałem: „Szkoda czasu – już teraz mówię tak”.
I już po kilku dniach, w jednym z ostatnich dni wakacji – pewnie był to wtorek 30 sierpnia – podczas posiedzenia rady pedagogicznej WPW-Z zostałem zaprezentowany jej pracownikom jako nowy dyrektor poradni – osobiście przez wicekuratora Rocha Kopackiego.
Jak stali czytelnicy moich wspomnień wiedzą – nie po raz pierwszy podjąłem się zadania na zupełnie nowym dla mnie polu działalności. Tak było gdy podjąłem się organizowaniem pracy zespołu pieśni i tańca w ŁDK, gdy zostałem dyrektorem domu dziecka, kiedy zatrudniałem się w placówce resocjalizacyjnej czy jako metodyk w ODN…
Ale to było wyzwanie z o wiele wyższej ligi – wszak była to instytucja rangi wojewódzkiej, zatrudniająca specjalistów nie tylko od wsparcia wychowawczego, ale przede wszystkim diagnozująca kandydatów do szkolnictwa zawodowego i prowadząca kompleksową diagnostykę i wsparcie uczniów z niepełnosprawnościami. Poza tym pełniła ona rolę zwierzchnika w stosunku do 6 -u poradni w Łodzi: (4 dzielnicowych i dwu rejonowych na Bałutach, zwanych rejonowymi) i po jednej poradni w Pabianicach, Zgierzu, Konstantynowie, Aleksandrowie, Ozorkowie i Głownie.
Dla mnie ta nowa rola miała dodatkowy „smaczek”. To właśnie w tej poradni, gdy jeszcze mieściła się ona w gmachu przedwojennej IMCA, w której po wojnie działał Młodzieżowy Dom Kultury, przemianowany później na Pałac Młodzieży, przy ul. Moniuszki, kiedy nazywała się jeszcze Okręgową Poradnią Wychowawczo-Zawodową, w latach 1964 – 1965 bywałem u pani dr Aleksandry Majewskiej, u boku której jako nieformalny i poufny jej asystent, amatorsko praktykowałem wychowawcze poradnictwo rodzinne. Poznałem nawet wtedy ówczesną dyrektorkę tej poradni – legendarną w tym środowisku panią Marię Woyczyńską. I oto teraz, po 24 latach, ja zostałem dyrektorem tej placówki.
Budynek który w opisywanym okresie był siedzibą Wojewódzkiej Poradni Wychowawczo-Zawodowej w Łodzi. Narożnik ulic Wólczańskiej i Zielonej. Obecnie jest on siedzibą klasztoru Ojców Dominikanów. (Zdjęcie współczesne)
Pierwsze tygodnie pracy w nowym miejscu poświęciłem na zapoznaniu się z prawnymi podstawami poradni, zatrudnionymi w niej ludźmi i infrastrukturą tej placówki. Szybkie wejście w rolę i elementarną wiedzę o strukturze organizacyjnej tej instytucji zawdzięczam dwu paniom: Annie Sławińskiej, która pełniła tam, jeszcze od czasu, gdy poradnią kierowała pani Maria Woyczyńska, obowiązki wicedyrektorki, oraz pani Jadwidze Motyl – kierowniczce administracyjnej z pięcioletnim już stażem na tym stanowisku.
Dzięki temu „przywarsztatowemu” szkoleniu szybko zorientowałem się, że tak jak na to wskazuje jej nazwa – poradnia realizuje swe zadanie, generalnie, w dwu nurtach. Pierwszym jest diagnostyka, orzecznictwo i wspieraniu uczniów z niepełnosprawnościami oraz – na drugim biegunie szkolnego systemu – diagnostyce i orzecznictwie uczniów wybitnie uzdolnionych. Drugim nurtem było wspieranie nauczycieli realizujących w szkołach zadania orientacji zawodowej oraz diagnostykę psycho-pedagogiczną i lekarską, poprzedzającą orzecznictwo w sprawach przydatności do kształcenia zawodowego.
Znając swoje możliwości kompetencyjne i poznawszy dotychczasowy zakres obowiązków koleżanki wicedyrektor nie miałem wątpliwości, że ja zajmę się pionem orientacji i poradnictwa zawodowego, pozostawiając Annie Sławińskiej jej dotychczasowy zakres przewodzenia zadaniom pierwszego nurtu. Muszę w tym miejscu stwierdzić, że bez życzliwości i wparcia koleżanki wicedyrektor nie byłoby możliwe tak szybkie i sprawne moje wejście w nową rolę dyrektora nieznanej przedtem instytucji.
Druga ze wspomnianych pań – Jadwiga, zwana przez wszystkich Motylową, była, nie tylko w początkowym okresie, ale przez cały czas mojej pracy w poradni, osobą niezastąpioną we wszystkich sprawach administracyjnych. Mogłem zawsze na niej polegać, nigdy mnie nie zawiodła. Nawet gdy akurat podczas mojej kadencji doszło do dwu włamań do budynku: raz przez piwnice – magazyn koksu i kotłownię, a drugi raz – z dachu sąsiedniej kamienicy, po wybiciu dziury w murze do naszych pomieszczeń na IV piętrze! I teraz, po tylu latach, mamy ze sobą kontakt na Facebooku, z którego korzystałem, konsultując z nią fakty, o których chciałem w tym wspomnieniu napisać, a co do których zawiodła mnie pamięć szczegółów.
Bo cóż zrobiłby, każdy, dyrektor bez lojalnych współpracowników !
x x x
Na koniec tej wprowadzającej części dodam jeszcze informację, że twórcy modelu poradni wojewódzkich zadbali o to, aby ich pracownicy nie byli odrerwani od codziennych problemów z którymi muszą sobie radzić psycholodzy i pedagodzy poradni dzielnicowych i miejskich. Pod bezpośrednią opieką WPW-Z były dwie szkoły: Szkoła Podstawowa nr 159 przy ul. 1 maja 89 w Łodzi oraz wiejska Szkoła Podstawowa w podłódzkich Mileszkach.
Foto: www.m.facebook.com
SP nr 159 w Łodzi przy ul. 1 Maja 89. Od utworzenia w jej budynku gimnazjum szkoła ta już nie istnieje.
Foto: Google Street View [www.dzienniklodzki.pl]
Szkoła Podstawowa w Mileszkach
2. Pierwsze miesiące w nowej roli i od razu zagraniczna delegacja
Aby dziś, z perspektywy minionych trzydziestu kilku lat, wspominać wydarzenia z jesieni 1988 roku, muszę choć w kilku zdaniach przywołać klimat polityczny tamtego czasu:
Pewnie niewielu czytających ten tekst pamięta, że nieomal dokładnie w tym samym czasie kiedy obejmowałem obowiązki dyrektora poradni – 31 sierpnia 1988 r. w Warszawie doszło do pierwszego od wprowadzenia stanu wojennego spotkania pomiędzy szefem MSW gen. Czesławem Kiszczakiem i Lechem Wałęsą. Panowie (z osobami towarzyszącymi) ponownie spotkali się 15 września. Już wtedy narodził się projekt zwołania spotkania „Okrągłego Stołu”. Ostatecznie jesienią do tego nie doszło, ale proces szukania przez władze PRL kompromisu ze środowiskiem zdelegalizowanego z chwilą ogłoszenia Stanu Wojennego związku zawodowego „Solidarność” już trwał…
Nikt z nas szczegółów tych spotkań wtedy nie znał, ale ówczesne radia nadające na falach krótkich („Wolna Europa”, „Głos Ameryki” i BBC „Tu mówi Londyn”) co nieco o tym informowały. I w tym czasie – jak pamiętam już w październiku – zostałem poinformowany, że w listopadzie z Kuratorium ma wyjechać „z braterską wizytą” delegacja do NRD, do władz oświatowych miasta partnerskiego Łodzi, którym było Karl-Marx-Stadt – stolica okręgu na południowy zachód od Drezna, graniczącego od południa z Czechosłowacją. I że ja, jako dyrektor WPW-Z, zostałem dokooptowany do tej delegacji, której szefem będzie wicekurator ds. kształcenia zawodowego Henryk Sobierajski, a towarzyszyć mu będzie Janusz Moos – kierownik Zakładu Przedmiotów Zawodowych łódzkiego IKN ODN. Tego drugiego znałem z widzenia, z zebrań pracowników ODN-u, w czasie gdy tam pracowałem. Ale nie miałem wtedy pojęcia o wieloletniej znajomości obu panów… Ale przede wszystkim nie wiedziałem o roli jaką ów wicekurator odegrał w stworzeniu ahistorycznego systemu nazw zespołów szkół zawodowych – budowlanych. Szkołom które przy ulicy Siemiradzkiego powstały kilkadziesiąt lat po szkołach z ulicy Kopcińskiego, ale których był dyrektorem, zanim awansowano go na wicekuratora od szkolnictwa zawodowego, nadał nazwę Zespół Szkół Budowlanych nr 1, a tamte z Kopcińskiego nazwano ZSB nr 2….
Przepraszam za ten wtręt, ale te fakty będą jeszcze przywołane w kolejnych wspomnieniach. Teraz wracam do opowieści o mojej podróży zagranicznej. Dokładnej daty nie pamiętam, ale na pewno było to w drugiej połowie listopada 1988 roku. Jechaliśmy służbowym samochodem Kuratorium (samochód prowadził jego etatowy kierowca) przez Wrocław, przejście graniczne Zgorzelec/Görlitz, a dalej przez Drezno – do Karl-Marx-Stadt. Po zjednoczeniu Niemiec miasto to ponownie nazywa się Chemnitz.
Ale wtedy – jeszcze – obowiązywała nie tylko ta nadana w 1950 roku nazwa, ale także cały „demoludowy” obrządek takich wizyt – nawet na tak niskim szczeblu. Na miejsce dojechaliśmy wieczorem – wprost na nocleg. Zostaliśmy zakwaterowani w specjalnie dla takich wizyt prowadzonym przez władze tego miasta hoteliku – na podobieństwo tego, który Łódź prowadziła przy al. Róż na Julianowie. Pokoje były dwuosobowe – oczywiście ja zamieszkałem z panem kierowcą, a panowie Sobierajski i Moos w drugiej „dwójce”. W każdym pokoju, obok miejsc do spania, był kolorowy telewizor i . . . bogato zaopatrzona w napoje (także wysokoprocentowe) lodówka.
I tu nie mogę nie pochwalić się, że dzięki tej okoliczności mogę od tego wieczoru datować uproszczenie relacji z obu panami. Bo po kilkudziesięciu minutach zagospodarowywania się w zajętych lokalach zostałem przez Janusza Moosa zaproszony do pokoju, w którym zamieszkał z wicekuratorem Sobierajskim. Gdy tam wszedłem, zobaczyłem obu panów w stroju już mało reprezentacyjnym, a na stole przygotowane „szkło” na trzy osoby i butelkę jakiegoś mocnego trunku z miejscowych delikatesów.
Krótko mówiąc – po kilku pierwszych „kolejkach”, padła ze strony wicekuratora propozycja: „Panie dyrektorze, przestańmy sobie „panować” – wypijmy brudzia – Henryk jestem!” Oczywiście to samo powtórzyło się z Moosem. I od tego wieczoru nie tylko byłem po imieniu z wicekuratorem Rochem (Kopackim), lecz i z Henrykiem, ale także i z Januszem. Ta ostatnia fraternizacja już za 5 lat odegra bardzo pozytywną rolę na kolejnym wirażu mojej zawodowej biografii…
Dziś przed południem, na swoim fejsbukowym profilu, zamieściła ten własny utwór, napisany przed paroma laty mową wiązaną, nasza koleżanka, emerytowana nauczycielka – Ewa Ćwikła. Zamieszczamy go bez skrótów:
U kolan babci, jako smyk,
uczyłam się jak Polką być.
I snuły baśnie się jak przędza:
o Wandzie, co nie chciała Niemca,
o Lechu i o Orle Białym
i „Kto ty jesteś? – Polak mały!”
Gdy czas dzieciństwa pachniał latem
mówiła o Emilii Plater,
o Naczelniku co w Krakowie
ślubował wierność Narodowi.
W niewyszukanych, prostych rymach
co zapadają w łatwo pamięć,
uczyła mnie, jak kraj ojczysty
kochać miłością, co nie kłamie.
A gdy odrosłam ciut od ziemi
to zamiast legend i wierszyków
opowiadała o przeszłości,
o czasach ofiar i zaszczytów:
jak prapradziadek pod Kościuszką
dostał w powstaniu skartabellat,
o poruczniku-adiutancie,
co w czasach Księstwa krew swą przelał…
Im starsza byłam, to tym bliższe
losy przede mną odkrywała:
ponure czasy okupacji,
obozy pracy, wojna cała…
W każdym zdarzeniu z wieków przeszłych,
czy dobra to, czy zła godzina
uczestniczyła czynnie, mocno,
dalsza i bliższa ma rodzina.
Pradziad nie wrócił spod Kijowa,
dziadek uciekał z łap niemieckich,
nikt pod pierzyną się nie chował,
choćby był niedorosłym dzieckiem…
Patriotyzm (łac. patria – ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęci ponoszenia za nią ofiar i gotowości do jej obrony. Charakteryzuje się przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, gotowością do pracy dla jej dobra i w razie potrzeby, poświęcenia dla niej własnego zdrowia lub nawet życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka. Oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością.
Źródło: www.pl.wikipedia.org/wiki/Patriotyzm
Proponujemy lekturę fragmentów tekstu Edyty Wąsik – nauczycielka historii w Szkole Podstawowej Paderewski w Lublinie, ekspertki CEO – zatytułowanego „Czym jest patriotyzm w XXI wieku?”:
Foto: www.paderewski.lublin.pl
Co to dziś znaczy być patriotą? Czy w naszych czasach również żyją bohaterowie? Czy jest gotowa recepta na to, jak uczyć patriotyzmu w czasie obchodów stulecia niepodległości?
Setna rocznica odzyskania niepodległości napełnia dumą i optymizmem, ale także skłania do refleksji: co to znaczy być patriotą w XXI wieku? Czy w naszych czasach również żyją bohaterowie? Jak szkoła może kształtować postawy patriotyzmu wolnego od fanatyzmu?
Warto, nie tylko w tym szczególnym roku poszukać odpowiedzi na te i podobne pytania. Próba odpowiedzi na nie to kluczowa kwestia w procesie edukacji. Ważne jest budowanie wśród młodych ludzi postaw świadomych obywateli, „zakochanych” w swoim kraju, lecz pragnących dobra nie tylko dla siebie, lecz także dla ludzi żyjących wokół. […]
Jak historia uczy patriotyzmu?
W budowaniu postawy współczesnego patrioty istotna jest ciekawość historii swojego narodu i wynikającej z niej kultury, świadomość cech, a nawet kompleksów ogólnonarodowych. […]
Spojrzenie na historię własnymi oczami pozwala kształtować umiejętność krytycznego myślenia i argumentowania. Pokazuje też, że przeszłość prawie nigdy nie jest czarno-biała, ma raczej wiele odcieni. […]
Codzienna, konsekwentna aktywność a patriotyzm
Innym, ważnym elementem dla budowania postawy patriotycznej jest aktywność społeczna. Z naszej polskiej historii możemy wyciągnąć wniosek, że mrówcza praca bohaterskich społeczników była niezbędnym elementem w drodze do odzyskania niepodległości.
Walka o wolność nie ograniczała się przecież wyłącznie do ryzykowania życia na polu walki. Zaliczała się do niej również sekretna edukacja młodych pokoleń, mozolne tworzenie lokalnych organizacji, budowanie solidarności wśród narodu i realizacja inicjatyw zmierzających do wspólnego celu. […]
Kim są patriota i patriotka XXI wieku?
Foto:Mateusz Włodarczyk/Forum[www.polityka.pl]
Prof. Marcin Wiącek – Rzecznik Praw Obywatelskich
Na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich zamieszczono wczoraj (9 listopada 2021 r.) informację, której fragmenty udostępniamy poniżej:
„Religia albo etyka – coś trzeba byłoby wybrać. Rzecznik o pomyśle ministra edukacji”
Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zapowiada zmianę zasad uczęszczania na lekcje religii i etyki w szkołach publicznych. Zakładają one obligatoryjność zajęć etyki dla uczniów, których rodzice nie wyrażą woli zorganizowania przez szkołę lekcji religii.
Wobec doniosłego znaczenia takiej zmiany rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek przedstawia swe uwagi i zalecenia. […]
Wprowadzenie obligatoryjności wyboru pomiędzy uczestnictwem w zajęciach z religii lub z etyki to odejście od fundamentalnych założeń obowiązującego dotychczas systemu organizacji lekcji religii i etyki. Z punktu widzenia wymogów poszanowania wolności sumienia i wyznania, za dopuszczalne uznawane są trzy zasadnicze modele:
>model świecki – lekcje religii zasadniczo niedostępne w szkole;
>model zintegrowany – w programie istnieje obowiązkowy przedmiot obejmujący zarówno wiedzę o różnych religiach jak i o etyce;
>model równoległy – w szkole jest nauczana religia (odrębnie dla poszczególnych wyznań), a dla dzieci, których rodzice preferują światopogląd areligijny są zajęcia alternatywne – najczęściej z etyki.
Obecnie mamy model równoległy. System ten ma utrwaloną tradycję. Jego podstawy reguluje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach.[…]
Planowane zmiany nie powinny prowadzić do nadmiernego ograniczenia, gwarantowanego konstytucyjnie (art. 48 ust. 1 Konstytucji) prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnym światopoglądem oraz poszanowania wolności sumienia i wyznania (art. 53 Konstytucji). […]
Lekcje religii nie stanowią prostego ekwiwalentu lekcji etyki. Zajęcia te mają bowiem charakter konfesyjny i odbywają się zgodnie z § 4 rozporządzenia MEN na podstawie programów opracowanych i zatwierdzonych przez właściwe władze kościołów i innych związków wyznaniowych i przedstawionych ministrowi edukacji jedynie do wiadomości.
Przyjęcie, że zajęcia te stanowią element realizacji funkcji wychowawczej szkoły, prowadziłoby do wniosku, że państwo ceduje jej realizację na związki wyznaniowe. Może to budzić wątpliwości z punktu widzenia zasady bezstronności w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych (art. 25 ust. 2 Konstytucji). […]
Pluralistyczny charakter przekazywanej wiedzy
Foto: Grzegorz Galasiński[www.dzienniklodzki.pl]
Wejście do Bursy Szkolnej nr 12 w Łodzi przy ul. Podgórnej nr 9/11
„Dziennik Łódzki” zamieścił dziś (10 listopada 2021 r. ) artykuł Macieja Kałacha zatytułowany „W bursie w Łodzi koronawirus wygasł w budynku męskim, ale jest u dziewcząt. W województwie łódzkim spadła liczba szkół z nauką zdalną”. Oto jego fragmenty:
We wtorek 150 szkół i przedszkoli z województwa łódzkiego prowadziło kształcenie zdalne – w całości (16) lub w przypadku części oddziałów (134). Jest to niższa liczba niż z poniedziałku (ogółem 174 placówki). […]
Z danych kuratoryjnych wynika, że we wtorek 55 łódzkich szkół i przedszkoli prowadziło kształcenie zdalne – w całości (12) lub w przypadku części oddziałów (43).
Natomiast Urząd Miasta Łodzi przedstawił dane, zgodnie z którymi na całkowitą zdalność przeszło aktualnie siedem podległych mu placówek (publicznych), zaś na hybrydowość – 46. Zatem, według UMŁ, łącznie razem w trybie normalnym nie działało we wtorek 53 (samorządowych) szkół i przedszkoli w Łodzi (na ogółem 308). […]
Przytaczane dane kuratoryjne – i z łódzkiego magistratu – nie obejmują takich miejsc jak Bursa Szkolna nr 12 w Łodzi, która w zeszłym tygodniu była największym ogniskiem koronawirusa w regionalnej oświacie. Według danych z 3 listopada, na koronawirusa chorowały tam 44 osoby: mieszkańców budynku męskiego oraz z kadry. Aktualnie chłopcy wyzdrowieli, natomiast pojawiły się przypadki koronawirusa (3) w budynku żeńskim. W związku z tym 111 nastolatek spędza czas w bursie na kwarantannie.
Cały artykuł „W bursie w Łodzi koronawirus wygasł w budynku męskim, ale jest u dziewcząt. W województwie łódzkim spadła liczba szkół z nauką zdalną” – TUTAJ
Źródło: www.dzienniklodzki.pl
Zaglądając na fejsbukowy profil Dawida Łasińskiego zwróciliśmy wczoraj (9 listopada 2021 r.) na tą informację:
Chcesz wziąć udział w spotkaniu z Olą i Piotrem, dziennikarzami naukowymi z Crazy nauka i wysłuchać na żywo ich wystąpienia 20.11 o 10:15?
Metoda jest tylko jedna.
Dołącz TERAZ do konferencji dla nauczycieli przedmiotów przyrodniczych Akademia Przyrodnika ONline. Liczba miejsc ograniczona.
Dowiedz się więcej i zarezerwuj swój bilet – TUTAJ
Źródło: www.facebook.com/lasinski.dawid
Foto: Jakub Włodek/A gencja Gazeta[www.polityka.pl]
Przemysław Czarnek
„Portal Samorządowy” zamieścił dzisiaj (9 listopada 2021 r.) informację zatytułowaną „Premier spotka się z szefami „Solidarności” i oświatowej „S„”. Oto jej „najciekawszy” fragment:
[…] Minister edukacji i nauki pytany był, czy w sytuacji nazwania przez „Solidarność” propozycji resortu edukacji i nauki „prowokacją” negocjacje między stroną rządową a związkami zawodowymi mogą się nadal toczyć.
„Oczywiście, że mogą się dalej toczyć negocjacje i będą się nadal toczyć. Z tego, co wiem jest planowane również w najbliższych dniach spotkanie w gronie: pan premier, szef Solidarności, szef Solidarności nauczycielskiej. I to będzie przedmiot naszych rozmów, również to zwiększone pensum” – odpowiedział Czarnek.
„Raz jeszcze powtarzam: bardzo proszę Solidarność, jak i inne związki zawodowe, również te, które się wczoraj do Platformy Obywatelskiej zapisały, zapisały w cudzysłowie, o to by zastanowiły się, w jakim świetle stawiają nauczycieli: czy prawdą jest w związku z tym, że nauczyciele pracują tylko 18 godzin (…), a zwiększenie pensum do 22 godzin to zwiększenie czasu pracy nauczycieli. Ale to jest nieprawda, bo gdyby tak było, to rzeczywiście byłby to skandal. Nauczyciele pracują 40 godzin i 40 godzin będą pracować, ani godziny więcej” – wskazał.
„Jeszcze raz powtarzam: ideą jest to, żeby zmienić system pracy nauczycieli – więcej pracy dla ucznia, mniej pracy z biurokracją, w ramach tych samych 40 godzin i ani godziny więcej. Więc bardzo proszę wszystkie związki zawodowe, by zastanowiły się w jakim świetle w społeczeństwie, nie w środowisku nauczycielskim, stawiają nauczycieli, bo stawiają ich w złym świetle sugerując, że to jest tylko 18 godzin” – powiedział.
Źródło:www.portalsamorzadowy.pl
Szanowny Pan Przemysław Czarnek
Minister Edukacji i Nauki
Opinia Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” dotycząca Propozycji zmian w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli z dnia 22 października 2021 roku
Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” odrzuca w całości propozycje Ministerstwa Edukacji i Nauki przedstawione w trakcie posiedzenia Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty z dnia 22 października 2021 roku. Warunkujemy jednocześnie dalsze prowadzenie negocjacji od wywiązania się rządu z zobowiązania wyrażonego w pkt VI Porozumienia z 7 kwietnia 2019 r., tzn. zmiany systemu wynagradzania, polegającej na powiązaniu pensji nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej.
Zaprezentowane rozwiązania osłonowe, będące konsekwencją planowanego przez resort edukacji zwiększenia pensum traktujemy, jako prowokację mającą na celu zerwanie rzeczywistych negocjacji z KSOiW NSZZ „Solidarność”. Nasz Związek wielokrotnie artykułował w debacie publicznej oraz w trakcie spotkań Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty, że nigdy nie zgodzi się na wyższy wymiar obowiązkowego wymiaru zajęć kosztem masowych zwolnień nauczycieli. Kuriozalna w tym zakresie jest zwłaszcza propozycja dotycząca warunków przejścia na wcześniejszą emeryturę na podstawie art. 88 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela.
W tym miejscu należy wyraźnie podkreślić, iż Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” od kilkunastu lat domaga się przywrócenia praw nabytych, w tym praw emerytalnych dla nauczycieli zatrudnionych przed 1999 rokiem na zasadach obowiązujących przed dniem wejścia w życie negatywnej i sprzecznej z Konstytuują RP nowelizacji Karty Nauczyciela. Zaprezentowana przez MEiN propozycja, polegająca na arbitralnym wydłużeniu okresu uprawniającego do przejścia na wcześniejszą emeryturę z 10 do 15 lat, nie tylko nie realizuje tego postulatu, lecz obejmuje swym zasięgiem jedynie niewielki ułamek nauczycieli poszkodowanych niekorzystnymi zmianami w przepisach warunkujących prawo do emerytury.
Propozycje MEiN w przedmiocie czasu pracy nauczycieli dowodzą z kolei tego, że resort edukacji całkowicie ignoruje albo pomija stanowiska i opinie naszego Związku zgłaszane w ostatnich miesiącach. Wskazać należy, że KSOiW NSZZ „Solidarność” już 8 października 2021 r. pismem o sygn. L.dz. KSOiW/393/2021 odrzuciła podniesienie dydaktycznego czasu pracy pracowników oświaty.
Warszawa, 4 listopada 2021 r.
Pan Przemysław Czarnek
Minister Edukacji i Nauki
Związek Nauczycielstwa Polskiego, zgodnie ze stanowiskiem swoich ciał statutowych tj. Prezydium i Zarządu Głównego ZNP oraz opinią ZNP do propozycji zmian w pragmatyce zawodowej nauczycieli z dnia 21 września 2021 r., odrzucił wszystkie projektowane dotychczas przez Ministerstwo Edukacji i Nauki zmiany w ustawie Karta Nauczyciela.
Zdecydowanie odrzucamy również kolejne propozycje MEiN przedstawione podczas spotkania Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty 22 października 2021 r. Nie zawierają one żadnej jakościowej zmiany powodującej zwiększenie prestiżu zawodu nauczyciela. Wprost przeciwnie sankcjonują i rozszerzają wcześniejsze propozycje resortu w zakresie czasu pracy, mające negatywne skutki dla jakości kształcenia uczniów i wychowanków.
Nie akceptujemy wprowadzenia nowej formuły „godzin karcianych” dla nauczycieli, a w związku z tym również propozycji rozszerzenia jej na nauczycieli nietablicowych oraz nauczycieli przedszkoli i innych form wychowania przedszkolnego, a także nauczycieli praktycznej nauki zawodu, odpowiednio o 3 i 2 godziny tygodniowo.
Ponadto, za kuriozalną uznajemy propozycję wydłużenia okresu uprawniającego do przejścia na wcześniejszą emeryturę do 2013 r., która została przedstawiona w ramach rozwiązań osłonowych dla nauczycieli. Prawo to dotyczyć będzie nielicznej grupy nauczycieli w przedziale wieku życia 59-63 lata. Proponowana zmiana brzmienia art. 88 ust. 2a ustawy Karta Nauczyciela nie spełnia oczekiwań środowiska nauczycielskiego, któremu odebrano uprawnienie do wcześniejszej emerytury w trakcie trwania pracy zawodowej.
Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się przywrócenia nauczycielom prawa do przejścia na emeryturę bez względu na wiek oraz obliczania wysokości tego świadczenia według „starych zasad” (art. 53 ustawy emerytalnej).
W przypadku odrzucenia ww. propozycji, domagamy się szybkiego uruchomienia procedur legislacyjnych w zakresie nowelizacji ustawy o nauczycielskich świadczeniach kompensacyjnych, która pozwoli na podjęcie przez nauczyciela pracy w oświacie bez utraty tego świadczenia.
Zgodnie z ustaleniami oczekujemy uzgodnienia terminu spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim w celu podjęcia rozmów na temat postulowanej przez ZNP zmiany systemu wynagradzania nauczycieli, polegającej na powiązaniu wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce narodowej, jak również podwyższenia wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli od 1.01.2022 r.
Przedstawione przez Ministerstwo Edukacji i Nauki propozycje nie służą budowaniu prestiżu zawodu nauczyciela i dalsze trwanie przy nich resortu edukacji odbieramy jako brak jakiejkolwiek woli porozumienia.
Z poważaniem,
Sławomir Broniarz /-/
Prezes ZNP
Źródło: www.znp.edu.pl
x x x
Stanowisko Prezydium Zarządu Głównego ZNP z 8 listopada 2021 r.
Prezydium ZG ZNP, kierując się opiniami członków i członkiń Związku Nauczycielstwa Polskiego, krytycznie odnosi się do realizacji przez Ministerstwo Edukacji i Nauki naszych postulatów, zgłaszanych podczas rozmów Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty, w zakresie:
>zmiany systemu wynagradzania nauczycieli i powiązania go ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce,
>zwiększenia subwencji oświatowej, w tym wzrostu wynagrodzeń nauczycieli od 1 stycznia 2022 r.,
>rozwiązań emerytalnych.
Ponadto, Prezydium ZG ZNP krytycznie ocenia… […]
Więcej – TUTAJ
Źródło: www.lodz.znp.edu.pl












