
Radość i nauka w szkole
Uśmiech i śmiech mają znaczenie. W rzeczywistości mają duże znaczenie, ponieważ rodzą radość. Radość jest częścią zdrowego klimatu, a w miejscach, w których spędzamy dużo czasu, takich jak szkoła, zdrowy klimat ma kluczowe znaczenie dla sukcesu uczniów i nauczycieli. Szczególnie teraz, gdy w świecie dzieje się tak wiele tragicznych spraw.
Uczniowie w odpowiedziach na ankietę, co najbardziej cenią w nauczycielach, na drugim miejscu wymieniają – poczucie humoru.
Radosne środowisko w klasie pomaga uczniom uczyć się. Gdy doświadczamy radości uwalnia się dopamina i działa jak wewnętrzna nagroda. Wydzielanie dopaminy pomaga również w zapamiętywaniu. Radość w trakcie uczenia się powoduje, że uczniowie doświadczają mniej stresu i stają się bardziej odporni na stres w przyszłości. Poprzez radosną zabawę rozwija się poczucie wspólnoty, które daje poczucie bezpieczeństwa niezbędne dla uczenia się.
To, co jest zabawne dla jednej osoby, może nie być zabawne dla kogoś innego. Jednak, na pewno pomagają w odczuwaniu radości: częste uśmiechanie się i doświadczanie śmiechu. Niby mało, ale to mało może czynić cuda. Jeśli nauczyciel się uśmiecha, to emanuje życzliwością, jeśli się śmieje to zachęca do tego również swoich uczniów.
W szkole nie zawsze jest obecny szczery śmiech, jeśli nauczyciele się nie śmieją, to uczniowie też tego nie robią. Powinniśmy nauczyć się pielęgnować radość.
Kilka wskazówek, jak uszczęśliwiać siebie i innych w szkole:
1.Nie okazuj smutku.
Każdy nauczyciel może mieć gorsze i lepsze dni. Jeśli na przykład zaleje mu piwnicę i całą noc wybiera wiodę, to rano w szkole nie jest radosny. Jest po prostu zmęczony i mało uważny. Powinien zadbać o to, aby jego nastrój nie przenosił się na uczniów. Warto odłożyć swoje zmartwienia, znaleźć coś pozytywnego i z tego się cieszyć. Można też obrócić w żart, to co wpłynęło na jego obniżenie nastroju. Dzięki takiej postawie mija zły nastrój i jest to leczące również dla nauczyciela.
2.Żartuj.
Nie każdy potrafi, jest to cenna umiejętność. Warto zapamiętać kilka żartów, które mogą rozśmieszyć uczniów i mieć je w zanadrzu. Można poszukać inspiracji w internecie. Zaczynanie lekcji od żartu, jest świetnym pomysłem.
Obracanie w żart poważnych lub trudnych spraw jest też leczące. Nie chodzi o lekceważenie, ale o zauważenie radosnej strony.
Należy pamiętać, że niedopuszczalne jest żartowanie z uczniów, najwyżej można żartować z siebie samego.
3.Lecz muzyką.
Może się wydawać, że na lekcjach przedmiotowych nie ma miejsca na muzykę. Jednak, gdy uczniowie widocznie się nudzą lub potrzebują przerwy, muzyka może im pomóc. Można puszczać stale ten sam utwór, aby był pewną tradycją dla uczniów, ale można też zaskakiwać uczniów wyborem utworu.
Można też zorganizować dwuminutową imprezę taneczną. Muzyka i ruch świetnie poprawiają nastrój.
4.Organizuj zabawy i krótkie gry
Można zorganizować krótką zabawę, grę, aby chwilę odpocząć i zająć się czymś innym. Najlepiej zrobić zabawę połączona z ruchem.
5.Głoś dobrą nowinę.
Najlepiej poprzez docenianie. Podkreślenie sukcesów i świętowanie daje wiele radości.
Można wysyłać do rodziców SMS z krótkim docenieniem lub wpisywać posta na grupie klasowej, wtedy radość przenosi się do domu.
6.Radość przez samodzielność
Oczywiście nie chodzi tylko o samą radość, nauka jest w szkole najważniejsza, ale znacznie lepiej się uczyć w atmosferze radości.
Radość w klasie służy zwiększeniu osiągnięć naukowych.
Istnieją głębsze sposoby na wplecenie radości w naukę niż tylko uśmiechanie się lub opowiadanie dowcipu. Można pytać uczniów o zdanie, dawać im wybór, umożliwiać samodzielność i doceniać ich sukcesy.
Inspiracja artykułem Rity Platt (USA)
Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl
Foto: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
Powitanie ministra Przemysława Czarnka na progu Szkoły Podstawowej Specjalnej nr 26 w Lublinie.
Wizyta ministra Przemysława Czarnka w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 26 w Lublinie
Minister Przemysław Czarnek odwiedził Szkołę Podstawową Specjalną nr 26 im. Janusza Korczaka w Lublinie. Podczas wizyty rozmawiał z przedstawicielami władz lokalnych i samorządowych, gronem pedagogicznym oraz radą rodziców na temat poprawy warunków pracy w placówce oraz rozwoju szkolnictwa specjalnego w Lublinie.
Ważnym punktem wizyty szefa MEiN w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 26 były rozmowy na temat poprawy warunków pracy w placówce oraz rozwoju szkolnictwa specjalnego w Lublinie. W dyskusji z udziałem Ministra Edukacji i Nauki uczestniczyli: Wojewoda Lubelski Lech Sprawka, przedstawiciele Urzędu Miasta w Lublinie i Kuratorium Oświaty w Lublinie, dyrekcja i grono pedagogiczne szkoły oraz rada rodziców. […]
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
x x x
Minister Przemysław Czarnek otworzył wirtualną strzelnicę w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Lublinie
Szef MEiN otworzył wirtualną strzelnicę w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 1 im. Zbigniewa Herberta w Lublinie. Inwestycja została dofinansowana ze środków programu MON „Strzelnica w powiecie”. Pozwala na wzbogacenie oferty kształcenia w klasach mundurowych. […]
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
x x x
W Uniwersytecie Medycznym w Lublinie […] odbyła się konferencja podsumowująca pilotażowy program profilaktyki krótkowzroczności u dzieci #DobrzeWidzieć. Minister Przemysław Czarnek zapowiedział, że program będzie kontynuowany, ponieważ wyniki badań klinicznych są niepokojące. […]
– Jeśli chcemy unikać problemów społecznych, to musimy ten program rozszerzyć na całą Polskę po to, aby w porę zapobiegać i wskazywać konkretne kierunki terapii i leczenia – wskazywał.
Wyniki pilotażu wspólnie z Ministrem Edukacji i Nauki przedstawili: Rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie prof. dr hab. n. med. Wojciech Załuska, Prorektor UM w Lublinie ds. Umiędzynarodowienia, Cyfryzacji i Promocji prof. dr hab. n. med. Robert Rejdak oraz Lubelska Kurator Oświaty Teresa Misiuk.
Źródło: www.facebook.com/ministerstwo.edukacji.nauki/
Więcej – TUTAJ
W sobotę 21 maja 2022 r. Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu tekst, w którym podjął problem pozycji dyrektora szkoły w kontekście aktualnej sytuacji polskiej oświaty. Oto fragmenty tego posta – pogrubienie czcionek w pewnych fragmentach tekstu – redakcja „Obserwatorium Edukacji”:
Nieodstrzegalni na świeczniku
„Polska 2050” ogłosiła swój program dla edukacji. To pierwsze obszerne opracowanie na ten temat po stronie szeroko rozumianej opozycji. I chociaż żal ściska mi serce z powodu ogólnego braku reakcji na niedawny apel blisko dwustu sygnatariuszy o połączenie sił i stworzenie wspólnego programu partii opozycyjnych w tej jakże ważnej dziedzinie, pocieszam się, że nawet najdłuższą drogę zaczyna się od pierwszego kroku. Być może wykonało go właśnie ugrupowanie Szymona Hołowni. Nie tracę więc wiary, że ponadpartyjne porozumienie dla edukacji w naszym kraju jest możliwe i kiedyś przyoblecze się w ciało.
Tymczasem mamy to, co opublikowałInstytut „Strategie 2050”. Grubo ponad sto stron analiz, propozycji i postulatów dotyczących różnych aspektów funkcjonowania polskiej oświaty. Jako że ogłaszając ten dokument zapowiedziano konsultacje społeczne, odniosę się do niego całościowo, ale dopiero za czas jakiś. Trudno ad hoc w sposób przemyślany skomentować tak obszerne opracowanie. Tym bardziej, że z racji swojego pionierskiego charakteru zasługuje na szczególną uwagę.
Tu i teraz postanowiłem natomiast nawiązać do jednego tylko z wielu spostrzeżeń, które wyniosłem z lektury. Otóż w całym dokumencie nie znalazłem żadnych treści, które zaadresowane byłyby wprost do dyrektorów placówek oświatowych.
x x x
Dyrektorzy są przedziwną grupą pracowników oświaty. Wymienia się ich jednym tchem z nauczycielami, o ile jednak tych ostatnich coraz bardziej brakuje, to deficytu dyrektorów jakoś nie widać. Owszem, w konkursach jest mniej kandydatów niż kiedyś, czasem wręcz tylko jeden, ale każda placówka swojego szefa posiada. Fascynuje mnie to zjawisko, bo pełnienie funkcji kierowniczej w oświacie zakrawa obecnie w moim odczuciu na masochizm. Lista potencjalnych źródeł frustracji jest naprawdę długa. Jej fundament stanowi ogromny zakres odpowiedzialności, bowiem dyrektor jednoosobowo odpowiada za wszystko w swojej placówce. Do tego dochodzi, między innymi, pokłosie reformy Zalewskiej w postaci monstrualnej podstawy programowej i spiętrzenia roczników w szkołach ponadpodstawowych, pauperyzacja oraz postępujące wypalenie zawodowe nauczycieli. Ze zjawisk najnowszych: ogromne zmęczenie dwoma latami stanu wyjątkowego, jakim dla szkół i przedszkoli była pandemia, gwałtowny napływ do placówek uczniów przybyłych z Ukrainy, fala zaburzeń psychicznych u dzieci i dorosłych, rosnący deficyt nauczycieli, no i fatalna atmosfera ogólnego braku zaufania społecznego. Oczywiście natężenie tych zjawisk jest różne, w zależności od rodzaju placówki i jej lokalizacji, ale pełnienie funkcji kierowniczej gdziekolwiek w oświacie wydaje mi się dzisiaj gwarancją przyspieszonego nabycia siwizny na skroniach. A jednak dyrektorzy trwają. […]
Na dyrektorski świecznik docierają niezliczone komunikaty władzy. Niby minister Czarnek rządzi, ale tak naprawdę to wszystkie jego decyzje wprowadzają w życie dyrektorzy. Z przekonaniem lub bez, ale wobec przepisów osobiste poglądy są mało istotne. [,…]
Przestudiowałem dokładnie cały ów program. Zauważyłem troskę o nauczycieli – postulat odniesienia ich wynagrodzeń do średniej krajowej, ale ani słowa o godnym wynagradzaniu kadry kierowniczej. Postulat wprowadzenia nauczycielskiej superwizji, ale brak analogicznego pomysłu dla dyrektorów, choć uważam, że byłaby ona równie potrzebny, a z racji znacznie mniejszej liczebności tej grupy, dużo bardziej realna w aspekcie kadrowym i finansowym. […]
Szukałem w programie „Polski 2050” odniesienia do postulatu autonomii placówek oświatowych. To bardzo ważna kwestia dla dyrektora. Bez określenie zakresu tej autonomii nie bardzo wyobrażam sobie praktykowanie postulowanej przez autorów programu wolności „od” i wolności „do” w edukacji. Proponują oni natomiast, w sposób dość imperatywny, włączenie do działalności szkół (niekiedy także przedszkoli) konkretnych i obowiązkowych zajęć edukacyjnych. Niektóre z nich, nawiasem mówiąc, będą równie kontrowersyjne dla ludzi o poglądach konserwatywnych, jak panaczarnkowy przedmiot „historia i teraźniejszość” dla liberałów takich jak ja. I to jest oczywiście prawo autorów programu, by postulować bliskie sobie rozwiązania, jednak chyba każdy dyrektor ma świadomość, że gdy przyjdzie do zmian, to on sam znajdzie się w centrum potencjalnego konfliktu, a nie twórcy takiego czy innego pomysłu. […].
Uważam, że w jakimkolwiek ponadpartyjnym pakcie edukacji, którego powstanie postuluje „Polska 2050” a ja popieram całym sercem, niezbędne będzie określenie modelu zarządzania placówkami oświatowymi i zakresu czynności oraz odpowiedzialności kadry kierowniczej. Nie można sobie pozwolić na niedostrzeganie tych, którzy chcąc nie chcąc znajdują się na świeczniku. Zwykły pragmatyzm zresztą podpowiada, że łatwiej zacząć wprowadzanie zmian konsultując je i przekonując do nich dwadzieścia tysięcy dyrektorów, aniżeli – pomijając ten etap – od razu pół miliona nauczycieli.
x x x
Póki co, program dla edukacji „Polski 2050” ujrzał światło dzienne i oczekuje swojego dalszego losu (sam jestem go bardzo ciekawy). Tymczasem władza, która w swojej autorytarnej wizji oświaty buduje system zarządzany strachem, ma dla dyrektorów propozycję nowego narzędzia (może raczej odświeżenia bardzo starego, sprzed ponad pół wieku), pozwalającego na nieco bardziej skuteczne reagowanie w sytuacjach trudnych wychowawczo. Mianowicie – przeczytaj TUTAJ
Osobiście sercem jestem za tym rozwiązaniem, ale rozum podpowiada mi, że było ono dobre w społeczeństwie pół wieku temu. Dzisiaj spodziewam się raczej tylko jeszcze większej liczby konfliktów z rodzicami. Tym niemniej sądzę, że część moich koleżanek i kolegów po fachu może ten projekt potraktować z wdzięcznością, jako próbę dostarczenia im narzędzia tam, gdzie go dotkliwie brakuje. Z ich punktu widzenia konkret. Myślę, że snując wizje zmian w edukacji należy więcej miejsca poświęcić konkretom – nie tylko deklarując intencje i plany, ale także dokładnie precyzując sposób ich realizacji. Dla dyrektorów placówek oświatowych to ostatnie jest najważniejsze.
Cały tekst „Nieodstrzegalni na świeczniku” – TUTAJ
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl
Książka, która nigdy nie powinna zostać wydana
Gdy w minioną środę zamieszczałem informację o tym, że 17 maja 2022 r. w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku odbył się XII Ogólnopolski Kongres Nauczycieli Wychowania do Życia w Rodzinie i gdy przywołałem fragment wypowiedzi pani wiceminister Marzeny Machałek, że „wychowanie do życia w rodzinie to jest wychowanie do życia z drugim człowiekiem, to jest nauczenie dzielenia się z drugim człowiekiem, a także zdolności do ofiary” pomyślałem już, że powinienem temat tych zajęć realizowanych współcześnie w polskich szkołach podjąć w najbliższym felietonie. Co niniejszym czynię.
Na początek przypomnę, że już przed ponad czterdziestoma laty, czyli jeszcze w PRL, jako prelegent Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, zrealizowałem setki spotkań z uczniami, nie tylko łódzkich szkół, na tematy będące i dzisiaj w podstawie programowej tych zajęć, to znaczy o problemach okresu dojrzewania, a w szkołach ponadpodstawowych – szerzej, generalnie o seksualności człowieka. Dzięki zdobytym wówczas doświadczeniom dyrekcja łódzkiego Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego w roku szkolnym 1987/1988 powierzyła mi obowiązki nauczyciela metodyka przysposobienia do życia w rodzinie. I to jest główny powód mojego interesowania się problematyką pdż w ogóle. I dlatego owa środowa informacja o – już XII – kongresie nauczycieli wychowania do życia w rodzinie stała się bodźcem do takich oto refleksji:
Pierwsza dotyczy historii owych kongresów. Skoro ten był już dwunasty, to znaczy, że pierwszy powinien odbyć się przed jedenastoma laty. Jednak Googl informuje, że odbył się on 9 – 10 maja 2010 roku w Częstochowie, a drugi – 3 – 4 kwietnia 2011 roku także w Regionalnym Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli „WOM” w Częstochowie. [Więcej – TUTAJ]
O III kongresie brak jest informacji, ale za to wiadomo, że IV odbył się 15 kwietnia 2013 roku w Auli Forum RODN „WOM” , także w Częstochowie.
Kolejne kongresy odbywały się: V – 4 i 5 maja 2014r., VI – w dniach 19–20 kwietnia 2015 r, VII – w dniu 11 kwietnia 2016 r.. O VIII brak jakichkolwiek informacji. Udało się potwierdzić, że IX kongres odbył się w dniach 15 i 16 kwietnia 2018 r., X – w dniach 28 i 29 kwietnia 2019 r, zaś XI – 18-19 kwietnia 2021 roku, także w Częstochowie i – po raz pierwszy z udziałem ministra Przemysława Czarnka. Jak widać – w 2020 roku kongres nie odbył się i dlatego ten z ubiegłego tygodnia był dopiero XII.
Niestety – poza pierwszymi dwoma, jedynie o kongresach V i VII są w Internecie pewne informacje.
Jednak nawet na podstawie tych dostępnych informacji można nabrać przekonania, że programy tych wszystkich spotkań bliższe były światopoglądowi Ojców Paulinów z Jasnej Góry niż aktualnej wiedzy naukowej, dostarczanej przez seksuologię i nauki społeczne, gromadzące wiedzę o tym jak współcześnie funkcjonują trwałe związki międzyludzkie.
Moja druga refleksja jest pochodną poprzedniej informacji. Zastanawiam się, jakie są przyczyny tego, że ów tak ważny nurt szkolnej edukacji, i to od tylu lat, niezależnie od tego jakie władze zarządzały edukacją, pozostaje na poziomie niewiele różniącym się od dziewiętnastowiecznych przekazów naszych prababek o roli bocianów, grzesznym charakterze aktu seksualnego i tragicznych skutkach masturbacji. Zapewne mało kto wie, a jeśli kiedyś czytał to zapomniał, że Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton” już w 2009 roku przeprowadziła sondaż, w którym zapytano nastolatków o ich doświadczenia związane z edukacją seksualną w szkołach. Aż 40% badanych twierdziło, że nigdy na żadnym etapie edukacji szkolnej nie miało styczności z programem Wychowanie do życia w rodzinie, a niektóre z nadesłanych opisów lekcji były wręcz szokujące (stereotypy legitymizujące przemoc wobec kobiet, zideologizowane informacje). I już wtedy organizatorzy tego badania apelowali do Ministerstwa Edukacji Narodowej o konieczne zmiany. Przypomnę, że ministrem była wówczas Katarzyna Hall.
Grupa „Ponton” swój sondaż powtórzyła w maju 2014r. Lektura raportu, jaki o jego wynikach opublikowano jest „dołująca”. Nie miejsce tu nawet na jego streszczanie – zapoznajcie się z nim sami – TUTAJ. W tym czasie za to jak działa polska edukacja odpowiadała pani minister Joanna Kluzik-Rostkowska
Przypominam, że I Kongres Nauczycieli Wychowania do Życia w Rodzinie odbył się w maju 2010 roku. I co? I nic z tego dla poprawy jakości realizacji tych zajęć nie wyniknęło. Że to prawda niechaj zaświadczy najnowszy materiał – z 5 maja 2022 r.- zamieszczony na stronie TVN24, zatytułowany „Uczniowie nie chcą chodzić na WDŻ. Skąd ta niska frekwencja?”. Są tam informacje”. Są tam informacje o sondażu przeprowadzonym we wrocławskich szkołach, z której można dowiedzieć się, że chęć uczęszczania na zajęcia wdż zadeklarowało jedynie 31,65 proc. uczniów podstawówek i 5,88 proc. uczęszczających do szkół ponadpodstawowych. [Więcej – TUTAJ]
Jak się nad tym stanem rzeczy spokojnie zastanowić, to w świetle programu XII Kongresu Nauczycieli Wychowania do Życia w Rodzinie nie powinno to być niespodzianką. A ja – jako konkluzję na koniec tego felietonu – dodam jeszcze, że ten wskaźnik rezygnacji uczniów z uczestniczenia w tak prowadzonych zajęciach wdż jest bardzo optymistyczną informacją: mamy mądrą młodzież, która nie pozwala sobie na wmawianie, że białe jest czarne, a czarne jest białe.
Włodzisław Kuzitowicz
Wczoraj (20 maja 2022 r.) na portalu OKO.press został zamieszczony tekst, którego główną częścią jest zapis rozmowy Julii Theus z Iriną Makarową –mieszkającą w Polsce od 27 lat Ukrainką, która jako wolontariuszka pomaga dzieciom – uciekinierom z Ukrainy. Oto fragmenty zapisu tej rozmowy:
[…] Irina Makarowa pochodzi z Czernihowa, miasta na północy Ukrainy. Mieszka w Warszawie. Do Polski przeprowadziła się 27 lat temu, kiedy wyjechała na studia. Ma polskie korzenie, jej babcia była Polką.
Z wykształcenia jest pedagożką i nauczycielką prac technicznych oraz fizyki, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Pracuje w firmie, która podlega instytutowi Polskiej Akademii Nauk. Po pracy jeździ do jednej z warszawskich szkół podstawowych, gdzie pracuje jako wolontariuszka. Pomaga dzieciom, które uciekły przed wojną z Ukrainy, przygotować się do egzaminu ósmoklasisty.
Rozmawiamy o tym, że ukraińskie dzieci zaledwie po trzech miesiącach pobytu w Polsce muszą zdawać egzaminy i uzyskiwać promocję. Muszą też przystąpić do egzaminu z ośmiu lat nauki języka polskiego, co graniczy z absurdem.
Julia Theus, OKO.press: Dlaczego pomaga pani w szkole?
Irina Makarowa: Dzieci, które uciekły z Ukrainy przed wojną, znalazły się nagle w obcym kraju, zostawiły swoje domy, bliskich. Chodzą do nowej szkoły, na lekcje prowadzone w języku, którego nie rozumieją. Czują się nieswojo, a w dodatku zaraz muszą zdawać egzaminy. Chcę im pomóc.
Kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, a w moim rodzinnym mieście, Czernihowie, toczyły się największe walki, zachorowałam. Przez kilka dni nie mogłam wyjść z domu, pomóc ludziom, którzy uciekali do Polski. Czułam się winna. Myślałam sobie, moi przyjaciele walczą o życie, kryją się w schronach przed bombami, a ja siedzę bezczynnie w Warszawie.
Przyjęłam do domu dziewczynę, która uciekała podczas bombardowania z Kijowa. Pomagałam na tyle, ile mogłam, ale czułam niedosyt. I zgłosiłam się na wolontariat do szkoły. […]
W polskich szkołach uczy się teraz 200 tysięcy dzieci z Ukrainy. Ale ile jest ich w pani szkole?
Kilkanaścioro. Dołączyły do dwóch polskich klas. Na początku wojny uczniów z Ukrainy było więcej, ale wróciły do kraju. Na przykład chłopiec z Łucka pojechał z rodzicami do domu, jak tylko Rosjanie przestali zrzucać tam bomby.
Po lekcjach dzieci z Ukrainy mają dodatkowe zajęcia wyrównawcze, żeby nadrabiać materiał. Tylko, że część z nich nic nie rozumie.
Na przykład dziewczynki, które pochodzą z okolic Doniecka i mówią tylko po rosyjsku. Dzieci, które pochodzą z zachodniej Ukrainy, są w stanie zrozumieć język polski, jeżeli mówi się wolno. Bo ukraiński i polski są podobne.
Ale ogromny problem ze zrozumieniem czegokolwiek mają dzieci, które pochodzą z rosyjskojęzycznych terenów. To cała lewobrzeżna Ukraina — południe, wschód i obwód czernichowski. W Czernihowie większość ludzi mówi po rosyjsku. Tak samo jest w obwodzie charkowskim czy sumskim. W Mariupolu po rosyjsku mówili wszyscy. A przecież to właśnie tereny atakowane przez Rosjan, z których ucieka najwięcej ludzi z dziećmi.
Dzieci, które mówią tylko po rosyjsku, mają więc w polskich szkołach najtrudniej?
Zdecydowanie. Szybko integrują się z polskimi dziećmi, ale rozumieją niewiele. […]
Jak zatem dzieci z Ukrainy mają zdawać egzaminy? Według danych resortu edukacji, w tym roku do egzaminu ósmoklasisty ma przystąpić 7 tysięcy dzieci z Ukrainy. I mimo tego, że nie znają języka polskiego, zdać egzamin z ośmiu lat nauki tego przedmiotu.
W miniony wtorek 17 maja 2022 r. dr Marzena Żylińska zaprosiła na spotkanie trzech przedstawicieli Zjednoczonego Związku Uczniowskiego: Sebastiana Wodnickiego, Mateusza Makucha i Wiktora Adamczyka. Relacja ze spotkania została zatytułowana „Postulaty Zjednoczonego Związku Uczniowskiego – Uczniowie zabierają głos”. Warto posłuchać jakie przedstawili oni postulaty:
Relacja „Postulaty Zjednoczonego Związku Uczniowskiego – Uczniowie zabierają głos” – TUTAJ
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/
Z dużym opóźnieniem zamieszczamy informację ze strony Krajowej Sekcji Oświata i Wychowanie NSZZ „Solidarność”, zamieszczoną tam 10 maja 2022 roku w formule pliku filmowego z konferencji prasowej:.
Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” żąda w trybie natychmiastowym odwołania Pana Przemysława Czarnka z funkcji Ministra Edukacji i Nauki.
Scrreen z relacji filmowej
Roman Laskowski – członek Prezydium KSOiW , Ryszard Proksa – przewodniczący KSOiW, Monika Ćwiklińska – rzeczniczka prasowa KSOiW
Konferencja prasowa kierownictwa Prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność” z dn. 10 maja 22022 r. – TUTAJ
Pismo Przewodniczącego Ryszarda Proksy do Premiera Mateusza Morawieckiego z dn. 9 maja 2022 r. – TUTAJ
x x x
Zobacz także wywiad z Jerzym Ewertowskim z Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, zamieszczony na „Portalu Samorządowym” wczoraj (18 maja 2022 r.):
Chcą rozmawiać z rządem o oświacie. „Jesteśmy w czarnej dziurze” – TUTAJ
Źródło:www. educarium.pl/laboratoria-przyszlosci?
Oto obszerne fragmenty tekstu, który dzisiaj (19 maja 2022 r.) rano został zamieszczony na stronie wyborcza.pl Łódź:
Program „Laboratoria Przyszłości” na finiszu, a szkoły w Łodzi wciąż czekają na pieniądze
[…] – To największa tego typu inwestycja w unowocześnienie polskiej szkoły, polskiej edukacji, w kompetencje przyszłości naszych dzieci – mówił we wrześniu Przemysław Czarnek, minister edukacji, gdy ogłaszał rozpoczęcie programu „Laboratoria Przyszłości”. Programu, który miał kosztować ponad miliard złotych i dzięki któremu w każdej szkole podstawowej i specjalnej miał pojawić się nowoczesny sprzęt. M.in. drukarki i długopisy 3D, aparaty fotograficzne, laptopy, zestawy do nauki programowania dla najmłodszych, pracownie robotyki. A także statywy, mikrofony, lutownice, filamenty do drukarek.m
[…] Beneficjentami programu miały być wszystkie szkoły, które się do niego zgłoszą. Wnioski najpierw należało zgłaszać do organów prowadzących (czyli samorządu), te z kolei zgłaszały się do wojewody o przyznanie wsparcia. Najpierw za termin końcowy przyjmowania zgłoszeń obrano 15 listopada 2021 r. Później termin ten wydłużono do końca listopada. Najpóźniej 1 września do szkół ma trafić cały zamówiony sprzęt. Ale żeby tak się stało, najpierw trzeba go zamówić. To z kolei wymaga rozpisania przetargów. Żeby więc zmieścić się w terminach, pieniądze już dawno powinny być na kontach samorządów.
– Spośród łódzkich placówek edukacyjnych uprawnionych do udziału w programie zgłosiły się wszystkie. Czyli 90 podstawówek i 21 szkół specjalnych – wylicza Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydent Łodzi. – 24 z nich wciąż nie otrzymały dofinansowania. Łączna kwota, o jaką wnioskowaliśmy, to 12,3 mln zł. Otrzymaliśmy 8,6 mln zł. […]
W praktyce oznacza to, że ponad 13 tys. dzieci nadal nie ma dostępu do obiecanych przez rząd nowych technologii, które miały pomagać im w nauce. Jak podkreśla Piotr Bors, dyrektor Departamentu Pracy, Edukacji i Kultury UMŁ, podczas składania wniosków system nie informował o błędach. Według wiedzy samorządu zostały one złożone poprawnie, podobnie jak wnioski 87 innych szkół, które dofinansowanie dostały.
– Nie znamy przyczyn, dla których część szkół otrzymała pieniądze na dodatkowe wyposażenie, a 24 placówki wciąż na nie czekają – mówi Bors. – Żeby wydać te ponad 3,5 mln zł, musimy już ogłaszać przetargi. Obligują nas do tego procedury zamówień publicznych. Dlatego apelujemy do Ministerstwa Edukacji, żeby mniej zajmować się ideologią, a więcej pracą. Bo my nie wiemy, co powiedzieć części łódzkich dzieci, które w przeciwieństwie do kolegów i koleżanek z innych szkół nie mogą korzystać z drukarek 3D czy innego nowoczesnego sprzętu. [,…]
Pytania o brakujące pieniądze skierowaliśmy do biura wojewody łódzkiego. Pytaliśmy m.in. o to, dlaczego kwota 3,7 mln zł nie została dotychczas przekazana samorządowi, kiedy pieniądze zostaną przekazane i czy w związku z opóźnieniem planowane są zmiany w harmonogramie programu, aby szkoły spokojnie mogły zrealizować zakupy. Czekamy na odpowiedzi.
Do kwestii wydłużenia terminu rozliczenia programu nawiązuje też Moskwa-Wodnicka: – 23 lutego dostaliśmy informację, że pieniądze za kilka dni będą na koncie samorządu. Gdyby wtedy faktycznie wpłynęły, do lipca mieliśmy czas na zakupy. Ale pieniędzy nie ma i pojawia się pytanie, ile podobnych sytuacji ma miejsce w całej Polsce. Decyzja o wydłużeniu terminów musiałaby zapaść na szczeblu krajowym, bo to przecież program krajowy.
Cały tekst „Program ‘Laboratoria Przyszłości’; na finiszu, a szkoły w Łodzi wciąż czekają na pieniądze” – TUTAJ
Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/
Źródło: www.taniaksiazka.pl/
Dzisiaj proponujemy obszerne fragmenty najnowszego tekstu z bloga „Pedagog”. Prof. Śliwerski odnosi się w nim do treści, zawartych w książce Dale’a McGowana Poza wiarą:
Wiara w wychowanie poza wiarą religijną
Jakiś czas temu ukazał się pod redakcją Dale’a McGowana przekład Zbigniewa Kościuka rozpraw, którym nadano tytuł: Poza wiarą. Jak wychować wrażliwe, etyczne dzieci w świeckiej rodzinie (III wydanie, Warszawa 2020). Nie dostrzegłem zainteresowania tą książką w środowisku akademickim zapewne dlatego, że po pierwsze nie jest to autorskie podejście do normatywnej pedagogiki, a po drugie zawiera ona kilkadziesiąt esejów, szkiców, publicystycznych narracji. Trudno zatem odczytać ją jako zwarty sensownie zbiór koncepcji, orientacji czy jakieś spójne podejście do wychowania. […]
Skoro mamy już trzecie wydanie powyższego tytułu, to znaczy, że wzrosło zainteresowanie wśród rodziców, a może i nauczycieli czy działaczy oświatowych o świeckiej orientacji i filozofii życia. Jak każda koncepcja wychowania, która ma normatywny charakter, osadzony w określonym ideologicznie systemie wartości, błędnie jest określana mianem pedagogiki poza wiarą, bowiem każdy, kto jest do niej przekonany zaświadcza tym samym, że w nią wierzy. Wiara nie jest bowiem tylko religijnym fenomenem, gdyż z psychologicznego punktu widzenia wybór jakichś wartości, identyfikowanie się i postępowanie zgodnie z nimi wymaga czynnika emocjonalnego.
Także świeckie osoby są wierzącymi, choć nie ze względu na religię, jakąś teozofię, ale na zbiór wartości tworzących względnie spójną filozofię czy orientację życiową. Wydawca magazynu „Sceptic” Michael Shermer otwiera ten zbiór przedmową zatytułowaną „Licencja na świeckie wychowanie”. Autorami tekstów są osoby świeckie, których wspólnym przekonaniem jest wiara w to, że chcą wychować dzieci na uczciwych obywateli wcale nie muszą one być istotami religijnymi, a więc dla bycia ojcem nie potrzeba żadnego certyfikatu. […]
McGowan twierdzi, że nie chodzi mu w tej rozprawie o obalenie wiary religijnej, ani też o zachęcanie czytelników do laickiego wychowywania dzieci. Jednak dzieli się swoją wiarą, że: Prowadzenie świeckiego stylu życia w religijnym świecie należy do najtrudniejszych społecznych wyborów (s. 17). Równie dobrze można byłoby stwierdzić, że życie zgodnie z wiarą religijną w świeckim świecie należy do najtrudniejszych społecznych wyborów. Tak binarne podejście jest z każdej perspektywy iluzją o rzekomej tolerancji, otwartości czy szacunku dla odmienności.
Tak, jak wierzący chrześcijanie uważają, że socjalizacja w wierze religijnej musi być wspomagana instytucjonalnym wychowaniem i kształceniem w ramach katechezy, lekcji religii, ale przede wszystkim praktykowania wiary, podobnie i wolnomyśliciele wierzą w to, że pozbawiając dziecko kontaktu z wiarą religijną i osobami wierzącymi zapewnią mu rozwój w duchu racjonalnego myślenia ufając, że po latach, jako osoba dorosła samo dokona wyboru za lub przeciwko wierze religijnej. Ma mu pomóc w tym wyborze nie doświadczenie, kontakt w wiarą religijną, ale jedynie przekaz wiedzy o religii jako kulturowym wytworze człowieka (s. 19).
Tak jak nie ma jednego sposobu wychowywania w wierze, tak samo nie istnieje jednolite wychowanie ateistyczne. Autor tej książki jako rodzic, który nie posiada wiedzy naukowej na temat istoty, mechanizmów, uwarunkowań, metod, form i technik wychowawczych, nie rozumie, że zbiór wartości (system) wyznacza jedynie kierunek wychowania. Przeciwstawianie ich zatem sobie nie prowadzi do wykluczenia pozostałych, gdyż świat nie jest czarno-biały. Nie ma zatem lepszego czy gorszego wychowania, gdyż ten rodzaj aksjologicznego osądu nie podlega weryfikacji w kategoriach prawdy i fałszu. […]
W minionym tygodniu pojawiły się artykuły na temat organizowania przez rodziców świeckich przyjęć uwieńczonych wręczaniem dzieciom prezentów, by nie miały kompleksu z tytułu chwalenia się przez ich rówieśników wychowywanych w wierze religijnej otrzymaniem pamiątek (także prezentów) w związku z przystąpieniem do I Komunii świętej. Jesteśmy już oswojeni ze świeckimi i religijnymi ceremoniami pogrzebowymi, ale chyba niewielu przychodzi do głowy, że jedna z nich jest prawdziwa, a druga fałszywa, czy na odwrót, że któraś jest lepsza lub gorsza.
Cały tekst „Wiara w wychowanie poza wiarą religijną” – TUTAJ
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
Na „Portalu Samorządowym” zamieszczono dzisiaj (18 maja 2022 r.) informację, która jest przysłowiową „kropką nad i” w sprawie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw, której projekt wpłynął do Sejmu 22 marca 2022r., uchwaloną przez Sejm 7 kwietnia, którą Senat przesłała ponownie do Sejmu ze swoimi poprawkami 28 kwietnia, którą Sejm – po przyjęciu części poprawek – ostatecznie uchwalił 12 maja 2022 r. Oto fragmenty tego tekstu:
Egzamin ósmoklasisty w maju już na stałe – prezydent podpisał nowelizację
[…]
Zgodnie z nowelizacją egzamin ósmoklasisty w roku szkolnym 2022/2023 i 2023/2024, podobnie jak w poprzednich latach, zostanie przeprowadzony na podstawie wymagań egzaminacyjnych stanowiących zawężony katalog wymagań określonych w podstawie programowej kształcenia ogólnego. Ogłoszone zostaną w formie rozporządzenia ministra edukacji i nauki. Zdecydowano też o bezterminowym odstąpieniu od wprowadzenia na egzaminie czwartego przedmiotu – egzaminu z przedmiotu do wyboru.
W noweli zapisano również, że od roku szkolnego 2022/2023 termin przeprowadzania egzaminu ósmoklasisty zostanie na stałe przesunięty z kwietnia na maj.[…]
Także egzamin maturalny w roku szkolnym 2022/2023 i 2023/2024, podobnie jak w poprzednich latach, zostanie przeprowadzone na podstawie wymagań egzaminacyjnych, które zostaną określone w rozporządzeniu.
Zdecydowano też, że w latach szkolnych 2022/2023 i 2023/2024 absolwent zda egzamin maturalny i uzyska świadectwo dojrzałości, jeżeli otrzyma z każdego przedmiotu obowiązkowego co najmniej 30 proc. punktów możliwych do uzyskania i przystąpi do egzaminu z co najmniej jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym.
Na egzaminie z przedmiotu dodatkowego, niezależnie czy będzie go zdawać absolwent szkoły ponadpodstawowej, czy szkoły ponadgimnazjalnej, nie będzie w tych latach progu punktowego stanowiącego o zdaniu egzaminu maturalnego z tego przedmiotu.
Próg 30 proc. na egzaminie z przedmiotu dodatkowego zostanie wprowadzony na maturze w roku szkolnym 2024/2025. […]
W nowelizacji są zawarto również przepisy o zatrudnianiu w szkołach i przedszkolach specjalistów: pedagogów, pedagogów specjalnych, psychologów, logopedów lub terapeutów pedagogicznych.
Zgodnie z nimi w latach szkolnych 2022/2023 i 2023/2024, łączna liczba etatów specjalistów nie może być niższa niż: 1,5 etatu, który powiększa się o 0,2 etatu na każdych kolejnych 100 dzieci lub uczniów – jeżeli liczba dzieci lub uczniów przekracza 100; 1 etat – jeżeli liczba dzieci lub uczniów przekracza 50 i nie przekracza 100; 0,5 etatu – jeżeli liczba dzieci lub uczniów przekracza 30 i nie przekracza 50; 0,25 etatu – jeżeli liczba dzieci lub uczniów wynosi od 1 do 30. Na ten cel w roku 2022 subwencja oświatowa ma być zwiększona o 514,5 mln zł ze środków rezerwy celowej budżetu państwa przeznaczonej na zmiany systemowe w finansowaniu jednostek samorządu terytorialnego, w tym w finansowaniu zadań oświatowych.
Rok szkolny 2022/2023 i 2023/2024 traktowane są jako czas przejściowy. Docelowo od roku szkolnego 2024/2025 normy mają być inne. […]
Nowelizacja umożliwi samorządom powierzenie szkole lub placówce niebędącej jednostką prowadzoną przez samorząd prowadzenie zadań związanych z pełnieniem funkcji wiodącego ośrodka rehabilitacyjno-koordynacyjno-opiekuńczego w ramach kompleksowego programu wsparcia dla rodzin „Za życiem”. Powierzenie funkcji wiodącego ośrodka koordynacyjno-rehabilitacyjno-opiekuńczego nastąpi po przeprowadzeniu otwartego konkursu ofert.
Na mocy nowelizacji możliwe będzie wprowadzenia nauki zdalnej z innych powodów niż COVID-19, o ile zawieszenie zajęć stacjonarnych trwa dłużej niż dwa dni.
Nowela umożliwia też powoływanie przez ministra edukacji i nauki zespołów doradców i ekspertów oraz ustanawiania programów inwestycyjnych w zakresie oświaty.
Cały tekst „Egzamin ósmoklasisty w maju już na stałe – prezydent podpisał nowelizację” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Ustawa z dnia 12 maja 2022 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw – plik PDF
– TUTAJ











