Dzień Dziecka nie we wszystkich krajach jest świętowany 1 czerwca. Tego dnia swoje święto obchodzą najmłodsi mieszkańcy Polski, Czech, Słowacji  czy Chin, gdzie Dzień Dziecka ustanowiono już w 1926 r. Z kolei w Japonii Dzień Dziecka jest obchodzony 5 maja, a  Kanadzie 20 listopada, czyli w rocznicę uchwalenia Deklaracji Praw Dziecka (1959 r.) oraz Konwencji o Prawach Dziecka.

 

Niektóre kraje nie wyznaczyły konkretnego dnia do świętowania. Przykładowo w Argentynie Dzień Dziecka przypada w drugą niedzielę sierpnia. Na Węgrzech dzieci świętują w ostatnią niedzielę maja, a w Australii w czwartą środę października.

[Źródło: www.radiolodz.pl/posts/79393-swietuja-wszystkie-dzieci]

 

 

 

Warto wiedzieć, że obok Międzynarodowego Dnia Dziecka ustanowiono jeszcze:

 

 

Międzynarodowy Dzień Dzieci-Żołnierzy (12 lutego)

 

Międzynarodowy Dzień Dzieci Ulicy (12 kwietnia)

 

Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego (25 maja)

 

Dzień Dzieci Będących Ofiarami Agresji (4 czerwca)

 

Dzień Dziecka Afrykańskiego (16 czerwca)

 

Dzień Dziewczynek (Dziewcząt) (11 października)

 

Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Przemocy wobec Dzieci (19 listopada)

 

 

Ponadto są jeszcze:

 

 

Światowy Dzień Sprzeciwu wobec Pracy Dzieci (12 czerwca)

 

Dzień Pamięci Dzieci Nienarodzonych i Zmarłych (15 października)

 

 

[Źródło: www.pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Dziecka]

 

 

 x            x            x

 

 

 

 

Czytaj dalej »



 

Dlaczego wciąż tak wiele osób nie chce dostrzec, jak wiele dzieci właśnie w szkole traci chęć do uczenia się? Jak wiele traci wiarę w siebie? Dlaczego tak wielu dorosłym nie przeszkadza fakt, że dzieci w szkole się nudzą, że się boją, że wiele z nich z powodu stresu traci radość z życia, że z powodu szkolnych obowiązków nie mają czasu na swoje zainteresowania, kontakty społeczne, sport, czyli na normalne życie? DLACZEGO tak wielu z nas dorosłych nie widzi, że to jest zwyczajnie nie fair???

 

Dlaczego tak trudno zmienić tradycyjny model szkoły?

 

Bo wciąż zbyt wielu osobom podoba się ten pruski, który powstał na potrzeby świata, którego już nie ma.

 

Bo wciąż wielu osobom wydaje się – więcej, głęboko wierzą – że dzieci uczą się tylko wtedy, gdy są do tego zmuszane, gdy się boją, gdy za pracę dostają nagrody. Wciąż zbyt mało osób wierzy, że dzieci chcą się uczyć, niestety właśnie w szkole tracą chęć do nauki i wiarę w swoje możliwości.

 

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/marzena.zylinska

 

 

x           x           x

 

 

Obejrzyj i wysłuchaj plik filmowy na Yoy Tube:

 

 

 

Dlaczego dzieci zadają tyle pytań… a potem przestają? Występuje Dawid Myśliwiec  –  TUTAJ

 

 



Na portalu Bankier.pl  zamieszczono dzisiaj (31 maja 2022 r.) taką oto informację:

 

Cyberbezpieczne szkoły. Szkolenie specjalistów zacznie się już od liceum

 

W 16 szkołach ponadpodstawowych w Polsce mają powstać klasy o profilu „Cyberbezpieczeństwo i nowoczesne technologie”. W ten sposób Ministerstwo Obrony Narodowej chce pozyskać specjalistów, których brakuje na rynku pracy. […]

 

W tym eksperymentalnym projekcie mają wziąć udział szkoły, które stawiają na wysoką jakość kształcenia. Niezbędne do tego jest spełnienie kilku formalnych kryteriów, tj. prowadzenie działalności dydaktyczno-wychowawczej w dziedzinie obronności państwa wpisanej w statucie szkoły, posiadanie klasy realizującej program z matematyki i informatyki lub matematyki i fizyki na poziomie rozszerzonym czy uzyskanie odpowiedniej średniej wyników z matur z matematyki w ciągu ostatnich trzech lat.

 

Screen z relacji filmowej [www.portalsamorzadowy.pl]

 

 

W każdym województwie jest klasa pod patronatem Ministerstwa Obrony Narodowej, przy finansowaniu Ministerstwa Obrony Narodowej, realizująca działania czy programy z cyberbezpieczeństwa. Zwiększyliśmy liczbę studentów na wojskowych uczelniach, w tym w Akademii Technicznej czy Akademii Marynarki Wojennej na wydziałach związanych z cyberbezpieczeństwem – mówi gen. bryg. Karol Molenda, dyrektor Narodowego Centrum Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni, cytowany przez Portal Samorządowy.

 

Innym rozwiązaniem testowanym przez MON, a które z założenia ma zaspokoić zapotrzebowanie na specjalistów, jest Wojskowe Ogólnokształcące Liceum Informatyczne im. Polskich Kryptologów w Warszawie, które ma przygotowywać absolwentów do kontynuacji nauki na uczelniach wojskowych.

 

 

 

Źródło: www.bankier.pl

 

 

x            x           x

 

 

Więcej na ten sam temat:

 


Portal Samorządowy” – Szkolą przyszłych cyberżołnierzy. Polska ich potrzebuje, jak nigdy dotąd  –  TUTAJ

 



Dzisiaj (31 maja 2022 r.) stacja TVN24 poinformowała w południowych Wiadomościach, a wkrótce potem na swej stronie internetowej, o bardzo ważnym do łodzian wydarzeniu:

 

Foto: Magdalena Dąbek,Radio Łódź[www.radio.kielce.pl/pl/wiadomosci/radio-lodz]

 

 

W tym budynku (na zdjęciu stan przed remontu), przy ul. Mielczarskiego r. Cmentarnej, otwarto Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci.

 

 

W Łodzi uruchomiono Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci. „Skala potrzeb jest gigantyczna”

 

W Łodzi uruchomiono Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci. Pomocy psychologicznej ma udzielać 24 ekspertów: psychologów, psychiatrów i psychoterapeutów. Opieką objęci mają być przede wszystkim pacjenci łódzkiego Śródmieścia i Polesia, dwóch centralnych dzielnic Łodzi. – Pandemia, śmierć najbliższych czy wydarzenia w Ukrainie pozostawiają bardzo wyraźny ślad w psychice młodych ludzi. Obserwujemy wysyp pacjentów – podkreśla dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

 

Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci powstało w odnowionym budynku po poradni chorób płuc przy ul. Mielczarskiego.

 

Zatrudniono 24 osoby: psychologów, psychoterapeutów środowiskowych i lekarzy psychiatrówmówi Anna Śremska, dyrektorka Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Łodzi.

 

W budynku planowane jest jeszcze otwarcie dwóch pięter, na których wciąż trwa remont. Będzie tam działał oddział dzienny, w którym dzieci i młodzież będą korzystać z długoterminowej psychoterapii, kontynuować edukację we wsparciu psychoterapeutycznym. Będzie też poradnia psychiatryczna o rozszerzonym profilu oraz hostel, który będzie azylem w sytuacjach, gdy młody pacjent nie będzie miał gdzie się podziać.

 

Stworzenie centrum było możliwe dzięki dotacji z Unii Europejskiej w wysokości 16 mln złotych. […]

 

W centrum pracuje zespół triażowy. To psychologowie i psychoterapeuci, którzy są zespołem pierwszego kontaktu. Diagnozują potrzeby dziecka na już. Określają, czy dziecko potrzebuje natychmiastowej pomocy, a może od razu wymaga hospitalizacji – relacjonuje Katarzyna Pasikowska-Poczopko, reporterka TVN24 zajmująca się sprawą.

 

Podkreśla, że placówka ma ściśle współpracować z innymi jednostkami, między innymi ze szkołami. Założenie jest takie, że przychodnia będzie sama zwracać się do dzieci i młodzieży, która może potrzebować pomocy – wyjaśnia reporterka.

 

Paulina Przyrowska, ordynator Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci podkreśla, że pracownicy placówki spotykają się z pacjentami w miejscu ich zamieszkania.

 

To daje psychoterapeucie większą możliwość zorientowania się, jakie są problemy tej rodziny. Terapeuci będą mogli pójść także do szkół i przedszkoli pacjentów. Będzie to więc praca z całą grupą osób zaangażowanych w trudności danej rodziny – podkreśla. […]

 

 

Cały tekst „W Łodzi uruchomiono Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci. ‘Skala potrzeb jest gigantyczna’”

TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.tvn24.pl/lodz/

 

 

x            x            x 

 

 

Zobacz także:

 

„Rado Łódź”  –  Łódź: otwarcie Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i MłodzieżyTUTAJ

 

 



Dzisiaj na poranną lekturę proponujemy obszerne fragmenty zapisu rozmowy z Justyną Suchecką – dziennikarką edukacyjną, przez dekadę związana z „Gazetą Wyborczą”, dziś w  TVN24.pl, autorką bestsellera „Young Power. 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat

 

Foto: www.facebook.com/justynasucheckamedia

 

Justyna Suchecka

 

 

 

Justyna Suchecka: Nie mówię, że Team X to panteon autorytetów. Ale czy my pamiętamy, kogo kiedyś podziwialiśmy?

 

[…]

Natalia Szostak: – Zacznijmy od trudnego pytania. Jesteś autorytetem młodych ludzi?

 

Justyna Suchecka – Nie wiem, czy bym chciała. Okazuje się, że wielu z nich to słowo „autorytet” nie kojarzy się specjalnie dobrze. Część w ogóle autorytetów nie szuka. 

 

Ale gdybyś mnie zapytała, czy chciałabym być dla nich inspiracją – to owszem. Albo czy jestem osobą, której ufają – mam nadzieję, że tak.

 

Pierwsza rzecz, która mi przyszła do głowy, gdy powiedziałaś, że chciałabyś porozmawiać o autorytetach, to: o, rany, ja chyba nie jestem kompetentna. I wyjątkowo to nie była kolejna odsłona syndromu oszustki, tylko fakt, że mimo wielu rozmów, które odbywam z nastolatkami, trudno było mi przypomnieć sobie taką, w której padałoby słowo „autorytet”.

 

I to było dziwne, bo przecież w tych rozmowach sporo jest wątków osób, które podziwiają, szanują, które im imponują albo które ich inspirują. Wiele z tych postaci mogłoby spełniać kryterium autorytetu, a jednak nigdy lub prawie nigdy ich tak nie nazwali.[…] A ja o młodych piszę chyba równie długo jak o edukacji, czyli jakieś 12 lat. Nie da się dobrze pisać o szkole, nie rozumiejąc tego, co spotyka tych, którzy do niej chodzą.

To dlaczego nie „autorytet”?

Gdy zaczęłam rozpytywać młodzież, czemu tak niechętnie używają słowa „autorytet”, usłyszałam, że dla nich autorytet to często ktoś taki, kogo na wzór chcą im namaścić dorośli. I niby czasem mają zrobić w szkole projekt albo napisać wypracowanie o swoim autorytecie, ale pula nazwisk, które mogą wskazać, jest dość wąska. 

 

Bo najlepiej, jakby to był Jan Paweł II, kardynał Stefan Wyszyński, Lech Kaczyński lub Donald Tusk – w zależności od opcji politycznej, no a w najgorszym wypadku ktoś z rodziny. W „najgorszym”, bo wiadomo, starszych trzeba szanować, ale mama czy dziadek to postaci, którymi trudno zaskoczyć nauczycieli. To taka praca najwyżej na czwórkę. A już zupełnie serio – mam nadzieję, że to świadczy o ich dobrych relacjach, a nie o łatwej ucieczce od prawdziwej odpowiedzi.

 

Autorytetami bywają nauczyciele. I to jest coś niesamowitego, bo nauczyciel, który zasłużył u nastolatka na takie określenie, z dużym prawdopodobieństwem będzie mu towarzyszył całe życie. To zwykle pasjonaci swoich przedmiotów, ale też osoby, które widzą w uczniu człowieka, a nie zestaw stopni. I w ten sposób autorytetami zostają osoby, które ich w ogóle nie uczą! Jak Przemek Staroń, etyk z Sopotu, czy Agnieszka Jankowiak-Maik znana jako Babka od histy z Poznania, lub moje ostatnie odkrycie – Aneta Korycińska, Baba od Polskiego z Warszawy. Robią niesamowite rzeczy dla edukacji – również na Instagramie i TikToku. W tym ostatnim medium prawdziwą furorę robi anglistka Ola, ukryta za nickiem a_ps89 z ponad sześcioma milionami polubień. Jej relacje z uczniami to coś, co przywraca nadzieję w edukację i ludzi. […]

 

 

Niedawno ukazała się twoja książka „Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze”, zbiór rozmów z osobami, które uczą, jak dbać o zdrowie psychiczne. Czy twoi rozmówcy mogą być autorytetami?

 

Zdecydowanie. Myślę, że osoby, które potrafią przyznać się do swoich słabości i podzielić się w tym względzie własnym doświadczeniem, budują właśnie to niezbędne, by być inspiracją czy autorytetem – zaufanie.

 

Widzę, jak młodzi odbierają Janinę Bąk, która opowiedziała o swoich zmaganiach z chorobą afektywną dwubiegunową. Ale często słyszę też, że imponuje im Iga Świątek, która nie tyle opowiada o kryzysach, co o roli psychologa w osiąganiu sukcesów i mierzeniu się z wyzwaniami.

 

Iga bardzo zapunktowała, gdy przekazała pieniądze ze swojej wygranej Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę i Słonie na Balkonie. Dla młodych to był dowód, że ona nie tylko coś tam sobie gada, ale jej zaangażowanie jest autentyczne.

 

Podobnie jak w przypadku tego, co mówi o konflikcie w Ukrainie, i tego, że cały czas gra z przypiętą do czapki ukraińską flagą. To tylko pozornie małe rzeczy.

 

 

A co z Gretą Thunberg? Ktoś o niej wspominał?

 

Czytaj dalej »



  Foto:Piotr Molecki/East News[www.natemat.pl]

 

 

Skoro minister Czarnek jest daleko, w Ameryce, zamieszczamy te dwa teksty, które od kilkunastu dni czekały na sprzyjającą okoliczność:

 

 

„na:Temat” – Dominik Kuc, Oto najbardziej przyjazne LGBTQ+ szkoły w Polsce. Autor rankingu mówi, jak placówki mogą się zmienić

 

Dzień przed tegorocznym dniem walki z homofobią opublikowano wyniki czwartej edycji Rankingu Szkół Przyjaznych młodzieży LGBTQ+. Badanie dotarło do ponad dwóch tysięcy polskich placówek edukacyjnych. Szkoły, które wygrały, mogą pochwalić się wieloma działaniami na rzecz równości osób nieheteronormatywnych i transpłciowych. Co takiego dokładnie robią?

 

17 maja to Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Poniższy tekst powstał w ramach naszej akcji poświęconej walce z homofobią. W naTemat.pl w tym dniu oddajemy głos aktywistom, którzy dbają o prawa społeczności LGBTQ+.

 

Dominik Kuc – członek rady Fundacji GrowSpace i kampanii Wolna Szkoła, koordynator Rankingu Szkół Przyjaznych LGBTQ+. Współpracuje także z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę.

 

Na początek proste pytanie – jak w ogóle powstaje ranking? Jak co roku uczniowie i uczennice ocenili swoje szkoły pod kątem równości, akceptacji i bezpieczeństwa osób LGBTQ+, w tym roku zagłosowało 14000 osób. Na 10 najlepszych szkołach zostały powieszone tablice z napisem „Bezpieczna Szkoła”, a pierwsze 25 szkół otrzymało Dyplomy Równości.

 

Na podium znalazły się kolejno: XXXVIII Dwujęzyczne Liceum Ogólnokształcące z Poznania (1 miejsce), Międzynarodowe Liceum Ogólnokształcące Paderewski z Lublina (2 miejsce), Liceum „Collegium Gedanense” z Gdańska (3 miejsce). Tegoroczny Ranking powstał pod patronatem Komisji Europejskiej w Polsce, Prezydentów miast Warszawy, Łodzi, Poznania, Gdańska i Opola oraz marszałek województwa lubuskiego. Ze szczegółowymi wynikami można zapoznać się  TUTAJ. […]

 

 

Pomoc nawet w samorządach

 

Młodzież bierze sprawy w swoje ręce nawet w samorządach. Młodzieżowa Rada Miasta Gdańska utworzyła komisję ds. równego traktowania, która weźmie na tapet między innymi kwestię mniejszości płciowych i seksualnych w szkołach.

 

Liceum „Collegium Gedanense” z Gdańska zajęło w tym roku 3 miejsce w Rankingu Szkół Przyjaznych LGBTQ+, a inne szkoła – Uniwersyteckie Liceum im. Pawła Adamowicza – otrzymała Dyplom Równości. Asygnowała je wiceprezydentka miasta Monika Chabior.

 

Nasza młodzieżowa rada zrzesza uczniów i uczennice ze wszystkich szkół w mieście i dlatego w każdej z nich możemy działać. Bierzemy sprawy w swoje ręceopowiada Jakub Hamanowicz, przewodniczący komisji i młodzieżowy radny.

 

W zeszłym roku, gdy stowarzyszenie Tolerado organizowało warsztaty antydyskryminacyjne dla nauczycieli i nauczycielek, spotkało się to z bardzo negatywną reakcją. Radni Prawa i Sprawiedliwości zawiadomili wówczas nawet ministra edukacji i nauki oraz pomorską kurator oświaty.[…]

 

Zatrważające badania

 

Tegoroczne wyniki wskazują, że 30 proc. młodzieży uważa, że nie każda osoba może czuć się w szkole bezpiecznie. Biorąc pod uwagę, że obowiązek szkolny obejmuje około 1,5 mln uczniów i uczennic, daje to prawie pół miliona osób, które uczą się i dorastają w poczuciu zagrożenia.

 

Co więcej, nie jest to tylko młodzież LGBTQ+, to każda osoba, która w powszechnym mniemaniu odstaje od normy. Aż 83 proc. ankietowanych mówi o tym, że w ich szkole jest przynajmniej jedna osoba, do której mogą zwrócić się o pomoc. Niestety tylko jedna piąta uczniów i uczennic bierze udział w warsztatach i akcjach dotyczących równości, np. Tęczowych Piątkach. Działania tych szkół dają jednak nadzieję na zmianę na lepsze.

 

 

Cały tekst „Oto najbardziej przyjazne LGBTQ+ szkoły w Polsce. Autor rankingu mówi, jak placówki mogą się zmienić” – TUTAJ

 

 

Źródło: www.natemat.pl

 

 

x          x          x

 

 

„Krytyka Polityczna” –  Jędrzej Dudkiewicz, Czego dowiedzieliśmy się z tegorocznego Rankingu Szkół Przyjaznych LGBTQ+?

 

Czytaj dalej »



Oto fragmenty artykułu Karoliny Słowik, zamieszczonego  dzisiaj (30 maja 2022 r.) przez „Gazetę Wyborczą”, w wersji papierowej noszącego tytuł „Furtka Czarnka”, zaś  na stronie internetowej gazety –W całej Polsce brakuje dyrektorów szkół. Czarnek ma rozwiązanie”:

 

 

 

[…] Koniec maja to czas rozstrzygania konkursów na dyrektorów szkół. W Gdańsku w tym roku zorganizowano ich 60. – Do czterech nikt się nie zgłosił, więc będziemy je organizować ponowniemówi rzecznik prasowy gdańskiego ratusza Patryk Rosiński. – 20 z tych konkursów ogłosiliśmy przymusowo: 16 dyrektorów zdecydowało się przejść na emeryturę, chociaż mogliby dalej uczyć, a czterem skończyła się kadencja i nie zdecydowali się wystartować ponownie – wymienia Rosiński.

 

To problem zauważalny także w innych miastach. Do tej pory brakowało nauczycieli, teraz brakuje także chętnych do objęcia stanowiska dyrektora lub wicedyrektora szkoły.

 

Bycie dyrektorem? To się nie opłaca

 

Zarabiamy często mniej niż nauczyciele, albo niewiele więcej: o 200, 300 zł na rękę. A odpowiedzialność jest ogromnamówi Adam Perzyński, dyrektor SP nr 27 w Gdańsku. Podkreśla, że wicedyrektorów brakuje przede wszystkim, bo ich zarobki najbardziej odbiegają od tych nauczycielskich.[….]

 

Ale przyczyna kryzysu kadrowego jest nie tylko finansowa. Według forsowanej przez resort nowelizacji prawa oświatowego, nazywanej „lex Czarnek”, szkoły i ich dyrektorzy mają podlegać większej kontroli kuratorów. – Ludziom nie chce się kopać z koniem. Próby wprowadzenia „lex Czarnek” wywołały w środowisku atmosferę strachu i niepewności. Dyrektorzy boją się, że warunki pracy będą coraz trudniejsze, i odchodzą – mówi Marek Pleśniar, szef biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, które skupia ok. 6 tys. dyrektorów z całej Polski.

 

Powierzenie stanowiska dyrektora bez konkursu

 

Sytuacją zdaje się martwić też resort edukacji. W środę podczas prezentowania specustawy dotyczącej pomocy dla Ukraińców minister edukacji Przemysław Czarnek zapowiedział, że znajdzie się tam zapis o zatrudnianiu dyrektorów szkół – bez konieczności przeprowadzania konkursów – po otrzymaniu pozytywnej opinii organu nadzorującego, czyli kuratora oświaty.[…]

 

Co dokładnie zapisane jest w projekcie, który w czwartek przeszedł już przez pierwsze czytanie w Sejmie? Jeśli samorządowi nie uda się znaleźć dyrektora do 2 września, czyli przeprowadzić z sukcesem konkursu, może przedłużyć powierzenie tego stanowiska dotychczasowemu dyrektorowi lub wicedyrektorowi, lub nauczycielowi tej szkoły, jeśli nie ma ona wicedyrektora. Potrzebna jednak będzie pozytywna opinia kuratora oraz opinia rady pedagogicznej i rady szkoły. Powierzenie ma trwać nie dłużej niż do 31 sierpnia 2023, ale nie krócej niż jeden rok szkolny. [..]

 

Takie były intencje. A co wyszło? – Do tej pory powierzenie p.o. dyrektora miało być uzgadniane z kuratorium. Teraz poszli na twardo: potrzebna jest zgoda. Ci dyrektorzy, którzy się nie spodobają, zgody na przedłużenie nie dostaną. Wybrani zostaną ci, którzy się będą podobać. Kurator de facto staje się decydentem – komentuje Marek Pleśniar z OSKKO.

 

Takie rozwiązania znamy już z projektu „lex Czarnek”. Teraz robią sobie furtkę do podobnych praktyk i korzystają z kryzysu, z zamieszania, egzaminów. Nie zauważyliśmy tego, nie zdążyliśmy oprotestować – przyznaje.[…]

 

 

Cały tekst „W całej Polsce brakuje dyrektorów szkół. Czarnek ma rozwiązanie” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl

 

 

 

 

 



Jak to najczęściej ma w zwyczaju – w sobotę 28 maja 2022 r. –  Jarosław Pytlak zamieścił kolejny post na swoim blogu. Tym razem włączył się w dyskusję o celowości funkcjonowania w systemie szkolnym świadectw z wyróżnieniem, czyli  tzw. „świadectw z czerwonym paskiem”.

 

 

 

                                                  Pogratuluję zdobywcom czerwonych pasków!

 

Wraz ze zbliżaniem się końca roku szkolnego tradycyjnie odżywają kontrowersje, jakie od pewnego czasu wśród rzeczników radykalnych zmian w edukacji budzą czerwone paski na świadectwach. Zdaniem niektórych, krzywdzące uczniów skupionych na rozwijaniu swoich pasji, a nie pogoni za stopniami, a także wywołujące presję na naciąganie ocen, szczególnie w klasie ósmej, kiedy otrzymanie paska daje bezcenne siedem punktów rekrutacyjnych.

 

Powyższe obiekcje mają, póki co, charakter czysto akademicki, bo afirmujący „stare, dobre” wzorce w edukacji minister Czarnek jest ostatnią osobą, która mogłaby zlikwidować tę tradycyjną formę wyróżnienia. Bowiem, proszę Czytelnika, ów pasek, zwyczajowo nazywany „czerwonym”, jest w istocie biało-czerwony, narodowy. Jego idea sięga czasów, kiedy pilność w nauce była postrzegana jako wyraz patriotycznej postawy młodego człowieka. Dzisiaj, w dobie indywidualizmu, to podejście zginęło w mrokach niepamięci. Nawiasem mówiąc, może trochę szkoda…

 

Nikt już zapewne nie pamięta, dlaczego granica wyróżnienia została ustalona akurat na średnią ocen 4,75, ale każda wyznaczona granica jest arbitralna. To poprzeczka, którą jedni są w stanie przeskoczyć, inni nie. Nie jestem zwolennikiem rywalizacji, poza wyczynowym sportem, o ile jednak nie ciepię szeregowania ludzi od najlepszych do najgorszych, o tyle nie budzi mojego sprzeciwu wyznaczanie im barier do dobrowolnego pokonania. Drogowskazów dla amatorów wyzwań. W tym kontekście muszę więc przyznać, że punkty rekrutacyjne za świadectwo z wyróżnieniem nie są dobrym pomysłem, bo wciągają do wyścigu wszystkich. Są zresztą przy tym niesprawiedliwe, bowiem odzwierciedlają oceny uzyskane przez ucznia, uwzględnione już w innym miejscu w punktacji rekrutacyjnej. Jedno kryterium posiada przez to podwójną wagę. Dostrzegam wszakże pewną okoliczność łagodzącą. Otóż konieczność uzyskania niezbędnej do paska, co najmniej bardzo dobrej oceny zachowania, co poniektórych nastolatków nieco temperuje w ich młodzieńczych szaleństwach, z pożytkiem dla spokoju i bezpieczeństwa w szkole…

 

Czy zapłakałbym nad likwidacją „czerwonych” pasków? Ja nie, prędzej wielu rodziców, dla których jest to ważny symbol sukcesu dziecka. Osobiście bez trudu zgodzę się, że traktowanie nauki jako patriotycznej powinności jest dzisiaj passé. Z drugiej strony jednak, póki są w szkołach oceny, nie czuję potrzeby odejścia od tej formy wyróżniania uczniów, poza wspomnianym wyjątkiem doliczania punktów w rekrutacji. Łatwo bowiem przychodzi nam dzisiaj zrywanie z tradycyjnymi rozwiązaniami, dużo trudniej proponowanie, co w zamian. Zerknijmy w tym kontekście do programu dla edukacji ogłoszonego niedawno przez „Polskę 2050”.  Zaproponowano w nim „zastąpienie świadectw z czerwonym paskiem świadectwami z różnokolorowymi paskami wyróżniającymi nie tylko typowe umiejętności szkolne, ale także zainteresowania oraz aktywizm i zaangażowanie społeczne, ekologiczne, charytatywne, działalność kreatywną, artystyczną oraz sportową” (str.12).

 

Propozycja ciekawa, ale diabeł tkwi w szczegółach. Wobec mnogości wymienionych dziedzin szczególnie aktywny uczeń miałby szansę na świadectwo z tęczą, co dla części  konserwatywnych w swojej masie rodziców mogłoby stanowić problem. Osobiście widzę inny, bardziej praktyczny – jak ustalić obiektywne i porównywalne między szkołami kryteria przyznawania pasków w różnych kolorach?! Niestety, moja wyobraźnia nie sięga tak daleko.

 

Póki co, jako dyrektor szkoły w dniu rozdania świadectw szczerze pogratuluję wyróżnienia wszystkim zdobywcom biało-czerwonych pasków. Uważam, że zasługują na to, niezależnie od rozterek miotających światem dorosłych. Zapewniam jednak, że dla innych uczniów też postaram się znaleźć odpowiednie wyrazy uznania, a wszystkim jednakowo podziękuję promiennie za cały rok najczęściej bardzo miłej współpracy.

 

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl

 

 

 

Oto dwie propozycje wcześniejszych publikacji na ten sam temat:

 

 

„Gazeta Olsztyńska”  – Ada Romanowska, Jaką ma dziś wartość świadectwo z czerwonym paskiem? – TUTAJ

 

 

„Prawo.pl”  –  Beata Igielska, Świadectwo z paskiem fetyszem polskiego ucznia”  –  TUTAJ



Foto: Arkadiusz Wojtasiewicz[www.bydgoszcz.naszemiasto.pl]

 

 

Patchwork to metoda szycia, w której łączy się małe kawałki materiału w większą całość, tworząc nowy wzór. I mój dzisiejszy felieton będzie tak właśnie zbudowany. Oczywiście tworzywem nie będą kawałki materiału, a kawałki tekstów pochodzących z różnych źródeł, które będę „zszywał” zestawiając je obok siebie. W roli nici krawieckiej wystąpią tu moje mini komentarze, którymi będę łączył te – mające różne źródła ich powstania – materiały.

 

Wiele na to wskazuje, że nasz rząd postanowił ułatwić Polakom dogonienie Ameryki. Ale nie w poziomie demokracji, nie w swobodach obywatelskich, nie mówiąc o poziomie zamożności czy technologii, a w prawie dostępu do broni palnej. Pierwszym krokiem ma być uproszczenie regulujących to przepisów prawa, co zaproponowali „prawdziwi” patrioci:

 

 

Grupa posłów Kukiz’15 oraz Prawa i Sprawiedliwości złożyła w Sejmie projekt ustawy o broni i amunicji. Autorzy projektu przekonują, że w nowych przepisach chodzi przede wszystkim o to, aby uprościć procedury związane z przyznawaniem pozwoleń na broń. […] Grzegorz „Cichy” Mikołajczyk, były antyterrorysta, obecnie ekspert ds. bezpieczeństwa, przyznaje, że widzi obecnie większe zainteresowanie bronią. […] – „Przepisy powinny być uproszczone. Jestem za tym, aby broń ludziom dawać, ale nie rozdawać. W tym momencie, jeżeli człowiek jest zdrowy, nie ma przeszłości kryminalnej i nie prowadzi nielegalnych interesów, to nie będzie miał problemu z otrzymaniem pozwolenia.” […]

[Źródło: www.money.pl]

 

 

Aby miał kto te karabiny i pistolety chcieć kupować,  pośpieszył ze swoim projektem niezawodny minister edukacji:

 

 

Chcemy zmodyfikować podstawy programowe edukacji dla bezpieczeństwa, żeby uzupełnić program nauczania o te elementy przysposobienia obronnego, które znamy jeszcze z początków lat 80. czy 90. Z tym wiąże się również zapoznanie z bronią i możliwość strzelania na strzelnicymówił nie tak dawno Przemysław Czarnek. […]

 

Zdania co do planów związanych ze szkoleniami strzeleckimi są podzielone. Wielu rodziców ma wątpliwości co do tego, czy uczniowie szkoły średniej, szczególnie w pierwszych klasach, nie są zbyt młodzi, żeby uczyć się strzelać.[…]

 

[Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/]

 

 

Nie była to inicjatywa „od czapy”. Wierny sojusznik frontu obrony praw młodych Polaków – niejaki Mikołaj Pawlak (co jest, że natychmiast kojarzy mi się fraza „podejdź no do płota…”) pośpieszył ze swoją ekspertyzą:

 

 

Wiek 15 lat jest optymalny, żeby zaznajomić dziecko z bronią – twierdzi z kolei Mikołaj Pawlak, rzecznik praw dziecka, który na co dzień przeciwny jest, by zaznajamiać dzieci z własnym ciałem, seksualnością, różnorodnością potrzeb i relacjach partnerskich.

[Źródło: www.aszdziennik.pl]

 

I wszystko to dzieje się w czasie, gdy prawie każdy dzień dostarcza kolejnych informacji o skutkach takiej postaci „wolności obywatelskich”, jaka panuje w owej Ameryce, a precyzyjniej określając – w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej:

 

Teksańska policja zidentyfikowała napastnika, który zabił w szkole podstawowej w miejscowości Uvalde 21 osób, a następnie sam został zastrzelony. To 18-letni Salvador Ramos. Młody mężczyzna do niedawna był uczniem liceum należącego do tego samego kompleksu szkół co podstawówka, w której zaatakował. Ostatnio pracował w restauracji typu fast food. Broń palną kupił w dniu swoich osiemnastych urodzin. […]

 

Masakra w Uvalde to kolejna masowa strzelanina, do której doszło w ostatnich tygodniach na terenie Stanów Zjednoczonych. W połowie maja napastnik otworzył ogień w supermarkecie w miejscowości Buffalo w stanie Nowy Jork. Zabił 10 osób. […] Kilka dni później doszło do zamachu w kościele prezbiteriańskim w Laguna Woods w Kalifornii. Zginęła wtedy jedna osoba, a pięć zostało rannych.

 

Jak podało CNN, to już 38. atak z użyciem broni palnej, do którego doszło w tym roku w placówkach edukacyjnych na terenie Stanów Zjednoczonych. Co więcej, dziennikarze portalu wyliczyli, że masowych strzelanin było w tym roku więcej niż dni.

 

[Źródło: www. tvn24.pl]

 

 

 

Dowiedziawszy się o wycieczce pana ministra Czarnka do tejże Ameryki przez chwilę pomyślałem, że może tam przekona go ktoś, że to jednak zły pomysł te strzelnice dla każdego nastolatka. Ale po przeczytaniu informacji jaki jest program tej eskapady – zwątpiłem:

 

Spotkania z uczniami, rodzicami i nauczycielami w Chicago, podpisanie Deklaracji o Współpracy z Radą ds. Edukacji Stanu Illinois oraz Departamentem Stanu Wisconsin ds. Edukacji Publicznej, rozmowy o oświacie polonijnej, a także udział w obchodach Memorial Day to główne punkty wizyty Ministra Edukacji i Nauki w Stanach Zjednoczonych Ameryki.[…]

 

Kluczowym punktem wizyty szefa MEiN w Stanach Zjednoczonych będzie podpisanie Deklaracji o Współpracy z Radą ds. Edukacji Stanu Illinois oraz Departamentem Stanu Wisconsin ds. Edukacji Publicznej w Zakresie Doskonalenia i Kierowania Nauczycieli.

 

Minister Edukacji weźmie także udział w obchodach Memorial Day, święta upamiętniającego obywateli, którzy zginęli w trakcie odbywania służby wojskowej.[…]

 

[Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/]

 

 

Szkoda, że starszy kolega pana ministra od edukacji, profesora prawnika Czarnka – także profesor prawa, ale minister od spraw zagranicznych, niejaki Rau – wszak urzędujący prawie po sąsiedzku na tej samej ulicy – nie załatwił podłączenia naszego orędownika strzeleckich umiejętności młodzieży do ekipy Prezydenta Joe Bidena, który wraz z żoną Jill odwiedza właśnie dzisiaj miasteczko Uvalde. Może gdyby nasz „innowator” zobaczył rodziców ofiar tamtej strzelaniny i wysłuchał co o tym wszystkim sądzi prezydent USA – zmieniłby zdanie…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 



 Foto: www.google.com

 

Uczniowie w pracowni mechatroniki Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego

 

 

Problematyka kształcenia zawodowego jest mi bliska od nie od dzisiaj – przynajmniej od dnia, kiedy zdecydowałem się startować w konkursie na dyrektora Zespołu Szkół Budowlanych, czyli od sierpnia1993 roku. Swoje kompetencje w tej dziedzinie rozwijałem przez wszystkie lata, w których kierowałem rozwojem tej szkoły, czyli do roku 2005. Jednak i później podejmowałem ją w czasie, kiedy jako autor tekstów współpracowałem z  wydawanym w Warszawie przez Instytut Europejski dwumiesięcznikiem „Kierownik Kształcenia Praktycznego”, który po zmianie nazwy wychodził jako „Kształcenie Zawodowe”, to znaczy w latach 2011 – 2014.

 

Rozpocząłem ten tekst powyższą informacją, abym nie został posądzony o to, że o najnowszym projekcie MEiN – ponoć podejmowanym z intencją wzmocnienia nurtu kształcenia zawodowego, czyli o zamiarze utworzenia na terenie całego kraju 120 Branżowych Centrów Umiejętności, piszę wiedziony wyłącznie pobudkami politycznymi.

 

Na początku muszę przypomnieć, że powoływanie centrów kształcenia praktycznego, jako koncepcja bazy dla zajęć praktycznych uczniów szkół zawodowych, pojawiła się w Polsce już w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ub. wieku, kiedy dotychczas powszechne warsztaty szkolne, działające jaki gospodarstwa pomocnicze (czyli na własnym rozrachunku), w konsekwencji zmiany systemowej, czyli wprowadzenia gospodarki rynkowej, w przytłaczającej większości straciły możliwość zarabiania na siebie. Nie dotknęło to tylko kilku branż, takich jak usługi gastronomiczne czy naprawy i diagnostyka samochodów.

 

I już wtedy co bardziej otwarci na nowe rozwiązania organizatorzy polskiego szkolnictwa zawodowego (w tym ośrodek łódzki pod wodzą Janusza Moosa) zaczęli wzorować się na już wypracowanym i sprawdzonym rozwiązaniu niemieckich – praktisches ausbildungszentrum. Także ja, dzięki aktywności naszej Sekcji Szkół Budowlanych PIP-HB miałem możliwość – już w roku 1996 – zwiedzenia Centrum Kształcenia Praktycznego dla Zawodów Budowlanych we Frankfurcie nad Odrą, które zaledwie przed rokiem zostało tam zbudowane od podstaw przez Rząd Federalny Niemiec. Odwiedziliśmy także pierwsze takie polskie centrum powstałe w Szczecinie. I od tamtej pory jestem przekonany, że jest to najbardziej optymalny model kształcenia praktycznego w szkolnictwie zawodowym  – zwłaszcza w warunkach szybkiego postępu w stosowanych w gospodarce technologiach i coraz droższej bazie technicznej, na którą po prostu nie będzie stać poszczególnych szkół.

 

Od tamtego czasu w Polsce powstało zapewne grubo ponad 150 centrów kształcenia praktycznego. Niestety, nie znalazłem w żadnym roczniku statystycznym informacji o ich ilości. Można jedynie szacować ich liczbę, mając za punkt wyjścia raport NIK, z którego można dowiedzieć się że w roku szkolnym 2020/2021 w województwie świętokrzyskim funkcjonowało 15 publicznych Centrów realizujące kształcenie zawodowe i/lub ustawiczne , w tym cztery prowadzone przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

 

Nie wszyscy wiedzą, że już w marcu 1999 roku powstało Stowarzyszenie Dyrektorów i Nauczycieli Centrów Edukacji Zawodowej. Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o historii i dorobku tej formuły praktycznego kształcenia zawodowego odsyłam do pracy zbiorowej, wydanej pod redakcją Janusza Moosa Centra kształcenia praktycznego w polskim systemie edukacji zawodowej”.

 

Aż tu nagle…

 

Aż tu nagle 23 maja 2022 roku, jako news na fanpage MEiN, przeczytałem, że wiceminister Marzena Machalek, podczas uczestniczenia w Targach Pracy w Kamiennej Górze, ogłosiła:

 

Stoi przed nami duże wyzwanie w postaci budowy branżowych centrów umiejętności. To będą centra współpracy, które będą w sobie ogniskować szkoły, uczelnie i całe branże. Powstanie 120 takich centrów…”

 

[Źródło: https://www.facebook.com/ministerstwo.edukacji.nauki/posts/375069804650657]

 

Przyznam, że o tym „rewolucyjnym” projekcie ministerstwa dowiedziałem się po raz pierwszy i niezwłocznie zacząłem poszukiwać więcej o nim informacji. Najpierw stwierdziłem, ze już kilka dni wcześniej wiadomość tę padały inne źródła:

 

Już 25 kwietnia br. Na stronie Konfederacji LEWIATAN można było przeczytać taką informację:

 

Konfederacja Lewiatan zaprasza na spotkanie z Piotrem Bartosiakiem, Dyrektorem Departamentu Strategii, Kwalifikacji i Kształcenia Zawodowego w Ministerstwie Edukacji i Nauki, który jest odpowiedzialny za realizację projektu utworzenia sieci Branżowych Centrów Umiejętności.

 

Utworzenie takich sieci przewidziano w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Planuje się, że będą one działały przy szkołach zawodowych lub centrach kształcenia zawodowego.”

 

[Źródło: https://lewiatan.org/wydarzenia/spotkanie-online-branzowe-centra-umiejetnosci-odpowiedz-na-potrzeby-kadrowe-gospodarki/]

 

 

Trzy dni później, 28 kwietnia 2022, Radio Szczecin informowało: „Powstanie 120 branżowych centrów umiejętności„.

 

 […] Podczas posiedzenia połączonych Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Gospodarki i Rozwoju wiceminister Machałek powiedziała, że centra będą w sobie łączyły kształcenie zawodowe, badania i współpracę z branżami oraz samorządami. Projekt zakłada powstanie 120 branżowych centrów umiejętności na potrzeby uczniów, studentów, nauczycieli, wykładowców i pracowników firm.

 

„Centra powstaną na terenie całego kraju i będą prowadzone przez branżowe organizacje pracodawców” – mówi Marzena Machałek. Wiceminister mówiła, że wśród branż obecnych w centrach będą między innymi: branża dekarska, handlowa, motoryzacyjna, energetyki wiatrowej, transportu kolejowego oraz gospodarki odpadami.

 

Na uwagę zasługuje jeszcze jeden fragment tej informacji:

 

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Krystyna Szumilas zaznaczyła, że podobne centra już funkcjonują.Jaka będzie relacja między nowo powstałymi, a już funkcjonującymi centrami kształcenia praktycznego, centrami egzaminacyjnymi w szkolnictwie zawodowym i czy istnieje niebezpieczeństwo, że te nowe centra będą wchłaniać te już istniejące?” – pytała Krystyna Szumilas.

 

[Źródło: https://radioszczecin.pl/6,422748,powstanie-120-branzowych-centrow-umiejetnosci]

 

 

Jednak największą niespodzianką tych poszukiwań okazały się dwie informacje sprzed roku:

 

Czytaj dalej »