
Danuta Srerna zamieściła wczoraj na swoim blogu tekst – tradycyjnie inspirowany artykułem z za Atlantyku – rela- cjonujący amerykańskie badania sprzed dziesięciu lat nad efektywnością dwu różnych metod nauczania. Może wnioski z nich zainspirują osoby czytające OE?
Rysunek: Danuta Strerna
Paradoks „dobrego” nauczania
Co oznacza „dobre” nauczanie? Nie wszyscy mamy taką samą odpowiedź. Prawie wszyscy uważają, że skutkiem dobrego nauczania jest podniesienie wyników uczniów. Ale są też zwolennicy opinii, że najważniejsze jest zainteresowanie uczniów. W tym wpisie – co mówią na ten temat badania i czy można połączyć te dwa profity.
Dwóch naukowców z University of Maryland i Harvard University, przeanalizowało to pytanie. Do badania zaproszono 53 losowo wybranych nauczycieli matematyki szkół podstawowych. Porównywano wyniki uczniów z matematyki z ankietami, które uczniowie czwartej i piątej klasy wypełnili w ramach badania. Proszono uczniów o ocenę zajęć matematycznych poprzez wybór odpowiednich zdań: „Zajęcia matematyczne to dla mnie szczęśliwe lekcje”; „Na lekcji matematyki, czuję się smutny lub zły”; „To co robiliśmy na lekcji było dla mnie intersujące”; „Dzięki nauczycielowi uczę się kochać matematykę”; „Lubię w tym roku lekcje matematyki ” itp.
Okazało się, że uczniowie oceniają lekcje w dwóch aspektach: dużo się uczę na lekcjach tego nauczyciela lub lubię lekcje z nauczycielem. Te oceny nie były zbieżne.
Nauczyciele, którzy byli dobrzy w podnoszeniu wyników uczniów (np. w testach), zazwyczaj otrzymywali niskie oceny z lubienia ich lekcji. A nauczyciele wysoko oceniani w „lubieniu”, przeważnie nie podnosili zbytnio wyników uczniów.
Profesor polityki edukacyjnej na Uniwersytecie Maryland – David Blazar, jeden ze współautorów badania powiedział, że nauczyciele i metody nauczania, które zwiększają wyniki testów, często różnią się od tych, które poprawiają zaangażowanie uczniów.
Dlaczego tak się dzieje? Jedna z teorii głosi, że nauczanie przy pomocy częstych powtórek i wymagań, może skutecznie pomóc uczniom dobrze radzić sobie na testach, ale niestety jednocześnie sprawia, że zajęcia są nudne. Naukowcy jednak nie znaleźli statystycznych dowodów na to, że nauczyciele, którzy poświęcają więcej czasu w czasie lekcji na przygotowanie do testu, uzyskiwali wyższe wyniki uczniów. Wysokie osiągnięcia nie wydają się być związane z nauczaniem na pamięć.
Za to zauważono, że nauczyciele, którzy prowadzili bardziej wymagające poznawczo lekcje, wykraczając poza nauczanie procedur i wymagali złożonego zrozumienia, zwykle uzyskiwali wyższe wyniki uczniów z matematyki. Naukowcy przyznali, że „niepokojące” było to, że nauczanie „wymagające poznawczo”, nie skutkują zaangażowaniem uczniów.
Badacze i nauczyciele zauważają, że uczenie się to ciężka praca. Uczniowie mogą nie lubić wysiłku i dochodzenie do rezultatów poprzez popełnianie błędów i dociekanie. Uczenie się może być frustrujące.
Naukowcy znaleźli pośród 53 biorących udział w badaniu, sześć osób, które potrafiły łączyć te dwa aspekty, czyli podnosić wyniki i angażować uczniów. Nauczyciele ci
-często polecali pracę uczniów w parach lub grupach
-często stosowali gry
-byli uporządkowani
-ich lekcje zwierały różnego rodzaju rytuały
-panowały na ich lekcjach bardzo jasne zasady
-mieli dobre wyczucie tempa i rozumieli granice możliwości uwagi dzieci
-mierzyli i przestrzegali czas pracy uczniów
Ciekawe, czy tacy nauczyciele, na dłuższą metę, są ostatecznie lepsi dla uczniów.
Badania o których piszę miało miejsce dziesięć lat temu, w 2012 roku. Blazar przyglądał się, losom uczniów pięć i sześć lat później. W swoich wstępnych obliczeniach stwierdza, że uczniowie, którzy mieli bardziej angażujących nauczycieli w szkole podstawowej, mieli później wyższe wyniki w matematyce i czytaniu oraz mniej nieobecności w szkole średniej. Uczniowie, których nauczyciele byli bardziej skuteczni w podnoszeniu wyników, generalnie radzili sobie lepiej również w szkole średniej, ale długoterminowe korzyści nieco zmalały.
Jakie wnioski? Najlepiej łączyć i to i to: dobrze uczyć do egzaminu i jednocześnie zaciekawiać uczniów. Z przytoczonych badań widać, że pomocne może być jasne określanie celów i zasad, częsta praca w grupach, dobra znajomość uczniów i tego, gdzie się znajdują w procesie uczenia się, stosowanie technik zadawania pytań i posługiwanie się grami w nauczaniu.
Inspiracja artykułem Jill Barshay PROOF POINTS: The paradox of ‘good’ teaching
Źrósło: www.osswiata.ceo.org.pl
Na portalu „Łódź nasze miasto” zamieszczono dzisiaj (18 października 2022 r.) informację o kolejnej, wartej uznania i upowszechnienia, inicjatywie łódzkiego „Gastronomika”. Oto obszerny fragment tego materiału:
Żurek dla potrzebujących od Gastronomika – uczniowie ugotowali 100 litrów zupy!
Foto: Krzysztof Szymczak[www.lodz.naszemiasto.pl]
Aż 100 litrów żurku ugotowali w poniedziałek 17 października uczniowie łódzkiego Gastronomika. Zupa i świeże pieczywo trafiły do potrzebujących podopiecznych łódzkich instytucji, wpierających osoby w kryzysie ubóstwa. 16 października obchodziliśmy Światowy Dzień Walki z Głodem.
Młodzież pracowała jak zawsze pod opieką swoich nauczycieli przedmiotów zawodowych w szkolnym warsztacie. Tym razem jednak zupę przygotowywano ze szczególnym przeznaczeniem – dla potrzebujących, podopiecznych łódzkich instytucji. W ramach Światowego Dnia Walki z Głodem (przypada 16 października) gorący posiłek oraz świeże pieczywa trafiło do Caritas Archidiecezji Łódzkiej przy ul. Gdańskiej, Świetlicy Środowiskowej przy ul. Sienkiewicza oraz do Schroniska im. Brata Alberta.
Produkty żywieniowe ufundowali:
1.Selgros ul. Rokicińska 190 92-412 Łódź
2.Jamir Sobieraj i wspólnicy spj. Bechcice ul. Parcela21 95-083 Lutomiersk
3.Piekarnia Brzeziński ul. Sienkiewicza 57 95-060 Brzeziny
4.Polnow Marek Nowak ul. Ignacego Daszyńskiego 22 95-020 Justynów
– Akcja prowadzona jest u nas już od ponad 20 lat – mówi Renata Błoch, nauczycielka przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Gastronomicznych. – Zaczynaliśmy w porozumieniu z PCK, a dziś kontynuujemy wsparcie dla potrzebujących dzięki współpracy ze sponsorami, którzy przekazują surowce, niezbędne do zrobienia posiłku. W ramach Szkolnego Koła Caritas działamy też z łódzkim oddziałem Caritas.[…]
Źródło: www.lodz.naszemiasto.pl
Dzisiaj (18 października 2022 r.) dotarła do nas, nadesłana z Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji – Ośrodka Zamiejscowego w Łodzi, poniższa informacja, którą wzbogaciliśmy o podlinkowane źródło dodatkowej informacji:
Foto. CWCR OZ Łódź
[…]
14 października w 15 Brygadzie Wsparcia Dowodzenia w Sieradzu odbyły się wojewódzkie eliminacje do „Strzeleckich Mistrzostw Polski” dla uczniów klas wojskowych uczestniczących w projektach edukacyjnych Ministerstwa Obrony Narodowej tj. Certyfikowane Wojskowe Klasy Mundurowe oraz Oddziały Przygotowania Wojskowego.
Rywalizację podjęło sześć trzyosobowych zespołów reprezentujących szkoły z klasami wojskowymi z województwa łódzkiego. Na systemie szkolno-treningowym „Śnieżnik” zawodnicy zdobywali punkty wg wskazanych scenariuszy: działanie patrolu pieszego w terenie zabudowanym, odparcie ataku na punkt kontrolny oraz strzelanie dynamiczne (czas i reakcja).
1 miejsce i jednocześnie możliwość reprezentowania regionu w finale mistrzostw wywalczyli kadeci z ZSP nr 1 im. T. Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim.
Przedsięwzięcie zorganizowane zostało przez Centralne Wojskowe Centrum Rekrutacji Ośrodek Zamiejscowy w Łodzi przy współpracy z 15 Brygadą Wsparcia Dowodzenia w Sieradzu oraz Wojskowym Centrum Rekrutacji w Sieradzu.
Opracował WK
Foto: www.facebook.com/photo/
Leszek Olpiński – poznański nauczyciel fizyki, informatyki i etyki, który przed rokiem – po 22 latach pracy – postanowił odejść z zawodu.
Dzisiaj nasz internetowy radar wyszukał, zasługujący na upowszechnienie, wpis Leszka Olpińskiego – pracującego aktualnie – jak sam siebie określił – jako edukator w Soward Smart Kids Poznań Winogrady. Tekst ten zamieścił on na swoim fb-profilu w niedzielę 16 października 2022 roku, a my udostępniamy go bez skrótów. Wyróżnienie pogrubioną czcionką lub podkreśleniem fragmentów tekstu – redakcja OE
Napiszę kilka słów refleksji, choć jestem pewien, że przejdą prawie niezauważone w natłoku innych tekstów o edukacji, wśród narzekań na stan obecny i prostych recept naprawy. Niezauważalnie, bo tylko w małej bańce myślących podobnie. Niezauważalnie, bo nie jestem gwiazdą nauczycielstwa.
To czego doświadczam i co obserwuję w edukacji jest dla mnie powodem do pesymizmu. Nie wierzę w cudowne recepty naprawy edukacji. Nie wierzę, by w bliskiej perspektywie doszło do radykalnych zmian na lepsze.
Brakuje dobrych, zaangażowanych nauczycieli, będących pasjonatami nauczania i swojej dziedziny. Brakuje czasu i chęci do zmiany metod pracy. Brakuje energii na wprowadzanie zmian w systemie i w pojedynczej szkole.
Brakuje ich, bo w sytuacji permanentnych reform, zmian i zawirowań, gdy utrzymanie się wymaga pracy ponad etat, gdy brakuje poczucia sprawstwa nie widać gotowości do opuszczenia strefy znanego. Nie ma chęci porzucenia tego co uwiera i przeszkadza, ale jest już oswojone.
W przestrzeni słów i idei i deklaracji jest nieźle. Fundamentem funkcjonowania państwa, a w nim edukacji, jest zasada pomocniczości. Teoretycznie rodzina jest traktowana podmiotowo. Teoretycznie szkoła ma wspierać rolę wychowawczą rodziców. Teoretycznie samorządy mają wspierać rodziców dając im ofertę dobrej edukacji. Teoretycznie finansowanie tej dziedziny to obowiązek państwa
Teoretycznie państwo wspiera samorządy, rodziców.
Ale praktyka jest przecież inna. Polska jest scentralizowana i scentralizowana jest edukacja. Centralne podstawy programowe są tak szczegółowe, że stały się praktycznie programami nauczania. Ustanowione siatki godzin nie dają czasu na bycie dzieci poza systemem edukacji, na indywidualny rozwój. Finansowanie edukacji przez państwo jest takie, że stała się obciążeniem dla samorządów, które szukają oszczędności. Płace w szkołach są tak niskie, że wymuszają pracę ponad standard, prywatyzację i pauperyzację.
A siła trwania zwyczajów z poprzednich dekad sprawia, że uczniowie zamiast szansy na rozwój zdecydowanie zbyt często czują się jak pionki w grze.
Szkoła powinna stać się demokratyczna. Szkoła powinna praktykować podział władzy i partycypację.
To nieprawda, że dzieci młodszych klas szkoły podstawowej nie mogą uczestniczyć w planowaniu pracy, w budowaniu wspólnej przestrzeni. To nieprawda, że brakuje im możliwości by decydować o sobie. Owszem, nie mają tego samego doświadczenia co osoby dorosłe, ale są przecież osobami, a więc podmiotami relacji.
Ale demokratyzacja szkoły to również zapewnienie znacznie większej autonomii nauczycieli, to docenianie czasu debaty i konsultacji, to kolegialne podejmowanie decyzji.
Formy głosowania, tajnego czy jawnego, są przy tym czymś ubocznym. Prawdziwa demokracja nie realizuje się poprzez głosowanie, a raczej przez debaty, przez ważenie racji, rozmowy, kompromisy, poszukiwanie innowacji w dialogu. Demokracja jest czymś znacznie więcej niż fasadą.
W pewnym sensie jestem konserwatystą. Uważam, że inżynieria społeczna jest szkodliwa. Nie cenię też zmiany dla samej zmiany.
Ale jednocześnie dostrzegam pilną potrzebę działania.
Fundamentalnymi wartościami kultury chrześcijańskiej jest wolność i odpowiedzialność. Nie wspólnota narodowa, która zbyt często jest nacjonalizmem. Nie wspólnota przekonań religijnych, która zbyt często jest klerykalizmem. Nie przekonania o trwałości zastanych zwyczajów, skutkująca zbyt często prześladowaniem inaczej myślących.
W naszej postreligijnej rzeczywistości te fundamentalne wartości chrześcijańskie wciąż mają sens. I wciąż warto, by pozostały wartościami fundamentalnymi dla edukacji. Bo dobra edukacja powinna być oparta na poszukiwaniu wolności i odpowiedzialności. A w tym porządku kryje się przecież szacunek dla każdego.
Mam nadzieję, że jeszcze będzie dobry czas na edukację. To przecież jest najlepsza inwestycja w przyszłość
Źródło: https://www.facebook.com/leszek.olpinski
Foto: Jakub Wlodek/Agencja Gazweta[www.okopress]
Barbara Nowak – Małopolska Kurator Oświaty
Na „Portalu Samorządowym” znaleźliśmy dzisiaj (17 października 2022 r.) informację o wniosku grupy posłów PO do Rzecznika Praw Obywatelskich i zawiadomieniu przesłanym do krakowskiej prokuratury. Wniosek – w sprawie nacisków, jakie Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak wywiera na dyrektorów szkół, a zawiadomienie – w sprawie powstanie tzw. ”układu kuratorskiego” Oto obszerne fragmenty tego tekstu:
Koalicja Obywatelska wnioskuje do RPO w sprawie kurator Nowak. Chodzi o religie w szkołach
Posłowie Koalicji Obywatelskiej złożyli wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie, czy małopolska kurator oświaty Barbara Nowak nie łamie prawa, wywierając naciski na dyrektorów szkół, aby religia nie wypadała na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej. […]
W piśmie do RPO politycy KO przytoczyli wypowiedzi małopolskiej kurator, cytowane przez media. „Od lat proszę dyrektorów, by lekcje religii nie odbywały się na pierwszej lub ostatniej godzinie. To nie jest w porządku. To jest sygnał, zachęta dla młodych ludzi, by nie chodzili na nie” – przytaczają posłowie zamieszczony w „Gazecie Wyborczej” cytat kurator.
– Chcemy, żeby wszyscy uczniowie w Polsce byli traktowani tak samo – powiedziała posłanka Katarzyna Lubnauer w poniedziałek na briefingu zorganizowanym przed kuratorium oświaty w Krakwie.
Wyjaśniła, że KO chce, aby RPO zbadał, czy małopolska kurator nie łamie prawa, naciskając na dyrektorów, by religia była organizowana w środku planu zajęć i czy z powodu organizacji takich zajęć dzieci, które nie są zapisane na religię, nie są represjonowane. […]
Krystyna Szumilas podkreśliła zaś, że to rodzice decydują o edukacji religijnej dzieci. Według niej kurator Nowak nie zajmuje się takimi sprawami, jak brak nauczycieli, przeładowanie klas, organizacja matematyki na lekcji dziewiątej czy dziesiątej, zagrożenia związane ze wzrostem cen energii.
– Chcemy, żeby RPO dogłębnie zbadał sprawę i żeby pani kurator zajmowała się obowiązkami, a nie ideologizacją polskiej szkoły – zaznaczyła Szumilas.
Zdaniem Aleksandra Miszalskiego działania małopolskiej kurator przyczyniają się do odchodzenia kolejnych ludzi z Kościoła. Według przywołanych przez niego danych CBOS, w 2010 r. 93 proc. uczniów w wieku 17-19 lat uczęszczało na religię, a w 2022 – 54 proc.; w Krakowie na religię chodzi ok. 50 proc. uczniów, a w archidiecezji krakowskiej – ok. 70 proc. Liczba wierzących spadła z 94 proc. (1992) do 84 proc. (2022), a regularnie praktykujących z 70 proc. do 42 proc. […]
W maju posłowie KO złożyli do wojewody wniosek o odwołanie kurator. Barbara Nowak mówił wówczas PAP, że parlamentarzyści KO chcą ją zniszczyć. Jak dodała, „już przywykła do tego serialu, który proponuje Platforma Obywatelska”. […]
W piątek posłowie KO złożyli także zawiadomienie do krakowskiej prokuratury. Ich zdaniem w Małopolsce powstał „układ kuratorski”, a Nowak, według opozycji, wystawia negatywne oceny nieprzychylnym jej dyrektorom. Przykładem może być – zdaniem posłów KO – Małgorzata Dobrucka, kierująca szkołą podstawową na os. Tysiąclecia. Dobrucka miała zostać odwołana z funkcji dyrektora na miesiąc przed końcem kadencji, bo – jak oceniła Dobrucka – w 2019 r. podczas strajku nauczycieli wypowiadała się negatywnie o sytuacji w oświacie.
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
10 października 2022 r. na fanpage Fundacji „Rodzice Szkole” – Rady Rodziców.pl – portal dla rad rodziców, jej prezes Wojciech Starzyński zamieścił okolicznościowy tekst, który poniżej w całości przytaczamy:
Kilka refleksji na Dzień Edukacji Narodowej
Zbliża się Dzień Edukacji Narodowej, ciągle z uporem godnym lepszej sprawy przez wiele środowisk (głównie nauczycielskich) nazywany „Dniem Nauczyciela”. O idei, która przyświecała inicjatorom zmiany tej nazwy pisałem kilkakrotnie. Przypomnę jedynie, że chodziło o to, aby było to święto wszystkich uczestników procesu nauczania, a więc obok nauczycieli również pracowników administracji oświatowej i szkolnej, nadzoru pedagogicznego, rodziców, uczniów i licznych, mniej czy bardziej sformalizowanych organizacji obywatelskich, wspierających swoją działalnością polską szkołę. Zazwyczaj w tym dniu wyróżniani i odznaczani są liczni nauczyciele i dyrektorzy, a szkoły obdarowywane laurkami i często niezasłużonymi wyrazami wdzięczności. Nie negując słuszności podkreślania w taki sposób roli nauczycieli, może warto jednocześnie, w dniu tego wspólnego święta, spojrzeć na wiele procesów dziejących się w polskiej oświacie bardziej obiektywnie i wskazać również na jej słabości i braki (wbrew obiegowym opiniom nie wynikające jedynie z sytuacji finansowej i wysokości zarobków nauczycieli).
Od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku byłem osobą, która uważała, że szkoła powinna być kuźnią cnót obywatelskich i miejscem, w którym wszyscy uczestnicy procesu edukacji (przede wszystkim rodzice i nauczyciele) uczą się współpracy na rzecz dobra wspólnego, jakim jest przyszłość uczniów i kraju. Ta idea – bardzo żywa i przynosząca wiele pozytywnych rezultatów w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku – powoli umierała i w chwili obecnej prawie w 100% została wyeliminowana z życia publicznego. Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się stało, to temat do poważnych badań dla socjologów i środowisk naukowych, nad którym może kiedyś się pochylą (zamiast za publiczne pieniądze produkować tysiące nikomu niepotrzebnych i przez nikogo nieczytanych artykułów, opracowań i „mądrych” rozpraw). W mojej ocenie za zaistniałą sytuację częściowo odpowiadają rodzice, którzy mimo nie najgorszych rozwiązań ustawowych od pewnego czasu rezygnują z uczestnictwa w życiu szkół własnych dzieci. Ale ta słabość to tylko jedna strona sygnalizowanej sprawy. Zdecydowanie znacznie ważniejszym problemem jest „wypychanie” ze szkół aktywnych rodziców (bardzo często ze świadomym naruszaniem prawa oświatowego i Konstytucji RP) przez dyrektorów i nauczycieli. Tłumienie rodzicielskiej aktywności (czasem nieporadnej, ale stwarzającej szansę na budowanie państwa obywatelskiego) to grzech popełniany i szeroko akceptowany przez większość środowisk nauczycielskich. Mówiąc bardzo brutalnie nauczyciele w ciągu kilkunastu lat „ukradli” społeczeństwu jego szkoły i chyba nie do końca rozumieją, jak krótkowzroczne są to działania, które wbrew pozorom im również nie przyniosą uznania i jakichkolwiek mniej czy bardziej wymiernych korzyści.
Powyższe słowa piszę z wielkim bólem, ale jednocześnie z głębokim przekonaniem, że wreszcie należy o polskiej oświacie tych kilka gorzkich słów powiedzieć. Liczę, że wśród ludzi mądrych i zatroskanych przyszłością kraju spotkam się ze zrozumieniem zgodnie ze słowami poety, który wierzył: […] że z cierpkiego ziarna / Dąb rozłożysty pod niebo wybieży. Tych, którym mój tekst nie spodoba się i którzy potraktują go jako atak na środowisko nauczycieli nie przepraszam, ponieważ za słowa prawdy nie powinno się nigdy nikogo przepraszać.
Z okazji Dnia Edukacji Narodowej życzę wszystkim wyżej wspomnianym uczestnikom życia szkolnego dużo radości, uśmiechów i wiary, że nie ma rzeczy niemożliwych oraz przypominam, że w życiu należy kierować się dewizą: jeśli ci mówią, że głową muru nie przebijesz nie wierz im.
Wojciech Starzyński
Prezes Zarządu Fundacji „Rodzice Szkole”
ojciec 4 dzieci i 5 wnucząt
Źródło: www.facebook.com/rodziceszkole
x x x
Po kilku dniach – 15 października 2022 r. – odniósł się do prezentowanych przez Wojciecha Starzyńskiego tez nasz dobry znajomy Jarosław Pytlak. Oto obszerne fragmenty tego posta i link do pełnej wersji na blogu „Wokół Szkoły”:
List z tamtego świata czyli wyzwanie dla Bańkonautów
Na krótko przed Dniem Edukacji Narodowej dotarł do mnie e-mail od pana Wojciecha Starzyńskiego, prezesa Fundacji „Rodzice szkole”, a w załączniku do niego felieton autorstwa nadawcy. W treści e-maila przeczytałem, że załączony tekst jest próbą odniesienia się autora do szeregu problemów nękających polską oświatę.
Pana Wojciecha Starzyńskiego znam od przeszło trzydziestu lat. Był on jednym z założycieli Społecznego Towarzystwa Oświatowego, a pełniąc funkcję prezesa zarządu tej organizacji współpracował ze mną jako dyrektorem szkoły STO przez niemal dwa dziesięciolecia. Po odejściu z funkcji objął stanowisko prezesa Fundacji „Rodzice szkole”, w której aktywnie działa do dzisiaj. […]
Foto: www.facebook.com/SzkolaPuszczyk/
Dzieci w Leśnej Szkole „Puszczyk” podczas zajęć.
Na dzisiejszy poniedziałek proponujemy lekturę posta, jaki wczoraj (16 października 2022 r.) zamieściła na swoim fb-profilu Wiesia Mitulska:
Życia uczysz się na wiele sposobów…
Temat szczęścia przychodzi do mnie ostatnio coraz częściej. Rozmawiałam niedawno o nim z różnymi osobami w kontekście szkoły.
Czy szczęście w szkole jest możliwe?
Tak, bo szkoła jest częścią życia, więc jest tak samo dobrym miejscem do odczuwania szczęścia jak każde inne. Czy dzieci są szczęśliwe w szkole? Czy nauczyciele są szczęśliwi w szkole. Czy proces uczenia się można połączyć z odczuwaniem szczęścia?
SZCZĘŚCIE – to słowo przyszło mi na myśl, gdy tylko zobaczyłam białe, sferyczne namioty i drewniane domki na skraju lasu.
Puszczyk – przedszkole leśne i szkoła pod Białymstokiem, to miejsce, które przypomina wielki, naturalny plac zabaw. Miejsce stworzone z marzeń o szkole, która oparta jest na przygodzie, na działaniu, na doświadczaniu świata wszystkimi zmysłami i na różne sposoby.
Nie miałam okazji zapytać dzieci przychodzących tutaj codziennie, czy są szczęśliwe w szkole. Widziałam jednak rezultaty ich działalności: rozmaite konstrukcje z patyków, kamieni, piasku i błota. Widziałam kurtki i kalosze przygotowanie do wyjścia na zewnątrz o każdej porze roku. Widziałam dziecięce bazy na antresolach domków – pracowni i w zakamarkach lasu. Widziałam przestrzenie oddane we władanie dzieciom i oswojone przez nie różnymi sposobami. Widziałam miejsca, które świadczą o tym, że dzieci i dorośli tworzą tam zgraną społeczność.
Poczułam wyraźnie, że Leśna Szkoła Puszczyk została stworzona po to, by dzieci były szczęśliwe i po to, by mogły uczyć się w warunkach sprzyjających rozwojowi we wszystkich sferach. Holistyczne podejście do rozwoju i uczenia się człowieka przepadło u nas wraz z rozwojem rankingów, średnich ważonych, testomanii i innych narzędzi do porównywania i motywowania metodą kija i marchewki.
W wielu szkołach zapomniano, że do szkoły chodzi całe dziecko, ze wszystkimi jego potrzebami: ruchu, sprawczości, przynależności, bycia docenionym, a nie tylko jego mózg
Życia (nie tylko) uczysz się na wiele sposobów…
Rozmawiałam z nauczycielkami pracującymi w Puszczyku i prowadziłam dla nich warsztaty o pracy metodą projektu. Widziałam ich uśmiech i blask w oczach, zaangażowanie, współpracę i gotowość do pomagania innym. Domyślam się, że nie każdy nauczyciel odnalazłby się w takim miejscu. Podobnie rodzice i może niektóre dzieci (choć nie chce mi się w to wierzyć) mają gotowość do akceptacji takich lekko spartańskich warunków.
Na mnie to miejsce podziałało bardzo inspirująco. Mam wiele pomysłów, jak moglibyśmy się tam razem uczyć.
Pomyślcie tylko, że w każdej chwili możecie podnieść wzrok znad książki czy zeszytu i popatrzeć na mgłę unoszącą się ponad łąką albo na las wyglądający przepięknie o tej porze roku. Wyobraźcie sobie, że możecie sobie wybrać miejsce do uczenia się wewnątrz lub na zewnątrz pomieszczenia i zawsze znajdziecie zaciszne miejsce bez dzwonków, hałasów, ze śpiewem ptaków. Jest też duża szansa, że jakiś kot zechce odpocząć w Twoim towarzystwie.
Aha, jeśli zdarzy wam się coś zgubić na terenie szkoły, to możliwe, że znajdziecie swoją zgubę w otchłani.
* Napisałam kiedyś dwa artykuły będąc pod wrażeniem filmu „Zielona szkoła – edukacja po duńsku”. Będą dobrym uzupełnieniem tego posta. Podlinkuję je w komentarzach.
Źródło: https://www.facebook.com/wiesia.mitulska
Miniony tydzień obfitował w wydarzenia, z których nieomal każde aż prosiło się o komentarz. Myślę, ze nie mam wyboru – podejmę ten trud i spróbuję – w miarę syntetycznie – do większości z nich odnieść się „z mojego punktu widzenia”.
Nie będzie to w układzie chronologicznym – zajmę się najpierw tymi, które mnie najbardziej poruszyły.
Nie będzie chyba dla nikogo zaskoczeniem, ze zacznę od komunikatu na stronie MEiN z dn. 13 października: „Ogólnopolskie obchody Dnia Edukacji Narodowej 2022”, o którym dzień później zamieściłem informację, zatytułowaną „Minister z workiem 6171 medali i krzyży zasługi oraz jednym listem”. Stali czytelnicy OE wiedzą, że bardzo często stosuję ten „myk”, aby właśnie tytułem zasygnalizować mój stosunek do prezentowanych – beż żadnych komentarzy redakcji – materiałów. Tak było i tym razem. Specjalnie zsumowałem liczbę osób nagradzanych w różnych formach, tylko w jednym roku, z tej jednej okazji – Dnia Edukacji Narodowej, gdyż założyłem że mało komu będzie chciało się sumować liczby nauczycieli i pracowników nie będących nauczycielami, których zestawienie – wg, rodzaju odznaczeń i nagród – przedstawiono w owym komunikacie MEiN:
Biorąc pod uwagę fakt, że wszystkich nauczycieli w Polsce jest – aktualnie – zapewne niecałe 600 tysięcy, że pracowników administracji i obsługi jest kilkanaście procent tej liczby – można stwierdzić, że co dziewiąty pracownik oświaty został w jakiejś formie nagrodzony! Jeśli za rok będzie podobnie – na kilka tygodni przed wyborami – będzie to już znacząca liczba osób, które będą miały za co dziękować obecnej władzy. Jeśli pomnożyć to tylko przez dwa (pełnoletni członkowie rodzin owych wyróżnionych), otrzymamy kilkadziesiąt tysięcy wdzięcznych/kupionych wyborców…
Czytając informacje o owych beneficjentach tegorocznego Dnia Edukacji Narodowej, z satysfakcją odnotowałem fakt, że na stronie MEiN zamieszczono imiona, nazwiska i miejsca zatrudnienia wszystkich, którzy dostąpili tego zaszczytu, że przyznane im Krzyże Zasługi, medale, honorowe tytuły i nagrody pieniężne odebrali podczas owej ogólnopolskiej gali.
Jestem na temat ujawniania danych osobowych nagradzanych nauczycieli szczególnie uczulony, gdyż przed pięcioma laty, także z powodu okoliczności związanych z nagradzaniem nauczycieli województwa łódzkiego z okazji Dnia Edukacji Narodowej, spotkałem się – jako redaktor „Obserwatorium Edukacji” – z odmową ze strony urzędniczki – kierowanego wówczas przez pana Grzegorza Wierzchowskiego – Łódzkiego Kuratorium Oświaty, udostępnienia mi wykazu nauczycieli odznaczonych i nagrodzonych z okazji DEN. Zainteresowanych tą historią odsyłam do relacji z owej uroczystości, oraz Felietonu nr 192. O tym dlaczego zostałem „wezwany pod rygorem” przez ŁKO.
Dodam jeszcze, ze będąc przekonanym, ze to ja mam rację wystąpiłem do Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych z zapytaniem, czy podanie nazwisk nauczycieli nagrodzonych przez ministra i kuratora jest w myśl obowiązującego prawa zabronione, oraz do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o interwencję (jeżeli ta okaże się zasadna) w sprawie potraktowania mnie przez Łódzkiego Kuratora Oświaty. GIODO odesłał moją skargę, uzasadniając, ze nie uiściłem wymaganej opłaty skarbowej (!), natomiast biuro RPO zajęło się sprawą, skierowało do ŁKO pouczenie, w wyniku czego pan Kurator Wierzchowski musiał spuścić z tonu i obiecać RPO, że już więcej w jego urzędzie nie będą tak postępowali.
Ale ja nie doczekałem się przeprosin…
Z ciekawości zajrzałem na oficjalne strony ŁKO i kilku, przypadkowo dobranych kuratoriów oświaty. I co takiego zobaczyłem? Okazało się że następca Grzegorza Wierzchowskiego – Waldemar Flajszer zezwolił na zamieszczenie jedynie krótkiej, ale bogato ilustrowanej zdjęciami relacji z uroczystości – bez żadnych nazwisk odznaczonych i nagrodzonych.
Podobną relację zamieszczono także na stronie Kuratorium w Szczecinie, ale już Kuratorium w Gdańsku w kilku przypadkach podało dane personalne odznaczonych. Ale okazało się, że nie ma w tej sprawie żadnej jednolitej dyrektywy ministerstwa, bo na stronie Kuratorium w Poznaniu zamieszczono imienne list wszystkich odznaczonych i nagrodzonych – TUTAJ
Wniosek: Kurator na urzędzie, sam decyduje jaka informacja będzie!
x x x
O liście ministra Przemysława Czarnka z okazji Dnia Edukacji Narodowej do „Szanownych Państwa Dyrektorów, Drogich Nauczycieli i Wychowawców” nie będę pisał, bo tak obłudnego tekstu nie pamiętam, abym kiedykolwiek czytał….
x x x
Nie mogę przemilczeć owego dwugłosu doktorów o szkolnych testach wiadomości. Myślę, że każda z osób przedstawiających swój pogląd na temat szkolnych testów wiadomości ma rację. Bo dr Źylińska pisze krytycznie o testach, które są materiałem do wystawiania ocen szkolnych, zaś dr Tokarz broni testów wiadomości, jako formy diagnozy efektywności procesu uczenia się ucznia – dokonywanej w celu lepszego dostosowania metod nauczania/uczenia się, aby w przyszłości były tego lepsze efekty.
x x x
Nie mogę także zostawić bez moich „trzech groszy” w sprawie tekstu prof. Śliwerskiego, który zamieściłem w czwartek 13 października, w materiale zatytułowanym „Prof. Śliwerski o tym, że konserwatywna szkoła może być awangardowa”.
Naprawdę zaskoczył mnie tymi stwierdzeniami – nawet, jeśli to tylko cytaty z wypowiadanych na owym konwentyklu treści: „Można łączyć tradycję z nowoczesnością. Konserwatyzm może bowiem być awangardowy, afirmatywny, a nawet rewolucyjny.”. Istotą myśli konserwatywnej jest odbudowa w społeczeństwie etosu rycerskiego, posłannictwa na rzecz wspólnoty etycznej, narodowej. Naród karleje, gdy dominuje egalitaryzm, gdyż skutkuje on poniżaniem elit, ludzi wykształconych, przedstawicieli świata wysokiej kultury”.
Znamy się wszak już ponad 45 lat, wiem, ze przeszedł dość meandryczną drogę w poszukiwaniu wartości, kto rytm mógłby być wierny – od kandydata do PZPR, poprzez propagatora poglądów szwajcarskiego antypedagoga Hubertusa von Schönebecaka,do obrońcy idei edukacji demokratycznej, wolnej od przejściowych wpływów polityków. Ale czemu nagle, w 68 roku życia, na dwa lata prze nieuchronną gilotyną przepisów pozbawiających siedemdziesięciolatków prawa do piastowania jakichkolwiek funkcji w strukturach państwowych szkół wyższych? Skąd taki post na blogu, promujący – moim zdaniem – niszowy nurt w świecie teoretyków wychowania, którzy od w październiku w 2014 spotkali się po raz ósmy, aby tym razem przekonywać się wzajemnie, że „możliwe jest nowoczesne kształcenie niezależnie od tego, jaka ideologia jest preferowana przez centrum polityki oświatowej w wydaniu władz państwowych??
Że jest to towarzystwo, które od ośmiu lat debatuje corocznie wokół interesujących ich problemów – zobaczcie sami w załączonym wykazie tematów wszystkich Seminariów Polskiej Myśli Pedagogicznej – TUTAJ
Chyba, że jest to „przygotowanie artyleryjskie” do przyszłej kariery emerytowanego prof. Śliwerskiego w jakiejś niepaństwowej, bardzo konserwatywnej uczelni….
Włodzisław Kuzitowicz
Źródło: www.katarzynapodleska.pl
Dzień po Dniu Edukacji Narodowej proponujemy lekturę dwu publikacji o wypaleniu zawodowym nauczycieli, relacjonujących wyniki badań tego stanu psychicznego, o którym nawet w tych „świątecznych” okolicznościach mówiono, jako o jeden z elementów, charakteryzujących to środowisko:
Wypalenie zawodowe wśród nauczycieli w Polsce i w Anglii
Aleksandra Jędraszczyk, Marcin Jurczyk, Zakład Psychologii Stosowanej, Polski Uniwersytet na Obczyźnie w Londynie
2016
[…]
WNIOSKI
Badania empiryczne wykazały statystycznie istotne różnice między nauczycielami pracującymi na terenie Polski a tymi pracującymi na terenie Anglii. Jak przedstawiono wcześniej, poziom depersonalizacji w istotny sposób przeważa wśród pracowników brytyjskich, którzy dodatkowo mają jednocześnie gorsze poczucie osiągnięć osobistych. Rodzi to pytanie o czynniki warunkujące istniejące podobieństwa i różnice.
Brak istotnych statystycznie różnic w kwestii wyczerpania tłumaczyć można zbliżonymi warunkami i godzinami pracy nauczycieli z obu krajów. Według Karty Nauczyciela (art. 42 § 3) tygodniowy obowiązkowy wymiar godzin dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych w Polsce wynosi 18 godzin. Dodatkowo nauczyciele w zależności od poziomu szkoły muszą poświęcić od 1 do 2 godzin w tygodniu na inne zajęcia w szkole. Daje to około 19–20 godzin ustawowej dostępności nauczyciela w szkole. Dodatkowo pedagodzy wykonują część czynności związanych z pracą, co według raportu Instytutu Badań Edukacyjnych (2014) stanowi średnio 34 godziny i 35 minut tygodniowo.
Podobna sytuacja występuje w Anglii, gdzie nauczyciel zobowiązany jest do przepracowania 195 dni (z czego 5 dni przeznaczone jest wyłącznie na wewnętrzne treningi) z łączną liczbą godzin 1265 w każdym roku szkolnym (32,5 godziny miesięcznie).
Wyższy poziom depersonalizacji wśród nauczycieli w Anglii być może jest wynikiem nieco innego niż w Polsce podejścia do zawodu. R. Kwaśnica (1994) podkreśla znaczenie kompetencji praktyczno-moralnych (w tym empatii, zrozumienia i komunika[1]cji) jako priorytetowych dla pracy w szkole. Na zupełnie inne kluczowe dyspozycje wskazuje Ch. Day z University of Nottingham, który twierdzi, że najważniejszym zadaniem nauczyciela jest wpojenie podopiecznym skłonności do permanentnego uczenia się przez całe życie (Day 2005). Jak zauważa B. Śliwerski (2006, s. 6), Day oczekuje od nauczycieli pasji, rozmiłowania w służbie dzieciom i młodzieży bez sentymentalnego patosu i odwoływania się do ideologicznej kategorii misji czy posłannictwa.
Za takimi odmiennymi podejściami do zawodu idą różnice w zakresie standardowych wymogów kwalifikacyjnych. Przyszły nauczyciel w Polsce musi skończyć studia z przygotowaniem pedagogicznym, albo uzupełnić kwalifikacje pedagogiczne na studiach podyplomowych, na których musi zgłębić tajniki wiedzy m.in. z zakresu psychologii rozwojowej, psychologii edukacji, podstaw wychowania, pracy opiekuńczo-wychowawczej. Angielski kandydat na kwalifikowanego nauczyciela (Qualified Teacher Status QTS) oprócz wykształcenia kierunkowego musi zdobyć uprawnienia do wykonywania zawodu, na przykład realizując Postgraduate Certificate in Edu[1]cation, gdzie przede wszystkim zobowiązany jest odbyć około 24-tygodniowe praktyki w szkole z głównym naciskiem na podniesienie kompetencji w zakresie nauczania przedmiotu.
Zadań wychowawczych dotyczących wsparcia i opieki nad uczniami nie sprawują wszyscy uczący pracownicy, a jedynie te osoby, które otrzymały awans. I tak, za funkcje wychowawcze odpowiedzialni są nauczyciele-opiekunowie roku (head of year) w szkołach średnich lub nauczyciele-opiekunowie kluczowego etapu nauczania (head of key stage) w szkołach podstawowych i średnich.
Dodatkowo podaż kadry nauczycieli w obu krajach znacznie się różni. O ile w Polsce wcale nie łatwo dostać pracę w szkole i do zawodu dostaje się większość osób, które charakteryzują się pożądanymi w tej pracy cechami, takimi jak empatia i wrażliwość na drugiego człowieka, o tyle w Anglii sytuacja wygląda inaczej. Jak wynika w Raportu Dyrekcji Generalnej ds. Edukacji i Kultury Komisji Europejskiej (2004), angielska oświata u schyłku poprzedniego i na samym początku tego stulecia znalazła się w krytycznej sytuacji związanej z niedoborem nauczycieli, co skutkuje bardziej otwartym dostępem do zawodu. Po 2003 roku sytuacja trochę się zmieniła, jednak wcześniej wakaty mogli zająć ludzie bez odpowiednich osobowościowych predyspozycji do pracy w szkole.
Poza tym do dnia dzisiejszego angielskie szkoły chętnie korzystają z usług agencji lub same rekrutują niewykwalifikowanych nauczycieli-asystentów (teaching assistant) lub nauczycieli na zastępstwa (supply teacher, temporary teacher) – wzywanych w momencie, kiedy potrzebne jest zastępstwo z powodu choroby, urlopu macierzyńskiego nauczyciela itp. przyczyn. Jako teaching assistant lub supply teacher może pracować osoba niemająca QTS.
Motywacja do wyboru zawodu to kolejny aspekt, który może mieć związek z mniejszym podmiotowym traktowaniem ucznia przez nauczycieli w Anglii, a na który warto zwrócić uwagę. Jak wskazuje A. Prokopczuk (2012, s. 29), połowa badanych w Polsce nauczycieli jako motywy wyboru zawodu wymienia powołanie, marzenia o wykonywaniu takiej pracy oraz potrzebę pracy z dziećmi. W raporcie Dyrekcji Generalnej ds. Edukacji i Kultury Komisji Europejskiej (2004) określono, że głów[1]nymi motywatorami dla nauczycieli angielskich były praca z dziećmi, zadowolenie z nauczania oraz kreatywność. Takie wyniki mogą wskazywać na podejście do nauczania, które prezentuje Ch. Day (2005), czyli bez poczucia posłannictwa w za[1]wodzie.
Analizując raport Dyrekcji Generalnej ds. Edukacji i Kultury Komisji Europejskiej (2004) oraz raport Instytutu Badań Edukacyjnych (2014), można zwrócić uwagę na wyniki dotyczące stosunku nauczycieli do swojej pracy, które niewątpliwie mają związek z satysfakcją z wykonywanego zawodu. Jedynie 50% nauczycieli angielskich deklaruje, że z pewnością lub prawdopodobnie podjęłoby raz jeszcze decyzję o pracy w szkole, wśród nauczycieli polskich jest to 82%. Badania A. Prokopczuk (2012) mówią o 83,8% zadowolonych z zawodu nauczycieli. Z przytoczonych danych wyni[1]ka, że połowa angielskich nauczycieli żałuje wyboru zawodu, co może skutkować niższym niż w przypadku ich kolegów i koleżanek w Polsce poczuciem osiągnięć osobistych.
wyborcza.pl KRAKÓW
„Spieszmy się kochać nauczycieli, tak szybko odchodzą’. Demonstracja przed Małopolskim Kuratorium Oświaty”
Foto: www.krakow.wyborcza.pl/krakow/
W piątek 14 października całej Polsce odbywały się protesty pod hasłem „Kartka dla Czarnka”. Manifestacje miały na celu protest przeciwko obecnej sytuacji w polskim szkolnictwie.
„Spieszmy się kochać nauczycieli, tak szybko odchodzą”, „Gdzie są ci nauczyciele”, „Chcemy edukacji, nie indoktrynacji”, „Nie chcemy zastępstw, chcemy nauczycieli” – to tylko niektóre z haseł wykrzykiwanych pod kuratorium oświaty w Krakowie. Manifestację rozpoczęło utworzenie kolejki protestujących, a następnie wrzucenie tzw. „kartki dla Czarnka” do czarnej urny, która później została przekazana do kuratorium oświaty. […]
Głos w sprawie edukacji zabrała również młodzież. Stanisław Pudełko, tegoroczny maturzysta, wspominał o absurdalnym podręczniku do HiTu, nazywając go „propagandową papką” oraz zwracał się do Przemysława Czarnka i Barbary Nowak, nazywając ich odpowiednio „ministrantem” i „inkwizytorem”. Dlaczego wy tak bardzo nienawidzicie uczniów, młodzieży i nauczycieli? – pytał. Z kolei studentka I roku, Weronika Frączak, wypowiedziała się nt. braku wsparcia młodych osób przez szkołę, szerzącej się nietolerancji i braku motywacji do nauczania ze strony nauczycieli.[…]
Przed kuratorium miała również miejsce konferencja prasowa posła Aleksandra Miszalskiego i dwóch były dyrektorek, które czują się skrzywdzone przez Barbarę Nowak. Jedna z nich zapowiedziała złożenie doniesienia do prokuratury, poseł zamierza zaś doprowadzić do zmiany prawa, tak, by zmniejszyć wpływ kuratoriów na zarządzanie oświatą.
Źródło: www.krakow.wyborcza.pl/krakow/
x x x
A oto przegląd relacji z innych miast, będących siedzibami kuratoriów oświaty:
wyborcza.pl BIAŁYSTOK
Foto: www.bialystok.wyborcza.pl
Akcja „Kartka do Czarnka” w Białymstoku. Przeciw pogardzie i nieudolności ministra edukacji.
Źródło: www.bialystok.wyborcza.pl/bialystok/
x x x
wyborcza.pl BYDGOSZCZ
Foto: www.bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/
Kartka dla Czarnka. 350 listów do ministra zanieśli kuratorowi w Bydgoszczy. „Ta podła władza kradnie i podatki, i umysły”
Źródło: www.bydgoszcz.wyborcza.pl/bydgoszcz/
x x x
wyborcza.pl KATOWICE
Foto: www.katowice.wyborcza.pl/katowice/
Kartka do Czarnka. Z okazji Dnia Nauczyciela uczniowie, rodzice i nauczyciele pytają ministra, dlaczego jest tak źle?

















