
Foto: Wojciech Pacewicz/PAP[www.regiony.tvp.pl]
Dziś (8 grudnia 2022 r.) na portalu Praca.pl zamieszczono ważną i napawającą optymizmem, że nie wszyscy w tym rządzie działają jedynie metodą zaklęć informację, dotyczącą kształcenia w szkołach branżowych:
Więcej pieniędzy na wynagrodzenia za pracę uczniów
Fundusz Pracy przekaże dofinansowanie na system kształcenia dualnego, czyli łączącego kształcenie w szkołach zawodowych z pracą w przedsiębiorstwach. Według nadzorującego ten fundusz Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, ten system kształcenia jest bardzo ceniony ze względu na bezpośredni kontakt ucznia z przedsiębiorstwem.
Informację taką przekazała w czwartek Barbara Socha, pełnomocnik rządu ds. polityki demograficznej, podczas odbywającego się tego dnia Kongresu Kształcenia Dualnego. Podkreśliła, że Minister Rodziny i Polityki Społecznej aktywnie wspiera system kształcenia dualnego, przeznaczając środki Funduszu Pracy na jego dofinansowanie. Wiceminister Barbara Socha uczestniczyła w panelu dyskusyjnym pt. „System kształcenia zawodowego i dualnego w Polsce – instrumenty wsparcia”.
Dobra forma nauki zawodu
Kształcenie w systemie dualnym polega na tym, że równolegle z nauką w szkole uczeń kształci się praktycznie w zakładzie pracy. Dualny (naprzemienny) system kształcenia jest bardzo ceniony ze względu na bezpośredni kontakt ucznia z przedsiębiorstwem, dostosowanie kształcenia zawodowego do potrzeb pracodawców oraz umożliwienie uczniom płynnego przejścia od nauki w szkole do aktywności na rynku pracy.
Kształcenie zawodowe młodzieży wspierane jest ze środków Funduszu Pracy. W 2021 r. na dofinansowanie pracodawcom kosztów kształcenia wydatkowano na ten cel ponad 180 mln zł. Ponadto pracodawca, który zatrudnia pracowników młodocianych w celu przygotowania zawodowego, może uzyskać refundację wypłaconych im wynagrodzeń oraz opłaconych od tych wynagrodzeń składek na ubezpieczenia społeczne. Na to przeznaczyliśmy prawie 372 mln zł. Na przygotowania i przeprowadzania egzaminów skierowaliśmy ponad 25 mln zł. Podsumowując, w roku ubiegłym Fundusz Pracy wsparł system kształcenia dualnego kwotą 577 mln zł.
Będzie więcej pieniędzy
W tym roku minister Marlena Maląg zapowiedziała zwiększenie tych nakładów. Zaproponowała podniesienie minimalnego wynagrodzenia młodocianych pracowników (objętego refundacją z Funduszu Pracy) od września 2023 r. o 3 punkty procentowe czyli do poziomu 8%, 9% i 10% przeciętnego wynagrodzenia dla kolejnych lat nauki, a w przypadku przyuczenia do wykonywania określonej pracy – do 7% przeciętnego wynagrodzenia. Uatrakcyjnić ma to ścieżkę kształcenia dualnego i zachęci uczniów do jej wyboru, co umożliwi im zdobycie kwalifikacji i dobry start w życie zawodowe.
Źródło: www.prawo.pl/oswiata/
Screen z relacji filmowej – plik na YouTube[www.youtube.com]
Dr Jędrzej Witkowski – prezes Zarządu Fundacji „Centrum Edukacji Obywatelskiej”
Na stronie „Blog Centrum Edukacji Obywatelskiej” zamieszczono tekst dr Jędrzeja Witkowskiego – prezesa Zarządu Fundacji „Centrum Edukacji Obywatelskiej”, w którym Autor podjął się zaprezentowania swoich poglądów, opartych na naukowych podstawach, na temat nowych technologii w szkole i ich skuteczności w podnoszeniu jakości kształcenia. Pozwoliliśmy sobie na dokonanie skrótów, poprzez pomijanie wielu fragmentów tekstu, pozostawiając te, które pozwolą na ogólną orientację o całym opracowaniu. Ale gorąco zachęcamy do lektury całości, zamieszczając link do pełnej wersji tekstu:
Technologie pomagają tylko jeśli wspierają zmiany w dydaktyce
>Szkoła musi być miejscem, w którym młodzi ludzie poznają nowe technologie. Tylko wtedy przygotowuje do życia we współczesnym świecie.
>Z nowymi technologiami zawsze wiązano ogromne nadzieje, ale nie ma mocnych dowodów, że ich zastosowanie wspiera proces uczenia się.
>Technologie mogą być skuteczne jeśli punktem wyjścia dla ich zastosowania są istniejące wcześniej potrzeby ucznia i szkoły oraz gdy wspierają proces przetwarzania wiedzy osoby uczącej się.
>Technologie mogą wesprzeć zmianę dydaktyczną, ale jej nie zastąpią. Skuteczność procesu uczenia się nadal będzie zależeć od w głównej mierze od nauczyciela i jego biegłości w stosowaniu różnych metod nauczania i oceniania. Cyfryzacja nieskutecznych praktyk nie uczyni nauczania efektywnym.
Biegłość w stosowaniu nowoczesnych technologii jest potrzebna uczniom i całemu systemowi edukacji
Żyjemy w świecie zaawansowanych technologii, w którym różnice pomiędzy rzeczywistością cyfrową i analogową powoli się zlewają. Te obiektywne uwarunkowania stanowią wyzwanie, którego nie można zignorować również w szkole. Młodzi ludzie muszą poznawać w niej nowe technologie, rozumieć je i uczyć się funkcjonować w przesiąkniętych nimi realiach. […]
Technologiom cyfrowym i informacyjnym należy przypisać niekwestionowane zasługi w utrzymaniu ciągłości kształcenia. Trudno sobie wyobrazić, jak mogłaby wyglądać nauka w czasie pandemii COVID-19, gdyby nie powszechny dostęp do internetu i możliwość korzystania z niego na komputerach, laptopach i innych urządzeniach mobilnych. Prawdopodobnie jako społeczeństwo znaleźlibyśmy rozwiązania zapewniające uczniom i uczennicom możliwość udziału w zajęciach, ale z pewnością byłyby one gorsze, choćby z uwagi na mniejszy stopień interaktywności lub jej zupełny brak. […]
Technologia jest więc naturalnym środowiskiem, w którym funkcjonujemy i które musimy rozumieć, by skutecznie w nim działać. Okazała się też narzędziem podtrzymującym – zapewniającym ciągłość procesów edukacyjnych w sytuacji kryzysowej. Czy jednak może być dźwignią jakościowej zmiany w edukacji? Odpowiedź na to pytanie jest niejednoznaczna.
Nadal czekamy na udowodnienie pozytywnego wpływu technologii na proces uczenia się
Nadzieje związane z rewolucyjnym wpływem technologii na edukację nie pojawiły się wraz z upowszechnieniem technologii informacyjnych – są znacznie starsze. Richard Mayer zwraca uwagę na oczekiwania, jakie w kontekście edukacyjnym wiązano z wykorzystaniem filmu (lata 20. XX wieku), radia (lata 30. i 40.), telewizji edukacyjnej (lata 50.) oraz wreszcie technologii informacyjnych wprowadzanych pod koniec ubiegłego stulecia (Mayer, 2013). […]
Badaczki i badacze edukacyjni zwracają uwagę, że choć od lat wiele się mówi o ogromnym potencjale technologii we wspieraniu uczenia się, to jednak dotychczas istnieje niewiele badań, które potwierdzałyby ich pozytywny wpływ (Mayer, 2013). Hamilton i Hattie stawiają prowokacyjną tezę, że choć technologie są wszędzie, to dowodów na ich głębokie oddziaływanie na uczniów nie da się znaleźć nigdzie. Na bazie metaanaliz przeprowadzonych badań edukacyjnych szacują uogólniony wpływ wykorzystania technologii w procesie uczenia się na 0,3 (przy średnim wpływie wszystkich interwencji edukacyjnych wynoszącym ok. 0,4). […]
Paradoksalnie największy pozytywny wpływ udało się udowodnić w przypadku mało zaawansowanej technologii – nagrywania lekcji na wideo i dyskutowania na ich temat w grupie nauczycielskiej (Hamilton, Hattie, 2021).
Powinniśmy wyjść od potrzeb ucznia i procesu uczenia się
Foto: Teresa Cwalina[www.ekai.pl]
„Serwis Samorządowy PAP” zamieścił dziś (7 grudnia 2022 r.) informację, ważną dla dyrektorów szkół, w których uczą się uczniowie z Ukrainy i które skorzystały z Funduszu Pomocy. Oto jego obszerny fragment:
MEiN: środki Funduszu Pomocy należy wliczać do wydatków na wynagrodzenia nauczycieli
[…]
Resort edukacji przygotował na prośbę RIO w Poznaniu stanowisko w sprawie uwzględnienia środków pochodzących z Funduszu Pomocy w procesie analizy średnich wynagrodzeń nauczycieli, o których mowa w art 30a ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela (Dz. U. z 2021 r. poz. 1762, z późn. zm.).
W związku z pytaniami samorządów Izba poprosiła o wyjaśnienie, czy w procesie analizy średnich wynagrodzeń nauczycieli należy uwzględnić środki pochodzące z Funduszu Pomocy w części, w jakiej są one przeznaczone na wynagrodzenia za realizację dodatkowych godzin z języka polskiego dla uczniów – obywateli Ukrainy?
W odpowiedzi MEiN wskazało, że środki z Funduszu Pomocy przeznaczone przez jednostki samorządu terytorialnego m.in. na wynagrodzenia nauczycieli zatrudnionych zgodnie z przepisami ustawy –Karta Nauczyciela, w związku ze zwiększonymi potrzebami kadrowymi w celu zapewnienia kształcenia, wychowania i opieki dzieciom i uczniom będącym obywatelami Ukrainy, powinny być wypłacane w składnikach wynagrodzenia zgodnie z art. 30 ust. 1 tej ustawy.
„Zgodnie z powyższym, dokonując analizy średnich wynagrodzeń, o której mowa w art. 30a ust. 1 ustawy – Karta Nauczyciela, wynagrodzenie nauczycieli zatrudnionych na podstawie ustawy – Karta Nauczyciela wypłacone w ramach środków Funduszu Pomocy, o którym mowa w art. 14 ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, powinno być wliczane do wydatków poniesionych na wynagrodzenia nauczycieli. Ponadto etaty tych nauczycieli należy wykazać w strukturze zatrudnienia” – czytamy w opinii resortu.”
[…]
Cały tekst „MEiN: środki Funduszu Pomocy należy wliczać do wydatków na wynagrodzenia nauczycieli” – TUTAJ
Źródło: www.samorzad.pap.pl/
Na stronie „Dziennika Gazeta Prawna” <dziennik.pl> zamieszczono dzisiaj (7 grudnia 2022 r.) najnowszą wypowiedź ministra Czarnka w sprawie reakcji środowiska oświatowego na uchwaloną przez Sejm nowelizację Prawa oświatowego, zwaną „Lex Czarnek”. Ooto fragmenty tego materiału:
Lex Czarnek 2.0. Szef MEiN lekceważy protesty. „To jest tylko 5 osób”
[…]
Zapytany o odrzucenie przez Sejm uchwały Senatu o odrzuceniu nowelizacji ustawy Prawo oświatowe (znanej powszechnie jak „Lex Czarnek 2.0” – przyp. red.), Czarnek zaznaczył, że ustawa czeka na podpis prezydenta Andrzeja Dudy. […]
Nie wiem, co zrobi pan prezydent, podejmuje decyzję suwerennie, jak zawsze. Ale mam podstawy do tego, by mieć nadzieję, że podpisze tę ustawę – powiedział.
Zdaniem Czarnka ustawa została przeprocedowana wspólnie z ministrami z Kancelarii Prezydenta, co daje nadzieję na to, że prezydent tym razem nie zawetuje ustawy Prawo oświatowe. […]
Przypomniał, że ustawa została uchwalona „na wniosek rodziców, środowisk nauczycieli i samorządowców”. To jest prośba wielu środowisk rodziców, prośba nauczycieli i prośba również samorządowców, żeby można było wprowadzić mechanizm, który będzie realnie pozwalał na wykonywanie obowiązków, które są przewidziane w konstytucji, czyli ochronę dzieci przed demoralizacją – ocenił.
Jak zastrzegł, w wielu dużych miastach w Polsce „fundacje, które demoralizowały uczniów, wchodziły do szkół zupełnie bez kontroli rodziców ani kuratora oświaty. […] Wystarczy, żeby taka fundacja – łódka czy inna tam – zaprosiły uczniów do innego lokalu, nie do szkoły. Poza szkołą nie ma nadzoru organu pedagogicznego. Jeśli pan prezydent miasta Warszawy albo pani prezydent miasta Gdańska, albo pan prezydent miasta Poznań chce, żeby fundacje, takie bądź inne, nauczały dzieci bez nadzoru pedagogicznego, wystarczy, że zaprosi dzieci do domu kultury, do kina, do teatru, które są własnością samorządu i tam nadzoru pedagogicznego nie ma – podkreślił.[…]
Według Czarnka głosy przeciwne uchwaleniu tej ustawy nie są liczne, tylko hałaśliwe. Przyjdzie 10 osób, tak jak wczoraj pod MEiN, nawet 5 osób, które narobiło takiego hałasu, że nie można było pracować. I o tych 5 osobach się mówi, ale to jest tylko 5 osób – stwierdził.
Cały tekst „Lex Czarnek 2.0. Szef MEiN lekceważy protesty. „To jest tylko 5 osób” – TUTAJ
Źródło: www.edukacja.dziennik.pl
Magdalena Sierocka – nauczycielka j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie (wywiad z którą zaprezentowaliśmy 5 września 2022 r., a pierwszy raz post z jej fb-profilu 14 listopada) zmieściła wczoraj (6 grudnia 2022 r.) na swoim fb-profilu post, w którym w żartobliwo-ironiczny sposób zaprezentowała swoją opinię o uczniowskich pracach domowych:
Praca domowa.
Usłyszałam niedawno argument, że praca domowa musi być, gdyż dzieci bez niej „szaleją”. Nie wiedzą, co mają robić z nadmiaru czasu wolnego i jest szał.
Wstając dzisiaj przedwcześnie, bo o 5-tej, spostrzegłam moje starsze dziecko siedzące przy stole kuchennym. Okazało się, że on także nie mógł spać, bo wpadł na pomysł napisania książki. Zainspirował sie książką dla dzieci i postanowił napisać wersję dla trochę starszych. Siedział tak i pisał i jedyne co go wkurzało, to fakt, że musiał skończyć, bo dochodziła ósma i trzeba było sie zbierać do szkoły.
Co sprawia, że człowiek wstaje o przed piątą rano i robi trudne rzeczy – trudne, bo kiedy miał napisać „zadaną” pracę (opowiadanie z dialogiem), nie szło mu to w ogóle, nie umiał i cierpiał przy tym okrutnie. Co więc sprawiło, że wziął sie za trudne rzeczy, pracował ponad trzy godziny nieustannie, pytał, szukał, nie chciał przerwać? Nienamawiany, nieoceniany, nienagradzany.
Może w szał po prostu wpadł? Bez prac domowych dzieci faktycznie szaleją.
Źródło: www.facebook.com
Foto: Shutterstock.com
„Portal Samorządowy” zamieścił dziś (6 grudnia 2022 r.) artykuł Bogdana Bugdalskiego, z którego możemy dowiedzieć się jaka jest skala uczestnictwa uczniów z Ukrainy w polskim systemie szkolnym. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:
Większość Ukrainców nie zapisała dzieci do polskich szkół. Uczy się tylko 40 proc.
[…]
Centrum Edukacji Obywatelskiej zbadało co się zmieniło w tym roku szkolnym w sytuacji uczniów uchodźczych i szkół. Według jego wyliczeń w związku z wybuchem wojny w Ukrainie do Polski przybyło co najmniej 350 tysięcy dzieci w wieku szkolnym, z czego prawie 40 proc. rozpoczęło naukę w polskich szkołach. Pod koniec ubiegłego roku szkolnego dzieci ukraińskie z doświadczeniem uchodźczym stanowiły 4 proc. wszystkich uczniów w Polsce. […]
We wrześniu, mimo spodziewanego znacznego wzrostu liczby dzieci uchodźczych, szkoły odnotowały tylko niewielki wzrost. I jeśli na koniec czerwca uczniów z Ukrainy było 139 tys. to obecnie jest ich 144 tys.
Autorzy raportu podkreślają jednak, że mimo tak niewielkiego wzrostu liczby dzieci z doświadczeniem uchodźczym w polskim systemie edukacji (zaledwie o 5 tys.) do klas trafiło znacznie więcej zupełnie nowych wychowanków.
Ten wzrost jest bardzo wyraźny, gdy porówna się zmianę liczby dzieci znajdujących się na poszczególnych etapach edukacji, a więc w przedszkolach, szkołach podstawowych i szkołach średnich.
Wynika z niego, że we wrześniu 2022:
–do pierwszych klas szkół podstawowych poszło 4 tys. dzieci, które w ubiegłym roku szkolnym nie uczęszczały do polskich „zerówek” w szkołach;
–do pierwszych klas szkół średnich zapisano 7,5 tys. nastolatków, którzy wcześniej nie chodzili do polskiej podstawówki.
To razem daje co najmniej 11,5 tys. młodych ludzi, którzy tej jesieni po raz pierwszy zetknęli się z polskim systemem edukacji. Nie zmienia to faktu, że nowe dzieci pojawiły się także w klasach innych niż pierwsze. Dowodzą tego dane liczbowe, które wskazują, że z Polski wyjechały ponad 42 tys. dzieci w wieku szkolnym.[…]
W szkołach podstawowych liczba uczniów uchodźczych nie zmieniła się znacząco. Wyraźną różnicę widać za to w zainteresowaniu szkołami średnimi. Obecnie w pierwszych klasach liceów, techników i szkół branżowych I stopnia uczy się blisko 13,5 tys. uczniów uchodźczych, czyli trzy razy więcej niż w pierwszych klasach w poprzednim roku szkolnym. W sumie w szkołach średnich jest ich jedynie 22 tys.
Nadal najwięcej dzieci uchodźczych uczy się w szkołach podstawowych, do których uczęszcza obecnie ponad 122 tys., co stanowi ok. 55 proc. dzieci ukraińskich w wieku 7-14 lat.
Natomiast w szkołach ponadpodstawowych uczy się 24 proc. młodzieży w wieku 15-18 lat przybyłych do Polski po wybuchu wojny. W ubiegłym roku szkolnym było to odpowiednio 47 proc. i 17 proc. Te różnice są tłumaczone tym, że dla dzieci starszych rozsądniejsze było kontynuowanie nauki w formie zdalnej w ukraińskich szkołach, natomiast za nauką w polskich szkołach podstawowych przemawiały względy praktyczne – umożliwiło to ich matkom podjęcie pracy zarobkowej na polskim rynku pracy. […]
Autorzy raportu odnotowali też dziwną, aczkolwiek ciekawą prawidłowość, że w województwach bliżej granicy polsko-ukraińskiej do szkół uczęszcza mniej dzieci z doświadczeniem uchodźczym niż w pozostałych województwach. Niestety, przyczyn takiego stanu rzeczy nie udało się im ustalić.
Cały tekst: „Większość Ukrainców nie zapisała dzieci do polskich szkół. Uczy się tylko 40 proc” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Wczoraj (5 grudnia 2022 r.) o 19-ej, w ramach cyklu „Dalton na wieczór” prowadząca to spotkanea Anna Sowińska rozmawiała z Marcinem Michalikiem – nauczycielem j. polskiego w Zespole Szkół w Podleszanach na Podkarpaciu, ale także terapeuta pedagogiczny, logopeda, trener szybkiego czytania.
Założonym przez zapraszającą celem spotkania była próba odpowiedzi na pytania:
Jakie cechy ma daltoński nauczyciel? Co decyduje o tym, że nauczyciel może o sobie tak pomyśleć? Czy wystarczy mieć certyfikat ze szkolenia? A może wystarczy pracować w daltońskiej szkole czy przedszkolu?
Posłuchajcie, czy rozmówcom to się udało:
Nagranie „wieczorynki” pt. „DALTOŃSKI NAUCZYCIEL, CZYLI JAKI?” – TUTAJ
Wczoraj (5 grudnia 2022 r.) profesor Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu „Pedagog” tekst, który musimy zamieścić bez skrótów – nie odważyliśmy się na decyzję, które fragmenty pominąć:
Marnotrawienie kapitału kulturowego przez politykę oświatową władz
Najczęściej decyzje podejmowane przez polityków każdej partii władzy (koalicji) dotyczą odmiennych przewartościowań od istniejących przed objęciem przez nie resortu edukacji, by zapewnić sobie moc sprawczą przez generowanie „urzędowego strachu lub dominacji”.
Obejmują one następujące zakresy:
1)Zmiana podejścia do zarządzania oświatą: albo centralizacja, etatyzm, uniformizacja i hierarchia albo pozorowana decentralizacja i decentracja władzy, połowiczne usamorządowienie oświaty;
2)Wymiana kuratorów oświaty, a w ślad za tym wicekuratorów, dyrektorów wydziałów oświaty/edukacji, wizytatorów itp., by obsadzić publiczne stanowiska poplecznikami władzy;
3)Przejęcie kontroli nad konkursami na kuratorów oświaty, dyrektorów szkół i placówek oświatowo-wychowawczych, dyrektorów centralnych a także regionalnych instytucji oświatowych typu: Ośrodek Rozwoju Edukacji, Centralna Komisja Egzaminacyjna, Instytut Badań Edukacyjnych itp. W wyniku decyzji politycznych uzasadnia się potrzebę odwołania kadr administracji oświatowej (przedłużonego ramienia władzy państwowej i/lub samorządowej) manipulując prawem na rzecz uzyskania pożądanych zmian;
4)Zmiana kanonu lektur szkolnych oraz częściowa lub całkowita zmiana podstaw programowych kształcenia ogólnego, wychowania przedszkolnego i programów kształcenia zawodowego, a tym samym podręczników szkolnych dopuszczanych do użytku przez MEiN;
Oto fragmenty najnowszego materiału, zamieszczonego dziś (5 grudnia 2022 r.) wieczorem na stronie „Gazety Wyborczej”:
„Chcemy weta! Prezydencie, nie ulegaj Czarnkowi”. Zakończył się protest pod Pałacem Prezydenckim „Chcemy weta”
[…]
Czy Andrzej Duda zgodzi się z Andrzejem Dudą? Protest przed Pałacem Prezydenckim
Teraz wszystko więc w rękach prezydenta Andrzeja Dudy. Oświatowcy liczą, że znów powstrzyma szkodliwe dla szkół prawo, wetując „lex Czarnek.2.0”. – Jest naszą ostatnią szansą. Widzimy nadzieję, że pozostanie wierny swoim poglądom i nie ugnie się naciskom ministra, który drugi raz wysyła tę samą ustawę – tłumaczą. I dodają: – System oświaty jest dobrem wspólnym i nie pozwolimy nikomu go zawłaszczać oraz wykorzystywać jako narzędzia indoktrynacji. […]
W poniedziałek o godz. 17 zorganizowali protest przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie: „Chcemy Weta! Prezydencie, nie ulegaj Czarnkowi!”. Jesteśmy na miejscu z kamerą. Oglądaj na żywo!
Screen z relacji filmowej protestu[www.wyborcza.pl]
P0dczas protestu przemawia Jakub Kocjan – młody prawnik, jeden z liderów Fundacji „Akcja Demokracja”
Wirtualnie na wydarzenie na Facebooku odpowiedziało blisko 2 tys. osób. Przed Pałacem Prezydencki stawiło się kilkaset osób. Przynieśli transparenty z napisami „Chcemy weta!”, zilustrowane przekreśloną podobizną ministra edukacji Przemysława Czarnka. Nawoływali: „Prezydencie, nie ustępuj!”, „Wolne dzieci! Wolna szkoła!”
Prezydent Andrzej Duda ma 21 dni na podpisanie, zawetowanie lub odesłanie ustawy do Trybunału Julii Przyłębskiej. Z jego kancelarii płyną głosy, że tym razem „lex Czarnek” podpisze. Przekonany jest o tym także minister edukacji Przemysław Czarnek, który publicznie zapewnia, że „drugiego weta absolutnie nie będzie”. […]
Źródło: www.wyborcza.pl
Portal „Serwis Samorządowy PAP” zamieścił dzisiaj (5 grudnia 2022 r.) informację, której tytuł mówi wszystko o jej treści:
Apel ZMP do prezydenta o niepodpisywanie tzw. ustawy Lex Czarnek 2.0
Prezes Związku Miast Polskich zwrócił się do Prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o niepodpisywanie nowego projektu nowelizacji Prawa oświatowego. Jego zdaniem regulacja nie tylko nie zawiera żadnych pozytywnych zmian, ale jeszcze pogarsza sytuację.
Prezes ZMP Zygmunt Frankiewicz zwrócił uwagę, że po zawetowaniu przez Prezydenta RP w marcu 2022 r. nowelizacji Prawa oświatowego i niektórych innych ustaw, nieco zmodyfikowany projekt ponownie stał się przedmiotem prac legislacyjnych, tym razem jako projekt poselski. Ustawę uchwalono 4 listopada br. […]
„Pragniemy zwrócić uwagę Pana Prezydenta, że w zakwestionowanym przez Pana w marcu zakresie dotyczącym nadmiernej ingerencji w zadania własne jednostek samorządu terytorialnego ustawa nie tylko nie zawiera żadnych pozytywnych zmian, lecz przeciwnie – jeszcze tą sytuację pogarsza” – czytamy w piśmie ZMP.
Frankiewicz przypomniał w nim, że samorządy informowały o tym Sejm jeszcze przed uchwaleniem ustawy, powołując się na kluczowe fragmenty postanowienia Prezydenta RP z dnia 2 marca br. o odesłaniu ustawy do ponownego rozpatrzenia.
Szef ZMP zwrócił też uwagę, że Związek w imieniu 354 miast wystąpił do Senatu z wnioskiem o odrzucenie ustawy. Do wniosku tego dołączył obszerne uzasadnieniem Komisji Edukacji ZMP. Wskazał przy tym, że na temat pierwotnego projektu rządowego, jak i będącego jego modyfikacją projektu poselskiego wypowiadały się krytycznie w opracowaniach i stanowiskach różne środowiska.
„Wobec zignorowania przez Sejm Pańskich argumentów i nieuwzględnienia stanowisk podmiotów uczestniczących w opiniowaniu nowego projektu, zwracam się do Pana Prezydenta o odmowę jej podpisania” – czytamy w piśmie do Prezydenta RP. […]
Źródło: www.samorzad.pap.pl
Pismo Prezesa ZMP Zygmunta Frankiewicza do Prezydenta Andrzeja Dudy – TUTAJ










