Dzisiejsza nasza propozycja do poniedziałkowej lektury pochodzi z fb profilu Magdaleny Sierockiej:

 

Foto:  www.facebook.com/magdalena.sierocka.5/

 

Magdalena Sierocka nauczycielka j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie

 

 

PRZEKONANIA

 

Niedawno na jednej z grup amerykańskich, na których lubię być, padło pytanie o przekonania, jakich nabraliśmy w toku nauki szkolnej i które okazały się dla wielu ludzi nieprawdziwe. Ludzie w komentarzach pisali te przekonania. Czytałam je ze śmiechem i potakiwałam co i raz “to też moje przekonanie!”. Zrobiłam własny research, polski,         i wyszedł mi ciekawy zbiór. Miejcie ma uwadze, że to zbiór mocno subiektywny – każdy z nas ma jakieś przekonania, które dla niego mogą być niewspierające a dla kogoś innego owszem.

 

Wybrałam te, które się powtarzały.

 

„Za naszych czasów” w szkole można było nabrać niejednokrotnie niewspierającego przekonania:

 

-że nie będę nosić ze sobą wszędzie kalkulatora,

-że pójście na studia jest zawsze dobrym wyborem niezależnie od wybranego kierunku,

-że jeśli ciężko pracujesz to wszystko się ułoży dobrze,

-że błąd równa się kara

-że tradycyjna edukacja jest jedynym pewnikiem przyszłego sukcesu,

-że będziemy potrzebować wszystkiego tego, czego uczymy się w szkole,

-że pokorne ciele dwie matki ssie,

-że trzeba robić to, co nam każą,

-że Polacy to byli zawsze „ci dobrzy”,

-że Konstytucja zapewnia wolność i sprawiedliwość dla wszystkich,

-że umiejętności matematyczne świadczą o inteligencji potrzebnej do osiągnięcia przyszłego sukcesu życiowego,

-że w ogóle istnieje coś takiego jak definicja sukcesu życiowego

-że Pluton jest planetą,

-że trzeba chodzić do kościoła bo inaczej zadzieją się złe rzeczy,

-że jak będę pić mleko to będę wielka,

-że cierpienie uszlachetnia,

-że na naukę może być za późno, więc trzeba wszystkie umiejętności nabyć zanim nastanie dorosłość

-że tylko to, co samodzielnie wykonane, ma wartość

-że czytanie Mickiewicza w podstawówce będzie miało jakieś duże znaczenie dla mojego przyszłego życia

-że to wstyd mówić w obcym języku z pomyłkami

-że trzeba zjeść mięsko a warzywa zostawić

 

Dopisalibyście coś?

 

I tak sobie myślę, że to, co kocham w moich lekcjach bez stopni to fakt, że wielu z tych przekonań obecni uczniowie i uczennice już nie nabędą.

 

-gadają śmiało w obcym języku i bezwstydnie mylą się jak diabli

-uczą się bez cierpienia i męki

-proszą o pomoc i widzą w tym ogromną wartość

-podważają każdą informację i sprawdzają, czy ktoś ma rację

-podejmują masę decyzji

-wiedzą, że są sami w sobie wartościowi, niezależnie od wydarzeń i cudzych opinii

-liczą na postęp i nie czekają aż ktoś zmierzy ich wiedzę w skali

-bez pokory biorą to, co ich interesuje

-bez żenady próbują i próbują, aż im wyjdzie

 

Tak, jestem częścią tworzenia tych przekonań i bezwstydnie i bez pokory cieszę się z tego jak nie wiem co! W końcu chcemy lepszego świata dla naszych dzieci niż sami mieliśmy.

 

 

Kto chce dołączyć do mnie i do Katarzyny Pelc i też być częścią zmiany, jaką chcemy widzieć w świecie, niech zajrzy tu:

 

 

CO ZAMIAST STOPNI? – edycja druga. Proces rozwojowy  –  TUTAJ

 

 

Już za tydzień ruszamy z naszą prywatną grupą rozwojową, gdzie będzie można próbować i doświad- czać bezstopniowej edukacji bez żenła i do woli – TUTAJ

 

 

PS: koszulkę sobie sama zaprojektowałam w koszulkomacie – umieściłam tam trzy pierwsze słowa, które przychodzą mi do głowy, jak myślę o radości

 

 

Źródło:  www.facebook.com/magdalena.sierocka.5/

 



W czwartek wieczorem byłem przekonany, że w najbliższym felieton muszę podzielić się moimi poglądami na temat rankingów szkół. Ale gdy 13 stycznia na blogu „Pedagog” przeczytałem tekst prof. ŚliwerskiegoRankingi szkół ponadpodstawowych są fałszowaniem świadomości społecznej”, nie miałem wątpliwości, że zawarł on w nim wszystkie moje oceny tego procederu i najlepiej zrobię, gdy po prostu zamieszczę ten post na stronie OE. Co dzień później uczyniłem.

 

W decyzji tej utwierdziłem się po przeczytaniu  na fb profilu prof. Lepperta wykaz innych jeszcze głosów na ten sam temat.

 

I tak zostałem bez pomysłu na niedzielny felieton. Bo nie czuję się kompetentny, aby komentować tezy Roberta Raczyńskiego na temat sztucznej inteligencji i jej roli w społeczeństwach przyszłości. Także na temat edukacji w plenerze nie mam nic do powiedzenia – brak mi w tym obszarze jakiegokolwiek doświadczenia. Statutowe absurdy komentują się same, a komentowanie spotkania Zespołu ds. rozwoju systemu oświaty oraz systemu szkolnictwa wyższego i nauki, które odbyło się w pod nadzorem samego ministra Czarnka, byłoby poniżej mojej godności.

 

Gdy tak siedziałem nad klawiaturą laptopa i rozmyślałem o czym powinienem napisać, przypomniałem sobie, że w piątek zamieściłem na moim fb profilu – już nie pamiętam gdzie znaleziony – mem, którego przesłanie jest mi bliskie. Oto on:

 

 

 

I zdecydowałem: wyrażoną tam myśl rozwinę na tle osobistych wspomnień. Ale wiedziony moim nawykiem docierania do źródeł informacji, najpierw usiłowałem ustalić kto jest pierwszym „nadawcą” tej myśli. Nietrudno było ustalić, że zamieściła go na swoim fb profilu kobieta, która prowadzi go jako <waleszczynska.pl>. Pod zakładką <Informacje> nie było tam informacji o niej – tylko pod napisem „Prezentacja” taki tekst: ”z dniem 04.01.2017 r. wszystkie moje dane personalne i fotografie, filmy itd. są obiektami moich pr

 

Przeto odpuszczam sobie poszukiwanie w biografii autorki uzasadnień prezentowanych przez nią treści i przechodzę do tezy zawartej w owym memie: „Co uczniowie zapamiętają ze szkoły? Może zapamiętają nauczane treści, metody nauczania… ale na pewno zapamiętają to,  jakimi byliśmy ludźmi, czy mieliśmy do nich serce i do nauczanego przedmiotu. To zapamiętają,”

 

Pod tym materiałem można zobaczyć, że ikonką „super” skwitowało go 10 osób, a „lubię”  – 45 czytających. Jeszcze lepszym wskaźnikiem aprobaty dla tej treści  jest 46 udostępnień. Nie są to liczby „powalające”, ale pozwalają na stwierdzenie, że pogląd tam wyrażony nie jest odosobniony..

 

Nie ukrywam, że i ja, w spontanicznym odruch po pierwszym czytaniu, także uznałem ten tekst za wart upowszechnienia i stałem się jedną z tych 46 osób, które go udostępniły. Ale dziś, gdy przeczytałem to „na spokojnie” jeszcze kilka razy, dostrzegłem w tym przekazie parę  wątków, które zapragnąłem rozwinąć. Oto one:

 

Zacznę od typowego dla takich „złotych myśli” uogólnienia: „Co uczniowie zapamiętają…”. Jak wiadomo, nie ma jednego modelu ucznia/uczennicy. Tak jak są różni nauczyciele i nauczycielki, tak samo różnią się uczennice/uczniowie. Inne wspomnienia będzie miała uczennica, która mając uzdolnienia do języków obcych, dzięki swej nauczycielce j. angielskiego przystąpiła do konkursu z tegoż języka, doszła do szczebla ogólnopolskiego, została jego laureatką i bez problemów mogła wybrać sobie liceum. Ale jej „piętą achillesową” była chemia, której nauczyciel przez wszystkie lata oceniał jej wiedzę  na „dopuszczający”. Inaczej zapamiętał swoich nauczycieli jej kolega z klasy, który z tej właśnie chemii był prymusem, zaś z „anglika” każde półrocze zaliczał z trudem na dwójkę. I byli jeszcze w tej klasie uczniowie, którzy generalnie naukę w szkole traktowali jak pańszczyznę, ale mieli jeden ulubiony przedmiot – wychowanie fizyczne. I to tam odnosili sukcesy, a prowadzący go nauczyciel był ich „guru”. Pozostali „przedmiotowcy” pozostali w ich pamięci jako prześladowcy…

 

A wszyscy ci nauczyciele po prostu starali się dobrze wywiązywać ze swoich obowiązków i starali się jednakowo traktowali wszystkich uczniów…

 

Drugą refleksją, jaką wywołał ten tekst było posłużenie się przez jego autorkę/autora określeniem „mieć serce” do uczniów i do nauczanego przedmiotu. Słownik frazeologiczny wyjaśnia, że „mieć serce” to znaczy „mieć zapał, chęć do czegoś, lubić coś”. Tak sobie myślę, że niezależnie od obiektywnej oceny postawy, jaką prezentują nauczycielki/nauczyciele wobec nauczanego przedmiotu i wobec ich uczennic/uczniów, jej ocena przez nich zawsze jest oceną subiektywną. A poza tym bardzo często zdarza się tak, że nauczyciel-pasjonat nauczanego przez siebie przedmiotu może właśnie z przekonania o wadze tej dziedziny nauki „dociskać” mniej zdolnych, co przez nich będzie odbierane, że „uwziął się na mnie”.

 

Ale, pominąwszy te subtelności, ogólny sens tego mema potwierdza się w moim przypadku, czemu dałem wyraz w moich esejach wspomnieniowych: Od narodzin „wcześniaka” do ucznia SRB”,Od kandydata na murarza do marynarza”, i 55 rocznica mojej matury, czyli pochwala mądrych nauczycieli”.

 

Tak więc – nauczycielko/nauczycielu: „miej serce i patrzaj w serce”!

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 



Foto: www.impulsoficyna.com.pl/

 

Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski – kierownik Zakładu Teorii Wychowania oraz Katedry Teorii Wychowania na Uniwersytecie Łódzkim

 

 

 

Poniższy tekst prof. Bogusława Śliwerskiego zamieszczamy (bez skrótów), gdyż jest on tożsamy ze stanowiskiem redakcji OE w sprawie rankingów szkół. Tekst ten został zamieszczony przez Profesora wczoraj – 13 stycznia 2023 r. na jego blogu „Pedagog”:

 

 

Rankingi szkół ponadpodstawowych są fałszowaniem świadomości społecznej

 

 

Rozumiem presję na zysk, która jest podtrzymywana przez atrakcyjne medialnie tematy, do jakich należy m.in. PRASOWY RANKING SZKÓŁ PONADPODSTAWOWYCH. Oba systemy, a więc medialny i szkolny są od siebie zależne. Szkoły tzw. szczytu rankingowego czynią wszystko, by z niego nie spaść. Dyrekcje od lat ustanawiają jako warunek przyjęcia najwyższy próg punktowy po egzaminie ósmoklasisty (dawniej po egzaminie gimnazjalnym), by kandydaci ubiegający się o ograniczoną liczbę miejsc w oddziałach klasowych mieli szanse na dostanie się do upragnionej szkoły.

 

To nie są najlepsze szkoły, tylko są to placówki, które zbierają z rynku uczniowską „śmietankę”, a więc najzdolniejszą młodzież, o najwyższym wskaźniku inteligencji i aspiracji akademickich. Nie jest to wystarczający warunek, by dostać się do tych szkół. Trzeba jeszcze mieć wsparcie w środowisku rodzinnym, które jest czynnikiem numer 1 wśród wszystkich rozstrzygających o uczniowskich sukcesach. Do tych szkół kierują swoją młodzież rodzice z górnej strefy klasy średniej, ponieważ stać ich na korepetycje i na inwestowanie w indywidualny rozwój dzieci, także ich pasji i zainteresowań pozaszkolnych, które nie są bez znaczenia dla osiąganych wyników.

 

Piszę o tym w swojej książce, której okładka ilustruje poniżej temat dzisiejszego wpisu.

 

 

 

Ranking to sytuacja jednej drabiny, po której wspinają się konkurenci, spychając z kolejnych szczebli konkurentów. Może więc warto byłoby opracować wizję bardziej optymistyczną – przestrzeni z wieloma drabinami, spośród których można sobie wybrać jedną i na nią się wspinać? W takiej sytuacji nawet spadnięcie z jednej nie musi powodować katastrofy życiowej, bo można znaleźć następną drabinę.

 

Powstające w wyniku rankingów ligi szkolne są efektem jednorazowego pomiaru pracy szkół na wyłącznej podstawie średnich wyników końcowych egzaminów państwowych, a więc pomijają osiągnięcia, z jakimi uczniowie przyszli do tych placówek, by rozpocząć w nich swoją edukację. Nie da się zatem na tej podstawie stwierdzić, jaka zmiana dokonała się w uczniach w toku procesu kształcenia w poszczególnych szkołach.

 

Można zapytać, dlaczego uporczywie bierzemy udział w tej mistyfikacji? Niektórzy uważają, że jest tylko jedna wielka drabina, po której wspinają się ci, którzy chcą w tym świecie naprawdę znaczyć, zawłaszczając takie czynniki, jak: pieniądze, władzę, wpływ, prestiż. Na małych drabinkach są natomiast zarówno ci, którzy świadomie zrezygnowali ze wspinaczki po głównej drabinie, jak i ci, którzy bardzo by na niej chcieli być, ale z różnych powodów nie są w stanie albo po prostu z niej spadli.

 

Po co tworzyć ranking szkół skoro:

 

– nie wszystkie szkoły istniejące na rynku są w zasięgu wyboru rodziców i ich dzieci ze względu na ich położenie, możliwości dojazdu, finanse itp.;

 

– nie wszyscy rodzice dokonują wyboru szkoły ponadpodstawowej (jeszcze niedawno  – ponadgimnazjalnej) dla swojego dziecka, a absolwenci gimnazjów nie są zainteresowani analizą jakości pracy tych szkół;

 

– nie wszyscy uczniowie i ich rodzice opierają swój wybór szkoły na rankingu, bez względu na to, na jakich źródłach i kryteriach został on zbudowany.

 

 

Po co? Jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że o pieniądze, ale nie dla szkół, nie dla uczniów, tylko dla redaktorów i wydawców, no i dla korepetytorów.  

 

W czasie publikowania wyników rankingu zapomina się o uwarunkowaniach genetycznych, wybitnych zdolnościach, własnej aktywności zdolnego ucznia i jego wsparciu w środowisku rodzinnym. Nauczyciele zapewne też mają swój udział w osiągnieciach uczniów, ale tylko ci, którym rzeczywiście na nich zależy, a nie przerzucają odpowiedzialności za wyniki na samodzielną pracę uczniów.

 

Tak więc nie są oni jedynym czy głównym czynnikiem uczniowskich sukcesów. Nie ma też powodu, by jakość szkoły mierzyć odsetkiem uczniów, którzy zdobyli cenne trofea w konkursach, zawodach czy olimpiadach, skazując tym samym na niełaskę opinii publicznej szkoły bez naturalnego potencjału mistrzów.

 

O tym, jak wyłania się nie „najlepsze” szkoły, ale „Szkoły Roku….” w Niemczech, napiszę w kolejnym poście. Zobacz – TUTAJ

 

 

 

Źródło: https://sliwerski-pedagog.blogspot.com/2023/01/rankingi-szko-ponadpodstawowych-sa.html

 



W minioną środę 11 stycznia 2023 r. Tomasz Bilicki zamieścił na swoim fb profilu tekst, który zasługuje na upowszechnienie. Oto ten post – bez skrótów:

 

 

 

DYSKRYMINACJA W SZKOLE.

 

Nie, nie chodzi o uczennice i uczniów, ale o nas – nauczycielki i nauczycieli. Wiem, że to może być wbicie kija w mrowisko, ale nie widzę żadnego uzasadnienia dla następujących nierówności w szkole:

 

– nauczyciel może pić lub jeść na lekcji, a uczeń nie,

– nauczyciel siedzi na fotelu gabinetowym, a uczeń na twardym, drewnianym krześle,

– w przypadku jednokierunkowych korytarzy lub schodów, nauczyciel może chodzić jak mu wygodnie, a uczeń tylko zgodnie z zasadami,

– nauczyciel nie musi zmieniać butów, a uczeń ma taki obowiązek,

– toaleta dla nauczycieli jest lepiej wyposażona, niż dostępna dla uczniów,

– uczeń musi pokazać pracę domową w konkretnym terminie, a nauczyciel nie przestrzega terminu na jej sprawdzenie (podobnie z pracami klasowymi),

– nauczyciel dotyka ucznia bez uzyskania jego zgody (w drugą stronę, szczególnie w starszych klasach, to rzadkość),

– nauczyciel korzysta z telefonu, a uczeń nie może tego robić,

– uczeń musi mieć ściśle określony strój na WF (wiadomo przecież, że białe skarpetki i czerwone spodenki są najszybsze) albo wydarzenie (tzw. strój galowy), a nauczyciela te zasady nie dotyczą,

– nauczyciel może się złościć, a uczeń nie ma takiego prawa,

– uczniowi wystawia się ocenę z zachowania i za wiedzę / umiejętności, a nauczycielowi nie,

– uznanie, że „przerwa i dzwonek są dla nauczyciela, a nie dla ucznia”,

– nauczyciel może wejść na stołówkę lub do biblioteki bez kolejki, a uczeń musi czekać,

– uczeń otrzymuje uwagi za spóźnienia, jest to zaznaczane w dzienniku, a nauczyciel spóźnia się bez konsekwencji,

– kiedy uczeń nie ma podręcznika jest za to karany, kiedy nauczyciel zapomni to po prostu pożycza od ucznia.

 

Wiem, że nie jest to lista wyczerpująca problem. Zdaje sobie sprawę, że nie wszystkie te nierówności dotyczą każdej szkoły i wszystkich nauczycieli.

 

Dodatkowo załączam – za zgodą właściciela – pamiątkę, jaką otrzymałem od nastolatka, któremu nauczyciel zabrał notes i pokazywał jego zawartość klasie.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/bilicki.tomasz/

 



Dzień dzisiejszy dla uczniów i nauczycieli z  pięciu województw:  lubelskiego, łódzkiego, podkarpackiego, pomorskiego i śląskiego był ostatnim dniem pobytu w szkole. Od poniedziałku zaczynają się dla nich ferie – z nazwy jedynie – zimowe.

 

Oto mapa Polski z zaznaczonymi terminami ferii zimowych we wszystkich województwach:

 

 

Źródło:  www.news.edubaza.pl

 

 



Robert Raczyński zamieścił wczoraj (12 stycznia 2023 r.) na swoim blogu „Eduopticum” kolejny tekst – tym razem podejmując polemiką z prof. Czachorowskim. Poniżej zamieszczamy dwa fragmenty tego posta odsyłając w celu zapoznania się z pełną jego wersją do źródła.

 

 

Sztuczna inteligencja nas zmieni/odmieni?

 

Prof. Stanisław Czachorowski zmierzył się z enigmą sztucznej inteligencji, która zaczyna pojawiać się w oświacie. To nie jest łatwy temat do analizowania, nic więc dziwnego, że pojawia się mnóstwo wątków, luźnych skojarzeń, a także mieszanina obaw i nadziei. Wiem, jak to jest, bo sam od dłuższego czasu próbuję odnieść się do problemu, nie jestem z tych prób zadowolony i chyba jeszcze nie będę. Dorzucę zatem kilka pytań i wątpliwości do jego projekcji.

 

Zgadzam się z tezą główną tekstu (póki co, AI nie jest bytem samodzielnym, więc przypisywanie jej sprawczości byłoby nadużyciem i łatwym samousprawiedliwieniem). Ze szczegółami już niekoniecznie. Autor, jak się zdaje, łudzi się, że z realiami kształtowanymi przez AI poradzimy sobie (niektórzy, ci „świadomi” sobie poradzą) jak z każdą inną technologią, że wystarczy po prostu dobra wola, człowieczeństwo i odpowiedni manual. Ja obstawałbym przy mniej optymistycznym scenariuszu – sztuczna inteligencja nas zmieni, być może nie do poznania. Przyjrzyjmy się szczegółom, które nie wydały mi się oczywiste:

 

Przed nami ogromne wyzwanie by nauczyć się żyć w nowym środowisku i z nowymi relacjami z nieludzkimi elementami naszego ekosystemu społecznego. – Takie ujęcie sprawy, choć ogólnie logiczne, sugeruje, że społeczeństwa kiedykolwiek podejmowały (lub podejmować będą) świadome próby uczenia się życia w nowym środowisku wytworzonym przez zaistniałe w nim przełomowe zmiany np. rewolucję industrialną. Tymczasem mówimy o doświadczeniu wielopokoleniowym – nie ma tu miejsca na jakikolwiek uświadomiony i ukierunkowany proces edukacyjny, zaplanowany, z rozpisanymi celami, itp. Mówię o tym nie dlatego, że Autor to wyraźnie sugerował, ale dlatego, że tak właśnie widzą oświatę niektórzy postmodernistyczni optymiści. […]

 

Do czego potrzebny jest czy będzie człowiek w wieku XXI? – W chwili obecnej, nie mamy perspektywy do takiej refleksji, a w przyszłości człowiek będzie już zupełnie inną istotą, dla której dzisiejsze standardy nie będą musiały/mogły stanowić żadnego punktu odniesienia. Tym samym, zastanawianie się nad sensem istnienia istoty, która najprawdopodobniej nie będzie dzieliła z nami kodu kulturowego (jeśli nawet biologiczny, tak) nie przyniesie nic konstruktywnego – sens ukryty jest jedynie w indywidualnym postrzeganiu świata i siebie samego przez każdego człowieka, niezależnie od czasu, w którym przyszło mu żyć.

 

Czytaj dalej »



Oto informację o pewnym wydarzeniu, które może być dla wielu ludzi  pracujących w polskiej edukacji zaskoczeniem. Tekst ten został zamieszczony na oficjalnej stronie MEiN wczoraj – 11 stycznia 2023 r. Nas zaskoczyły dwie wiadomości: że w ogóle taka struktura istnieje, a także jej – jak można było tam dowiedzieć się –  bardzo liczny (35 osób) skład osobowy. Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:

 

Foto: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka

 

Spotkanie Zespołu ds. rozwoju systemu oświaty oraz systemu szkolnictwa wyższego i nauki

 

Podsumowanie propozycji zmian dotyczących ewaluacji na okres 2022-2025 to główny temat spotkania Zespołu do spraw rozwoju systemu oświaty oraz systemu szkolnictwa wyższego i nauki. W dyskusji udział wziął Minister Przemysław Czarnek, który wręczył dr. hab. Konradowi Janowskiemu, prof. AEH akt powołania do Zespołu.

 

Podczas spotkania dyskutowano nad przedstawionymi propozycjami zmian w systemie ewaluacji jakości działalności naukowej i kategoryzacji, których celem jest usprawnienie systemu i wyeliminowanie niedoskonałości odnotowanych w trakcie aktualnej edycji ewaluacji i kategoryzacji podmiotów w dyscyplinach nauki. […]

 

Polski program ewaluacji jakości działalności naukowej rozwija się od lat 90. poprzedniego stulecia. Ocena wielokryterialna pojawiła się w roku 2009 i od tej pory – z każdą kolejną edycją ewaluacji i kategoryzacji – była rozwijana w sposób ewolucyjny, prowadząc do aktualnie obowiązującego systemu.

 

Obecny model ewaluacji ma charakter zrównoważony, parametryczno-ekspercki, z uwzględnieniem stale wzrastającej roli ekspertów w ocenie jakości działalności naukowej. Odpowiada to aktualnym trendom w ocenie działalności naukowej występującym w krajach europejskich (np. brytyjski REF, francuski HCERES, holenderski SEP, etc.) oraz inicjowanemu aktualnie przez Komisję Europejską, przy wsparciu wielu interesariuszy systemu, procesowi reformy procedur oceny w sektorze badań naukowych (The Agreement on the Reforming Research Assessment). […]

 

Skład Zespołu 

 

Zadaniem zespołu jest m.in. opracowywanie i przedstawianie Ministrowi Edukacji i Nauki propozycji zmian prawnych w zakresie dokonywania oceny jakości kształcenia i prowadzenia działalności naukowej. W jego skład wchodzą przedstawiciele różnych dyscyplin naukowych:

 

 

Skład Zespołu ds. rozwoju systemu oświaty oraz systemu szkolnictwa wyższego i nauki – TUTAJ

 

 

 

Cały tekst „Spotkanie Zespołu ds. rozwoju systemu oświaty oraz systemu szkolnictwa wyższego i nauki”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka

 

 

 

 

 

 



Wyłącznie z powodu zarejestrowania tego faktu zamieszczamy informację o wynikach tegorocznego rankingu liceów i techników, opracowanego na zlecenie tygodnika „Perspektywy” a przeprowadzonego przez Kapitułę, pracującą pod kierunkiem dr hab. Barbary Marcinkowskiej, prof. APS, rektorki Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie – specjalistki w zakresie rozpoznawania możliwości i ograniczeń osób z głębszą niepełnosprawnością intelektualną i z niepełnosprawnością sprzężoną.

 

 

Oni są najlepsi w 2022 roku!

 

[…]

 

Ranking Liceów i Techników Perspektywy 2022 został przygotowany przez „Perspektywy” już po raz dwudziesty czwarty.

 

– Od wielu lat powtarzamy, że Ranking Liceów i Techników Perspektywy to profesjonalnie uporządkowana informacja – mówi Waldemar Siwiński, prezes Perspektywy Press, twórca polskich rankingów edukacyjnych. – Robimy go przede wszystkim z myślą o uczniach ostatnich klas szkół podstawowych, którzy za kilka miesięcy będą musieli ostatecznie zdecydować, które liceum czy technikum wybiorą. Warto dokonywać takich wyborów na podstawie sprawdzonych, obiektywnych informacji. W Rankingu Liceów i Techników korzystamy wyłącznie z zewnętrznych źródeł danych, które pochodzą z okręgowych komisji egzaminacyjnych, komitetów głównych olimpiad i Systemu Informacji Oświatowej (SIO).

 

– Od marca 2020 roku polskie szkoły znalazły się w nieznanej dotąd sytuacji – podkreśla prof. Barbara Marcinkowska, rektor Akademii Pedagogiki Specjalnej, przewodnicząca Kapituły Rankingu. – Zdecydowana większość szkół w Polsce nie była przygotowana na tak dużą i przeprowadzoną w bardzo krótkim okresie zmianę. Nauczyciele i uczniowie zrealizowali przyśpieszony kurs kształcenia zdalnego, co w dłuższej perspektywie może przynieść polskiej szkole korzyści. To, co przez wiele lat wydawało się być niemożliwe, stało się faktem w kilka miesięcy.

 

Odbiorcy Rankingu Liceów i Techników mogą czerpać informacje z pięciu rankingów, w tym dwóch głównych: Rankingu Liceów Ogólnokształcących 2022 i Rankingu Techników 2022 oraz z trzech ogólnopolskich rankingów dodatkowych: Rankingu Maturalnego Liceów Ogólnokształcących 2022, Rankingu Maturalnego Techników 2022 oraz Rankingu Szkół Olimpijskich 2022. Publikujemy również rankingi wojewódzkie.

 

 

Ranking liceów  –  TUTAJ

 

Ranking techników  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.perspektywy.pl/portal/

 



Wczorajsze spotkanie w „Akademickim Zaciszu” poświęcone było edukacji plenerowej. Tym razem zaproszenia Gospodarza – prof.Romana Lepperta – przyjęły:

 

-Doktor Joanna Godawa – autorkę książki „Zielona inkluzja, czyli o relacji człowieka z przyrodą, outdoor education i leśnej bajce;

 

-Doktor Katarzyna Kmita-Zaniewska – kierującą przez trzy lata Przedszkolem Uniwersyteckim Uniwersytetu Gdańskiego, prowadząca stronę „Przedszkole, miłość do przyrody i filozofia Reggio Emilia”;

 

-Marta  Król – edukatorka  i animatorka przyrody, której działalność można obserwować na stronie Lovelasy”, prowadzącą też blog podróżniczy Gdzieś Na Dziko”;

 

-Katarzyna Rosińska – właścicielka  Rubecula Katarzyna Rosińska, gdzie realizuje edukację w naturze dzieci i dorosłych, współzałożycielka  „Leśnej Bazy Wilczek” – projektu edukacyjnego wzorowanego na skandynawskich leśnych przedszkolach.

 

 

Jak to jest naszym zwyczajem – informujemy i zapraszamy do obejrzenia i wysłuchania tego o czym tam mówiono:

 

 

Edukacja plenerowa (outdoorowa) jako remedium dla zagrożonego dzieciństwa? – TUTAJ

 

 



Dawno nie zamieszczaliśmy tekstów z fb profilu Wiesi Mitulskiej. I właśnie dziś jest znakomita okazja aby udostępnić dwa posty – oba z 9 stycznia 2023 r.:

 

 

Niedawno brałam udział w dyskusji pod postem Darek DolceDario Napora o tym, jak bardzo różnią się miedzy sobą dzieci rozpoczynające naukę w pierwszej klasie. Jeden rocznik, a między nimi cztery lata różnicy w rozwoju.

To prawidłowość, nie anomalia.

 

Ten fakt niesie ze sobą konieczność dostosowania różnych sposobów pracy do zróżnicowanych potrzeb dzieci. Każdy i każda z naszych uczniów i uczennic zasługuje na wsparcie, niezależnie od reprezentowanego poziomu rozwoju.

 

Jak pracować, by dowiedzieć się, na jakim etapie rozwoju znajduje się dziecko? Jakie zadania, wyzwania mu zaoferować, by jak najlepiej wykorzystało i rozwinęło swój potencjał? jak organizować zajęcia w zróżnicowanej klasie/grupie dzieci?

 

To przykład zajęć w pierwszej klasie, gdy każdy pracował na własny sposób, a mimo to (może jednak dzięki temu) osiągnął cel zgodnie ze wspólnie uzgodnionymi kryteriami sukcesu.

 

x            x            x

 

 

Co to jest 11?

 

Takie pytanie zadałam dziś dzieciom i świadomie nie użyłam słowa liczba. Nie chciałam ukierunkowywać dziecięcego myślenia, a raczej zorientować się, w którą stronę ono pójdzie. W rozmowie pojawiła się godzina 11, odległość 11 kilometrów, cena 11 złotych, numer na koszulce zawodnika oraz 11 dzieci. W tym kontekście jedno z dzieci użyło pojęcia ” liczba nieparzysta”. Rozmawialiśmy jeszcze o tym, dlaczego 11 zapisuje się przy pomocy dwóch jedynek i jak można „stworzyć” 11 z mniejszych liczb.

 

 

Moim zamiarem była z jednej strony diagnoza, co dzieci już wiedzą, a z drugiej zaciekawienie ich i zachęcenie do samodzielnego zbadania liczby 11. Dziecko samo powinno zbudować sobie pojęcie liczby w działaniu. Ja mogę tylko przygotować środowisko, które mu to umożliwi.

 

 

Uzgodniliśmy, że każde dziecko zrobi własną kartę pracy o liczbie 11, mając do dyspozycji rozmaite pomoce: liczydła, klocki, żetony, osie liczbowe itp. Dodatkowo, każdy kto chciał, miał ode mnie gotowy rysunek węża matematycznego i osi liczbowej. W czasie samodzielnej pracy dzieci, mogłam zdiagnozować ich umiejętności i stopień zrozumienia pojęcia liczby.

 

 

Niektórzy pracowali wykorzystując pomoce, inni potrafili już rozkładać na składniki, bez podpórek w postaci konkretów, ale kilkoro dzieci miało jeszcze problem z przeliczaniem jedenastu elementów. Dzięki temu, co zaobserwowałam wiem, jak dalej pracować.

 

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/wiesia.mitulska