Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Dzisiaj krotki lecz treściwy tekst Danuty Sterny z jej bloga „OK. NAUCZANIE”, adresowany do dyrektorek i dyrektorów szkół:

 

 5 podwójnych wskazówek dla dyrektorów szkół w sprawie stosowania AI

 

 

 

Sztuczna inteligencja to narzędzie, które jest dziś nieodłączną częścią naszego codziennego życia. Trwają dyskusje, jakie są plusy i jakie minusy jej używania.

 

Dyrektor szkoły jako najważniejsza osoba w szkole, wyznaczająca standardy pracy, powinien mieć swoje zdanie na temat wykorzystywania sztucznej inteligencji. W tym wpisie pięć spraw, które trzeba rozważyć, choć zdanie na ich temat może i będzie się zmieniać wraz z upływem czasu.

 

Na początek rozważmy pięć przykładów, w jakich sztuczna inteligencja (AI) pomaga dyrektorom.

 

>AI pomaga oszczędzać czas podczas publikowania postów w mediach społecznościowych. Można wrzucić w ChatGPT informacje o szkole i polecić utworzenie posta reklamowego. Potem można go zmienić, aby był lepiej dostosowany do realiów. To prosty sposób na generowanie wpisów bez konieczności poświęcania dużo czasu.

 

>Użycie sztucznej inteligencji do generowania standardowych e-maili lub listów. Dyrektor ma wiele listów i odpowiedzi do napisania, Często są one standardowe i może poprosić AI o wygenerowanie schematu listu. Na przykład można poprosić o dobry list do rodziców w sprawie nieprawidłowego zachowania dziecka w szkole lub o pozytywny, ale z odcieniem zaniepokojenia list do rodzica w sprawie powtarzających się nieobecności dziecka.

 

>Wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia wszelkich ogłoszeń i zaproszeń.

 

>Sztuczna inteligencja może tworzyć przykładowe materiały do ​​przygotowania na wypadek sytuacji kryzysowych, które następnie można dostosować do potrzeb szkoły. Na przykład, może tworzyć protokoły reagowania kryzysowego, krótki przewodnik dla nauczycieli lub standardowy komunikat prasowy. Można je modyfikować w razie potrzeby, ale praca na podstawie przykładu jest łatwiejsza niż tworzenie materiałów od podstaw.

 

>Sztuczna inteligencja może pomóc w analizie danych. Można zlecić wykonanie części analiz i na jej podstawie wyciągać wnioski.

 

Warto przy współpracy z AI zapytać ją, czego jeszcze potrzebuje, aby dobrze wykonać zadanie.

 

Teraz pięć rzeczy, w których nie należy wykorzystywać sztucznej inteligencji

 

>Nie używać sztucznej inteligencji do oceny pracy nauczycieli ani do rozwiązywania innych kwestii prawnych, takich jak dyscyplina czy zatrudnienie. Działania prawne są zbyt ważne i delikatne, aby powierzać je sztucznej inteligencji. Ponadto sztuczna inteligencja może popełniać błędy, a to nie jest obszar, w którym można popełniać błędy.

 

>Nie używać sztucznej inteligencji do niczego, co powinno pozostać poufne. Toczy się ożywiona dyskusja na  temat prywatności i sztucznej inteligencji. To poważny i stały problem. Ostatecznie nie można w 100 procentach zagwarantować, że informacje użyte w Internecie są prywatne, więc zawsze należy zachować ostrożność.

 

>Nie zakładać, że sztuczna inteligencja udziela zawsze prawdziwych odpowiedzi. Poprawność AI stale się poprawia, ale nadal nie można w całości wierzyć podawanym przez nią informacjom. Trzeba sprawdzać w innych źródłach. Zignorowanie tego może narazić dyrektora na duże kłopoty, a nawet problemy prawne.

 

>Nie pozwolić, aby sztuczna inteligencja zastąpiła relacje osobiste. Osobiste relacje z nauczycielami, uczniami i rodzicami oraz pracownikami szkoły stanowią fundament dobrego zarządzania szkołą. To, że sztuczna inteligencja jest wygodna, i oszczędza czas nie oznacza, że może zastąpić kontakty międzyludzkie. Relacje osobiste powinny być zawsze ponad technologią.

 

>Niepozwalanie, aby sztuczna inteligencja przejęła kontrolę. Na jakość pracy dyrektora wpływa jego wyjątkowa osobowość, jego umiejętności i zdolności. Sztuczna inteligencja może pomóc być bardziej wydajnym, a czasem nawet skutecznym, ale nie zastąpi doświadczenia i zdobytych umiejętności.

 

AI się zmienia i wymaga intensywnego uczenia się jej. Ponieważ dyrektorzy zajmują się kluczowymi kwestiami prawnymi dotyczącymi uczniów i pracowników oraz odpowiadają za komunikację z rodzinami i społecznością, muszą dobrze rozumieć sztuczną inteligencję i konsekwencje jej wykorzystania.

 

Inspiracja  artykulem  dr Ronald Williamson,  dr Barbara R. Blackburn ,

 

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 



Oto obszerne fragmenty tekstu Bogdana Bugdalskiego, zamieszczonego dzisiaj na „Portalu dla Edukacji”, z którego można dowiedzieć się  o odpowiedzi MEN na zarzuty, jakie Poseł Marcin Jozefaciuk sformułował pod adresem Ministerstwa po jego kontroli poselskiej, przeprowadzonej w dniu 5 marca:

 

 

MEN odpiera zarzuty posła Józefaciuka. „Ograniczenia prac domowych mają uzasadnienie”

 

 

Nie jest prawdą, że zmiany w zakresie prac domowych zostały wprowadzone bez naukowych analiz. Minister edukacji powołała się na nie chociażby w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji projektowanego rozporządzenia. Dokumenty te zostały przedstawione posłowi Marcinowi Józefaciukowi w toku kontroli poselskiej informuje Ewelina Gorczyca, rzeczniczka MEN.

 

Jeśli minister edukacji Barbara Nowacka zdecyduje się wprowadzić jakiekolwiek zmiany dotyczące zadawania prac domowych w szkołach podstawowych, z pewnością nie zrobi tego w wyniku ustaleń posła Marcina Józefaciuka, poczynionych podczas kontroli poselskiej w resorcie.

 

W piśmie, które otrzymaliśmy 10 marca późnym wieczorem, rzeczniczka prasowa MEN Ewelina Gorczyca odpiera główny zarzut sformułowany przez posła wobec minister edukacji. Chodzi o twierdzenie, że zmiany w zakresie prac domowych zostały wprowadzone bez naukowych analiz oraz że powstała reforma oparta bardziej na narracji politycznej niż na danych edukacyjnych. 

 

W odpowiedzi Ewelina Gorczyca wyjaśniła, że:

 

W trakcie kontroli poselskiej posła Marcina Józefaciuka*  zostały przekazane panu posłowi posiadane i publiczne dostępne – RCL RPL – dokumenty dotyczące nowelizacji właściwego rozporządzenia w zakresie prac domowych. W treści tych dokumentów – szczególnie w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji – minister edukacji powołała się na międzynarodowe badania naukowe, które uzasadniały wprowadzenie takich regulacji.

 

W odpowiedzi Ewelina Gorczyca wyjaśniła, że: – W trakcie kontroli poselskiej posła Marcina Józefaciuka zostały przekazane panu posłowi posiadane i publiczne dostępne – RCL RPL – dokumenty dotyczące nowelizacji właściwego rozporządzenia w zakresie prac domowych. W treści tych dokumentów – szczególnie w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji – minister edukacji powołała się na międzynarodowe badania naukowe, które uzasadniały wprowadzenie takich regulacji. […]

 

W odpowiedzi na zarzuty posła Józefaciuka rzeczniczka MEN przywołuje również fragment uzasadnienia zmian, który znalazł się ocenie skutków regulacji (OSR):

 

Wykorzystując badania Instytutu Badań Edukacyjnych, w których analizowano dane tych samych uczniów badanych w latach 2010-2014 od końca III do VI klasy, dr hab. R. Dolata i in. (2015) wykazali, że zarówno w matematyce, jak i języku polskim, ani częstość zadawania prac domowych, ani szacowany czas potrzebny do ich wykonania, nie są związane ze wzrostem wiedzy uczniów„. […]

 

Wyniki te potwierdzają inne analizy, w tym oparte na międzynarodowych badaniach PIRLS i TIMSS (Trends in International Mathematics and Science Study) – Międzynarodowe Badanie Wyników Nauczania Matematyki i Nauk Przyrodniczych.

 

Analizy oparte na danych z 24 krajów, w tym Polski, pokazały, że ilość czasu przeznaczonego na zadania domowe przez uczniów klas IV w szkołach podstawowych nie jest związana z osiągnięciami uczniów, niezależnie od kraju, płci czy statusu społeczno-ekonomicznego (Jerrim, J., Lopez‐Agudo, L. A. i Marcenaro‐Gutierrez, O. D. (2020). The association between homework and primary school children’s academic achievement. International evidence from PIRLS and TIMSS. European Journal of Education, 55(2)).

 

Dostępne metaanalizy pokazują na ogół słaby pozytywny efekt prac domowych (d=0,2).

 

Metaanaliza wyników 43 badań EEF (Education Endowment Foundation) – Fundacja na rzecz Edukacji – z 2021 r. pokazuje niewielki pozytywny efekt korzystania z prac domowych w szkole podstawowej i średniej – efekt jest niższy w szkołach podstawowych niż w szkołach średnich.

 

Pozytywny wpływ pracy domowej maleje wraz ze wzrostem czasu, jaki uczniowie na nią poświęcają. Najlepsze efekty są osiągane przy umiarkowanej ilości codziennie wykonywanych prac domowych (Fernández-Alonso, R., Muñiz, J., International Handbook of Comparative Large-Scale Studies in Education, 2021 r., (1209-1239).)”.

 

Nie jest zatem prawdą, że zmiany w zakresie prac domowych zostały wprowadzone bez naukowych analiz. Na konkretne międzynarodowe i rzetelne badania minister edukacji powołała się bowiem chociażby w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji zaprojektowanego rozporządzenia. Dokumenty te zostały przedstawione panu posłowi Józefaciukowi w toku kontroli poselskiej – konkluduje Ewelina Gorczyca, rzecznik prasowy MEN.

 

 

Cały tekst „MEN odpiera zarzuty posła Józefaciuka. „Ograniczenia prac domowych mają uzasadnienie”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

*Informacja o kontroli poselskiej w MEN, zamieszczona przez Posła Marcina Józefaciuka na jego oficjalnym fb-pofilu  –  TUTAJ

 

 



Oto zamieszczony wczoraj na fb-profilu dr Marzeny Żylińskiej post, który – mam tego świadomość, że jest promocją Jej inicjatywy – ale jest to wartościowa i warta popularyzacji inicjatywa:

 

 

Co jest lepsze od bezradności?

 

„Narzędzia budowania relacji” – co to takiego?

 

Czy uwagi warto nazwać informacjami i jak je wtedy pisać? Jakie efekty przynosi taka zmiana?

 

Dlaczego potrzebujemy nowej metodologii konwersacji? Niejeden z Czytelników zapyta, czy sugeruję, że my dorośli nie umiemy rozmawiać z dziećmi / młodymi ludźmi?

 

Na to pytanie można odpowiedzieć innym pytaniem

 

Czy dogadujesz się ze swoimi dziećmi w domu, czy dogadujesz się w szkole ze swoimi uczniami i ich rodzicami? Czy masz poczucie sprawstwa? Ile rozmów zamienia się w słowne przepychanki albo wręcz kłótnie? Z jakim nastawieniem idziesz na spotkanie z rodzicami?

 

I najważniejsze pytanie, czy można nauczyć się rozmawiać inaczej?

 

Teraz wycieczka osobista.

Na studiach nauczyłam się, jak pisać scenariusze lekcji, jak wszystko co do minuty rozplanować. Nauczycłam się, że cele lekcji koniecznie muszą być operacyjne, muszą wyrażać obserwowalne i mierzalne zachowanie uczniów (za tym kryje się kompletnie błędne przeświadczenie, że wszystko, czego dzieci uczą się w szkole, da się i trzeba od razu zmierzyć), nauczyłam się też pisać rozkłady materiału i plany naprawcze, a potem … stałam bezradnie na środku klasy, gdy uczeń wyszedł w czasie lekcji i tak walnął drzwiami, że aż tynk poleciał. Stałam tak samo bezradnie, gdy Paulina w czasie lekcji z trzaskiem otworzyła paczkę chipsów i patrząc mi w oczy, z uśmiechem na twarzy, zaczęła chrupać chipsy. Tych sytuacji było wystarczająco dużo, żeby … szukać …

 

Cała wyniesiona ze studiów wiedza przedmiotowa i metodyczna na nic się nie zdaje, gdy brakuje nam kompetencji relacyjnych, gdy stosujemy tradycyjne metody dyscyplinowania, wpisujemy uwagi, dajemy punkty ujemy, a efektem jest…. rosnąca frustracja i złość. Bo gdyby to wszystko działało, to nie mielibyśmy problemu, a przecież problem jest.

 

Można wciąż robić to samo i spodziewać się innych efektów, można dalej narzekać na dzieci i młodzież, ale … lepiej dostrzec, że zwiększanie dawki tego, co nie działa, problemy tylko pogłębia.

 

Więc może warto spróbować czegoś innego?

 

Jeśli byś chciała /chciał, to … zajrzyj na zamieszczony powyżej screen.

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/



Oto, bez skrótów, zapis wywiadu z Adamem Ejnikiem, nauczycielem języka polskiego w Szkole Podstawowej im. Stefana Żeromskiegow Żurominie laureatem Nagrody im. Ireny Sendlerowej w 2025 roku, zaczerpnięty z bloga CEO:

 

 

 

Jest pan nie tylko laureatem Nagrody im. Ireny Sendlerowej, lecz także doświadczonym nauczycielem.

 

Tak. Uczę od 1999 roku, w tym czasie wielu zrezygnowało, wybrali inne zawody. A ja? Muszę powiedzieć, że czerpię z tej pracy przyjemność i radość. A gdy odchodziły pierwsze roczniki w mojej karierze, to płakałem, bo tak mi było szkoda się z nimi rozstawać.

 

Zawsze pan uczył w podstawówce?

 

Zaczynałem w gimnazjum, a po reformie, kiedy nasze gimnazjum połączono z podstawówką, uczyłem w szkole podstawowej.

 

I co pan woli? Pracować z młodszymi czy starszymi dziećmi?

 

Idealnie było w gimnazjum, kiedy dzieci wkraczały w dorosłe życie. Świetnie się rozumieliśmy… Potem bylem trochę przerażony zmianą, gdy czwartoklasiści przychodzili i chcieli się do mnie przytulać, bo przełożyłem im sprawdzian. Niedawno zakończyli etap, kiedy mieli nauczycielkę-ciocię.

 

 

 

Adam Ejnik, nauczyciel języka polskiego w Szkole Podstawowej im. Stefana Żeromskiegow Żurominie,

laureat Nagrody im. Ireny Sendlerowej w 2025 roku wśród swoich uczniów

 

 

A jak pan widzi swoich uczniów przez te wszystkie lata. Zmienili się? Jak te czasy na nich wpływają?

 

Funkcjonuje takie przeświadczenie, że młodzież jest coraz gorsza. Ja tego nie dostrzegam, nie widzę jakichś wielkich zmian. Ciągle obserwuję te same dzieciaki z marzeniami, z myślami o byciu szczęśliwymi. Wydaje mi się, że nie mam problemów z tym, żeby się z nimi porozumieć. Oczywiście, gdy miałem 25 lat i zaczynałem pracę, to łatwiej było zdobyć zaufanie dzieci. Byłem nowym nauczycielem, więc byli mną zaciekawieni. Różnica wieku była niewielka. Podobnie patrzyliśmy na świat. A z czasem jest coraz trudniej. A może nie chodzi o wiek, a o to, że coraz trudniej jest ich czymś zainteresować. Przecież maja coraz więcej różnych bodźców, potrafią sobie same zorganizować czas i uważają, że to jest bardziej atrakcyjne niż to, co my im oferujemy i co proponuje szkoła. Może tu tkwi problem. Chociaż nie wiem… Może to dla nas problem, a nie dla nich. Świat obrał już pewien kierunek i to nam, dorosłym, trudniej za nim nadążać. Dla uczniów jest on naturalny.

 

A jak takie okoliczności wpływają na nauczycieli?

 

Czytaj dalej »



Oto obszerne fragmenty z tekstu zamieszczonego na „Portalu dla Edukacji” – tytuł wszystko wyjaśnia:

 

 

Telefon zaufania dzwoni bez przerwy. Nauczyciele zmagają się z wypaleniem zawodowym

 

 

Telefon Zaufania dla Nauczycieli dzwoni cały czas – przyznała prowadząca go Fundacja Twarze Depresji, która wprowadzi dodatkowy dyżur. Z kolei ZNP coraz częściej otrzymuje sygnały o depresji i prośby o dofinansowanie leczenia; zbada skalę wypalenia zawodowego.

 

Działający od listopada 2025 r. pod numerem: +48 510 338 182 Telefon Zaufania dla Nauczycieli, prowadzony przez Fundację Twarze Depresji, jest czynny w godz. 13-17 w poniedziałki, ale od 11 marca będzie działał również we wtorki. – Uruchomiliśmy dodatkowy dyżur, bo nie jesteśmy już w stanie obsłużyć wszystkich dzwoniących, którzy potrzebują pomocy powiedziała prezeska Zarządu Fundacji Twarze Depresji Anna Morawska-Borowiec. […]

 

Zapytana, o jakich problemach mówią nauczyciele, odparła, że aby to zrozumieć, trzeba się cofnąć do czasów pandemii. – W trudnych warunkach, zdalnie, pracowali z uczniami, na których zdrowiu psychicznym izolacja odciskała piętno. Później doszła wojna w Ukrainie i do polskich szkół trafili uczniowie z doświadczeniami traumy wojennej, na co nauczyciele też nie byli przygotowani – powiedziała. Anna Morawska-Borowiec zaznaczyła, że „tam, gdzie brakuje psychologów w szkołach, to nauczyciele niosą na swoich barkach odpowiedzialność za dzieci doświadczające traumy wojennej, samookaleczania, depresji, prób samobójczych”.

 

Dodała, że do tego dochodząobciążenia związane z trudnościami finansowymi, podważaniem autorytetu nauczycieli i obniżonym prestiżem tego zawodu„. Pojawią się też trudności w komunikacji z rodzicami. – W obecnych czasach nauczyciele są zmuszani do tego, aby być w różnych grupach, np. WhatsApp czy na Facebooku. Z jednej strony to dobrze, że można być w lepszym kontakcie z nauczycielem, ale dla nauczycieli jest to trudne. Rodzice piszą także w godzinach wieczornych i w dni wolne, oczekując odpowiedzi, więc życie szkolne nigdy się nie kończy. Nauczycielom trudniej jest stawiać granice, a przecież oni też mają życie prywatne – powiedziała. Prezeska Fundacji przekazała, że – jak wynika z rozmów w Telefonie Zaufaniabardzo wielu nauczycieli mierzy się z wypaleniem zawodowym. […]

 

Ekspertka zwróciła uwagę, że co trzecia osoba, która korzysta z pomocy Fundacji Twarze Depresji, mówi o myślach samobójczych. – Nie mamy statystyk dotyczących wyłącznie nauczycieli, ale zrobiliśmy ponad 35 tys. bezpłatnych konsultacji psychologicznych i mogę śmiało powiedzieć, że w tej grupie są też nauczyciele, u których myśli samobójcze towarzyszą depresji – dodała.[…]

 

Anna Morawska-Borowiec przyznała też, że nie zna innego programu pomocy psychologicznej dla nauczycieli. – Według mojej wiedzy Telefon Zaufania dla Nauczycieli to pierwsza odpowiedź na potrzeby tego środowiska, a znam je dobrze, bo sama jestem córką emerytowanych nauczycieli – powiedziała. Zwróciła uwagę, że problem zaburzeń psychicznych i depresji dotyka również właśnie nauczycieli, którzy przeszli na emeryturę. – Mierzą się z nimi z powodu ciężkich doświadczeń szkolnych, ale też choćby ze względu na wysokość emerytur – dodała.[…]

 

W tym semestrze skalę wypalenia zawodowego nauczycieli zbada Związek Nauczycielstwa Polskiego, który zaobserwował, że od kilku lat ten problem nasila się, spowodowany „długotrwałymi niekorzystnymi warunkami pracy”.

 

Rzecznik prasowa ZNP Magdalena Kaszulanis przekazała, że ZNP coraz częściej otrzymuje od nauczycieli sygnały dotyczące depresji. – Dostajemy także prośby o dofinansowanie leczenia, bo jest to leczenie zazwyczaj prywatne, drogie, związane również z terapią. Jako związek zawodowy mamy możliwość udzielenia takiego wsparcia naszym członkom – zaznaczyła.[…]

 

Związek przeprowadził już pilotaż, który wykazał „wysoki odsetek odpowiedzi wskazujących na zmęczenie i wyczerpanie emocjonalne (ponad 70-80 proc. respondentów zgadza się z twierdzeniami dotyczącymi zmęczenia przed pracą, po pracy oraz wyczerpania emocjonalnego)„. Jednocześnie wykazał on „znaczący odsetek odpowiedzi potwierdzających obecność pozytywnych aspektów pracy (większość badanych zgadza się, że znajduje w pracy nowe, interesujące strony i doświadcza pozytywnych wyzwań)”.

 

ZNP ocenił, że „wskazuje to na współwystępowanie elementów zaangażowania i wyczerpania, co jest zgodne z dwuwymiarową koncepcją wypalenia„. Dodał, że „wypalenie nauczycieli nie jest prywatnym problemem pracowników szkoły. To sygnał, że system edukacji przeciąża ludzi, od których zależy przyszłość uczniów”. Magdalena Kaszulanis przekazała, że z wynikami badania ZNP chce pójść do władz odpowiedzialnych za warunki pracy nauczycieli. – Czyli do ministerstwa oraz samorządów, które są organami prowadzącymi – dodała.

 

Rzecznik prasowy MEN Ewelina Gorczyca odpowiedziała, że resort „nieustannie zapoznaje się z analizami i rekomendacjami dotyczącymi dobrostanu nauczycieli, w tym ich zdrowia psychicznego. Poinformowała, że w ostatnich latach do MEN wpłynęły badania przeprowadzone m.in. przez Uniwersytet SWPS (na grupie 7 tys. nauczycieli), Centralny Instytut Ochrony Pracy – Państwowy Instytut Badawczy (na grupie 500 nauczycieli), a także Instytut Badań Edukacyjnych – Państwowy Instytut Badawczy (IBE-PIB) (badania PIRLS i TALIS). Resort śledzi też piśmiennictwo branżowe i naukowe na temat dobrostanu nauczycieli. […]

 

Rzecznik dodała, że przedstawiciele MEN regularnie uczestniczą w wydarzeniach poświęconych nauczycielskiemu dobrostanowi, np. w 2024 r. w ramach Tygodnia Zdrowia Psychicznego w MEN dyskutowano o wypaleniu zawodowym nauczycieli z wiceministrami: Pauliną Piechną-Więckiewicz i Izabelą Ziętką. Resort też m.in. zlecił IBE-PIB we wrześniu 2025 r. realizację przedsięwzięcia „Moc Relacji w Edukacji”, a jednym z celów było przygotowanie ogólnopolskiej kampanii „Zawód nauczyciel. Zawód znaczący”.

 

Osoby potrzebujące wsparcia mogą skorzystać siedem dni w tygodniu z całodobowego telefonu 800-70-22-22 w Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym. […]

 

 

 

Cały tekst „Telefon zaufania dzwoni bez przerwy. Nauczyciele zmagają się z wypaleniem zawodowym”  –  TUTAJ

 

 

Źródło:www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 

 

 



Nowy tydzień zaczynam od starego tematu – reformy „Kompas Jutra”, tyle że w opinii  ostatnio nieczęsto publikującego swe poglądy blogera – Jarosława Blocha:

 

 

Kompas jutra, czyli kierunek na oszczędzanie

 

Pracownicy MEN objeżdżają Polskę, przekonując nauczycieli do reformy pod szumną nazwą „Kompas jutra”.  Założenia tej reformy są ładnie sformułowanie, medialnie atrakcyjne, ale tak rozmyte, że trzeba ich sens tłumaczyć tym, którzy mają te zmiany wdrażać. Reformowani mają déjà vu.  Coraz częściej mamy wrażenie, że po dwóch latach gadania okazuje się, że szkoła po reformie ma robić to, co robiła już od dawna. Nieuchronnie nasuwa się pytanie, czy to co się dzieje w oświacie to reforma, czy operacja pijarowa, oraz przygotowywanie podłoża, by znowu na szkole oszczędzić.

 

Przyjrzyjmy się „nowej” reformie, chociażby założeniu pod nazwą 4K, czyli o kształtowaniu takich kompetencji jak kreatywność (odchodzenie od schematów), krytyczne myślenie (odróżnianie faktów od opinii), kooperacja (praca zespołowa), komunikacja (skuteczniejsze porozumiewanie się z innymi). No chyba nie ma dziś nauczyciela, który nie stara się od początku swojej pracy kształtować tych kompetencji… Według reformy nauczyciel zamiast źródłem wiedzy ma być mentorem. Tyle, że nauczyciel już od dawna nie był źródłem wiedzy, bo to miejsce zajął Internet, a nauczyciele uczą już od dawna myślenia przyczynowo skutkowego. Szkoła ma być miejscem bezpiecznym emocjonalnie… hmm pokaż mi dyrektora, który by od pierwszego dnia nie podejmował takich starań… Dalej – nacisk na praktykę, na metodę projektu. To też robimy już od lat, czy to w ramach lekcji, czy w ramach programów zewnętrznych i pewnie robilibyśmy  tych projektów więcej gdyby był na to czas… A ocenianie kształtujące i opisowe? Tu zawsze była dowolność, szkoły mają w tym zakresie już od dawna sporą autonomię. Tyle, że sami uczniowie i ich rodzice naciskają często na jasne i przejrzyste zasady takie same dla wszystkich, a dobrze użyta średnia ważona może być naprawdę sprawiedliwa. Tym bardziej, że do oceniania opisowego i kształtującego trzeba więcej pracy i ludzi, a na razie to raczej ministerstwo naciska, żeby dłużej zatrzymać w pracy emerytów, a oni raczej niechętnie podejmą się nowych obowiązków za taką samą wypłatę… Tak, ja wiem. Nie wszystko dziś wychodzi tak jakbyśmy tego chcieli. Zawsze można coś zrobić lepiej, skuteczniej, sprawniej. Ale niech panie ministry nie mówią, że właśnie wymyśliły rzeczy, które w szkole praktykuje się od dawna. Bo to nieuczciwe. Co zrobić aby pracować lepiej. Więcej pieniędzy,  wtedy nauczyciele nie będą musieli dorabiać i zrobią pewne rzeczy skuteczniej, bo będą mieć więcej czasu. Do atrakcyjnego finansowo zawodu napłyną też młodzi. Choć… czy aby na pewno będą mieć więcej czasu?

 

Stworzyliśmy podstawy, które są realistyczne, które nie będą „gonić” z materiałem. Zostawią miejsce dla nauczycieli do tego, żeby pogłębiać wiedzę, żeby budować kreatywność i uczyć rozwiązywania problemów” – powiedział dyrektor IBE. Widać nie wiedział, że liczba godzin rozszerzonych w szkołach średnich poleci z 22 na 18. To piękny chwyt pijarowy – tniemy podstawy. No ale jeśli utnie się też godziny, to NIC się nie zmieni i nadal będziemy gonić z realizacją materiału na rozszerzeniach… Za to mniej zapłaci się tym, którzy te godziny stracą, czyli nauczycielom uczącym rozszerzeń. Mam wrażenie, że celem tego wszystkiego są kolejne oszczędności. Jak widać rząd nie ma planów na doinwestowanie oświaty, nie ma też pomysłów jak zrobić dobrą edukację za obecne pieniądze, więc będzie ciął godziny. W świat pójdzie, że tną podstawy, o cięciu godzin będzie ciszej… Co zrobi nauczyciel, któremu zetną godziny? Dorobi w innej szkole, żeby godnie zarobić. Będzie miał przez to mniej czasu, bo będzie gonił za godzinami. Wracamy więc do punktu wyjścia i prawdziwych problemów systemu oświaty…

 

W podstawówkach nie lepiej. Będzie więcej przedmiotów przyrodniczych (przyrody) w klasach 4-6, ale mniej biologii i geografii w klasach 7-8. Podstawy pewnie obetną, ale przy zmniejszonej liczbie godzin nauczyciele pewnie tego nie odczują. Jeśli do tego dodać niekończący się niż demograficzny w szkołach podstawowych, to tutaj nauczyciele będą także szukać godzin w innych szkołach, albo rozdrabniać się między wieloma specjalizacjami. W kontekście ciągłego mówienia o wzroście jakości, wygląda to nie najlepiej.

 

Panie przemądrzałe koniecznie chcą nam na siłę włożyć na nos różowe okulary, tymczasem jak brutalna jest rzeczywistość, pokazało niedawne doniesienie medialne, że PAN chciała zatrudnić naukowca (fizyka) z szeregiem nietypowych umiejętności, za… najniższą krajową… Bzdurne gadanie w kółko o 40 procentowych podwyżkach, które zapewniono od początku kadencji, to policzek dla wszystkich ludzi oświaty. Panie, które rzekomo stawiają na jakość, stosują tu kreatywną księgowość (czyli zaczęły od siebie reformę 4K), bo jeśli porównać wskaźniki np. siłę nabywczą nauczycielskich pensji, to znowu ona spada. A sama wysokość nauczycielskich pensji, pomimo podwyżek, nadal jest daleko za średnią krajową. A włączanie do pensji nauczyciela wszystkich możliwych dodatków i operowanie pensją średnią, której nikt nie widział, to wchodzenie w buty poprzedniej ekipy rządzącej. I tak niestety postrzegane są obecne ministry, nie jako reformatorki, a jako kontynuatorki złych działań poprzedników…

 

 

 

Źródło: www,jaroslawbloch.ovh/



Wczoraj na  portalu „EDUNEWS” zamieszczono tekst, informujący o wartościowej inicjatywie Państwowego Instytutu Badawczaego NASK, realizowanej w ramach CEDMO (Central European Digital Media Observatory), jaką jest oferta serii webinarow, adresowanych  do uczniów, poświęconych rozpoznawaniu i przeciwdziałaniu dezinformacji. Oto ten tekst:

 

 

Szkoła pomaga dzieciom zagubionym w sieci

 

 

Jak rozpoznać dezinformację? Jak nie dać się zmanipulować sztucznej inteligencji? Co zrobić, żeby uczniowie korzystali z AI mądrze? To pytania, które zadają sobie dziś nauczyciele. I wyzwanie, przed którym stają każdego dnia. Zanim zaczną uczyć dzieci o zagrożeniach w sieci, najpierw sami powinni wiedzieć o tym jak najwięcej. NASK wspiera pedagogów w tym zadaniu.

 

Eksperci prowadzą webinary poświęcone rozpoznawaniu i przeciwdziałaniu dezinformacji. To działania realizowane w ramach projektu CEDMO, który skupia instytucje i specjalistów zajmujących się badaniem zjawisk dezinformacyjnych oraz wzmacnianiem edukacji medialnej w Europie Środkowej.

 

Uczniowie nieustannie są odbiorcami treści, które wpływają na ich opinie, emocje i wybory.  Potwierdzają to wyniki najnowszego raportu NASK „Nastolatki 3.0” z 2025 r. Młodzi ludzie spędzają w sieci niemal pięć godzin dziennie w tygodniu i jeszcze więcej w weekendy, często bez realnej kontroli dorosłych. Aż czterech na dziesięciu uczniów dostaje pierwszy smartfon z dostępem do internetu jeszcze przed dziewiątymi urodzinami. To oznacza, że kontakt z cyfrowymi treściami następuje wyjątkowo wcześnie, zanim dzieci rozwiną umiejętność krytycznej oceny informacji.

 

Szczególnie niepokojące jest to, że choć trzy czwarte nastolatków korzysta z narzędzi sztucznej inteligencji, to niemal tyle samo (63%) nie wie, czym jest deepfake. To czyni ich podatnymi na manipulację obrazem, fałszywe narracje i wiralowe treści. W gąszczu mediów społecznościowych młodzi odbiorcy rzadko dysponują narzędziami, które pozwalałyby im odróżnić prawdę od fikcji, a to właśnie tam kształtują swoje przekonania, budują relacje społeczne i obraz świata.

 

Lekcje w formie webinarów, przygotowanych przez ekspertów CEDMO pomogą uczniom zrozumieć, jak działają media i social media. Uczniowie dowiedzą się, czym są algorytmy i w jaki sposób się je projektuje. Uczestnicy poznają bańki informacyjne i nauczą się rozpoznawać manipulację. Nauczą się odróżniać fakt od opinii, a dzięki temu świadomie będą korzystać z social mediów.

 

Zajęcia z zagrożenia dezinformacją dla szkół ponadpodstawowych, przygotowane przez NASK, pokazują, jak manipulacja i błędy poznawcze wpływają na pierwsze poważne decyzje, w tym wybór szkoły, pracy i kształtowanie opinii. Uczą analizy obrazu, weryfikacji źródła, sprawdzania kontekstu i krytycznego myślenia na podstawie metody S.P.R.A.W.D.Z.A.M.

 

Zanim klikniesz „Udostępnij”, przefiltruj treść przez tych 9 punktów:

 

S jak SENSACJA: Czy informacja gra na skrajnych emocjach (złość, lęk)?

P jak PROWOKACJA: Czy jej celem jest wywołanie kłótni lub podziałów?

R jak RACJONALNOŚĆ: Czy argumenty są logiczne i spójne?

A jak AUTOR: Kto stworzył tę treść? Czy to wiarygodna osoba lub instytucja?

W jak WYBIÓRCZOŚĆ: Czy materiał nie został wycięty z szerszego kontekstu?

D jak DYSKREDYTACJA: Czy atakuje osobę/grupę osób, by postawić ją/ich w złym świetle?

Z jak ZAMIAR: Kto zyska na tym, że w to uwierzysz?

A jak ANALIZA: Czy na chłodno porównałaś/eś tę informację z innymi źródłami?

M jak MANIPULACJA: Czy fakty nie zostały zniekształcone, by udowodnić tezę?

 

W najbliższych dniach są planowane następujące webinary, na które można zapisać swoją klasę  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.edunews.pl



Dzisiaj proponuję lekturę  tekstu Danuty Sterny – tym razem są to wskazówki dla nauczyciela o tym jak mogą pomagać uczniom, aby polubili siebie:

 

 

Uczniu bądź dobry dla siebie

 

 

 

Nie brakuje przekazów na temat życzliwości. Większość uczniów doskonale rozumie, jak ważne jest okazywanie życzliwości innym. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Jednak niewiele uwagi poświęca się wartości bycia życzliwym dla siebie.

 

W tym wpisie  – kilka rad dla nauczyciela, jak może pomóc uczniom w tej sprawie.

 

Miłość do siebie nie zawsze przychodzi naturalnie.

 

Negatywne myśli o sobie są alarmująco powszechne wśród uczniów. Niedawne badanie w USA pokazuje, że nawet czterech na dziesięciu uczniów szkół średnich zgłasza uczucie smutku lub beznadziei. Odsetek ten może być jeszcze wyższy w grupach marginalizowanych, takich jak społeczność LGBTQ. Negatywne wzorce myślowe mogą prowadzić do niskiej samooceny, utrudniać budowanie zdrowych relacji z rówieśnikami i utrudniać postępy w nauce.

 

Nauczanie uczniów kochania siebie samego może przełamać negatywne schemat, zwiększyć poczucie własnej wartości i przynieść wiele innych pozytywnych skutków społecznych, emocjonalnych i zdrowotnych.

 

Przemawianie życzliwie do siebie samego

 

Nauczyciel może uczyć uczniów i modelować przemawianie życzliwie do siebie samego. Pożądane jest regularnie ćwiczenie pozytywnego dialogu wewnętrznego.  Jednym ze sposobów jest głośne jego modelowanie. Na przykład:

-„Poszło mi naprawdę dobrze”

-„To było trudne, ale jestem z siebie dumny, że wytrwałem w tym wyzwaniu”

-„Popełniłem błąd, ale spróbuję jeszcze raz”

-„Mogę sobie pogratulować”

 

Nauczyciel może zachęcać uczniów do wygłaszania takich sentencji do samych siebie. Każdy potrzebuje docenienia, ale nie zawsze otrzymuje go z zewnątrz, trzeba zadbać o docenienie siebie przez samego siebie.

 

Miejsce dla siebie

 

Znalezienie miejsca, gdzie uczeń czuje się bezpiecznie i gdzie może się udać, gdy poczuje się sfrustrowany lub przygnębiony. Można zachęcić uczniów do znajdywania takiego bezpiecznego miejsca, które jest urządzone z dbałością o potrzeby własne.

 

Mogą takie miejsca być zorganizowane w szkole. Są to miejsca specjalne, w których nikt nikogo nie atakuje, w którym można posiedzieć milcząc i w spokoju.

 

W niektórych szkołach są specjalne ławki oznaczone napisem – „Potrzebuję z kimś porozmawiać” lub „Ławka milczenia”. Są też organizowane tak zwane kąciki wyciszenia, szczególnie potrzebne dla uczniów o specjalnych potrzebach.

 

Dziennik dumy z siebie

 

Poświęcenie trochę czasu, codziennie lub co tydzień, na refleksję nad swoimi osiągnięciami.

 

Uczniowie mogą mieć miejsce w zeszycie lub specjalny zeszyt do zapisywania swoich osiągnięć. Nie muszą to być wielkie sukcesy, tylko wszystko z czego można być dumnym. Na przykład, zgłoszenie się do odpowiedzi na pytanie nauczyciela, zadanie głośno pytania, pomoc koledze w rozwiązywaniu zadania, powiedzenie dzień dobry sąsiadce itp.

 

Jest to dla uczniów dowodem na to, że robią postępy i że się rozwijają, co wzmacnia poczucie własnej wartości.

 

Nauczyciel może wprowadzić zwyczaj robienia przerwy na codzienne  zapisywanie w dzienniku dumy.

 

Pozytywne opinie o sobie

 

Nauczyciel poleca uczniom zapisać pozytywne opinie o sobie na karteczkach. Najlepiej to robić w spokojnej atmosferze, gdy uczniowie są szczęśliwi i zadowoleni.

 

Można ozdabiać pozytywne afirmacje zapisane na karteczkach rysunkami. Karteczki można zastąpić ładnymi pocztówkami. Najlepiej przechowywać je w woreczku strunowym i sięgać do zapisów, gdy przed uczniem staje jakieś wyzwanie i potrzebuje wsparcia, wtedy może wyciągnąć pozytywną wiadomość, aby dodać sobie otuchy.

 

Podsumowanie mocnych stron

 

Nauczyciel prosi uczniów o stworzenie własnego CV, w którym przedstawią swoje mocne strony, zainteresowania i talenty. Najpierw warto porozmawiać z uczniami na temat mocnych stron. Można zadać pytanie: „Co lubisz robić?”, „W czym jesteś tak dobry, że możesz uczyć innych?” i „Z czego jesteś dumny?”. Te pytania pomagają uczniom zidentyfikować własne umiejętności.

 

Następnie nauczyciel poleca uczniom przygotowanie jednostronicowego CV, w którym przedstawią swoje mocne strony. Można, za zgodą uczniów, podzielić się zapisami z partnerem w ławce.

 

Uczniowie budują w ten sposób pewność siebie, opowiadając innym o swoich wyjątkowych talentach, zainteresowaniach i preferowanych metodach nauki, a także świętując własne postępy.

 

Rutyny wdzięczności

 

Polega na przekazywaniu sobie wzajemnie wdzięczności. Może być to w kręgu, gdy każdy z uczniów wyraża wdzięczność za coś lub komuś lub samemu sobie.

 

Uczniowie mogą zapisywać wyrazy wdzięczności na kartkach i przekazywać  adresatom. Otrzymanie takiego wyrazu wdzięczności jest ogromnie wzmacniające.

 

Można również zaproponować uczniom aktywność na godzinie wychowawczej. Polega ona na tym, że uczniowie piszą docenienie osoby i wieszają jej karteczkę na plecach. Na koniec gry każdy osoba może zebrać karteczki i przechowywać je na gorsze czasy, gdy potrzebne będzie wsparcie.

 

Człowiek może kochać innych tylko tak mocno, jak kocha siebie. Uczenie uczniów dostrzegania dobra w sobie, powoduje, że chętniej dostrzegają je w innych.

 

W obecnych czasach  na całym świecie obserwuje się coraz więcej depresji i myśli samobójczych, dlatego warto przeciwdziałać niedobrym tendencją pesymizmu i niedoceniania siebie samego.

 

Inspiracja  artykułem   Lory Walker Peroff

 

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 



Oto informacja autorstwa Agnieszki Wilczek o wartościowej publikacji, zamieszczona dzisiaj na portalu „EDUNEWS”:

 

Pomoc dla dzieci z ADHD – krok po kroku

 

Choć świadomość społeczna na temat ADHD systematycznie rośnie, a na rynku pojawia się coraz więcej publikacji poświęconych temu zagadnieniu, wielu rodziców wciąż doświadcza poczucia zagubienia i przeciążenia. Wychowywanie dziecka z ADHD wiąże się z codziennymi trudnościami, które bywają wymagające emocjonalnie i organizacyjnie – od problemów z koncentracją, przez impulsywność, aż po napięcia w relacjach rodzinnych i szkolnych. W takich sytuacjach sama wiedza teoretyczna może okazać się niewystarczająca.

 

 

Pomoc dla dzieci z ADHD. Krok po kroku to praktyczny przewodnik dla rodziców, opiekunów i specjalistów, oparty na założeniach programu New Forest Parenting Programme. ADHD nie jest „złym zachowaniem”, lecz sposobem działania mózgu. Ta książka pokazuje, jak zrozumieć i jak pomóc dziecku rozwijać się mimo trudności – w domu, szkole i codziennych relacjach.

 

Autorzy prowadzą czytelnika przez sześciostopniowy, naukowo sprawdzony proces wsparcia. Najpierw pomagają zrozumieć mechanizmy ADHD i wpływ relacji dorosły-dziecko na zachowanie. Następnie proponują konkretne, praktyczne strategie działania w codziennym życiu – w domu, w szkole i w sytuacjach społecznych.

 

Publikacja zawiera ćwiczenia, scenariusze działań, listy kontrolne i gotowe narzędzia, które można dopasować do temperamentu i wrażliwości dziecka. Program uwzględnia także sytuację, w której sam rodzic doświadcza objawów ADHD.

 

To praktyczny plan działania – książka, która pomaga zrozumieć zamiast oceniać, budować relację zamiast konfliktu i wspierać rozwój dziecka w sposób spokojny, konsekwentny i pełen empatii. Podsumowując, czytelnik (rodzic) dowiaduje się:

 

-jak kierować do dziecka jasne komunikaty, które wywołają oczekiwaną reakcję,

 

-jak rozwijać koncentrację poprzez zabawę, rutynę i strukturę,

 

-jak radzić sobie z emocjami i zachowaniem w domu i poza nim,

 

-jak korzystać z nagród, wyboru, uważności i metod sensorycznych,

 

-jak wspierać dziecko w przyszłości i zadbać o siebie jako rodzica.

 

 

Informacja o książce   –  TUTAJ 

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 



Poseł Marcin Jozefaciuk zamieści na swoim poselskim fb-profilu post, informujący o wywiadzie jakiego udzielił dla „Portalu dla Edukacji”:

 

 

„Kompas Jutra” – ale czy ktoś sprawdził, czy mamy mapę i paliwo?

 

W najnowszym wywiadzie dla Portal Samorządowy mówię wprost: to nie jest realna reforma. To projekt, który wyprzedza przygotowanie szkół, nauczycieli i rynku pracy. Nie chodzi o to, żeby krytykować dla zasady.

 

Chodzi o odpowiedzialność.

 

Jeśli wprowadzamy zmiany w edukacji: – to tempo musi być racjonalne,

 

– szkolenia muszą być realne,

 

– a szkoły muszą wiedzieć, na czym stoją.

 

Dziś zamiast stabilnego kursu widzę pośpiech, niejasności i przerzucanie odpowiedzialności na tych, którzy i tak dźwigają system na swoich barkach.

 

Jako nauczyciel z 20-letnim doświadczeniem i poseł patrzę na to bez politycznych plemion. Patrzę z perspektywy szkoły – tej prawdziwej, codziennej, z uczniami i nauczycielami, a nie prezentacją w PowerPoincie.

 

Jeśli interesuje Cię:

 

– co w tej reformie budzi największe wątpliwości,

 

-dlaczego tempo wdrożenia może zaszkodzić zamiast pomóc,

 

-i co należałoby zrobić, by zmiany miały sens  – przeczytaj cały wywiad. [Patrz poniżej WK]

 

To nie jest spór o hasła. To jest rozmowa o przyszłości polskiej szkoły.

 

 

Źródło: www.facebook.com/permalink.php?

 

x           x           x

 

 

Oto zapis wywiadu z Posłem Marcinem Józefaciukiem, zamieszczony na „Portalu dla Edukacji”:

 

 

„Kompas Jutra nie jest realną reformą”. Poseł krytykuje tempo wdrożenia i plan szkoleń

 

Poseł i nauczyciel Marcin Józefaciuk krytykuje 3-proc. podwyżkę i apeluje o powiązanie pensji ze średnią w gospodarce. Postuluje też rzecznika praw nauczyciela oraz wstrzymanie wdrażania Kompasu Jutra w obecnym kształcie.

 

>Poseł Marcin Józefaciuk ocenia, że 3 proc. podwyżki dla nauczycieli jest niewystarczające i postuluje powiązanie wynagrodzeń ze średnią w gospodarce krajowej.

 

>Przekonuje, że środowisko potrzebuje Rzecznika Praw Nauczyciela i Pracowników Oświaty z narzędziami do mediacji i interwencji.

 

>Kompas Jutra – zdaniem posła – nie jest realną reformą, a MEN nie wyjaśnia oczekiwań wobec nauczycieli. Krytykuje też tempo wdrożenia i plan szkoleń.

 

[…]

 

Reforma powinna zostać wdrożona dopiero wtedy, gdy będzie w pełni przygotowana – co w praktyce może oznaczać, że nastąpi to już za rządów kogoś innego. W obecnym kształcie nie jest to kompas wyznaczający klarowny kierunek, lecz rozwiązanie wprowadzające duże zamieszanie. Ma wejść w życie za kilka miesięcy, a do tego czasu MEN planuje przeszkolić 20 tys. nauczycieli. Pozostali – około 700 tys. – będą musieli poradzić sobie sami.

 

 

Cały tekst „Kompas Jutra nie jest realną reformą”. Poseł krytykuje tempo wdrożenia i plan szkoleń”  –  TUTAJ