Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji” znalazłem tekst Katarzyny Mazur, informujący o zmianie w sposobach oceniania ucznia, który wprowadziła ustawa „Kompasie Jutra” Postanowiłem zamieścić go, we fragmentach, z odesłaniem do źródła:

 

 

Nauczyciele będą rzadziej stawiać stopnie. Ważniejsza ma być informacja zwrotna

 

To, co wcześniej było dokumentem i sensem pracy – czyli stopień – zaczyna być marginalizowany, zwłaszcza przy okazji pracy twórczej, projektowej. Autorzy komentarza dydaktycznego do nowej podstawy programowej języka polskiego piszą wprost: „Należy unikać wystawiania stopni na rzecz stosowania informacji zwrotnej”. Uczeń ma jednak zostać oceniony – według wcześniej określonych kryteriów, z uwzględnieniem jego pracy, zaangażowania i wniosków wyciągniętych z całego doświadczenia.

[…]

 

W nowej podstawie programowej ważne miejsce zajmują doświadczenia edukacyjne. Komentarz IBE* definiuje je jako „zaplanowane przez nauczycieli sytuacje edukacyjne, w których powinien uczestniczyć każdy uczeń”, celowo wspierające rozwój kompetencji przekrojowych i sprawczości.[…]

 

Dlatego, jak wskazują autorzy komentarza, „doświadczenia edukacyjne powinny być oceniane w kontekście procesu, a nie tylko wyniku”. Ocena ma obejmować cztery obszary:

-przygotowanie i planowanie, czyli między innymi sposób określenia celu i organizacji pracy;

-zaangażowanie w proces, w tym współpracę, inicjatywę i kreatywność;

-rezultat, którym może być prezentacja, esej, spektakl albo raport;

-refleksję ucznia nad tym, czego się nauczył i jakie znaczenie miało dla niego wykonane zadanie.

 

Tak pomyślane ocenianie wymaga obserwowania pracy uczniów na różnych etapach. Sam pokaz filmu albo prezentacja projektu podczas ostatniej lekcji nie wystarczą. Nauczyciel powinien wiedzieć, jak grupa podzieliła zadania, kto proponował rozwiązania, jak uczniowie radzili sobie z trudnościami i czy potrafią wyjaśnić podejmowane decyzje.

 

Pomóc mają między innymi portfolio doświadczeń, karty autorefleksji i ocena koleżeńska. W portfolio uczniowie mogą gromadzić notatki, zdjęcia, nagrania i raporty. Po zakończeniu zadania odpowiadają na pytania: „Co było dla mnie najtrudniejsze?”, „Jak współpracowałem z innymi?” oraz „Co odkryłem na temat języka, tekstu lub kultury?”.

 

Cyfra ma ustąpić miejsca konkretnej informacji

 

Zmiana dotyczy samego rozumienia oceny. Autorzy komentarza stwierdzają, że „tradycyjny model oceniania, skoncentrowany na mierzeniu stopnia opanowania materiału, okazuje się niewystarczający”. – Ocenianie nie może ograniczać się do sumowania punktów za sprawdziany. Musi mieć rolę diagnostyczną, kształtującą i motywującą – czytamy w publikacji.

 

Rola diagnostyczna polega na pokazaniu, na jakim etapie znajduje się uczeń. Funkcja kształtująca ma wskazać kierunek dalszej pracy, a motywująca – zachęcić go do podejmowania kolejnych wyzwań.

 

Autorzy rekomendują więc ocenianie, które „docenia rolę procesu uczenia się, a nie tylko jego rezultatu” oraz akcentuje „rolę informacji zwrotnej zamiast samej noty cyfrowej”.

 

W praktyce zamiast czwórki za przegląd mediów uczeń mógłby usłyszeć lub przeczytać, że trafnie rozpoznał intencję autora, poprawnie odróżnił fakt od opinii i zestawił informacje z kilku źródeł, ale nie zweryfikował metodologii przywołanego sondażu. Taka informacja pokazuje zarówno mocne strony pracy, jak i konkretny następny krok. […]

 

Stopnie jednak nie znikają ze szkoły

 

Komentarz IBE ma charakter metodyczny. Nie zmienia przepisów dotyczących oceniania i nie wprowadza obowiązkowej szkoły bez stopni. Nowa podstawa programowa jest wdrażana od roku szkolnego 2026/2027 w klasach I i IV, a następnie obejmie kolejne roczniki.

 

Ustawa o systemie oświaty nadal stanowi, że uczeń otrzymuje oceny bieżące oraz klasyfikacyjne: śródroczne, roczne i końcowe. Ocenianie osiągnięć ma rozpoznawać poziom i postępy w opanowaniu wiadomości i umiejętności wynikających z podstawy programowej oraz realizowanego programu nauczania. Ma też przekazywać uczniowi informację o tym, co zrobił dobrze i jak powinien dalej się uczyć.

 

Przepisy pozostawiają jednak szkołom znaczną swobodę w organizacji oceniania bieżącego. Od klasy IV sposób ustalania ocen bieżących i śródrocznych określa statut szkoły. Oceny te mogą być opisowe, jeżeli statut przewiduje takie rozwiązanie. Opisowa może być nawet ocena roczna, lecz wówczas szkoła musi równocześnie ustalić ją według skali wskazanej w przepisach.[…]

 

Taki sposób oceniania może być bardziej wymagający od wpisania piątki, czwórki albo trójki. Cyfrę wystawia się szybko. Rzetelna informacja zwrotna wymaga przeanalizowania procesu, oddzielenia wkładu poszczególnych osób, wskazania mocnych stron i zaplanowania dalszej pracy. Rekomendacja IBE ogranicza liczbę stopni, lecz zwiększa zakres odpowiedzialności nauczyciela za samą jakość oceniania.

 

 

Cały tekst „Nauczyciele będą rzadziej stawiać stopnie. Ważniejsza ma być informacja zwrotna”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 

*Tekst „Język polski. Podstawa programowa do szkoły podstawowej w Reformie26.

Kompas Jutra. Poradnik”  –  TUTAJ

 

 

 

 

 



W kontekście udostępnionej wczoraj informacji, że wg Raportu PISA 2025 polscy piętnastoletni uczniowie są jednymi z najlepszych na świecie z wiedzy matematycznej, proponuję zamieszczony wczoraj, obszerny tekst (we fragmentach oraz link do pełnej wersji) Tomasza Pintala – nauczyciela, psychologa, trenera szachowego, a przede wszystkim  pasjonata matematyki:

 

 

Wybieramy dzisiaj kochani projekt, którym będziemy się zajmowali. Jego celem będzie to, żebyście mogli dać z siebie wszystko – chociażby tworzyć różne rozwiązania, podejścia, strategie oraz możliwości weryfikacji tego co otrzymamy w dowolnym etapie procesu wraz z końcowym zaprezentowaniem wyników w różnej formie.

 

To co kochani, jesteście gotowi?

No i teraz zastanawiacie się do kogo ja to mówię, z kim próbuję nawiązać kontakt oraz kto jest odbiorcą tych słów, prawda?

 

Już wyjaśniam. Otóż ten początkowy komunikat powinien być czymś co coraz mocniej gości w naszej edukacji. Z uwagi na to, że specjalizuję się w edukacji matematycznej, więc będę się do niej odnosił i na nie opierał, zgoda?

 

Być może pamiętacie jak w ciągu ostatnich 8 miesięcy tego roku pokazywałem wielokrotnie możliwości związane z tym, że edukacja matematyczna może być znacznie lepsza, ciekawsza oraz bardziej dopasowywana do potrzeb i możliwości danej grupy odbiorców (uczniów)? No to przypomnijmy sobie, że w ramach testu modelu Claude Sonnet, wygenerowałem bazę 1300 zdań, które mogą służyć jako punkt wyjścia do generowania pytań oraz zadań projektowych w ramach których można organizować sobie pracę, prawda?

 

Były przecież projekty matematyczne dla uczniów różnych klas i poziomów nauczania, więc reszta to właśnie zgoda na to, aby ta nasza matematyka (edukacja matematyczna) w końcu zaczęła ŻYĆ i TĘTNIĆ życiem!

 

Dzisiaj IBE opublikowało wyniki badania PISA 2025. W komentarzu załączę link zarówno do omówienia tych wyników przez IBE jak też do samego raportu.

 

W skrócie, narracja jest taka, że z edukacją matematyczną jest dobrze, bo nie pogarsza się znacznie czy też znacząco. Inaczej mówiąc, możemy być dumni z tego, że nie toniemy, więc jest dobrze, a zapewne będzie i lepiej. Warte podkreślenia jest to, że (cytuję IBE) „globalnie spadają jednak umiejętności matematyczne i rozumienie czytanego tekstu„.

 

Czy mnie to dziwi? Tak! Dlaczego? Bo dziwi mnie, że spadają TAK WOLNO! To, że spadają absolutnie mnie nie dziwi, ale dlaczego tak powoli??? Co jest tego przyczyną? Czy i jak można temu zapobiegać? No i w ogóle czy da się cokolwiek zrobić czy tylko załamać ręce i płakać?!

 

Trudno jest dzieci przyciągnąć do aktywności matematycznych jak sami nie bardzo mamy im co zaproponować, poza tym co proponujemy od powiedzmy 50 lat. Co się REALNIE zmieniło? Na pewno to, że szkoły w wielu wypadkach wyglądają lepiej, jest większy nacisk na to, żeby były bardziej nowoczesne oraz od około 15 lat zaczynamy dostrzegać to, że w szkole można używać czegoś takiego jak chociażby tablica multimedialna. Co jeszcze się zmieniło? Podstawa programowa zmieniła się w ten sposób, że niektóre tematy zostały przeniesione do szkoły średniej, część z nich została przerzucona na poziom rozszerzony, a przy okazji niektóre z zagadnień zostały rozbite na różne poziomy. Czy to jest istotna zmiana? W skali 5 lat raczej tak, ale w skali 50 niestety nie. […]

 

Pojawia się istotne pytanie, mianowicie czy dziś uczniowie uczą się stosowania matematyki poprzez realne działania, projekty, prace grupowe, własne opracowania, badania, analizy oraz prezentację wyników? Śmiem bardzo mocno wątpić. Pytanie czy byłoby to przydatne w obecnym świecie. Wydaje mi się, że jak najbardziej. Dziś nie potrzeba ludzi, którzy potrafią liczyć, tylko tych, którzy potrafią się uczyć, rozumieją trudne zagadnienia, podejmują próby ich rozłożenia na czynniki pierwsze, generowania a potem filtrowania czy też znajdowania najlepszych rozwiązań oraz także umiejętności ich prezentacji oraz tak zwanego sprzedania pomysłu.

 

Przykro mi to mówić, ale nie ma szans przyciągnięcia uczniów do matematyki, jeśli nie będzie to dla nich ważne, ciekawe, wciągające oraz możliwe do sprawdzenia, tworzenia oraz dzielenia się z innymi. Co mam na myśli? Chociażby to, że jeśli nie bierzemy pod uwagę tego jakie potrzeby, zainteresowania oraz możliwości mają nasi uczniowie i na tej podstawie nie dobieramy REALNYCH możliwości w których mogą się odnaleźć, to oni sami z siebie tego nie zrobią, a dwa – będą postrzegać matematykę jako zło konieczne. […]

 

O tych projektach nieco pisałem, ale teraz pokażę coś czego być może nie dostrzegamy, bo jesteśmy zbyt zajęci sprawdzaniem tego czy jak zmienimy tapetę w klasie na inny kolor, to czy nagle okaże się, że dzieci uczą się o niebo lepiej. Tak, teraz to delikatna ironia, bo inaczej się nie da. Wyjaśnię o co chodzi, bo zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy cały czas śledzą matematyczny świat oraz nie do końca mogą się orientować jak moje cudowne pomysły można byłoby REALNIE przemycić w naszych warunkach. Zdaję sobie sprawę kochani, że część osób, które czytują moje komentarze (tutaj i w innych miejscach FB) łapią się za głowę myśląc, że jestem kompletnie oderwany od rzeczywistości, bo przecież nie da się tego zrobić w naszych warunkach (szkole). […]

 

Podsumowując, zapewne możemy się zachwycać tym, że „edukacja matematyczna jest na dobrym poziomie, bo jesteśmy w czołówce” (to za IBE), ale wtedy nasz profesor Bogusław Śliwerski złapie się za głowę, pytając o jaką czołówkę chodzi! Możemy również pójść w ślady pasjonatów, ekspertów oraz praktyków, którzy pokazują i dzielą się sprawdzonymi pomysłami, badaniami, wnioskami oraz rekomendacjami. A przecież nie brakuje nam ani książek ani artykułów naukowych ani także różnorodnych opracowań, które możemy wykorzystywać do tego, żeby dawać naszym dzieciom REALNĄ okazję do tego, żeby mogły się cieszyć z odkrywania cudów, które oferuje MATEMATYKA, a jakoś długo broni się przed nimi (rękami i nogami) nasza systemowa edukacja matematyczna. Wymieniam naszego profesora, bo jest osobą, która znakomicie potrafi krytycznie oceniać to co się dzieje w naszej edukacji. Dodam, że profesor Śliwerski bardzo często gani i pokazuje bardzo wyraźnie braki, a szczególnie różne edukacyjne patologie, ale jak coś jest zrobione jak przysłowiowa książka pisze, to profesor wprost mówi, że tak właśnie być to powinno zrobione czy też (z)realizowane! A ja, jak już wielokrotnie wspominałem, staram się jak najczęściej otaczać ludźmi mądrymi, pasjonatami, ekspertami oraz praktykami, których uważnie słucham… dlatego jak Profesor Bogusław Śliwerski czy Roman Leppert mówi – to ja milknę oraz otwieram uszy… a niekiedy także i oczy ze zdziwienia!

 

Tutaj materiał filmowy, który pokazuje naukową stronę matematyki, ale każdy pasjonat matematyki będzie w stanie bez problemu go wykorzystać do tego, aby ze swoimi uczniami zrobić albo dokładnie ten sam projekt albo też bazując na tej inspiracji, dowolny inny, który ma duży potencjał rozwojowy. Już widzę oczami wyobraźni jak nasza pasjonatka Wiesława Mitulska, projektuje coś takiego dla swoich kochanych dzieciaczków!

 

 

Cały post  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasz.pintal/posts/

 

 

 

Plik filmowy na YouTube „Odkryliśmy nową sieć”  –  TUTAJ

 

 

x           x            x

 

 

Przy tej okazji informuję, że przed rokiem także zamieściłem na OE w materiale zatytułowanym „Tomasz Pintal o nauczaniu matematyki w polskich szkołach: diagnoza i propozycje”  tekst Tomasza Pintala. Zainteresowanych tą problematyką odsyłam do jego lektury  – TUTAJ

 

 



Dzisiaj media poinformowały o wynikach najnowszego badania  „PISA 2025”. Ja zdecydowałem się na udostępnienie obszernych fragmentów tekstu zamieszczonego na stronie IBE PIB, oraz komentarza do ttych wyników z fb-profilu Posla Marcina Józefaciuka:

 

 

Wyniki badania PISA 2025: polscy uczniowie w czołówce UE

 

Polska z jednymi z najlepszych wyników PISA 2025 w Europie. Pod względem rozumowania w naukach przyrodniczych, umiejętności matematycznych oraz rozumienia czytanego tekstu są one wyższe od średniej dla krajów UE i OECD oraz zbliżone do tych z poprzedniej edycji badania w 2022 roku. W wielu krajach utrzymuje się jednak, obserwowana w 2022 roku tendencja spadkowa. Badanie Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów PISA 2025 przeprowadził w Polsce Instytut Badań Edukacyjnych – Państwowy Instytut Badawczy.

 

Wyniki umiejętności uczniów w podstawowych dziedzinach badania

 

>W zakresie rozumowania w naukach przyrodniczych – głównej dziedziny PISA 2025 – średni wynik piętnastolatków w Polsce wyniósł 495 punktów (średnia dla krajów UE – 476, średnia dla krajów OECD – 482). Wśród krajów Unii Europejskiej istotnie lepszy wynik osiągnęli jedynie uczniowie w Estonii i Finlandii.

 

>W przypadku umiejętności matematycznych  (patrz wyżej)  średni wynik w Polsce to 484 punkty (UE – 460, OECD – 463), a w rozumieniu czytanego tekstu 482 punkty (UE – 451, OECD – 461). Wśród krajów UE w matematyce istotnie lepszy wynik uzyskali jedynie uczniowie z Estonii, a w zakresie rozumienia tekstu z Estonii i Irlandii.

[…]

 

>Polska znalazła się wśród najlepszych krajów europejskich. Wyniki polskich uczniów są znacznie powyżej średniej dla 27 krajów UE i 38 krajów OECD we wszystkich trzech podstawowych dziedzinach badania.

 

>Najwyższe wyniki na świecie nadal uzyskują piętnastolatkowie z krajów i regionów Azji. Wśród krajów Unii Europejskiej warto podkreślić wysokie wyniki Estonii we wszystkich trzech dziedzinach, Finlandii w zakresie nauk przyrodniczych i Irlandii w zakresie rozumienia czytanego tekstu.

 

–>Polscy uczniowie uzyskali wyraźnie lepsze wyniki od swoich rówieśników. W zależności od dziedziny, od 13 do 31 punktów wyższe, niż średnie dla państw UE i OECD. Osiągnięcia polskich uczniów są zbliżone do tych z 2022 roku. Ta stabilizacja jest dobrą wiadomością, ale by wrócić do poziomu, jaki mieli polscy piętnastolatkowie w 2018 roku, jest jeszcze daleka droga – mówi prof. Maciej Jakubowski, dyrektor Instytutu Badań Edukacyjnych – Państwowego Instytutu Badawczego. – PISA to jedyne, reprezentatywne badanie, które dostarcza informacji o umiejętnościach polskich piętnastolatków na tle ich rówieśników z całego świata – dodaje dyrektor IBE – PIB.

 

 

Zmiany wyników w porównaniu z poprzednimi edycjami

 

>W PISA 2022 w Polsce odnotowano znaczący spadek wyników uczniów względem wcześniejszych edycji badania. Średnie wyniki osiągnięte przez polskich uczniów w PISA 2025 w zakresie rozumowania w naukach przyrodniczych, matematyki oraz rozumienia czytanego tekstu są zbliżone do wyników z 2022 roku (brak istotnych statystycznie różnic).

 

>Na poziomie międzynarodowym widoczne jest pogłębianie się trendu spadkowego w zakresie umiejętności matematycznych i rozumienia czytanego tekstu. W dużej części krajów w porównaniu z poprzednią edycją wyniki są niższe, a tylko w nielicznych wyższe. W przypadku nauk przyrodniczych w większości państw wyniki pozostają na zbliżonym poziomie. Wzrost wyników pomiędzy PISA 2022 i PISA 2025 można obserwować jedynie w nielicznych krajach, zazwyczaj osiągających w poprzednich edycjach niskie rezultaty.

 

>Analiza długoterminowych zmian w średnich wynikach dla 23 krajów OECD uczestniczących w badaniu od pierwszej edycji pokazuje wyraźne, stopniowe pogarszanie się umiejętności uczniów. W każdej z trzech dziedzin wyniki w 2025 roku są wśród najniższych spośród dotychczasowych i istotnie niższe niż w pierwszych edycjach badania. W przypadku Polski wyniki w PISA 2025 podobnie jak w PISA 2022 utrzymują się na zbliżonym poziomie, co w pierwszych pomiarach na początku lat dwutysięcznych.

 

[…]

 

Cały, bardzo obszerny tekst  „Wyniki badania PISA 2025: polscy uczniowie w czołówce UE”  – TUTAJ

 

 

Informacja prasowa „PISA 2025 Polscy uczniowie w czołówce UE. Globalnie spadają umiejętności matematyczne i rozumienie czytanego tekstu”   –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.ibe.edu.pl

 

x           x           x

 

 

 

PISA 2025 – polska szkoła nie potrzebuje rewolucji. Potrzebuje mądrego doszlifowania.

 

Wyniki Pisa 2025 nie pokazują, że polska edukacja przeżywa kryzys. Polska nadal osiąga rezultaty wyższe od średnich UE i OECD, a względem 2022 roku nie odnotowano statystycznie istotnego pogorszenia ale też polepszenia.

 

Czytaj dalej »



Pro-fesor* Czachorowski, choć jest hydrobiologiem i entomologiem, w szczególności zajmujący się chruścikami, jest także autorem zamieszczanych od czasu do czasu na jego blogu tekstów, (bloga nazwał prowokacyjnie „Profesorskie Gadanie”), podejmujących wiele tematów nie z biologicznej półki. Tym razem zamieścił posta z dziedziny językoznawstwa:

 

 

O tym, jak jedna sylaba może zmienić cały świat

 

Dodając mały fragment można zmienić znaczenie całości. Zmienia się system. Bo całość to coś więcej niż suma części. Kontekst i sąsiedztwo zmienia znaczenie obrazu. Jak z rzeczownika obraz zrobić czasownik, czyli zmieć w czynność? Można obrazować lub obrazić. Ruszyć (uczasownikować) „rzecz” można na różne sposoby a za każdym razem otrzymamy nieco inny sens. Idźmy dalej i sprawdźmy co się stanie ze słowem „obrazić”, gdy dodamy różne przedrostki czyli nieco ozdobimy całość małymi dodatkami (czyli zmienimy kontekst).

 

Gdyby ktoś powiedział mi, że filozofia mieści się w prefiksach, w pierwszej chwili roześmiałbym się. Ale już zobaczenie jednego przykładu, obrazu, wybija z tego poczucia pewności. Weźmy zatem słowo „obrazić”. Pozornie zwyczajne, nawet trochę przykre – bo przecież nikt nie lubi być obrażony ani obrażany. A jednak wystarczy dostawić do niego dwie, trzy litery z przodu, a znaczenie wywraca się do góry jak naleśnik na patelni.

„Obrazić” pochodzi od prasłowiańskiego obrazu – kształtu, podobizny, formy. Obrazić kogoś pierwotnie znaczyło tyle, co zniekształcić jego wizerunek, naruszyć godność. To już samo w sobie jest niebezpieczne: obraz jako akt złego malarstwa na czyjejś duszy. Paradoksalnie jest więcej innych słów o podobnym znaczeniu. Niżej podaję tylko 10 przykładów, a zapewne znajdzie się więcej.

 

–Znieważyć – oznacza obrażenie kogoś, używając obraźliwych słów lub zachowań.

 

–Urazić – dotyczyć może sytuacji, gdy ktoś czuje się urażony czyimś zachowaniem, ale niekoniecznie jest to celowe. Możemy urazić nieprawdziwym obrazem kogoś lub sytuacji z nim.

 

-hańbić – oznacza publiczne poniżenie kogoś, co prowadzi do utraty honoru. Plama na honorze to tez może być obraz.

 

-Poniżyć – odnosi się do działania, które ma na celu upokorzenie kogoś.

 

-Obmówić – oznacza mówienie źle o kimś za jego plecami.

 

-Oczernić – to działanie mające na celu zaszkodzenie czyjejś reputacji poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Oczernianie ma jakiś związek z obrazem, który został zaczerniony, pobrudzony czernią.

 

-Zelżyć – używane w kontekście obrażania kogoś w sposób wulgarny.

 

-Zniesławić – podobne do oczerniania, ale często odnosi się do publicznego rozpowszechniania fałszywych informacji. Zły obraz sławy.

 

-Zbezcześcić – odnosi się do profanacji czegoś, co jest uważane za święte lub szanowane. Sprofanować obraz kogoś.

 

-Zhańbić – podobne do zhańbienia (chyba do zbeszczeszczenia – WK), ale często odnosi się do działań, które naruszają czyjąś godność. Naruszają czyjś obraz w szerokim sensie.

 

Ale jeśli sięgnąć jeszcze głębiej w analizy etymologiczne, to obraz obrazu robi się jeszcze bardziej złożony. W „Słowniku etymologicznym języka polskiego” Aleksandra Brüknera takie znajdujemy wyjaśnienie: „obraz, obrazek; obrazowy, obrazkowy, obraźnik (…) oznaczał pierwotnie wyrzezaną w drzewie (od rzezać, p. raz) lub wyciosaną w kamieniu postać”. Obraz jako podobizna miałby zatem swoje pochodzenie w rezaniu, rzezaniu, ryciu w drewnie czy to w kamieniu. Obraz więc byłby podobizną wyrytą, wyrezaną. Ale wróćmy do słowa „obrazić”.

 

Teraz dostawmy przedrostek „wy-”. I możemy już wyobrazić sobie jaki obraz przyjmuje nowa, nieco zmieniona całość. Wyobrazić to już zupełnie inna bajka czyli wy-tworzyć obraz, wyjąć go z niebytu i wystąpić, okazać przed umysłem. Obraz którego jeszcze nie ma, ale jest w wyobraźni i może się zobrazować. Tam, gdzie „obrazić” niszczy czyjąś postać, „wyobrazić” za sprawą umysłu coś tworzy i nie ma negatywnego kontekstu. Czyż nie jest to fascynujące, że jeden rdzeń może być jednocześnie aktem wandalizmu i aktem tworzenia świata, w zależności od tego, przez które drzwi językowe się wejdzie? Jaka przedrostkowa zapowiedź (albo jej brak) przed tym rdzeniem słownym się pojawi, taki i wynik końcowy mamy. Przedrostkowa zapowiedź zmienia sposób patrzenia na rdzeń słowny czyli nasz obraz.

 

A co się stanie, gdy dodamy z przodu „prze-”? Przeobrazić się nie obraża ale zmienia, wprowadza metamorfozę. Tak jak u płazów czy owadów z przeobrażeniem. Wodna larwa chruścika (kłódki) przeobraża się w imago ze skrzydłami i lądowym trybem życia. I nie dlatego, że ktoś ją obraził, ani że sobie ją wyobraził, tylko dlatego, że „prze-” niesie w sobie ideę przejść na drugą stronę, w tym przypadku zmianę formy z larwy na imago oraz zmianę środowiska wodnego na lądowe. Przedrostek „prze-” to taki tunel językowy – wchodzisz do jednego z kształtów, a wychodzisz z innym.

 

Czytaj dalej »



Oto fragmenty (i link do jego pelnej wersji) tekstu Katarzyny Mazur, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”, informującego o najtrudniejszym problemie, przed którym stanęli dyrektorki i dyrektorzy polskich szkół na progu nowego roku szkolnego:

 

 

Szkoły kompletują kadrę osobami bez kwalifikacji. O tych nauczycieli jest najtrudniej

 

Jeszcze w ostatnich tygodniach wakacji dyrektorzy poszukiwali tysięcy nauczycieli i specjalistów – od nauczycieli wychowania przedszkolnego, przez matematyków po pedagogów specjalnych. Odpowiedź MEN na poselski niepokój stanem kadrowym polskiej szkoły pokazuje, gdzie rekrutacja była najtrudniejsza, ilu nauczycieli pracowało za zgodą kuratora bez wymaganych kwalifikacji oraz dlaczego liczby ogłoszeń nie należy utożsamiać z liczbą wakatów.

[…]

 

Według informacji opublikowanych na stronach kuratoriów oświaty 20 sierpnia 2026 r. w szkołach prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego i ministrów znajdowały się 10 303 oferty pracy dla nauczycieli. Ich łączny wymiar wynosił dokładnie 7142,58 etatu, w tabeli resortu zaokrąglony do 7143 etatów.

 

Oznacza to, że jedna oferta odpowiadała średnio około 0,69 etatu. Dane wskazują więc na znaczny udział propozycji zatrudnienia w niepełnym wymiarze. Liczby nie obejmują przy tym całego rynku oświatowego, lecz placówki prowadzone przez samorządy i ministrów.

 

Porównanie stanu na 20 sierpnia w kolejnych latach nie pokazuje wzrostu liczby ogłoszeń. W 2023 r. było ich 23 tys., w 2024 r. – 12 524, w 2025 r. – 10 611, a w 2026 r. – 10 303. W stosunku do poprzedniego roku liczba ofert zmniejszyła się o 308, czyli o około 2,9 proc. Łączny wymiar wolnych etatów spadł z 7294 do 7143, a więc o około 2,1 proc. […]

 

Największą kategorię stanowiły oferty dla nauczycieli współorganizujących kształcenie. Było ich 1258, a ich łączny wymiar wynosił 1181 etatów. Na drugim miejscu znalazło się wychowanie przedszkolne – 1202 oferty i 1113 etatów. Te dwie kategorie odpowiadały razem za niemal jedną czwartą wszystkich ogłoszeń i prawie jedną trzecią wykazanego wymiaru etatów.

 

Duże zapotrzebowanie dotyczyło również psychologów. Kuratoria wykazywały 719 ofert, które odpowiadały jednak tylko 417 pełnym etatom. Ta różnica pokazuje, że wiele szkół poszukuje psychologów na część etatu albo na ograniczoną liczbę godzin.

 

Wśród nauczycieli przedmiotowych najwięcej ofert skierowanych było do matematyków – 556 ogłoszeń i 451 etatów. Szkoły poszukiwały również nauczycieli języka angielskiego – 516 ofert i 320 etatów – oraz polonistów – 493 oferty obejmujące 405 etatów. W przypadku przedmiotów zawodowych wykazano 468 ofert i 358 etatów.

 

 

 

Na dalszych miejscach znalazły się stanowiska wychowawców świetlic szkolnych – 335 ofert i 296 etatów, pedagogów specjalnych – 299 ofert i 180 etatów oraz nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej – 295 ofert i 285 etatów. Szczególnie w przypadku psychologów, pedagogów specjalnych i anglistów widoczny jest duży udział zatrudnienia niepełnoetatowego.

 

Pod względem rodzaju placówki niemal połowa wszystkich ogłoszeń pochodziła ze szkół podstawowych. Było ich 4769. Zespoły szkół i placówek oświatowych opublikowały 3068 ofert, przedszkola – 1710, a licea ogólnokształcące – 311. […]

 

Ponad 8 tys. nauczycieli bez wymaganych kwalifikacji

 

W roku szkolnym 2025/2026 za zgodą kuratora oświaty zatrudnionych było 8085 nauczycieli bez wymaganych kwalifikacji. Odpowiadało to 5308,85 etatu. Dane odnoszą się do stanu na 30 września 2025 r., odczytanego z bazy 18 sierpnia 2026 r.

 

Osoby te stanowiły około 1,29 proc. wszystkich zatrudnionych nauczycieli. Po przeliczeniu na pełne etaty ich udział wynosił 0,83 proc. wszystkich etatów nauczycielskich.

 

Resort przedstawił także dane z siedmiu kolejnych lat szkolnych. Wynika z nich, że udział nauczycieli zatrudnianych bez wymaganych kwalifikacji systematycznie maleje. W roku szkolnym 2019/2020 było to 2,4 proc. nauczycieli i 1,49 proc. etatów. W 2022/2023 wskaźniki wynosiły odpowiednio 1,99 i 1,23 proc., w 2023/2024 – 1,49 i 0,9 proc., a w 2024/2025 – 1,4 i 0,89 proc. Wyniki z roku 2025/2026 są najniższe w całym przedstawionym zestawieniu. […]

 

Liczba osób bez wymaganych kwalifikacji, które rozpoczęły pracę w roku szkolnym 2026/2027, nie była jeszcze znana w chwili przygotowywania odpowiedzi.

 

 

Cały tekst „Szkoły kompletują kadrę osobami bez kwalifikacji. O tych nauczycieli jest najtrudniej”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

x           x           x

 

Podstawową przyczynę opisanego powyżej kryzysu kadrowego w oświacie jest inny, pogłębiający się proces, o którym informuje „Portal dla Edukacji” w artykule „Nauczyciele zepchnięci na margines. W 2027 r. osiągną historyczne dno”. Oto jego lead i link do pełnej treści:

 

Jeżeli utrzyma się obecny trend w kwestii wynagrodzeń, w przyszłym roku osiągniemy historyczne dno. To znaczy nauczyciel dyplomowany będzie zarabiał mniej niż 70 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. I tak się kończą obietnice rządu – mówią nauczyciele na początku nowego roku szkolnego. […]

 

Treść artykułu „Nauczyciele zepchnięci na margines. W 2027 r. osiągną historyczne dno”  –  TUTAJ

 

 

 

 

 



 

                                                         Budynek, w którym działa XLIV LO w Łodzi

 

 

Dopiero teraz znalazłem ten tekst Marii Stefańskiej, zamieszczony na stronie „Gazta Wyborcza ŁÓDŹ”  25 sierpnia, ale ze wszech miar jest on godny upowszechnienia:

 

 

Świetlica w tym liceum to nie przechowalnia. Tu uczniowie usłyszą „jesteś ważny”

 

 

– Nie chciałabym, żeby młody człowiek, który potrzebuje chwili wytchnienia, musiał siedzieć skulony na szkolnym korytarzu, w kącie czy w toalecie – mówi nauczycielka.

 

To jedyna szkoła w Polsce, w której wszystkie klasy są terapeutyczne.W każdej z nich uczy się maksymalnie 15 uczniów.  – To młodzież wyjątkowa, ale z dużymi problemami – przyznaje Janusz Sapiński, dyrektor XLIV LO w Łodzi. – Bardzo wiele osób zmaga się z zaburzeniami lękowymi, depresją czy trudną sytuacją domową.

 

Dodając, że jego uczniowie to często osoby bardzo zdolne, twórcze i wrażliwe. Nie zawsze odnajdywały swoje miejsce w innych szkołach. Dlatego tak ważne jest, aby stworzyć dla nich bezpieczną przestrzeń. Tak, żeby nikt nie czuł się „inny” lub pominięty. – Świetlica zamiast galerii handlowej, ulicy, przystanku czy przypadkowego miejsca, w którym mogą trafić na niewłaściwe wzorce – zaznacza dyrektor Janusz Sapiński.

 

To nie będzie też miejsce, gdzie nauczyciel ogranicza się do pilnowania uczniów w czasie swojego dyżuru na długiej przerwie. – Nie chcemy tworzyć „przechowalni uczniów” ani tradycyjnej świetlicy kojarzonej ze szkołą podstawową. Chcemy stworzyć miejsce, które będzie żyło swoim rytmem i odpowiadało na rzeczywiste potrzeby młodzieży – podkreśla Katarzyna Federowicz, koordynatorka projektu i nauczycielka języka niemieckiego.

 

Dać uczniowi poczucie, że jest potrzebny

 

Pomieszczenie przeznaczone na świetlicę już jest wybrane – ma około 40 metrów kwadratowych. Tutaj będzie można usiąść, wyciszyć się, porozmawiać, ale też odrobić lekcje, przygotować do sprawdzianu czy po prostu – pobyć w spokojnym otoczeniu. – Uczeń, który jest dobry z matematyki, języka czy innego przedmiotu, mógłby pomóc koledze, który ma trudności. To pozornie prosty pomysł, ale daje młodym coś niezwykle ważnego – poczucie, że są potrzebni, że mają coś wartościowego do zaoferowania – tłumaczy Federowicz.

 

W rozmowie wielokrotnie wraca słowo „sprawczość”. Bo świetlica ma nie tylko pomóc uczniom przetrwać trudniejszy dzień. Ma też im dawać poczucie, że mogą coś stworzyć, komuś pomóc i mieć wpływ na swoje otoczenie.  – Wielu młodych ludzi potrzebuje dziś usłyszeć: „jesteś tutaj ważny”, „masz swoje miejsce”, „ktoś cię zauważa”, „potrafisz coś zrobić i możesz być potrzebny innym” – podkreśla koordynatorka projektu.

 

Przychodzą do szkoły nawet w wakacje

 

Nauczyciele dostali już zielone światło od rady rodziców i deklarację pomocy w wyposażeniu świetlicy. Miałaby ona działać trzy–cztery godziny po południu, czyli jakieś 20 godzin tygodniowo. W tym czasie uczniowie mogliby korzystać ze wsparcia osób z odpowiednimi kwalifikacjami. – W wakacje miałem sytuacje, kiedy do szkoły przychodziło dwóch, trzech czy czterech uczniów. Chcieli po prostu się przywitać – mówi Janusz Sapiński.

 

Szkoła na razie szuka funduszy, m.in. sponsorów, bo nie chodzi też o to, aby nauczyciele pracowali w świetlicy za darmo.

 

Jeśli jednak pieniędzy nie uda się znaleźć od razu, projekt nie upadnie. Szkoła będzie szukać innych rozwiązań, również częściowo opierając się na wolontariacie. Dyrektor podkreśla, że praca z młodzieżą wymagającą wsparcia powinna być prowadzona przez osoby odpowiednio do tego przygotowane.

 

Szkoła zapyta uczniów, czego potrzebują

 

Planowane są zajęcia integracyjne, plastyczne, muzyczne, rękodzielnicze czy filmowe. Ważnym elementem ma być także wolontariat młodzieży.  Ale najważniejszym krokiem będzie zapytanie uczniów, czego oni potrzebują. Na początku roku szkolnego zostaną poproszeni o udział w ankiecie. To będzie zaproszenie do współtworzenia świetlicy.

 

Federowicz: – Chciałabym, żeby szkoła była dla nich nie tylko miejscem zdobywania wiedzy, ale również tym, do którego chce się przychodzić. Miejscem, w którym można znaleźć drugiego człowieka, odkryć swoje mocne strony i przekonać się, że ma się w życiu coś wartościowego do zaoferowania.

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 x           x           x

 

O tym liceum zamieściłem przed kilkoma laty materiał, zatytułowany „Było w Łodzi takie liceum… Dalej jest, ale już nie całkiem takie….”  Warto sobie teraz przypomnieć ten tekst  –  TUTAJ

 

 



Na sobotnią lekturę proponuję – po raz pierwszy po wakacjach –  tekst prof. Bogusława Śliwerskiego z jego bloga „Pedagog”, teraz w nowej wersji – już bez dat zamieszczania postów:

 

 

                                                              Wynik egzaminu nie jest miarą całej szkoły

 

 

Najsilniejszym instrumentem centralizacji polskiej szkoły nie musi być ani ministerialne rozporządzenie, ani kontrola kuratorium. Jest nim egzamin zewnętrzny.

 

Egzamin ósmoklasisty obejmuje zadania, wymagania i procedury określane centralnie, a CKE publikuje informatory przedmiotowe oraz harmonogramy. Podobnie egzamin maturalny funkcjonuje według centralnie przygotowanych formuł, informatorów i komunikatów.

 

Nie chodzi o to, że egzaminy są niepotrzebne. Problem polega na ich ustrojowej sile.

 

Egzamin wpływa na aspiracje uczniów, zachowania rodziców, strategie dyrektorów, pracę nauczycieli, rynek korepetycji, wybór szkół i medialne rankingi. To, co jest mierzone, zaczyna być uznawane za ważne. To, czego egzamin nie mierzy, stopniowo przesuwa się na margines.

 

W ten sposób CKE staje się swoistym ukrytym ministerstwem programu.

 

Formalnie nauczyciel realizuje podstawę programową. Praktycznie jednak w klasach egzaminacyjnych coraz częściej pracuje pod presją formatu zadań, kryteriów oceniania, czasu rozwiązywania arkusza i przewidywanego wyniku.

 

Egzamin, który miał diagnozować efekty kształcenia, zaczyna organizować sam proces kształcenia. Szkoła uczy tego, co da się sprawdzić w standaryzowanym arkuszu. Uczeń poznaje strategie rozwiązywania zadań. Nauczyciel analizuje wymagania egzaminacyjne.

 

Rodzice porównują wyniki własnego dziecka z innymi. Kuratoria oświaty oceniają przedszkola i szkoły a media tworzą rankingi.

 

Dyrektor, który chciałby poświęcić więcej czasu projektom społecznym, debatom, pracy terenowej, edukacji artystycznej, współpracy międzyprzedmiotowej albo pogłębionemu czytaniu, wie, że nikt nie uwzględni tych działań w zestawieniu wyników dzieci, uczniów.

 

To właśnie w tym miejscu ujawnia się sprzeczność polityki państwa. Z jednej strony MEN zapowiada rozwijanie kompetencji społecznych, projektowych i interdyscyplinarnych. Z drugiej strony władza utrzymuje system, w którym o pozycji ucznia i reputacji szkoły w znacznym stopniu decydują indywidualne, standaryzowane egzaminy przedmiotowe.

 

Nie można jednocześnie promować pedagogiki współpracy i budować kultury szkolnej wokół indywidualnej rywalizacji egzaminacyjnej. Wynik egzaminacyjny może dostarczać ważnych informacji. Nie powinien jednak być traktowany jako syntetyczna miara jakości szkoły.

Rezultat ucznia zależy nie tylko od pracy nauczycieli, ale także od kapitału kulturowego rodziny, sytuacji materialnej, miejsca zamieszkania, dostępu do korepetycji, stanu zdrowia, wcześniejszych doświadczeń edukacyjnych i motywacji.

 

Szkoły funkcjonują w bardzo różnych środowiskach. Porównywanie ich na podstawie surowych wyników może prowadzić do nagradzania placówek, które pracują z uczniami już uprzywilejowanymi, oraz do stygmatyzowania szkół wykonujących niezwykle trudną pracę w środowiskach defaworyzowanych.

 

Egzaminy nie mierzą również wielu wartościowych efektów edukacji: odpowiedzialności, solidarności, zdolności współpracy, odwagi cywilnej, wyobraźni, troski o innych, kultury dialogu, dojrzałości moralnej czy zdolności rozwiązywania konfliktów.

 

Można osiągać wysokie wyniki egzaminacyjne, nie tworząc dobrej szkoły.

 

Można też tworzyć dobrą szkołę, której najważniejszych osiągnięć nie widać w tabelach CKE. Polityka oparta na wskaźnikach łatwo myli to, co mierzalne, z tym, co wartościowe.

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com/

 

x           x           x

 

 

Jako że powyższy tekst nie był długi – przy okazji – proponuję jeszcze  wcześniej zamieszczony post, zatytułowany „Kontrowersje związane z egzaminem maturalnym”  –  TUTAJ

 

 



Aby ciągle nie przypominać jakie to nowe przepisy i obowiązki mają przed sobą w nowym roku szkolnym nauczyciele, postanowiłem już w pierwszym tygodniu zaprezentować tekst Danuty Sterny, o bardzo optymistycznym tytule i ubogacającej treści:

 

 

Radość z uczenia się

 

Rys. Danuta Sterna

 

Szkoła postrzegana jest przez większość uczniów jako obowiązek, a nie możliwość doznawania radości z uczenia się. Polscy uczniowie w większości nie są zadowoleni z tego, że muszą uczęszczać do szkoły. Ci, którzy są zadowoleni, podkreślają korzyść w postaci spotkania w szkole znajomych. Nie widzą korzyści i tym bardziej radości w uczeniu się i poznawaniu czegoś nowego.

 

Radość jest jednym z podstawowych warunków sensownej nauki. Radość z nauki rodzi się poprzez łączenie wyzwań z ciekawością, celem, poczuciem przynależności i świętowaniem. Dzięki niej uczniowie czują się bezpiecznie, podejmując ryzyko, mają okazję do nawiązywania kontaktów z innymi i otrzymują wsparcie niezbędne do osiągania odpowiednio wysokich oczekiwań. To trudne zadanie dla nauczyciela, aby projektować lekcje, uwzględniając radość uczniów. W tym artykule przedstawiam, co może wpływać na radość uczniów: budowanie więzi, kultywowanie ciekawości i autonomii, poczucie kompetencji, radosne środowisko nauki, poczucie sensu i celu oraz świętowanie.

 

1.Budowanie więzi

 

Relacje w klasie i społeczności szkolnej, w których uczniowie czują się częścią wspólnoty, sprzyjają doznawaniu radości. Aby budować więzi w całej społeczności szkolnej, warto organizować wydarzenia obejmujące całą społeczność, takie, w których uczniowie pragną uczestniczyć. Ważne jest pozyskiwanie opinii uczniów w różnych sprawach szkolnych i świadomość, że uczniowie mają wpływ na to, co dzieje się w szkole.

 

Tak samo w klasie szkolnej pożądany jest wpływ uczniów na zasady i oczekiwania. Nie oznacza to oddania zarządzania szkołą w ręce uczniów, ale wysłuchanie ich głosu i, w miarę możliwości, wzięcie wskazówek pod uwagę. Podstawą bezpieczeństwa jest wzajemny szacunek uczniów i nauczyciela oraz uczniów względem siebie.

 

Ważne są również zwyczaje klasowe, które są wspólnie zaplanowane. Takie rutyny powodują, że uczniowie czują się w szkole bezpieczni.

 

Na radość uczenia się wpływa organizowanie współpracy i dyskusji uczniów. Praca w zespołach nad wyzwaniem, projektem, a nawet grą sprzyja poczuciu zadowolenia. Ponadto możliwości łączenia nauki z osobistymi doświadczeniami, kulturą, zainteresowaniami i tożsamością pomagają pielęgnować poczucie przynależności i radość.

 

Na poczucie więzi zwraca uwagę teoria autodeterminacji, która wskazuje na potrzebę przynależności jako niezbędną w procesie uczenia się.

-Współpraca zamiast rywalizacji

-Docenienie zamiast oceniania

-Zaufanie zamiast kontroli

-Szacunek zamiast krytyki

 

2.Kultywowanie ciekawości

 

Radosna klasa to miejsce, w którym uczniowie są zachęcani do zadawania pytań, badania, dokonywania odkryć i, gdy to możliwe, podejmowania decyzji dotyczących swojej nauki.

 

Nauczanie powinno promować zadawanie przez uczniów pytań i zachęcać uczniów do odkrywania informacji. Zamiast udzielania gotowych odpowiedzi warto zachęcać uczniów do własnych poszukiwań, przy równoczesnej akceptacji popełniania błędu.

 

Łączy się to również z proponowanym przez teorię autodeterminacji poczuciem autonomii. Uczeń powinien mieć świadomość, że się uczy, a nie – że jest nauczany. Samodzielność i samosterowność ucznia są bardzo potrzebne w uczeniu się. Mówi o tym piąta strategia oceniania kształtującego: „Wspomaganie uczniów, by stali się autorami procesu swojego uczenia się”.

 

Warto dawać uczniom możliwość podejmowania decyzji. Nawet drobne decyzje zwiększają poczucie współodpowiedzialności i zaangażowania w naukę.

 

3.Poczucie kompetencji

 

Jeszcze jedna potrzeba, na którą wskazuje teoria autodeterminacji, to poczucie kompetencji. Uczeń powinien być przekonany o tym, że da radę. Jeśli stale otrzymuje złe oceny i jest narażony na krytykę, to traci poczucie kompetencji i nauka nie jest efektywna. Zamiast oceniać i krytykować, warto budować nauczanie na mocnych stronach ucznia, pokazywać mu jego już osiągnięte sukcesy i świętować razem z nim wszelkie jego sukcesy.

 

Podawanie uczniom informacji zwrotnej opartej na wcześniej skonstruowanych kryteriach sukcesu, z której uczeń przede wszystkim dowiaduje się, co zrobił dobrze, buduje poczucie kompetencji. Bardzo ważna jest umiejętność samooceny, dzięki której sam uczeń może ocenić, co zrobił dobrze, a nad czym musi jeszcze popracować. Przy czym ważny nie jest sam rezultat, ale sposób dochodzenia do niego, z czym znowu związana jest możliwość popełniania błędu.

 

4.Radosne środowisko nauki

 

Składa się na nie nie tylko wspólne urządzenie estetycznej i użytecznej sali lekcyjnej, ale także włączenie w proces nauczania przerw na odpoczynek, naukę na świeżym powietrzu i ruch.

 

Nie można pominąć również humoru, który wprowadza radość i zabawę. Trzeba tylko rozróżnić humor od sarkazmu, bo ten drugi może być bardzo raniący.

 

Muzyka również wpływa na klimat w klasie, wprowadza przyjazną, radosną i zintegrowaną atmosferę.

 

5.Poczucie sensu i celu

 

Bez poczucia celu i sensu tego, czego się uczymy, nie możemy odczuwać radości. Uczniowie odczuwają radość, gdy rozumieją, dlaczego ich nauka ma znaczenie i gdy postrzegają siebie jako osoby wnoszące swój wkład. Szukanie zastosowania dla poznawanej wiedzy, angażowanie uczniów w projekty, kultywowanie wdzięczności, wzajemna pomoc, prezentowanie własnych osiągnięć – to niektóre ze sposobów nadania sensu programu szkolnego w oczach uczniów.

 

Bardzo ważne, choć też trudne, jest podchodzenie interdyscyplinarne do nauki szkolnej. Tu pomaga współpraca nauczycieli różnych przedmiotów, planowanie wspólnych projektów i lekcji.

 

6.Świętowanie

 

Świętować można wiele spraw w szkole. Nie musi to być nic wyjątkowego: osiągnięcie małego sukcesu, opanowanie części materiału, zakończenie projektu, skuteczna wzajemna pomoc – wszystko nadaje się do świętowania.

 

Planując lekcję lub zastanawiając się nad przebiegiem zajęć w klasie, warto wziąć pod uwagę poniższe pytania:

-Czy uczniowie będą mieli możliwość nawiązywania kontaktów między sobą?

-Czy będzie miejsce na zadawanie pytań?

-Czy temat zainteresuje uczniów?

-Czy uczniowie zrozumieją, dlaczego się tego uczą i dlaczego jest to ważne?

-Co już uczniowie na dany temat wiedzą i jak będzie to wykorzystane w czasie lekcji?

-Czy zaplanowany jest czas na uczniowską refleksję?

-Jak będziemy świętować?

-Jak sprawić, by wszyscy uczniowie wiedzieli, że są ważni?

 

Celem odpowiedzi na te pytania jest sprawdzenie, czy każda lekcja stwarza uczniom okazje do nawiązywania kontaktów, zastanawiania się, wnoszenia wkładu i doświadczania satysfakcji płynącej ze znaczącej nauki.

 

 

Inspiracja  artykułem  Kasey Short

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 



Oto fragmenty tekstu Barbary Wesołej, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”, wraz z linkiem do pełnej wersji:

 

 

Rusza gorący sezon na korepetycje. Za te lekcje zapłacisz najwięcej

 

[…]

 

Wraz z początkiem roku szkolnego rusza również sezon na korepetycje. Rodzice i uczniowie szukają dodatkowego wsparcia nie tylko przed egzaminami, ale także po to, by nadrobić zaległości, poradzić sobie z trudniejszym materiałem czy pracować we własnym tempie.

 

Zainteresowanie dodatkowymi lekcjami pozostaje wysokie. Frazy dotyczące kosztów korepetycji generują w Polsce około 4350 wyszukiwań miesięcznie. Najpopularniejsze zapytanie, „korepetycje z angielskiego cena”, notuje około 1300 wyszukiwań miesięcznie. To pokazuje, że wraz ze startem roku szkolnego wielu rodziców zastanawia się nie tylko nad wyborem formy nauki, ale również nad kosztami.

 

Według nowego Obserwatorium Cen Korepetycji, obejmującego analizę 9598 aktualnych ogłoszeń z platformy Twojekorepetycje.pl, mediana ceny korepetycji w Polsce wynosi 70 zł za godzinę. Tyle samo kosztują przeciętnie zajęcia stacjonarne i online. […]

Największą popularnością niezmiennie cieszą się przedmioty obowiązkowe na maturze. Matematyka odpowiada za około 25-33 proc. wszystkich zapytań i ogłoszeń. Podobny udział ma język angielski, choć jego popularność nieznacznie spada wraz z rozwojem narzędzi AI do nauki języków.

 

Trzecim najpopularniejszym przedmiotem jest język polski, który w 2026 r. zanotował największy wzrost zainteresowania, sięgający 22 proc. rok do roku. Rosnącą popularnością cieszą się także fizyka, chemia i biologia, szczególnie wśród uczniów planujących studia medyczne lub techniczne. Informatyka i programowanie odpowiadają za mniej niż 6 proc. rynku, ale należą do najdroższych przedmiotów. […]

 

Powody takiej hierarchii są proste. Matematyka, język polski i język angielski są obowiązkowymi przedmiotami zarówno na egzaminie ósmoklasisty, jak i na maturze. Ponadto matematyka i przedmioty ścisłe wymagają systematycznej pracy oraz indywidualnego tempa nauki, którego szkoła nie zawsze jest w stanie zapewnić. Chemia, biologia, fizyka oraz informatyka są natomiast kluczowe podczas rekrutacji na popularne kierunki studiów, takie jak medycyna czy politechniki.

 

AI coraz częściej pomaga w nauce

 

Jednocześnie na rynku edukacyjnym coraz mocniej zaznacza swoją obecność sztuczna inteligencja. Według raportu NASK „Nastolatki” już 70 proc. młodych ludzi korzysta z programów opartych na AI. Wśród użytkowników takich narzędzi 48 proc. wykorzystuje je do nauki, a 40 proc. do odrabiania prac domowych.

 

Uczniowie mają dziś do dyspozycji powszechnie dostępne rozwiązania, takie jak ChatGPT, Gemini czy Copilot, a także platformy edukacyjne wykorzystujące AI do personalizacji nauki. Ich popularność nie dziwi. Działają przez całą dobę, są łatwo dostępne i często kosztują mniej niż regularne zajęcia indywidualne.

 

Badania pokazują, że w niektórych obszarach sztuczna inteligencja może być równie skuteczna jak człowiek. Metaanaliza 41 badań obejmujących 4813 uczniów nie wykazała istotnej różnicy między informacją zwrotną generowaną przez AI a tą przygotowaną przez nauczyciela. Szczególnie dobre wyniki AI osiąga w matematyce, przedmiotach ścisłych oraz podczas przygotowań do testów.

 

Tu niezbędny jest człowiek

 

Choć sztuczna inteligencja świetnie sprawdza się przy rozwiązywaniu zadań czy wyjaśnianiu zagadnień, nie zastępuje całkowicie relacji z nauczycielem. Dobry korepetytor potrafi zauważyć niepewność ucznia, dostrzec luki wynikające z wcześniejszych tematów i odpowiednio dostosować sposób tłumaczenia materiału.

 

Przewaga człowieka-korepetytora jest szczególnie potrzebna podczas pracy nad wypracowaniami i esejami, przy budowaniu motywacji do nauki czy planowaniu długoterminowej strategii przygotowań do egzaminów. To również nauczyciel może skuteczniej wspierać ucznia emocjonalnie i pomagać mu utrzymać regularność pracy. […]

 

Najlepsze efekty daje połączenie AI i nauczyciela

 

Coraz więcej danych wskazuje, że najskuteczniejszym rozwiązaniem jest model hybrydowy. W takim podejściu sztuczna inteligencja pomaga diagnozować błędy, przygotowywać dodatkowe ćwiczenia i wyjaśniać zagadnienia, natomiast człowiek odpowiada za motywację, indywidualne prowadzenie ucznia i rozwijanie bardziej złożonych kompetencji.

 

Dla rodziców kluczowe pytanie nie powinno więc brzmieć: „AI czy korepetytor?”. Znacznie ważniejsze jest to, czy wybrane narzędzie rzeczywiście pomaga uczniowi się uczyć, a nie tylko szybciej odrabiać zadania. W nowym roku szkolnym tradycyjne korepetycje i sztuczna inteligencja coraz częściej stają się nie konkurentami, lecz partnerami we wspieraniu edukacji.

 

 

 

Cały tekst „Rusza gorący sezon na korepetycje. Za te lekcje zapłacisz najwięcej”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Dzięki prof. Romanowi Leppertowi, który napisał o tym na swoim fb-profilu, dowiedziałem się o tym tekście, który Profesor ocenił jako świetny, a kory jest bardzo a’propos jutrzejszej inauguracji kolejnych 10-u miesięcy „chodzenia” uczniów do szkół:

 

W ostatnim Magazynie Gazeta Wyborcza, który ukazał się w ubiegły piątek,  Artur Nowak opublikował świetny (nie przesadzam) artykuł o szkolnych doświadczeniach pokoleń: Baby Boomers, X i może częściowo Y, zatytułowany „Naoglądałem się sporo ludzi, którzy znakomicie odrobili lekcję szkolnego upokarzania. Są dziś liderami, sędziami”. To z niego pochodzi cytowane zdanie. Link do artykułu w komentarzu.

 

Pytanie, które po lekturze tego artykułu (na dzień przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego) sobie zadaję jest następujące:  jak zapamięta szkołę ciało Zetek i Alf? Dowiemy się za kilkanaście, kilkadziesiąt lat.

 

 

[Źródło: www.facebook.com/roman.leppert/posts/

 

x           x           x

 

To ja pójdę krok dalej i zamieszczę poniżej fragmenty tego tekstu, i – oczywiście – link do jego pełnej wersji na stronie GW:

 

 

 

Naoglądałem się sporo ludzi, którzy znakomicie odrobili lekcję szkolnego upokarzania.

Są dziś liderami, sędziami

 

 

[…] Nie pamiętam budowy pantofelka. Pamiętam za to ruch palca nauczyciela przesuwającego się po dzienniku. Zamiast dat, które wkuwałem na historię, zapamiętałem ulgę, kiedy ten palec zatrzymywał się na innym nazwisku niż Nowak.

 

Zadziwiające, jak niewiele pamiętam dziś z tego, czego szkoła kazała mi się nauczyć.

 

I jak dobrze pamiętam to, czego nigdy nie było w programie. [….]

 

Człowiek ledwo zdążył się umyć, nakrzyczeć na kota, który zaplątał się pod nogami, coś przegryzł albo demonstracyjnie nie zjadł niczego. Wpadał do klasy wściekły jak osa, zanim usiadł w ławce, odbazgrał od kogoś, co tam było zadane.

 

I zaczynała się ta jazda po epokach, wzorach i mapach: fotosynteza, treny Kochanowskiego, wielka epopeja słowiańskiego narodu, który jechał jak ten „Rudy 102″ na Berlin i wygrywał wojny, a nawet konklawe.

 

Swoją drogą zadziwiające jest, że świat niezmiennie, pokolenie za pokoleniem, nie daje dzieciakom pospać. A analizy obejmujące duże grupy młodych ludzi pokazują, że późniejsze rozpoczynanie lekcji oznacza lepszą koncentrację i samopoczucie. W jednym z eksperymentów po przesunięciu pierwszej lekcji o godzinę poprawiły się wyniki testów uwagi nastolatków.

 

Dekady mijają, Nowacka z Czarnkiem walczą o to, kto ma rację, Kościół z państwem o to, jak wychowywać Polaków, i jakoś nikomu do głowy nie przychodzi, że młody Polak po siódmej rano nadal nie jest gotowy na fotosyntezę.

 

Tablica

 

Ciało pamięta szkołę znacznie lepiej niż głowa.

 

Z wiekiem można się z tego śmiać, ale wtedy to był prawdziwy ścisk w brzuchu. Noszę ciągle pod językiem smak kropli, które brałem na ten zapieczony skurcz. Przynosiły ulgę.

 

Wywołanie do tablicy nie zawsze było sprawdzaniem wiedzy. Stałeś twarzą do klasy i nagle się okazywało, że nie wystarczy czegoś nie wiedzieć. Trzeba było jeszcze nie wiedzieć tego publicznie.[…]

 

W jednym z badań osób, które chodziły do podstawówek w latach 1952-1989, aż 42,1 procent najgorszych wspomnień wiązało się ze strachem lub upokorzeniem, a 37,9 procent z poczuciem niesprawiedliwości.

 

Jedna z kobiet wspominała nauczycielkę, która biła linijką biedniejszych chłopców ze wsi, ale córki dentystki już nie. Po kilkudziesięciu latach spotykała tę nauczycielkę na ulicy i nadal nie potrafiła powiedzieć jej „dzień dobry”.

 

Zadziwiające, jak długo trwa lekcja, która formalnie skończyła się 40 lat temu.

 

[…]

 

Porządek

 

Szkoła uwielbiała porządkować świat. Oświecenie. Romantyzm. Pozytywizm. Dwudziestolecie. Jakby ludzie naprawdę żyli od kreski do kreski.

 

Szkoda mi tych wszystkich  pisarzy, myślicieli i poetów. Zbierano ich wszystkich do kupy, wyfiletowano ich z życia, odcięto wszystko, co nie pasowało do podstawy programowej, a resztę zwinięto jak rolmopsa i wsadzono do słoika z nazwą „romantyk”, „pozytywista”, „Młoda Polska”, „barok”.

 

A potem siedział przed tym słoikiem piętnastolatek o ósmej rano, miał wymienić trzy cechy romantyzmu i nieważne, co ten poeta czuł albo przeżył.

 

Dopiero potem, już bez dzienników i sprawdzianów, poczułem te wszystkie dreszcze i błogość na sercu, o które im chodziło.

 

[…]

 

Czas

 

Kończą się wakacje, a mnie się wydaje, że tak niedawno je planowałem. Dzisiaj dwa miesiące mijają człowiekowi, zanim zdąży odpowiedzieć na zaległe maile.

 

Wtedy dwa miesiące były prawie wiecznością. Tacy byliśmy głupi, marząc o dorosłości. O paleniu fajek, łażeniu do późnej nocy po dworze, robieniu wszystkiego bez pytania kogokolwiek o zgodę.

 

Nie wiedzieliśmy jeszcze, że największym luksusem dzieciństwa nie jest wolność robienia wszystkiego.

 

 

Cały tekst „Naoglądałem się sporo ludzi, którzy znakomicie odrobili lekcję szkolnego upokarzania. Są dziś liderami, sędziami”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl/magazyn/