
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Nowy tydzień zaczynamy od propozycji lektury tekstu, którego autorem jest – nigdy jeszcze nie goszczący stronie OE – dr hab. Stanisław Czachorowski. Nie jest on jeszcze profesorem „belwederskim”, a jedynie profesorem Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, ale za to – nie tylko postami swego bloga „Profesorskie Gadanie” – udowadnia swe znakomite kompetencje w dziedzinie popularyzacji nauki „z górnej (uniwersyteckiej) półki” wśród „zwykłych (w tym także małoletnich) zjadaczy chleba”.
Foto: www.czachorowski1963.blogspot.com
Dr hab. Stanisław Czachorowski
Udostępnione poniżej fragmenty tekstu, zatytułowanego „O blogowaniu, konektywizmie i uniwersytecie” pochodzą właśnie z bloga „Profesorskie Gadanie”. Można tę lekturę potraktować jako wprowadzenie w obszary tematyczne Ogólnopolskiej Konferencji Dyrektorów Szkół i Centrów Kształcenia Praktycznego – „Integralność edukacji ogólnej i zawodowej”, z której relację zamieścimy dziś wieczorem.
Wiedza nie powstaje w centrach powstawania wiedzy. Wiedza powstaje wszędzie. Ona musi być wymieniana i aktualizowana. Jest jak życie biologiczne, potrzebuje ciągłego odtwarzania, przetwarzania, reprodukowania się. I dzieje się to w relacjach, konektywnie, w sieci społecznej. Kiedyś odbywało się to analogowo, poprzez język i przekaz niewerbalny, poprzez kontaktowanie się ludzi ze sobą: współuczestnictwo, współdziałanie, rozmowę, dialog. Potem – za sprawą ewolucji kulturowej – ludzkie mózgi zaczęły wspomagać się pamięcią zewnętrzną. Najpierw było to pismo ręcznie zapisane, potem wydrukowane a więc szybko powielone i zwielokrotnione. Do sieci współpracujących mózgów dołączyły… książki i czasopisma. Kolejny element sieci.
A teraz mamy jeszcze większą pamięć zewnętrzną i poszerzone możliwości komunikacji (telekomunikacji). Krąg społeczny osób, z którymi się kontaktujemy listami, telefonami, e-mailami, różnorodnymi kanałami internetowymi, znacząco się poszerzył. I zwęszyła się nasza pamięć zewnętrzna w postaci dysków, serwerów, pamięci smartfonów i internetowo dostępnych repozytoriów. Jeszcze większa sieć kontaktujących się mózgów ludzkich, pamięci zewnętrznej i… sztucznej inteligencji. Większa i bardziej różnorodna. Mózgi i elementy sztuczne, wytworzone przez człowieka (a więc i te mózgi). Ewolucja biologiczna przenika się z ewolucją kulturową. Warto skupić się na systemie a nie jedynie na dzieleniu elementów na naturalne i antropogeniczne. Tak jak w ekosystemie. Zakotwiczony jestem mocno w myśleniu systemowym i ewolucyjnym. I tak też patrzę na człowieka. Stąd te dygresje.
Wiedza powstawała konektywnie już u swojego zarania. Teraz, w dobie internetu i komputerów, rola konektywizmu się zwiększyła i bardziej uwidoczniła. Dlatego dostrzegliśmy i nazwaliśmy. Konektywizm. Ma to znaczenie dla teorii uczenia się (nauczania). […]
Rysunek – źródło: www.orke.pl/blog/
Zawartość treściowa pojęcia „konektywizm”
Anna Bańkowska ze swoimi uczniami
Z wczorajszej wieczornej sesji penetracji zasobów internetu, ze szczególnym uwzględnieniem facebooka, wyłowiliśmy post na profilu dr Marzeny Żylińskiej, który – nie mamy wątpliwości – należy upowszechnić. Oto jego treść:
Gdy kilka lat temu oglądałam lekcje prowadone przez Ankę Bańkowską*, ze zdumienia przecierałam oczy. Był maj, a ja widziałam pierwszoklasistów, którzy pracowali w grupach, a potem każda grupa po kolei prezentowała wyniki swojej pracy. Jedni uczniowie pokazywali swój plakat i wyjaśniali, co na nim umieścili, a reszta słuchała i zadawała pytania. Jako metodyk oglądałam wtedy wiele lekcji i nie mieściło mi się w głowie, że pod koniec pierwszej klasy można tak efektywnie stosować metodę projektu.
Gdy dzieci wyszły na przerwę, zapytałam Ankę: – Jak ty to zrobiłaś? W jaki sposób nauczyłaś je pracować w taki sposób?
Usłyszałam wtedy takie zdanie: – Bo widzisz, my tu nie zaczynamy od nauki pisania, czytania czy liczenia. My najpierw uczymy się, że jeśli jedna osoba mówi, to reszta jej słucha, a ja znajdę czas, żeby wysłuchać każdego, kto chce coś powiedzieć.
Dziś myślę, że kluczem do sukcesu jest umiejętność Anki budowania relacji opartych na wzajemnym szacunku. I ten szacunek widać na każdym kroku, bo traktowane z szacunkiem dzieci, w ten sam sposób odnoszą się i do swojej nauczycielki i do swoich kolegów i koleżanek.
Wielką siłą Anki jest również umiejętność wyjaśnienia rodzicom, którzy oczekują, że szkoła ich dzieci będzie funkcjonować tak, jak ta, do której sami chodzili, że warto stosować metody nie tylko bardziej przyjazne dzieciom, ale również bardziej efektywne. Bo dzieci chcą się uczyć, tylko nie możemy ich do nauki zniechęcać.
15 czerwca będzie okazja, by wziąć udział w warsztatach prowadzonych przez Ankę Bańkowską. [..]
Bliższe informacje można znaleźć – TUTAJ
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska
*Anna Bańkowska – nauczycielka edukacji zintegrowanej w SP nr 81 w Łodzi
UWAGA: Pogrubienia i podkreślenia fragmentów tekstu – redakcja OE
Foto: www.google.pl
Profesor Bogusław Śliwerski
Dokładnie rok i trzy miesiące po tym, jak 19 stycznia 2017 roku na oficjalnej stronie MEN, pod zakładką „Dobra Szkoła”, zamieszczony został tekst „Zmiany w zakresie wychowania w szkołach” – prof. Śliwerski zwrócił naszą uwagę swym wczorajszym postem, zatytułowanym „Ministerstwo definicji wychowania”, zamieszczonym na blogu PEDAGOG, na kolejny przykład megalomani i jednoczesnej niekompetencji aktualnego kierownictwa ministerstwa edukacji.
Jako że post ów jest niedługi, ale „smakowity” – przytaczamy go w całości:
W debacie o polskim szkolnictwie przywiązujemy szczególną wagę do zmian strukturalnych jego ustroju tak, jakby to od nich zależała jakość procesu kształcenia. Ignorantom reform systemowych wydaje się, że wystarczy poprzestawiać pewne elementy, coś wydłużyć, a coś skrócić, jedne rozwiązania uwolnić, a inne ograniczyć, by edukacja toczyła się zgodnie z założonymi celami.
Gorzej, kiedy buta urzędników MEN wraz z jego kierownictwem prowadzi do bezmyślnego ogłoszenia na stronie centrali:
Wprowadziliśmy po raz pierwszy definicję wychowania rozumianego jako wspieranie dziecka w rozwoju ku pełnej dojrzałości fizycznej, emocjonalnej, intelektualnej, duchowej i społecznej, które powinno być wzmocnione i uzupełnione przez działania z zakres profilaktyki problemów dzieci i młodzieży.
Kiedy minister edukacji Anna Zalewska nie wie, że nie wie, to ogłasza taką bzdurę, która powinna wywołać nie tylko śmiech z niewiedzy jej urzędników, ale uśmiech politowania z powodu tak kompromitującej ten urząd tezy.
Szanowna Pani minister! Niczego Pani nie wprowadziła po raz pierwszy, bo nawet ustrój szkolny wprowadzili komuniści, których Pani tak nienawidzi, a reprodukuje go w przypudrowanej odmienną ideologią formie. A już na pewno nie wprowadziła Pani po raz pierwszy definicji wychowania jako wspierania rozwoju.
Jak dowie się o tym szef Pani partyjnego uwiązania, to wyleje Panią z tej funkcji. Kto jak kto, ale to właśnie Jarosław Kaczyński ogłosił po raz kolejny zresztą w swojej politycznej karierze (premiera explicite i implicite), że tak rozumiane wychowanie musi odejść w przeszłość, nie ma dla niego miejsca*. Chyba czas konsultować niektóre wpisy z władzami partii.
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
*Ze względu na fakt, że nie jesteśmy tak sfokusowani na osobie Jarosława Kaczyńskiego, bylibyśmy wdzięczni za rozwinięcie w jednym z kolejnych postów tego wątku i podanie szczegółów: kiedy i co mówił na ten temat prezes PiS”. [WK]
Dzisiejszej nocy dr Marzena Żylińska zamieściła na swym fejsbukowym profilu nietypowy tekst, zaczynający się od zdania, które możemy uznać za jego tytuł: „Szkoła a życie, czyli o tym, że powinniśmy wychowywać ludzi odważnych”. Uważamy, iż zasługuje on na upowszechnienie nie tylko wśród „znajomych” jego autorki. Oto ten post – w całości:
Gdybym dziś pracowała w szkole, poszłabym z uczniami na film „Czwarta władza”, a potem poświęciłabym dużo czasu na jego omówienie (język polski, angielski, historia, WOS).
„Czwarta władza” z Meryl Streep i Tomem Hanksem w reżyserii Spielberga to film pod każdym względem doskonały. Porusza niezwykle ważne i aktualne tematy, takie jak rola mediów i niezależnych sądów, osobista odwaga i kierowanie się w życiu zasadami, w które się wierzy.
Meryl Streep wciela się w rolę Katharine Graham, właścicielkę The Washington Post. Gdy umierał jej ojciec, kierowanie gazetą powierzył nie swojej córce, ale jej mężowi. Co wszystkim, włącznie z Katharine wydawało się oczywiste. Jednak po śmierci męża pani Graham musi przejąć kierowanie gazetą. Maryl Streep w genialny sposób z jednej strony oddaje niepewność i wątpliwości Katharine, a z drugiej jej siłę, odwagę i niezłomność. Czy można zagrać jednocześnie brak pewności i niezłomną pewność? Teraz już wiem, że można. W pamięci wciąż jeszcze mam scenę rozmowy Katharine z córką, w której mówi, że przez długie lata oczywiste było dla niej, że to mężczyźni prowadzili rodzinną firmę, podejmowali trudne decyzje, podczas gdy ona zajmowała się dziećmi i domem. „Byłam wtedy szczęśliwa, to były takie czasy”, mówi. Jednak zrządzeniem losu, ta wrażliwa i delikatna kobieta, musi stawić czoła najtrudniejszym wyzwaniom i …
Foto: www.facebook.com/maciek.stanasiu
Maciej Stanasiuk
Wczoraj na stronie Plandaltonski.pl zamieszczono kolejny podkast – nietypowy, bo nie jest to rozmowa z nauczycielem, ani nikim, pracującym w szkole. To wypowiedź 26-letnitgo Macieja Stanasiuka, który – startując z Bełchatowa, – przykuty przez dziecięce porażenie mózgowe do wózka, ukończył studia, zdobył wymarzony zawód, założył rodzinę i zamieszkał w Zurychu. Warto wsłuchać się w wypowiedzi Maćka, jego wspomnienia z dzieciństwa, opinie o roli szkoły w jego życiu. Dają one wiele do myślenia wszystkim, którzy aktualnie pracują w szkołach, gdzie spotykają uczniów, nazywanych dziś „uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi”. Oto jak zapowiada ten podkast, zatytułowany „Niepokonani są wśród nas – rozmowa z Maćkiem Stanasiukiem”, Robert Sowiński:
W dzisiejszym odcinku rozmawiamy z Maćkiem Stanasiukiem, który mieszka z żoną w Szwajcarii, jest analitykiem internetowym, zajmuje się marketingiem on-line, a jego pasją jest poznawanie obcych kultur. I byłby najzwyklejszym młodym człowiekiem, który osiągnął sukces zawodowy i życiowy, gdyby nie balast, w jaki wyposażył go los.
Maciek od najmłodszych lat nie porusza się samodzielnie, ale jak przekonacie się z dzisiejszej rozmowy, znalazł dla siebie drogę życiową i realizuje swoje marzenia. Okazuje się, że w osiąganiu tych celów niestety nie pomogła mu szkoła, ani system edukacji w jakim musiał funkcjonować. Jak sobie z tym poradził i jak zdobywał kolejne kompetencje, które doprowadziły go tam gdzie jest teraz, opowie wam w najnowszym odcinku naszego podcastu.
Zapraszamy.
„Niepokonani są wśród nas” – rozmowa z Maćkiem Stanasiukiem – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl
Dziś na portalu firmy Wolters Kluwer zamieszczono wywiad z Mirosławem Wróblewskim – kierownikiem Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Odpowiada on tam na pytania redaktor Moniki Sewastianowicz, dotyczące spraw, wpływających do RPO z obszaru szeroko pojętej edukacji. Wywiad zatytułowano „Uczniowie i nauczyciele skarżą się do RPO”. Oto fragmenty zapisu tej rozmowy:
Do Rzecznika Praw Obywatelskich miesięcznie wpływa po kilkadziesiąt skarg dotyczących oświaty. Wystąpienie w obronie nauczycielek biorących udział w czarnym proteście, sprawa o ujawnienie autorów podstawy programowej – o tych i innych działaniach rzecznika opowiada nam Mirosław Wróblewski z biura RPO.
[…] Monika Sewastianowicz: – Czy w związku z reformą oświaty obserwuje się zwiększenie liczby spraw?
Mirosław Wróblewski: – Oświata rządzi się swoimi prawami, co roku wiele skarg ma związek z fluktuacją kadr, liczba spraw rośnie też w okresie egzaminacyjnym.
Jeżeli miałbym wskazać jakieś dodatkowe skargi spowodowane reformą, to byłyby to te, związane z wygaszaniem gimnazjów. Pojawia się też więcej spraw dotyczących przedszkoli, co też jest pośrednio związane ze reformą, a konkretnie z wynikającym z niej ruchem migracyjnym wśród nauczycieli. Przepływ pracowników nie jest ani kontrolowany, ani planowany – sprawia to wiele problemów, bo są miejsca, gdzie brakuje nauczycieli.[…]
– Jakie zmiany zainicjowano dzięki interwencjom rzecznika?
– System edukacji był bardzo niestabilny, każdy minister edukacji miał własny pomysł na wprowadzenie zmian w prawie oświatowym, co tylko to pogłębiało. Tymczasem stabilność w edukacji jest priorytetem, gdy jej nie ma, nie da się przewidzieć, jaką szkołę skończy uczeń i jakie nabędzie umiejętności. Poprzez kilka spraw dotyczących egzaminowania, klasyfikowania, oceniania i zbierania danych o uczniach przyczyniliśmy się do ustabilizowania systemu, ponieważ przepisy regulujące te kwestie znalazły się w ustawie.
Oświata musi być systemem powszechnym i równym, dlatego wielokrotnie walczyliśmy m.in. o należyte uregulowanie kwestii dojazdów do szkoły. Dzisiaj ten problem wraca, bo z powodu braków nauczycieli przestają działać mniejsze placówki i przenosi się wszystkich uczniów do jednego dużego budynku, który często jest oddalony o kilkanaście kilometrów od ich miejsca zamieszkania.
Rzecznik był informowany przez uczniów np. ze szkół na Lubelszczyźnie, którzy podkreślali, że przez to, że ostatni autobus do ich miejscowości odjeżdża o 15:30, nie mogą być na kilku ostatnich lekcjach. Wydawałoby się, że to banalna sprawa, ale to narusza prawo do nauki, a te gwarantuje uczniom Konstytucja.[…]
Foto: Reto Klar [www.morgenpost.de]
Margret Rasfeld
Niezastąpione „Juniorowo” zamieściło wczoraj kolejny, wartościowy tekst jego twórczyni – Elżbiety Manthey , będący pokłosiem jej uczestnictwa w zeszłotygodniowym spotkaniu „Budzących Się Szkół” w Szkole No Bell. Tytuł tego artykułu wystarczy za jakąkolwiek jego reklamę: „Musimy zmienić edukację! – mówi Margret Rasfeld”. Poniżej – obszerne jego fragmenty:
[…] Oto, o czym mówiła Margret Rasfeld* na konferencji „Od kultury nauczania do kultury uczenia się. Uczniowie twórcami materiałów dydaktycznych”:
Dlaczego powinniśmy zmienić edukację?
Najważniejszy powód, dla którego nie tylko powinniśmy, ale musimy zmienić edukację, wykracza znacznie poza mury szkoły. Doprowadziliśmy świat na skraj poważnych kryzysów: ekologicznego, społecznego i tożsamości – mowiła Margret Rasfeld. Ziemia staje się coraz bardziej wyeksploatowana, pogłębiają się dysproporcje ekonomiczne pomiędzy ludźmi, dobrobyt staje się niedoścignioną obsesją – wciąż tylko praca, praca, praca, nawet nie ma czasu na satysfakcję z jej efektów. Szybciej, więcej, dalej, wyżej i nigdy dość – oto model współczesnego życia w kulturze zachodniej, który niszczy dobre relacje społeczne oraz negatywnie wpływa na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.[…]
Jak wygląda edukacja dziś? Margret Rasfeld obrazowo przedstawiła to w trzech punktach, które nazwała paradoksami strukturalnymi edukacji. Mamy więc:
>pokawałkowaną wiedzę zamiast zintegrowanej i umieszczonej w kontekście,
>posłuszeństwo, ocenianie, kontrolę zamiast odpowiedzialności i partycypacji,
>pozorowaną naukę, kulturę kart pracy zamiast sensu i znaczenia nauki.
Podczas kiedy świat w swoim rozwoju popędził do przodu, szkolne klasy i to, co się w nich dzieje niewiele się zmieniło. To prawda – przestaliśmy bić dzieci w szkołach, karać je fizycznie, ale wiedzę wciąż podaje – tak samo jak sto lat temu – nauczyciel stojący z przodu klasy i przemawiający do uczniów.
Czego dzieci powinny uczyć się w szkole?
Większość dorosłych dziś nie byłaby w stanie rozwiązać zadania matematycznego z poziomu drugiej klasy szkoły średniej. Tracimy około 95% wiedzy, której nie używamy. Są jednak pewne kompetencje bazowe, których nie zapominamy, pozostają w nas, jak umiejętność jazdy na rowerze. I to właśnie te kompetencje są najważniejsze w dzisiejszej edukacji, bo to one dadzą szansę dzisiejszym dzieciom poradzić sobie w dorosłym życiu. Jakie to kompetencje? Margret Rasfeld wymieniła następujące:
Dzięki portalowi EDUNEWS.PL dotarliśmy do strony <ciekaweliczby.pl>, na której zamieszczono warty zapoznania się z nim artykuł, zatytułowany „Ponad 5 tys. gimnazjów zostało zlikwidowanych w wyniku reformy edukacji”. Poza „twardymi danymi” statystycznymi zapowiedzianego w tytule skutku „pisowskiej” reformy edukacji, dostarcza on także informacji o jeszcze jednym zjawisku, jaki temu towarzyszy: o znaczącym wzroście szkół niepublicznych. Oto fragmenty tej publikacji:
W wyniku reformy edukacji w Polsce do tej pory zlikwidowano 5181 publicznych gimnazjów, najwięcej w województwie małopolskim (94%) i śląskim (87%). Liczba uczniów w prywatnych podstawówkach zwiększyła się o 48% – tak wynika z wyliczeń serwisu ciekaweliczby.pl
[…] Jak wynika z wyliczeń ciekaweliczby.pl na podstawie danych udostępnionych przez MEN w trybie dostępu do informacji publicznej, w wyniku reformy zlikwidowanych zostało już 5181 publicznych gimnazjów z 6571, które funkcjonowały w poprzednim roku szkolnym.
Likwidacji gimnazjów towarzyszył tylko 6-procentowy wzrost liczby publicznych szkół podstawowych, podczas gdy liczba prywatnych podstawówek zwiększyła się w tym samym czasie o 20%.
W wyniku reformy znacząco zwiększyła się liczba uczniów przypadająca na 1 publiczną szkołę podstawową – wzrost ze 181 do 254 uczniów.
Liczba uczniów w prywatnych szkołach podstawowych zwiększyła się o 48%.
„W wyniku zamieszania związanego z reformą edukacji, w wielu przepełnionych szkołach dzieci mają zajęcia w różnych, odległych budynkach lub na dwie zmiany. Z tego powodu część rodziców zdecydowała się przenieść dzieci do prywatnych szkół podstawowych, o czym świadczy prawie 50-procentowy wzrost liczby dzieci w tych szkołach” – mówi Alicja Defratyka, autorka projektu ciekaweliczby.pl
Najwięcej publicznych gimnazjów zlikwidowano dotąd w województwie małopolskim – 94% tych szkół funkcjonujących przed reformą, śląskim – 87% i wielkopolskim – 84%.
Największy procentowy wzrost liczby nowych prywatnych szkół podstawowych nastąpił w województwach: świętokrzyskim (36%), pomorskim (29%) i podlaskim (28%).
W nawiązaniu do felietonu nr 209 „Komu służą targi. Czy z tych powodów warto je organizować?”, a zwłaszcza do postawionej tam pierwszej tezy: „Targi edukacyjne nie są do niczego potrzebne szkołom. Z nieoficjalnych źródeł w WE UMŁ wiem, że prowadzono tam badania sondażowe, w których pytano pierwszoklasistów z jakich źródeł czerpali wiedzę, która zadecydowała o wyborze tej, a nie innej szkoły ponadgimnazjalnej. Okazało się, że na pierwszym miejscu znaleźli się koledzy, na drugim – internet, a na jednym z końcowych – targi edukacyjne!”, jako ilustrację badań, prowadzonych przez działające w strukturze ŁCDNiKP Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji, proponujemy lekturę najnowszego opublikowanego tam raportu, zatytułowanego „Decyzje edukacyjne i zawodowe uczniów łódzkich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych”, autorstwa Doroty Cierniak-Dymarczyk. Oto jego fragmenty:
DECYZJE EDUKACYJNE I ZAWODOWE
UCZNIÓW ŁÓDZKICH SZKÓŁ GIMNAZJALNYCH I PONADGIMNAZJALNYCH
1.OPIS BADANIA
W raporcie zostały przedstawione wyniki badania, które dotyczyło poznania planów edukacyjnych i zawodowych, motywacji towarzyszących tym wyborom oraz wiedzy na temat rynku pracy młodzieży łódzkich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Dane były gromadzone na przestrzeni dwóch lat szkolnych, 2015/2016 oraz 2016/2017 podczas cyklicznych spotkań przedstawicieli Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji z młodzieżą*, których celem jest zapoznawanie uczących się ze specyfiką łódzkiego regionalnego rynku pracy, a co za tym idzie wspieranie w decyzjach dotyczących kolejnych kroków na ścieżce edukacyjnej, czy zawodowej.
Ankietę realizowano także w trakcie dwóch kolejnych edycji Łódzkich Targów Edukacyjnych, które odbyły się w okresie trwania badania. Badanie miało charakter ilościowy i realizowane było przy użyciu kwestionariusza ankiety w wersji papierowej (PAPI). Respondenci proszeni byli o udzielenie odpowiedzi na pięć pytań, w większości zamkniętych, z kafeteriami odpowiedzi.
Z zebranego zbioru ankiet analizie poddano 655 kwestionariuszy (N=655). W badanej zbiorowości przeważała młodzież uczęszczająca do liceów i techników. Ich udział w badaniu jest zbliżony i wynosi odpowiednio 36% (liceum ogólnokształcące) i 34% (technikum). Uczniowie gimnazjum stanowili ponad jedną czwartą (27,9%) uczestników badania. Najmniej licznie reprezentowana była młodzież z zasadniczych szkół zawodowych (1,5%). Z tego powodu ich wypowiedzi zostały wzięte pod uwagę w analizach dotyczących całej badanej zbiorowości, natomiast pominięte w tych, które prowadzone były według typów szkół.
Zbiór respondentów stanowili uczący się głównie w klasach trzecich szkół ponadgimnazjalnych (przedostatnia klasa technikum, ostatnia klasa liceum)1 i gimnazjalnych2 (ostatnia klasa). Niewielki odsetek stanowili uczący się w klasach czwartych technikum. […]
2.STRESZCZENIE WYNIKÓW BADANIA
Tym razem anteny naszego „Obserwatorium Edukacji” wychwyciły tekst, zamieszczony wczoraj na portalu EDUNEWS.PL pod zakładką „Wywiady”, opatrzony, zamiast nazwiskiem autora, skrótem: Op. Red. i podpisany „Źródło: Uniwersytet SWPS”.
Jednak, choć można ten wywiad potraktować jako kryptopromocję nowego kierunku studiów, uznaliśmy, że nie mamy nic przeciw takiej promocji, a jego treści znakomicie współgrają z głównym nurtem publikowanych przez nas tekstów. I dlatego zamieszczamy poniżej fragmenty tego, zatytułowanego „Skąd się biorą innowacje?”, materiału:
Nie uczymy dzieci i młodzieży współpracy i stawiania pytań problemom. Nie pokazujemy im, że warto ryzykować. W zamian zaszczepiamy w nich dużo zwątpienia, lęku przed publicznym ośmieszeniem oraz schematów myślenia i działania. Na późniejszym etapie tworzymy sztuczny i nieprawdziwy podział na odtwórczych, przeładowanych niepraktyczną wiedzą humanistów i obdarzonych zmysłem kombinacji, innowacyjnych ścisłowców-inżynierów. To nie sprzyja tworzeniu innowacyjnego społeczeństwa oraz innowacyjnych produktów i usług – tłumaczy dr Karolina Charewicz-Jakubowska ze School of Ideas, z którą Uniwersytet SWPS rozmawiał o grzechach głównych systemu edukacji, tworzeniu oryginalnych rozwiązań i kształceniu innowatorów.
U SWPOS: Innowacja, innowacyjność – to ostatnio słowa odmieniane przez wszystkie przypadki. czym właściwie jest innowacyjność?
Karolina Charewicz-Jakubowska: Mówiąc krótko: innowacyjność to zmiana prowadząca do nowej jakości, nowej relacji czy nowego sposobu działania lub rozwiązania. A mówiąc jeszcze zwięźlej i osadzając sprawę w realiach rynkowych: zmiana, w efekcie której powstaje nowa usługa lub nowy produkt. Posłużę się przykładem: do istniejącego już zestawu klocków wprowadzamy nieoczekiwane elementy. W rezultacie powstaje inny zestaw klocków, który lepiej odpowiada aktualnym potrzebom użytkowników, otwiera nowe możliwości przed budowniczymi i jednocześnie wpływa na pozostałe zestawy klocków.












