Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Dzisiaj na portalu Prawo.pl, jako „temat dnia” zamieszczono zapis rozmowy Beaty Igielskiej z prof. Bogusławem Śliwerskim, zatytułowany „Prof. Śliwerski: Zmiany w podstawie programowej będą ideologiczne”. Oto kilka fragmentów tego tekstu i link do jego pełnej wersji:

 

Foto: Tomasz Stańczak,Agencja Gazeta [www.lodz.wyborcza.pl]

 

Rozmowa z profesorem Bogusławem Śliwerskim, wieloletnim przewodniczącym Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk.

 

Beata Igielska: – Napisał pan ostatnio Kontrrewolucja oświatowa. Studium z polityki prawicowych reform edukacyjnych”. W publikacji jest pan bezlitosny dla prawicowych rządów i ich pomysłów oświatowych. Jaka jest pana ocena podstawy programowej kształcenia ogólnego stworzonej przez ekipę Anny Zalewskiej? Ta podstawa ma być właśnie z powodu pandemii „odchudzana”.


Bogusław Śliwerski: – Podstawy programowe ekipy Anny Zalewskiej były cięte nożyczkami. Minister Przemysław Czarnek potwierdzając „odchudzanie”, potwierdził, że reforma została źle wprowadzona, bo sama zmiana ustroju szkolnego nie może być wskazywana jako osiągnięcie, pomijając zasadność jej wprowadzenia. Jeśli wydłużamy tryb kształcenia w szkole podstawowej i wydłużamy go również w szkołach ponadpodstawowych, to taka zmiana ustroju szkół powinna być bardzo silnie skorelowana z podstawami programowymi kształcenia ogólnego. Tymczasem Zalewska wraz z gronem swoich współpracowników wprowadziła nowe podstawy programowe w sposób bardzo chaotyczny, pobieżny. W dodatku gremium je tworzące było przez ponad rok ukrywane, nie chciano ujawnić, kto je utworzył, tę informację trzeba było uzyskać sądownie. To pokazuje, jak rządzący resortem edukacji robią to powierzchownie, chaotycznie, bez rzetelnego naukowego uzasadnienia. Nauczyciele od początku sygnalizowali, że podstawy są źle skonstruowane, niespójne, czego skutkiem będą poważne problemy na poziomie szkoły ponadpodstawowej: liceum czy szkoły branżowej. Zamiast stworzyć logiczną strukturę, mechanicznie zestawiono pewne treści.[…]

 


B.I.: – Jacy eksperci nie byliby, swoi czy obcy, przez dwa miesiące nikt nie jest w stanie napisać dobrej podstawy programowej.

 

B.Ś.: – Tak, bo to jest bardzo poważny proces. Kiedy w 1999 r. była wprowadzana zmiana również ustrojowa, to jednak zmiany programowe poprzedzono badaniami naukowymi zleconymi Instytutowi Spraw Publicznych. Nad podstawami pracował świetny dydaktyk, profesor Krzysztof Konarzewski, późniejszy dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Wtedy opierano się na rzetelnych badaniach, na ekspertach. Tamtej ekipie chodziło o to, żeby reforma szkolnictwa miała charakter kompetencyjny, a nie światopoglądowo-ideologiczny. Żeby dobór treści był uzasadniony stanem wiedzy naukowej. Bo ta nieprawdopodobnie szybko rozwija się w niektórych dziedzinach, dane się dezaktualizują, dlatego potrzebna jest jej aktualizacja w uzgodnieniu z badaczami z fizyki, chemii, geografii. Nie wolno tworzyć podstawy na zasadzie: tu coś dodam, tu coś nożyczkami wytnę, bo komuś wydaje się, że tak się robi poprawną reformę.[…]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.cdn.galleries.smcloud.net

 

Portal EDUNEWS.PL zamieścił wczoraj artykuł Moniki Wysockiej i Justyny Wojteczek, zatytułowany „COVID-19 groźny dla psychiki młodych ludzi”.Jest to, oparta o publikację z portalu PAP „Serwis Zdrowie” tekstu, także autorstwa Moniki Wysockiej, o takim samym tytule.

Oba teksty informują o wnioskach z badania, jakie prof. Zbigniew Izdebski przeprowadził w okresie od marca do maja br., którego przedmioteb był stan zdrowia, relacje w związkach i zachowania seksualnych Polek i Polaków w pierwszych miesiącach epidemii w Polsce. W badaniu uczestniczyło(zdalnie) 3 tys. osób, w różnych przedziałach wiekowych kategorii 18+. Wnioski te zostały opublikowane w raporcie „Zdrowie, relacje w związkach i życie seksualne Polek i Polaków w czasach epidemii COVID-19”.

 

 

[…]

 

Młodzi znoszą gorzej

 

Wyniki są dla wielu zaskakujące i muszą napawać niepokojem. Okazuje się, że największe problemy z emocjami związanymi z pandemią mają osoby młode. Badanie ujawniło, że 39 proc. osób w wieku od 18 do 29 lat uważa, że w czasie pandemii zwiększyły się u nich odczucia przewlekłego zmęczenia, osłabienia, senności, trudności z koncentracją.

 

Foto: Infografika/PAP/Serwis Zdrowie/A. Zajkowska

 

Respondenci z tej grupy wiekowej wskazywali też, że częściej zdarzały im się napady złości, agresji czy frustracji. Młodzi najsilniej odczuli również samotność. Zwiększenie tego odczucia deklarowało 41 proc. badanych, a 44 proc. przeżywało silniej okresy przygnębienia czy nawet stany depresyjne. […]

 

Podobne doniesienia płyną z innych krajów: Chin, USA, Wielkiej Brytanii, Włoch. Badacze raportują, że zdrowie psychiczne w grupie młodych dorosłych pogorszyło się szczególnie wśród kobiet oraz młodych dorosłych obu płci, którzy wcześniej doświadczyli zaburzeń psychicznych. Kolejne doniesienia wskazują, że więcej osób niż przed pandemią doświadcza pogorszenia snu, nasilenia lęku, pogorszenia nastroju. […]

 

Psychiatrzy zalecają, by nie rezygnować z możliwej aktywności fizycznej, ograniczać czas poświęcany śledzeniu najnowszych informacji na temat rozwoju pandemii, starać się dbać o relacje towarzyskie za pomocą telefonu czy innych sposobów zdalnej komunikacji, nie zaniedbywać wyglądu zewnętrznego. […]

 

 

Cały tekst „COVID-19 groźny dla psychiki młodych ludzi”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 

 

Streszczenie raportu z badania „Zdrowie, relacje w związkach i życie seksualne Polaków” TUTAJ

 



 

Portal „Fundacja Przestrzeń dla Edukacji” zamieściła w środę 28 października obszerny tekst Igi Kazimierczyk prezeski tej fundacji, zatytułowany „Jak powstała wrześniowa strategia „przytłaczającej większości szkół”. Poniżej zamieszczamy dwa fragmenty: początkowy i końcowy, ale zachęcamy do zapoznania się z całością – podajemy link do źródła cytowanego tekstu:

 

Niestety, „dobra strategia”, na którą powoływano się na licznych konferencjach prasowych pracowników resortu, nie była w żaden sposób konsultowana z ekspertami i lekarzami. Decyzję o powołaniu Rady do spraw bezpieczeństwa, która ma doradzać ministrowi, podjęto dopiero 23 października, już po decyzji o zamknięciu szkół.

 

10 października czekaliśmy na wystąpienie premiera Morawieckiego. W tym dniu liczba nowych pozytywnych testów wynosiła 5300.  Większość z osób, śledzących działania MEN spodziewało się, że premier Morawiecki ogłosi zawieszenie pracy szkół. Premier jednak, zamiast spodziewanego ograniczenia funkcjonowania placówek edukacyjnych oznajmił, że strategia wypracowana dla szkół na jesień, sprawdza się. […]

 

 

Prosiłyśmy także o udostępnienie ekspertyz na podstawie których podejmowane są decyzje, dotyczące tworzenia strategii zarządzania kryzysowego, związanego z pandemią koronawirusa. Niestety Ministerstwo Edukacji Narodowej nie zamawiało ekspertyz w przedmiotowym zakresie. Właściwymi organami, które wykonują m.in. badania, testy w zakresie rozpoznawania oraz organizowania działania zapobiegającego występowaniu i rozprzestrzenianiu się chorób są epidemiolodzy/wirusolodzy. Zatem ministerstwo nie zamówiło żadnych ekspertyz naukowych, dotyczących tego, w jakim modelu ma od września funkcjonować szkoła ani nie dysponowało stałym zespołem naukowców, którzy we wrześniu i w październiku byliby gotowi do bezpośrednich konsultacji z decydentami. Decyzje podejmowano wewnętrznie.

 

Resort, udzielając odpowiedzi na nasze pytanie o ekspertyzy i analizy zauważa, że należy podkreślić, że rozwiązania dotyczące powrotu uczniów do szkół zastosowane w Polsce były podobne do rozwiązań przyjętych w innych państwach europejskich. Jakich państw europejskich? Niestety nie wiemy.

 

Na koniec – dla porządku – dodajmy, że do pierwszych dni października jedynym komentarzem ministra Piontkowskiego, dotyczącym wątpliwości co do obranej przez MEN strategii, było stwierdzenie, że „przytłaczająca większość szkół pracuje normalnie” ilustrowane codziennie grafikami, przygotowywanymi w resorcie.

 

Iga Kazimierczyk

 

 

Źródło: www. przestrzendlaedukacji.org

 

 

 



 

Wczoraj (28 października) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu oświadczenie, pod którym podpisała się także jego żona – Ewa Pytlak, wicedyrektorka SP nr 24 w ZS STO na Bemowie.

 

Oświadczenie w dniu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet

 

Od szeregu lat z niepokojem obserwujemy postępujący proces zapaści polskiego systemu edukacji, pogłębiony szczególnie przez źle zaprojektowaną i przeprowadzoną bez żadnego względu na potrzeby uczniów tzw. reformę Zalewskiej. Wielokrotnie na różnych forach dawaliśmy wyraz naszej niezgodzie na ten stan rzeczy, wskazując także możliwości rozwiązywania różnych problemów. Niestety, autorytarny sposób zarządzania polską oświatą wyklucza wprowadzanie w niej pożądanych zmian. Nasza praca jako osób zarządzających szkołą sprowadza się do mozolnego radzenia sobie ze skutkami kolejnych decyzji władz, z poczuciem utraty dorobku lat minionych i brakiem perspektyw na przyszłość.

 

Panująca obecnie pandemia tylko spotęgowała nasze poczucie, że władze lekceważą potrzeby systemu oświaty, nie mając żadnego pomysłu na jej funkcjonowanie w tych nadzwyczajnych . Od marca br. niezmiennie czujemy się pozostawieni samym sobie z problemami wynikającymi z zagrożenia zdrowotnego, koniecznością prowadzenia nauki na odległość i opiekowania się emocjami wszystkich członków społeczności szkolnej.

 

Pełni obywatelskiej troski o stan dziedziny życia społecznego, której poświęciliśmy się zawodowo, i której problemy z racji zajmowanych stanowisk znamy doskonale, w ostatnich dniach zostaliśmy dodatkowo uderzeni decyzjami mogącymi mieć wpływ na życie i dobrostan naszych własnych córek, podobnie jak setek tysięcy innych młodych kobiet. Próba zaostrzenia istniejących od wielu lat przepisów, nie bez słuszności nazwanych ongiś „kompromisem aborcyjnym”, pokazuje prymat ideologii nad humanizmem i zwykłą ludzką przyzwoitością. Z tego powodu w pełni solidaryzujemy się z celami, jakim służy akcja obywatelska prowadzona w dniu 28 października pod nazwą Ogólnopolski Strajk Kobiet.

 

Zarządzając placówką oświatową nie możemy czynnie przyłączyć się do strajku. Mamy świadomość, że wśród uczniów, którzy przychodzą do szkoły, są dzieci osób zawodowo zaangażowanych w codzienną walką z pandemią. Nie możemy ich zawieść. Chcemy jednak tym oświadczeniem dać dobitny wyraz poparcia dla całej akcji, a żeby nie było ono tylko symboliczne, zobowiązujemy się do przekazania wynagrodzenia za dzisiejszą pracę na rzecz organizacji pozarządowej, stawiającej sobie za cel obronę praw obywatelskich.

 

Ewa Pytlak

Jarosław Pytlak

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl

 



Rysunek: Danuta Sterna

 

 

Danuta Sterna zamieściła w poniedziałek 26 października na swoim blogu „Oś Świata” kolejny tekst podejmujący problemy, pojawiające się w związku z przejściem szkół na zdalne nauczanie. Tym razem jest on inspirowany artykułem Barbary Blackburn, i został zatytułowany Kilka problemów, które ujawniły się mocniej w świetle zdalnej edukacji”. Poniżej przytaczamy go bez skrótów – jego poradnikowa funkcja tego wymaga:

 

Kilka problemów, które ujawniły się mocniej w świetle zdalnej edukacji

 

W tym wpisie omówię siedem problemów, które występują w każdym formie nauczania, ale w zdalnej edukacji wyszły na wierzch. Warto im się przyjrzeć i zastanowić się, jak sobie z nimi poradzić, gdyż stale grozi nam przejście na częściowe lub całkowite nauczanie zdalne. Warto.

 

Zapiszę te problemy w języku ucznia:

 

1.Nie wiem, po co się tego uczę.

2.Nauka nie sprawia mi przyjemności

3.Nie mam dobrych relacji z innymi uczniami

4.Mam złe relacje z nauczycielem

5.Mam niepowodzenia

6.Mam problem z czytaniem i rozumieniem instrukcji online

7.Nie umiem zorganizować sobie pracy w domu

 

 

Problemy są poważne i trudne do pokonania, w omówieniu ich zaproponuję kilka wskazówek. Są to propozycje ogólnie znane, ale o nich zapominamy.

 

 

1.Nie wiem, po co się tego uczę.

Motywacja do nauki jest kluczową sprawą w nauczaniu. Często jest niewystarczająca, szczególnie gdy uczniowie nie widzą sensu w tym czego się uczą. W nauczaniu rzeczywistym nauczyciel może zaobserwować, kto nie jest zaangażowany, a w nauczaniu zdalnym jest to trudniej rozpoznawalne. Trzeba być bardzo czujnym, gdy można tylko obserwować uczniów na ekranie lub mając tylko do dyspozycji odrobione przez nich prace.

 

Wskazówka:

Pomocne może być zastosowanie tak zwanych „wyjściówek”. Uczniowie wychodząc z klasy lub kończąc lekcję online zapisują, czego się nauczyli lub dlaczego uważają, że warto było się tego uczyć. Dzięki temu uczniowie uświadamiają sobie sens uczenia się, a nauczyciel analizując ich wyjściówki dowiaduje się, czy dobrze przedstawił uczniom temat. W nauczaniu zdalnym uczniowie mogą wypełniać swoje „wyjściówki” na chacie, a w nauczaniu asynchronicznym mogą je dołączać do wykonanego zdania domowego.

 

 

2.Nauka nie sprawia mi przyjemności

Nauka niektórych przedmiotów dla części uczniów nie jest przyjemnością. W klasie szkolnej nauczyciel może naukę uatrakcyjnić poprzez intersujący sposób przedstawiania zagadnień lub organizując wspólną pracę uczniów w grupach. W zdalnym nauczaniu uczeń jest wyizolowany i musi w większości dawać sobie radę sam. Jeśli do tego uczeń nie lubi uczyć się zdalnie, to problem się powiększa.

 

Wskazówka

Wskazówką może być organizacja lekcji synchronicznych w podziale na pokoje. Uczniowie pracując w grupach (w pokojach) wymieniają się doświadczeniami i motywują wzajemnie.

 

W asynchronicznym zdalnym nauczaniu sprawdzają się mini projekty wykonywane w parach lub małych grupach. Uczniowie mogą kontaktować się ze sobą telefonicznie lub poprzez komunikatory internetowe.

 

 

3.Nie mam dobrych relacji z innymi uczniami

 

Czytaj dalej »



 

 

Wczoraj (25 października) na fanpage „Młodzieżowy Strajk Klimatyczny” zamieszczono taki tekst:

·

 

KRYZYS KLIMATYCZNY TO KRYZYS PRAW KOBIET*

 

Społeczny kontekst kryzysu klimatycznego od lat jest znany nauce. Na jego temat powstało wiele raportów, artykułów i publikacji, które jednoznacznie zaznaczają, że nie możemy mówić o walce o klimat bez walki o równouprawnienie. Mimo tego zwiększenie społecznej świadomości nie przełożyło się na skoncentrowane działania, mające przeciwdziałać dalszemu szerzeniu się nierówności.

 

Kryzys klimatyczny to kryzys praw kobiet, Zmiana klimatu, prędzej czy później, dotknie nas wszystkich. Niemniej nie potraktuje nas ona jednakowo, a jej pierwszymi i największymi ofiarami będą właśnie one – matki, córki, siostry, przyjaciółki.

 

Kobiety częściej żyją w skrajnym ubóstwie. Zatrudnione w sektorach najbardziej wrażliwych na zmiany klimatu, w pierwszej kolejności tracą pracę, źródło utrzymania i niezależności. W wielu częściach świata oznacza to całkowitą zależność od mężczyzn – a tym samym często brak prawa do opieki zdrowotnej, edukacji, czy samostano- wienia. Jednocześnie dalsza eskalacja kryzysu klimatycznego będzie prowadziła do narastania przemocy – a na tą najbardziej narażone są kobiety. Zwiększona konkurencja o ograniczone i zdegradowane zasoby, postępujący globalny kryzys społeczno-ekonomiczny, doprowadzą do wzrostu liczby przypadków przemocy domowej, napaści na tle seksualnym, przymusowych małżeństw, a także ich brutalizacji.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.lh3.googleusercontent.com/

 

 

Wczoraj Tomasz Tokarz zamieścił na swoim profilu obszerny tekst, który – naszym zdaniem – powinien wzbudzić – jeśli nie protesty, to przynajmniej krytyczne refleksje.

 

Postanowiliśmy zamieścić ten tekst bez skrótów:

 

 

10 mitów Nowej Szkoły

 

Mity to przekonania, które nie poddają się lub nie są poddawane są weryfikacji (przyjmowane są na wiarę). Organizują one życie danej społeczności, jej funkcjonowanie, sposoby myślenia. Dostarczają sposobów porządkowania doświadczenia (światopoglądu), wzorców dla postępowania w życiu codziennym (zachowania i postawy) oraz wzorców odtwarzania (obrzędy)

 

Mity to pewne opowieści o świecie, które uzyskały status prawd (faktograficznych czy symbolicznych) nieweryfikowanych – w większym lub mniejszym stopniu zsakralizowanych.

 

Mity mają trzy podstawowe funkcje:

-psychologiczne (mechanizm obronny, poczucie bezpieczeństwa)

-społeczne (spajająca, uzasadnienie istnienia, integracyjno-identyfikacyjne, daje uzasadnienie dla wyznawanych poglądów i ideałów)

-poznawcze (dostarczają sposobów poznawania i interpretowania świata)

 

W moim przekonaniu tzw. Nowa Edukacja jest szczególnie podatna na mity. Wynika to braku rzetelnej wiedzy (jest to zjawisko dość nowe i jeszcze niezbadane), z poczucia osaczenia i niezrozumienia (mechanizm obronny), chęci odróżnienia się od konwencjonalnych szkół oraz oczekiwania szybkiej zmiany (radykalizm).

 

Wyróżniam 10 mitów Nowej Szkoły.

 

MIT 1: KONSTRUKTYWIZM

Nowa szkoła przyniesie szczęście każdemu dziecku, pozwoli na zdrowe i autentyczne relacje”

Mit opiera się na przekonaniu, że szkoła w obecnym kształcie nie uwzględnia faktu, że człowiek jest z natury dobry. Jest istotą rozumną. To źle zorganizowane środowisko edukacyjne jest źródłem zła. Wystarczy zmienić warunki, w jakich funkcjonuje.

Można zatem zaaranżować optymalne środowisko edukacyjne, umożliwiające jednostce rozwijanie jej potencjału.

 

 

MIT 2: PROGRESYWIZM

Za pomocą nowej szkoły zmieniamy oblicze świata”

Mit ten zakłada, że konwencjonalna szkoła jest czysto adaptacyjna. Dopiero wolna szkoła będzie wdrażać do realnej zmiany społecznej.

 

 

MIT 3: NATURALIZM

Dziecko samoistnie dąży do rozwoju. Nowa szkoła uznaje, że dziecko rozwija się w sposób spontaniczny, bazując na wewnętrznych zasobach.”

Mit opiera się na przekonaniu, że szkoła konwencjonalna urabia, formuje, wkłada do matryc.

Tymczasem dziecko rodzi się z pełnym potencjałem rozwojowym. Każdy człowiek ma wewnętrzną potrzebę rozwoju.

Dlatego potrzebna jest nowa szkoła, która podąża za dzieckiem

pozwala na swobodne odkrywanie własnych pasji i zainteresowań ochrona naturalnego, swoistego rozwoju dziecka, jego podmiotowości, prawa do swobodnego działania.

 

 

MIT4: AKTYWIZM

Każde działanie ma charakter rozwojowy.

Szkoła konwencjonalna krępuje aktywność dziecka. Oparta jest na dogmacie intelektualizmu.

Tymczasem każda forma aktywności podejmowana przez dziecko prowadzi do jego rozwoju. Bieganie i rozmowy na ławce mają wartość równorzędną z uczestnictwem w lekcjach.

Każde działanie jest spontaniczną formą uczenia się i rozwoju. Nowa szkoła docenia każde formy aktywności.

 

 

MIT5: INDYWIDUALIZM

Rozwój uwarunkowany jest rozpoznaniem indywidualnych potrzeb dziecka.

Mit opiera się na przekonaniu, że szkoła konwencjonalna niszczy indywidualność dziecka,

Zakłada, że podstawą rozwoju i nauki w szkole jest indywidualna praca z dzieckiem, ukierunkowana na jego odrębne potrzeby uwarunkowane zdolnościami i zainteresowaniami. Indywidualizacja ma zapewnić stymulację wszechstronnego rozwoju dziecka na możliwie najwyższym poziomie.

Nowa szkoła pozwala uczniowi na projektowanie własnej drogi, dostosowanej do subiektywnych potrzeb i możliwości.

 

 

MIT 6: INTERAKCJONALIZM

Edukacja to relacja.

Konwencjonalna szkoła niszczy najważniejszą z umiejętności – nawiązywania i utrzymywania bliskich relacji. Empatia, przyjaźń, wzajemna troska i opieka są warunkami przetrwania we współczesnym świecie. Jedynie w nowej szkole można zapewnić warunki do ich rozwoju.

 

 

MIT 7: INKLUZYJNOŚĆ

Nowa szkoła to miejsce dla każdego dziecka.

Szkoła konwencjonalna urabia. Tymczasem nowa szkoła jest przestrzenią dla każdego dziecka. To szkoła rozwijająca kompetencje emancypacyjne, nie tłumiąca naturalnych potrzeb dziecka. Pozwala na rozwój każdemu.

 

 

MIT 8: FUNKCJONALIZM

„Nowa szkoła przygotowuje do życia.”

Szkoła publiczna nie uczy niczego co jest ważne i przydatne. Tylko nowa szkoła ukierunkowana na praktykę może przygotować do prawdziwego życia.

 

9: PRAKTYCYZM

„Nowa szkoła bazuje na zainteresowaniach ucznia.

Szkoła publiczna bagatelizuje zainteresowania ucznia. Nowa szkoła jest oparta na tym, co ważne dla ucznia.

 

 

MIT 10: DEMOKRATYZM

Tylko nowa szkoła uczy demokracji – przez codzienne działania.

Szkoła konwencjonalna podporządkowuje ucznia arbitralnej, zuniformizowanej wizji. Hierarchizuje i uprzedmiotawia relacje blokując rozwój i edukację. Nowa szkoła to szkoła oddolnie tworzona. Rozwój mogą przebiegać wyłącznie w sytuacji dialogu pomiędzy równoprawnymi partnerami.

 

 

To są główne mity.

Nie oznacza to, że są fałszywe. Znaczy to tylko tyle, że opierają się na cechach sakralnych, są wiedzą unieruchomioną, która nie poddaje krytyce. Ich zadaniem jest nadanie społeczności spajającej narracji.

 

 

x           x           x

 

 

Pod tym tekstem zamieścił swój komentarz Wiesław Mariański:

 

Faktycznie, nowa edukacja i nowa szkoła są wyraźnie określone, Twój opis dobrze to odzwierciedla. Widzę potrzebę przeciwstawienia, polaryzacji, żeby ludzie mogli zobaczyć dwie różne możliwości, sposoby edukacji. Biorę esencję z Twojego posta i z ostatniego u Marcina Stiburskiegoi próbuję:

 

Edukacja/szkoła rozwojowa versus normatywna; szkoła-edukacja twórcza versus programowa (zaprogramowana).

 

 

Myślę tak: żeby dokonać zmiany/przewroty, trzeba obnażyć (nie obalić) dotychczasowy mit i jednocześnie zaproponować nowy. Nowy musi być powszechnie czytelny, zrozumiały, budzący pozytywne emocje. Zastanawiam się jak najprościej obnażyć „starą” edukację. Może tak: wiedza szkolna jest nieprzydatna dla prawie każdego. Albo tak: chcesz marnować czas – idź do tradycyjnej szkoły. Albo tak: uczenie się pod odgórne wymagania jest bezsensowne. Albo tak: tradycyjna edukacja jest szkodliwa. Zastanawiam się … .

 

Mit nowej edukacji zacznie działać, gdy stanie się popularny na tyle, że znacząc ilość rodziców będzie zastanawiać się, do jakiej szkoły wysłać dziecko.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE

 

 

x           x           x

 

 

 

Tego samego dnia na swoim profilu Fb Wiesław Mariański zamieścił post, który można traktować jako jego polemikę z tekstem Tomasza Tokarza:

 

Współczesne społeczeństwo, obecna cywilizacja jest oparta na wiedzy – taki pogląd można spotkać wśród elit. Guzik prawda ! Fundamentem naszych działań zbiorowych i organizacji społeczeństwa były i są mity. Mity, przekonania, przyzwyczajenia, kulty, nawyki, emocje, stereotypy.

 

Dlaczego Nowa Edukacja, „wymyślona” na początku XX wieku, nie może przebić się na powierzchnię ? Dlaczego cały system oświaty, większość szkół, nauczycieli i dyrektorów funkcjonują niezgodnie z aktualną, naukową wiedzą o człowieku ? Nawet niezgodnie z zapisami obowiązującego prawa oświatowego. […]

 

Są dwie przeszkody:

-bardzo silne i trwałe mity określające starą, tradycyjną edukację

-brak mocnego mitu nowej edukacji.

 

Tradycyjna edukacja oparta jest na dwóch filarach: wiedza i wyniki. Wyniki są utożsamiane z ocenami, zatem: wiedza i oceny. Te dwa fundamenty-mity wypełniają świadomość społeczną tak głęboko i silnie, że nie pozwalają przebić się innym spojrzeniom na szkołę i innym praktykom edukacyjnym.

 

Próbuję rozłożyć oba mity na czynniki (podmioty).

 

Wiedza. Wiedza i umiejętności. Wiedza powinna być wszechstronna, niekoniecznie głęboka. Wiedza i umiejętności zgodne z odgórnymi wymaganiami = sukces. Wiedza ma być zgromadzona w głowie. Umiejętności powinny być trwałe. Jedno i drugie trzeba zaprezentować na hasło nauczyciela.

 

Wyniki. Oceny. Kult świadectwa. Ideałem, pełnym sukcesem jest świadectwo z samymi piątkami. Szóstka to wisienka na torcie, dodatkowy bonus (może być z religii i wuefu). Świadectwo nieidealne wiąże się z niedosytem – dobre, ale szkoda, że nie lepsze.

Powszechność i równość (pozornie wspaniały postulat-mit). Wiedza i umiejętności są dostępne dla każdego, bowiem wszyscy jesteśmy równi. Dlatego wszyscy możemy i powinniśmy dążyć do ideału, czyli piątki.

 

Staranie się. Nie jesteśmy wszyscy równi, mamy różne predyspozycje i zdolności, dlatego nie każdego stać na piątkę. Ale warto i trzeba starać się osiągnąć jak najlepszy wynik. Szkoła do tego namawia, szkoła ci pomoże. Tylko postaraj się.

 

Mity siedzą w naszych głowach i relacjach społecznych. Mają wpływ na nasze poglądy, nawyki, reakcje, zachowania. W naszym społeczeństwie dominuje taki mit:

 

Masz chodzić do szkoły żeby zdobywać wiedzę i umiejętności zgodnie z postawionymi wymaganiami. Twoim celem ma być osiągnięcie jak najlepszych wyników z wszystkich przedmiotów. Ideałem i sukcesem jest piątka i świadectwo z samymi piątkami. Większość szkolnej wiedzy i umiejętności jest niepotrzebna, musisz je zdobywać, bowiem są biletem do dalszej jazdy. Takie jest życie, inaczej się nie da, trzeba to robić żeby żyć.

 

Nauczyciele i rodzice widzą ten dysonans, rozmawiają o nim, czasem głośno, jednak najczęściej po cichu. Mit edukacji opartej na wiedzy, ocenianiu i równości króluje i ma się dobrze.

 

Jakie macie pomysły na nowy mit ? Mit Nowej Edukacji. Jakie „hasła” mogą być przeciwwagą dla tradycyjnych ?

 

 

Źródło: www.facebook.com/people/Wies

 



Dziś, wyjątkowo, wprowadzenie do niżej cytowanego tekstu będzie w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Piszę to ja – redaktor tego informatora – Włodzisław Kuzitowicz. Nie będę ukrywał: jest mi bardzo miło, że ja, zwykły magister i – jak zostałem w „swoim czasie” nazwany przez cytowanego za chwilę blogera – „dziennikarzyna” – napisałem w Felietonie nr 167 Refleksje rówieśnika Polski Ludowej – w przededniu Święta 1 Maja”, już w 2018 roku, nieomal to samo, co utytułowani pracownicy nauki.

 

Oto obszerne fragmenty zamieszczonego przez prof.dr hab. Bogusława Śliwerskiego na jego blogu PEDAGOG posta, zatytułowanego „Minister edukacji Przemysław Czarnek skrytykował własny rząd za politykę oświatowego dziedzictwa „pedagogiki wstydu”:

 

 

Ciekaw jestem, jak poradzi sobie nowy minister nauki i edukacji Przemysław Czarnek  z tropieniem dziedzictwa „pedagogiki wstydu” w podręcznikach szkolnych i jak będzie walczył z dyktaturą lewicową? Po raz kolejny w dziejach polityki oświatowej III RP dowiadujemy się, że istnieje takowe dziedzictwo, które należy wyeliminować z treści podręczników szkolnych.

 

-Chcemy przejrzeć te treści, które są zwłaszcza w podręcznikach do języka polskiego, do historii, do wiedzy o społeczeństwie, żeby wyeliminować te treści, które są dziedzictwem pedagogiki wstydu, która towarzyszyła naszej edukacji w III RP i z tej pedagogiki wychodzimy bardzo szybkim marszem w ciągu ostatnich lat, ale pewne pozostałości będą usuwane.  (…) resort pochyli się nie tylko nad podstawami programowymi, ale również nad ich obszernością.[…]

 

Przypomnę jedynie zweryfikowaną już w okresie PRL normę pedagogiki dumy i przetrwania, o której doświadczeniu pisał profesor UMK Aleksander Nalaskowski.  Dotyczy ona tzw. wychowania przeciwskutecznego, a więc takiego, którego sprawcy osiągają cele wprost odwrotne do założonych,   m.in. politycznie (doktrynalnie) wymuszanych na wychowankach.* Właśnie z tego powodu w pedagogice określamy indoktrynację mianem wychowania przeciwskutecznego.

 

Oto jego egzemplifikacja:

 

Uczęszczałem do liceum, którym zawiadywał członek ważnego partyjnego gremium, zdeklarowany ateista i piewca przyjaźni polsko-radzieckiej. Ściany tej szkoły były wypełnione hasłami pro partyjnymi („Partia z nadzieją patrzy na polską młodzież”), oblepione portretami brodatych wieszczów historycznej konieczności, zbiorowej świadomości i uszczęśliwiającej ułudy. […]

 

Skutek owego molestowania erotycznego (chodziło wreszcie o to, abym coś pokochał) był – jak prosto można się domyślać – obiektywnie odwrotny.*

 

Nie stałem się fanem lewicy, nie uwierzyłem partii, Marksa odróżniałem od Lenina, a Gomułkę od Gocłowskiego, a obu od Grotowskiego. 

 

Szkoła, do której uczęszczałem odniosła tryumf i zwycięstwo. Wychowała bowiem niezależnego intelektualistę, odpornego na ideologiczne surmy, z rezerwą patrzącego na „jedynie słuszne drogi”.[…]

 

Czy zatem Ministerstwo Edukacji Narodowej wpisuje się w dziedzictwo powyżej rozumian „pedagogiki wstydu”, „pedagogiki przeciwskutecznej”?

 

 

 

Cały tekst „Minister edukacji Przemysław Czarnek skrytykował własny rząd za politykę oświatowego dziedzictwa „pedagogiki wstydu” – TUTAJ

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

*Podkreślenie fragmentów – WK

 

 

A teraz fragmenty mojego felietonu z 2018 roku:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.edukacjawdzialaniu.pl

 

Marta Szymczyk – nauczycielką, pedagożka szkolna i aktywistka społeczna

 

 

Na portalu „Edukacja w działaniu” zamieszczono w środę 21 października zapis rozmowy z nauczycielką, pracującą w Szkole Podstawowej nr 34 w Łodzi na stanowisku „pedagog szkolny”, zatytułowany „Edukacja to dialog wielu podmiotów – wywiad z Martą Szymczyk”. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

[…]

 

Kim Pani jest i czym się zajmuje?

 

Jestem nauczycielką, pedagożką szkolną i aktywistką społeczną. Zanim podjęłam pracę jako pedagożka, przez 5 lat pracowałam w świetlicy szkolnej, co wspominam z ogromnym sentymentem. To był dobry czas. Później 3 lata w liceum ogólnokształcącym jako pedagog. Aktualnie ponownie pracuję w szkole podstawowej, gdzie udzielam wsparcia psychologiczno-pedagogicznego najmłodszym dzieciom i ich rodzinom. Odpowiadam za klasy 1-3, czyli można powiedzieć że wróciłam do korzeni.* Dodatkowo udzielam porad pedagogicznych w łódzkim oddziale Centrum Praw Kobiet. Angażuję się też w wiele spraw związanych z szeroko rozumianą edukacją poza przestrzenią szkolną, aktywnie podejmuję inicjatywy mające na celu poprawę sytuacji w polskiej szkole. Prowadzę własnego bloga Nieszablonowa pedagożka poświęconego wychowaniu, edukacji antydyskryminacyjnej, przepisom prawa oświatowego oraz sprawdzonym działaniom w pracy z dziećmi i młodzieżą. Działam w obszarze praw człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem praw kobiet. Prywatnie jestem żoną oraz mamą 7-letniej córeczki Mai.

 

 

W jakim zakresie to, czym Pani się zajmuje, może pomagać dzisiejszej szkole, a szczególnie nauczycielom?

 

Przede wszystkim dostrzegam i nagłaśniam problemy polskiej edukacji. Nie ograniczam się wyłącznie do powszechnego malkontenctwa, ale proponuję jasne, konkretne rozwiązania i staram się angażować w proces nauczania dosłownie wszystkich. Nie można tylko marudzić, z tego nic nie wynika. Krótko mówiąc, myślę o edukacji globalnie i angażuję w nią maksymalnie dużą ilość osób, organizacji, inicjatyw. Uważam też, że jakość edukacji zależy od każdego i każdej z nas. Wszyscy odpowiadamy przecież za to, w jaki sposób będą funkcjonowały przyszłe pokolenia. Dzieci są naszą przyszłością i należy inwestować w ich rozwój możliwie jak najwięcej.

 

Staram się unowocześniać edukację poszukując nowych form nauczania, „sprzedać” swój sposób myślenia możliwie jak najszerzej, bo właściwie to jedyne co mam. Przyznam uczciwie, że bardzo chętnie wiodłabym spokojne, rodzinne życie, ale kiedy widzę jak nadal niewielu ludzi angażuje się w zmienianie świata to kolokwialnie mówiąc – opadają mi prostu ręce. I myślę sobie wówczas: „Wcale mi się nie chce tego robić. Dlaczego znowu ja?”.[…]

 

Myślę, że moje zaangażowanie w sprawy dotyczące edukacji czy sprawy społeczne, które są ważne dla nas wszystkich wynika też trochę z tego, że nie wszystko da się zrealizować w szkole. Wykorzystuję różną przestrzeń do dzielenia się tym, co mam. A mam pomysły. Chciałabym zwiększyć rolę edukacji w myśleniu społecznym. Bo dobra edukacja to inwestycja w rozwój społeczeństw.

 

 

Jak Pani zdaniem powinna wyglądać idealna szkoła, nauczyciele i uczniowie? Czego uczy (się) i co praktykuje?

 

Nie jestem przekonana czy chciałabym, żeby istniała idealna szkoła. Wszelkie pojęcie idealizmu odrywa nas od rzeczywistości, tego co jest tu i teraz. Idealna szkoła nie prowokowałaby w nas refleksji i dążenia do zmian, rozwoju. Uśpiłaby nas. Niemniej mam parę marzeń. Prostych w realizacji, ale wymagających zaangażowania wielu oraz zmian w mentalności.

 

Czytaj dalej »



 

 

Proponujemy lekturę kilku wpisów na fejsbukowym profilu Wiesławy Mitulskiej – nauczycielki klas I–III w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej – wsi w gminie i powiecie Środa Wielkopolska w województwie wielkopolskim.

 

30 września

Odwrócona lekcja w drugiej klasie.

 

Nie zadaję zadań domowych. Jedynym, jest czytanie wspólne z rodzicami albo samodzielnie, dla przyjemności i dla nabrania biegłości w czytaniu. Zwolennicy zadań twierdzą, że dzięki nim dzieci uczą się systematyczności i odpowiedzialności. Mogłabym przypuszczać, że moi uczniowie, których nie poddałam takiemu treningowi, zapomną zrobić zadanie domowe, jeśli ono w końcu się pojawi.

 

Nie zapomnieli. Wszyscy zrobili.

 

Poprosiłam dzieci o przygotowanie się do projektu o warzywach, który właśnie zaczynamy. Miały w domu przeprowadzić wywiad wśród domowników i zapytać o ulubione warzywo. Trzeba było również obserwować, jakie warzywa zjadła cała rodzina w ciągu dnia.

 

Już w klasie stworzyliśmy ranking ulubionych warzyw i przedstawiliśmy zebrane wyniki, najpierw w postaci wież z karteczek, potem na wykresie słupkowym ( jednostką były kratki). Sporo czasu poświęciliśmy na myślenie i kategoryzowanie – szukaliśmy cech wspólnych i różnic między warzywami.

 

Zaplanowaliśmy nasz projekt wspólnie. Na plakacie zapisałam wszystkie pytania dzieci, a od siebie dodałam wiersz o warzywach Jana Brzechwy, bo bardzo dzieciom się podobał. Jutro sprawdzamy, co warzywa mają w środku.

 

 

9. października

Być odpowiedzialnym za siebie, czy za kogoś? Co jest trudniejsze?

 

Często w klasie zajmujemy się wartościami, bo chciałabym, żeby dzieci wiedziały, co się w życiu liczy, by były empatyczne, uważne na drugiego człowieka i jednocześnie szczęśliwe. Codziennie podkreślamy jak ważne jest dbanie o siebie i innych. Rozmawiamy o współodpowiedzialności za atmosferę w klasie, za samopoczucie każdego z nas i… nie zawsze słowa przekładają się na rzeczywistość.

 

Potrzeba chwili sprawiła, że dziś zajęliśmy się odpowiedzialnością. We wrześniu czytałam dzieciom książkę „7 nawyków szczęśliwego dziecka”, a dziś zaczęliśmy „12 ważnych opowieści – polscy autorzy o wartościach”.

 

Właśnie od przeczytania opowiadania o odpowiedzialności zaczęliśmy dzień. Co to znaczy być odpowiedzialnym? Co kojarzy się z odpowiedzialnością? Czy dzieci mogą być odpowiedzialne za siebie?

 

Każde dziecko wybrało jedną odpowiedzialność, napisało ją na karteczce i przykleiło na wspólnym plakacie, a ja ufam, że się z niej wywiąże.

 

W naszej klasie mamy kłopot z przestrzeganiem zasady, że słuchamy się nawzajem. Dzieci często zwracają się do mnie, że nie mogą się skupić, że czują się źle itp. z powodu zachowania kolegi czy koleżanki. Takie problemy powinniśmy rozwiązywać wspólnie, by uczniowie mieli okazję rozwijać swoje umiejętności społeczne. Na razie chciałabym, by dzieci wiedziały jakie mogą być skutki wyboru tego, a nie innego zachowania, dlatego wspólnie rozpracowaliśmy możliwe konsekwencje wynikające z przestrzegania lub nieprzestrzegania tej zasady.

 

Praca nad wartościami powinna trwać cały czas. Nie wystarczą jednorazowe zajęcia, ale myślę, że dzieci sporo dziś zrozumiały.

 

 

Czytaj dalej »