
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Foto: www.se.pl
Profesor dr hab. Jacek Raciborski – kierownik Zakładu Socjologii Polityki na UW
W niedzielę 8 listopada – w wersji elektronicznej, opatrując tekst tytułem „Analiza socjologa: Młodzież się przebudziła, ale ten bunt może zgasnąć”, a dzień później – w wersji papierowej pt. „Młodzież się przebudziła” „Gazeta Wyborcza” opublikowała artykuł prof. dr hab. Jacka Raciborskiego– kierownika Zakładu Socjologii Polityki w Instytucie Socjologii na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego. Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty tej publikacji, zachęcając do lektury jej pełnej wersji „u źródła”:
Mamy w Polsce bunt. Gwałtowny i na ogromną skalę*, jeśli weźmiemy pod uwagę, że odbywa się w warunkach pandemii COVID-19. Powód protestu pozornie jest oczywisty: skandaliczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego, trybunału, którego legalność jest w masowej skali kontestowana. Ale to tylko zapalnik. Grunt pod pokoleniowy bunt młodych uformował się wcześniej. Zapowiedziały go wybory prezydenckie 2020 roku. Socjologowie nie zdążyli tej prognozy ogłosić w artykułach naukowych. Ich napisanie i opublikowanie wymaga czasu. Na razie wstępne wyniki analizy ogłaszam w formie publicystycznej, mając na względzie pewne publiczne powinności mojej dyscypliny. Bo zmiana postaw politycznych młodzieży, zwłaszcza młodych kobiet, i jej zachowań wyborczych wydaje się epokowa.
W Polsce nigdy w przeszłości młode pokolenie wyborców aż tak wyraźnie nie odróżniło się od pokoleń starszych, a zwłaszcza od pokolenia dziadków. Spektakularny przyrost frekwencji w wyborach prezydenckich 2020 w młodym pokoleniu zlikwidował prawidłowość obserwowaną prawie we wszystkich demokracjach świata, że młodzi ludzie uczestniczą w wyborach istotnie rzadziej niż starsi. Frekwencja w II turze wyborów prezydenckich w kohorcie 18-29 lat wyniosła 67 proc., tyle samo, co w następnej kohorcie wiekowej 30-39 lat.
Po 2015 r. nastąpiła epokowa zmiana
To zupełne novum. W wyborach prezydenckich 2015 roku luka między tymi kohortami wynosiła 10 pkt proc., a w wyborach parlamentarnych 2019 roku była nawet wyższa, bo wyniosła 14 pkt proc. (46 proc. młodzież i 60 proc. trochę starsi)*. A więc w ostatnich wyborach prezydenckich młode pokolenie się zmobilizowało, całkowicie zasypało lukę i wyraziło przy tym istotnie odmienne preferencje.
Foto: www.facebook.com/jakub.aldarawsheh
Jakub Al-Darawsheh – uczeń klasy maturalnej XL LO im. Stefana Żeromskiego w Warszawie, który stał się jedną z pierwszych ofiar polityki władz oświatowych w sprawie zakazu uczniom i nauczycielom popierania i uczestniczenia w protestach przeciw orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zakazu aborcji.
Wieczorem 4 listopada Jakub Al-Darawsheh – uczeń klasy maturalnej XL LO im . Stefana Żeromskiego w Warszawie zamieścił na swoim fejsbukowym profilu następujący tekst:
Prześladowania się rozpoczęły!!!!!!
W ubiegłą środę ustawiłem jako zdjęcie profilowe grafikę sympatyzująca z Ogólnopolskim strajkiem kobiet wraz z numerem telefonu do Aborcji bez granic.
W piątek po pierwszych groźbach wspaniałomyślnych polityczek/polityków oraz kuratorek/kuratorów oświaty z całej Polski moja szkoła poprosiła mnie o zmianę zdjęcia profilowego na platformie MS Teams placówki. Wice Dyrektorka w pierwszym e-mailu poprosiła o zmianę zdjęcia, ponieważ uważała, że zawiera reklamę. W następnej niezbyt przyjaznej, wiadomości otrzymanej od Pani dyrektor, zostałem zobligowany do zmiany zdjęcia. Została tam przytoczona niezbyt jasna podstawa prawna. W odpowiedzi poprosiłem o podanie konkretnych przepisów zakazujących wyrażania swoich poglądów przez uczennice i uczniów. Do dzisiaj nie otrzymałem odzewu na moją prośbę.
Co więcej, część grona pedagogicznego nie wahała się obrażać i zastraszać uczennice i uczniów. Jedna z nauczycielek nazwała nas terrorystkami, wandalkami oraz osobami z zaburzeniami psychicznymi. Kolejnej nauczycielce, nie spodobało się moje zdjęcie profilowe.
Używając władczego tonu oraz krzyku nakazała mi zmianę zdjęcia. Twierdziła również, że Numer do aborcji bez granic i czerwona błyskawica przeszkadzają jej w prowadzeniu lekcji. Ta sama pedagożka oskarżyła mnie o uprawianie polityki i wieców na jej lekcjach, powołując się na obrazę jej uczuć. Gdy próbowałem, przedstawić swoje zdanie, nauczycielka przerwała mi i zakończyła swój monolog słowami: ,,Jest Pan na moich lekcjach. Ja sobie nie życzę, żadnych błyskawic i reklam. Mam nadzieję, że zmądrzeje Pan do następnej lekcji i zmieni swoje zdjęcie” Chciałbym zaznaczyć, że w żaden sposób nie przeszkadzałem w lekcji. Zgłaszałem się na wezwanie nauczycielki i odpowiadałem na pytania. Jedyną formą protestu było zdjęcie profilowe.
Jest mi niezmiernie przykro, że ,,topowe liceum” w Warszawie, uniemożliwia uczennicom i uczniom, swobodnego wyrażania swoich poglądów i opinii. Nie uczy ich także postaw obywatelskich i walki o swoją przyszłość. Bardzo martwi mnie fakt, że najprawdopodobniej szkoła dała się zastraszyć mazowieckiej kuratorce oświaty, a także nowemu Ministrowi Magii.
Szkoda, że placówka reklamująca się jako kuźnia przyszłej elity intelektualnej (klasizm!), równocześnie próbuję zastraszyć i stłamsić uczennice i uczniów bojących się o swoją przyszłość.
Źródło:www.facebook.com/jakub.aldarawsheh
Do opisanego powyżej wydarzenia nawiązała Zofia Grudzińska w swoim artykule „Wychowawcza rola szkoły?”, zamieszczonym 7 listopada na portalu „Obywatele Dla Edukacji”. Oto ten tekst – bez skrótów:
5 listopada zamieściliśmy tekst, który opatrzyliśmy tytułem” Ogólnopolski Strajk Kobiet zebrał postulaty protestujących, dotyczące edukacji.”. Dziś udostępniamy kolejny tekst z tego nurtu – tym razem pewnej nieformalnej koalicji oddolnych ruchów nauczycielskich, zaczerpnięty z fanpage EDU-klaster.
Protest z Wykrzyknikiem
Zmuszeni sytuacją zwołaliśmy nadzwyczajną Obywatelską Radę Pedagogiczną oddolnych ruchów nauczycielskich. Łącząc się we wspólnym głosie poparcia postulatów Ogólnopolski Strajku Kobiet, przedstawiamy propozycje koniecznych, naszym zdaniem, zmian w edukacji. Wyrażamy też stanowczy protest przeciwko próbom ograniczenia praw obywatelskich, naszych i naszych uczennic i uczniów.
Deklaracja Obywatelskiej Rady Pedagogicznej
My, nauczyciele, nauczycielki i aktywiści działający w oddolnych grupach powstałych na fali sprzeciwu wobec reformy minister Anny Zalewskiej oraz podczas mobilizacji środowiska oświatowego przed strajkiem z wiosny 2019, łączymy się we wspólnym głosie poparcia dla żądań Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.
Popieramy wybrzmiewające podczas ulicznych protestów hasła nawołujące do zmian w edukacji.
Wśród nich pojawiły się następujące postulaty:
-natychmiastowa dymisja ministra edukacji i nauki, Przemysława Czarnka;
-wprowadzenie do szkół edukacji seksualnej opartej na standardach WHO;
-wprowadzenie edukacji klimatycznej;
-wprowadzenie w szkołach działań antydyskryminacyjnych, również w kwestii pełnych praw osób ze społeczności LGBT+, edukacji równościowej oraz edukacji o prawach człowieka (wraz z przywróceniem obowiązku prowadzenia edukacji antydyskryminacyjnej do wymagań wobec szkół i placówek);
-zaprzestanie nauczania religii w szkołach publicznych i opłacania nauczania religii (nie tylko katolickiej) z budżetu państwa.
Ponadto domagamy się rozwiązania najbardziej palących problemów oświaty, które pojawiły się w związku z kryzysem pandemicznym.
Konieczne jest zatem:
Na portalu Fundacji Edukacji Domowej zamieszczono tekst zatytułowany „Metodyka nauczania zdalnego – jak uczyć online?”. Oto jego obszerne fragmenty:
[…] Przejście na tryb zdalnej pracy z pewnością będzie łatwiejsze dla nauczycieli, którzy właśnie w takiej formie wspierają edukację domową. Często szkoły przyjazne edukacji domowej zapewniają swoim Uczniom platformy edukacyjne lub wideokonsultacje. W tym czasie warto więc szczególnie czerpać z doświadczenia nauczycieli pracujących w trybie online z Uczniami będącymi w edukacji domowej.
E-learning jest dynamicznie rozwijającą się branżą. Nauczanie zdalne pozwala na zdobycie wielu różnych umiejętności bez wychodzenia z domu*, a na rynku nie brakuje usług zapewniających dostęp do zdalnych kursów językowych, wykładów tematycznych, wideokonferencji czy platform edukacyjnych przeznaczonych dla każdego – poczynając od przedszkolaków, a na seniorach skończywszy.
Wiele narzędzi do pracy zdalnej dedykowanych jest przede wszystkim nauczycielom. Dzięki nim można między innymi:
-tworzyć grupy zrzeszające całą klasę, w których możliwy jest przepływ informacji oraz dyskusje grupowe,
-przesyłać do Uczniów testy, ankiety i karty pracy utrwalające wiedzę i dające nauczycielowi informację zwrotną o wynikach,
-tworzyć łamigłówki, quizy, krzyżówki, zadania interaktywne,
-prowadzić lekcje online.
Należy pamiętać, że same narzędzia, choć dają wiele możliwości, nie są wystarczające, by nauczanie zdalne zostało przeprowadzone efektywnie. Nauka online nie jest przecież przeniesieniem szkolnej ławki do Internetu. Wymaga zupełnie innej metodyki, planowania pracy oraz innych typów zadań i aktywności. Przede wszystkim jednak nauczyciel musi przyjąć rolę tutora w procesie nauczania. Co to oznacza? Nauczyciel musi stać się dla swoich podopiecznych przewodnikiem, opiekunem, który pomaga Uczniowi obrać właściwy kierunek. Większość pracy spoczywa więc na Uczniu.* On sam musi pewne zadania wykonać i przyswoić wiedzę i właśnie za to jest odpowiedzialny. W takim procesie tylko pozornie rola nauczyciela jest mniejsza. W rzeczywis- tości wymaga ogromnego zaangażowania. Tutor musi bowiem odpowiednio zmotywować swoich uczniów i zainspi- rować ich na tyle, by w wolnym czasie samodzielnie chcieli pogłębiać wiedzę z danej dziedziny. To nie lada wyzwanie! Tak dzieje się w edukacji domowej. Tutorom przez lata udało się wypracować odpowiednią metodykę nauczania zdalnego, która zapewnia skuteczną naukę na odległość.
Gdy nauczyciel nie dysponuje takimi narzędziami jak kartkówki, oceny czy uwagi w dzienniczku, musi włożyć dużo więcej wysiłku, aby jego praca przyniosła oczekiwane rezultaty. Nauczyciel w nauczaniu zdalnym powinien więc inspirować, zachęcać, rozbudzać ciekawość i nie zapominać o dobrej zabawie! Bo przecież wtedy uczymy się najwięcej.
Ponadto lekcje online mają zupełnie inną dynamikę. W zależności od wykorzystanego narzędzia, nauczyciel może nie widzieć Uczniów przez kamerkę internetową, a jedynie rozmawiać z nimi na czacie. Zmienia się więc sposób interakcji. Aby utrzymać uwagę Ucznia, nie można go napominać i personalnie zwrócić uwagi. Trzeba natomiast zaintrygować i włączyć do prowadzenia lekcji. Uczniowie powinni czuć się współprowadzącymi, którzy mogą wyznaczyć lekcji odpowiedni kierunek, zadać pytania, podzielić się przemyśleniami. Najlepiej, gdyby takie lekcje miały charakter konwersatoriów. Rodzice korzystający w edukacji domowej ze wsparcia nauczycieli potwierdzają, że właśnie w taki sposób wyglądają zajęcia. Dzieci są po nich zmotywowane do pracy i odkrywania nowych obszarów edukacyjnych. […]
Jak uczyć, by nauczanie zdalne przyniosło oczekiwane rezultaty?
Polecamy lekturę obszernego eseju Agnieszki Graff „Coś w Polsce pękło, coś się wylało. Jak młodzi zerwali Wielki Kompromis z Kościołem”, który wczoraj (5 listopada) został zamieszczony na portalu OKO.press. Na początek proponujemy przeczytać kilka fragmentów, a wolniejszej chwili – całość:
„Prawica upiera się, że na ulice wyszła hołota, awanturnicy, barbarzyńcy. Kaczyński zobaczył dzieci manipulowane przez dorosłych. Tymczasem mamy do czynienia z młodymi ludźmi, którzy odmówili uczestnictwa w tej grze” – pisze w artykule dla OKO.press Agnieszka Graff,* pisarka, publicystka, wykładowczyni.
[…]
Coś pękło, coś się wylało. Skończył nam się w Polsce pewien kompromis. Jednak nie o „kompromis aborcyjny” tu chodzi, bo nic takiego nie istniało, lecz o dużo szerszy kompromis ustrojowy. Wielki Kompromis między państwem i Kościołem, ten na którym opierał się porządek III RP i tożsamość Polski po 1989.
„Rewolucja, która się zaczęła, to nie jest tylko walka o aborcję. To walka o wolność, którą w bardzo brutalny sposób naruszono, a aborcja jest jej symbolem”.
Cóż to za wolność, której aborcja jest symbolem? Chodzi o prawo do wyboru w sferze intymności – to jasne. O równość płci, której prawo kobiet do samostanowienia jest istotną częścią – to też oczywiste. I jeszcze wolność od PiS-u, któremu demonstranci każą wyp…ć, a koordynatorki protestów grzecznie zalecają dymisję.
Jednak prawdziwą stawką jest nasze wyobrażenie o sobie jako o społeczeństwie lub, jak woli prezes Kaczyński – narodzie. Protesty zapewne wkrótce wygasną, PiS zrobi w sprawie aborcji to, co zechce, ale zmiana kulturowa będzie nieodwracalna.
Stabilne relacje państwo-Kościół oparte zostały na ogromnej władzy i przywilejach tej instytucji. Episkopat miał stabilizować transformację ustrojową i proces wejścia do Unii w zamian za drastyczne ograniczenie praw kobiet i odrzucenie praw LGBT. […]
Młodzi ludzie nigdy o czymś takim nie słyszeli
Gdy przedstawiłam zarys Wielkiego Kompromisu podczas debaty publicznej zorganizowanej online przez Uniwersytet Otwarty im. Karola Modzelewskiego, zapytano mnie, jakie mam na jego istnienie dowody.
Najwyraźniej młodzi ludzie nigdy o czymś takim nie słyszeli. Cóż, nie został on nigdzie zapisany. Nie ma go w podręcznikach do historii. Ale dla pokolenia transformacji – zwłaszcza dla kobiet – jego istnienie było oczywiste.[…]
Podmiot bez orzeczenia
Wielki Kompromis skończył się nieodwołalnie. Rozpadał się po kawałku. Mniej więcej dekadę temu Kościół sam abdykował z roli sojusznika demokracji i modernizacji (a może przestał udawać, że nim jest), a potem posłuszeństwo wypowiedziały kobiety – 2016 rok przejdzie do historii jako narodziny masowego ruchu kobiecego w Polsce.
Foto: screen z pliku www.youtube.com
Wczoraj (5 listopada) na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono tekst jego redaktora naczelnego – Marcina Polaka zatytułowany „Dyrektor jako menadżer cyfrowej edukacji w szkole”. Jest to promocja 50-o minutowego wideonagrania wystąpienia Dariusza Stacheckiego – dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 im. Feliksa Szołdrskiego w Nowym Tomyślu podczas webinaru Akademii Cyfrowego Edukatora. Oto fragmenty tego tekstu i link na You Tube do pliku z nagraniem „Dyrektor szkoły jako manager edukacji cyfrowej w szkole”:
Szkoły na przestrzeni lat „zbierają” wiele różnych technologii edukacyjnych, kupowanych z różnych środków lub otrzymanych w różnych projektach. Jeśli pozostawimy ten proces samemu sobie – niemal pewne jest, że taka szkoła będzie pełna technologii, ale niezdolna do ich efektywnego i optymalnego wykorzystania w procesie edukacji. Rola dyrekcji w planowej i mądrej cyfryzacji edukacji w szkole jest kluczowa.
Dyrektor szkoły odpowiada za budowanie cyfrowego środowiska edukacyjnego i kulturą wykorzystania cyfrowych narzędzi w pracy nauczyciela i ucznia – uważa Dariusz Stachecki, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 im. Feliksa Szołdrskiego w Nowym Tomyślu (wcześniej Gimnazjum nr 3), który 28.10 br. podczas webinaru Akademii Cyfrowego Edukatora dzielił się z innymi dyrektorami swoimi wieloletnimi doświadczeniami w budowaniu nowoczesnej szkoły zaprzyjaźnionej z technologiami edukacyjnymi. Działania te powinny być długofalowe i zaplanowane – nie da się wypracować dobrego modelu w bardzo krótkim czasie.
W takim szkolnym edusystemie dyrektor powinien zadbać o jednolity i jednorodny zestaw narzędzi cyfrowych dla nauczycieli i uczniów (np. Microsoft Office 365), standaryzację urządzeń IT, transparentność całego środowiska cyfrowego, odpowiednie kanały komunikacji cyfrowej do współpracy w gronie pedagogicznym oraz między nauczycielami i uczniami lub nauczycielami i rodzicami, a także o cyfrowe repozytoria, które będą wspierać proces uczenia się w jego szkole.
Ale żeby wszystkie usługi edukacyjne sprawnie działały w szkole, po pierwsze trzeba zadbać o sieć. Bez stabilnego i szerokopasmowego internetu niewiele będziemy mieć pożytku nawet z najlepszych narzędzi cyfrowych. W każdej klasie i na terenie całej szkoły musimy zapewnić dobry dostęp do sieci dla wszystkich nauczycieli i uczniów. I nie ma najmniejszego sensu jej blokować dla uczniów. Natomiast trzeba zadbać o bezpieczeństwo i odpowiednią kulturę korzystania z sieci przez społeczność szkolną.
Zapraszam do posłuchania dyrektora Stacheckiego – TUTAJ
Na portalu „Edukacja w działaniu/Education in Action” zamieszczono tekst, który zasługuje na zapoznanie się z nim. Zapraszamy do lektury:
Foto: www.arcgis.com
Jednak rewolucja – szesnastka dla edukacji
Postulaty, o których krzyczy środowisko szkolne
1.Zagwarantowanie edukacji odpartyjnionej dla uczennic i uczniów. Polityka, rozumiana jako zaangażowanie obywatelskie w sprawy ważne, jest częścią wychowania obywatelskiego. Natomiast partyjność to ingerowanie w sprawy szkoły z pobudek partyjnych, krótkoterminowych partyjnych celów lub modnych trendów.
2.Zagwarantowanie edukacji o wysokiej jakości dla uczennic i uczniów, w tym edukacji seksualnej, klimatycznej, obywatelskiej, dostępnej dla wszystkich szczególnie w warunkach pandemii.
3.Wspieranie samoorganizacji i samorządności uczennic i uczniów – w szkole i poza nią. Uczniowie są powodem, dla którego szkoła istnieje. Są też aktywnymi obywatelkami i obywatelami. Spójrzmy na obecne protesty. […]
Wszystkie szesnaście postulatów – TUTAJ
Ogólnopolski Strajk Kobiet zebrał główne postulaty protestujących. Kilka z nich dotyka szkolnictwa. W ramach drugiego postulatu – Państwa wolnego od zabobonów – czytamy o: rzetelnej edukacji seksualnej, edukacji szkolnej zgodnej z wiedzą naukową, religii w parafiach i na koszt Kościoła.
Bez edukacji, nie ma pełni demokracji. Jest po prostu jednym z jej filarów Edukacja gwarantuje też zmniejszenie kłopotów związanych z brakiem praworządności oraz świadomości praw człowieka. W czasie kryzysu i rozkładu demokracji na świecie, wielokrotnie słyszymy jak słowo „edukacja” jest odmieniane na wszelkie sposoby, w każdym temacie.
Nikt nie ma wątpliwości, że ważnym miejscem, gdzie ma miejsce „edukacja” jest szkoła. Może być to dobrze lub kiepsko wykorzystany czas. Aby był wykorzystany dla przygotowania rozumnych i podejmujących świadome decyzje obywateli i obywatelek, warto w obecnej rewolucji zawalczyć o szkołę.
W polskiej historii o edukacji mówiono wiele – o jej kluczowej roli w nowej rzeczywistości, o jej podniosłej roli dla narodu, i uwolnieniu ludzkiego potencjału i kształtowaniu pokoleń. Niestety w momentach przełomu, edukacja nie znajduje swojego należytego miejsca. Tak było podczas obrad Okrągłego Stołu: na przykład o mediach rozmawiano na sześciu spotkaniach, w temacie organizacji młodzieżowych spotkano się pięć razy, o mieszkalnictwie cztery razy, a o górnictwie dziewięć – a szkolnictwu poświęcono jedynie półtora spotkania (z czterech, które odbyły się w podstoliku nauki, oświaty i postępu technicznego). Oczywiście – każda rewolucja ma swoje tematy i priorytety. Ale oświata nie powinna zostać kolejny raz zmarginalizowana bo to będzie rodziło konsekwencje w przyszłości. W nowym ładzie prawdopodobnie nikt tym tematem nie będzie chciał się poważnie zająć. […]
Cały artykuł, a w nim więcej o konferencji prasowej, na której przedstawiono osoby z Rady Konsultacyjnej oraz rozpoczęto dyskusję m.in. na temat edukacji – w dalszej części tekstu na stronie portalu „Edukacja w Działaniu” – TUTAJ
Źródło: www.edukacjawdzialaniu.pl
Screen z publikacji: „Prawa dziecka. Materiały dydaktyczne dla nauczycieli. UNICEF [Źródło: TUTAJ]
Na portalu „Obywatele Dla Edukacji” zamieszczono wczoraj (3 listopada) tekst, którego autorką jest Zofia Grudzińska, zatytułowany „Minister się łudzi…”. Jest to przede wszystkim treściwa analiza niekompetencji aktualnego szefa edukacji w obszarze prawa międzynarodowego, a konkretnie Konwencji o Prawach Dziecka. Poniżej zamieszczamy ten tekst w całości:
Pan Czarnek, który bardzo niedawno dostał tekę ministra edukacji, niewiele miał czasu, aby się zapoznać ze specyfiką resort, którym zarządza. Wszyscy mamy oczywiście nadzieję, że w pracujący w Ministerstwie urzędnicy znają Prawo Oświatowe. Najwyraźniej jednak zabrakło znajomości innego, absolutnie podstawowego, międzynarodowego aktu prawnego – Konwencji o Prawach Dziecka (całość dostępna TUTAJ ). Artykuł 29 stanowi mianowicie:
“Państwa-Strony są zgodne, że nauka dziecka będzie ukierunkowana na: a) rozwijanie w jak najpełniejszym zakresie osobowości, talentów oraz zdolności umysłowych i fizycznych dziecka; b) rozwijanie w dziecku szacunku dla praw człowieka i podstawowych swobód oraz dla zasad zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych”.
Można by więc dowodzić, że nauczyciele i nauczycielki, którzy – zgodnie z domniemaniami pana Czarnka – namawiają uczniów i uczennice do udziału w protestach, działają zgodnie z zapisami Deklaracji i nie mogą być za te czyny pociągania do odpowiedzialności karnej. Wszak rozwijają w dziecku szacunek dla podstawowych swobód człowieka.
Można by zadać inne pytanie – czy “dzieciaki” mają prawo brać udział w protestach? Otóż artykuł 12 Konwencji stanowi, iż
“Państwa-Strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształtowania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka”
Kwestia prawa aborcyjnego dotyczy nie tylko przyszłości obecnej młodzieży, ale i ich obecnego życia – skoro współżycie płciowe osób powyżej 15 roku życia jest legalne (pod warunkiem, że druga osoba ma co najmniej 17 lat). To jest więc powód, dla którego personel szkół nie może odwodzić swoich wychowanków od udziału w protestach społecznych.
Ale naprawdę nie trzeba wdawać się w zawiłości interpretacji prawnej. Fakty są bowiem takie, że uczniowie masowo, z własnej inicjatywy biorą udział w protestach Strajku Kobiet. Panie ministrze, skoro już podjął się pan zarządzania resortem edukacji, niechże pan działa na podstawie rozeznania rzeczywistości, a nie przekazu dnia płynącego z Nowogrodzkiej!
Co do osobistego udziału w protestach, nauczyciele też mają swoje prawa – prawo do swobodnego wyrażania poglądów też do nich należy.
Gdyby zaś ktokolwiek z nauczycielskiej rzeszy przestraszył się ministerialnego pohukiwania, Związek Nauczycielstwa Polskiego informuje, że pan Czarnek nie ma narzędzi prawnych, by realizować swoje pogróżki (zajrzyjcie TUTAJ ).
Minister się łudzi, że gdy tupnie wiernopoddańczą nóżką, masy uczniowskie i świadomi swoich praw oraz obowiązków nauczyciele posłusznie zatańczą w takt.
Cóż, marzyć każdy może. Co innego – odpowiedzialnie rządzić polską oświatą.
Jako świadomi i odpowiedzialni obywatele – nie damy się zastraszyć. Ani jako uczniowie, ani jako rodzice, opiekunowie i dziadkowie, ani jako nauczyciele.
Źródło: www.obywateledlaedukacji.org
Zobacz także:
Portal „mama:Du”: Dyrektor warszawskiego LO odpowiedział na groźby ws. strajku kobiet. Jego list to mistrzostwo świata – TUTAJ
Źródło: www.mamadu.pl
Foto: www.pbs.twimg.com
Jakub Wencel – dziennikarz, publicysta, autor tekstów publikowanych w książkach, m.in. w książce „Delfin w malinach”.
W ramach rutynowego przeglądania różnych portali, blogów, fenpage i stron głównych mediów, trafiliśmy na tekst, zamieszczony 29 października na stronie „Krytyki Politycznej”. Jego autorem jest Jakub Wencel, a tytuł – „Pokolenie JP2 kontra pokolenie .JPG”. Proponujemy, na początek, lekturę kilku wybranych fragmentów:
‚[…] PiS nie rozumie natury protestów, bo zawekował się demograficznie w podobny sposób, w jaki jego poprzednicy z PO zawekowali się geograficznie w swojej bańce informacyjnej.* Tak samo, jak PO nie rozumiało, że mieszczańska estetyka społeczeństwa obywatelskiego i bliskie jej tematy nie trafiają na prowincję, tak PiS nie zrozumiał, że z katolicko-narodowego panteonu autorytetów, wartości, punktów sporu, symboli może wyciskać wszystkie soki na poziomie instytucji trafiających do „boomerów” i czterdziesto- oraz pięćdziesięciolatków ostatniego pokolenia czynnej Solidarności, ale za nic nie skapują one na grzeszne głowy młodszych pokoleń.
Konserwatywne elity zamotały się w fantazji o młodzieży kultywującej „żołnierzy wyklętych”, Inkę, Pileckiego, formacjach „straży kibicowskiej”, gotowej w każdej chwili zmobilizować się spod trzepaków w obronie polskich kobiet przed „imigranckim najeźdźcą”, i są przekonane, że malująca na ścianach ministerstw i kościołów napisy „jebać PiS” młodzież to głośna anomalia systemu, której wystarczy wypuścić ten sam zużyty bestiariusz autorytetów: papieża, Wyszyńskiego, Lecha Kaczyńskiego. Kto by pomyślał jednak, że dzisiejsi nasto- czy dwudziestolatkowie nie chłoną hierarchii kultury, którą wyznacza lista bestsellerów w okienkach Poczty Polskiej?.[…]
Teraz, kiedy na ulice wyszła „milcząca większość” (przynajmniej ta z miast: ale już nie są to wyłącznie miasta duże) młodszej lub starszej młodzieży, okazało się, że wygląda ona jak motłoch z najgorszych koszmarów prawicowych liderów, którzy myśleli, że po 2015 ustanowili w Polsce nie tylko rząd, ale i rząd dusz. Pokolenie JP2 nie zauważyło, że wyrosło pod nim (także już częściowo przez nie samo wychowane) pokolenie .JPG.
To pokolenie, które ma gdzieś nie tylko konserwatywno-kościelny panteon wartości, bo wychowały je internet, memy, Netflix, k-pop i influencerzy. To pokolenie, które nie czuje się w jakikolwiek sposób zobowiązane do przestrzegania konwenansów życia społecznego i jakichś estetycznych reguł, które miałyby wyznaczać sposób, w jaki mogą wyrażać własną opinię. Większość swojego życia spędzili całkowicie zanurzeni w anglocentryczną przestrzeń informacyjną, strumień treści kulturowych, który pokazywał im, że to, co dla konserwatywnej prawicy i tradycjonalistycznych dziadków oraz rodziców jest bolszewicką egzotyką (czyli np. prawo do aborcji), dla śledzonych przez nich youtuberów, tiktokerów czy bohaterów seriali jest świętym standardem. Co więcej, standardem, którego należy się domagać i który można afirmować.
Foto: www.g.gazetaprawna.pl
Wczoraj na portalu EDUNWES.PL zamieszczono artykuł jego redaktora naczelnego – Marcina Polaka, zatytułowany „Jak zarażamy się w klasie?” Jako że jest to niedługi tekst – publikujemy go bez skrótów:
Wraz z upływem czasu pojawia się więcej danych uzyskanych z badań, które mogą nam pomóc w walce z COVID-19, także w szkołach. Albo jeszcze bardziej nas nastraszyć… Z badań naukowych wynika, że najczęściej zarażamy się w zamkniętych pomieszczeniach (czyli jednak nie w parkach, lasach, na cmentarzach, placach zabaw, manifestacjach itp.). W klasie szkolnej dość łatwo się mogą zarazić się wszyscy, jeśli wśród obecnych jest osoba emitująca zaraźliwe wirusy, a nie przestrzegamy podstawowych zasad. Maski i właściwie rozumiana wentylacja to klucz do zapobiegania dalszym zarażeniom.
W hiszpańskim portalu El Pais ukazała się rozmowa z profesorem José Luisem Jiménezem, chemikiem atmosferycznym na Uniwersytecie Colorado Boulder w Stanach Zjednoczonych, który jest specjalistą od badania aerozoli.
Ryzyko infekcji w zamkniętych pomieszczeniach jest największe, ale można je zdecydowanie zmniejszyć. W czerwcu br. profesor Jiménez udostępnił narzędzie do symulacji roznoszenia się wirusa w różnych sytuacjach (COVID Airborne Transmission Estimator). Symulacja ta korzysta z różnych opublikowanych danych, choć jak przyznaje jej twórca, dokładność estymacji jest ograniczona, ponieważ poszczególne, nawet podobne, sytuacje mogą się znacząco różnić, np. nie wiadomo, ile zaraźliwych wirusów emituje zakażająca osoba (pacjent 0). Naukowcy prowadzili różne symulacje dla zamkniętych pomieszczeń, zakładając, że w opisywanych sytuacjach wszystkie osoby zachowują dwumetrowy dystans i wszystkie są tak samo narażone na zakażenie. Przyjęto też, że wszyscy korzystają ze zwykłych masek materiałowych lub chirurgicznych oraz mówią głośno – co sprzyja rozprzestrzenianiu się aerozoli w pomieszczeniu.











