
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Foto: ww.facebook.com/pawel.lecki79
Paweł Łęcki – nauczyciel języka polskiego w II Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Sopocie. Od paru miesięcy najpoczytniejszy komentator od tematów edukacyjnych. Jego profil jest obserwowany przez 45 285 użytkowników.
Oto fragmenty posta, jaki Paweł Łęcki zamieścił wczoraj (3 grudnia 2020 r.) na swoim fejsbukowym profilu:
Pewien 19-latek zarabia na pisaniu klasówek w ramach edukacji zdalnej. Pisze je dla tych rodziców, którzy potrzebują bardzo dobrych ocen swoich dzieci. Gdy proponuje korepetycje, że może po prostu nauczy, to raczej ich nie chcą.
W wielu przypadkach polska szkoła służy do tego, żeby dorośli ludzie mogli pochwalić się ocenami swoich podopiecznych*. Pewnie dlatego tak dużo uczniów ściąga na sprawdzianach online, gdyż zarówno rodzice, jak i nauczyciele nie przerobili podstawy programowej życia, a za to mają w głowie realizację podstaw programowych osiągnięć. […]
W czasie pandemii w zasadzie nic się nie zmieniło. Edukacja zdalna sprowadza się do debaty nad tym, jakie będą egzaminy. Egzaminy też nie są złe same w sobie. Tylko w Polsce nie jesteśmy w stanie ustalić, czemu tak naprawdę mają służyć i co tak naprawdę sprawdzać.
Edukacja zdalna może mieć sens, ale tylko wtedy, gdy uczniowie nie będą z niej znikać. Gdy uczeń jest w klasie stacjonarnie, to choćby rzeczywiście nic nie robił, to jednak siłą rzeczy trochę posłucha. Gdy jest na zdalnym, to czasem nie posłucha nic, gdyż przesunie się o milimetr w łóżku i zacznie grać w Fortnita. […]
Na stronie Centrum Prasowego UMCS zamieszczono przed tygodniem informację, zatytułowaną Raport „Moje samopoczucie w e-szkole”. Oto jej fragmenty:
„Nauczyciel, czyli kto? jest kolejnym głosem w dyskusji na temat skutków e-edukacji. […] Przeprowadzone badania są częścią szerszego projektu badawczego „Szkolne samopoczucie uczniów i nauczycieli w kontekście zadań przyszłościowych” realizowanego pod kierownictwem dr hab. Izabelli M. Łukasik, prof.UMCS przez zespół badawczy z Katedry Pedeutologii i Edukacji Zdrowotnej UMCS. Celem badań było Raport „Moje samopoczucie w e-szkole”
W raporcie zaprezentowano ilościowe wyniki badania realizowanego za pomocą autorskiego, przygotowanego przez pracowników Katedry kwestionariusza „Moje samopoczucie w e-szkole”. Konstruując narzędzie, autorki odniosły się do modelu opartego na teorii dobrobytu i oceny samopoczucia Allardta (1989), która daje możliwość odwołania do nauczania i edukacji oraz osiągnięć szkolnych. […]
Zapraszamy do lektury raportu „Samopoczucie ucznia w e-szkole”
Plik pdf „Moje samopoczucie w e-szkole_Raport z badań”– TUTAJ
Źródło: www.www.umcs.pl
Dla tych, którzy nie mają w tej chwili czasu aby przeczytać liczący 76 stron tekst zamieszczamy:
KOŃCOWE WNIOSKI RAPORTU – TUTAJ
Dziś proponujemy najnowszy post z bloga Anety Lechman – nauczycielki WF w V LO w Gdańsku. Nie przypadkowo odnaleźliśmy w internetowym wszechświecie akurat ten blog. Jest to efekt poszukiwania niepodejmowanego przez nas tematu, jakim jest – zdawałoby się niemożliwa, jak praktyczna nauka zawodu w szkolach branzowych – zdalna lekcja wychowania fizycznego.
Oto obszerne fragmenty tekstu zamieszczonego 13 listopada, zatytułowanego „Rozmawiajmy z uczniami na zdalnych lekcjach WF! Oto jeden z moich pomysłów na WF online: ‚Wychowanie fizyczne dawniej i dziś’”.
Takimi słowami Aneta Lechman wprowadziła w problematykę posta:
Lekcje WF online nigdy nie zastąpią i nie zmotywują ucznia tak do pracy, jak te w warunkach tradycyjnych. Lubię jednak patrzeć na sytuację w której się znalazłam jak na wyzwanie, a nie jak na problem. Wyobrażam sobie jak mogę wykorzystać fakt, że spotykam się z moimi uczniami tylko przed ekranem komputera i co mogę im zaproponować czego nigdy w tradycyjnych warunkach nie udałoby mi się zrealizować. Dla mnie najważniejsze to rozmowa z uczniami. Rozmowa o wszystkim!
A oto obszerny fragment właściwego tekstu:
Zdalne lekcje wychowania fizycznego to nie lada wyzwanie dla nas nauczycieli WF. Lekcje WF online nigdy nie zastąpią i nie zmotywują ucznia tak do pracy, jak te w warunkach tradycyjnych. Lubię jednak patrzeć na sytuację w której się znalazłam jak na wyzwanie, a nie jak na problem.
Zastanawiam się jak mogę wykorzystać fakt, że z moimi uczniami spotykam się tylko przed ekranem komputera? Czy mogę im zaproponować coś, czego nigdy w warunkach tradycyjnych nie udałoby mi się zrealizować, bo po prostu nie miałabym okazji?
Lekcje zdalne to okazja do porozmawiania na przeróżne tematy. WF tradycyjny to przecież przede wszystkim aktywność fizyczna. Teraz mamy okazję przekazać uczniom dużo ciekawych informacji na tematy zdrowotne, sportowe czy podyskutować po prostu o tym co ich interesuje. Quizy, gry, testy, prezentacje, filmiki wszystko to fajne, ale nie zapominajmy by szukać pretekstu do zwykłych rozmów. Potrzebują tego nasi uczniowie i my.
Jednym z moich pomysłów na lekcje online jest myśl by przenieść się w czasie i spróbować dowiedzieć jak kiedyś wyglądały lekcje wychowania fizycznego.
Poniżej scenariusz na jeden z moich pomysłów. Dodam, że już sprawdzony czyli – „Wychowanie fizyczne dawniej i dziś.”
Wychowanie fizyczne dawniej i dziś – pomysł na scenariusz lekcji
Fpoto: www.facebook.com/HakerEdukacji/
Adam Jurkiewicz – trener języka programowania Python, robotyki, mechatroniki, technologii komputerowych.
Oto obszerne fragmenty artykułu Adama Jurkiewicza zamieszczonego wczoraj na portalu „Superbelfrzy.RP”:
Programowanie jako kompetencja XXI wieku
Wszyscy na pewno doskonale zdajemy sobie sprawę, że programowanie i robotyka to nośne tematy. Każdy człowiek powinien zdawać sobie sprawę z tego, jak wielką rolę w dzisiejszych czasach odgrywają komputery. Te w smartfonach, te w parkometrach, w pralkach, a nawet w lodówkach. Zatem w jaki sposób nasza szkoła powinna przygotowywać młodych ludzi do tych wyzwań?
Zalecenia Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej w sprawie kompetencji kluczowych w procesie uczenia się przez całe życie z 2006 roku obejmują:
1.kompetencje w zakresie czytania i pisania.
2.kompetencje językowe.
3.kompetencje matematyczne oraz kompetencje w zakresie nauk przyrodniczych, technologii i inżynierii .
4.kompetencje cyfrowe.
5.kompetencje osobiste, społeczne i w zakresie uczenia się.
6.kompetencje obywatelskie.
7.kompetencje w zakresie przedsiębiorczości.
8.Świadomość i ekspresja kulturalna.
[…]
Dlaczego kompetencje kluczowe i umiejętności podstawowe mają duże znaczenie?
Każdy ma prawo do kształcenia, szkolenia i uczenia się przez całe życie, które mają charakter włączający, spełniają kryteria wysokiej jakości oraz służą nabywaniu kompetencji kluczowych i umiejętności podstawowych. Tego rodzaju kompetencje i umiejętności są warunkiem samorealizacji i rozwoju osobistego oraz zwiększenia szans na rynku pracy, a także kluczem do włączenia społecznego i aktywnej postawy obywatelskiej. […]
Wiedza, umiejętności i postawa nauczycieli i członków kadry kierowniczej szkół w UE mają ogromne znaczenie. Poziom ich nauczania i ich profesjonalizm mają bezpośredni wpływ na wyniki uczniów.
Wymagania stawiane nauczycielom, członkom kadry kierowniczej szkół i edukatorom nauczycieli są wysokie. Osoby te odgrywają zasadniczą rolę w zapewnianiu wysokiej jakości edukacji wszystkim osobom uczącym się, dlatego muszą stale rozwijać swoje kompetencje. Ich kształcenie formalne oraz ustawiczne doskonalenie zawodowe musi być najwyższej jakości, niezbędne jest także zapewnienie im dostępu do specjalistycznego wsparcia w trakcie całej kariery.
Spadek prestiżu zawodu i niedobór personelu mogą negatywnie wpływać na jakość edukacji szkolnej w wielu państwach członkowskich UE. W związku z tym większość państw stara się motywować i wspierać nauczycieli i kadry kierownicze szkół na drodze do doskonalenia się w tych wymagających zawodach, a jednocześnie próbuje przyciągnąć większą liczbę odpowiednich kandydatów do pracy w edukacji szkolnej.
Więcej możecie przeczytać – TUTAJ
Cały artykuł, w tym także możliwość obejrzenia i wysłuchania prawie półtoragodzinnej rozmowy z Adamem Jurkiewiczem o programowaniu i robotyce w kontekście kompetencji kluczowych – TUTAJ
Źródło: www.superbelfrzy.edu.pl
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska
W sobotę 28 listopada Tomasz Tokarz zamieścił na swoim profilu tekst, który na początku został opatrzony taką sygnaturą:
Nie wchodząc w problem kto pierwotnie był jego autorką – zamieszczamy poniżej ten tekst – bez skrótów:
By prowadzić satysfakcjonujące zajęcia, nauczyciel nie potrzebuje wielkich przygotowań przed ekranem czy scenariuszy – tylko przed własnym obliczem, przed własnym mentalnym lustrem. Po to, by stać się rozumiejącym siebie i drugiego człowieka OBECNYM i UWAŻNYM DOROSŁYM, który nie przypisuje uczniom złych intencji. Nikt tego nie lubi – albo inaczej – każdy lubi zaufanie, bo wtedy może nareszcie uwierzyć albo zacznie wierzyć w siebie?
W dziecku obdarzonym zaufaniem z czasem uruchamia się chęć i myśl, że „skoro n-l/ka we mnie wierzy, to może umiem, dam radę, spróbuję?” – Czasem pojawia się też w dziecku, któremu się nagle ufa, presja, by nie zawieść dorosłego: „On/a we mnie wierzy, nie mogę jej/jego zawieść”. Myślę, że warto o tym pamiętać i zdjąć z dziecka tę presję. Zamiast potęgować ją przy niepowodzeniu słowami: „Zawiodłam/em się…, przykro mi,… myślałam/em, że… Ile jeszcze…”, mówić, jak ważne jest to, byśmy popełniali błędy i uczyli się na nich – w myśl załączonego posta Marzeny Żylińskiej – TUTAJ
Jak wspaniałymi nauczycielami one – te błędy – mogą wtedy być!
Warto być tym dorosłym, doceniającym każdy przejaw, choćby najmniejszy, aktywności ucznia, która jest z kolei sygnałem tego, że dziecko wychodzi ze swojej skorupki, w której się schowało z obawy przed oceną czy niezadowoleniem dorosłego. Że powoli ufa, że jak nie spełni oczekiwań, to nie dostanie po głowie i że może spróbować jeszcze raz i jeszcze raz i… dopóki jedzie na tej energii chęci i motywacji, że może eksperymentować do woli z tym, co go interesuje. Po to przecież jest aż 12 lat szkoły.
Szkoła nie jest miejscem dla uczniów, którzy wszystko wiedzą albo za chwilę mają wiedzieć, bo przecież podobno czytają i słuchają… NO NIE! Mózg przecież potrzebuje czasu na produkcję neuroprzekaźników, zdrowego jedzenia, spokoju, snu, relaksu, zaciekawienia się itd., by naprawdę pojawiła się chęć uczenia się.
Nie będziemy przypisywali sobie tej zasługi – na informację o tym nagraniu „wpadliśmy” na profilu Koleżanki Ewy Morzyszek-Banaszczyk – dyrektorki Szkoły Podstawowej nr 137 im. A. Kamińskiego w Łodzi. A jest to półgodzinny „esej mówiony” Dawida Łasińskiego – nauczyciela chemii, znanego przede wszystkim jako „Pan Belfer”.
Poniżej zamieszczamy link na You Tube, gdzie można obejrzeć, a przede wszystkim wysłuchać tego „szczerego aż do bólu” monologu, skierowanego do uczniów, ich rodziców, ale także do nauczycieli, któremu autor i wykonawca nadał – trochę prowokacyjny – tytuł: „Belfer nagi przed kamerką – zdalne lekcje”:
Plik na You Tube – „HIT! Belfer nagi przed kamerką – zdalne lekcje” – TUTAJ
Dawid Łasiński podczas wystąpienia
A oto tekst, zamieszczony na stronie You Tube:
Ważne – wysłuchaj do końca. Nie oceniaj po kilku zdaniach na początku i nie oglądaj od połowy. Moje słowa kierują przede wszystkim do rodziców, uczniów i na końcu do nauczycieli. Wyrażam swoją opinię opartą na własnych doświadczeniach oraz doświadczeniach innych, którzy dzielą się nimi w sieci i nie tylko. Nie są to opinie wszystkich i z pewnością jest to tylko jeden z wycinków spraw które dzieją się dookoła nas i które są związane z edukacją. Nie mam na myśli i celu nikogo urazić.
Zależy mi na wypowiedzeniu tego co czytam w różnych miejscach i przekazaniu tego dalej. A może to jest materiał na viral w sieci?
Ty decydujesz, czy jest wart Twojego komentarza, reakcji i udostępnienia. Proszę o brak zbędnego hejtu i merytoryczną dyskusję.
Najpierw postarajmy się usłyszeć i wysłuchać i dopiero potem wyciągajmy swoje wnioski. Trzymam za nas kciuki!
Komentarz redakcji:
Sugerujemy, aby – jeśli identyfikujecie się ze stanowiskiem autora w poruszanych tam kwestiach, a także jeśli właśnie teraz kolega Dawid Łasiński Was przekonał do swoich poglądów – rozważyć możliwość zaprezentowania tego nagrania podczas najbliższego zebrania z rodzicami.*Proponujemy, aby zaprosić na nie także uczniów – ich dzieci i obejrzeć ten film wspólnie. A potem zorganizować dyskusję nad zaprezentowanym tam stanowiskiem w sprawie oceniania, zdalnego nauczania-uczenia się i roli rodziców w tym procesie. [WK]
*Oczywiście także w wersji zdalnej – w formule wideokonferencji.
Foto: AP/Associated Press/East News[www.wiadomosci.radiozet.pl]
„Gazeta Prawna”, artykułem Magdaleny Smyk pt. „Badania nad nauką zdalną: Zaległości mogą nie zostać przez uczniów nadrobione” wyszła poza nasze polskie edukacyjne podwórko i poinformowała jak z edukacją zdalną w czasie pandemii radzą sobie bogatsi od nas. Oto fragmenty tej publikacji:
Jak nigdy wcześniej temat organizacji edukacji zajmuje wszystkich, bo trudno przewidzieć, jak długo szkoły pozostaną zamknięte. W tej sytuacji pedagodzy i rodzice są zmuszeni, często ad hoc, sami organizować lekcje online.
Ten brak przygotowania państwa do prowadzenia nauczania zdalnego przekłada się na różnice w dostępie do nauki i jakość edukacji domowej. Badacze przekonują, że powstałe w ciągu kilku miesięcy zaległości mogą nie zostać już przez uczniów nadrobione.
Zespół Alison Andrews z Institute for Fiscal Studies zbadał, jak z perspektywy rodziców i dzieci wygląda zdalna edukacja w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że w zamożnych rodzinach uczniowie spędzają średnio 5,8 godziny dziennie na nauce, a ich koledzy z biedniejszych rodzin – 4,5 godziny. Wydaje się, że różnica jest niewielka. Ale w perspektywie trzech miesięcy zamknięcia szkół, to łącznie ponad dwa tygodnie (z sobotami i niedzielami), w których jedne dzieci się uczą, a drugie nie. A wystarczy zaledwie jedna godzina tygodniowo (!) dodatkowej nauki, jak przekonują badacze IFS, by różnice w umiejętnościach były znaczące. […]
Do podobnych wniosków doszedł Thijs Bol (Uniwersytet Amsterdamski), który badał zdalną naukę w Holandii. Ustalił, że zamożność gospodarstwa domowego w znaczący sposób przekładała się na dostęp do komputera czy innych urządzeń elektronicznych, które mogą służyć do nauki, a także na czas poświęcany przez rodziców na pomoc dzieciom. Nie bez znaczenia był też poziom wykształcenia rodziców: ci po studiach nie tylko częściej mieli poczucie, że są w stanie pomóc dzieciom, lecz także faktycznie znajdowali na edukację domową znacząco więcej czasu. W Danii analogiczne nierówności zaobserwowano dla częstotliwości wypożyczania online książek dla dzieci i młodzieży. […]
Trudne czasy wymagają trudnych i kosztownych decyzji – podejmując je, warto mieć na uwadze długofalowe koszty. Strach przed chorobą i skojarzenie jej rozprzestrzeniania się z dużymi skupiskami ludzi, jakimi są szkoły, są naturalne. Ale konsekwencje zamknięcia stacjonarnej edukacji mogą być poważniejsze, niż jesteśmy to sobie na dziś w stanie wyobrazić. Wiele państw jako priorytetowe traktuje niedopuszczenie do kolejnego edukacyjnego lockdownu. U naszych zachodnich sąsiadów mimo działających szkół udaje się utrzymać pandemię pod kontrolą. Jednak Niemcy wdrożyli wiele szczegółowych procedur sanitarnych, ograniczyli biurokrację, przygotowali się do pandemicznej jesieni i zimy w szkole – i trzymają się narzuconego reżimu. Bo o to, żeby edukacja była naprawdę powszechna i równa, zadbać musimy my wszyscy.
Cały artykuł „Badania nad nauką zdalną: Zaległości mogą nie zostać przez uczniów nadrobione” – TUTAJ
Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl
Jako że zbliża się nieuchronnie okres semestralnej klasyfikacji – dziś proponujemy lekturę artykułu Danuty Sterny – „Jak oceniać w czasie procesu zdalnego nauczania?”. Poniżej zamieszczamy tylko jego początek i tytuły kolejnych fragmentów – odsyłając do pełnej wersji na stronie CEO:
Rysunek: Danuta Sterna
Artykuł jest poświęcony ocenianiu w czasie procesu nauczania.Ocenianiu sumującemu w postaci stopni poświęcę inny wpis. W sytuacji, w której się znaleźliśmy, problem oceniania jest bardzo widoczny i wart przemyślenia. Ocenianie pomaga uczniom się uczyć, a więc powinnobyć obecne również wnauczaniu zdalnym.
W jaki sposób pomaga się uczyć?
-Jeśli dostarcza uczniowi informacji zwrotnej o jego pracy – o tym,co uczeń robi dobrze oraz co i jak powinien poprawić.
-Druga korzyść z oceniania, to pozyskanie przez nauczyciela informacji od uczniów, czego i w jakim stopniu uczniowie się nauczyli. Dzięki tej informacji nauczyciel może dostosować swoje nauczanie do ich potrzeb i osiągnięć .
Te dwie funkcje oceniania stanowią sedno oceniania kształtującego, które moim zdaniem jest bardzo wskazane podczas nauczania zdalnego.
W dalszej części artykułu Autorka omawia takie problemy i sposoby zdalnego oceniania:
Zacznijmy od informacji zwrotnej do pracy ucznia
O informacji zwrotnej płynącej od uczniów do nauczyciela
Część I
-Zadanie i komentarz nauczyciela
-Zadanie i ocena koleżeńska lub samoocena
-Test sprawdzający
-Sprawności
-Krótka rozmowa
-Refleksja. Zdania podsumowujące
-Światła drogowe
-Miniprojekt
-Dwie gwiazdy jedno życzenie
Część II.
-Pytania w parach
-Kolaż
-Mapa myśli
-Keszeń, walizka i kosz
-3-2-1
-Kostka
-Opinia o lekcji
-Cytat
Swój artykuł Autorka zakończyła taką rekomendacją tekstu ( w j. angielskim):
Polecam wpis na portalu Wasabi:- TUTAJ
Cały artykuł Danuty Sterny „Jak oceniać w czasie procesu zdalnego nauczania?” – TUTAJ
Źródło: www.blog.ceo.org.pl
Dawno nie zapraszaliśmy na stronę bloga Jarosława Blocha. Dziś nie możemy nie zaproponować lektury najnowszego posta, zatytułowanego „Feryjna bomba atomowa”. Oto jego fragmenty i link do strony z jego pełną wersją:
Zapowiedź zmiany terminu ferii był dla wszystkich zaskakująca. Jakby bomba wybuchła. Najpierw wszyscy oniemieli, po czym zaczęto liczyć straty, zastanawiać się czy to ma sens. Jednym pomysł się podoba, innym nie. Zawsze tak jest. W ocenie tego ruchu trzeba pamiętać o tym, że żyjemy w szczególnych czasach, naznaczonych epidemią. To trzeba brać pod uwagę. Od wiosny nic nie jest normalne. Ale mało kto mówi o tym, że sens takiej decyzji będzie związany z kilkoma innymi postanowieniami rządu, o czym na razie cicho. Poza apelami nie ma konkretnych decyzji, lecz Polacy nie stosują się zwykle do apeli.
Rozumiem, że rząd zrobił to by zdusić pandemię. Ale nie zdusi jej jeśli przed świętami otworzy galerie, nie widziałem bowiem sklepu (poza moim małym osiedlowym) w którym ktoś liczył ile osób jest w środku. Będzie chaos i wzrost zakażeń. Ale szkół, kin i siłowni otworzyć nie wolno. Sens długiego wolnego byłby zrozumiały, gdyby przy okazji świąt i ferii ogłoszono lockdown. Siedzimy w domu – pandemia wygasa. Bez zatrzymania ludzi na ten czas w domach, ferie na początku stycznia, w tym samym terminie dla całego kraju, po prostu nie mają sensu. Oprócz tego że ludzie stracą. Tak więc skoro rząd powiedział A, a nie powie B, całe zamieszanie jest niepotrzebne.
Jeśli nie zabronią wyjazdów na ferie (nie tylko organizowanych), to ludzie pojadą. Dlatego apele nie mają żadnego sensu, ludzie ruszą na wypoczynek, bo mają dość siedzenia w domu. Z pewnego punktu widzenia nawet to rozumiem. Bardziej rozumiem niż decyzję o robieniu ferii w jednym terminie bez jednoczesnego lockdownu. Tyle że będzie tłoczno, jak za dawnych lat. Możemy więc mieć kolejną falę zachorowań, której sprawcą będzie… rząd i ferie. Jeśli pozwoli na wyjazdy. Gdy premier będzie tylko apelował i apelował, to ludzie pojadą i pandemia będzie przeciągała się w nieskończoność. Tej władzy kompletnie brak konsekwencji w działaniu. […]
Robienie ferii w jednym terminie nie ma żadnego sensu edukacyjnego, zburzy co najwyżej kalendarz roku szkolnego. Ma sens tylko gdy ogłoszą lockdown. Przedłużanie pandemii to przedłużanie edukacyjnej ściemy jaką jest nauczanie zdalne, które nie jest dla wszystkich, bo nie każdy potrafi się w nim odnaleźć i nie każdy jest uczciwy na tyle, by czerpać z niego pożytek. Każdy dodatkowy zdalny tydzień to tworzenie straconego pod względem edukacyjnym pokolenia. Luzowanie wymagań na egzaminach to likwidacja skutków, a nie przyczyn. Już pisałem, że nauka zdalna wprowadzona na miesiąc, to dobry pomysł. Kontynuowanie jej przez kilka miesięcy to porażka.
Foto: www.swidnica24.pl
Uczniowie szkół średnich na ulicznej manifestacji w Świdnicy
Na portalu „Prawo.pl” zamieszczono wczoraj artykuł Moniki Sewastianowicz, zatytułowany „Nastolatek ma prawo do pokojowego protestu”. Oto jego obszerne fragmenty:
Czternastolatek stanie przed sądem za udział w protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego. Wobec młodych ludzi konsekwencje próbują wyciągać też niektóre szkoły – mimo że takie działania są niezgodne z konwencją o prawach dziecka, która gwarantuje młodym ludziom prawo do wyrażania poglądów. […]
Łamanie Konstytucji i konwencji praw dziecka
–W mojej ocenie w związku z protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego mamy wiele przykładów łamania praw dzieci i to nie tylko w zakresie polskiej Konstytucji ale też Konwencji o Prawach Dziecka. Przecież nasze wolności, te dotyczące choćby możliwości wyrażania swoich poglądów czy opinii dotyczą też dzieci. Dziecko, nastolatek jest przecież obywatelem. Ma swoje prawa. W Konwencji o Prawach Dziecka jest wskazane prawo do wyrażania swoich poglądów – mówi radca prawny Aleksandra Ejsmont*.
Dodaje, że sytuacje kiedy dziecko nie popełniania czynu zabronionego*, nie dopuszcza się aktu wandalizmu, nie bierze udziału w bójce, nie jest agresywne, nie mogą skutkować wyciąganiem wobec niego konsekwencji. – Udział w pokojowym spacerze, z plakatem, który nikogo nie obraża nie jest taką podstawą. Więcej często w tych plakatach młodzi ludzie odwołują się np. do literatury i to klasycznej więc raczej powinno być to doceniane. Mamy do czynienia z wyrażaniem poglądów i to w bardzo inteligentny sposób. Sankcje, zawiadamianie sądów rodzinnych, uruchamiania aparatu związanego z postępowaniem wobec nieletnich jest łamaniem praw dziecka – mówi. […]
Dziecko ma prawo mieć poglądy
Tego samego zdania jest adwokat Joanna Parafianowicz, podkreśla – dziecku i nastolatkowi nie można zabronić manifestowania swoich poglądów, co oczywiście nie znaczy, że nie trzeba wziąć pod uwagę wieku i stopnia dojrzałości.
-Uważam, że dzieci nie mogą być izolowane od tego, co się dzieje w społeczeństwie, mają też prawo wyrażać swoje poglądy – tłumaczy. – Szkoła i nauczyciele nie mają podstaw, by wyciągać konsekwencje od uczniów, którzy na zdjęciu profilowym zamanifestowali swoje poparcie dla protestów, oczywiście jeżeli zrobili to z szacunkiem do innych i w stosownej formie – tłumaczy prawniczka. – Nauczyciel – jak wynika z ustawy – Prawo oświatowe, jest delegowany przez państwo nie tylko do wykonywania funkcji stricte dydaktycznych, ale ma obowiązek również rozwijać w uczniach postawy moralne i obywatelskie. Dziecko nie staje się świadomym obywatelem w sposób magiczny z chwilą osiągnięcia pełnoletności. Pewne postawy kształtuje się w nim w miarę rozwijającej się dojrzałości – podkreśla Joanna Parafianowicz. Dodaje, że ograniczanie dzieciom swobody wyrażania poglądów to naruszenie nie tylko prawa oświatowego, ale też Konstytucji i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. […]
Granica odpowiedzialności karnej – 17 lat













