
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Uczniowie Szkoły Podstawowej w Skokowej – wsi położonej w gminie Prusice, powiecie trzebnickim, województwie dolnośląskim.
3 października 2020
SP SKOKOWA – STREFA WOLNA OD PRZYMUSU
Janusz Korczak wiele lat temu powiedział: „Wszystko, co osiągnięte tresurą, naciskiem, przemocą, jest nietrwałe, niepewne, zawodne”. Długotrwały stres zabija motywację i obniża odporność. Dlatego w naszej szkole od 1 września, już oficjalnie, zgodnie z postanowieniem rady pedagogicznej:
•Uczeń nie dostanie jedynki ani „np” (nieprzygotowany do zajęć), nie wpiszą mu czerwonym długopisem w zeszycie lub ćwiczeniach: „brak zadania domowego”, bo zadania domowe są dobrowolne, nieobowiązkowe. Prace domowe są zadawane, ale nauczyciel sprawdza tylko tym uczniom, którzy tego chcą. W naszej szkole uważamy bowiem, że czas po zajęciach to prywatna własność każdego ucznia. On i tylko on ma prawo nim zarządzać. Chcemy, żeby w ten sposób uczył się samodzielności odpowiedzialności za siebie.
•Uczeń ma prawo odmówić, bez uzasadnienia, wpisania do dziennika oceny, na którą nie wyraża zgody, która mu nie odpowiada. Oznacza to anulowanie takiej oceny i zakaz wpisania jej do dziennika. Nauczyciel odnotowuje ten fakt w dzienniku wpisem: JESZCZE NIE. W tej sytuacji uczeń ustala z nauczycielem, w terminie 2 najbliższych tygodni, kolejną próbę zaliczenia pracy. Tych prób może mieć w tym czasie aż 3. Jeżeli żadna z tych prób nie przyniesie efektu, uczeń ma prawo i obowiązek umówić się z nauczycielem na inną, odpowiadającą mu formę zaliczenia materiału np. w formie plakatu, prezentacji, filmiku, wiersza, a nawet jeżeli chce i potrafi może to przedstawić także tańcem.
•W uzasadnionych przypadkach 2-tygodniowy termin na ostatnią próbę zaliczenia pracy kontrolnej może ulec wydłużeniu.
•Uczeń jeszcze tego samego dnia może poprawić ocenę z pracy kontrolnej, jeżeli wskaże błędy, które popełnił oraz wyjaśni jak do nich doszło i jak należy je poprawić. W takiej sytuacji nauczyciel podnosi uczniowi ocenę przynajmniej o stopień wyżej.
•W klasach V – VIII nauczyciele są zobowiązani do stosowania najważniejszych narzędzi oceniania kształtującego: cel lekcji w języku ucznia, kryteria sukcesu i informacja zwrotna.
Foto:www.facebook.com/jaczewskiandrzej
Prof. dr hab. n. med. Andrzej Jaczewski – pionier obiektywnej edukacji seksualnej młodzieży w czasach PRL
Portal Polskiej Agencji Prasowej „Nauka w Polsce” zamieścił w czwartek (14 sierpnia) informację o śmierci człowieka, na którego książkach wychowało się kilka pokoleń Polaków:
W wieku 91 lat we wtorek (13 października) zmarł prof. dr hab. n. med. Andrzej Jaczewski, nestor polskiej seksuologii, lekarz pediatra i pedagog, specjalista medycyny szkolnej zajmujący się zagadnieniami rozwoju dzieci i młodzieży. Poinformował o tym PAP seksuolog prof. Zbigniew Izdebski.[…]
Profesor Jaczewski opublikował prawie 40 własnych książek, które zyskały uznanie; wśród nich liczne wielokrotnie wznawiane poradniki popularnonaukowe, tłumaczone na język angielski, włoski, niemiecki, rosyjski, czeski i litewski. W 2014 r. ukazała się „Seksualność dzieci i młodzieży. Pół wieku badań i refleksji”. Jest też autorem monografii „Erotyzm dzieci i młodzieży” oraz wydawanych od przeszło 40 lat książek „O chłopcach dla chłopców”, „O dziewczętach dla dziewcząt”, na których wychowało się wiele pokoleń młodych Polaków. Przed kilkoma laty ponownie je wznawiano.
Urodził się w 1929 r. w Piastowie w rodzinie nauczycielskiej. Pochodzi z rodu wywodzącego się ze wschodniego Mazowsza. „W r. 1419 Piotr z Lisowa dostał od księcia Janusza I 10 włók gruntu i założył Jaczewo, od którego pochodzi to nazwisko” – wspominał profesor w jednej ze swych książek. […]
W 1952 r. ukończył Akademię Medyczną w Warszawie, uzyskał specjalizację II st. z pediatrii i medycyny szkolnej. W 1953 r. wyjechał do Gorlic w Beskidzie Niskim, zbudował tam swój dom. W latach 50. był pierwszym ordynatorem Oddziału Dziecięcego w Szpitalu Powiatowym i kierownikiem Przychodni Matki i Dziecka w Gorlicach. Przyczynił się do ograniczenia śmiertelności niemowląt z powodu biegunki, która na wsi była wówczas powszechna. Jako pierwszy użył w leczeniu maluchów kroplówki, wówczas nie stosowanej. […]
Od 1970 r. pracował na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Przez dwie kadencje był prodziekanem do spraw studenckich. Wieloletni kierownik katedry biomedycznych podstaw rozwoju i wychowania. Założyciel i pierwszy kierownik studium wychowania seksualnego UW. Przez 17 lat był również profesorem na Uniwersytecie w Kolonii.
Foto: www.facebook.com/stonabemowie
Piotr Śieżka – nauczyciel dyplomowany, magister geografii oraz po podyplomowych studiach z zakresu ochrony i kształtowania środowiska a także wiedzy o społeczeństwie. W Zespole Szkół STO na Bemowie pracował od 1997 roku – najpierw w szkole podstawowej, a od 2007 r. także w gimnazjum.
Zmarł nagle 14 października 2020 roku.
W piątek, 16 października, Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu „Wokół Szkoły” tekst, którego tytuł nie informuje do końca o czym tam będzie: „Jaki powinie być dobry nauczyciel”. Bo tak naprawdę nie jest to esej doświadczonego dyrektora o teoretycznym modelu dobrego nauczyciela, a wspomnienie zmarłego właśnie wieloletniego nauczyciela Zespołu Szkół STO na Bemowie w Warszawie – Piotra Ścieżki. Oto fragmenty tego posta, które najlepiej rozwiną lapidarną treść zamieszczonego na łamach „Gazety Wyborczej” pożegnania:
[…]
WSPOMNIENIE O PIOTRZE ŚCIEŻCE
Był na bakier z nowoczesnymi technologiami w nauczaniu, a jego staromodny telefon z łaski tylko udzielał połączeń i z pewnością nie służył do przeglądania internetu. A jednak imponował aktualną wiedzą o świecie i umiejętnością interpretowania tego, co się dzieje. Jako nauczyciel największe zaufanie miał do tradycyjnych szkolnych map i do zakurzonych kamieni. Opierał swoją pracę na staroświeckim warsztacie: słowie, zadawaniu pytań i dyskusji. Mimo to w lawinie kondolencji i wspomnień, jakie pojawiły się w necie po jego niespodziewanej śmierci, przewijają się najbardziej pochlebne określenia: „wspaniały nauczyciel”, „jedyny w swoim rodzaju”, „Pedagog przez wielkie P” i wiele innych o podobnym wydźwięku.
To nie jest tak, że dopiero śmierć wyzwoliła uznanie dla Jego pracy. Od lat dowody jak najlepszej opinii składali liczni absolwenci, którzy odwiedzając naszą szkołę niezmiennie poszukiwali Go, by przywitać się i pogadać. Czasem czułem nawet ukłucie zazdrości, gdy nie znajdowali czasu, by zajrzeć również do gabinetu dyrektora, ale na pewno nie dziwiłem się temu, był bowiem Piotr niedoścignionym dla mnie mistrzem jeśli chodzi o kontakt z młodymi ludźmi – uważność i zainteresowanie ich sprawami, pełne ciepła i wyrozumiałości, pozbawione – co bardzo rzadkie u nauczycieli – cienia dydaktyzmu. Za to wszystko uczniowie odpłacali mu sympatią i szacunkiem. I – jak najdobitniej okazało się teraz, dobrą pamięcią po wielu latach.
Poznałem Piotra w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy pracował jeszcze w Szkole Podstawowej nr 211 w Warszawie. Moja żona zetknęła się z nim przy okazji jakiego przedsięwzięcia ekologicznego. Pamiętam jej opowieść o niezwykłym człowieku, pełnym geograficznej i pedagogicznej pasji. A że był to czas budowania w STO na Bemowie zespołu nauczycielskiego dla starszych klas, zarzuciłem sieci i udało mi się wyłowić tę perłę.[…]
Obaj byliśmy wśród jedenastu współautorów „Jednolitego programu nauczania blokowego dla klas 4-6 szkoły podstawowej” i razem otrzymaliśmy z tego tytułu Nagrodę Ministra Edukacji Narodowej za jeden z ośmiu najlepszych programów nauczania, przygotowanych w związku z reformą systemu edukacji.
Wraz z naszą koleżanką z pracy, Bożeną Kośką, we trójkę pisaliśmy część przyrodniczą podręcznika do nauczania blokowego „Moje miejsce na Ziemi”. Wspólnie przeżyliśmy przygodę na Sieciechowskiej, czyli w Społecznym Gimnazjum nr 14 STO w Warszawie, gdzie byłem pierwszym dyrektorem, a po złożeniu rezygnacji jeszcze przez kilka lat nauczycielem chemii. Piotr uczył tam geografii, pani Bożena biologii.[…]
Foto: www.moja-ostroleka.pl
Portal EDUNEWS.PL zamieścił dzisiaj (19 października) tekst Danuty Sterny, zatytułowany „Ile nauki stracili uczniowie z powodu COVID?”. Poniżej przedstawiamy go w całości:
Nie ma jeszcze ogólnych badań na ten temat. Wielu nauczycieli widzi czarny obraz. Organizacja non-profit NWEA w USA przewiduje, że uczniowie stracili mniej więcej jedną trzecią roku w czytaniu i pół roku w matematyce. Organizacja CREDO zajmująca się badaniami edukacyjnymi prognozuje, że przeciętny uczeń stracił od 136 do 232 dni nauki matematyki. Firma doradcza McKinsey przewiduje, że do jesieni 2021 r. uczniowie stracą nawet trzy miesiące nauki, w zależności od jakości nauczania na odległość.
Paul von Hippel, badacz edukacyjny twierdzi, że istniejące badania nie opierają się na faktycznych danych, bo takich nie ma.* Brane są pod uwagę pewne dane statystyczne, odczucia, opinie i prognozy. Bez względu jak poważnie wygląda strata nauki uczniów, jest ona faktem i musimy sobie z nią poradzić.
Na pewno są różnice pomiędzy uczniami. Uczniowie z obszarów o wysokim ubóstwie, mało korzystali z nauki zdalnej, a nawet w ogóle wypadali z sytemu szkolnego. Wielu uczniów nie miało dostępu do Internetu. Nauka asynchroniczna przyniosła znacznie mniejsze efekty.
Okładka książki Przemysława Staronia, o której napisał na swoim blogu prof. Śliwerski
Na blogu PEDAGOG prowadzący go prof. Śliwerski zamieścił w czwartek, 15 października, obszerny post, zatytułowany „O sensie szkoły życia Przemka Staronia”. Nie muszę nikogo z naszych czytelników przekonywać, że nie mogliśmy nie przeczytać tej profesorskiej recenzji książki tego znanego nie tylko w środowisku edukacyjnych eduzmieniaczy nauczyciela etyki i wiedzy o kulturze w II LO im. Bolesława Chrobrego w Sopocie oraz wykładowcy, zatrudnionego w Zakładzie Psychologii Wspomagania Rozwoju w sopockiej filii Uniwersytetu SWPS, założyciela „Zakonu Feniksa”.
Zalecając lekturę całego posta – zamieszczamy kilka wybranych (subiektywnie) jego fragmentów:
Książka psychologa, NAUCZYCIELA etyki i filozofii, laureata Ogólnopolskiego Konkursu „Nauczyciel Roku” w 2018 r. , przewodnika młodzieży po świecie kultury wysokiej oraz popkultury w jednym z trójmiejskich liceów ogólnokształcących jest psychoterapeutyczną spowiedzią literacką, dziełem wyjątkowym we współczesnej literaturze, dla której nie ma chyba właściwej kategorii.[…]
Warto było wydać tak książkę, jak i pieniądze na jej zakup, bowiem jej treść oraz stylistyka nie rozczarowuje, nie nuży i nie jest też przesadnie moralizatorska czy deschoolerska. Czyta się ją jednym tchem, a koniec jednego rozdziału wywołuje głód, by nie odkładać jej na później, tylko natychmiast zaspokoić ciekawość lekturą kolejnych rozdziałów.
Ogromnie cieszę się, że NAUCZYCIELE ROKU piszą swoje książki, bo dzieląc się z nami cząstką swojego życia, doznaniami, przeżyciami, dokonaniami, sukcesami, a zdarza się, że i niepowodzeniami, jak ma to miejsce w przypadku powyższego hiperempatycznego narratora, otwierają przestrzeń dla dalszego rozwoju pedagogiki szkolnej, pedagogiki praktycznej, pedagogiki refleksyjnej, pedagogiki krytycznej, pedagogiki humanistycznej, pedagogiki zorientowanej na OSOBĘ, a więc personalistycznej czy wreszcie pedagogiki dialogowej i egzystencjalnej.
Autor już we wstępie odsłania swoje pedagogiczne credo:
„SENS ISTNIENIA SZKOŁY POLEGA NA TYM, ŻEBY NAUCZYĆ NAS RADZENIA SOBIE Z WYZWANIAMI, JAKIE NIESIE SZKOŁA. Ale system tego nie uczy. (Owszem, jest bezsensowny). Wobec tego trzeba zrobić to za niego” (S.11).
Wczoraj miała miejsce wirtualna premiera publikacji „Edukacja zdalna: co stało się z uczniami, ich rodzicami i nauczycielami?”, której wydawcą jest Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Zawiera ona wyniki badań, które nad edukacją zdalną w czasie pandemii przeprowadził, wraz współpracownikami, dr hab. Jacek Pyżalski, prof. Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu – w ramach projektu badawczego „Zdalne nauczanie a adaptacja do warunków społecznych w czasie epidemii koronawirusa”, którym objęci zostali nauczyciele, uczniowie i rodzice z wybranych szkół podstawowych i ponadpodstawowych w całej Polsce. Badanie trwało od 12 maja do 12 czerwca 2020 roku.
Oto kilka informacji o tym projekcie:
W badaniu poszukiwano odpowiedzi na takie pytania jak:
•Co myślą uczniowie, rodzice oraz nauczyciele o zdalnej edukacji? Jak oceniają swoje przygotowanie do tej formy prowadzenia zajęć?
•Jak zmieniło się korzystanie z technologii informacyjno-komunikacyjnych oraz różnych zasobów online w czasie rozprzestrzeniania się wirusa w porównaniu do okresu wcześniejszego?
•Jak nauczyciele, nauczycielki, rodzice oraz uczniowie poradzili sobie z obowiązkiem realizacji zajęć w formie zdalnej?
•Jak wyglądało zaangażowanie nauczycieli, uczniów oraz rodziców w realizację tych zajęć? Jakiego wysiłku (poznawczego, emocjonalnego, fizycznego) to od nich wymagało oraz jakich kompetencji (technicznych, organizacyjnych, metodyczno-dydaktycznych, społecznych)?
•Jakie emocje i stany emocjonalne towarzyszyły uczniom, rodzicom oraz nauczycielom w okresie zdalnej edukacji?
•Jakiego rodzaju wsparcia oczekiwali nauczycieli, uczniowie oraz rodzice, a jakie otrzymali?
•Czy rodzice, uczniowie oraz nauczyciele poszukiwali sposobów rozwiązania trudności, jakie pojawiały się w związku ze zdalną edukacją, w jakich miejscach i jakimi sposobami? […]
W skład zespołu badawczego weszli: dr hab. Grzegorz Ptaszek, prof. AGH (Akademia Górniczo-Hutnicza, Polskie Towarzystwo Edukacji Medialnej), dr Maciej Dębski (Uniwersytet Gdański, Fundacja Dbam o Mój Zasięg), Magdalena Bigaj (Fundacja Dbam o Mój Zasięg), dr hab. Jacek Pyżalski, prof. UAM (Uniwersytet Adama Mickiewicza) oraz dr Grzegorz Stunża (Uniwersytet Gdański, Polskie Towarzystwo Edukacji Medialnej).
Organizatorami projektu byli: Polskie Towarzystwo Edukacji Medialnej, Fundacja Dbam o Mój Zasięg i Fundacja Orange. Badaniu patronuje Wydział Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego oraz Wydział Humanistyczny Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie
Publikacja jest do pobrania za darmo – TUTAJ
Źródło: www.zdalnenauczanie.org
We wtorek, 13 października, na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono zapis rozmowy z Marcinem Bruszewskim, wiceprezesem Fundacji Zwolnieni z Teorii.Wiodącym wątkiem tej rozmowy jest zdobywanie przez uczniów praktycznych umiejętności podczas realizacji projektów, inicjowanych przez tę Fundację.
Oto ten wywiad – bez skrótów:
[…]
Jak z perspektywy czasu prowadzenia takiej fundacji widzisz możliwości rozwijania przedsiębiorczości, kreatywności, innowacyjnego myślenia i samodzielności u młodych ludzi
Zwolnieni z Teorii już 7. rok będą inspirować dziesiątki tysięcy młodych ludzi do zrobienia od początku do końca prawdziwego, własnego projektu społecznego, co uważamy za niezwykle efektywny sposób rozwoju przedsiębiorczości, kreatywności i innych pokrewnych umiejętności. W ciągu tych siedmiu lat nasz program urósł z 30 uczestników do 20 tys. uczestników rocznie. Zaczynaliśmy od elitarnego programu dla młodzieży z najlepszych warszawskich liceów. Dziś własne projekty społeczne realizuje z powodzeniem młodzież z całej Polski, połowa z nich mieszka w miejscowościach do 100 tys. mieszkańców. Te efekty to inicjatywa trójki 20-latków i wręcz wzruszającego społecznego zaangażowania setek wolontariuszy, w tym już blisko 500 nauczycieli, członków grupy Nauczyciele Zwolnieni z Teorii. Jeśli tak dużo można osiągnąć poza systemem edukacji, który stanowi 5% PKB Polski, to wyobraźmy sobie, że uda nam się tego typu inicjatywy jak Zwolnieni z Teorii inteligentnie w ten system wkomponować. Także możliwości są ogromne. Jesteśmy na to dowodem.
Czy tego można się nauczyć w szkole?
Dr Tomasz Tokarz podczas III Konwentu projektu Cyfrowobezpieczni.pl, który odbył się 15-16 listopada 2018 roku w hotelu Airport Okęcie w Warszawie,
Oto co w niedzielę (11 października) Tomasz Tokarz zamieścił na fanpage liczącej 20,8 tys. członków grupy „Szkoła Minimalna”:
Mówicie, że nie mam programu konkretnego. Mam ale jak go napiszę to podniesie się jęk. No to tylko ogólny zarys.
1.Zmniejszenie obciążeń dla uczniów.* Maksymalnie 20 obowiązkowych godzin w tygodniu (4×5). Np. W SP – matma 4, polski 4, angielski 4, Przyroda 4, nauki społeczne (historia, socjologia, i wos) 2, informatyka 2. Pozostały czas w szkole – swobodna praca w wybranym obszarze. Jak ktoś chce chodzi na śpiew, plastykę, bieganie, prace ręczne, siłownię, granie na gitarze itd. Załóżmy, że uczeń jest w szkole 7 godzin. 4 ma obowiązkowe teoretyczne, 3 artystyczno-sportowe do wyboru.
3.Zwiększamy rolę kształcenia wyprzedzającego i hybrydowego – nie tracimy czasu na rozbudowany przekaz treści. Robimy wprowadzenie, zarysowujemy ramy, podajemy najważniejsze rzeczy. Potem uczniowie rozszerzają wiedzę ucząc się na platformach lub dostają zestawy filmów do objerzenia na YT. Lekcje służą przedyskutowaniu materiału, zaprezentowaniu tego, czego dowiedzieli się uczniowie, przedstawieniu wyników prac. Podczas bezpośredniego spotkania po prostu rozmawiamy z młodymi ludźmi na temat tego, co przeczytali lub odkryli (ci którzy się mniej przygotowali, uczą się od tych, którzy są przygotowani lepiej – peer learning). Jako nauczyciele korygujemy ewentualne nieścisłości, wyjaśniamy wątpliwości oraz systematyzujemy materiał.
4.Klasy 4 -7 oraz 1- 3 w średniej – to praca na luzie, poznawanie różnych dziedzin, odkrywanie świata, współpraca, praca projektowa, kreatywne działania. Na początku 8 i 4 klasy uczniowie poznają materiał z którego będą zdawać egzamin. Maja kilka miesięcy na przygotowanie – traktujemy to jako kolejny projekt. W końcowych klasach pracują nad przedmiotami egzaminacyjnymi (mądrze pod kierunkiem lidera przygotowują się do egzaminu) plus nad tymi, które sobie sami wybiorą ze względu na pasje. Egzaminy w formie zewnętrznej – mocne rozdzielenie funkcji egzaminatora i trenera (nauczyciela). Trener przygotowuje do wyzwań – a nie jest sędzią działań bieżących. Ocenianie na życzenie ucznia.
5.Obowiązek szkolny zastępujemy prawem edukacyjnym. Umożliwienie uczniowi realizowania prawa edukacyjnego za pomocą wybranych podmiotów (online lub offline), za pomocą dowolnej placówki i dowolnego nauczyciela w Polsce (prawo edukacyjne może być realizowane zdalnie lub hybrydowo). Docelowo także poprzez samokształcenie w oparciu o platformy.
Więcej innym razem.
Źródło: www.facebook.com/groups/
*Pogrubienia fragmentów cytowanego tekstu – redakcja OE
Foto: www.facebook.com/schoolsuckks/
Przed kilkoma dniami, 6 października, Krystian Ostrowski – nauczyciel-pasjonat języka angielskiego, założyciel, właściciel i główny lektor Szkoły HELLO w Tczewie, posiadającej status Ośrodka Przedegzaminacyjnego Uniwersytetu Cambridge – zamieścił na swoim fejsbukowym profilu, zamieszczony także tego samego dnia na fanpage społeczności <School sucks>, taki oto tekst:
MAM MARZENIE
Mam marzenie, że pewnego dnia w tym kraju wszyscy mali ludzie zwani uczniami wstaną rano i z radością oraz uśmiechem na twarzy pójdą do szkoły. Bez konieczności wagarów, bez bólu brzucha i serca, bez niechęci i smutku, po prostu pójdą, aby zdobywać wiedzę o tym fascynującym świecie, i zachwycać się literaturą i przekazywanymi przez nią wartościami, czy matematyką, bez której nie mogłyby istnieć żadne współczesne wynalazki. Że będą pragnąć poznawać mechanizmy działania największego cudu, jakim jest ciało człowieka i eksplorować najdalsze zakamarki ludzkiego umysłu na biologii, wykonywać zadziwiające eksperymenty na chemii, rozumieć codzienne zjawiska dzięki fizyce, z bijącym szybciej sercem odgrywać i rozumieć bitwy i decydujące wydarzenia na historii, podróżować z otwartymi ustami po końcach świata na geografii. Że będą głodni wiedzy, a wieczorem zadowoleni i szczęśliwi położą się spać bez strachu przed kolejnym dniem, bo zamiast sprawdzianów, kartkówek i odpytywania będą czekać na nich nauczyciele-przyjaciele pragnący ich prawdziwego rozwoju i szczęścia, a ich sny pełne będą ekscytujących przygód zamiast koszmarów szkolnych.
Mam marzenie, że ze szkoły zniknie wszelki strach, lęk i niepotrzebny stres, bo nie po to jest dzieciństwo, ten najpiękniejszy okres w życiu, by się bać i lękać. Nie po to ci mali ludzie wędrują co rano do tych budynków, by odczuwać strach i stres. Nie, nie na tym polega przygotowanie do dorosłości. Polega ono na wspieraniu, motywowaniu i dodawaniu skrzydeł, aby w przyszłości uczeń dał sobie radę w życiu i leciał wysoko zamieniając marzenia w rzeczywistość.
Mam marzenie, że szkoła będzie ucznia doceniać, zamiast oceniać. I że będzie doceniać każde jego najmniejsze staranie, każdy wysiłek, bo nikt nie wie z jakim bagażem problemów przychodzi on z domu. Nikt nie wie, czy właśnie nie rozważa odebrania sobie życia lub nie daje rady z przemocą w rodzinie.
Foto:Małgorzata Kujawka /Agencja Gazeta [www.serwisy.gazetaprawna.pl]
Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski
1 października, w zapowiedzi tekstu Igi Kazimierczyk – prezeski Zarządu Fundacji „Przestrzeń dla edukacji”, zatytułowanym „Nowe rozdanie w MEN – stare problemy” napisaliśmy:
„Przyznajemy – od kilku dni – czekamy na post prof. Śliwerskiego, w którym przedstawiłby swoją – znanego od lat recenzenta polityki edukcyjnej kolejnych rządów – ocenę najnowszej decyzji, Prezesa, nie tylko kadrowej, ale i strukturalnej, w obszarze szkolnictwa, uczelni wyższych i nauki. Niestety, na swoim blogu <Pedagog> już trzeci dzień publikuje on swoistą trylogię o szkolnictwie Republiki Federalnej Niemiec…”
Nawet nam wtedy do głowy nie przyszło, że to nie trylogia, a ośmioodcinkowy serial, w którym znany ze swojego zainteresowania edukacją niemieckojęzyczną profesor Śliwerski postanowił zaprezentować panoramę osiągnięć wolnego szkolnictwa naszych zachodnich sąsiadów.
Co go do tego skłoniło akurat teraz? Gdy w Polsce polityczne trzęsienie ziemi, od którego może jeszcze bardziej popękać nasz system edukacji? Poszukując odpowiedzi na to pytanie staraliśmy się je odnaleźć w odautorskich „wstawkach”, którymi ów „edukacyjny germanofil” poprzedzał niektóre odcinki swoich relacji. Oto trzy takie „wyjaśnienia”:
„Poznając charakterystyki kolejnych szkół publicznych, które były rekomendowane do Nagrody* najlepiej radzących sobie szkół z kryzysem spowodowanym Koronawirusem, mam świadomość tego, że za zachodnią granicą istnieje zupełnie odmienny od polskiego ustrój szkolny, Jednak dzięki przenikaniu do specyfiki organizacji i kształcenia u naszych sąsiadów można przekonać się, jak prawo i możliwość różnienia się placówek oświatowych oraz wysokie płace dla nauczycieli sprzyjają ich kreatywności oraz orientowaniu procesu kształcenia na uczniów ** w zależności od występujących między nimi różnic i uwarunkowań kulturowych oraz regionalnych.” [Odcinek z 1 X]
*Ogólnokrajowej Nagrody „Deutscher Schulpreis 2020„,
“Niemieckie społeczeństwo jest wielonarodowe, wielowyznaniowe, pluralistyczne, otwarte na różnice, a więc i na każdą odmienność ludzi, którym należy się szacunek oraz ochrona ich godności. Jeśli ktoś tego nie uznaje, to musi liczyć się z konsekwencjami natury prawnej. Dotyczy to także edukacji szkolnej, która jest realizowana w zdecentralizowanym ustroju szkolnym, dzięki czemu w każdym z krajów związkowych (Landy) rozwiązania organizacyjne, metodyczne są rozstrzygane autonomicznie, zgodnie z potrzebami i potencjałem danego środowiska.” [Odcinek z 5 X]
„Powoli zbliżamy się do finału prezentacji niemieckich szkół państwowych, których koncepcje pedagogiczne są dowodem na to, że można kształcić i wspierać w rozwoju młode pokolenie w sposób adekwatny do ich potrzeb, zainteresowań, a także z uwzględnieniem lokalnych, regionalnych uwarunkowań czy różnic kulturowych.” [Odcinek z 7 X]
**Podkreślenia w cytowanym tekście – redakcja OE
Oto lista owych ośmiu postów bloga „PEDAGOG”:










