
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Screen z publikacji: „Prawa dziecka. Materiały dydaktyczne dla nauczycieli. UNICEF [Źródło: TUTAJ]
Na portalu „Obywatele Dla Edukacji” zamieszczono wczoraj (3 listopada) tekst, którego autorką jest Zofia Grudzińska, zatytułowany „Minister się łudzi…”. Jest to przede wszystkim treściwa analiza niekompetencji aktualnego szefa edukacji w obszarze prawa międzynarodowego, a konkretnie Konwencji o Prawach Dziecka. Poniżej zamieszczamy ten tekst w całości:
Pan Czarnek, który bardzo niedawno dostał tekę ministra edukacji, niewiele miał czasu, aby się zapoznać ze specyfiką resort, którym zarządza. Wszyscy mamy oczywiście nadzieję, że w pracujący w Ministerstwie urzędnicy znają Prawo Oświatowe. Najwyraźniej jednak zabrakło znajomości innego, absolutnie podstawowego, międzynarodowego aktu prawnego – Konwencji o Prawach Dziecka (całość dostępna TUTAJ ). Artykuł 29 stanowi mianowicie:
“Państwa-Strony są zgodne, że nauka dziecka będzie ukierunkowana na: a) rozwijanie w jak najpełniejszym zakresie osobowości, talentów oraz zdolności umysłowych i fizycznych dziecka; b) rozwijanie w dziecku szacunku dla praw człowieka i podstawowych swobód oraz dla zasad zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych”.
Można by więc dowodzić, że nauczyciele i nauczycielki, którzy – zgodnie z domniemaniami pana Czarnka – namawiają uczniów i uczennice do udziału w protestach, działają zgodnie z zapisami Deklaracji i nie mogą być za te czyny pociągania do odpowiedzialności karnej. Wszak rozwijają w dziecku szacunek dla podstawowych swobód człowieka.
Można by zadać inne pytanie – czy “dzieciaki” mają prawo brać udział w protestach? Otóż artykuł 12 Konwencji stanowi, iż
“Państwa-Strony zapewniają dziecku, które jest zdolne do kształtowania swych własnych poglądów, prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów we wszystkich sprawach dotyczących dziecka”
Kwestia prawa aborcyjnego dotyczy nie tylko przyszłości obecnej młodzieży, ale i ich obecnego życia – skoro współżycie płciowe osób powyżej 15 roku życia jest legalne (pod warunkiem, że druga osoba ma co najmniej 17 lat). To jest więc powód, dla którego personel szkół nie może odwodzić swoich wychowanków od udziału w protestach społecznych.
Ale naprawdę nie trzeba wdawać się w zawiłości interpretacji prawnej. Fakty są bowiem takie, że uczniowie masowo, z własnej inicjatywy biorą udział w protestach Strajku Kobiet. Panie ministrze, skoro już podjął się pan zarządzania resortem edukacji, niechże pan działa na podstawie rozeznania rzeczywistości, a nie przekazu dnia płynącego z Nowogrodzkiej!
Co do osobistego udziału w protestach, nauczyciele też mają swoje prawa – prawo do swobodnego wyrażania poglądów też do nich należy.
Gdyby zaś ktokolwiek z nauczycielskiej rzeszy przestraszył się ministerialnego pohukiwania, Związek Nauczycielstwa Polskiego informuje, że pan Czarnek nie ma narzędzi prawnych, by realizować swoje pogróżki (zajrzyjcie TUTAJ ).
Minister się łudzi, że gdy tupnie wiernopoddańczą nóżką, masy uczniowskie i świadomi swoich praw oraz obowiązków nauczyciele posłusznie zatańczą w takt.
Cóż, marzyć każdy może. Co innego – odpowiedzialnie rządzić polską oświatą.
Jako świadomi i odpowiedzialni obywatele – nie damy się zastraszyć. Ani jako uczniowie, ani jako rodzice, opiekunowie i dziadkowie, ani jako nauczyciele.
Źródło: www.obywateledlaedukacji.org
Zobacz także:
Portal „mama:Du”: Dyrektor warszawskiego LO odpowiedział na groźby ws. strajku kobiet. Jego list to mistrzostwo świata – TUTAJ
Źródło: www.mamadu.pl
Foto: www.pbs.twimg.com
Jakub Wencel – dziennikarz, publicysta, autor tekstów publikowanych w książkach, m.in. w książce „Delfin w malinach”.
W ramach rutynowego przeglądania różnych portali, blogów, fenpage i stron głównych mediów, trafiliśmy na tekst, zamieszczony 29 października na stronie „Krytyki Politycznej”. Jego autorem jest Jakub Wencel, a tytuł – „Pokolenie JP2 kontra pokolenie .JPG”. Proponujemy, na początek, lekturę kilku wybranych fragmentów:
‚[…] PiS nie rozumie natury protestów, bo zawekował się demograficznie w podobny sposób, w jaki jego poprzednicy z PO zawekowali się geograficznie w swojej bańce informacyjnej.* Tak samo, jak PO nie rozumiało, że mieszczańska estetyka społeczeństwa obywatelskiego i bliskie jej tematy nie trafiają na prowincję, tak PiS nie zrozumiał, że z katolicko-narodowego panteonu autorytetów, wartości, punktów sporu, symboli może wyciskać wszystkie soki na poziomie instytucji trafiających do „boomerów” i czterdziesto- oraz pięćdziesięciolatków ostatniego pokolenia czynnej Solidarności, ale za nic nie skapują one na grzeszne głowy młodszych pokoleń.
Konserwatywne elity zamotały się w fantazji o młodzieży kultywującej „żołnierzy wyklętych”, Inkę, Pileckiego, formacjach „straży kibicowskiej”, gotowej w każdej chwili zmobilizować się spod trzepaków w obronie polskich kobiet przed „imigranckim najeźdźcą”, i są przekonane, że malująca na ścianach ministerstw i kościołów napisy „jebać PiS” młodzież to głośna anomalia systemu, której wystarczy wypuścić ten sam zużyty bestiariusz autorytetów: papieża, Wyszyńskiego, Lecha Kaczyńskiego. Kto by pomyślał jednak, że dzisiejsi nasto- czy dwudziestolatkowie nie chłoną hierarchii kultury, którą wyznacza lista bestsellerów w okienkach Poczty Polskiej?.[…]
Teraz, kiedy na ulice wyszła „milcząca większość” (przynajmniej ta z miast: ale już nie są to wyłącznie miasta duże) młodszej lub starszej młodzieży, okazało się, że wygląda ona jak motłoch z najgorszych koszmarów prawicowych liderów, którzy myśleli, że po 2015 ustanowili w Polsce nie tylko rząd, ale i rząd dusz. Pokolenie JP2 nie zauważyło, że wyrosło pod nim (także już częściowo przez nie samo wychowane) pokolenie .JPG.
To pokolenie, które ma gdzieś nie tylko konserwatywno-kościelny panteon wartości, bo wychowały je internet, memy, Netflix, k-pop i influencerzy. To pokolenie, które nie czuje się w jakikolwiek sposób zobowiązane do przestrzegania konwenansów życia społecznego i jakichś estetycznych reguł, które miałyby wyznaczać sposób, w jaki mogą wyrażać własną opinię. Większość swojego życia spędzili całkowicie zanurzeni w anglocentryczną przestrzeń informacyjną, strumień treści kulturowych, który pokazywał im, że to, co dla konserwatywnej prawicy i tradycjonalistycznych dziadków oraz rodziców jest bolszewicką egzotyką (czyli np. prawo do aborcji), dla śledzonych przez nich youtuberów, tiktokerów czy bohaterów seriali jest świętym standardem. Co więcej, standardem, którego należy się domagać i który można afirmować.
Foto: www.g.gazetaprawna.pl
Wczoraj na portalu EDUNWES.PL zamieszczono artykuł jego redaktora naczelnego – Marcina Polaka, zatytułowany „Jak zarażamy się w klasie?” Jako że jest to niedługi tekst – publikujemy go bez skrótów:
Wraz z upływem czasu pojawia się więcej danych uzyskanych z badań, które mogą nam pomóc w walce z COVID-19, także w szkołach. Albo jeszcze bardziej nas nastraszyć… Z badań naukowych wynika, że najczęściej zarażamy się w zamkniętych pomieszczeniach (czyli jednak nie w parkach, lasach, na cmentarzach, placach zabaw, manifestacjach itp.). W klasie szkolnej dość łatwo się mogą zarazić się wszyscy, jeśli wśród obecnych jest osoba emitująca zaraźliwe wirusy, a nie przestrzegamy podstawowych zasad. Maski i właściwie rozumiana wentylacja to klucz do zapobiegania dalszym zarażeniom.
W hiszpańskim portalu El Pais ukazała się rozmowa z profesorem José Luisem Jiménezem, chemikiem atmosferycznym na Uniwersytecie Colorado Boulder w Stanach Zjednoczonych, który jest specjalistą od badania aerozoli.
Ryzyko infekcji w zamkniętych pomieszczeniach jest największe, ale można je zdecydowanie zmniejszyć. W czerwcu br. profesor Jiménez udostępnił narzędzie do symulacji roznoszenia się wirusa w różnych sytuacjach (COVID Airborne Transmission Estimator). Symulacja ta korzysta z różnych opublikowanych danych, choć jak przyznaje jej twórca, dokładność estymacji jest ograniczona, ponieważ poszczególne, nawet podobne, sytuacje mogą się znacząco różnić, np. nie wiadomo, ile zaraźliwych wirusów emituje zakażająca osoba (pacjent 0). Naukowcy prowadzili różne symulacje dla zamkniętych pomieszczeń, zakładając, że w opisywanych sytuacjach wszystkie osoby zachowują dwumetrowy dystans i wszystkie są tak samo narażone na zakażenie. Przyjęto też, że wszyscy korzystają ze zwykłych masek materiałowych lub chirurgicznych oraz mówią głośno – co sprzyja rozprzestrzenianiu się aerozoli w pomieszczeniu.
Dzisiaj na portalu Prawo.pl, jako „temat dnia” zamieszczono zapis rozmowy Beaty Igielskiej z prof. Bogusławem Śliwerskim, zatytułowany „Prof. Śliwerski: Zmiany w podstawie programowej będą ideologiczne”. Oto kilka fragmentów tego tekstu i link do jego pełnej wersji:
Foto: Tomasz Stańczak,Agencja Gazeta [www.lodz.wyborcza.pl]
Rozmowa z profesorem Bogusławem Śliwerskim, wieloletnim przewodniczącym Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk.
Beata Igielska: – Napisał pan ostatnio „Kontrrewolucja oświatowa. Studium z polityki prawicowych reform edukacyjnych”. W publikacji jest pan bezlitosny dla prawicowych rządów i ich pomysłów oświatowych. Jaka jest pana ocena podstawy programowej kształcenia ogólnego stworzonej przez ekipę Anny Zalewskiej? Ta podstawa ma być właśnie z powodu pandemii „odchudzana”.
Bogusław Śliwerski: – Podstawy programowe ekipy Anny Zalewskiej były cięte nożyczkami. Minister Przemysław Czarnek potwierdzając „odchudzanie”, potwierdził, że reforma została źle wprowadzona, bo sama zmiana ustroju szkolnego nie może być wskazywana jako osiągnięcie, pomijając zasadność jej wprowadzenia. Jeśli wydłużamy tryb kształcenia w szkole podstawowej i wydłużamy go również w szkołach ponadpodstawowych, to taka zmiana ustroju szkół powinna być bardzo silnie skorelowana z podstawami programowymi kształcenia ogólnego. Tymczasem Zalewska wraz z gronem swoich współpracowników wprowadziła nowe podstawy programowe w sposób bardzo chaotyczny, pobieżny. W dodatku gremium je tworzące było przez ponad rok ukrywane, nie chciano ujawnić, kto je utworzył, tę informację trzeba było uzyskać sądownie. To pokazuje, jak rządzący resortem edukacji robią to powierzchownie, chaotycznie, bez rzetelnego naukowego uzasadnienia. Nauczyciele od początku sygnalizowali, że podstawy są źle skonstruowane, niespójne, czego skutkiem będą poważne problemy na poziomie szkoły ponadpodstawowej: liceum czy szkoły branżowej. Zamiast stworzyć logiczną strukturę, mechanicznie zestawiono pewne treści.[…]
B.I.: – Jacy eksperci nie byliby, swoi czy obcy, przez dwa miesiące nikt nie jest w stanie napisać dobrej podstawy programowej.
B.Ś.: – Tak, bo to jest bardzo poważny proces. Kiedy w 1999 r. była wprowadzana zmiana również ustrojowa, to jednak zmiany programowe poprzedzono badaniami naukowymi zleconymi Instytutowi Spraw Publicznych. Nad podstawami pracował świetny dydaktyk, profesor Krzysztof Konarzewski, późniejszy dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Wtedy opierano się na rzetelnych badaniach, na ekspertach. Tamtej ekipie chodziło o to, żeby reforma szkolnictwa miała charakter kompetencyjny, a nie światopoglądowo-ideologiczny. Żeby dobór treści był uzasadniony stanem wiedzy naukowej. Bo ta nieprawdopodobnie szybko rozwija się w niektórych dziedzinach, dane się dezaktualizują, dlatego potrzebna jest jej aktualizacja w uzgodnieniu z badaczami z fizyki, chemii, geografii. Nie wolno tworzyć podstawy na zasadzie: tu coś dodam, tu coś nożyczkami wytnę, bo komuś wydaje się, że tak się robi poprawną reformę.[…]
Foto: www.cdn.galleries.smcloud.net
Portal EDUNEWS.PL zamieścił wczoraj artykuł Moniki Wysockiej i Justyny Wojteczek, zatytułowany „COVID-19 groźny dla psychiki młodych ludzi”.Jest to, oparta o publikację z portalu PAP „Serwis Zdrowie” tekstu, także autorstwa Moniki Wysockiej, o takim samym tytule.
Oba teksty informują o wnioskach z badania, jakie prof. Zbigniew Izdebski przeprowadził w okresie od marca do maja br., którego przedmioteb był stan zdrowia, relacje w związkach i zachowania seksualnych Polek i Polaków w pierwszych miesiącach epidemii w Polsce. W badaniu uczestniczyło(zdalnie) 3 tys. osób, w różnych przedziałach wiekowych kategorii 18+. Wnioski te zostały opublikowane w raporcie „Zdrowie, relacje w związkach i życie seksualne Polek i Polaków w czasach epidemii COVID-19”.
[…]
Młodzi znoszą gorzej
Wyniki są dla wielu zaskakujące i muszą napawać niepokojem. Okazuje się, że największe problemy z emocjami związanymi z pandemią mają osoby młode. Badanie ujawniło, że 39 proc. osób w wieku od 18 do 29 lat uważa, że w czasie pandemii zwiększyły się u nich odczucia przewlekłego zmęczenia, osłabienia, senności, trudności z koncentracją.
Foto: Infografika/PAP/Serwis Zdrowie/A. Zajkowska
Respondenci z tej grupy wiekowej wskazywali też, że częściej zdarzały im się napady złości, agresji czy frustracji. Młodzi najsilniej odczuli również samotność. Zwiększenie tego odczucia deklarowało 41 proc. badanych, a 44 proc. przeżywało silniej okresy przygnębienia czy nawet stany depresyjne. […]
Podobne doniesienia płyną z innych krajów: Chin, USA, Wielkiej Brytanii, Włoch. Badacze raportują, że zdrowie psychiczne w grupie młodych dorosłych pogorszyło się szczególnie wśród kobiet oraz młodych dorosłych obu płci, którzy wcześniej doświadczyli zaburzeń psychicznych. Kolejne doniesienia wskazują, że więcej osób niż przed pandemią doświadcza pogorszenia snu, nasilenia lęku, pogorszenia nastroju. […]
Psychiatrzy zalecają, by nie rezygnować z możliwej aktywności fizycznej, ograniczać czas poświęcany śledzeniu najnowszych informacji na temat rozwoju pandemii, starać się dbać o relacje towarzyskie za pomocą telefonu czy innych sposobów zdalnej komunikacji, nie zaniedbywać wyglądu zewnętrznego. […]
Cały tekst „COVID-19 groźny dla psychiki młodych ludzi” – TUTAJ
Źródło: www.edunews.pl
Streszczenie raportu z badania „Zdrowie, relacje w związkach i życie seksualne Polaków” – TUTAJ
Portal „Fundacja Przestrzeń dla Edukacji” zamieściła w środę 28 października obszerny tekst Igi Kazimierczyk – prezeski tej fundacji, zatytułowany „Jak powstała wrześniowa strategia „przytłaczającej większości szkół”. Poniżej zamieszczamy dwa fragmenty: początkowy i końcowy, ale zachęcamy do zapoznania się z całością – podajemy link do źródła cytowanego tekstu:
Niestety, „dobra strategia”, na którą powoływano się na licznych konferencjach prasowych pracowników resortu, nie była w żaden sposób konsultowana z ekspertami i lekarzami. Decyzję o powołaniu Rady do spraw bezpieczeństwa, która ma doradzać ministrowi, podjęto dopiero 23 października, już po decyzji o zamknięciu szkół.
10 października czekaliśmy na wystąpienie premiera Morawieckiego. W tym dniu liczba nowych pozytywnych testów wynosiła 5300. Większość z osób, śledzących działania MEN spodziewało się, że premier Morawiecki ogłosi zawieszenie pracy szkół. Premier jednak, zamiast spodziewanego ograniczenia funkcjonowania placówek edukacyjnych oznajmił, że strategia wypracowana dla szkół na jesień, sprawdza się. […]
Prosiłyśmy także o udostępnienie ekspertyz na podstawie których podejmowane są decyzje, dotyczące tworzenia strategii zarządzania kryzysowego, związanego z pandemią koronawirusa. Niestety Ministerstwo Edukacji Narodowej nie zamawiało ekspertyz w przedmiotowym zakresie. Właściwymi organami, które wykonują m.in. badania, testy w zakresie rozpoznawania oraz organizowania działania zapobiegającego występowaniu i rozprzestrzenianiu się chorób są epidemiolodzy/wirusolodzy. Zatem ministerstwo nie zamówiło żadnych ekspertyz naukowych, dotyczących tego, w jakim modelu ma od września funkcjonować szkoła ani nie dysponowało stałym zespołem naukowców, którzy we wrześniu i w październiku byliby gotowi do bezpośrednich konsultacji z decydentami. Decyzje podejmowano wewnętrznie.
Resort, udzielając odpowiedzi na nasze pytanie o ekspertyzy i analizy zauważa, że należy podkreślić, że rozwiązania dotyczące powrotu uczniów do szkół zastosowane w Polsce były podobne do rozwiązań przyjętych w innych państwach europejskich. Jakich państw europejskich? Niestety nie wiemy.
Na koniec – dla porządku – dodajmy, że do pierwszych dni października jedynym komentarzem ministra Piontkowskiego, dotyczącym wątpliwości co do obranej przez MEN strategii, było stwierdzenie, że „przytłaczająca większość szkół pracuje normalnie” ilustrowane codziennie grafikami, przygotowywanymi w resorcie.
Iga Kazimierczyk
Źródło: www. przestrzendlaedukacji.org
Wczoraj (28 października) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu oświadczenie, pod którym podpisała się także jego żona – Ewa Pytlak, wicedyrektorka SP nr 24 w ZS STO na Bemowie.
Oświadczenie w dniu Ogólnopolskiego Strajku Kobiet
Od szeregu lat z niepokojem obserwujemy postępujący proces zapaści polskiego systemu edukacji, pogłębiony szczególnie przez źle zaprojektowaną i przeprowadzoną bez żadnego względu na potrzeby uczniów tzw. reformę Zalewskiej. Wielokrotnie na różnych forach dawaliśmy wyraz naszej niezgodzie na ten stan rzeczy, wskazując także możliwości rozwiązywania różnych problemów. Niestety, autorytarny sposób zarządzania polską oświatą wyklucza wprowadzanie w niej pożądanych zmian. Nasza praca jako osób zarządzających szkołą sprowadza się do mozolnego radzenia sobie ze skutkami kolejnych decyzji władz, z poczuciem utraty dorobku lat minionych i brakiem perspektyw na przyszłość.
Panująca obecnie pandemia tylko spotęgowała nasze poczucie, że władze lekceważą potrzeby systemu oświaty, nie mając żadnego pomysłu na jej funkcjonowanie w tych nadzwyczajnych . Od marca br. niezmiennie czujemy się pozostawieni samym sobie z problemami wynikającymi z zagrożenia zdrowotnego, koniecznością prowadzenia nauki na odległość i opiekowania się emocjami wszystkich członków społeczności szkolnej.
Pełni obywatelskiej troski o stan dziedziny życia społecznego, której poświęciliśmy się zawodowo, i której problemy z racji zajmowanych stanowisk znamy doskonale, w ostatnich dniach zostaliśmy dodatkowo uderzeni decyzjami mogącymi mieć wpływ na życie i dobrostan naszych własnych córek, podobnie jak setek tysięcy innych młodych kobiet. Próba zaostrzenia istniejących od wielu lat przepisów, nie bez słuszności nazwanych ongiś „kompromisem aborcyjnym”, pokazuje prymat ideologii nad humanizmem i zwykłą ludzką przyzwoitością. Z tego powodu w pełni solidaryzujemy się z celami, jakim służy akcja obywatelska prowadzona w dniu 28 października pod nazwą Ogólnopolski Strajk Kobiet.
Zarządzając placówką oświatową nie możemy czynnie przyłączyć się do strajku. Mamy świadomość, że wśród uczniów, którzy przychodzą do szkoły, są dzieci osób zawodowo zaangażowanych w codzienną walką z pandemią. Nie możemy ich zawieść. Chcemy jednak tym oświadczeniem dać dobitny wyraz poparcia dla całej akcji, a żeby nie było ono tylko symboliczne, zobowiązujemy się do przekazania wynagrodzenia za dzisiejszą pracę na rzecz organizacji pozarządowej, stawiającej sobie za cel obronę praw obywatelskich.
Ewa Pytlak
Jarosław Pytlak
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl
Rysunek: Danuta Sterna
Danuta Sterna zamieściła w poniedziałek 26 października na swoim blogu „Oś Świata” kolejny tekst podejmujący problemy, pojawiające się w związku z przejściem szkół na zdalne nauczanie. Tym razem jest on inspirowany artykułem Barbary Blackburn, i został zatytułowany „Kilka problemów, które ujawniły się mocniej w świetle zdalnej edukacji”. Poniżej przytaczamy go bez skrótów – jego poradnikowa funkcja tego wymaga:
Kilka problemów, które ujawniły się mocniej w świetle zdalnej edukacji
W tym wpisie omówię siedem problemów, które występują w każdym formie nauczania, ale w zdalnej edukacji wyszły na wierzch. Warto im się przyjrzeć i zastanowić się, jak sobie z nimi poradzić, gdyż stale grozi nam przejście na częściowe lub całkowite nauczanie zdalne. Warto.
Zapiszę te problemy w języku ucznia:
1.Nie wiem, po co się tego uczę.
2.Nauka nie sprawia mi przyjemności
3.Nie mam dobrych relacji z innymi uczniami
4.Mam złe relacje z nauczycielem
5.Mam niepowodzenia
6.Mam problem z czytaniem i rozumieniem instrukcji online
7.Nie umiem zorganizować sobie pracy w domu
Problemy są poważne i trudne do pokonania, w omówieniu ich zaproponuję kilka wskazówek. Są to propozycje ogólnie znane, ale o nich zapominamy.
1.Nie wiem, po co się tego uczę.
Motywacja do nauki jest kluczową sprawą w nauczaniu. Często jest niewystarczająca, szczególnie gdy uczniowie nie widzą sensu w tym czego się uczą. W nauczaniu rzeczywistym nauczyciel może zaobserwować, kto nie jest zaangażowany, a w nauczaniu zdalnym jest to trudniej rozpoznawalne. Trzeba być bardzo czujnym, gdy można tylko obserwować uczniów na ekranie lub mając tylko do dyspozycji odrobione przez nich prace.
Wskazówka:
Pomocne może być zastosowanie tak zwanych „wyjściówek”. Uczniowie wychodząc z klasy lub kończąc lekcję online zapisują, czego się nauczyli lub dlaczego uważają, że warto było się tego uczyć. Dzięki temu uczniowie uświadamiają sobie sens uczenia się, a nauczyciel analizując ich wyjściówki dowiaduje się, czy dobrze przedstawił uczniom temat. W nauczaniu zdalnym uczniowie mogą wypełniać swoje „wyjściówki” na chacie, a w nauczaniu asynchronicznym mogą je dołączać do wykonanego zdania domowego.
2.Nauka nie sprawia mi przyjemności
Nauka niektórych przedmiotów dla części uczniów nie jest przyjemnością. W klasie szkolnej nauczyciel może naukę uatrakcyjnić poprzez intersujący sposób przedstawiania zagadnień lub organizując wspólną pracę uczniów w grupach. W zdalnym nauczaniu uczeń jest wyizolowany i musi w większości dawać sobie radę sam. Jeśli do tego uczeń nie lubi uczyć się zdalnie, to problem się powiększa.
Wskazówka
Wskazówką może być organizacja lekcji synchronicznych w podziale na pokoje. Uczniowie pracując w grupach (w pokojach) wymieniają się doświadczeniami i motywują wzajemnie.
W asynchronicznym zdalnym nauczaniu sprawdzają się mini projekty wykonywane w parach lub małych grupach. Uczniowie mogą kontaktować się ze sobą telefonicznie lub poprzez komunikatory internetowe.
3.Nie mam dobrych relacji z innymi uczniami
Wczoraj (25 października) na fanpage „Młodzieżowy Strajk Klimatyczny” zamieszczono taki tekst:
·
KRYZYS KLIMATYCZNY TO KRYZYS PRAW KOBIET*
Społeczny kontekst kryzysu klimatycznego od lat jest znany nauce. Na jego temat powstało wiele raportów, artykułów i publikacji, które jednoznacznie zaznaczają, że nie możemy mówić o walce o klimat bez walki o równouprawnienie. Mimo tego zwiększenie społecznej świadomości nie przełożyło się na skoncentrowane działania, mające przeciwdziałać dalszemu szerzeniu się nierówności.
Kryzys klimatyczny to kryzys praw kobiet, Zmiana klimatu, prędzej czy później, dotknie nas wszystkich. Niemniej nie potraktuje nas ona jednakowo, a jej pierwszymi i największymi ofiarami będą właśnie one – matki, córki, siostry, przyjaciółki.
Kobiety częściej żyją w skrajnym ubóstwie. Zatrudnione w sektorach najbardziej wrażliwych na zmiany klimatu, w pierwszej kolejności tracą pracę, źródło utrzymania i niezależności. W wielu częściach świata oznacza to całkowitą zależność od mężczyzn – a tym samym często brak prawa do opieki zdrowotnej, edukacji, czy samostano- wienia. Jednocześnie dalsza eskalacja kryzysu klimatycznego będzie prowadziła do narastania przemocy – a na tą najbardziej narażone są kobiety. Zwiększona konkurencja o ograniczone i zdegradowane zasoby, postępujący globalny kryzys społeczno-ekonomiczny, doprowadzą do wzrostu liczby przypadków przemocy domowej, napaści na tle seksualnym, przymusowych małżeństw, a także ich brutalizacji.
Foto: www.lh3.googleusercontent.com/
Wczoraj Tomasz Tokarz zamieścił na swoim profilu obszerny tekst, który – naszym zdaniem – powinien wzbudzić – jeśli nie protesty, to przynajmniej krytyczne refleksje.
Postanowiliśmy zamieścić ten tekst bez skrótów:
10 mitów Nowej Szkoły
Mity to przekonania, które nie poddają się lub nie są poddawane są weryfikacji (przyjmowane są na wiarę). Organizują one życie danej społeczności, jej funkcjonowanie, sposoby myślenia. Dostarczają sposobów porządkowania doświadczenia (światopoglądu), wzorców dla postępowania w życiu codziennym (zachowania i postawy) oraz wzorców odtwarzania (obrzędy)
Mity to pewne opowieści o świecie, które uzyskały status prawd (faktograficznych czy symbolicznych) nieweryfikowanych – w większym lub mniejszym stopniu zsakralizowanych.
Mity mają trzy podstawowe funkcje:
-psychologiczne (mechanizm obronny, poczucie bezpieczeństwa)
-społeczne (spajająca, uzasadnienie istnienia, integracyjno-identyfikacyjne, daje uzasadnienie dla wyznawanych poglądów i ideałów)
-poznawcze (dostarczają sposobów poznawania i interpretowania świata)
W moim przekonaniu tzw. Nowa Edukacja jest szczególnie podatna na mity. Wynika to braku rzetelnej wiedzy (jest to zjawisko dość nowe i jeszcze niezbadane), z poczucia osaczenia i niezrozumienia (mechanizm obronny), chęci odróżnienia się od konwencjonalnych szkół oraz oczekiwania szybkiej zmiany (radykalizm).
Wyróżniam 10 mitów Nowej Szkoły.
MIT 1: KONSTRUKTYWIZM
„Nowa szkoła przyniesie szczęście każdemu dziecku, pozwoli na zdrowe i autentyczne relacje”
Mit opiera się na przekonaniu, że szkoła w obecnym kształcie nie uwzględnia faktu, że człowiek jest z natury dobry. Jest istotą rozumną. To źle zorganizowane środowisko edukacyjne jest źródłem zła. Wystarczy zmienić warunki, w jakich funkcjonuje.
Można zatem zaaranżować optymalne środowisko edukacyjne, umożliwiające jednostce rozwijanie jej potencjału.
MIT 2: PROGRESYWIZM
„Za pomocą nowej szkoły zmieniamy oblicze świata”
Mit ten zakłada, że konwencjonalna szkoła jest czysto adaptacyjna. Dopiero wolna szkoła będzie wdrażać do realnej zmiany społecznej.
MIT 3: NATURALIZM
„Dziecko samoistnie dąży do rozwoju. Nowa szkoła uznaje, że dziecko rozwija się w sposób spontaniczny, bazując na wewnętrznych zasobach.”
Mit opiera się na przekonaniu, że szkoła konwencjonalna urabia, formuje, wkłada do matryc.
Tymczasem dziecko rodzi się z pełnym potencjałem rozwojowym. Każdy człowiek ma wewnętrzną potrzebę rozwoju.
Dlatego potrzebna jest nowa szkoła, która podąża za dzieckiem
pozwala na swobodne odkrywanie własnych pasji i zainteresowań ochrona naturalnego, swoistego rozwoju dziecka, jego podmiotowości, prawa do swobodnego działania.
MIT4: AKTYWIZM
„Każde działanie ma charakter rozwojowy.”
Szkoła konwencjonalna krępuje aktywność dziecka. Oparta jest na dogmacie intelektualizmu.
Tymczasem każda forma aktywności podejmowana przez dziecko prowadzi do jego rozwoju. Bieganie i rozmowy na ławce mają wartość równorzędną z uczestnictwem w lekcjach.
Każde działanie jest spontaniczną formą uczenia się i rozwoju. Nowa szkoła docenia każde formy aktywności.
MIT5: INDYWIDUALIZM
„Rozwój uwarunkowany jest rozpoznaniem indywidualnych potrzeb dziecka.”
Mit opiera się na przekonaniu, że szkoła konwencjonalna niszczy indywidualność dziecka,
Zakłada, że podstawą rozwoju i nauki w szkole jest indywidualna praca z dzieckiem, ukierunkowana na jego odrębne potrzeby uwarunkowane zdolnościami i zainteresowaniami. Indywidualizacja ma zapewnić stymulację wszechstronnego rozwoju dziecka na możliwie najwyższym poziomie.
Nowa szkoła pozwala uczniowi na projektowanie własnej drogi, dostosowanej do subiektywnych potrzeb i możliwości.
MIT 6: INTERAKCJONALIZM
„Edukacja to relacja.”
Konwencjonalna szkoła niszczy najważniejszą z umiejętności – nawiązywania i utrzymywania bliskich relacji. Empatia, przyjaźń, wzajemna troska i opieka są warunkami przetrwania we współczesnym świecie. Jedynie w nowej szkole można zapewnić warunki do ich rozwoju.
MIT 7: INKLUZYJNOŚĆ
„Nowa szkoła to miejsce dla każdego dziecka.”
Szkoła konwencjonalna urabia. Tymczasem nowa szkoła jest przestrzenią dla każdego dziecka. To szkoła rozwijająca kompetencje emancypacyjne, nie tłumiąca naturalnych potrzeb dziecka. Pozwala na rozwój każdemu.
MIT 8: FUNKCJONALIZM
„Nowa szkoła przygotowuje do życia.”
Szkoła publiczna nie uczy niczego co jest ważne i przydatne. Tylko nowa szkoła ukierunkowana na praktykę może przygotować do prawdziwego życia.
9: PRAKTYCYZM
„Nowa szkoła bazuje na zainteresowaniach ucznia.„
Szkoła publiczna bagatelizuje zainteresowania ucznia. Nowa szkoła jest oparta na tym, co ważne dla ucznia.
MIT 10: DEMOKRATYZM
„Tylko nowa szkoła uczy demokracji – przez codzienne działania.”
Szkoła konwencjonalna podporządkowuje ucznia arbitralnej, zuniformizowanej wizji. Hierarchizuje i uprzedmiotawia relacje blokując rozwój i edukację. Nowa szkoła to szkoła oddolnie tworzona. Rozwój mogą przebiegać wyłącznie w sytuacji dialogu pomiędzy równoprawnymi partnerami.
To są główne mity.
Nie oznacza to, że są fałszywe. Znaczy to tylko tyle, że opierają się na cechach sakralnych, są wiedzą unieruchomioną, która nie poddaje krytyce. Ich zadaniem jest nadanie społeczności spajającej narracji.
x x x
Pod tym tekstem zamieścił swój komentarz Wiesław Mariański:
Faktycznie, nowa edukacja i nowa szkoła są wyraźnie określone, Twój opis dobrze to odzwierciedla. Widzę potrzebę przeciwstawienia, polaryzacji, żeby ludzie mogli zobaczyć dwie różne możliwości, sposoby edukacji. Biorę esencję z Twojego posta i z ostatniego u Marcina Stiburskiegoi próbuję:
Edukacja/szkoła rozwojowa versus normatywna; szkoła-edukacja twórcza versus programowa (zaprogramowana).
Myślę tak: żeby dokonać zmiany/przewroty, trzeba obnażyć (nie obalić) dotychczasowy mit i jednocześnie zaproponować nowy. Nowy musi być powszechnie czytelny, zrozumiały, budzący pozytywne emocje. Zastanawiam się jak najprościej obnażyć „starą” edukację. Może tak: wiedza szkolna jest nieprzydatna dla prawie każdego. Albo tak: chcesz marnować czas – idź do tradycyjnej szkoły. Albo tak: uczenie się pod odgórne wymagania jest bezsensowne. Albo tak: tradycyjna edukacja jest szkodliwa. Zastanawiam się … .
Mit nowej edukacji zacznie działać, gdy stanie się popularny na tyle, że znacząc ilość rodziców będzie zastanawiać się, do jakiej szkoły wysłać dziecko.
Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE
x x x
Tego samego dnia na swoim profilu Fb Wiesław Mariański zamieścił post, który można traktować jako jego polemikę z tekstem Tomasza Tokarza:
Współczesne społeczeństwo, obecna cywilizacja jest oparta na wiedzy – taki pogląd można spotkać wśród elit. Guzik prawda ! Fundamentem naszych działań zbiorowych i organizacji społeczeństwa były i są mity. Mity, przekonania, przyzwyczajenia, kulty, nawyki, emocje, stereotypy.
Dlaczego Nowa Edukacja, „wymyślona” na początku XX wieku, nie może przebić się na powierzchnię ? Dlaczego cały system oświaty, większość szkół, nauczycieli i dyrektorów funkcjonują niezgodnie z aktualną, naukową wiedzą o człowieku ? Nawet niezgodnie z zapisami obowiązującego prawa oświatowego. […]
Są dwie przeszkody:
-bardzo silne i trwałe mity określające starą, tradycyjną edukację
-brak mocnego mitu nowej edukacji.
Tradycyjna edukacja oparta jest na dwóch filarach: wiedza i wyniki. Wyniki są utożsamiane z ocenami, zatem: wiedza i oceny. Te dwa fundamenty-mity wypełniają świadomość społeczną tak głęboko i silnie, że nie pozwalają przebić się innym spojrzeniom na szkołę i innym praktykom edukacyjnym.
Próbuję rozłożyć oba mity na czynniki (podmioty).
Wiedza. Wiedza i umiejętności. Wiedza powinna być wszechstronna, niekoniecznie głęboka. Wiedza i umiejętności zgodne z odgórnymi wymaganiami = sukces. Wiedza ma być zgromadzona w głowie. Umiejętności powinny być trwałe. Jedno i drugie trzeba zaprezentować na hasło nauczyciela.
Wyniki. Oceny. Kult świadectwa. Ideałem, pełnym sukcesem jest świadectwo z samymi piątkami. Szóstka to wisienka na torcie, dodatkowy bonus (może być z religii i wuefu). Świadectwo nieidealne wiąże się z niedosytem – dobre, ale szkoda, że nie lepsze.
Powszechność i równość (pozornie wspaniały postulat-mit). Wiedza i umiejętności są dostępne dla każdego, bowiem wszyscy jesteśmy równi. Dlatego wszyscy możemy i powinniśmy dążyć do ideału, czyli piątki.
Staranie się. Nie jesteśmy wszyscy równi, mamy różne predyspozycje i zdolności, dlatego nie każdego stać na piątkę. Ale warto i trzeba starać się osiągnąć jak najlepszy wynik. Szkoła do tego namawia, szkoła ci pomoże. Tylko postaraj się.
Mity siedzą w naszych głowach i relacjach społecznych. Mają wpływ na nasze poglądy, nawyki, reakcje, zachowania. W naszym społeczeństwie dominuje taki mit:
Masz chodzić do szkoły żeby zdobywać wiedzę i umiejętności zgodnie z postawionymi wymaganiami. Twoim celem ma być osiągnięcie jak najlepszych wyników z wszystkich przedmiotów. Ideałem i sukcesem jest piątka i świadectwo z samymi piątkami. Większość szkolnej wiedzy i umiejętności jest niepotrzebna, musisz je zdobywać, bowiem są biletem do dalszej jazdy. Takie jest życie, inaczej się nie da, trzeba to robić żeby żyć.
Nauczyciele i rodzice widzą ten dysonans, rozmawiają o nim, czasem głośno, jednak najczęściej po cichu. Mit edukacji opartej na wiedzy, ocenianiu i równości króluje i ma się dobrze.
Jakie macie pomysły na nowy mit ? Mit Nowej Edukacji. Jakie „hasła” mogą być przeciwwagą dla tradycyjnych ?
Źródło: www.facebook.com/people/Wies












