Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Dziś, wyjątkowo, wprowadzenie do niżej cytowanego tekstu będzie w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Piszę to ja – redaktor tego informatora – Włodzisław Kuzitowicz. Nie będę ukrywał: jest mi bardzo miło, że ja, zwykły magister i – jak zostałem w „swoim czasie” nazwany przez cytowanego za chwilę blogera – „dziennikarzyna” – napisałem w Felietonie nr 167 Refleksje rówieśnika Polski Ludowej – w przededniu Święta 1 Maja”, już w 2018 roku, nieomal to samo, co utytułowani pracownicy nauki.

 

Oto obszerne fragmenty zamieszczonego przez prof.dr hab. Bogusława Śliwerskiego na jego blogu PEDAGOG posta, zatytułowanego „Minister edukacji Przemysław Czarnek skrytykował własny rząd za politykę oświatowego dziedzictwa „pedagogiki wstydu”:

 

 

Ciekaw jestem, jak poradzi sobie nowy minister nauki i edukacji Przemysław Czarnek  z tropieniem dziedzictwa „pedagogiki wstydu” w podręcznikach szkolnych i jak będzie walczył z dyktaturą lewicową? Po raz kolejny w dziejach polityki oświatowej III RP dowiadujemy się, że istnieje takowe dziedzictwo, które należy wyeliminować z treści podręczników szkolnych.

 

-Chcemy przejrzeć te treści, które są zwłaszcza w podręcznikach do języka polskiego, do historii, do wiedzy o społeczeństwie, żeby wyeliminować te treści, które są dziedzictwem pedagogiki wstydu, która towarzyszyła naszej edukacji w III RP i z tej pedagogiki wychodzimy bardzo szybkim marszem w ciągu ostatnich lat, ale pewne pozostałości będą usuwane.  (…) resort pochyli się nie tylko nad podstawami programowymi, ale również nad ich obszernością.[…]

 

Przypomnę jedynie zweryfikowaną już w okresie PRL normę pedagogiki dumy i przetrwania, o której doświadczeniu pisał profesor UMK Aleksander Nalaskowski.  Dotyczy ona tzw. wychowania przeciwskutecznego, a więc takiego, którego sprawcy osiągają cele wprost odwrotne do założonych,   m.in. politycznie (doktrynalnie) wymuszanych na wychowankach.* Właśnie z tego powodu w pedagogice określamy indoktrynację mianem wychowania przeciwskutecznego.

 

Oto jego egzemplifikacja:

 

Uczęszczałem do liceum, którym zawiadywał członek ważnego partyjnego gremium, zdeklarowany ateista i piewca przyjaźni polsko-radzieckiej. Ściany tej szkoły były wypełnione hasłami pro partyjnymi („Partia z nadzieją patrzy na polską młodzież”), oblepione portretami brodatych wieszczów historycznej konieczności, zbiorowej świadomości i uszczęśliwiającej ułudy. […]

 

Skutek owego molestowania erotycznego (chodziło wreszcie o to, abym coś pokochał) był – jak prosto można się domyślać – obiektywnie odwrotny.*

 

Nie stałem się fanem lewicy, nie uwierzyłem partii, Marksa odróżniałem od Lenina, a Gomułkę od Gocłowskiego, a obu od Grotowskiego. 

 

Szkoła, do której uczęszczałem odniosła tryumf i zwycięstwo. Wychowała bowiem niezależnego intelektualistę, odpornego na ideologiczne surmy, z rezerwą patrzącego na „jedynie słuszne drogi”.[…]

 

Czy zatem Ministerstwo Edukacji Narodowej wpisuje się w dziedzictwo powyżej rozumian „pedagogiki wstydu”, „pedagogiki przeciwskutecznej”?

 

 

 

Cały tekst „Minister edukacji Przemysław Czarnek skrytykował własny rząd za politykę oświatowego dziedzictwa „pedagogiki wstydu” – TUTAJ

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

*Podkreślenie fragmentów – WK

 

 

A teraz fragmenty mojego felietonu z 2018 roku:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.edukacjawdzialaniu.pl

 

Marta Szymczyk – nauczycielką, pedagożka szkolna i aktywistka społeczna

 

 

Na portalu „Edukacja w działaniu” zamieszczono w środę 21 października zapis rozmowy z nauczycielką, pracującą w Szkole Podstawowej nr 34 w Łodzi na stanowisku „pedagog szkolny”, zatytułowany „Edukacja to dialog wielu podmiotów – wywiad z Martą Szymczyk”. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

[…]

 

Kim Pani jest i czym się zajmuje?

 

Jestem nauczycielką, pedagożką szkolną i aktywistką społeczną. Zanim podjęłam pracę jako pedagożka, przez 5 lat pracowałam w świetlicy szkolnej, co wspominam z ogromnym sentymentem. To był dobry czas. Później 3 lata w liceum ogólnokształcącym jako pedagog. Aktualnie ponownie pracuję w szkole podstawowej, gdzie udzielam wsparcia psychologiczno-pedagogicznego najmłodszym dzieciom i ich rodzinom. Odpowiadam za klasy 1-3, czyli można powiedzieć że wróciłam do korzeni.* Dodatkowo udzielam porad pedagogicznych w łódzkim oddziale Centrum Praw Kobiet. Angażuję się też w wiele spraw związanych z szeroko rozumianą edukacją poza przestrzenią szkolną, aktywnie podejmuję inicjatywy mające na celu poprawę sytuacji w polskiej szkole. Prowadzę własnego bloga Nieszablonowa pedagożka poświęconego wychowaniu, edukacji antydyskryminacyjnej, przepisom prawa oświatowego oraz sprawdzonym działaniom w pracy z dziećmi i młodzieżą. Działam w obszarze praw człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem praw kobiet. Prywatnie jestem żoną oraz mamą 7-letniej córeczki Mai.

 

 

W jakim zakresie to, czym Pani się zajmuje, może pomagać dzisiejszej szkole, a szczególnie nauczycielom?

 

Przede wszystkim dostrzegam i nagłaśniam problemy polskiej edukacji. Nie ograniczam się wyłącznie do powszechnego malkontenctwa, ale proponuję jasne, konkretne rozwiązania i staram się angażować w proces nauczania dosłownie wszystkich. Nie można tylko marudzić, z tego nic nie wynika. Krótko mówiąc, myślę o edukacji globalnie i angażuję w nią maksymalnie dużą ilość osób, organizacji, inicjatyw. Uważam też, że jakość edukacji zależy od każdego i każdej z nas. Wszyscy odpowiadamy przecież za to, w jaki sposób będą funkcjonowały przyszłe pokolenia. Dzieci są naszą przyszłością i należy inwestować w ich rozwój możliwie jak najwięcej.

 

Staram się unowocześniać edukację poszukując nowych form nauczania, „sprzedać” swój sposób myślenia możliwie jak najszerzej, bo właściwie to jedyne co mam. Przyznam uczciwie, że bardzo chętnie wiodłabym spokojne, rodzinne życie, ale kiedy widzę jak nadal niewielu ludzi angażuje się w zmienianie świata to kolokwialnie mówiąc – opadają mi prostu ręce. I myślę sobie wówczas: „Wcale mi się nie chce tego robić. Dlaczego znowu ja?”.[…]

 

Myślę, że moje zaangażowanie w sprawy dotyczące edukacji czy sprawy społeczne, które są ważne dla nas wszystkich wynika też trochę z tego, że nie wszystko da się zrealizować w szkole. Wykorzystuję różną przestrzeń do dzielenia się tym, co mam. A mam pomysły. Chciałabym zwiększyć rolę edukacji w myśleniu społecznym. Bo dobra edukacja to inwestycja w rozwój społeczeństw.

 

 

Jak Pani zdaniem powinna wyglądać idealna szkoła, nauczyciele i uczniowie? Czego uczy (się) i co praktykuje?

 

Nie jestem przekonana czy chciałabym, żeby istniała idealna szkoła. Wszelkie pojęcie idealizmu odrywa nas od rzeczywistości, tego co jest tu i teraz. Idealna szkoła nie prowokowałaby w nas refleksji i dążenia do zmian, rozwoju. Uśpiłaby nas. Niemniej mam parę marzeń. Prostych w realizacji, ale wymagających zaangażowania wielu oraz zmian w mentalności.

 

Czytaj dalej »



 

 

Proponujemy lekturę kilku wpisów na fejsbukowym profilu Wiesławy Mitulskiej – nauczycielki klas I–III w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej – wsi w gminie i powiecie Środa Wielkopolska w województwie wielkopolskim.

 

30 września

Odwrócona lekcja w drugiej klasie.

 

Nie zadaję zadań domowych. Jedynym, jest czytanie wspólne z rodzicami albo samodzielnie, dla przyjemności i dla nabrania biegłości w czytaniu. Zwolennicy zadań twierdzą, że dzięki nim dzieci uczą się systematyczności i odpowiedzialności. Mogłabym przypuszczać, że moi uczniowie, których nie poddałam takiemu treningowi, zapomną zrobić zadanie domowe, jeśli ono w końcu się pojawi.

 

Nie zapomnieli. Wszyscy zrobili.

 

Poprosiłam dzieci o przygotowanie się do projektu o warzywach, który właśnie zaczynamy. Miały w domu przeprowadzić wywiad wśród domowników i zapytać o ulubione warzywo. Trzeba było również obserwować, jakie warzywa zjadła cała rodzina w ciągu dnia.

 

Już w klasie stworzyliśmy ranking ulubionych warzyw i przedstawiliśmy zebrane wyniki, najpierw w postaci wież z karteczek, potem na wykresie słupkowym ( jednostką były kratki). Sporo czasu poświęciliśmy na myślenie i kategoryzowanie – szukaliśmy cech wspólnych i różnic między warzywami.

 

Zaplanowaliśmy nasz projekt wspólnie. Na plakacie zapisałam wszystkie pytania dzieci, a od siebie dodałam wiersz o warzywach Jana Brzechwy, bo bardzo dzieciom się podobał. Jutro sprawdzamy, co warzywa mają w środku.

 

 

9. października

Być odpowiedzialnym za siebie, czy za kogoś? Co jest trudniejsze?

 

Często w klasie zajmujemy się wartościami, bo chciałabym, żeby dzieci wiedziały, co się w życiu liczy, by były empatyczne, uważne na drugiego człowieka i jednocześnie szczęśliwe. Codziennie podkreślamy jak ważne jest dbanie o siebie i innych. Rozmawiamy o współodpowiedzialności za atmosferę w klasie, za samopoczucie każdego z nas i… nie zawsze słowa przekładają się na rzeczywistość.

 

Potrzeba chwili sprawiła, że dziś zajęliśmy się odpowiedzialnością. We wrześniu czytałam dzieciom książkę „7 nawyków szczęśliwego dziecka”, a dziś zaczęliśmy „12 ważnych opowieści – polscy autorzy o wartościach”.

 

Właśnie od przeczytania opowiadania o odpowiedzialności zaczęliśmy dzień. Co to znaczy być odpowiedzialnym? Co kojarzy się z odpowiedzialnością? Czy dzieci mogą być odpowiedzialne za siebie?

 

Każde dziecko wybrało jedną odpowiedzialność, napisało ją na karteczce i przykleiło na wspólnym plakacie, a ja ufam, że się z niej wywiąże.

 

W naszej klasie mamy kłopot z przestrzeganiem zasady, że słuchamy się nawzajem. Dzieci często zwracają się do mnie, że nie mogą się skupić, że czują się źle itp. z powodu zachowania kolegi czy koleżanki. Takie problemy powinniśmy rozwiązywać wspólnie, by uczniowie mieli okazję rozwijać swoje umiejętności społeczne. Na razie chciałabym, by dzieci wiedziały jakie mogą być skutki wyboru tego, a nie innego zachowania, dlatego wspólnie rozpracowaliśmy możliwe konsekwencje wynikające z przestrzegania lub nieprzestrzegania tej zasady.

 

Praca nad wartościami powinna trwać cały czas. Nie wystarczą jednorazowe zajęcia, ale myślę, że dzieci sporo dziś zrozumiały.

 

 

Czytaj dalej »



 

Uczniowie Szkoły Podstawowej w Skokowej wsi położonej w gminie Prusice, powiecie trzebnickim, województwie dolnośląskim.

 

 

3 października 2020

 

SP SKOKOWA – STREFA WOLNA OD PRZYMUSU

 

Janusz Korczak wiele lat temu powiedział: „Wszystko, co osiągnięte tresurą, naciskiem, przemocą, jest nietrwałe, niepewne, zawodne”. Długotrwały stres zabija motywację i obniża odporność. Dlatego w naszej szkole od 1 września, już oficjalnie, zgodnie z postanowieniem rady pedagogicznej:

 

Uczeń nie dostanie jedynki ani „np” (nieprzygotowany do zajęć), nie wpiszą mu czerwonym długopisem w zeszycie lub ćwiczeniach: „brak zadania domowego”, bo zadania domowe są dobrowolne, nieobowiązkowe. Prace domowe są zadawane, ale nauczyciel sprawdza tylko tym uczniom, którzy tego chcą. W naszej szkole uważamy bowiem, że czas po zajęciach to prywatna własność każdego ucznia. On i tylko on ma prawo nim zarządzać. Chcemy, żeby w ten sposób uczył się samodzielności odpowiedzialności za siebie.

 

Uczeń ma prawo odmówić, bez uzasadnienia, wpisania do dziennika oceny, na którą nie wyraża zgody, która mu nie odpowiada. Oznacza to anulowanie takiej oceny i zakaz wpisania jej do dziennika. Nauczyciel odnotowuje ten fakt w dzienniku wpisem: JESZCZE NIE. W tej sytuacji uczeń ustala z nauczycielem, w terminie 2 najbliższych tygodni, kolejną próbę zaliczenia pracy. Tych prób może mieć w tym czasie aż 3. Jeżeli żadna z tych prób nie przyniesie efektu, uczeń ma prawo i obowiązek umówić się z nauczycielem na inną, odpowiadającą mu formę zaliczenia materiału np. w formie plakatu, prezentacji, filmiku, wiersza, a nawet jeżeli chce i potrafi może to przedstawić także tańcem.

 

W uzasadnionych przypadkach 2-tygodniowy termin na ostatnią próbę zaliczenia pracy kontrolnej może ulec wydłużeniu.

 

Uczeń jeszcze tego samego dnia może poprawić ocenę z pracy kontrolnej, jeżeli wskaże błędy, które popełnił oraz wyjaśni jak do nich doszło i jak należy je poprawić. W takiej sytuacji nauczyciel podnosi uczniowi ocenę przynajmniej o stopień wyżej.

 

W klasach V – VIII nauczyciele są zobowiązani do stosowania najważniejszych narzędzi oceniania kształtującego: cel lekcji w języku ucznia, kryteria sukcesu i informacja zwrotna.

 

Czytaj dalej »



Foto:www.facebook.com/jaczewskiandrzej

 

Prof. dr hab. n. med. Andrzej Jaczewski – pionier obiektywnej edukacji seksualnej młodzieży w czasach PRL

 

 

Portal Polskiej Agencji Prasowej „Nauka w Polsce” zamieścił w czwartek (14 sierpnia) informację o śmierci człowieka, na którego książkach wychowało się kilka pokoleń Polaków:

 

W wieku 91 lat we wtorek (13 października) zmarł prof. dr hab. n. med. Andrzej Jaczewski, nestor polskiej seksuologii, lekarz pediatra i pedagog, specjalista medycyny szkolnej zajmujący się zagadnieniami rozwoju dzieci i młodzieży. Poinformował o tym PAP seksuolog prof. Zbigniew Izdebski.[…]

 

Profesor Jaczewski opublikował prawie 40 własnych książek, które zyskały uznanie; wśród nich liczne wielokrotnie wznawiane poradniki popularnonaukowe, tłumaczone na język angielski, włoski, niemiecki, rosyjski, czeski i litewski. W 2014 r. ukazała się „Seksualność dzieci i młodzieży. Pół wieku badań i refleksji”. Jest też autorem monografii „Erotyzm dzieci i młodzieży” oraz wydawanych od przeszło 40 lat książek „O chłopcach dla chłopców”, „O dziewczętach dla dziewcząt”, na których wychowało się wiele pokoleń młodych Polaków. Przed kilkoma laty ponownie je wznawiano.

 

Urodził się w 1929 r. w Piastowie w rodzinie nauczycielskiej. Pochodzi z rodu wywodzącego się ze wschodniego Mazowsza. „W r. 1419 Piotr z Lisowa dostał od księcia Janusza I 10 włók gruntu i założył Jaczewo, od którego pochodzi to nazwisko” – wspominał profesor w jednej ze swych książek. […]

 

W 1952 r. ukończył Akademię Medyczną w Warszawie, uzyskał specjalizację II st. z pediatrii i medycyny szkolnej. W 1953 r. wyjechał do Gorlic w Beskidzie Niskim, zbudował tam swój dom. W latach 50. był pierwszym ordynatorem Oddziału Dziecięcego w Szpitalu Powiatowym i kierownikiem Przychodni Matki i Dziecka w Gorlicach. Przyczynił się do ograniczenia śmiertelności niemowląt z powodu biegunki, która na wsi była wówczas powszechna. Jako pierwszy użył w leczeniu maluchów kroplówki, wówczas nie stosowanej. […]

 

Od 1970 r. pracował na Wydziale Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Przez dwie kadencje był prodziekanem do spraw studenckich. Wieloletni kierownik katedry biomedycznych podstaw rozwoju i wychowania. Założyciel i pierwszy kierownik studium wychowania seksualnego UW. Przez 17 lat był również profesorem na Uniwersytecie w Kolonii.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/stonabemowie

 

Piotr Śieżka – nauczyciel dyplomowany, magister geografii oraz po podyplomowych studiach z zakresu ochrony i kształtowania środowiska a także wiedzy o społeczeństwie. W Zespole Szkół STO na Bemowie pracował od 1997 roku – najpierw w szkole podstawowej, a od 2007 r. także w gimnazjum.

Zmarł nagle 14 października 2020 roku.

 

 

W piątek, 16 października, Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu „Wokół Szkoły” tekst, którego tytuł nie informuje do końca o czym tam będzie: „Jaki powinie być dobry nauczyciel”. Bo tak naprawdę nie jest to esej doświadczonego dyrektora o teoretycznym modelu dobrego nauczyciela, a wspomnienie zmarłego właśnie wieloletniego nauczyciela Zespołu Szkół STO na Bemowie w Warszawie – Piotra Ścieżki. Oto fragmenty tego posta, które najlepiej rozwiną lapidarną treść zamieszczonego na łamach „Gazety Wyborczej” pożegnania:

 

 

[…]

 

WSPOMNIENIE O PIOTRZE ŚCIEŻCE

 

Był na bakier z nowoczesnymi technologiami w nauczaniu, a jego staromodny telefon z łaski tylko udzielał połączeń i z pewnością nie służył do przeglądania internetu. A jednak imponował aktualną wiedzą o świecie i umiejętnością interpretowania tego, co się dzieje. Jako nauczyciel największe zaufanie miał do tradycyjnych szkolnych map i do zakurzonych kamieni. Opierał swoją pracę na staroświeckim warsztacie: słowie, zadawaniu pytań i dyskusji. Mimo to w lawinie kondolencji i wspomnień, jakie pojawiły się w necie po jego niespodziewanej śmierci, przewijają się najbardziej pochlebne określenia: „wspaniały nauczyciel”, „jedyny w swoim rodzaju”, „Pedagog przez wielkie P” i wiele innych o podobnym wydźwięku.

 

To nie jest tak, że dopiero śmierć wyzwoliła uznanie dla Jego pracy. Od lat dowody jak najlepszej opinii składali liczni absolwenci, którzy odwiedzając naszą szkołę niezmiennie poszukiwali Go, by przywitać się i pogadać. Czasem czułem nawet ukłucie zazdrości, gdy nie znajdowali czasu, by zajrzeć również do gabinetu dyrektora, ale na pewno nie dziwiłem się temu, był bowiem Piotr niedoścignionym dla mnie mistrzem jeśli chodzi o kontakt z młodymi ludźmi – uważność i zainteresowanie ich sprawami, pełne ciepła i wyrozumiałości, pozbawione – co bardzo rzadkie u nauczycieli – cienia dydaktyzmu. Za to wszystko uczniowie odpłacali mu sympatią i szacunkiem. I – jak najdobitniej okazało się teraz, dobrą pamięcią po wielu latach.

 

Poznałem Piotra w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy pracował jeszcze w Szkole Podstawowej nr 211 w Warszawie. Moja żona zetknęła się z nim przy okazji jakiego przedsięwzięcia ekologicznego. Pamiętam jej opowieść o niezwykłym człowieku, pełnym geograficznej i pedagogicznej pasji. A że był to czas budowania w STO na Bemowie zespołu nauczycielskiego dla starszych klas, zarzuciłem sieci i udało mi się wyłowić tę perłę.[…]

Obaj byliśmy wśród jedenastu współautorów „Jednolitego programu nauczania blokowego dla klas 4-6 szkoły podstawowej” i razem otrzymaliśmy z tego tytułu Nagrodę Ministra Edukacji Narodowej za jeden z ośmiu najlepszych programów nauczania, przygotowanych w związku z reformą systemu edukacji.

 

Wraz z naszą koleżanką z pracy, Bożeną Kośką, we trójkę pisaliśmy część przyrodniczą podręcznika do nauczania blokowego „Moje miejsce na Ziemi”. Wspólnie przeżyliśmy przygodę na Sieciechowskiej, czyli w Społecznym Gimnazjum nr 14 STO w Warszawie, gdzie byłem pierwszym dyrektorem, a po złożeniu rezygnacji jeszcze przez kilka lat nauczycielem chemii. Piotr uczył tam geografii, pani Bożena biologii.[…]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.moja-ostroleka.pl

 

 

Portal EDUNEWS.PL zamieścił dzisiaj (19 października) tekst Danuty Sterny, zatytułowany „Ile nauki stracili uczniowie z powodu COVID?”. Poniżej przedstawiamy go w całości:

 

Nie ma jeszcze ogólnych badań na ten temat. Wielu nauczycieli widzi czarny obraz. Organizacja non-profit NWEA w USA przewiduje, że uczniowie stracili mniej więcej jedną trzecią roku w czytaniu i pół roku w matematyce. Organizacja CREDO zajmująca się badaniami edukacyjnymi prognozuje, że przeciętny uczeń stracił od 136 do 232 dni nauki matematyki. Firma doradcza McKinsey przewiduje, że do jesieni 2021 r. uczniowie stracą nawet trzy miesiące nauki, w zależności od jakości nauczania na odległość.

 

Paul von Hippel, badacz edukacyjny twierdzi, że istniejące badania nie opierają się na faktycznych danych, bo takich nie ma.* Brane są pod uwagę pewne dane statystyczne, odczucia, opinie i prognozy. Bez względu jak poważnie wygląda strata nauki uczniów, jest ona faktem i musimy sobie z nią poradzić.

 

Na pewno są różnice pomiędzy uczniami. Uczniowie z obszarów o wysokim ubóstwie, mało korzystali z nauki zdalnej, a nawet w ogóle wypadali z sytemu szkolnego. Wielu uczniów nie miało dostępu do Internetu. Nauka asynchroniczna przyniosła znacznie mniejsze efekty.

 

Czytaj dalej »



 

Okładka książki Przemysława Staronia, o której napisał na swoim blogu prof. Śliwerski

 

Na blogu PEDAGOG prowadzący go prof. Śliwerski zamieścił w czwartek, 15 października, obszerny post, zatytułowany „O sensie szkoły życia Przemka Staronia”. Nie muszę nikogo z naszych czytelników przekonywać, że nie mogliśmy nie przeczytać tej profesorskiej recenzji książki tego znanego nie tylko w środowisku edukacyjnych eduzmieniaczy nauczyciela etyki i wiedzy o kulturze w II LO im. Bolesława Chrobrego w Sopocie oraz wykładowcy, zatrudnionego w Zakładzie Psychologii Wspomagania Rozwoju w sopockiej filii Uniwersytetu SWPS, założyciela „Zakonu Feniksa”.

 

Zalecając lekturę całego posta – zamieszczamy kilka wybranych (subiektywnie) jego fragmentów:

 

Książka psychologa, NAUCZYCIELA etyki i filozofii, laureata Ogólnopolskiego Konkursu „Nauczyciel Roku” w 2018 r. , przewodnika młodzieży po świecie kultury wysokiej oraz popkultury w jednym z trójmiejskich liceów ogólnokształcących jest psychoterapeutyczną spowiedzią literacką, dziełem wyjątkowym we współczesnej literaturze, dla której nie ma chyba właściwej kategorii.[…]

 

Warto było wydać tak książkę, jak i pieniądze na jej zakup, bowiem jej treść oraz stylistyka nie rozczarowuje, nie nuży i nie jest też przesadnie moralizatorska czy deschoolerska. Czyta  się ją jednym tchem, a koniec jednego rozdziału wywołuje głód, by nie odkładać jej na później, tylko natychmiast zaspokoić ciekawość lekturą kolejnych rozdziałów.

 

Ogromnie cieszę się, że NAUCZYCIELE ROKU piszą swoje książki, bo dzieląc się z nami cząstką swojego życia, doznaniami, przeżyciami, dokonaniami, sukcesami, a zdarza się, że i niepowodzeniami, jak ma to miejsce w przypadku powyższego hiperempatycznego narratora, otwierają przestrzeń dla dalszego rozwoju pedagogiki szkolnej, pedagogiki praktycznej, pedagogiki refleksyjnej, pedagogiki krytycznej, pedagogiki humanistycznej, pedagogiki zorientowanej na OSOBĘ, a więc personalistycznej czy wreszcie pedagogiki dialogowej i egzystencjalnej.

 

Autor już we wstępie odsłania swoje pedagogiczne credo:

 

„SENS ISTNIENIA SZKOŁY POLEGA NA TYM, ŻEBY NAUCZYĆ NAS RADZENIA SOBIE Z WYZWANIAMI, JAKIE NIESIE SZKOŁA. Ale system tego nie uczy. (Owszem, jest bezsensowny). Wobec tego trzeba zrobić to za niego” (S.11).

 

Czytaj dalej »



 

Wczoraj miała miejsce wirtualna premiera publikacji „Edukacja zdalna: co stało się z uczniami, ich rodzicami i nauczycielami?”, której wydawcą jest Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Zawiera ona wyniki badań, które nad edukacją zdalną w czasie pandemii przeprowadził, wraz współpracownikami, dr hab. Jacek Pyżalski, prof. Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu – w ramach projektu badawczego Zdalne nauczanie a adaptacja do warunków społecznych w czasie epidemii koronawirusa, którym objęci zostali nauczyciele, uczniowie i rodzice z wybranych szkół podstawowych i ponadpodstawowych w całej Polsce. Badanie trwało od 12 maja do 12 czerwca 2020 roku.

 

Oto kilka informacji o tym projekcie:

 

W badaniu poszukiwano odpowiedzi na takie pytania jak:


•Co myślą uczniowie, rodzice oraz nauczyciele o zdalnej edukacji? Jak oceniają swoje przygotowanie do tej formy prowadzenia zajęć?


•Jak zmieniło się korzystanie z technologii informacyjno-komunikacyjnych oraz różnych zasobów online w czasie rozprzestrzeniania się wirusa w porównaniu do okresu wcześniejszego?


•Jak nauczyciele, nauczycielki, rodzice oraz uczniowie poradzili sobie z obowiązkiem realizacji zajęć w formie zdalnej?


•Jak wyglądało zaangażowanie nauczycieli, uczniów oraz rodziców w realizację tych zajęć? Jakiego wysiłku (poznawczego, emocjonalnego, fizycznego) to od nich wymagało oraz jakich kompetencji (technicznych, organizacyjnych, metodyczno-dydaktycznych, społecznych)?


•Jakie emocje i stany emocjonalne towarzyszyły uczniom, rodzicom oraz nauczycielom w okresie zdalnej edukacji?


•Jakiego rodzaju wsparcia oczekiwali nauczycieli, uczniowie oraz rodzice, a jakie otrzymali?


•Czy rodzice, uczniowie oraz nauczyciele poszukiwali sposobów rozwiązania trudności, jakie pojawiały się w związku ze zdalną edukacją, w jakich miejscach i jakimi sposobami? […]

 

 

W skład zespołu badawczego weszli: dr hab. Grzegorz Ptaszek, prof. AGH (Akademia Górniczo-Hutnicza, Polskie Towarzystwo Edukacji Medialnej), dr Maciej Dębski (Uniwersytet Gdański, Fundacja Dbam o Mój Zasięg), Magdalena Bigaj (Fundacja Dbam o Mój Zasięg), dr hab. Jacek Pyżalski, prof. UAM (Uniwersytet Adama Mickiewicza) oraz dr Grzegorz Stunża (Uniwersytet Gdański, Polskie Towarzystwo Edukacji Medialnej).

 

Organizatorami projektu byli: Polskie Towarzystwo Edukacji Medialnej, Fundacja Dbam o Mój Zasięg i Fundacja Orange. Badaniu patronuje Wydział Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego oraz Wydział Humanistyczny Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie

 

Publikacja jest do pobrania za darmo   –   TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.zdalnenauczanie.org

 



 

We wtorek, 13 października, na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono zapis rozmowy z Marcinem Bruszewskim, wiceprezesem Fundacji Zwolnieni z Teorii.Wiodącym wątkiem tej rozmowy jest zdobywanie przez uczniów praktycznych umiejętności podczas realizacji projektów, inicjowanych przez tę Fundację.

 

Oto ten wywiad – bez skrótów:

 

[…]

 

Jak z perspektywy czasu prowadzenia takiej fundacji widzisz możliwości rozwijania przedsiębiorczości, kreatywności, innowacyjnego myślenia i samodzielności u młodych ludzi

 

Zwolnieni z Teorii już 7. rok będą inspirować dziesiątki tysięcy młodych ludzi do zrobienia od początku do końca prawdziwego, własnego projektu społecznego, co uważamy za niezwykle efektywny sposób rozwoju przedsiębiorczości, kreatywności i innych pokrewnych umiejętności. W ciągu tych siedmiu lat nasz program urósł z 30 uczestników do 20 tys. uczestników rocznie. Zaczynaliśmy od elitarnego programu dla młodzieży z najlepszych warszawskich liceów. Dziś własne projekty społeczne realizuje z powodzeniem młodzież z całej Polski, połowa z nich mieszka w miejscowościach do 100 tys. mieszkańców. Te efekty to inicjatywa trójki 20-latków i wręcz wzruszającego społecznego zaangażowania setek wolontariuszy, w tym już blisko 500 nauczycieli, członków grupy Nauczyciele Zwolnieni z Teorii. Jeśli tak dużo można osiągnąć poza systemem edukacji, który stanowi 5% PKB Polski, to wyobraźmy sobie, że uda nam się tego typu inicjatywy jak Zwolnieni z Teorii inteligentnie w ten system wkomponować. Także możliwości są ogromne. Jesteśmy na to dowodem.

 

 

Czy tego można się nauczyć w szkole?

 

Czytaj dalej »