
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Mając przed oczyma obrazy wojny w Ukrainie, pamiętając o przejawianych już wcześniej zapędach władz ministerstwa edukacji, dotyczących wizji i programu wychowania patriotycznego w polskich szkołach, postanowiliśmy dzisiaj zaproponować lekturę dwu, znalezionych w nieprzebranych zasobach Internetu, materiałów dotyczących kluczowych dla tegoż wychowania pojąć: patriotyzmu i nacjonalizmu.
Jako pierwszy prezentujemy Komunikat z badań nr 151/2016 Centrum Badania Opinii Społecznej, zatytułowany „Między patriotyzmem a nacjonalizmem”. Oto jego fragmenty i – oczywiście – link do pliku z jego pełną wersję:
Polacy w zdecydowanej większości uważają się za patriotów. Pytanie, jak obecnie rozumieją patriotyzm i w czym przejawia się ich przywiązanie do ojczyzny? Czy temperatura uczuć narodowych zmieniła się w ostatnich latach? Odpowiedzi na te pytania staraliśmy się uzyskać w październikowym badaniu* , w którym respondenci pytani byli m.in. o to, czy i jak często odczuwają dumę i wstyd ze swojej przynależności narodowej, w czym – ich zdaniem – przejawia się patriotyzm oraz które z zachowań mogących stanowić przejaw patriotyzmu są im bliskie. W tym samym badaniu pytaliśmy także o różnice między patriotyzmem i nacjonalizmem oraz o stosunek do różnego rodzaju stwierdzeń mogących stanowić – w różnym stopniu – przejaw postaw nacjonalistycznych. Interesowało nas również nastawienie Polaków do ruchów narodowych.
PRZYNALEŻNOŚĆ NARODOWA JAKO ŹRÓDŁO DUMY I WSTYDU
Ogromna większość Polaków (88%) uważa się za patriotów, w tym połowa z nich
(43% ogółu) deklaruje to zdecydowanie. Co jedenasty respondent (9%) nie określa się
mianem patrioty.
*Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (317) przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 8–19 października 2016 roku na liczącej 937 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.
[…]
POPARCIE DLA RUCHÓW NARODOWYCH
Niewielki odsetek badanych (5%) ma osobisty kontakt z osobami należącymi do Obozu Narodowo-Radykalnego czy Młodzieży Wszechpolskiej. […]
Zdecydowanie więcej respondentów (17%) deklaruje poparcie dla działań tego rodzaju organizacji. Są to najczęściej ludzie młodzi (38% badanych w wieku 18–24 lata), pracownicy usług (30%). Najbardziej niechętnie odnoszą się do tych ruchów respondenci o najwyższych dochodach per capita (78% deklaruje brak poparcia), nieuczestniczący w praktykach religijnych (79%) i deklarujący lewicowe poglądy polityczne (75%) […]
PATRIOTYZM A NACJONALIZM
Respondenci proszeni w pytaniu otwartym o wskazanie różnicy między patriotyzmem a nacjonalizmem, w większości (52%) nie byli w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi, nierzadko twierdząc, że nie znają pojęcia nacjonalizm. Ci natomiast, którzy udzielili odpowiedzi innej niż „trudno powiedzieć”, najczęściej definiowali patriotyzm jako coś pozytywnego, a nacjonalizm – negatywnego (22% ogółu). Co dwudziesty badany (5%) wskazał jedynie na różnicę między oboma pojęciami, ale bez jednoznacznej ich oceny. Nieco mniej liczni (4% ogółu) udzielali niejednoznacznych odpowiedzi, na podstawie których nie sposób było ustalić, jakie znaczenie nadają obu pojęciom lub jednemu z nich. Czterech na stu badanych (4%) określało różnicę między patriotyzmem a nacjonalizmem jako dużą lub wręcz przeciwstawiało sobie oba pojęcia. Taką samą grupę (4%) stanowili ci, według których nacjonalizm jest skrajną postacią patriotyzmu lub fanatyzmu. Tylko 3% ogółu badanych stanowiły osoby, które utożsamiały oba pojęcia, a jeszcze mniej (1%) – te, które przedkładały nacjonalizm nad patriotyzm. […]
Na podstawie uzyskanych wyników staraliśmy się także sprawdzić, jak zależność między patriotyzmem a nacjonalizmem wygląda w praktyce. Okazuje się, że występuje korelacja dodatnia i istotna statystycznie między wskaźnikiem przejawów patriotyzmu a wskaźnikiem postaw o charakterze nacjonalistycznym (r Pearsona = 0,23; p<0,001). Można także zauważyć, że zdecydowane przypisywanie sobie miana patrioty wiąże się z największą skłonnością do akceptacji stwierdzeń o charakterze nacjonalistycznym. […]
Cały raport „Między patriotyzmem a nacjonalizmem” – TUTAJ
X X X
Jako drugi proponujemy materiał metodyczny, mogący być pomocnym przy poprowadzeniu lekcji o patriotyzmie.
Czy Polskę należy kochać i szanować?
Materiał jest częścią serii „Statystycznie rzecz biorąc”.
Wczoraj wieczorem (24 lutego 22022t.) na stronie TVN24 zamieszczono obszerny materiał (wzbogacony o fragment nagrania filmowego) zatytułowany „W polskich szkołach i przedszkolach jest 60 tysięcy ukraińskich dzieci. Co możemy dla nich zrobić?”. Oto jego obszerne fragmenty:
[…] W tym roku szkolnym – według danych Ministerstwa Edukacji i Nauki – tylko Ukraińców jest ponad 60 tys. (z tego niemal 10 tys. w przedszkolach). W niemal każdej placówce edukacyjnej są więc dzieci z kraju, który właśnie został zaatakowany przez Rosję i na terenie którego prowadzone są właśnie działania wojenne. To wyzwanie dla edukacji – przede wszystkim dla nauczycieli, na których często spadać będzie ciężar prowadzenia rozmów o sytuacji w Ukrainie.
Nie dajmy historii dzielić ludzi
Szkoła Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego w czwartek opublikowała krótkie 10- minutowe nagranie z poradami dla osób pracujących z dziećmi i młodzieżą, dotyczące tego, jak rozmawiać o sytuacji w Ukrainie. Publikujemy je za jej zgodą.
Jak rozmawiać z uczniami o wojnie, opowiada Aleksander Pawlicki Szkoła Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego.
–Powinniśmy dobrze posłuchać naszej klasy, żeby zrozumieć, co się w niej dzieje – zaleca Aleksander Pawlicki, wykładowca ze Szkoły Edukacji. – Musimy się dowiedzieć, ile w tym, co przeżywają dzieci, jest niewiedzy, ile zaciekawienia, obojętności, a ile jest na przykład lęku i przerażenia. I adekwatnie odpowiedzieć na to. […]
– Potrzeba naszej uważności i świadomości tego, że te dzieci będą doświadczały mnóstwa trudnych emocji – podkreśla Pawlicki.
Edukator podkreśla, że wszystkie dzieci będą odbiorcami wielu fałszywych komunikatów i trzeba je uczulać na dezinformację w sieci. Podobnie jak na fakt, że historia „będzie wykorzystywana, by Polaków i Ukraińców podzielić” czy „wzbudzić wobec Ukraińców niechęć„.
Takie trudne rozmowy już się odbywają. W jednej z warszawskich podstawówek, gdzie uczy się córka Aleksandry, w klasie jest dziewczynka z Rosji. – Dziś kilkoro dzieci zaczepiało ją, jako popierającą Putina, zwolenniczkę wojny. Na szczęście większość dzieci jej broniła, ale zgłosiłam rodzicom i nauczycielom, że jest potrzeba PILNEJ rozmowy o tej wojnie, także pokazująca, że zwykli ludzie tu nie są winni, że Rosjanie to nie wrogowie, że polityka a zwykli ludzie to różne sprawy – opowiada. […]
Ale wsparcie potrzebne jest właściwie wszystkim – bez względu na pochodzenie. Poradnik o tym „Jak poruszać z uczennicami i uczniami temat konfliktu zbrojnego w Ukrainie” przygotowało też Centrum Edukacji Obywatelskiej (CEO). Edukatorzy przypominają w nim: „Silne emocje sprawiają, że jesteśmy podatni na uleganie panice i przyjmowanie (często bezkrytyczne) informacji pojawiających się w mediach (tradycyjnych i społecznościowych)”.
„Jak poruszać z uczennicami i uczniami temat konfliktu zbrojnego w Ukrainie” (1:25) – TUTAJ
CEO przypomina, że w czasie zajęć uczniowie i uczennice mogą mówić o empatyzowaniu z mieszkankami i mieszkańcami Ukrainy, a także osobami tego pochodzenia, które mieszkają w okolicy lub chodzą do ich szkoły czy klasy. „Porozmawiajcie o tym, jak można wyrazić te przeżycia w prostych gestach solidarności, np. poprzez powieszenie flagi lub posty na Facebooku – takie gesty nie zmieniają sytuacji, ale są bardzo ważne dla tych, którzy padli ofiarą napaści” – zachęcają autorzy poradnika.
A na koniec zwracają się do nauczycieli, w których klasach są uczniowie i uczennice z Ukrainy. „Zadbaj szczególnie o to, żeby doświadczyli wsparcia i solidarności. Jeśli czują się na siłach, możesz ich poprosić o to, żeby opowiedzieli, jak wygląda sytuacja z ich punktu widzenia oraz podzielili się swoimi doświadczeniami i przemyśleniami z resztą klasy. Jeśli widzisz, że jest to dla nich zbyt trudne, pozostań przy indywidualnych gestach wsparcia i solidarności – porozmawiaj o tym, jak się czują, czy czegoś potrzebują na osobności. Poproś ich rówieśników, by również okazywali im troskę i wsparcie” – apelują. […]
Cały materiał „W polskich szkołach i przedszkolach jest 60 tysięcy ukraińskich dzieci. Co możemy dla nich zrobić?”, w tym film z wypowiedzią Aleksandra Pawlickiego – TUTAJ
Źródło: www. tvn24.pl
Wszystkim czytającym ten tekst, którzy są zainteresowani problematyką poradnictwa i doradztwa – nie tylko kariery, którzy przeoczyli wczorajsze spotkanie w „Akademickim Zaciszu”, skąd prof. Roman Leppert „przepytywał” dwie ekspertki tego tematu: dr hab. Elżbietę Siarkiewicz, prof. Dolnośląskiej Szkoły Wyższej i dr Annę Kławsiuć-Zduńczyk – adiunkta na Uniwersytecie M. Kopernika w Toruniu, uświadamiamy tę stratę i kierujemy – tym razem nie na stronę You Tube – TUTAJ
Dziś proponujemy tekst (bogato ilustrowany zdjęciami), jaki na swoim fejsbukowym profilu zamieściła we wtorek wieczorem (22 lutego 2022r.) Edyta Borowicz-Czuchryta. W tej opowieści główną rolę – dosłownie – gra Kacper Czuchryta – prywatnie syn koleżanki Edyty:
„Nauczcie dzieci grać w szachy, a o ich przyszłość możecie być spokojni” – to cytat Paula Morphy’ego genialnego amerykańskiego szachisty z XIX wieku.
To był szalony dzień!!!
To były szalone warsztaty SZACH i MAT
Dzięki zaproszeniu Gminnej Biblioteki Publicznej,w dniu dzisiejszym w Filii w Nowodworze, w magiczny świat bierek szachowych uczestników wprowadził Kacper Czuchryta.. Ja byłam szczęściarą, ponieważ byłam jego asystentką.
Uczestnicy byli niesamowici!!! Wręcz super extra fantastyczni!!!
Warsztaty rozpoczęły się od poznania bierek szachowych oraz ich zachowania się na szachownicy.
Zobaczcie co się potem zadziało!!! To jest niesamowite!!!
Zadania szachowe i wyzwania tylko śmigały!!!
Ja to jestem pod takim wrażeniem uczestników, jakbym co najmniej wygrała jakiś turniej!!!
Po wielu rozwiązanych zadaniach szachowych uczestnicy zasiedli do szachownic, żeby rozegrać swoje pierwsze partie. Po kilku partiach odważniejsi gracze stanęli na dużej szachownicy podłogowej podejmując duże szachowe wyzwanie!!! Brawo dla Was.
Ja jestem Waszą fanką!!! Tu ogrom podziękowań dla „Szachy Lubartow” i Piotra Opolskiego za wypożyczenie fenomenalnych szachów XXL!!!
Na zakończenie została rozegrana partia honorowa, w której wszyscy uczestnicy stanęli po stronie czarnych bierek kontra Kacper… Oki, tym razem wygrał Kacper, ale wszystko przed Wami i zobaczymy jak to się potoczy kolejnym razem.
Powodzenia w zmaganiach szachowych!!! […]
Źródło: www.facebook.com/edyta.borowiczczuchryta
Dzisiaj proponujemy (bez skrótów) lekturę najnowszego (z 22 lutego 2022r.) tekstu Danuty Sterny:
Rys. Danuta Sterna
Jak wykorzystać dane z oceniania do planowania procesu uczenia się uczniów?
Każdy z nauczycieli robi testy sprawdzające, aby po pierwsze zorientować się, jak przebiega proces nauczania i aby dać uczniom informację o ich uczeniu się. Jednak zebrane dane mogą również posłużyć do lepszego planowania testów i wyciągania informacji potrzebnych do planowania nauczania.
Zbieranie danych polega nie tylko na określeniu statystyk z wyników testów, ale na analizie pod różnymi kątami uzyskanych przez uczniów wyników.
Korzystałam z wywiadu z dr Katiie Richardson (koordynatorką Australijskiej Rady ds. Badań Edukacyjnych (ACER)), która odpowiadała na pytania dotyczące oceniania.
Jak nauczyciele mogą wykorzystać dane do planowania testów sprawdzających?
Najbardziej oczywistym czynnikiem, który wpływa na to, jak uczniowie odpowiadają na pytania sprawdzające, jest poziom trudności pytania. Oznacza to, że uczniowie odpowiadają poprawnie na pytania, aż poziom trudności wzrośnie do punktu, w którym pojawią się odpowiedzi zarówno poprawne, jak i niepoprawne, a następnie kiedy przekraczają swój poziom biegłości. Z porównania odpowiedzi poprawnych i błędnych z poziomem trudności zadań można się zorientować, co sprawia uczniom trudność.
Warto przed sprawdzianem określić wymagany zakres wiedzy i umiejętności uczniów, a po sprawdzianie określić ilu uczniów, osiągnęło ten zakres. Co może być wskazówką do dalszego nauczania oraz do planowania następnych testów.
Czasami jednak uczniowie są bardzo biegli w niektórych aspektach, ale inne zestawy umiejętności są dla nich wyzwaniem i to nie zależy od łatwości, czy trudności zadań. Na przykład uczeń może zrozumieć wnioski, ale sam może nie być w stanie tych wniosków wyciągnąć. Czasami uczeń może mieć trudności w zademonstrowaniu tego, co wie i może zrobić. Na przykład uczeń może poprawnie rozwiązać równanie matematyczne, powtarzając procedurę, ale może nie rozumieć dlaczego, tak właśnie postępuje. Również przypadkowe błędy popełnione przez ucznia mogą zaburzyć informację na temat jego wiedzy.
Nauczyciel może wykorzystać własne doświadczenia z nauczania (poprzednich roczników) do planowania testu sprawdzającego tak, aby dawał bardziej wiarygodną informację.
Jakich wzorców powinni szukać nauczyciele w testach sprawdzających?
Screen z filmowej rejestracji rozmowy redaktora Roberta Mazurka z ministrem Przemysławem Czarnkiem
Wczoraj na fanpage „Protest z wykrzyknikiem” zamieszczono tekst, który – uznaliśmy – zasługuje na upowszechnienie:
Z uwagą wysłuchaliśmy porannej rozmowy ministra Przemysława Czarnka z redaktorem Robertem Mazurkiem w RMF FM. Minister kluczył i nie odpowiadał wprost na pytanie, kto zdecyduje, czy zajęcia dodatkowe w szkole się odbędą? Rodzice, czy kurator?
Najpierw próbował tłumaczyć, że „w pierwszej kolejności to rodzic decyduje, a następnie… „
Ale w końcu redaktor Mazurek przycisnął, postawił pytanie i… dopadł:
Redaktor Mazurek:
– To Pan sobie sam przeczy, bo Pan mówi tak „Nawet jeśli rodzice się zgodzą na to, by takie zajęcia były, a kurator stwierdzi, że to jednak jest demoralizacja, to kurator ma prawo zakazać takich zajęć.„ Czy ja dobrze rozumiem?
– TAK – odpowiada minister Czarnek.
Ale prawdziwy ministerialny HIT, czyli blef ujawnił się chwilę później…
Tłumacząc mechanizm nowego prawa, minister Czarnek powiedział coś, co wprawiło nas w osłupienie.
Być może kuratorzy jeszcze o tym nie wiedzą, ale minister twierdzi, że w trakcie rozpatrywania wniosku o zgodę na zajęcia dodatkowe „na dwa miesiące zawieszamy treści, które organizacja chce przedstawić dzieciom, na stronach okręgowych naszych kuratoriów„.
Zamurowało nas! – Takich regulacji USTAWA LEX CZARNEK NIE PRZEWIDUJE!
Trzy dni temu tak samo jak minister tłumaczyła redaktorowi Mazurkowi i słuchaczom przewodnicząca komisji edukacji Mirosława Stachowiak-Różecka.
„Będzie tak, że np. na stronie kuratora będzie dokładnie opisany program zajęć takiej organizacji pozarządowej, z którym rodzice, jak będą chcieli, będą mogli się zapoznać – nie szukać, nie pytać, nie dowiadywać się, tylko po prostu OBLIGATORYJNIE będzie musiał być tam umieszczony i OBLIGATORYJNIE każdy rodzic będzie musiał, a nie mógł, wyrazić zgodę na uczestnictwo swojego dziecka w takich zajęciach.”
Czyli co? Minister edukacji i przewodnicząca komisji, głosujący tę ustawę, wyjaśniający jej meandry nam, maluczkim kłamią czy nie znają własnego projektu? Czy właśnie taką wersję przedstawili państwo, którzy udali się z delegacją do prezydenta?
Czy na tej podstawie prezydent ma podjąć decyzję w sprawie Lex Czarnek?
A tak przy okazji i na gorąco. – Jakie konsekwencje niosłoby takie OBLIGATORYJNE zobowiązanie dla kuratorów?
To będą tysiące wniosków w ciągu roku. Każdy do publikacji na stronie kuratoryjnej. Oj! Trzeba będzie pomyśleć w kuratoriach o porządnych działach IT. Nie martwmy się – pomoc psychologiczna dla uczniów albo podwyżki dla nauczycieli poczekają. Priorytety, głupcze!
Do wglądu będą materiały, które stanowią know how organizacji i zaangażowanych przez nie ludzi. Czy będą chciały dzielić się tym publicznie? Z całą pewnością tak. Niech się częstują żółtodzioby z raczkujących organizacji.
W przypadku programów interwencyjnych dla grupy uczniów dotyczących np. molestowania, narkotyków, przemocy podajemy sprawę do wiadomości publicznej. No pewnie, niech się całe województwo dowie!
Panie Prezydencie! Oczekujemy, że zawetuje Pan ustawę, na którą minister Czarnek nabrał Sejm, premiera i próbuje nabrać Pana.
Źródło: www.facebook.com/protestzwykrzyknikiem/posts/1606657966334979
14 lutego 2022 roku zamieściliśmy kolejną część Poradnika Wiesławy Mitulskiej – było m.in. o klimacie i internecie. Dziś kontynuujemy tę serię:
12 lutego
Demokryt, bezpieczeństwo i prąd
Od początku tygodnia trwa nasz projekt „Bezpieczeństwo”, a ponieważ projekty planuję wspólnie z dziećmi, to rozrósł się nam trochę.
Poczatkowo myślałam o bezpieczeństwie w internecie i o zdrowiu w kontekście zapobiegania zakażeniom wirusowym, ale dzieciom bezpieczeństwo kojarzy się szeroko: prąd, gaz, lód, samochód, rower, ulica…
Zaczęliśmy od internetu, a ostatnie dwa dni zajmowaliśmy się bezpieczeństwem podczas korzystania z prądu elektrycznego. Naszym celem było poznanie zasad bezpieczeństwa, ale żeby móc zajmować się bezpiecznym korzystaniem z prądu, trzeba wiedzieć, czym on jest.
Zaczęliśmy od atomu.
Historia greckiego filozofa Demokryta i jego myślowego wywodu na temat krojenia sera okazała się na tyle ciekawa, że została w dziecięcej pamięci, o czym świadczą samodzielnie wykonane karty pracy.
Co to jest prąd? Skąd się bierze? Jak bezpiecznie się z nim obchodzić? Na te pytania szukaliśmy odpowiedzi w książkach i filmach edukacyjnych.* Dziecięca ciekawość wiodła nas w różne strony, od liczenia lat przed naszą erą, poprzez odkrycia i wynalazki do zanieczyszczenia środowiska. Były również pomysły na wytwarzanie energii elektrycznej w trakcie biegania albo kręcenia korbką.
Już wiem, jakie projekty będziemy robić w przyszłości.
Dzisiaj zakończyliśmy część projektu poświęconą prądowi. Dzięki płytce Makey Makey dzieci grały na łyżkach i na ludziach, a tak naprawdę, to badały przewodnictwo prądu. Diody i baterie posłużyły do zrobienia robaczków ze świecącymi oczami, a dzięki nim dzieci zrozumiały, co to znaczy zamknąć obwód. **
Formą sprawdzenia, czego uczniowie się nauczyli, było samodzielne stworzenie karty pracy na wybrany temat związany z projektem. Na czele rankingu popularności stanął atom i jego budowa. Kto wie, może następnym razem będą kwarki?
* * *
* Książki, które wykorzystaliśmy w projekcie to „Atomowa przygoda profesora Astrokota” Wydawnictwa Entliczek i „Kwarki, fotony jajko na twardo, czyli fizyka kwantowa i jej tajemnice”, Wydawnictwo Adamada.
** Inspiracje na wykorzystanie płytki Makey Makey mozna znaleźć na stronie Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog. Tam również znajduje się opracowanie „Od diody do robota” autorstwa Joanny Joanna Apanasewicz, skąd pochodzi pomysł świecących robaczków.
16 lutego
Łączenie kropek
* Kropka pierwsza
Kiedy rozpoczynaliśmy projekt ‚”Mistrzowie Klimatu”, czytałam dzieciom opowiadanie o Grecie Thunberg. Fragment, w którym usłyszały, że Greta została zaproszona do Nowego Jorku, by wystąpić na Zgromadzeniu ONZ i udała się w podróż przez ocean katamaranem, wzbudził ich zaciekawienie.
Dlaczego nie samolotem? Co to takiego katamaran?
*Kropka druga
Wczoraj, podczas przerwy na boisku zwróciłam uwagę na naszą szkolną piaskownicę. Przykryta pokrowcem, zmieniła się po ostatnich opadach w mini basen. Piaskownica – basen przyciągała dzieci jak magnes. Możliwość mieszania patykiem w wodzie albo zbierania z jej powierzchni kawałków lodu często przewyższała swoją atrakcyjnością zabawę w berka.
Jak taką atrakcję wykorzystać edukacyjnie?
Zróbmy katamarany!
Zabawy konstrukcyjne i majsterki zawsze są atrakcyjne dla dzieci. Przy okazji konstruowania katamaranu rozwiązywały wiele problemów.
Jak połączyć części? Jak przymocować żagiel? Czy pływaki z korków utrzymają katamaran na wodzie? Czy żagiel sprawi, że popłynie?
W rzeczywistości okazało się, że tektura średnio nadaje się na pokład jednostki pływającej – szybko przemaka.
Czym ją zastąpimy?
Wiał bardzo silny wiatr, a żagle, które zrobiliśmy były stosunkowo duże, dlatego mocne podmuchy przewracały katamarany albo gnały je na środek basenu, skąd trudno było je wydostać. Już wiemy, że wielkość żagla ma wpływ na stabilność.
Przy okazji sprawdziliśmy, jaki ciężar może udźwignąć nasza jednostka pływająca. Całkiem sporo, jak na kawałek tekturki i cztery korki – 145 gramów.
Czasem łączenie kropek wychodzi całkiem prosto i łatwo. Trzeba tylko umieć je zauważyć.
Dokładnie miesiąc czekaliśmy na kolejny post Roberta Raczyńskiego na jego blogu „Eduopicum”. Poprzedni tekst „Ja zdun, czyli refleksje o specjalizacji” zamieścił tam 19 stycznia 2022r. Najnowszy ma bardzo lapidarny, jednowyrazowy tytuł: „Nieumarli”. Tym razem jest to komentarz do artykułu Elżbiety Mathey „Szkoła przyjazna uczniom jest możliwa nawet dziś!”, zamieszczonego na portalu „Ja nauczeciel’ka” 12 lutego 2022r.
Tradycyjnie – zamieszczamy kilka fragmentów tego posta, odsyłając do lektury jego pełnej wersji na blogu „Edupticum”. Wyróżnienie fragmentów przytoczonego tekstu pogrubioną czcionka i podkreśleniami – redakcja OE:
Na portalu JaNauczyciel’ka, Elżbieta Manthey przekonuje do rewizji prymitywnych, a przede wszystkim anachronicznych i często niezgodnych z prawem statutów szkolnych. Promuje także bliskie memu sercu przekonanie, że nawet „systemowa” szkoła może być miejscem dla ludzi. Niestety, tej ze wszech miar sensownej i potrzebnej inicjatywie towarzyszy uproszczona narracja, odwołująca się do ogranego stereotypu prymitywnej, opresyjnej szkoły i ograniczonego nauczyciela.
Niewątpliwie, bzdurny statut szkole nie pomaga, ale i dobry nie jest receptą na całe zło, co autorka podkreśla pod koniec wpisu, cytując Łukasza Korzeniowskiego, lecz nie rozbudowuje tego wątku. Myślę jednak, że warto poświęcić kilka chwil na refleksję, skąd kiepskie statuty w ogóle się biorą oraz dlaczego, w sporej liczbie przypadków, nawet ich właściwe zapisy nie są przestrzegane. Jestem pewny, że oprócz czynników w tekście wypunktowanych (przyzwyczajenie, niewiedza, oportunizm) stoi za tym ideologiczne zacietrzewienie, strach i chciejstwo, których to motywacji autorka wpisu (możliwe, że dla wzmocnienia przekazu) się nie ustrzegła. Oby twórcom wzoru statutu „nieumarłego” to się nie przytrafiło, bo w moim szczerym przekonaniu, dobrego statutu nie można konstruować w oparciu o przekłamania i uproszczenia, nawet jeśli przyświeca nam szczytny cel. Kibicując demokratyzacji i rozwojowi szkoły, nie mogę się powstrzymać od kilku uwag i komentarzy do tego tekstu oraz, jak się zdaje, ideowej bazy statutu wzorcowego: […]
Czy w naszej edukacji nie można tworzyć żadnej nowej wartości, bez nonsensownego kontrastowania jej z koncepcjami z czasów minionych, które najzwyczajniej w świecie nie mogą przystawać do wymagań współczesności? I czy nie trzeba spokojnie rozważyć, czy rezygnując z nich wszystkich, nie wylewamy dziecka z kąpielą? Można i trzeba. Należałoby po prostu odejść od narracji odgórnej, rewolucyjnej zmiany, wprowadzanej raz na zawsze przez bliżej nieokreślonego, wszechwiedzącego mesjasza i pozwolić szkołom na samostanowienie, wybór targetu, celów i środków (tworzenie swoich własnych statutów, niekoniecznie uniwersalnych i idealnych, ale zgodnych z celami realizujących je ludzi) – żaden MEN tego nie ogarnie i nie ma jedynego wzoru statutu, który zadowoliłby wszystkich zainteresowanych. Jest jedynie wzór politycznie poprawny. […]
„Nauczyciele mówią, że system nie pozwala.” – Owszem, system pozwala, ale nie sprzyja, a to zupełnie wystarczy, by w kwestii wielu, dziś już zdawałoby się oczywistych zmian, jedynym wyjściem była partyzantka. Poza tym, nie wolno nam zapominać o fakcie, że szkoła nie jest jakimś samoistnym bytem – jest zanurzona w społeczeństwie, które jest równie gotowe i podatne na zmiany jak owi wytykani tu palcem, zachowawczy nauczyciele. […]
Szlachetna inicjatywa przedstawiona przez autorkę (jak i całe mnóstwo innych) będzie miała ograniczony zasięg i skuteczność nie dlatego, że jest niesłuszna, czy zbędna, ale z powodu generalizacji podmiotu, omijania realiów i ignorowania ustrojowych sprzeczności, tkwiących we współczesnej oświacie, dyktujących choćby w założeniu najpiękniejsze, ale masowe rozwiązania podmiotom, które swą podmiotowość mogą dziś realizować na niezliczone sposoby.
Na tym w zasadzie mógłbym zakończyć polemikę (z ideologią, nie z celem), ale nie mogę podarować autorce jeszcze jednej kwestii: „Celem szkoły nie jest bowiem przekazanie uczniom wiedzy.” – Powiedziałbym, że właśnie w tym problem. Najwyraźniej, jak wielu obecnych krytyków szkoły, autorka traktuje merytoryczny aspekt oświaty jako nieprawomyślny, jeśli nie w ogóle zbędny. A jednocześnie wypomina szkolnym kadrom brak wiedzy! Wiedza, wbrew ogarniętym wygodną, miękkokompetentną manią orędownikom zmian, nie jest tożsama z wzorem na pole trójkąta, nie bierze się z Księżyca i nie objawia się za machnięciem czarodziejskiej, statutowej różdżki, w chwili praktycznej potrzeby! Jest wynikiem wolnej woli jej zdobywania, wieloletniej akumulacji i nieskrępowanego procesu intelektualnego, których to komponentów jest teraz w szkole jak na lekarstwo. Nie rodzi się z niczyjego dekretu, z politycznej poprawności jakiegokolwiek statutu, z jakże pożądanej sprawiedliwości społecznej, ani z najpiękniejszych, aktualnie hołubionych przekonań. Wręcz przeciwnie, to właśnie one powinny powstawać na jej podstawie; niestety, coraz częściej tak się nie dzieje. Wiedza (a nie jej karykatura, nagminnie sprowadzana obecnie do zasobu informacji) pozwala na przykład budować programy i statuty, które mają nie tylko wartość ideologiczną, ale które posiadają także wbudowany mechanizm ich realizacji. Nie tylko w warunkach świetlicy, ale także prawdziwej i wartościowej edukacji. Dzięki niej, można nie spodziewać się zbyt wielu gruszek na wierzbie. Bez niej, wszystkie statuty to ideologiczne zombie, nawet jeśli są to legalni i przyjaźni nieumarli.
Cały tekst „Nieumarli” – TUTAJ
Źródło: www.eduopticum.wordpress.com
Foto: www.wodzislaw-slaski.pl
Siedziba Urzędu Miasta Wodzisław Śląski
W miniony czwartek (17 lutego 2022 r.) na portalu INTERIA zamieszczono tekst, który uszedłby naszej uwadze, gdyby nie niezawodny Facebook., na którym znaleźliśmy wiadomość o tym fakcie. Już tytuł musi zwrócić uwagę każdego, komu bliskie są zmiany (na lepsze) w naszych szkołach: „Nadchodzi rewolucja w szkołach. To koniec z 45-minutowymi lekcjami?”. Oto ten tekst:
Czy to koniec szkoły, jaką znamy? Już niedługo w 13 placówkach w Wodzisławiu Śląskim ma zostać wprowadzona nowa strategia edukacyjna. Zmiany dotyczyć mają zarówno sposobu prowadzenia zdjęć, jak i ich organizacji. Projekt zakłada między innymi zerwanie z 45-minutowymi lekcjami.
„Planujemy ograniczyć testy z tradycyjnymi ocenami na rzecz testowania, ale z indywidualną pracą z uczniem, omawiania zdobytej wiedzy i wskazania elementów do poprawy. Planujemy ograniczyć istniejący model kartkówek i sprawdzianów – tłumaczy w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” prezydent Wodzisławia Śląskiego Mieczysław Kieca.
Ograniczenie testów z tradycyjnymi ocenami to jednak niejedyna zmiana, której już niedługo doświadczą uczniowie 13 szkół podstawowych w Wodzisławiu Śląskim. „Gazeta Wyborcza” poinformowała o nowym projekcie, który ma być wprowadzony i testowany w placówkach w latach 2022-2026. Rewolucyjna strategia edukacyjna wystartuje już niedługo. Co się zmieni?
Rewolucyjna strategia edukacyjna: Co zakłada?
Jak donoszą inicjatorzy projektu, zmiany mają dwa główne założenia. Pierwsze z nich dotyczy nowych technologii, którymi już niedługo będą dysponować placówki. Szkoły mają zostać doposażone w sprzęt, który sprawi, że nauka stanie się skuteczniejsza.
To jednak dopiero początek zmian. Drugie założenie dotyczy bowiem szeregu modyfikacji w sposobie kształcenia uczniów. Szkoły chcą kłaść nacisk na indywidualne predyspozycje dzieci i młodzieży. To wiąże się ze zwiększeniem kontaktu dziecka z nauczycielem. Projekt zakłada poszerzenie u dzieci logicznego myślenia. Zajęcia mają być bardziej praktyczne i interdyscyplinarne. Placówki będą kładły nacisk na przedmioty ścisłe.
Planujemy wzmocnić kompetencje uczniów, które są kluczowe: kreatywność, logiczne, ale i krytyczne myślenie, umiejętność wyciągania wniosków, współpraca w zespole. Kompetencje mają być oparte na naukach ścisłych, bo to one są najważniejsze, mając na uwadze rozwój techniki i technologii.
Koniec 45-minutowych lekcji i tylko 4 dni nauki?
Zmiany dotyczą jednak również planowania zajęć. Nowy system edukacyjny zapowiada zerwanie z 45-minutowymi lekcjami, jakie znamy dziś, a także czterodniowy tydzień nauki. To ogromna rewolucja!
Przebieg projektu ma być starannie monitorowany. Szkoły, w których nastąpią zmiany, mają bowiem kontaktować się ze sobą i dzielić przemyśleniami. Placówki zostaną połączone dzięki platformie cyfrowej, która będzie pomagała zarówno nauczycielom i dyrekcji, jak i uczniom oraz rodzicom.
Nowy system z pewnością jest niezwykle odważny. Nauczyciele nie są mu przeciwni, jednak przyznają, że zmiany budzą w nich pewne obawy – także te związane z technologią. Miasto zapewnia, że placówki zostaną wyposażone w odpowiedni sprzęt, który umożliwi realizację ambitnego zadania. Nauczyciele z dłuższym stażem pracy obawiają się jednak, że nowa technologia może ich przerosnąć. Młodsze pokolenia – uczniowie – znacznie sprawniej radzą sobie z nowinkami technologicznymi.
Miasto uspokaja nauczycieli – tłumaczy bowiem, że dla pracowników szkół biorących udział w projekcie przewidziane są szkolenia i kursy.
Źródło: www.kobieta.interia.pl
Komentarz redakcji:
Pierwszą reakcją na ten tekst jest okrzyk: Więc jednak można! Ale postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej o władzach tego niespełna 50-o tysięcznego miasta – stolicy powiatu w południowo-zachodniej części Województwa Śląskiego. Bo bez ich wiedzy i świadomości potrzeby zmiany skostniałego systemu szkolnego, ale także bez ich opozycyjnej postawie wobec oficjalnej polityce rządzących z Warszawy – byłoby to niemożliwe:
Prezydentem Miasta Wodzisław Śląski – od 2006 roku, gdy mial 27 lat – jest Mieczysław Kieca (od 2010 roku jest członkiem PO) z zawodu fotograf i informatyk. Więcej o nim – TUTAJ i TUTAJ
Skład Rady Miasta Wodzisław Śląski – przejrzyjcie do samego końca – TUTAJ
W środę 16 lutego 2022 r. na portalu OKO.press zamieszczono obszerny tekst Piotra Pacewicza, zatytułowany Jest to bardzo interesująca próba porównania wyników dwu badań jakości kształcenia: znanego nam badania PISA z lat 2008 – 2018 z badaniem przeprowadzonym przez Evidence Institute – fundacją zajmującą się rzetelnymi badaniami oświatowymi. To ostatnie zostało przeprowadzone 2021 roku, a raport z niego ma tytuł „Osiągnięcia uczniów szkół średnich po zmianach w oświacie i nauczaniu w pandemii. Wyniki badania TICKS 2021 w Warszawie.”
Poniżej proponujemy lekturę kilku fragmentów tekstu Piotra Pacewicza, namawiając nie tylko do przeczytania tej publikacji w całości, ale także do zapoznania sie z owym raportem z badania Evidence Institute:
W czasach gimnazjów warszawskie 15-latki były w badaniach PISA – uwaga! – najlepsze na świecie. W polski „cud edukacyjny” uderzyła jednak najpierw deforma min. Zalewskiej i Piontkowskiego, a potem epidemia. Evidence Institute szacuje, że młodzież ze szkół średnich straciła rok na „deformie” i rok na pandemii.
Dziesiątki analiz (także w OKO.press) i głosów publicystycznych ostrzegało, że szkoła poddana „reformom” kolejnych ministrów PiS (na zdjęciu Anna Zalewska i Dariusz Piontkowski, do kompletu brakuje Przemysława Czarnka), a na dodatek zamknięta z powodu pandemii na dłużej niż w innych krajach, musi obniżyć loty, czyli gorzej uczyć.
Raport Evidence Institute stanowi oszacowanie obu tych negatywnych efektów. Dokładniej – naukowcy sprawdzają, w jakim stopniu pogorszyły się umiejętności uczennic i uczniów w porównaniu z okresem sprzed „deformy” i sprzed pandemii. Badanie na zamówienie stołecznego magistratu sprawdza te efekty w Warszawie, ale w całej Polsce jest zapewne raczej gorzej niż lepiej (o czym dalej).
Punktem odniesienia są wyniki słynnych badań PISA z lat 2003-2018. Evidence Institute sprawdza, co potrafiła warszawska młodzież zanim szkołami wstrząsnęły zmiany wprowadzane przez minister Zalewską i zanim uderzył w nie COVID-19. I porównuje z tym, co młodzież umie dzisiaj.[…]
W czasach gimnazjów Warszawa była na czele światowych list
Badacze z Evidence Institute porównali wyniki w PISA warszawskiej młodzieży z innymi metropoliami. Aby uzbierać odpowiednią do analiz liczbę osób (minimum 1000) uwzględnili wyniki PISA z lat 2003-2018 w miastach z milionem lub więcej mieszkańców.
Warszawa (jedyne miasto milionowe w Polsce) na tle światowych metropolii wypadła wręcz rewelacyjnie. Pod względem czytania ze zrozumieniem warszawskie 15-latki były najlepsze ze wszystkich krajów: […]
Dramatyczne spadki umiejętności, starsi teraz gorsi niż młodsi wtedy
Efekty „rewolucji antygimnazjalnej” najlepiej byłoby zmierzyć w badaniu PISA planowanym na 2021 rok porównując wyniki uczniów dzisiejszych szkół średnich z PISA 2018, kiedy polskie 15-latki były jeszcze w III klasie gimnazjalnej. Ale PISA 2021 została odwołana ze względu na pandemię.
Evidence Institute postanowił zastąpić PISA 2021, której nie było. Zastosował opracowany przez siebie kwestionariusz TICKS. […]
„Nie mogliście po prostu użyć pytań PISA?” – pytamy dr. Tomasza Gajderowicza z Evidence Institute, Uniwersytetu Warszawskiego, współautora raportu (obok prof. Macieja Jakubowskiego i dr Sylwii Wrony).
„OECD nie udostępnia swoich testów, więc stworzenie badania standaryzowanego było wyzwaniem. W naszej fundacji Evidence Institute opracowaliśmy badanie TICKS (Test for International Comparisons of Knowledge and Skills), które ściśle nawiązuje do badań PISA zarówno pod względem zakresu przedmiotowego, jak i metodologii szacowania wyników. TICKS mierzy te same trzy umiejętności: matematyczne, czytania ze zrozumieniem oraz rozumowania w naukach przyrodniczych”.
W badaniu prowadzonym jesienią 2021 uczestniczyło 4581 uczniów i uczennic z 208 oddziałów (popularnie – klas) 83 szkół średnich. Losowano oddziały z trzech roczników:
II klas szkół średnich, po ośmioletniej szkole podstawowej (a więc młodych ludzi w wieku 15-16 lat);
III klas szkół średnich, po ośmioletniej szkole podstawowej (16-17 lat);
III klas szkół średnich, ostatniego rocznika po gimnazjum (17-18 lat).
Oto jak wygląda (aby uwidocznić różnice „podnieśliśmy” oś X do poziomu = 200) porównanie trzech typów umiejętności młodych ludzi w tych trzech grupach uczących się w roku 2021 z wynikami 15-latków z III klas gimnazjalnych badanych w latach 2003-2018:



















