
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Foto: www.facebook.com/anna.szulc
Anna Szulc – nauczycielka matematyki w I LO im. Kazimierza Wielkiego w Zduńskiej Woli
Na portalu „Złotynauczyciel.pl” zamieszczono we wtorek 8 marca 2922 roku zapis wywiadu z Anną Szulc, któremu dano tytuł „Jeśli empatyczna edukacja, to empatyczny świat”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji – do lektury której gorąco namawiamy:
Dorota Pawelec: – Dziękuję, że przyjęłaś zaproszenie i zgodziłaś się u nas wystąpić. Jak to się stało, że na empatycznej komunikacji NVC zbudowałaś swój warsztat nauczyciela, którym inspirujesz innych?
Anna Szulc: -Jestem osobą refleksyjną, obserwatorką życia i bardzo lubię się uczyć. Tak właśnie zostałam wychowana. Przykładowo, moi dziadkowe, rodzice dziewięciorga dzieci, w czasie okupacji codziennie dzielili się talerzem gorącej strawy, a czasem nawet kromką chleba, z młodą dziewczyną, która zaszła w ciążę, bo rodzice wyrzekli się jej i wyrzucili ją z domu.
Podjęcie pierwszych kroków do zmiany warsztatu pracy nauczycielki matematyki w szkole ponadpodstawowej, ponad siedemnaście lat temu, wynikały z niezgody na dalsze powielanie metod pracy, które, jak się później dowiedziałam, swoje początki mają w dziewiętnastym wieku.
Powielałam pruskie metody pracy, bo takich mnie uczono i takich doświadczałam, jako uczennica. Innych wzorców nie było.
Będąc już doświadczoną nauczycielką, z prawie dwudziestoletnim wtedy stażem, obserwowałam, że dla bardzo wielu ludzi, mój ukochany przedmiot, matematyka, jest „Babą Jagą”, która na całe życie pozostawiła ślad nieprzyjemnych doznań. Nie raz słyszałam, że ktoś budzi się w nocy i nie może zasnąć, bo śniło mu się, że stoi pod tablicą i nie może wydobyć z siebie słowa lub pisze klasówkę, a głowie pustka.
Mimo że zawsze starałam się wspierać moich uczniów, stawiłam jedynki, wzywałam rodziców, tworzyłam rankingi wyników, nawet wskazywałam na wywiadówkach rodziców „najlepszych uczniów”.
Wywiązywanie się z obowiązków zawodowych przebiegało równolegle z wywiązywaniem się z obowiązków rodzicielskich. Jestem mamą trojga, dziś już dorosłych dzieci, więc miałam też możliwość doświadczania roli rodzica w szkole. Niejednokrotnie słyszałam, że klasa, do której chodzi moje dziecko jest najgorsza w szkole. Że moją rolą jako rodzica, jest to zmienić. Że powinnam coś zrobić, by uczniowie się uczyli, byli grzeczni i siedzieli cicho na lekcji.
Znaczący wpływ na moją decyzję wyjścia ze schematu pruskiej szkoły były zmiany społeczne i reformy w edukacji, które miały miejsce w 2004 roku (dlatego przeszłam z Zespołu Szkół Elektronicznych do I LO w Zduńskiej Woli, którego sama jestem absolwentką). Były to początki cyfryzacji, która w bardzo szybkim tempie się rozwijała, a to dawało powszechną dostępność do wiedzy i stawało się powodem coraz szybciej rozwijającego się postępu cywilizacyjnego.
Byłam świadoma potrzeby zmian, ale mimo sporych pokładów empatii, jakie zawsze miałam, nie dysponowałam narzędziami, które pozwoliłyby mi ich dokonać.
Zaczęłam więc poszukiwania, „zaczepiałam” w Internecie osoby, które promowały psychologię sukcesu i tak natrafiłam na Panią Alicję Kratę z Warszawy. Dzięki jej zachęcie wzięłam udział w szkoleniu kwalifikacyjnym w zakresie mediatora społecznego i już na pierwszych zajęciach wiedziałam, że jest to strzał w dziesiątkę. […]
D.P.: – Jaka jest różnica pomiędzy nauczaniem a wspieraniem w uczeniu się?
A.Sz.: – Szkoła, która do dziś powiela pruskie zasady, wymyślone na zupełnie inne potrzeby, praktycznie się nie zmieniła. Niewątpliwie przyczyniła się do rozwoju cywilizacyjnego, ale sama z niego nie korzysta. Bardzo dobrze wykorzystuje tę wiedzę np. biznes. Mam na myśli wiedzę o mózgu człowieka. Dziś już wiadomo, co szkodzi w procesie uczenia się, a co pomaga. Wiadomo też jakie zachowania generują różne aktywności. Np. w naturze człowieka jest potrzeba wdzięczności. Dlatego bardzo często możemy spotkać w galeriach hostessy, które częstują koreczkami, serem, darmowymi gadżetami, by wzbudzać w obdarowanych potrzebę kupienia od darczyńcy jego produktu.
Jest procesem zachodzącym w głowie osoby, która się uczy. Nikt nikogo jednak nie może niczego nauczyć. To tak, jak z koniem, którego możemy doprowadzić do wodopoju, ale czy koń się napije, to od niego zależy.
D.P.: – Wiadomo też, że proces uczenia się ucznia jest procesem indywidualnym i robi się ogromną krzywdę człowiekowi, kiedy oczekuje się od wszystkich uczniów tego samego w tym samym czasie. Kiedy stawia się stopnie i porównuje wyniki. Kiedy nauka obarczona jest przewlekłym stresem, nadmiarem obowiązków, a do tego, oczekiwaniem dostosowania wypowiedzi do wzorcowego klucza odpowiedzi z wyuczonej pamięciowo wiedzy.
Foto: www.facebook.com/photo.
Iwona Marciszak – zdjęcie zamieszczone na jej fejsbukowym profilu 20 lutego 2022 r.
Na portalu programu ERASMUS+ znaleźliśmy, zamieszczony tam 8 marca 2022 r. tekst, który jest zapisem rozmowy z Iwoną Marciszak – nauczycielką, zastępca przewodniczącego stargardzkiego koła Związku Ukraińców w Polsce. Fragmenty tego wywiadu i link do jego pełnej wersji zamieszczamy poniżej:
Jak ukraińskie dzieci radzą sobie w polskiej szkole?
O tym, co polskie szkoły mogą zrobić dla ukraińskich dzieci, mówi Iwona Marciszak, nauczycielka, teolog, absolwentka filologii ukraińskiej, mama czworga dzieci, żona księdza greckokatolickiego, zastępca przewodniczącego stargardzkiego koła Związku Ukraińców w Polsce.
Aleksandra Zalewska-Stankiewicz, ERASMUS+: – Na początku marca Ministerstwo Edukacji i Nauki podawało, że na 320 tys. uchodźców połowa to dzieci w wieku szkolnym. Uchodźców z każdym dniem jest więcej, ale proporcje się pewnie nie zmieniły. Wydaje się, że ostatnią rzeczą, o której myślą teraz ukraińskie mamy, jest to, aby posłać dzieci do polskiej szkoły. A może się mylę?
Iwona Marciszak: Codziennie mam kontakt z rodzinami, które przyjeżdżają do nas z Ukrainy. Pierwsze chwile pobytu w Polsce są dla nich pełne emocji. To raczej czas na przytulanie, na łzy, na poznanie rodziny, do której trafili. Z moich doświadczeń wynika, że dzieci potrzebują wtedy bliższego niż zwykle kontaktu z mamą. Muszą oswoić się z nowym miejscem i z nowo poznanymi osobami. To dla nich bardzo trudna sytuacja, część z nich jest też mocno wyziębiona. Jednak myślę, że za jakiś czas jak najbardziej dzieci powinny trafić do grupy rówieśniczej. Ze strony samorządów i samych placówek jest duża chęć pomocy. Codziennie odbieram telefony od dyrektorów przedszkoli, którzy oferują miejsca dla dzieci. […]
AZ-S: – Od dawna dzieci z Ukrainy uczyły się w polskich szkołach. W Stargardzie, jeszcze przed wybuchem wojny, uczyła pani języka ukraińskiego grupę 60 dzieci. To całkiem sporo jak na 70-tysięczne miasto. Jak ta nauka była zorganizowana?
Foto: Beata Zawrzel/REPORTER/East News[www.kobieta.onet.pl]
Jolanta Gajewska – dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 im. św. Wojciecha w Krakowie
Gdy powstawał wczorajszy felieton redaktora OE nie wiedzieliśmy jeszcze o najnowszych tekstach, zamieszczanych w piątek i sobotę (4 i 5 marca) przez Koleżankę Jolantę Gajęcką – dyrektorkę Szkoły Podstawowej nr 2 im. Św. Wojciecha w Krakowie..Dowiedzieliśmy się o nich dzięki Jarosławowi Pytlakowi, który w zamieszczonym w sobotę wieczorem na swoim blogu poście, zatytułowanym „Wyjście z nerw” przytoczył w całości Jej „list otwarty” do ministra Czarnka, jaki zamieściła właśnie w piątek wieczorem na swoim fejsbukowym profilu.
Jest on dowodem na to, że red. Kuzitowicz trafnie dostrzegł i opisał w swoim felietonie paradoksy oficjalnie lansowanej przez polskie władze formy pomocy uczniom z Ukrainy, którzy zmuszeni zostali do opuszczenia swojej ojczyzny. Ale że te trzy teksty napisała doświadczona, realistycznie oceniająca sytuację, aktualna dyrektorka szkoły podstawowej, jest tam zawarta – nazwana bez ogródek i ubierania w piękne frazesy – celna diagnoza zaistniałej sytuacji.
Nie możemy, podobnie jak Kolega Pytlak, powstrzymać się przed udostępnieniem tego tekstu, ale także dwu kolejnych, zamieszczonych w sobotę, bez skrótów. Czynimy tak, uwzględniając prośbę ich autorki, jaką do czytelników skierowała Ona w niedziele:
„Proszę, abyście trzy ostatnie posty traktowali, jako spójną całość. To swoisty tryptyk lub trylogia.Tak naprawdę, to ta środkowa część jest najistotniejsza. Pierwsza i trzecia to propozycje do rozważenia, opracowania i wdrożenia. Środkowa mówi o niebezpiecznych konsekwencjach dla polskiej szkoły na długie lata. Kiedy moja Córka skomentowała, że to zdjęcie z granatem pod postem o spisku to takie mało fajne odpowiedziałam Jej, że to taki owoc z podtekstem, który doskonale ilustruje niszczącą moc myślenia MEiN zaprezentowanego podczas konferencji prasowej. […]
Oto te trzy teksty w całości:
Szanowny Panie Ministrze Czarnku,
Najlepszy ministrze od czasu drugiej wojny światowej (jak twierdzą nieliczni) i bezużyteczny u progu trzeciej…
Po poprzednim moim liście ustaliliśmy, że propagandą wygrywa się w Rosji, dlatego jako „prawdziwy” Polak i „prawdziwy” patriota, już tą drogą Pan nie pójdzie… Mimo to znowu zachowuje się Pan, jak zakochany w sobie narcyz – Lex Czarnek 2.0? Porzuć Pan to wybujałe ego i zacznij Pan wykonywać robotę, za którą Panu płacę!
Przepraszam, że ten list napiszę nieco prostszym językiem. Odnoszę wrażenie, że kulturalnego i nie zawsze dosłownego języka, Pan nie rozumie.
No to zacznę łopatologicznie i konkretnie: może coś zrozumiesz i zmienisz (w poprzedniej wersji języka użyłabym „skorygujesz”) przed wysłaniem do szkół kolejnego bezużytecznego materiału po 20:00 w piątek. Zaraz potem przeczytaj i wykonaj krok po kroku.
1.Rusz Pan swoje ministerialne cztery litery i poproś o spotkanie z Ambasadorem Ukrainy w Polsce – natychmiast!
2.Zaproponuj Chłopu, że pomożesz Mu zorganizować w dużych polskich miastach ukraińskie szkoły i przedszkola.
3.Udowodnij, że trochę kumasz nowoczesne technologie i powiedz Mu, że te szkoły mogłyby działać równolegle w trybie stacjonarnym i on-line (we wprowadzaniu nauczania hybrydowego nie ma na świecie lepszego gościa od Ciebie).
4.Poproś, żeby zaapelował (nie potrafię prościej) do swoich Rodaków o zgłaszanie się do ambasady i konsulatów Nauczycieli, sprzątających, woźnych, konserwatorów, itp. (niech Człowiek wie, ilu ma Ludzi do roboty). Aaa, pogadajcie o kasie. Gdyby Chłop sam nie miał, to porozmawiaj z Babką od socjalu w Waszej ferajnie – fajnie jest nic nie robić i dostawać kasę, ale lepiej dać pracę i zapłacić.
5.Podpowiedz Mu, żeby puste tiry wracające z Ukrainy załadował ukraińskimi podręcznikami, które z pewnością zalegają w jakichś drukarniach czy magazynach i przywiózł je do Polski.
6.Przeproś samorządy i poproś o udostępnienie miejsc na takie szkoły (wolne budynki, części konferencyjne i biurowe w obiektach sportowych, itp.) Może sam coś zaproponujesz z zasobów rządowych lub poproś o pomoc Biskupów – np. niewykorzystywane salki katechetyczne, lub przedsiębiorców, którzy są gotowi pomóc – np. zamykane galerie handlowe lub sklepy, powierzchnie magazynowe).
7.Zrób bazę dostępnych powierzchni i po tygodniu wróć do Ambasadora (On już będzie wiedział kogo ma, co z podręcznikami, a Ty gdzie można działać).
8.Tu możesz się pogubić, bo trzeba podjąć decyzje w oparciu o zgromadzone dane i wszystko skoordynować, a Ambasador może nie mieć głowy. Chłopie, nie jesteś sam! Zadzwoń, przyjadę! (Najlepsza Pani Kurator wie, gdzie mnie znaleźć.) Zaplanuję sieć szkół ukraińskich na uchodźstwie, powołam Koordynatorów, przygotuję informację o zapisach.
9.W kolejny tydzień zbierzemy zapisy, a Ty kupisz krzesła z pulpitami na dobry początek (No tu może się bardziej postarasz, bo w zakupach bez przetargów masz doświadczenie… No i wiesz, to Ty masz nieograniczony dostęp do kasy).
10.W pierwszy dzień wiosny w glorii i chwale urządzisz ten teatr, który tak bardzo lubisz, przed kamerami i na tle uśmiechniętych ukraińskich Dzieci w ukraińskiej szkole na uchodźstwie, błyszczysz, brylujesz (oj, miał być prosty język – no wyróżniasz się i wszyscy Cię podziwiają).
11.Dzieci się uczą wśród swoich (stacjonarnie lub zdalnie). Przeżywają wśród swoich. Ukraińskie Nauczycielki mają misję, zatrudnienie i spokojniejszą głowę. Tacy bardziej robotnicy sprzątają, pilnują i nie potrzebują niczyjej litości, bo godnie pracują na swoją zapłatę.
12.Każde z Dzieci w czerwcu otrzymuje świadectwo, które potwierdza ukończenie właściwej klasy w ukraińskiej szkole na uchodźstwie (w Ukrainie rok szkolny kończy się podobno wcześniej, dlatego miesięczną przerwę w nauce potraktujemy jako nieplanowaną przerwę wydłużającą rok szkolny).
13.W okolicach wakacji już więcej wiesz – kto tu zostanie, a kto będzie chciał wrócić do Ojczyzny. Wtedy wspólnie z samorządami planujesz sieć oddziałów przygotowawczych w roku szkolnym 2022/2023 dla tych, którzy już z Polski nie wyjadą.
14.I pomyśl. jak Cię wszyscy podziwiają! Na własnych plecach przyniósł kaganek oświaty ukraińskim Dzieciom w ukraińskiej szkole. Mąż opatrznościowy (aaa, możesz nie rozumieć, ale to baaardzo dobre określenie) Przemek – człowiek, który zjawiając się w odpowiedniej chwili, ratuje kraj, polski i ukraiński Naród, polskich i ukraińskich Uczniów, polską i ukraińską szkołę w kryzysie ukraińskiej wojny! Widzisz to? Chłopie, błyszczysz!
No kończę, bo boję się, że się przegrzałeś i nic już w Ciebie nie wcisnę.
W następnym liście napiszę Ci, jak Darek robi Cię w bambuko. Przyjrzyj się Mu, bo chyba coś bierze.
Na koniec jeszcze Ci powiem, że jak mnie posłuchasz, to zapunktujesz u Ojca Dyrektora! Zdziwko? Nie czaisz? No, szybko dowiesz się, kto patriota, a kto ten, co nie dostał się do nas wcześniej przez Białoruś. Prawdziwy ukraiński patriota zapisze Dziecko do ukraińskiej szkoły, a przebieraniec do polskiej albo nigdzie. Jako pierwszy dowiesz się, kto zamierza tu zostać i pochwalisz się Ojcu, że Ty już wiesz…
No to hejka!
Ps.
A jeszcze jedno. Gdybyś mnie chciał zaciągnąć do sądu o zniesławienie, to powiem Ci, że szkoda zachodu – nie można bardziej zniesławić kogoś, kto już cieszy się złą sławą. Poza tym oświadczam, że przed pisaniem wypiłam lampkę wina. Wiesz, ja nigdy w życiu nie wypiłam kieliszka wódki, dlatego dla mnie kieliszek wina to już upojenie alkoholowe. Każdy sąd przyzna, że byłam niepoczytalna. Poza tym wszystko jest na poważnie.
Źródło: www.facebook.com/paxdlaKrakowa/posts/390817269530378
x x x
Ale to nie było wszystko, co w ostatnim czasie napisała Koleżanka Gajęcka do ministra Czarnka. Oto ten tekst z soboty 5 marca:
Dzisiaj postanowiliśmy zaproponować lekturę pewnego opracowania z 2011 roku, którego tematyka stała się teraz niezwykle aktualna. Tym opracowaniem jest liczący 172 strony przewodnik dobrych praktyk dla dyrektorów, nauczycieli, pedagogów i psychologów, zatytułowany „Praca z uczniem cudzoziemskim”. Jego autorkami są panie: Anna Bernacka-Langier, Ewa Dąbrowa, Ewa Pawlic-Rafałowska, Jolanta Wasilewska-Łaszczuk i Małgorzata Zasuńska.
Powstał on jako owoc międzynarodowego projektu „Caerdydd-Warsaw Integracja Projekt. Integracja społeczna młodych ludzi i ich rodziców poprzez edukację”, prowadzonego – ze strony Warszawy – przez przez Biuro Edukacji Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, Fundację Sztuki „Arteria”, Szkołę Podstawową nr 211 z Oddziałami Integracyjnymi i Gimnazjum z Oddziałami Integracyjnymi nr 14, zaś ze strony miasta Cardiff przez Cardiff County Council, Race Equality First, St. Mary’s Catholic Primary School, Michaelston Community College.
Treść opracowania podzielona jest na pięć części:
Część I – Przyjęcie ucznia cudzoziemskiego do szkoły
Część II – Diagnoza oraz monitorowanie umiejętności edukacyjnych. Narzędzia
Część III – Przygotowanie szkoły do przyjęcia nowego ucznia. Praca z klasą w procesie włączania do edukacji
Część IV – Przygotowanie się szkoły do pracy z klasami zróżnicowanymi kulturowo
Część V – Wsparcie ucznia cudzoziemskiego w Polsce i w Wali
Część VI – Zintegrowane nauczanie języka polskiego jako drugiego w praktyce. Przykładowe scenariusze lekcji w szkole podstawowej i gimnazjalnej.
x x x
Poniżej prezentujemy fragmenty wstępu:
Wczoraj (3 marca 2022r.) dr Marzena Żylińska zamieściła na swoim fejsbukowym profilu tekst, który zwraca naszą uwagę na niezwykle ważny aspekt podejmowania problematyki wojny w Ukrainie – na aspekt języka. Oto ten tekst:
Uważniej dobierajmy słowa. Na lekcjach języka polskiego warto dziś mówić o tym, dlaczego tak ważny jest dobór słów!
Wiedza o tym, jak działa propaganda, może spowodować, że ataki putinowskich trolli przestaną wpływać na świadomość Polaków. Dotychczas trolle były bardzo skuteczne. I o tym też trzeba mówić.
Nauka jest najefektywniejsza, gdy to, czego się uczymy, nawiązuje do tego, czym żyjemy, co nas porusza emocjonalnie, w czym widzimy sens.
Wojna, którą wszyscy przeżywamy, dotyczy nie tylko działań czysto militarnych, ale jest również wojną na słowa.
W putinowskiej propagandzie nie ma miejsca na słowo „wojna”. Zrównywanie ukraińskich miast z ziemią, mordowanie Ukraińców mówiących po ukraińsku i rosyjsku, to „specjalna operacja pokojowa”, której celem jest „obrona rosyjskojęzycznej ludności Ukrainy” przed „ukraińskimi nazistami”. Warto rozmawiać z uczniami w szkole, dlaczego Putinowi tak bardzo zależy na wyeliminowaniu słowa „wojna”. Z czym Rosjanom kojarzy się to słowo?
Rosyjscy propagandyście doskonale zdają sobie sprawę z mocy słów. Dlatego starannie je dobierają. Robią to również siejąc dezinformację w Polsce i innych krajach wolnego świata.
Dziś Garry Kasparow, rosyjski arcymistrz szachowy, zwrócił się z apelem, by przestać nazywać Putina prezydentem i zamiast tego mówić „dyktator”.
To, co się dziś dzieje, jest doskonała okazją do głębokiej refleksji nad językiem, nad mocą słów i ich doborem. To niezwykle ważne, by rozmawiać o tym w szkole i rozbudzać wrażliwość językową na przykładach, które dotyczą tego, co wszystkich nas bardzo dziś porusza.
Propozycje
1.„Na Ukrainie” czy „w Ukrainie”?
2.Wojna czy „specjalna operacja pokojowa”
3.Prezydent Putin czy dyktator Putin
4.Dlaczego gazeta, która jest polityczną tubą propagandową nosi nazwę „Prawda”?
5.Dlaczego zabijanie żołnierzy określa się jako neutralizację?
6.Dlaczego Lech Grobelny, chcą oszukać Polaków nazwał swój parabank „Bezpieczną Kasą Oszczędności”?
Jakie przykłady przychodzą Wam jeszcze do głowy? Dlaczego ludzie działający w złej wierze często używają w nazwach swoich inicjatyw słowa, które są zaprzeczeniem tego, co robią, a ich celem jest jedynie wprowadzanie w błąd.
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska
Dzisiaj proponujemy krótkie nagranie wideo, które może posłużyć jako ilustracja aktualnych problemów, jakie stworzyła napaść wojsk rosyjskich na Ukrainę, widzianych z perspektywy ludzi głęboko zaangażowanych w edukację. A jest to wczorajszy odcinek rozmowy Oktawii Gorzeńskiej z Janem Wróblem, prowadzonej w ramach zainaugurowanego 23 lutego cyklu < oŚWIATtv >.
Wczorajszą rozmową można obejrzeć i wysłuchać – TUTAJ
Na stronie Zarządu Głównego ZNP zamieszczono Poradnik “Nasza szkoła Waszym domem”. Oto jak jest on tam promowany:
[…]
PORADNIK
Drogie Koleżanki i Koledzy,
przygotowaliśmy dla Was krótki poradnik, który – mamy nadzieję – pomoże Wam zorganizować pracę w szkole, gdy pojawią się w niej uczennice i uczniowie z Ukrainy. Pisaliśmy go w pośpiechu, ponieważ sytuacja wymaga od nas pilnych działań, dlatego przepraszamy za wszelkie niedoskonałości. Zależało nam na tym, żeby nie był to tekst obszerny, ale taki, który można przeczytać szybko i szybko wykorzystać te wskazówki, które uznacie za przydatne.
Traktujemy ten materiał jako tekst otwarty, możecie go codziennie uzupełniać swoimi pomysłami i przykładami dobrej praktyki, a także opisami własnych działań.
Pod publikacją znajdziecie link do platformy, na której możecie dzielić się swoimi doświadczeniami i inspirować innych.
Opracowując nasz poradnik, korzystaliśmy z doświadczenia niemieckich koleżanek i kolegów, którzy w 2014 i 2015 roku stanęli wobec ogromnego napływu dzieci uchodźczych i z dnia na dzień klasy ich powiększały się o kilkoro, a czasem nawet o kilkanaścioro uczniów. Zwracali oni uwagę, że początkową empatię i gotowość niesienia pomocy po kilku tygodniach zastąpiły inne emocje, spowodowane brakiem wsparcia, ogromnym poczuciem odpowiedzialności i przeciążeniem pracą, a także obawami, czy podejmowane działania są słuszne, czy nie szkodzą.
Przygotowując te materiały, mieliśmy dwa cele:
>stworzenie dla uchodźców, uczennic i uczniów bezpiecznego środowiska edukacyjnego, stąd tytuł poradnika Nasza szkoła waszym domem,
>wsparcie dla naszych koleżanek i kolegów.
Zależy nam na tym, żeby fundament tego nowego szkolnego domu dla uchodźców był trwały i stabilny, żeby służył zbudowaniu wspólnoty pełnej wzajemnego zaufania. Składa się na niego pięć podrozdziałów z praktycznymi wskazówkami oraz informacja o kolejnych planowanych przez ZNP działaniach (w podrozdziale 6):
1.Nasza szkoła przyjaznym centrum informacji
2.Komunikacja – język nasz powszedni
3.Pierwsze wrażenie – lekcje powitalne, zapoznanie
4.Rodzice – nasi partnerzy i sprzymierzeńcy
5.Centrum psychologicznego wsparcia – nauczyciele specjaliści
6.Co w najbliższych dniach?
[…]
Cały tekst poradnika „Nasza szkoła Waszym domem” – TUTAJ
Źródło: www.znp.edu.pl
P.s.
Przy tej okazji proponujemy mała wizytę na stronie Krajowej Sekcji Oświata i Wychowanie NSZZ „Solidarność” – warto wiedzieć czym ta struktura związkowa żyje w tym trudnym czasie – TUTAJ
Kontynuując tematykę zamieszczonego rano materiału „Inicjatywa dr Małgorzaty Turczyk z UJ: ZABAWĄ PRZECIW WOJNIE !” przekazujemy informację o powstającej na FB nowej grupie „Zabawą przeciwko wojnie”. Oto adres: https://www.facebook.com/groups/216924107266284
x x x
Informujemy także o materiałach Centrum Edukacji Obywatelskiej, przygotowanych z intencją wparcia nauczycieli i rodziców wskazówkami jak rozmawiać z dziećmi i młodzieżą o wojnie w Ukrainie:
25 lutego 2022r.
Psycholog radzi, jak w domu i w szkole rozmawiać z dziećmi i młodzieżą o wojnie w Ukrainie
Rosyjska inwazja na Ukrainę stała się faktem. W mediach pojawiają się wstrząsające obrazy budynków eksplodujących w ogniu, rannych i przerażonych ludzi szukających schronienia w metrze. Trudno to oglądać, czy słuchać stale napływających informacji, ale trudno też je ignorować. Dotyczy to zarówno nas, dorosłych, jak i dzieci oraz młodzieży.
Dziecko w każdym wieku powinno mieć możliwość odbycia rozmowy
To nie jest dla nikogo łatwa sytuacja, jednak my, dorośli, mamy więcej narzędzi (poznawczych, emocjonalnych, rozmaitych rytuałów), które pomagają nam radzić sobie z napięciem czy lękiem. Dzieci i młodzież w sytuacjach trudnych, kryzysowych wymagają wsparcia i czujnej, troskliwej obserwacji. Czasem, szczególnie w stosunku do dzieci młodszych, pojawia się pokusa, aby ochronić je przed okrucieństwem tego świata, złymi wiadomościami i ….nie rozmawiać. Ta strategia okazuje się jednak mało skuteczna. Dzieci nie da się trzymać pod kloszem, nie żyją w bańce czy próżni. Nawet kiedy my staramy się być przy nich powściągliwi, unikamy słuchania dzienników informacyjnych – doskonale czytają nasze emocje – strach, niepokój, poirytowanie. Jeśli nie będziemy z nimi o tym rozmawiać, ich wyobraźnia może podsycać i „pompować” dziecięce lęki do zatrważających rozmiarów. […]
Więcej – TUTAJ
27 lutego 2022r.
W tysiącach szkół w całej Polsce już teraz uczą się dzieci z Ukrainy, Rosji i Białorusi. Rozmowa o inwazji na naszego wschodniego sąsiada jest w takich klasach trudniejsza, ale tym bardziej potrzebna.
By móc udzielić wsparcia nauczycielkom i nauczycielom, którzy przygotowują się do przeprowadzenia rozmów o wojnie, poprosiliśmy o rady ekspertki i przygotowaliśmy scenariusz takiego spotkania. Znajdziecie go na naszym blogu:
„Jak z uczniami rozmawiać o wojnie, kiedy w klasie są osoby z Ukrainy, Rosji lub Białorusi? – TUTAJ
Dzięki odwiedzinom na fejsbukowym profilu profesora Romana Lepperta dotarła do nas wiadomość o bardzo aktualnej inicjatywie pani dr Małgorzaty Turczyk – adiunkta w Instytucie Pedagogiki UJ.
Foto: www.facebook.com/instytutpedagogikiuj/
Dr Małgorzata Turczyk w Przedszkolu Jagiellońskiego Centrum Innowacji podczas spotkania z dziećmi małopolskich szkół i przedszkoli, zorganizowanego z okazji 30-tej rocznicy uchwalenia Konwencji o prawach dziecka.
„ZABAWĄ PRZECIWKO WOJNIE” – twórzmy bezpieczne miejsca zabawy dla dzieci uchodźców. Zabawa ma niezwykłą moc leczenia ran i budowania nadziei. Potrzeba niewiele, a to wielka rzecz.
Nie da się „oswoić” wojny. Pokazać ją dziecku jako znormalizowany wymiar jego życia. Wojna nigdy nie powinna stać się doświadczeniem dzieciństwa! A jednak właśnie na naszych oczach dla ponad 7,5 miliona dzieci na Ukrainie wojna wdarła się w ich codzienność. Nie sposób określić liczby dzieci pośrednio dotkniętych traumą wojny.
Dziś jednak, kiedy do naszych miast i domów przybywają uciekający przed wojną ludzie, zróbmy wszystko, aby ukoić, ocalić, zaleczyć rany, jakie wojna wydziera w sercach, umysłach i ciałach tych dzieci. To nasza odpowiedzialność i realizacja wartości jakie na co dzień przekazujemy studentom.
Co robić?
Wiele jest wymiarów pomocy, tak jak wiele jest naszych mocy i kompetencji.
Jako pedagog myśląc o dziecku najważniejsze wydaje się zabezpieczenie jego życia i zdrowia, budowanie poczucia bezpieczeństwa i sprawczości, danie schronienia, pożywienia i …. ZABAWY.
Gdy pisałem [WK] dzisiejszy felieton, nie wiedziałem że Kolega Jarosław Pytlak zamieścił już wczoraj na swoim blogu „Wokół Szkoły” tekst o bardzo jednoznacznym, choć częściowo zakodowanym, tytule „***** LEX Czarnek!”. Oto ten tekst bez skrótów:
Odkąd wojska rosyjskie zaatakowały Ukrainę wszystkie nasze dotychczasowe problemy wydają się mało ważne. Wojna przyciąga całą uwagę i koncentruje wszystkie emocje.
Trudno w tym dramatycznym czasie myśleć o czymś innym, ale rozmaite wydarzenia biegną jednak swoim trybem. Między innymi, zbliża się termin, w którym prezydent Andrzej Duda musi zdecydować, czy podpisze ustawę zwaną Lex Czarnek, faktycznie podporządkowującą placówki oświatowe politycznej władzy kuratorów. I choć pod adresem głowy państwa popłynęła już cała rzeka apeli o zawetowanie tego aktu prawnego, trudno powiedzieć, jaka podejmie decyzję. Tym bardziej, że w ustawie są też regulacje dotyczące klas mundurowych – w obecnej sytuacji weto może być podstawą do oskarżenia o brak patriotyzmu i osłabianie zdolności obronnych państwa.
Zakładając, że w gorączce politycznych wydarzeń pan prezydent znajdzie czas na refleksję, można by spokojnie oczekiwać wyrzucenia ustawy do kosza. Wydarzenia ostatnich dni pokazały bowiem kompletną niezdolność władz oświatowych do reagowania na pojawiające się wyzwania. W obliczu ogólnonarodowej traumy, jaką jest trwająca u naszych granic wojna, dotykającej także dzieci, próżno szukać na urzędowych stronach wskazówek, jak radzić sobie w szkołach w tej sytuacji. Jak mówić o wojnie do młodych ludzi. Ani ministerstwo, ani kuratoria nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia, ani do zaoferowania. To, że już w ciągu pierwszych dwudziestu czterech godzin znalazły się w sieci liczne wskazówki na ten temat, zawdzięczamy oddolnym inicjatywom, w tym działaniom organizacji pozarządowych, które – gdyby nowe prawo już obowiązywało – naznaczone byłyby piętnem braku zaufania władz. To oczywisty absurd wynikający z tej ustawy.
W tej nadzwyczajnej sytuacji moje myśli pobiegły równie niezwyczajną drogą. Już nie czekam z obawą na decyzję prezydenta. Jaka by nie była, nikt nie może zakazać mi jako nauczycielowi postępowania dla dobra uczniów, zgodnego z moją najlepszą wiedzą, i z wykorzystaniem w tym celu wszelkich dostępnych środków i możliwości. Dramatyczna sytuacja, w jakiej się znajdujemy, daje mi siłę by zadeklarować, że nie zamierzam podporządkowywać się żadnej biurokratycznej mitrędze, jeśli uznam, że niezbędne jest szybkie działanie, a skuteczną pomoc będę mógł otrzymać ze strony takiej czy innej organizacji pozarządowej. Uznam to za swój obowiązek. Można to nazwać obywatelskim nieposłuszeństwem.
Jeśli prezydent Duda podpisze feralną ustawę, zapewne prędzej czy później przyjdzie mi złamać jej zapisy. Być może zapłacę za to stanowiskiem. Trudno. Zawsze uważałem, że przede wszystkim należy zachowywać się przyzwoicie. Wierzę, że jeśli przyzwoitych będzie dużo, wszystkich wyrzucić nie zdołają.
Nie potrafię bardziej syntetycznie wyrazić swoich myśli, niż uczyniłem to w tytule artykułu: ***** Lex Czarnek!
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl













