Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Już tradycyjne w czwartkowe przedpołudnie proponujemy wszystkim którzy z różnych powodów nie mogli wczoraj wieczorem zajrzeć do „Akademickiego Zacisza”, aby o dowolnej porze kliknęli w załączony na końcu tego materiału link. A rozmówczynią prof. Romana Lepperta była Marta Florkiewicz-Borkowska – wyjątkowa nauczycielka j. niemieckiego, ale także zajęć rozwijających kreatywność, pracująca w niewielkiej szkole podstawowej w  Pielgrzymowicach – wsi  w powiecie pszczyńskim, w województwie śląskim. Należy jeszcze dodać, ze ma Ona także tytuł „Nauczyciela Roku 2017”

 

Oto co o pani Floriewicz-Borkowskiej (występującej także jako Marta FloBo) zamieszczono na stronie Yoy Tube:

 

Pani Marta jest ubiegłoroczną Laureatką Nagrody imienia Ireny Sendlerowej przyznawanej „Za naprawianie świata”. Centrum Edukacji Obywatelskiej napisało na swojej stronie po ogłoszeniu rozstrzygnięcia: „Kim jest ta niezwykła nauczycielka, która uczy i wychowuje w duchu otwartości i poszanowania dla innych”.

 

Marta Florkiewicz-Borkowska jest nauczycielką języka niemieckiego i zajęć rozwijających kreatywność  w Szkole Podstawowej im. Karola Miarki w Pielgrzymowicach. Realizuje projekty społeczne, charytatywne, arteterapeutyczne i algorytmiczne. Jest autorką cyklu rozwojowego z elementami arteterapii „Jesteś Ważna” – pomaga dziewczynom uwierzyć w siebie oraz wzmocnić ich poczucie własnej wartości. Od 8 lat szyje przytulanki „Pożeracze Smutków”, przekazując je m.in. dzieciom na oddziałach onkologicznych, angażując w to pielgrzymowicką młodzież, lokalną społeczność, a obecnie również ponad 100 szkół w całej Polsce.”

 

 

 

 

Właśnie o naprawianiu świata – na skalę bardzo lokalną – prof. Leppert rozmawiał wczoraj

z Panią Martą FloBo – zobacz i posłuchaj na You Tube  – TUTAJ



Oto fragmenty, zamieszczonego 19 kwietnia 2022 roku przez Roberta Raczyńskiego na jego blogu „Eduopticon” tekstu:

 

 

Szkoła powinna…

 

Od momentu, w którym pedagogiczni luminarze odkryli, że w curriculach zawarta jest jedynie śladowa ilość zagadnień wystarczająco nowoczesnych, praktycznych, interesujących i łatwo przyswajalnych, i okazało się, że szkoła nie ma już praktycznie czego uczyć, nie chcąc sprzeniewierzać się nowemu paradygmatowi, trwają intensywne poszukiwania zagadnień, którymi mogłaby się zająć między przerwami. Pomysłów jest bez liku, bo kiedy kolejny drwal zostanie już zespołowo i projektowo pokolorowany, suweren znów zacznie się zastanawiać, za co właściwie tym leniom-nauczycielom płaci.

 

Z rozważań pedagogów, psychologów, socjologów i innych specjalistów, niemogących spać po nocach wynika, że „szkoła powinna”. Co? To już w sumie mniej ważne, bo realizacji tych powinności i tak nikt nie będzie mógł sprawdzić, a już z pewnością nie będzie w stanie udowodnić, że realizowane nie są. Jeśli tylko dotyczą czegokolwiek poza wiedzą merytoryczno-przedmiotową i weryfikacją tejże, mają zapewnione poczesne miejsca w planach nadzoru pedagogicznego i oczywiście w planach rozwoju nauczycieli. Do owych planów, niemal codziennie dopisywane są nowe punkty i praktycznie nie sposób włączyć komputer i nie dowiedzieć się o kolejnych obszarach szkolnej powinności, leżących dotąd odłogiem.

 

Zastanawiając się niedawno nad tematyką godzin wychowawczych i wszelkimi innymi „treściami”, adresowanymi do przebodźcowanych Internetem, życiem i szkolną aktywizacją nastolatków, doszedłem do wniosku, że, my, nauczyciele, przypisujemy sobie rolę większą niż w istocie jest nam dana i zdecydowanie przeceniamy wpływ (lub brak wpływu) jaki wywieramy na społeczeństwo. […]

 

Jako człowiek najwyraźniej dotknięty przypadłością zwaną idiopatycznym zespołem szyderczo-malkontenckim (copyright by śp. Daniel Passent), zapytam, gdzie w tym wszystkim, u diabła, rola i udział rodziców, domu, rodziny? Czy nie stawiamy świata na głowie? Czy rzeczywiście powinniśmy traktować ludzi jak glinę do systemowego formowania? Mam wrażenie, że w obliczu dojmującej, niemal totalnej klęski przekazu merytorycznego (brak potrzeb wspierany przez tanią ideologię), gorączkowo szukamy czegoś, co mogłoby tę pustkę wypełnić. Nie chce mi się nawet wymieniać (z pewnością nie udałoby mi się spisać nawet drobnej części takiej listy) zagrożeń, przed którymi chcemy ucznia chronić, wyzwań, na które chcemy go przygotować, ideałów, które chcemy mu wpoić i.… rozczarowań, których siłą rzeczy doznamy, nie przyjmując do wiadomości, że to wszystko jest niewykonalne. Za dużo bierzemy na wątłe barki, za dużo dajemy sobie tam nakłaść – obecnie, szkoła została obarczona odpowiedzialnością za wszystko, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu było domeną normalnie funkcjonującej rodziny: kształtowaniem postaw, dostarczaniem wzorców osobowych, budowaniem relacji, etc. To chore! I tak nie damy rady, ale zawsze już będziemy wygodnym chłopcem do bicia, kiedy (wcale nie „jeśli”) nasz target wszystkich tych skrojonych na geniuszy i wzorowych obywateli celów nie osiągnie. Chłopcem, który usłużnie się nadstawia i woła o jeszcze. […]

 

Tymczasem, od szkoły wymaga się teraz działań, które nie mają najmniejszych szans powodzenia i to w obliczu trwającego już całe dekady odzierania jej i nauczycieli z jakiejkolwiek sprawczości. W społeczeństwie wykształcono za to odruch cedowania na szkołę wszelkich trudnych i niewdzięcznych zadań, które od zawsze leżały i leżą(?) w kompetencjach domu rodzinnego. Szkoła okrężną drogą wraca więc do skompromitowanej koncepcji tabula rasa, tyle że w politycznie poprawnej wersji dla mas powoli odzwyczajanych od myślenia, zakładającej, że wszyscy są już zgodni, jakie oprogramowanie powinno być w mózgach instalowane (oczywiście bezstresowo i neurodydaktycznie), a mózgi są tej instalacji spragnione i odpowiednio zaciekawione poproszą o kolejną aktualizację. […]

 

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (19 kwietnia 2022 r.) na fanpage społeczności „Nie dla chaosu w szkole  zamieszczono tekst autorstwa Ewy Radanowicz

 

 

Najpilniejsze jest to, żeby ludzie przestali działać w chaosie. Wiele polskich szkół, gmin podjęło się pomocy Ukraińcom, wszystko odbyło się na zasadzie zrywu, poczucia, że musimy szybko i koniecznie już teraz zrobić różne rzeczy. To się znowu zemściło.

 

Proste pytanie, czy dzieciom z Ukrainy najbardziej były potrzebne lekcje i wkładanie ich na siłę do szkół, gdy oni byli w drodze? Nie wiedzieli, czy zostaną, czy pojadą dalej, chodzili po dwa, trzy dni do szkoły, po tygodniu. Mam poczucie, że wszyscy dziś powinniśmy uczyć się spokojnego i refleksyjnego podchodzenia do różnych sytuacji.

 

Bardzo pilne jest danie nauczycielom nie kolejnych kursów, jak uczyć języka polskiego jako obcego albo jak było za pandemii, jak zdobywać kompetencje cyfrowe, tylko wyposażenie nas w kompetencje radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych. To jest najpotrzebniejsze.

 

Proponowałabym też, żeby wszyscy przyjrzeli się kondycji psychicznej nauczycieli. Bo siedzimy na beczce prochu, która wybuchnie. Kumulacja problemów, pozostawianie nauczycieli bez pomocy, konkretnych wytycznych powoduje, że mają serdecznie dosyć. Jeżdżę dużo po Polsce. Standard, o którym dziś mówią dyrektorzy: nauczyciele idą masowo na zwolnienia lekarskie. W każdej szkole nie ma po ileś procent nauczycieli, bo nie dają rady, a ci, którzy zostają też nie dają rady obsłużyć szkół w takim stanie, w jakim one obecnie funkcjonują.

 

Dziś jest potrzebna dużo większa pomoc prawna niż wydawałoby się. Nam się mówi: działacie w kryzysie, nie bójcie się, podejmujcie decyzje. Ale niestety, każda decyzja ciągnie za sobą pewne konsekwencje i odpowiedzialność, choćby finansową. Czy zrobisz klasę przygotowawczą czy dasz więcej godzin języka polskiego jako obcego, czy włożysz dzieci do klas, to każda taka sytuacja generuje konsekwencje finansowe i organizacyjne.

 

Dzisiaj dyrektorowi trudno podjąć decyzję, z którą czułby się dobrze. Czasami są bezradni. (…) Zrzuca się wszystko na nich. Sytuacja jest bardzo trudna. Jest w dodatku presja etyczna, że dyrektorzy boją się powiedzieć: naprawdę już nie możemy przyjąć ani jednego dziecka więcej, bo nie mamy miejsca, naprawdę nie możemy szukać pomocy u rady rodziców, bo już wszyscy nam odmawiają. To jest bardzo obciążające. Nie ma systemowych rozwiązań, które wspierałyby te wszystkie środowiska.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/

 

 

Przeczytaj także zapis wywiadu, jaki z Ewą Radanowicz przeprowadziła Beata Igielska, który został zamiesz- czony na portalu Prawo.pl/oswiata, a z którego pochodzą powyższe, zacytowane przez fanpage „Nie dla chaosu w szkole”, fragmenty:

 

 

Ewa Radanowicz: Dzisiaj dyrektorowi trudno podjąć decyzję, z którą czułby się dobrze

 

[…]

 

Beata Igielska: Obecnie bodaj najpilniejszą sprawą w polskiej edukacji są ukraińscy uczniowie…

 

Ewa Radanowicz: Najpilniejsze jest to, żeby ludzie przestali działać w chaosie. Wiele polskich szkół, gmin podjęło się pomocy Ukraińcom, wszystko odbyło się na zasadzie zrywu, poczucia, że musimy szybko i koniecznie już teraz zrobić różne rzeczy. To się znowu zemściło. Proste pytanie, czy dzieciom z Ukrainy najbardziej były potrzebne lekcje i wkładanie ich na siłę do szkół, gdy oni byli w drodze? Nie wiedzieli, czy zostaną, czy pojadą dalej, chodzili po dwa, trzy dni do szkoły, po tygodniu. Mam poczucie, że wszyscy dziś powinniśmy uczyć się spokojnego i refleksyjnego podchodzenia do różnych sytuacji.

 

B.I. Podobnie jak do sytuacji z Ukrainą nauczyciele i dyrektorzy podeszli do pandemii, a przecież nie wiemy, co nas jeszcze spotka… […]

 

 

Cały wywiad z Ewą Radanowicz  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 

 



 

Okładka książki dr hab. Moniki Wiśniewskiej-Kin „Skuteczne zdziwienie. Wyzwalająca myślenie nauka czytania

 

 

Jeszcze przed Świętami Wielkanocnymi (14 kwietni 2022 r.) prof. Bogusław Śliwerski poinformował na swoim blogu PEDAGOG o wartym  upowszechnienia  dokonaniu dwu autorek – pracownic naukowych Uniwersytetu Łódzkiego. Oto fragmenty tego posta:

 

 

Zachęcam nauczycieli przedszkoli w kraju do aplikacji nowej metody w edukacji przedszkolnej

 

 

Innowacyjny projekt do nauki czytania i pisania dla dzieci w wieku przedszkolnym Skuteczne zdziwienie. Wyzwalamy myślenie został opracowany przez Zespół pracowników Uniwersytetu Łódzkiego (dr hab. Monikę Wiśniewska-Kin, prof. UŁ oraz mgr Weronikę Kisiel).

 

Pakiet wdrożeniowy zrecenzowała wybitna znawczyni wczesnej edukacji prof.  zw. dr hab. Dorota Klus-Stańska. Zdaniem Pani Profesor: „nowatorstwo projektu jest bezsprzeczne. Jego założenia i wynikający z nich materiał lingwistyczny, wizualny i konstrukcyjny znakomicie wpisują się w najbardziej nowatorskie rozwiązania dla dzieci i są bardzo dobrą odpowiedzią na wyniki badań prowadzonych w Polsce i na świecie. Całość jest spójna, konsekwentna, znakomicie przemyślana i dostosowana do możliwości edukacji instytucjonalnej”.

 

Projekt Skuteczne zdziwienie. Wyzwalamy myślenie został dwukrotnie wyróżniony na INTARG – Międzynarodowych Targach Wynalazków i Innowacji. Zdobył  nagrodę międzynarodową World Invention Intellectual Property Associations przyznaną przez Międzynarodową Organizację WIIPA (World Invention Intellectual Property Associations z Tajwanu) oraz złoty medal International Invention and Innovation Show Intarg. […]

 

Obecnie projekt jest na etapie wdrożenia o zasięgu krajowym (ok. 3500 dzieci objętych jest wsparciem). W ramach miejskiego programu wyrównywania szans projekt został wdrożony w Łodzi w 10 przedszkolach miejskich dla pół tysiąca dzieci oraz w szkołach podstawowych publicznych i niepublicznych na terenie Łodzi i województwa łódzkiego (Zgierz, Pabianice, Tuszyn, Sieradz) w ramach wdrażania innowacji pedagogicznej.

 

Podmioty wdrażające metodę w kraju to Ogólnopolska sieć Przedszkoli KIDS&Co. Centrum Rozwoju Dziecka Sp. z o.o. (13 placówek w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Suwałkach, Ostrowi Mazowieckiej, Gdańsku, Bydgoszczy) oraz Niepubliczna Szkoła Podstawowa COGITO w Poznaniu (10 oddziałów).

 

Wnioski z badań pilotażowych i wdrożeniowych wykazały, że koncepcja Skutecznego zdziwienia rozbudza zainteresowanie czytaniem i pisaniem,  dzieci doświadczają przyjemności z czytania, satysfakcji z samodzielnego odkrywania świata dźwięków i liter, dowartościowane zostają niekonwencjonalne zachowania, dziecięcy entuzjazm poznawczy i co najważniejsze radość z uczenia się! […]

 

Zainteresowanych podjęciem współpracy, aplikacji nowej metody we własnym przedszkolu zachęcam do nawiązania kontaktu z Autorką prof. UŁ dr hab. Moniką Wiśniewska-Kin – monika.kin@now.uni.lodz.pl 

 

 

Cały tekst „Zachęcam nauczycieli przedszkoli w kraju do aplikacji nowej metody w edukacji przedszkolnej” 

–  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

Link do informacji na stronę projektu – TUTAJ

 

 



Dr Barbara Chojnacka była wczoraj wieczorem  (13 kwietnia 2022 r.) rozmówczynią prof. Romana Lepperta w „Akademickim Zaciszu”. Punktem wyjścia tej rozmowy było pytanie: Czym jest parentyfikacja?

 

Termin „parentyfikacja” został skonstruowany w latach 70. XX wieku przez psychiatrów Salvadora Minuchina i jego współpracowników. Analizując etymologie pojęcia należy podkreślić, że pochodzi ono od dwóch łacińskich słów: parentes – rodzice i facere – robić. Oznacza w uproszczeniu „odwrócenie ról”, zamianę ról wewnątrzrodzinnych – najczęś- ciej miedzy dziećmi a rodzicami. [Źródło: www.facebook.com/roman.leppert]

 

 

Zjawisko to było przedmiotem pracy doktorskiej pani  dr Barbary Chojnackiej, która stała się podstawą książki o tym samym tytule: „Doświadczenie parentyfikacji w perspektywie biograficznej”:

 

Aktualnie jest ona adiunktem w Katedrze Pedagogiki Społecznej Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego.

 

 

Tradycyjnie – wszystkich którzy chcieliby dowiedzieć się więcej cóż to jest owa parentyfikacja, a wczoraj nie mogli tego uczynić, zapraszamy na stronę You Tube:

 

 

O doświadczeniu parentyfikacji z dr Barbarą Chojnacką – TUTAJ

 

 



Oto przedświąteczne przesłanie Marzeny Żylińskiej, zamieszczone na jej fejsbukowym profilu we wtorek 12 kwietna 2022 roku:

 

 

Jak długo większość dorosłych nie dostrzega, że duża grupa dzieci i młodych ludzi nie może w szkole rozwinąć swojego potencjału, tak długo droga do prawdziwej reformy szkół systemowych jest zamknięta.

 

Musimy dostrzec prawdziwą naturę naszych szkół, zrozumieć, że są oparte na przymusie, że pozbawiają dzieci autonomii i możliwości zaspokajania wielu potrzeb rozwojowych.

 

Droga do prawdziwej, głębokiej reformy systemu edukacji wiedzie przez uświadamianie społeczeństwa, na otwieraniu ludziom oczu, na przekonywaniu, że dobra szkoła nikogo nie przekreśla i wszystkim dzieciom pozwala czerpać radość z rozwoju, również tym nieco wolniejszym, które mierzą się z trudnościami. Bo człowiek, który później nauczył się czytać, może kochać książki, a z dziecka z dysleksją może wyrosnąć pisarz lub pisarka. Wszystko jest możliwe, o ile szkoła nie podetnie takiemu dziecku skrzydeł i nie pozbawi wiary w swoje możliwości.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska

 



Dzięki temu, że systematycznie zaglądamy na profil dr Marzeny Żylińskiej, trafiliśmy na informację o tym jakie to niestandardowe formy edukacji realizowane są w Publicznej Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi im. ppor. Emilii Gierczak w Świdwinie*.

 

Oto co znaleźliśmy na jej fanpage:

 

 

DWÓJKA – SZKOŁĄ PROJEKTÓW

 

Nauczanie blokowe, które ma miejsce w świdwińskiej Dwójce cieszy się dużym zainteresowaniem środowiska edukacyjnego.

 

Tradycyjna szkoła? Nie na dzisiejsze czasy!

 

Zachęcamy do zapoznania się z tak efektywnym rozwiązaniem organizacyjnym:

 

 

W filmie wystąpiły (od lewej): Patrycja Woleczna – nauczycielka historii, j. polskiego i Magdalena Bujakowska dyrektorka szkoły.

 

 

Inspiracje BsS w Świdwinie – nauczanie blokowe  –  plik You Tube  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.facebook.com/Publiczna-Szko%C5%82a-Podstawowa-nr-2-im-ppor-Emilii-Gierczak-w-%C5%9Awidwinie-654442374581544/

 

 

* Świdwinmiasto powiatowe (ok. 15 tys. mieszkańców) w województwie zachodniopomorskim, siedziba powiatu świdwińskiego, położone na Wysoczyźnie Łobeskiej nad Regą

 



Dziś, wyjątkowo, tylko jeden post z fejsbukowego profilu Wiesławy Mitulskiej:

 

 

Poziom satysfakcji 10!

 

Umiejętność robienia notatek jest jedną z kluczowych umiejętności potrzebnych do uczenia się. Moi uczniowie notują samodzielnie od początku pierwszej klasy, bo do notowania nie jest potrzebna znajomość liter. Można notować symbolami.

 

Dzisiaj trzecioklasiści zmierzyli się z wyzwaniem samodzielnego wykonania notatki na podstawie filmu. Film, który obejrzeliśmy, to nagranie koncertu dla dzieci „Orkiestra od środka”. Koncert został zarejestrowany wczoraj w Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie

 

 

Celem pracy było wybranie i zanotowanie w trakcie oglądania koncertu najważniejszych informacji na temat orkiestry.

 

Wcześniej ustaliliśmy, co to znaczy zrobić dobrą notatkę. Wszystkie kryteria sukcesu, które zapisałam na tablicy sformułowały dzieci. To dla mnie bardzo ważne, że już to wiedzą i pamiętają, ale najważniejsze, że stosują w praktyce.

 

 

Po skończonej pracy, ważny jest moment refleksji nad tym, czy moja praca jest zgodna z kryteriami sukcesu. Okazuje się, że najtrudniejsze było rozplanowanie notatki na kartce. Dzieci notowały w trakcie oglądania i słuchania, a wtedy trudno przewidzieć ile miejsca będziemy potrzebować, by zanotować wszystko. Kiedy chcemy, by notatka posłużyła do uczenia się, to warto ją przepisać z dbałością o dobre rozplanowanie na kartce.

 

Podsumowując pracę, zwykle korzystamy z szybkiej metody „palcowej” i skali 0-10.

 

Na ile twoja notatka spełnia kryteria sukcesu?

 

8-9-10 to były najczęstsze odpowiedzi dzieci. Podobnie było z odpowiedziami na pytanie o zapamiętanie informacji zawartych w notatkach.

 

Dla mnie, nauczycielki, która dziś straciła głos poziom satysfakcji wyniósł 10! Mocne 10 jak mawiają moje dzieci, gdy chcą podkreślić, że zabrakło skali.

 

 

Źródło: www.facebook.com/wiesia.mitulska/



 

W sobotę (9 kwietnia 2022 r.) dyrektor Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu kolenjny, warty zapoznania się z nim, tekst. Jak zwykle, dla zaciekawienia czytających, zamieszczamy jego fragmenty, ale sugerujemy spokojną lekturę jego pełnej wersji. Oto fragmenty tego tekstu:

 

W art. 44zu w ust. 3 w pkt. 3 średnik zastępuje się kropką i uchyla się pkt 4

 

Enigmatyczny tytuł niniejszego artykułu zaczerpnąłem z Ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw, uchwalonej przez Sejm w dniu 7 kwietnia br. Prawniczo-bełkotliwy zapis kryje w sobie bodaj najważniejszą zmianę, jaką w ostatnim czasie wprowadzono w polskim systemie oświaty. I – uwaga – moim zdaniem jest to zmiana na lepsze! Fakt, że na podobnej zasadzie, jak z kozą rabina, którą mądry rebe kazał dokwaterować do koszmarnie zatłoczonego mieszkania, a później wyprowadzić, powodując tym poczucie, że zrobiło się zdecydowanie luźniej. Tym niemniej, w gęstych oparach absurdu spowijającego za sprawą reformy Zalewskiej polską szkołę, czuć niewielki powiew świeżego powietrza. A rzecz dotyczy egzaminu ósmoklasisty.

 

Nie ulegnie on poszerzeniu!

 

Przypomnę, że wprowadzony od 2019 roku egzamin obejmuje trzy przedmioty: język polski, matematykę i język obcy. Do tego zestawu miał dołączyć przedmiot czwarty, do wyboru spośród: historii, biologii, geografii, fizyki i chemii. Tak stanowił wspomniany w tytule pkt. 4 w art. 44zu ust. 3 ustawy o systemie oświaty, który jednak został właśnie uchylony. Egzamin ósmoklasisty pozostanie zatem trzyczęściowy. I chociaż proces legislacyjny jeszcze się nie zakończył, to biorąc pod uwagę zgodne głosowanie „za” posłów partii rządzącej oraz większości opozycji, zmianę można uznać za przesądzoną.

Przy okazji, na mocy tej samej ustawy egzamin ósmoklasisty przeniesiono już na stałe na maj, w związku z czym ogłaszanie wyników odbywać się będzie po zakończeniu roku szkolnego. A pochylając się nad niedolą roczników poszkodowanych przez pandemię, o kolejne dwa lata przedłużono ograniczenie wymagań egzaminacyjnych, szczególnie istotne w zakresie języka polskiego. Jedno i drugie również sensowne i godne poparcia.

 

Na tym mógłbym zakończyć krótkie, radosne doniesienie, ale intryguje mnie, dlaczego zdecydowano się na takie zmiany. W uzasadnieniu projektu ustawy czytamy, że wynikły one „z postulatów zgłaszanych do Ministerstwa Edukacji i Nauki przez środowiska nauczycieli i rodziców, którzy wyrażali obawy, że egzamin ósmoklasisty z czwartego przedmiotu do wyboru powoduje konieczność skupienia się ucznia na jednym (wybranym) przedmiocie kosztem przedmiotów pozostałych”. Cóż, postulaty takowe były na pewno, sam miałem w nich swój udział. Zastanawia mnie jednak, dlaczego władza, która, wprowadzając bezsensowną reformę Zalewskiej, przez sześć lat konsekwentnie ignorowała głos środowiska oświatowego, nagle stała się wrażliwa na jego postulaty? […]

 

Bardziej niespodziewane jest, że interpelację w podobnym duchu wystosowała do ministra grupa posłów Lewicy. Zawarli w niej, między innymi, takie oto stwierdzenia:

 

Egzaminy z przedmiotów przyrodniczych sprawiają, że uczniowie nie zaniedbują obowiązku uczenia się tych przedmiotów. To z kolei prowadzi do tego, że są oni lepiej przygotowani do percepcji bardziej skomplikowanych zagadnień, które przygotowują ich do edukacji na kolejnych szczeblach. […]

 

Decyzja o odstąpieniu od egzaminu z czwartego przedmiotu, do którego od lat przygotowywali się nauczyciele, wydawnictwa, a także Centralna Komisja Egzaminacyjna, budzi uzasadniony niepokój. […] Nie ma lepszego sposobu kształcenia takiego właśnie myślenia krytycznego niż nauka przedmiotów przyrodniczych, odwołujących się do faktów, wymagających rzetelnego sprawdzania źródeł informacji i ich analizowania. Jeżeli polska szkoła ma odpowiedzialnie przygotowywać młodych ludzi do świadomego życia w XXI wieku, nie może dawać uczniom sygnału, że nauki przyrodnicze nie mają znaczenia. A rezygnacja z tej części egzaminu ósmoklasisty, zapewne będzie dla nich właśnie takim sygnałem.

 

Najkrócej mówiąc zatem, zdaniem autorów interpelacji, perspektywa egzaminu w największym stopniu skłania do nauki, a kując do testów uczeń „przygotowuje się do percepcji bardziej skomplikowanych zagadnień”. Brawo! Traktuję to jako twórczy wkład posłów Lewicy do dorobku pedagogiki. A już zupełnym kuriozum jest dla mnie twierdzenie, że nauczyciele od lat przygotowywali się do tych egzaminów. Od lat, to nauczyciele przygotowywali się przede wszystkim do ogarniania bezsensownej podstawy programowej, a następnie – za sprawą pandemii – zdalnego nauczania. Perspektywę kolejnego egzaminu traktowali jako dopust boży – jeden z bardzo wielu, jakie w ostatnich latach zafundowała im władza. Litościwie nie skomentuję pozostałej części tej interpelacji, zaś wniosek z całości mam taki, że posłowie Lewicy nie mają bladego pojęcia o prawdziwych źródłach problemów polskiej szkoły.

Oczywiście dobra decyzja Sejmu nie rozwiązuje żadnego systemowego problemu. Uczniom jednak oszczędza jeszcze jednego, dodatkowego obciążenia. A skoro uczniom, to również ich rodzicom i nauczycielom. Naprawdę należy się z tego cieszyć. Ja się cieszę! A przynajmniej pocieszam, że najdłuższą nawet drogę zaczyna się od pierwszego kroku.

 

Cały tekst „W art. 44zu w ust. 3 w pkt. 3 średnik zastępuje się kropką i uchyla się pkt 4” – TUTAJ

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl

 



Nie mogliśmy nie zamieścić tekstu, który wczoraj (8 kwietnia 2022 r.) na swoim fejsbukowym profilu zamieściła dr Marzena Żylińska:

 

 

A gdyby tak wziąć to, co jest w preambułach podstaw programowych na poważnie, to jak wtedy powinna wyglądać nauka w szkole?

 

Mówi o tym tekst Katarzyny Pelc nauczycielki języka angielskiego.[…]

 

“ NORWIDOWSKI  START-UP  INTERDYSCYPLINARNOŚCI  2022”, czyli Interdyscyplinarność jako naturalny, nowoczesny i skuteczny sposób zdobywanie wiedzy w szkole średniej

 

Interdyscyplinarność to termin, z którym niestety dość rzadko spotykamy się w kontekście praktyki szkolnej. Nie jest to pojęcie nowe, choć nadal mało znane i rzadko wprowadzane na zajęciach lekcyjnych. Okazuje się jednak, że interdyscyplinarność jest jednym z kluczowych zadań edukacji na poziomie szkoły średniej.

 

W preambule podstawy programowej kształcenia ogólnego, czyli dokumencie, który stanowi niejako syntezę programową, czytamy m. in. że jednym z celów kształcenia w liceum i technikum jest rozwijanie osobistych zainteresowań ucznia i integrowanie wiedzy przedmiotowej z różnych dyscyplin. Ponadto, według tego dokumentu, nauka w szkole średniej ma na celu również: zachęcanie do praktycznego zastosowania zdobytych wiadomości. W kolejnych akapitach czytamy również o umiejętności kreatywnego rozwiązywania problemów , umiejętności korzystania z zasobów internetowych, , skutecznej nauce języków obcych oraz uczeniu ważnych kompetencji społecznych takich jak komunikacja i współpraca w grupie.

 

Kolejnym kluczowym dokumentem wytyczającym drogę edukacji na kolejnych kilka lat jest ZINTEGROWANA STRATEGIA UMIEJĘTNOŚCI 2030 podpisana przez MEN w 2020 roku, która w całości skupia się na umiejętnościach podstawowych (np. rozumienia i tworzenia informacji) oraz przekrojowych (np. krytyczne myślenie czy praca zespołowa), które stają się ważniejsze niż “twarda wiedza” i uczenie transmisyjne. Zachęca się w nim do doskonalenia i poszukiwania nowych metod nauczania. Jako ciekawostkę napiszę, że niektóre nowoczesne programy nauczania tworzy się właśnie na bazie kompetencji.

 

W związku z powyższym jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, iż podejście interdyscyplinarne to chyba jedno ze skuteczniejszych narzędzi dydaktycznych, które pozwala na realizację celów kształcenia ogólnego. Teoretycznie podążamy ścieżką wytyczoną np. przez Finlandię, która jak wiadomo ma jeden z najlepszych systemów edukacji na świecie.

 

Tyle teoria. Aż chce się napisać, że mamy w Polsce doskonałe dokumenty oświatowe. Teraz popracujmy na praktyką i powalczmy o dobre praktyki.

 

Czytaj dalej »