Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Portal „Krytyka Polityczna” zamieścił 5 października tekst Ali Budzyńskiej i Miszy Tomaszewskiego, zatytułowany „Spięcie: Ucieczka z publicznej szkoły”. Pierwsze słowo tego tytułu jest nazwą projektu:

 

Źródło: https://magazynkontakt.pl/spiecie/

 

 

Z publikacji tej dowiadujemy się, że owocem owej współpracy jest pięć tekstów, opublikowanych jednocześnie przez partnerów tego projektu:

 

1.Spięcie: Mamy na czym budować. Polska szkoła to nie tylko problemy, Anna Byrska

 

2.Spięcie: Nie dla państwowej dyktatury w edukacji! Zarówno w wydaniu PiS, jak i lewicy,Jarema Piekutowski

 

3.Spięcie: Druga fala prywatyzacji. Ze szkołą jest źle, a będzie gorzej, Łukasz Pawłowski

 

4.Spięcie: Ucieczka z publicznej szkoły, Ala Budzyńska, Misza Tomaszewski

 

5.Spięcie: Nie ma demokracji bez dobrej szkoły publicznej, Katarzyna Przyborska

 

 

Oto kilka fragmentów tekstu Ali Budzyńskiej i Miszy Tomaszewskiego :

 

 

 

Spięcie: Ucieczka z publicznej szkoły

 

[…]

 

Ministerstwo opowiadało o projekcie reformy systemu oświaty z 2017 roku jako – między innymi – o sposobie na wyrównanie szans edukacyjnych dzieci pochodzących z różnych środowisk. Eksperci już wtedy ostrzegali, że likwidacja gimnazjów, która pociąga za sobą skrócenie o rok nauki poprzedzającej próg selekcji szkolnej, jest krokiem w przeciwnym kierunku. Analogiczne konsekwencje ma firmowane przez ten sam rząd podwyższenie wieku inicjacji szkolnej do 7 lat. Nie dość jednak, że egalitarna w myśl politycznego przekazu reforma wprowadziła rozwiązania pogłębiające szkolną segregację, to przyspieszyła ona procesy rozwarstwiające edukacyjnie polskie społeczeństwo na inne sposoby. […]

 

W poprzedzającym wprowadzenie reformy roku szkolnym 2016/2017 było w Polsce 1244 niepublicznych szkół podstawowych i 448 niepublicznych liceów ogólnokształcących. W roku szkolnym 2021/2022, z którego pochodzą najbardziej aktualne dane, było ich już, odpowiednio, 1549 i 607 – czyli, plus minus, o jedną czwartą więcej. W tym samym czasie odsetek szkół publicznych wzrósł tylko nieznacznie. W związku z likwidacją gimnazjów uczniów i uczennic przybyło zarówno w podstawówkach i liceach publicznych, jak i w tych niepublicznych, ale w tych ostatnich zrobiło się ich w ciągu pięciu lat prawie dwa razy więcej i jest ich obecnie już 220 tysięcy (obliczenia autorów na podstawie danych MEN, które od 2018 roku podawane są w postaci utrudniającej dokonywanie takich porównań). Ktoś mógłby powiedzieć, że to stosunkowo niewiele wobec ponad trzech i pół miliona uczniów i uczennic uczęszczających do podstawówek i liceów publicznych, ale tak się składa, że są wśród nich osoby pochodzące z rodzin o największym kapitale ekonomicznym i kulturowym, co niesie ze sobą dość oczywiste konsekwencje dla edukacji publicznej.

 

Mniej więcej w tym samym czasie dało się zaobserwować skokowy wzrost liczby rodziców deklarujących, że posyłają swoje dzieci na korepetycje. Ich odsetek wzrósł z 17 procent w roku szkolnym 2016/2017 do 29 procent w kolejnym roku i 32 procent dwa lata później. Pandemia COVID-19 nieco wyhamowała ten trend, ale w roku 2021/2022, z którego pochodzą najbardziej aktualne dane, nastąpiło ponowne przyspieszenie. Na zajęcia dodatkowe, wśród których – oprócz korepetycji – są także zajęcia językowe, artystyczne i sportowe, posyła swoje dzieci 78 procent rodziców z wyższym wykształceniem (wobec 30 procent z wykształceniem podstawowym) i 93 procent rodziców mieszkających w dużych miastach (wobec 42 procent mieszkających na wsi). […]

 

Czytaj dalej »



Jak to jest już „stałym elementem gry”  – także i w ten  czwartek  dajemy wszystkim  którzy wczoraj  nie mogli obejrzeć kolejnego spotkania w „Akademickim Zaciszu”, a których jego temat „Po co nam uniwersytet?” zaciekawił – dajemy na naszej stronie możliwość  wysłuchania odpowiedzi na to pytanie, które udzielały:

 

Profesor Monika Kostera –  socjolożka, profesor  nauk ekonomicznych i humanistycznych, aktualnie na Uniwersytecie Jagiellońskim;

 

Doktor habilitowana  Agnieszka Dziedziczak-Foltyn – prof. Uniwersytetu Łódzkiego,  socjolożka, zainteresowana m.in. problematyką reform szkolnictwa wyższego i nauki;

 

Doktor Aleksandra Rzyska – pedagożka z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, badająca m.in. reprezentacje uniwersytetu w dyskursie prasowym.

 

 

 

„Akademickie Zacisze” – prof.  Roman Leppert i i debata „Po co nam uniwersytet”  –  TUTAJ

 

 

 

 

 

 



Wczoraj wieczorem (6 października 2022 r.) dr Marzena Żylińska napisała na swoim fb-profilu o „zagonionym świecie” uczniów. I o tym kto jest tego sprawcą. I o tym że wcale tak nie mysi być…

 

 

Stan zagonienia, to taki stan, gdy dajesz z siebie wszystko i czujesz, że liczba zadań cię przerasta, że i tak nie dasz rady.

 

W stanie zagonienia życie traci smak, nic człowieka nie cieszy, wszystko przygnębia. Człowiek traci poczucie sprawstwa i wiarę w to, że jego praca ma sens.

 

Ile dzieci, ilu młodych ludzi tak się czuje? Czy nas dorosłych interesuje, jak radzą sobie z naszymi zadaniami domowymi i zapowiedzianymi klasówkami, kartkówkami i testami? Czy szkoły monitorują, ile czasu uczniowie spędzają w domu nad książkami, w jakim wymiarze godzin w rolę nauczycieli wchodzą rodzice?

 

Ja dobrze wiem, jak czuje się człowiek w stanie zagonienia, jak nieefektywna jest wtedy jego praca, jak niska jakość życia.

 

Ile dzieci / młodych ludzi dostaje zadania, którym nie może podołać? Ilu z nich dostaje zadania, które je / ich przerastają? Jak stan zagonienia wpływa na ich rozwój, na myślenie o sobie, na podejście do nauki?

 

Czego potrzeba? Refleksji, empatii, mądrości i zwyczajnej ludzkiej dobroci i serdeczności. Dlaczego w tak wielu szkołach ich brakuje?

 

 

P.S.

 

Nie piszcie proszę, że uderzam w nauczycieli. Nauczyciele mają wybór, dzieci tego wyboru nie mają. Gdy tracą dzieciństwo, to tracą je na raz na zawsze. Są wtedy pozbawione czegoś niezwykle cennego, czego już nikt nie będzie im mógł oddać.

 

Sama wystarczająco długo byłam nauczycielką, by wiedzieć, ile zabieramy naszym uczniom. Sama też zabierałam, bo myślałam, że tak trzeba. Dziś wiem, że nie tylko nie trzeba, ale wręcz nie można. Nie można okradać dzieci z dzieciństwa, a młodych ludzi z życia. Nie można fundować kolejnych dni pełnych stresu, strachu i braku sensu. Nie można.

 

Ten post napisałam po rozmowie w uczniem klasy 8, który już teraz, na początku października, mówi, że nie da rady, że nie chce chodzić do szkoły. To niezwykle uzdolniony chłopiec, który każdego dnia prosi rodziców, żeby pozwolili mu zostać w domu, bo … chce się uczyć w spokoju, bez nerwów i stresu. Dotychczas nie zgadzali się na to, ale teraz, widząc, co się z nim dzieje, przestraszyli się. Myślą o Szkole w Chmurze. W szkole nikt nie rozumie, o co im chodzi, przecież trzeba dzieci przygotować do egzaminu po 8 klasie. A co jeśli nie dają rady, co jeśli tracą wiarę w siebie i w sens nauki? Czy ktoś zadaje sobie takie pytania? Czy ktoś bierze odpowiedzialność za to, co dzieje się z dziećmi / młodymi ludźmi?

 

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/marzena.zylinska

 

 



Foto: www.newsweek.pl

 

 

Na internetowej stronie dodatku „Gazety Wyborczej” ŁÓDŹ  zamieszczono dzisiaj (5 października 2022 r.) tekst Justyny Mysior-Pajęckiej, z którego można dużo dowiedzieć sie o problemie korepetycji. I to już  na początku roku szkolnego.  Poniżej zamieszczamy wybrane fragmenty tej publikacji i link do jej pełnej wersji:

 

 

Co czwarty uczeń bierze korepetycje. Nawet z religii i wychowania do życia w rodzinie

 

Korepetytorzy podkreślają, że już dawno minęły czasy, kiedy korzystanie z korepetycji było zarezerwowane dla uczniów, którzy wyjątkowo nie radzą sobie z nauką. Ile trzeba zapłacić za korepetycje w tym roku? […]

 

Od jednego z uczniów III LO w Łodzi dowiaduję się, że w ubiegłym roku zarówno on, jak i znaczna część jego kolegów z klasy korzystała z usług tych samych korepetytorów. Najczęściej decydowały się na nie osoby z wysoką średnią ocen. Nie ukrywa, że w tym roku może być podobnie.

 

Nie ma co winić nauczycieli, bo robią, co się da, żebyśmy dawali radę, ale program jest przeładowany. Wielu z nas ma dodatkowe zajęcia sportowe. Przygotowanie do sprawdzianów czy egzaminów z pomocą drugiej osoby pozwala nam znaleźć na nie czas. Z korepetytorem w godzinę ogarniam materiał, przy którym sam spędziłbym przynajmniej kilka godzin – słyszę.

 

Jego koleżanka przyznaje, że doniesienia o trudniejszej maturze sprawiają, że choć ma do niej jeszcze sporo czasu, woli się zabezpieczyć i na pierwsze zajęcia dodatkowe z przedmiotów, które będzie zdawać, zapisała się już we wrześniu.

 

Na razie robimy powtórkę materiału z poprzednich lat. Nie wiem, czego mogę się spodziewać na egzaminach. Wolę być gotowa na wszystko, żeby w maju nie było za późno – mówi.

 

Korepetytorzy podkreślają, że już dawno minęły czasy, kiedy korzystanie z korepetycji było zarezerwowane dla uczniów, którzy wyjątkowo nie radzą sobie z nauką. – Zgłaszają się zarówno uczniowie, którzy mają problemy z rozwiązywaniem zadań i bez indywidualnego przygotowania trudno byłoby im przejść do następnej klasy, jak i tacy, którzy z testów dostają piątki, ale zależy im na jak najlepszym wyniku na maturze czy egzaminie ósmoklasisty – przyznaje Maria, nauczycielka z 20-letnim stażem, która od lat udziela korepetycji z matematyki. […]

 

Czytaj dalej »



Od 23 lipca 2022 roku, kiedy Robert Raczyński zamieścił na swoim blogu „Eduopticum” post „Ubezpiecz się, ociepl dom i nie pisz dla idiotów”, na kolejne trzeba było czekać do 1 października, kiedy to pojawiły się teksty: O starzeniu się, klimacie, alergii i liberalizmie,  jeszcze tego samego dnia – Dlaczego im bardziej się zmian w szkole szuka, tym bardziej ich tam nie ma?, a po nim jeszcze IMPRESJE’22”.

 

I zaledwie po trzech dniach mogliśmy przeczytać ten najnowszy, po lekturze którego postanowiliśmy zamieścić go – bez skrótów – na „Obserwatorium Edukacji”. Nie mogliśmy powstrzymać się przed wyróżnieniem  jego fragmentów podkreśleniem lub pogrubieniem czcionek. Tekst został opatrzony  historyjką obrazkową, którą także – za Robeftem Raczyńskim, zamieszczamy:

 

Twarde niekompetencje

 

 

Kiedy czyta się i słucha o osiągnięciach fińskiej oświaty (tych rzeczywistych, a nie wyobrażonych i zmitologizowanych), albo o funkcjonowaniu szkół demokratycznych w Izraelu, nieodparcie pojawia się pragnienie wykupienia odpowiedniej licencji. Przecież, żeby u nas było równie fajnie jak u nich, wystarczy wysłać tępych nauczycieli na odpowiedni dokształt z miękkich kompetencji, nieoceniania i niezadawania prac domowych! Tak przynajmniej wynika ze światłych zaleceń żyjących z ludzkiej naiwności (oraz ignorancji i niedokształcenia) kołczów, trenerów i pedagogicznych ekspertów od wszystkiego.

 

Ci, którzy na ten dyżurny, jakże uproszczony przekaz się nie łapią, doskonale wiedzą, że nie pomogą tu ani intensywne szkolenia, ani obserwacja uczestnicząca, ani nawet potrojenie oświatowego budżetu – podstawowy problem tkwi w naszej mentalności, diametralnie różnej zarówno od wyważonego, fińskiego pragmatyzmu, jak i żydowskiego kolektywizmu[1].

 

W przypadku zaistnienia trudności, polski minister oświaty zareaguje buńczucznym dekretem i żądaniem zaraportowania jego realizacji w tabelce; tymczasem, jego fiński odpowiednik zleci przeprowadzenie adekwatnych badań, zapozna się z opiniami niezależnych ekspertów, zapyta o zdanie bezpośrednio zainteresowanych i ewentualnie wyda rekomendacje, których stopień realizacji i tak zależeć będzie od podmiotów lokalnych. Kiedy w izraelskiej szkole dyrektor nie jest pewien jak rozwiązać jakiś problem organizacyjny, lub dotychczasowy model działania przestał mu się sprawdzać, odwoła się do szkolnej społeczności z prośbą o radę lub opinię. W analogicznej sytuacji, polski dyrektor, zanim kiwnie palcem w sprawie, sprawdzi wszystkie ostatnie ministerialne rozporządzenia, obdzwoni kolegów i koleżanki po fachu, upewniając się, czy przez przypadek jakieś arcyważne wytyczne mu nie umknęły i odczeka jeszcze z miesiąc, w nadziei, że żadnej decyzji, za którą mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności, nie będzie musiał podjąć. W rezultacie, najczęściej, intuicja i koledzy podpowiedzą mu jakieś działania pozorne, owinięte w kilka warstw biurokracji.

 

Na drugim końcu szkolnego łańcucha pokarmowego, polscy uczniowie, w każdej kwestii zależni od decyzji wyższej instancji, czyli nauczyciela[2], są znieczuleni na wszelkie problemy, niedotyczące ich fizycznie. W imię ich papierowej podmiotowości, postępowi pedagodzy zdejmują z nich odpowiedzialność za kwestie oczywiste dla izraelskiego przedszkolaka, bo a nuż coś zepsują albo, nie daj pedagogiko, się zestresują. Kiedy w fińskiej, czy izraelskiej szkole trzeba podjąć decyzje istotne dla całej jej społeczności, oddziału, czy kółka przedmiotowego, zainteresowani zbierają się, żeby przedyskutować sprawę i znaleźć rozwiązanie. W polskiej, nauczyciel wie, że będzie musiał zaangażować się osobiście i zadecydować, bo inaczej na zbiórkę na kino, albo wybór celu wycieczki musiałby czekać miesiącami. Nie ma przecież mowy, żeby w razie niepowodzenia obydwu przedsięwzięć, wyjście do kina i wycieczka się nie odbyły, a grupa spożytkowała przeznaczony na nie czas na sprzątanie szkoły. Gdyby tak się stało, do dyrektora przybiegliby zbulwersowani rodzice zestresowanych takim obrotem sprawy podmiotów oświaty, pretensjom nie byłoby końca, a i kurator mógłby zostać w to wmieszany.

 

Czytaj dalej »



Dzisiaj prezentujemy tekst, zamieszczony 2  października 2022 r. przez Borysa Bińkowskiego na jego fb-profilu. Jest to znakomita propozycja zajęć, podczas których, przy pomocy bardzo prostych środków, można empirycznie wykazać uczniom, że teza o nadmiarze dwutlenku węgla wprowadzanego przez człowieka do atmosfery ziemskiej – jako przyczynie „efektu cieplarnianego” – nie jest wymysłem lewaków i producentów fotowoltaoiki oraz ferm wiatrowych:

 

 

Jak rozbrajać PSEUDONAUKĘ na zajęciach z dziećmi?

 

Weźmy taki przykład: globalne ocieplenie. Jest, czy nie?

 

Hipoteza głosi, że wypuszczane przez nas CO2 powoduje efekt cieplarniany (dwutlenek węgla szybciej się podgrzewa od tlenu czy azotu), który podgrzewa atmosferę.

 

Czy musimy wierzyć naukowcom na słowo, czy można to sprawdzić?

 

Postanowiłem zrobić z dziećmi w Kooperatywa Akacja eksperyment.

 

Jego istota polega na zmierzeniu temperatury w dwóch butelkach wystawionych na słońce:

 

Jednej z powietrzem (butelka kontrolna)

 

Drugiej z większą zawartością CO2 (butelka badawcza)

 

Wszystko pięknie, ale jak wyprodukować CO2? To jest akurat bardzo proste – CO2 powstaje jako produkt reakcji sody oczyszczonej i octu (znany wszystkim wulkan z sody i octu).

 

Dwutlenek węgla jest cięższy od powietrza i jeśli reakcję przeprowadzimy w naczyniu, pozostanie w nim na dnie, jak woda (można to sprawdzić „wylewając” CO2 na palącą się świeczkę, która gaśnie). Tak stworzone CO2 można ostrożnie wlać do butelki badawczej, zamknąć ją i poczekać na słońce.

 

Pamiętać należy jednak, aby wcześniej do obu butelek włożyć skalibrowane termometry.

 

Jak mi wyszło? Butelka z CO2 rzeczywiście podgrzała się o stopień wyżej. Nadmienić tu muszę, że była to pierwsza próba. Nie byłem w stanie sprawdzić rzeczywistego stężenia dwutlenku węgla w butelce badawczej, popełniłem też błąd, dopuszczając wodę do butelki. Różnica w temperaturze była też na tyle mała, że należy być ostrożnym przed wyciąganiem daleko idących wniosków.

 

Myślę jednak, że jest to znakomity przykład prezentujący metodę postępowania, gdy chcemy weryfikować prawdy zawarte w książkach czy postach na FB. Co jeszcze można by zweryfikować?

 

Pozdrawiam, Borys Bińkowski

Szkoła od Nowa

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/borys.binkowski.9

 



W ub. tygodniu (27 września 2922 r.) na stronie lokalnego dodatku „Gazety Wyborczej” [wyborcza.pl SOSNOWIEC] zamieszczono tekst, który przygotowała Magdalena Warchala-Kopeć .  Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Szkoły łamią prawa uczniów. Nie wolno karać za brak pracy domowej czy za tatuaż

 

Stowarzyszenie dO! PAmina Labz Dąbrowy Górniczej przeanalizowało 55 statutów szkół. Wszystkie zawierały zapisy niezgodne z prawem. […]

 

Szkolny statut nie może stać ponad konstytucją

 

Pod lupę wzięliśmy 55 statutów, z czego aż 41 z dąbrowskich szkół, bo tu mieszkamy, działamy i polityka oświatowa Dąbrowy Górniczej jest dla nas priorytetem. Wyrywkowo sprawdziliśmy też statuty szkół z innych miast: Bielska-Białej, Sosnowca, Będzina, Torunia, Warszawy, Jaworzna, Chruszczobrodu i Szczecina. Były wśród nich statuty szkół, które są na pierwszych miejscach rankingu „Perspektyw”. Ani jeden nie był wolny od bezprawnych zapisów mówi Anna Dęboń, prezeska dO! PAminy. […]

 

Już dwa lata temu sygnalizowaliśmy, że w statutach dąbrowskich szkół zdarzają się regulacje niezgodne z przepisami prawa. Od wielu osób słyszeliśmy jednak, że niekoniecznie mamy rację, że to tylko takie nasze bezpodstawne teorie. Zarzucano nam, że nie lubimy szkoły. Jest w tym ziarno prawdy, bo nie podoba nam się szkoła w jej obecnym kształcie. Sprawdziliśmy, jak jest, i udowodniliśmy, że problem istnieje. Raport pokazuje, jaka jest jego skala – mówi Dęboń. […]

 

Członkowie stowarzyszenia zauważyli jeden główny błąd popełniany przez osoby opracowujące treści statutów. Zapominały one mianowicie, że statut szkoły znajduje się na samym dole obowiązującej hierarchii aktów prawnych. Tym samym nie może naruszać aktów prawa stojących w tej hierarchii wyżej, jak Konstytucja RP, Deklaracja Praw Człowieka, Konwencja Praw Dziecka czy Ustawa o Systemie Oświaty. Gdyby ta jedna zasada była przestrzegana, nie dochodziłoby do innych naruszeń. […]

 

Jakie konkretne nieprawidłowości zdiagnozowali zatem członkowie dO! PAminy? Dotyczyły one m.in. warunków i sposobów oceniania uczniów. W wielu statutach zapisano np., że aby dostać ocenę celującą, uczeń musi opanować wiadomości i umiejętności wykraczające poza podstawę programową, brać udział w konkursach, zawodach czy olimpiadach. Nieprawidłowe były również zapisy o tym, że ocenę śródroczną lub roczną nauczyciel wystawia na podstawie średniej z ocen cząstkowych. […]

 

 

Wygląd ucznia to nie sprawa szkoły

 

Członkowie dO! PAminy podkreślają, że zamieszczane w statutach szkół regulacje należy formułować w sposób jasny i zrozumiały. Nie można stosować nieprecyzyjnych zwrotów takich jak „godny młodego Polaka”, „średnio trudne do opanowania” czy też „wygląd ucznia niebudzący zastrzeżeń nauczycieli i innych pracowników szkoły”. Tymczasem takie nieostre sformułowania zidentyfikowano w aż 41 z 55 statutów szkolnych.

Wygląd ucznia to zresztą osobna kategoria, w której szkoły dopuszczają się szczególnych nadużyć. Statut może bowiem określać tylko zasady ubierania się na terenie szkoły, ale nie wolno mu ingerować w ogólny wygląd ucznia. Szkoła nie może zatem zakazać noszenia makijażu, malowania paznokci, farbowania włosów, eksponowania tatuaży. Nie może też różnicować uczniów ze względu na płeć, czyli np. nakazać uczennicom wkładania na szkolne uroczystości spódnic.

 

Okazją do nadużyć były też zakazy wnoszenia do szkoły i korzystania na jej terenie z telefonów komórkowych czy innych urządzeń elektronicznych. W statucie szkoły taki zapis jest co prawda legalny, jednak w razie złamania go przez ucznia nauczyciel nie ma prawa urządzenia skonfiskować, nawet na chwilę. […]

 

Raport został dostarczony do wszystkich szkół, których statuty poddano analizie, do władz samorządowych oraz do kuratoriów oświaty.

 

Przygotowaliśmy też projekt programu naprawczego, który zakłada sprawdzenie statutu, identyfikację występujących w nim ewentualnych bezprawnych regulacji oraz eksperckie wsparcie zarówno dla szkolnych zespołów, które są odpowiedzialne za tworzenie statutów, jak i dla nauczycieli, ponieważ usunięcie pewnych regulacji ze statutu mocno zmienia codzienną dydaktyczno-wychowawczą praktykę – mówi Dęboń. […]

 

 

Omówienie raportu  –  TUTAJ

 

 

 

Cały tekstSzkoły łamią prawa uczniów. Nie wolno karać za brak pracy domowej czy za tatuaż”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.sosnowiec.wyborcza.pl/sosnowiec/

h

 

 

 

 

 

 

 

 



Zbiegiem okoliczności jest to, że w czasie, kiedy – pod wpływem posta prof. Śliwerskiego – pisałem wczorajszy felieton, w którym przywołałem  przedwojenny eksperyment w szkole w Mikołowie, prowadzony przez Aleksandra Kamińskiego, którego jednym z elementów było wprowadzenie do metodyki nauczania szkolnego, elementu stosowanego w metodyce harcerskiej, czyli sprawności, Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu tekst, w którym opisuje ten sam element motywacyjny, odwołując się do publikacji profesora z USA:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Motywowanie uczniów sprawnościami

 

Pewien czas temu zaproponowaliśmy w Polsce sposób oceniania SOK – sprawnościowy OK. Jest on inspirowany harcerstwem i przydzielanymi sprawnościami. Wiemy, że takie sprawności motywują harcerzy, więc pewnie też mogą motywować uczniów. Mamy wiele przykładów wykorzystania SOKu w ocenianiu uczniów naszych szkół.

O SOKu napisałam na blogu Oś świata [TUTAJ]

 

Do tej pory nie znalazłam podobnej propozycji na portalach edukacyjnych amerykańskich. Aż napotkałam artykuł profesor Stephanie Smith pt. Motivating Students with Digital Badges.

 

W harcerstwie sprawności są nadawane za zdobycie określonych umiejętności. Uczniowie często nie dostrzegają wartości tego, czego się uczą, po pierwsze nie widzą efektów, a po drugie nie odnoszą tego czego się uczą do rzeczywistości, w której żyją.

 

Na przykład, dla dziecka umiejętność liczenia procentów, może wydawać się bezużyteczna, ale my dorośli już wiemy, że ona się przydaje. Niestety, przekonanie uczniów do tego, aby uczyli się czegoś ze względu na czekającą ich przyszłość jest trudne. Za to uczenie się po to, aby zebrać sprawności może być dla uczniów motywujące. Sprawnością w formie plakietki uczeń może się pochwalić rodzicom i zachować we własnym zeszycie, aby mu przypominała, że się nauczył. Sprawności mogą być również „przepustką” do dalszego uczenia się nowych tematów.

 

Wyższe uczelnie na całym świecie przechodzą na podobny system, który można nazwać opis efektów kształcenia. Są to ściśle określone kryteria, które musi zdobyć student podczas studiów. Dobrze prowadzone studia zapewniają, że student będzie miał po skończeniu studiów wszystkie zapowiedziane umiejętności.

 

W artykule z którego korzystam jest opis praktycznego zastosowania sprawności na lekcjach o środowisku. W artykule można też znaleźć wskazówki, jak nauczyciel może tworzyć graficzne plakietki sprawności. Można użyć program: Accredible Badge Builder. Można w nim zaprojektować plakietkę według własnego uznania, zmieniając kolor, rozmiar tekstu i styl. Dokładne wskazówki w oryginalnym artykule.

 

Moim zdaniem nie jest potrzebny specjalny program, można nawet obyć się bez komputera, narysować obrazek kojarzący się z daną umiejętnością (lub ściągnąć obraz z internetu), nadać sprawności nazwę i wydrukować.

Autorka artykułu Dr Stephanie Smith zapewnia, że motywowanie poprzez sprawności jest skuteczne.

 

Ze swojej strony dodam, że jest to świetny sposób na odejście lub ograniczenie oceniania stopniami.

 

Z SOKiem najlepiej zaczynać na początku roku szkolnego, gdyż wtedy można opracować jeden system oceniania na semestr lub rok szkolny. Polecam przyjrzeniu się SOKowi i przedyskutowanie tego sposobu oceniania z uczniami i rozpoczęcie jego stosowania w następnym semestrze.

 

 

 

Źródło:  www.osswiata.ceo.org.pl

 

 



Foto: Edyta Btzozowska/ONET[www kobieta.onet.pl]

 

Dr Łukasz Srokowski – założyciel sieci szkół „Navigo” w jednej ze tych szkół

 

Pod wpływem zamieszczanych ostatnio informacji o innowacjach edukacyjnych, a przede wszystkim tematyki ostatniego spotkania w „Akademickim Zaciszu” które mogliśmy obserwować 27 września, a którego wiodącą tematyką były wypowiedzi zaproszonych gości na temat „Jak się tworzy szkołę” – oczywiście – niepubliczną, postanowiliśmy przybliżyć – sobie i naszym czytelniczkom i czytelnikom – podstawowe informacje o skali tego szkolnictwa w naszym kraju.

 

Zaczniemy od twardych danych z „Rocznika statystycznego 2021”.

 

Odszukaliśmy tam tabele  podające informacje o liczbie szkół i uczących się tam uczniów, według rodzaju organu prowadzącego – stan w latach 2019 i 2020. Zostały tam zamieszczone liczby, obrazujące sytuacje w pięciu rodzajach form własności tych placówek: organy centralne, samorządy terytorialne, stowarzyszenia i inne organizacje społeczne, organizacje wyznaniowe o tzw. „inne”. Ta ostatnia kategoria zawiera dane o szkołach prowadzonych przez osoby fizyczne lub spółki.

 

Oto screeny obrazujące sytuacje  w dwu podstawowych typach szkół – pominęliśmy szkolnictwo zawodowe, szkoły policealne oraz szkoły dla dorosłych, a także przedszkola.

 

Źródło: file:///C:/Users/LENOVO/Downloads/rocznik_statystyczny_rzeczypospolitej_polskiej_2021

 

 

Po takim przygotowaniu faktograficznym proponujemy lekturę – najpierw zamieszczonych poniżej fragmentów, a ewentualnie później także całego raportu kanadyjskiej fundacji  Our Kids, która od 2018 roku działa także w Polsce. Jest to już drugi taki raport, pierwszy opublikowano w 2018 roku.

 

 

Wstęp

 

Pierwszy doroczny raport Our Kids o stanie edukacji niepublicznej w Polsce ukazał się w 2018 roku. Tegoroczna, druga edycja przypada na szczególny rok – trzydziestolecia sektora edukacji niepublicznej w Polsce.

 

Na mocy ustaleń Okrągłego Stołu, a potem dzięki zmianom ustrojowym wskutek wyborów w czerwcu 1989 roku zaczęły powstawać szkoły świeckie działające poza systemem publicznym. Minęło 30 lat, a zatem jest to dobry moment na podsumowania i dlatego tegoroczny raport Our Kids ma charakter bardziej szczegółowy.

 

Omawiamy w nim następujące kwestie:

 

>Różnice między edukacją publiczną i niepubliczną, a także prywatną i społeczną,

 

>Rozmiar sektora niepublicznego i zmiany w tym zakresie na przestrzeni lat,

 

>Edukację niepubliczną na świecie,

 

>Wyniki sektora niepublicznego,

 

>Koszty kształcenia dzieci i młodzieży w szkołach niepublicznych,

 

>Powody wyboru placówek niepublicznych i ich ocena (na podstawie ogólnopolskiego badania Our Kids).

 

 

[…]

 

Wzrost liczby uczniów w szkołach niepublicznych był dwukrotnie większy niż wzrost liczby szkół niepublicznych.

 

 

Poszczególne etapy kształcenia

 

Największy wzrost w liczbie placówek niepublicznych widać w szkolnictwie podstawowym, gdzie liczba szkół niepublicznych w latach 2014-2018 wzrosła o 32,59%, a następnie techników (o 16,83%), liceów (o 12,53%) i placówek przedszkolnych (o 10,81%). Jeżeli chodzi o liczbę uczniów, to największy wzrost miał miejsce w technikach (o 66,46%), a następnie kolejno w liceach ogólnokształcących (o 43,33%), w szkołach podstawowych (o 34,04%), gimnazjach (o 33,36%) i przedszkolach (23,99%).

 

 

Wnioski

 

Czytaj dalej »



Danuta Sterna nie kazała nam czekać na kolejny tekst, którego inspiracją były artykułu Lury Thomas z Antioch University w New England (USA), publikowane w serwisie internetowym EDUTOPIA.

 

Jako że tekst ten jest bardzo obszerny – przytaczamy jedynie jego podstawową treść, pomijając wypowiedzi polskich nauczycieli, którymi jego poszczególne części są wzbogacone. Sygnalizujemy je  jedynie, podając ich personalia. Zainteresowani ich treścią powinni sięgnąć do źródła.

 

 

5 pytań na temat wykorzystania metody projektu w nauczaniu

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Nauczanie projektami realizowanymi przez zespoły uczniowskie nie jest w naszym kraju zbyt popularne. Czasami, pomimo najlepszych starań nauczyciela, zaplanowana nauka oparta na projektach po prostu nie działa. Laura Thomas przedstawia odpowiedzi, na pytania związane z tą metodą nauczania, a w szczególności z popularną metodą PBL.

 

Artykuł jest uzupełniony o odpowiedzi nauczycieli skupionych wokół społecznej inicjatywy – Frajda z nauczania: Beni Czerkawskiej, Żanety Wójcik, Joli Łosowskiej, Łukasza Tupacz, Kariny Wójcik, Renaty Janik, Przemka Tylus, Patrycji Doroszewskiej, Bożeny Sozańskiej, Joanny Jasiak. Po każdym pytaniu wpisane zostały komentarze nauczycieli praktyków, co czyni ten artykuł niezmiernie wartościowym. Nauczyciele zostali poproszeni o odpowiedzi na pięć zawartych w artykule pytań, a nie o opis przeprowadzanych z uczniami projektów. Odpowiedzieliśmy na następujące pytania:

 

1.Czy metodę projektu można stosować w każdej klasie?…str.1

 

2.Jak budować społeczność klasy opartą na zaufaniu?… str.2

 

3.Jak dzielić uczniów na grupy?… str. 5

 

4.Na ile nauczyciel może/powinien ingerować w prace zespołów uczniowskich? … str.7

 

5.Jak określić wymagania w stosunku do efektu? … str.9

 

Skupiliśmy się nad małymi projektami, które z powodzeniem można stosować w codziennym nauczaniu.

 

1.Czy metodę projektu można stosować w każdej klasie?

 

Najpierw trzeba zacząć od budowania społeczności klasowej, czyli od przygotowaniu gruntu do pracy zespołowej. Trudno pracować w zespole nad projektem, gdy uczniowie nie potrafią ze sobą współpracować, rywalizują ze sobą i są nastawienie przede wszystkim na własny sukces. Uczniowie niewdrożeni do współpracy postawieni wobec konieczności wykonania projektu grupowego ryzykują porażkę. Najpierw lepiej uczyć ich współpracy i pracy zespołowej. Sprawa jest o tyle trudna, że współpracy można uczyć się tylko – współpracując. Warto zaczynać od pracy uczniów w małych grupach nad wykonaniem małego zadania, zanim zaproponuje się im realizację projektu grupowego.

 

To co może pomóc, to:

 

>Zadbanie, aby nie było wielkich różnic pomiędzy uczniami w grupach. Chodzi o to, aby wszyscy członkowie zespołu mieli wkład w pracę, aby nie pracowała stale tylko część zespołu.

 

>Proponować uczniom pracę zespołową tylko wtedy, gdy inne ważne problemy klasowe są rozwiązane. Praca zespołowa nie wyjdzie, gdy pomiędzy uczniami są konflikty.

 

>Stworzenie zasad pracy w grupie. Najlepiej, gdy są one opracowane wraz z uczniami. W zasadach zapewnić wszystkim uczniom znaczący wkład w realizację zadania i możliwość wypowiadania się. Zasady powinny obejmować również sposoby rozwiązywanie konfliktów i podejmowania przez zespól decyzji.

 

Warto rozmawiać z uczniami nad rozwojem ich umiejętności pracy zespołowej. Nie są to umiejętności wrodzone, i warto nad nimi pracować i je analizować.

 

Komentarze polskich nauczycieli

 

> Benia Czerkawska nauczycielka historii i języka polskiego w Szkole Podstawowej w Garwolinie […]

>Żaneta Wójcik nauczyciel plastyki i techniki w Szkole Podstawowej nr 36 w Tychach […]

>Przemek Tylus – język polski, SP2 im. K. Makuszyńskiego w Chojnie […]

>Łukasz Tupacz, nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół Architektoniczno-Budowlanych i Licealnych im. Stanisława Noakowskiego w Warszawie […]

>Renata Janik – nauczyciel historii w  SP2 Chojna […]

 

 

2. Jak budować społeczność klasy opartą na zaufaniu?

 

Budowaniem społeczności w klasie i doskonaleniem u uczniów umiejętności współpracy, nie dzieje się samo, wymaga uwagi ze strony nauczyciela. Pomaga wprowadzenie zwyczajów klasowych rytuałów, budowanie poczucia bezpieczeństwa i zaufania.

 

Znajomość siebie nawzajem.

 

Dzieje się to w dużej części poprzez kształcenie u uczniów umiejętności proszenia o pomoc, dzielenia się własnymi przeżyciami i słuchania innych.

 

Rytuały

 

Wprowadzanie w klasie szkolnej zwyczajów. One budują bezpieczeństwo i wspólnotę. Mogą dotyczyć początku lekcji, wycieczek, sposobu świętowania itd.

 

>Jolanta Łosowska – edukacja wczesnoszkolna SP2 im. K. Makuszyńskiego w Chojnie […]

>Renata Janik – nauczyciel historii w  SP2 Chojna […]

 

Współpraca

 

Uczenie współpracy powinniśmy zacząć od realizowania mniejszych zadaniach wykonywanych przez uczniów zespołowo oraz od omawianie procesu pracy zespołowej i wyciąganie wniosków. Zadanie dla uczniów powinno być dla nich atrakcyjne i możliwe do wykonania. Ważne, aby zadbać o to, aby praca zespołowa była wykonywana z entuzjazmem i zapałem i aby uczniowie mogli być z niej dumni.

 

>Jolanta Łosowska – edukacja wczesnoszkolna SP2 im. K. Makuszyńskiego w Chojnie […]

>Renata Janik – nauczyciel historii w  SP2 Chojna […]

 

Utrzymanie atmosfery zaufania i współpracy

 

Duch współpracy rośnie wykładniczo w miarę jego praktykowania. Składa się na niego: satysfakcja ze wspólnie wykonywanych zadań, koncentracja na wspólnocie, a nie na rywalizacji, docenianie pracy zespołu, stawianie przed grupami wyzwań.

 

>Benia Czerkawska nauczycielka historii i języka polskiego w Szkole Podstawowej w Garwolinie […]

>Łukasz Tupacz, nauczyciel języka polskiego w Zespole Szkół Architektoniczno-Budowlanych i Licealnych im. Stanisława Noakowskiego w Warszawie […]

>Karina Wójcik – język niemiecki – Zespół Szkół Publicznych w Szewnie […]

 

 

3. Jak dzielić uczniów na grupy?

Czytaj dalej »