Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

 Foto: www.facebook.com/photo

 

Magdalena Sierocka nauczycielka j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie

 

Wczoraj (4 września 2022 r.) na portalu OKO.press zamieszczono zapis wywiadu, jaki z Magdaleną Sierocką – nauczycielką j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie, określającą się jako członkini Ruchu Budzących się Szkół – przeprowadziła Maria Hawranek.

 

Jako że jest to bardzo długi tekst – poniżej zamieszczamy jedynie wybrane (subiektywnie) fragmenty, odsyłając zamieszczonym linkiem do pełnej wersji zapisu:

 

 

Nie można ocenić człowieka w skali 1 do 6. Dlatego nad ocenami się nie rozczulam [Hawranek pyta, jak ratować szkołę]

 

[…]

 

Z Magdaleną Sierocką, nauczycielką języka angielskiego w szkole podstawowej w Warszawie rozmawia Maria Hawranek.

 

Maria Hawranek: „Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca”. Co ten cytat robi na twoim Facebooku?

 

Magdalena Sierocka: Gdy czytałam Gombrowicza w liceum, wydawał mi się dziwny i śmieszny. Mam wrażenie, że dorosłość polega na tym, że przestaje taki być. Ten cytat dobrze oddaje obraz szkoły, która trenuje nas, by odtwarzać to, czego oczekują od nas inni. W efekcie na wiele lat tracimy kontakt ze sobą. Już się na to nie zgadzam. W mojej pracy staram się, by Gombrowicz przestał być prawdziwy.

 

Jak przestałaś być Gombrowiczowską nauczycielką?

 

Długo byłam nauczycielką, która radziła rodzicom, co powinni robić po szkole. Pamiętam, jak mówiłam jednej mamie: „Pani córka nie nadąża, więc będzie miała więcej zadań w domu, a pani powinna jej w nich pomóc”. Spojrzała na mnie i powiedziała: „Ale ja nie wiem, jak te zadania zrobić”. Zamilkłyśmy. Ona patrzyła na mnie, a ja na nią. I teraz co? Zrozumiałam, że więcej zadań nie sprawi, że ta uczennica się nauczy.

 

Kiedy mój syn poszedł do szkoły, zobaczyłam tę rzeczywistość z drugiej strony. Że dziecko siedzi w szkole osiem godzin, a ja spieszę się do domu, by siąść z nim do lekcji. To co on tam robi? […]

 

Jest, przecież właśnie dlatego system edukacji jest tak oporny na zmiany, że replikujemy go z automatu, bo brak nam innych doświadczeń. No chyba, że coś nami wstrząśnie. Jak się zmieniałaś?

 

Stopniowo. Kiedyś nasza dyrektorka Magdalena Księżopolska przyniosła do szkoły „Neurodydaktykę” metodyczki Marzeny Żylińskiej. Z początku postulaty Żylińskiej wydały mi się niemożliwe do realizacji, bo przecież dzieci chcą nam dopiec, a nie z nami współpracować. Czułam też, że jej metody to atak na mnie – czyli co, do tej pory źle pracowałam? Krzywdziłam dzieci przez 10 lat? To kim ja jestem?

 

Mam w sobie wiele miłości do nauczycieli, którzy czują opór wobec zmian, bo też byłam w tamtym miejscu.[…]

 

Dzieci nauczyły cię jak być lepszym nauczycielem?

 

Oj tak. I dorośli, którzy komunikowali się z nimi z szacunkiem. Podstawą stało się dla mnie porozumienie bez przemocy. Poczytałam, co robią z ludźmi kary i nagrody, zorientowałam się, że oceny właśnie nimi są i postanowiłam, że skoro mogę ich nie oceniać, to nie będę tego robić. Powiedziałam też dyrektorce o Ruchu Budzących Się Szkół, nasza szkoła dołączyła do niego jako jedna z pierwszych. Bez dyrektorki nic bym nie zrobiła.

 

W tej chwili do Ruchu, który oddolnie zmienia szkołę, należy już koło setki szkół w Polsce, publicznych i prywatnych. Choć nie ma sztywnego programu, jednym z jego postulatów jest odejście od ciągłego oceniania oraz wystawianie oceny „jeszcze nie” zamiast jedynki. Inni nauczyciele chętnie się dołączyli?

 

Kilku nauczycieli już od lat pracowało według postulatów Ruchu, intuicyjnie. Ale wielu się zdziwiło, tak jak ja zdziwiłam się kilka lat wcześniej. Mnie samej na początku brakowało odwagi, by zupełnie porzucić oceny. Zrobiłam to dopiero, gdy znalazłam sojuszniczkę w nowej polonistce, która dołączyła do naszej szkoły.[…]

 

Z jakich jeszcze technik i aplikacji korzystasz?

 

Czytaj dalej »



Oto kilka postów z fejsbukowego profilu Tomasza Tokarza – wybranych z ub. tygodnia:

 

29 sierpnia

 

 

2 września

 

W jednym z wątków pojawił się argument, że dobry nauczyciel dopasowuje się do uczniów i przychodzi do pracy wtedy, kiedy im to pasuje. I że jak uczeń chce mieć lekcje o 10.00 to dobry nauczyciel musi rzucić wszystko i się dopasować.

 

I że niedopuszczalne jest, aby nauczyciel uczył wtedy,.. kiedy mu pasuje.

 

A co nauczyciel to połączenie siłaczki z niewolnikiem?

 

Bardzo mnie denerwuje takie sprowadzenie nauczyciela do kukiełki, która ma skakać jak mu zagrają.

 

Otóż jak mam zupełnie inną wizję nauczyciela i relacji nauczyciel-uczeń. Dobry nauczyciel to podmiot – nie chłopiec do spełniania cudzych oczekiwań.

 

Ma wiedzę i doświadczenie. Jeśli ktoś chce skorzystać z wiedzy i doświadczenia, to zawierają umowę.

 

Dopasowują terminy i się dogadują. Jak nauczyciel może o 16.00 to jak komuś bardzo zależy to się pojawi o 16.00.

 

W szkole, w którym pracuję zajęcia też są popołudniu bo wtedy mogą EKSPERCI przyjść. A ludzie się cieszą, że przychodzą.

 

Walką o status nauczyciela powinna się zacząć od uznania jego podmiotowości – nie mniejszej niż podmiotowość uczniów.

 

 

 

 

3 września

 

Wielokrotnie słyszę, że podstawa jest do niczego bo nie ma w niej praktycznych rzeczy.

 

Serio? Jest ich mnóstwo… Musiałbym tu kilka stron wklejać, by je ukazać.

 

Skoro w podstawie są praktyczne rzeczy, to jeśli uczeń po skończeniu szkoły ich nie umie, to czyja to zasługa? Złego ministra? Kuratora? Sejmu i Senatu? Tajnej Rady do Uniemożliwiania Realizacji Treści Praktycznych?

 

Przykładowe zapisy z PODSTAWY

 

Uczeń:

– rozpoznaje własne potrzeby i potrzeby innych;

– planuje dalszą edukację, uwzględniając swe umiejętności i zainteresowania;

– wyjaśnia związek między godnością a prawami, które mu przysługują;

– przedstawia własne prawa i obowiązki;

– argumentuje zasadność postaw obywatelskich – m.in. odpowiedzialności, troski o dobro wspólne i tolerancji;

– rozpoznaje problemy najbliższego otoczenia i szuka ich rozwiązań

– komunikuje się w sprawach życia społecznego, w tym publicznego, oraz dyskutuje i przedstawia własne argumenty w wybranych sprawach tego typu;

– rozpoznaje przypadki wymagające postaw asertywnych;

współpracuje z innymi – dzieli się zadaniami i wywiązuje się z nich;

– wykazuje konieczność współdziałania w życiu społecznym i wyjaśnia istotę samorządności

– rozwija swoje uzdolnienia i zainteresowania;

– uczestniczy w życiu kulturalnym w swoim regionie;

– uczestniczy w projektach edukacyjnych (np. tworzy różnorodne prezentacje, projekty wystaw, realizuje krótkie filmy z wykorzystaniem technologii multimedialnych);

– pogłębia swoją wiedzę przedmiotową i uczestniczy w wykładach publicznych, konkursach itp.;

 […]

– ustala, co sam może zrobić, aby tworzyć warunki środowiskowe i społeczne, które są korzystne dla zdrowia (ochrona środowiska przyrodniczego, wsparcie społeczne,

– komunikacja interpersonalna, współpraca osób, instytucji i organizacji na rzecz zdrowia itp.).

 

 

ITD… mógłbym cytować jeszcze długo.

 

Zatem nie zmyślajmy…

 

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/tomasztokarzIE

 

 



Foto. Luka Łukasiak[www.vogue.pl]

 

Anton Ambroziak: niebinarny, trans płciowy, wolny*. Do 15 roku życia funkcjonował jako dziewczyna.

 

*To tytuł artykułu, dostępnego na stronie VOGUE – TUTAJ

 

 

Na sobotnią lekturę proponujemy – opublikowany przed sześcioma laty przez Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego – raport z badań Tranpłciowa młodzież w polskiej szkole”. Poniżej zamieszczamy jedynie dwa fragmenty tej publikacji: wstęp i podsumowanie. Polecamy lekturę całego raportu, szczególnie cenny jest Załącznik I: Transkrypcje wywiadów przeprowadzonych w szkołach (od str. 71)

 

 

Tranpłciowa młodzież w polskiej szkole. Raport z badań.

 

 Redakcja: Wiktor Dynarski, Izabela Jąderek, Anna M. Kłonkowska

 

Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2016

 

 […]

 

W s t ę  p

 

Szanowni Państwo, to dla nas wielka przyjemność i zaszczyt oddać w Państwa ręce tę oto publikację – wynik trwającego rok projektu analizującego przygotowanie polskiego systemu szkolnictwa na obecność i potrzeby transpłciowych dzieci.

 

„Transpłciowa młodzież w polskiej szkole” jest w Polsce pionierskim projektem badawczym, który w dogłębny sposób przygląda się doświadczeniom całego systemu, jakim jest polskie szkolnictwo, aby pomóc w umożliwieniu dzieciom trans płciowym funkcjonowanie na terenie szkoły zgodnie z ich torzczamością płaciową.

 

Pisząc o transpłciowości, mamy na myśli szeroko pojmowane zjawisko wykraczania poza tradycyjny, jednoznaczny podział na płeć męską i żeńską. Zaliczamy do niej wiele zjawisk zarówno z porządku nauk społecznych, jak i medycznych, takich jak: transwestytyczność (zakładanie ubrań płci uznawanej za odmienną w celu chwilowego odczuwania przynależności do tej płci), transseksualność (zjawisko odnoszące się do sytuacji osoby, której płeć odczuwana nie odpowiada płci fizycznej, lecz płci powszechnie uważanej za przeciwną), a także inne formy wykraczania poza konwencje esencjalistycznie i dychotomicznie pojmowanej płci

 

O dzieciach transpłciowych wciąż mówi się mało, a ich funkcjonowanie codzienne – niezależnie od wieku dziecka – jest źródłem stresu związanego z dojrzewaniem i zmieniającym się ciałem, brakiem ewentualnej akceptacji ze strony rówieśników, co bardzo utrudnia realizację obowiązku szkolnego, brakiem możliwości decydowania o sobie i koniecznością wstrzymania się z ewentualnym procesem tranzycji (tj. procesem korekty płci lub jej uzgodnienia) aż do czasu pełnoletniości.

 

Nie ma w naszym kraju zbyt wielu osób specjalizujących się w tematyce transpłciowości, które swobodnie poruszają się w problematyce tożsamości płciowej i wiedzą, jaki wpływ ma transpłciowość danej osoby na całe jej życie. Temat transpłciowości nie tylko jest bagatelizowany na studiach dla specjalistów zawodów pomocowych, ale również specjaliści innych zawodów, np. nauczyciele, nie są szkoleni w tym zakresie. Część z nich nic nie wie na ten temat i dopiero w sytuacji bezpośredniego spotkania z transpłciowością decydują się na poszukiwanie informacji na własną rękę. ,

 

Zgodnie z klasyfikacją Światowej Organizacji Zdrowia ICD–10 zaburzenia identyfikacji płciowej w dzieciństwie, a także transseksualność są jednymi z trudniejszych zagadnień medycyny. Sam proces diagnozy osób dorosłych jest długi i skomplikowany, a trudności związane z diagnozowaniem dzieci w kierunku zaburzeń identyfikacji płciowej w dzieciństwie rodzą wśród specjalistów zajmujących się tym jakże ważnym tematem szereg wątpliwości. Rodzice dziecka sami dość często czują się zagubieni, a w obliczu pojawiających się trudności z diagnozą czy uzyskaniem pomocy lekarskiej nie zawsze umieją wesprzeć swoje dziecko w kontakcie ze środowiskiem. Tym środowiskiem jest również szkoła, cały system szkolnictwa, który nie jest przygotowany proceduralnie ani na przyjęcie takiego dziecka, ani na umożliwienie mu rozwoju i nauki zgodnie z jego tożsamością.

 

Przygotowując badanie, postawiliśmy sobie za cel dotrzeć do jak największej liczby szkół, o których wiemy, że uczą się w nich dzieci transpłciowe. Niestety, z uwagi na lęk dyrekcji z kilkoma przedstawicielami szkoły nie udało nam się porozmawiać, pomimo zapewnienia z naszej strony pełnej anonimowości. Warto jednak w tym miejscu podkreślić, że obawa dyrekcji nie skutkowała brakiem akceptacji dla tożsamości dziecka – wprost przeciwnie, dyrektorowie ci spójnie podkreślali, że dziecko w szkole Funkcjonuje zgodnie ze swoją odczuwaną tożsamością płciową.

 

Czytaj dalej »



Także po wakacjach będziemy starali się zachęcać te/tych z nasze/naszych czytelniczki i czytelników, którzy poprzedniego dnia przeoczyli lub mieli  czas zajęty innymi ważnymi zadaniami i nie oglądali kolejnego spotkania w „Akademickim Zaciszu”, aby mogli to nadrobić w o dowolnej porze na stronie You Tube:

 

 

Dyskurs publiczny o edukacji w Polsce – TUTAJ

 

Oto jaka zapowiedź widnieje tam pod obrazkiem:

 

[…] Celem naszej rozmowy będzie próba scharakteryzowania publicznego dyskursu, którego przedmiotem jest edukacja. Spróbujemy odpowiedzieć m.in. na następujące pytania:

 

– Co i w jaki sposób mówimy/piszemy wypowiadając się w kwestiach edukacyjnych?

 

 – Jakie zagadnienia są wyolbrzymiane, jakie marginalizowane, a jakie nieobecne?

 

 

Do udziału w rozmowie zaprosiłem:

 

 – Marię Hawranek – autorkę książki „Szkoły, do których chce się chodzić są bliżej niż myślisz„;

 

Annę Konarzewską – nauczycielkę języka polskiego w XIV Liceum Ogólnokształcącym w Gdańsku, prowadzącą stronę „Być nauczycielem”;

 

Justynę Suchecką – dziennikarkę zajmującą się problematyką edukacyjną, autorkę książek „Young power. 30 historii o tym, jak młodzi zmieniają świat” oraz „Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze”;

 

Rafała Zimnego – językoznawcę, profesora Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

 

 

Źródło: www.youtube.com



 

Mamy zaległości w prezentowaniu postów z bloga „Co z tą edukacja”, prowadzonego przez Jarosława Blocha. Poprzedni, przemilczany przez nas post – Multi specjaliści” – został tam zamieszczony 22 sierpnie. Jednak dziś proponujemy ten, który pojawił się tam wczoraj – 1 września 22022 roku:

 

 

Widoczne efekty nieprzemyślanych reform

 

W edukacji efekty reform są zwykle mocno odroczone w czasie, dlatego mało kto wiąże ich skutki z pomysłodawcami zmian. Przeważnie odpowiedzialność za złe pomysły rozmywa się i zaciera w ludzkich umysłach. Czasem nie ma kogo krytykować, bo część twórców „reform” jest na aucie życia społecznego, albo już nie żyje.  Jednak w tym roku mieliśmy w wakacje małe trzęsienie ziemi, wywołane nieodpowiedzialnymi decyzjami (zmianami decyzji), podjętymi kilka lat temu Chodzi oczywiście o kolejną kumulację roczników, która spowodowała wiele małych dramatów. Bo jak nazwać sytuację w której młodzież z bardzo dobrymi wynikami egzaminów ląduje w szkołach do których nie chce iść, a do tych lepszych nie dostaje się tylko dlatego, że akurat w tym roku jest zbyt dużo chętnych?

 

Sytuacja jest kuriozalna. Szkoły odrzucają kandydatów, których w zeszłym roku wzięliby z pocałowaniem ręki, podobnie jak w przyszłym, kiedy sytuacja wróci do normy.  Te dodatkowe pół rocznika zawdzięcza swój dramat konkretnym decyzjom konkretnych polityków, którym się wydawało, którym nie chciało się pomyśleć co będzie za kilka lat. Mało tego, są to politycy opozycji, krytykujący dziś decyzje obecnych władz oświatowych. A czy są w stanie obronić własne decyzje? Pewnie nie, skoro nie zabrali w wakacje głosu… Przez lenistwo umysłowe tych osób, przez ich brak przewidywania, wielu młodych ludzi jest dziś na krawędzi depresji. Bo tak czuje się młody człowiek, który robił wszystko jak należy, starał się, a na końcu dowiedział się że w raju miejsca dla niego nie ma. No ale co obchodzi zarozumiałego polityka los pojedynczych nastolatków… Czy oni w ogóle mają dziś jakiegoś kaca moralnego, że są sprawcami ich kłopotów? Czy powiedzą przepraszam? Raczej nie, skoro dotąd nie powiedzieli…

 

Pamiętam aż za dobrze ten czas gdy wprowadzano sześciolatki do szkół. Były to czasy rządów dzisiejszej opozycji. „Reforma” ta odbywała się metodami dyktatorskimi. Zbagatelizowano głosy wielu ekspertów i psychologów. Puszczono mimo uszu głosy dyrektorów, którzy starali się powiedzieć, że szkoły nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Nie liczono się ze zdaniem nauczycieli, którzy przecież mieli tę reformę wdrażać, nawet ich nie przeszkolono do pracy z młodszymi dziećmi. Zamiast tego wymieszano dwa roczniki, w konsekwencji czego pomiędzy uczniami w klasie mogła być różnica 1,5 roku. Nikogo w ministerstwie nie obchodziło jak taka różnica wpłynie na stopień przyswajania wiedzy, na problemy wychowawcze. Przekonywano, że to jest obecnie europejski standard mimo, że standardem europejskim to nie było. Zupełnie zbagatelizowano głosy „futurologów”, którzy zwracali uwagę, że na logikę za kilka lat będzie problem. Gratulacje drogie panie! Udało wam się spieprzyć marzenia wielu młodych osób.

 

Dzisiejsza sytuacja to nie tylko nieprzygotowanie obecnych władz, ale przede wszystkim wina decyzji sprzed kilku lat, ale przestanę się już pastwić nad obecnymi politykami opozycji, wrzucając kamyczek do ogródka rodziców i uczniów. Wielu było zdziwionych sytuacją, wielu w zaistniałej sytuacji obrało złą strategię poszukiwania szkoły. Bo przecież wiadomo było, że gdy kandydatów jest o 50% więcej, to wybór trzech topowych szkół może zakończyć się fiaskiem… Na tym przykładzie widzicie jak bardzo decyzje polityków wpływają na Wasze życie, dlatego nikt nie może powiedzieć, że nie interesuje się polityką… Polityką trzeba się interesować, bo ona interesuje się Wami, wpływa na każdą sferę waszego życia, jak widać nawet w kwestii wyboru szkoły Waszego dziecka. Bądźmy świadomymi obywatelami i patrzmy politykom na ręce, nieważne z jakiej są opcji. Ich działania nigdy nie są bez konsekwencji…

 

 

 

Źródło: www.jaroslawbloch.ovh

 

 

 

 



Źródło:www.facebook.com/roman.leppert/

 

 

Pierwszego dnia  kolejnego roku szkolnego – 2022/2023 – proponujemy lekturę posta, jaki na swoim blogu „Pedagog” zamieścił dzisiaj prof. Bogusław Śliwerski. Oto obszerne fragmenty tego tekstu:

 

 

Do Nauczycieli i Wychowawców

 

Rozpoczyna się rok szkolny 2022/2023. Mam świadomość, w jak trudnej sytuacji znalazła się jedna z najważniejszych profesji w naszym kraju. Dla nas, dla rodziców, ale przede wszystkim dla naszych dzieci objętych obowiązkiem szkolnym jesteście Państwo najważniejszymi w ich obecnym i przyszłym życiu osobami, które mogą zadecydować o rozwoju młodych pokoleń. […]

 

Czego mogę życzyć Wam od siebie, od wieloletniego badacza makropolityki oświatowej, byłego nauczyciela i edukatora obecnych oraz przyszłych kadr nauczycielskich?  Tego samego, czego środowisko naukowe życzyło mojemu pokoleniu w 1980 roku:

 

(…) by wychowanie spełniało swoją rolę drogi do wolności i prawdy – trzeba by każdy nauczyciel i wychowawca postępował jak człowiek wewnętrznie wolny

 

By czuł i rozumiał, że w jego powołaniu i zawodzie – instancją najwyższą jest nie urzędnik administracji oświatowej, lecz własne sumienie; 

 

że za stan systemu edukacyjnego i wychowania ponosimy wszyscy odpowiedzialność nie przed rządzącymi, lecz przed narodem […]. 

 

Dzieci i młodzież nie są sprawcami sytuacji, w której przyszło Wam pracować z nimi i nie ponoszą odpowiedzialności za warunki nauczycielskiej pracy, która jest wyjątkową służbą publiczną. Niech mają szansę doświadczenia piękna tej profesji i jej znaczenia w życiu osobistym, by mogli docenić Wasz trud radością czy chociażby poczuciem sensu uczenia się, zaangażowaniem, możliwością poznawania i rozumienia świata natury, techniki, sztuki oraz wartości duchowych.

 

Nie odstępujcie od wolności i obdarzajcie nią uczniów, gdyż prawdziwe kształcenie jest wówczas, kiedy staje się spotkaniem (…) dwóch wolności, szanuje drugiego człowieka jako takiego, jako wolność. Jeśli neguje ten szacunek, neguje własne działania, swój wpływ na drugiego człowieka, ponieważ by doprowadzić go do działania – tak aby ten akt pozostał autentycznie aktem, to znaczy by pobudzała go wolność – trzeba szanować inność i wolność drugiego […]

 

 

Cały post „Do Nauczycieli i Wychowawców”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

 

 



Fot: Łukasz Cynalewski/Agencja Wyborcza.pl[www.wyborcza.pl]

 

 

Lucyna Kędzierska, nauczycielka wf z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38 w Poznaniu. 

 

 

 

W poniedziałkowym (29 sierpnia 2022 r.) „Dużym Formacie” – cotygodniowym dodatku „Gazety Wyborczej” zamieszczono tekst Karoliny Słowik, którego fragmenty przytaczamy poniżej:

 

 

Nauczyciel WF-u: Jest tragedia, rekordy szkolne wiszą w gablotach nienaruszone od 20 lat. Na 300 metrów było 37 sekund, jest 46

 

[…]

 

W 1989 roku 7,5-letni chłopiec potrafił wisieć na drążku na ugiętych ramionach przez 17 sekund. W 2015 roku jego rówieśnik wytrzymywał w takiej pozycji zaledwie 7 sekund. Biegał też wolniej – na 600 metrach tracił 40 sekund. Swojego kolegę sprzed 16 lat bił na głowę jedynie przy próbie siły ścisku ręki. To wynika z prowadzonego co dekadę ogólnopolskiego badania kondycji fizycznej uczniów i uczennic. Z kolei Naczelna Izba Kontroli stwierdziła, że między  2013 a 2018 rokiem procent młodzieży w wieku 11-17 lat  aktywnej fizycznie przez co najmniej godzinę  dziennie spadł z 21 do 15.

 

A co z lekcjami WF-u? Ministerialny Program Rozwoju Sportu do 2020 roku zakładał, że odsetek uczniów i uczennic w wieku 11–17 lat uczestniczących we wszystkich lub prawie wszystkich lekcjach wychowania fizycznego wzrośnie z 73,8?procent (2013) do 78 procent (2020). Według NIK-u to się nie udało.

 

Dlatego minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk zapowiedział powrót nauczycieli WF do klas I-III podstawówki. Bo od czasu wprowadzenia PiS-owskiej reformy edukacji lekcje WF-u w najmłodszych klasach prowadzili nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej.[…]

 

Lucyna Kędzierska z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38 im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Poznaniu, jako nauczycielka WF pracuje od lat 80.:

 

Po studiach zaczęłam pracę w podstawówce i prowadziłam zajęcia od I klasy. Chciałabym, żeby to wróciło. Gibkość u najmłodszych dzieci jest tak duża, że nie ma problemu nauczyć ich przewrotu w tył czy w przód.

 

Co innego nastolatki, które mają to zrobić po raz pierwszy w życiu. Twierdzą, że się boją, że nie zrobią, że mogę im wpisać jedynkę, a oni nawet nie spróbują. Mówię: to chociaż się przetoczcie po macie. I tak jest opór. To samo z wymykiem i odmykiem na drążku. Odbić górnych w siatkówkę dziewczyny nie zrobią, bo mają długie paznokcie. To samo ze skokiem w dal, przerzutem bokiem. Więc generalnie jest tragedia. Wytrzymałość, szybkość, skoczność – czyli podstawy – to wszystko u młodzieży leży.

 

Lucyna Kędzierska z Dwujęzycznego Liceum Ogólnokształcącego nr 38 im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego w Poznaniu, jako nauczycielka WF pracuje od lat 80.:

 

Po studiach zaczęłam pracę w podstawówce i prowadziłam zajęcia od I klasy. Chciałabym, żeby to wróciło. Gibkość u najmłodszych dzieci jest tak duża, że nie ma problemu nauczyć ich przewrotu w tył czy w przód.

 

Co innego nastolatki, które mają to zrobić po raz pierwszy w życiu. Twierdzą, że się boją, że nie zrobią, że mogę im wpisać jedynkę, a oni nawet nie spróbują. Mówię: to chociaż się przetoczcie po macie. I tak jest opór. To samo z wymykiem i odmykiem na drążku. Odbić górnych w siatkówkę dziewczyny nie zrobią, bo mają długie paznokcie. To samo ze skokiem w dal, przerzutem bokiem. Więc generalnie jest tragedia. Wytrzymałość, szybkość, skoczność – czyli podstawy – to wszystko u młodzieży leży.[…]

 

Nie wiedzą, jak wygląda piłka tenisowa, co to jest dwutakt. Nie wiedzą, że kulą się pcha, a nie rzuca. Jak pytam, ile osób jest w drużynie piłki siatkowej czy nożnej, to zawsze jest zgadywanie. Sejm miał uchwalić po pięć godzin WF-u w tygodniu i co? Klasy I-III mają wciąż po trzy godziny, starsze – po cztery. A przydałyby się te zajęcia każdego dnia, bo dzisiejszy styl życia nastolatków odciąga ich od jakiegokolwiek sportu.

 

 

 

Cały tekst „Nauczyciel WF-u: Jest tragedia, rekordy szkolne wiszą w gablotach nienaruszone od 20 lat. Na 300 metrów było 37 sekund, jest 46”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl/duzyformat/

 



 

W poniedziałek 26 sierpnia 2022 r. Asia Krzemińska na fanpage „Zakręcony Belfer”  napisała  posta, w którym podjęła temat funkcji dyrektora w szkole:

 

 

Temat: dyrektor. Rzeka. Czasami z niebezpiecznymi, porywającymi nurtami (ta rzeka, nie sam dyrektor.

 

Zauważam prawidłowość, w myśl której raczej powiemy o osobie kierującej szkołą negatywne rzeczy. Że niesprawiedliwie przydziela godziny, czepia się form i metod pracy, jest służbistą, faworyzuje niektóre osoby…. Lista jest długa i chyba niewyczerpana. Niestety. Bardzo rzadko można usłyszeć: mam wspaniałego, wspierającego dyrektora.

 

Dlaczego tak się dzieje? Może z tego samego powodu, dla którego nie lubimy mówić o naszych sukcesach. Żeby nikt nie zarzucił, że się chwalimy, albo podlizujemy. Poprawność polityczna przede wszystkim.

 

I wiecie co? W nosie mam taką poprawność. Lubimy dostawać „głaski” w postaci opinii: dobra robota, jestem z ciebie dumny, gratuluję, tak trzymaj. Dlaczego nie powiemy tego samego naszym dyrektorom, których lubimy i szanujemy? Którzy mierzą się z wyzwaniami, o których nie wiemy i często nie chcemy wiedzieć (ja na pewno nie chcę, rola dyrektorska jest ostatnią, którą chciałabym pełnić).

 

Dlaczego o tym piszę? Po pierwsze skłonił mnie do tego dzisiejszy jubileusz mojej dyrekcji. Dzień, który świętować będziemy wspólnie. Pomyślałam przy tej okazji, że może właśnie zbyt rzadko mówimy: dziękuję za wsparcie i troskę.

 

Wiem, że to miejsce, w którym znajduje się zawodowo (ale też częściowo i prywatnie) w dużej mierze zawdzięczam mojej Pani Dyrektor, która dała lata temu pewnej młodej nauczycielce kredyt zaufania i pozwoliła rozwijać skrzydła. Nie obyło się, rzecz jasna, bez trudnych momentów i łez, wiedziałam jednak, że zawsze mogę liczyć na zrozumienie. Może dlatego nigdy nie bałam się szczerze mówić, co miałam do powiedzenia (choć skutki bywały różne). Za to i za wiele innych elementów naszej współpracy jestem jej wdzięczna i nie boję się o tym mówić (również w rozmowach „w cztery oczy”).

 

Pomyślcie zatem nieco cieplej o swoich dyrektorach. Może pod maską formalizmu i nieprzystępności kryje się ktoś, kto dźwiga zbyt wiele. A może wcale nie. Może macie świetnych, otwartych dyrektorów. Nie bójcie się im wtedy powiedzieć: dziękuję, że jesteś.

 

 

Źródło:  www.facebook.com/zakrecony.belfer/

 

 



Foto: AGENCJAwyborcza.pl[www.bydgoszcz.wyborcza.pl]

 

 

Krystian Ostrowski – prowadzi szkołę językową HELLO,  dużo pisze o edukacji, napisał książkę „School Sucks. Czy szkoła musi być do du*y?”

 

 

 

Wczoraj (28 sierpnia 2022 r.) na fanpage „Wolna Szkoła” zamieszczony został tekst autorstwa Krystiana Ostrowskiego:

 

 

M  A M   M A R Z E N I E

 

Mam marzenie, że pewnego dnia w tym kraju wszyscy mali ludzie zwani uczniami wstaną rano i z radością oraz uśmiechem na twarzy pójdą do szkoły. Bez konieczności wagarów, bez bólu brzucha i serca, bez niechęci i smutku, po prostu pójdą, aby zdobywać wiedzę o tym fascynującym świecie, i zachwycać się literaturą i przekazywanymi przez nią wartościami, czy matematyką, bez której nie mogłyby istnieć żadne współczesne wynalazki. Że będą pragnąć poznawać mechanizmy działania największego cudu, jakim jest ciało człowieka i eksplorować najdalsze zakamarki ludzkiego umysłu na biologii, wykonywać zadziwiające eksperymenty na chemii, rozumieć codzienne zjawiska dzięki fizyce, z bijącym szybciej sercem odgrywać i rozumieć bitwy i decydujące wydarzenia na historii, podróżować z otwartymi ustami po końcach świata na geografii. Że będą głodni wiedzy, a wieczorem zadowoleni i szczęśliwi położą się spać bez strachu przed kolejnym dniem, bo zamiast sprawdzianów, kartkówek i odpytywania będą czekać na nich nauczyciele-przyjaciele pragnący ich prawdziwego rozwoju i szczęścia, a ich sny pełne będą ekscytujących przygód zamiast koszmarów szkolnych.

 

Mam marzenie, że ze szkoły zniknie wszelki strach, lęk i niepotrzebny stres, bo nie po to jest dzieciństwo, ten najpiękniejszy okres w życiu, by się bać i lękać. Nie po to ci mali ludzie wędrują co rano do tych budynków, by odczuwać strach i stres. Nie, nie na tym polega przygotowanie do dorosłości. Polega ono na wspieraniu, motywowaniu i dodawaniu skrzydeł, aby w przyszłości uczeń dał sobie radę w życiu i leciał wysoko zamieniając marzenia w rzeczywistość. Że nie będzie powodem depresji i myśli samobójczych.

 

Mam marzenie, że szkoła będzie ucznia doceniać, zamiast oceniać. I że będzie doceniać każde jego najmniejsze staranie, każdy wysiłek, bo nikt nie wie z jakim bagażem problemów przychodzi on z domu. Nikt nie wie, czy właśnie nie rozważa odebrania sobie życia lub nie daje rady z przemocą w rodzinie.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.kometa.edu.pl

 

Dr Tomasz Tokarz – nauczyciel kompetencji, wykładowca, trener, coach, mediator. Nauczyciel w alternatywnych szkołach. Autor kilku książek, podejmujących tematykę modernizacji polskich szkół

 

 

Wczoraj (25 sierpnia 2022r.)  wieczorem dr Tomasz Tokarz zamieścił na swoim fejsbukowym profilu bardzo ciekawą propozycję, którą śpieszymy upowszechnić na naszym informatorze oświatowym:

 

 

W podstawówce powinno być 7 przedmiotów

 

Matematyka

Przyroda

Historia

Język polski (z naciskiem na aspekty komunikacyjne)

Język angielski

Kreacja

Sport

 

 

Historia – zgodnie z tym czym jest czyli nauką o społecznościach ludzkich (nie jest nauką o przeszłości!), zawierałaby elementy socjologii, kulturoznawstwa, psychologii społecznej i geografii politycznej – z naciskiem na zrozumienie teraźniejszości.

Przyroda byłaby mieszanką chemii, fizyki, astronomii, biologii i geologii.

 

Kreacja to mix muzyki, plastyki, techniki, projektowania graficznego i elementów programowania, z mocnym naciskiem na tworzenie: projektowe, uczeń (lub zespół uczniów) miałby za zadanie zmontować film zawierający stworzone przez niego konstrukcje, z samodzielnie skomponowaną muzyką, oprawą graficzną itd.

 

W szkole średniej może dojść przedmiot: przedsiębiorczość i bezpieczeństwo, w liceach psychologia/filozofia a ścieżki historii i przyrody mogą być bardziej sprofilowane

 

 

Warto także przeczytać komentarze pod tym tekstem…

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/