Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

 Foto:www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 

 

Oto obszerne fragmenty zamieszczonego wczoraj (28 września 2022 r.) na stronie wyborcza.pl ŁÓDŹ artykułu Justyny Mysior-Pajęckiej:

 

 

Uczniowie w Łodzi masowo rezygnują z lekcji religii. Nie chodzi na nie już ponad połowa

 

Prawie 80 proc. uczniów szkół średnich w Łodzi nie chodzi na lekcje religii. Liczba osób, które z nich rezygnują, rośnie także w szkołach podstawowych.

 

Minister edukacji Przemysław Czarnek zapowiada, że już w roku szkolnym 2022/2023 uczniowie będą musieli dokonać wyboru pomiędzy religią a etyką. Informuje, że ministerstwo będzie chciało zlikwidować to, co wiele lat temu zostało wprowadzone, czyli możliwość wyboru jednego z trzech wariantów: albo religia, albo etyka, albo nic. Jego zdaniem wprowadzenie zmian jest konieczne, by do młodzieży docierał jakikolwiek przekaz o systemie wartości.

 

Ktoś, kto nie będzie chciał chodzić na religię, bo religia nigdy nie była, nie jest i nie będzie obowiązkowa w szkołach, będzie uczęszczał na etykę – podkreślał w lipcu ubiegłego roku minister edukacji Przemysław Czarnek.

 

Tymczasem coraz więcej młodych osób decyduje się wypisać z zajęć religii. W Łodzi z tych lekcji korzysta mniej niż połowa uczniów, a liczba tych, którzy z niej rezygnują, stale rośnie.

 

W Łodzi na lekcje religii chodzi tylko 5 tys. uczniów szkół średnich

 

Już w ubiegłym roku informowaliśmy, że jest drastyczny spadek. Wtedy na religię uczęszczało 56 proc. uczniów. Obecnie jest to około 50 proc. – zaznacza wiceprezydent Małgorzata Moskwa-Wodnicka.

 

Z 63,7 tys. uczniów w łódzkich szkołach lekcje religii wybrało nieco ponad 32 tys., z czego tylko 5,1 tys. w szkołach średnich. Już rok temu Łódź znalazła się w czołówce miast, w których nastolatkowie zrezygnowali z tych zajęć. Brało w nich udział około 30 proc. licealistów oraz 21,8 proc. uczniów techników i szkół branżowych. W roku szkolnym 2022/2023 na religię zapisało się nieco ponad 21 proc. uczniów wszystkich szkół ponadpodstawowych. 

 

– Nie analizujemy, z jakiego powodu uczniowie rezygnują. Możemy tylko domniemywać, że jest to ogólna sytuacja postrzegania Kościoła, skoro dzieje się to cyklicznie – przyznaje Małgorzata Moskwa-Wodnicka. […]

 

Z naszych obliczeń wynika, że ubytek w stosunku do ubiegłego roku to około 2 tys. uczniów, z czego tysiąc to szkoły podstawowe, czego do tej pory nie obserwowaliśmy – dodaje Małgorzata Moskwa-Wodnicka.

 

Czy łódzcy uczniowie zatem korzystają z lekcji etyki?

 

Zaobserwowaliśmy wzrost. W ubiegłym roku decydowało się na nią 2,2 tys. uczniów, w tym roku prawie 3,8 tys. – przyznaje Moskwa-Wodnicka.

 

Ta tendencja jest szczególnie widoczna w szkołach podstawowych. Coraz częściej uczniowie, którzy rezygnują z religii, wybierają zajęcia z etyki. W roku szkolnym 2021/2022 w podstawówkach uczęszczało na nie 1,6 tys. uczniów. Obecnie jest ich 3,3 tys. Z kolei mimo ogólnego wzrostu, liczba osób uczęszczających na etykę w szkołach średnich spadła. Rok temu było to 611 uczniów, w tym roku 489.

 

 

 

Źródło: https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,28962165,uczniowie-w-lodzi-rezygnuja-z-lekcji-religii-nie-chodzi-na.html



Wczoraj (28 września 2022 r.) na fanpage „Nie dla chaosy w szkole” wypatrzyliśmy post, który rejestruje sytuację, jedną z wielu podobnych, jakie są skutkiem kryzysu kadrowego, jaki w szkołach występuje w konsekwencji polityki oświatowej, której „twarzą” jest minister Czarnek:

 

 

Dzięki Bogu, dzieci nie zdają egzaminu z geografii. Jeśli doczytają w domu i same chcą się uczyć, to jakoś sobie poradzą” – ocenia Alicja, która przygotowuje do lekcji… nauczyciela. Jej podopieczny to polonista, który 1 września został geografem. Uczy wiele klas. Wcześniej ukończył podyplomowy kurs online, ale wiele się nie nauczył. Zapewnił więc sobie pomoc osoby z kwalifikacjami.

 

Czy takie „korepetycje” są częstszym zjawiskiem, trudno powiedzieć. Ale sytuacja, gdy dzieci w szkołach podstawowych a nawet w liceach, uczą ludzie bardzo słabo przygotowani, staje się nagminna.

 

Dyrektor kazał mu zrobić studia podyplomowe z tego przedmiotu. Powiedział, że nikogo nie znajdzie, bo na rynku jest wielki problem z geografami. I argumentował, że dzięki temu nauczyciel będzie miał na przyszłość pewny etat – opowiada Alicja, która udziela temu nauczycielowi korepetycji.

 

Sam przyznał, że nic nie wie z geografii, co potwierdzało się na naszych zajęciach – mówi korepetytorka – Alicja. – Nie potrafił nawet wyznaczać współrzędnych. Z podręcznika tego nie wyczyta. Jako humanista potrafi „lać wodę”, więc jeśli temat jest do opowiadania, to sobie radzi, ale jeśli trzeba zrobić coś konkretnego – już nie. Bo albo wyznaczysz współrzędne dobrze, albo źle. Problemy się zaczynają, kiedy trzeba przeliczyć skalę lub na przykład omówić konkretne zagadnienie, np. problemy gospodarcze w Azji – dodaje.

 

Od września spotykają się raz w tygodniu i przerabiają jego szkolne lekcje na kolejny tydzień. Każdą, którą ma później wyłożyć własnym uczniom. Tę, na której miał wizytę dyrektora, wykuł na blachę. Świeżo upieczony geograf uczy w kilku klasach na różnym poziomie kształcenia. A co jeśli dziecko zadaje pytanie? – Mówi, że odpowie mu później. Przychodzi na korepetycje, pyta o dane zagadnienie, notuje, a potem przekazuje to uczniom

 

Nie będzie olimpijczyków, dzieciaki zostaną zniechęcone do przedmiotu, który będzie się im kojarzyć z totalną nudą. Nie ma prezentacji, filmów, opowieści prowadzącego, bo ten nie jest do tego przygotowany – podkreśla Alicja. Sama nie wyobraża sobie, by nagle miała zostać historyczką albo nawet chemiczką. Dostałam taką propozycję, ale powiedziałam: „Nie. Albo uczę przedmiotu, który czuję i wiem, że robię to dobrze. Albo nie uczę w ogóle”. Nie jestem w stanie się przekwalifikować, by uczyć chemii czy fizyki, jak mi proponował dyrektor.

 

Wakaty w szkołach, uzupełnianie etatów, łatanie dziur w planach lekcji będą miały daleko idące skutki. – Tym, co stanowi o wysokiej jakości kształcenia jest m.in. specjalizacja – w polskiej szkole nierealna. Minister edukacji chyba nie zdaje sobie sprawy, że aby nauczyciel był fachowcem musi być pasjonatem w swojej dziedzinie, a także mieć specjalistyczną wiedzę.

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/

 



Portal OKO:Press zamieścił dzisiaj (28 września 2022 r.) artykuł Antona Ambroziaka. W którym znajdują się wyniki najnowszego sondażu Ipsos, w którym respondenci pytani byli o ocenę dotychczasowej pracy Przemysława Czarnka – jako ministra edukacji i nauki. Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji na stronie portalu:

 

 

Kaczyński o Czarnku: przywraca oświacie charakter służby narodowi. Naród jest innego zdania

 

Źródło: www oko.press

 

[…]

 

25 września, w Nysie, podczas kolejnego spotkania z wyborcami, prezes PiS Jarosław Kaczyński wygłosił laudację na cześć ministra edukacji, Przemysława Czarnka. Stwierdził, że ataki na Czarnka to nie przypadek. „Pan minister walczy, to ciężka walka, by polskiej oświacie przywrócić charakter służby narodowi. Ma kształcić nowoczesnych polskich patriotów i ludzi, którzy nie dadzą się ogłupić. Dzisiaj w świecie jest ofensywa głupoty i szaleństwa” – mówił Kaczyński, wprost przyznając, w jaki sposób PiS widzi rolę szkoły.

 

Zadaniem edukacji jest powstrzymaniewielkiej ofensywy ideologicznej, która ma zupełnie zmienić charakter człowieka. Ma w jakiejś mierze odrzucić bagaż kultury, który został zgromadzony w ostatnich tysiącleciach.To, co jest fundamentem, skałą, to chrześcijaństwo. To prawda, którą musi przyjąć każdy człowiek roztropny” .

 

Na koniec, Kaczyński podziękował ministrowi za służbę, a na sali rozległy się gromkie brawa.

 

Co na to naród?

 

W najnowszym sondażu Ipsos dla OKO.press spytaliśmy, jak Polki i Polacy oceniają dotychczasową pracę Przemysława Czarnka. Wyniki są dla ministra druzgocące: 63 proc. ocenia go negatywnie, z czego aż 50 proc. wybrało odpowiedź „zdecydowanie źle”. Dokładnie rok temu, gdy zadaliśmy to samo pytanie, złą ocenę wystawiło ministrowi mniej, bo 57 proc. Polek i Polaków.

 

Dziś Czarnka docenia 28 proc. badanych, ale entuzjastami misji powierzonej przez prezesa Kaczyńskiego jest zaledwie 10 proc. Co dziesiąty ankietowany nie miał zdania.[…]

 

 

Sondaż Ipsos dla OKO.press, 6-8 września 2022, badanie telefoniczne (CATI), na reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków, liczebność próby 1009 osób

 

Źródło: www oko.press

 

 

W sondażu Ipsos dla OKO.press najwięcej kłopotów z oceną pracy ministra mieli ci, którym z jego programem powinno być po drodze. W elektoracie PiS odpowiedź „nie wiem” wybrało 14 proc. badanych, wśród wyborców Konfederacji – aż 22 proc. Dlaczego?

 

Niskie zainteresowanie polityką oświatową dla elektoratu PiS może być w pewnym sensie naturalne, bo dużą część wyborców stanowią osoby starsze. Niewykluczone, że w rozmowie z ankieterem, część osób zrobiła unik – w końcu nie wypada krytykować „swojego” ministra.

 

Konfederacja z ministrem Czarnkiem ma problem nie od dziś. Sam Czarnek niejednokrotnie puszczał oko do posłów i wyborców tej partii, stawiając nacisk na walkę z „lewicową, neomarksistowską ideologizacją”, do której ma rzekomo dochodzić w polskich szkołach (tak było m.in. podczas sejmowej debaty ws. lex Czarnek). Konfederacja, która politycznie musi odcinać się od PiS, by zachować wiarygodność partii antysystemowej, choć doceniała starania ministra, by wpajać młodym właściwe wartości, jednocześnie ganiła go za to, że zatrzymuje się w pół drogi. Warto przypomnieć, że Konfederacja ma też ultraliberalną wizję oświaty i chciałaby ją częściowo sprywatyzo- wać.[…]

 

Surowo oceniają ministra młodzi. W grupie 18-29 jego sposób zarządzania oświatą nie podoba się czterem na pięciu badanych (79 proc.). Tu wpływ na ocenę ministra może mieć nie tylko to, że w szkole widzi sposób na realizację interesów własnej partii, ale także lekceważące wypowiedzi wobec samej młodzieży. […]

 

Także trzydziesto- i czterdziestolatkowie wystawiliby ministrowi raczej „jedynkę” – źle ocenia go odpowiednio 76 i 75 proc. badanych w tych grupach.[…]

 

 

 

 

Cały tekst „Kaczyński o Czarnku: przywraca oświacie charakter służby narodowi. Naród jest innego zdania” – TUTAJ

 

 

 

 

Źródło: www.pko.press

 

 



Skoro w „Akademickim Zaciszu” środa była we wtorek, to u nas czwartek musi być w srode. A to oznacza, że już dzisiaj dajemy możliwość wszystkim, do których nie dotarła owa informacja o zamianie dni tygodnia, że mogą obejrzeć bardzo pouczającą rozmowę  z dwojgiem organizatorów niepublicznych (płatnych) szkół:

 

 

> Doktor Dominiką Hofman-Kozłowską – założycielką „Liceum Sowizdrzała” w Chorzowie, które w tym roku rozpoczęło działalność,

 

 

> Doktor Łukaszem Srokowskim – założycielem szkół „Navigo”, który pisze o sobie: „Moją pasją jest edukacja. Staram się ją zrozumieć jako naukowiec, aby podać dalej jako praktyk”.

 

 

 

 

Dzisiaj – wyjątkowo – nie na YoyTube, ale na fanpage „Akademickiego Zacisza” – TUTAJ

 

 



Oto tekst, który przeczytaliśmy wczoraj (27 września 2022 r.) na blogu Danuty Sterny. Jest on bardzo dla tego miejsca nietypowy, bo krótki i nie napisany pod wpływem anglojęzycznej lektury jego autorki.

 

Jednak zasługuje na upowszechnienia!

 

Rysunek. Danuta Sterna

 

 

                                                               Nauczycielka po latach

 

Miałam takie smutne zdarzenie i chciałabym się nim z Wami podzielić. Spotkałam parę przemiłych ludzi  i zgadało się, że chłopak przed laty uczył się w liceum, w którym ja też nauczałam, ale wcześniej niż on do niego uczęszczał. Pytałam go o wspomnienia ze szkoły i miał bardzo dobre (hura!). Powiedział nawet, że szkoły podstawowej nie pamięta, bo to była czarna dziura, ale rozkwitł w gimnazjum i liceum. Pamiętał nauczycieli, którzy byli troskliwi i interesujący, zapamiętał szkołę jako miejsce, gdzie uczył się wolności….

 

Zapytałam go – a jak z matematyką?. Tu mu mina zrzedła i powiedział (przekręcając nazwisko nauczycielki), że było słabo. Na początku po gimnazjum myślał, aby rozszerzyć matematykę, ale pani w liceum wybiła mu to z głowy. Powiedział, że po prostu go nie lubiła i mu to okazywała. Dotarł z miernym do matury. Teraz jest filmowcem i razem z żoną powiedzieli mi, że w szkole najważniejsza jest troska i że tego trzeba nauczycieli uczyć.

 

Znam nauczycielkę matematyki tego młodego człowieka. Uważa się za bardzo dobrą nauczycielkę, ma wyniki i nie jest ciekawa żadnego doskonalenia i nowych metod.

 

Jaki morał? Czy takie wspomnienie chcielibyście pozostawić w swoich uczniach?

 

 

 

Źródło:  www.osswiata.ceo.org.pl

 



 

Inspiracją do podjęcia tego tematu i poszukania informacji na temat skali tego procesu w łódzkich szkołach były ukazujące się od pewnego czasu w mediach artykułu – często o alarmistycznych tytułach. Już 30 maja 2022 r „Gazeta Wyborcza” zamieściła tekst „W całej Polsce brakuje dyrektorów szkół. Czarnek ma rozwiązanie”. Oto jego fragment:

 

Koniec maja to czas rozstrzygania konkursów na dyrektorów szkół. W Gdańsku w tym roku zorganizowano ich 60. – Do czterech nikt się nie zgłosił, więc będziemy je organizować ponownie – mówi rzecznik prasowy gdańskiego ratusza Patryk Rosiński. – 20 z tych konkursów ogłosiliśmy przymusowo: 16 dyrektorów zdecydowało się przejść na emeryturę, chociaż mogliby dalej uczyć, a czterem skończyła się kadencja i nie zdecydowali się wystartować ponownie – wymienia Rosiński.

 

To problem zauważalny także w innych miastach. Do tej pory brakowało nauczycieli, teraz brakuje także chętnych do objęcia stanowiska dyrektora lub wicedyrektora szkoły.”

Źródło: www.wyborcza.pl

 

Z najnowszych tekstów podejmujących ten problem przywołam jeszcze materiał zamieszczony 14 września na stronie „Gazety Wyborczej”: „Nie tylko nauczyciele odchodzą. Dyrektorzy szkół w Warszawie masowo zostawiają posady. ’Są zniechęceni’”. Oto jego fragment:

 

„- Takiej sytuacji jeszcze nie mieliśmymówi dyrektorka miejskiego Biura Edukacji Joanna Gospodarczyk.Zwykle co roku wpływało do nas 4-5 wniosków od dyrektorów szkół czy przedszkoli o skrócenie kadencji. W tym roku jest ich mniej więcej dziesięć razy więcej, ok. 40. I o ile wcześniej dyrektorzy rezygnowali z funkcji z powodów losowych, np. zdrowotnych, to teraz po prostu nie chcą być już dłużej dyrektorami. Tak trudna jest sytuacja w oświacie.

 

Źródło: www.warszawa.wyborcza.pl

 

Postanowiłem dotrzeć do informacji jaką skalę ma to zjawisko w łódzkich szkołach. W tym celu wystąpiłem do Wydziału Edukacji UMŁ powołując się na Ustawę o dostępie do informacji publicznej, z prośbą o przesłanie informacji w których szkołach (wszystkich typów) doszło – z początkiem nowego roku szkolnego – do zmiany na stanowisku dyrektora.

 

Zanim podzielę się informacją, którą otrzymałem w ustawowym terminie nie przekraczającym 14 dni, przypomną ile szkół mamy w naszym mieście, których organem prowadzącym jest Miasto Łódź:

 

Takich szkół jest w Łodzi 150 w tym: 85 szkół podstawowych, 8 zespołów szkolno-przedszkolnych, 27 liceów ogólnokształcących, 19 Zespołów szkół zawodowych i 11 szkół i zespołów szkół specjalnych.

 

 Z nadesłanej przez Wydział Edukacji UMŁ  informacji dowiedziałem się, że do zmian na stanowiskach dyrektorów doszło w 15 placówkach, co stanowi zaledwie 10 % wszystkich szkół.

 

 

Oto bardziej szczegółowe informacje:

 

Czytaj dalej »



Screen z pliku filmowego[www.youtube.com]

 

Lesław Ordon – Przewodniczący Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność Regiony Śląsko-Dąbrowskiego podczas wywiadu w „Radiu eM”

 

 

„Portal Samorządowy”, a konkretnie „PORTAL FLA EDUKACJI” zamieścił wczoraj (22 września 2022 r.) obszerny zapis rozmowy z Lesławem Ordonem – przewodniczącym Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności – sekcji oświatowej. Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:

 

 

Solidarność nie poprze strajku ZNP. Wychodzi polityka przez duże „P”

 

Jeśli pan Broniarz występuje jako osoba wspierająca byłego premiera Tuska, który wiemy, jak traktował oświatę, i teraz idzie z nim ramię w ramię, to nam się zapala czerwona lampka mówi Lesław Ordon, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności oświatowej. Dlatego Solidarność oświatowa nie myśli o bliskiej współpracy z ZNP, aczkolwiek jej nie wyklucza. Tym bardziej, że nastroje wśród nauczycieli się radykalizują.

 

[…]

 

Chyba już powszechnie wiadomo, że dopiero po analizie ankiet, które poszły do członków związku, Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania podejmie decyzję, co do form protestu nauczycieli. 15 września ZNP z FZZ powołały Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny, w którym was nie ma i pewnie nie będzie, bo przewodniczący Proksa powiedział, że w polityczne zagrywki nie wejdziecie. Jednak nauczyciele pracują z sobą w szkole, a nie w centrali związkowej, dlatego pytam – jak to wygląda na poziomie pracowniczym i czy nauczyciele w ogóle chcą protestować?

 

Lesław Ordon, przewodniczący Regionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Katowicach: Ten problem jest bardzo złożony, bo tu mówimy o różnych płaszczyznach współdziałania związkowców.

 

Ustawa o związkach zawodowych wymusza na nas współpracę ze wszystkimi związkami reprezentatywnym – na poziomie szkoły, czyli zakładu pracy, na poziomie organu prowadzącego, czyli gminy, miasta czy województwa. I to się dzieje, i z reguły nie ma z tym żadnych problemów. Na przykład 17 września w Urzędzie Marszałkowskim w Katowicach uzgadnialiśmy regulamin wynagradzania nauczycieli w szkołach, dla których jest on organem prowadzącym. Były wszystkie trzy centrale związkowe – Forum Związków Zawodowych, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych i my, czyli Solidarność. I ta praca była wzorcowa. Tak samo dzieje się w większości miast, gmin, powiatów.

 

Ustawa jest tak skonstruowana, że jeśli wyłamie się jeden związek, to organ nie musi uzgadniać tego z innymi. Wystarczy, że minie 30 dni i wszystko gra. Więc tutaj jest to w porządku. Problem zaczyna się na poziomie krajowym, gdzie, niestety, polityka wchodzi w te relacje. […]

 

Teraz też ta blokada istnieje, mimo że ZNP namawia do współpracy?

 

Oczywiście. Jeśli pan Broniarz występuje jako osoba wspierająca byłego premiera Tuska, który wiemy, jak traktował oświatę, i teraz idzie z nim ramię w ramię, to nam się zapala czerwona lampka.

Dzisiaj przedstawiciele organów prowadzących zarządzanych przez ludzi z Platformy Obywatelskiej mówią – tak, my was nauczyciele kochamy, ale jak rządzili przez 8 lat, to szkoły zamykali masowo. Nie mówię tu o tych placówkach, które musiały być zamknięte, bo nie było w nich już dzieci, ale o takich, które np. łączono w jeden organizm, żeby zaoszczędzić. Moje miasto Bytom było jednym z pierwszych w Polsce, gdzie mieszkańcy w połowie kadencji odwołali i radę miejską, i prezydenta za zlikwidowanie 16-18 placówek oświatowych, z czego likwidacja około 10 nie była niczym uzasadniona. Ta zadra gdzieś siedzi w nas.

 

Dzisiaj minister Czarnek robi własną politykę, z którą my się nie zgadzamy – nasze wotum nieufności wobec niego zostało wyartykułowane przez radę krajowej sekcji w kwietniu tego roku, za to, że oszukuje, że kłamie. Tylko że jesteśmy zakładnikami całej tej sytuacji. Niestety, żyjemy w czasach permanentnej kampanii wyborczej – rok 2019 był okresem kampanii wyborczej do parlamentu europejskiego i PO oficjalnie wykorzystywało sprawy nauczycieli, żeby zmniejszyć poparcie dla PiS w tych wyborach. Obecnie zaczęła się już kampania parlamentarna i znów jesteśmy jej zakładnikami.

 

Z drugiej jednak strony nauczyciele muszą dostać podwyżkę. Na pewno nie będziemy negować tego, co oni robią, ale prawdopodobnie będziemy szli obok siebie, a nie razem. […]

 

Nauczyciele nie myślą o strajku

 

Dzisiaj ludzie są tamtym strajkiem pogruchotani i nie ma wielkiego parcia do ekstremalnych działań. Zbieramy ankiety, ale wiem, że wśród nauczycieli nie ma determinacji, nie ma chęci walki na śmierć i życie. Tylko że dzisiaj nie wiemy, co będzie za kilka miesięcy, za pół roku, bo wiemy, że minister Czarnek wcale nie odszedł od pomysłu zwiększenia pensum, wprowadzenia godzin dostępności itd. Więc może się zdarzyć, że dzisiaj ludzie w ankiecie napiszą, że chcą się tylko oflagować, za kilka miesięcy powiedzą – chcemy wyjść na ulicę, chcemy strajkować. Tak to się dzieje. […]

 

Gdyby miał pan oszacować odsetek nauczycieli chętnych do strajkowania…

 

Nie jest wielki, ale z doświadczenia wiem, że to się zmienia. Nastroje będą się radykalizowały w miarę pogarszania się sytuacji. Bo przecież jeszcze w sierpniu minister Czarnek nam proponował 9-proc. podwyżkę od 1 stycznia, a teraz się okazuje, że budżecie jest 7,8 proc., więc tu już jest nieścisłość.[…]

 

 

 

Cały tekst „Solidarność nie poprze strajku ZNP. Wychodzi polityka przez duże ‘P’”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło:  www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 



Źródło: www.lekcjaenter.pl

 

 

Dzisiaj proponujemy lekturę tekstu autorstwa Doroty Pintal, zaczerpniętego ze strony Projektu „Lekcja:Enter”. Jest to projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa. Jego realizatorami są trzy organizacje:Fundacja Orange, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego oraz Instytut Spraw Publicznych.

 

 

Wykorzystanie TIK w rozwijaniu krytycznego myślenia uczniów

 

Myślenie krytyczne to racjonalny sposób podejścia do rzeczywistości. Pomaga opanować nadmiar informacji. Tego można się nauczyć. Zobacz, jak wzbogacać ten proces narzędziami TIK.

 

Myślenie krytyczne to postawa wyrażająca się w gotowości do rozpatrywania w przemyślany sposób problemów i przedmiotów, które wchodzą w zakres doświadczenia, znajomość logicznych metod rozumowania i dociekania, pewna wprawa w stosowaniu tych metod. Postawa krytycznego myślenia wymaga nieustającego wysiłku rewidowania każdego przekonania czy innej przypuszczalnej formy wiedzy w świetle dowodów ją wspierających i dalszych konkluzji, do których ona prowadzi. (Edward Glaser). To tylko jedna z wielu definicji myślenia krytycznego.

 

 

Jeśli myślisz krytycznie, to:

>sprawdzasz fakty,

>analizujesz, tworzysz hipotezy, oceniasz,

>tworzysz logiczne powiązania,

>odróżniasz fakty od opinii,

>rozwiązujesz problemy,

>rozpoznajesz swoje emocje, a także emocje innych osób,

>myślisz o myśleniu,

>myślisz o konsekwencjach,

>kwestionujesz oczywistości, własne założenia,

>przetwarzasz informacje.

 

 

Myślenie krytyczne jest jedną z kompetencji XXI wieku.

 

Myślimy krytycznie po to, żeby wyciągać wnioski, które pozwolą nam na podjęcie jedynej możliwej w danej sytuacji decyzji, będąc jednocześnie świadomi możliwych konsekwencji.
Pomocą w ukierunkowaniu uczenia się i myślenia są rutyny. To pewien ustalony kodeks postępowania i radzenia sobie z konkretnymi problemami.

 

W grupie szkolnej rutyny odgrywają istotną rolę. Pomagają zmniejszyć zamieszanie i niepewność, kierują aktywność uczniów na znane ścieżki działania. Dzięki rutynom uczniowie inicjują działania, badają problemy, dyskutują, dokumentują i zarządzają swoim myśleniem. Z czasem rutyny stają się wzorcem postępowania dla poszczególnych uczniów a także dla całego zespołu klasowego. W myśleniu krytycznym opisano ponad 50 rutyn.

 

Poniżej krótka charakterystyka kilku wybranych rutyn [2] wraz ze wskazaniem narzędzi TIK wspierających ich wdrożenie, również w pracy zdalnej.

 

Czytaj dalej »



 

Od pewnego czasu w każdy czwartek przypominamy naszym Czytelniczkom i Czytelnikom, którzy w nie mogli wczoraj obserwować i słuchać wypowiedzi osób zaproszonych przez prof. Romana Lepperta do „Akademickiego Zacisza”, że można – w dogodnej dla siebie porze – nadrobić tę stratę.

 

A wczoraj spotkali się tam: Gabriela Olszowska, Anna Szulc i Łukasz Korzeniowski. Generalnie wymiana poglądów toczyła się wokół odpowiedzi na tytułowe pytanie spotkania: „Po co w szkole statut?” Chociaż pojawiły się także wątki poboczne, równie istotne…

 

Także i redaktor „Obserwatorium Edukacji” dołożył tam swoje „trzy grosze”,  przesyłając swoje pytania. Pierwsze z nich:

 

Wszystkie skargi na złe statuty są skierowane pod czyim adresem? Przecież to zależy od rada szkoły, a gdy jej nie ma – od rady pedagogicznej. Jeśli jest on zły, nieaktualny, dziurawy – to dlaczego nie można tego naprawić własnymi, nauczycielskimi (przy współpracy z rad ą rodziców i samorządem uczniowskim) siłami?

 

Drugie pytanie widoczne poniżej:

 

 

 

Plik z nagraniem spotkania „Po co szkole statut?”  –  TUTAJ

 

 



O relacja w szkole nigdy za dużo. Dlatego zamieszczamy wczorajszy (21 września 2022 r.) – krótki i treściwy –  post Danuty Sterny:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Co pomaga budować relacje z uczniami?

 

Mamy początek roku szkolnego, na nowo budujemy z uczniami relacje, szczególnie z tymi, którzy przyszli do szkoły nowi lub dopiero wrócili z nauczania zdalnego. Jak można sobie samemu pomóc w poznawaniu uczniów i w budowaniu z nimi relacji?

 

Kilka wskazówek:

 

1.Planować tak lekcję, aby był w niej czas na rozmowę z uczniami i pomiędzy nimi.

 

 

2.Powstrzymać negatywne komentarze uczniów o sobie nawzajem. Przeciwdziałać stereotypom. Reagować wcześnie na agresywne zachowania uczniów.

 

 

3.Reagować od razu, nie odkładać.

 

 

4.Zadbać, aby każdy uczeń podczas lekcji czuł się zauważony. Wystarczy drobny gest, ale w stosunku do każdego.

 

 

5.Planować kontakt osobisty z każdym z uczniów. Można zapisać sobie imiona uczniów, z którymi planuje się mieć kontakt osobisty danego dnia. Nie pomijać w planie nikogo.

 

 

6.Traktować uczniów po partnersku, pytać ich o zdanie i brać je pod uwagę.

 

 

7.Relacje stawiać na pierwszym miejscu.

 

 

Warto zacząć od czegoś, co przychodzi nam łatwiej, a następnie dołączać pozostałe wskazówki.

 

 

Inspiracja artykułem   Sarah McKibben

 

Źródło:  www.osswiata.ceo.org.pl