Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Źródło: www.lekcjaenter.pl

 

 

Dzisiaj proponujemy lekturę tekstu autorstwa Doroty Pintal, zaczerpniętego ze strony Projektu „Lekcja:Enter”. Jest to projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa. Jego realizatorami są trzy organizacje:Fundacja Orange, Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego oraz Instytut Spraw Publicznych.

 

 

Wykorzystanie TIK w rozwijaniu krytycznego myślenia uczniów

 

Myślenie krytyczne to racjonalny sposób podejścia do rzeczywistości. Pomaga opanować nadmiar informacji. Tego można się nauczyć. Zobacz, jak wzbogacać ten proces narzędziami TIK.

 

Myślenie krytyczne to postawa wyrażająca się w gotowości do rozpatrywania w przemyślany sposób problemów i przedmiotów, które wchodzą w zakres doświadczenia, znajomość logicznych metod rozumowania i dociekania, pewna wprawa w stosowaniu tych metod. Postawa krytycznego myślenia wymaga nieustającego wysiłku rewidowania każdego przekonania czy innej przypuszczalnej formy wiedzy w świetle dowodów ją wspierających i dalszych konkluzji, do których ona prowadzi. (Edward Glaser). To tylko jedna z wielu definicji myślenia krytycznego.

 

 

Jeśli myślisz krytycznie, to:

>sprawdzasz fakty,

>analizujesz, tworzysz hipotezy, oceniasz,

>tworzysz logiczne powiązania,

>odróżniasz fakty od opinii,

>rozwiązujesz problemy,

>rozpoznajesz swoje emocje, a także emocje innych osób,

>myślisz o myśleniu,

>myślisz o konsekwencjach,

>kwestionujesz oczywistości, własne założenia,

>przetwarzasz informacje.

 

 

Myślenie krytyczne jest jedną z kompetencji XXI wieku.

 

Myślimy krytycznie po to, żeby wyciągać wnioski, które pozwolą nam na podjęcie jedynej możliwej w danej sytuacji decyzji, będąc jednocześnie świadomi możliwych konsekwencji.
Pomocą w ukierunkowaniu uczenia się i myślenia są rutyny. To pewien ustalony kodeks postępowania i radzenia sobie z konkretnymi problemami.

 

W grupie szkolnej rutyny odgrywają istotną rolę. Pomagają zmniejszyć zamieszanie i niepewność, kierują aktywność uczniów na znane ścieżki działania. Dzięki rutynom uczniowie inicjują działania, badają problemy, dyskutują, dokumentują i zarządzają swoim myśleniem. Z czasem rutyny stają się wzorcem postępowania dla poszczególnych uczniów a także dla całego zespołu klasowego. W myśleniu krytycznym opisano ponad 50 rutyn.

 

Poniżej krótka charakterystyka kilku wybranych rutyn [2] wraz ze wskazaniem narzędzi TIK wspierających ich wdrożenie, również w pracy zdalnej.

 

Czytaj dalej »



 

Od pewnego czasu w każdy czwartek przypominamy naszym Czytelniczkom i Czytelnikom, którzy w nie mogli wczoraj obserwować i słuchać wypowiedzi osób zaproszonych przez prof. Romana Lepperta do „Akademickiego Zacisza”, że można – w dogodnej dla siebie porze – nadrobić tę stratę.

 

A wczoraj spotkali się tam: Gabriela Olszowska, Anna Szulc i Łukasz Korzeniowski. Generalnie wymiana poglądów toczyła się wokół odpowiedzi na tytułowe pytanie spotkania: „Po co w szkole statut?” Chociaż pojawiły się także wątki poboczne, równie istotne…

 

Także i redaktor „Obserwatorium Edukacji” dołożył tam swoje „trzy grosze”,  przesyłając swoje pytania. Pierwsze z nich:

 

Wszystkie skargi na złe statuty są skierowane pod czyim adresem? Przecież to zależy od rada szkoły, a gdy jej nie ma – od rady pedagogicznej. Jeśli jest on zły, nieaktualny, dziurawy – to dlaczego nie można tego naprawić własnymi, nauczycielskimi (przy współpracy z rad ą rodziców i samorządem uczniowskim) siłami?

 

Drugie pytanie widoczne poniżej:

 

 

 

Plik z nagraniem spotkania „Po co szkole statut?”  –  TUTAJ

 

 



O relacja w szkole nigdy za dużo. Dlatego zamieszczamy wczorajszy (21 września 2022 r.) – krótki i treściwy –  post Danuty Sterny:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

Co pomaga budować relacje z uczniami?

 

Mamy początek roku szkolnego, na nowo budujemy z uczniami relacje, szczególnie z tymi, którzy przyszli do szkoły nowi lub dopiero wrócili z nauczania zdalnego. Jak można sobie samemu pomóc w poznawaniu uczniów i w budowaniu z nimi relacji?

 

Kilka wskazówek:

 

1.Planować tak lekcję, aby był w niej czas na rozmowę z uczniami i pomiędzy nimi.

 

 

2.Powstrzymać negatywne komentarze uczniów o sobie nawzajem. Przeciwdziałać stereotypom. Reagować wcześnie na agresywne zachowania uczniów.

 

 

3.Reagować od razu, nie odkładać.

 

 

4.Zadbać, aby każdy uczeń podczas lekcji czuł się zauważony. Wystarczy drobny gest, ale w stosunku do każdego.

 

 

5.Planować kontakt osobisty z każdym z uczniów. Można zapisać sobie imiona uczniów, z którymi planuje się mieć kontakt osobisty danego dnia. Nie pomijać w planie nikogo.

 

 

6.Traktować uczniów po partnersku, pytać ich o zdanie i brać je pod uwagę.

 

 

7.Relacje stawiać na pierwszym miejscu.

 

 

Warto zacząć od czegoś, co przychodzi nam łatwiej, a następnie dołączać pozostałe wskazówki.

 

 

Inspiracja artykułem   Sarah McKibben

 

Źródło:  www.osswiata.ceo.org.pl



Foto: www.kolbudy.pl

 

Zdjęcie zebrania z rodzicami nie jest ilustracją żadnej z opisanych poniżej sytuacji.

 

W poniedziałkowym (19 września 2022 r.) „Dużym Formacie” – cotygodniowym dodatku „Gazety Wyborczej” zamieszczono obszerny tekst Aleksandry Szyłło, który – w oparciu o przytaczane konkretne przypadki z warszawskich szkół – pokazuje rzeczywiste problemy,  przed jakimi stoją dyrektorzy szkół, ale także uczniowie i ich rodzice, i to już na początku roku szkolnego 2022/20233.

 

Poniżej zamieszczamy kilka fragmentów tego artykułu, zachęcając do zapoznania się z jego pełną wersją:

 

 

Pierwsza wywiadówka: Fizyka nie będzie, etyka w sobotę

 

[…]

 

Mama Stasia, który zaczyna naukę w warszawskim technikum, dowiedziała się na pierwszej wywiadówce, że nauczyciela niemieckiego nie ma. Lekcje poprowadzi polonistka, która jednak tego języka nie zna. W informatycznym technikum Oliwiera brakuje fizyków i informatyków, nie ma nawet komu prowadzić elektronicznego dziennika – będzie papierowy. Ojciec Michała z drugiej klasy liceum usłyszał, że nie będzie dyskusji o narkotykach w szkole, bo obowiązuje RODO. Pogadankę o zagrożeniach wygłosi historyczka, która przyznała, że musi się do niej przygotować. Mama Julii i Jurka, bliźniaków ósmoklasistów z Krakowa, dowiedziała się, że kółka matematycznego przygotowującego do egzaminu może nie być, bo matematyczka będzie nadrabiać zaległości z uczniami z Ukrainy. W polskich szkołach brakuje prawie 17 tysięcy nauczycieli, w samej Warszawie ponad 3 tysiące.

 

Spóźniłem się trzy minuty na pierwsze zebranie i od razu byłem w szoku – opowiada Arek, ojciec 14-letniego Oliwiera, który w tym roku rozpoczyna naukę w jednym z warszawskich techników. – Wszedłem do wypełnionej rodzicami sali gimnastycznej, przemawiała pani dyrektor:Pod tym dachem nie będzie żadnej presji ze strony rodziców. Ja jednoosobowo odpowiadam za to miejsce i ja jednoosobowo podejmuję decyzje. Tak, przepisy prawa nie będą przestrzegane literalnie. Zarówno fizyka, jak i informatyka będą prowadzone w pierwszym roczniku dla całej trzydziestokilkuosobowej klasy bez podziału na grupy. Dlaczego? Dlatego że nie mam nauczycieli. Potrzebuję pilnie zatrudnić osoby do prowadzenia fizyki oraz informatyki, ale nikt się nie zgłosił. Wobec tego z góry zapowiadam, że mogą państwo iść do kuratorium ze skargą, że przepisy nie są przestrzegane, ale to i tak nic nie da. Przyjdzie kontrola, ja dostanę kilka stron zaleceń i na tym się skończy„. […]

 

A potem wychowawczyni wzięła nas do klasy. Mówiła o dzienniku butów. Będzie prowadziła taki dziennik, w którym będzie zapisywała, który uczeń kiedy zapomniał kapci. Mamy się liczyć z tym, że uczeń bez kapci na 95 proc. zostanie złapany, bo woźna pilnuje. Jeśli trzy razy w ciągu semestru dojdzie do takiej groźnej sytuacji, zostanie wezwany rodzic – uwaga – w godzinach pracy szkoły. Czyli dodatkową karą dla rodzica za brak kapci dziecka będzie fakt, że musi brać urlop, żeby przybyć na dywanik. Wówczas odbędzie się rozmowa z pedagogiem szkolnym, podczas której matka czy ojciec zostaną oficjalnie poinformowani o braku kapci.

 

[…]

 

Urszula, mama 14-letniego Stasia, pierwsza klasa technikum w Warszawie: – Anglistka na pierwszej lekcji oznajmiła klasie, że nie będą się uczyć mówić po angielsku, bo to nie jest szkoła językowa. „To jest szkoła publiczna i moim zadaniem jest przygotować was do matury” – takie słowa powtórzył nam syn. Zapytałam o to na zebraniu. Jaki to ma sens? Czy oni będą przez pięć lat rozwiązywali testy? Nie lepiej jest po prostu oswajać się z językiem w miły sposób, a do matury przygotowywać się niejako przy okazji? Wychowawczyni odpowiedziała, żebym nawet nie ruszała tego tematu. Anglistką jest wicedyrektorka i powinniśmy się cieszyć, jeśli będzie miała czas przychodzić na lekcje, bo ma wiele innych obowiązków w szkole. Wychowawczyni dodała, żebyśmy nie zajmowali się angielskim, bo jest większy problem – nauczyciel niemieckiego przyniósł długoterminowe zwolnienie lekarskie. Więc niemieckiego nie będzie na razie w ogóle, ponieważ znaleźć lektora na zastępstwo jest nierealne. Może będzie tak przez trzy miesiące, ale może być i rok. „Niemiecki” na razie będzie prowadziła wychowawczyni, która jest polonistką. Niemieckiego nie zna, więc młodzież albo będzie „uczyła się we własnym zakresie z podręcznika”, albo będą przerabiali polski. Dodatkowo się dowiedzieliśmy, że podziału na grupy językowe nie będzie. Szkoły nie stać, no a przede wszystkim nie ma nauczycieli.

 

[…]

 

Małgorzata, mama 16-letniej Patrycji, uczennicy drugiej klasy liceum na profilu mat.-fiz.: – Nasze liceum to renomowana placówka, w pierwszej piętnastce warszawskiego rankingu. Niestety, drugą klasę rozpoczynamy już całkowicie pozbawieni tej radości, tych nadziei, które towarzyszyły nam rok temu. Drugą klasę zaczynamy jak zbite psy, przeorani, wściekli, w poczuciu bezradności i beznadziei. Niemal połowa klasy miała pod koniec sierpnia poprawkę z matematyki lub fizyki, czyli z najważniejszych przedmiotów. Nasza córka też. Wcześniej kilkoro uczniów odpadło w trakcie roku szkolnego, bo nie dawali sobie rady. Patrycja ostatecznie zdała egzamin, ale dwóch jej kolegów odpadło, rozsypała się paczka przyjaciół, czyli to, co najcenniejszego udało im się zbudować przez ten pierwszy rok. Dla mnie jest to sytuacja całkowicie niezrozumiała. Do liceum dostała się zdolna młodzież, wszyscy mieli około 90-procentowy wynik egzaminu ósmoklasisty, często podchodzący pod 100 proc. Chodzili na lekcje. Bywali u nas w domu, to są kulturalni, myślący młodzi ludzie. To co takiego się zadziało, że połowa klasy nie otrzymała promocji i musiała kuć całe wakacje, żeby ledwo zdać poprawkę 30 sierpnia? […]

 

Czytaj dalej »



Dzięki „Portalowi Samorządowemu”, który wczoraj (19 września 2022 r.) na stronie tytułowej  zamieścił  materiał zatytułowany „Katoliccy uczniowie dyskryminowani w szkole”, dowiedzieliśmy się, że „Nasz Dziennik” opublikował „odkrywczy” artykuł:

 

 

                                            Oto jego jedyne, dostępne w Internecie, fragmenty

 

 Źródło:  www.naszdziennik.pl

 

 

Jako że nie jesteśmy prenumeratorami tej gazety w żadnej formule – dalsze informacje o zawartości tego artykułu podajemy za „Portalem Samorządowym”:

 

[…]

 

Rodzice, z którymi rozmawiali dziennikarze „Naszego Dziennika”, są przerażeni tym, że do szykanowania ich dzieci ze względu na to, że są katolikami, dochodzi w demokratycznym kraju, gdzie wolność religijna powinna być szanowana.

 

Utarło się w świadomości środowisk liberalnych, lewicowych, że do dobrego tonu należą kpiny z Kościoła, wyśmiewanie tego, co związane jest z wiarą katolicką. Z pomocą ateizujących mediów udało się im nawet wyrobić w Polsce przeświadczenie, że chodzenie na katechezę to obciach. Do tego dochodzą też coraz częściej działania niektórych nauczycieli i dyrekcji, która katechezę umieszcza w planie godzin na początku lub na końcu zajęć. Formalnie nic się nie dzieje, ale wiemy, że za tym kryje się przekaz zniechęcający do udziału w tej konkretnej lekcji. To tak naprawdę walka z katechezą, z religią” – zaznacza dyrektor polskiej sekcji papieskiego stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. prof. Waldemar Cisło.

 

Jego zdaniem, to, co dziś dzieje się w niektórych polskich szkołach, to tak zwane miękkie prześladowanie, charakteryzujące się swego rodzaju alergią na chrześcijaństwo, a nawet chrystianofobią. Na taki klimat wpływa wiele czynników, ale kluczowe jest nastawienie pedagogów i niektórych rodziców.

 

1 września moja córka udała się na rozpoczęcie roku w jednym z liceów na warszawskim Grochowie. Po części oficjalnej uczniowie rozeszli się do klas na spotkania z wychowawcami. Wychowawczyni I klasy tak zwróciła się do swych nowych wychowanków: – Otóż zacznijmy od tego, że jestem osobą niewierzącą, więc jakbym pomyliła waszego Jezusa z jakimś tam innym, to nie miejcie do mnie pretensji”.

 

Osłupiała młodzież siedziała w milczeniu. Trudno było jakkolwiek zareagować, gdyż wszyscy byli zaskoczeni tą niespodziewaną, niesprowokowaną niczym deklaracją” – relacjonuje w „Naszym Dzienniku” jedna z mam.

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 



Na dzisiejszą poranną lekturę proponujemy kilka tekstów, pobudzających do refleksji:

 

 

18 września

 

Czy szkoła może decydować, o tym, jak uczniowie (i ich rodziny) spędzają popołudnia i wieczory?

 

Albo inaczej: Czy uczeń ma prawo do czasu wolnego i do odpoczynku?

 

To post, który powstał w odpowiedzi na post Anny Damaschk, dyrektorki jednej z Budzących Się Szkół (Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 4 w Tychach), która udostępniła pracę dziecka, które poinformowało nauczyciela, że nie odrobiło zadania domowego, bo było za dużo zadane.

 

Uważam, że to bardzo ważny temat!

 

19 września

 

 

 

Pod postem dotyczącym informacji ucznia do nauczyciela „Nie odrobiłam zadania domowego, bo było za dużo zadane” (udostępniła go Anna Damaschk, dyrektorka Budzącej Się Szkoły, ZSP nr 4 w Tychach) ukazało się bardzo dużo komentarzy (szczególnie na FB BSS). To jeden z nich.

 

Ten komentarz, podobnie jak wpis Anny Damaschk i mój dotyczy naszego podejścia do dzieci, które wiele osób traktuje jak konie wyścigowe. W Budzącej Się Szkole uważamy, że to nieetyczne podejście.

 

 

 

19 września 2022

 

 

O odejście od metod podawczych upominało się wielu reformatorów edukacji. I co? Dziś, podobnie jak sto lat temu, tzw. metody aktywizujące uważane są za innowacje, a większość dzieci w większości szkół wciąż uczy się siedząc w ławkach i słuchając nauczycieli.

 

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/marzena.zylinska



 

Precyzyjnie mówiąc – nie miesiąc – jak to napisał kolega Pytlak, a cztery tygodnie minęły od poprzedniego posta, zamieszczonego przez niego na blogu „Co z tą edukacją”. Ta, nietypowa dla niego przerwa nie niepokoiła nas, gdyż nie trudno było domyślić się, co było tego powodem: klasyczne o tej porze problemy każdego dyrektora szkoły.

 

Ale późnym wieczorem w minioną sobotą (17 września 2022 r.) dał  on upust nagromadzonym przez ten czas przemyśleniom. Oto fragmenty tego tekstu, ale zachęcamy do zapoznania się z jego pełna wersją:

 

Edukacja potrzebuje myślenia na chłodno!

 

Ani się obejrzałem, jak upłynął miesiąc od ostatniego wpisu, nie licząc jednego przedruku z archiwalnych wykopalisk. To najdłuższa przerwa w historii publikacji na blogu „Wokół szkoły”. Szczęśliwie nikt nie zgłosił z tego powodu zażalenia, co zdaje się potwierdzać słuszność poglądu, że bez regularnej aktywności po prostu znika się z przestrzeni internetu. Cały czas bowiem o uwagę odbiorców walczy nieprzeliczone mrowie konkurencyjnych przekazów.

 

Tytułem wyjaśnienia: w ostatnich tygodniach pochłonęło mnie wprowadzanie STO na Bemowie w rytm codziennej pracy po wakacjach. W ramach nadzwyczajnej atrakcji ułożyłem, a właściwie wciąż jeszcze układam plan lekcji, co przy 28. oddziałach, od klas pierwszych SP do maturalnych, i blisko 90. nauczycielach jest zadaniem niebagatelnym. Nawet jeśli mam rzadkie dzisiaj szczęście dysponowania kompletem personelu, w ogromnej większości pracującego tylko w naszej placówce. Po prostu postulat dopasowania szkoły do potrzeb uczniów brzmi niezwykle pięknie w teorii, ale w praktyce oznacza istną ekwilibrystykę organizacyjną. Dość powiedzieć, że nie ma programu komputerowego zdolnego przyjąć wszystkie dane, które w naszej szkole muszą być wzięte pod uwagę przy układaniu planu. Robota „na piechotę”, gdy już zostaje ukończona, daje niesamowitą satysfakcję, ale wymaga ogromnego nakładu czasu. Kosztem choćby przyjemności pisania artykułów. Teraz jesteśmy na finiszu – my, bo wspomaga mnie Najlepsza z Żon – nawet jeśli porządkowanie zajęć dodatkowych, terapeutycznych czy fakultetów WF potrwa jeszcze przynajmniej tydzień – młódź radośnie bowiem korzysta z możliwości wyboru oraz zmieniania decyzji. Złapałem jednak chwilę oddechu. […]

 

Mimo wszystko, korzystając z chwili oddechu, postanowiłem wrócić do pisania. Co więcej, zalęgła się we mnie idea warta poświęcenia czasu i uwagi, oraz podzielenia się nią z Czytelnikami. Zanim jednak zdradzę o co chodzi, napiszę trochę o jej genezie. A powstała ona z inspiracji pewnym postem na fejsbuku, sensacyjnym i emocjonalnym, jak zresztą miliony jemu podobnych w tym medium.

 

*           *         *

 

Oto zdjęcie, jakie na swoim profilu FB zamieścił Marcin Zaród, Nauczyciel Roku 2013. Jakkolwiek nie spotkaliśmy się dotąd na żywo, jego publikacje fachowe oraz osobiste wieści z Tarnowa czytam zawsze z wielkim zainteresowaniem.

 

 

Fotografii towarzyszył emocjonalny wpis, który przytaczam tutaj w całości:

 

Czytaj dalej »



Foto: https://pl.freepik.com/

 

 

„Portal Samorządowy” zamieścił dzisiaj (16 września 2022 r.) tekst Bogdana Bugdalskiego, zatytułowany Wywiadówki do lamusa. Godziny czarnkowe zmieniają relacje w szkole. Oto jego wybrane fragmenty i link do pełnej wersji:

 

[…]

 

Nie milkną kontrowersje wokół godziny dostępności( nazwanej już potoczne „godzina czarnkową”), a zwłaszcza przypadków, kiedy regulacje dotyczące ich przeznaczenia są naruszane. A jednak szkolna praktyka dostosowuje się do nowych przepisów.

 

Przypomnijmy: art. 42 ust. 2f Karty nauczyciela wyraźnie wskazuje, że „nauczyciel jest obowiązany do dostępności w szkole w wymiarze 1 godziny tygodniowo, a w przypadku nauczyciela zatrudnionego w wymiarze niższym niż 1/2 obowiązkowego wymiaru zajęć – w wymiarze 1 godziny w ciągu 2 tygodni, w trakcie której, odpowiednio do potrzeb, prowadzi konsultacje dla uczniów, wychowanków lub ich rodziców”  […]

 

Przepisy jednak nie mówią o tym, jak te godziny mają być zorganizowane. Dlatego w tej kwestii panuje dowolność – szkoły przyjmują różne rozwiązania.[…] – W naszej szkole godzina dostępności jest rekomendowana jako godzina po odbyciu zajęć edukacyjnych, czyli najchętniej po godzinie 15.00. Jedna godzina w miesiącu ma być przeznaczona dla rodziców, a trzy na konsultacje z uczniami. Nauczyciele mają sobie sami wyznaczyć dzień i godzinę dyżuru – mówi jedna z nauczycielek.

 

 I wyznaczają je – w zależności od planu zajęć w szkole i – jak się okazuje – sytuacji rodzinnej. […]

 

Podobnie sprawa została rozwiązana w SP nr 11 w Puławach.

 

Zrobiliśmy to w najprostszy sposób, jaki jest możliwy – na stronie szkoły umieściłem tabelkę, w której nauczyciele mogli się wpisywać. Jedynym ograniczeniem było to, żeby godziny dostępności zostały wyznaczone tak, żeby wszyscy uczniowie mogli z nich skorzystaćwyjaśnia Jacek Rudnik, zastępca dyrektora szkoły.

 

Przyznaje jednocześnie, że problemy rodziców z dostosowaniem się do tych godzin nie były tu najważniejszym kryterium.[…]

 

Piotr Kędroń, dyrektor SP nr 1 w Głuchołazach, podszedł do zadania jeszcze inaczej – podzielił godziny dostępności w ten sposób, że nauczyciele w jednym tygodniu są dostępni dla rodziców, a w kolejnym dla uczniów.

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (15 września 2022 r.) naszą uwagę zwrócił tekst, który Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu. My nie użylibyśmy w tytule słowa „pedagog”, a nauczyciel, aby zapowiedz zawężeniu tych wskazówek do pedagogów szkolnych. Oto ten post – bez skrótów:

 

Rysunek: Danuta Sterna

 

 

12 przekonań dobrego pedagoga

 

Przedstawiam przekonania wewnętrzne nauczyciela, które są pożądane przy budowaniu dobrych relacji z uczniami. Warto zapytać siebie samego, na ile zgadzam się z takimi stwierdzeniami:

 

1.Każdy uczeń jest zdolny i może osiągnąć sukces.

 

2.Każdy z uczniów jest ciekawym człowiekiem wartym bliższego poznania.

 

3.Nie jest konieczne podnoszenie głosu, aby móc dotrzeć z przekazem do uczniów. Stać mnie na cierpliwość w stosunku do uczniów, nawet, gdy zachowują się nieodpowiednio.

 

4.Każdemu uczniowi należy się szacunek i dobre traktowanie w szkole.

 

5.Jestem zawsze gotowy do pomocy uczniowi.

 

6.Mogę dobrze wykonywać zawód nauczyciela, mimo ciągłych zmian z zewnątrz.

 

7.Poznaję i analizuję potrzeby moich uczniów.

 

8.Obdarzam uczniów zaufaniem i stwarzam warunki, aby oni mogli mi zaufać.

 

9.Uczniowie odbierają mnie jako osobę optymistycznie nastawioną do świata.

 

10.Nie zrezygnuję z zasad etycznych w mojej pracy nauczycielskiej.

 

11.Bywają sytuacje w kontaktach z uczniami, gdy serce jest ważniejsze niż rozum i przepisy.

 

12.Jestem dla moich uczniów dobrym przykładem i przywódcą

 

Samoocena może być bolesna, możecie nie zgadzać się ze wszystkimi stwierdzeniami, ale warto dążyć do takiej właśnie postawy.

 

Inspiracja artykułem Sarah McKibben

 

 

 

Źródło:  www.osswiata.ceo.org.pl

 



 

Jak jest to już naszym stałym zwyczajem – zapraszamy wszystkich, którym wczoraj nie udało się obserwować kolejnego spotkania w „Akademickim Zaciszu”, które odbyło się wokół tytułowego pytania: „Dlaczego pytania są ważniejsze niż odpowiedzi?”

 

Do udziału w tej rozmowie prof. Leppert zaprosił  nauczycielki, pracujące wg pedagogiki Freineta:

 

Joannę Antczak ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Sierakowicach;

 

Marzenę Kędrę – Dyrektorkę Szkoły i Przedszkola COGITO w Poznaniu, Przewodniczącą wspomnianego wyżej Stowarzyszenia;

 

 –Martynę Tarnowską – nauczycielkę prowadzącą klasę freinetowską w Podstawowej Szkole Gedanensis oraz uczącą w SP nr 57 w Gdańsku.

 

 

 

Oto link do pliku na You Tube „Dlaczego pytania są ważniejsze niż odpowiedzi?” TUTAJ