
Archiwum kategorii 'Aktualności'
Oto obszerne fragmenty tekstu ze strony „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”, informującego o opublikowaniu raportu „Internet dzieci 2026”, link do jego pełnej wersji oraz link do całego Raportu”
[…]
Tegoroczna edycja raportu „Internet dzieci” rozszerza perspektywę z analizy pojedynczych aplikacji i czasu ekranowego na szersze spojrzenie na architekturę środowiska cyfrowego. Obejmuje ona nie tylko platformy społecznościowe, komunikatory i gry, lecz także narzędzia AI, ekonomię uwagi, mechanizmy projektowania angażujących produktów cyfrowych oraz ich wpływ na rozwój dzieci, zdrowie publiczne i funkcjonowanie społeczeństwa. „Internet dzieci” pozostaje jedynym w Polsce projektem pozwalającym obserwować te procesy na podstawie rzeczywistych danych behawioralnych, a nie deklaracji użytkowników.
W tegorocznym raporcie przyjęto dwie cezury wiekowe: 13 lat jako wiek, który aktualnie w Polsce stanowi regulaminową granicę używania platform algorytmicznych oraz 15 lat jako granicę rozważaną w kontekście wprowadzenia systemowych regulacji dotyczących ograniczenia dostępu do mediów algorytmicznych.
Zakres danych poszerzono o nowe wątki, m.in. korzystanie przez dzieci i młodzież ze sztucznej inteligencji oraz ekspozycję najmłodszych na reklamy produktów niedozwolonych dla osób poniżej 18. roku życia.
[…]
Jak wygląda cyfrowa codzienność najmłodszych użytkowników internetu w Polsce?
„Internet dzieci 2026” to raport, który łączy monitoring realnych zachowań najmłodszych internautów z ekspercką analizą konsekwencji ich cyfrowej obecności.
W pierwszej części badaczki z Fundacji „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa” i Gemiusa – Magdalena Bigaj, Jadwiga Przewłocka i Aleksandra Załęska – przedstawiają wyniki drugiego roku monitoringu, opisując codzienność dzieci ze smartfonem, strukturę ich aktywności online, najważniejsze aplikacje, a także charakter populacji młodych użytkowników oraz treści i urządzenia, z których korzystają.
Druga część raportu to pogłębiony kontekst i rekomendacje: dr Justyna Hofmokl z Fundacji ICO analizuje rzeczywisty wpływ mediów cyfrowych na rozwój młodych, dr Konrad Ciesiołkiewicz z Państwowej Komisji ds. przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15. opisuje społeczno-cyfrowe środowiska jako przestrzeń uznania lub przemocy, dr Anna Miotk z Polskich Badań Internetu wyjaśnia, jak algorytmy kształtują świat dzieci, a Krzysztof Mikulski, CEO Polskich Badań Internetu, pokazuje, w jaki sposób najmłodsi stają się ukrytym kapitałem reklamowym dużych platform.
Całość tworzy solidną podstawę do pilnych działań regulatorów i instytucji chroniących dzieci. Celem inicjatywy monitoringu obecności dzieci i młodzieży w internecie jest bowiem zainicjowanie konkretnych działań regulatorów rynku oraz instytucji dbających o ochronę dzieci i młodzieży przed przemocą, nadużyciami oraz wszelkimi formami uprzedmiotowienia – seksualnego i komercyjnego. […]
Poznaj pełny obraz internetowych zachowań najmłodszych. Nie opieraj się na domysłach – zapoznaj się z danymi, wnioskami z nich płynącymi i rekomendacjami ekspertów. […]
Cały tekst „Roczny raport „Internet dzieci 2026” oraz pełny tekst Raportu – TUTAJ
Źródło: www.higienacyfrowa.pl
Oto obszerne fragmenty (i link do pełnej wersji) tekstu zamieszczonego wczoraj na portalu „Prawo.pl”, w którym przedstawiono aktualną sytuację z gratyfikowaniem (nie tylko przez lodziarnię w Pszczynie) uczniów, którzy otrzymają „świadectwo z czerwonym paskiem” przez różne podmioty gospodarcze. A tak przy okazji – kto tym wszystkim dziennikarzom i redaktorom raz na zawsze wytłumaczy, że ów pasek JEST BIAŁO-CZERWONY!
Promocje za czerwony pasek – przedsiębiorcy zrezygnują z nagradzania?
Różnego rodzaju akcje promocyjne związane z zakończeniem roku szkolnego, rozdawaniem świadectw i nagradzaniem „piątkowych oraz szóstkowych” uczniów mają swoich zwolenników, ale też przeciwników. Zdaniem rzeczniczki praw dziecka, na zakończenie roku szkolnego powinno się docenić każdego ucznia na równi, bez wyjątku i bez względu na to, jaką uzyskała ocenę na koniec roku szkolnego. Promowanie równości uczniów i potrzeba doceniania pomimo gorszych wyników w nauce stanowią argumenty, dla których przedsiębiorcy zaprzestają nagradzać za czerwone paski.
[…]
Nie tylko lokale gastronomiczne dotychczas oferowały uczniom darmowe produkty za okazane świadectwa z wyróżnieniem. W poprzednich latach niektóre sieci sklepowe organizowały cykliczne, ogólnopolskie akcje promocyjne i rabatowe związane z zakończeniem roku szkolnego. Za okazanie świadectwa szkolnego uczniowie i ich rodzice mogli otrzymać bon zakupowy wartości kilkudziesięciu złotych albo rabat na całe zakupy.
Znana sieć sprzedaży książek oferowała zniżkę cenową za samo okazanie świadectwa przy jednoczesnym dokonaniu zakupów za określoną, minimalną kwotę. „Niezależnie od ocen na świadectwie, warto sprawić sobie prezent na koniec roku szkolnego i w świetnym nastroju rozpocząć tegoroczne wakacje” – brzmiało hasło reklamowe spółki. Podobne zasady obowiązywały w innej sieci sklepów pod hasłem „Kasa dla asa”. Z kolei sieć marketów oferujących elektronikę prowadziła akcję pt. „Płacimy za oceny”. Zgodnie z jej warunkami, za każdą ocenę celującą (6) i wzorowe zachowanie ucznia można było otrzymać obniżkę ceny w wysokości 6 zł, za każdą ocenę bardzo dobrą (5) i bardzo dobre zachowanie – obniżkę ceny w wysokości 5 zł. Za promocję do kolejnej klasy uczniów klas I-III przewidziano 20 zł zniżki. W tym przypadku promocja obowiązywała również przy zakupach dokonanych za określoną kwotę.
Tego typu praktyki handlowe i akcje promocyjne również spotkały się ze sprzeciwem rzeczniczki praw dziecka, która już w 2024 r. przed zakończeniem roku szkolnego zaapelowała do przedsiębiorców, przedstawicieli sieci handlowych i właścicieli sklepów o zaprzestanie organizowania akcji promocyjnych dotyczących ocen szkolnych. – W związku ze zbliżającym się końcem roku szkolnego, w trosce o dzieci, również te z niepełnospraw- nościami, zwracamy się z apelem o uważność w kontekście planowanych kampanii marketingowych i promocyjnych, w których „nagrodą” za ocenę 5 (bardzo dobrą) albo 6 (celującą) lub też za uzyskanie świadectwa z wyróżnieniem („czerwony pasek”) przyznawany byłby rabat w kwocie odpowiadającej ocenie (np. 6 zł za ocenę celującą) – podkreślała Monika Horna-Cieślak, rzeczniczka praw dziecka.
W wystosowanym piśmie RPD zwróciła uwagę, że takie działania, choć pozornie przyjazne dzieciom i rodzinom, nie sprzyjają równemu traktowaniu uczniów. Zdaniem rzeczniczki, każde dziecko jest wyjątkowe i wartościowe bez względu na uzyskiwane oceny oraz posiada unikalne talenty, umiejętności i cechy charakteru, które nie zawszę znajdują odzwierciedlenie w szkolnych stopniach. W związku z tym koncentrowanie się na ocenach jako kryterium nagradzania może prowadzić do niepotrzebnej presji i poczucia niższej wartości wśród dzieci oraz nastolatków, którzy z różnych przyczyn nie osiągają najwyższych wyników.
Petycja rzeczniczki praw dziecka nie przyniosła oczekiwanego rezultatu – rok później w okresie przedwakacyjnym znane sieci handlowe ponownie wystartowały z uczniowską akcją promocyjną. Z tego powodu na reklamę jednej z sieci handlowej poświęconą akcji promocyjnej „Płacimy za oceny” rzeczniczka praw dziecka skierowała skargę do Rady Reklamy. […]
W listopadzie ubiegłego roku Komisja Etyki Reklamy uwzględniła skargę rzeczniczki, a 4 marca br. zespół odwoławczy Komisji Etyki Reklamy po rozpatrzeniu odwołania sieci handlowej potwierdził, że stosowanie reklamy jest niezgodne z zasadami etyki wyrażonymi w Kodeksie Etyki Reklamy. Zdaniem zespołu odwoławczego, odwołanie do świadectw szkolnych oraz eksponowanie produktów atrakcyjnych dla osób małoletnich powoduje, że przekaz oddziałuje na dzieci i młodzież, posiadając cechy wykluczające i pośrednio dyskryminujące. Komisja potwierdziła, że promocja uprzywilejowywała wyłącznie uczniów z najwyższymi ocenami, pomijając dzieci i młodzież, które z przyczyn niezależnych od siebie nie są w stanie ich uzyskać, w tym dzieci z niepełnosprawnościami, zaburzeniami neurorozwojowymi, trudnościami w uczeniu się czy uczniów funkcjonujących w systemach ocen opisowych.
Na ten moment nie ma jakichkolwiek komunikatów dotyczących organizowania promocji przez wybrane sieci handlowe. Biorąc pod uwagę tegoroczne stanowisko Rady Reklamy, akcje rabatowe za okazane świadectwa stoją pod znakiem zapytania.
Cały tekst „Promocje za czerwony pasek – przedsiębiorcy zrezygnują z nagradzania?” – TUTAJ
Źródło: www.prawo.pl/oswiata/
Oto fragmenty tekstu Bogdana Bugdalskiego, zamieszczonego dzisiaj na „Portalu dla Edukacji”:
[…]
Zgodnie z zapowiedziami nauczyciele skupieni wokół Wolnego Związku Zawodowego „Forum – Oświata” wystosowali oficjalne pismo do prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowanie nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, zwanej ustawą o prawach i obowiązkach ucznia. Wskazali na trzy obszary nowej regulacji, które są ich zdaniem nie do przyjęcia.
Pierwszy z nich to wprowadzany ustawą system rzeczników praw ucznia, który jest – według związkowców – zdecydowanie przeskalowany, kosztowny, a przede wszystkim szkodliwy dla szkoły i nauczycieli, demolujący relacje w szkole. […]
Drugi argument dotyczy zawartego w ustawie przymusu tworzenia rad szkół i placówek. Bo – po pierwsze – już dzisiaj prawo oświatowe daje taką możliwość, a po drugie, będzie to kolejny fasadowy podmiot, którego ani rodzice, ani nauczyciele nie chcą. […]
Kolejnym ważnym argumentem za odrzuceniem ustawy jest to, że normując prawa i obowiązki ucznia nie daje szkołom narzędzi do egzekwowania obowiązków od uczniów. –Szkoła i nauczyciele winni być wyposażeni w ustawowe regulacje, które pozwolą im na egzekwowanie od uczniów i ich rodziców obowiązków szkolnych. Przedmiotowa nowelizacja nie tworzy takich skutecznych mechanizmów – podkreślili związkowcy.
Związkowcy wskazali jednocześnie, że obowiązek wychowania spoczywa na rodzicach (prawnych opiekunach), a szkoła pełni rolę wspomagającą w tym zakresie.
Warto zauważyć, że to krytyczne spojrzenie WZZ „Forum – Oświata” na ustawę o prawach i obowiązkach ucznia nie jest odosobnione. O jej zawetowanie apelują też związkowcy z „Solidarności” oświatowej oraz ze Związku Nauczycielstwa Polskiego, wskazując – co do zasady – te same argumenty oraz organizacje zrzeszone w Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS).
Za ustawą optują natomiast sami uczniowie i wspierające ich prawa NGO-sy, które 16 czerwca zorganizowały przed KPRM briefing w tej sprawie, podczas którego przekonywali prezydenta, by tę ustawę podpisał. – Nieczęsto możemy to powiedzieć, ale jako Akcja Uczniowska i inne organizacje pozarządowe w pełni popieramy działania Ministerstwa Edukacji Narodowej na rzecz praw uczniowskich. Uważamy, że są to rozwiązania, które w społeczeństwie XXI wieku powinny być standardem – wskazał Paweł Mrozek, założyciel Akcji Uczniowskiej.
Cały tekst „Nauczyciele proszą prezydenta o weto. ‘Ustawa ma trzy główne wady’” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl
Dzisiaj portal „Strefa Edukacji” zamieścił tekst Katarzyny Mazur, informujący o odroczeniu do 1 września 2027 roku obowiązkowego wprowadzenia do programów nauczania tygodnia projektowego. Oto obszerne fragmenty tej publikacji i link do jej pełnej wersji:
Kontrowersyjny element reformy odroczony. „Wiemy, że to jest skomplikowane”
Jedna z najbardziej praktycznych zmian zapowiadanych w reformie Kompas Jutra nie zostanie od razu narzucona szkołom jako obowiązek. MEN przyznaje, że jej wdrożenie może być organizacyjnie wymagające, dlatego pierwszy rok ma być czasem próby.
Tydzień projektowy to jeden z najbardziej widocznych elementów reformy Kompas Jutra i szeroko dyskutowany. Nie wejdzie jednak od razu jako obowiązek. Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiada, że od 1 września 2026 roku szkoły będą mogły wprowadzać go fakultatywnie. Obowiązkowy ma stać się dopiero rok później, od 1 września 2027 roku. Ma to być efekt rozmów Ministerstwa Edukacji z nauczycielami podczas trasy informującej o reformie Kompas Jutra.
Tydzień projektowy nie jest zwyczajną zmianą w planie lekcji. W założeniu ma być czasem pracy nad większym zadaniem, problemem lub tematem, który wymaga od uczniów łączenia wiedzy z różnych przedmiotów, współpracy, samodzielnego planowania i praktycznego działania.
[…]
Czym w praktyce ma być tydzień projektowy?
Najprościej: odejściem od zwykłego rytmu pojedynczych lekcji na rzecz pracy nad projektem. Uczniowie mogą badać wybrany problem, przygotowywać rozwiązanie, wykonywać doświadczenia, tworzyć prezentacje, modele, raporty, działania społeczne lub praktyczne zadania związane z otoczeniem szkoły. Istotne ma być nie tylko to, czego się dowiedzą, ale także jak będą pracować: jak podzielą się zadaniami, zaplanują pracę, wykorzystają informacje, wyciągną wnioski i przedstawią efekt.
W założeniach reformy tydzień projektowy ma więc rozwijać to, czego często brakuje w tradycyjnym systemie: samodzielność, sprawczość, współpracę, komunikację czy umiejętność wykorzystywania wiedzy poza klasówką. MEN łączy to z diagnozą, że szkoła musi lepiej przygotowywać uczniów do dorosłego życia i pokazywać praktyczne zastosowanie nauki.
Praktycy sceptycznie podchodzili jednak do narzucania konkretnej formy tego dydaktycznego rozwiązania. – Nie mam nic przeciwko metodzie projektowej. To nauczyciel powinien decydować, w jaki sposób realizuje cele dydaktyczne. Natomiast wpisanie obowiązkowego tygodnia projektowego — a nie na przykład dwóch tygodni czy miesiąca pracy projektowej — stanowi ingerencję w uprawnienia organizacyjne dyrektora szkoły. Minister nie może w rozporządzeniu regulować wszystkiego – podkreślał przewodniczący WZZ „Forum-Oświata” Sławomir Wittkowicz w rozmowie ze Strefą Edukacji. Inni podkreślali, że mają już swoje wypracowane praktyki w szkołach, które realizują cel, ale w innym rytmie, innym wymiarze czasu.
To właśnie ta praktyczna strona może okazać się najtrudniejsza. Szkoły będą musiały ustalić, kto koordynuje projekty, jak włączyć nauczycieli różnych przedmiotów, jak zorganizować plan lekcji, jak oceniać pracę uczniów. W mniejszych szkołach problemem może okazać się kadra i warunki lokalowe, w większych — skala przedsięwzięcia i koordynacja wielu klas. – Cieszę się z tego odroczenia – mówi nauczycielka języka polskiego. – Prawdę mówiąc trudno mi było sobie wyobrazić jak to zorganizujemy, jak zapewnimy wartościowy czas wszystkim klasom, wszystkim dzieciom przez cały tydzień. Przetestujemy w nadchodzącym roku parę rozwiązań.
Decyzja o fakultatywnym pierwszym roku pozwoli szkołom przetestować rozwiązanie, zanim stanie się ono obowiązkowe. Można ten czas wykorzystać na pilotaż: jeden projekt, wybrane klasy, prostszy temat, sprawdzenie, co działa, a co wymaga zmiany.
MEN przedstawia to jako element kroczącego wdrażania reformy. Dla szkół będzie to jednak przede wszystkim sprawdzian, czy nowa idea da się przełożyć na codzienną organizację pracy.
Cały tekst „Kontrowersyjny element reformy odroczony. ‘Wiemy, że to jest skomplikowane’” – TUTAJ
Źródło: www.strefaedukacji.pl
Wczoraj na „Portalu dla Edukacji” zamieszczono informację o stanowisku, jakie w sprawie projekt rozporządzenia normującego zasady oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych zajęła oświatowa „Solidarność”. Oto najważniejsze fragmenty tego tekstu, link do jego pełnej wersji, oraz link do źródłowego dokumentu Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność:
Solidarność stawia ocenę negatywną zmianom w systemie oceniania
Solidarność oświatowa negatywnie oceniła projekt rozporządzenia normującego zasady oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych.
>Nowe rozwiązania w obszarze oceniania i klasyfikowania uczniów nie uzyskały aprobaty nauczycieli z Solidarności.
>Ich sprzeciw wzbudziło szczególnie nowe podejście do prac domowych w szkołach podstawowych
>Związkowcom nie podobają się również projektowane zmiany w zakresie zasad oceniania zachowania uczniów.
Zmiany dotyczące prac domowych, oceny zachowania uczniów oraz niedostateczne uwzględnienie konsekwencji organizacyjnych wprowadzania zajęć praktyczno-technicznych – to podstawowe elementy projektu nowelizacji rozporządzenia w sprawie zasad oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych, które przesądziły o tym, że Krajowy Sekretariat Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” ocenił go negatywnie.
Związkowcom nie spodobało się w szczególności to, że:
-mimo iż prace domowe w klasach IV-VIII mają być nadal nieobowiązkowe i nauczyciele nie będą mogli za nie wystawiać ocen, to jednocześnie ich odrabianie przez uczniów może być brane pod uwagę przy ustalaniu rocznej oceny;
-nauczyciele wystawiając uczniowi ocenę z zachowania, mogą uwzględniać jego aktywność i funkcjonowanie poza szkołą;
-projekt nie uwzględnia okresu przejściowego dla zastąpienia pojęcia „technika” pojęciem „zajęcia praktyczno-techniczne”, którym posługuje się wdrażana Reforma Kompas Jutra, co może rodzić problemy przy stosowaniu przepisów dotyczące oceniania, klasyfikowania i egzaminowania uczniów w latach, w których te pojęcia będą równolegle funkcjonować. Jednocześnie wskazano, że zmiana terminologiczna nie może być oderwana od realiów organizacyjnych szkół i jeżeli nowe zajęcia mają mieć rzeczywiście praktyczny charakter, państwo i organy prowadzące muszą zapewnić szkołom odpowiednie warunki ich realizacji. […]
Cały tekst „Solidarność stawia ocenę negatywną zmianom w systemie oceniania” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Opinia Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” w sprawie projektu rozporządzenia Ministra Edukacji zmieniającego rozporządzenie w sprawie przeprowadzania postępowania rekrutacyjnego oraz postępowania uzupełniającego do publicznych przedszkoli, szkół, placówek i centrów – TUTAJ
Oto dwa najważniejsze fragmenty z informacji zamieszczonej dzisiaj na oficjalnej stronie MEN, i link do jej pełnej wersji:
10 czerwca 2026 r. Senat rozpatrzył tzw. ustawę o prawach i obowiązkach ucznia, nie wprowadzając do niej poprawek. Ustawa trafi teraz na biurko Prezydenta RP.
[…]
Teraz ustawa trafi do Prezydenta RP, który podejmie co do niej decyzję w terminie 21 dni.
Cały tekst „Senat bez poprawek przyjął ustawę o prawach i obowiązkach ucznia” – TUTAJ
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/
Na portalu „Edunews” zamieszczono w poniedziałek 8 czerwca artykuł promujący bardzo wartościową wspólną inicjatywę Centrum Nauki Kopernik i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego o nazwie „Strefy Odkrywania, Wyobraźni i Aktywności” (SOWA). Uznałem, że należy je promować także na „Obserwatorium Edukacji”:
Aktywności wsparciem dla nauczyciela
Wielu nauczycieli zadaje sobie pytanie, jak przekazać swoim uczniom teorię zamkniętą w podręczniku w formie realnego, rozbudzającego ciekawość doświadczenia w ciągu lekcyjnych zaledwie 45-minut. Jak sprawić, by młody człowiek nie tylko odważył się na samodzielne eksperymentowanie i odkrywanie nauki w życiu codziennym, ale by w ogóle zechciał doświadczać świata w sposób bezpośredni i angażujący? Dla wielu edukatorów w ciągu kilku ostatnich lat odpowiedzią stały się Strefy Odkrywania, Wyobraźni i Aktywności (w skrócie SOWA). To właśnie tam wraz ze swoimi podopiecznymi przekonują się, że nauka nie polega na gotowych odpowiedziach, lecz na procesie odkrywania i ciągłego udoskonalania.
Strefy SOWA tworzone od 2021 roku przez Centrum Nauki Kopernik i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego we współpracy z lokalnymi instytucjami w całej Polsce stały się miejscami, w których za sprawą nowoczesnych, interaktywnych eksponatów nauka przestaje być teorią zamkniętą w podręczniku czy Internecie, a staje się realnym doświadczeniem, rozbudzającym ciekawość. W Polsce działa już 50 Stref SOWA. Mieszczą się one w mniejszych miejscowościach, dzięki czemu nauka oparta na eksperymentowaniu, testowaniu i badaniu staje się dostępna dla mieszkańców miejsc oddalonych od dużych centrów nauki. Co warto zaznaczyć Strefy SOWA nie są miejscami wyłącznie dla dzieci. Eksponaty są uniwersalne – zaprojektowane tak, aby angażować użytkowników w różnym wieku i zachęcać do samodzielnego poznawania i zgłębiania różnych zjawisk, bez odgórnie wyznaczonej ścieżki zwiedzania, za to w swoim tempie, kierując się własną ciekawością. Każdemu stwarzają okazję do treningu ważnych w życiu umiejętności: wyobraźni przestrzennej, kojarzenia faktów i abstrakcyjnego myślenia. Ponadto Strefy SOWA są wyposażone w Majsternię – przestrzeń do podejmowania wyzwań konstruktorskich.
Celem Stref SOWA jest wzmacnianie kapitału naukowego lokalnej młodzieży oraz pomoc jej w rozwijaniu poczucia sprawczości i budowaniu kompetencji XXI w. Czynią to także poprzez organizację wydarzeń promujących naukę, realizację autorskich projektów, wspieranie działań edukacyjnych w szkołach ze swoich regionów. Spotkania z edukatorami i oryginalnymi eksponatami, udowadniają, że nauka zachwyca, budzi ciekawość, wciąga i bawi. Uczniowie odwiedzający Strefy SOWA wraz z nauczycielami potrafią spędzić w nich długie godziny, całkowicie pochłonięci eksploracją. Dzieci i młodzież z entuzjazmem tworzą własne animacje poklatkowe, badają ruch kroczącej sprężyny czy testują refleks. Nauczyciele szukają inspiracji i podejmują wyzwania logiczne w Majsterni. Od kilku miesięcy w Strefach pojawiają się nowe stacje badawcze i stanowiska doświadczalne – Przetestuj pamięć, Rysowanie z opóźnieniem, Śmigiełko, Złap mnie, jeśli potrafisz, Łoże Fakira oraz Spacer z funkcją, których działanie wymaga jeszcze większego zaangażowania odbiorcy.
Tylko w ubiegłym roku Strefy SOWA w całej Polsce odwiedziło ponad 290 tys. osób. Cześć z nich stanowili nauczyciele. Liczba gości wciąż rośnie, a rozwój sieci SOWA pokazuje, że równie ważne jak nowe technologie są doświadczenie i możliwość samodzielnego odkrywania praw rządzących światem.
Źródło: www.edunews.pl
Dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji” znalazłem tekst Barbary Wesołej, informujący o interpelacji poselskiej czterech posłanek z Klubu KO, skierowanej 11 maja do MEN, oraz odpowiedzi z dn. 3 czerwca, której w imieniu MEN udzieliła wiceministra Paulina Piechna-Więckiewicz. Oto fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji. Ja wzbogaciłem te fragmenty o linki do oryginałów interpelacji i odpowiedzi ministra:
Szkoła bije na alarm, ministerstwo nie widzi problemu
[…]
Do Ministerstwa Edukacji Narodowej trafiła interpelacja w sprawie systemowych barier w organizacji staży uczniowskich i praktycznej nauki zawodu w szkolnictwie zawodowym. Posłanki zwróciły uwagę, że skuteczność kształcenia zawodowego zależy nie tylko od programów nauczania, ale też od realnej możliwości zdobywania doświadczenia u pracodawców, w instytucjach publicznych, laboratoriach, zakładach pracy czy spółkach komunalnych.
W interpelacji wskazano, że szkoły prowadzące kształcenie zawodowe mogą napotykać coraz poważniejsze trudności w organizacji staży. Problem ma dotyczyć szczególnie kierunków specjalistycznych, w których liczba potencjalnych miejsc stażowych jest ograniczona, a wymagania formalne, organizacyjne i dotyczące bezpieczeństwa są wyższe niż w zawodach o szerokiej bazie pracodawców.
– Jeżeli szkoła posiada projekt, środki, uczniów i program kształcenia, ale nie jest w stanie znaleźć wystarczającej liczby podmiotów gotowych do przyjęcia młodzieży na staże, oznacza to istnienie luki pomiędzy założeniami systemu edukacji zawodowej a praktycznymi możliwościami jego realizacji – napisano w interpelacji.
[…]
W odpowiedzi na interpelację Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało, że nie otrzymuje sygnałów dotyczących takich problemów szkół zawodowych. – Ministerstwo Edukacji Narodowej nie otrzymuje sygnałów, które dotyczyłyby problemów szkół zawodowych prowadzących kształcenie zawodowe w organizacji praktycznej nauki zawodu czy staży uczniowskich w projektach współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej – przekazała Paulina Piechna-Więckiewicz, podsekretarz stanu w MEN.
Interpelacja została oparta na konkretnym przypadku szkoły, która miała projekt i uczniów, ale napotkała trudności w znalezieniu miejsc stażowych, jednak resort nie wskazał, aby prowadził odrębne analizy pokazujące skalę podobnych problemów w kraju.
Doświadczenia uczniów w całym kraju jest jednak na to bezsprzecznym dowodem.
Problem miejsc na praktyki dotyczy już kandydatów do branżowych szkół oraz do techników. Uczniowie kończą szkołę podstawową, czekają jeszcze na wyniki egzaminu ósmoklasisty, a rodziny już słyszą, że na wybranym kierunku trzeba jak najszybciej znaleźć zakład pracy i podpisać umowę o praktyczną naukę zawodu.
W praktyce oznacza to, że o miejscu w zawodzie może decydować nie tylko wynik rekrutacji, ale także dostępność pracodawcy. Rodzice zwracają uwagę, że w części branż miejsc jest mniej niż chętnych, a zakłady współpracujące ze szkołami bywają zajęte już w maju albo nawet wcześniej. To szczególnie trudne dla uczniów, którzy dopiero wybierają szkołę i nie mają jeszcze pewności, czy zostaną przyjęci.
W mediach społecznościowych rodzice opisują sytuacje, w których uczniowie odwiedzają kolejne zakłady, ale słyszą odmowy. Powody są różne: część firm w ogóle nie przyjmuje uczniów, część ma już komplet, a część nie chce brać odpowiedzialności za osobę niepełnoletnią.
[…]
Rodzice zwracają też uwagę na konkurencję między uczniami różnych typów szkół. W tych samych zakładach praktyki mogą odbywać uczniowie szkół branżowych i techników, a liczba miejsc jest ograniczona. W efekcie nie dla wszystkich wystarcza pracodawców. – Zauważyłam, że brakuje miejsc dla uczniów szkół branżowych w tym samym zawodzie, ale to uczeń technikum zajmuje miejsce i trzeba szukać dalej. Nie starcza miejsc dla wszystkich dzieci – komentuje jedna z matek.
Warto tu przypomnieć, że w technikum uczniowie odbywają praktyki zawodowe w wymiarze co najmniej 280 godzin w ciągu 5 lat nauki, choć konkretna liczba godzin zależy od kierunku. Natomiast w szkole branżowej I stopnia praktyczna nauka zawodu jest mocniej wpisana w codzienność ucznia, bo zajęcia praktyczne odbywają się zwykle przez 2–3 dni w tygodniu przez cały trzyletni cykl kształcenia.
W komentarzach rodziców powtarza się obawa, że uczeń będzie musiał zrezygnować z wymarzonego kierunku nie dlatego, że zabraknie mu punktów, ale dlatego, że nie znajdzie praktyk. – Szkoła dała nam ofertę do dwóch zakładów pracy, ale już w maju nie było tam miejsca – pisze rodzic. – U nas trzeba było załatwiać praktyki przed rekrutacją, żeby w ogóle dopuścili do rekrutacji. Trudniej dostać się do branżówki niż do technikum przez to – komentuje kolejna osoba.
Ten wątek dobrze pokazuje lukę, o której mowa w interpelacji. System zachęca uczniów do wyboru kształcenia zawodowego, ale w części branż i miejscowości realna dostępność praktyk nie nadąża za ofertą szkół.
Cały tekst: „Szkoła bije na alarm, ministerstwo nie widzi problemu” – TUTAJ
Źródło: www.strefaedukacji.pl
Na Portalu CEO zamieszczono tekst adresowany do dyrektorów szkół, który jest zachętą i ofertą uczestniczenia w wakacyjnym szkoleniu im dedykowanym. Oto ten tekst:
O przywództwie, relacjach i roli dyrekcji we współczesnej edukacji
Szkoła wygląda dziś inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Dyrektor nie tylko zajmuje się organizacją pracy i dokumentami, lecz także coraz więcej czasu poświęca ludziom. Czyli rozmowom z nauczycielami, spotkaniom z rodzicami, rozwiązywaniu napięć i szukaniu kierunku dla całej społeczności. W praktyce oznacza to codzienne decyzje, które rzadko mają jakiś oczywisty scenariusz.
Dyrektor mierzy się z sytuacjami, w których trzeba reagować szybko i uważnie. W jednej klasie pojawia się konflikt, w innej – nauczyciel potrzebuje wsparcia, a rodzic przychodzi z konkretnymi oczekiwaniami wobec szkoły. Każda z tych okoliczności wymaga rozmowy i znalezienia rozwiązania akceptowalnego przez różne strony. Doświadczenie administracyjne to za mało. Liczy się sposób prowadzenia rozmowy i gotowość do szukania wyjścia – nawet jeśli nie jest ono oczywiste.
Czy zdarzyło Ci się, że jedna rozmowa z rodzicem zmieniła bieg całego tygodnia pracy?
Partnerstwo, które naprawdę działa
W wielu szkołach kontakt z rodzicami kończy się na zebraniach i suchym przekazywaniu informacji. Ale tam, gdzie współpraca wygląda inaczej, zmienia się codzienne funkcjonowanie szkoły. Rodzice chętnie włączają się w organizację wydarzeń, asystują w działaniach wychowawczych, dzielą się swoimi umiejętnościami. W jednej szkole aktywnie organizują pikniki szkolne, w innej – prowadzą warsztaty albo angażują się w aktywności fundacji, które wspierają placówkę.
Taka współpraca nie pojawia się sama. Wymaga decyzji dyrektora, żeby otworzyć szkołę na obecność rodziców i potraktować ich jak partnerów. Oznacza to także zgodę na to, że nie wszystko da się zaplanować z góry, i że pojawią się różne (odmienne) pomysły, które trzeba będzie wspólnie omówić.
Szkoła jako miejsce spotkań
Coraz częściej szkoła przestaje być instytucją zamkniętą. Staje się miejscem, w którym spotykają się uczniowie, rodzice i mieszkańcy okolicy. Pojawiają się wydarzenia, inicjatywy i działania, które wykraczają poza lekcje. Dla uczniów to namacalne doświadczenie – widzą, że mogą mieć wpływ na to, co dzieje się wokół nich.
Natomiast z perspektywy dyrektora oznacza to dodatkowe wyzwania. Trzeba znaleźć sposób na zagospodarowanie zaangażowania rodziców, na wsparcie nauczycieli pracujących z różnorodnymi klasami i na zadbanie o to, żeby wszystkie działania były spójne. Wiele rozwiązań powstaje w praktyce, często metodą prób i błędów.
Rozmowa z innymi (dyrektorami/dyrektorkami) robi różnicę
W takiej sytuacji pomocne są spotkania z kolegami/koleżankami po fachu. Porozmawianie z osobą, która mierzy się z podobnymi wyzwaniami, pozwala zobaczyć własną sytuację z innej perspektywy. Nie chodzi o gotowe odpowiedzi, a o wymianę doświadczeń i sprawdzenie, co działa w innych szkołach.
Na Letniej Szkole Dyrektorów organizowanej przez Centrum Edukacji Obywatelskiej uczestnicy pracują na konkretnych przykładach ze swoich szkół. Analizują sytuacje, które wydarzyły się naprawdę, wspólnie szukają możliwych rozwiązań. Spotykają się osoby z różnym doświadczeniem, dzięki czemu rozmowy są osadzone w praktyce, a nie w teorii.
Rola dyrektora w codzienności szkół
Można też spojrzeć na rolę dyrektora jako na budowniczego mostów: pomiędzy różnymi potrzebami, oczekiwaniami i sposobami patrzenia na szkołę. Wszystkie grupy – nauczyciele, uczniowie, rodzice, organy prowadzące – wnoszą własną perspektywę. Zadaniem dyrektora nie jest ich ujednolicenie, lecz stworzenie przestrzeni, w której mogą się spotkać i zostać wysłuchane. Oznacza to często prowadzenie rozmów, które nie są łatwe, a także podejmowanie decyzji wymagających odwagi i odpowiedzialności.
Ważnym elementem tej pracy jest także wzmacnianie nauczycieli. To oni na co dzień są najbliżej uczniów i mają realny wpływ na atmosferę, jaka panuje w klasie. Dyrektor, który potrafi wspierać ich rozwój, dawać konstruktywną informację zwrotną i tworzyć warunki do współpracy, buduje szkołę opartą o zaufanie. W takich zespołach łatwiej dzielić się doświadczeniem, na bieżąco szukać nowych rozwiązań i reagować na zmieniające się potrzeby uczniów.
Nie bez znaczenia jest również sposób komunikacji. Jasność, uważność i gotowość do słuchania często decydują o tym, czy trudna sytuacja przerodzi się w konflikt, czy stanie się początkiem zmiany. Dyrektorzy podkreślają, że wiele napięć można rozładować na wczesnym etapie, jeśli znajdzie się czas na rozmowę i nazwanie problemu. To nie wymaga skomplikowanych narzędzi, tylko konsekwencji i otwartości.
Coraz częściej mówi się też o dobrostanie całej społeczności szkolnej. Przeciążenie, stres i szybkie tempo zmian dotykają zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Dyrektor, który dostrzega te wyzwania, może wprowadzać rozwiązania wspierające równowagę – od drobnych zmian organizacyjnych po większe decyzje dotyczące kultury pracy szkoły. To proces, który nie kończy się na jednej decyzji, on wymaga stałej atencji.
Właśnie dlatego tak cenne są przestrzenie, w których można na chwilę wyjść z codziennego rytmu i spojrzeć na swoją pracę z dystansu. Spotkanie z innymi dyrektorami pozwala nie tylko znaleźć inspiracje, lecz także upewnić się, że wiele wyzwań jest wspólnych. To daje poczucie, że nie trzeba działać w pojedynkę i że zmiana jest możliwa – krok po kroku, w realiach konkretnej szkoły.
Chwila na zatrzymanie
Codzienna praca dyrektora rzadko daje przestrzeń na refleksję. Teraz to moment, którego często brakuje w kalendarzu, choć MA realny wpływ na jakość podejmowanych decyzji.
Łatwo działać z rozpędu, przechodząc od jednej sprawy do kolejnej. Natomiast takie spotkania pozwalają się zatrzymać i przyjrzeć temu, co działa, a co wymaga zmiany. Nie chodzi o znalezienie jednego uniwersalnego sposobu prowadzenia szkoły. Ważniejsze jest zrozumienie własnych decyzji i ich konsekwencji. To właśnie w takich momentach pojawia się szansa na wprowadzenie zmian, które mają znaczenie w codziennej pracy szkoły.
Letnia Szkoła Dyrektorów odbędzie się w dniach 17-18 sierpnia 2026.
Miejsce: Warlity Wielkie, koło Ostródy.
Szczegóły programu i zapisy – TUTAJ
Zarezerwuj sobie czas na refleksję, której brakuje w codziennym biegu. Dołącz do grona dyrektorów, którzy świadomie rozwijają swoją rolę.
Źródło: www.ceo.org.pl
Wczoraj na „Portalu dla Edukacji” zamieszczono tekst, który jest syntezą informacji o fali sprzeciwu ustawie o wprowadzeniu Rzeczników Praw Ucznia i obowiązkowych Rad Szkół. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:
Oświata przeciw ustawie o prawach ucznia. ZNP, dyrektorzy i Solidarność chcą weta prezydenta
[…]
W piątek, 29 maja, Sejm przyjął kolejną nowelizację prawa oświatowego, tym razem zwaną ustawą o prawach i obowiązkach ucznia, która wprowadza kilka istotnych zmian w funkcjonowaniu szkół. Teraz ustawą ma się zająć Senat. Ale nawet jeśli wprowadzi on jakieś zmiany, nie należy się spodziewać, by Sejm miał je przegłosować. Wszystko wskazuje więc na to, że wyrok na tej ustawie wykona dopiero Prezydent RP. I tym razem zrobi to przy niemal powszechnym poparciu środowiska oświatowego, w tym nauczycieli oraz rodziców.
Przyjęta przez Sejm ustawa obok zgromadzenia w jednym miejscu i uporządkowania przepisów dotyczących praw i obowiązków ucznia, które były rozproszone w wielu aktach prawnych, wprowadza instytucję rzecznika praw uczniowskich oraz obligatoryjność powoływania rad szkół.
Te dwie kwestie od wielu miesięcy są mocno krytykowane przez środowiska oświatowe, które po prostu nie chcą się na to zgodzić. I chociaż Ministerstwo Edukacji Narodowej na tę krytykę w dużym stopniu odpowiedziało, ograniczając znacznie kompetencje rzeczników na poszczególnych szczeblach w zakresie dyscyplinowania nauczycieli oraz przesuwając o rok – na 1 stycznia 2028 roku – red. – start całej instytucji (podobnie zresztą jak w przypadku obligatoryjności powoływania rady szkoły), to jednak się z tych pomysłów nie wycofało.
A szkoda, bo obecnie, przede wszystkim za sprawą tych dwóch kwestii, cała praca nad prawami i obowiązkami ucznia może pójść do kosza. Prezydenckiego weta domagają się bowiem nie tylko organizacje katolickie, prawicowe, ale przede wszystkim wszystkie nauczycielskie organizacje związkowe oraz dyrektorzy zrzeszani w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Kadry Kierowniczej Oświaty.
[…]
Dlaczego środowisko daje tak silny opór?
– Mamy nadzieję, że prezydent tego nie podpisze – mówi Urszula Woźniak, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Dlaczego? Bo zawsze uważaliśmy, że instytucja rzecznika jest zbędna, od tego są inne instytucje: Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Obywatelskich – uzasadnia. – Nie do przyjęcia jest też koncepcja, że takim rzecznikiem w szkole miałby być nauczyciel, który jest opiekunem samorządu, bo on już z tego powodu ma co robić – stwierdza.
Nauczycielom z ZNP nie podoba się również przepis o obligatoryjnym powoływaniu rad szkół.
[…]
O niewprowadzanie do obiegu prawnego omawianej tu ustawy wystąpili także dyrektorzy szkół skupieni w OSKKO. W ich opinii największa wada ustawy to szkolny rzecznik praw uczniowskich.
[…]
Solidarność oświatowa nie ma wątpliwości. Prezydent powinien ustawę zawetować
– Mamy nadzieję, że prezydent zawetuje tę ustawę w całości – mówi Krzysztof Wojciechowski, wiceprzewodniczący Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność”. Dlaczego? To w szczegółach wyjaśniono m.in. w stanowisku z 9 maja, przyjętym przez KSNiO. Czytamy w nim, że projekt: […] Krajowy Sekretariat Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” za szczególnie niebezpieczne uznał przepisy dopuszczające anonimowe zgłoszenia do szkolnego rzecznika praw uczniowskich. W realiach współczesnej szkoły oznacza to otwarcie furtki do masowego składania niezweryfikowanych donosów, których szkoła nie będzie w stanie rzetelnie sprawdzić.
[…]
Wątpliwości co do weta prezydenckiego nie ma Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Forum – Oświata”. – Ta ustawa nie ma szans na wdrożenie. Mamy sprzeciw de facto wszystkich central związkowych, sprzeciw organizacji pozarządowych i to z różnych stron, sprzeciw stowarzyszenia dyrektorów – wylicza. Podkreśla, że całkowicie zgadza się z opiniami, według których proponowane w projekcie zmiany chcą zmienić szkołę w quasiurząd z procedurami, z karami, z odwołaniami. – Dla mnie to jest naprawdę chore myślenie. Jeżeli ta ustawa przejdzie przez parlament, to będziemy składali wniosek do prezydenta o weto. I na pewno nie będziemy jedynymi – podkreśla.
[…]
Na pewno za wetem i zapewne takim spotkaniem będą optowały organizacje zrzeszone w Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, które zamierzają manifestować m.in. w tej sprawie 14 czerwca w Warszawie. Jak poinformowano na stronie www.ratujmyszkole.pl, do omawianego tu projektu ustawy odniósł się Marek Puzio z Instytutu Ordo Iuris, który powiedział: – W Sejmie procedowany jest projekt ustawy, który wprowadza centralnie ustalony katalog praw i obowiązków ucznia. To spowoduje, że szkoły będą mieć ograniczone możliwości ustalania podstawowych zasad, dotyczących na przykład stroju ucznia. Na poziom ustawy ma być wpisane prawo ucznia do kształtowania własnego wyglądu, czyli na przykład do przychodzenia do szkoły w kolorowych włosach, z kolczykami w różnych częściach twarzy czy z tatuażami. Ma to dotyczyć zarówno szkół publicznych, jak i prywatnych – w tym szkół katolickich.
Ma też pojawić się rzecznik praw uczniowskich, do którego uczniowie będą mogli złożyć skargę na nauczyciela w związku z naruszeniem ich praw i wolności, a rzecznik będzie mógł zbadać sprawę na miejscu, nawet bez zapowiedzi. – Wszystko to jest niezgodne z konstytucyjną zasadą pomocniczości. Państwo wkracza tam, gdzie szkoła i rodzice są w stanie samodzielnie zrealizować swoje cele – zaznaczył.
Cały tekst „Oświata przeciw ustawie o prawach ucznia. ZNP, dyrektorzy i Solidarność chcą weta prezydenta”
– TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl














