
Archiwum kategorii 'Aktualności'
W zamieszczonym w niedzielę 22 marca Felietonie nr 314 znalazły się takie oto informacje:
Jak dotąd żadnego problemu w tej, zagrażającej podstawowym prawom uczennic i uczniów, którzy nie mają możliwości technicznych i środowiskowych na to aby uczestniczyć w edukacji na odległość, nie dostrzegł Rzecznik Praw Dziecka. […]
Smutne, ale także Rzecznik Praw Obywatelskich nie zareagował na ten problem. […]
Śpieszymy poinformować, że wczoraj (23 marca) Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do MEN z pismem, w którym poprosił o wyjaśnienie szeregu przedstawionych tam wątpliwości wobec sytuacji, zaistniałej w wyniku zawieszenia zajęć w szkołach, a także z apelem, aby żadne dziecko nie zostało pozostawione poza systemem oświaty.
Na stronie RPO zamieszczono o tym komunikat ”Koronawirus. Nauczanie zdalne w szkołach – wystąpienie Rzecznika do MEN i MC”, którego fragmenty poniżej przytaczamy:
17 marca 2020 r. Minister Edukacji Narodowej skierował do dyrektorów informację w sprawie przygotowania szkół oraz placówek systemu oświaty do organizacji zajęć edukacyjnych i zajęć prowadzonych w ramach form pozaszkolnych kształcenia ustawicznego z wykorzystaniem metod, a także technik kształcenia na odległość. […]
25 marca 2020 r. wejdzie w życie rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. W piśmie do Ministra Edukacji Narodowej RPO sygnalizuje wątpliwości dotyczące przede wszystkim dostępu do sprzętu komputerowego ze stosownym oprogramowaniem oraz szybkiego internetu. Większość nauczycieli nie dysponuje służbowymi komputerami, zaś te używane w szkołach są często przestarzałe. W wielu przypadkach podjęcie przez nauczycieli nauczania na odległość nie jest możliwe bez uprzedniego przeszkolenia. Brakuje wsparcia technicznego w razie ewentualnego niepowodzenia w prowadzeniu lekcji przez Internet. […]
Dziś rano na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono artykuł Anny Wittenberg „Zamiast armii mamy wspaniałą partyzantkę”. Oto jego początek:
Co najmniej miesiąc polscy uczniowie spędzą w domach. Decyzja, choć spodziewana, jest brzemienna w skutkach. Do tej pory nauczyciele nie mieli obowiązku realizować z uczniami podstawy programowej. Od jutra muszą dbać o to, by dzieci zdobyły wiedzę tak, jakby siedziały w ławkach.
Po opublikowaniu rozporządzenia na ministra edukacji posypały się gromy, że zostawił szkoły z problemem. Ja tymczasem sądzę odwrotnie − rozporządzenie przyjęte w takiej formie to najlepsze, co szef MEN mógł w tej sytuacji zrobić (przynajmniej jeśli chodzi o uczniów szkół podstawowych i liceów). Dlaczego?
Dalej autorka artykułu, red. Anna Wittenberg, komentuje ostatnie ostatnie tygodnie pracy nauczycieli i ich dyrektorów. Między innymi pisze o tym, że w konsekwencji najnowszego rozporządzenia z 20 marca, przed dyrektorami stoi teraz trudne zadanie: muszą ustalać z każdym nauczycielem, jaką porcję materiału w każdym kolejnym tygodniu mają opanować uczniowie, a także określić formy kontaktu tychże z rodzicami i uczniami.
Anna Wittenberg przypomina, że – jak napisano o tym w komentarzu do tego rozporządzenia – sposoby które wybierze szkoła mają uwzględniać możliwości uczniów, ich sytuację rodzinną, a także zalecenia medyczne, dotyczące korzystania z ekranów. W artykule podjęty został także problem bardziej generalny – aby MEN wreszcie uwierzył, że im mniej ingerencji ministra w autonomię szkół (na co, jak widać – stawia resort w czasie pandemii) to lepiej, bo jeśli to wierzy w czasie pandemii że właśnie dyrektorzy szkół najlepiej poradzą sobie z organizacją nauczania na odległośc, to tym bardziej powinien w to uwierzyć, gdy epidemia przeminie i powróci normalność.
Artykuł Anny Wittengerg „Zamiast armii mamy wspaniałą partyzantkę” – TUTAJ
Zobacz także dziś zamieszczony w „Gazecie Prawnej” artykuł Artura Radwana „Niepewne pensje nauczycieli. Wciąż nie ma jednoznacznych regulacji, jak płacić” – TUTAJ
Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl
Screen z pilu na Yoy Tube [www.youtube.com]
Agnieszka Kuźba – autorka programu „Ruch w naturze – zielona godzina”, przedszkolanka z 30-letnim stażem, pracująca w Przedszkolu Samorządowym w Piekoszowie (gmina w powiecie kieleckim woj. świętokrzyskie), zamieściła dziś na swoim fejsbukowym profilu długi tekst, w którym podzieliła się z czytelnikami wieloma spostrzeżeniami, refleksjami i trafnymi uwagami, w związku z sytuacją oświaty w czasie epidemii koronawirusa. Dla zachęty – poniżej zamieściliśmy jedynie kilka wybranych fragmentów tego tekstu, odsyłając do jego pełnej wersji, skopiowanej w wersji PDF. Pogrubienia fragmentów – redakcja OE:
Obejrzałam wczoraj kilka lajwów, wyczytałam światowe newsy i… Jeśli nie będzie w terminie egzaminów dla ósmoklasistów i maturzystów w terminie to co? No co ? Świat się nie skończy.
Czy ktoś mógłby wreszcie jasno i uczciwie wyartykułować prawdziwe priorytety dotyczące uczniów wszystkich szczebli ? Dla mnie tym priorytetem jest zdrowie – zarówno fizyczne jak i psychiczne. Koniec. Nie ma innych.
Czy ktoś pomyślał co z dziećmi, które były w szkołach dożywiane? Czy ktoś pomyślał co z dziećmi z rodzin wielodzietnych z jednym komputerem? Czy ktoś pomyślał co z nauczycielami – postawionymi na świeczniku naprzeciwko rodziców, którzy nie mogą pracować on-line bo muszą … uczyć dzieci ? Czy ktoś pomyślał, że i nauczyciele mogą nie mieć dostępu do sieci a ich przemieszczanie się po pół wiadra internetu – zwłaszcza, że większość poprzez pesel pozostaje w grupie wysokiego ryzyka – jest niewskazane? […]
Konsternacja. Złość. Rozczarowanie. Tak można określić emocje nauczycieli po ostatnim wystąpieniu ministra edukacji i po opublikowaniu rozporządzenia o zdalnym nauczaniu.
Językoznawcy twierdzą, że język posiada funkcję magiczną – gdy za pomocą słów mówiący stara się kreować otaczającą go rzeczywistość – temu służą zaklęcia, życzenia czy przekleństwa. Do tej kategorii dołączyły też właśnie wypowiedzi ministerstwa edukacji.
92 proc. polskich szkół uczy zdalnie – słyszymy od ministra Piontkowskiego. A rzesze nauczycieli zmagających się z brakiem sprzętu – własnego i uczniów, brakiem dostępu do Internetu, brakiem wiedzy na temat narzędzi, których mogą użyć, brakiem szkoleń i wsparcia – wybuchają pustym śmiechem.
Cóż jednak po tym, kiedy dla ministra nauczyciele to motłoch, który potrafi jedynie strajkować i ubiegać się o wyższe wynagrodzenie – jak motywująco przemówił do nas nasz ministerialny zwierzchnik w TVP 17 marca.
„Mam do Pana ogromną prośbę – pisze do ministra Piontkowskiego nauczycielka w liście opublikowanym na portalu NIE dla chaosu w szkole. – od 12 marca organizuję przez Internet lekcje dla moich uczniów i apeluję o to, by mi nie przeszkadzano. (..) Ludźmi trzeba umieć zarządzać. Pan niestety demotywuje”.
Demotywują wysyłane codziennie przez kuratorium ankiety – wpadają do naszych skrzynek koło godz. 22 w nocy i grożą placem, że należy się nimi zająć do 10 rano. W tym czasie trzeba również opracować system oceniania dostosowany do nowych warunków, przystosować program do zdalnej realizacji, a także opracować system zdalnej klasyfikacji. Hojną ręką dano na to szkołom dwa dni. Oczywiście, jak już wypełnią wszystkie ankiety.
Czy szkołom się pomaga? Poza udostępnianiem dość zgrzebnych ministerialnych e-podręczników – nie. Cały wkład ministerstwa w realizację zdalnej nauki to rozporządzenie.
Foto: www.edunews.pl
Wczoraj, na portalu EDUNEWS, zamieszczono artykuł Sylwii Żmijewskiej–Kwiręg, która jest dyrektorem programowym w Centrum Edukacji Obywatelskiej, ale której tekst „Rodzica doświadczenia z czasowej edukacji domowej” – jak to zadeklarowała w tytule – napisany jest z punktu widzenia tej właśnie roli. Zamieściliśmy ten tekst w całości – wycięcie choćby kilku fragmentów byłoby przestępstwem. Pogrubienia fragmentów tekstu – redakcja OE:
Dziś piszę jako rodzic. Jak pewnie wielu i wiele z nas pracuję zdalnie (pełny etat), tym razem mąż jest na tzw. zasiłku opiekuńczym (przy dwulatku praca dwojga rodziców jest raczej niemożliwa), a dwójka nastolatków miota się między obowiązkami szkolnymi i domowymi a cudownie rozmnożonym wolnym czasem…
Za nami kolejny dzień, w którym na nowo uczymy się zarządzać domową przestrzenią (wydawało się, że całkiem sporą), zasobami (do tej pory nie narzekaliśmy), czasem (zawsze było go za mało na bycie razem) i… emocjami. Nie napiszę nic odkrywczego – nie jest to łatwe.
Nasze codzienne wyzwania: W którym pokoju odbywa się praca własna dzieci i zdalna – dorosłych? Jak podzielić się komputerem, by każdy mógł zrealizować postawione przed nami zadania? Jak dawać nieustannie dzieciom uwagę, a jednocześnie prowadzić zdalną rozmowę, pisać artykuł, wysyłać „bardzo ważny email”? Kiedy odpowiadać na pytania córki o czasownik niedokonany lub wytłumaczyć zadanie z matematyki? I co odpowiedzieć na bardziej skomplikowane pytanie ósmoklasisty z fizyki czy chemii? Jak zresetować tatę, który po kilku godzinach zabawy z dwulatkiem ma zwyczajnie dość? Co zrobić, gdy słyszysz za ścianą „Gdzie, mama, moja…?”
To nie skarga, tylko relacja z domu, który przestawia się wciąż na niecodzienny tryb. Opisuję ją, by uwolnić nas wszystkich (w tym siebie, jako rodzica) od myślenia, że da się przełożyć jeden do jednego czas do tej pory spędzany w szkole na czas edukacji zdalnej; że wystarczy zaplanować jak najwięcej typowych zadań szkolnych, a nawet nie zauważymy, że przez kilkanaście dni nie było nas w szkole; że uda się nauczycielom poprzez zadania online zmobilizować dzieci do siedzenia nad książką przy domowym biurku dłużej niż dwie godziny dziennie; że oto w trzy dni nauczymy nasze dzieci korzystać świadomie z bogactwa Internetu; że w mig nauczymy ich współpracować online na szkolnych, nie towarzyskich zasadach.
Nie da się. I nie musi. Możemy już zrobić bilans zysków i strat (zwłaszcza jeśli potrwa to dłużej), ale ja wolę myśleć o tym, że jest to przede wszystkim okazja do tego, by szukać innych sposobów na rozwijanie (się) i innych. W końcu doświadczamy niezwykłego czasu, który domaga się niezwykłych rozwiązań.
Szukajmy zatem – przy wsparciu nowych technologii, ale nie tylko. Pomyślmy szerzej o tym, kiedy i jak się uczymy? Pewnie rozwiązań jest tyle, ile dzieci i ich potrzeb, naszych dorosłych kontekstów i warunków. Ja mogę podzielić się tym, co u nas trochę działa.
Foto: www.google.com
Prezes ZNP Sławomir Broniarz w studiu Radia TOK FM mówił o aktualnej sytuacji w szkołach
Na stronie tygodnika „Głos Nauczycielski” zamieszczono wczoraj informację o wystąpieniu prezesa Sławomira Broniarza w Radiu TOK FM. Oto obszerne fragmenty tego materiału. Podkreślenia i pogrubienia tekstu – OE:
[…] Prezes Związku zwrócił uwagę na problemy prawne, jakie pojawiły się po źle napisanym rozporządzeniu MEN w sprawie funkcjonowania szkół w czasie epidemii koronawirusa. Dokument ten bowiem wyklucza prowadzenie zdalnego nauczania.
–Sprawa nie dotyczy jednak tylko dobrze napisanego prawa, ale stworzenia faktycznych możliwości zdalnego nauczania i tego, co jest wąskim gardłem – kwestii technicznych, sprzętowych. Staniemy tu przed ogromnym wyzwaniem. To sprawdzian, na ile szkoła jest nowoczesna także w postaci sprzętu, wyposażenia, pewnej mentalności. To wyzwanie dla nas wszystkich, nie tylko nauczycieli – zauważył Sławomir Broniarz.
Przypomniał, że nie tylko wielkie koncerny informatyczne posiadają różnego rodzaju platformy do pracy zdalnej z uczniami, ale także nauczyciele na własną rękę stworzyli narzędzia do zdalnego komunikowania i kształcenia. Problemem jest jednak czas, w jakim szkoła miałaby się przestawić na nowy model nauczania. – Wszystko stało się nagle, zostaliśmy zaskoczeni rozmiarem, skalą oczekiwań co do tego, że z XIX wieku przeskoczymy w XX wiek. Tu nie chodzi tylko o sam przekaz wiedzy. Tu chodzi o cały proces dydaktyczny – to ocena, sprawdzian, klasyfikowanie, promowanie do następnej klasy. Musimy przejść na zupełnie inny model edukacji – wyjaśnił szef rządu.
Spora grupa, kilkaset tysięcy rodziców, przechodzi obecnie na pracę online. Nagle okazuje się, że nie ma w domach sprzętu do wykonywania takiej pracy i jednocześnie kształcenia dzieci. Sprawy pozornie prozaiczne urastają do rangi ogromnego problemu. Musimy tu podjąć jakieś decyzje. Szkoła powinna w krótkim czasie zorientować się, kto może, a kto nie może mieć dostęp do łączy zarówno po stronie nauczycieli jak i uczniów. Nie można zebrać nauczycieli w szkole i powiedzieć im: “edukujcie online”, bo nie wszystkie szkoły mają taką możliwość – dodał.
Prezes ZNP uważa, że “nikogo nie możemy wykluczyć w tym przedsięwzięciu”. – Łańcuch jest tak silny, jak silne jest jego najsłabsze ogniwo – zauważył.
{…] Dziś wieczorem „Gazeta Prawna” zamieściła artykuł, w którym przekazała podstawowe informacje o najnowszych decyzjach podjętych przez Rząd. Oto jego fragmenty dotyczące edukacji – podkreśenia i pogrubienia tekstu – OE:
–Wprowadzamy stan epidemii – zapowiedział na konferencji Mateusz Morawiecki. Dowiedz się, co to oznacza, oraz jakie zmiany zapowiedzieli premier Mateusz Morawiecki, minister zdrowia Łukasz Szumowski oraz szef MEN Dariusz Piontkowski. […]
LEKCJE ODWOŁANE DO ŚWIĄT WIELKANOCNYCH
Podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu lekcji do Świąt Wielkiejnocy; to trudna decyzja, ale potrzebna, żeby nie doszło do rozprzestrzeniania się koronawirusa – zapowiedział również premier Mateusz Morawiecki. „Podjęliśmy decyzję o wstrzymaniu lekcji do Świąt Wielkiejnocy. To trudna decyzja, ale ważna i potrzebna, żeby nie doszło do bardzo szerokiego rozprzestrzeniania się koronawirusa” – przekazał na konferencji prasowej szef rządu.
Zgodnie z kalendarzem roku szkolnego 2019-2020 przerwa w nauce z okazji Świąt Wielkanocnych ma potrwać od 9 do 14 kwietnia.[…]
REALIZACJA PODSTAWY PROGRAMOWEJ OD 25 MARCA
Minister edukacji na konferencji prasowej wskazywał z kolei, że obecnie nauczanie zdalne realizuje ponad 90 proc. polskich szkół. „Mimo tego, że dotąd nie było często narzędzi do tego, aby przeprowadzić nauczanie na odległość, ono odbywa się w przytłaczającej większości polskich szkół. Ponad 90 proc. polskich placówek rozpoczęła, bądź już kontynuuje od co najmniej kilku dni, nauczanie na odległość, różnymi metodami” – mówił Piontkowski.
Przyznał, że do tej pory działania dotyczące nauki zdalnej „były w dużej mierze działaniami niesystematycznymi”. „One miały przede wszystkim sprawdzić, czy jest to możliwe do zrobienia” – powiedział Piontkowski.
Zaapelował do nauczycieli, aby „zważali, jak dużą porcję wiedzy chcą swoim podopiecznym przekazać”. „Trzeba brać pod uwagę, że nie każdy uczeń ma dostęp do szybkiego internetu, czy nie zawsze ma najnowszy komputer. Stąd trzeba dostosować metody pracy, ilość materiałów przesyłanych do uczniów do ich możliwości psychofizycznych i uwzględnić to, że z tego samego sprzętu mogą korzystać ich siostry, czy bracia, bądź rodzic, który akurat pracuje zdalnie” – zaznaczył szef MEN.
Wyraził nadzieję, że te decyzje pozwolą nie tylko efektywnie wykorzystać czas na naukę, ale pozwolą też na zachowanie więzi szkolnej. Minister podziękował nauczycielom, rodzicom i uczniom za zastosowanie się do izolacji.[…]
Cały artykuł „Rząd wprowadza stan epidemii. Lekcje odwołane aż do świąt” – TUTAJ
Źródło: www.gazetaprawna.pl
Dziś portal OKO.press zamieścił obszerny artykuł Antona Ambroziaka zatytułowany „Kakofonia Piontkowskiego groźna dla zarobków nauczycieli”. Oto jego obszerne fragmenty – pogrubienia i podkreślenia – redakcja OE:
Zamknięcie szkół z powodu koronawirusa i chaos informacyjny MEN w kwestii nauczania zdalnego sprawia, że nauczyciele nie mogą być pewni czy dostaną pieniądze za nadgodziny, które w polskim systemie edukacji nie tylko reperują budżety samych pracowników, ale też odraczają moment paraliżu polskiej szkoły w związku z pogarszającą się sytuacją kadrową. […]
11 marca 2020 resort kierowany przez ministra Dariusza Piontkowskiego opublikował rozporządzenie o „czasowym zawieszeniu zajęć dydaktyczno-wychowawczych”, co dokładnie oznacza zawieszenie realizacji podstawy programowej.
MEN w wytycznych dla dyrektorów i organów prowadzących, poinformował, że nie muszą w tym czasie wypłacać dodatku za pracę w warunkach trudnych i zajęcia ponadwymiarowe.
Gdyby tak było, nauczyciele zmianę odczuliby boleśnie, bo niskie zarobki pracowników oświaty są w Polsce rekompensowane właśnie nadgodzinami. Mało kto pracuje jedynie na 18-godzinnym pensum, większość przedmiotowców, szczególnie w miastach, nawet po 24-25 godzin.
Foto: www.dziennikwschodni.pl
Dr Barbara Ostrowska, nauczycielka psychologii i teorii wiedzy w programie dyplomowym matury międzynarodowej w liceum Paderewski w Lubliniew trakcie czwartkowego sprawdzianu on-line z psychologii. W tle (na ekranie monitora) uczniowie piszący sprawdzian.
Wczoraj zamieściliśmy „serial z różnych źródeł” na temat zdalnej pracy nauczycieli z uczniami, prowadzonej podczas przerwy w pracy szkół, spowodowanej stanem zagrożenia epidemicznego. Kontynuując ten kierunek poszukiwań wytropiliśmy kilka innych tekstów na ten sam temat – wszystkie pochodzą od znanych nam autorów.
Na początek cytat z Belferbloga – post Dariusza Chętkowskiego z 15 marca, zatytułowanego „Lekcja wychowawcza na odległość” :
Dyrektorzy zapowiedzieli, że nauczanie online trzeba będzie udowodnić. Nauczyciele rzucili się więc do zadawania prac dzieciom. Wszystko po to, aby było co wpisać w tabele. Bo tabele będą podstawą wypłaty wynagrodzenia. Jak widać, koronawirus nie tknął biurokracji. Jest odporna na wszelkie kataklizmy.
Część uczniów wzięła się do pracy i robi to, co każą nauczyciele. Jednak sporo osób potrzebuje czegoś innego niż lawina zadań ze wszystkich przedmiotów. Niektórzy chcą kontaktu wychowawczego, troski nie o oceny, wiedzę i umiejętności, lecz o stan ducha. I właśnie przesłanie paru ciepłych słów, nawiązanie dialogu z uczniami, pocieszenie, uspokojenie itd. mogą być ważniejsze niż kolejna porcja zadań do wykonania.
Część uczniów wzięła się do pracy i robi to, co każą nauczyciele. Jednak sporo osób potrzebuje czegoś innego niż lawina zadań ze wszystkich przedmiotów. Niektórzy chcą kontaktu wychowawczego, troski nie o oceny, wiedzę i umiejętności, lecz o stan ducha. I właśnie przesłanie paru ciepłych słów, nawiązanie dialogu z uczniami, pocieszenie, uspokojenie itd. mogą być ważniejsze niż kolejna porcja zadań do wykonania.
Zresztą nie wiem, kto komu pomaga. Tak mnie w piątek dusiło coś w piersiach, taką miałem zmorę, wręcz niechęć do wszystkich i do wszystkiego, aż w końcu parę pocieszających słów przesłał mi uczeń. W sumie racja, mój drogi, nie będziemy karmić potwora biurokracji. Pogadamy sobie o duperelach, pożartujemy i pośmiejemy się, a biurokraci niech się martwią, czy jest to zgodne z podstawą programową. My to mamy gdzieś – zob. TUTAJ
Źródło: www.chetkowski.blog.polityka.pl
Tego samego dnia Chrystian Ostrowski zamieścił na swym fejsbukowym profilu obszerny tekst, zatytułowany „List do ucznia”. Oto jego początek i zakończenie:
Wiem, że świat wielu z Was runął w gruzach lub stanął w miejscu, i nie bardzo wiecie o co chodzi, gdyż zdarzyło się to pierwszy raz w Waszym życiu tak, jak w moim. Nasze głowy pełne są myśli, rozkmin i dylematów. Szukamy granic pomiędzy wiarą, a rozumem. Setki pytań bez odpowiedzi i setki ludzi, od których daremnie ich oczekujemy. Boicie się o zdrowie i życie Wasze i Waszych bliskich, i z niepokojem słuchacie wiadomości. To chyba największa lekcja życia, jaką kiedykolwiek od niego dostałem i Wasza z pewnością również.
Wiem, że wkurzacie się nie mogąc wyjść na imprezę, siłownię czy do klubu. Że szlag Was trafia z powodu odwołanych osiemnastek. Że cholera Was bierze, bo wiele wydarzeń, na które razem czekaliśmy, zostało odwołanych i nie wiemy jak długo to będzie trwało. Że może obawiacie się jak będzie wyglądał dalej rok szkolny, szczególnie Wy – maturzyści. Niektórzy nagle nie wiedzą co zrobić z czasem, którego wolność ogranicza pracujący ponad normę mózg i zalecenia do pozostania w domu. Rozumiem Wasz wewnętrzny bunt i pytania ‘dlaczego?!’.
Tymczasem możliwe, że właśnie otrzymujecie największą LEKCJĘ odpowiedzialności, miłości i życia w ogóle. Lekcję, której nigdy nie da Wam żadna szkoła. Która jest ważniejsza od całej głupiej podstawy programowej, od testów, egzaminów, ocen i matury. Lekcję, która uczy jak być CZŁOWIEKIEM i co najważniejsze – nie w teorii, nie z podręcznika, nie z lektur, które trąbią o tym od lat, ale w praktyce, tu i teraz. To już nie jest tylko przerabianie ‘Dżumy’ Alberta Camus i pisanie esejów na temat różnych postaw w obliczu zagrożenia w celu zaliczenia i otrzymania oceny. To nie jest sprawdzian wiedzy ze znajomości lektur. To jest sprawdzian z życia. Z człowieczeństwa, odpowiedzialności, empatii. To jest głębokie studium psychologiczne na temat różnych postaw ludzi począwszy od tych mających wszystko totalnie w dupie, poprzez tych panikujących w supermarketach, tych zatroskanych o los swoich rodzin i innych, na tych ryzykujących swoim własnym życiem skończywszy. Ocenę z tej lekcji wystawi Wam życie. […]
Foto: Robert Robaszewski / Agencja Gazeta [www.wyborcza.pl]
Proponujemy dziś „serial z różnych źródeł” na temat zdalnej pracy nauczycieli z uczniami, prowadzonej podczas przerwy w pracy szkół, spowodowanej stanem zagrożenia epidemicznego.
Na początek – co w tej sprawie proponuje MEN:
[…] Każdego dnia, na stronie tvp.vod.pl w godzinach 9.00-13.00 w sekcji „eSzkoła” uczniowie i nauczyciele będą mogli znaleźć wartościowe materiały dotyczące wybranego zagadnienia. Na początek Telewizja Polska proponuje wirtualne zwiedzanie Muzeum Powstania Warszawskiego.
W czwartek, 19 marca br. podczas wirtualnych zajęć w Muzeum Powstania Warszawskiego dzieci i młodzież będą mogli m.in. porównać zdjęcia okolic Dworca PKP Śródmieście wykonane w czasie Powstania Warszawskiego z fotografiami zrobionymi tuż po wojnie, poznać historię Szpitala Ujazdowskiego, który odegrał ważną rolę podczas Powstania, czy poznać sylwetkę Eugeniusza Lokajskiego – słynnego fotografa powstańczej Warszawy. Ważnym elementem lekcji on-line będą spotkania z ekspertami i wolontariuszami muzeum, a także ze świadkami historii, m.in. Anną Trzeciakowską. […]
Przypominamy również, że Ministerstwo Edukacji Narodowej wspólnie z Ministerstwem Cyfryzacji, Zespołem GovTech Polska i instytucjami publicznymi przygotowało rekomendacje dotyczące materiałów edukacyjnych do wykorzystania przez nauczycieli i dyrektorów szkół.
Epodreczniki.pl, podręcznik internetowy „Włącz Polskę”, portale edukacyjne Instytutu Pamięci Narodowej czy Biblioteka Cyfrowa Ośrodka Rozwoju Edukacji to strony, które mogą być wykorzystywane do zdalnej pracy z uczniami w okresie zawieszenia zajęć dydaktyczno-wychowawczych. Więcej informacji na stronie internetowej MEN.
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja
A teraz ten sam problem, ale z innego punktu widzenia – portalu Prawo.pl:
Promowana podczas przerwy w szkołach zdalna praca z uczniami to na razie wolna amerykanka, bo nie ma póki co zasad, które określałyby, ile zadań ma otrzymywać uczeń dziennie, jak je oceniać i czy potem oceny te wpłyną choćby na promocję do następnej klasy. Wszystko zależy od dyrektora, choć MEN obiecuje wydać rozporządzenie w tej sprawie. […]
Co dyrektor, to patent na zdalne nauczanie










