W piątek, 29 maja 2026 r., Sejm uchwalił ustawę o prawach i obowiązkach ucznia, wprowadzając do projektu szereg zmian uwzględniających postulaty związków zawodowych, organizacji młodzieżowych oraz środowisk dyrektorskich.

 

Najważniejsze zmiany przyjęte przez Sejm obejmują:

 

>odroczenie obowiązku tworzenia szkolnych rzeczników praw uczniowskich do 1 września 2028 r. Do tego czasu ich powołanie będzie miało charakter fakultatywny. Zmiana ta odpowiada na postulaty związków zawodowych i organizacji zrzeszających dyrektorów szkół;

 

>odformalizowanie procedury wymierzania kary uczniom poprzez wyłączenie reżimu decyzji administracyjnej dla wszystkich kar przewidzianych w ustawie, z wyjątkiem skreślenia z listy ucznia oraz przeniesienia do innej szkoły. Rozwiązanie to zostało pozytywnie zaopiniowane przez Ministerstwo w odpowiedzi na zgłaszane postulaty środowisk oświatowych;

 

>wprowadzenie ustawowego katalogu wymogów dla fakultatywnie powoływanych gminnych i powiatowych rzeczników praw uczniowskich – na wniosek organizacji młodzieżowych;

 

>skrócenie okresu przechowywania w aktach osobowych ucznia informacji o nałożonej karze z 3 lat do 1 roku – również na wniosek organizacji młodzieżowych;

 

>wyłączenie obowiązku tworzenia rad szkół i placówek w szkolnictwie niepublicznym – zgodnie z postulatami tego środowiska.

 

Celem wprowadzanych zmian jest wypracowanie kompromisowego rozwiązania, które realnie wzmocni ochronę praw uczniów oraz uporządkuje obecny, rozproszony system regulacji w tym zakresie.

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej konsekwentnie uwzględnia głos wszystkich interesariuszy – związków zawodowych, organizacji dyrektorskich (w szczególności Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty) oraz organizacji młodzieżowych (m.in. Fundacji Varia Posnania, Polskiej Rady Organizacji Młodzieżowych, Stowarzyszenia Precedens, Stowarzyszenia Kogutorium i Stowarzyszenia Umarłych Statutów).

 

Obecnie prawa i obowiązki ucznia są rozproszone w wielu aktach prawnych, co powoduje trudności interpretacyjne zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli. Ustawa porządkuje ten stan poprzez:

 

-przeniesienie katalogu praw i obowiązków ucznia na poziom ustawowy,

 

-wprowadzenie katalogu działań wychowawczych i kar wraz z procedurami ich nakładania, przy zachowaniu zasady pierwszeństwa działań wychowawczych,

 

-utworzenie systemu ochrony praw uczniowskich, obejmującego:

 

1)Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich (powoływanego na 4-letnią kadencję),

 

2)wojewódzkich rzeczników praw uczniowskich działających przy kuratorach oświaty,

 

3)fakultatywnych rzeczników na poziomie gmin i powiatów,

 

4)fakultatywnych – do 1 września 2028 r. – szkolnych rzeczników praw uczniowskich,

 

wprowadzenie obowiązku powoływania rad szkół i placówek w szkolnictwie publicznym (z odroczeniem do 1 września 2028 r. oraz wyjątkami wynikającymi ze specyfiki organizacji pracy np. szkół przyszpitalnych),

 

-uporządkowanie sytuacji prawnej uczniów pełnoletnich, w szczególności w zakresie dostępu do ocen i usprawiedliwiania nieobecności,

 

-nakazanie podawania powodu przy usprawiedliwianiu nieobecności ucznia, z poszanowaniem prywatności ucznia (bez obowiązku ujawniania danych nadmiernych i wrażliwych), przy zachowaniu autonomii szkół co do trybu, terminu i formy.

 

Projekt ustawy był przedmiotem szerokich konsultacji społecznych, w ramach których zgłoszono około 700 uwag i opinii – wiele z nich zostało uwzględnionych. Dodatkowo, w okresie od 26 stycznia do 28 lutego 2026 r., za pośrednictwem Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej przeprowadzono badanie ankietowe wśród uczniów i nauczycieli, które potwierdziło znaczące poparcie dla proponowanych rozwiązań.

 

W ocenie ogólnej projektu niemal 18 400 uczniów i nauczycieli wyraziło następujące zdanie:

 

-46,65% respondentów oceniło projekt pozytywnie,

 

-13,76% – negatywnie,

 

-39,58% nie miało zdania.

 

Wśród tylko nauczycieli z kolei:

 

-48,55% oceniło projekt pozytywnie,

 

-15,46% – negatywnie,

 

-35,98% nie miało zdania.

 

Wyniki te wskazują na wyraźną przewagę ocen pozytywnych nad negatywnymi, zarówno wśród ogółu respondentów, jak i w samej grupie nauczycieli.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

x           x            x

 

Głosowało – 426 posłów.

 

Za – 234     Przeciw – 192      Wstrzymało się – 0      Nie głosowało – 34

 

 

Kto jak głosował    –  TUTAJ

 

 

Tekst Ustawy o prawach i obowiązkach ucznia uchwalonej  29 maja 2024 r. przez Sejm RP: 

 [jeszcze nie podano – SPRAWDŹ]

 

 

 

 



Profesor Bogusław Śliwerski zamieścił wczoraj na blogu „Pedagog” informację o konferencji naukowej na AAM w Poznaniu, ale powinni ją przeczytać wszyscy, którym bliska jest szkoła i to co tam się dzieje, Ale przede wszystkim ci, którzy – ze szczebla władzy (politycznej) – od lat tę szkołę próbują nam urządzać:

 

 

Potencjał pedagogiki szkolnej, czyli czego nie wolno zgubić w debacie o polskiej szkole

 

 

Już po raz drugi Dziekan Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu prof. UAM dr hab. Waldemar Segiet zorganizował niezwykle ważną debatę naukową pod cyklicznym już hasłem „Potencjał pedagogiki szkolnej„. Znakomita organizacja ogólnopolskiej konferencji, dynamika i dyscyplina wystąpień plenarnych i w sekcjach pozostawia w każdym z uczestników potrzebę ponownego spotkania, zapewne za rok, kiedy zostaną opracowane wyniki  kolejnych badań naukowych.

 

Debatę otworzyło wprowadzenie, które precyzyjnie ukierunkowało strukturę wystąpień w trzech sekcjach: Dydaktyka – elastyczność, relacje i jakość; Wychowanie – normy, granice i autonomia oraz Przywództwo edukacyjne – roztropność, odpowiedzialność i demokracja.

 

O polskiej szkole mówi się dziś dużo, ale nie zawsze mówi się o tym, co najważniejsze. Dyskutujemy o podstawach programowych, egzaminach, cyfryzacji, finansowaniu, awansie zawodowym nauczycieli, nadzorze pedagogicznym i kolejnych reformach. Wszystko to jest istotne, lecz łatwo zasłania pytanie bardziej podstawowe: czym szkoła ma być w społeczeństwie, które samo coraz częściej nie wie, jakiego człowieka chce wychowywać?

 

To właśnie dlatego pytanie o potencjał pedagogiki szkolnej nie jest pytaniem wyłącznie akademickim. Jest pytaniem o zdolność szkoły do zachowania własnego sensu. Jeśli szkoła zostanie sprowadzona do instytucji realizującej program, produkującej wyniki i obsługującej procedury, przestanie być przestrzenią edukacji w głębszym znaczeniu. Będzie działać, ale może przestać wychowywać. Będzie mierzyć, ale niekoniecznie rozumieć. Będzie organizować proces kształcenia, ale nie zawsze będzie tworzyć warunki rozwoju osoby.

 

Dlatego trzy pojęcia: dydaktyka, wychowanie i przywództwo edukacyjne wymagają dziś ponownego odczytania. Nie jako hasła konferencyjne, lecz jako trzy pola napięcia, w których rozstrzyga się przyszłość szkoły.

 

Dydaktyka nie może być jedynie techniką skutecznego przekazu. W każdej decyzji dydaktycznej ukryta jest jakaś wizja ucznia, nauczyciela, wiedzy i rozwoju. Inaczej uczy się wtedy, gdy widzi się w uczniu wykonawcę zadań, inaczej wtedy, gdy traktuje się go jako osobę zdolną do samodzielnego myślenia, dialogu i odpowiedzialności. W epoce platform, algorytmów, sztucznej inteligencji i edukacyjnych danych pytanie nie brzmi już tylko: jak uczyć skutecznie? Trzeba zapytać mocniej: jak uczyć tak, aby nie zgubić człowieka?

 

To jeden z najbardziej newralgicznych punktów polskiej debaty o szkole. Zbyt często wierzymy, że zmiana narzędzi oznacza zmianę edukacji. Tymczasem technologia może wspierać uczenie się, ale może też utrwalać powierzchowność, przyspieszenie i kontrolę. Jeśli dydaktyka nie zostanie zakorzeniona w refleksji antropologicznej i pedagogicznej, stanie się jedynie sprawniejszą organizacją aktywności ucznia.

 

Drugim polem jest wychowanie. W polskiej szkole często powraca ono w momentach kryzysu: gdy pojawia się przemoc, samotność uczniów, hejt, uzależnienia cyfrowe, spadek zaufania, obojętność lub agresja. Wtedy nagle odkrywamy, że szkoła nie może być tylko miejscem przekazywania wiedzy. Ale wychowanie nie jest dodatkiem do dydaktyki. Jest warunkiem jej sensowności.

 

Nie istnieje edukacja aksjologicznie pusta. Szkoła wychowuje także wtedy, gdy deklaruje neutralność. Wychowuje przez sposób traktowania uczniów, przez kulturę oceniania, przez relacje między nauczycielami, przez obecność lub brak rozmowy, przez reakcję na krzywdę, przez to, czy uczy odpowiedzialności za siebie i innych. 

 

Spór o wychowanie w Polsce nie powinien więc sprowadzać się do walki ideologicznej. Powinien dotyczyć pytania, jakie wartości są konieczne, aby szkoła pozostała wspólnotą, a nie tylko instytucją usługową.

 

Trzecim pojęciem jest przywództwo edukacyjne. W języku szkoły bywa ono zbyt łatwo utożsamiane z zarządzaniem. Tymczasem szkoła nie jest firmą, nauczyciel nie jest podwykonawcą, uczeń nie jest klientem, a dyrektor nie powinien być jedynie administratorem procedur.

 

Przywództwo w edukacji oznacza zdolność budowania wspólnoty odpowiedzialności. Wymaga odwagi decyzji, ale także wrażliwości na człowieka. Bez etosu staje się techniką zarządzania. Bez dialogu — hierarchią. Bez zaufania — kontrolą.

 

Polska szkoła znajduje się dziś pod silną presją zmiany. Zmienia się technologia, język komunikacji, struktura rodziny, relacje międzypokoleniowe, rynek pracy, kultura młodzieżowa i oczekiwania społeczne.

 

Nie każda zmiana jest jednak rozwojem. Nie każda innowacja jest pedagogicznie sensowna. Nie każda reforma wzmacnia szkołę. Dlatego pedagogika szkolna jest potrzebna nie po to, by komentować kolejne decyzje administracyjne, lecz po to, by pytać o ich sens, granice i skutki dla człowieka.

 

Największym zagrożeniem dla szkoły nie jest dziś sama technologia, pluralizm wartości ani nawet niepewność przyszłości. Największym zagrożeniem byłaby utrata zdolności pedagogicznego myślenia o szkole. Gdy tego zabraknie, dydaktyka stanie się instruktażem, wychowanie deklaracją, przywództwo zarządzaniem, a reforma — ruchem pozbawionym kierunku.

 

Potencjał pedagogiki szkolnej polega więc na czymś zasadniczym: na przypominaniu, że edukacja zaczyna się od człowieka, a nie od procedury;  od relacji, a nie od systemu;  od odpowiedzialności, a nie od wskaźnika. Właśnie o to warto dziś spierać się w Polsce najpoważniej. 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com/

 

x           x           x

 

 

Przy okazji zaproponuję do lektury  dzisiejszy tekst Profesora z bloga „Pedagog”:

 

„Uniwersytet – teatr, z którego uciekają widzowie”  –  TUTAJ

 



Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

MEN ujawniło kierunki polityki oświatowej. Tym będą żyły szkoły w roku szkolnym 2026/2027

 

MEN opublikowało „Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa” na rok szkolny 2026/2027. To dokument, który co roku wyznacza najważniejsze obszary pracy dla szkół, przedszkoli, nauczycieli i kuratoriów. Na jego podstawie planowane są m.in. działania nadzoru pedagogicznego, szkolenia czy kontrole w placówkach.

 

Wśród kierunków na rok szkolny 2026/2027 znalazły się zarówno kwestie związane z wdrażaniem Reformy26, zdrowiem psychicznym uczniów i bezpieczeństwem, jak i rozwijaniem kompetencji cyfrowych czy promocją kształcenia zawodowego.

 

Oto pełna lista priorytetów MEN:

 

1.Wspieranie przedszkoli i szkół we wdrażaniu zmian wynikających z Reformy26. Kompas Jutra, ukierunkowanych na tworzenie szkoły wymagającej, wspierającej i przyjaznej rozwojowi ucznia.

 

2.Szkoła miejscem budowania odporności społecznej – kształtowanie postaw patriotycznych, obywatelskich i prospołecznych oraz odpowiedzialności za bezpieczeństwo własne i innych.

 

3.Edukacja zdrowotna w szkole – promowanie zdrowego stylu życia, aktywności ruchowej oraz przygotowanie uczniów do odpowiedzialnych zachowań prozdrowotnych i udzielania pierwszej pomocy.

 

4.Promowanie higieny cyfrowej i aktywności off-line. Rozwijanie umiejętności bezpiecznego poruszania się w sieci i krytycznego myślenia, w tym odpowiedzialnego korzystania ze sztucznej inteligencji, a także korzystania z funkcjonalności i zasobów Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej.

 

5.Rozpoznawanie potrzeb dzieci i młodzieży z wykorzystaniem oceny funkcjonowania w środowisku przedszkolnym i szkolnym. Wspieranie przedszkoli i szkół w zakresie współpracy z rodzicami w procesie edukacji, pomocy psychologiczno – pedagogicznej i wychowania w celu zapewnienia spójności i skuteczności wsparcia udzielanego każdemu dziecku.

 

6.Profilaktyka uzależnień behawioralnych i przeciwdziałanie przemocy rówieśniczej. Wspieranie zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży oraz udzielanie pomocy w kryzysach psychicznych.

 

7.Wspieranie podejmowania świadomych decyzji edukacyjno-zawodowych, ze szczególnym uwzględnieniem doradztwa zawodowego i promocji kształcenia zawodowego. Upowszechnienie nowej oferty kształcenia zawodowego wypracowanej z branżami.

 

8.Wspieranie ciekawości i aktywności poznawczej uczniów poprzez promowanie kształcenia interdyscyplinarnego i pracy projektowej oraz wykorzystywanie oceniania kształtującego i informacji zwrotnej w pracy z uczniem.

 

To sprawdzą kuratorzy w szkołach. MEN wskazało obszary kontroli

 

W zadaniach z zakresu nadzoru pedagogicznego dla kuratorów oświaty znalazły się także konkretne obszary kontroli na rok szkolny 2026/2027. Dotyczą one m.in. funkcjonowania branżowych centrów umiejętności, organizacji obowiązku szkolnego i obowiązku nauki poza szkołą oraz wykorzystywania Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej w procesie dydaktycznym.

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl



Z kilkudniowym opóźnieniem udostępniam post, zamieszczony w miniony poniedziałek na fb-profilu Tomasza Tokarza. Kiedy przeczytacie, będziecie wiedzieli dlaczego uznałem, że muszę go upublicznić na OE:

 

 

Polska polityka od dekad toczy się w kółko, odtwarzając te same spory, te same podziały i te same twarze. Zadziwiające jest jednak to, że zjawisko to nie dotyczy wyłącznie samych polityków, lecz głęboko przenika pokolenie, które teoretycznie powinno wnosić świeżość – młodych Polaków. Zamiast własnego języka, własnych diagnoz i własnych marzeń o państwie, młodzież przejmuje gotowe narracje od ludzi, którzy swoją formację polityczną kończyli jeszcze w poprzednim ustroju lub tuż po jego upadku.

 

Idolami politycznymi młodych Polaków są dziś ludzie pięćdziesięcio- i sześćdziesięcioletni. Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Grzegorz Braun, Janusz Korwin-Mikke, Karol Nawrocki, Rafał Trzaskowski. Najmłodsi z nich też dawno przekroczyli 40. Adrian Zandberg czy Krzysztof Bosak, Mentzen już jest na granicy. Każdy z nich ukształtował swój światopogląd w zupełnie innych realiach historycznych, a mimo to, to ich słowa, ich frazy i ich obsesje wypełniają usta młodych komentatorów, youtuberów i aktywistów. Dwudziestoparolatek kibicujący Kaczyńskiemu używa jego słownika z lat dziewięćdziesiątych. Rówieśnik po drugiej stronie barykady powtarza retorykę Tuska jak katechizm. Młody zwolennik Korwina cytuje go z nabożeństwem, jakby obcował z prorokiem.

 

Dyskurs polityczny, który dociera do młodego pokolenia, jest więc w istocie dyskursem cudzym – przefiltrowanym przez doświadczenia transformacji, Solidarności, stanu wojennego, lustracji i okrągłego stołu. Tematy, które elektryzują starszych mentorów, są tematami z innej epoki. Smoleńsk, IV RP, rozliczenia z komunizmem, spór o kształt transformacji lat dziewięćdziesiątych – to nie są pytania, które pokolenie urodzone po roku 2000 powinno stawiać na pierwszym miejscu, a jednak stawia, bo ktoś starszy przekonał je, że to właśnie są pytania fundamentalne.

 

Co znamienne, nawet internet, który miał demokratyzować przestrzeń publiczną i dawać szansę nowym głosom, w Polsce stał się głównie tubą dla starszych autorytetów. Ziemkiewicz, Sakiewicz czy rozmaici publicyści ukształtowani w poprzedniej epoce mają na YouTube miliony wyświetleń, a ich treści konsumuje właśnie młoda widownia. Algorytmy wzmacniają tych, którzy już są znani, a znani są ci, którzy działają od lat. Nowe twarze, jeśli się pojawiają, najczęściej są jedynie bardziej temperamentalnymi wersjami swoich mistrzów.

 

Tymczasem polska młodzież w swej masie pozostaje politycznym echem. System, w którym dorasta, nigdy nie zadał jej pytania o własne zdanie. Zaproponował gotowe odpowiedzi, gotowe obozy i gotowych bohaterów. A ona, jak każde pokolenie zostawione bez własnej przestrzeni, przyjęła to, co jej podano.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/tomasztokarzIE/

 

 

 



Oto fragmenty zamieszczonej dzisiaj na stronie MEN informacji o kolejnym projekcie w ramach  „Kompasu Jutra”:

 

 

Program „Pracownie Kompas Jutra” przewiduje 200 mln zł na wyposażenie i doposażenie szkolnych pracowni do prowadzenia zajęć przyrody oraz zajęć praktyczno-technicznych w szkołach podstawowych, szczególnie w mniej zamożnych gminach. Środki mają trafić do organów prowadzących szkoły podstawowe oraz publiczne placówki doskonalenia nauczycieli, aby przygotować nowoczesne pracownie do wdrażania nowych zajęć przyrody i zajęć praktyczno-technicznych zgodnie z Reformą 26. Kompas Jutra. […]

 

Program ma wesprzeć organy prowadzące szkoły podstawowe oraz publiczne placówki doskonalenia nauczycieli w tworzeniu nowoczesnych pracowni przyrody i zajęć praktyczno‑technicznych. Wsparcie będzie kierowane przede wszystkim do szkół podstawowych działających w gminach o najniższym indywidualnym wskaźniku zamożności, ze szczególnym uwzględnieniem uczniów klas IV-VI. Dotacja z budżetu państwa może pokryć do 80% kosztów zadania, przy co najmniej 20% wkładzie własnym organu prowadzącego.

 

Od 1 września 2026 r. sukcesywnie w klasach IV-VI szkoły podstawowej wprowadzane będą zajęcia przyrody w wymiarze 3 godzin tygodniowo w każdej klasie oraz nowe zajęcia praktyczno‑techniczne w zwiększonym wymiarze 2 godzin tygodniowo, zamiast dotychczasowej techniki. Program ma zapewnić szkołom zaplecze dydaktyczne niezbędne do pełnej realizacji nowej podstawy programowej w zakresie zajęć przyrody i zajęć praktyczno‑technicznych oraz prowadzenia eksperymentów, obserwacji, badań i zajęć praktycznych.

 

Programie wskazano przykładowe listy wyposażenia, które można kupić ze środków „Pracowni Kompas Jutra”. Szkoły będą mogły doposażyć pracownie m.in. w mikroskopy z zestawem preparatów, globusy, mapy fizyczne i polityczne Polski oraz świata, małe stacje pogody, zestawy skał i minerałów, a także pomoce do doświadczeń, takie jak pipety, termometry, wagi, zestawy soczewek i magnesów. Przewidziano też wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa i organizacji pracy – apteczki ścienne, myjki do oczu, fartuchy i okulary ochronne dla uczniów i nauczycieli oraz wózki i pojemniki ułatwiające przechowywanie sprzętu.

 

Program obejmuje także publiczne placówki doskonalenia nauczycieli (PDN), które odgrywają kluczową rolę we wdrażaniu Reformy 26. Kompas Jutra. Wsparcie finansowe przewidziane dla PDN może być przeznaczone na zakup sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych do prowadzenia zajęć przyrody lub zajęć praktyczno‑technicznych z myślą o szkoleniu nauczycieli szkół podstawowych. Chodzi o wyposażenie pracowni w PDN w taki sposób, aby nauczyciele mogli, w warunkach zbliżonych do szkolnych, praktycznie ćwiczyć prowadzenie zajęć zgodnie z nową podstawą programową: realizować eksperymenty, doświadczenia, zajęcia konstrukcyjne i projektowe, zanim wdrożą je w swoich szkołach.[…]

 

 

Cały tekst „200 mln zł na nowe pracownie w szkołach”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

x           x           x

 

A tak ten rozłożony na 4 roczne raty program przedstawiono na „Portalu dla Edukacji” (fragmenty tekstu i link do pełnej wersji):

 

 

Szkoły będą uczyć przyszywania guzików i wbijania gwoździ. MEN da pieniądze na pracownie

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej przekaże 200 mln zł na wyposażenie pracowni przyrodniczych i pracowni do zajęć praktyczno-technicznych w szkołach podstawowych. Uczniowie mają się w nich uczyć umiejętności potrzebnych do codziennego życia, takich jak przyszycie guzika, wyprasowanie koszuli czy przybicie gwoździa.

 

Przyroda ma być przedmiotem, w którym w większym stopniu stawiamy na doświadczenie, a na zajęciach praktyczno-technicznych na działania praktyczne codziennego życia – powiedziała wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer.

 

Mniej zamożne gminy dostaną 200 mln zł na wyposażenie pracowni w szkołach. Kwota dotacji wyniesie od 10 do 30 tys. zł. Wymagany będzie wkład własny w wysokości 20 proc. Szkoły i placówki będą mogły indywidualnie dobierać sprzęty, narzędzia i pomoce dydaktyczne zgodnie z ich realnymi potrzebami dydaktycznymi.

 

200 mln zł ma trafić w latach 2026-2029 na wsparcie mniej zamożnych gmin na wyposażenie pracowni przyrodniczych i pracowni do zajęć praktyczno-technicznych w szkołach podstawowych.

 

Szczegóły przygotowywanego nowego programu rządowego Pracownie Kompas Jutra przedstawiły wiceministry edukacji Katarzyna Lubnauer i Paulina Piechna-Więckiewicz. – Chcemy, żeby edukacja była dużo bardziej praktyczna, żeby nie tylko była teoria, ale również zastosowanie tej teorii, żeby uczniowie uczyli się wykorzystywać wiedzę powiedziała Katarzyna Lubnauer na konferencji prasowej w Warszawie.

 

Poinformowała, że MEN zwróciło się do ekspertów, którzy przygotowali podstawy programowe do przyrody i do zajęć praktyczno-technicznych oraz do autorów podręczników, by przygotowali im listę sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych, które powinny znaleźć się we wzorcowych pracowniach, aby można było w nich wykonywać doświadczenia edukacyjne i działania, które służą realizacji podstawy programowej. […]

 

Piechna-Więckiewicz poinformowała, że łączna kwota pieniędzy z budżetu państwa przeznaczonych na realizację programu w latach 2026-2029 wynosi 200 mln zł, po 50 mln zł w każdym roku. W pierwszym roku tego programu, oprócz szkół podstawowych publicznych i niepublicznych oraz szkół prowadzonych przez ministra sprawiedliwości i ministra kultury i dziedzictwa narodowego, o środki ubiegać będą mogły się także placówki doskonalenia nauczycieli.

 

Program przewiduje, że szkoły i placówki będą mogły indywidualnie dobierać sprzęty, narzędzia i pomoce dydaktyczne zgodnie z ich realnymi potrzebami dydaktycznymi, przy czym szkoły podstawowe będą musiały oprzeć się na diagnozie potrzeb przeprowadzonej przez nauczycieli prowadzących zajęcia przyrody i zajęcia praktyczno-techniczne. […]

 

W projekcie zaproponowano m.in. wykaz sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych, które będą mogły być kupione w ramach programu do prowadzenia zajęć z przyrody (103 pozycje) i zajęć praktyczno-technicznych odpowiednio w pracowni przyrodniczej i pracowni praktyczno-technicznej (61 pozycji).

 

Wśród sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych do pracowni przyrodniczej są m.in. model czaszki człowieka, mikroskopy, w tym cyfrowy mikroskop USB, probówki, pipety, zlewki, próbki kamieni szlachetnych, termometry, wagi, w tym waga jubilerska, deszczomierz, globusy, mapy fizyczne i polityczne, drony edukacyjne.

 

Z kolei na liście sprzętów, narzędzi i pomocy dydaktycznych do pracowni praktyczno-technicznej są m.in. stoły warsztatowe, kątownik stolarski, przymiar stalowy, nożyce do blachy, szczypce, pilniki, wkrętaki, imadła, piły, wiertarki, wkrętarki, młot, pistolet do klejenia na gorąco, stacja lutownicza i pirograf lub wypalarka do drewna, a także maszyny do szycia, miary krawieckie, igły, zszywacze tapicerskie, żelazko, deska do prasowania oraz oprogramowanie komputerowe służące np. do planowania i zarządzania projektami, tworzenia wizualizacji, wykresów, schematów oraz programowania graficznego. […]

 

 

Cały tekst „Szkoły będą uczyć przyszywania guzików i wbijania gwoździ. MEN da pieniądze na pracownie”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 



Dziś proponuję lekturę tekstu Danuty Sterny, w którym proponuje nauczycielom przeprowadzenie wśród ich uczniów ankiety na temat „Jak mamy was uczyć?”:

 

Pytania do uczniów – jak mamy Was nauczać?

 

Rys. Danuta Sterna

 

Wielu nauczycielom wydaje się, że uczniowie nie potrafią odpowiedzieć na tak zadane pytanie, bo nie mają dostatecznej wiedzy na temat uczenia się i nie mogą mieć głębokiej refleksji na ten temat. Otóż mylimy się, uczniowie wiedzą, a przynajmniej wyczuwają, co im pomaga, a co przeszkadza w uczeniu się. Dotyczy to uczniów w każdym wieku, przy czym pytanie trzeba zadać odpowiednio do wieku uczniów.

 

Dwa pytania, które można zadać uczniom, to:

 

1.Co z tego, co robi nauczyciel, pomaga Ci się uczyć?

 

2.Co mógłby robić inaczej?

 

Lub:

 

1.Kiedy w tym roku najlepiej uczyłeś się podczas lekcji? Jakie to było zadanie do wykonania?

 

2.Kiedy na zajęciach uczysz się najlepiej?

 

3.Gdybyś miał dać nauczycielowi tylko jedną radę, jak sprawić, by prowadzone przez niego zajęcia i praca były dla Ciebie i Twoich rówieśników interesujące i efektywne, co by to było?

 

Pytania można  zadać w anonimowej ankiecie. Wyniki opracować i przedstawić uczniom i społeczności szkolnej.

 

Wspólne omówienie ankiet może być dla uczniów i nauczyciela odkrywcze i pomocne. Dzięki nim nauczyciel może wprowadzić w nauczanie użyteczne zmiany lub wytłumaczyć uczniom, dlaczego nie są one możliwe do zastosowania.

 

Uczniowie dzięki wynikom, mogą zauważyć, co innym uczniom przeszkadza i podjąć decyzję o zmianie zachowania. Często uczniowie wskazują w ankiecie, że przeszkadza im hałas w klasie, i uczniowie czyniący ten hałas mogą zmienić swoje postepowanie. Najważniejsze, że te wskazówki pochodzą od uczniów i nie są narzucone przez nauczyciela.

 

Ankietę może przeprowadzić każdy z nauczycieli w swojej klasie i skorzystać z niej indywidulanie, ale jeszcze lepiej jest jeśli będzie to akcja ogólnoszkolna.

 

Jeśli w szkole każdy z nauczycieli przeprowadzi taka ankietę, to można połączyć wyniki i zacząć zmieniać metody nauczania w całej szkole.

 

Analiza wszystkich ankiet może przebiegać w ten sposób:

 

Krok 1: Szukanie wzorców i najczęstszych odpowiedzi, posegregowanie ich w grupy. Mogą to być zarówno pozytywy, jak i wskazówki do zmiany.

 

Krok 2: Wyznaczenie około czterech tematów, które są najczęściej wskazywane. Zespól analizujący można podzielić na cztery podzespoły, które jeszcze raz przejrzą ankiety pod katem przydzielonego im tematu. Dzięki temu mogą bardziej szczegółowo określić wzorzec i dokładniej określić wskazówki.

 

Krok 3: Dzielenie się w całym zespole wykonaną praca nad tematami i zaproponowanie zmian w nauczaniu lub poparcie dla już stosowanych praktyk.

 

Wnioski końcowe to:

 

– Mocne strony nauczania w naszej szkole – dobre praktyki

 

– Potrzeby zmian wskazane przez uczniów – ustalenia działań wspierających wprowadzenie zmian

 

Ponieważ wnioski są wyciągnięte na podstawie praktyk wszystkich nauczycieli, to mogą zobowiązać wszystkich nauczycieli do wprowadzenia zmian.

 

Czas końca roku szkolnego jest bardzo dobrym momentem na przeprowadzenie ankiet i wyciągnięcie wniosków. Uczniowie mają już oceny na koniec roku szkolnego i ich odpowiedzi w ankiecie nie będą podlegać naciskom oceniania.

 

Ankiety można również przeprowadzić na początku roku szkolnego, z tym, że wtedy doświadczenie szkolne jest dalsze.

 

Najlepiej, gdy wyniki pracy zespołu analizującego ankiety będzie przedstawiony uczniom i rodzicom, wtedy można liczyć na wsparcie ich we wprowadzeniu zmian.

 

Prowadzenie takiej analizy jest bardzo korzystne dla uczniów (widzą, że ich zdanie jest brane pod uwagę) i nauczycieli, gdyż wpływa na tworzenie w szkole jednego współpracującego zespołu. Jest to bardzo dobry sposób na rozpoczęcie ogólnoszkolnej dyskusji na temat nauczania.

 

Taka praktyka szkolna pomaga realizować drugą strategię oceniania kształtującego: Organizowanie w klasie dyskusji, zadawanie pytań i zadań dających informacje, czy i jak uczniowie się uczą. Według metabadań Johna Hattiego jest to jeden z najbardziej korzystnych czynników wpływających na polepszenie wyników nauczania.

 

Inspiracja  artykułem  Karin Hess

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 

 

P.s.

 

Na blogu „OK. NAUCZANIE” możecie przeczytać także inne teksty Danuty Sterny. Oto trzy ostatni zamieszczone tam tytuły:

 

> Chatboty niebezpieczne  –  TUTAJ

 

> Poprawianie prac przez uczniów  –  TUTAJ

 

> 5 strategii, które pomogą uczniom zakończyć rok ze spokojem i pożytecznymi wskazówkami w sprawie działania w stresie.  –  TUTAJ



Dzisiaj portal „Strefa Edukacji” zamieścił tekst, informujący o konferencji prasowej „Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły”, która odbyła się dziś przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej. Oto ten tekst z drobnymi skrótami:

 

 

Ponad 90 organizacji przeciw reformie MEN. Zapowiadają protest w Warszawie

 

Przedstawiciele Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS), krytycznie odnoszącej się do zapowiadanej reformy edukacji „Reforma 26 – Kompas Jutra”, zarzucają Ministerstwu Edukacji Narodowej lekceważenie głosu środowisk społecznych i pozorowanie konsultacji społecznych. O swoich zastrzeżeniach mówili we wtorek podczas konferencji prasowej w Warszawie.

 

Chcemy wyrazić swój głęboki sprzeciw i niezadowolenie z powodu wdrażania reformy pani minister Nowackiej, która w zasadzie, jak my to mówimy, jest deformą, czyli niszczeniem polskiego systemu edukacji na rzecz eksperymentowania na żywym organizmie, jakim są polskie szkoły, dzieci i nauczyciele – powiedział wiceprezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi Sławomir Skiba.

 

Prezes Stowarzyszenia Nauczycieli i Pracowników Oświaty „Nauczyciele dla Wolności” Agnieszka Pawlik-Regulska poinformowała, że KROPS wysyła do Ministerstwa Edukacji Narodowej eksperckie analizy, stanowiska i opinie.– I co obserwujemy? Obserwujemy, że pani minister Nowacka jest głucha na głos społeczny, który jej się nie podoba – powiedziała. – Nie zgadzamy się na lekceważenie głosu społecznego, na pozorowane konsultacje – dodała.

 

Podkreśliła, że protestuje przeciwko reformie jako mama i jako nauczycielka polskiego. – Nie zgadzam się, żeby moje dziecko i żeby moi uczniowie byli wychowywani nie na patriotów miłujących polską ojczyznę, ale na jakichś obywateli Unii Europejskiej. Nie zgadzam się na to, żeby hymn polski był zrównywany w programie nauczania – a tak jest w tej reformie to zaprezentowane – z hymnem Unii Europejskiej i z hymnami innych krajów – wyliczała. – Nie ma na to naszej zgody, żeby język polski stawał się tylko narzędziem komunikacji i był gorzej traktowany niż język kaszubski w podstawach programowych, by był odzierany z roli kulturotwórczej – dodała.

 

Marek Puzio z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris skrytykował też procedowany w Sejmie rządowy projekt nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, który m.in. wprowadza centralnie ustalony katalog praw i obowiązków ucznia oraz instytucję Rzecznika Praw Uczniowskich. Skrytykował też przedmiot edukacja zdrowotna. […]

 

Uczestnicy konferencji zapowiedzieli, że sprzeciw wobec planowanych zmian w edukacji Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły wyrazi podczas manifestacji pod hasłem „Dobra szkoła – silna Polska!”, która odbędzie się 14 czerwca przed pomnikiem Mikołaja Kopernika w Warszawie.[…]

 

 

Cały tekst „Ponad 90 organizacji przeciw reformie MEN. Zapowiadają protest w Warszawie”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

 



W nawiązaniu do zamieszczonego wczoraj tekstu z bloga Jarosława Pytlaka „Zderzenie perspektyw”,  którym m. in. napisał takie zdanie: Chciałbym jednak uzyskać choć cień zrozumienia dla poglądu, że zrównywanie pozycji nauczyciela i ucznia jest w istocie szkodą czynioną jednemu i drugiemu”, dzisiaj udostępniam fragmenty tekstu (plus link do pełnej wersji) „Nauczyciele nie chcą Rzecznika Praw Uczniowskich. Aktywista: ‘Przestrzeganie prawa to nie upodlenie nauczyciela’”, zamieszczonego wczoraj wGazecie Wyborczej”:

 

 

Wkrótce Sejm przyjmie ustawę o Rzeczniku Praw Uczniowskich. Nauczyciele widzą w niej wyraz nieufności wobec nich i liczą na weto prezydenta. – Nie mówię, że nauczyciele są źli. Zły jest system, a system się naprawia systemowymi rozwiązaniami mówi aktywista, który działa na rzecz praw uczniowskich.

Karolina Słowik: – Środowiska nauczycielskie i dyrektorskie uważają, że powołanie Rzecznika Praw Uczniowskich będzie głębokim aktem nieufności wobec szkoły, wobec nauczycieli. Jak ty na to odpowiadasz?

 

Kacper Nowicki: – Że bardzo bym chciał świata, w którym nauczyciele mają w tej sprawie rację. Ale niestety, w polskiej szkole nie ma grama wzajemnego zaufania pomiędzy poszczególnymi grupami. Bo poszczególne grupy łamią wzajemnie swoje prawa.

 

Polemizuję często i głośno z nauczycielami i odpowiadam, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie przeciwstawia obywateli państwu, a Rzecznik Praw Pacjenta nie przeciwstawia pacjentów szpitalom. Mają im pomagać.

 

Co ciekawe, ta argumentacja pojawia się za każdym razem, kiedy państwo próbuje wprowadzić nową instytucję broniącą praw jakiejś konkretnej grupy. I ta obrona zawsze wypływa ze strony grupy, która miałaby być przez tę instytucję kontrolowana.

– Mówisz, że w polskiej szkole nie ma grama zaufania między nauczycielami, rodzicami i uczniami. Dlaczego tak jest?

Nauczyciele czują, że rodzice bardzo często traktują ich protekcjonalnie czy bez należytego szacunku. I to jest prawda. Uczniowie czują, że są traktowani przez cały aparat szkolny jak przedmioty, a nie podmioty systemu edukacji. To też jest prawda.

 

Z kolei nauczyciele czują, że są coraz bardziej kontrolowani przez państwo, kuratoria oświaty. Nie są też należycie wynagradzani. I to też jest prawda. Tylko że wnioskiem nie powinno być to, żeby nic w tej szkole nie zmieniać. A skoro nauczyciele mają swoje instytucje, które ich wspierają, to inne grupy też powinny je mieć.

-Nauczyciele od dłuższego czasu zgłaszają, że ich autorytet jest podkopywany. A tę ustawę odbierają jako  komunikat: „Jesteście źli. Musimy bronić uczniów przed wami”. Uważasz, że to uzdrowi balans między tymi trzema grupami w szkole?

Ale my absolutnie nie mówimy, że nauczyciele są źli. Wręcz przeciwnie. Uważam, że ogromna większość to są wspaniali ludzie. Niestety jednak, w każdej grupie zawodowej pojawiają się osoby, które łamią prawo. Rozmawiam z nauczycielami, którzy wspierają młodzież u siebie w szkole, którzy prowadzą samorządy uczniowskie, którzy traktują uczniów jak partnerów, i widzę, że oni nie mają problemu z tą instytucją rzecznika. 

 

Problem mają organizacje związkowe, które, co ciekawe, wszystkie wzięły udział w konsultacjach społecznych. I ich uwagi w dużej mierze zostały uwzględnione. Poza postulatem, by wywalić tę całą ustawę w kosmos. Powtórzę: nie mówię, że nauczyciele są źli. Zły jest system, a system się naprawia systemowymi rozwiązaniami weryfikującymi to, czy prawo jest wdrażane w życie.

Twoja fundacja zajmuje się właśnie takim rzecznictwem.

Tak, jesteśmy największą organizacją w kraju. Świadczymy pomoc interwencyjną w Polsce zarówno mailowo, jak i telefonicznie. Pomogliśmy już kilku tysiącom osób. Pomagamy też poprawiać statuty szkół, bo statut praktycznie każdej szkoły w Polsce jest niezgodny z powszechnie obowiązującym prawem na jakimś poziomie. Współpracujemy i ze szkołami, i z kuratorami, i z gminami, żeby je naprawić.

– A w jaki sposób łamią prawa ucznia? Jakie są najczęstsze przypadki?

Oprócz nielegalnych opłat to również naruszanie prawa do ekspresji uczniów. Bo szkoła może regulować ubiór, ale nie wygląd. I to jest bardzo ważne rozróżnienie.

– Czyli nauczyciele nie mogą czepiać się makijażu.

Kolorowych włosów, paznokci. To brzmi banalnie. Ale za Czarnka szkoły zrywały dzieciakom tęczowe przypinki w Tęczowe Piątki. I to są sprawy, w których my interweniujemy. 

 

I trzecia, bardzo duża rzecz to system oceniania, czyli nakładanie na uczniów obowiązków, które nie istnieją w prawie oświatowym. Na przykład ocenianie próbnych matur, których nie wolno oceniać, bo są wyłącznie elementem sprawdzającym dla ucznia. Albo wpisywanie jedynek za brak podręcznika czy brak zeszytu. To też jest nielegalne, bo oceny można otrzymywać za postępy w nauce, a nie brak pomocy dydaktycznej.

– I Rzecznik Praw Uczniowskich ma zajmować się tymi sprawami i pomagać uczniom na bieżąco.

Uczniom i rodzicom. Jest masa rodziców w Polsce, którzy nie wiedzą do końca, jak działa szkoła, i nie ma ich za co winić. Bo kiedy twoje dziecko idzie do szkoły, to nie masz obowiązku studiować prawa oświatowego. 

 

Bardzo często zwracają się do nas zaniepokojeni rodzice, którzy mówią, że w szkole się coś dzieje, a oni nie są w stanie dostać od szkoły konkretnej informacji w tej sprawie i szukają tego u nas. Albo zdarza się przemoc rówieśnicza, a szkoła z tym nic nie robi. To są sytuacje, w których my wkraczamy. Prawie połowa interwencji, które podejmujemy, to interwencje od rodziców.

[…]

– Ta ustawa to nie tylko Rzecznik Praw Uczniowskich. Co udało się wam wywalczyć?

Jestem bardzo szczęśliwy, że w końcu będziemy mieli równowagę pomiędzy prawami a obowiązkami, bo ta ustawa mówi o tym. […] Ta ustawa uporządkuje najważniejsze kwestie, np. skataloguje prawa i obowiązki ucznia, powie dokładnie, jak nauczyciel może karać ucznia, i wiele sporów będzie w oczywisty sposób rozwiązywanych. W oparciu o prawo. A nie o kłótnie i widzimisię poszczególnych grup. […]

 

 

 

Cały tekst „Nauczyciele nie chcą Rzecznika Praw Uczniowskich. Aktywista: ‘Przestrzeganie prawa to nie upodlenie nauczyciela’”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl

 



Oto obszerne fragmenty (i link do pełnej wersji) tekstu o mało nagłaśnianych egzaminach, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”:

 

 

Jeden błąd i po wszystkim. Tych egzaminów uczniowie boją się bardziej niż matury

 

[…]

 

O maturze mówi się dużo. Tematy z języka polskiego lub języków obcych trafiają do mediów niemal natychmiast po zakończeniu egzaminu, uczniowie komentują arkusze poszczególnych egzaminów w internecie, a początek majowej sesji co roku staje się jednym z ważniejszych tematów edukacyjnych.

 

Egzamin zawodowy nie ma takiej sławy. Rzadziej wywołuje społeczne emocje i rzadziej jest traktowany jak wydarzenie, które symbolicznie zamyka pewien etap edukacji. A przecież dla wielu uczniów techników, szkół branżowych i policealnych to jeden z najważniejszych egzaminów w całej ścieżce kształcenia.

 

Nie zestawiamy matury i egzaminu zawodowego w prostym pojedynku o to, który jest ważniejszy. Mają różne cele i sprawdzają inne kompetencje. Matura potwierdza wykształcenie średnie i otwiera drogę na studia. Egzamin zawodowy potwierdza kwalifikacje w konkretnym zawodzie.

Tu nie wystarczy teoria i 30 procent

 

Egzamin zawodowy zdaje się z konkretnej kwalifikacji wyodrębnionej w danym zawodzie. Nie jest to egzamin z ogólnego przedmiotu szkolnego, ale z zakresu umiejętności wymaganych w danym zawodzie lub zawodach szkolnictwa branżowego. Po zdaniu jednej kwalifikacji zdający otrzymuje certyfikat kwalifikacji zawodowej, a po zdaniu wszystkich kwalifikacji w danym zawodzie i spełnieniu wymagań dotyczących wykształcenia może uzyskać dyplom zawodowy.

 

Kiedyś (w tzw. Formule 2012) niektóre zawody wymagały zdania aż 3 oddzielnych kwalifikacji. Obecnie (Formuła 2019 i 2024) odchudzono programy do maksymalnie 2 kwalifikacji na jeden zawód.

 

Mimo to, zdawalność niektórych z nich na poziomie krajowym potrafi drastycznie spaść. Oto zawody uważane za najtrudniejsze pod względem bazy wiedzy i wymagań:

 

>Technik Mechatronik/Technik Automatyk: trzeba być jednocześnie elektrykiem, mechanikiem i programistą. Łączenie tych trzech światów w zadaniach praktycznych wymaga od uczniów wysokich kompetencji.

 

>Technik Ochrony Fizycznej Osób i Mienia: Choć brzmi niepozornie, statystyki Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych (OKE) pokazują dla tego zawodu smutne wyniki – w niektórych sesjach zdawalność części praktycznej potrafiła spaść poniżej 40%.

 

>Technik Budownictwa/Technik Elektryk: Tutaj najtrudniejsze są rygorystyczne procedury w zadaniach praktycznych. Jeden błąd w obliczeniach konstrukcyjnych lub montażu instalacji i całe zadanie zostaje wyzerowane.

 

Przypomnijmy, że egzamin zawodowy składa się z części pisemnej i praktycznej. Część pisemna to test składający się z 40 pytań jednokrotnego wyboru. Aby ją zdać, trzeba uzyskać co najmniej 50 proc. punktów. Część praktyczna polega na wykonaniu zadania egzaminacyjnego na stanowisku pracy. Jej efektem może być wyrób, usługa albo dokumentacja.

 

To właśnie część praktyczna pokazuje różnicę między teorią a umiejętnością zastosowania jej w realnym zadaniu. Zdający musi uzyskać z niej co najmniej 75 proc. punktów, aby zdać. Dla porównania, w przypadku obowiązkowych egzaminów maturalnych na poziomie podstawowym próg zdawalności wynosi 30 proc., a na poziomie rozszerzonym – progu zdawalności w ogóle nie ma.

 

[..]

 

Egzamin zawodowy nie zastępuje matury i nie pełni tej samej funkcji. Nie powinien być jednak traktowany jak egzamin drugiej kategorii. Wymaga przygotowania teoretycznego, znajomości branżowych procedur, precyzji i praktycznego działania pod presją czasu.

 

Technik informatyk, technik logistyk, technik ekonomista, kucharz, fryzjer, elektryk, mechanik pojazdów samochodowych czy asystentka stomatologiczna zdają egzaminy z konkretnych kwalifikacji, które mają przełożenie na realną pracę. Z usług specjalistów w tych dziedzinach korzystamy wielokrotnie w życiu.

 

O maturze mówi cała Polska, bo jest rytuałem przejścia i symbolem zakończenia szkoły średniej. Egzamin zawodowy odbywa się bez kamer, wpisów na mediach społecznościowych i komentarzy, ale dla wielu uczniów ma bardzo konkretną wagę. Potwierdza, że młody człowiek nie tylko przeszedł przez szkołę, ale zdobył kwalifikację, z którą może wejść na rynek pracy.

 

 

Cały tekst „Jeden błąd i po wszystkim. Tych egzaminów uczniowie boją się bardziej niż matury”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

 

Więcej informacji o egzaminach zawodowych znajdziecie na stronie „COSINUS”  –  TUTAJ

 



W sobotę wieczorem Jarosław Pytlak zamieścił na blogu „Wokół Szkoły” bardzo aktualny tekst, w którym doświadczony nauczyciel-dyrektor komentuje książkę młodego autora, którego filmiki na TikToku i YouTubie biją rekordy popularności. Naprawdę warto to przeczytać – dlatego zamieszczam bez skrótów:

 

 

Zderzenie perspektyw

 

Przy okazji publicznej dyskusji na temat wprowadzenia instytucji rzeczników praw uczniowskich, w której stanąłem po stronie krytyków tego pomysłu, przypomniała mi się pewna historia sprzed niespełna dwóch lat. Pierwotnie potraktowałem ją jako inspirację do napisania kolejnego artykułu, potem jednak odłożyłem ten pomysł do szuflady, by doczekał odpowiedniego kontekstu. Myślę, że właśnie nadszedł czas, by do niego powrócić.

 

A było to tak

 

W 2024 roku pojawiła się na rynku książka  Lesława Dzika  pt.  Szkolne life hacki. Kolejna pozycja napisana z perspektywy ucznia, adresowana do uczniów, bazująca na internetowej popularności autora, który jeszcze niedawno sam chodził do szkoły. Mając fatalną opinię o wydanym nieco wcześniej poradniku „Prawo Marcina”, autorstwa również bardzo popularnego w sieci tiktokera, Marcina Kruszewskiego, przyjąłem tę nowość z daleko idącą nieufnością. Pomyślałem – ot, kolejny młody człowiek, który próbuje zdyskontować marketingowo coraz powszechniejszą niechęć uczniów do szkoły, mieszając fakty z własnymi ocenami, podlewając to sosem prawniczej argumentacji, po części słusznej, czasem jednak dyskusyjnej lub po prostu bałamutnej.

 

x           x           x

 

Tu dygresja. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że „Prawo Marcina”  świetnie trafiło w zapotrzebowanie społeczne i polityczne, czego dowodem był wysoki nakład, tłumy na spotkaniach autorskich, oraz późniejsze splendory, jakie spłynęły na jego twórcę, włącznie z Medalem Komisji Edukacji Narodowej, który przyznała mu ministra Nowacka. W mojej ocenie jednak ta książka zawierała także twierdzenia fałszywe, których upowszechnienie wprowadziło sporo zamieszania w szkołach. Podjąłem starania, by spotkać się z autorem i publicznie porozmawiać o moich wątpliwościach, uzyskałem nawet jego wstępną zgodę, jednak ostatecznie nie znalazł on w swoim napiętym kalendarzu czasu na taką dyskusję. Nie urodziłem się wczoraj i doskonale rozumiem, że po prostu nie dostrzegł żadnego interesu w takim spotkaniu, ale to tylko ugruntowało moją niechęć.

 

x          x          x

 

Krótko po pojawieniu się książki Lesława Dzika dostałem propozycję spotkania na żywo, „oko w oko” z autorem, w programie „Dzień dobry TVN”. Zgodziłem się, a w ramach przygotowań kupiłem „Szkolne life hacki”. I tu przeżyłem zdziwienie, bowiem w środku znalazłem coś zupełnie innego niż w „Prawie Marcina”. Najkrócej – w większości przydatne i sensowne porady życiowe dla młodych ludzi, pod którymi spokojnie mógłbym się podpisać. Owszem, również trochę niezbyt przyjemnych wycieczek pod adresem szkoły i nauczycieli, ale nie jako lejtmotyw całego dzieła, ale tło, które w życiu ucznia takie po prostu także bywa.

 

Poszedłem do studia mocno zbudowany tą lekturą. W poczekalni przedstawiłem się mojemu rozmówcy, który zrazu wyglądał na lekko spłoszonego, jednak po chwili okazał się sympatycznym partnerem w kuluarowej rozmowie. Tak miłej, że aż redaktorka prowadząca podeszła, by upewnić się, czy aby za bardzo się nie bratamy. Cóż, w założeniu programu mieliśmy się zetrzeć, a nie prawić sobie dusery…

 

Formuła telewizji śniadaniowej nie zakłada ambitnej debaty. Program był zresztą ewidentnie przygotowany w celu zareklamowania młodego autora i jego książki. Tym niemniej mam poczucie, że spotkanie było w jakiś sposób pouczające dla nas obu. Żegnając się z rozmówcą zapytałem, czy miałby coś przeciw, gdybym wykorzystał na blogu fragment jego książki, by pokazać, jak bardzo różni się uczniowskie spojrzenie na konfliktową sytuację w szkole od spojrzenia nauczyciela. I że to różnica w zasadzie nieunikniona, bowiem jest niezbywalnym prawem młodych testować granice społecznego przyzwolenia, a obowiązkiem nauczycieli – reagować na ekscesy i przywracać porządek, co czasem może być bolesne. Dostałem wolną rękę, z czego dzisiaj właśnie korzystam.

 

Oto fragment książki, który od razu zwrócił moją uwagę:

 

Czytaj dalej »