Portal „Strefa Edukacji” zamieścił dzisiaj obszerny tekst, informujący o jednym z problemów, uwidocznionym w ważnym badaniu sondażowym Fundacji COBOS „Młodzież 2025”. Oto ten tekst, oraz link do całego Raportu (336 stron):

 

 

Młodzież chce się uczyć, ale na nowych zasadach. Te plany zaskoczą rodziców

 

Koniec szkoły ponadpodstawowej to moment, w którym młodzi ludzie muszą wybrać jedną z pierwszych dorosłych ścieżek. Studia, praca, wyjazd a może własna firma? Możliwości jest wiele, ale za każdą stoją konkretne kalkulacje. Z raportu „Młodzież 2025” wynika, że większość uczniów nadal chce się uczyć, ale na innych zasadach niż ich rodzice, a także wcześniejsze pokolenia.

 

Większość uczniów chce dalej się uczyć

 

Uczniowie ostatnich klas szkół ponadpodstawowych w większości nie chcą kończyć nauki wraz z odebraniem świadectwa. Z raportu „Młodzież 2025” wynika, że łącznie 71 proc. badanych planuje kontynuować edukację w jakiejś formie.

 

Tę ogólną tendencję autorzy raportu opisują jednoznacznie:

Młodzież po ukończeniu szkoły ponadpodstawowej w większości niezmiennie nie zamierza rezygnować z dalszej edukacji” — wskazano w raporcie.

 

Najczęściej wybieraną ścieżką pozostają studia. Blisko dwie trzecie uczniów, czyli 63 proc., zamierza podjąć naukę na wybranym kierunku. Dane pokazują jednak, że plany młodych ludzi nie ograniczają się wyłącznie do jednej drogi.

 

Z raportu wynika, że po ukończeniu szkoły ponadpodstawowej uczniowie najczęściej planują:

 

32 proc. — łączyć pracę ze studiami na wybranym kierunku,

31 proc. — studiować na wybranym kierunku,

6 proc. — pracować w firmie państwowej lub prywatnej,

6 proc. — wyjechać za granicę na stałe lub na dłuższy czas,

6 proc. — założyć własną firmę,

4 proc. — łączyć pracę z nauką w technikum lub liceum,

3 proc. — wstąpić do służby przygotowawczej lub kandydackiej w wojsku,

2 proc. — uczyć się w szkole pomaturalnej lub policealnej,

2 proc. — pracować w gospodarstwie rolnym.

 

Dla szkół i rodziców to ważny sygnał. Studia nadal są dla wielu młodych ludzi istotnym planem, ale dla co trzeciego badanego mają iść w parze z pracą.

 

Co trzeci uczeń chce łączyć studia z pracą

 

W badaniu najwięcej uczniów wskazało model łączenia pracy ze studiami. Taką odpowiedź wybrało 32 proc. badanych. Niewiele mniej, 31 proc., zadeklarowało, że po ukończeniu szkoły będzie studiować na wybranym kierunku

 

Za tym mogą stać różne motywacje, od potrzeb finansowych i chęci zdobycia szybko doświadczenia, testowanie siebie w różnych scenariuszach bez czekania 3, czy 5 lat na dyplom.

 

Z raportu wynika też, że w 2025 roku 13 proc. uczniów zamierzało zakończyć edukację na poziomie ponadpodstawowym i podjąć pracę zarobkową w Polsce. W tej grupie znaleźli się uczniowie planujący pracę w firmie państwowej lub prywatnej, pracę w gospodarstwie rolnym albo założenie własnej działalności.

 

Mniej popularnym scenariuszem jest wyjazd za granicę. Łącznie 6 proc. uczniów planuje taki krok po ukończeniu szkoły ponadpodstawowej, przy czym częściej chodzi o wyjazd na dłuższy czas niż na stałe.

 

Liceum, technikum, szkoła branżowa. Plany mocno się różnią

 

Plany młodzieży wyraźnie zależą od typu szkoły. Autorzy raportu zwracają uwagę, że nie wszyscy uczniowie kończący szkołę ponadpodstawową myślą o przyszłości w ten sam sposób.

 

„Plany na najbliższą przyszłość w znacznym stopniu różnicuje również typ szkoły, do jakiej uczęszczają badani” — napisano w raporcie.

 

W publicznych liceach ogólnokształcących dominuje ścieżka akademicka. Według raportu 80 proc. uczniów tych szkół deklaruje, że będzie kontynuować naukę na wybranym kierunku studiów. Część z nich chce jednak od razu łączyć studia z pracą.

 

Inaczej wygląda sytuacja w technikach. Tam zamiar podjęcia studiów deklaruje 58 proc. uczniów, ale wyraźniej widoczny jest model łączenia nauki na uczelni z pracą zarobkową.

 

Ten kierunek autorzy raportu opisują następująco:

 

„Zamiar podjęcia studiów deklaruje również ponad połowa uczniów techników (58%), przy czym wyraźnie większa część (37% ogółu) planuje pogodzić naukę na wyższej uczelni z pracą zarobkową”.

 

 

Jeszcze inną perspektywę mają uczniowie szkół branżowych. Niespełna połowa z nich, czyli 46 proc., planuje dalszą naukę w technikum lub liceum. Większość tej grupy chce jednak łączyć ją z pracą. W szkołach branżowych częściej niż w innych typach szkół pojawiają się też plany podjęcia pracy w firmie oraz założenia własnej działalności.

 

Dziewczęta częściej wybierają studia, chłopcy częściej firmę i wyjazd

 

Czytaj dalej »



Po wczorajszej informacji o przyjęciu przez Radę Ministrów projektu ustawy zabraniającej uczniom szkół podstawowych korzystania w szkole z telefonów komórkowych, bardzo ważnym tekstem zaczerpniętym z bloga Danuty Sterny OK. NAUCZANIE”  jest ten, zamieszczony poniżej. Bo w czasach smartfonow, laptopów i innych „klawiszowych” urządzeń do zapisywania naszych myśli nie powinniśmy rezygnować z ręcznego pisania na papierze. Także, a może przede wszystkim, przez uczniów w szkołach…

 

Mój zeszyt papierowy

 

Rys. Danuta Sterna

 

Co jest lepsze: pisanie odręczne, czy na klawiaturze? Pisanie na klawiaturze może być szybsze, ale badania pokazują, że pisanie odręczne efektywniej angażuje nasz mózg. W tym artykule o badaniach dotyczących pisma ręcznego.

 

W czasach powszechnych technologii, wydaje się że pismo odręczne powinno zaniknąć. Jednak przeprowadzone badania pokazują, że pisanie na klawiaturze nie powinno zastąpić pisania odręcznego. Może to brzmieć archaicznie w dzisiejszych szkołach nastawionych na technologię, ale naukowcy na całym świecie zgłębiają potężny wpływ pisma odręcznego na kształtowanie sposobu myślenia, zapamiętywania i rozumienia nowych idei.

 

Nauczyciele (szczególnie szkół średnich), zainteresowani prowadzeniem z uczniami Mojego zeszytu pomagającego się uczyć, często pytają, czy nie może on być komputerowy. Ich uczniowie używają komputerów do zapisywania, i w pierwszym odruchu, nie chcą wracać do papieru. W czasach, gdy liczy się szybkość, a nie jakość, ich tendencja jest zrozumiała. Jednak badania naukowe, o których piszę w tym artykule powinny ich przekonać, że więcej zyskają prowadząc zeszyt papierowy. Jeśli nie będą to dla nich skuteczne argumenty, to moim zdaniem można pozwolić na samodzielny wybór, a po pewnym czasie na zbadanie, co się bardziej opłaca. Można też przeprowadzić jedno z proponowanych w tym artykule badań z uczniami w klasie i w ten sposób pokazać im korzyści z pisania ręcznego.

 

Wnioski z badań przedstawione przez  Youki Teradę w artykule na portalu Edutopia.

 

Pisanie ręczne przekształca pismo w „ akt myślenia”.

 

Wraz z rozwojem technologii skanowania mózgu, neurobiolodzy zaczęli dostrzegać wyraźne powiązania między pisaniem ręcznym a silną aktywacją obszarów mózgu odpowiedzialnych za funkcje wzrokowe, motoryczne i językowe, co sugeruje, że pismo odręczne odgrywa głębszą, fundamentalną rolę w uczeniu się. W przeciwieństwie do pisania na klawiaturze, ruchy ręką przy pisaniu ręcznym  przygotowują mózg do nauki, czyniąc te pierwsze, niepewne akty formowania liter podstawowym fundamentem umiejętności czytania i pisania. Jednym z wniosków z badań z 2024 roku jest rekomendacja, aby dzieci od najmłodszych lat w szkole miały kontakt z czynnościami pisania odręcznego, aby wykształcić wzorce połączeń neuronalnych, które zapewniają mózgowi optymalne warunki do nauki.

 

Nie oznacza to odrzucenia pisania na klawiaturze, które jest zwykle szybsze i będzie potrzebne w dorosłym życiu. Uczniowie w wielu krajach uczą się szybkiego pisania na klawiaturze 10 palcami już od wielu lat.

 

Najnowsze badania dowodzą, że pismo odręczne powinno pozostać centralnym narzędziem myślenia i uczenia się.

 

W badaniu z 2021 roku uczniowie czytali krótki fragment opisujący rozmowę, a następnie zapisywali kluczowe szczegóły, które zapamiętali – na przykład daty i godziny. Jedna grupa korzystała z długopisów i papieru, inna pisała na tabletach za pomocą rysików, a trzecia grupa wpisywała informacje przy pomocy klawiatury do smartfonów. Sprawdzano aktywność mózgów w tych trzech przypadkach. Wgląd pokazał, że w mózgach piszących ręcznie na papierze zauważono wzorce aktywności mózgu, obejmujące obszary związane z pamięcią, przetwarzaniem wzrokowo-przestrzennym i językiem, były to przekonywujące dowody na to, że pisanie odręczne angażuje mózg w bogatszy sposób, tworząc trwalsze ślady pamięciowe.

 

Umiejętności kształcone w pisaniu ręcznym

 

Jeśli przyjrzeć się pisaniu ręcznemu, to widać, że angażuje ono różne zmysły. Towarzyszy mu wrażenia dotykowe, powstające przy przesuwaniu ołówka po papierze; wizualne, gdy litery nabierają kształtu, podczas gdy mózg steruje precyzyjnymi ruchami dłoni. Te wrażenia stymulują większą część mózgu, co prowadzi do powstawania bardziej złożonych sieci neuronowych – stwierdzają naukowcy w badaniu z 2020 roku .

 

Pisanie i czytanie

 

Naukowcy z Hiszpanii postanowili zbadać, czy zastąpienie ołówka i papieru pisaniem na tabletach lub komputerach może wpłynąć na proces przyswajania umiejętności czytania. Aby to sprawdzić, dzieci w wieku przedszkolnym uczyły się nowych liter, pisząc je ręcznie lub na klawiaturze, a następnie proszono je o zidentyfikowanie, odczytanie i napisanie nowego zestawu krótkich słów, używając nowo poznanych liter.

 

Wyniki badania z 2025 roku pokazały, że pisanie ręczne wykazało wyraźną przewagę nad pisaniem na klawiaturze – dzieci, które ćwiczyły kształt każdej litery, osiągały szybsze postępy w zadaniach rozpoznawania i ortografii niż ich rówieśnicy piszący na klawiaturze. Poproszeni o nazwanie poszczególnych liter, uczniowie piszący odręcznie uzyskali 92% dokładności, co stanowiło 16 punktów przewagi nad rówieśnikami piszącymi na klawiaturze, którzy uzyskali 76% dokładności. W przypadku bardziej złożonego zadania nazywania słów – umiejętności czytania całych słów na głos – różnica ta znacznie się zwiększyła, a dzieci piszące odręcznie przewyższały osoby piszące na klawiaturze w stosunku 72% do 38%.

 

Pisanie odręczne wspiera również umiejętność czytania i pisania.

 

Przejście na pisanie na klawiaturze przed nabyciem przez uczniów umiejętności pisania odręcznego może zmniejszyć ich zdolność rozpoznawania liter i w dłuższej perspektywie negatywnie wpłynąć na ich umiejętności czytania.

 

Notatki i zapamiętywanie

Pisanie ręczne ma też znaczenie przy robieniu notatek. Wolniejsze i bardziej przemyślane tempo zapisywania pomysłów ręcznie, na papierze, przekłada się na wyraźniejsze przypominanie sobie szczegółów — nawet po kilku dniach.

 

badaniu z 2019 roku naukowcy poprosili uczniów piątej i dziewiątej klasy o słuchanie krótkich opowiadań – na przykład o przyjaciołach wybierających się na ryby – i jednoczesne przepisywanie ich do zeszytów, tabletów z ekranem dotykowym lub laptopów. Tydzień później uczniowie zostali poproszeni o przypomnienie sobie jak największej liczby szczegółów, postaci i wydarzeń z opowiadań. W obu grupach wiekowych uczniowie, którzy sporządzali notatki ręcznie, mieli silniejsze i wyraźniejsze wspomnienia z opowiadań niż ci, którzy korzystali z tabletu lub laptopa.

 

Wśród uczniów dziewiątej klasy, najwyższe wyniki zapamiętywania uzyskano w przypadku notatek pisanych odręcznie – 26% szczegółów historii zostało zapamiętanych, w porównaniu z 22% w przypadku użytkowników ekranów dotykowych i 19% w przypadku użytkowników laptopów. Również wśród młodszych uczniów piątej klasy, pisanie odręczne skutkowało lepszym zapamiętywaniem, a jego wydajność wzrosła o około 10% w porównaniu z uczniami korzystającymi z laptopa lub tabletu.

 

Pisanie ręczne zmusza uczniów do intensywniejszego zaangażowania się w materiał. Pisanie na klawiaturze może stać się „zautomatyzowane” i mniej wymagające poznawczo, co prowadzi do gorszego zapamiętywania i powierzchownego zrozumienia tematu.

 

Konsekwencje eliminowania pisania ręcznego

 

W przełomowym badaniu z 2014 r. — potwierdzonym metaanalizą z 2024 r. — naukowcy poprosili uczniów o robienie notatek ręcznie lub za pomocą laptopów podczas oglądania wykładów wideo, a następnie sprawdzili ich zrozumienie materiału pod kątem faktów i pojęć.

 

W pytaniach koncepcyjnych, takich jak dostrzeganie wzorców, wyciąganie wniosków uczniowie uzyskali 0,13 odchylenia standardowego powyżej średniej – przewyższając 55% pozostałych uczniów. W przypominaniu faktów, odręczne notatki również okazały się lepsze, co przełożyło się na znacznie lepsze zapamiętywanie kluczowych szczegółów z wykładu, prawdopodobnie dlatego, że osoby sporządzające notatki musiały być bardziej selektywne w tym, co notują, ze względu na konieczność nadążania za wykładem. Nawet mając możliwość przejrzenia notatek, co prawdopodobnie dałoby użytkownikom laptopów przewagę, ponieważ mieliby „pełniejszy zapis” wykładu, osoby sporządzające notatki na papierze uzyskały 0,29 odchylenia standardowego powyżej średniej – przewyższając 61% swoich rówieśników – w przypadku informacji faktograficznych, takich jak daty historyczne i definicje naukowe.

 

Przy korzystaniu z klawiatury można zanotować prawie wszystko, co prowadzi jednak do stosunkowo płytkiego przetwarzania poznawczego. Osoby sporządzające notatki odręczne są zmuszone do skupienia się na szerszych ideach, a nie na pojedynczych faktach, co pozwala im łączyć nową wiedzę z już poznaną.

 

Uzyskane oceny

 

metaanalizie z 2024 r. obejmującej 24 badania naukowcy przeanalizowali wyniki w nauce około 3000 uczniów i odkryli, że studenci, którzy robili notatki ręcznie, mieli większe szanse na uzyskanie najwyższych stopni, podczas gdy uczniowie, którzy pisali je na komputerze, otrzymywali niższe oceny.

 

Różnice nie były błahe – około 40% osób piszących odręcznie uzyskało oceny celujące i bardzo dobre, w porównaniu z zaledwie 30% osób piszących na komputerze. Uczniowie piszący odręcznie częściej postrzegają swoje notatki jako „bardziej osobistą i parafrazowaną” przestrzeń do aktywnego przetwarzania i organizowania myśli. Głębsza analiza wykazała, że ​​osoby robiące notatki odręcznie znacznie częściej dodawały rysunki, diagramy i wykresy do omawianego materiału.

 

Czy tylko pisanie ręczne?

 

Przy eliminacji pisania na klawiaturze tracą osoby, które piszą wolnej i osoby, które dopiero uczą się języka w którym piszą oraz osoby z dysgrafią. W badaniu z 2011 roku naukowcy porównali szybkość pisania na klawiaturze i pisania odręcznego u prawie 1000 uczniów szkół średnich i gimnazjów i odkryli, że korzystanie z klawiatury było o około 55 procent szybsze niż pisanie odręczne. To znacząca różnica, biorąc pod uwagę, że nauczyciele mówią średnio 174 słowa na minutę – tempo znacznie przewyższające tempo pisania odręcznego uczniów wynoszące 4,5 słowa na minutę i 7 słów na minutę.

 

Jeden i drugi sposób pisania mają swoje wady i zalety, dlatego obie są potrzebne.

 

Przeprowadzane badania są w opozycji do zauważalnego (również w Polsce) przejścia na nauczanie przy pomocy laptopów. Laptopy są wygodniejsze i wymagają mniej wysiłku, więc są przez uczniów wybierane, ze szkodą dla ich rozwoju.

 

Pisanie na komputerze może być wskazane, gdy zależy nam przede wszystkim na szybkości, ale jeśli celem jest efektywne uczenie się, to warto pisać ręcznie i na papierze., o czym świadczą przytoczone badania.

 

Badania zaczerpnięte  z   artykułu   Youki Terada

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl/moj-zeszyt-papierowy



 

Rada Ministrów na posiedzeniu 2 czerwca 2026 r. przyjęła pakiet projektów ustaw służących ochronie dzieci, w tym projekt ustawy regulującej korzystanie przez uczniów z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych w szkołach.

Projekt ustawy przewiduje:

 

1.Wprowadzenie zakazu korzystania przez uczniów szkół podstawowych z telefonów komórkowych oraz innych urządzeń umożliwiających komunikację na odległość lub rejestrowanie obrazu i dźwięku – zarówno na terenie szkoły, jak i podczas zajęć edukacyjnych poza szkołą.

Zakaz nie obejmie wycieczek szkolnych i pobytu w internacie (gdzie decyzję o warunkach korzystania pozostawiono szkołom), a także korzystania poza godzinami zajęć z infrastruktury szkoły (np. sportowej, którą szkoła udostępnia mieszkańcom).

 

2.Przyznanie szkołom ponadpodstawowym możliwości wprowadzenia zakazu albo określenia innych warunków korzystania z urządzeń elektronicznych w statutach, z uwzględnieniem ustawowych wyjątków.

 

3.Wprowadzenie jasnych wyjątków od zakazu obejmujących sytuacje:

a. gdy korzystanie z urządzenia odbywa się za zgodą nauczyciela i służy realizacji programu nauczania, sprawdzeniu wiedzy lub kontaktowi z rodzicem w sytuacji nagłej;

b. gdy uczeń posiada okresową zgodę dyrektora szkoły ze względu na stan zdrowia, niepełnosprawność lub szczególne potrzeby;

c. zagrożenia życia, zdrowia lub dla mienia.

 

4.Wprowadzenie możliwości zorganizowania przez szkołę miejsca lub miejsc przechowywania urządzeń oraz – jeśli szkoła takie miejsce lub miejsca zorganizuje – obowiązku odkładania do nich telefonów komórkowych i pokrewnych urządzeń przez uczniów, z jednoczesnym zagwarantowaniem poszanowania prawa do prywatności. Szczegółowe rozwiązania będą ustalane przez społeczność szkolną – w porozumieniu z rodzicami i nauczycielami oraz po zasięgnięciu opinii uczniów.

 

5.Doprecyzowanie, że w przypadku naruszenia zakazu lub warunków korzystania z urządzeń (tam, gdzie nie ma zakazu) szkoła stosuje środki przewidziane w przepisach prawa i statucie, w szczególności:

a. działania wychowawcze (np. upomnienie, kontrakt wychowawczy),

b. kary statutowe,

c. obniżenie oceny zachowania.

 

W wyniku ponownej analizy uwag zgłoszonych w trakcie konsultacji publicznych oraz rekomendacji ekspertów i młodzieży przedstawionych podczas spotkań „Konsultacje: Cyfrowa Przyszłość Młodzieży” (29 kwietnia i 29 maja 2026 r.) zdecydowano o rozszerzeniu projektowanego zakazu również na niepubliczne szkoły podstawowe. Rozwiązanie to ma na celu zapewnienie powszechnej i równej ochrony dzieci przed negatywnymi skutkami nadmiernego korzystania z technologii cyfrowych.

 

Planowane jest, aby ustawa weszła w życie 1 września 2026 r. Szkoły będą miały czas do 31 października 2026 r. na dostosowanie swoich statutów do zmienionych przepisów (dostosowanie przepisów wewnętrznych do treści ustawy, a także wskazanie zasad korzystania z urządzeń podczas wycieczek szkolnych i w internatach, jeśli w szkołach działają). Projekt zostanie teraz skierowany do prac w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Projektowane regulacje stanowią element szerszej, spójnej polityki edukacyjnej państwa. Równolegle, od 1 września 2026 r., w szkołach zostaną wzmocnione treści dotyczące higieny cyfrowej i edukacji medialnej – zarówno w ramach zmian podstaw programowych (Kompas Jutra), jak i w związku z wprowadzeniem obowiązkowego przedmiotu edukacja zdrowotna. Działania te wzajemnie się uzupełniają i wspierają bezpieczny oraz odpowiedzialny rozwój uczniów w środowisku nowych technologii.

 

 

Projekt ustawy przyjętej prze Radę Ministrów  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 



Na internetowym profilu o „dowcipnej” nazwie „OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora” prowadzonym przez korepetytora z zakresu biologii Artura Szymanka, znalazłem dzisiaj rano wart upowszechnienia post:

 

 

To może brzmieć mało nowocześnie, ale…

 

W dyskusji o edukacji wciąż tkwimy w jednym, fundamentalnie fałszywym założeniu. Zakładamy, że uczeń zwłaszcza w szkole średniej jest z definicji zainteresowany nauką, a jego naturalnym stanem jest ciekawość, aktywność i chęć rozwoju. Na tej wizji buduje się wymagania, reformy i oczekiwania wobec nauczycieli.

 

Problem polega na tym, że ta wizja w wielu przypadkach jest fałszywa.

 

W przeciętnej szkole średniej znaczna część uczniów nie funkcjonuje w trybie „chcę się uczyć”, tylko w trybie minimalnego przetrwania systemu. Ich celem nie jest zdobywanie wiedzy, tylko spełnienie formalnych warunków: obecność, zaliczenie. Nauka jako proces poznawczy często nie jest celem. Jest obowiązkiem do „odhaczenia”, zadaniem do wykonania możliwie najmniejszym kosztem.

 

To nie jest kwestia „mniejszego zainteresowania”. W wielu przypadkach zainteresowanie edukacją po prostu nie istnieje. Uczeń nie myśli w kategoriach „co dziś zrozumiem”, tylko „czy to będzie na ocenę” albo „czy da się tego uniknąć”. Jeśli coś nie jest potrzebne do zaliczenia, bardzo szybko przestaje istnieć w jego uwadze.

 

I na tym rozjeżdża się cały system.

 

Przepisy, podstawy programowe i reformy są pisane tak, jakby klasa była środowiskiem ludzi gotowych do pracy poznawczej. Jakby wystarczyło dobrze nauczyć, żeby pojawił się efekt. Tymczasem nauczyciel bardzo często nie pracuje z grupą osób zainteresowanych, tylko z klasą, w której znaczna część uczniów mentalnie nie uczestniczy w procesie dydaktycznym, a jedynie w nim fizycznie przebywa.

 

Brak zainteresowania nie jest wyjątkiem, ale stałym elementem systemu.

 

W takiej sytuacji nauczyciel nie tyle „ma trudniej”, co traci wpływ na podstawowy warunek edukacji – uwagę i zaangażowanie ucznia. Można przygotować dobrą lekcję, można zmieniać metody, można stosować nowoczesne narzędzia, ale nie da się wymusić myślenia tam, gdzie nie ma nawet minimalnej chęci uczestnictwa.

 

System jednak udaje, że ten problem nie istnieje. Odpowiedzialność spada w całości na nauczyciela: ma realizować podstawę, ma „angażować”, ma „indywidualizować”, ma „motywować”. Jednocześnie nie dostaje narzędzi, które pozwalałyby realnie zmienić postawę ucznia, który nie widzi sensu w tym, co się dzieje na lekcji.

 

Powstaje więc paradoks: oczekuje się efektów edukacyjnych w warunkach, w których duża część grupy nie spełnia podstawowego warunku edukacji – chęci uczestnictwa.

 

W efekcie nauczyciel staje się nie tyle bezradny emocjonalnie, co systemowo pozbawiony sprawczości. Odpowiada za wynik, na który ma tylko częściowy wpływ, a czasem wpływ marginalny.

 

Można oczywiście próbować tłumaczyć to „atrakcyjnością lekcji” czy „nowoczesnymi narzędziami dydaktycznymi”. Ale to omija sedno problemu. Bo żaden system dydaktyczny nie działa, jeśli znacząca część odbiorców nie uczestniczy w procesie poznawczym, tylko formalnie w nim przebywa.

 

I niezależnie od tego, jak bardzo chcielibyśmy wierzyć w szkołę opartą na naturalnej ciekawości, rzeczywistość jest bardziej prosta i mniej wygodna: duża część uczniów nie jest zainteresowana nauką, a system edukacji wciąż projektuje się tak, jakby było inaczej.

 

To nie jest kwestia opinii. To jest punkt wyjścia do każdej poważnej rozmowy o szkole.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/permalink.php?



Dzisiaj, w Dniu Dziecka, w przestronnej hali Łódzkiej  Akademii Sztuk Pięknych, ponad 400 uczennic i uczniów szkół ponadpodstawowych z województwa łódzkiego spotkało się z Ministrą Barbarą Nowacką. Punktem wyjścia była „Diagnoza Młodzieży 2026. Raport i rekomendacje”. Niełatwo było znaleźć informacje o tym wydarzeniu. Oto fragmenty z relacji (bogato ilustrowanej). opublikowanej przez „Dziennik Łódzki”:

 

 

Z młodzieżą o młodzieży i jej przyszłości. Minister edukacji Barbara Nowacka w Dzień Dziecka w Łodzi

 

 

[…]

 

Gospodarzem wydarzenia był łódzki kurator oświaty Janusz Brzozowski. Witając uczestników podkreślał, że młodzi ludzie nie są wyłącznie przyszłością kraju, ale już dziś stanowią jego siłę i ważny głos w debacie publicznej. – Od młodzieży zależy, jakie wartości będą przekazywane kolejnym pokoleniom i jak będzie wyglądał rozwój naszego kraju w nadchodzących latach. Dlatego troska o młodzież należy do najbardziej podstawowych zadań każdego społeczeństwa. Aby jednak skutecznie wspierać młodych ludzi, trzeba dobrze rozumieć ich potrzeby, oczekiwania i obawy – mówił kurator. [..]

 

Minister edukacji Barbara Nowacka rozpoczęła swoje wystąpienie od życzeń z okazji Dnia Dziecka, a następnie zwróciła uwagę na fakt, że przez wiele lat w Polsce praktycznie nie prowadzono spójnej polityki młodzieżowej.[…] Jak podkreślała, przygotowywana obecnie strategia nie może być wyłącznie dokumentem napisanym przez ekspertów i urzędników.       – Byłoby udawaniem tworzyć strategię młodzieżową dla młodych bez udziału młodych ludzi. Znacznie łatwiej byłoby usiąść przy biurku i napisać dokument. Tylko trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: dla kogo miałby on powstać? Dlatego tak ważne są spotkania takie jak to dzisiejsze – zaznaczyła.

 

[…]

 

Spotkanie w łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych było jednym z etapów konsultacji prowadzonych w całym kraju. Tym razem to młodzi mieszkańcy województwa łódzkiego mogli bezpośrednio przedstawić swoje opinie, oczekiwania i pomysły osobom odpowiedzialnym za kształtowanie polityki państwa. – Chcemy wiedzieć, które problemy młodzi ludzie uznają za najważniejsze i jakie działania powinny stać się priorytetem. Strategia ma odpowiadać na realne potrzeby młodego pokolenia, a nie tylko na wyobrażenia dorosłych o tych potrzebachpodsumowała minister edukacji.

 

 

Cały tekst (+16 zdjęć) „Z młodzieżą o młodzieży i jej przyszłości. Minister edukacji Barbara Nowacka w Dzień Dziecka w Łodzi”  –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.dzienniklodzki.pl

 

 x           x           x

 

Jeszcze bogatszy zestaw zdjęć z tego spotkania zaprezentowano na fanpage Łódzkiego Kuratorium Oświaty. Z zamieszczonych tam  27 zdjęć wybrałem 2 – uznałem je za najlepiej obrazujące cel tego wydarzenia:

 

 

 

Cały zestaw do obejrzenia   –  TUTAJ 

 

x           x           x

 

Swoją – lapidarną – informację, z 10. Zdjęciami, zamieściło Ministerstwo Edukacji na swoim fanpage:

 

 

„Diagnoza 2026. Zetki w Łódzkiem” – spotkanie z młodymi w Łodzi!  –  TUTAJ

 



 

Jak wiecie wszystkie zamieszczane przeze mnie na „Obserwatorium Edukacji” materiały „reklamuję” – odsyłając do nich linkiem na moim prywatnym profilu Fb. Tak też było w minioną niedziele, kiedy poinformowałem tam o zamieszczeniu „Mojego refleksyjnego eseju nr 21”. Nie  trzeba było długo czekać – jeszcze tego samego dnia pojawił się tam pierwszy komentarz – i to nie od nieznanego autora, lecz który został tam zamieszczony przez Roberta Sowińskiego – tego  który wraz z żoną Anną propaguje w Polsce plan daltoński, prowadząc m. in. „Edukosmos”. Oto co napisał:

 

 

Robert Sowiński

Szanowny Redaktorze, po przeczytaniu nie dostrzegłem odpowiedzi na postawione w poście pytanie . Zostawiając politykę z boku, czy któryś z punktów poza pierwszym wzbudza niechęć, niepokój czy jakieś inne … obawy? Pytam serio, bo może wtedy okazać się czym tak naprawdę takie kierunki przy okazji ich publikowania są. Chętnie poznam opinie na temat tych kierunków. Bo – pomijając punkt pierwszy – w internetach widzę jedną linie ….

 

Jako że niedziela nie była najlepszą porą na przemyślaną odpowiedź – zamieściłem jedynie taką reakcję na ten komentarz:

 

Włodzisław Kuzitowicz

Nie lekceważę nie odpowiadając. Ale „co nagle to po diable”

 

 

Niedługo po tym pojawiły się nowe komentarze – oba innego autora – ale także powszechnie znanego i cenionego:

 

Jarosław Pytlak

„Kierunki” są takim rytuałem o minimalnym przełożeniu na rzeczywistość szkolną. Nie są zapisem planów państwa, ale narzuconą odgórnie szkołom listą priorytetów, za którą nie idzie dosłownie nic, a już na pewno wsparcie materialne. Pomiędzy kolejnymi latami „kierunki” zmieniają się kosmetycznie, a ich cechą wspólną dla wszystkich rządów jest brak jakiejkolwiek formy ewaluacji uzyskanych efektów. Skłaniam się zatem do zdania Redaktora, że mają charakter propagandowy, choć bardziej trafne wydaje mi się słowo „rytualny”. Nie przeszkadzają mi – są po prostu kompletnie bez znaczenia.

 

Jarosław Pytlak

Nadmienię jeszcze, że bardzo mi się podoba zawarte w eseju wyjaśnienie, dlaczego Redaktor nie skomentował ustawy o prawach i obowiązkach ucznia. Napisać elegancko, że mamy do czynienia z burdelem organizacyjnym, merytorycznym i pedagogicznym, który ciężko opisać, to wielka sztuka, przed którą uchylam kapelusza !

 

 

Źródło: www.facebook.com/permalink.php?

 

 

Dzisiaj, na spokojnie, odpowiadam Robertowi:

 

Wątek pierwszy: „…nie dostrzegłem odpowiedzi na postawione w poście pytanie.”

 

Wygląda na to, że nie spodziewałeś się po mnie, iż redagując moje refleksyjne eseje mogę tam zastosować figurę stylistyczną, która nazywa się pytaniem retorycznym. A właśnie tym jest tytuł tego eseju: „Co wspólnego ma polityka oświatowa państwa z rzeczywistością polskich szkół”.

 

 

Wątek drugi:Zostawiając politykę z boku, czy któryś z punktów poza pierwszym wzbudza niechęć, niepokój czy jakieś inne … obawy?”

 

Pewnie przeczytałeś mój tekst szybko i umknął Ci fragment, w który WYRAŹNIE napisałem z jakiego punktu widzenia będę prezentował owe „Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa”. (Bo w tytule musiałem wyciąć z nazwy „podstawowe kierunki”):

 

„… zestawię je z punktu widzenia linii politycznych partii, które w owych latach decydowały w Polsce o polityce oświatowej.”

 

I od samego początku nie miałem zamiaru przeprowadzać merytorycznych analiz poszczególnych kierunków tychże polityk oświatowych państwa.

 

 

A poza tym –  z wyjaśniania pozostałych wątpliwości zostałem zwolniony – wyręczył mnie treścią swego pierwszego komentarza Kolega Jarosław Pytlak.

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 



Wczoraj na blogu „Wokół Szkoły” Jarosław Pytlak zamieścił kolejną recenzję najnowszej inicjatywy legislacyjnej MEN. Jak zawsze – są to konkretne spostrzeżenia i uwagi, poparte jego dogłębną znajomością problemu –  na podstawie wieloletnich doświadczeń, zdobytych podczas pełnienia funkcji dyrektora szkoły. Zamieszczam ten tekst bez skrótów:

 

 

Rozporządzenie na miarę naszych możliwości

 

Przy minimalnym tylko rozgłosie procedowany jest właśnie projekt rozporządzenia MEN, zmieniającego niektóre regulacje dotyczące oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów. Zmiany dotyczą kilku obszarów działalności szkoły i choć są wycinkowe, to w większości dość istotne, więc warto się z nimi zapoznać. Omówię je tutaj w kolejności, jaką przyjęto w uzasadnieniu, które zdecydowanie ułatwia ich ogarnięcie i rozszyfrowanie intencji autorów.

 

Korekta opisana w pierwszym punkcie uzasadnienia dotyczy szkolnictwa zawodowego. Jeżeli w programie kształcenia w danym zawodzie jest przygotowanie do egzaminu na prawo jazdy, można będzie z niego zwolnić ucznia, który wylegitymuje się wcześniejszym ukończeniem takiego kursu poza szkołą, nawet bez zdania samego egzaminu. Brzmi to całkiem zdroworozsądkowo.

 

Kontrowersyjnej materii dotyczy natomiast punkt drugi, opisujący zmianę, którą można określić mianem Lex „Szkoła w chmurze”. Proponowany zapis w rozporządzeniu zdaje się ostatecznie rozstrzygać niedawny spór pomiędzy ministerstwem a najszerzej znaną placówką organizującą edukację opartą na nauczaniu domowym o to, czy roczny egzamin klasyfikacyjny może być przeprowadzony online. Potwierdza negatywne stanowisko MEN. Przy okazji ministerstwo postanowiło wyliczyć przeciwnika do końca, określając minimalny czas trwania egzaminu z jednego przedmiotu (30 minut w SP, 40 minut w szkole ponadpodstawowej) oraz maksymalną liczbę takich egzaminów dziennie (trzy). Jedno i drugie mocno utrudni życie placówkom skupiającym uczniów z różnych stron Polski, a przede wszystkim samym uczniom, szczególnie tym, którzy zapisani są do szkół daleko od swojego miejsca zamieszkania. Czy dzięki temu zwiększy się wiarygodność wyników egzaminacyjnych, w którą powątpiewa sporo osób, najwyraźniej także w MEN?! Nie sądzę, ale póki rzecz dotyczy tylko zaliczania kolejnych lat nauki, a nie certyfikowania kwalifikacji zawodowych, można by chyba uznać, że rzetelność egzaminowania winna być raczej przedmiotem troski rodziców. W końcu to wyłącznie oni odpowiadają za jakość edukacji domowej swoich dzieci. Polska szkoła ma wiele innych problemów do rozwiązania. Najwyraźniej jednak MEN uważa inaczej.

 

Na marginesie powyższego warto jednak zwrócić uwagę, że egzaminy na wyższych uczelniach nadal będą mogły odbywać się online, choć one akurat warunkują uzyskanie kwalifikacji do wykonywania takiego czy innego zawodu. Chociaż kwestia ta podlega innemu ministrowi, warto postawić pytanie, czy władze nie powinny być bardziej konsekwentne w ustalaniu reguł egzaminowania. Taka dychotomia rodzi bowiem podejrzenie, że prywatne wyższe uczelnie mają po prostu lepszy lobbing. Czemu zresztą trudno się dziwić, skoro wśród ich klientów pokaźną grupę stanowią politycy…

x           x           x

 

Kolejnym zagadnieniem, którego dotyczy projekt rozporządzenia, jest lista siedmiu obszarów branych pod uwagę przy ustalaniu śródrocznej i rocznej oceny klasyfikacyjnej zachowania. Zaproponowaną zmianę uzasadnia się potrzebą dostosowania do założeń reformy „Kompas Jutra”.

 

Na pierwszym miejscu pozostaje wywiązywanie się z obowiązków ucznia. Na miejsce drugie awansowało (z siódmego) okazywanie szacunku innym osobom, z istotnym uzupełnieniem w postaci konkretnego wskazania „w tym nauczycielom, uczniom i pracownikom szkoły”.

 

W punkcie trzecim znajduje się nowość: przejmowanie odpowiedzialności za własny rozwój i realizację zamierzonych celów. Będziemy zatem oceniać w zachowaniu uczniów ich samodzielność oraz sprawczość, czyli dwie cechy, póki co, zgodnie tłumione przez cały świat dorosłych, które – wbrew głębokiemu przekonaniu urzędników w MEN o magicznej sprawczości paragrafów – w obecnych realiach organizacyjnych i finansowych oświaty pozostaną takimi także po reformie.

 

O jedno oczko do góry, na miejsce czwarte, przesunęła się dbałość o bezpieczeństwo i zdrowie własne oraz innych osób. W punkcie piątym umieszczono przestrzeganie norm społecznych w szkole i poza nią, co można uznać za bardziej ogólne ujęcie dotychczasowego punktu szóstego, który nakazywał „godne, kulturalne zachowanie w szkole i poza nią”. Z kolei na miejscu szóstym znalazła się następna nowość w rozporządzeniu – współpraca w działaniu oraz dbałość o dobre relacje z innymi. To kryterium wydaje się mocno wątpliwe w szkole, w której każde zaburzenie we współpracy i relacjach pomiędzy uczniami ma w założeniu być przedmiotem interwencji pedagogicznej i wsparcia opartego o dogłębne zrozumienie potrzeb i ograniczeń poszczególnych jednostek. Ale brzmi dobrze i niewątpliwie bardzo „kompasowo”.

 

W punkcie ostatnim zapisano wykazywanie się postawą patriotyczną, rozumianą jako szacunek dla własnego narodu i ojczyzny, społeczności lokalnej i regionalnej oraz poszanowanie historii, tradycji i kultury innych narodów – dziwoląg łączący treści miłe konserwatystom, w tym postawienie narodu przed ojczyzną, z progresywną otwartością na obecność innych nacji w naszym coraz bardziej wielokulturowym społeczeństwie. Papier w każdym szkolnym statucie zniesie tę złożoność bez trudu. Życie – już niekoniecznie.

 

Czytaj dalej »



 

Co wspólnego ma polityka oświatowa państwa z rzeczywistością polskich szkół

 

Siadając do pisania miałem do wyboru dwa tematy, które – ewentualnie – podjąłbym w tym eseju: uchwalenie przez Sejm ustawy o prawach ucznia  opublikowanie przez MENPodstawowych kierunków realizacji polityki oświatowej państwa” na rok szkolny 2026/2027. Najpierw zdecydowałem się na ten pierwszy temat. Zacząłem zapisywać „kluczowe” dla historii powstawania tej ustawy fakty, przypominać sobie i wypunktowywać podstawowe argumenty zwolenników i przeciwników powoływania rzeczników praw ucznia, ale po „przerwie dla zdrowia”, gdy przejrzałem te notatki „świeżym spojrzeniem”, podjąłem jednak decyzję, aby w to „nie wchodzić”.

 

Skąd ta rezygnacja? Bo uznałem, że problemów wokół tej ustawy jest tak dużo, dotykają one tak wielu fundamentalnych aspektów funkcjonowania uczennic i uczniów w naszym systemie szkolnym, dotyczą także postrzegania swej roli w tym systemie przez nauczycieli i nauczycieli, a polaryzacja na tych „za” i tych „przeciw” jest – chyba – nie do pogodzenia, że uwzględnienie tej tak bogatej i zróżnicowanej materii w formule mojego „refleksyjnego eseju” jest niemożliwe…

 

Pozostało więc podzielenie się z Wami moją opinią nie tylko o aktualnie ogłoszonych przez MEN na przyszły rok szkolny „ „Podstawowych kierunków realizacji polityki oświatowej państwa”, ale szerzej – celowością dorocznego ogłaszania takowych.

 

Pomyślałem, pomyślałem, i… i postanowiłem nie bawić się we wróżkę – bo tylko tak mógłbym recenzować stopień, w jakim owe „kierunki” znajdują potwierdzenie w codziennej praktyce polskich szkół. Jedyne co mogę, to zaprezentować kilka wybranych przykładów  „głównych kierunków polityki oświatowej państwa i „przejechać się” po owych rocznych „drogowskazach”, wykorzystując wybrane przykłady z minionych lat. A zestawię je z punktu widzenia linii politycznych partii, które w owych latach decydowały w Polsce o polityce oświatowej. Takim „znacznikiem” tych orientacji politycznych byli ówcześni ministrowie edukacji

 

Tylko z takiego punktu widzenia jestem w stanie ustosunkować się do owych „kierunków”.

 

Aby było to możliwe muszę przytoczyć kilka przykładowych zestawów owych kierunków, prezentowanych podczas ministerialnych kadencji trojga Ministrów Edukacji:

 

 

Zacznę od Rządu Pani Premier Beaty Szydło. W tym okresie Ministrą Edukacji była Anna Zalewska. Generalnie pamiętamy co ze szkolnictwem stało się w tym okresie, ale jednak przypomnę jej „najważniejsze sukcesy”:

 

Największym jej „osiągnięciem” była likwidacja – z dniem 1 września 2017 roku – gimnazjów i przywrócenie 8-letniej nauki w szkołach podstawowych, 4-letniej w liceach i 5-letniej w technikach. Spowodowało to w szkołach chaos organizacyjny i kadrowy. Efektem tego były przepełnione klasy, nauka na dwie lub trzy zmiany, „podwójny rocznik” w szkołach ponadpodstawowych w 2019 roku i wędrujący nauczyciele, uzupełniający swe etaty w kilku nawet szkołach.

 

Ale w „wersji dla prasy” tak zaprezentowane zostały kierunki jej polityki oświatowej na ów pierwszy rok wdrażania tego „kroku w tył”:

 

Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2017/2018

 

1.Wdrażanie nowej podstawy programowej kształcenia ogólnego.

 

2.Podniesienie jakości edukacji matematycznej, przyrodniczej i informatycznej.

 

3.Bezpieczeństwo w internecie. Odpowiedzialne korzystanie z mediów społecznych.

 

4.Wprowadzanie doradztwa zawodowego do szkół i placówek.

 

5.Wzmacnianie wychowawczej roli szkoły.

 

6.Podnoszenie jakości edukacji włączającej w szkołach i placówkach systemu oświaty.

 

x            x           x

 

 

Teraz kolej na Rząd Premiera Mateusza Morawieckiego:

 

Ministrem Edukacji i Nauki (a przedtem tylko edukacji) był wtedy – uznawany za bardzo prawicowego, o konserwatywnych poglądach człowieka, z tytułem profesora – Przemysław Czarnek. W okresie kiedy sprawował ten urząd w rzeczywistości polska oświata musiała przyjąć na siebie takie skutki tych rządów, jak: zastąpienie przedmiotu Wiedza o społeczeństwie  mocno zideologizowanym przedmiotem Historia i teraźniejszość, zwiększeniem władzy kuratorów oświaty  – za sprawą  t. zw. „Lex Czarnek”, wprowadzeniem obowiązku realizacji  t. zw. „godzin Czarnkowach” i przygotowaniami do wprowadzenia obowiązkowych dwu godzin religii lub etyki. Ale oficjalną wersją jego polityki na ten „przedwyborczy”  rok szkolny był ten zestaw:

 

Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2022/2023

 

1.Wychowanie zmierzające do osiągnięcia ludzkiej dojrzałości poprzez kształtowanie postaw ukierunkowanych na prawdę, dobro i piękno, uzdalniających do odpowiedzialnych decyzji.

 

2.Wspomaganie wychowawczej roli rodziny przez właściwą organizację i realizację zajęć edukacyjnych wychowanie do życia w rodzinie. Ochrona i wzmacnianie zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.

 

3.Działanie na rzecz szerszego udostępnienia kanonu i założeń edukacji klasycznej oraz sięgania do dziedzictwa cywilizacyjnego Europy, m.in. przez umożliwienie uczenia się języka łacińskiego już od szkoły podstawowej.

 

4.Doskonalenie kompetencji nauczycieli do pracy z uczniami przybyłymi z zagranicy, w szczególności z Ukrainy, adekwatnie do zaistniałych potrzeb oraz kompetencji nauczycieli nowych przedmiotów wprowadzonych do podstawy programowej.

 

5.Wspomaganie kształcenia w szkołach ponadpodstawowych w związku z nową formułą egzaminu maturalnego od roku 2023.

 

7.Doskonalenie systemu kształcenia zawodowego we współpracy z pracodawcami – wdrażanie Zintegrowanej Strategii Umiejętności 2030.

 

8.Rozwijanie umiejętności metodycznych nauczycieli w zakresie prawidłowego i skutecznego wykorzystywania technologii informacyjno-komunikacyjnych w procesach edukacyjnych. Wsparcie edukacji informatycznej i medialnej, w szczególności kształtowanie krytycznego podejścia do treści publikowanych w Internecie i mediach społecznościowych.

 

9.Wsparcie nauczycieli i innych członków społeczności szkolnych w rozwijaniu umiejętności podstawowych i przekrojowych uczniów, w szczególności z wykorzystaniem pomocy dydaktycznych zakupionych w ramach programu „Laboratoria przyszłości”.

 

10.Podnoszenie jakości kształcenia oraz dostępności i jakości wsparcia udzielanego dzieciom i uczniom w przedszkolach i szkołach ogólnodostępnych i integracyjnych.

 

11.Wspieranie rozwoju nauki języka polskiego i oświaty polskiej za granicą oraz tworzenie stabilnych warunków do nauczania języka polskiego za granicą przez Instytut Rozwoju Języka Polskiego im. świętego Maksymiliana Marii Kolbego, Ośrodek Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą oraz beneficjentów przedsięwzięć i programów ustanowionych przez ministra właściwego do spraw oświaty i

 

x          x           x

 

I teraz pora na rządy „Koalicji 15 października”, której „narzędziem działania” w sektorze oświaty została z dniem 23 grudnia 2023 roku Barbara Nowacka. Ta córka Izabeli Jurga-Nowackiej – wicepremierki i ministry polityki społecznej w rządach Marka Belki, także o lewicowych poglądach, dała się dotąd poznać przede wszystkim  jako ta, która lansuje swój koronny projekt „Reforma 26. Kompas Jutra” – napotykający wiele oporów, nie tylko ze strony nauczycielskich związków zawodowych,ale także „Sieci Organizacji Społecznych” (SOS dla edukcji), zrzeszającej 73 ruchy społeczne, stowarzyszenia i fundacje.

 

Czytaj dalej »



Sieć Organizacji Społecznych (SOS) dla Edukacji zamieściła 22 maja b.r. na swoim fanpage informację  o publikacji „Raport SOS dla Edukacji”, opracowany przez  Alicję Pacewicz. Oto fragmenty tego raportu i link do jego pełnej wersji:

 

 

Polska oświata stoi przed bezprecedensowym wyzwaniem demograficznym. W ciągu najbliższych 10 lat prawdopodobnie 1500–2500 szkół może zostać zamkniętych lub przekształconych w inne placówki, głównie na obszarach wiejskich i w województwach najbardziej dotkniętych niżem demograficznym (świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie, lubelskie, lubuskie). Problem będzie się nasilał, a jego szczyt przypadnie na lata 2029–2034.

 

Największe wyzwanie dotyczy zapewnienia równego dostępu do dobrej edukacji dla wszystkich dzieci i utrzymania infrastruktury oświatowej w małych miejscowościach. Kompleksowe rozwiązanie problemu wymaga pilnego podjęcia prac nad strategią dostosowania oferty edukacyjnej, w tym sieci szkół oraz finansowania zadań oświatowych w nadchodzących latach. Prace powinny być prowadzone w modelu partycypacyjnym, z uwzględnieniem głosu środowisk edukacyjnych oraz z udziałem kilku ministerstw, nie tylko resortu edukacji. Konieczne jest stworzenie ramowego planu działań, które należy podjąć zarówno na poziomie krajowym, jak i regionalnie, a przede wszystkim na szczeblu samorządowym.

 

1.Spadek liczby urodzeń

 

Dzietność w 2024 r. spadła do rekordowo niskiego poziomu 1,099, najniższego w historii Polski.W 2024 r. urodziło się około 251,9 tys. dzieci, co stanowi drastyczny spadek w porównaniu z 272 tys. w 2023 r. Dla porównania, w 2017 r. urodziło się 402 tys. dzieci, co oznacza spadek o ponad 150 tys. w ciągu zaledwie 7 lat.

 

W roku szkolnym 2024/2025 do szkół podstawowych (publicznych i niepublicznych, łącznie ze szkołami specjalnymi) uczęszczało ok. 3,2 mln uczniów, co wg GUS stanowiło wzrost o 6,8% (ok. 205,7 tys.) w porównaniu z poprzednim rokiem. Był to jednak efekt przejściowy, wynikający z chwilowego nawarstwienia roczników w szkole podstawowej po reformie edukacji z 2017 r. – trend długoterminowy pozostaje spadkowy. W ciągu pięciu lat liczba niepublicznych szkół podstawowych spadła z 12 092 w roku szkolnym 2019/2020 do 11 711 w roku2024/2025 (łączna liczba wszystkich szkół podstawowych, publicznych i niepublicznych, wynosi obecnie ok. 14 tys.). W 2030 r. do klas pierwszych szkół podstawowych pójdzie 267 tys. uczniów — o 35% mniej niż w obecnym roku szkolnym.

 

Liczebność oddziałów w polskich szkołach od kilku lat systematycznie spada. Według najnowszych danych w 2025 r. na terenach wiejskich — gdzie skutki niżu demograficznego są najbardziej dotkliwe — było aż 111 szkół, do których łącznie we wszystkich klasach uczęszczało nie więcej niż zaledwie 25 uczniów.

 

2.Przedszkola — przedsionek niżu […]

 

3.Prognozy na najbliższe 10 lat

 

Spadek liczby uczniów w klasach pierwszych: W roku szkolnym 2025/2026 do klas pierwszych szkół podstawowych pójdzie 396,6 tys. dzieci — o ponad 30 tys. mniej niż w 2024 r., kiedy było ich 430 tys.

 

Od 2025 r. liczba uczennic i uczniów pierwszych klas będzie systematycznie spadać z 430 tys. w 2024 r. do około 291 tys. w perspektywie 10 lat.

 

Ogólny spadek liczby uczniów: Według prognoz GUS populacja dzieci w wieku 7–14 lat (czyli grupa wiekowa szkoły podstawowej) spadnie z ok. 3,15 mln w 2026 r. do ok. 2,58 mln w 2034 r. — to spadek o około 570 tysięcy dzieci. Do 2029 r. liczba dzieci w wieku 7–14 lat spadnie o około 5%, do 2034 r. prognozuje się spadek o około 18–19%, a do 2060 roku spadek może wynieść nawet około 30%.

 

4.Wnioski o likwidację lub przekształcenia […]

 

5.Szacunkowa liczba szkół do zamknięcia

 

Perspektywa krótkoterminowa (2025–2029): Przy spadku populacji w wieku 7–14 lat o około 5% do 2029 r. i zakładając, że obecnie funkcjonuje ok. 14 tys. szkół podstawowych (wszystkie: publiczne, niepubliczne i specjalne), można spodziewać się zamknięcia 400–700 szkół w ciągu najbliższych 5 lat.

Perspektywa długoterminowa (2025–2034): Przy prognozowanym przez GUS spadku populacji uczniów szkół podstawowych, należy się spodziewać zamknięcia lub konsolidacji 1500–2500 szkół w ciągu najbliższych 10 lat, jeśli nie zostaną podjęte działania korygujące, w tym chroniące małe szkoły.

 

6. Które regiony i miejscowości będą najbardziej dotknięte?

 

W latach 2020–2024 liczba dzieci w wieku 0–2 lata w miastach spadła o 22,7%, a na wsiach spadek był jeszcze bardziej dotkliwy — aż 29,8%.

 

Najbardziej zagrożone obszary:

 

1.Spośród województw najmocniej dotkniętych spadkiem liczby uczniów w wieku 7-14 lat według prognozy GUS w czołówce są świętokrzyskie (–26,2%), warmińsko-mazurskie (–26,0%), lubuskie i lubelskie (po –23,5%), a także część regionów wschodnich i zachodnio-południowych, w tym opolskie (–21,3%) i kujawsko-pomorskie (–23,3%).

 

2.Obszary wiejskie i małe miejscowości: w małych i średnich miejscowościach uczniów brakuje, podczas gdy w największych miastach szkoły są przepełnione. Najmniejsza szkoła w Polsce ma 5 uczniów, a szkół, które mają do 100 uczniów, jest w Polsce prawie 3 tysiące.

 

3.Powiaty ziemskie graniczące z dużymi miastami: uczniowie wybierają kształcenie w mieście, co oznacza mniej możliwości rekrutacyjnych dla powiatów ziemskich.

 

4.Konkretne przykłady zagrożonych regionów: gminy wiejskie w całej Polsce; małe miasta tracące mieszkańców; obszary z wysoką migracją zarobkową młodych ludzi.

 

7.Perspektywa dużych miast […]

 

8.Nowelizacja Prawa oświatowego z 13 marca 2026 r. […]

 

9.Strategiczna rekomendacja dla systemu edukacji  […]

 

10.Przegląd problemów i rozwiązań z innych krajów […]

 

Podsumowanie

 

W nadchodzących 10 latach przekształcanie i zamykanie szkół jest nieuniknione, ale sposób, w jaki zostanie to przeprowadzone, zadecyduje o zachowaniu spójności społecznej i jakości o raz dostępności edukacji. Kryzys demograficzny należy potraktować jako szansę na poprawę jakości polskiej edukacji, poprzez lepsze dopasowanie oferty edukacyjnej do lokalnych i regionalnych potrzeb, a także — tam gdzie to konieczne — zmniejszenie liczby uczniów w klasach i zapewnienie lepszej opieki rosnącej liczbie dzieci ze szczególnymi potrzebami.

 

Pilnie potrzebna jest wieloletnia strategia narodowa zbudowana w oparciu o prognozy demograficzne w skali kraju, regionów i konkretnych miejscowości, a nie chaotyczne działania pojedynczych samorządów lokalnych. Konieczność pracy nad taką strategią wynika jasno z celów horyzontalnych i priorytetów zawartych w przyjętej przez rząd Strategii Rozwoju Polski do 2035, a także w tworzonym obecnie w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej Programie Partnerstwa Krajowego i Regionalnego na nową perspektywę finansową UE 2028–2034.

 

Źródła  […]

 

 

 

 

 

Niż demograficzny w polskiej oświacie  –  cały tekst  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.sosdlaedukacji.pl

 



 

W piątek, 29 maja 2026 r., Sejm uchwalił ustawę o prawach i obowiązkach ucznia, wprowadzając do projektu szereg zmian uwzględniających postulaty związków zawodowych, organizacji młodzieżowych oraz środowisk dyrektorskich.

 

Najważniejsze zmiany przyjęte przez Sejm obejmują:

 

>odroczenie obowiązku tworzenia szkolnych rzeczników praw uczniowskich do 1 września 2028 r. Do tego czasu ich powołanie będzie miało charakter fakultatywny. Zmiana ta odpowiada na postulaty związków zawodowych i organizacji zrzeszających dyrektorów szkół;

 

>odformalizowanie procedury wymierzania kary uczniom poprzez wyłączenie reżimu decyzji administracyjnej dla wszystkich kar przewidzianych w ustawie, z wyjątkiem skreślenia z listy ucznia oraz przeniesienia do innej szkoły. Rozwiązanie to zostało pozytywnie zaopiniowane przez Ministerstwo w odpowiedzi na zgłaszane postulaty środowisk oświatowych;

 

>wprowadzenie ustawowego katalogu wymogów dla fakultatywnie powoływanych gminnych i powiatowych rzeczników praw uczniowskich – na wniosek organizacji młodzieżowych;

 

>skrócenie okresu przechowywania w aktach osobowych ucznia informacji o nałożonej karze z 3 lat do 1 roku – również na wniosek organizacji młodzieżowych;

 

>wyłączenie obowiązku tworzenia rad szkół i placówek w szkolnictwie niepublicznym – zgodnie z postulatami tego środowiska.

 

Celem wprowadzanych zmian jest wypracowanie kompromisowego rozwiązania, które realnie wzmocni ochronę praw uczniów oraz uporządkuje obecny, rozproszony system regulacji w tym zakresie.

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej konsekwentnie uwzględnia głos wszystkich interesariuszy – związków zawodowych, organizacji dyrektorskich (w szczególności Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty) oraz organizacji młodzieżowych (m.in. Fundacji Varia Posnania, Polskiej Rady Organizacji Młodzieżowych, Stowarzyszenia Precedens, Stowarzyszenia Kogutorium i Stowarzyszenia Umarłych Statutów).

 

Obecnie prawa i obowiązki ucznia są rozproszone w wielu aktach prawnych, co powoduje trudności interpretacyjne zarówno dla uczniów, jak i nauczycieli. Ustawa porządkuje ten stan poprzez:

 

-przeniesienie katalogu praw i obowiązków ucznia na poziom ustawowy,

 

-wprowadzenie katalogu działań wychowawczych i kar wraz z procedurami ich nakładania, przy zachowaniu zasady pierwszeństwa działań wychowawczych,

 

-utworzenie systemu ochrony praw uczniowskich, obejmującego:

 

1)Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich (powoływanego na 4-letnią kadencję),

 

2)wojewódzkich rzeczników praw uczniowskich działających przy kuratorach oświaty,

 

3)fakultatywnych rzeczników na poziomie gmin i powiatów,

 

4)fakultatywnych – do 1 września 2028 r. – szkolnych rzeczników praw uczniowskich,

 

wprowadzenie obowiązku powoływania rad szkół i placówek w szkolnictwie publicznym (z odroczeniem do 1 września 2028 r. oraz wyjątkami wynikającymi ze specyfiki organizacji pracy np. szkół przyszpitalnych),

 

-uporządkowanie sytuacji prawnej uczniów pełnoletnich, w szczególności w zakresie dostępu do ocen i usprawiedliwiania nieobecności,

 

-nakazanie podawania powodu przy usprawiedliwianiu nieobecności ucznia, z poszanowaniem prywatności ucznia (bez obowiązku ujawniania danych nadmiernych i wrażliwych), przy zachowaniu autonomii szkół co do trybu, terminu i formy.

 

Projekt ustawy był przedmiotem szerokich konsultacji społecznych, w ramach których zgłoszono około 700 uwag i opinii – wiele z nich zostało uwzględnionych. Dodatkowo, w okresie od 26 stycznia do 28 lutego 2026 r., za pośrednictwem Zintegrowanej Platformy Edukacyjnej przeprowadzono badanie ankietowe wśród uczniów i nauczycieli, które potwierdziło znaczące poparcie dla proponowanych rozwiązań.

 

W ocenie ogólnej projektu niemal 18 400 uczniów i nauczycieli wyraziło następujące zdanie:

 

-46,65% respondentów oceniło projekt pozytywnie,

 

-13,76% – negatywnie,

 

-39,58% nie miało zdania.

 

Wśród tylko nauczycieli z kolei:

 

-48,55% oceniło projekt pozytywnie,

 

-15,46% – negatywnie,

 

-35,98% nie miało zdania.

 

Wyniki te wskazują na wyraźną przewagę ocen pozytywnych nad negatywnymi, zarówno wśród ogółu respondentów, jak i w samej grupie nauczycieli.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

x           x            x

 

Głosowało – 426 posłów.

 

Za – 234     Przeciw – 192      Wstrzymało się – 0      Nie głosowało – 34

 

 

Kto jak głosował    –  TUTAJ

 

 

Tekst Ustawy o prawach i obowiązkach ucznia uchwalonej  29 maja 2024 r. przez Sejm RP: 

 [jeszcze nie podano – SPRAWDŹ]