
Dziś prezentujemy fragmenty obszernego wywiadu z Agnieszką Ciesielską – ekspertką koalicji stowarzyszeń „SOS dla Edukacji”, zamieszczonego na stronie „Gazety Wyborczej”. Jeśli po przeczytaniu tych fragmentów ta rozmowa Was zainteresowała – odsyłamy linkiem do jej pełnego zapisu:
Foto: www.szkolenia.wolterskluwer.pl
Agnieszka Ciesielska*
Szybkie wrzutki, szybka reforma. Nauczycielka: Zmiany w szkole wciąż dyktuje polityka
[…]
Karolina Słowik: – Premier Donald Tusk przeprosił nauczycieli. Mówił o tym, że należy im się godna zapłata, a rząd chce pracować nad odbudową prestiżu nauczyciela. Jednak podwyżki od stycznia mają być na poziomie 5 proc. – niższym niż oczekiwali nauczyciele. Czy uda się odbudować prestiż w inny sposób?
Agnieszka Ciesielska – Przy myśleniu, które zauważam na górze, uważam, że to nie zadziała. Szykujemy się do wielkiej reformy, która ma być za chwilę. A już tempo wprowadzanych zmian sugeruje, że wiele rzeczy może nie wyjść. Dodatkowo, frustracje nauczycielskie podkręcane są przez małe i częste zmiany.
Aby prestiż naszego zawodu wzrósł, to my sami – nauczycielki i nauczyciele – musimy uwierzyć, że to się stanie. A my w to nie wierzymy, bo nie ma siły, energii, by pracować więcej, wydajniej. Jeśli mam robić wielkie rzeczy, to muszę być do nich przekonana. Tu wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że ta reforma albo nie wyjdzie, albo wyjdzie w taki sposób, że będziemy mieć poczucie, że to nie jest szkoła, o którą nam chodziło.
K.S. – Powiedzmy konkretnie, co to za małe zmiany. Najpierw było ograniczanie zadań domowych – pomysł z wiecu wyborczego.
A.C. – Żałuję, że na te wiece nie jeździłam i nie zabrałam głosu. Zwróciłabym uwagę na coś ważniejszego: żeby szkoła bardziej dopasowała się do życia. Aby były mniejsze klasy, więcej praktyki, więcej projektów. Aby zniesiono rankingi, które podkręcają międzyszkolną rywalizację i w sporym stopniu wpływają na dobrostan młodych ludzi.
K.S. – To akurat trudno osiągnąć jednym rozporządzeniem.
A.C. – Oczywiście, dlatego te prace domowe to dla mnie rodzaj populistycznej zagrywki. Naprawdę tego nie rozumiem.
K.S. – Dalej: edukacja zdrowotna zamiast wychowania do życia w rodzinie, edukacja obywatelska zamiast przedmiotu historia i teraźniejszość. Oprócz tego ma zmienić się podstawa programowa do WF. Usłyszałam, że zmiany dotyczące religii w szkole mają być jedyną zmianą światopoglądową, którą uda się wprowadzić rządowi do wyborów prezydenckich.
A.C. – Dla szkoły to zmiany punktowe. Szkoda, że nie patrzy się szerzej na system edukacyjny. Być może te działania są nastawione na rodziców, którzy jako wyborcy bardziej się liczą. Jest ich więcej. Kiedy było jasne, że mamy nową ministrę Barbarę Nowacką, to spodziewałam się całościowej zmiany, która będzie wynikała z wizji, polityki edukacyjnej rozpisanej na kilka lat, znacznie dłużej niż kadencja polityczna. Gdy usłyszałam, że ta wielka zmiana nastąpi już od września 2026 r., to mnie przeraziło. Edukacja jest procesem. A gdy na szybko coś dodajemy, na szybko coś wyrzucamy, to obojętnie, czy chodzi o usuwanie gimnazjów czy prac domowych – w szkole to nie zadziała. Nie przełoży się na jakość. I my, którzy pracujemy w szkole, to wiemy.
Mamy doświadczenia europejskie: reformy oświaty w Irlandii, we Włoszech, w Walii. Tam reformy trwały po sześć, osiem lat. Ponadto w Polsce w oczekiwaniu na wielką reformę są wrzucane mniejsze zmiany, które mają zmienić szkołę jeszcze przed wrześniem 2026 roku. Różne głosy praktyków, badaczy, ekspertów edukacyjnych powinny wybrzmieć i powinien być na to czas. Szkoła to naprawdę nasza wspólna sprawa. Tą zmianą zarządza za duży pośpiech.
Myślałam, że do 2026 roku będzie cisza, że w spokoju w szkołach będziemy przygotowywać się do zmian podstaw programowych, do zmiany filozofii uczenia. Tymczasem mamy sporo wrzutek już od września. Ludzie szkoły się w tym gubią, a społeczeństwo to już w ogóle. Jak rozmawiam ze znajomymi rodzicami, to oni pytają, czy reforma już się rozpoczęła. Chętnie spytałabym szefową MEN, o jaką całościową zmianę tu chodzi. Bo się pogubiłam.
Dobrze, że premier przyszedł do nauczycieli. Ale z drugiej strony widzę to, co za czasów Przemysława Czarnka: polityka i kalendarz wyborczy dyktują nam, co ma się w szkole zmienić. I nad tym ubolewam. Naprawdę staram się włączać optymizm, bronię się przed marudzeniem na wszystko, co obecnie dotyczy szkoły. Dostrzegam zmiany na lepsze po październiku 2023 roku. Ze szkół zniknęły strach, ideologizacja i to wszystko, czego metaforą były działania kurator Nowak. Te zmiany na lepsze są! Jednak wskutek ich wielości i tempa, jakby przestają znaczyć. Trudno się z nich cieszyć. […]
W dalszej części rozmowy podejmowano tematy kolejnych pomysłów MEN.
Poniżej zamieścimy jedynie kilka wybranych pytań i odpowiedzi:
K.S. – Zaczęło się od odchudzania podstaw programowych. Była pani w zespole odpowiedzialnym w tym procesie za język polski. Jest pani zadowolona z efektów?
A.C. – Tak. Spełniłam swoje marzenie: mam mniej lektur do analizy. Mogę ją pogłębić. Mnie to odciążyło. Ale widzę też, że mimo odchudzenia podstawy z języka polskiego na niektórych lekcjach niewiele się zmieniło. […]
K.S. -Przez ostatnie lata sporo przeszliście jako grupa zawodowa.
A.C. – Po likwidacji gimnazjów był strajk. Był dla nas wielką nadzieją na zmianę. Myśleliśmy, że społeczeństwo zacznie inaczej, przychylniej patrzeć na nasz zawód.
K.S. – A stało się odwrotnie?
A.C. – Strajk bardzo nas zmienił, podzielił, sfrustrował. W publicznym liceum, w którym pracowałam ponad dwadzieścia lat, zawsze były fajne relacje. Rodzice stali za nami murem. Ale kiedy doszło do strajku, to ja, jako wicedyrektorka, wpadałam w stany schizofreniczne. Przychodzili rodzice z tortem, kwiatami, mówili: „Jesteśmy z wami”. A za chwilę przychodzili rodzice maturzystów i wręcz grozili, że jeśli nie odbędą się matury, to pożałujemy. Widziałam, że wiele osób nas rozumie, ale zwycięża troska o dziecko. I ja to rozumiałam, bo też jestem matką. Ale było to trudne do uporządkowania w głowie. Przez cały okres strajku pisałam pamiętnik. Niekiedy wracam do tych zapisków, z perspektywy czasu widzę, jakie to było totalne wyniszczenie ogromnej energii szkoły.
Potem przyszła pandemia. Proszę sobie wyobrazić, że w jakiejś wielkiej firmie, która całkiem nieźle funkcjonuje, nagle – z dnia na dzień – trzeba się przestawić na zupełnie inny system pracy. W mojej szkole było wtedy ok. 500 osób. A były przecież szkoły dużo większe. Ja i tak pandemię wspominam dobrze, bo licealiści i licealistki to często dojrzali ludzie. To, co musiało dziać się w szkołach podstawowych, nie mieści mi się w głowie. Wszystkich nas, ludzi związanych ze szkołą, to psychicznie osłabiło. Wtedy zaczęłam myśleć, by dać sobie spokój z zarządzaniem szkołą. Bo nie jest to warte ani zdrowia, ani tych pieniędzy. […]
K.S. – Nauczyciele są gotowi na reformę? To oni będą ją wdrażać.
A.C. – Na kilku konferencjach z udziałem MEN pytałam o tempo zmian i o to, kto ma to robić. Zwracałam uwagę na potrzebę kształcenia i przygotowania nauczycielek i nauczycieli. To nieco pomijana kwestia, dziś jeszcze słabo wybrzmiewa. Każda kolejna reforma pomija ten wątek. Góra mówi nam: „My wam powiemy, jaka jest zmiana, a wy to jakoś zrobicie”. I właśnie na to „jakoś” się nie zgadzam. W szkole stawiajmy na jakość, nie jakoś!
Ja mogę zrozumieć, że coś się zmienia w mojej pracy. Mogę znaleźć na to przestrzeń. Ale skoro pracuję trzy razy tyle, dopasowuję te zmiany do struktury organizacji szkoły, wprowadzam zmiany na lekcji, dokształcam się, by podążać za zmianą, i nic za to nie dostaję, to myślę o tym z niechęcią. Rozumiem tych, którzy zaczynają się przed tym buntować i krytykować każde działanie IBE lub MEN.
Ta reforma bez kadry pedagogicznej, bez jej odpowiedniego przygotowania i sensownego wynagrodzenia po prostu się nie wydarzy. Moje doświadczenie, wynikające z ponad 20 lat pracy w dwóch szkołach – publicznej i niepublicznej, daje mi tę pewność. Ponadto mój edukacyjny aktywizm, to, że traktuję szkołę jako ważną społecznie przestrzeń każą mi patrzeć na edukację z szerszej perspektywy, raczej ptaka niż żaby. Chciałabym, by moje mówienie o tym, nie było odbierane tylko i wyłącznie jako marudzenie, krytyka. Strategiczne myślenie o szkole w długiej perspektywie po prostu nam wszystkim się opłaci.
Cały tekst „Szybkie wrzutki, szybka reforma. Nauczycielka: Zmiany w szkole wciąż dyktuje polityka” – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
*Agnieszka Ciesielska przez ćwierć wieku polonistka w liceum im. Witkiewicza w Warszawie, od 2022 roku pracuje w Społecznym Liceum Ogólnokształcącym nr 99 w Zespole Szkół STO na warszawskim Bemowie. Postutorka w Szkole Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego, ekspertka „SOS dla Edukacji” – koalicji ponad 66 organizacji, które działają na rzecz mądrzejszej i lepszej szkoły. Współpracuje także z Edukacyjną Fundacją im. R. Czerneckiego, jest członkinią Zespołu Dydaktycznego Rady Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk.
Tradycyjnie, w poniedziałek najczęściej prezentujemy najnowszy post z bloga „Wokół Szkoły”. Dziś zamieszczamy fragmenty, bardzo obszernego tekstu, który Jarosław Pytlak zamieścił wczoraj. Oczywiście – odsyłamy linkiem do pełnej wersji:
Jedna dobra wiadomość – w librusie będzie sukces!
Zapowiedziana przez władze Ministerstwa Edukacji Narodowej zmiana programowa w polskich szkołach, planowana na wrzesień 2026 roku, powoli się konkretyzuje. Poznaliśmy już profil absolwenta, który ma stać się jej kamieniem węgielnym. Właśnie kończy się poprawianie tego konstruktu, bo w ramach konsultacji społecznych wpłynęło sporo krytycznych opinii, włącznie z dyskwalifikującą ogólnie i w szczegółach, sygnowaną przez Komitet Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk. Determinacja kierownictwa MEN, by wykazać się sprawczością w reformowaniu, doprowadziła jednak do szczęśliwego powstania wersji 2.0. Wśród poprawek uwzględniono także część szczegółowych sugestii zgłoszonych przez czcigodne grono uczonych, ignorując jednak ich fundamentalne obiekcje, że wspomnę tylko brak „spójnego modelu teoretycznego, który mógłby stanowić podstawę myślenia o edukacji dziecka na miarę XXI wieku” (z całością uwag KNP PAN można zapoznać się TUTAJ).
Równolegle powstaje awangarda zmiany w postaci dwóch nowych przedmiotów, edukacji obywatelskiej i edukacji zdrowotnej, mających wejść do szkół z rocznym wyprzedzeniem. Dołączy do nich zapewne „stare” wychowanie fizyczne, zapowiedziano bowiem ekspresowe opracowanie zupełnie nowej podstawy programowej tego przedmiotu. Minister sportu Sławomir Nitras zdradził, że będzie ona „prosta, zrozumiała dla rodziców i uczniów”, wyjaśniając, że „tylko wtedy będziemy w stanie wyegzekwować realizację tego planu od nauczycieli”. Nie objaśnił, co prawda, kto konkretnie będzie egzekutorem, urzędnicy, rodzice, czy może sami uczniowie, ale za to niedwuznacznie dał do zrozumienia, czyja nieudolność leży u źródła fatalnej kondycji fizycznej młodych Polaków.
Przytoczona tutaj wypowiedź ministra nie była lapsusem, lecz świadectwem głębokiego przekonania rządzących, że nauczyciele nie są partnerami w dziele reformowania polskiej szkoły. W ten sposób politycy obecnej koalicji twórczo kontynuują linię swoich poprzedników, realizowaną od wielu kadencji ponad podziałami partyjnymi. Szkopuł w tym, że z nierozwiązanymi problemami zawodu nauczyciela doszliśmy już do ściany.
Niech nikogo nie zmyli pozorna normalizacja na pedagogicznym rynku pracy. Jak co roku udało się załatać większość luk personalnych w przedszkolach i szkołach, a to dzięki powszechnemu zatrudnianiu emerytów – dorabiających póki sił i zdrowia do skromnych wypłat z ZUS, a przede wszystkim, dzięki pracy nauczycieli w wymiarze większym od etatu, często w dwóch czy trzech placówkach. Braki są jednak nadal mocno odczuwalne, co ilustruje fragment artykuł Aleksandry Pezdy „Wypożyczalnia nauczycieli” („Newsweek” nr 50/2024):[…]
Niech nikogo nie uspokoi pozorne ogarnięcie większości problemów z obsadą kadrową. Praca w zwiększonym wymiarze, nierzadko połączona z wędrówkami od szkoły do szkoły, daje nauczycielom możliwość wyższych zarobków, nawet, mój Boże, przekraczających średnią krajową, ale za cenę ogromnego wysiłku. To nie tylko kwestia zmęczenia, mniejszej efektywności i ograniczonego czasu na zajęcie się problemami poszczególnych uczniów, ale także efekty uboczne, w postaci chociażby rosnącej absencji chorobowej, a w dłuższym okresie czasu – wypalenia zawodowego. […]
Niech nikogo nie zwiodą liczne pomysły edukacyjnych innowatorów, pojawiające się w przestrzeni publicznej. Nawet doskonałe, ale niemal zawsze napędzane wysiłkiem nielicznych entuzjastów lub względami biznesowymi, a często jednym i drugim naraz, przynoszą korzyści co najwyżej lokalne. Ważne i cenne, ale nie rokujące uzdrowienia sytuacji na skalę systemową. Tym bardziej, że obok przeciążenia pracą ponad etat, nauczyciele borykają się także z lawiną orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego, nakładających na nich dodatkowe zadania i obowiązki, odczuwanymi w każdej szkole skutkami kryzysu psychicznego dzieci i młodzieży, oraz coraz częstszymi konfliktami z rodzicami uczniów. Wszystko to dodatkowo absorbuje uwagę i skutecznie gasi u większości chęć podejmowania. […]
Przypadkiem lub nie przypadkiem, niemal w rocznicę objęcia funkcji przez ministrę Nowacką pojawiła się jaskółka pozytywnej zmiany w pragmatyce zawodu nauczyciela. Zgodnie z oświadczeniem prezesa ZNP, Sławomira Broniarza, będzie nagroda jubileuszowa za 45 lat pracy, zmienią się na korzystniejsze zasady rozliczania godzin ponadwymiarowych, skrócony do jednego roku zostanie okres zatrudnienia nauczyciela początkującego na czas określony. Bardzo ważną zapowiedzią jest też uporządkowanie zasad postępowania związanych ze sprawami dyscyplinarnymi, których liczba wzrosła w ostatnich latach lawinowo. Ponadto kilka innych uzgodnień; część ma wejść w życie od września 2025, pozostałe rok później. Nie jest to oczekiwana rewolucja, jaką byłoby powiązanie płac nauczycielskich ze średnią krajową, ani postulowane oddolnie zlikwidowanie tzw. godziny dostępności, jako pozbawionej w obecnej formule racji bytu, na pewno jednak w sferze kompetencji związków zawodowych coś drgnęło i to jest dobra wiadomość.
Odmiennie wygląda sytuacja w sferze merytorycznej. Wyraźnym votum nieufności do nauczycieli szkół podstawowych była ingerencja rozporządzeniem w zasady zadawania prac domowych. Przy okazji planowanej reformy ma być podobno inaczej, głos nauczycieli ma się liczyć. Ale czy będzie?! Póki co, zaproszono ich do recenzowania profilu absolwenta. Bez większego odzewu, co zupełnie nie dziwi, bo o tym, że będzie taki profil, i że stanie się on fundamentem zmian, dyskusji żadnej nie było. Jak to ktoś napisał – „poinformowano mnie, że zajmują mój samochód, a następnie zaproszono do dyskusji o zasadach jego użytkowania”. Podobnie wygląda sytuacja z nowymi podstawami programowymi – można je było recenzować, ale nie w zakresie formy, bo ta jest podobno najlepsza z możliwych. W rezultacie kroi się reforma, której fundamenty zostały narzucone. Być może zresztą jest to godne i sprawiedliwe, bo ogół nauczycieli to masa dość amorficzna, pozbawiona merytorycznego przedstawicielstwa, ale dlaczego w takim razie zapowiada się, że dyskusji na temat zasad oceniania głos nauczycieli będzie niechybnie wzięty pod uwagę?! Abstrahując nawet od tego, że obecne zasady oceniania, zapisane w prawie oświatowym, wcale nie są złe, a tylko (podobno) źle stosowane, czy w tej kwestii głos nauczycieli będzie akurat szczególnie kompetentny? Wizja setek tysięcy ludzi, wypowiadających się na ten temat w jakiejś ankiecie za pośrednictwem Systemu Informacji Oświatowej, wydaje mi się absurdalna. Nie tędy droga do mobilizacji nauczycielskich szeregów. […]
Fundamentem rzetelnej reformy narodowej edukacji powinno być przemyślane i wieloaspektowe dowartościowanie nauczycieli. Zanim jeszcze zostaną oni skierowani do wdrażania zmiany. Niestety, takie działanie wymaga czasu i ogromnych funduszy. Pierwszego nie mamy, bo kadencja polityków krótka, drugiego, bo trzeba wypłacić się za uzbrojenie dla armii. Będziemy więc mieli kolejną reformę krótkoterminową, wziętą z ambicji i wyobrażeń polityków, z założeniami (cytuję z pamięci wypowiedzi ministrów sprzed lat ośmiu i piętnastu) „w pełni nowoczesnymi, odpowiadającymi na wyzwania, stanowiącymi jakościową zmianę na lepsze”.
Czego innego spodziewałem się po działaniach zwycięzców ostatnich wyborów na niwie edukacji. Negatywnie oceniam wiele ich posunięć, choć nie zarzucam braku dobrej woli. Uważam, że przyjęty kurs opiera się po prostu na fatalnym rozeznaniu rzeczywistych potrzeb i możliwości, nawet jeśli założenia są najpiękniejsze z możliwych.
Chociaż moja sprawczość w przestrzeni publicznej jest żadna, będę uparcie przestrzegał, że zmiana, którą planuje wprowadzić w życie ekipa pani Nowackiej, nie rozwiąże żadnego z najważniejszych problemów polskiej szkoły. Zamiast tego wprowadzi ogromny chaos i tylko spotęguje znużenie kadr nauczycielskich. Ostatnio modna jest instytucja sygnalisty, więc będę takim sygnalistą. Co najmniej po to, żeby nieco ograniczyć liczbę przyszłych zdziwionych.
Dla reformatorów mam jednak również dobrą wiadomość, choć nie jest ona raczej dobra dla społeczeństwa. Otóż w szkołach są dzienniki elektroniczne, zwane potocznie librusami. Te zmyślne ustrojstwa potrafią podpowiadać nauczycielom tematy kolejnych zajęć i wskazują, jakie wymagania z podstawy programowej zostają w ten sposób zrealizowane. Każde wydawnictwo dostarcza stosowne bazy danych, powiązane ze swoimi podręcznikami. Niezależnie więc od tego, że realizacja kilkudziesięciu obowiązkowych wymagań w zakresie edukacji obywatelskiej w czasie jaki będzie do dyspozycji jest fizycznie niemożliwa, wystarczy tylko sumiennie wpisywać kolejne podsuwane tematy. W ten sposób nauczyciel niezawodnie wykaże się sukcesem, a dyrekcja podczas kontroli z satysfakcją stwierdzi „zrealizowanie podstawy”. Dzięki temu wspólnie dopiszemy kolejny rozdział do dziejów szkolnej hipokryzji. W librusie dowolną reformę da się wdrożyć z sukcesem!
A uczniowie? Będzie jak zwykle – jedni nauczą się więcej, inni mniej, niektórzy w ogóle. Nihil novi sub sole… A rozstrzygną o tym tylko w niewielkim stopniu programy nauczania. Decydujący będą ludzie: rodzice i nauczyciele, w tej właśnie kolejności. Niestety, na tym obszarze inwestycji kroi się jednak niewiele.
Cały tekst „Jedna dobra wiadomość – w librusie będzie sukces” – TUTAJ
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl
P. s.
Polecamy także zapoznanie się z zamieszczonym na blogu „Wokół Szkoły” w sobotę 14 grudnia tekstem „Skąd w szkołach tyle biurokracji?!” – TUTAJ
Dzisiaj podzielę się z Wami moimi refleksjami, zrodzonymi pod wpływem dwu zamieszczonych przeze mnie na OE materiałów:
Zacznę od tego z poniedziałku – 9 grudnia: „Studentki będą dorabiały jako przedszkolanki? Czy studenci także?”.Tak naprawdę, to potrzeba wypowiedzi powstala po przeczytaniu komentarza, jaki zobaczyłem pod tym materiałem, do którego link zamieściłem na moim Fb:
Z pełną świadomością obowiązującej terminologii, wprowadzonej przez prawo oświatowe, będę jednak bronił określenia osoby pracującej w przedszkolu jako opiekunka-wychowawczyni mianem „przedszkolanka”. Nie tylko dlatego, że tak ta rola nazywana była w Polsce od dziesięcioleci, i nie pamiętam, aby kiedykolwiek miała ona pejoratywne zabarwienie, ale przede wszystkim dlatego, że bardzo obawiam się, aby w przedszkolach nie zaczął się proces tworzenia z nich małych szkółek, z całym biurokratyczno-restrykcyjnym systemem – na wzór szkoły, aby „podnieść prestiż zawodu”! A poza tym – to przedszkolanka nie może być absolwentką studiów wyższych? Skoro pielęgniarka może być…
x x x
Drugą informacją – zamieszczoną 12 grudnia, której nie mogę pozostawić bez komentarza była ta, zatytułowana „W łódzkiej Hali Expo trwa W łódzkiej Hali Expo trwa Festiwal Zawodów i Kwalifikacji”. Pierwszym pytaniem, jakie zrodziło mi się po przeczytaniu informacji o tym festiwalu było: „Dlaczego Festiwal Zawodów i Kwalifikacji zorganizował Urząd Marszałkowski, a nie ŁCDNiKP?” To pierwsza taka inicjatywa tego samorządowego organu Województw Łódzkiego od czasu jego powstania.
Bo dotąd problemy orientacji zawodowej i bieżącego informowania o ofercie szkół zawodowych, ogólnokształcących i wyższych podejmowało i rozwiązywało – od swego powstania – Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego. Wszak od lat w strukturze tej placówki działa Ośrodek Doradztwa Zawodowego, kierowany przez wieloletnią jego kierowniczkę panią Małgorzatę Sienną, a informacje o dynamice rynku pracy w województwie gromadził Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji. I tak było jeszcze nie tak dawno…
Ale ostatnich kilkanaście miesięcy owa zasłużona w tym obszarze aktywności instytucja działała – niestety – już inaczej. Nie muszę tu chyba pisać jak i dlaczego… I zapewne to stało się przyczyną, że nowy (po kwietniowych wyborach do samorządów) Urząd Marszałkowski, a konkretnie Departament Edukacji – na czele z jego dyrektorką, panią Beatą Świderską, byłą dyrektorką Technikum Nr 3 w Łodzi – musiał zająć się tym tematem. To godne najwyższego szacunku, zważywszy, że zadanie „organizacja spotkań, konferencji i innych wydarzeń w zakresie edukacji” znajduje się dopiero na 19. pozycji w liczbie 28 zadań przypisanych mu statutowo.
Stało się tak dlatego, gdyż aby takie wydarzenie na początek grudnia dobrze przygotować, organizator musiał mieć na to parę miesięcy czasu. I już nic nie mógł zmienić fakt, że od 1 grudnia w ŁCDNiKP zapanowały nowe porządki…
I tylko szkoda, że nie zadziałał system przepływu informacji, bo z moich źródeł wiem, że nikt z Łódzkiego Centrum w tym wydarzeniu nie uczestniczył , bo ponoć nikt nie wiedział…
Włodzisław Kuzitowicz
„Gazeta Wyborcza” zamieściła tekst Karoliny Słowik, z którego dowiadujemy się o planach MEN w zakresie reformy systemu oceniania uczniów i o tym, że resort zamierza zwrócić się o pinie w tej sprawie do nauczycieli. Tak nawiasem – szkoda, że nie zapytają o to psychologów i pedagogów, empirycznie, a więc obiektywnie badających skutki cyfrowego oceniania. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link do pełnej ersji:
Foto: www.epedagogika.pl
Będzie rewolucja w ocenianiu? MEN spyta nauczycieli, czy zawsze warto stawiać stopnie
System oceniania wywiera na dzieciach dużą presję. Mimo świetnych wyników nie wierzą we własne siły. Resort edukacji chce zapytać nauczycieli, co zmienić w sposobie stawiania stopni. – Nie chcemy niczego narzucać – podkreśla MEN.
Czy oceny bieżące w trakcie semestru powinny być cyfrowe, czy opisowe? Czy w klasach I-III szkoły podstawowej oceny cyfrowe powinny być dopuszczalne, skoro stosuje się tam ocenianie opisowe? Czy w starszych klasach ocena cyfrowa na półrocze jest potrzebna? A może powinna być opisowa?
Czy taka sama skala ocen powinna dotyczyć wszystkich przedmiotów? Czy wszystkie przedmioty, zwłaszcza w szkołach średnich, powinny być na ocenę, czy może na zaliczenie?
Czy ocena zachowania może być opisowa? A może w ogóle ma jej nie być? Bo przecież trudno opisać zachowanie ucznia, szczególnie w wieku dojrzewania, jednym czy dwoma wyrazami.
A świadectwa? Czy druki państwowe są konieczne po każdej klasie? Może zastąpić je elektronicznymi, a te papierowe zostawić tylko na koniec szkoły?
Takie pytania Ministerstwo Edukacji chce zadać nauczycielkom i nauczycielom. – Nie chcemy niczego narzucać – zastrzega Kacper Lawera, dyrektor ministerialnego departamentu komunikacji. A w przypadku ograniczania zadań domowych takie zarzuty padały ze strony środowiska oświatowego. Przy ocenianiu ma być inaczej. MEN chce się wsłuchać w głos szkolnej kadry. Jak?
– Planujemy konferencje merytoryczne, w tym wojewódzkie, ankiety przez System Informacji Oświatowej – wymienia Lawera. Dyskusja ma trwać do wiosny, a potencjalne zmiany mają być skorelowane z nową podstawą programową, którą MEN chce zacząć wdrażać w 2026 roku. […]
Rodzice oczekują ocen
Skoro przepisy są dobre, po co je zmieniać? Być może dlatego, że szkoły stosują się do nich po swojemu. A nacisk na bieżące oceny cyfrowe jest duży.
– Są nauczyciele, którzy sobie nie wyobrażają, by z danego przedmiotu nie mieć 10-11 ocen bieżących w semestrze. Niektórzy dyrektorzy mają taką politykę i z góry dają taką informację na radzie pedagogicznej – mówi polonistka i aktywistka edukacyjna Agnieszka Ciesielska. – Gdybyśmy stosowali się do przepisów, rewolucja nie byłaby potrzebna. Nie ma nigdzie takiego zapisu, że nauczyciel musi stawiać cyfrowe oceny bieżące. A wciąż spotykam doświadczonych nauczycieli i nauczycielki, którzy o tym nie wiedzą – dodaje. […]
I przyznaje, że sama ocen cyfrowych nie wyeliminowała. Przez rodziców. – Wielokrotnie słyszałam od nich, że świetnie, że ocena jest wyrażona w procentach, albo jest obszerna informacja zwrotna przy wypracowaniu, ale pada pytanie: „Tak naprawdę to na jaką to jest ocenę?”. Rodzice potrzebują bardzo konkretnych i szybkich informacji. Im bardziej nauczyciel chciałby trzymać się przepisów oświatowych dotyczących oceniania, tym więcej musi zużyć energii, żeby wytłumaczyć – mówi. […]
Chodzi więc o to, żeby dzieci i młodzież nie bały się popełniać błędów. A system oceniania raczej polega na wytykaniu błędów. O tym, że bez nich można niczego się nauczyć, eksperci mówili podczas XIII Forum Klubu Młodego Odkrywcy „Bądźmy razem”. Najważniejsze wnioski?
-Błędy są niezbędne do rozwoju w procesie edukacyjnym.
-Uczniowie i uczennice mają prawo popełniać błędy, a nauczyciele mają pomagać im przez te błędy przechodzić.
-Warto mówić o własnych błędach, żeby pokazać młodym, iż wszyscy je popełniają.
-Niechęć do popełniania błędów może być hamująca – ktoś, kto nie lubi popełniać błędów, woli robić rzeczy, które dobrze umie, i nie próbuje nowych.
-Wiele osób nie obawia się robić błędów tylko wtedy, kiedy wiedzą, że nie będą oceniane.
[…]
Cały tekst „Będzie rewolucja w ocenianiu? MEN spyta nauczycieli, czy zawsze warto stawiać stopnie” – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl/
x x x
Przeglądając stronę „Gazety Wyborczej” znaleźliśmy jeszcze dwa inne teksty, także autorstwa Karoliny Słowik, podejmujące tematy z obszaru oświaty, które polecamy:
„Po co jest ten miś?”, czyli historia MEN-owskiego kółka za 3 mln zł – TUTAJ
„Kamień milowy” pod reformę Nowackiej. Wiemy, jak ma kształcić szkoła przyszłości – TUTAJ
Oto zasługujący na niezwłoczne upublicznienie post, zamieszczony wczoraj na fanpage „Budzącej się Szkoła”:
Zbliżają się najważniejsze w naszej tradycji święta. To czas wyciszenia, zadumy, skupienia uwagi na tym, co najważniejsze.
Pozwólmy również dzieciom i młodym ludziom przeżyć ten czas godnie, zatrzymać codzienną gonitwę, zwolnić, wyciszyć myśli.
To nie znaczy, że w tym czasie uczniowie nie mają się uczyć, wręcz przeciwnie! Przeznaczmy ten czas na spokojną, pogłebioną naukę, a tradycyjne sprawdziany zastąpmy doagnozami w procesie, które z metodycznego punktu widzenia są dużo efektywniejsze.
Czym różni się tradycyjny sprawdzian od diagnozy w procesie?
Celem sprawdzianu jest kontrola zakończona wystawieniem stopnia. Jeśli uczeń dostaje 1, zazwyczaj musi sobie z problemami radzić sam.
Celem diagnozy w procesie jest stwierdzenie, co uczeń już umie, a czego jeszcze nie opanował i praca nad tymi brakami NA LEKCJACH, w szkole, pod okiem nauczyciela, czyli fachowca, eksperta, który najlepiej wie, jak pomóc w przypadku trudności.
Na lekcjach, na których przeprowadzana jest diagnoza w procesie, uczniowie dowiadują się, czego nie wiedzą i jednocześnie nad tym pracują. Jeśli będą chcieli, to po uzupełnieniu braków mogą sobie wystawić stopień.[…] Nie ten przedświąteczny czas również dla dzieci będzie dobrym czasem.
Źródło: www.facebook.com/budzacasieszkola/
Wczoraj odbyło się w MEN posiedzenie Zespołu ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli. Poniżej prezentujemy informacje o jego przebiegu – z trzech źródeł: Ministerstwa, ZNP i KSOiW NSZZ „Solidarność:
Ministerstwa Edukacji Narodowej
Plenarne posiedzenie Zespołu ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli – proponowane zmiany w pragmatyce zawodowej nauczycieli
Dziś w MEN odbyło się plenarne posiedzenie Zespołu ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli, podczas którego MEN przedstawiło rekomendacje oraz propozycje zmian regulacji w kilku obszarach pragmatyki zawodowej nauczycieli, wskazywanych przez uczestników prac Zespołu. – Mamy dzisiaj konkretne projekty i rozwiązania wypracowane przez MEN, po dyskusjach na grupach roboczych – powiedziała podczas wystąpienia Minister Edukacji Barbara Nowacka.
Kluczowe rozwiązania zaproponowane przez MEN, które będą uwzględnione w pracach legislacyjnych nad zmianą przepisów dotyczących pragmatyki zawodowej nauczycieli:
-Rozszerzenie prawa do nagrody jubileuszowej dla nauczycieli (wprowadzenie uprawnienia po 45 latach pracy).
-Przedłużenie uprawnienia do nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych o 10 lat, tj. do 2042 roku.
-Rozszerzenie grupy nauczycieli uprawnionych do nauczycielskiego świadczenia kompensacyjnego o nauczycieli, którzy obecnie nie mają tego prawa, m. in. nauczycieli centrów kształcenia ustawicznego, młodzieżowych domów kultury, pałaców młodzieży, szkolnych schronisk młodzieżowych.
-Uregulowanie warunków obliczania i wypłacania wynagrodzenia za doraźne zastępstwa dla wszystkich nauczycieli.
-Wyeliminowanie przydzielania zastępstw doraźnych za nieobecnych nauczycieli do realizacji w czasie, w którym mają swoje obowiązkowe zajęcia.
-Korzystniejsze ukształtowanie odpraw w związku z przejściem na emeryturę, rentę z tytułu niezdolności do pracy lub nauczycielskie świadczenie kompensacyjne. Ujednolicone zostaną zasady odpraw emerytalno-rentowych dla nauczycieli z odprawami przewidzianymi dla pracowników samorządowych.
-Uregulowanie w Karcie nauczyciela ochrony przedemerytalnej w jednolity sposób dla nauczycieli zatrudnionych na podstawie mianowania oraz na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony.
-Kwalifikacje do nauczania muzyki, plastyki będzie miał nauczyciel, który jest absolwentem szkoły muzycznej albo liceum plastycznego i ukończył dowolne studia oraz ma przygotowanie pedagogiczne.
-Studia podyplomowe dla wszystkich nauczycieli niezależnie od czasu studia kiedy ukończyli i uzyskali kwalifikacje.
-Ujednolicenie pensum nauczycieli kształcenia zawodowego niezależnie od rodzaju prowadzonych zajęć do 18 godzin w tygodniu.
Zespół do spraw pragmatyki zawodowej nauczycieli został powołany zarządzeniem Ministra Edukacji z dnia 26 kwietnia 2024 r. W skład Zespołu weszli przedstawiciele strony rządowej, organizacji związkowych, ogólnopolskich organizacji jednostek samorządu terytorialnego.
Zadaniem Zespołu było przygotowanie propozycji rozwiązań w zakresie pragmatyki zawodowej nauczycieli. Jednocześnie do wykonywania określonych prac na potrzeby Zespołu powołane zostały grupy robocze:
1.wynagradzania nauczycieli;
2’awansu zawodowego i oceny pracy nauczycieli;
3.odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli;
4.emerytur nauczycieli oraz nauczycielskich świadczeń kompensacyjnych;
5.kwalifikacji, kształcenia i doskonalenia zawodowego nauczycieli.
Pierwsze posiedzenie Zespołu odbyło się 20 czerwca br. Obecnie zakończył się cykl spotkań poszczególnych grup roboczych (odbyło się 12 spotkań), podczas których analizowane były propozycje zmian regulacji w zakresie obszarów pragmatyki zawodowej nauczycieli, wskazywanych przez uczestników prac.
W spotkaniu uczestniczyli: członkowie kierownictwa MEN na czele z Minister Edukacji Barbarą Nowacką, prezesi oświatowych związków zawodowych: Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, Waldemar Jakubowski, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Forum-Oświata”, przedstawiciele Unii Miasteczek Polskich, Związku Miast Polskich, Unii Metropolii Polskich, Związku Powiatów Polskich oraz Maciej Jakubowski, dyrektor Instytutu Badań Edukacyjnych.
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/
x x x
Związek Nauczycielstwa Polskiego:
Briefing prasowy ZNP po podsumowaniu rozmów z MEN ws. pragmatyki zawodowej nauczycieli – TUTAJ
Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowanie NSZZ „Solidarność”:
Podsumowanie prac grup roboczych – komunikat po spotkaniu w MEN 12.12.2024 – TUTAJ
Oto najnowszy post z Fb Zyty Czechowskiej – „Nauczyciela Roku 2019”, dyrektorki Niepublicznego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli „Zyta Czechowska specjalni.pl”:
Na zdjęciu – od lewej: Wanda Agnieszka Jabłońska i Zyta Czechowska
Dołączyłam do Klub Aktywnego Dyrektora W-M ODN w Olsztynie. Dziś miałam przyjemność uczestniczyć w wyjątkowym spotkaniu, które odbyło się na zaproszenie Ewa Nosowicz – nauczycielki i konsultantki z ogromną empatią i pasją do edukacji włączającej. Klub Aktywnego Dyrektora to grupa kilkudziesięciu dyrektorów szkół, którzy inspirują się wzajemnie, wymieniają doświadczeniami i wspólnie dążą do tworzenia lepszej edukacji. Podczas mojego wystąpienia podzieliłam się praktykami z pracy w zróżnicowanej klasie. Skupiłam się na kluczowych elementach:
-Współpracy nauczycieli i specjalistów – bo zgrany zespół to podstawa wsparcia uczniów ze specjalnymi potrzebami
-Ocenianiu uczniów ze SPE – w duchu sprawiedliwości, uwzględniając ich możliwości i postępy.
-Współpracy z rodzicami – jako nieocenionym wsparciu w procesie edukacyjnym i terapeutycznym.
-Technice odwróconych komunikatów – skutecznym narzędziu wspierającym lepsze zrozumienie i budowanie pozytywnej komunikacji.
To było niezwykle inspirujące doświadczenie – dzielenie się wiedzą i słuchanie innych praktyków, którzy, tak jak ja, wierzą, że edukacja może być inkluzywna i lepiej odpowiadać na potrzeby każdego dziecka.
Dziękuję za zaproszenie i możliwość bycia częścią tej społeczności!
Nieczęsto spotyka się przestrzeń dedykowaną dyrektorom szkół – miejsce, w którym można wymieniać doświadczenia, wzajemnie się inspirować i wspólnie pracować nad podnoszeniem jakości edukacji. Tym bardziej jestem pod ogromnym wrażeniem pracy Ewa Nosowicz, która stworzyła tę wyjątkową społeczność.
Dlaczego warto promować takie grupy?
-Wzajemna inspiracja: Wymiana dobrych praktyk i pomysłów motywuje do wdrażania nowych rozwiązań w naszych szkołach.
-Rozwój kompetencji: Dzięki współpracy z innymi liderami uczymy się, jak lepiej wspierać naszych nauczycieli, uczniów i ich rodziny.
-Podniesienie jakości pracy szkoły: Zróżnicowane perspektywy i wspólne rozwiązania realnych problemów wpływają na lepsze funkcjonowanie placówek.
-Budowanie wspólnoty: Takie grupy tworzą poczucie przynależności i wsparcia, które są bezcenne w codziennej pracy dyrektora.
Inicjatywy takie jak Klub Aktywnego Dyrektora to świetny przykład, jak współpraca między liderami edukacji może wpływać na pozytywne zmiany w szkołach.
Dziękuję za możliwość udziału w tym inspirującym spotkaniu i cieszę się, że mogłam dołożyć swoją cegiełkę do tej wartościowej dyskusji!
W wydarzeniu uczestniczyli także pracownicy Ośrodek Rozwoju Edukacji. Agnieszka Pietryka, dziękuję za upominki!
Spotkanie odbyło się w niesamowitej szkole dla uczniów z różnymi niepełnosprawnościami – Zespół Placówek Edukacyjnych. Fantastyczne przestrzenie, niezwykli nauczyciele, dyrekcja z pasją i najlepsi uczniowie!
Gratuluję cudownej szkoły – Wandzie Agnieszce Jabłońskiej.
Źródło: www.facebook.com/zyta.czechowska/
Źródło: www.facebook.com/funduszeeuropejskiedlalodzkiego/photos/
Najpierw na stronie „Radia Łódź” zobaczyliśmy taką informację:
Festiwal Zawodów i Kwalifikacji w Łodzi. Pomoże uczniom wybrać drogę edukacji.
Dyrektor Departamentu Edukacji Urzędu Marszałkowskiego, Beata Świderska, wskazuje, że mimo zainteresowania kierunkami technologicznymi, wciąż brakuje rzemieślników.
– Młodzież nadal, co nas bardzo boli, wybiera częściej liceum. To jest trochę pokłosie reformy, jaka była, kiedy zlikwidowano technika i postawiono na licea, licea profilowane. Po jakimś czasie okazało się, że nie mamy fachowców, nie mamy elektryków, nie mamy hydraulików, nie mamy spawaczy, nie mamy dekarzy. Ludzie stwierdzili, że łatwiej będzie im pójść do liceum, ale wyprodukowaliśmy bardzo dużo bezrobotnych magistrów – mówi Świderska.
Żeby zachęcić młodych do wyboru określonych zawodów, w hali Expo rozpoczął się Festiwal Zawodów i Kwalifikacji, który potrwa do jutra. Uczniowie mogą poznać oferty edukacyjne i skorzystać z doradztwa zawodowego. To nie zamyka drogi do studiów wyższych:
– Stolarz, piekarz, cukiernik, wędliniarz, to są zawody rzemieślnicze, one dzisiaj do nas wracają. To zawody, które można później pod kierunkiem specjalizacji, skorzystać i pójść na studia wyższe, zrobić tytuł technologa żywności, technologa, przetwórstwa mięsnego – podkreśla doradca zawodowy Iwona Przewoźnik. […]
W tym roku festiwal koncentruje się na tematyce związanej z nowoczesnymi technologiami, w tym szczególnie na sztucznej inteligencji i jej zastosowaniach w nauce.
Źródło: www.radiolodz.pl
x x x
Szukając obszerniejszej relacji o tym festiwalu trafiliśmy na oficjalnej stronie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego na taką informację:
Festiwal Zawodów i Kwalifikacji
Futurystyczne stroje własnych projektów, warsztaty o tym, jakich specjalistów może wyeliminować sztuczna inteligencja przy organizacji koncertów oraz dużo informacji o najpopularniejszych obecnie zawodach. Wszystko to znajdziemy na Festiwalu Zawodów i Kwalifikacji.
Foto: https://www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/
Wydarzenie odbywa się w Hali Expo w Łodzi. To doskonała okazja do zapoznania się z ofertą szkół zawodowych i uczelni wyższych.
– Podczas Festiwalu Zawodów i Kwalifikacji młodzi ludzie mogą wziąć udział w warsztatach i seminariach. Promujemy kształcenie zawodowe. Chcemy dotrzeć do młodych ludzi oraz przekonać do tego, że warto wybrać szkołę zawodową i mieć konkretny, ciekawy zawód – mówi Artur Ostrowski, członek zarządu województwa łódzkiego.
Iwona Przewoźnik, doradca metodyczny Centrum Rozwoju Edukacji Województwa Łódzkiego w Piotrkowie Trybunalskim podkreśla, że obecnie na rynku pracy jest zapotrzebowanie na takie zawody jak stolarz, piekarz, cukiernik, wędliniarz. – To są zawody rzemieślnicze, które wracają do łask. Warto zwrócić uwagę na to, że potem można też wybrać studia w tym kierunku, zdobyć na przykład tytuł technologa żywności albo przetwórstwa mięsnego– mówi Iwona Przewoźnik. – Oprócz zawodów rzemieślniczych, obecnie jest również zapotrzebowanie na zawody związane z danymi, na przykład projektant DNA.
W Festiwalu Zawodów i Kwalifikacji wzięli dziś udział m.in. Miłosz i Jeremi ze Szkoły Podstawowej nr 14 w Łodzi. – Chciałbym zostać profesjonalnym koszykarzem. Przyszedłem tutaj, ponieważ szukam szkoły sportowej – mówił Miłosz. – A ja chciałbym zostać architektem i też będę dziś szukać tutaj szkoły – dodał Jeremi.
Festiwal potrwa do jutra. Można podczas niego skorzystać z punktu doradztwa zawodowego oraz porozmawiać o nowych możliwościach i wyzwaniach, jakie stawiają przed nami szybko rozwijające się technologie. Organizatorem festiwalu jest Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego.
Źródło: www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/
x x x
Już 4 grudnia na fanpage „Fundusze Europejskie dla Łódzkiego” można było przeczytać informację o tym festiwalu – oto jej fragment:
Weź udział w Festiwalu Zawodów i Kwalifikacji, który odbędzie się 12-13 grudnia w Hali Expo w Łodzi!
Co Cię czeka?
-Wykłady i warsztaty z zakresu obróbki dźwiękowej koncertów i innych nowoczesnych technologii w muzyce!
-Prezentacja szkół zawodowych i uczelni wyższych, które oferują kierunki związane z branżami kreatywnymi.
-Występ Bartka Królika z zespołem – niezapomniany koncert! ????
-Punkt doradztwa zawodowego.
Źródło: www.facebook.com/funduszeeuropejskiedlalodzkiego/
x x x
Także 4 grudnia na internetowej stronie www.województwołódzkie.pl zamieszczono obszerny materiał informacyjny o owym Festiwalu Zawodów i Kwalifikacji. Poniżej prezentujemy jego fragment:
Zapraszamy na Festiwal Zawodów i Kwalifikacji
Chcesz dowiedzieć się więcej o nowoczesnych technologiach i sztucznej inteligencji w branży kreatywnej i rozrywkowo – muzycznej? Weź udział w Festiwalu Zawodów i Kwalifikacji. Wydarzenie odbędzie się 12 i 13 grudnia w Hali Expo w Łodzi.
Festiwal to doskonała okazja do zapoznania się z ofertą szkół zawodowych i uczelni wyższych. Atrakcją wydarzenia będzie występ Bartka Królika z zespołem. Uczestnicy wezmą udział w ciekawych wykładach i warsztatach, podczas których między innymi zostanie zrealizowana obróbka dźwiękowa koncertu. Podczas Festiwalu będzie można skorzystać z punktu doradztwa zawodowego. Spotkanie to okazja do dyskusji na temat nowych możliwości oraz wyzwań, jakie stawiają przed nami szybko rozwijające się technologie, w tym zastosowania sztucznej inteligencji w nauce. […]
Źródło: www.lodzkie.pl/strona-glowna/aktualnosci/
Dzisiaj proponujemy lekturę najnowszego tekstu prezesa Zarządy CEO – dr Jędrzeja Witkowskiego, zamieszczonego na blogu tej Fundacji:
Odpolitycznienie szkół i wyrzucenie z nich działalności propagandowej po 1989 r. było niewątpliwie konieczne. Również dzisiaj większość Polaków myśli o polityce krytycznie, podpisując się pod postulatem separacji jej od szkoły. Paradoksalnie jednak dla skuteczności edukacji obywatelskiej konieczne jest znalezienie w programie nauczania miejsca dla politycznych zagadnień.
Edukacja obywatelska nie cieszy się w ostatnich latach dobrą opinią. Krytyczne słowa na jej temat padają ze wszystkich stron – nauczycieli i dyrektorów, ekspertów edukacyjnych, władz oświatowych, wreszcie polityków różnych opcji, a także opinii publicznej. Krytyka ta jest odbiciem negatywnej oceny tego, co dzieje się w przestrzeni publicznej oraz pokazuje rozczarowanie dorosłych poglądami młodzieży i formami jej (niewielkiego) zaangażowania społecznego. Szczegółowa analiza tej złej sytuacji wykracza poza ramy tego tekstu, warto jednak wskazać na jedną, podstawową przyczynę nieadekwatności obecnego podejścia do edukacji obywatelskiej. Chodzi o jej zupełne odseparowanie od sfery polityki, szczególnie krajowej.
Cztery filary
Na program edukacji obywatelskiej w najbardziej ogólnym ujęciu składać się powinny cztery filary: lokalny, krajowy, europejski i globalny. Jesteśmy bowiem nie tylko obywatelami Polski, ale też swojej miejscowości, Unii Europejskiej, coraz częściej też czujemy się obywatelami świata.
1.Wymiar lokalny. Pierwsze lata po upadku komunizmu to powrót do idei samorządności lokalnej (reforma samorządowa w 1990 r.). W tym kontekście naturalne było, że budowanie edukacji obywatelskiej zaczęło się w wolnej Polsce właśnie od skupienia na poziomie lokalnym, w tym na promocji samorządności i tożsamości lokalnej. Pierwszy kompleksowy program edukacji obywatelskiej nosił tytuł „Kształcenie Obywatelskie w Szkole Samorządowej” i był typowym przykładem koncentracji tej edukacji na poziomie lokalnym.
2.Wymiar europejski. W związku z perspektywą bliskiej akcesji do Unii Europejskiej, pod koniec lat 90. i na początku XXI w. edukację obywatelską uzupełniono o poziom europejski (często niesłusznie redukowany do tematów dotyczących unijnych instytucji i folkloru państw członkowskich). Masowy ruch związany z wejściem Polski do UE doprowadził do trwałego zakorzenienia tego elementu edukacji obywatelskiej w szkołach.
3.Wymiar globalny. Z powodu postępującej globalizacji naszej gospodarki i społeczeństwa (oraz pod wpływem unijnej polityki rozwojowej), od ok. 2005 r. zaczęto do szkół wprowadzać elementy edukacji globalnej, której celem jest wyjaśnienie młodym ludziom, jak funkcjonuje współczesny, zglobalizowany świat, a także przygotowanie ich do życia w nim. Edukacja globalna nie stała się dotychczas tak popularna jak europejska, ale od dekady widzimy powolny proces jej upowszechnienia w polskich szkołach.
4.Wymiar krajowy. Przez cały ten okres edukacja obywatelska związana z poziomem krajowym nie cieszyła się dużym zainteresowaniem ani władz oświatowych, ani organizacji pozarządowych. Była skoncentrowana na sposobie funkcjonowania instytucji publicznych i ich formalnych prerogatywach oraz prawach obywatela, więc stanowiła raczej edukację prawną niż sensu stricto obywatelską. Nieliczne ważne inicjatywy związane były z wyborami powszechnymi, dostrzegano bowiem oczywistą wagę aktu wyborczego i zaskakująco niską w Polsce frekwencję wyborczą. Nigdy jednak nie podjęto próby uzupełnienia edukacji obywatelskiej dotyczącej poziomu krajowego o kwestie polityczne dotyczące sztuki rządzenia krajem, dzielenia ograniczonych zasobów czy dbania o dobro wspólne. Ambitnie prowadzone inicjatywy pojedynczych nauczycieli, którzy starali się z uczniami śledzić politykę i o niej rozmawiać, pozostały raczej wyjątkiem potwierdzającym regułę.
Unikanie tematu
Prawdopodobnie jednym z najważniejszych powodów systemowego zaniedbywania rozmów o polityce są kontrowersje wiążące się z tym tematem. Wielu nauczycieli nie czuje się też dobrze przygotowanych do ich prowadzenia. Dlatego zwykle w szkole nie dyskutuje się o wysokości podatków, usługach społecznych (takich jak zdrowie czy edukacja), polityce zagranicznej, kulturalnej i historycznej, migracjach czy kwestiach światopoglądowych. W obawie przed kontrowersjami usunięto z edukacji obywatelskiej elementy dotyczące meritum (twardego jądra) polityki, które w dojrzałych demokracjach stanowią jeden z głównych filarów tejże edukacji i umożliwiają poruszanie się w świecie polityki (ang. political literacy). Tymczasem w sytuacji, gdy nic nie jest czarno-białe, łatwe do zrozumienia i zinterpretowania – szkoła powinna przygotować młodzież do radzenia sobie ze złożonością otaczającego ich świata, w tym również sfery politycznej. W tym kontekście edukację o polityce rozumiemy jako część edukacji obywatelskiej, która ułatwia młodemu człowiekowi wyrobienie własnego zdania na istotne kwestie dotyczące życia publicznego.
Rozczarowana młodzież
Młodzież krytycznie ocenia polityków i politykę, jest rozczarowana jej kształtem. W badaniu CBOS prowadzonym w 2016 r. ponad czterech na pięciu uczniów kończących szkołę stwierdziło, że większość polityków dba wyłącznie o swoją karierę, a partie nie interesują się opiniami wyborców. Tym krytycznym ocenom towarzyszył brak zainteresowania sztuką rządzenia państwem – prawie dwie trzecie respondentów miało trudność z określeniem swoich poglądów politycznych na skali lewica – centrum – prawica.
Braki w edukacji obywatelskiej nie są oczywiście jedynym powodem takiego stanu rzeczy. Trudno nie odnieść wrażenia, że wpływ na niego ma również sposób uprawiania polityki przez główne ugrupowania oraz ich brak zainteresowania problemami młodego pokolenia. Nie ulega jednak wątpliwości, że nie tłumaczyliśmy w wystarczającym stopniu młodym ludziom, czym jest polityka i na czym polega, nie uczyliśmy analizowania spraw publicznych, nie ułatwialiśmy wyrobienia sobie własnych poglądów na ten temat. Zostawiliśmy to pole goniącym za sensacją mediom i oferującym proste odpowiedzi ruchom politycznym. Odejście od ignorowania tematów
Pomimo oczywistych przeciwności i okoliczności, które temu nie sprzyjają, przynajmniej z kilku powodów warto tworzyć w szkole przestrzeń dla mądrej edukacji o polityce:
1.Jest to konieczne, jeśli chcemy przygotować młodzież do funkcjonowania jako świadomi, aktywni i odpowiedzialni obywatele. Rozmowy i dyskusje są najlepszym sposobem, by zwiększyć zainteresowanie uczniów polityką, a w konsekwencji pomóc zrozumieć zagadnienia z nią związane.
2.Dyskutowanie o kontrowersyjnych problemach pomaga młodym ludziom rozwijać krytyczne myślenie, analizować różne punkty widzenia, formułować własne opinie, a także rozpoznawać wartości, którymi sami się kierują. Takie rozmowy można więc wpisać w promowany przez resort edukacji nurt wychowania do wartości.
3.Konfrontacja w bezpiecznym środowisku klasy z różnymi opiniami stwarza szansę rozwijania szacunku dla odmiennych poglądów oraz umiejętności debatowania – tak bardzo potrzebnych zarówno młodzieży, jak i dorosłym. Ponadto dyskusje na temat zagadnień, które uczniowie uznają za istotne, mogą zaangażować osoby zwykle mniej aktywne.
Neutralność polityczna
Od szkoły zwykle wymagamy apolityczności, rozumianej jako jasne oddzielenie od sfery polityki. Edukacji politycznej od polityki jednak oderwać nie można, kluczowe jest natomiast zachowanie neutralności, czyli równe traktowanie wszystkich idei, koncepcji i poglądów obecnych w przestrzeni publicznej (o ile są one zgodne z obowiązującym porządkiem prawnym). Odpowiedzialność za przestrzeganie tej zasady spoczywa przede wszystkim na nauczycielu, który projektuje proces uczenia się i towarzyszy w nim uczniom. Nie wolno przekonywać ich do konkretnych poglądów, ale na równi prezentować oraz włączać do analizy i dyskusji różne programy i opinie (nawet dalekie od naszych).
Aby zadbać o podstawowe warunki neutralności, nauczyciel powinien:
>zebrać fakty, rzeczowe i rzetelne informacje na dany temat, także związane z tłem historycznym, politycznym, ekonomicznym;
>dobrać materiały wskazujące odmienne opinie i poglądy na dany temat, wykorzystać kilka źródeł, np. zestawić artykuły pochodzące z mediów reprezentujących różne opcje polityczne;
>odróżniać opinie od faktów i ćwiczyć tę umiejętność z uczniami przed rozpoczęciem dyskusji oraz w jej trakcie;
>przywołać kilka, kilkanaście argumentów uzasadniających różne stanowiska w danej kwestii i traktować je na równi;
>adekwatnie reagować na pojawiające się trudne wypowiedzi i powstrzymywać się od komentarzy, emocji, żartów, które mogłyby stawiać jedną z dyskutowanych opcji w niekorzystnym świetle. Przygotowując materiały do zajęć, warto skonsultować je z osobą reprezentującą odmienny światopogląd. Da to większą szansę na zachowanie neutralności.
Otwarta dyskusja
Jedną z metod, która świetnie realizuje założenia i postulaty edukacji o polityce, jest metoda otwartych dyskusji z uczniami, ponieważ:
a)pokazuje młodzieży, że na wiele pytań dotyczących wspólnoty politycznej nie istnieje jedna prawidłowa odpowiedź;
b)zachęca do analizowania alternatywnych rozwiązań i poszukiwania konsensusu między nimi;
c)przyczynia się do rozwijania tzw. tolerancji politycznej (czyli uznania poglądów innych niż nasze własne za legitymizowane w dyskursie publicznym), która jest kluczowa dla odbudowy wspólnoty – przekraczania istniejących w społeczeństwie podziałów oraz przywracania pierwotnych znaczeń pojęciom takim jak „polityka” i „konflikt”.
Kontrowersyjne tematy dotyczą ważnych i realnych kwestii publicznych, które wzbudzają emocje i wywołują znaczącą niezgodę w społeczeństwie. Przyszłość polityki prorodzinnej i programów społecznych, wiek emerytalny, wysokość podatków, priorytety polityki zagranicznej, kwestie światopoglądowe – każda z tych kwestii nadaje się do dyskusji z uczniami.
Uda się ona, jeśli:
>będzie dotyczyła istotnego dla uczestników zagadnienia, jako części edukacji obywatelskiej oraz podjęcie próby nadrobienia zaległości w tym obszarze wydaje się absolutnie kluczowe, choć przy obecnym stopniu polaryzacji sceny politycznej i opinii publicznej będzie to bardzo trudne. Jest jednak konieczne, jeśli chcemy odbudować głęboko podzieloną wspólnotę.
Cały artykuł w październikowym wydaniu Dyrektora Szkoły – TUTAJ
Źródło: www.ceo.org.pl












