Standardy postępowania dla nauczycieli dotyczące kontaktu z osobami w kryzysie samobójczym  –  TUTAJ

 

 

Standardy postępowania dla nauczycieli specjalistów dotyczące kontaktu z osobami w kryzysie

samobójczym  –  TUTAJ

 

 

Kompendium wiedzy dla nauczycieli dotyczące kontaktu z osobami w kryzysie samobójczym  –  TUTAJ

 

 

Kompendium wiedzy dla nauczycieli specjalistów dotyczące kontaktu z osobami w kryzysie

samobójczym  –  TUTAJ



Poniżej zamieszczamy tekst Danuty Sterny z jej bloga „OK. NAUCZANIE”:

 

 

                                                 Konsultacje w sprawie doskonalenie nauczycieli, cześć pierwsza

 

 

 

Temat bardzo ważny, bo jak wiemy nauczycielem uczymy się być przez cale życie. Uczestniczyłam 13 grudnia 2024 roku w świetnym spotkaniu konsultacyjnym w Ośrodku Rozwoju Edukacji właśnie na temat doskonalenia. Jak uczynić je bardziej efektywnym?

 

Wzięli w nim udział kuratorzy, dyrektorzy szkół i przedszkoli, przedstawiciele ośrodków doskonalenia i stowarzyszenia OSKKO. W pierwszej części spotkania zastanawialiśmy się, co to znaczy dobre szkolenia, jak poznać, że ono było dobre.

 

Pewien czas temu na stronie www.oknaucznanie.pl zamieściłam wpis na ten temat, inspirowany artykułem z mojego ulubionego portalu edukacyjnego Edutopia: https://oknauczanie.pl/efektywne-doskonalenie-nauczycieli . Zawarłam w nim moje przemyślenia, ale rozmowa w ORE dała mi znacznie szersza perspektywę i to z różnych stron.

 

Przedstawię wskazówki uczestników spotkania dotyczące efektywnego dobrego szkolenia nauczycieli. Może one pomogą przy wyborze szkoleń dla Waszej szkoły.

 

Szkolenie ma ciąg dalszy – „zostaje w szkole”

 

-Szkolenie przenosi się na poziom ucznia, czyli zmienia się praca nauczyciela.

 

-„Przemeblowuje się” głowa nauczyciela, zmienia się jego sposób myślenia o nauczaniu i uczniu. Praca nauczyciela poprawia się. Szkolenie „zostaje w szkole”, nauczyciele wykorzystują zdobytą wiedzę w pracy z uczniami.

 

-Szkolenie wywołuje u nauczycieli refleksje. Toczą się po szkoleniu na jego temat rozmowy w gronie nauczycielskim.

 

-Nauczyciel pamięta o czym było.

 

-Wywołuje potrzebę dzielenia się z innymi tym, co było.

 

-Wzbudza emocje i zaangażowanie podczas szkolenia.

 

-Szkolenia upewnia nauczycieli, że dobrze postępują, że to co robią jest właściwe.

 

-Daje wsparcie i nie zniechęca nauczycieli.

 

 

W czasie szkolenia i praca z trenerem

 

-Po szkoleniu nauczyciele dostają zadanie do wykonania z uczniami w postaci zastosowania zdobytej wiedzy i umiejętności.

 

-Szkolenie zawiera konkretną wiedzę, którą nauczyciel może wykorzystać. Prezentuje konkretne narzędzia do wykorzystania, jest praktyczne.

 

-„Odwrócona lekcja” – nauczyciele dostają przed szkoleniem zadanie do wykonania

 

-Szkolenie ma dobre materiały, które można wykorzystać w szkole.

 

-Umożliwia wzajemne korzystanie nauczycieli od siebie i dzielenie się doświadczeniami.

 

-Kontakt z trenerem przed szkoleniem i po nim, szczególnie gdy szkolenie jest w cyklu.

 

-Prowadzone metodami warsztatowymi, które można potem zastosować w pracy z uczniami.

 

-Umożliwia w trakcie szkolenia przećwiczenia prezentowanych na szkoleniu propozycji – symulacja

 

 

Inne

 

-Korzystna jest dobrowolność uczestnictwa w szkoleniu.

 

-Szkolenia w cyklu, na ten sam temat, krótkie z terminami rozciągniętymi w czasie.

 

-Trener praktyk nauczania.

 

-Szkolenie interesujące, nienudne, inspirujące. Dobra opinia innych szkól o szkoleniu.

-Uruchomienia myślenia o wartościach stojących za byciem nauczycielem.

 

-Umożliwia tworzenie sieci współpracy w szkole lub na zewnątrz.

 

-Dostosowane do poziomu szkoły.

 

-Bez przesady z częstością szkoleń.

 

-Uczestnictwo w szkoleniu dyrektora szkoły.

 

 

Pomyślałam, że z tych wskazówek można byłoby zrobić listę warunków do sprawdzenia przez dyrektora, czy dane szkolenie warto zamówić. Jeśli mielibyście własne wskazówki, to prześlijcie.

 

Wskazówki opracowane przez uczestników konsultacji dotyczących doskonalenia nauczycieli, które odbyły się 13 grudnia 2024 roku w ORE: Katarzyna Mitka (Małopolskie Kuratorium Oświaty), Katarzyny Głowik-Jamróz (Przedszkola nr 56 „Niezapominajka” we Wrocławiu), Agnieszka Mitka (Szkoła Podstawowa w Nawojowej Górze), Marta Jasionek (Szkoła Podstawowa nr 2, Małkinia Górna), Ewelina Jankowska (Zespołu Szkół nr 79 w Warszawie), Mariusz Biniewski (Lubuskie Kuratorium Oświaty), Marta Hołub (Szkoła Podstawowa nr 113 we Wrocławiu), Agnieszka Babańca (Publiczna Szkoła Podstawowa w Garbatce-Letnisko), Justyna Orszulak (Szkoła Podstawowa nr 1 w Wodzisławiu Śląskim), Michał Wilniewczyc (Zespół Szkół nr 2 w Aleksandrowie Kujawskim), Anna Abramczyk (Zespół Szkół nr 1 we Wrocławiu), Izabela Leśniewska (OSKKO), Jacek Strzemieczny (Adore) i Danuta Sterna (ADORE).

 

W następnym wpisie sugestie (pochodzące z tego samego źródła) dotyczące dobrych form doskonalenia wewnętrznego i zewnętrznego dla Rad Pedagogicznych i dla indywidualnych. {…]

 

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl



Oto najnowsza informacja ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej:

 

Projekt „Wsparcie rówieśnicze w zakresie zdrowia psychicznego młodzieży (peer support)”

 

 

 Wiceminister Paulina Piechna-Więckiewicz podpisała dzisiaj, w siedzibie FRSE, umowę na realizację projektu, który ma na celu wspieranie nastolatków w kryzysach psychicznych. W wydarzeniu wzięli udział przedstawiciele Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji oraz Fundacji „Instytut Edukacji Pozytywnej”.

 

Celem projektu jest opracowanie i przetestowanie w szkołach ponadpodstawowych metody wsparcia dla uczniów w kryzysach psychicznych, opartej na wsparciu rówieśniczym, tzw. metodzie peer suport, która zakłada udział: koordynatorów (psychologów i pedagogów szkolnych) oraz schoolworkerów (uczniów).

 

Podstawową rolą tych ostatnich jest identyfikacja rówieśników potrzebujących pomocy, przeprowadzanie z nimi rozmów, a przede wszystkim – zgłaszanie zaobserwowanego problemu osobie koordynującej. Taka aktywność odpowiednio przeszkolonych nastolatków ma prowadzić do stworzenia dobrej atmosfery w szkole – sprzyjającej rozmowom o bolączkach i emocjach, a także zapobiegającej stygmatyzacji i izolacji. Klimat otwartości i empatii budowany przez rówieśników lepiej motywuje do sięgania po pomoc.

 

Metoda peer suport* będzie testowana w ok. 200 szkołach ponadpodstawowych i pozwoli na ocenę możliwości poszerzenia i uzupełnienia oferty działań na rzecz rozwoju środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży, które doświadczają kryzysu psychicznego, oraz ich rodzin.

 

Projekt dofinansowany jest ze środków UE i budżetu państwa na łączną kwotę ponad 41 mln zł będzie realizowany przez Fundacje Rozwoju Systemu Edukacji w partnerstwie z Ministerstwem Edukacji Narodowej i Fundacją „Instytut Edukacji Pozytywnej”.

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

*Szerzej o tej metodzie – „Dlaczego Peer Support?”  –  TUTAJ

 

 



Na portalu „Prawo.pl” zamieszczono dzisiaj tekst, przypominający przepisach prawa, regulujące  obowiązki nauczycieli podczas przerwy świątecznej. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

 

Przerwa świąteczna to nie urlop nauczyciela – harmonogram ustala dyrektor

 
Przerwa świąteczna to czas wolny od zajęć dydaktyczno-wychowawczych – ale choć uczniowie mają wolne, to już niekoniecznie ich nauczyciele. Choć na ogół nie ma z tym problemu i szkoły w tym czasie nie pracują, to zimowa przerwa świąteczna – w odróżnieniu od ferii – nie jest tożsama z urlopem. Dyrektor szkoły może zdecydować o ewentualnym zorganizowaniu w tym czasie zajęć opiekuńczych. […]

 

Po dokonaniu diagnozy potrzeb rodziców, których dzieci uczą się w danej szkole, dyrektor szkoły może zdecydować o ewentualnym zorganizowaniu zajęć opiekuńczych. – Jednym z celów statutowych szkoły jest funkcja opiekuńcza szkoły. Jeżeli dyrektor, po dokonaniu rozpoznania wśród rodziców, ustali, że istnieje zapotrzebowanie na realizację zajęć opiekuńczych w okresie przerwy świątecznej, wówczas może wydać nauczycielom polecenie zobowiązujące ich do obecności w szkole – tłumaczy Krzysztof Lisowski, prawnik, specjalista od prawa oświatowego.

 

Również Maciej Sokołowski, radca prawny specjalizujący się w prawie oświatowym wskazywał, że możliwe jest zobowiązanie nauczyciela do zapewnienia w dniach roboczych przerwy świątecznej obsady zajęć opiekuńczo-wychowawczych. W pandemii takie zajęcia mogły odbywać się zdalnie (w związku z rozporządzeniem zawieszającym naukę stacjonarną). W tym roku szkoły pracują jednak normalnie – zgodnie ze znowelizowanymi we wrześniu przepisami ustawy – Prawo oświatowe art. 125a, który wprost stanowi, że zajęcia w przedszkolu, innej formie wychowania przedszkolnego, szkole lub placówce zawiesza się, na czas oznaczony, w razie wystąpienia na danym terenie:

 

1.zagrożenia bezpieczeństwa uczniów w związku z organizacją i przebiegiem imprez ogólnopolskich lub międzynarodowych,

 

2.temperatury zewnętrznej lub w pomieszczeniach, w których są prowadzone zajęcia z uczniami, zagrażającej zdrowiu uczniów, zagrożenia związanego z sytuacją epidemiologiczną,

 

3.nadzwyczajnego innego zdarzenia zagrażającego bezpieczeństwu lub zdrowiu uczniów.


[…]

 

Podczas przerwy świątecznej nauczyciel nie ma urlopu wypoczynkowego, więc dyrektor może polecić mu opiekę nad uczniami podczas organizowanych przez szkołę zajęć. Nauczyciele pozostają do dyspozycji dyrektora w dni robocze. Zupełnie inny status mają ferie zimowe, podczas których nauczycielowi przysługuje urlop. Chociaż oczywiście przepisy dają dyrektorowi możliwość wezwania pedagoga do szkoły, to można to zrobić tylko w określonych w ustawie przypadkach – nie należy do nich organizacja zajęć wychowawczo-opiekuńczych.

 

– Dyżury opiekuńcze podczas przerwy świątecznej, o ile zostaną zarządzone przez dyrektora szkoły, są zajęciami opiekuńczymi wynikającymi z celów statutowych szkoły – podkreśla Krzysztof Lisowski. Ani kodeks pracy, ani Karta Nauczyciela nie przewidują dodatkowego wynagrodzenia za stawienie się do pracy w czasie przerwy świątecznej. Zajęcia wychowawczo-opiekuńcze prowadzone w tym czasie nie są bowiem godzinami ponadwymiarowymi ani nadliczbowymi.

Cały  tekst „Przerwa świąteczna to nie urlop nauczyciela – harmonogram ustala dyrektor”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 



Oto krótki, ale wartościowy tekst, z fb profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

 

                                             Największym wrogiem efektywnej nauki jest stres, lęk i strach.

 

Szczególnie szkodzą na lekcjach matematyki, gdzie trzeba rozumieć to, czego człowiek się uczy. Wysoki poziom stresu hamuje, a czasami zupełnie blokuje wyższe funkcje poznawcze, w tym również proces uczenia się. Dlatego nauczyciele, którzy mają wiedzę o procesach uczenia, szukają rozwiązań, które pozwolą uczniom pracować w spokojnej i bezpiecznej atmosferze.

 

Gdy klasy są liczne, często się zdarza, że wiele osób czegoś nie rozumie, a nauczyciel nie jest w stanie pomóc każdemu. Nie ma też takiej potrzeby! Wystarczy odejść od starych metod podawczych i pozwolić uczniom na aktywną naukę i współpracę. Wtedy praca jest dużo efektywniejsza.

 

Jakie metody są dla uczniów najtrudniejsze i najmniej efektywne?

 

Gdy nauczyciel w swoim tempie rozwiązuje zadania na tablicy, a uczniowie – niezależnie od tego, czy to rozumieją, czy nie – przepisują wszystko do swoich zeszytów. Jeśli mają w domu regularną pomoc i rodzice tłumaczą im to, co przepisali do zeszytów, nie ma dramatu, ale jeśli jakieś dziecko nie ma w domu kogos, kto tłumaczyłby mu regularnie to, co nauczyciel zrobił na lekcji, to … takie dziecko skazane jest na porażkę.

 

Dlatego trzeba wciąż głośno powtarzać, że efektywna lekcja matematyki pozwala dzieciom rozumieć, omawiane zagadnienia, a trudno to osiągnąć, gdy aktywność uczniów ogranicza się do przepisywania zadań z tablicy.

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/



Prezentujemy tekst autorstwa Macieja Wojdyny*, zamieszczony dzisiaj (18 grudnia 2024 r.) na portalu „edunews.pl”

 

 

Czas na szkołę doceniania

 

Zajmując się i propagując już niemal 20 lat ocenianie kształtujące w Polsce, Centrum Edukacji Obywatelskiej podjęło próbę uporządkowania myślenia o ocenianiu szkolnym, czego efektem jest nowa publikacja “Czas na szkołę doceniania. Praktycznie o ocenianiu jako uczeniu się uczniów i nauczycieli”. Jej autorzy zachęcają do tego, by lekturę tej publikacji zacząć od pytania: Jakie jest dziś nasze (indywidualne i systemowe) podejście do oceniania: czy oceniamy, by sprawdzić (ang. assessment of learning), czy oceniamy, by wspierać uczenie (assessment for learning) czy może oceniamy, by uczyć uczenia się (ang. assessment as learning).

 

Książka rozpoczyna się od refleksji dotyczącej wyzwań związanych ze zdefiniowaniem procesu oceniania w polskiej szkole. Autorka rozdziału, Sylwia Żmijewska-Kwiręg, przedstawia definicje uczenia się oraz różne spojrzenia na proces oceniania. Ten teoretyczny wstęp stanowi fundament pod treści zaprezentowane w kolejnych rozdziałach, które są związane z praktycznym zastosowaniem kształtującej funkcji oceniania w polskiej szkole. Autorzy jednogłośnie stwierdzają, że proces oceniania jest ważnym elementem uczenia się, który powinien stanowić przede wszystkim źródło wiedzy na temat osiągnięć ucznia.

 

Na szczególną uwagę, w moim odczuciu, zasługuje rozdział piąty „Dziecko w centrum, czyli jak włączać uczniów w uczenie się i ocenianie”. Autorki, tej części publikacji, Sylwia Żmijewska-Kwiręg oraz Edyta Wąsik, przedstawiają szereg aktywności edukacyjnych, które pokazują, jak pracować z samooceną uczniów np. poprzez stosowanie kryteriów sukcesu, wykorzystywanie rutyn krytycznego myślenia, czy tworzenie zadań sumujących zawierających refleksje uczniowską. Według autorek powyższe praktyki silnie budują wewnętrzną motywację uczniów.

 

W siódmym rozdziale znajdziemy wskazówki na temat tego, jak pozyskiwać informację zwrotną do pracy nauczyciela. Autor tego rozdziału, Michał Szczepanik, przedstawia konkretne propozycje technik uruchamiających refleksje dotyczące lekcji, możemy tu znaleźć gotowe rozwiązania stosowane na co dzień przez autora, m.in.: ankiety, model ewaluacji zajęć, propozycje analizy praktyk uczenia się, czy ankietę w postaci ikonografiki.

 

Publikacja nie pomija ważnego tematu, jakim są wyzwania związane z wystawieniem oceny z zachowania. Autorka tej części, Edyta Wąsik przedstawia sposoby na włączanie uczniów w proces oceny zachowania między innymi poprzez zachęcanie ich do uważnego przyglądania się swojemu postępowaniu i funkcjonowaniu. Autorka przedstawia pytania pomocnicze uruchamiające refleksje w zakresie zachowania. Kolejną prezentowaną praktyką jest spotkanie trójstronne nauczyciela z uczniem i rodzicem/opiekunem. Edyta Wąsik podkreśla, że ocena z zachowania jest wspólną sprawą, do której należy podjeść z zaciekawieniem i zaangażowaniem.

 

W całej książce znajdziemy dobre praktyki związane z procesem oceniania, które w ujęciu zaprezentowanym w publikacji nabierają nowego, świeżego znaczenia. W publikacji zostały poruszone także takie tematy jak praca z błędem, rola współpracy z rodzicami uczniów w kontekście oceniania, czy możliwe alternatywy, które zastępowałyby oceny wyrażone stopniem.

 

Niewątpliwie, najmocniejszą stroną publikacji jest fakt, że została napisana przez ekspertów, edukatorów i nauczycieli, którzy na co dzień wykorzystują w swojej pracy opisane przez siebie praktyki. Książka stanowi więc vademecum, które można wykorzystywać każdego dnia z uczniami. Według mnie, treść publikacji powinna być także analizowana z przyszłymi nauczycielami podczas zajęć na studiach. Podsumowując, stosując opisane przez autorów praktyki możemy sprawić, że wszystkim w szkole będzie żyło się lepiej. Czas na szkołę doceniania!

 

Notka o publikacji: 

Czas na szkołę doceniania. Praktycznie o ocenianiu jako uczeniu się

Praca zbiorowa pod red. Sylwii Żmijewskiej-Kwiręg.

 

Autorzy i autorki:

dr Kinga Białek,  Agnieszka Ciesielska,  dr hab. Grażyna Czetwertyńska,
Ewelina Gorczyca,  Małgorzata Ostrowska,  Magdalena Swat-Pawlicka,
Michał Szczepanik,  dr Łukasz Tupacz,  Edyta Wąsik,  Agnieszka Wenda,
Sylwia Żmijewska-Kwiręg.

 

Wydawnictwo CEO, Warszawa 2024.

 

Więcej informacji  –   TUTAJ

 

*Maciej Wojdyna jest nauczycielem dyplomowany, trenerem, doradcą metodycznym, wykładowcą akademickim. Absolwent pedagogiki, polonistki i dwuletniego studium psychoterapii. W Centrum Edukacji Obywatelskiej jest ekspertem merytorycznym i kierownikiem w kursach internetowych. Propagator edukacji głębi.

 

 

 

 

Źródło: /www.edunews.pl

 

 

 

 

 



Wyjątkowo we wtorek, a nie jak zazwyczaj w środę, odbyło się wczoraj ostatni w tym roku spotkanie w „Akademickim Zaciszu”. Prof. Roman Leppert zaprosił wczoraj Michalinę Ignaciuk – pedagożkę w szkole w Gdańsku, która prowadzi terapię pedagogiczną dla dzieci i młodzieży ze zróżnicowanymi potrzebami w uczeniu się, w tym z dysleksją czy ADHD, a także warsztaty psychoedukacyjne dla rodziców i nauczycieli. Popularyzuje ona na kanale YouTube wiedzę pedagogiczną jako „Pedagog Michalina”.

 

Podczas rozmowy zastanawiano się nad społecznym postrzeganiem dysleksji z perspektywy systemu szkolnego, a także nad tym, czy rzeczywiście jest „coraz więcej tych osób”? Skąd to wynika? Kim są uczniowie neuroatypowi, skąd wzięło się to określenie „parasolowe”, kogo dotyczy, w jaki sposób pragnie zmienić myślenie o osobach z dysleksją.

 

Wszystkich, których te tematy interesują, a którzy wczoraj przeoczyli tą zmianę terminów, zapraszamy do obejrzenia i wysłucha nia tej rozmowy w dogodnym dla siebie terminie:

 

 

Społeczne konstruowanie dysleksji (i nie tylko)  –  TUTAJ

 



Dzisiaj po północy prof. Bogusław Ślwierski zamieścił na swoim blogu tekst, który postanowiliśmy przybliżyć także naszym Czytlniczkom i Czytelnikom – bez skrótów:

 

 

Czyżby opinia na temat polityki oświatowej MEN była już wyeksploatowanym tematem?

 

W dniu 26 listopada br. autoryzowałem rozmowę nagraną przez dziennikarza „Gazety Wyborczej”. Kiedy po ponad dwóch tygodniach nie dał oznak życia na temat publikacji mojej wypowiedzi, zapytałem o przyczynę, bo mogła umknąć mojej uwadze.

 

Redaktor odpowiedział z wielką kulturą, za co jestem mu wdzięczny, bo redaktorka innej gazety ogólnopolskiej (DGP) nagrała wywiad, autoryzowała jego treść 8 listopada, po czym opublikowała tylko trzy zdania, które pasowały do własnej narracji. Czyżby była zmowa mediów, by nie publikować opinii na temat działań polityków obecnej władzy?

 

„Bardzo dziękuję za wartościową rozmowę i poświęcony czas. Niestety, podjęto decyzję, że w ostatnim czasie – zarówno na łamach „Gazety Wyborczej”, jak i w innych mediach – temat został szeroko omówiony i uznany za wyeksploatowany„.

 

Skoro tak, to publikuję treść tego wywiadu, żeby czytelnicy sami osądzili, czy rzeczywiście jest już wyeksploatowany.  

 

„Prof. Bogusław Śliwerski, kierownik Katedry Teorii Wychowania na Uniwersytecie Łódzkim miał okazję uczestniczyć w spotkaniu interdyscyplinarnym, podczas którego omawiano wprowadzenie nowego przedmiotu – edukacji zdrowotnej. Jak zaznacza, proces ten został przygotowany przez zespół naukowców pod przewodnictwem prof. Zbigniewa Izdebskiego, co z naukowego punktu widzenia zapowiadało solidne podstawy merytoryczne. Jednak zdaniem prof. Śliwerskiego, obecne działania Ministerstwa Edukacji Narodowej odbiegają od założeń, na których powinno opierać się konstruowanie i wdrażanie każdego przedmiotu kształcenia.

 

– Minister Barbara Nowacka, mimo dobrych intencji, popełniła błąd, wprowadzając zmiany motywowane przede wszystkim deklaracjami politycznymi – zauważa profesor. W jego opinii, takie decyzje niosą ryzyko instrumentalnego traktowania edukacji, podporządkowując ją bieżącym interesom politycznym zamiast naukowym. Jak podkreśla, edukacja zdrowotna, która ma obejmować zarówno kwestie zdrowia fizycznego, jak i psychicznego czy społecznego, wymaga dobrze przemyślanego programu oraz odpowiednio przygotowanej kadry.

 

Brak przygotowania i kadry

 

Prof. Śliwerski zwraca uwagę na kluczowe braki, które mogą wpłynąć na skuteczność realizowania nowego przedmiotu. – Nie można wprowadzać tak kompleksowych zmian bez odpowiednio wykwalifikowanych nauczycieli. W Polsce od lat brakuje biologów, matematyków, a teraz dodatkowo będziemy potrzebować specjalistów, którzy zintegrowaliby wiedzę z różnych dziedzin – mówi. Dodaje, że szybkie kursy czy szkolenia mogą jedynie doraźnie wypełnić luki, ale nie zastąpią solidnego przygotowania merytorycznego i metodycznego.

 

Jego zdaniem, edukacja zdrowotna powinna obejmować zarówno aspekty biologiczne, jak i społeczne, ale bez popadania w skrajności. – Nie można ani nadmiernie biologizować tego przedmiotu, ani ograniczać go do kwestii kulturowo-społecznych. Taki zbalansowany program wymaga jednak czasu na stworzenie i wdrożenie, a tego niestety brakuje – ocenia.

 

Polityka zamiast nauki

 

W opinii profesora, polska edukacja od lat cierpi na podporządkowanie jej bieżącej polityce. – Brakuje nam narodowej strategii edukacyjnej, która byłaby wolna od wpływów partyjnych. To, co obserwujemy teraz, to kolejny przykład, jak ideologia przesłania merytoryczne podejście do reform – zaznacza. Zdaniem Śliwerskiego, taki sposób działania prowadzi do konfliktów społecznych oraz nieufności wobec systemu oświaty.

 

Profesor podkreśla, że brak odpowiednich badań nad skutecznością dotychczasowego przedmiotu WDŻWR dodatkowo utrudnia ocenę zasadności wprowadzenia edukacji zdrowotnej w obecnej formie. – Nie wiemy, jakie były faktyczne efekty nauczania WDŻWR, bo nikt tego nie zbadał. Wprowadzanie zmian w oparciu o przypuszczenia i populistyczne argumenty jest niewłaściwe – zaznacza.

 

Konflikty wśród nauczycieli

 

Według prof. Śliwerskiego, nowy przedmiot może spotkać się z oporem części nauczycieli. – Wielu z nich nie będzie gotowych do realizacji programu zgodnie z założeniami. Niektórzy z przekonania będą pomijać pewne treści, inni po prostu nie będą wiedzieć, jak je przekazać. To zapowiedź chaosu, a nie merytorycznego wdrażania zmian – podsumowuje.

 

Profesor podkreśla, że edukacja zdrowotna jest potrzebna, ale wymaga odpowiedniego przygotowania, dialogu i czasu na wdrożenie. Bez tych elementów grozi nam powielanie błędów przeszłości i dalsza instrumentalizacja systemu edukacji”.

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 



Oto „jeszcze ciepły” tekst zamieszczony dzisiaj po południu na stronie MEN:

 

 

Konferencja Global Forum “Education for the Future. Challenges to Curriculum Design and Effective Implementation”

 

Wyzwania czekające edukację przyszłości, projektowanie i wdrażanie skutecznych programów nauczania, dyskusja nad polskim system edukacji i rozwiązaniami przygotowującymi uczniów do życia w świecie pełnym zmian to główne tematy konferencji Global Forum „Education for the Future. Challenges to Curriculum Design and Effective Implementation”* z udziałem Minister Edukacji Barbary Nowackiej i wiceminister Katarzyny Lubnauer.

 

 

 

Global Forum OECDto wiodąca platforma wymiany doświadczeń oraz innowacyjnych strategii w zakresie polityki i praktyki edukacyjnej.

 

Organizowana w Warszawie konferencja „Education for the Future: Challenges to Curriculum Design and Effective Implementation* ” jest okazją do międzynarodowej dyskusji na temat projektowania i wdrażania efektywnych, inkluzywnych i przyszłościowych programów nauczania w kontekście nowoczesnych społeczeństw.

 

– To forum pokazuje, jak ważna jest współpraca międzynarodowa oraz wspólne podejście do wyzwań takich jak jakość, różnorodność i cyfryzacja edukacji– mówiła minister Barbara Nowacka

 

Wśród kluczowych tematów znalazły się także te związane z wprowadzaniem innowacyjnych rozwiązań w edukacji,  integracji osób z doświadczeniem migracji, postępu w cyfryzacji, wsparcia dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami czy rozwój zawodowy nauczycieli.

 

– Polska aktywnie czerpie z najlepszych międzynarodowych praktyk edukacyjnych, jednocześnie dzieląc się własnym doświadczeniem we wdrażaniu skutecznych reform. W 2026 roku planujemy wdrożyć reformę edukacji, która stworzy przestrzeń dla nowoczesnych i kreatywnych planów nauczania. Wierzymy, że wzajemna wymiana wiedzy to klucz do sukcesu – dodała minister.

 

Sesja plenarna Globalnego Forum pełniła rolę forum dyskusyjnego ekspertów z całego świata zajmujących się różnymi dziedzinami związanymi z edukacją. Ważnymi punktami programu były wystąpienia wprowadzające Minister Edukacji Polski oraz Minister Edukacji Estonii, a także masterclass prowadzone przez najlepszych specjalistów z dziedziny projektowania i wdrażania programów nauczania opartych na dowodach naukowych oraz wyzwań, przed którymi stoi edukacja przy wdrażaniu nowych rozwiązań.

 

– Stajemy przed coraz większymi wyzwaniami, dlatego tak ważna jest współpraca międzynarodowa. To forum pozwala nam czerpać inspirację z rozwiązań edukacyjnych w różnych krajach i wspólnie pracować nad lepszą przyszłością edukacji – mówiła minister

 

Wśród prelegentów znaleźli się obecni i byli ministrowie edukacji, specjaliści ds. tworzenia i wdrażania programów nauczania, eksperci edukacyjni i badacze w tej dziedzinie. Uczestnicy to międzynarodowi i polscy członkowie społeczności związanej z edukacją.

 

Konferencja została zorganizowana przez Instytut Badań Edukacyjnych we współpracy z Organizacją Współpracy Gospodarczej i Rozwoju OECD oraz Ministerstwem Edukacji Narodowej.

 

 

[To jedyne z załączonych zdjęć, pokazujące uczestników tej konferencji]

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

*„Edukacja dla przyszłości. Wyzwania stojące przed projektowaniem programów nauczania i ich skuteczną realizacją”



Dzisiaj prezentujemy tekst autorstwa Jarosława Kordzińskiego, który został zamieszczony na portalu „HOLISTIC” 16 grudnia 2024 roku:

 

 

                                      „Dobrze wiedziałem, że tak będzie”. Trudny rodzic z wizytą w szkole

 

 

Foto: Fot. Mikhail Nilov / Pexels

 

Szkoła to miejsce, od którego oczekuje się działań sprzyjających rozwojowi kolejnych pokoleń. Nie bez znaczenia jest także rola dorosłych. Pytanie brzmi, jaki udział w całym procesie powinni mieć rodzice uczniów. Czy wystarczy, że będą wymagać właściwej pracy od nauczycieli, czy powinni sami się zaangażować? Bywa, że jedna i druga postawa odbierana jest jako „trudna”. Bez względu na to, czy chodzi o lekceważenie czy o nadmierne zaangażowanie – zawsze jest nie tak, jak należy. Dlatego czas zadbać o nowe relacje na linii dom – szkoła.

Trudny rodzic i nauczyciele

 

Społeczność szkolną budują uczniowie oraz ich rodzice i nauczyciele. Pozornie kluczowe znaczenie mają ci najmłodsi. Praktycznie o całości decydują w zasadzie tylko dorośli. Ci zaś reprezentują na ogół bardzo różne interesy. Szczególną rolę odgrywają rodzice. Co więcej, ich pozycja jest na wiele sposobów potwierdzona prawnie. Problem zaczyna się, gdy nabierają przekonania, że mają szczególne prawo do dokonywania niepodważalnych ocen i narzucania jedynie słusznych rozwiązań. Tym bardziej że przekonania te w skuteczny sposób wykorzystują ich dzieci, wpływając na zakres wymagań, jakie próbuje stawiać wobec nich system szkolny.

 

Rodzice postrzegają na ogół sytuację szkolną swoich pociech poprzez obraz, jaki one odmalowują podczas rozmów w domowych pieleszach. Szkoła jest dobra lub zła, nauczyciele mądrzy bądź nadmiernie wymagający, nauka to coś ciekawego albo zupełnie bez sensu. Co więcej, ogląd rodziców na temat szkolnej kariery dzieci naznaczony jest na ogół własnymi resentymentami albo chęcią ucieczki od szkolnych problemów swoich latorośli. Rzadko kiedy towarzyszy mu głębsza refleksja oraz weryfikacja uzyskanych informacji.

 

Nawiasem mówiąc, nauczyciele też mało kiedy pomagają we wspólnym rozwiązywaniu dylematów. Wyrażają poglądy o charakterze zero-jedynkowym. Zdarzenia i fakty interpretują na niekorzyść uczniów czy ich środowiska. Delegują całą odpowiedzialność za dostrzeżone braki na ucznia oraz jego rodziców. Dokładają do tego komentarze nasycone pedagogiczną nowomową, która ani nic nie wyjaśnia, ani niczemu nie służy. Ich zdaniem „trudny” rodzic ma się przyznać do poniesionych win, przeprosić i wziąć się po prostu do roboty. Pytanie, czy to jest rzeczywiście rozwiązanie najlepsze? Czy nie lepiej spróbować się jakoś dogadać?

 

Od manipulacji do dobrej komunikacji

 

Formy dialogu dorosłych są związane z różnymi postawami. Bywa, że wynikają z potrzeby narzucenia własnych poglądów i chęci dominacji nad innymi. Odmiennym postawom towarzyszą najczęściej różne formy manipulacji. Z jednej strony mogą opierać się na wywieraniu presji, z drugiej – na uległości. W pierwszym przypadku jeden rozmówca stara się narzucić swoją pozycję drugiemu poprzez:

 

-traktowanie tego drugiego jak przeciwnika;

 

-upieranie się za wszelką cenę przy swoim;

 

-wywoływanie poczucia zagrożenia, lęku, podporządkowania;

 

-zastraszanie, lekceważenie, wyśmiewanie i obrażanie.

 

W drugim przypadku w grę wchodzi: 

 

-wycofywanie, podporządkowanie, obrażanie się i stosowanie szantażu emocjonalnego;

 

-ograniczanie własnych praw, ale i własnej odpowiedzialności;

 

-pozwalanie, aby na własne terytorium wkraczali inni, nie bez próby późniejszego uzależnienia ich od siebie.

 

Koniec końców w obu przypadkach chodzi o wywołanie u strony przeciwnej poczucia, że nie jest w stanie w żaden sposób racjonalnie zareagować. Osoba poddana takiej presji musi się podporządkować. Wszystko wskazuje bowiem na to, że druga strona albo zacznie po prostu krzyczeć i tupać nogami, albo rzuci się na podłogę i będzie płakać.

 

Rozwiązaniem w obu przypadkach jest szczere mówienie o swoich emocjach. Otwarte wyrażanie się na temat swoich odczuć oraz dostrzeżonych faktów. Uczciwe oraz stanowcze prezentowanie swojego stanowiska, swoich oczekiwań oraz podglądów. Skuteczne ograniczanie nieuzasadnionej aneksji swojego terytorium i jednoczesnego szacunku dla terytorium drugiej strony.

 

W co gra trudny rodzic. Trzy postawy

 

Kiedy rodzic przyprowadza dziecko do szkoły, liczy na rzetelną opiekę, współpracę i szanowanie jego zdania. Problemem są role opisane w kultowej książce pt. W co grają ludzie amerykańskiego psychiatry Erica Berne’a. Stworzona przez niego koncepcja analizy transakcyjnej zakłada, że każdy z nas reprezentuje mentalnie trzy różne postawy przekładające się na trzy role: Rodzica, Dziecka bądź Dorosłego. Rodzic – to nasz wewnętrzny zbiór zasad, nakazów i zakazów. Podstawa akceptowanego przez nas postępowania. Dziecko – to emanacja naszej wewnętrznej potrzeby doświadczenia rzeczy nowych, a nade wszystko zabawy. Dorosły – to ta część nas, która odpowiada za równowagę pomiędzy potrzebami Dziecka i nakazami Rodzica.

 

Rodzic pojawia się najczęściej, kiedy chcemy podkreślić, że to inni są odpowiedzialni za określony stan rzeczy. Mówimy wówczas: „Nie trzeba było…”, „Szkoda, że mnie państwo nie posłuchaliście”. Lubimy z tej perspektywy pouczać oraz oceniać: „Dobrze wiedziałem, że tak będzie”, „Nauczyciele tej szkoły są niestety kompletnie do niczego”. Dziecko pojawia się, kiedy próbujemy całą winę za zaistniałą sytuację przerzucić na innych: „W tej szkole uczniowie nigdy do niczego nie dojdą”. Bywa, że kokietujemy bądź pozwalamy sobie na wyrażenie emocji: „Ja się chyba do niczego nie nadaję”, „Ja chyba oszaleję”.

 

W przypadku trudnych rozmów o dzieciach, a zarazem uczniach, optymalna byłaby postawa Dorosłego. Odpowiedzialna, skupiona na faktach, koncyliacyjna, sprzyjająca wypracowaniu porozumienia. Każdy element manipulacji podejmowany z poziomu Dziecka („Musi mi pan pomóc, ja już naprawdę nie daję rady”) albo Rodzica („Musi mi pan pomóc albo zwrócę się do pańskich przełożonych”) powinien trafić na odpowiedź typu: „Rozumiem, spróbujmy razem temu zaradzić”, albo: „Wszystko, co robię, wynika ze stosownych przepisów prawa. Gdybyśmy oparli na nich nasze wspólne wysiłki, na pewno osiągnęlibyśmy więcej”.

 

Model komunikacji według Petera Colemana 

 

Sposób poszukiwania i uzgadniania wspólnych rozwiązań opisał w opracowanym przez siebie modelu komunikacji Peter T. Coleman, profesor psychologii i edukacji na Uniwersytecie Columbia. Proponowana przez niego struktura opisuje pięć poziomów.

 

Pierwszy to atakowanie. Obejmuje zachowania postrzegane przez drugą stronę jako wrogie. Ich celem jest pokazanie przewagi oraz siły. Tu pojawiają się: groźby, obelgi, ośmieszanie, protekcjonalne traktowanie i korzystanie ze stereotypów.

 

Poziom drugi to ignorowanie. Występuje w dwóch wersjach. Ignorowaniu wrogiemu towarzyszy lekceważenie pytań, nieudzielanie odpowiedzi czy wręcz opuszczanie miejsca rozmowy. Drugi wariant – pozornie neutralny – stosuje odkładanie tematu na później, podejmowanie tematów łatwiejszych, proszenie o czas do namysłu lub zebranie informacji.

 

Trzeci poziom to informowanie. Zakłada objaśnianie reprezentowanej perspektywy oraz sposobu rozumowania. Towarzyszy mu dzielenie się informacjami, które dotyczyć mogą zarówno potrzeb, emocji i wartości, jak i konkretnych stanowisk czy uzasadnień.

 

Czwarty poziom to otwieranie. Obejmuje takie zachowania jak zadawanie pytań dotyczących stanowiska drugiej strony oraz jej potrzeb czy wartości. Uważne słuchanie. Sprawdzanie wartości zrozumienia drugiej strony poprzez wykorzystanie metod aktywnego słuchania (na przykład parafrazy, klaryfikacji czy podsumowywania).

 

Wreszcie poziom kluczowy – jednoczenie. To odkreślanie relacji między stronami. Pomost prowadzący do współpracy. Tworzenie relacji i współdziałanie. Odnalezienie tego, co łączy. Znajdowanie nowych ram dla kwestii spornych. Wypracowanie nowych, akceptowanych przez obie strony rozwiązań.

 

Trudny rodzic może być dobrym sojusznikiem

 

Kłopoty z „trudnymi” rodzicami (ale chyba też nauczycielami) wynikają na ogół z faktu, że obie strony żywią się przekonaniem, że wiedzą lepiej, jakie są potrzeby ich podopiecznych. I to właśnie oni (a nie „tamci”) wiedzą, jak je najlepiej zaspokoić. Podstawą rozwiązania wynikających z tego powodu problemów jest rezygnacja z potrzeby narzucania swoich pomysłów i skupienie się na wspólnych celach. Obie strony powinny zachowywać się po prostu jak dorośli. Chcieć wspólnie zrobić coś, co uważają za ważne, potrzebne i korzystne dla swoich wychowanków.

 

 

 

 

Cały tekst „’Dobrze wiedziałem, że tak będzie’. Trudny rodzic z wizytą w szkole”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www .holistic.news