
Oto zamieszczona dzisiaj na stronie MEN informacja o konferencji, inaugurującej proces przygotowywania Krajowej Strategii Młodzieżowej:
Rozpoczynają się prace nad Krajową Strategią Młodzieżową
[…]
Konferencja pn. „Diagnoza Młodzieży 2026. Od oceny sytuacji do strategii wsparcia młodzieży i młodych dorosłych”
W czwartek 12 marca 2026 r. odbyła się konferencja pn. „Diagnoza Młodzieży 2026. Od oceny sytuacji do strategii wsparcia młodzieży i młodych dorosłych”, podczas której zaprezentowano raport oraz zainicjowano proces przygotowywania Krajowej Strategii Młodzieżowej. Konferencję otworzyła Minister Edukacji Barbara Nowacka. W konferencji uczestniczyli również: Podsekretarz Stanu w MEN Paulina Piechna-Więckiewicz, Monika Rosa, przewodnicząca sejmowej Komisji ds. Dzieci i Młodzieży, Paweł Rabiej – koordynator i redaktor „Diagnozy Młodzieży”, przedstawiciele parlamentu, KPRM, kuratorzy oświaty, przedstawiciele zespołu badawczego, Fundacji PZU, organizacji młodzieżowych, organizacji harcerskich i innych instytucji publicznych.
Wnioski i rekomendacje z „Diagnozy Młodzieży” przedstawili jej autorzy – eksperci Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej reprezentujący ponad 20 uczelni wyższych oraz praktycy z instytucji zajmujących się wspieraniem młodzieży i młodych dorosłych. „Diagnoza jest pierwszym na taką skalę kompleksowym opracowaniem naukowym dotyczącym wyzwań społecznych młodego pokolenia. Wskazuje na olbrzymie wyzwania oraz potrzeby młodzieży i młodych dorosłych, które wymagają skutecznych polityk publicznych, w tym ograniczenia negatywnego wpływu środowiska cyfrowego oraz pracy z młodzieżą i rodzinami” – powiedział prof. Mirosław Grewiński, prezes PTPS.
Zrealizowana z inicjatywy Minister Edukacji Barbary Nowackiej holistyczna analiza potrzeb i problemów młodzieży jest pierwszym krokiem do przyjęcia Krajowej Strategii Młodzieżowej. Populacja młodzieży (15-18 lat) oraz młodych dorosłych (19-29 lat) liczy ponad 5,7 mln osób i są to w całości przedstawiciele generacji Zet (Gen Z). Diagnoza jest powstała w oparciu o analizę ponad 200 badań młodzieży przeprowadzonych w latach 2020–2025. Przedstawia również wyniki badań własnych PTPS w których uczestniczyli młodzież i młodzi dorośli, rodzice oraz przedstawiciele instytucji pracujących z młodzieżą.
Raport analizuje wieloletnie trendy kształtujące tożsamość młodzieży, przedstawiając kluczowe wyzwania rozwojowe i społeczne w 8 obszarach. Dotyczą one: rodziny i środowiska wychowawczego, tożsamości i relacji, dobrostanu i zdrowia psychicznego, środowiska cyfrowego, edukacji i rozwoju, zaangażowania obywatelskiego i środowiska informacyjnego, pracy oraz samodzielności mieszkaniowej. Raport przedstawia również rekomendacje oraz wskazuje priorytetowe obszary działań publicznych sprzyjających wspieraniu rozwoju młodego pokolenia. Należą do nich, m.in. „Triada Odporności” na którą składają się działania zwiększające odporność psychiczną młodego pokolenia oraz kompetencje społecznego młodzieży, a także działania zmniejszające szkodliwy wpływ środowiska cyfrowego („tarcza cyfrowa”) W przypadku młodych dorosłych kluczowe rekomendacje dotyczą m.in. rynku pracy, usamodzielnienia mieszkaniowego oraz zmniejszenia wykluczenia transportowego.
Kolejne etapy – strategia i dialog społeczny
W lutym 2025 r. Prezes Rady Ministrów wyznaczył Minister Edukacji Barbarę Nowacką na koordynatorkę działań Rady Ministrów z zakresu polityki młodzieżowej. Jednym z jej celów jest przygotowanie i przedłożenie Radzie Ministrów do przyjęcia Krajowej Strategii Młodzieżowej. Zawarte w „Diagnozie Młodzieży 2026” wnioski i rekomendacje zostaną wykorzystane w toczących się w MEN pracach nad dokumentem.
Kolejnym etapem prac nad Strategią będzie przeprowadzenie w ciągu najbliższych miesięcy dialogu z młodzieżą. Będzie on oparty o publiczną, otwartą i włączającą formułę co pozwoli na włączenie osób młodych w proces decyzyjny oraz wybór kluczowych kierunków interwencji publicznych proponowanych w Strategii. Ogólnopolski proces dialogu dotyczący wyzwań młodych ludzi oraz ich oczekiwań wobec przyszłej Krajowej Strategii Młodzieżowej przeprowadzi Fundacja PZU, we współpracy z Fundacją Civis Polonus.
Z pełną treścią „Diagnozy Młodzieży 2026” można zapoznać się – TUTAJ
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/
Dzisiaj krotki lecz treściwy tekst Danuty Sterny z jej bloga „OK. NAUCZANIE”, adresowany do dyrektorek i dyrektorów szkół:
5 podwójnych wskazówek dla dyrektorów szkół w sprawie stosowania AI
Sztuczna inteligencja to narzędzie, które jest dziś nieodłączną częścią naszego codziennego życia. Trwają dyskusje, jakie są plusy i jakie minusy jej używania.
Dyrektor szkoły jako najważniejsza osoba w szkole, wyznaczająca standardy pracy, powinien mieć swoje zdanie na temat wykorzystywania sztucznej inteligencji. W tym wpisie pięć spraw, które trzeba rozważyć, choć zdanie na ich temat może i będzie się zmieniać wraz z upływem czasu.
Na początek rozważmy pięć przykładów, w jakich sztuczna inteligencja (AI) pomaga dyrektorom.
>AI pomaga oszczędzać czas podczas publikowania postów w mediach społecznościowych. Można wrzucić w ChatGPT informacje o szkole i polecić utworzenie posta reklamowego. Potem można go zmienić, aby był lepiej dostosowany do realiów. To prosty sposób na generowanie wpisów bez konieczności poświęcania dużo czasu.
>Użycie sztucznej inteligencji do generowania standardowych e-maili lub listów. Dyrektor ma wiele listów i odpowiedzi do napisania, Często są one standardowe i może poprosić AI o wygenerowanie schematu listu. Na przykład można poprosić o dobry list do rodziców w sprawie nieprawidłowego zachowania dziecka w szkole lub o pozytywny, ale z odcieniem zaniepokojenia list do rodzica w sprawie powtarzających się nieobecności dziecka.
>Wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia wszelkich ogłoszeń i zaproszeń.
>Sztuczna inteligencja może tworzyć przykładowe materiały do przygotowania na wypadek sytuacji kryzysowych, które następnie można dostosować do potrzeb szkoły. Na przykład, może tworzyć protokoły reagowania kryzysowego, krótki przewodnik dla nauczycieli lub standardowy komunikat prasowy. Można je modyfikować w razie potrzeby, ale praca na podstawie przykładu jest łatwiejsza niż tworzenie materiałów od podstaw.
>Sztuczna inteligencja może pomóc w analizie danych. Można zlecić wykonanie części analiz i na jej podstawie wyciągać wnioski.
Warto przy współpracy z AI zapytać ją, czego jeszcze potrzebuje, aby dobrze wykonać zadanie.
Teraz pięć rzeczy, w których nie należy wykorzystywać sztucznej inteligencji
>Nie używać sztucznej inteligencji do oceny pracy nauczycieli ani do rozwiązywania innych kwestii prawnych, takich jak dyscyplina czy zatrudnienie. Działania prawne są zbyt ważne i delikatne, aby powierzać je sztucznej inteligencji. Ponadto sztuczna inteligencja może popełniać błędy, a to nie jest obszar, w którym można popełniać błędy.
>Nie używać sztucznej inteligencji do niczego, co powinno pozostać poufne. Toczy się ożywiona dyskusja na temat prywatności i sztucznej inteligencji. To poważny i stały problem. Ostatecznie nie można w 100 procentach zagwarantować, że informacje użyte w Internecie są prywatne, więc zawsze należy zachować ostrożność.
>Nie zakładać, że sztuczna inteligencja udziela zawsze prawdziwych odpowiedzi. Poprawność AI stale się poprawia, ale nadal nie można w całości wierzyć podawanym przez nią informacjom. Trzeba sprawdzać w innych źródłach. Zignorowanie tego może narazić dyrektora na duże kłopoty, a nawet problemy prawne.
>Nie pozwolić, aby sztuczna inteligencja zastąpiła relacje osobiste. Osobiste relacje z nauczycielami, uczniami i rodzicami oraz pracownikami szkoły stanowią fundament dobrego zarządzania szkołą. To, że sztuczna inteligencja jest wygodna, i oszczędza czas nie oznacza, że może zastąpić kontakty międzyludzkie. Relacje osobiste powinny być zawsze ponad technologią.
>Niepozwalanie, aby sztuczna inteligencja przejęła kontrolę. Na jakość pracy dyrektora wpływa jego wyjątkowa osobowość, jego umiejętności i zdolności. Sztuczna inteligencja może pomóc być bardziej wydajnym, a czasem nawet skutecznym, ale nie zastąpi doświadczenia i zdobytych umiejętności.
AI się zmienia i wymaga intensywnego uczenia się jej. Ponieważ dyrektorzy zajmują się kluczowymi kwestiami prawnymi dotyczącymi uczniów i pracowników oraz odpowiadają za komunikację z rodzinami i społecznością, muszą dobrze rozumieć sztuczną inteligencję i konsekwencje jej wykorzystania.
Inspiracja artykulem dr Ronald Williamson, dr Barbara R. Blackburn ,
Źródło: www.oknauczanie.pl
Oto obszerne fragmenty tekstu Bogdana Bugdalskiego, zamieszczonego dzisiaj na „Portalu dla Edukacji”, z którego można dowiedzieć się o odpowiedzi MEN na zarzuty, jakie Poseł Marcin Jozefaciuk sformułował pod adresem Ministerstwa po jego kontroli poselskiej, przeprowadzonej w dniu 5 marca:
MEN odpiera zarzuty posła Józefaciuka. „Ograniczenia prac domowych mają uzasadnienie”
– Nie jest prawdą, że zmiany w zakresie prac domowych zostały wprowadzone bez naukowych analiz. Minister edukacji powołała się na nie chociażby w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji projektowanego rozporządzenia. Dokumenty te zostały przedstawione posłowi Marcinowi Józefaciukowi w toku kontroli poselskiej – informuje Ewelina Gorczyca, rzeczniczka MEN.
Jeśli minister edukacji Barbara Nowacka zdecyduje się wprowadzić jakiekolwiek zmiany dotyczące zadawania prac domowych w szkołach podstawowych, z pewnością nie zrobi tego w wyniku ustaleń posła Marcina Józefaciuka, poczynionych podczas kontroli poselskiej w resorcie.
W piśmie, które otrzymaliśmy 10 marca późnym wieczorem, rzeczniczka prasowa MEN Ewelina Gorczyca odpiera główny zarzut sformułowany przez posła wobec minister edukacji. Chodzi o twierdzenie, że zmiany w zakresie prac domowych zostały wprowadzone bez naukowych analiz oraz że powstała reforma oparta bardziej na narracji politycznej niż na danych edukacyjnych.
W odpowiedzi Ewelina Gorczyca wyjaśniła, że:
W trakcie kontroli poselskiej posła Marcina Józefaciuka* zostały przekazane panu posłowi posiadane i publiczne dostępne – RCL RPL – dokumenty dotyczące nowelizacji właściwego rozporządzenia w zakresie prac domowych. W treści tych dokumentów – szczególnie w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji – minister edukacji powołała się na międzynarodowe badania naukowe, które uzasadniały wprowadzenie takich regulacji.
W odpowiedzi Ewelina Gorczyca wyjaśniła, że: – W trakcie kontroli poselskiej posła Marcina Józefaciuka zostały przekazane panu posłowi posiadane i publiczne dostępne – RCL RPL – dokumenty dotyczące nowelizacji właściwego rozporządzenia w zakresie prac domowych. W treści tych dokumentów – szczególnie w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji – minister edukacji powołała się na międzynarodowe badania naukowe, które uzasadniały wprowadzenie takich regulacji. […]
W odpowiedzi na zarzuty posła Józefaciuka rzeczniczka MEN przywołuje również fragment uzasadnienia zmian, który znalazł się ocenie skutków regulacji (OSR):
„Wykorzystując badania Instytutu Badań Edukacyjnych, w których analizowano dane tych samych uczniów badanych w latach 2010-2014 od końca III do VI klasy, dr hab. R. Dolata i in. (2015) wykazali, że zarówno w matematyce, jak i języku polskim, ani częstość zadawania prac domowych, ani szacowany czas potrzebny do ich wykonania, nie są związane ze wzrostem wiedzy uczniów„. […]
Wyniki te potwierdzają inne analizy, w tym oparte na międzynarodowych badaniach PIRLS i TIMSS (Trends in International Mathematics and Science Study) – Międzynarodowe Badanie Wyników Nauczania Matematyki i Nauk Przyrodniczych.
Analizy oparte na danych z 24 krajów, w tym Polski, pokazały, że ilość czasu przeznaczonego na zadania domowe przez uczniów klas IV w szkołach podstawowych nie jest związana z osiągnięciami uczniów, niezależnie od kraju, płci czy statusu społeczno-ekonomicznego (Jerrim, J., Lopez‐Agudo, L. A. i Marcenaro‐Gutierrez, O. D. (2020). The association between homework and primary school children’s academic achievement. International evidence from PIRLS and TIMSS. European Journal of Education, 55(2)).
Dostępne metaanalizy pokazują na ogół słaby pozytywny efekt prac domowych (d=0,2).
Metaanaliza wyników 43 badań EEF (Education Endowment Foundation) – Fundacja na rzecz Edukacji – z 2021 r. pokazuje niewielki pozytywny efekt korzystania z prac domowych w szkole podstawowej i średniej – efekt jest niższy w szkołach podstawowych niż w szkołach średnich.
Pozytywny wpływ pracy domowej maleje wraz ze wzrostem czasu, jaki uczniowie na nią poświęcają. Najlepsze efekty są osiągane przy umiarkowanej ilości codziennie wykonywanych prac domowych (Fernández-Alonso, R., Muñiz, J., International Handbook of Comparative Large-Scale Studies in Education, 2021 r., (1209-1239).)”.
– Nie jest zatem prawdą, że zmiany w zakresie prac domowych zostały wprowadzone bez naukowych analiz. Na konkretne międzynarodowe i rzetelne badania minister edukacji powołała się bowiem chociażby w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji zaprojektowanego rozporządzenia. Dokumenty te zostały przedstawione panu posłowi Józefaciukowi w toku kontroli poselskiej – konkluduje Ewelina Gorczyca, rzecznik prasowy MEN.
Cały tekst „MEN odpiera zarzuty posła Józefaciuka. „Ograniczenia prac domowych mają uzasadnienie” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
*Informacja o kontroli poselskiej w MEN, zamieszczona przez Posła Marcina Józefaciuka na jego oficjalnym fb-pofilu – TUTAJ
Oto zamieszczony wczoraj na fb-profilu dr Marzeny Żylińskiej post, który – mam tego świadomość, że jest promocją Jej inicjatywy – ale jest to wartościowa i warta popularyzacji inicjatywa:
Co jest lepsze od bezradności?
„Narzędzia budowania relacji” – co to takiego?
Czy uwagi warto nazwać informacjami i jak je wtedy pisać? Jakie efekty przynosi taka zmiana?
Dlaczego potrzebujemy nowej metodologii konwersacji? Niejeden z Czytelników zapyta, czy sugeruję, że my dorośli nie umiemy rozmawiać z dziećmi / młodymi ludźmi?
Na to pytanie można odpowiedzieć innym pytaniem
Czy dogadujesz się ze swoimi dziećmi w domu, czy dogadujesz się w szkole ze swoimi uczniami i ich rodzicami? Czy masz poczucie sprawstwa? Ile rozmów zamienia się w słowne przepychanki albo wręcz kłótnie? Z jakim nastawieniem idziesz na spotkanie z rodzicami?
I najważniejsze pytanie, czy można nauczyć się rozmawiać inaczej?
Teraz wycieczka osobista.
Na studiach nauczyłam się, jak pisać scenariusze lekcji, jak wszystko co do minuty rozplanować. Nauczycłam się, że cele lekcji koniecznie muszą być operacyjne, muszą wyrażać obserwowalne i mierzalne zachowanie uczniów (za tym kryje się kompletnie błędne przeświadczenie, że wszystko, czego dzieci uczą się w szkole, da się i trzeba od razu zmierzyć), nauczyłam się też pisać rozkłady materiału i plany naprawcze, a potem … stałam bezradnie na środku klasy, gdy uczeń wyszedł w czasie lekcji i tak walnął drzwiami, że aż tynk poleciał. Stałam tak samo bezradnie, gdy Paulina w czasie lekcji z trzaskiem otworzyła paczkę chipsów i patrząc mi w oczy, z uśmiechem na twarzy, zaczęła chrupać chipsy. Tych sytuacji było wystarczająco dużo, żeby … szukać …
Cała wyniesiona ze studiów wiedza przedmiotowa i metodyczna na nic się nie zdaje, gdy brakuje nam kompetencji relacyjnych, gdy stosujemy tradycyjne metody dyscyplinowania, wpisujemy uwagi, dajemy punkty ujemy, a efektem jest…. rosnąca frustracja i złość. Bo gdyby to wszystko działało, to nie mielibyśmy problemu, a przecież problem jest.
Można wciąż robić to samo i spodziewać się innych efektów, można dalej narzekać na dzieci i młodzież, ale … lepiej dostrzec, że zwiększanie dawki tego, co nie działa, problemy tylko pogłębia.
Więc może warto spróbować czegoś innego?
Jeśli byś chciała /chciał, to … zajrzyj na zamieszczony powyżej screen.
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/
Oto fragmenty tekstu, zamieszczonego dzisiaj na „Portalu dla Edukacji”, z których dowiecie się, że ministra Nowacka wie co w polskiej szkole jest przeżytkiem, ale na razie nie zamierza tego zmieniać:
Ocena zachowania to przeżytek. Szefowa MEN przyznała to na spotkaniu z uczniami
Ocena z zachowania w polskich szkołach to „przeżytek”, choć na razie resort nie planuje zmian w tym zakresie – powiedziała ministra edukacji Barbara Nowacka na spotkaniu z młodzieżą w Gdańsku. Zaznaczyła, że szkoła to nie tylko miejsce zdobywania wiedzy, ale też przestrzeń budowania relacji.[…]
Szefowa MEN wzięła we wtorek udział w VI Uczniowskiej Konferencji o Prawach Człowieka pt. „Prawa człowieka do dobrostanu”, która odbyła się w auli Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Zaznaczyła, że debata o prawach człowieka wymaga przede wszystkim szacunku, który jest fundamentem funkcjonowania społeczeństwa. – Bez szacunku nie ma żadnej dobrze zbudowanej relacji. Bez szacunku do drugiego człowieka trudno mówić o prawach człowieka, bo prawa człowieka powstały również z idei szacunku do różnorodności i różnych doświadczeń – mówiła.
Zaznaczyła, że szkoła pomaga nie tylko w zdobywaniu wiedzy, ale uczy też budowania relacji międzyludzkich. – Sztuką jest tak kształtować relacje, by każdy, czy to kolega, koleżanka, nauczyciel, czy osoba spotkana przypadkiem, czuła się w naszym towarzystwie dobrze – dodała.
W rozmowie z młodzieżą minister podkreśliła znaczenie prawa do dobrostanu psychicznego uczniów, wskazując, że jego realizacja jest ważniejsza niż formalne zapisanie w przepisach oświatowych. Zwróciła przy tym uwagę, że samo pojęcie dobrostanu stało się przedmiotem sporów politycznych. […]
Barbara Nowacka była też pytana o punktowy system oceniania zachowania uczniów w szkołach. Powiedziała, że jej zdaniem „ocena z zachowania to jest jakiś przeżytek„. – Nie będziemy tego na razie zmieniać, bo budzi to bardzo duże emocje społeczne. Natomiast są dwa kraje, w których w ogóle występuje ocena z zachowania – to jest Polska i Białoruś. Nie jestem przekonana, że to idealne towarzystwo dla nas – dodała szefowa MEN. […]
Cały tekst „Ocena zachowania to przeżytek. Szefowa MEN przyznała to na spotkaniu z uczniami” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
x x x
Przy tej okazji polecam lekturę dwu tekstów, poszerzających wiedzę o cyfrowej ocenie zachowania:
17 stycznia 2024 r. portal „Leszno24.pl”
W Europie tylko szkoły w Polsce i na Białorusi wystawiają oceny zachowania – TUTAJ
11 maja 2024 r. – blog „Pedagog”
Jak długo jeszcze będzie w szkołach patologiczny system oceniania zachowań uczniów? – TUTAJ
Oto, bez skrótów, zapis wywiadu z Adamem Ejnikiem, nauczycielem języka polskiego w Szkole Podstawowej im. Stefana Żeromskiegow Żurominie – laureatem Nagrody im. Ireny Sendlerowej w 2025 roku, zaczerpnięty z bloga CEO:
Jest pan nie tylko laureatem Nagrody im. Ireny Sendlerowej, lecz także doświadczonym nauczycielem.
Tak. Uczę od 1999 roku, w tym czasie wielu zrezygnowało, wybrali inne zawody. A ja? Muszę powiedzieć, że czerpię z tej pracy przyjemność i radość. A gdy odchodziły pierwsze roczniki w mojej karierze, to płakałem, bo tak mi było szkoda się z nimi rozstawać.
Zawsze pan uczył w podstawówce?
Zaczynałem w gimnazjum, a po reformie, kiedy nasze gimnazjum połączono z podstawówką, uczyłem w szkole podstawowej.
I co pan woli? Pracować z młodszymi czy starszymi dziećmi?
Idealnie było w gimnazjum, kiedy dzieci wkraczały w dorosłe życie. Świetnie się rozumieliśmy… Potem bylem trochę przerażony zmianą, gdy czwartoklasiści przychodzili i chcieli się do mnie przytulać, bo przełożyłem im sprawdzian. Niedawno zakończyli etap, kiedy mieli nauczycielkę-ciocię.
Adam Ejnik, nauczyciel języka polskiego w Szkole Podstawowej im. Stefana Żeromskiegow Żurominie,
laureat Nagrody im. Ireny Sendlerowej w 2025 roku wśród swoich uczniów
A jak pan widzi swoich uczniów przez te wszystkie lata. Zmienili się? Jak te czasy na nich wpływają?
Funkcjonuje takie przeświadczenie, że młodzież jest coraz gorsza. Ja tego nie dostrzegam, nie widzę jakichś wielkich zmian. Ciągle obserwuję te same dzieciaki z marzeniami, z myślami o byciu szczęśliwymi. Wydaje mi się, że nie mam problemów z tym, żeby się z nimi porozumieć. Oczywiście, gdy miałem 25 lat i zaczynałem pracę, to łatwiej było zdobyć zaufanie dzieci. Byłem nowym nauczycielem, więc byli mną zaciekawieni. Różnica wieku była niewielka. Podobnie patrzyliśmy na świat. A z czasem jest coraz trudniej. A może nie chodzi o wiek, a o to, że coraz trudniej jest ich czymś zainteresować. Przecież maja coraz więcej różnych bodźców, potrafią sobie same zorganizować czas i uważają, że to jest bardziej atrakcyjne niż to, co my im oferujemy i co proponuje szkoła. Może tu tkwi problem. Chociaż nie wiem… Może to dla nas problem, a nie dla nich. Świat obrał już pewien kierunek i to nam, dorosłym, trudniej za nim nadążać. Dla uczniów jest on naturalny.
A jak takie okoliczności wpływają na nauczycieli?
Oto obszerne fragmenty z tekstu zamieszczonego na „Portalu dla Edukacji” – tytuł wszystko wyjaśnia:
Telefon zaufania dzwoni bez przerwy. Nauczyciele zmagają się z wypaleniem zawodowym
Telefon Zaufania dla Nauczycieli dzwoni cały czas – przyznała prowadząca go Fundacja Twarze Depresji, która wprowadzi dodatkowy dyżur. Z kolei ZNP coraz częściej otrzymuje sygnały o depresji i prośby o dofinansowanie leczenia; zbada skalę wypalenia zawodowego.
Działający od listopada 2025 r. pod numerem: +48 510 338 182 Telefon Zaufania dla Nauczycieli, prowadzony przez Fundację Twarze Depresji, jest czynny w godz. 13-17 w poniedziałki, ale od 11 marca będzie działał również we wtorki. – Uruchomiliśmy dodatkowy dyżur, bo nie jesteśmy już w stanie obsłużyć wszystkich dzwoniących, którzy potrzebują pomocy – powiedziała prezeska Zarządu Fundacji Twarze Depresji Anna Morawska-Borowiec. […]
Zapytana, o jakich problemach mówią nauczyciele, odparła, że aby to zrozumieć, trzeba się cofnąć do czasów pandemii. – W trudnych warunkach, zdalnie, pracowali z uczniami, na których zdrowiu psychicznym izolacja odciskała piętno. Później doszła wojna w Ukrainie i do polskich szkół trafili uczniowie z doświadczeniami traumy wojennej, na co nauczyciele też nie byli przygotowani – powiedziała. Anna Morawska-Borowiec zaznaczyła, że „tam, gdzie brakuje psychologów w szkołach, to nauczyciele niosą na swoich barkach odpowiedzialność za dzieci doświadczające traumy wojennej, samookaleczania, depresji, prób samobójczych”.
Dodała, że do tego dochodzą „obciążenia związane z trudnościami finansowymi, podważaniem autorytetu nauczycieli i obniżonym prestiżem tego zawodu„. Pojawią się też trudności w komunikacji z rodzicami. – W obecnych czasach nauczyciele są zmuszani do tego, aby być w różnych grupach, np. WhatsApp czy na Facebooku. Z jednej strony to dobrze, że można być w lepszym kontakcie z nauczycielem, ale dla nauczycieli jest to trudne. Rodzice piszą także w godzinach wieczornych i w dni wolne, oczekując odpowiedzi, więc życie szkolne nigdy się nie kończy. Nauczycielom trudniej jest stawiać granice, a przecież oni też mają życie prywatne – powiedziała. Prezeska Fundacji przekazała, że – jak wynika z rozmów w Telefonie Zaufania – bardzo wielu nauczycieli mierzy się z wypaleniem zawodowym. […]
Ekspertka zwróciła uwagę, że co trzecia osoba, która korzysta z pomocy Fundacji Twarze Depresji, mówi o myślach samobójczych. – Nie mamy statystyk dotyczących wyłącznie nauczycieli, ale zrobiliśmy ponad 35 tys. bezpłatnych konsultacji psychologicznych i mogę śmiało powiedzieć, że w tej grupie są też nauczyciele, u których myśli samobójcze towarzyszą depresji – dodała.[…]
Anna Morawska-Borowiec przyznała też, że nie zna innego programu pomocy psychologicznej dla nauczycieli. – Według mojej wiedzy Telefon Zaufania dla Nauczycieli to pierwsza odpowiedź na potrzeby tego środowiska, a znam je dobrze, bo sama jestem córką emerytowanych nauczycieli – powiedziała. Zwróciła uwagę, że problem zaburzeń psychicznych i depresji dotyka również właśnie nauczycieli, którzy przeszli na emeryturę. – Mierzą się z nimi z powodu ciężkich doświadczeń szkolnych, ale też choćby ze względu na wysokość emerytur – dodała.[…]
W tym semestrze skalę wypalenia zawodowego nauczycieli zbada Związek Nauczycielstwa Polskiego, który zaobserwował, że od kilku lat ten problem nasila się, spowodowany „długotrwałymi niekorzystnymi warunkami pracy”.
Rzecznik prasowa ZNP Magdalena Kaszulanis przekazała, że ZNP coraz częściej otrzymuje od nauczycieli sygnały dotyczące depresji. – Dostajemy także prośby o dofinansowanie leczenia, bo jest to leczenie zazwyczaj prywatne, drogie, związane również z terapią. Jako związek zawodowy mamy możliwość udzielenia takiego wsparcia naszym członkom – zaznaczyła.[…]
Związek przeprowadził już pilotaż, który wykazał „wysoki odsetek odpowiedzi wskazujących na zmęczenie i wyczerpanie emocjonalne (ponad 70-80 proc. respondentów zgadza się z twierdzeniami dotyczącymi zmęczenia przed pracą, po pracy oraz wyczerpania emocjonalnego)„. Jednocześnie wykazał on „znaczący odsetek odpowiedzi potwierdzających obecność pozytywnych aspektów pracy (większość badanych zgadza się, że znajduje w pracy nowe, interesujące strony i doświadcza pozytywnych wyzwań)”.
ZNP ocenił, że „wskazuje to na współwystępowanie elementów zaangażowania i wyczerpania, co jest zgodne z dwuwymiarową koncepcją wypalenia„. Dodał, że „wypalenie nauczycieli nie jest prywatnym problemem pracowników szkoły. To sygnał, że system edukacji przeciąża ludzi, od których zależy przyszłość uczniów”. Magdalena Kaszulanis przekazała, że z wynikami badania ZNP chce pójść do władz odpowiedzialnych za warunki pracy nauczycieli. – Czyli do ministerstwa oraz samorządów, które są organami prowadzącymi – dodała.
Rzecznik prasowy MEN Ewelina Gorczyca odpowiedziała, że resort „nieustannie zapoznaje się z analizami i rekomendacjami dotyczącymi dobrostanu nauczycieli, w tym ich zdrowia psychicznego„. Poinformowała, że w ostatnich latach do MEN wpłynęły badania przeprowadzone m.in. przez Uniwersytet SWPS (na grupie 7 tys. nauczycieli), Centralny Instytut Ochrony Pracy – Państwowy Instytut Badawczy (na grupie 500 nauczycieli), a także Instytut Badań Edukacyjnych – Państwowy Instytut Badawczy (IBE-PIB) (badania PIRLS i TALIS). Resort śledzi też piśmiennictwo branżowe i naukowe na temat dobrostanu nauczycieli. […]
Rzecznik dodała, że przedstawiciele MEN regularnie uczestniczą w wydarzeniach poświęconych nauczycielskiemu dobrostanowi, np. w 2024 r. w ramach Tygodnia Zdrowia Psychicznego w MEN dyskutowano o wypaleniu zawodowym nauczycieli z wiceministrami: Pauliną Piechną-Więckiewicz i Izabelą Ziętką. Resort też m.in. zlecił IBE-PIB we wrześniu 2025 r. realizację przedsięwzięcia „Moc Relacji w Edukacji”, a jednym z celów było przygotowanie ogólnopolskiej kampanii „Zawód nauczyciel. Zawód znaczący”.
Osoby potrzebujące wsparcia mogą skorzystać siedem dni w tygodniu z całodobowego telefonu 800-70-22-22 w Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym. […]
Cały tekst „Telefon zaufania dzwoni bez przerwy. Nauczyciele zmagają się z wypaleniem zawodowym” – TUTAJ
Źródło:www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Nowy tydzień zaczynam od starego tematu – reformy „Kompas Jutra”, tyle że w opinii ostatnio nieczęsto publikującego swe poglądy blogera – Jarosława Blocha:
Kompas jutra, czyli kierunek na oszczędzanie
Pracownicy MEN objeżdżają Polskę, przekonując nauczycieli do reformy pod szumną nazwą „Kompas jutra”. Założenia tej reformy są ładnie sformułowanie, medialnie atrakcyjne, ale tak rozmyte, że trzeba ich sens tłumaczyć tym, którzy mają te zmiany wdrażać. Reformowani mają déjà vu. Coraz częściej mamy wrażenie, że po dwóch latach gadania okazuje się, że szkoła po reformie ma robić to, co robiła już od dawna. Nieuchronnie nasuwa się pytanie, czy to co się dzieje w oświacie to reforma, czy operacja pijarowa, oraz przygotowywanie podłoża, by znowu na szkole oszczędzić.
Przyjrzyjmy się „nowej” reformie, chociażby założeniu pod nazwą 4K, czyli o kształtowaniu takich kompetencji jak kreatywność (odchodzenie od schematów), krytyczne myślenie (odróżnianie faktów od opinii), kooperacja (praca zespołowa), komunikacja (skuteczniejsze porozumiewanie się z innymi). No chyba nie ma dziś nauczyciela, który nie stara się od początku swojej pracy kształtować tych kompetencji… Według reformy nauczyciel zamiast źródłem wiedzy ma być mentorem. Tyle, że nauczyciel już od dawna nie był źródłem wiedzy, bo to miejsce zajął Internet, a nauczyciele uczą już od dawna myślenia przyczynowo skutkowego. Szkoła ma być miejscem bezpiecznym emocjonalnie… hmm pokaż mi dyrektora, który by od pierwszego dnia nie podejmował takich starań… Dalej – nacisk na praktykę, na metodę projektu. To też robimy już od lat, czy to w ramach lekcji, czy w ramach programów zewnętrznych i pewnie robilibyśmy tych projektów więcej gdyby był na to czas… A ocenianie kształtujące i opisowe? Tu zawsze była dowolność, szkoły mają w tym zakresie już od dawna sporą autonomię. Tyle, że sami uczniowie i ich rodzice naciskają często na jasne i przejrzyste zasady takie same dla wszystkich, a dobrze użyta średnia ważona może być naprawdę sprawiedliwa. Tym bardziej, że do oceniania opisowego i kształtującego trzeba więcej pracy i ludzi, a na razie to raczej ministerstwo naciska, żeby dłużej zatrzymać w pracy emerytów, a oni raczej niechętnie podejmą się nowych obowiązków za taką samą wypłatę… Tak, ja wiem. Nie wszystko dziś wychodzi tak jakbyśmy tego chcieli. Zawsze można coś zrobić lepiej, skuteczniej, sprawniej. Ale niech panie ministry nie mówią, że właśnie wymyśliły rzeczy, które w szkole praktykuje się od dawna. Bo to nieuczciwe. Co zrobić aby pracować lepiej. Więcej pieniędzy, wtedy nauczyciele nie będą musieli dorabiać i zrobią pewne rzeczy skuteczniej, bo będą mieć więcej czasu. Do atrakcyjnego finansowo zawodu napłyną też młodzi. Choć… czy aby na pewno będą mieć więcej czasu?
„Stworzyliśmy podstawy, które są realistyczne, które nie będą „gonić” z materiałem. Zostawią miejsce dla nauczycieli do tego, żeby pogłębiać wiedzę, żeby budować kreatywność i uczyć rozwiązywania problemów” – powiedział dyrektor IBE. Widać nie wiedział, że liczba godzin rozszerzonych w szkołach średnich poleci z 22 na 18. To piękny chwyt pijarowy – tniemy podstawy. No ale jeśli utnie się też godziny, to NIC się nie zmieni i nadal będziemy gonić z realizacją materiału na rozszerzeniach… Za to mniej zapłaci się tym, którzy te godziny stracą, czyli nauczycielom uczącym rozszerzeń. Mam wrażenie, że celem tego wszystkiego są kolejne oszczędności. Jak widać rząd nie ma planów na doinwestowanie oświaty, nie ma też pomysłów jak zrobić dobrą edukację za obecne pieniądze, więc będzie ciął godziny. W świat pójdzie, że tną podstawy, o cięciu godzin będzie ciszej… Co zrobi nauczyciel, któremu zetną godziny? Dorobi w innej szkole, żeby godnie zarobić. Będzie miał przez to mniej czasu, bo będzie gonił za godzinami. Wracamy więc do punktu wyjścia i prawdziwych problemów systemu oświaty…
W podstawówkach nie lepiej. Będzie więcej przedmiotów przyrodniczych (przyrody) w klasach 4-6, ale mniej biologii i geografii w klasach 7-8. Podstawy pewnie obetną, ale przy zmniejszonej liczbie godzin nauczyciele pewnie tego nie odczują. Jeśli do tego dodać niekończący się niż demograficzny w szkołach podstawowych, to tutaj nauczyciele będą także szukać godzin w innych szkołach, albo rozdrabniać się między wieloma specjalizacjami. W kontekście ciągłego mówienia o wzroście jakości, wygląda to nie najlepiej.
Panie przemądrzałe koniecznie chcą nam na siłę włożyć na nos różowe okulary, tymczasem jak brutalna jest rzeczywistość, pokazało niedawne doniesienie medialne, że PAN chciała zatrudnić naukowca (fizyka) z szeregiem nietypowych umiejętności, za… najniższą krajową… Bzdurne gadanie w kółko o 40 procentowych podwyżkach, które zapewniono od początku kadencji, to policzek dla wszystkich ludzi oświaty. Panie, które rzekomo stawiają na jakość, stosują tu kreatywną księgowość (czyli zaczęły od siebie reformę 4K), bo jeśli porównać wskaźniki np. siłę nabywczą nauczycielskich pensji, to znowu ona spada. A sama wysokość nauczycielskich pensji, pomimo podwyżek, nadal jest daleko za średnią krajową. A włączanie do pensji nauczyciela wszystkich możliwych dodatków i operowanie pensją średnią, której nikt nie widział, to wchodzenie w buty poprzedniej ekipy rządzącej. I tak niestety postrzegane są obecne ministry, nie jako reformatorki, a jako kontynuatorki złych działań poprzedników…
Źródło: www,jaroslawbloch.ovh/
Jak dobrze mieć wujka, czyli jak wioskowy chłopak zrobił karierę
Wczorajsza informacja o desygnowaniu Przemysława Czarnka na premiera – jeśli PiS wygra w 2027 roku wybory – tak bardzo wpłynęła na moje przygotowania do napisania tego eseju, że już nie potrafiłem o niczym innym myśleć.
Stąd ta decyzja: Przypomnę jakie były początki drogi życiowej późniejszego profesora, ministra, a być może i premiera, Przemysława Czarnka. Bo oficjalne biografie wspominają o tym jedynie lakonicznie. A warto poznać okres jego dzieciństwa i etap nauki w wiejskiej szkole podstawowej we wsi Goszczanów w woj. łódzkim
Zacznę od udokumentowania, jakie konkretnie komentarze wywołały u mnie taką reakcję. Oto dwa przykłady:
Czarnek uosabia to, co ważne dla Kaczyńskiego – to trybun ludowy z naukowym tytułem. Profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wojownik, który nie boi się debat i publicznych wystąpień, sprawny mówca bez wahania sięgający po populistyczne slogany i naciągający fakty, gawędziarz, który przeciwnika atakuje bezpardonowo, polityk lubiany w PiS, lojalny i wciąż młody na tyle, by przez półtora roku bić się o zwycięstwo dla swojej partii.
Źródło: wyborcza.pl
x x x
Robert Biedroń z Lewicy w swoim komentarzu przypomniał czasy, kiedy Przemysław Czarnek był w rządzie PiS ministrem edukacji i szkolnictwa wyższego.
„Minister od ‚cnót niewieścich‚, ‚ideologii’ LGBT+ i niszczenia polskiej edukacji kandydatem na premiera z PiS. Próbował zniszczyć oświatę, spróbuje zniszczyć cały kraj. Musimy zatrzymać Czarnka i jego chore fanaberie” – ocenił polityk.
Źródło: www.wydarzenia.interia.pl/kraj/xxx
x x x
Po takim „przygotowaniu artyleryjskim” pora na obiecane informacje „skąd wziął się Czarnek”. Więcej o tym niż tylko, że był „urodzony 11 czerwca 1977 r. w Kole. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Goszczanowie w latach 1984-1992. Do 15 roku życia wychowywał się w Goszczanowie” można dowiedzieć się z tekstu Sebastiana Białacha i Macieja Kałacha, zatytułowany „Kto wymyślił Przemysława Czarnka, czyli jak średni uczeń został ministrem edukacji”, zamieszczonego 31 stycznia 2022 roku na portalu „Onet”. Oto obszerne, nie zawsze w kolejności występowania w orzytoczonym tekście, fragmenty tej publikacji:
Nagłośnienie miejsca dzieciństwa ministra edukacji to sprawa Krzysztofa Andrzejewskiego, wójta Goszczanowa. W Narodowe Święto Niepodległości 2021 wręczył on Czarnkowi akt honorowego obywatelstwa swojej gminy.
Do grona dumnych z rozsławiania gminy przez Czarnka należy Aleksandra Maryniaczyk, nauczycielka przyrody i biologii oraz dyrektor Szkoły Podstawowej im. św. Jana Pawła II w Goszczanowie.
Dyrektorka podstawówki z Goszczanowa, jako jedyna z obecnej kadry szkoły, uczyła w niej, gdy młody Czarnek przyszedł do pierwszej klasy. – To było w 1984 r., ja zaczęłam tu pracę rok wcześniej. Nie kształciłam oddziału ministra, ale za to jego młodszą siostrę. Oboje mieszkali wtedy w domu, który widać z wejścia do naszej szkoły: wciąż tam stoi po drugiej stronie ulicy. Wtedy mieliśmy ponad 400 uczniów, nie prawie 200, jak teraz, ale tego chłopaka łatwo było zapamiętać. Był przystojny i wysoki. I przede wszystkim zdobywał świetne oceny: same piątki i szóstki. Do tego co roku wzorowy z zachowania, a żeby otrzymać taki stopień, uczeń musi się wyróżniać, ten działał m.in. w samorządzie – opowiada Maryniaczyk.
Sam Czarnek, wspominając czasy podstawówki, pochwalił się – podczas wizyty w jednej z łódzkich szkół katolickich w listopadzie 2021 r. – osiągnięciami w olimpiadzie matematyczno-fizycznej. Dopiero Lublin miał w pełni zrobić z niego „humanistę”.
Mocniej niż w szkolny samorząd Czarnek zaangażował się, jako ministrant, w życie parafii św. Marcina i Stanisława Biskupa w Goszczanowie. – W tej liturgicznej służbie ołtarza czynnie byłem od szóstego roku życia – mówił, już jako wojewoda lubelski, podczas spotkania dla ministrantów i lektorów archidiecezji lubelskiej.
Szóstkę z muzyki, gdy taka ocena weszła do szkolnych not na początku lat dziewięćdziesiątych, wystawił młodemu Czarnkowi m.in. Bogumił Kaczorkiewicz, organista goszczanowskiej parafii (i wieloletni przewodniczący rady gminy), zmarły w końcówce listopada 2021 r. We wsi, pod sklepem nieopodal szkoły, można spotkać wiernych tej parafii utrzymujących, że „Przemek z ministrantów był najbardziej rozmodlony”.
Matka Czarnka znalazła pracę w przychodni w Goszczanowie, jednak, gdy w Polsce zaczęły się przemiany ustrojowe, otworzyła sklep „1001 drobiazgów”. Miała dwóch braci. Jeden z nich przygarnął 15-latka do Lublina, gdy ten zdecydował się na dalszą edukację w tym mieście. Z drugim z wujów Czarnek prowadził interesy, które ostatecznie nie wypaliły. W 2019 r. Mariusz P. został zatrzymany przez CBA. Obecnie Czarnek publicznie odcina się od tej znajomości i nie chce mieć z nim nic wspólnego.
Swojego ojca minister wspominał, wizytując jedną z podstawówek w powiecie ostrzeszowskim. – Do Ostrzeszowa mój tato przyjeżdżał z proboszczem po kwiaty do grobu Pańskiego – mówił Czarnek na początku listopada 2021 r. Ale w Goszczanowie można usłyszeć, że ojciec ministra był nie tylko kierowcą zawodowym, bo podjął się także służby w milicji. Nie trafił tam z własnej woli. Jego kariera w służbach nie trwała długo.
Przemysław Czarnek trafił do Lublina w wieku 15 lat. Powodem jego przeprowadzki nie była — jak powszechnie się sądzi — przedwczesna śmierć rodziców. W 2001 r. matka przegrała kilkunastoletnią walkę z nowotworem. Zmarła dość młodo w wieku 44 lat. Kilka lat później na stwardnienie rozsiane zachorował ojciec Czarnka. Odszedł w 2009 r. w wieku 54 lat.
Sprawa jest prosta — Goszczanów leży między Turkiem, Sieradzem i Kaliszem. Do każdej z tych miejscowości odległość wynosi około 30 kilometrów. Czarnek chciał uczęszczać do liceum ogólnokształcącego, a to oznaczało, że musiałby zamieszkać w internacie, bursie lub na stancji. W tamtych czasach codzienne dojeżdżanie oraz powroty ze szkoły nie wchodziły w grę.
— Już jako ministrant marzył o studiowaniu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W tamtym czasie renoma uczelni była znacznie większa niż obecnie. Jednocześnie Przemysław Czarnek chciał studiować prawo. Szansa pojawiła się, kiedy jego wujek wrócił ze studiów w Rzymie i zaczął pracować na KUL — mówi nam jedna z osób, która bardzo dobrze zna Przemysława Czarnka.
Mowa o wspomnianym już ks. prof. dr. hab. Jerzym Pałuckim, który zamieszkał w Lublinie. By zwiększyć swoje szanse na dostanie się na upragnioną uczelnię, nastolatek podjął decyzję o przeprowadzce do Lublina i rozpoczęciu nauki w renomowanej szkole. Wybór padł na II Liceum Ogólnokształcące im. Hetmana Jana Zamoyskiego. Czarnkowi pomogła w tym… olimpiada z matematyki. Znalazł się w pierwszej dziesiątce laureatów na szczeblu wojewódzkim. Zgodnie z ówczesnymi zasadami nie musiał zdawać egzaminu z matematyki i fizyki. Z resztą przedmiotów poszło mu gładko.
Jakim uczniem w liceum był przyszły szef resortu odpowiadającego za edukację? — Ani wybitnym, ani złym. Przeważnie jego średnia ocen wynosiła około 3,8-3,9. Trzeba pamiętać, że poziom nauczania był bardzo wysoki — słyszymy od osoby, która pamięta go z czasów szkoły średniej.
Jednak na przestrzeni lat jego zainteresowanie historią i prawem stale rosło. To zasługa m.in. nauczycielki historii z liceum. Przemysław Czarnek przyłożył się do matury, na której uzyskał niemal same piątki. I to — jak lubi opowiadać w swoim środowisku — bez potrzeby brania korepetycji.
Po zdaniu matury Czarnkowi udało się spełnić marzenie i dostał się na prawo na KUL. W trakcie swojej kariery na uczelni najpierw został stypendystą, a potem asystentem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego. Następnie w 2006 r. Przemysław Czarnek obronił doktorat pod kierunkiem dr. hab. Dariusza Dudka, prof. KUL. Była to rozprawa doktorska pt. “Zasady państwa prawnego i sprawiedliwości społecznej w praktyce ustrojowej III RP”. W 2015 roku uzyskał habilitację, a od 1 października 2020 r. obecnie urzędujący minister edukacji i nauki jest profesorem KUL.
Źródło: www.wiadomosci.onet.pl/lodz/
Znajomość tych faktów może stać się źródłem nadziei dla dzisiejszych uczniów wiejskich szkół podstawowych, że o ich przyszłym sukcesie zawodowym i życiowym nie muszą decydować doradcy zawodowi czy targi edukacyjne – wystarczy najpierw być ministrantem a później – „Dobry Wujek”!
Włodzisław Kuzitowicz
Wczoraj w Krakowie, w Hotelu Metropol, rozpocząęła swe trzydniowe (6,7 i 8 marca) XXII Konferencja Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Mogą w nie, w odróżnieniu od dorocznych Kongresów OSKKO, uczestniczyć tylko członkowie tego stowarzyszenia.
Wydarzenie ma charakter platformy wymiany doświadczeń i wiedzy między praktykami zarządzania oświatą, umożliwiając uczestnikom poznanie nowych rozwiązań organizacyjnych, prawnych i dydaktycznych. Program konferencji obejmuje różnorodne formy pracy, w tym:wykłady, eksperckie, warsztaty szkoleniowe, seminaria tematyczne, konsultacje i debaty środowiskowe. Uczestnicy mogą samodzielnie wybierać interesujące ich bloki tematyczne, tworząc własną ścieżkę uczestnictwa dopasowaną do potrzeb zawodowych i zainteresowań.
W konferencji uczestniczy ponad 1200 dyrektorów, wicedyrektorów i urzędników oświatowych.
Głównym punktem programu pierwszego dnia obrad było spotkanie z Ministrą Edukacji Narodowej Barbarą Nowacką, ktorą na estradzie witali: Izabela Leśniewska – prezeska OSKKO oraz Marek Pleśniar – członek Zarządu i dyrektor biura OSKKO
Oto jak na swym fb-profilu Ministra relacjonowała swoją tam obecność:
W Krakowie po raz kolejny miałam przyjemność uczestniczyć w Ogólnopolskiej Konferencji Kadry Kierowniczej Oświaty. W wydarzeniu wzięło udział ponad 1200 liderów oświaty – praktyków, nauczycieli i dyrektorów z całej Polski.
Podczas sesji Q&A odpowiadałam na pytania dotyczące nadchodzących zmian w systemie edukacji związanych z Kompasem Jutra. Dużo mówimy dziś o autonomii nauczycieli i dyrektorów, ale autonomia nie oznacza samotności. Dlatego jako MEN chcemy Was wspierać i towarzyszyć w zmianach, tak aby polska szkoła stawała się coraz lepszym miejscem do nauki i pracy.
Jak zawsze – to była ogromna przyjemność spotkać się z Wami i rozmawiać o przyszłości polskiej edukacji. Dziękuję za inspirujące rozmowy!
Źródło: www.facebook.com/BarbaraANowacka/
x x x
Co miała do powiedzenia ministra Nowacka uczestniczącym w XXII Konferencji OSKKO można dowiedzieć się z filmowego pliku na YouTube:
Wystąpienie Ministry Edukacji Narodowej, Barbary Nowackiej – plik YouTube [46’38”] – TUTAJ
x x x
O dzisiejszym, drugim dniu konferencji wiem tylko tyle, ile mogłem zobaczyć i przeczytać na fanage OSKKO:
Źródło: www.facebook.com/OSKKOedupl
Jutrzejszy, trzeci dzień zaplanowany jest jedynie do godziny 12:30, a ostatnim punktem programu jest jej podsumowanie i wypracowanie projektu stanowiska Konferencji
Harmonogram XXII Konferencji OSKKO – TUTAJ
















