
We wtorek zaprezentowane zostały źródłowe dane o badaniach PISA 2012, a także entuzjastyczne komentarze na temat miejsc, jakie zajęli w nich polscy gimnazjaliści. Dzisiaj „Obserwatorium Edukacji” oddaje głos sceptykom:
- Uczymy dzieci coraz lepiej odpowiadać na testy” – prof. Mankiewicz o wynikach badań polskich szkół
- Filip Konopczyński: „PISA 2012: Studzenie entuzjazmu”.
- Prof. Bogusław Śliwerski: „Cóż to za zachwyt władzy wynikami PISA 2012?”
Wczoraj w teatrze „Pinokio” w Łodzi odbyło się spotkanie, podsumowujące projekt „Przedszkole dla malucha”. Oto co o tym wydarzeniu napisano w informacji na stronie UMŁ:
Aż 23 dodatkowe oddziały przedszkolne zostały uruchomione w Łodzi dzięki unijnemu projektowi „Przedszkole dla malucha”. W ten sposób utworzono dodatkowe ponad pół tysiąca miejsc dla łódzkich dzieci, głównie 3 i 4-latków.*)
Polscy uczniowie po raz pierwszy znaleźli się wśród najlepszych w Unii Europejskiej. Poprawili wyniki we wszystkich trzech badanych obszarach: umiejętności matematycznych, rozumowania w naukach przyrodniczych oraz czytania i interpretacji. Co więcej – wyniki znacząco wzrosły zarówno w grupie uczniów najlepszych, jak i najsłabszych. Polska, która w 2003 r. była poniżej średniej OECD, a w kolejnych badaniach w 2006 r. i 2009 r. na poziomie średniej, w 2012 r. uzyskała wyniki znacznie powyżej średniej OECD. Żaden kraj na świecie nie osiągnął takiego wzrostu. […]
Wywiad z laureatkami Złotego Medalu BESA
zdobytego w październiku 2013 r. na Międzynarodowych Targach Książki we Frankfurcie n. Menem
za najlepszy zestaw podręczników do nauczania zintegrowanego „TROPICIELE”
Rozmowę przeprowadził Włodzisław Kuzitowicz z „Obserwatorium Edukacji” w SP Nr.182 w Łodzi, w której pracowali autorzy podręcznika. W spotkaniu uczestniczyły: Agnieszka Banasiak – wicedyrektor SP Nr 182, Agnieszka Burdzińska, Jolanta Dymarska – nauczycielki z SP Nr 182 w Łodzi oraz Agnieszka Kamińska – aktualnie pracująca w Zespole Szkół Integracyjnych Nr 1 w Łodzi i Beata Nadarzyńska – obecnie w SP Nr 202 w Łodzi.*)
Włodzisław Kuzitowicz: Kto i kiedy wpadł na pomysł, aby zamiast wybierać z istniejącej na rynku oferty napisać własny podręcznik?
Jolanta Dymarska: Wiele lat temu, kiedy reforma obniżenia wieku szkolnego wchodziła do szkół, pojawiła się luka. Gdy w klasach pierwszych znalazły się jednocześnie dzieci sześciu- i siedmioletnie, na rynku zabrakło takiego pakietu, który byłby skierowany właśnie do takich zróżnicowanych wiekowo odbiorców. I wtedy zrodził się pomysł aby tę lukę wypełnić. Narodziła się pierwsza koncepcja takiego pakietu, wspierającego sześcio- i siedmiolatki. Oczywiście on ewoluował i w końcu, po kilku latach mamy pakiet, który – choć się tym czasie trzykrotnie zmieniał – gdy przyszedł ten czas, przyjął swą obecną postać.
Beata Nadarzyńska: Tak właśnie było. Mamy podręcznik, z którego będziemy chcieli uczyć. Nauczyciele, którzy dołączali do naszego zespołu, to po prostu praktycy. To ludzie, którzy ciągle szukali, którzy nigdy nie stanęli w miejscu, którym ciągle było mało.
Agnieszka Burdzińska: Wszystkie jesteśmy nauczycielkami z wieloletnim doświadczeniem, wszystkie pracujemy teraz na tym podręczniku i cały czas nam się on podoba.
Agnieszka Kamińska: Wszyscy jesteśmy też od samego początku nastawieni na indywidualizację nauczania. Jeszcze zanim powstały rozporządzenia, które ją wprowadzały, była ona dla nas zawsze na pierwszym miejscu, A brakowało takiego podręcznika, który pozwoliłby pracować z każdym uczniem: i ze zdolnym, i ze słabszym. Indywidualizacja nas nie zaskoczyła. To było dla nas zawsze priorytetem, zawsze pracowaliśmy z dzieckiem, dostosowując wszystko co było możliwe do tempa w jakim chce i może ono pracować,
Jesteśmy przedszkolem należącym do sieci przedszkoli i szkół ekologicznych w regionie łódzkim. Realizujemy różne działania z zakresu edukacji ekologiczno – przyrodniczej. Jednym z naszych ostatnich działań był udział dzieci w akcji:„Nowoczesne strefy kontaktu”, organizowanej przez Tauron Polska Energia S.A.
Z tematów minionego tygodnia, jako motyw przewodni kolejnego felietonu nie wybrałem informacji MEN o tym, co resort zamierza zrobić ze sprawozdaniem z kontroli Najwyższej Izby Kontroli pt. „Wychowanie fizyczne i sport w szkołach publicznych i niepublicznych”. To, że bardzo „postępowa” podstawa programowa wf-ów, ta z roku 2009, jest w bardzo wielu przypadkach pobożnym życzeniem było dotąd wiedzą potoczną, posiadaną przez osoby mające kontakt z szarą codziennością wielu polskich szkół. Dzięki kontroli NIK władza ministerialna (już wszak nowa) dysponuje obiektywną diagnozą i będzie mogła przedsięwziąć odpowiednie kroki – oby nie ograniczające się do ogłoszenia roku 2013/2014 Rokiem Szkoły w Ruchu, który na zakończenie skwituje stosowną galą na Zamku Królewskim.
Po dłuższym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że również III Wojewódzka Konferencja „Innowacje w edukacji – Nowoczesna szkoła dla nowoczesnego ucznia”, która we wtorek 26 listopada zorganizowały wspólnie Kuratorium Oświaty w Łodzi i Polskie Towarzystwo Informatyczne, nie zasłużyła na to, aby poświęcić jej ten felieton. Dlaczego? Bo tak naprawdę nie informatyzacja (czy jak kto woli – cyfryzacja) polskich szkół jest tym, co musi się stać, aby nasz system edukacji, a właściwie każda szkoła i wszyscy pracujący w niej nauczyciele, mogli efektywnie tworzyć warunki dla uczenia się, rozumianego jako nabywanie potrzebnych we współczesnym świecie kwalifikacji, a nie krótkoterminowe zapamiętywa- nie treści w celu skutecznego zaliczania testów.
W moim głębokim przekonaniu szansą na taką rewolucję w strategii i taktyce nauczycielskiej pracy jest upowszechnienie najnowszych zdobyczy neurofizjologii, które zastosowane do wyjaśniania procesów uczenia się mózgu stały się podstawą neurodydaktyki.
Szkoda, że tylko w Opolu! Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, a za nią portale: onet i oswiata.abc, wczoraj, w Regionalnym Centrum Rozwoju Edukacji w Opolu zainaugurowano projekt „Neurony na rzecz ucznia i szkoły – przygotowanie nauczyciela do funkcjonowania w szkole XXI w.”. Będzie on realizowany do końca czerwca 2015 r. i obejmie 3100 nauczycieli i dyrektorów szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z woj. opolskiego. Przejdą oni szkolenia, które mają zainspirować do wprowadzania w szkołach nowych metod uczenia z wykorzystaniem neurodydaktyki, czyli nauczania przyjaznego mózgowi.
Uczestnicząca w projekcie dr Marzena Żylińska z Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych w Toruniu, autorka książki „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi” *) powiedziała w wywiadzie dla PAP, że:
… gdy powstawały obecne systemy edukacyjne, nie wiadomo było jak przebiegają procesy uczenia się. „Od kilkunastu lat, dzięki nowoczesnym urządzeniom, można zaglądać nie tylko do serca czy żołądka, ale i mózgu. Dzięki temu zaczęliśmy badać proces uczenia się. Wynika z tego, że stworzyliśmy system edukacyjny, który utrudnia mózgowi naukę.”
Więcej o tym projekcie w artykule W Opolu zainaugurowano projekt wykorzystania neurodydaktyki w edukacji
Źródło: www.oswiata.abc.com.pl
Do ściągnięcia publikacja: Marzena Żylińska, Neurodydaktyka, czyli nauczanie przyjazne mózgowi < neurodydaktyka >
*) Recenzja książki TUTAJ
Najważniejszym celem tego projektu było przeciwdziałanie problemom przemocy i agresji w szkole, którym pedagodzy starają się zapobiegać na różne sposoby. Projekt „Zebra w mieście” okazał się dla jego uczestników alternatywą przeciwko złym nawykom, a „terapia dobrem” miała wymierne skutki w postaci wielu przemian w mentalności, przewartościowaniu, w pracy nad własnymi słabościami.
Szkolny projekt „Zebra w mieście”, oparty na bajce terapeutycznej, został opracowany wspólnie z Joanną Wróblewską – nauczycielką języka polskiego – jako efekt wielu rozmów, dotyczących potrzeby włączenia uczniów, sprawiających problemy wychowawcze, w działania na rzecz innych, słabszych, chorych, a także pomysłem na tzw. „terapię dobrem”, w której każdy młody człowiek może doświadczyć dobra w sobie i jednocześnie podzielić się nim z innymi. Realizacja projektu odbyła się w następujących miejscach: w Klinice Hematologii i Onkologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku, w szpitalu dziecięcym św. Wojciecha w Szczecinie, w świetlicach opiekuńczo-wychowawczych „Koniczynka”, „Magdalenka” i „Tratwa” w Szczecinku, przedszkolach integracyjnych „Tęcza” i „Miś” w Szczecinku, a także w Ośrodku Terapii zajęciowej „ATUT” oraz w naszym Gimnazjum nr 1 w Szczecinku.
Na stronie „Głosu Nauczycielskiego” można przeczytać kompromitującą nasz współczesny system szkolny wiadomość: „Nastolatki same uczą się Internetu”. Oto fragment tej publikacji:
Czterech na dziesięciu gimnazjalistów i uczniów szkół średnich nie miało nikogo, kto nauczyłby ich korzystania z internetu. Tak wynika z badania pilotażowego „Nastolatki a internet” przeprowadzonego przez PEDAGOGIUM Wyższą Szkołę Nauk Społecznych.
Specjaliści przeprowadzili badanie w siedmiu szkołach na terenie województwa mazowieckiego. 41,4 proc. uczniów gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych zadeklarowało, że, ze nikt nie był ich przewodnikiem po internecie. Dla 25,3 proc pierwszymi nauczycielami korzystania z sieci było starsze rodzeństwo, a dla 15,1 – rodzice.
Cały artykuł TUTAJ
Źródło: www.glos.pl
Dziś kolejne łódzkie liceum dołączyło do grona „sześćdziesięciolatków”. W samo południe taki właśnie jubileusz rozpoczęto świętować w XVIII Liceum Ogólnokształcącym im. Jędrzeja Śniadeckiego w Łodzi. Przed portretem patrona szkoły wartę zaciągnęli umundurowani uczniowie – jako, że od kilku lat szkoła ta prowadzi klasy „mundurowe”.



