
Z dniem 20 lutego 2015 r. minister edukacji narodowej Joanna Kluzik-Rostkowska powołała na stanowisko dyrektora Ośrodka Rozwoju Edukacji w Warszawie dra Marka Piotrowskiego. Należy przyjąć, że jest to owoc ogłoszonego w ostatnich dniach grudnia ub. roku konkursu na to stanowisko. Aleksandra Zawłocka, pełniąca od połowy maja 2014 roku obowiązki dyrektora ośrodka, pozostała w ORE na stanowisku wicedyrektora placówki.
Marek Piotrowski pracował m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku, w Kolegium Nauczycielskim w Warszawie oraz jako nauczyciel w kilku szkołach w Warszawie. Jak poinformowano w jego biogramie na stronie ORE jest on doktorem nauk humanistycznych w zakresie nauk pedagogicznych, członkiem Zespołu Samokształceniowego i Samopomocy Koleżeńskiej Doktorów Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk* Jest autorem książki „Od TQM do żandarma czyli pod prąd” oraz wydanej w ORE publikacji Pomiar dydaktyczny i polityka projakościowa gminy w obszarze oświaty.
Więcej o jego dotychczasowym dorobku zawodowym TUTAJ
Źródło: www.ore.edu.pl
Niech mi Szanowni Czytelnicy wybaczą, że po raz kolejny będę pisał o szkolnictwie zawodowym. Na moje usprawiedli- wienie nich świadczą dwa, determinujące to moje zainteresowanie, fakty: do 2005 roku, przez 12 lat, byłem dyrektorem zespołu szkół zawodowych, a prawie 54 lata temu ukończyłem Szkołę Rzemiosł Budowlanych, otrzymując dyplom murarza! I co? I w zawodzie murarza nie pracowałem ani jednego dnia… A dyrektorem szkoły, tej samej, w strukturze której działała owa SRB, byłem jako magister pedagogiki. Ale tamte trzy lata w szkole rzemiosł pozwoliły mi na znajdo- wanie wspólnego języka z nauczycielami przedmiotów zawodowych. Także praktycznych.
Co mnie tym razem tak pobudziło do zajmowania Waszej uwagi tym tematem? Nie mogłem nie podzielić się z Wami refleksjami, jakie zrodziły się w mojej głowie podczas czytania informacji o tym, czym zajmuje się pani minister edukacji i zapewne liczne grono jej współpracowników, aby wszem wobec wykazać, jaką wagę przykłada ona i kierowany przez nią resort do idei promowania kształcenia zawodowego – w ramach proklamowanego przez nią roku szkolnego 2014/2015 „Rokiem Szkoły Zawodowców”. Jednym z jego priorytetów miała być współpraca z pracodawcami, dopasowanie kształcenia zawodowego do potrzeb rynku pracy. Już na początku zadeklarowano wszak, że „będziemy aktywnie pośredniczyć we współpracy pracodawców i szkół”.
Pamiętam z lat mojej młodości taki dowcip: „Co się najpierw w Polsce zbiera, gdy nadchodzi czas żniw? – Biuro Polityczne!” Gdy tak obserwuję poczynania naszych współczesnych włodarzy mam wrażenia, że jedyna różnica między starymi a nowymi czasy to terminologia. Teraz nie zwołuje się już co prawda biura politycznego, ale nadal władzy wydaje się, że gdy zorganizuje spotkanie, konferencję, a najlepiej gdy powoła jakiś zespół lub komisję, to problem będzie rozwiązany. Bo jak inaczej można tłumaczyć to zatrzęsienie tego typu eventów, którymi co i rusz MEN chwali się na swojej stronie? Jeszcze nie wszyscy uczestnicy bardzo nagłośnionej uroczystości podpisania porozumienia czterech resortów: gospodarki, pracy i polityki społecznej, edukacji oraz skarbu, którego celem ma być współdziałanie na rzecz rozwoju kształcenia zawodowego, dostosowanego do potrzeb pracodawców (odbyło się 23 stycznia z udziałem prezesów specjalnych stref ekonomicznych i kuratorów oświaty) rozliczyli swoje delegacje, a już w miniony czwartek pani minister Kluzik-Rostkowska zaprosiła przedstawicieli tychże SSE i kuratorów oświaty, aby wygłosić kolejny frazes: „Tylko wtedy kiedy te dwa światy: pracodawcy i szkoły zawodowe zderzą się, możemy zdziałać więcej. Naszą intencją jest ścisła współpraca rynku pracy ze szkołami zawodowymi. To jedyny sposób na to, by przygotować możliwie najlepszą propozycję dla uczniów.” Żeby tylko ktoś sobie w tym zderzeniu guza nie nabił!
Choć od odbytego 20 stycznia 5. posiedzenia Komisji Edukacji Rady Miejskiej Łodzi minął miesiąc, to na kilkanaście dni przed XVIII Łódzkimi Targami Edukacyjnymi „Obserwatorium Edukacji” postanowiło przybliżyć swym czytelnikom ten fragment jego przebiegu, który dotyczył tegorocznych planów Wydziału Edukacji UMŁ w zakresie naboru do szkół ponadgimnazjalnych na rok szkolny 2015/2016.
Oto – dla zachęty – wypowiedzi na ten temat Doroty Gryty – Zastępcy Dyrektora Wydziału Edukacji UMŁ i Sylwestra Pawłowskiego – Przewodniczącego Komisji Edukacji:
Ad. pkt 5. Informacja Wydziału Edukacji nt. oferty i naboru do szkół ponadgimnazjalnych na rok szkolny 2015/2016.
Zastępca Dyrektora Wydziału Edukacji UMŁ p. Dorota Gryta poinformowała: „żeby zrozumieć zasady naboru, który odbędzie się od tego roku to podam kilka danych statystycznych. W ubiegłym roku szkolnym liczyliśmy, iż do naboru przystąpi 5 400 osób, w tym 4 287 to byli nasi absolwenci 3 klas gimnazjów i zwykle zakładamy około 26% uczniów drugorocznych, z innych gmin i ze szkół niepublicznych. Nasze szacunki okazały się zaniżone o 180 osób i w konsekwencji do naborów trwających w tym roku szkolnym przystąpiło 5 588 osób. Zgodnie ze stanowiskiem, zgodnie ze Strategią Rozwoju Miasta, zgodnie z Polityką Edukacyjną Łódź 2020, prawie 58% ogółu przystępujących do rekrutacji zostało przyjętych do liceów ogólnokształcących, 35% do techników i 8% do szkół zasadniczych.
W tym roku, przyjmując dane statystyczne naszych absolwentów, uczniów III klas gimnazjów, odnotowaliśmy spadek w stosunku do ubiegłego roku o prawie 250 osób, czyli o tyle mniej uczęszcza do III klas, wiec do rekrutacji przystąpi 4 018 osób. Wiedząc jednak, jaka była sytuacja założyliśmy wariant bardzo optymistyczny i mamy nadzieję, że do rekrutacji licząc drugorocznych, licząc uczniów z innych gmin, licząc uczniów, którzy przejdą ze szkół niepublicznych, przystąpi około 5 200 osób. Ta liczba jest brana przez nas pod uwagę przy tworzeniu oferty edukacyjnej. Planujemy około 56% uczniów skierować do liceów ogólnokształcących, około 35% do techników i 8% do zasadniczych szkół zawodowych.
Sejm uchwalił dziś zgłoszone przez Senat poprawki do nowelizacji ustawy o systemie oświaty dotyczącej przede wszystkim procedur oceniania uczniów. Doprecyzowują one m.in. przepisy związane z dostosowaniem wymagań edukacyjnych do możliwości ucznia. Oto fragmenty komunikatu na ten temat, zamieszczonego na stronie Sejmu:
Podczas 87. posiedzenia Sejmu posłowie rozpatrzyli m. in. poprawki Senatu do uchwalonej nowelizacji ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw. Ustawa wykonuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 24 września 2013 r., zgodnie z którym zagadnienia związane z konstytucyjnym prawem do nauki powinny być określone bezpośrednio w ustawie, a nie rozporządzeniach ministra edukacji. Tym samym w ustawie znalazły się m.in. przepisy dotyczące ogólnych warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych, w tym upoważnień dla ministra edukacji oraz ministra kultury i ochrony dziedzictwa narodowego do szczegółowych uregulowań w rozporządzeniach.
MEN pochwaliło się wczoraj na swej stronie kolejnym spotkaniem, zorganizowanym w ramach Roku Szkoły Zawodowców. Oto treść tej informacji:
Wspólne działania na rzecz podnoszenia jakości kształcenia zawodowego dostosowanego do potrzeb rynku pracy – to główny cel dzisiejszego spotkania minister edukacji narodowej z przedstawicielami samorządu gospodarczego.
– Jednym z naszych priorytetów jest nakierowanie szkół zawodowych na lokalne rynki pracy. Proszę, abyście przekazywali nam informacje o miejscach, w których uczniowie będą mogli odbywać praktyki. Postaramy się zamieścić je w przygotowywanej mapie szkół zawodowych – powiedziała w trakcie spotkania Joanna Kluzik-Rostkowska. – Zachęcam, abyście jako pracodawcy włączyli się w opracowanie podstaw programowych, programów nauczania, zadań egzaminacyjnych oraz e-podręczników do kształcenia zawodowego – dodała.
Dyrektorzy szkół zawodowych z Łodzi oraz powiatów pabianickiego, zgierskiego i tomaszowskiego spotkali się wczoraj w Łódzkim Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego. W zebraniu poświęconym rozwojowi edukacji zawodowej uczestniczył Konrad Czyżyński – łódzki wicekurator oświaty.
– Działania podejmowane w ramach priorytetu Ministerstwa Edukacji Narodowej – Roku Szkoły Zawodowców – przynoszą już pierwsze rezultaty. Coraz więcej gimnazjalistów wybiera właśnie szkoły zawodowe – powiedział podczas spotkania Konrad Czyżyński powołując się na dane liczbowe z ostatniego naboru. – Jest to bardzo dobry trend, na którym wszystkim nam zależy – dodał.
Dzisiaj, w sali konferencyjnej Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego rozpoczął się cykl wojewódzkich eliminacji czterech konkursów przedmiotowych, zorganizowanych na podstawie Zarządzenia NR60/2014 Łódzkiego Kuratora Oświaty dla uczniów szkół podstawowych z terenu województwa łódzkiego. Jako pierwsi do sprawdzianu pisemnego przystąpili uczestnicy konkursu z języka polskiego, którzy w wyniku dotychczasowych eliminacji na etapie szkolnym i rejonowym zakwalifikowali się do eliminacji wojewódzkich. Jutro przystąpią do sprawdzianu w formie ustnej.
Lista uczestników eliminacji wojewódzkich TUTAJ
Portal oswiata.abc.com w artykule „Raport: za 10 lat dobre szkoły tylko dla bogatych?” informuje o opublikowaniu ciekawego dokumentu, wypracowanego przez niezależny ośrodek dialogu i analiz THINKTANK . Oto początek tego artykułu:
Szkoły autonomicznymi centrami edukacyjnymi z nauczycielami mentorami uczniów lub centralizacja systemu, w którym dobre szkoły będą dostępne tylko dla uczniów z bogatych rodzin – takie scenariusze zostały zakreślone w raporcie „Jaka będzie Polska za 10 lat?”
Raport, przygotowany przez ośrodek dialogu i analiz THINKTANK, jest efektem spotkań i dyskusji ponad 200 ekspertów i praktyków z różnych dziedzin. Zawiera dwa scenariusze na przyszłość optymistyczny – różowy i pesymistyczny – czarny. Jednym z obszarów opisanych w raporcie – obok m.in. państwa i jego instytucji, rynku i gospodarki, pracy i stylu życia – jest edukacja.[…]
Aby nie czerpać wiedzy jedynie z drugiej ręki, prezentujemy fragment raportu „Jaka będzie Polska za 10 lat?” – dotyczący prognoz w obszarze edukacji:
EDUKACJA
Od testów do uczenia współpracy
(od s. 36 do 42)
XXI w. to stulecie nieskrępowanego obiegu informacji, gospodarki opartej na wiedzy i innwacyjności, rozwoju działalności biznesowej w obszarze cyfrowym oraz coraz mniejszej stabilności na rynku pracy. Ten nowy świat wymaga nowych umiejętności, otwartości na ryzyko, a także ciągłego dokształcania się.
Niechaj ten felieton, wieńczący drugi tydzień zimowych ferii w Łodzi i okolicach, nie będzie – wtórnym wszak – powraca- niem do tematu jak uczniowie spędzili ten czas, wolny od szkolnego obowiązku, od szkolnej dyscypliny, od szkolnych… chciałoby się napisać – autorytetów! Po pierwsze dlatego, że nie dysponuję reprezentatywnym materiałem empirycznym, który pozwolił by obiektywnie ocenić jak zadziałał cały, z takim nakładem sił i środków zorganizowany, system oferty wolnoczasowej, a po drugie – co jest już wręcz niemożliwe – nie mam szans dowiedzieć się, jak te swoje ferie oceniają sami zainteresowani.
Dlatego podzielę sie dziś z moimi Czytelnikami kilkoma refleksjami wokół problemu, powracającego co jakiś czas jak przysłowiowy „niezapłacony weksel”, jakim jest ocenianie zachowania uczniów. Od razu przyznam się, że bezpośrednim bodźcem, który spowodował, iż akurat teraz ten właśnie temat zaprzątnął mój umysł, była lektura postu, datowanego na 13 lutego, jaki dziś dopiero przeczytałem na blogu „Pedagog”. Już sam tytuł „Komu należy się nieodpowiednia ocena zachowania?” zmobilizował mnie do wnikliwej jego lektury, a później do włączenia się w wymianę poglądów na opisany tam przypadek.
Gdy przeczytałem w jednym z listopadowych wydań „Rzeczpospolitej” informację, zatytułowaną „Więcej osób kształci się ustawicznie1/, gdzie cytowano wiceministra edukacji Tadeusza Sławeckiego, który podczas spotkania sejmowej podko- misji do spraw kształcenia zawodowego powiedział, że ”już 41,5 tys. osób uczestniczy w kwalifikacyjnych kursach zawo- dowych”, postanowiłem bliżej przyjrzeć się tej stosunkowo nowej ścieżce dochodzenia do kwalifikacji zawodowej. Moje zainteresowanie wzbudził swoisty dysonans poznawczy, jakim było zderzenie tej informacji z moją dotychczasową o tych kursach wiedzą, opartą na potocznej obserwacji tego co dzieje się w znanych mi łódzkich szkołach zawodowych. A pły- nęła stamtąd informacja, że kursów takich się nie prowadzi.
Jak to jest z tymi kwalifikacyjnymi kursami zawodowymi (KKZ) naprawdę? Czy pan minister Sławecki uprawia propagandę sukcesu, czy może to jedynie dyrektorzy łódzkich szkół zawodowych, z jakiś nie znanych mi powodów, nie podejmują tej formy kształcenia zawodowego? Aby znaleźć odpowiedzi na te pytania musiałem najpierw odświeżyć sobie wiedzę o praw- nych regulacjach KKZ-ów, a następnie pozyskać obiektywny materiał empiryczny, obrazujący rzeczywistość edukacyjną na dostępnym obszarze mojego sondażu diagnostycznego.
Artykuł ten rozpocznę także od repetytorium podstawowej wiedzy o zasadach organizacyjnych KKZ, gdyż jak to zostanie ukazane później, nadal nie wszyscy, nawet dyrektorzy szkół zawodowych znają je. Punktem wyjścia musi być przy- wołanie definicji kwalifikacyjnego kursu zawodowego określonej w art. 3 pkt 20 ustawy o systemie oświaty, w brzmieniu nadanym ustawą z dnia 19 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw: „Kwalifikacyjny kurs zawodowy to pozaszkolna forma kształcenia ustawicznego, której program nauczania uwzględnia podstawę programową kształcenia w zawodach w zakresie jednej kwalifikacji. Ukończenie umożliwia przystąpienie do egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie w zakresie tej kwalifikacji”2/ Pierwsze co rzuca się w oczy podczas czytania tej definicji, to stwierdzenie, że jest to „pozaszkolna forma kształcenia ustawicznego”. Pozostaje to w pewnej sprzeczności z innym zapisem tej samej ustawy:



