
Mam wrażenie, że to co napiszę może przez wielu zostać uznane za niepoprawne politycznie i ocenione, że jest to próba złośliwego komentowania i krytykowania autentycznych młodzieżowych inicjatyw. Jednak pozwolę sobie na ten komentarz i będzie on dość ostry.
Dotarła do mnie informacja o projekcie „Miasto dla Młodych”. Celem projektu jest aktywizacja uczniów i uczennic poprzez nadawanie im punktów za udział w zajęciach pozalekcyjnych. Punkty te „wędrują” za sprawą ręki nauczyciela i portalu internetowego na wirtualne konto ucznia/uczennicy. Za pewną zebraną (nieokreśloną jeszcze) ilość punktów należy się zniżka lub rabat do wybranych (jeszcze nieokreślonych) miejsc. Próbowałam się dzisiaj dowiedzieć, co to będą za zniżki, czy np. na browara w knajpie (wtedy wysoka frekwencja gwarantowana), dowiedziałam się, że raczej będzie to pizza. Sprawa jest prosta: możliwość zdobycia atrakcyjnych rabatów/zniżek ma zmotywować naszych uczniów i nasze uczennice do aktywnego udziału w zajęciach pozalekcyjnych. Bo podczas jednych zajęć można zdobyć tylko 2 punkty: jeden za sam udział, natomiast drugi za aktywność!
Powinien mnie ucieszyć ten projekt, mnie nauczyciela, który zmaga się na co dzień z przygotowywaniem maturzystów! Przecież taki kawałek pizzy lub zniżka na inną atrakcję kulinarną lub rozrywkę z pewnością sprawi, że wszyscy będą do mnie wpadać na fakultety drzwiami i oknami! A ja będę mogła przestać zamartwiać się tym, jak tu zmotywować, jak uświadomić cele uczenia się, jak zainteresować, sprawić, że szkoła będzie atrakcyjna. Po co? Przecież po zajęciach wszyscy pójdą na półdarmową pizzę…
W piątek, 5 grudnia, w gmachu Wydziału Prawa Uniwersytetu Łódzkiego odbyła się uroczystość wręczenia Stypendiów Prezesa Rady Ministrów 233 najlepszym uczniom szkół średnich województwa Łódzkiego.
Foto: www.kuratorium.lodz.pl
Stypendia – przyznawane przez premiera – otrzymują uczniowie szkół maturalnych za wysokie wyniki w nauce oraz uczniowie wykazujący wybitne uzdolnienia w co najmniej jednej dziedzinie wiedzy, pod warunkiem, że w pozostałych dziedzinach nie schodzą poniżej poziomu przynajmniej dobrego. Roczne stypendium wynosi 2 580 zł.
W miniony piątek, czego dowodem jest bogato ilustrowana relacja, uczestniczyłem w gali, podczas której oficjele i przedstawiciele Zarządu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi wręczali nagrody pieniężne (w postaci symbolicznych czeków) laureatom licznych konkursów z dziedziny ekologii i ochrony środowiska. Najważniejszym gościem był na tej fecie Marszałek Województwa Łódzkiego Witold Stępień.(PO) Nikt nie mógł mieć w tej materii wątpliwości, gdyż licznie przybyli uczniowie, ale także nie mniej liczne delegacje przedszkolaków – nie tylko z naszego miasta – były zmuszone czekać na rozpoczęcie uroczystości ponad 15 minut po wyznaczonym czasie, bez słowa wyjaśnienia ze strony organizatorów. Starsi domyślili się powodu spóźnienia, gdy na salę, gorliwie witany przez zajmujących pierwszy rząd gości – wszedł tenże Pan Marszałek. Pierwsza osoba samorządowej władzy wojewódzkiej nie uznała za właściwe przeproszenie zgromadzonych za spóźnienie – ani po wejściu, ani nawet podczas swego oficjalnego wystąpienia.
Mam jeszcze inne, związane z obecnymi tam oficjelami, refleksje. Najpierw okazało się, że na galę z ważnych powodów służbowych nie mógł przybyć osobiście Prezes Zarządu WFOŚiGW pan Tomasz Łysek i że reprezentuje go jeden z czterech zastępców prezesa – pan Wiesław Łukomski. Przypomniałem go sobie, po głosie, że to ten sam Wiesław, którego poznałem przed 24-ema laty w Unii Demokratycznej, jako nauczyciela historii w XXVI liceum Ogólnokształcącym. Potem jego drogi z tą partią się rozeszły, gdy uznał, ze jest ona zbyt mało antykomunistyczna, i przeniósł swą aktywność do tzw. „Inicjatywy ¾” – ruchu sprzeciwu wobec kandydatury Aleksandra Kwaśniewskiego na Prezydenta RP. Kwaśniewski prezydentem został i był dwie kadencje, a ja pana profesora od historii straciłem z oczu. Przyznam, że w piątek przeżyłem szok dwukrotnie: najpierw, gdy zobaczyłem go na scenie Kina ŁDK w tej roli (jak się okazało – „z ramienia” PO), ale i później, gdy już w domu przeczytałem na stronie WFOŚiGW taką o nim notatkę:
Wczoraj, 5 grudnia, w dużej sali kinowej Łódzkiego Domu Kultury odbyła się gala podsumowująca tegoroczne konkursy, jakie w licznych kategoriach organizował Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi.
Widownię kina zapełnili laureaci: od przedszkolaków, przez uczniów wszystkich typów szkół, do reprezentantów stowarzyszeń oraz sędziwych „osób fizycznych” – jak określono tych, których indywidualna działalność na rzecz ochrony przyrody także została doceniona.
O projekcie LOG IN – LOG OUT
czyli jak uczniowie w realu testowali siłę cyberprzemocy
Pomysł na lekcję z młodzieżą na temat cyberprzemocy zrodził się w ogromnych bólach – i to dosłownie. Pewnego razu uczestniczyłem w zajęciach metodycznych, których głównym zagadnieniem był temat „Jak rozmawiać z młodzieżą na temat przemocy w sieci”. Temat modny i na czasie, to i audytorium było liczne. Szpaler krzeseł, ciasno ustawionych obok siebie, wymuszał od uczestniczących w szkoleniu sporej dawki życzliwości dla sąsiadów siedzących z lewej i prawej strony, a dodatkowo zmuszał ciało do przyjmowania nienaturalnych pozycji. A że człowiek nieprzywykły do ekwilibrystycznych akrobacji, to i dość szybko pojawiły się pierwsze oznaki zmęczenia.
Temat „branżowy”, ludzie otwarci na wiedzę, obowiązkowo był obecny Pan ze Straży Miejskiej, rzutnik, laptop, oczywiście z tych nowszych a i prezentacja też niczego sobie, bo w Power Poincie. Czyli właściwie wszystkie warunki, by szkolenie odniosło sukces – w polskich realiach edukacyjnych. A tu jakoś tak nie szło. Dane, wykresy, słupki, statystyki, zatroskane twarze kolejnych „szacownych” prelegentów. Minuta po minucie na twarzach uczestników pojawiało się znużenie. Sąsiad obok, po godzinie szkolenia, zaczął zauważać, że stolarka okienna się rozchodzi, a sąsiadka z tyłu, że ściany na pewno muszą być pomalowane Śnieżką, bo ona niedawno miała remont i to na pewno nie może być Dulux.
I wtedy podczas przyjmowania pozycji Ukatsany – czyli pozycji krzesła, tak by choć chwilę ulżyć ciału, pojawiła się refleksja. Jeżeli wrócimy do szkół, placówek, ośrodków i w taki nieprzepustowy, nudny i nużący sposób będziemy rozmawiać z młodymi ludźmi na temat cyberbrzemocy, to jedyne co osiągniemy to wpis w dokumentacji, że program wychowawczy został zrealizowany.
Wtedy pojawiła się myśl, krążąca leniwie pod sufitem dusznej konferencyjnej sali… Przecież „na początku było słowo” – niezbędne by zalogować się w sieci. W różnych konfiguracjach, kodach, systemach, ale mimo wszystko słowo, które daje nam dostęp do wirtualnego świata. Słowo, które potrafi rozświetlić mrok w duszy człowieka, ale też zgasić ostatni płomień świecy, który jeszcze jakimś cudem, na przekór wszystkiemu, tli się w drugiej osobie.
A jakby tak na krótki czas, powiedzmy na godzinę lekcyjną, „przenieść Internet” do realnego świata, w miarę wiernie odzwierciedlając, czy też próbując odzwierciedlić panujące w nim prawa?
I tak w klasie zawitaliśmy w niewirtualnej wersji Internetu.
Dziś, w siedzibie Publicznego Gimnazjum nr 10 przy ul. Harcerskiej w Łodzi, odbyło się uroczyste podsumowanie konkursu plastycznego „Moja szkoła moją małą ojczyzną”. Wzięli w nim udział uczniowie z tego łódzkiego gimnazjum i uczniowie z Kostiuchnówki na Ukrainie.
Foto: www.kuratorium.lodz.pl
W ramach konkursu jego uczestnicy malowali, rysowali, fotografowali swoje szkoły. Pokazali w ten sposób, jak widzą miejsce, w którym zdobywają wiedzę, nawiązują przyjaźnie, rozwijają pasje i zainteresowania. Konkurs wymyślił Dariusz Banachowicz, Komendant Wojewódzki Policji w Łodzi.
Dzisiaj, z udziałem minister Kluzik-Rostkowskie,j odbyła się w Warszawie konferencja „Rekrutacja na studia od roku akademickiego 2015/2016 w kontekście zmian w systemie oświaty”, której organizatorem był Instytut Problemów Współczesnej Cywilizacji im. Marka Dietricha – jednostka międzyuczelniana Politechniki Warszawskiej, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Szkoły głównej Handlowej w Warszawie, Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawski- ego Uniwersytetu Medycznego.
Foto: www.men.gov.pl
Konsekwencją zawarcia koalicji w Radzie Miejskiej Łodzi między Platformą Obywatelską (20 mandatów) i Sojuszem Lewicy Demokratycznej (7 mandatów) jest powołanie na wiceprezydenta Łodzi – do niedawna pretendenta do fotela prezydenckiego – Tomasza Treli z SLD. Będzie on odpowiadał m.in. za edukację, pomoc społeczną i rynek pracy.
W poprzedniej kadencji władz miasta wiceprezydentem nadzorującym obszary edukacji i wychowania, kultury fizycznej i sportu oraz pomocy społecznej był Krzysztof Piątkowski, który na początku tamtej kadencji był członkiem PiS i został z tej partii usunięty m.in. za niesubordynację w sprawie projektu likwidacji kilku łódzkich szkół.
W ramach porozumienia koalicyjnego partnerzy ustalili również kilka kluczowych spraw dla miasta. Oto jego fragmenty, dotyczące edukacji i wychowania :
Najstarsze polskie szkoły niepubliczne, zrzeszone w Społecznym Towarzystwie Oświatowym skończyły właśnie 25 lat. Ich dyrektorzy i nauczyciele spotkali się w miniony weekend na konferencji „25-lecie szkół niepublicznych w Polsce – czas podsumowań i czas wyzwań” w Sali Lustrzanej Pałacu Poznańskich Łodzi. Organizatorami konferencji byli: Samodzielne Koło Terenowe Nr 55 STO w Łodzi oraz Zarząd Główny STO.
Foto:www.sto.org.pl
Oto jak o tym wydarzeniu poinformowało Łódzkie Kuratorium Oświaty:
– Jubileusz szkół Społecznego Towarzystwa Oświatowego doskonale wpisuje się w świętowane w naszym kraju w tym roku 25-lecie odzyskania wolności – powiedział podczas spotkania Jan Kamiński, Łódzki Kurator Oświaty. – Kiedy w 1989 roku powstały pierwsze szkoły niepubliczne, to nie tylko urozmaiciły ofertę edukacyjną państwa, ale również tę ofertę wzmocniły. I gdy dziś polscy uczniowie tak dobrze wypadają w międzynarodowych rankingach, to duża w tym zasługa również państwa szkół – dodał kurator.
Jak szybko ten czas leci… Mam na myśli mój czas subiektywny. Bo to oczywiście ja mam takie wrażenie, jakbym tak niedawno pisał poprzedni felieton, a tu już kolejna niedziela i pora na następny. Ale nie narzekam, bo to oznacza, że moje godziny i dni wypełnione są zajęciami, więc czas mi się nie dłuży. A, warte odnotowania, edukacyjne wydarzenia ubiegłego tygodnia w zasadzie wiernie odzwierciedlają zamieszczane w OE wiadomości i relacje. Z jednym wyjątkiem, któremu poświęcę lwią część tego felietonu.
Tym tematem jest informacja, którą jako pierwsza podała „Gazeta Wyborcza”, o planach resortu edukacji pozbawienia profitów, jakie mają nauczyciele pracujący (niekoniecznie tam mieszkający) na terenach wiejskich, jakie od ponad 30 lat gwarantuje im Karta Nauczyciela. Są to dodatki do pensji (200 – 300 zł miesięcznie) i prawo do (dożywotniego) dysponowania „działką przyzagrodową” o powierzchni 250 m² Jak podaje gazeta przywilej ów dotyczy około 200 tys. nauczycieli.





