
Foto:www.uml.lodz.pl
Dzisiaj odbyła się XLIV nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej Łodzi, w całości poświęcone zajęciu przez Radę stanowiska wobec opinii Łódzkiego Kuratora Oświaty do przedłożonych uchwał o sieciach szkół łódzkich po reformie. Oto fragmenty informacji, zamieszczonych na oficjalnej stronie UMŁ:
Gimnazja zostaną wygaszone
[…] Radni koalicji PO-SLD i wiceprezydent Tomasz Trela przekonywali, że przyjęta przez rząd i parlament ustawa wprowadzająca reformę jest źle przygotowana, błędna z założenia i jest wymierzona w samorządy, które poniosą konsekwencję jej wprowadzenia, bo to właśnie one muszą podjąć uchwały o przyszłości danych szkół. Obwiniali kuratora oświaty o brak woli podjęcia dialogu z samorządem, choć powinien być dla niego wsparciem. Przypomnieli, że kurator nie był na żadnym z otwartych spotkań organizowanych przez miasto, nie rozmawiał ze szkołami, nie brał udziału w konsultacjach społecznych. W zamian za to próbował wejść w kompetencje łódzkiego samorządu przedstawiając pozytywną opinię o proponowanej przez miasto siatce szkół pod warunkiem wprowadzenia w niej wskazanych przez niego zmian. Wytykali, że niektóre propozycje kuratora są sprzeczne z wolą społeczności szkolnych lub zbędne. W ich opinii kurator zaburzył osiągnięty kompromis pomiędzy miastem a łodzianami. […]
Radni PiS przekonywali, że należy koniecznie przyjąć dziś nową sieć szkół i przedstawili projekt uchwały w tej sprawie. Uwzględniał on uwagi kuratora, ale nie miał opinii prawnej. Ich zdaniem pozwoliłoby to rozwiązać problem dwuzmianowości w szkołach i poprawić jakość nauczania. Przekonywali, że jeśli Rada nie przyjmie nowej sieci szkół, miasto może nie otrzymać od rządu środków na jej pokrycie.
Ostatecznie Rada Miejska przyjęła wszystkie projekty uchwał przedstawione przez prezydent Łodzi. Tym samym gimnazja zostaną wygaszone. Do sądu administracyjnego zostanie wniesiona skarga na opinię kuratora. Odrzucono też stanowiska Rady OPZZ Województwa Łódzkiego i Zarządu Regionu Ziemi Łódzkiej NSZZ „Solidarność” dotyczące negatywnej opinii o przyjętych przez Radę 16 lutego uchwałach ws. sieci szkół.
Foto: Adam Klemens [www.facebook.com/olimpiada.matematyczna.juniorow]
Podsekretarz Stanu w MEN Maciej Kopeć, w minioną niedzielę, wziął udział w finale XII Olimpiady Matematycznej Juniorów. Oto co o tym wydarzeniu napisano w zamieszczonej wczoraj na stronie MEN informacji:
W konkursie adresowanym do uczniów gimnazjum, udział wzięło 12 154 uczniów z 1157 szkół. Do zawodów drugiego stopnia awansowało 1104 uczniów z 478 szkół, a do zawodów finałowych 173 uczniów z 94 szkół.
Komitet Główny Olimpiady wyróżnił nauczycieli matematyki, którzy w ciągu ostatnich 5 latach opiekowali się największą liczbą finalistów. Wśród nich znalazł się Pan Łukasz Maczan, nauczyciel matematyki z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 7 w Szczecinie. Z rąk wiceministra Macieja Kopcia otrzymał on medal Komisji Edukacji Narodowej.*
Organizatorzy olimpiady 85 osobom przyznali tytuł laureata. Zdaniem członków Komitetu Głównego na szczególne wyróżnienie zasługują uczniowie, którzy zarówno w zawodach drugiego jak i trzeciego stopnia uzyskali maksymalną liczbę punktów:
1.Stanisław Piotr Hauke z Gimnazjum nr 13 im. Stanisława Staszica w Warszawie.
2.Aleksandra Łucja Kowalska z Zespołu Szkół w Głogowie Małopolskim.
3.Marcelina Marjankowska z Gimnazjum Przymierza Rodzin im. Jana Pawła II w Warszawie.
4.Iwo Pilecki-Silva z Gimnazjum Dwujęzycznego nr 26 we Wrocławiu.
5.Tomasz Ślusarczyk z Gimnazjum z Oddziałami Integracyjnymi nr 15 im. Janusza Korczaka w Krakowie.
6.Radosław Żak z Katolickiego Gimnazjum im. Świętej Rodziny z Nazaretu w Krakowie.
Uczniowie ci będę reprezentować Polskę w Czesko-Polsko-Słowackich Zawodach Matematycznych Juniorów, które odbędę się w maju br.[…]
Pełna lista laureatów dostępna jest – TUTAJ
Źródło: www.men.gov.pl
23 marca w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 20 im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi, powszechnie znanym jako „WARECKA” odbył się uroczysty finał V edycji Konkursu o Marszałku Piłsudskim – w tym roku mającego takie oto przesłanie: ,,…byście wyrośli na wolnych ludzi” – współczesny polski patriotyzm z dedykacją dla Marszałka Piłsudskiego w przeddzień stulecia niepodległości”.Temat taki miał zachęcić młodzież do samodzielnego definiowania oraz obrazowania współczesnego polskiego patriotyzmu, przy jednoczesnym doszukiwaniu się w nim myśli i czynów Józefa Piłsudskiego.
Przybywających na uroczystość gości witali uczniowie w strojach legionistów, którzy towarzyszyli „Marszałkowi”
W imieniu organizatorów powitała wszystkich pani Dorota Stefaniak – dyrektor ZSP Nr 20
Goście honorowi zasiedli w pierwszym rzędzie (od lewej): prof. nadzw. dr hab. Jolanta A. Daszyńska – prezes Łódzkiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego, Jolanta Chełmińska – Prezes Łódzkiego Oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża, były Wojewoda Łódzki, dr Grzegorz Wierzchowski – Łódzki Kurator Oświaty, Marek Kondraciuk – dyrektor Departamentu Spraw Społecznych Urzędu Miasta Łodzi i Adam Przepałkowski – prezes Zarządu Głównego Związku Legionistów Polskich i ich Rodzin.
Foto: www.lodzkie.eu
Wojewoda Łódzki Zbigniew Rau na dzisiejszej konferencji prasowej powiedział: – Ogólny stan przygotowań do wprowadzenia reformy oświaty w województwie łódzkim jest dobry. Jest jeden problem, który pojawił się praktycznie wczoraj. To porządek obrad Rady Miejskiej w Łodzi, który nie zawiera zasadniczego dla tej reformy punktu, jakim jest procedowanie uchwały o sieci szkół w Łodzi, zaopiniowanej przez łódzkiego Kuratora Oświaty. W konferencji tej uczestniczyli także Grzegorz Wierzchowski – łódzki kurator oświaty, i Ireneusz Krześnicki – dyrektor Wydziału Prawnego, Nadzoru i Kontroli Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego.
Oto fragment komunikatu, jaki można przeczytać na stronie Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego:
[…] – Jeżeli samorząd nie będzie zgadzał się z opinią kuratora może rzeczywiście złożyć skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, co jednak nie zwalnia z obowiązku podjęcia uchwały wprowadzającej reformę oświaty w danej gminie do 31 marca 2017 roku – podkreślał Ireneusz Krześnicki, dyrektor Wydziału Prawnego, Nadzoru i Kontroli Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego. Jeżeli samorząd nie przyjmie uchwały, to wprowadzanie reformy odbędzie się według scenariusza, przyjętego w ustawie. W Łodzi oznacza to m.in. pozostawienie dotychczasowych szkół podstawowych i wygaszenie gimnazjów.
Łódzki kurator oświaty do uchwały o sieci szkół w Łodzi zgłosił kilka czysto technicznych korekt i siedem uwag, dotyczących sieci szkół, polepszających warunki nauki, etc. – Wszystkie uwagi związane były z prośbami i petycjami rodziców. Tych petycji jest około czterdziestu, było także mnóstwo telefonicznych i osobistych rozmów i próśb, spotkań z delegacjami – mówił Grzegorz Wierzchowski. – Zatem wystąpienie przez miasto Łódź do WSA jest działaniem przeciwko mieszkańcom, przeciwko ich postulatom. Zgłosiłem tylko siedem uwag, co trudno nazwać znaczącą ingerencją w pierwotny kształt projektu.
W Magazynie Świątecznym „Gazety Wyborczej” z minionego weekendu można było przeczytać bardzo ciekawy wywiad, jaki z Dorotą Fiett – założycielką i dyrektorką Bednarskiej Szkoły Realnej przeprowadziła redaktor Aleksandra Szyłło.
Foto: www.google.pl
Dorot Fiett
Oto fragment tej inspirującej rozmowy, zaczynającej się od takiej informacji:
Mamy szkolny wiec, szkolny sąd, szkolne głosowania. Uczniowie sami po sobie zmywają kubki, sami organizują wycieczki, sami kombinują, jak pomóc dzieciom z sąsiedztwa. Jeśli uznają za naturalne, że mają wpływ na swoją szkołę, będą też chcieli wpływać na miasto, kraj, Europę. […]
Aleksandra Szyłło: – To jak uczy się w pani szkole?
Dorota Fiett: – Stworzyliśmy szkołę czteroletnią.
Pierwszy rok to rozpoznanie: „Czego ode mnie chcą?”. Druga i trzecia klasa: budowanie relacji uczeń – ulubiony nauczyciel. Na tej bazie powstaje motywacja do nauki. Wewnętrzna motywacja, ta najcenniejsza. Niełatwo jest zyskać zaufanie nastolatka, nauczyciel musi mieć wiele okazji, a jeśli matura jest po trzech latach, to już pod koniec drugiej klasy wszyscy myślą tylko o testach i punktach.
Oczywiście 19-latek powinien wynieść ze szkoły znajomość kanonu lektur i umiejętność rozwiązywania zadań matematycznych. Ale co poza tym? Uważam, że powinien mieć rozpoznanie własnej osoby. W czym jestem mocny? Co mnie interesuje? Co mogę opowiedzieć o sobie innym? Powinien wiedzieć, czego chce, i umieć to zrealizować: dalej się kształcić, znaleźć pracę i odnaleźć się w nowym zespole albo założyć własną firmę. Po „starej” szkole absolwent często zupełnie nie wie, kim jest. Idzie na przypadkowe studia, po roku zmienia kierunek.[…]
Cały wywiad „Edukacja bez strachu. Jaka szkoła, taka Polska” – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
Foto:up.krakow.pl
Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska wzięła udział w posiedzeniu Konferencji Rektorów Uczelni Pedagogicznych, która obradowała w piątek, 17 marca, w Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Oto fragment komunikatu, jaki o tym spotkaniu zamieszczono dzisiaj na stronie MEN:
Głównym tematem piątkowego wydarzenia była rozmowa na temat systemu kształcenia nauczycieli w kontekście zmian wprowadzanych w edukacji. – Edukację i kształcenie nauczycieli chcemy związać z uczelniami wyższymi – powiedziała w piątek minister Anna Zalewska.
W swoim wystąpieniu szefowa MEN podkreślała, jak ważnym elementem polskiego systemu oświaty jest kształcenie i rozwój zawodowy nauczycieli. Zaznaczyła, że w ustawie – Prawo oświatowe wprowadzono zapisy obligujące placówki doskonalenia zawodowego nauczycieli do uzyskania akredytacji*. Stanowi ona potwierdzenie spełniania określonych wymogów i zapewniania wysokiej jakości prowadzonego kształcenia.
– Do końca czerwca opracowany będzie nowy, krajowy system kształcenia zawodowego nauczycieli – zaznaczyła szefowa MEN.
Udział w spotkaniu z minister edukacji wzięli przedstawiciele Akademii Ignatianum w Krakowie, Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, Akademii Pomorskiej w Słupsku, Pedagogium Wyższej Szkoły Nauk Społecznych oraz Uniwersytetu Przyrodniczo – Humanistycznego w Siedlcach. […]
Źródło: www.men.gov.pl
*Tylko jak ma się ta informacja, odnosząca się do ODN-ów, wygłaszana na spotkaniu z rektorami wyższych uczelni pedagogiczny, do problematyki prowadzonego tam kształcenia?
Zobacz także relację o tym posiedzeniu, zamieszczoną na stronie Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie – TUTAJ
Komentarz redakcyjny:
Zastanawia jedynie dlaczego minister Zalewska edukację i kształcenie nauczycieli chce związać – jak widać – akurat z wyższymi uczelniami pedagogicznymi? Wszyscy znający realia naszych szkół wiedzą, że przytłaczająca większość pracujących tam nauczycieli trafia do zawodu, zdobywszy uprzednio kwalifikacja w innych niż szkoły pedagogiczne uczelniach. Tam kształceni są co najwyżej nauczyciele edukacji zintegrowanej, dla szkolnictwa specjalnego i pedagodzy szkolni.
Nauczyciele „przedmiotowi” kształceni są w uniwersytetach, akademiach i szkołach wyższych, prowadzących nauczanie w takich kierunkach, jak filologia polska i języki obce, matematyka, historia, biologia, geografia, a także informatyka czy wychowanie fizyczne. To tam należy dokonać rewolucyjnej zmiany w metodyce przygotowania do zawodu przyszłych nauczycieli w taki sposób, aby posiedli oni nie tylko wiedzę merytoryczną i „formalno-metodyczną”, ale przede wszystkim – tak ważne w organizowaniu procesu uczenia się – kompetencje psycho-społeczne. [WK]
21 marca Przedszkole Miejskie nr 208 w Łodzi zorganizowało w obiekcie K.S. Gwardia obchody Pierwszego Dnia Wiosny.
We wspólnej zabawie wzięły udział dzieci z zrzeszonych w Sieci Przedszkoli i Szkół Ekologicznych: Przedszkoli Miejskich nr: 12, 23, 36, 98, 122, 133, 170, 171, 202, 208, a także z „Zielonego Przedszkola” i Przedszkola „Ekoludek” oraz ze Szkoły Podstawowej nr 23.
Każda z placówek zajęła wyznaczone miejsce oraz okrzykiem lub wierszykiem zaprezentowała wcześniej przygotowaną Marzannę.
Oto obszerne fragmenty mojego wspomnieniowego artykułu, opublikowanego w Magazynie Sieci Rozwoju Nr 3 (luty 2017):
Przypadek lub „palec boży”,
czyli jak kolonie letnie w Grabownie Wielkim przestawiły zwrotnicę mojej życiowej pasji
Jeszcze w podstawówce zacząłem pisać wiersze… Ale nie tylko. W wieku 16 lat – a było to w 1959 roku – zacząłem nawet pisać powieść fantastyczno-naukową. Projekt był bardzo ambitny, z tego co pamiętam pomysł fabularno-sensacyjny opierał się on na tezie, wtedy jeszcze nie tak popularnej jak dziesięć lat później – dzięki pisarstwu Ericha von Dänikena, że fakt „brakującego pośredniego ogniwa” ewolucji miedzy kopalnymi przedstawicielami małp a znajdowanymi szkieletami pierwszych „praludzi” wynika z ingerencji przedstawicieli pozaziemskiej cywilizacji, którzy przeprowadzili genetyczny eksperyment, przyśpieszając proces ewolucji gatunku homo sapiens. Nie zachował się zeszyt, w którym zapisałem pierwszy rozdział owej młodzieńczej powieści…
Bardzo chciałem być pisarzem… Zwłaszcza wtedy, gdy po skończeniu Szkoły Rzemiosł Budowlanych (SRB) i uzyskaniu dyplomu murarza-tynkarz stałem się uczniem 3-letniego technikum budowlanego. Wszystko dzięki niezapomnianej, wspaniałej nauczycielce języka polskiego – pani wiktorii Kupiszowej, która z rzadkim wówczas wśród nauczycieli wyczuciem potrafiła oceniać moje prace pisemne oddzielnie za ortografię (a robiłem mnóstwo błędów ortograficznych – dziś miałbym diagnozę: dysortografia), a oddzielnie za treść – najczęściej za tą ostatnią dostawałem piątki. A przede wszystkim udostępniła swe domowe zbiory współczesnej literatury. Wytrwałem w technikum tylko 5 miesięcy – do półrocza. Nie zdołał mnie tam zatrzymać nawet fakt wyboru mnie na przewodniczącego szkolnego samorządu uczniowskiego. Z resztą – w tej roli najbardziej zajmowało mnie prowadzenie w szkolnym radiowęźle, podczas długich przerw, cyklicznych audycji pod wspólnym tytułem „Jazz i poezja”. Oczywiście – czytana tam była także ta, tworzona przeze mnie. A był to rok szkolny 1961/1962!
Pomijając mniej istotne szczegóły powiem tylko, że w styczniu 1962 roku złożyłem wizytę ówczesnej dyrektorce XVIII LO w Łodzi, i tam – demonstrując taki samorodny, nigdzie niekształcony talent autoprezentacji – „uwiodłem ją moją opowieścią” o humaniście cierpiącym w budowlance i o szansie spełnienia moich marzeń, jaką może dać przyjmując mnie do X klasy – na półtora roku przed maturą.
Pani Dyrektor Zofia Grębecka (polonistka z zawodu – o czym wtedy nie wiedziałem) wyraziła (warunkową) zgodę na przyjęcie mnie do tego liceum – tak jak prosiłem – do X klasy. Dzięki temu mogłem, z podniesioną głową, odebrać z „Budowlanki” dokumenty, zostawiając za sobą trzy niedostateczne oceny wystawione mi tam na półrocze: z matematyki, statyki budowli i … przysposobienia obronnego! Jednak beztroska radość z tej zmiany trwała bardzo krótko: miałem przed sobą niecałe 4 miesiące na zdanie egzaminów z tzw. „różnic programowych”. A były one naprawdę ogromne.
Ale wierzyłem w siebie.[…]
Oto dowód, że pamiętam iż w felietonie nr 153, zatytułowanym „Remanent tygodnia i prywatny jubileusz” napisałem:
Kończąc te wspomnienia zapowiem jeszcze, że już niedługo będę świętował kolejną rocznicę – tym razem mojego rzeczywistego debiutu dziennikarza-publicysty. Wtedy wyjaśnię co miałem na myśli pisząc powyżej „że to nie jest przelotny romans a realizacja młodzieńczej miłości – jak to się kiedyś mówiło – do pióra”.
Świętowałem wtedy 10-lecie rozpoczęcia stałej, systematycznej działalności publicystycznej w „Gazecie Szkolnej”, co stało się początkiem czegoś, co – jak wtedy napisałem – okazało się, że nie jest przelotnym romansem, a realizacją młodzieńczej miłości, którą dopiero sześćdziesięciodwulatek miał szansę „skonsumować” łącząc to z główną pasją swego życia – „pedagogiką stosowaną”.
I właśnie dziś nadeszła pora na ujawnienie tej tajemnicy „młodzieńczej miłości”, na świętowanie 50-lecia mojego prawdziwego debiutu dziennikarsko-publicystycznego. Bo właśnie przed pięćdziesięcioma laty, 26 marca 1967 roku, pojawił się w druku mój pierwszy poważny tekst: „Rejs jeden z wielu”, opublikowany w tygodniku Marynarki Wojennej „BANDERA”. Oto zdjęcia okładki tego numeru i tej publikacji, wydrukowanej na jego drugiej stronie:
Ale zanim opowiem o owej mojej „marynarskiej” przygodzie z dziennikarstwem, muszę pokrótce wyjaśnić jak to się stało, że 21-letni łodzianin został w kwietniu 1965 roku marynarzem, a po półrocznym szkoleniu w Ustce – od ostatnich dni października tego roku – rozpoczął swoją służbę jako operator radiolokacji na okręcie Marynarki Wojennej OH „Bałtyk”, którego portem macierzystym był port wojenny Gdynia-Oksywie.
Dla potrzeb tego felietonu powiem tylko, że stało się tak dlatego, iż po roku studiowania filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim straciłem zainteresowanie tą dziedziny wiedzy, uwiedziony urokami pedagogiki. Skreślony w październiku 1964 roku z listy studentów UŁ, bez podstaw do reklamacji od obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej, otrzymałem – dokładnie 11 kwietnia 1965 roku, w dniu moich 21. urodzin – powołanie do Centrum Szkolenia Specjalistów Marynarki Wojennej w Ustce.
Więcej o tej radykalnej przemianie młodzieńca-poety, który dla możliwości studiowania filologii polskiej porzucił Technikum Budowlane i na półtora roku przed maturą przeniósł się do liceum ogólnokształcącego, a który nagle odkrył w sobie powołanie pedagoga-wychowawcy – można przeczytać w publikacji, zatytułowanej „Przypadek lub „palec boży”, czyli jak kolonie letnie w Grabownie Wielkim przestawiły zwrotnicę mojej życiowej pasji”, zamieszczonej w Magazynie Sieci Rozwoju Nr 3 (luty 2017).*
Foto: www.www.rpo.gov.pl
Na oficjalnej stronie Rzecznika Praw Obywatelskich zamieszczono komunikat pt. „Znamy laureatów II edycji Olimpiady o prawach i wolnościach obywatelskich”. Oto jego obszerne fragmenty:
Już po raz drugi na Uczelni Łazarskiego odbyła się Olimpiada o prawach i wolnościach obywatelskich. Patronat nad wydarzeniem objął Rzecznik Praw Obywatelskich. Adam Bodnar wziął też udział w uroczystym podsumowaniu konkursu. […]
– Dla Rzecznika Praw Obywatelskich bardzo ważne jest by o prawach i wolnościach człowieka uczyć już od najmłodszych lat, by wskazywać młodym ludziom po co te prawa w ogóle są – mówił Adam Bodnar. Rzecznik podkreślił, że ogromną rolę w tym procesie odgrywają nauczyciele. To oni stoją przed wyzwaniem związanym z komunikowaniem młodym obywatelom czym są prawa człowieka. Chodzi o to, by mówić do nastolatków prostym językiem, wykorzystując nowe technologie tak, aby zainteresować ich tymi sprawami.
– Zdarza się, że mamy wspaniałych zaangażowanych nauczycieli, którzy rozbudzają ciekawość młodych ludzi, ale niestety często są oni takie „samotne wyspy”, widoczne tylko w niektórych szkołach – zauważył Adam Bodnar.















