
Dzięki portalowi EDUNEWS.PL dotarliśmy do strony <ciekaweliczby.pl>, na której zamieszczono warty zapoznania się z nim artykuł, zatytułowany „Ponad 5 tys. gimnazjów zostało zlikwidowanych w wyniku reformy edukacji”. Poza „twardymi danymi” statystycznymi zapowiedzianego w tytule skutku „pisowskiej” reformy edukacji, dostarcza on także informacji o jeszcze jednym zjawisku, jaki temu towarzyszy: o znaczącym wzroście szkół niepublicznych. Oto fragmenty tej publikacji:
W wyniku reformy edukacji w Polsce do tej pory zlikwidowano 5181 publicznych gimnazjów, najwięcej w województwie małopolskim (94%) i śląskim (87%). Liczba uczniów w prywatnych podstawówkach zwiększyła się o 48% – tak wynika z wyliczeń serwisu ciekaweliczby.pl
[…] Jak wynika z wyliczeń ciekaweliczby.pl na podstawie danych udostępnionych przez MEN w trybie dostępu do informacji publicznej, w wyniku reformy zlikwidowanych zostało już 5181 publicznych gimnazjów z 6571, które funkcjonowały w poprzednim roku szkolnym.
Likwidacji gimnazjów towarzyszył tylko 6-procentowy wzrost liczby publicznych szkół podstawowych, podczas gdy liczba prywatnych podstawówek zwiększyła się w tym samym czasie o 20%.
W wyniku reformy znacząco zwiększyła się liczba uczniów przypadająca na 1 publiczną szkołę podstawową – wzrost ze 181 do 254 uczniów.
Liczba uczniów w prywatnych szkołach podstawowych zwiększyła się o 48%.
„W wyniku zamieszania związanego z reformą edukacji, w wielu przepełnionych szkołach dzieci mają zajęcia w różnych, odległych budynkach lub na dwie zmiany. Z tego powodu część rodziców zdecydowała się przenieść dzieci do prywatnych szkół podstawowych, o czym świadczy prawie 50-procentowy wzrost liczby dzieci w tych szkołach” – mówi Alicja Defratyka, autorka projektu ciekaweliczby.pl
Najwięcej publicznych gimnazjów zlikwidowano dotąd w województwie małopolskim – 94% tych szkół funkcjonujących przed reformą, śląskim – 87% i wielkopolskim – 84%.
Największy procentowy wzrost liczby nowych prywatnych szkół podstawowych nastąpił w województwach: świętokrzyskim (36%), pomorskim (29%) i podlaskim (28%).
Ze wszystkich tematów minionego tygodnia, zauważonych i niezauważonych przez „Obserwatorium Edukacji”, wybrałem do skomentowania te jeden. Będzie o tym, co zostało wczoraj przedstawione Czytelnikom OE bez komentarza, czyli o raporcie opublikowanym na stronie Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji (ORPdE), zatytułowanym „Decyzje edukacyjne i zawodowe uczniów łódzkich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych”.
Przyznam, że ośmieliłem się podjąć ten problem po przeczytaniu postu prof. Śliwerskiego, który w czwartek,12 kwietnia, zamieścił na swym blogu tekst, zatytułowany ”Żenujący brak podstawowej wiedzy metodologicznej doktora habilitowanego i afirmatorów jego ignorancji” *. Wiem, wiem: nie jestem profesorem pedagogiki (co prawda specjalizującym się w teorii wychowania), a autorka owego raportu – Dorota Cierniak-Dymarczyk – nie jest doktorem habilitowanym. To jednak nie usprawiedliwia, abym – mając świadomość, określę to łagodnie, uchybień metodologicznych, które nie upoważniają autorów cytowanych badań do formułowania ogólnych wniosków – udawał, że nic się nie stało.
A ta moja świadomość ma swą genezę w fakcie, że jeszcze podczas studiów pedagogicznych przeszedłem solidny kurs metodologii badań społecznych w ramach zajęć, prowadzonych przez Izę Muchnicką-Diakow – absolwentkę znanej i cenionej łódzkiej szkoły socjologicznej, będącą już wówczas pracownicą Zakłady Pedagogiki Społecznej w Instytucie Pedagogiki i Psychologii UŁ. Ale moja wiedza w obszarze metodologii badań społecznych ugruntowała się przede wszystkim dzięki temu, że podczas mojej ośmioletniej pracy w tymże Zakładzie (od 1981 roku – katedrze), przez kilka lat asystowałem pani doc. dr hab. Irenie Lepalczyk – następczyni prof. Aleksandra Kamińskiego na stanowisku kierownika tego Zakładu – w prowadzonych przez nią seminariach magisterskich.
I dzięki temu nikt mi nie wmówi, że badania prowadzone metodą, którą prof. Kamiński nazywał sondażem diagnostycznym, realizowane techniką ankiety anonimowej, przeprowadzonej w sposób – jak to opisano we wstępie do przytoczonego wczoraj raportu z owych badań – upoważnia do nadania mu tytuł: „Decyzje edukacyjne i zawodowe uczniów łódzkich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych”.
Na stronie serwisu Interia FAKTY, powołując się na PAP, zamieszczono w środę tekst, zatytułowany: Ważna decyzja MEN. „W szkole pojawia się wolontariat nauczycieli”. Dotyczy on przebiegu posiedzenia połączonych komisji sejmowych: Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, podczas którego, na wniosek ZNP, posłowie wysłuchali informacji MEN w sprawie „sposobu oraz stanu przydzielania nauczycielom zajęć z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej, a także w sprawie skali nieprawidłowości w zakresie czasu pracy nauczycieli prowadzących pozaspecjalistyczne zajęcia w bieżącym roku szkolnym”.
Oto wybrane fragmenty tego materiału prasowego:
Foto: /www.google.pl
Krzysztof Baszczyński
[…] Obecny na posiedzeniu komisji wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński powiedział, że niektóre samorządy i niektóre szkoły zlecają nauczycielom w ramach tzw. godzin statutowych (które zastąpiły „godziny karciane”) nieodpłatną realizację zajęć z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej. „Otrzymujemy sygnały z placówek, że te zajęcia, gdzie wprost jest napisane, nie mogą być zajęciami statutowymi, stają się zajęciami statutowymi. W szkole pojawia się coś, co do tej pory nie istniało, czyli wolontariat nauczycieli„ – powiedział. […]
Baszczyński podkreślił, że nauczyciele nie są przeciwko zajęciom z pomocy psychologiczno-pedagogicznej, ale w takim razie powinny się one znaleźć w arkuszu organizacyjnym, a nauczyciele powinni otrzymywać za nie wynagrodzenie.
Foto: www.ghoogle.pl
Marzena Machalek
W odpowiedzi [wiceminister Marzena] Machałek przypomniała, że zgodnie z przepisami Karty Nauczyciela, w ramach tygodniowego wymiaru czasu pracy poza obowiązkowymi godzinami „nauczyciel realizuje inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, w tym zajęcia opiekuńcze i wychowawcze uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów„, z którymi – jak mówiła – pomoc psychologiczno-pedagogiczna jest często mylona.
Wiceszefowa MEN podkreśliła, że w ramach tego czasu nauczyciel „nie może jednak prowadzić zajęć z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz zajęć opieki świetlicowej”. „Zajęcia z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej powinny być realizowane przez nauczyciela w ramach tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin nauczyciela bądź godzin ponadwymiarowych” – powiedziała. […]
Cała informacja „Ważna decyzja MEN. ‘W szkole pojawia się wolontariat nauczycieli’” – TUTAJ
Źródło: www. fakty.interia.pl
UWAGA: Podkreślenia i pogrubienia fragmentów tekstu – redakcja OE
W nawiązaniu do felietonu nr 209 „Komu służą targi. Czy z tych powodów warto je organizować?”, a zwłaszcza do postawionej tam pierwszej tezy: „Targi edukacyjne nie są do niczego potrzebne szkołom. Z nieoficjalnych źródeł w WE UMŁ wiem, że prowadzono tam badania sondażowe, w których pytano pierwszoklasistów z jakich źródeł czerpali wiedzę, która zadecydowała o wyborze tej, a nie innej szkoły ponadgimnazjalnej. Okazało się, że na pierwszym miejscu znaleźli się koledzy, na drugim – internet, a na jednym z końcowych – targi edukacyjne!”, jako ilustrację badań, prowadzonych przez działające w strukturze ŁCDNiKP Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji, proponujemy lekturę najnowszego opublikowanego tam raportu, zatytułowanego „Decyzje edukacyjne i zawodowe uczniów łódzkich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych”, autorstwa Doroty Cierniak-Dymarczyk. Oto jego fragmenty:
DECYZJE EDUKACYJNE I ZAWODOWE
UCZNIÓW ŁÓDZKICH SZKÓŁ GIMNAZJALNYCH I PONADGIMNAZJALNYCH
1.OPIS BADANIA
W raporcie zostały przedstawione wyniki badania, które dotyczyło poznania planów edukacyjnych i zawodowych, motywacji towarzyszących tym wyborom oraz wiedzy na temat rynku pracy młodzieży łódzkich szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. Dane były gromadzone na przestrzeni dwóch lat szkolnych, 2015/2016 oraz 2016/2017 podczas cyklicznych spotkań przedstawicieli Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji z młodzieżą*, których celem jest zapoznawanie uczących się ze specyfiką łódzkiego regionalnego rynku pracy, a co za tym idzie wspieranie w decyzjach dotyczących kolejnych kroków na ścieżce edukacyjnej, czy zawodowej.
Ankietę realizowano także w trakcie dwóch kolejnych edycji Łódzkich Targów Edukacyjnych, które odbyły się w okresie trwania badania. Badanie miało charakter ilościowy i realizowane było przy użyciu kwestionariusza ankiety w wersji papierowej (PAPI). Respondenci proszeni byli o udzielenie odpowiedzi na pięć pytań, w większości zamkniętych, z kafeteriami odpowiedzi.
Z zebranego zbioru ankiet analizie poddano 655 kwestionariuszy (N=655). W badanej zbiorowości przeważała młodzież uczęszczająca do liceów i techników. Ich udział w badaniu jest zbliżony i wynosi odpowiednio 36% (liceum ogólnokształcące) i 34% (technikum). Uczniowie gimnazjum stanowili ponad jedną czwartą (27,9%) uczestników badania. Najmniej licznie reprezentowana była młodzież z zasadniczych szkół zawodowych (1,5%). Z tego powodu ich wypowiedzi zostały wzięte pod uwagę w analizach dotyczących całej badanej zbiorowości, natomiast pominięte w tych, które prowadzone były według typów szkół.
Zbiór respondentów stanowili uczący się głównie w klasach trzecich szkół ponadgimnazjalnych (przedostatnia klasa technikum, ostatnia klasa liceum)1 i gimnazjalnych2 (ostatnia klasa). Niewielki odsetek stanowili uczący się w klasach czwartych technikum. […]
2.STRESZCZENIE WYNIKÓW BADANIA
Wczoraj, w Konstancinie-Jeziornej, środowisko „Budzących Się Szkół” po raz kolejny spotkało się na Konferencji, która tym razem została zatytułowana „Od kultury nauczania do kultury uczenia się. Uczniowie twórcami materiałów dydaktycznych”. Konferencja przebiegła w dwu formułach: jej pierwsza część – plenarna – odbyła się w Domu Kultury „Hugonówka”, a druga , warsztatowa – po obiedzie – w siedzibie Szkoły No Bell.
„Wykłady, prezentacje, debaty, dyskusje, warsztaty.Jest nas coraz więcej” – tak podpisała to zdjęcie dr Marzena Żylińska na swym profilu na fb..
Debata panelowa: Jak tworzyć alternatywę dla pruskiego modelu edukacji? Prowadzenie debaty- dr Marzena Żylińska. Na zdjęciu, od prawej: Marzena Żylińska, Bożena Będzińska-Wosik, Iza Gorczyca, Luiza Kalinowska – Skutnik, Wiesława Mitulska i Margret Rasfeld .
Tym razem anteny naszego „Obserwatorium Edukacji” wychwyciły tekst, zamieszczony wczoraj na portalu EDUNEWS.PL pod zakładką „Wywiady”, opatrzony, zamiast nazwiskiem autora, skrótem: Op. Red. i podpisany „Źródło: Uniwersytet SWPS”.
Jednak, choć można ten wywiad potraktować jako kryptopromocję nowego kierunku studiów, uznaliśmy, że nie mamy nic przeciw takiej promocji, a jego treści znakomicie współgrają z głównym nurtem publikowanych przez nas tekstów. I dlatego zamieszczamy poniżej fragmenty tego, zatytułowanego „Skąd się biorą innowacje?”, materiału:
Nie uczymy dzieci i młodzieży współpracy i stawiania pytań problemom. Nie pokazujemy im, że warto ryzykować. W zamian zaszczepiamy w nich dużo zwątpienia, lęku przed publicznym ośmieszeniem oraz schematów myślenia i działania. Na późniejszym etapie tworzymy sztuczny i nieprawdziwy podział na odtwórczych, przeładowanych niepraktyczną wiedzą humanistów i obdarzonych zmysłem kombinacji, innowacyjnych ścisłowców-inżynierów. To nie sprzyja tworzeniu innowacyjnego społeczeństwa oraz innowacyjnych produktów i usług – tłumaczy dr Karolina Charewicz-Jakubowska ze School of Ideas, z którą Uniwersytet SWPS rozmawiał o grzechach głównych systemu edukacji, tworzeniu oryginalnych rozwiązań i kształceniu innowatorów.
U SWPOS: Innowacja, innowacyjność – to ostatnio słowa odmieniane przez wszystkie przypadki. czym właściwie jest innowacyjność?
Karolina Charewicz-Jakubowska: Mówiąc krótko: innowacyjność to zmiana prowadząca do nowej jakości, nowej relacji czy nowego sposobu działania lub rozwiązania. A mówiąc jeszcze zwięźlej i osadzając sprawę w realiach rynkowych: zmiana, w efekcie której powstaje nowa usługa lub nowy produkt. Posłużę się przykładem: do istniejącego już zestawu klocków wprowadzamy nieoczekiwane elementy. W rezultacie powstaje inny zestaw klocków, który lepiej odpowiada aktualnym potrzebom użytkowników, otwiera nowe możliwości przed budowniczymi i jednocześnie wpływa na pozostałe zestawy klocków.
10 kwietnia
Ogólnopolska manifestacja pracowników oświaty
– Związek podjął decyzję o zorganizowaniu 21 kwietnia br. o godzinie 12.00 ogólnopolskiej manifestacji pracowników oświaty. Odbędzie się ona w Warszawie przed siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej przy al. Szucha – poinformował dziś na konferencji prasowej (10.04) prezes ZNP, Sławomir Broniarz. – Nie jest to manifestacja „warszawska”, ale wszystkich nauczycieli z całego kraju. Wiem, że Anny Zalewskiej prawdopodobnie nie będzie tego dnia w budynku resortu edukacji, ale Anna Zalewska nie spotyka się z nami nawet wtedy, gdy jest w Warszawie – dodał.
MAMY DOŚĆ!
NISKICH ZAROBKÓW
ZŁEGO MINISTRA EDUKACJI
ZMIAN BEZ NASZEJ AKCEPTACJI
NISZCZENIA STATUSU ZAWODOWEGO
Źródło: www. znp.edu.pl
11 kwietnia
KOMUNIKAT Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” z obrad Prezydium Rady KSOiW 10 kwietnia 2018 r.
Prezydium KSOiW omówiło plan działań Związku w sprawie realizacji postulatów NSZZ „Solidarność” kierowanych do Rządu RP. Nasz Związek wezwał Rząd RP do konstruktywnego dialogu ze stroną związkową. W przypadku braku satysfakcjonujących efektów negocjacji w terminie do 30 kwietnia 2018 r. nasz Związek podejmie akcję protestacyjną.
NSZZ „Solidarność” domaga się znaczącego wzrostu płac w oświacie oraz powiązania systemu wynagradzania nauczycieli zatrudnionych we wszystkich typach szkół i placówek z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej.
Ponadto nasz Związek postuluje wzrost nakładów budżetowych na oświatę, poprawę systemu wynagradzania pracowników administracji i obsługi szkół i podwyższenie wynagrodzeń pracowników nadzoru pedagogicznego zatrudnionych w kuratoriach oświaty.
Wprowadzenie niekorzystnych zmian ustawowych (m.in. dotyczących awansu zawodowego i oceny pracy nauczycieli), brak postępów w rozmowach w sprawie podwyżek płac i nowego systemu wynagradzania nauczycieli powoduje niezadowolenie członków NSZZ „Solidarność”. Prezydium KSOiW opracowało harmonogram ewentualnych działań protestacyjnych.[..]
Rzecznik prasowy KSOiW NSZZ „S”
Wojciech Jaranowski
Źródło: www.solidarnosc.org.pl/oswiata/
Dzisiaj nietypowo – nie zaproponujemy kolejnego tekstu, wynalezionego „w sieci”, wartego zapoznania się z nim, a zareklamujemy inicjatywę Fundacji Edukacja dla Przyszłości. Dotyczy ona zbiórki pieniędzy, potrzebnych na przetłumaczenie na język polski ogromnego zasobu materiałów Khan Academ , z powodu bariery językowej niedostępnych dla znacznej części polskich uczniów. W efekcie znacząco powiększą się zasoby Khan Academy Po Polsku.
Poniżej przytaczamy fragment apelu, zamieszczonego na stronie Fundacji:
[…] W 2003 roku Salman Khan siedząc przed własnym komputerem i tabletem w T-shircie za 6 dolarów i spodniach dresowych, udzielał korepetycji online z matematyki swojej kuzynce Nadii. Nie wiedział wtedy jeszcze, że już za parę lat jego pomysł da początek wielkiej zmianie w edukacji. Korepetycje online ewoluowały w nagrania, których obecnie w bibliotece Akademii jest już ponad 9 tysięcy i mają setki milionów odsłon. Miesięcznie Akademia pomaga w nauce milionom uczniów i studentów na całym świecie, realnie poprawiając ich wyniki, umiejętności i oceny. Nawet Bill Gates wraz ze swoimi dziećmi korzystał z nagrań, pracując nad zadaniami z matematyki. Poza najwyższą jakością, materiały Akademii mają jeszcze jedną ogromną zaletę – są zupełnie darmowe. A umożliwiają naukę osobom w każdym wieku, w swoim indywidualnym tempie, bez stresu i presji, nie odbierając radości z nauki i możliwości odkrywania nieznanego.
Chcemy tę samą szansę dać również dzieciom i młodzieży w Polsce, by edukacja stała się przygodą, a nie jedynie obowiązkiem, by rozwijała pasje i zainteresowania, a nie frustrację i demotywację, by uczyła współpracy, a nie rywalizacji za wszelką cenę. Dlatego od kilku lat tłumaczymy nagrania z Akademii Khana. Teraz jednak potrzebujemy Twojej pomocy, by móc dalej to robić. Chcemy zebrać 25 000 zł, by przetłumaczyć i zdubbingować kolejne materiały na język polski.
Dlatego prosimy Cię o wsparcie i przekazanie darowizny na ten cel. Wspólnie możemy pomóc naszym dzieciom w zdobywaniu wiedzy, przywrócić im entuzjazm uczenia się i stworzyć zupełnie nową szkołę i zupełnie nowy świat, bo edukacja jest początkiem wielkich zmian.
Cały tekst „Akcja TakToSobieTlumacz”, w tym informacje potrzebne do dokonania darowizny – TUTAJ
Źródło: www.edukacjaprzyszlosci.pl
Foto: Włodzimierz Rychliński; www.zdunskawola.naszemiasto.pl
Uczniowie Szkoły Podstawowej w Annopolu Starym (woj. łódzkie) ćwiczyć muszą na szkolnym korytarzu
Na stronie Serwisu Samorządowego PAP, pod zakładką <Edukacja>, zamieszczono dziś informację, że podczas posiedzenia połączonych Komisji Sejmowych: Edukacji, Nauki i Młodzieży oaz z Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki posłowie wysłuchali informacji MEN o stanie infrastruktury sportowej w szkołach, ze szczególnym uwzględnieniem budowy przyszkolnych sal gimnastycznych. Oto wybrane fragmenty tego materiału:
Z danych MEN wynika, że w 2016 roku 63 proc. szkół miało dostęp do sal gimnastycznych, 68 proc. do boisk sportowych, a 59 proc. do urządzeń rekreacyjno-sportowych.
„Szkoły, które miały lub mają braki w zakresie wyposażenia niezbędnego do realizowania podstawy programowej z wychowania fizycznego, mogą korzystać z obiektów sportowych ogólnodostępnych będących w dyspozycji jednostek samorządu terytorialnego, a szkoły wchodzące w skład zespołu szkół korzystają ze wspólnej bazy sportowej” – podkreśla MEN. […]
W latach 2013 – 2017 pozytywnie rozpatrzone wnioski jednostek samorządu terytorialnego dotyczyły 394 pełnowymiarowych sal gimnastycznych na łączną kwotę ok. 15 mln złotych. Wnioski te napływały głównie z samorządów z terenu województwa mazowieckiego (75 sal na kwotę ok. 2,7 mln zł), podkarpackiego (49 sal na kwotę ok. 2 mln zł) i małopolskiego (48 sal na kwotę ok. 1,8 mln zł).
Maksymalna kwota dofinansowania doposażenia sali gimnastycznej w roku 2013 wynosiła 50 tys. zł, w kolejnych latach 40 tys. zł.
Cała informacja „Sport w szkole. MEN: W latach 2013-2017 15 mln zł na sale gimnastyczne” – TUTAJ
Źródło: samorzad.pap.pl
Za wcześnie jeszcze na pełny zapis przebiegu tego posiedzenia, przeto pozostało nam sięgnąć na stronę skróconych informacji o pracach komisji. Oto fragment, odnoszący się do interesującego nas wczorajszego posiedzenia – TUTAJ
Okładka książki Jarosława Blocha „Ściema”
Prezentujemy dziś fragmenty kolejnego postu z bloga Jarosława Blocha „Co z tą edukacją”, w którym autor podjął problem, dziwnym zbiegiem okoliczności zgodnie przemilczany przez wszystkie strony wojny polsko-polskiej, którym jest – zgadzamy się z nim – powszechna zmowa milczenia o wszechobecnym systemie udawania. Jak w tej baśni „Nowe szaty króla”, gdzie poddani mają udawać, że ich władca przyodziany jest w cudowne szaty, choć w rzeczywistości jest nagi – co najwyżej w pożółkłych miejscami gatkach…
Tytuł tego tekstu: „Nauka ściemniania”, odwołując się do gwary miejsko-młodzieżowej, doskonale sygnalizuje – naszym zdaniem prowokacyjny w swym zamyśle – zamiar kolegi Jarosława poruszenia sumień czytelników. Bo w to, że tekst ten cokolwiek zmieni w oświatowej rzeczywistości, nie wierzy sam autor. Oto co smakowitsze „kawałki” tego postu:
W naszej rzeczywistości jest sporo ściemy. Począwszy od sztabu ludzi oszukujących nas na promocjach i wyprzedażach podczas codziennych zakupów, poprzez speców od reklamy, którzy te oszustwa ułatwiają. […] Gorzej, że do tego życiowego ściemniania ostatnio zbyt często przygotowuje nas… szkoła.
Rekrutacja. Corocznie wiele szkół w Polsce przyjmuje uczniów kompletnie nieprzygotowanych do dalszej nauki. Na świadectwach pełno dopów, ale licea i technika czekają. Wiemy, że to droga donikąd, ale przyjmujemy aby trwała szkoła i były etaty. W trakcie roku szkolnego narzekamy na poziom i wyniki, choć przecież wiemy, że musi tak być, bo wiemy kogo przyjęliśmy. Narzekamy na zachowanie, że nic sobie nie robią z jedynek, że śmieją się często w twarz, widząc naszą bezradność. Ale przecież wcześniej nasi koledzy i koleżanki przyzwyczaili ich że tak można, że i tak pójdą dalej. Co więcej, nie wyprowadzamy ich z błędu. Uczniowie znają swój poziom, ale też udają. Przed sobą. Udają bo się tak da, bo jest to skuteczne i wygodne, bo udając osiągają kolejne cele. Udają bo tak można. I nie mają nawet ochoty by nadrobić zaległości chociaż mówimy, że pomożemy. Po co? Skoro bez wysiłku można iść dalej, to po co się męczyć. Gdy kierując się resztkami przyzwoitości przyciskamy, oni odchodzą, my tracimy uczniów, zyskują szkoły weekendowe, w których ukończą naukę, bo poziom ściemy i zakłamania jest tam o lata świetlne wyższy. Uczymy się więc, że lepsza od prawdy jest ściema. Potem matura. Test prawdy? Raczej nie. Progi niskie, dostosowywanie poziomu do roczników, punktowanie coraz większych bzdur… A potem naciąganie prac progowych, by nie psuć humoru politykom. No to może studia? Tam tak samo, wszak pieniądz idzie za studentem. Przepychanie przez cały cykl, potem zerżnięta praca i na koniec wciśnięcie dyplomu do ręki. Tylko nie patrz w lustro ze wstydu! Chociaż… coraz więcej z obydwu stron takich, którzy patrzą w to lustro z dumą „ale zrobiłem w chuja system” (czyli zaliczyłem, zdałem, zarobiłem, utrzymałem etat, uratowałem szkołę etc.)…
Nauczyciele nie są tacy jak dawniej.













