
Foto:www.google.pl
O pracy w kręgu własnego wpływu, Iwona Majewska-Opiełka
Zanim zaprosimy Was do lektury kolejnego tekstu Witolda Kołodziejczyka, zatytułowanego „Siła działania w kręgu własnego wpływu”, zacytujemy – jako swoiste motto – fragment innej publikacji, znalezionej na stronie serwisu Artelis.pl :
Kiedy chcemy coś zmienić czasem tracimy mnóstwo energii, a rezultatów w ogóle nie widać albo są odwrotne od oczekiwanych. Dlaczego tak się dzieje? Najprawdopodobniej zamiast skupić się na tym na co faktycznie możemy mieć wpływ koncentrujemy się na sprawach, które tak naprawdę dotyczą nie nas, ale innych ludzi – ich decyzji, postaw, wyborów. [Źródło: Jadwiga Borkiet, Krąg wpływu a krąg zainteresowań, artelis.pl/artykuly]
A teraz możemy zacząć zapoznawanie się (najpierw z fragmentami) tekstu Witolda Kołodziejczyka: „Siła działania w kręgu własnego wpływu”:
Zła wiadomość jest taka, że znajdujemy się w środku kryzysu o niespotykanych rozmiarach i o globalnym znaczeniu. Martha Nussbaum, jedna z najbardziej cenionych na świecie filozofów polityki i prawa przekonuje, że nie chodzi tutaj o kryzys finansowy, ale o światowy kryzys edukacji. W pogoni za zyskiem, zapominamy o rozwijaniu samodzielnego, krytycznego i współodpowiedzialnego społeczeństwa. Zaniedbując edukację humanistyczną i artystyczną, zabijamy jednocześnie wyobraźnię, koncentrując się głównie na „praktycznych” przedmiotach. Edukacja sprowadzana jest najczęściej do zestawu instrukcji, odnoszących się jedynie do szybkich efektów i korzyści krótkoterminowych – zaliczyć sprawdzian, przygotować się do testów, zdać kolejny egzamin, wypaść dobrze w rankingach i międzynarodowych badaniach.
Jest też dobra wiadomość. Rozwiązanie przyszłych problemów znajduje się w dzisiejszych działaniach szkoły. Współczesny świat stoi przed globalnymi wyzwaniami i codziennie pojawiają się nowe. Warto zadać sobie pytanie, co jest najważniejszym wyzwaniem w sferze edukacji? Dziś jedna z możliwych odpowiedzi brzmi: przygotowanie uczniów do rozwiązywania różnorodnych problemów. Każda lekcja może być sposobem na zmierzenie się z kolejnym wyzwaniem i rozwijaniem postawy proaktywnej. Pomocne w tym mogą być innowacyjne modele dydaktyczne. Jednym z nich jest Challenge Based Learning. Jego znaczenie transformacyjne jest ogromne. Zarówno w zakresie środowiska pracy, jak i sposobu funkcjonowania uczniów, ale też w kreowaniu nowej funkcji i roli nauczyciela. Jednak takie podejście wymaga zmiany naszych przekonań, postaw i nawyków. Podstawą pracy opartej na wyzwaniach jest zrozumienie siły działania w kręgu własnego wpływu. Taka postawa pozwala zmienić perspektywę postrzegania szkoły i traktowania jej jako wyjątkowego miejsca połączenia globalnych problemów z przygotowaniem się do ich rozwiązania.
Foto: www.google.pl
Stosunek pola kręgu wpływu do pola kręgu zainteresowania określa naszą proaktywność.
Foto: www. facebook.com/lcdnikp/
Dzisiaj, 19 lutego, w Łódzkim Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego odbyło się spotkanie z naszym dobrym znajomym – dr. hab. Jackiem Pyżalskim, profesorem UAM w Poznaniu.
Został on poproszony o wygłoszenie wykładu na temat technik dydaktycznych, stymulujących aktywność i motywację uczących się. Jakież było zaskoczenie uczestników spotkania, gdy prof. Pyżalski zapowiedział, że będzie mówił o… o jajkach i jabłkach. Bardzo szybko okazało się, że była to malownicza metafora, odwołująca się do Horacego, który pisząc o ucztach w starożytnym Rzymie opowiadał, iż przebiegają one „ab ovo usque ad mala”, czyli – właśnie od jajka (na apetyt”) – na początek, do jabłka (na trawienie) – na zakończenie uczty. Oto obszerny fragment relacji, jaką o wykładzie dr hab. Jacka Pyżalskiego zamieszczono na fanpage ŁCDNiKP”:
[…] Ucztę dydaktyczną, jaką jest lekcja, też zdaniem prof. Pyżalskiego, należy w odpowiedni sposób rozpocząć, aby zaciekawić uczących się i skoncentrować ich uwagę na temacie, a także zakończyć, aby „coś z niej wynieśli” w pamięci. Profesor zbiera w związku z tym – od 16 lat, jak obliczył – „początki” i „końce” lekcji. Inne od rutynowych. Pomysłowe, choć w swojej innowacyjności bardzo proste. Ma ich w swojej kolekcji już 84, wszystkie przetestował osobiście, udostępnił innym pedagogom do przetestowania i przekonał się w efekcie, że działają.
Foto: www. facebook.com/lcdnikp/
O kilku nam opowiedział, z właściwą sobie swadą i poczuciem humoru. Na przykład o pudełku (można je zastąpić walizką), w którym ukryte są pewne przedmioty związane z lekcją. Uczniowie wyciągają je „z ciekawości”, zwyczajnej, ludzkiej, która potem niepostrzeżenie staje się u nich ciekawością poznawczą. Inne chwyty to „sklerotka” czyli karteczka z pytaniem dla każdego ucznia przyklejona pod siedziskiem, „coś na ławce” (nawet spreparowany tasiemiec w słoiku na lekcji biologii), rzucone na ekran zdjęcie, z którego uczniowie mogą intuicyjnie „coś wyczytać”, zanim dowiedzą się od nauczyciela czegoś więcej, kartkówka na koniec lekcji tylko na pozytywną ocenę, jako nagroda dla tych, którzy uważali, przepustka do wyjścia z klasy – kto nie odpowie na pytanie, ten wraca na koniec kolejki…
„Małą rzeczą, ale dobrze wymyśloną, można dużo osiągnąć, to działa jak dźwignia, mała siła przyłożona we właściwym punkcie” – stwierdził prof. Pyżalski. […]
Źródło: www. facebook.com/lcdnikp/
Uwaga: Pogrubienia i podkreślenia tekstu – redakcja OE.
Dziś, w miejsce aktualnych tekstów teoretyków i praktyków o edukacji, proponujemy lekturę publikacji autorstwa dr hab. Przemysława Grzybowskiego – profesora w Katedrze Pedagogiki Ogólnej i Porównawczej na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy: „Morycek w szkole. Żydowskie dowcipy o edukacji, w dialogu międzykulturowym”.
Jest to nasz wkład w proces unormalnienia problematyki „Polacy i (a) Żydzi”, która w ostatnich dniach została tak skutecznie sprowadzona na niebezpieczne manowce przejaskrawień, przeinaczeń, budzenia uśpionych (zdawałoby się) demonów i polityczno-dyplomatycznych „wojenek”.
Foto: www.google.pl
Przedstawione w książce zagadnienia nawiązują do idei integracji międzykulturowej i budowania wspólnoty poprzez radosny śmiech – zwłaszcza w odniesieniu do fascynującej, choć trudnej przeszłości. Ich podstawą jest komizm zawarty w żydowskich dowcipach i anegdotach o edukacji oraz wspólnota śmiechu i humoru ukształtowana w rozmaitych okolicznościach.
W poprzedzającym część antologiczną eseju popularnonaukowym, zostały przedstawione argumenty potwierdzające tezę, że w zróżnicowanym kulturowo środowisku, dowcip i towarzyszący mu śmiech mogą stanowić czynnik dialogu międzykulturowego oraz narzędzie edukacji międzykulturowej. [Źródło: www.researchgate.net]
Foto: www.google.pl
Przytoczymy jeszcze ostatni akapit z tekstu „Od wydawcy – słów kilka o idei tej książki”:
[…] Wspólny śmiech na kulturowych pograniczach jest doskonałą okazją do dialogu, wzajemnego poznawania i fundamentem przyjaźni – stąd taki właśnie temat książki, nawiązujący do fundacyjnych ideałów i atrakcyjny poznawczo tym bardziej, że jak dotąd nie powstało opracowanie z żydowskimi dowcipami dotyczącymi edukacji. Niech książka ta intryguje i bawi Czytelników, służy miłośnikom tradycji i radosnego, wspólnego śmiechu, fordoniakom, wolontariuszom wspierającym działalność Fundacji dla Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego i wszystkim zainteresowanym opowieściami z okolic fordońskiej synagogi…
Przemysław Paweł Grzybowski
Zachęcamy do lektury: Przemysław Paweł Grzybowski, Morycek w szkole. Żydowskie dowcipy o edukacji, w dialogu międzykulturowym, Bydgoszcz 2016 [plik pdf] – TUTAJ
Najpierw mieliśmy być „drugą Japonią”, potem „drugą Irlandią”. Czy teraz moglibyśmy się stać, choćby tylko w edukacji, „drugą Finlandią”? Skąd to pytanie? To taka nić nadziei na „fińską wiosnę”, której jaskółką mogłaby być wizyta polskiej minister edukacji w Finlandii.
Bo nasza pani profesor (szkoły średniej) od polskiego poleciała do Finlandii po nauki… Jak poinformowała rzecznik prasowa ministerstwa Anna Ostrowska „minister edukacji narodowej Anna Zalewska przybyła do Finlandii, gdzie […] ma zapoznać się z fińską polityką edukacyjną bazującą m.in. na innowacyjnych metodach nauczania”
Dzięki serwisowi Infogmina (?), bo nie z oficjalnej strony MEN, wiemy, że „swój pobyt w Finlandii Zalewska rozpoczęła od wizyty w sąsiadującym z Helsinkami regionie Espoo. Mieści się tam wielodyscyplinarne centrum edukacyjne Omnia, które oferuje możliwości kształcenia ustawicznego na różnych poziomach nauki dla młodzieży i dorosłych. W instytucji rocznie w szkoleniach zawodowych uczestniczy ponad 10 tys. osób, a m.in. ponad 2,7 tys. zdobywa naukę zawodu w przedsiębiorstwach.”
Inne źródło podaje, że „Omnia” ma podpisanych już ponad 3,5 tys. umów z pracodawcami, u których młodzi ludzie uczą się i odbywają praktyki zawodowe.
I to głównie te informacje (udostępnione na OE wczoraj) stały się inspiracją do moich refleksji felietonisty. Gównie, bo od pewnego czasu „chodziła za mną” myśl. aby podjąć temat poziomu niekompetencji osób, kierujących edukacją w naszym kraju. Od razu powiem, że z powodów formalnych (ograniczona „pojemność” formy felietonowej) nie będę cofał się do ekipy poprzedniczek obecnej szefowej MEN, a i tam byłoby o czym pisać. (Np. dziennikarka z wykształcenia i wykonywanego zawodu – Joanna Kluzik-Rostkowska, która bez oporów, pod różnymi „sztandarami partyjnymi”, podejmowała się pełnienia bardzo odpowiedzialnych obowiązków w bardzo różnych dziedzinach (od 2013 do 2015 minister edukacji narodowej, w 2007 minister pracy i polityki społecznej, w 2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, od 2005 do 2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej).
Ale wróćmy do naszej „srebrnej medalistki” (ex aequo z aktualnym premierem Morawieckim: 75 100 zł) w rankingu nagrodzonych członków rządu byłej premier z Brzeszcz. Jakie trzeba mieć „ego”, aby z takim samozaparciem, bez wahania, jak taran i walec drogowy jednocześnie, w niecałe dwa lata zrujnować system szkolny i na jego gruzach stworzyć coś, co bardziej przypomina skansen szkolnictwa z okresu PRL, niż współczesny model systemu edukacji, stwarzający optymalne warunki rozwoju młodym ludziom – przyszłym obywatelom postnowoczesnego, cyfrowego, zrobotyzowanego świata wolnych ludzi.
Dziś zatrzymam się jedynie na jej najnowszym „koniku” – szkołach branżowych, a idąc dalej – na pomysłach reformy , jak to lubią w MEN nazywać, systemu szkolnictwa branżoweg.
Foto: www.facebook.com/Ministerstwo.Edukacji.Narodowej
Jako pierwsi, jeszcze w środę 14. lutego, tę budzącą nadzieję na pozytywne skutki dla polskich szkół informację podali redaktorzy strony „Centrum Prasowe PAP”
Spotkania z nauczycielami języka polskiego w Finlandii i środowiskiem oświaty polonijnej oraz zapoznanie się z fińskim systemem oświaty w tym wykorzystywaniem nowych technologii w edukacji, wspieranie uczenia się przez całe życie i kształcenie zawodowe – to główne tematy trzydniowej wizyty studyjnej minister Anny Zalewskiej w Finlandii w dniach 15-17 lutego br. na zaproszenie fińskiej minister edukacji Sanni Grahn-Laasonen. [Źródło: www.centrumprasowe.pap.pl]
Jeszcze tego samego dnia, zawsze czujni redaktorzy portalu oswiata.abc.com, także zamieścili komunikat, opatrzony tytułem, sugerującym wiarę w poglądowe metody uczenia: „Minister Zalewska pozna tajniki fińskiego systemu edukacji”. Oto jego pierwszy akapit:
Minister edukacji Anna Zalewska wyrusza w podróż do Finlandii, gdzie sprawdzi, jak działa jeden z najlepszych systemów edukacji na świecie. Odwiedzi też polskie szkoły w tym kraju.[Źródło: www.oswiata.abc.com.pl]
Od tego dnia codziennie wypatrywaliśmy na oficjalnej stronie MEN relacji z tego wyjazdu – bezskutecznie!
Dopiero wczoraj, ale jedynie na ministerialnym fanpage, zamieszczono (wzbogaconą zdjęciami) relację z przebiegu pierwszego dnia wizyty minister Zalewskiej w Finlandii, zatytułowaną „Fińskie innowacyjne metody nauczania” . Oto jego obszerne fragmenty:
Foto: www.facebook.com/Ministerstwo.Edukacji.Narodowej
[…] W czwartek, 15 lutego br. minister Anna Zalewska odwiedziła Wspólny Urząd ds. Edukacji w regionie Espoo (Omnia). Instytucja ta odpowiedzialna jest za politykę edukacyjną i rozwój regionalny. Lokalny ośrodek rozwoju edukacji Omnia stawia na spersonalizowaną ścieżkę kształcenia zawodowego w uczeniu się przez całe życie. Instytucja ma podpisanych już ponad 3,5 tys. umów z pracodawcami, u których młodzi ludzie uczą się i odbywają praktyki zawodowe.
Foto: www.juniorowo.pl
Sobota – pierwszy dzień weekendu, czasu wolnego od zajęć w szkole. Na czasie będzie więc artykuł ze strony portalu „Juniorowo”, o tytule, prowokującym do zastanowienia się nad tytułowym problemem: „Dzieci spędzają na podwórku mniej czasu niż więźniowie”. Jego autorką jest dobrze nam znana Elżbieta Manthey, a my – jak zwykle – zamieszczamy jego fragmenty i linki, pozwalające na sięgnięcie do źródła i pogłębienie tematu:
Dzieci spędzają na podwórku mniej czasu niż więźniowie
Zabawa przestała być priorytetem w organizowanym przez dorosłych życiu dzieci. Badania (między innymi IKEA Play Report i „Play in Balance” – raport Persilu jako część kampanii „Dirt is Good”) pokazują, że czas, jaki dzieci spędzają na swobodnej zabawie w ciągu ostatnich trzydziestu lat bardzo się skurczył. W niektórych krajach, dwoje na troje dzieci skarży się, że ich rodzice organizują im zbyt dużo aktywności pozaszkolnych. Prawie połowa rodziców przyznaje, że trudno im znaleźć czas na wspólną zabawę z dziećmi. 56% dzieci spędza na podwórku mniej czasu niż najbardziej strzeżeni więźniowie w USA, około 20% przez większość dni w roku nie bawi się na dworze wcale, większość spędza przed ekranami komputerów dwa razy tyle czasu, co na swobodnej zabawie na zewnątrz. Coraz więcej dzieci traci możliwość swobodnej zabawy, ponieważ staje się ona coraz mniej ważna w obliczu szybkiego tempa życia, ścisłych harmonogramów, presji osiągnięć i rozwoju technologii.
Zabawa to też nauka
Dziś świat zmienia się tak szybko, że to, czego dzieci uczą się w szkole, czy na zajęciach dodatkowych, może się okazać nieaktualne, a na pewno niewystarczające, gdy wkroczą w dorosłość. Jeśli chcemy przygotować dzieci do dorosłego życia, powinniśmy więcej uwagi poświęcić uniwersalnym umiejętnościom – współpracy w grupie, samoświadomości, umiejętności rozwiązywania problemów, kreatywności, zdolności szacowania własnych zasobów i obrony własnego stanowiska, planowania działań i improwizacji, negocjowania i budowania relacji. Tego wszystkiego dzieci najlepiej uczą się podczas zabawy. Badania pokazują, że zabawa jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju dziecka. To zabawa wyposaża dzieci w umiejętności kluczowe dla późniejszego kierowania swoim życiem, to w zabawie dzieci rozwijają umiejętności i cechy, które są niezbędne dla późniejszego zdobywania wiedzy i kompetencji szkolnych. […]
Świat zaczyna interesować się niedostatkiem zabawy
Portal Miasta Gdańska 8 lutego poinformował o liście, jaki do minister edukacji wysłali członkowie władz Sekcji Oświaty i Wychowania Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”. Oto ta publikacja:
– Jesteśmy rozgoryczeni – Solidarność Oświaty z Gdańska pisze do minister edukacji
Zarząd Solidarności Oświaty w Gdańsku napisał list otwarty do minister edukacji Anny Zalewskiej, a w nim: “Nie ma co ukrywać, że wielu naszych członków jest zawiedzionych i rozgoryczonych. Mówimy wprost o swej negatywnej ocenie działań MEN w zakresie podwyżek, zmian w Karcie nauczyciela, awansu zawodowego, oceniania nauczycieli, urlopów zdrowotnych”.
W liście skierowanym do minister edukacji w rządzie PiS Anny Zalewskiej, Solidarność Oświaty Regionu Gdańskiego definiuje aż 19 problemów w oświacie.
Jak nam powiedział Wojciech Książek, przewodniczący Sekcji Gdańskiej Solidarności Oświaty, słowo pisane jest bardziej wiążące niż mówione, dlatego oczekuje on, że minister Zalewska udzieli gdańskiej Solidarności odpowiedzi na piśmie “w przewidywalnym terminie”.
Książek podkreśla, że głównym problemem są wciąż niskie zarobki nauczycielek i zbyt niskie, zdaniem Solidarności, podwyżki: – Doprowadzi to do selekcji negatywnej, bo młodzi ludzie po studiach nie przyjdą pracować do szkoły, jeśli nawet w Biedronce na kasie dostaną wyższą pensję.
W liście wysłanym z Gdańska do minister edukacji czytamy: “Nie ma co ukrywać, że wielu naszych członków jest zawiedzionych i rozgoryczonych z powodu braku uwzględnienia postulatów i opinii oświatowego środowiska związkowego (szczególnie osób wspierających obecną koalicję rządzącą). Mówimy wprost o swej negatywnej ocenie działań MEN w zakresie podwyżek, wielu zmian w Karcie nauczyciela: awansu zawodowego i oceniania, urlopów zdrowotnych”.
Dalej autorzy – Barbara Kamińska, Anna Kocik i Wojciech Książek z gdańskiej Solidarności Oświaty – przedstawiają wykaz aż 19 problemów w oświacie.
Oto część z nich:
Informację o tym podały w środę: „Gazeta Wyborcza” i „Onet”, ale my zacytujemy obszerne fragmenty informacji, zamieszczonej na stronie „Juniorowa”.: „Polka wśród finalistów Nauczycielskiego Nobla – Global Teacher Prize 2018”. Oto fragmenty tego tekstu:
Fundacja Varkey’a po raz czwarty ogłosiła listę dziesięciu finalistów nagrody dla najlepszych nauczycieli na świecie. Nagroda Global Teacher Prize zwana Nauczycielskim Noblem to milion dolarów. Przyznawana jest od 2015 roku nauczycielowi, który wniósł nieprzeciętne wartości do tego zawodu. Dotychczasowymi laureatami byli: Amerykanka Nancie Atwell, Palestynka Hanan Al Hroub oraz Kanadyjka Maggie MacDonell.
W poprzednich latach również polscy nauczyciele zwrócili uwagę jury The Global Teacher Prize. Wśród czterdziestu finalistów w 2015 roku znalazła się Jolanta Okuniewska, a w zeszłym roku w szerokim gronie finalistów znalazł się Mariusz Zyngier. Jednak aż do tego roku żaden polski nauczyciel nie dotarł do ścisłego finału tego wyróżnienia.
W tym roku w gronie dziesięciu finalistów jest Barbara Ana Zielonka, Polka, która wyemigrowała do Norwegii w wieku 25 lat i w tej chwili uczy języka angielskiego w szkole średniej w Nannestad.
A oto tegoroczni finaliści The Global Teacher Prize:
Nurten Akuuş – Turcja […]
Marjorie Brown – RPA […]
Luis Miguel Bermudez Gutierrez – Kolumbia […]
Jesus Insilada – Filipiny […]
Glenn Lee – USA […]
Diego Mahfouz Faria Lima – Brazylia […]
Koen Timmers – Belgia […]
Eddie Woo – Australia […]
Andria Zafirakou – Wielka Brytania […]
Foto: www.google.pl
Barbara Zielonka i jej uczniowie
Barbara Anna Zielonka – Norwegia
Nauczycielka angielskiego znana z wykorzystania technik cyfrowych w procesie nauki. Jej projekt „Genius Hour” skłania dzieci do pracy nad własnymi tematami poprzez zbieranie danych w internecie, kontakt z ekspertami poprzez Facebook i Twitter i dzielenie się rezultatami z międzynarodową społecznością. Jej uczniowie biegle tworzą i edytują materiały video i podcasty, znakomicie opracowują pozyskane treści i potrafią współpracować ze sobą w czasie pracy nad projektami.
Listę dziesięciu finalistów ogłosił w tym roku Bill Gates. A laureata tegorocznej nagrody poznamy 18 marca w czasie Światowego Forum Edukacji w Dubaju.
Pełny tekst komunikatu „Polka wśród finalistów Nauczycielskiego Nobla – Global Teacher Prize 2018” (z notkami biograficznymi pozostałych finalistów) – TUTAJ
Zobacz także: notka biograficzna i filmik z Barbarą Zielonką w roli głównej (w j. angielskim) – TUTAJ
Foto: www.1.s.dziennik.pl
Na dzisiejsze przedpołudnie proponujemy wrócić do problemu smartfonów w szkole. Kilka dni temu Jarosław Pytlak napisał na swym blogu tekst, zatytułowany „Kodeks smartfonowy – pierwsza odsłona dyskusji”. Oto fragmenty i link do całego tekstu:
[…] Rok już mija z okładem od czasu, kiedy po raz pierwszy w gronie nauczycieli, uczniów i rodziców zastanawialiśmy się, co zrobić z tym fantem. Że jest problem – nikt nie ma wątpliwości. Nadużywanie do granic uzależnienia, pogorszenie relacji międzyludzkich w świecie realnym, spadek jakości komunikacji, domniemane zmiany w psychice młodych ludzi, a chyba i nie tylko młodych. Gorzej z rozwiązaniami. Kusząca „opcja francuska”, czyli całkowity zakaz użytkowania na terenie szkoły, oznacza w gruncie rzeczy dezercję, zostawienie młodych ludzi i ich rodziców samych z problemem. A przecież misją szkoły jest pomagać i kształcić.
W toku wielu dyskusji dotarliśmy nieomalże do portu – powstał „Kodeks Smartfonowy”, na który składają się trzy części: „Regulamin”, „Reguły dobrego wychowania” oraz „Działania profilaktyczne”. Pierwsza z nich – 25 artykułów spisanych na 9 stronach możliwie precyzyjnym językiem prawa – poszła właśnie do konsultacji społecznych, na razie w gronie rodziców i nauczycieli. Później czekają nas konsultacje (i zapewne negocjacje) z przedstawicielami dwóch samorządów uczniowskich, którym chcemy przedstawić propozycję wstępnie uzgodnioną w gronie dorosłych. W tej kolejności, żeby nie było tak, że uczniowie coś wynegocjują, a potem silne lobby rodzicielskie (lub nauczycielskie) te ustalenia przenicuje.
Chwilowo temat budzi żywy oddźwięk wśród samych dorosłych. Padają głosy z sugestiami zmian i poprawek. Jeden z nich, przesłany niejako „poza protokołem” bezpośrednio na ręce dyrekcji, poddał w wątpliwość sens wprowadzania tak złożonej regulacji prawnej w ogóle. Po uzgodnieniu z autorką publikuję go poniżej, korzystając z okazji, by swoją odpowiedź upowszechnić zarazem jako głos w prowadzonej dyskusji.
Szanowni Państwo,
Chciałabym podzielić się swoją uwagą na temat pomysłu związanego z kodeksem smartfonowym. Według mnie, regulacja ta ma szanse stać się martwym przepisem ze względu na swoją złożoność, stopień skomplikowania i obszerność materiału.[…]
Charyzma, jaką Państwo macie jako nauczyciele i ludzie jest niespotykana! Może więc zamiast sztywnych i nudnych regulaminów większą wartość miałoby dla dzieci spędzanie z takimi ludźmi czasu na pogawędkach i burzach mózgów dotyczących za i przeciw smartfonów:).
To moja sugestia, nie dzieliłam się z nią na forum, aby nie deprecjonować pomysłu.
Pozdrawiam serdecznie, Magda Merk (mama Niny i Neli)
Poniżej zamieszczamy fragmenty stanowiska ZNP w sprawie edukacji o holokauście i o powinnościach nauczycieli w tym obszarze przekazywanej wiedzy historycznej. Oto wybrane fragmenty o linki: do całego tekstu „Stanowiska…” oraz folderu „Dzień Pamięci o Holokauście. Konferencja EI”:
Foto:www.szymonkaczmarczyk.com
Stanowisko Prezydium ZG ZNP ws. nauczania o Holokauście
Związek Nauczycielstwa Polskiego z uwagą śledzi dyskusję wywołaną nowelizacją ustawy o IPN i jej konsekwencjami. Naszą szczególną troskę budzi całkowity brak refleksji, jak ta nowelizacja wpłynie na naukę historii, wiedzy o własnym regionie, na nauczanie społeczne i wychowanie, w tym także nauczanie o Holokauście. Zadajemy sobie pytanie, jak będą postrzegani nauczyciele zabiegający o pielęgnowanie pamięci o dziejach lokalnych społeczności, zwłaszcza na terenach, gdzie stykały się różne kultury i narodowości. Jak będą oceniane inicjatywy organizowania debat wokół trudnych, często bolesnych i wciąż niejednoznacznych wydarzeń.
Rzetelne nauczanie historii, także o trudnych, a czasem niechlubnych epizodach w naszych dziejach, nie tylko leży w interesie polskich uczniów, ale jest ich niezbywalnym prawem, a dla nauczycieli – bezwzględnym obowiązkiem. […]
Co dwa lata, 27 stycznia, w Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu, ZNP, we współpracy z działem edukacyjnym Muzeum Auschwitz, organizuje seminarium dla młodych nauczycieli z Izraela, Niemiec i Austrii. Celem seminarium jest nie tylko wspólny udział w uroczystościach związanych z wyzwoleniem obozu, ale przede wszystkim zastanowienie się nad problemem, jak uczyć współcześnie o Holokauście w naszych krajach. […]
Związek Nauczycielstwa Polskiego proponuje rozwiązania:
>zakazujące indoktrynowania i tym samym ograniczania u uczniów niezależnego osądu zdarzeń,
>zobowiązujące do przedstawiania kontrowersyjnych zjawisk w historii i w polityce w sposób niezacierający tych kontrowersji, lecz uwzględniający różne perspektywy i różne oceny tych zjawisk,
>umożliwiające przygotowanie uczniów do samodzielnego analizowania opinii i źródeł, rozróżniania między faktami a nieprawdziwymi informacjami oraz przygotowania ich do wpływania na sytuację polityczną, zgodnie z ich własnym interesem i oceną.
Apelujemy do wszystkich środowisk, którym bliskie są ideały edukacji wolnej od nacjonalizmu, ksenofobii i uprzedzeń, o podjęcie dyskusji i poparcie naszej inicjatywy.
Jednocześnie apelujemy do przedstawicieli mediów o zaprzestanie używania pojęcia „pedagogika wstydu”. Teoria pedagogiczna nie zna takiego terminu. Jest to pojęcie o charakterze propagandowym, które służy usprawiedliwianiu negowania części wiedzy historycznej. Misją pedagogiki jest kształcenie świadomych, krytycznych obywateli, którzy są w stanie wziąć odpowiedzialność za swój kraj i w sposób pokojowy, we współpracy z innymi i w duchu tolerancji rozwiązywać współczesne problemy globalne.
Cały komunikat: Stanowisko Prezydium ZG ZNP ws. nauczania o Holokauście – TUTAJ
Źródło: www. znp.edu.pl
Podkreślenia fragmentów tekstu – redakcja OE
FOLDER: Dzień Pamięci o Holokauście. Konferencja EI – TUTAJ














