Minister Anna Zalewska skierowała dziś do rodziców i opiekunów uczniów klas VII szkoły podstawowej oraz klas II gimnazjum list dotyczący rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i klas szkół ponadgimnazjalnych na rok szkolny 2019/2020.

 

Foto: www.google.pl

Czy te oczy mogą kłamać?…

 

 

Poniżej zamieszczamy fragmenty informacji, jaką na ten temat zamieszczono na stronie MEN oraz link do pełnej treści tego listu:

 

[…] Minister Anna Zalewska zaznaczyła w liście, że postępowania rekrutacyjne dla tych dwóch grup uczniów zostaną przeprowadzone oddzielnie, według odrębnych kryteriów rekrutacyjnych. Minister edukacji przypominała, że absolwenci szkoły podstawowej i gimnazjum nie będą rywalizowali ze sobą o te same miejsca. Będą oni ubiegać się o przyjęcie do innych typów szkół.

 

Uczniowie kończący VIII klasę szkoły podstawowej mogą zostać przyjęci do 4-letniego liceum ogólnokształcącego, 5-letniego technikum lub 3-letniej branżowej szkoły I stopnia. Z kolei absolwenci ostatniej klasy gimnazjum będą mogli ubiegać się o miejsce w 3-letnim liceum ogólnokształcącym, 4-letnim technikum lub w 3-letniej branżowej szkole        I stopnia.

 

Obie te grupy zrealizują odrębne programy nauczania. […]

 

Postępowanie rekrutacyjne będzie obejmowało m.in. następujące kryteria:

-wyniki egzaminu ósmoklasisty albo egzaminu gimnazjalnego,

-oceny (na świadectwie ukończenia szkoły podstawowej albo gimnazjum) z języka polskiego i z trzech obowiązkowych zajęć edukacyjnych ustalonych przez dyrektora szkoły przeprowadzającego rekrutację,

-świadectwo ukończenia szkoły podstawowej albo gimnazjum z wyróżnieniem,

-szczególne osiągnięcia wymienione na świadectwie ukończenia szkoły podstawowej albo gimnazjum.

 

W związku z naturalnymi i zrozumiałymi pytaniami oraz wątpliwościami ze strony rodziców i uczniów, MEN przypomina, że do ich dyspozycji pozostają dyrektorzy szkół oraz kuratorzy oświaty. We wszystkich kuratoriach od  1 września br. zostaną utworzone punkty informacyjno-konsultacyjne. […] Ponadto pytania związane z naborem do szkół na rok szkolny 2019/2020 można od września br. kierować na adres mailowy: rekrutacja@men.gov.pl. […]

 

 

List Minister Edukacji Narodowej do Rodziców i Opiekunów Uczniów  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.men.gov.pl



Foto: www.us.edu.pl

Prof. Bogusław Śliwerski

 

Dzisiaj nie mieliśmy wątpliwości przy podejmowaniu decyzji jaki tekst zaprezentujemy do przedpołudniowej lektury naszym czytelnikom. Tym tekstem jest najnowszy post na blogu profesora Bogusława Śliwerskiego, zatytułowany „Odwołanie namiastki dziecięcej ‘demokracji’”. Jako że wszystko co tam napisane w pełni pokrywa się ze stanowiskiem redakcji „Obserwatorium Edukacji” – zamieszczamy ten tekst w całości:

 

 

                   Aktualne zdjęcie oficjalnej strony Sejmu Dzieci i Młodzieży. (Znak zapytania  – redakcja OE)

 

 

Nareszcie mogę pochwalić Marszałka Sejmu, nie tyle za powód, co za skutek odwołania obrad Sejmu Dzieci i Młodzieży. Ponoć przyczyną decyzji są jakieś (czyjeś?) zagrożenia.

 

Dziwię się, że do tej pory uprawia się i podtrzymuje każdego roku pseudodemokratyczny spęd służący politykom do manipulacji. Od 1994 r. ma miejsce w dniu 1 czerwca, a więc z okazji Dnia Dziecka NAMIASTKA DEMOKRACJI. Przyznaje to w swoim Oświadczeniu pan Marek Michalak – Rzecznik Praw Dziecka pisząc:

 

Przez ponad 20 lat aktywnej obecności dzieci w Sejmie RP, po raz pierwszy w historii zdarzyła się rzecz kuriozalna, nieczytelna i niezrozumiała – odwołano posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży. Dzieci okazują się być zagrożeniem dla bezpieczeństwa. Decyzja ta niewątpliwie narusza prawa dziecka i godzi w podstawy demokratycznego państwa. Przez te wszystkie lata Sejm RP był otwarty dla dzieci, przygotowywał je do życia obywatelskiego, był szkołą demokracji. Dzisiaj młodym ludziom zabiera się szansę na uczestniczenie w ważnym dla nich wydarzeniu.

 

 

Takie działania – odebranie młodym ludziom prawa do głosu i uczestnictwa w namiastce demokracji, jaką są obrady Sejmu Dzieci i Młodzieży – uznaję za antypedagogiczne. Dorośli kolejny raz zawiedli młodych!

 

W tym przypadku nie jestem zgodny z opinią Rzecznika Praw Dziecka, którego szanuję i cenię za troskę o monitorowanie i egzekwowanie przestrzegania praw dzieci w naszym kraju. Nic bardziej nie demoralizuje dzieci i młodzieży, jak namiastka czegoś, co nie jest tym, czego powinno się doświadczać. Sejm Dzieci i Młodzieży jest od samego początku pozorem, iluzją, eventem, który został zainicjowany w 1994 r., a więc w okresie rządów SLD i PSL po powrocie postkomuny do władzy na skutek tzw. solidarnościowej wojny „na górze”.

 

Czytaj dalej »



Centrum Informacyjne Sejmu podało dzisiaj (o godz. 12:30), iż zaplanowane na 1 czerwca posiedzenie Sejmu Dzieci i Młodzieży, nie odbędzie się.

 

„Z przyczyn niezależnych od Kancelarii Sejmu, mając na względzie kwestie organizacyjne oraz bezpieczeństwo wszystkich osób przebywających w budynkach sejmowych, z przykrością informujemy, że podjęto decyzję o odwołaniu posiedzenia SDiM planowanego na 1 czerwca 2018 r. Za zaistniałą sytuację bardzo przepraszamy. Kancelaria Sejmu będzie informować mailowo wszystkich uczestników sesji SDiM o dalszych decyzjach” [źródło: www.sejm.gov.pl]

 

Więcej zobacz na stronie  sejmlog    –    TUTAJ   i   TUTAJ

 

 

Foto: www.gazetaprawna.pl

Dyktator Sejmu RP

 

 

O decyzji marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego  i pierwszych reakcjach na nią napisała już  „Rzeczpospolita”:

 

Poseł Kukiz’15 Wojciech Bakun w piśmie skierowanym do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego pyta „jakie ważne kwestie organizacyjne” przyczyniły się do decyzji o odwołaniu tegorocznego posiedzenia Sejmu Dzieci i Młodzieży. […]

 

Poseł Bakun „w imieniu dzieci i młodzieży” wzywa Kuchcińskiego do zmiany decyzji w tej kwestii. Przypomina też, że jeszcze 12 i 13 maja młodzi ludzie, którzy mieli wziąć udział w posiedzeniu Sejmu Dzieci i Młodzieży brali udział w organizowanych w Sejmie warsztatach szkoleniowych i posiedzeniach Komisji.

 

Tymczasem na Facebooku jeden z niedoszłych uczestników tegorocznego Sejmu Dzieci i Młodzieży, Kacper Mazurek, wezwał do zorganizowania protestu 1 czerwca przed gmachem Sejmu. „Walczmy o wolność słowa wśród młodzieży i możliwość jej oddziaływania na otaczający nas świat” – napisał.   [Źródło: www.rp.pl]



Niespełna dwa tygodnie temu – 5  maja – zamieściliśmy materiał, zatytułowany „O tym, że dobra szkoła powinna uczyć marzyć”. Dzisiaj kontynuujemy wizytą w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej i za pośrednictwem fejsbukowego profilu Marzeny Żylińskiej ponownie oddajemy głos koleżance Wiesławie  Mitulskiej – nauczycielce klas I – III w tej szkole. Zamieszczony poniżej tekst i nieopisane zdjęcia pochodzą z profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

Foto: www.zspigslupia.pl

Wiesława  Mitulska

 

Metody i sposoby organizowania zajęć dla dzieci wpływają na przestrzeń sali, w której pracujemy. Dla mnie najważniejsze jest takie ustawienie stolików, by dzieci mogły się swobodnie ze sobą i ze mną komunikować. Mam w swojej klasie trzy roczniki uczniów, więc naturalne jest, że uczą się wzajemnie od siebie. Kiedy wszyscy widzą się nawzajem, mogą zareagować, gdy kolega potrzebuje pomocy, mogą się też swobodnie przemieszczać i wybierać, czy chcą pracować przy stoliku, na dywanie, przy komputerze, a zdarza się, że ktoś szuka odosobnienia na korytarzu. Tam praca jest również możliwa.

 

Foto: www.zspigslupia.pl

Wiesława Mitulska i jej klasa

 

Jestem w komfortowej sytuacji, bo mam obecnie w klasie 15 uczniów i dosyć miejsca na ustawienie stolików w podkowę i dywan na końcu sali. Moja poprzednia klasa liczyła 28 dzieci, więc miałam wybór: stoliki ustawione w podkowę i brak dywanu, albo tradycyjne rzędy stolików i dywan. Wybrałam pierwsze ustawienie, a brak dywanu rekompensowaliśmy sobie małymi dywanikami, które dzieci rozkładały w razie potrzeby w wolnej przestrzeni. Ustawienie stolików nie jest sztywne. Uczniowie bardzo szybko zmieniają ich układ do pracy w grupach, czasem ustawiamy jeden duży stół, a gdy zdarza się, że trzeba coś napisać z tablicy, to dzieci siedzące do niej bokiem, odwracają swój stolik tak, by praca była dla nich komfortowa. W każdy poniedziałek losujemy miejsca, by dzieci miały szansę popracować w parze z różnymi kolegami i koleżankami.

 

Czytaj dalej »



„Gazeta Wyborcza” – jej dodatek „Łódź Wyborcza”, a konkretnie redaktor Aleksandra Pucułek, opublikowała w ostatnich dniach dwa artykuły, podejmujące tematykę kształcenia zawodowego, z zawężeniem jej do łódzkich szkół zawodowych.

 

Nie wiemy, czy było to działanie zamierzone, ale różnią się one w sposób zasadniczy. Pierwszy z nich – z 11 maja, zatytułowany „Zawodowcy w Łodzi. Co robi robot w zawodówce?” – relacjonuje o zasługujących na uznanie staraniach (niektórych) zespołów szkół zawodowych o unowocześnianie szkolnej bazy kształcenia zawodowego, zaś drugi – z 14 maja, zatytułowany „Szkoły w Łodzi mają ogromny problem. Nie będzie miał kto w nich uczy” – informuje o powszechnym w tym typie szkolnictwa zjawisku braku dopływu „świeżej krwi” nauczycieli przedmiotów zawodowych.

 

Poniżej prezentujemy fragmenty tych artykułów i linki na stronę gazety:

 

 

Zawodowcy w Łodzi. Co robi robot w zawodówce?

 

 

Foto: Marcin Wojciechowski,Agencja Gazeta [www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 

Odwzorowana recepcja hotelowa, sprzęt do jazdy konnej albo nowoczesne stacje lutownicze. Uczniowie łódzkich techników i szkół zawodowych z roku na rok uczą się w coraz lepszych warunkach. W większość dzięki projektom unijnym.

 

Kształcą się tu przyszli ekonomiści, specjaliści z branży turystycznej czy hotelarskiej. Do nauki zawodu nie wystarczą im jednak tylko zwykłe sale lekcyjne. Dlatego w Zespole Szkół Ekonomiczno-Turystyczno-Hotelarskich technicy hotelarstwa mają np. odwzorowaną jeden do jednego recepcję hotelową. Mogą uczyć się tutaj, jak pracować z klientem, jak obsługiwać specjalne programy komputerowe. […].

 

 

Dla wszystkich zawodów

 

15 nowoczesnych stanowisk lutowniczych, profesjonalny mikroskop, nowe narzędzia. W Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 9 powstała niedawno pracownia do naprawy pakietów elektronicznych o wartości 600 tys. zł. Głównie z myślą o klasach: technik elektryk, elektronik i mechatronik. – Ale pracownia może być wykorzystywana też przez inne zawody, np. informatyków – mówi Henryka Michalska, dyrektor ZSP nr 9 w Łodzi. A jeśli o nich mowa, to od niedawna w „9” mogą korzystać z nowej pracowni komputerowej. Oprócz komputerów udało się też tutaj kupić m.in. spawarkę światłowodową – wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych – potrzebną do nauki łączenia specjalnych kabli. Niektórych narzędzi do ZSP dostarcza też firma BSH, która patronuje klasom o profilu mechatronik. – BSH pomogła nam też pozyskać milionowy projekt z UE na wyposażenie pracowni mechatronicznej i szkolenia dla uczniów – mówi Michalska.[…]

 

Cały artykuł „Zawodowcy w Łodzi. Co robi robot w zawodówce?”   –   TUTAJ

 

 

Czytaj dalej »



 

 

Dzisiaj, pod nieobecność Roberta Sowińskiego (wizyta w Finlandii)  na stronie Plan Daltoński zamieszczono podkast         „z konserwy”. Przekonajcie się sami – a warto, bo jest on syntezą kilku wydarzeń:

 

Oto jego zapowiedź:

 

W dzisiejszym podcaście 1/3 treści to rozmowy z uczestniczkami kwietniowej konferencji „Od nauczania do uczenia się – daltońskie inspiracje”, zorganizowanej przez WODN w Zgierzu. Pozostała część to skrót z lajwu jaki wyemitowaliśmy w mediach społecznościowych tuż po konferencji, podczas którego dzieliliśmy się naszymi refleksjami, omawiamy role poszczególnych osób, bez których ta konferencja odbyć się nie mogłaby. jak zawsze w przypadku nagrania LIVE komentujemy też bieżące komentarze jakie umieszczali nasi widzowie. Jest to też pierwszy odcinek podcastu z nową zapowiedzią wygłoszoną przez profesjonalnego „radiowca” – Wojciecha Stachowicza, za co serdecznie mu dziękujemy.

 

Daltońskie inspiracje czyli rozmowy konferencyjne i refleksje po konferencji  (39’28”)    –    TUTAJ

 

Źródło: http://www.plandaltonski.pl



Foto: www. naszglospoznanski.pl

 

                         Budowa nowego skrzydła szkoły w Dąbrowie gm. Dopiewo, woj. wielkopolskie

 

7 maja 2018 roku Rzecznik Praw Obywatelskich, mając nauwadze liczne wnioski, jakie wpłynęły do jego biura od obywateli, zawierające wątpliwości  wobec zmian w ustroju szkolnym oraz organizacji i funkcjonowania szkół i placówek oświatowych, po raz kolejny wystosował w tej sprawie pismo do Anny Zalewskiej. Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty komunikatu, jaki o tym zamieszczono na oficjalnej stronie RPO:

 

 

RPO kolejny raz wskazuje MEN negatywne skutki reformy oświaty

 

Przepełnienie szkół podstawowych; nauka w późnych godzinach popołudniowych albo nawet w kontenerach przy szkołach; zbyt dużo zajęć w tygodniu; nadmiar prac domowych. O takich m.in. negatywnych skutkach reformy systemu oświaty Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do minister Anny Zalewskiej. Adam Bodnar przestrzega, że efektem gorszych warunków nauki w szkołach publicznych będzie przenoszenie dzieci zamożniejszych rodziców do placówek prywatnych – co pogłębi nierówności społeczne. […]

 

W piśmie do minister Zalewskiej Rzecznik przedstawił efekty seminarium, zorganizowanego w marcu 12018 r. w Biurze RPO pod hasłem „(Nie)oczekiwane skutki reformy systemu oświaty” .

 

RPO wiele razy zwracał uwagę, iż nieuniknionym efektem zmian jest zwiększenie się liczby dzieci w szkołach podstawowych. Dołączenie klas VII do dotychczasowych sześcioklasowych szkół podstawowych, przy jednoczesnym przeprowadzaniu naboru do klas I, w większości szkół doprowadziło do przepełnienia budynków szkół i pogorszenia warunków nauczania.

 

Negatywne skutki reformy

 

[…] Szczególnie niepokojące Rzecznika przypadki, dotyczą uczniów uczęszczających na zajęcia w ustawionych przed szkołą kontenerach. Dochodzi do tego wtedy, gdy organy prowadzące szkoły oraz dyrektorzy nie chcą przenosić uczniów szkół podstawowych do budynków likwidowanych gimnazjów.

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.google.pl

Małgorzata Brodecka

 

 

Wczoraj na portalu „Juniorowo” zamieszczono wywiad z bardzo nietypową „panią profesor od biologii” z XVII Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni. Oto jak redakcja zapowiada tę rozmowę:

 

Małgorzata Brodecka jest nauczycielką biologii w XVII Liceum Ogólnokształcącym w Gdyni. Kilka lat temu zaczęła tworzyć piosenki i wideoklipy, w których śpiewa i rapuje na tematy związane z biologią, aby ułatwić uczniom przyswajanie obszernej i trudnej wiedzy. Swoje klipy umieszcza na kanale YouTube, aby każdy mógł z nich skorzystać. Z Małgorzatą Brodecką rozmawia Wojciech Musiał.

 

 

A teraz proponujemy kilka wybranych fragmentów tego wywiadu:

 

 

Wojciech Musiał: Dlaczego została pani nauczycielką? Czy to wybór podyktowany pasją?

 

Małgorzata Brodecka: Tak, ale zawód ten wybrałam również dlatego, że pochodzę z rodziny nauczycielskiej, moja mama i babcia także uczyły w szkole. A ja zawsze kochałam pracować z ludźmi. Zanim zdecydowałam się na pracę w szkole, chciałam być lekarzem, potem pielęgniarką, ale w końcu wybrałam studiowanie biologii, głównie za sprawą moja nauczycielki biologii i wychowawczyni, która potrafiła zarazić mnie pasją do tego przedmiotu. W czasie studiów zrobiłam też kurs pedagogiczny. W jego trakcie odbywałam liczne praktyki w szkole i właśnie tam poczułam, że mam dobry kontakt z dziećmi. Wtedy byłam już pewna, że chcę pracować w szkole. Zaraz po studiach nie znalazłam etatu i przez dwa lata pracowałam w zupełnie innej branży. To doświadczenie tym bardziej przekonało mnie, że to w szkole czuję się jak ryba w wodzie i tu jestem szczęśliwa. Uczę już dziesięć lat.

 

 

Wspomniała pani o osobowości nauczyciela. Jeśli dziecko nie przepada za jakimś przedmiotem, to nauczyciel z charyzmą i umiejętnością przekazywania wiedzy może sprawić, że dziecko ten przedmiot polubi.

 

Najważniejszy jest kontakt z uczniem jako drugim człowiekiem. Nauczyciel nie powinien skupiać się wyłącznie na relacji „ja – cała klasa”, ale znaleźć czas na indywidualne rozmowy z dziećmi, czy to między lekcjami czy po zajęciach. Uczniowie lubią dany przedmiot w dużej części dzięki osobowości nauczyciela. Ja zaczęłam się uczyć biologii właśnie dla mojej nauczycielki, z sympatii do niej. […]

 

 

Przejdźmy do muzyki, którą wykorzystuje pani do nauczania biologii. Czy pochodzi pani z muzykującej rodziny?

 

Pasją do muzyki zaraził nas tata, bo mam jeszcze dwóch braci i siostrę. Bracia skończyli szkołę muzyczną. Ja chodziłam na ognisko muzyczne i grałam na pianinie. Jednak źle znosiłam dyscyplinę w szkole, nie cierpiałam, gdy ktoś mi narzucał, co mam grać. Porzuciłam wtedy pianino i zaczęłam sama eksplorować te obszary muzyczne, które mnie interesowały. Sama nauczyłam się grać na gitarze, potem doszły bębny afrykańskie, perkusja, no a od trzech lat wróciłam do pianina, bo ten instrument daje najwięcej możliwości. Nie gram z nut, ale ze słuchu, intuicyjnie.

 

  Czytaj dalej »



Foto: www. gazeta-olawa.pl

 

W sobotę 12 maja w oławskim ośrodku kultury odbyło się spotkanie z minister Anną Zalewską. Przyjazd minister edukacji do tego ponad trzydziestotysięcznego miasta powiatowego, leżącego 26 km. na południowy wschód od Wrocławia, był jej wkładem w realizację pisowskiej kampanii przed wyborami samorządowymi, w ramach której członkowie rządu i liderzy partyjni odwiedzają swych zwolenników „w terenie”.

 

 

Foto:www.gazeta-olawa.pl

 

Spotkanie w Oławie nie obyło się bez ujawnienia lokalnych konfliktów. Na sali obecni byli rodzice dzieci z miejscowego przedszkola, które władze postanowiły przekształcić z niepublicznego w publiczne – z transparentem: „Ratujmy Magdalenkę”.[Źródło:www.gazeta-olawa.pl]

 

Jednak nas interesuje przede wszystkim to, co przy okazji tego spotkania minister Zalewska mówiła o realizacji jednego z pięciu projektów, zapowiedzianych niedawno przez premiera Morawieckiego. Oto fragmenty informacji na ten temat, zamieszczonej na stronie TVN24:

 

– Będą zarówno wyprawki dla wszystkich uczniów, jak i darmowe podręczniki – powiedziała w sobotę minister edukacji narodowej Anna Zalewska […] Poinformowała, że projekt w sprawie wyprawki dla uczniów trafi na obrady Rady Ministrów na następnym posiedzeniu. […]

 

– Wokół wyprawek narosło wiele nieporozumień w przestrzeni publicznej. Pan premier Mateusz Morawiecki powiedział, że wyprawka będzie dla dzieci od siódmego do 18. roku życia, czyli dla wszystkich dzieci w systemie. I tak będzie – mówiła Zalewska.

 

Wyjaśniła, że nieprawdziwa jest informacja, że wyprawek nie dostaną uczniowie ze specjalnymi potrzebami, którzy są już dorośli. – Jest taka możliwość, że uczeń ze specjalnymi potrzebami może być w systemie do 24. roku życia i nieprawdą jest, że taki uczeń nie dostanie wyprawki. Otóż dostanie, tak jak każdy uczeń będący w systemie informacji oświatowej oprócz pozostałych dorosłych uczniów, bo płacimy też subwencje oświatowe na policealne szkoły dla dorosłych – powiedziała minister Zalewska. […]

 

 

Cały artykuł „Zalewska: projekt w sprawie wyprawki na następnym posiedzeniu rządu”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.tvn24.

 

 

Na ten temat zamieszczono także informację na  „Portalu Samorządowym”: Anna Zalewska: projekt ws. wyprawki dla uczniów na następnym posiedzeniu rządu”  –   TUTAJ

 

 

 



 

Na fanpage Fundacji EDU-klaster Wojtek Gawlik zamieścił w piątek, 11 maja, tekst, zatytułowany przewrotnie „Rodzice rodzą się z kapusty”. Polecamy lekturę tych spisanych refleksji nauczyciela i rodzica, który podjął próbę nie tylko zdiagnozowania przyczyn roszczeniowych wobec szkoły postaw rodziców, ale proponuje także sposoby budowania „porozumienia ponad podziałami” – nauczycieli z rodzicami – w imię dobra dzieci-uczniów – przeszłych obywatelki i… przyszłych rodziców.

 

Poniżej zamieściliśmy wybrane fragmenty (w których pogrubienia i podkreślenia tekstu to dzieło redakcji OE), oraz link do pełnej wersji tekstu:

 

 

W naszych szkołach mamy wieczny problem z rodzicami. Są oni roszczeniowi, „bezstresowo” wychowują swoje dzieci dzieci wchodzą im na głowy, rozpuszczają, fatalnie komunikują się ze szkołą, mają w głębokim poważaniu uwagi nauczycieli.Rodzice często gęsto czepiają się wszelkich aktywności, które wykonuje nauczyciel. Ich wątpliwości bywają uzasadnione, ale w większości przypadków całkowicie odstają od realiów szkolnych…

 

Można powiedzieć, że większość problemów szkolnych wynika właśnie z winy rodziców. To stwierdzenie jest oczywiście w dużej mierze prawdziwe. Ale… wróćmy do tematu tego wpisu.

 

No właśnie … obecni rodzice nie wykluwają się z kapusty. Tak jak i wielu poprzednich, są „produktami” systemu szkolnego. Co ciekawe, obecni rodzice uczęszczali do szkoły, w której „szacunek do nauczyciela” był na dużo wyższym poziomie. Szkoły, w której nauczyciel miał znacznie więcej do powiedzenia w kwestii dyscypliny i wychowania. Nauczyciel miał władzę i narzędzia, które mogły mu pozwolić na takie kształtowanie postaw dzieci i młodzieży, aby w przyszłości wyrośli na dumnych obywateli oraz wspaniałych rodziców. Wspaniałych nie tylko z punktu widzenia swoich dzieci… ale również i z punktu widzenia szkoły.[…]

 

Ostatecznie… trzeba postawić bardzo ważne pytanie. Kto i co wpłynęło na tych naszych obecnych rodziców, że zachowują się tak jak się zachowują?

 

Odpowiedź może być oczywista – pęd życia, ambicje, pogoń za pieniędzmi i nowe technologie, które wdarły się do każdego domu… a nawet do łóżek i kołysek. […]

 

Warto też zastanowić się nad tym, w jaki sposób wygląda relacja rodziców ze szkołą oraz rodziców ze sobą. Z czego może wynikać tak znacząca niechęć wielu rodziców do szkoły? Z czego wynika kwestionowanie jakości kształcenia i form weryfikacji wiedzy? […]

 

Czytaj dalej »