
Oto fragment informacji, zamieszczonej dzisiaj na stronie MEN oraz link do jej elnej wersji:
Tydzień o Przeciwdziałaniu Przemocy Rówieśniczej 2025.
Wspólnie budujemy bezpieczne i pełne szacunku szkoły
W dniach 29 września – 3 października 2025 r. odbędzie się ogólnopolska inicjatywa Ministerstwa Edukacji Narodowej. W przedszkolach realizowany będzie „Tydzień o Budowaniu Relacji”, a w szkołach i placówkach oświatowych – „Tydzień o Przeciwdziałaniu Przemocy Rówieśniczej”. To czas, w którym wspólnie chcemy pokazać, jak ważne jest tworzenie bezpiecznych miejsc nauki i budowanie relacji opartych na szacunku.
W MEN odbyła się konferencja prasowa inaugurująca akcję, w której udział wzięły: Minister Edukacji Barbara Nowacka oraz Podsekretarz Stanu Paulina Piechna-Więckiewicz.
Podczas wystąpienia Minister Edukacji Barbara Nowacka powiedziała:
–Nie możemy pozostawać bierni i udawać, że nie widzimy codziennych dramatów setek tysięcy młodych ludzi, dramatów wynikających z hejtu, przemocy rówieśniczej, braku umiejętności budowania zdrowych relacji czy też relacji zaburzonych przez agresję, media społecznościowe i zerwane więzi społeczne. Zdrowie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne, jest jednym z priorytetów działań Ministerstwa Edukacji.
Dodała również:
–Przygotowaliśmy Pakt na rzecz przeciwdziałania przemocy rówieśniczej. Chciałabym, aby ten dokument został podpisany przez wszystkie kluczowe podmioty tworzące społeczność szkolną: nauczycieli, rodziców, samorządy, związki zawodowe, a także osoby mające realny wpływ na bieżącą politykę. Zdrowie psychiczne dzieci, ich siła, odporność i bezpieczeństwo zależą od naszej wspólnej, szybkiej i odpowiedzialnej reakcji.
„Pakt na rzecz przeciwdziałania przemocy rówieśniczej” to wspólna deklaracja uczniów, rodziców, nauczycieli, pracowników szkół, organizacji pozarządowych oraz przedstawicieli władz i samorządów, którzy zobowiązują się do budowania środowiska wolnego od przemocy. Dokument podkreśla, że każde dziecko ma prawo dorastać w świecie bez hejtu i agresji, w atmosferze szacunku i dialogu. Sygnatariusze Paktu deklarują, że będą reagować na krzywdę, wspierać osoby doświadczające niesprawiedliwości, sprzeciwiać się nienawiści, a także wspólnie tworzyć bezpieczne i przyjazne szkoły, gdzie relacje oparte są na empatii i solidarności.
Podsekretarz Stanu Paulina Piechna-Więckiewicz podczas konferencji powiedziała:
–Proponujemy wprowadzenie Tygodnia o Przeciwdziałaniu Przemocy Rówieśniczej w szkołach oraz Tygodnia Budowania Relacji w przedszkolach. Chcemy, aby te działania miały charakter cykliczny i na stałe wpisały się w kalendarz pracy szkół i placówek oświatowych. Wspólnie z organizacjami pozarządowymi, upowszechniliśmy sprawdzone i zewaluowane materiały. Dotyczą one m.in. samotności – jednego z najpoważniejszych problemów i chorób współczesnego świata. Wierzymy, że dzięki współpracy szkół, przedszkoli, rodziców i całego środowiska edukacyjnego możemy skutecznie przeciwdziałać przemocy oraz wspierać dzieci i młodzież w budowaniu zdrowych i pełnych szacunku relacji. […]
Cały tekst „Tydzień o Przeciwdziałaniu Przemocy Rówieśniczej 2025. Wspólnie budujemy bezpieczne i pełne szacunku szkoły”, a także „Pakiety materiałów edukacyjnych dostosowanych do różnych grup wiekowych oraz specyfiki przedszkoli i szkół” – TUTAJ.
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/
Dzisiaj będzie na jeden temat, co jest reakcją na tekst, zamieszczony w poniedziałek: „O luce edukacyjnej chłopców – wywiad z autorem raportu „Przemilczane nierówności”. Jeśli nie czytaliście – uczyńcie to teraz – to niezbędne, aby mieć ten sam start do dalszych przemyśleń.
Zacznę od zacytowania kilku fragmentów tego tekstu:
„Wśród młodych osób w wieku około 30 lat wyższe wykształcenie ma większość kobiet i tylko około jedna trzecia mężczyzn. […] Większość dziewczyn idzie do liceum, większość chłopców – do technikum. […] Na egzaminie ósmoklasisty dziewczynki mają średnio 8–9 punktów więcej z języka polskiego i 3 z angielskiego, a przy tym bez różnic na matematyce.[…] Dużo więcej wiemy o dziewczętach i ich relacjach z przedmiotami ścisłymi, np. matematyką. A znacznie mniej o tym, dlaczego chłopcy gorzej czytają i chętniej wybierają ścieżki zawodowe.”
Z wypowiedzi dr Michała Gulczyńskiego – autora raportu „Przemilczane nierówności” wylania się obraz społeczeństwa, które z każdym rokiem będzie społeczeństwem wykształconych, kulturalnych kobiet i nieoczytanych, skoncentrowanych na technice i zarabianiu pieniędzy, mężczyzn. Nie mam zamiaru dyskutować z faktami, ale…
Ale cały czas mam przed oczyma informacje, które od czerwca zamieszczane były na stronie MEN, informujące o sukcesach polskich uczniów w międzynarodowych olimpiadach przedmiotowych.
Początek dała informacja z 28 kwietnia o 12 medalistach – w tym aż 4 złotych, 5 srebrnych i 3 brązowych, które zdobyli polscy uczniowie rywalizujący w 31. Bałtyckiej Olimpiadzie Informatycznej. Wśród medalistów nie było uczennic…
Potem były następne informacje o kolejnych sukcesach polskich uczniów…
Ale te sukcesy chłopców w międzynarodowych olimpiadach to wyjątek od powszechnego trendu, który od pewnego czasu jest zauważany przez wnikliwych obserwatorów. Przykładem może być tekst, zamieszczony 28 lipca na fanpage „Nie dla chaosu w szkole”Oto jego fragment:
„Sporo piszemy o błyskotliwych sukcesach naukowych chłopaków, którzy wracają z międzynarodowych olimpiad z medalami, bo oni stanowią przytłaczająca większość olimpijczyków. Jest jednak i druga strona medalu. Statystycznie chłopcy w polskiej szkole mają gorsze wyniki w nauce, gorzej wypadają na egzaminach, częściej repetują, lub nawet rzucają naukę. Rzadziej podejmują też naukę w szkołach wyższych. Mówi się o rosnącej z roku na rok luce edukacyjnej.”
Dzień wcześniej, w 579 felietonie, informowałem o zaskakującym – przynajmniej dla mnie – wydarzeniu, to znaczy o V Europejskiej Olimpiadzie Informatycznej Dziewcząt, na której polskie uczennice zdobyły dwa złote i dwa srebrne medale, a Paulina Żeleźnik – absolwentka XIV LO z Wrocławia – została zwyciężczynią całej olimpiady. Bo przyznam się, że dopiero wtedy dotarło do mnie, że są organizowane odrębne olimpiady informatyczne dla uczniów i dla uczennic. I kiedy zacząłem zgłębiać ten problem i przeglądać wszystkie zamieszczane na stronie MEN informacje o polskich sukcesach w olimpiadach przedmiotowych, upewniłem się, że – z wyjątkiem jednej – z wszystkich tych rywalizacji medale przywozili chłopcy.
Tym wyjątkiem była 66 Międzynarodowa Olimpiada Matematyczna w Australii, z której polska reprezentacja przywiozła 3 złote i 3 srebrne medale. I w tym gronie – ze złotym medalem – znalazła się jedna dziewczyna – Magdalena Pudełko, uczennica V LO w Krakowie.
To tyle o tym problemie z archiwalnych materiałów OE. Bo tak naprawdę, to temat „luki edukacyjnej chłopców” zrodził się podczas dzisiejszego porannego spaceru z moją goldenką Sendi– tradycyjnie ze słuchawką w uchu – słuchałem Radia TOK FM. I tam usłyszałem fragment audycji o niepokojącym zjawisku, jakim jest coraz częściej występujące porzucanie studiów, w czym przodują młodzi mężczyźni. I padło tam ich określenie, jako „pokolenie Z”, dla którego jest to zjawisko o wiele powszechniejsze niż u „Milenialsów”.
Jako że był to jedynie krótki fragment audycji, po powrocie do domu zasiadłem przed komputerem i poszukałem obszerniejszej informacji o owym zasygnalizowanym w radiu TOK FM problemie. I znalazłem. Jest to tekst na stronie „dziennik.pl”, zatytułowany „Niepokojące zjawisko na polskich uczelniach. Studenci masowo rezygnują”. Oto dwa fragmenty z tego tekstu:
„Jak wynika z Zintegrowanego Systemu Informacji o Nauce i Szkolnictwie Wyższym POL, w latach 2012–2020 studia rozpoczęło 1,3 mln osób, które nie ukończyły nauki. Oznacza to, że nawet 30–40 proc. studentów rezygnuje przed uzyskaniem dyplomu.[…]
Z przeprowadzonych analiz wynika, mężczyźni częściej rezygnują ze studiów. Udział drop-outów jest wśród nich o 15 proc. wyższy niż wśród kobiet. Zdecydowana większość rezygnacji nastąpiła w relatywnie niedługim czasie od rozpoczęcia studiów.”
Z tej, pochodzącej z wiarygodnego źródła informacji, wynika, że problem ten nie jest zjawiskiem marginalnym, a groźnym zjawiskiem, któremu należy przeciwdziałać. I wracając do przewodniego wątku tego felietony, czyli do tezy, że chłopcy w pokoleniu Z są gorsi od dziewcząt – mimo złudnego obrazu, jaki ukazują wyniki światowych olimpiad przedmiotowych, w których to uczniowie wiodą prym – uważam, że najwyższy czas, aby odpowiedzialni za polski system edukacyjny wyciągnęli z tej diagnozy właściwe wnioski i przedsięwzięli skuteczne metody zapobiegania temu procesowi.
Aby nie być posądzonym o brak wiedzy „w tym temacie” – bo wszak jestem już 20 lat jedynie na pozycji obserwatora rzeczywistości – wpisałem do wyszukiwarki: „Chopcy z pokolenia Z w edukacji”. Oto czego – dzięki tej literówce – dowiedziałem się od AI:
„Chłopcy z pokolenia Z (urodzeni zazwyczaj między 1995 a 2010 rokiem) w edukacji charakteryzują się sprawną obsługą technologii cyfrowych, preferencją interaktywnych metod nauczania oraz potrzebą natychmiastowej informacji zwrotnej. Szukają praktycznych i zorientowanych na rozwój ścieżek edukacyjnych, które przygotują ich do współczesnego, dynamicznego rynku pracy, a także cenią sobie różnorodność i elastyczność w zdobywaniu wiedzy.”
A dalej można przeczytać obszerniejsze informacje – pod takim podtytułem: „Kluczowe cechy chłopców z pokolenia Z w kontekście edukacji”. Jednak dla mnie cenniejszy jest ten fragment:
„Współczesny system edukacji musi dostosować się do specyfiki tej grupy, oferując metody nauczania, które uwzględniają ich sposób przyswajania wiedzy, potrzebę angażowania emocjonalnego oraz rozwijanie umiejętności głębszej analizy i koncentracji”
Zobacz więcej – TUTAJ
:
Z tych wszystkich informacji wyprowadziłem jeden, pocieszający mnie, wniosek: Nie należy sądzić, że współcześni chłopcy są „slabą płcią”, a dziewczęta nad nimi dominują. Po prostu – młodzi mężczyźnie są bardziej praktyczni, racjonalnie analizuję przydatność ewentualnego wysiłku dla późniejszych efektów, i podejmują zgodnie z tak przeprowadzoną diagnozą, najbardziej optymalną decyzję.
A sukces w światowych olimpiadach jest znakomitą reklamą ich przyszłych możliwości!…
Włodzisław Kuzitowicz
W sobotnie przedpołudnie jest dobry czas na kolejną informację o kolejnym tygodniu funkcjonowania Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli pod kierownictwem pani Aleksandry Ochmańskiej – zwyciężczyni (bez konkurencji) czerwcowego konkursu na dyrektora tej placówki, mianowanej – już 8 lipca b.r. – na pięcioletnią kadencję – począwszy od 1 września 2025 roku.
I ze smutkiem muszę poinformować, że „w ŁCDNiKP bez zmian” – nadal kieruje nim pani Ochmańska samodzielnie, bez zastępców (może z AI?), nadal nie są obsadzone stanowiska kierowników dwóch ośrodków – Ośrodka Doskonalenia Szkolnych Systemów Edukacji i Ośrodka Nowoczesnych Technologii Informacyjnych oraz Obserwatorium Rynku Pracy dla Edukacji.
Bo skoro te ogniwa Centrum są nadal w wykazie na oficjalnej stronie placówki, to mam prawo sądzić, ze jeszcze istnieją – a to znaczy, że są tam nadal zatrudnieni pracownicy i powinny realizować zadania, zapisane w rocznym planie pracy, który powstał jeszcze przed wakacjami, kiedy – dziś już niepracujący zastępcy – go tworzyli…
A póki co – kilka ciekawostek z owej oficjalnej strony ŁCDNiKP:
Oto oferta, prezentowana jeszcze w poniedziałek:
A to ta sama oferta, ale z połowy tygodnia:
Jak widzicie – zniknął kurs kwalifikacyjny „Zarządzania oświatą”. Moja hipoteza powodu zniknięcia tej oferty jest aż nazbyt oczywista: zabrakło – albo prowadzących ekspertów, albo kandydatów, którzy byliby gotowi na zainwestowanie swego wolnego czasu w weekendy. Albo jednego i drugiego…
A przy okazji: zwróćcie uwagę na ofertę z 25 września, zaznaczoną obwódką. Jakież to twórcze podejście do problemu miał/a autor/ka tej nazwy!…
x x x
I jeszcze jeden problem, przed którym stanąłem, kiedy chciałm poznać inicjatywy LCDNiKP. Po kliknięciu w tę zakładkę pojawiła się taka strona:
Ale po kliknięciu w którykolwiek z czterech linków, które się wyświetliły, pojawiał się taki komunikat:
Wierzę, że to tylko awaria oprogramowania, którą bezzwłocznie usuną specjaliści zatrudnieni w Centrum…
Włodzisław Kuzitowicz
Oto obszerne fragmenty (i link do pełnej wersji) tekstu Katarzyny Mazur, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”:
MEN wycofuje się z kontrowersyjnych zmian. Rola rzeczników uczniów ograniczona
Jak udało się ustalić Strefie Edukacji Ministerstwo Edukacji Narodowej zdecydowało się złagodzić część rozwiązań dotyczących nowego systemu ochrony praw ucznia. Projekt nowelizacji ustawy, który przewiduje powołanie rzeczników praw ucznia na poziomie krajowym, wojewódzkim i szkolnym, został znacząco zmieniony po zakończeniu konsultacji społecznych. W ich wyniku resort zrezygnował z części kontrowersyjnych zapisów, a rola szkolnych rzeczników będzie mniej rozbudowana niż pierwotnie zakładano. […]
W pierwotnej wersji projektu nowelizacji Prawa oświatowego planowano wprowadzenie rzeczników praw ucznia na kilku poziomach – od szkolnego po krajowy – z szerokim zakresem uprawnień, w tym m.in. możliwością udziału w postępowaniach dyscyplinarnych wobec nauczycieli. Konsultacje społeczne, w których udział wzięło ponad 700 podmiotów, przyniosły jednak liczne uwagi krytyczne, zwłaszcza ze strony środowisk nauczycielskich i dyrektorskich.
Foto: www.slaskifestiwalnauki.pl
Kacper Lewera = dyrektor Departamentu Komunikacji MEN, absolwent Liceum Ogólnokształcące im. Króla Stanisława Leszczyńskiego w Jaśle i Uniwersytetu Warszawskiego („Stosunki międzynarodowe”)
– Projekt uległ szeroko zakrojonym zmianom w wyniku otrzymanych uwag i opinii. Do najważniejszych zmian należą m.in. powiązanie szkolnego rzecznika praw uczniowskich z funkcją opiekuna samorządu uczniowskiego (po to, by nie mnożyć funkcji, lecz je skonsolidować), przy jednoczesnym ograniczeniu kompetencji szkolnego rzecznika (zgodnie z postulatami środowiska nauczycieli i dyrektorów), jak również usunięcie szeregu „twardych” kompetencji Krajowego Rzecznika Praw Uczniowskich, które dublowały kompetencję RPD i RPO (np. w kwestii udziału w postępowaniu dyscyplinarnym lub sądowo-administracyjnym) – poinformował Kacper Lawera z Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Resort argumentuje, że połączenie obu funkcji ma nie tylko uprościć strukturę ochrony praw uczniów, ale też zapewnić jej większą spójność i efektywność w codziennym funkcjonowaniu szkoły. Jednocześnie oznacza to, że rola szkolnego rzecznika będzie węższa niż pierwotnie zakładano – w szczególności w zakresie wpływu na decyzje dotyczące pracy nauczycieli czy przebieg postępowań dyscyplinarnych. […]
– Na wniosek związków zawodowych usunęliśmy z jego katalogu kompetencji mechanizmy wszczynania oraz włączania się w postępowania dyscyplinarne dla nauczycieli. Do tego, wykreśliliśmy z projektu kompetencje dot. m.in. angażowania się w sprawy sądowe, a także uczyniliśmy Krajowego Rzecznika oraz jego wojewódzkie odpowiedniki wyższymi stanowiskami w służbie cywilnej, co wzmocni ich polityczną neutralność – podkreślił Lawera.[…]
Według MEN szeroki odzew społeczny na projekt pokazał duże zainteresowanie tematyką praw ucznia. Resort otrzymał ok. 700 opinii i uwag, często wzajemnie sprzecznych, co wymagało głębokiej rewizji pierwotnych założeń. […]
Nowa wersja projektu ma zostać przekazana do Stałego Komitetu Rady Ministrów w październiku. Dopiero po zakończeniu prac rządowych trafi pod obrady Sejmu.
Cały tekst „MEN wycofuje się z kontrowersyjnych zmian. Rola rzeczników uczniów ograniczona” – TUTAJ
Źródło: www.strefaedukacji.pl
Proponujemy lekturę tekstu, zamieszczonego wczoraj na fb-profilu Jarka Witkowskiego – Prezesa Centrum Edukacji Obywatelskiej. Naprawdę ciekawy,,,
Przestarzała podstawa programowa to zdaniem dorosłych Polek i Polaków największe wyzwanie stojące przed systemem edukacyjnym.
Globalna firma badawcza Ipsos (Ipsos Polska), w ramach swojego „IPSOS Education Monitor 2025” zapytał mieszkańców 30 krajów świata o najważniejsze wyzwania edukacyjne.
Wskazania z Polskiego badania są bardzo ciekawe:
44% – przestarzała podstawa programowa (średnio w 30 badanych krajach – 29%)
32% – nieadekwatne przygotowanie nauczycieli (średnio 27%)
32% – polityczno/ideologiczne skrzywienie (średnio 17%)
Odpowiedzi polskich respondentów najsilniej odchylają się od średniej właśnie jeśli chodzi o ocenę podstawy programowej i skrzywienia ideologicznego (15-16 pkt. proc.). Jeśli definicję wyzwań uznamy za oczekiwanie w stosunku do systemu to można na podstawie tych danych domniemywać, że Polacy oczekują zmian w programach nauczania a jednocześnie boją się dalszej polaryzacji dyskusji o edukacji.
Nie wiemy niestety, jak interpretować krytyczne oceny przygotowania nauczycieli wyrażone przez co 3. badanego. Czy jest to wyraz troski, czy pretensji?
Znacznie mniej polskich respondentów wskazywało na wyzwania, o których w świecie edukacyjnym często rozmawiamy, choćby
-zbyt liczne klasy – 13% (średnia dla 30 krajów to 23%)
-niedostosowaną infrastrukturę – 12% (średnio 21%)
-dobrostan kadry – 14% (14%)
-niedofinansowanie oświaty – 19% (średnie 26%)
Nie widać niestety w tych odpowiedziach szczególnej troski o nauczycieli, ich wynagrodzenia, warunki pracy czy dobrostan. Jednocześnie Polacy znacząco rzadziej niż w wielu innych krajach świata martwią się liczebnością klas (w Polsce średnio liczą one 18 osób).
Troskę o dobrostan kadry Polacy wyrażają znacząco rzadziej niż respondenci z innych bogatych krajów uczestniczących w badaniu. W Australii, Austrii, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii, Singapurze, czy Szwecji ten wskaźnik wynosi od 20% do nawet 31%.
Badań opinii publicznej nie można mylić z rzetelną diagnozą sytuacji w systemie edukacji. Oferują one jednak ciekawy wgląd w sposób myślenia o edukacji polskiego społeczeństwa, w społeczne oczekiwania od szkoły a być może również stosunek do nauczycieli.
Fascynujące byłoby, gdybyśmy mogli zobaczyć odpowiedzi na to samo pytania zadane tylko rodzicom i… przede wszystkim samym nauczycielom.
Znajduje się w nim jeszcze kilka ciekawych informacji, więc do badania będę wracał.
Badanie było prowadzone w lipcu 2025, wyniki badania w Polsce mają charakter reprezentatywny (choć próba wynosiła 500 osób, więc granica błędu do +/- 5 pkt. proc.).
Największe wyzwania edukacyjne
Źródło: www.facebook.com/jedrek.witkowski.3/
Przypisy do tabeli – tłumaczenie trzech wyborów:
1. Przestarzały program 44%
2.Nieodpowiednie szkolenie nauczycieli 32%
3.Polityczna/ideologiczna stronniczość 32%
Aby nie myślano, że stać nas jedynie na mały tekst z jednym zdjęciem, zamieszczamy obszerne fragmenty wywiadu z Karoliną Giedrys-Majkut – kierowniczką działu „Wzmacniaj odporność” w CEO. Zalecamy lekturę pełnej wersji – zamieszczamy link:
Wywiad z Karoliną Giedrys-Majkut – kierowniczką działu „Wzmacniaj odporność” w CEO. Karolina jest psycholożką i kulturoznawczynią, od lat tworzy i realizuje działania, które mają na celu zarówno rozwój kompetencji społeczno-emocjonalnych dzieci i młodzieży , jak i wsparcie interwencji wychowawczych w szkołach. Autorka i realizatorka popularnych projektów polskich i międzynarodowych, np. „Kinoterapia”, „Shortcut – małe historie, wielkie sprawy”, „Dobra łącza”. Selekcjonerka filmów dostępnych na platformie filmowej CEO. Współtwórczyni kursów, szkoleń i warsztatów z zakresu edukacji filmowej, kulturowej i psychoedukacji.
Wojciech Albiński: Tworzycie obszar wsparcia dla nauczycieli, którego myślą przewodnią jest „wzmacniaj odporność”. Ale czy to przypadkiem nie jest nasz wewnętrzny szyfr? Jak to odczytywać? Bo odporność zazwyczaj jest odbierana w kategoriach medycznych.
Karolina Giedrys-Majkut: Tak, dla wielu osób to będzie pierwsze skojarzenie – odporność na grypę, przeziębienia i inne tego typu fizyczne dolegliwości. Ale przecież nie odkrywamy Ameryki – coraz częściej zwraca się uwagę na znaczenie ogólnego dobrostanu i na to, jak ogromnym wyzwaniem jest dziś kryzys zdrowia psychicznego. Zarówno u osób młodych, jak i tych starszych – a pod tym względem nauczyciele i nauczycielki to grupa szczególnie narażona na wypalenie. To jest kontekst, w który wpisują się działania naszego obszaru – wspieranie odporności psychicznej, a nawet psychospołecznej. Podkreślamy to, ponieważ zależy nam, aby uwzględniać także aspekty społeczne: więzi, relacje międzyludzkie, wpływ otaczającego środowiska.
Czyli odporność psychiczna to szerokie pojęcie.
Tak, są różne definicje, między innymi Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego, WHO czy NFZ – ale łączy je kilka wspólnych elementów. Podkreśla się rolę elastyczności, sposobu, w jaki reagujemy na trudności, a także zasobów, które ułatwiają powrót do zdrowia i dobrej formy po przejściu kryzysu. Z tych definicji wynika, że odporność można rozumieć zarówno jako cechę charakteru, jak i rezultat pewnego procesu – coś, do czego dojrzewamy. W myśleniu o odporności bierze się pod uwagę również kontekst, który może być wspierający albo niesprzyjający. Przewidywalne, bezpieczne otoczenie pomaga w radzeniu sobie ze stresem. Duże znaczenie mają też relacje i więzi – to one pozwalają utrzymać równowagę i dobre samopoczucie. Nawet w trudniejszych momentach.
Powiedziałaś, że dla Was liczy się nie tylko odporność dzieci, lecz także nauczycieli.
Wiedza o kłopotach ze zdrowiem psychicznym coraz częściej trafia do mainstreamu. W szkołach ten kryzys był widoczny od dawna. Zarówno wśród uczniów i uczennic, jak i w odniesieniu do samopoczucia nauczycieli i nauczycielek. Zbyt rzadko uświadamiamy sobie, że to także ich problem. Weźmy przykład: nauczyciele i nauczycielki zapytani o swój bilans emocjonalny, wskazują na równowagę – tyle samo emocji pozytywnych, co negatywnych. Psychologia pozytywna mówi o optymalnej proporcji 3:1 – aby się regenerować i utrzymywać psychiczną równowagę, potrzebujemy trzech pozytywnych emocji na jedną negatywną.
No tak, ale w CEO już od dawna wspieramy nauczycieli. Wszystkie nasze projekty i programy mają ten rys wspierania… To po co osobny obszar temu poświęcony?
Długo już prowadzimy działania skierowane na poprawę zdrowia psychicznego i rozwój czynników chroniących odporność. Jednym z nich są kompetencje społeczno-emocjonalne, którym poświęciliśmy takie projekty jak Dobre łącza, czy Szkoła pełna emocji. Mamy także doświadczenie w realizacji inicjatyw skupionych na radzeniu sobie ze stresem – za nami już cztery edycje projektu O redukcji stresu, który bazuje na metodologii Better Learning Programme, rozwijanej przez Norwegian Refugee Council – norweską organizację pomocową. Z drugiej strony – zdrowie psychiczne to rozszerzający się temat. Wychodzimy więc z założenia, że trzeba się nim zająć długofalowo i szczegółowo. Trudno nie zauważyć „słonia w pokoju”, czyli kryzysu, który jest obecny w systemie edukacji.
Czy dużo wątków będziecie kontynuować z wcześniejszych działań CEO?
Tak, niektóre z nich nazwałam powyżej. Do nich dochodzi popularny projekt Wychowanie to podstawa. On także pojawi się w naszej ofercie. Te rozpoznawalne i lubiane propozycje uzupełniamy nowymi i tworzymy jeden spójny obszar, w którym między innymi adresujemy następujące tematy: redukcja stresu, rozwój kompetencji SEL, świadomość i regulacja emocji, rozwijanie kompetencji wychowawczych, zdrowie rozumiane bardziej ogólnie, dobrostan nauczycieli i nauczycielek. Mamy dużo zasobów i sprawdzonych metodologii, które zostały bardzo wysoko ocenione przez pedagogów i pedagożki. Mamy też dużo wniosków z dotychczasowych działań i ewaluacji, a także inspiracji z rozmów z osobami uczącymi czy prowadzącymi szkoły. Zbieramy wszystko pod jednym parasolem, chcemy wypracować spójną ofertę i doprowadzić do synergii różnych podejść. […]
Wiem, że projekt Wychowanie to podstawa koordynowała Emilia Kędziorek, uznana opiekunka tej inicjatywy. Kto jest jeszcze w Twoim zespole?
W tym momencie wraz ze mną zespół tworzą Emilia Kędziorek, Marta Jagura i Sylwia Domagała. Wspomnę, że Emilia jest koordynatorką związaną z CEO od 5 lat, najpierw rozwijała program Wychowanie to podstawa i opracowywała do niego podręcznik, a później prowadziła go przez kilka edycji. Zna temat od podszewki, podobnie jak projekt Szkoła pełna emocji, który współtworzyła u boku wspaniałych trenerek – Anny Kawalskiej, Urszuli Zadwornej i Elżbiety Grab. Natomiast Marta Jagura i Sylwia Domagała wcześniej odpowiadały za projekt O redukcji stresu, oparty o metodologię Better Learning Programme.[…]
Mogłabyś opisać, jak konkretnie wygląda ten projekt?
W skrócie – polega na budowaniu w całej społeczności szkolnej większej świadomości dotyczącej stresu, jego uwarunkowań oraz sposobów radzenia sobie z nim. Pomaga też rozwijać zdrowe nawyki, aby w kryzysowych momentach umiejętnie się wyciszyć, odzyskać równowagę i poczucie sprawczości. Niezwykłym walorem metody jest to, że jest prosta. Nie wymaga dużego zaplecza, można ją łatwo wdrożyć w każdych warunkach. Nietrudno zapoznać z nią zarówno wychowanków, jak i ich rodziców. Trzeba zaznaczyć, że prostota nie wyklucza głębokiego procesu. Uczestnictwo w sesjach wpływa na tworzenie bardziej otwartych relacji między uczącymi a ich podopiecznymi, uruchamia też wzajemną empatię i uważność. To bywa wyzwaniem, dlatego tak ważne jest, że pracujemy wspólnie w grupie. Kilka sesji, ćwiczeń, rozmów… Niby nic niezwykłego, a dla wielu osób to doświadczenie przełomowe.
Dobrze rozumiem, że to są zwykłe lekcje o specyficznym przebiegu?
Tak, to 6 lekcji, które obejmują m.in. takie zagadnienia: czym jest stres, skąd się bierze, sposoby na uspokojenie ciała i głowy oraz na relaksowanie poprzez pracę z wyobraźnią, strategie rozbrajania negatywnych myśli. Istotną kwestią jest także struktura tych sesji, bo każda rozpoczyna się rytuałem wybranym przez klasę. Ponadto, w trakcie tych zajęć mierzy się poziom stresu uczestników i zaprasza się ich do wypracowania wspólnych rozwiązań. Metoda zachęca do uważnego, świadomego dostrzegania sytuacji stresowych i reagowania na nie, a także na swoje potrzeby i działania. I dotyczy to zarówno młodzieży, jak i nauczycieli.
I mówisz o tym, jak o normalnym szkolnym życiu, a przecież to jest odpowiedź na kryzys.
Pojawienie się metody BLP w polskich szkołach było bezpośrednią odpowiedzią na kryzys, który wyniknął wskutek nagłego napływu tysięcy uczniów i uczennic z Ukrainy. Były wśród nich osoby doświadczone wojną i traumą. Ale ta sytuacja unaoczniła coś szerszego – skalę stresu i napięcia wśród polskich podopiecznych szkół. Oczywiście trudno porównywać sytuację ukraińskiego nastolatka, którego ojciec jest na froncie, a on sam musiał uciekać z domu, z sytuacją polskiego nastolatka, martwiącego się egzaminem ósmoklasisty. Jednak i jednego, i drugiego może dotyczyć kryzys psychiczny. Trafnie ujął to austriacki psychiatra i twórca logoterapii Viktor Frankl. Pisał, że cierpienie jest jak gaz – nawet jeśli jest go niewiele, wypełnia całą dostępną przestrzeń. Podobnie bywa z naszymi codziennymi zmartwieniami. Nawet jeśli obiektywnie są „małe”, potrafią całkowicie zdominować nasze myśli i emocje, wypełnić nasz dzień, naszą uwagę, nasze ciało. Stąd też bierze się skuteczność i uniwersalność metody – sprawdza się ona niezależnie od tego, kto z niej korzysta, kto znajdzie się w klasie podczas takich sesji. […]
To brzmi jak hasło kampanii społecznej: „Szkoła – centrum Polski”.
Dokładnie tak! Gdyby nauczyciele i nauczycielki czerpali więcej satysfakcji ze swojej pracy, a uczniowie i uczennice czuli się bardziej związani ze swoją szkołą, to byłaby ogromna zmiana społeczna. Mam nadzieję, że nasza propozycja przybliży nas do tego celu – wzmocni odczuwanie bezpieczeństwa, sprawczości i radości z pracy, a także pomoże przełamać poczucie osamotnienia i bezradności.
Mówisz o dużej zmianie, która ma się zacząć w Twoim dziale i obszarze działania.
Jak marzyć, to tylko o dużej zmianie. Oczywiście pod warunkiem, że z oczu się nie traci rzeczywistości! Mamy świadomość, z jak wieloma wyzwaniami szkoła obecnie się mierzy: problemy ze zdrowiem psychicznym, konsekwencje kryzysu migracyjnego, zmieniające się nawyki poznawcze młodych ludzi, a także wiele innych kwestii. Nie chcemy ich lekceważyć! Nie będziemy też dokładać kolejnych poprzez stawianie sobie czy innym nierealistycznych celów. Szukamy takich sposobów na ich realizację, które są osiągalne i dostępne. Stawiamy na strategię małych kroków – podejmowanych razem w dialogu i we współpracy. Wierzymy, że nawet niewielkie zmiany – jeśli są przeprowadzane konsekwentnie i wspólnie – mogą prowadzić do czegoś większego. Do tego w swojej pracy chcemy się przyłożyć. Czekajcie na ofertę, szykujmy się do wspólnych działań!
Cały tekst „Wzmacniaj odporność (psychiczną) – TUTAJ
Źródło: www.ceo.org.pl
Dzisiaj, na fanpage Łódzkiego Kuratorium Oświaty zamieszczono krotką informację, zilustrowaną jedną fotografią, o spotkaniu na które Pan Kurator, w towarzystwie swoich zastępców, zaprosił szczególnych gości. Nie mogliśmy powstrzymać się przed zamieszczeniem tego materiału:
Foto: www.facebook.com/photo/
Podziękowania za lata pracy, zaangażowanie i poświęcenie oraz życzenia: pełnego zdrowia i aktywności nowego etapu w życiu, złożył dziś odchodzącym na emeryturę dyrektorom szkół i placówek oświatowych z naszego województwa Łódzki Kurator Oświaty Janusz Brzozowski. Swoje wyrazy wdzięczności pedagogom, którzy niejednokrotnie stanowili wzór dla swoich młodszych kolegów, złożyli także Łódzcy Wicekuratorzy Oświaty: Jarosław Krajewski i Arkadiusz Kubik.
Źródło: www.facebook.com/
P.s.
Niestety, z powodu przepisów o ochronie danych osobowych nie podano imion i nazwisk, nazw szkół i placówek którymi kierowali, a także ile lat byli tam dyrektorkami/ami.
Ale my uznaliśmy, ze jedną z uczestniczek tego spotkania możemy „ujawnić”. To – stojąca jako pierwsza z lewej w górnym rzędzie – Pani Katarzyna Felde – Dyrektorka IV LO im. Emilii Sczanieckiej w Lodzi, która tą szkolą kierowała przez 25 lat. W dniu 9 września zamieściliśmy obszerne fragmenty wywiadu z Nią, opublikowanego na stronie Łódzkiego Oddziału Gazety Wyborczej.
Oto najważniejsze fragmenty informacji, zaczerpniętej ze strony „Głosu Nauczycielskiego”:
Znamy już nazwiska finalistów Konkursów Nauczyciel Roku 2025 i Nauczyciel Jutr@!
Jury Konkursów Nauczyciel Roku 2025 i Nauczyciel Jutr@ obradujące pod przewodnictwem prof. Stefana M. Kwiatkowskiego, członka prezydium Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk, miało nie lada kłopot, żeby wyłonić finalistów spośród bardzo wielu kandydatek i kandydatów do tych zaszczytnych tytułów. Ale się udało! Znamy Złotą Trzynastkę w 23. edycji Konkursu Nauczyciel Roku współorganizowanego przez Ministra Edukacji, i piątkę Finalistów w 5. edycji Konkursu Nauczyciel Jutr@, organizowanego wspólnie z Fundacją Orange. […]
Jury Konkursu Nauczyciel Roku 2025 na posiedzeniu 20 września 2025 r., po rozpatrzeniu wniosków kandydatów zgłoszonych do udziału w Konkursie, postanowiło nominować do tytułu Nauczyciel Roku 2025 następujące osoby:
Roberta Bacę, nauczyciela matematyki w Niepublicznej Szkole Podstawowej nr 61 Pro Futuro w Bliznem Łaszczyńskiego;
Mateusza Grubę, nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej, pedagoga specjalnego i terapeutę w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Szemudzie;
Janusza Harpulę, nauczyciela języka polskiego i historii, dyrektora w Szkole Podstawowej im. ks. Franciszka Wosia w Świętoniowej;
Anetę Kołton-Janigę, nauczycielkę fizyki, chemii i biologii w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 5 z Oddziałami Integracyjnymi i Specjalnymi w Sosnowcu;
Agnieszkę Kopacz, nauczycielkę języka polskiego i informatyki w I Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Mistrzostwa Sportowego im. Marii Skłodowskiej- Curie w Sopocie;
Alicję Kuziemską-Machowską, nauczycielkę języka angielskiego w Szkole Podstawowej nr 12 im. Synów Pułku w Grudziądzu;
Renatę Michalczuk, nauczycielkę fizyki w Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 3 im. Emilii Plater w Białej Podlaskiej;
Aldonę Moskwę, nauczycielkę edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej nr 52 im. Macieja Aleksego Dawidowskiego „Alka” w Warszawie;
Katarzynę Paszkowską, pedagog specjalną, nauczycielkę wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 123 im. Kornela Makuszyńskiego w Warszawie;
Stanisławę Tymoczkę, nauczycielkę plastyki, dyrektorkę w Szkole Podstawowej im. Króla Władysława Jagiełły w Mrzygłodzie;
Ewę Wawoczny, nauczycielkę języka polskiego w Szkole Podstawowej nr 1 z Oddziałami Integracyjnymi im. Powstańców Śląskich w Raciborzu;
Joannę Wiśniewską, nauczycielkę przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Budowlanych im. gen. Władysława Sikorskiego w Inowrocławiu;
Mieczysława Wilka, nauczyciela przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Technicznych w Mielcu.
Równocześnie został także rozstrzygnięty Konkurs Nauczyciel Jutr@, który towarzyszy Nauczycielowi Roku już od 5 lat. Jury Konkursu Nauczyciel Jutr@ postanowiło, że Finalistami Konkursu zostają:
Agnieszka Bajer, nauczycielka języków polskiego i hiszpańskiego w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 22 w Krakowie;
Anna Bakker, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej w Leśniewie;
Agnieszka Bruska, nauczycielka współorganizująca kształcenie w klasie integracyjnej w edukacji wczesnoszkolnej w Zespole Szkół nr 19 w Bydgoszczy;
Jadwiga Szydlak, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Zespole Szkół Społecznych w Kłodzku;
Stanisława Tymoczko, nauczycielka plastyki, dyrektorka w Szkole Podstawowej im. Króla Władysława Jagiełły w Mrzygłodzie.
Kto zostanie Nauczycielem Roku 2025, komu przypadną dwa równorzędne Wyróżnienia, a kto zostanie Nominowanym do tytułu Nauczyciel Roku 2025 – dowiemy się 7 października br. podczas Gali Finałowej na Zamku Królewskim w Warszawie. Wtedy też poznamy Nauczyciela Jutr@. […]
Źródło: www.glos.pl
Dzisiaj nie proponujemy lektury kolejnego tekstu o wychowaniu zdrowotnym, a wywiad z dr. Michałem Gulczyńskim o raporcie „Przemilczane nierówności”. Tym razem dotyczy luki edukacyjnej chłopców. Oto obszerne fragmenty wywiadu i link do pełnej wersji:
Woźny, ksiądz i WF-ista. Męskie wzorce spotykane w szkole rzadko kojarzą się z nauką
Najczęściej spotykani mężczyźni w szkołach to woźny, ksiądz i WF-ista. Funkcje, które pełnią nie kojarzą się z rozwojem naukowym. Czy to może mieć wpływ na to, że chłopcy coraz częściej nie widzą w edukacji przestrzeni dla siebie? Luka między wynikami dziewcząt i chłopców rośnie, a system przez lata udawał, że problemu nie ma. O tym, skąd bierze się edukacyjna zapaść chłopców i jak można jej przeciwdziałać, rozmawiamy z dr. Michałem Gulczyńskim ze Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn, współautorem raportu „Przemilczane nierówności”
[…]
Foto: Klaudia Jaworska
Michał Gulczyński – autor raportu „Przemilczane nierówności”. doktor polityk publicznych i administracji. W Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji bada nierówności płci w edukacji
Katarzyna Mazur: – Niedawno ministra Barbara Nowacka wspomniała o coraz wyraźniej widocznej luce edukacyjnej chłopców. Czy my jako społeczeństwo w ogóle dostrzegamy ten problem?
Michał Gulczyński: – Myślę, że coraz bardziej go widzimy. Występuję tutaj w podwójnej roli – jako członek zarządu Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn i jako współautor raportu „Przemilczane nierówności”, który po raz pierwszy w Polsce szerzej poruszył ten temat. Nie bez powodu w tytule raportu pojawiło się słowo „przemilczane” wtedy ten problem był właściwie niezauważany. Wydaje mi się, że to był moment, w którym luka edukacyjna chłopców zaczęła być w ogóle publicznie zauważana i dyskutowana.
Kiedy powstawał Krajowy Program Działań na rzecz Równego Traktowania, jeszcze przed założeniem stowarzyszenia, złożyliśmy w ramach konsultacji nasze postulaty. I jedyny, który został uwzględniony, dotyczył właśnie problemów edukacyjnych chłopców i mężczyzn. To są zaledwie jeden czy dwa akapity – ale wcześniej nie było tam nawet wzmianki o tym, że chłopcy gorzej czytają, mają słabsze wyniki, rzadziej idą do liceum czy kończą studia. Ta luka po prostu nie była zauważana.
K.M. – Zajmuje się pan również badawczo tym zagadnieniem?
M.G. – Tak. Planuję długofalowy projekt badawczy poświęcony właśnie tej luce edukacyjnej. Ale to są nadal wczesne obserwacje i szczątkowe dane. Więc jeśli mówię o badaniach, to trochę niezręczne, bo opieram się raczej na obserwacjach niż na solidnych, ugruntowanych wynikach. Niestety, ogólnie w nauce nadal wiemy na ten temat bardzo mało i nie mamy zbyt wysokiej świadomości potrzeby realizowania takich badań.
Wiceminister Katarzyna Lubnauer, zapytana w interpelacji, czy rząd planuje coś zrobić z luką edukacyjną chłopców, odpowiedziała, że nie trzeba tego badać, bo są już badania o męskości. W tym samym akapicie jako przykład badań podała książkę o cyklistach w Warszawie na przełomie XIX i XX wieku. To naprawdę była odpowiedź ministerstwa.
K.M. – Rzeczywiście absurdalne.
M.G. – Tak, ale potem coś zaczęło się zmieniać. Po tej interpelacji pojawiło się zainteresowanie w mediach społecznościowych. W efekcie z inicjatywy ministerstwa w Instytucie Badań Edukacyjnych zorganizowano konferencję o luce płci w edukacji. Zostałem zaproszony jako prelegent. Minister Lubnauer wykazała zainteresowanie tematem, później rozmawiałem z nią jeszcze podczas Campus Polska. W ostatnich miesiącach spotkaliśmy się też dwukrotnie z minister Nowacką. Tak że wygląda na to, że ta świadomość w ministerstwie rośnie.
Wspólnie z dr. Michałem Sitkiem z IBE i dr Alicją Zawistowską organizujemy panel o problemach edukacyjnych chłopców na najbliższym Ogólnopolskim Zjeździe Socjologicznym. Myślę, że także dzięki temu Instytut Badań Edukacyjnych zaczyna się w tę tematykę włączać.
[…]
K.M. – Na czym właściwie polega luka edukacyjna chłopców?
M.G. – Przede wszystkim na nierówności wyników. Wśród młodych osób w wieku około 30 lat wyższe wykształcenie ma większość kobiet i tylko około jedna trzecia mężczyzn. I znów: pojawia się argument, częściowo trafny, że być może mężczyźni nie potrzebują wyższego wykształcenia, bo mają inne predyspozycje np. przy podejmowaniu pracy fizycznej. Ale to nie tłumaczy wszystkiego. Poza tym to nie są decyzje podejmowane wyłącznie w dorosłym życiu.
Widać to już przy wyborze szkoły ponadpodstawowej. Większość dziewczyn idzie do liceum, większość chłopców – do technikum. I to też jest konsekwencja tego, jak przebiegała nauka. Na egzaminie ósmoklasisty dziewczynki mają średnio 8–9 punktów więcej z języka polskiego i 3 z angielskiego, a przy tym bez różnic na matematyce. Czyli ten stereotyp o dziewczynkach i matematyce zupełnie się nie potwierdza w wynikach. Natomiast różnice w wynikach przekładają się na szanse dostania się do lepszej szkoły.
I świadomość tego oceniam na bardzo niską. Nawet partie, które kierują swój przekaz głównie do mężczyzn, często nie dostrzegają, gdzie są młodzi chłopcy – na przykład w technikach, nie w liceach. Niedawno poseł Wipler napisał na Twitterze: „licealistki, licealiści, dołączajcie do naszych struktur”. O uczniach techników nie wspomniał, choć to tam jest więcej potencjalnie zainteresowanego audytorium.
K.M. – Gdzie szukać przyczyn, że chłopcy tak często wybierają ścieżkę zawodową, rzadziej kontynuują naukę?
M.G. – Nie użyłbym tu słowa „wybierają”, bo to nie są całkowicie wolne, autonomiczne wybory. Wyniki egzaminów, presja społeczna, stereotypy – to wszystko kształtuje decyzje. Chłopcy często już na etapie podstawówki wiedzą – albo myślą – że ich droga to zawód, technikum, szybka praca, zarabianie. Bez tej wizji dalszego kształcenia, bez marzeń o studiach.
To konsekwencja oczekiwań społecznych, o tym, czego oczekują rodzice od córek, a czego od synów. Wydaje mi się, że wciąż poruszamy się tu w dużej mierze po omacku, bo brakuje systematycznych badań w Polsce. Dużo więcej wiemy o dziewczętach i ich relacjach z przedmiotami ścisłymi, np. matematyką. A znacznie mniej o tym, dlaczego chłopcy gorzej czytają i chętniej wybierają ścieżki zawodowe.
A przy tym znaczne różnice między krajami, a nawet między regionami w Polsce pokazują, że nie możemy mówić o różnicach „naturalnych”. W dużych miastach luka edukacyjna chłopców jest mniejsza niż w powiatach wiejskich. To pokazuje, że przyczyny są środowiskowe. Przykład: w powiecie siedleckim łączna różnica punktowa z wszystkich trzech części egzaminu ósmoklasisty między wynikami dziewczynek i chłopców w 2023 roku wynosiła 10 punktów. Chłopcy uzyskali średnio 52 punkty, a dziewczynki 62. W rekrutacji to ogromna przewaga. W rodzinach o niższym kapitale kulturowym, przekonanie, że dziewczynka ma się grzecznie uczyć, a chłopiec – zarabiać jest silne. Przekłada się to na podejście do nauki i konkretnych przedmiotów. Mamy więc stereotypy, oczekiwania, a może i pewien wpływ samej szkoły.
Jak zapewne zauważyli stali i regularni czytelnicy OE – w minionym tygodniu szczególną uwagę – udokumentowaną aż dwoma materiałami – skupiłem na przebiegu XII Zjazdu Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego. I jeszcze nie powiedziałem „w tym temacie” ostatniego słowa. Dlatego dzisiaj uchylę rąbka tajemnicy i opiszę kilka faktów, które są wytłumaczeniem takiego mojego zainteresowania Polskim Towarzystwem Pedagogicznym.
Nie wszyscy wiedzą, że PTP powstało wiosną 1981 roku.Bo młodsi wiekiem nie pamiętają, że był to czas , nazwany „Karnawałem Solidarności”, który trwał od sierpnia 1980 roku, czyli od podpisania porozumień sierpniowych, do 13 grudnia 1981 roku, kiedy wprowadzono stan wojenny. Polskie Towarzystwo Pedagogiczne w dniu 19 marca 1981 roku zostało wpisane do rejestru stowarzyszeń i związków, a 24 kwietnia tego roku odbył się zjazd członków-założycieli. Uczestniczyło w nim 30 osób oraz 13 członków Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. W trakcie zjazdu, w drodze tajnego głosowania, wybrano władze Towarzystwa. Na Przewodniczącego został wybrany Mikołaj Kozakiewicz. A skąd wiem, że wybór władz odbył się w trybie tajnego głosowania? Bo byłem – jako nauczyciel akademicki, zatrudniony w Katedrze Pedagogiki Społecznej UŁ, który należał do grona założycieli Łódzkiego Oddziału PTP, delegatem na ten zjazd. I zostałem zgłoszony do komisji skrutacyjnej liczącej głosy, i pod protokołem wyników głosowania jest mój podpis.
Od tamtego wydarzenia minęło kilka lat, nadszedł rok 1989, i w konsekwencji porozumień „Okrągłego Stołu” i w wyniku czerwcowych wyborów, kiedy – jak to ogłosiła w głównym wydaniu Dziennika Telewizyjnego Joanna Szczepkowska – „skończył się w Polsce komunizm”! Trzeba było jeszcze paru lat, aby nowe władze PTP zorganizowały, w dniach 10 – 12 luty 1993 roku, w Rembertowie, w budynku zlikwidowanej w 1990 roku Akademii Sztabu Generalnego, I Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny, pod bardzo charakterystycznym dla tego czasu tematem wiodącym – „Ewolucja tożsamości pedagogiki”. W tym wydarzeniu także uczestniczyłem, już jako dyrektor Wojewódzkiej Poradni Wychowawczo-Zawodowej, ale także członek reaktywowanego (po obumarciu tego zorganizowanego w 1981 roku) Łódzkiego Oddziału PTP, którego przewodniczącym został – wtedy doktor – Bogusław Śliwerski. I to jego „Maluchem” – wraz z nim – tam pojechałem.
Od tamtego czasu minęło ponad 32 lata, w pamięci pozostało mi tyko jedno wspomnienie. Jest nim wystąpienie profesora Heliodora Muszyńskiego z UAM w Poznaniu. Było to tak znaczące wystąpienie, gdyż Muszyński, który był autorem słynnej książki „Ideał i cele wychowania” , która stanowiła teoretyczny fundament dla ówczesnych władz oświatowych, tych pod rządami ministra Jerzego Kuberskiego, które usiłowały w polskich szkołach (i nie tylko – także w związkach młodzieży) realizować ideał wychowania socjalistycznego, wygłosił tam coś na kształt skruchy i próbował usprawiedliwić się z tej kolaboracji z „systemem” – deklarując swe „nawrócenie”.
I w jeszcze jednym Ogólnopolskim Zjeździe Pedagogiczny uczestniczyłem – ale już nie jako członek PTP. Był to VII Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny w Toruniu, który odbył się w dniach 20-21 września 2010 roku. Tym razem byłem tam jako redaktor naczelny internetowej „Gazety Edukacyjnej”, której wydawcą była Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Łodzi. Głównym powodem mojej tam obecności – obok zebrania materiału do relacji, która została opublikowana w GE, był temat tego Zjazdu: „Po życie sięgać nowe … Teoria a praktyka edukacyjna”.
I w tym Zjeździe brał – aktywny – udział prof. dr hab. Bogusław Śliwerski, jeszcze kilka miesięcy wcześniej rektor WSP, z której to „posady” ostentacyjnie zrezygnował w trakcie roku akademickiego. Z tego powodu każdy z nas przybył tam oddzielnie – mówiliśmy sobie tylko „dzień dobry” podczas codziennych spotkań.
Przebieg tego zjazdu mogłem sobie przypomnieć dzięki publikacji Jolanty Sandery „Sprwozdanie s konferencji”. I to dzięki temu wiem, że mój do niedawna „szef” – prof. Śliwerski, wygłosił – jako drugi mówca podczas panelu otwierającego tę konferencje – referat, w którym przypomniał sytuację pedagogiki polskiej z lat 90. XX wieku, a także zwrócił uwagę, że współczesna myśl pedagogiczna nadal nie radzi sobie z wielowymiarowością problemów społecznych, skupiając się zbyt często na negatywnych zjawiskach, takich jak przemoc czy agresja, zaś zbyt rzadko na pozytywnych wartościach wychowania, prowadzących do podtrzymywania więzi społecznych.
Kolejny VIII Zjazd odbył się we wrześniu 2013 roku w Gdańsku, kiedy nie byłem już redaktorem – zlikwidowanej decyzją pani kanclerz WSP – „Gazety Edukacyjnej”, w czasie gdy dopiero „rozkręcałem” moje własne „Obserwatorium Edukacji” i nie mogłem w ten wyjazd zainwestować własnych środków. Nie uczestniczyłem także w zjazdach następnych…
O terminach, miejscach w których się odbywały oraz ich tematyce możecie dowiedzieć się, czytając tekst, zamieszczony na oficjalnej stronie PTP – TUTAJ. Nie ma tam jedynie informacji o XI Zjeździe, który pod hasłem „Przesilenie. Budujmy lepszy świat w sobie i pomiędzy nami” odbył się w dniach 20 – 22 września 2022 roku w Poznaniu i notatka o jego przebiegu zostala zamieszczona w oddzielnym materiale – także na stronie PTP – TUTAJ
Teraz już wiecie o źródłach mojej motywacji do obszernego informowania o XII Zjeździe Pedagogicznym. A przy innej okazji napiszę o tym jak to się stało, że przestałem być członkiem PTP, co jest związane z likwidacją reaktywowanego przez Bogusława Śliwerskiego Łódzkiego Oddziału PTP, co z kolei ma związek ze zmianą jego stosunku do tego Towarzystwa…
Włodzisław Kuzitowicz
P.s.
Zapewne nie wszyscy wiedzą, że w dniu, kiedy kończył swe prace XII Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny, w Łodzi rozpoczynał się – także trzydniowy – XXXVII Kongres Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Nie mam z tym środowiskiem prawie żadnych kontaktów, ale informuję o tym wydarzeniu z jednego powodu: aby zarejestrować podstawową różnicę między tymi wydarzeniami – różnicę w ilości uczestników. Wystarczy porównać dwa zdjęcia: to, obrazujące ile osób uczestniczyło w Zjeździe PTP – ze zdjęciem auli, w której odbywały się prace pierwszego dnia Kongresu Towarzystwa Psychologicznego.
Kto chciałby dowiedzieć się więcej o łódzkim Kongresie Polskiego Towarzystwa Psychologicznego może sięgnąć do specjalnego fanpage na Facebook’u – TUTAJ

















