Kościół pod wezwaniem Opatrzności Bożej w Łodzi

 

W czwartek 8 listopada 2018 r. o godz. 12 w kościele parafialnym pod wezwaniem Opatrzności Bożej w Łodzi (ul. Kolińskiego 26) odbędzie się Msza święta w intencji dzieci pomordowanych w niemieckim obozie koncentracyjnym przy ul. Przemysłowej.

 

Mapka lokalizacji kościoła pod wezwaniem Opatrzności Bożej w Łodzi

 

 

Następnie z kościoła pod pomnik Pękniętego Serca przejdzie marsz, którego uczestnicy – jak w poprzednich latach – będą nieść fotografie pomordowanych dzieci oraz odczytywać ich imiona i nazwiska. [Źródło:www.kuratorium.lodz.pl ]

 

Czytaj dalej »



 

 

Przed dwoma dniami zmarła w Koninie – po prawie dwuletniej walce z rakiem – Profesor MARIA DUDZIKOWA – wieloletni nauczyciel akademicki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, była kierownik Zakładu (później przemianowanego na Pracownię) Pedagogiki Szkolnej na Wydziale Studiów Edukacyjnych tej uczelni. Od 1993 roku była zastępca przewodniczącego Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, przez 25 lat (ostatni raz – w 2018 roku na XXXII LSMP w Łagowie) niestrudzona kierownik Letnich Szkół Młodych Pedagogów PAN.

 

Tę smutną wiadomość przekazał w poscie zamieszczonym wczoraj na swym blogu profesor Bogusław Śliwerski. „Obserwatorium Edukacji” nie ma wątpliwości, że naszym obowiązkiem jest – los zrządził, że właśnie w taki dzień jak dzisiejszy – poinformowanie o tym naszych czytelników – w najlepszy możliwy sposób: odsyłając do wspomnień na blogu profesora Śliwerskiego. Na początek proponujemy fragment wczorajszego postu:

 

 

[…] Niewiele jest w uniwersytetach osób, które całym życiem służą innym, które z wyjątkową pasją i wiarygodną pracą nad sobą traktują rodzinne, akademickie i społeczne role jako imperatyw moralny. Może ktoś się zastanawia, po co poświęcała każdą chwilę życia będąc już na emeryturze, a więc w okresie „złotej jesieni”, kolejnym planom wydawniczym, projektom własnych książek, recenzjom rozpraw tych, którzy naprawdę chcą skorzystać z uprzedzającej potencjalne niepowodzenie mądrości Mistrzyni Myśli, Pióra, Doświadczeń i Wyobraźni. Pracowała bez wytchnienia, często nie dojadła, bo nie miała na to czasu. Wszędzie jednak była punktualnie, a nawet wcześniej, z zapasem, by nikt nie musiał na Nią czekać.

 

 

Czytaj dalej »



 

 

Odwiedzając dzisiaj cmentarze, na których znajdują się groby naszych bliskich zmarłych: rodziców, krewnych, przyjaciół, wspomnijmy także naszych nauczycieli, tych, którzy byli dla nas przewodnikami w wędrówce od niewiedzy ku wiedzy, od nieodpowiedzialnego dzieciństwa do dojrzałości.

 

 

 

 

Szczególne wspomnienie i zapalonego pod cmentarnym krzyżem znicza poświęćmy zwłaszcza tym, którzy odegrali w naszych biografiach role przewodników, mentorów, mistrzów. Bo choć Oni żyją w nas tym co w nas zasiali, to niechaj dziś nasza o Nich pamięć będzie spłatą kolejnej raty zaciągniętego u nich kredytu…

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 



Na stronie „Dziennika Łódzkiego” znaleźliśmy bulwersujący materiał, którego tytuł wyjaśnia wszystko:

 

Nie stosuj antykoncepcji! Ministerstwo Zdrowia próbuje edukować młodzież w szkołach.
Skandaliczne warsztaty opłacone przez rząd?

 

Oto najistotniejsze dla sedna sprawy fragmenty tej publikacji:

 

Ministerstwo Zdrowia wspiera finansowo warsztaty edukacyjne dla uczniów „W stronę dojrzałości”. Ich celem jest przekazywanie wiedzy dotyczącej świadomego planowania rodziny, antykoncepcji i chorób wenerycznych. Problem w tym, że informacje „W stronę dojrzałości” są nieprawdziwe i wprowadzają w błąd. Dowodem na to jest najnowsza – bulwersująca – prezentacja uczniów jednego z polskich liceów. […]

 

 

[…] W komunikacie zawartym na głównej stronie Liceum czytamy, że zajęcia szkolne „W stronę dojrzałości” mają na celu edukowanie uczniów w kwestii życia seksualnego:

 

… prowadzone są zajęcia dla młodzieży z zakresu edukacji zdrowotnej dotyczącej czynników endogennych i egzogennych mających wpływ na zdrowie prokreacyjne kobiet i mężczyzn, przeciwdziałania skutkom seksualizacji dzieci i młodzieży, zachowań ryzykownych, uzależnień behawioralnych, uzależnień od substancji psychoaktywnych oraz kształtowania postaw sprzyjających zachowaniom prozdrowotnym.[…]

 

 

Artykuł zawiera link, kierujący do fragmentów owej uczniowskiej prezentacji. Oto dwa – przykładowe – slajdy:

 

 

 

 

 

Cała artykuł „Nie stosuj antykoncepcji! Ministerstwo Zdrowia próbuje edukować młodzież w szkołach. Skandaliczne warsztaty opłacone przez rząd?   –   TUTAJ

 

Źródło: www.dzienniklodzki.pl

 

 



Foto:www.komputerswiat.pl

 

Iwona Filip, nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej w Szkole Podstawowej „Paderewski” jest autorką zamieszczonego na portalu EDUNEWS artykułu o rewolucyjnie brzmiącym tytule: „Nauczanie bez podręczników w szkole podstawowej”. Oto jego fragmenty i link go pełnej wersji:

 

[…] W polskim systemie nauczania przyjęło się, że uczeń musi pracować z podręcznikiem i ćwiczeniami. O tym, jaki to zestaw często decyduje sam nauczyciel. Wydawnictwa, walcząc o pozycję na rynku, od lat docierają do szkół z ofertami – najczęściej gotowym pakietem dla najmłodszego ucznia. W pakiecie tym znaleźć można pięć podręczników, dziesięć części ćwiczeń, wyprawkę w teczce, ćwiczenia dodatkowe – do muzyki i rytmiki, a nawet wycinanki…[…]

 

Edukacji Narodowej wskazuje, że podręcznik jest jednym z materiałów, który ma pomóc uczniom i nauczycielom realizować podstawę programową, ale należy pamiętać, że nauczyciel ma w tym zakresie dowolność. Może korzystać z podręcznika, ale nie musi. Myślę, że jest to droga do wolności nauczyciela i większej możliwości korzystania z różnych materiałów, w tym multimedialnych. Ważne jest też to, że dzięki temu zapisowi z tornistrów ucznia mogą zniknąć książki, a z nimi ciężar, tak niewskazany dla dziecięcych kręgosłupów.

 

Dziecko uczy się dużo szybciej, gdy zdobytą wiedzę opiera na doświadczeniu.

 

Dlaczego bez książek?

 

[…] W dobie rozwiniętej technologii cyfrowej oraz dostępu do różnych środków dydaktycznych zastanawia mnie, dlaczego w tak wielu szkołach praktykuje się wciąż tradycyjne metody pracy. Podczas takich lekcji powielane są często schematy działania, które hamują rozwój dziecka, bo uczą głównie rutyny, a nie samodzielnego myślenia. Dziecko nie czuje, że musi być aktywne, nie dochodzi samo do wiedzy, nie wypowiada się, nie dyskutuje. Treści, które znajdują się w podręczniku są bardzo często szablonowo układane i większość z nich opiera się o te same skojarzenia. Wydaje mi się, że warto zabrać uczniowi gotowe rozwiązania, a dać mu swobodę myśli, poświęcić swój czas i uwagę. Myślę, że dopiero wtedy można mówić o indywidualnym podejściu do ucznia.

 

Co w zamian?

 

Czytaj dalej »



Foto: www.men.gov.pl

 

Dziś na stronie MEN zamieszczono – pozornie neutralną – informację o spotkaniu Sekretarza Stanu Marzeny Machałek z przedstawicielami Fundacji Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

 

Podczas wtorkowego spotkania rozmawiano o inicjatywach edukacyjnych związanych z obchodami 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, w tym podejmowaniu działań na rzecz wspierania wolontariatu m.in. w ramach Europejskiego Korpusu Solidarności. Podczas rozmowy poruszano również kwestie nowych rozwiązań zawartych w prawie oświatowym, a także w podstawie programowej kształcenia ogólnego.

 

Uczestnicy spotkania zwrócili również uwagę na działania zmierzające do zwiększenia wpływu rad rodziców na funkcjonowanie szkół i placówek oświatowych.[…]

 

Przedstawiciele Fundacji m.in. prowadzą działalność o charakterze opiniującym i doradczym,opracowują i prezentują ekspertyzy i raporty prawne, a także organizują prelekcje, sympozja, spotkania, dyskusje i konferencje.

 

Źródło:www.men.gov.pl

 

Aby nie było żadnych wątpliwości co do rzeczywistych więzów łączących ministerstwo edukacji z ową „jedną z wielu” fundacji pozwalamy sobie poinformować o kilku tekstach, zamieszczonych na oficjalnej stronie Fundacji „Ordo Iuris”:

 

 

Czytaj dalej »



Foto: www.buzz.gazeta.pl

 

Szkoła z lat 50-ch ub.wieku. Zmieniły się ławki i ubrania uczniów i nauczycielki…

 

Przypominamy dzisiaj, zamieszczony jakiś czas temu na portalu „DSW – dzieci są ważne” artykuł Kingi Pukowskiej, zatytułowany „10 rzeczy, które warto zmienić w tradycyjnej szkole”. Jego treść nie tylko nic nie straciła na aktualności, ale nadal może być niezwykle przydatna w rozmowach nauczycieli z rodzicami o tym w jaki kierunku możemy, i powinniśmy, razem zmieniać naszą szkołę. Oto skrócona wersja tego artykułu:

 

Edukacja to temat budzący wiele emocji. Są rodzice, którzy przyjmują szkołę publiczną „z dobrodziejstwem inwentarza” i tacy, którzy, nie mogąc pogodzić się z panującymi w niej zasadami, szukają alternatywnej drogi. Jakie mają zastrzeżenia do modelu szkoły powszechnej?

 

1. Obowiązek zamiast zachęty
Przekraczając szkolne mury czasem słyszy się słowa „to teraz koniec zabawy, teraz będziemy pracować!”. Szkoła i nauka są obowiązkiem – sprawdziany, kartkówki, zadania domowe są obowiązkowe! Uczeń ma obowiązek uczęszczać na lekcje, nawet jeśli są śmiertelnie nudne. Czasem wręcz ma się wrażenie, że słowo „obowiązkowy” zwalnia z prowadzenia zajęć „ciekawych i interesujących”. Bo przecież uczeń i tak musi w nich uczestniczyć, czy tego chce, czy nie. Tymczasem wiele dobrego można zdziałać, gdy dzieci chcą się uczyć, a nie muszą. […]

 

 

3. Oceny zamiast informacji zwrotnej
Choć zmiany w ustawie oświatowej dopuszczają stosowanie oceny opisowej na praktycznie każdym etapie edukacji, niewielu nauczycieli ją stosuje. Wymaga to dużo więcej pracy oraz stosowania narzędzi, które pozwolą na przekazanie uczniowi rzeczowej informacji, zamiast „staraj się bardziej” albo „stać cię na więcej”. Ocena cyfrowa nie daje żadnej informacji o tym, co poszło dobrze, a nad czym (i jak) można jeszcze pracować. Często niesie ze sobą rozgoryczenie i poczucie krzywdy, oraz (niestety) odbiera prawo do uczenia się na błędach. […]

 

4. Budowanie autorytetu na strachu zamiast mentorstwa
Z radością możemy czytać i słuchać wielu miłych opowieści o nauczycielach – partnerach, którzy potrafią słuchać, przyznać się do błędu, a przede wszystkim zarażać pasją. Jednak nie mniej (a raczej więcej) jest historii smutnych: o krzyku, stawianiu do kąta, często krzywdzących i niewybrednych komentarzach, szantażowaniu, a także innych prostych i „skutecznych metodach” pracy z dziećmi. […]

 

Czytaj dalej »



Foto:Sebastian Szwajkowski [www.radiolodz.pl ] 

 

Na budynku Szkoły Podstawowej nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi w Łodzi odsłonięto mural przedstawiający Genowefę Wójcik – więźniarkę obozu dla dzieci polskich przy ul. Przemysłowej.

 

– Mural ma upamiętniać panią Genowefę, ale też przypominać dzieciom tragiczne losy drugiej wojny światowej – wyjaśnia koordynatorka projektu „Dzieci Bałut – murale pamięci” Katarzyna Tośta. – Gienia Wójcik to dziewczyna, która trafiła do obozu mając 13 lat. Była tutaj trzy lata, obóz przeżyła, przetrwała katusze, jakie miały miejsce w obozie dla dzieci polskich.

 

Foto: www.facebook.com/bozena.bedzinskawosik

 

Genowefa Wójcik jest twarzą tej edycji „Dzieci Bałut”. Dyrektor szkoły Bożena Będzińska-Wosik mówi, że przy okazji odsłonięcia muralu, dzieci uczestniczyły w warsztatach edukacyjnych. – Poznały sylwetkę pani Genowefy, a właściwie Gieni Wójcik, a przede wszystkim ją upamiętnili. Dzieci napisały biogram do Wikipedii, wykonały także prezentacje, napisały teksty literackie na jej temat.

 

Posłuchaj relacji dźwiękowej    –   TUTAJ

 

 

Źródło:www.radiolodz.pl




Foto: www.mamadu.pl

 

Tekst, zamieszczony w sobotę przez Jarosława Pytlaka na stronie „Wokół Szkoły” (bo jego rozmiar blokuje mi nazwanie go – tradycyjnie dla blogów – postem) zaczyna anegdota- wspomnienie sprzed dwudziestu laty, jak to na jednym i tym samum zebraniu dla rodziców najpierw mama ucznia zgłosiła problem, że nauczyciele zadają zbyt wiele prac domowych, a w chwilę później jej spóźniony mąż zapytał, czy szkoła nie mogłaby zadawać więcej prac domowych, bo jego zdaniem uczniowie za mało się uczą.

 

My zaczniemy jednak cytowanie wybranych fragmentów tego – nazwijmy go -eseju, zatytułowanego „Te nieszczęsne prace domowe„, od przywołania przypomnianych tam wystąpień do MEN w tej sprawie Rzecznika Praw Dziecka, a następnie – oczywiście subiektywnie wybranych – jego co „smakowitszych kawałków”:

 

[…] Na urzędowym forum temat nadmiernego obciążenia uczniów pracami domowymi objawił się w pełnym świetle w marcu 2017 roku, w wystąpieniu Rzecznika Praw Dziecka do Ministra Edukacji Narodowej. Rzecznik, powołując się na liczne skargi dzieci i rodziców, wskazał cały szereg niepokojących zjawisk, od przemęczenia młodych ludzi, aż po nieuzasadnioną ingerencję szkoły w życie prywatne rodzin. Odpowiedź adresata sprawiała wrażenie dobrotliwej perswazji, ubranej w kurtuazyjną formę. […] Pół roku później Rzecznik Praw Dziecka wystąpił po raz kolejny w tej samej sprawie. Również bez jakieś spektakularnej reakcji ministerstwa; tym razem jednak zagotowała się opinia publiczna. […]

 

Urzędowej korespondencji towarzyszyła wzmożona aktywność w mediach. Pojawiło się całe mnóstwo relacji o pracy dzieci w domach po kilka godzin dziennie, niedosypianiu, stresie i zniechęceniu do nauki. Jak można się domyśleć, rolę czarnego charakteru w tym przedstawieniu przydzielono nauczycielom. Po części słusznie, bo z pewnością mają oni wiele grzechów na sumieniu. Z drugiej strony, potępianie ich w czambuł za obecny stan rzeczy wydaje się niesprawiedliwe i nierozsądne. Niesprawiedliwe, ponieważ praca nauczyciela nie odbywa się w próżni, a wpływają na nią między innymi obowiązujące regulacje prawne oraz postawy uczniów i ich rodziców. Nierozsądne, ponieważ wbrew powszechnemu obecnie mniemaniu działanie w sposób rewolucyjny rzadko przynosi pożądane efekty, natomiast zawsze niesie ryzyko „wylania dziecka wraz z kąpielą”.

 

Łatwo jest krzyczeć „Zlikwidujmy!”, albo „Zreformujmy!”, szczególnie gdy kilkoma kliknięciami można w sieci znaleźć cały szereg ponoć genialnych, ale zazwyczaj zupełnie nie sprawdzonych pomysłów rozwiązania problemu. Dobrze jednak mieć świadomość, że za zadawaniem prac domowych stoi nie tylko przyzwyczajenie, ale także naukowo podbudowane zasady metodyki nauczania, których nie da się, ot tak, unieważnić. Oczywiście zarówno tradycja, jak metodyka mogą być – i zapewne w jakimś stopniu są – przestarzałe, a naukowo podbudować można dzisiaj wszystko. Ale wymyślenie alternatywy nie jest kwestią banalną. Nawet dla pojedynczego nauczyciela, a co dopiero w skali szkoły czy całego systemu. Szczególnie, że zdrowy rozsądek każe wziąć pod uwagę nie tylko kwestie prawne i organizacyjne, ale także choćby sposób funkcjonowania dzieci w epoce internetu, ich zróżnicowane uzdolnienia i aspiracje, czy nawet poglądy i ambicje rodziców.[…]

 

 

Czytaj dalej »



Przed tygodniem nie tylko odbyły się pierwsze z czterech wyborów w naszej polskiej serii obywatelskich decyzji o przyszłości naszego kraju, ale także był to egzamin praktyczny z efektów kształcenia w ramach szkolnego przedmiotu: wiedza o społeczeństwie!

 

A ów egzamin nauczyciele tegorocznych maturzystów i absolwentów ostatnich dziewięciu lat będą musieli uznać za „oblany”. Skąd ten wniosek? Z informacji o wynikach sondażu exit poll przeprowadzonego przez Ipsos w dniu wyborów, z których w obszarze „jak głosowali wyborcy według poszczególnych kategorii wiekowych” wynika, iż przytłaczająca większość najmłodszych wyborców w ogóle nie poszła na wybory, a jeśli już poszli, to głosowali na PiS. Oto „twarde dane:

 

Frekwencja w w najmłodszej grupie (18-29 lat) wyniosła zaledwie 37 proc. osób. Wynik ten prezentuje się wyjątkowo mizernie w zestawieniu z frekwencją ogólną, która byłą w tych wyborach rekordowa – 54,67 proc. Największa w tym zasługa wyborców między 40 a 49 rokiem życia (frekwencja – 68,4 proc.). Sondaż dostarczył także informacji o tym, że najczęściej głosowali oni na PiS – 24,3 proc., rzadziej na Koalicją Obywatelską– 20,8 proc. Więcej informacji na ten temat na stronie potyalu wMeritum.pl [www.wmeritum.pl ]

 

I na tym tle nie mogę nie nawiązać do dwu moich felietonów, a zwłaszcza do tego drugiego, z 9 września, zatytułowanego Jeśli nie nauczyciele – kto ma „sadzić róże” świadomości obywatelskiej”. To w nim, nawiązując do metafory o nauczycielskim obowiązku „sadzenia róż” nawet w czasach, gdy „płoną lasy”, apelowałem:

 

Czytaj dalej »