
Foto: www.kuratorium.lodz.pl
Grzegorz Wierzchowski spotkał się z uczennicami i uczniami Łódzkiej Szkoły Mody, Kosmetologii i Fryzjerstwa Anagra. Kurator pogratulował swoim gościom wyboru zawodowej ścieżki kształcenia i zachęcał do rozwijania wiedzy na różnych polach – do poznawania historii i literatury.
Foto: www.kuratorium.lodz.pl
We wtorek uczniowie technikum odwiedzili kuratora oświaty Grzegorza Wierzchowskiego. Na spotkaniu w urzędzie byli także kierujący szkołą Joanna Miller-Stępień i Franciszek Miller, oraz wizytator KO Grażyna Źródlak.
Technikum Anagra skończy w tym roku 18 lat. Szkoła powstała i działa w Łodzi, ale ostatnio słychać o niej również poza granicami miasta. Uczniowie z łódzkich Bałut zdobyli medale na zorganizowanym w Gdańsku ogólnopolskim konkursie fryzjerskim Open Hair Cup oraz otrzymali tytuł najlepszej szkoły fryzjerskiej w Polsce na podsumowanym w Warszawie konkursie Young Talent Cup. Szkoła odniosła również sukcesy w ogólnopolskich konkursach projektowania mody i sztuki makijażu.[…]
Grzegorz Wierzchowski zaapelował do uczniów, by nie zaniedbywali w szkole przedmiotów ogólnokształcących. – Każdy, niezależnie od tego, jaki wykonuje zawód, powinien znać historię, czytać książki, mieć dobrą ogólną wiedzę o świecie i dzięki temu umieć rozmawiać z różnymi ludźmi na różne tematy. To fundament, bez którego trudno funkcjonować w dzisiejszym świecie – podsumował gospodarz spotkania.
Cały komunikat „Uczniowie łódzkiego technikum z wizytą w Kuratorium” – TUTAJ
Źródło: www.kuratorium.lodz.pl
Komentarz redakcji
Zastanawia motywacja ŁKO, która stała za tak wyraźną promocją prywatnej szkoły zawodowej ANAGRA, prowadzonej przez „firmę rodzinną”, formalnie – spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (kapitał 354 000,00 zł), której prezesem jest pani Grażyna Miller.
Zamieszczenie tej, ilustrowanej zdjęciami, informacji na oficjalnej stronie łódzkiego kuratorium na kilka dni przed planowanym na 29 stycznia Łódzkim Festiwalem Zawodów Technicznych, współorganizowanym przez Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego (placówka samorządu łódzkiego) i Łódzką Specjalną Strefę Ekonomiczną rodzi pytania o intencje, jakie kierowały „głową” wojewódzkiego nadzoru pedagogicznego.
Przypominamy, że w Łodzi od wielu, wielu lat działają zespoły szkół, prowadzone przez Miasto Łódź: Zespół Szkół Rzemiosła, kształcący w zawodzie „technik usług fryzjerskich”, oraz Zespół Szkół Przemysłu Mody, który realizuje kształcenie na poziomie technikum w zawodzie „Projektowanie i wytwarzanie wyrobów odzieżowych”, a aktualnie przygotowuje się do rekrutacji do klasy „Technik przemysłu mody – stylista mody” [WK]
Na fanpage „Budzącej się Szkoły” 14 stycznia liderka grupy „Budzących się Polonistów” – Aneta Jamiałkowska-Pabian (Ja-Pa) – zamieściła zaproszenie na, zaplanowane na 2 lutego, spotkanie. Na tydzień przed tym terminem informujemy o nim także naszych czytelników, którzy, jeśli sami nie uczą j. polskiego, niechaj poinformują swych znajomych-polonistów o możliwości uczestnictwa w takim spotkaniu:
Zapraszam Państwa na I KAWIARENKĘ METODYCZNĄ BUDZĄCYCH SIĘ POLONISTÓW w Łodzi w dniu 2 lutego 2019 roku. Myślę o nieformalnym, aczkolwiek inspirującym nauczycieli, spotkaniu. Liczę na belfrów różnych specjalności, a zatem nie tylko polonistów, choć na tych stawiam szczególnie.
W ramach naszego randez vous planuję mini warsztat, dyskusje do upadłego, rozwiewanie wątpliwości, przy herbacie, kawie i specjale szkolnym, kruchych ciasteczkach.
Moim celem jest integracja środowiska nauczycielskiego przez życzliwą wymianę doświadczeń i współpomoc, a może też w dalszej kolejności zadzierzgnięcie bakalarskich przyjaźni.
Termin: 2.02.2019 r. godzina 10.00.
Miejsce: Zespół Szkół Gastronomicznych w Łodzi, ul. Sienkiewicza 88.
Zgłoszenia do 28.01.: anetajamialkowska@zsg.elodz.edu.pl (proszę podać w temacie: kawiarenka BsP).
Źródło: www.facebook.com/budzacasieszkola/
Jak informowaliśmy 21 stycznia, Rzecznik Praw Dziecka zaprosił do swej siedziby na czwartek, 24 stycznia, nauczycieli, związkowców, samorządowców, przedstawicieli ministerstw finansów oraz edukacji narodowej, a także rodziców, z intencją usługi mediacyjnej. Oto fragmenty czterech, różnych, relacji z tego spotkania:
Z oficjalnej strony Rzecznika Praw Dziecka:
Foto:www.brpd.gov.pl
Zawodowy mediator sądowy, najwyższej klasy niezależny ekspert z doświadczeniem zdobytym w Harvardzie, pomoże w negocjacjach płacowych między nauczycielami a ministerstwem edukacji. Fachowca zaproponował Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.
– Jako reprezentant i obrońca praw dzieci chciałbym zaoferować mediację – proszę wszystkich o spokojną rozmowę, refleksję, chwilę zastanowienia, czy zaplanowane działania rzeczywiście są konieczne, czy argumenty trafne, czy nie warto dać sobie jeszcze trochę czasu, kolejne szanse na rozwiązanie problemów, ale w taki sposób, w którym żadne dziecko, żaden uczeń nie ucierpią – napisał Mikołaj Pawlak w zaproszeniu na spotkanie w Biurze Rzecznika Praw Dziecka rozesłanym do wszystkich stron konfliktu.– Wszak, jak mawiał Janusz Korczak, wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych obowiązków. A dobro dzieci to nasz najważniejszy obowiązek– podkreślał w zaproszeniu.
W czwartkowym (24 stycznia) spotkaniu wzięli udział:Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska, przedstawiciele nauczycielskich związków zawodowych -Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, samorządów, szkół i rodziców.Nie pojawili się mimo zaproszenia przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. […]
Cały komunikat „Nauczyciele i ministerstwo edukacji zgadzają się na zawodowego mediatora” – TUTAJ
Źródło: www.brpd.gov.pl
Z oficjalnej strony MEN:
W czwartek, 24 stycznia br. Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska wzięła udział w spotkaniu zainicjowanym przez Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka dotyczącym prowadzonego dialogu pomiędzy MEN a przedstawicielami oświatowych związków zawodowych.
Podczas merytorycznej dyskusji w gronie związkowców, przedstawicieli samorządu, dyrektorów szkół, nauczycieli i rodziców, szefowa MEN podkreśliła, że priorytetem rządu jest podniesienie prestiżu zawodu nauczyciela. Dzieje się to m.in. przez sukcesywne podwyższanie płac nauczycieli. Minister Edukacji Narodowej powiedziała, że postulowane od lat apele związków zawodowych zostały zrealizowane i ma to konkretne odzwierciedlenie w przepisach oświatowych. […]
Cały komunikat „Udział minister edukacji w spotkaniu u Rzecznika Praw Dziecka” – TUTAJ
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/
Dalej – informacje o tym spotkaniu na stronie TVP INFO oraz „Gazety Wyborczej”:
Jak informowaliśmy przed kilkoma miesiącami – Fundacja Rzecznik Praw Rodziców otrzymała od MEN zlecenie, płatne ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, zlecenie na opracowanie raportu o stanie polskiej oświaty. I właśnie to „kompilacyjne dzieło” opatrzone tytułem „Obszary edukacji wymagające zmian” opublikowano. Poniżej przytaczamy kilka jego fragmentów, wyrwanych z 90 stron tego tekstu. Jako pierwszy – ten, który autorzy-kompilatorzy zatytułowali „Metodyka”:
„Raport stanowi syntezę wniosków na temat najczęściej identyfikowanych problemów w obszarze edukacji w Polsce na przestrzeni przede wszystkim pięciu ostatnich lat. Oparty został na bogatej podstawie faktograficznej ze 150 raportów Najwyższej Izby Kontroli, Głównego Inspektoratu Sanitarnego, badań własnych samorządów, organizacji pozarządowych, instytucji naukowych takich jak Instytut Badań Edukacyjnych oraz sondaży opinii publicznej.
Raport powstał w ramach projektu „Zmiany w systemie edukacji w Polsce odpowiedzią na oczekiwania społeczne i zmiany gospodarcze” współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, realizowanego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej w partnerstwie z Fundacją Rzecznik Praw Rodziców.”
Właściwy raport zaczyna rozdział pierwszy, zatytułowany „Warunki w szkołach. Organizacja pracy”, którego to rozdziału pierwsza część poświęcona jest… nie zgadlibyście: „1.1Ciężkie plecaki i prace domowe”.
Problemowi ciężaru plecaków poświęcono aż 3 strony raportu, przywołując tam,m.in., fragment z listu otwartego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Katowicach do rodziców z … 2009 roku. Można w zacytowanej tam treści tego listu przeczytać tak odkrywcze zdania, jak to: „Zbyt ciężki plecak może zaburzyć prawidłowy rozwój kręgosłupa dziecka czego skutkiem jest boczne skrzywienie kręgosłupa czyli skolioza a duże ciężary noszone przez dzieci wpływają negatywnie na stawy biodrowe, kolana a także stopy.”
Natomiast w końcowym rozdziale dziewiątym, zatytułowanym „Analiza badań opinii społecznej” jego jeden z końcowych podrozdziałów odnosi się do nauczycieli – przytaczamy jego treść w całości:
9.7.Praca nauczycieli
Polacy uważają, że nauczyciele mało pracują. W powszechnej opinii cieszą się długimi urlopami oraz krótkim tygodniem pracy. Z drugiej strony ich praca postrzegana jest jako trudna, stresująca i odpowiedzialna. Badani twierdzą także, że nauczyciele mają wysokie kwalifikacje i chętnie je podnoszą.197
197. Na podstawie: Komunikat z badań CBOS „Wizerunek nauczycieli” BS/173/2012
.
Nie czujemy się kompetentni do pogłębionej analizy wartości poznawczej tego „dzieła” – odsyłamy do lektury najnowszego postu na blogu „Pedagog”, gdzie prof. Śliwerski profesjonalnie komentuje ten wytwór kolaboracji małżonków Elbanowskich z minister Zalewską. Przytaczamy pierwszą część tego tekstu:
Foto: www.wykop.pl
Start do biegu, w którym Mateusz Górny (trzeci od lewej) pobił rekord województwa łódzkiego
Z Piotrkowa Trybunalskiego dotarła do nas informacja o osiągnięciach sportowych ucznia Zespołu Szkół Ponadgimnaz-jalnych nr 2. Oto fragment tej informacji, zaczerpniętej ze strony ePiotrkow.pl:
Mateusz Górny, uczeń ZSP nr 2 w Piotrkowie Trybunalskim, który reprezentuje Bełchatowski Klub Lekkoatletyczny, podczas halowego mityngu w Spale, pobił rekord województwa łódzkiego w biegu na 60 metrów wśród juniorów młodszych (U-18). Piotrkowianin bardzo zbliżył się też do rekordu Polski w tej kategorii wiekowej. […]
Cała informacja „Świetny bieg piotrkowianina” (w tym fragment nagrania tego biegu) – TUTAJ
Źródło: https://epiotrkow.pl
„Nic o nas bez nas” – czyli zebranie uczniów i rodziców klasy 1a
Gospodarzami zebrania zebrania byli uczniowie klasy 1a. Dzieci postanowiły opowiedzieć swoim rodzicom o tym, co wydarzyło się w klasie w ciągu pierwszego półrocza – czego dokonały, co zwiedziły, co zobaczyły, w jakich imprezach szkolnych i klasowych wzięły dział i co już potrafią.
Każdy miał swoje 5 minut na scenie! Wszystko to, o czym opowiadały, rodzice mogli zobaczyć, oglądając prezentację multimedialną.
Elżbieta Manthey ponownie powróciła do treści, zawartych w książce Elżbiety Zubrzyckiej „Egzaminy bez spiny” w zamieszczonym na portalu „Juniorowo” artykule pt, „Chcemy zmotywować dzieci do nauki i działania, ale wciąż popełniamy ten sam błąd”. Choć – naszym zdaniem – proponowana w tej publikacji metoda sześciu pytań może być skutecznie stosowana raczej do dorosłych i młodzieży, a nie – jak to napisała autorka artykułu – do dzieci, to proponujemy zapoznanie się z tym tekstem, a później może także z książką „Egzaminy bez spiny”.
Foto: www.mjakmama24.pl
Oto fragmenty artykułu Elżbiety Manhey:
Ile razy próbowaliście przekonać swoje dziecko do jakiegoś działania i spotykaliście się z oporem? Myj zęby, żebyś nie miał próchnicy, odrób lekcje od razu, bo potem nie zdążysz, załóż czapkę, bo ci uszy przewieje – jak grochem o ścianę. Logiczne argumenty, barwne opisy możliwych konsekwencji, prośby, groźby, dobre rady, nagrody i kary często są nieskuteczne – dziecko, a już tym bardziej nastolatek, nawet jeśli zgadza się z logiką naszego wywodu, i tak robi swoje. Dlaczego? Wyjaśnienie znalazłam w książce Elżbiety Zubrzyckiej „Egzaminy bez spiny”, a autorka oraz Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne zgodziły się, żebyśmy udostępnili tu ten fragment książki.
Nieskuteczne metody perswazji. Strategia „kup i zrób”
Michael V. Pantalon w ponad stu badaniach naukowych wykazał, że kiedy jeden człowiek namawia do czegoś drugiego, jego wysiłki z góry skazane są na niepowodzenie. Namawiający stosuje strategię „kup i zrób”, czyli podaje własne argumenty i powody do podjęcia działania, a następnie przekonuje rozmówcę, aby kupił je od niego i zrobił dokładnie tak samo. Niezależnie od szlachetności intencji, strategia „kup i zrób” prawie nigdy nie jest skuteczna. W przypadku szkoły uczeń zgadza się z cudzymi argumentami, jednak nie rozpalą w nim one pragnienia działania.
Rodzice i nauczyciele nieustannie stosują strategię „kup i zrób”. Są przekonani, że wiedzą, jak powinni postępować młodzi ludzie, więc starają się narzucić im swoją wolę następującymi metodami:
Dzisiaj zapraszamy do lektury wywiadu z Zofią Wrześniewską, która od niedawna kieruje Zespołem Szkół Gastronomicznych w Łodzi. W ten sposób kontynuujemy cykl wywiadów z dyrektorami łódzkich szkół średnich. Tym razem rozmówczynią jest osoba, która dopiero od pół roku pełni swoje obowiązki – w przeciwieństwie do dwu wywiadów, zamieszczonych w ostatnich dniach sierpnia 2018 roku: 31 sierpnia – z dyrektorem Józefem Kolatem, który odchodził na emeryturę z Zespołu Szkół Techniczno-Informatycznych im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego – po 35 latach nieprzerwanego pełnienia tej funkcji, a dzień wcześniej – z Alicją Wojciechowską, która z tych samych powodów żegnała się z XXI LO – po 34 latach pełnienia tam obowiązków dyrektora.
Zapraszamy do zapisu rozmowy z nauczycielką „z dziada pradziada”, która w roku gdy Józef Kolat rozpoczynał swoją dyrektorską misję miała 4 lata.
Foto: zdjęcie ze zbiorów prywatnych Zofii Wrześniewskiej
Dyrektor Zofia Wrześniewska
Wywiad z Zofią Wrześniewską – dyrektorką Zespołu Szkół Gastronomicznych w Łodzi
Włodzisław Kuzitowicz: Zanim przejdziemy do pytań bezpośrednio dotyczących objęcia przez Panią obowiązków dyrektora łódzkiego „Gastronomika” – najpierw kilka pytań o to „co było wcześniej„. Zacznę od pytania o to, jak to się stało, że została Pani nauczycielką?
Zofia Wrześniewska: Ja to jestem nauczycielką „z dziada pradziada”.I to dosłownie, bo i moi pradziadkowie byli nauczycielami i mój dziadek był nauczycielem, i moja mama była nauczycielką – teraz emerytowaną. Dla mnie to było normalne, że w tym środowisku przebywam, że o szkole się mówi. Większość moich „przyszywanych” cioć i wujków to byli nauczyciele, więc dla mnie to była naturalna kolej rzeczy. I mimo tego, że mama mnie ostrzegała że nie jest to zawód dobrze płatny,,nie jest lubiany, aczkolwiek zawsze mówiła, że jest niesłychanie wdzięczny. Jednak ja poszłam w tę stronę: „na złość mamie odmrożę sobie uszy” i zostałam nauczycielką historii. A historii – bo poszłam w ślady dziadka – historyka właśnie.
WK: Czy praca w ZSG jest Pani pierwszym miejscem zatrudnienia jako nauczycielki?
ZW: Tak, zatrudniłam się w w tej szkole prosto po studiach.
WK: Jakie były początki? Czy było to rozczarowanie, czy spełnienie oczekiwań co do roli nauczyciela?
ZW: Może właśnie przez to, że wyrosłam w środowisku szkolnym, to w zasadzie wiedziałam czym to pachnie, jak to się je, jak praca nauczyciela wygląda, z czym to się wiąże. Widziałam ile moja mama pracowała„po pracy”, po przyjściu do domu, czym się zajmowała… Dlatego dużych rozczarowań ani zaskoczeń nie było. Rozczarowań nie pamiętam. Na początku był entuzjazm,ogromny zapał, i stąd od razu poczułam się w tej szkole jak u siebie, na właściwym miejscu i tu te korzenia zaczęłam zapuszczać. I tak już 16. rok w „Gastronomiku” je zapuszczam.
WK: No właśnie, a dlaczego akurat w „Gastronomiku”?
ZW: To był przypadek. Akurat kiedy szukałam pracy w szkole, w „Gastronomiku” szukali historyka. Miało to być tylko na rok, ale tak się złożyło, że po roku te godziny były i zostałam na dłużej.
WK: Z Internetu wiem, że jakiś czas temu zainteresowała się Pani neurodydaktyką, co w konsekwencji doprowadziło Panią do środowiska „Budzących się Szkół”? Jak to się stało?
ZW. Od początku mojej pracy starałam się, najpierw intuicyjnie, aby moje lekcje były wartościowe, ale też interesujące. Starałam się coś w moim warsztacie zmieniać. Jak się okazało z czasem – to co ja robię, to się sprawdza. A później dowiedziałam się, że ma to swe uzasadnienie w teorii – w neurodydaktyce. Pierwszym impulsem był wykład doktora Kaczmarzyka, na którym byłam w Klubie Nauczyciela. To wtedy oczy mi się otworzyły, stwierdziłam, że to co robię, to nie jest tyko tym, co mnie się wydaje, tylko że ma to potwierdzenie naukowe.
I dzięki temu zaczęłam zgłębiać temat: od doktora Kaczmarzyka trafiłam do doktor Żylińskiej, potem udało mi się nawiązać nią kontakt. I tak trafiłam do „Budzącej się Szkoły”…
WK: …i zaczęłam tam pisać bloga...
ZW:Też. Jeszcze były edukatoria, – materiały edukacyjne, które zaczęłam opracowywać. Potem były konferencje: na których prowadziłam warsztaty dla anauczycieli: jedna, druga, trzecia… I rzeczywiście – te idee są mi wyjątkowo bliskie. Głównie dlatego, że widzę, że to dział, że ten feedback, informacja zwrotna od uczniów jest tak pozytywna. Pamiętam taki moment, kiedy żegnając się z kolejnym rocznikiem maturzystów, usłyszałam od jednego z moich uczniów: „Wie pani,te pani lekcje to były najciekawsze z całej szkoły”. Takie informacje potwierdzają, że to co robię – ma sens, że to rzeczywiście się sprawdza.
WK: Ze swej strony dodam, że pojawienie się Pani wśród nauczycieli ze środowiska „Budzących się Szkół” wzbudziło moje zainteresowanie, gdyż jest to ruch, w którym uaktywniają się głównie nauczyciele ze szkół podstawowych, do niedawna także niektórych gimnazjów. Aż tu nagle pojawia się osoba ze szkoły zawodowej…
ZW: Ja uważam, że polska edukacja wymaga gruntownych zmian. I to powinien być proces, który się zacznie od przedszkola i będzie trwać aż do matury, na wszystkich etapach edukacji. Z drugiej strony, w szkolnictwie zawodowym połączenie praktyki z teorią, nauczanie przez działanie odbywa się właśnie na przedmiotach zawodowych. I u nas się to sprawdza. Nasi uczniowie na bardzo wysokim poziomie zdają egzamin zawodowy. Dlaczego? Bo uczą się przez działanie. Tak sobie pomyślałam: skoro sprawdza się to u zawodowców, skoro sprawdza się to na niższych szczeblach edukacji, to tak samo sprawdzi się na historii, polskim, matematyce… Ale wymaga to dużej determinacji nauczycieli – w sytuacji, w której w znakomitej większości trafiają do nas uczniowie, którzy w swoich szkołach nigdy w ten sposób nie byli traktowani i jest to dla nich szokiem. Na początku ta zmiana z „muszę” na „chcę” powoduje, że „odpuszczają”. Bo skoro nic nie muszą, to po co się uczyć. I wymaga to trochę czasu zanim „zaskoczą”, że jednak lepiej jest chcieć. I to przynosi efekty.
WK: W szkole podstawowej rodzice bardziej monitorują to co dzieje się w szkole ich dziecka i takie zmiany wymagają ich akceptacji. Czy w rodzice w Pani szkole reagują w jakiś sposób na tak zmienioną edukacji?
ZW: Jeżeli już, to ja się spotkałam z pozytywnym reakcjami: „Córka mi mówiła, że pani lekcje są takie fajne”. Ale rzeczywiście, w naszej szkole rodzice aż tak bardzo nie monitorują swoich dzieci.
WK: A teraz przejdźmy do aktualnego rozdziału Pani kariery zawodowej. Kiedy i z jakimi motywacjami podjęła Pani decyzję o przystąpieniu do konkursu na stanowisko dyrektora ZSG?
Zgodnie z zapowiedzią – w poniedziałek 21 stycznia, w Szkole Podstawowej nr 35 w Łodzi Tomasz Bilicki – prezes Fundacji „INNOPOLIS” przeprowadził lekcję otwartą nt. „Hejt i mowa nienawiści”.
Foto: www.facebook.com/profile.php?id
Jak poinformował na swym profilu prowadzący to spotkanie Pan Tomasz – wzięło w niej udział – obok kilkunastu uczniów – około 70 gości.
Poniżej zamieszczamy konspekt tej lekcji, zaczerpnięty z fejsbukowego profilu Tomasza Bilickiego:
TEMAT LEKCJI: HEJT I MOWA NIENAWIŚCI
Foto: Sebastian Szwajkowski [www.radiolodz.pl]
Grzegorz Wierzchowski – Łódzki Kurator Oświaty
„Dziennik Łódzki” zamieścił dziś artykuł Macieja Kałacha, zatytułowany „Belferska grypa. Łódzki kurator oświaty pyta, dlaczego nie było lekcji i jak dzieci uzupełnią braki. Dyrektorzy: To „zastraszanie”. Oto jego fragmenty:
Kurator oświaty zwrócił się do dyrektorów 74 szkół i przedszkoli w województwie łódzkim o wytłumaczenie, dlaczego odwołali zajęcia, czy kontrolowali nauczycieli na zwolnieniach lekarskich i jak będą nadrabiane zaległości w nauce. Dla części dyrektorów to kolejna „próba zastraszenia”. Natomiast kuratorium tłumaczy, że to rodzice uczniów i przedszkolaków są zaniepokojeni „belferską grypą”.
List podpisany przez Grzegorza Wierzchowskiego, łódzkiego kuratora oświaty, nadszedł w piątek (18 stycznia) po południu pocztą elektroniczną do 74 szkół i przedszkoli. Kurator zobowiązał dyrektorów do „wskazania podstawy prawnej zawieszenia/odwołania zajęć dydaktycznych”. Chodzi o placówki, w których normalny plan przestał obowiązywać, bo tak wielu nauczycieli przebywało na zwolnieniu lekarskim, że pozostali musieli skupić się na zapewnieniu opieki przyprowadzanym dzieciom, np. na świetlicy (w przedszkolach często była obecna tylko dyrekcja).[…]
Łódzcy dyrektorzy, którzy poinformowali nas o piśmie kuratora, twierdzą, że jest to kolejna próba ich zastraszania – po niedawnym liście z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. ZUS przypominał w nim dyrektorom, że mają obowiązek kontrolować podwładnych przebywających na zwolnieniach lekarskich i przesyłać raporty z takich domowych wizyt (według oświatowych związkowców to tylko prawo szefa, a nie obowiązek).[…]
Cały artykuł „Belferska grypa. Łódzki kurator oświaty pyta, dlaczego nie było lekcji i jak dzieci uzupełnią braki. Dyrektorzy: To „zastraszanie” – TUTAJ
Źródło: www.dzienniklodzki.pl
Odpowiedź Marka Ćwieka – Prezesa Zarządu Okręgu Łódzkiegi ZNP na „inicjatywę” ŁKO













