
Wczoraj prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na blogu PEDAGOG swoją opinię o inicjatywie ZNP, jaką jest ankieta ZNP dotycząca badania poziomu biurokracji w szkole. Już tytuł tego tekstu nie pozostawia wątpliwości, że jest to opinia krytyczna: „ZNP niekompetentnie sonduje poziom biurokracji w szkołach”. Oto fragmenty postu i link do źródła:
W sieci dostępna jest ankieta ZNP dotycząca badania poziomu biurokracji w szkole. […] Autorzy tego sondażu mają nadzieję, że jego wyniki zostaną uwzględnione w tworzeniu prawa oświatowego usprawniającego pracę szkoły. […]
Co zawiera kwestionariusz ankiety? Poza zmiennymi pośredniczącym (dane biograficzno-społeczne) są tu następujące kwestie:
Polecenie nr 7:
Respondenci mają zaznaczyć w wykazie dokumentów, w jakim stopniu ich sporządzanie/wypełnianie nie pomaga im w wykonywaniu obowiązków (skala: w ogóle nie pomaga, rzadko pomaga, od czasu do czasu pomaga, często pomaga, bardzo pomaga):
– dziennik lekcyjny/dziennik innych zajęć
– oceny opisowe
– program nauczania
– program wychowawczo-profilaktyczny szkoły
– zakres wymagań edukacyjnych
– plan wynikowy
– plan pracy wychowawczej/opiekuńczej
– IPET
– ankiety skierowane do innych nauczycieli/uczniów/rodziców
– sprawozdania z wykonywanych zadań
– okresowe sprawozdania z realizacji planu rozwoju zawodowego.
Wykaz jest nieadekwatny do obowiązujących wszystkich nauczycieli dokumentów. Tak np. oceny opisowe dotyczą tylko i wyłącznie nauczycieli kształcenia zintegrowanego (elementarnego) klas 1-3 szkoły podstawowej.
Treść polecenia jest niewłaściwa, bowiem nie odróżnia się w wykazie tych dokumentów, które nauczyciele muszą wypełniać bez względu na to, czy im się to podoba czy też nie, czy im to pomaga czy przeszkadza w ich obowiązkach. Ocena opisowa jest wieńczącym rok szkolny obowiązkowym dokumentem, tak jak wypełnianie świadectw szkolnych przez nauczycieli klas 4-8 czy w innych szkołach ponadpodstawowych. Nie jest to biurokratyczne zadanie, z którego mogliby zrezygnować. Dlaczego zatem nie wprowadzono tu kategorii „-wypełnianie świadectw szkolnych”?
Planowanie wynikowe ściśle wiąże się z programami kształcenia, wychowawczymi, profilaktycznymi czy planem pracy wychowawczej, więc nie można tego zadania traktować oddzielnie. Podobnie jest z IPET-em, czyli indywidualnym programem edukacyjno-terapeutycznym dla dzieci z orzeczeniem specjalistycznym odpowiedniej poradni.
Kategoria „sprawozdania z wykonywanych zadań” obejmuje także niektóre z wcześniej wymienionych. Nauczyciel dyplomowany nie pisze okresowych sprawozdań z realizacji planu własnego rozwoju zawodowego, bo już jest „rozwinięty”. Nie jest jasna kategoria „planu wynikowego”, bo nie wiadomo, czego on dotyczy?
Jak poradzi sobie z wskazaniami wybranej lub wybranych kategorii badacz, żeby zanalizować ilościowo i jakościowe uzyskane dane? […]
Foto: www.www.google.com
Stolarz meblowy przy pracy. Tego zawodu nie ma na liście zawodów deficytowych MEN
Dziś, na internetowej stronie „Gazety Prawnej” znaleźliśmy artykuł Klary Klinger i Patrycji Otto, zatytułowany „Najbardziej poszukiwane zawody na rynku pracy. Kontrowersyjna lista MEN”. Poniżej przytaczamy jego najbardziej charakterystyczne fragmenty i link do jego pełnej wersji. Zaczynamy od lead’u tej publikacji (zrzut z ekranu):
Dalej czytelnik może dowiedzieć się, że zbudowanie takiej listy spotkało się z różną oceną. Dla jednych ekspertów, jak to napisano w artykule „pomysł przygotowania prognozy wskazującej, kogo najbardziej potrzebujemy na rynku pracy jest bardzo dobry, gdyż – zdaniem Jakuba Gontarka, eksperta Konfederacji Lewiatan – „Dzięki temu można zracjonalizować kształcenie zawodowe, żeby na rynek nie trafiali przyszli bezrobotni.”
Ale autorki artykułu przytoczyły także opinie odmienne:
-Lista uwzględnia zawody potrzebne w gospodarce 4.0, na którą się teraz stawia. Może nie wyczerpuje zapotrzebowania, na szczęście ma być co pięć lat weryfikowana. Dlatego w perspektywie krótkookresowej jakoś się broni – uważa Andrzej Stępnikowski, zastępca dyrektora zespołu oświaty zawodowej i problematyki społecznej w Związku Rzemiosła Polskiego, wskazując, że na liście znalazły się bezpieczne zawody, czyli takie, na które zawsze będzie wzięcie.
Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Jeden z zarzutów dotyczy tego, że lista odzwierciedla obecne zapotrzebowanie, mniej skupia się na przyszłości. Zdaniem Jakuba Gontarka zabrakło zawodów, które są kluczowe dla przyszłości przemysłu, na przykład związanych z robotyzacją i automatyzacją procesów czy drukiem 3D. Ekspert żałuje, że nie odbyły się szerokie konsultacje metodologii prognozowania z przedstawicielami biznesu, firm rekrutacyjnych czy zewnętrznych firm konsultingowych.
Dalej można przeczytać, że ten sam ekspert uważa iż na tej liście nie ma też zawodów unikatowych: „Myślę na przykład o zegarmistrzu – polscy fachowcy naprawiają zegary we Francji, czy zdunie. Do wymiany jest mnóstwo pieców w związku z walką ze smogiem, wraca moda na piece kaflowe i kominki. A w skali roku w Polsce przeprowadza się 30 egzaminów na zdunów. To stanowczo za mało. Pracownicy w tym fachu są bardzo poszukiwani.” I wymienia jeszcze takie zawody jak: grawer, bursztyniarz, lakiernik samochodowy, wulkanizator, betoniarz, sztukator, zdobnik ceramiki, witrażownik, rzeźbiarz w drewnie, pozłotnik, stolarz meblowy, stolarz budowlany, tartacznik, hafciarka, koronkarka, obuwnik miarowy.
Foto: www.www.google.com
Szwaczki przy pracy. Tego zawodu nie ma na liście zawodów deficytowych MEN
Oto pogląd jeszcze innego eksperta:
Magdalena Śniegulska
Magdalena Śniegulska jest autorką zamieszczonego10 maja na portalu EDUNEWS.PL artykułu, zatytułowanego „Wypalenie zawodowe nauczyciela. Postaw na dwa konie”. Mając na uwadze niedawne stresy, jakie towarzyszyły nauczycielom uczestniczącym w strajku i odbierane przez nich z otoczenia bardzo różne informacje o ich formie protestu, uznaliśmy, że tekst ten jest bardzo „na czasie”. Poniżej zamieszczamy jego fragmenty i link do pełnej jego wersji:
Czy to już wypalenie zawodowe? – to pytanie zadaje sobie wielu przemęczonych i zdemotywowanych nauczycieli. Czym właściwie jest wypalenie zawodowe? Jakie symptomy powinny zaniepokoić i jak sobie z nimi poradzić? […]
Co mnie chroni, a co niszczy?
Tym, co chroni nas przed wypaleniem, są bez wątpienia zasoby, nie tylko te personalne: temperament, osobowość czy umiejętności. Badania dowodzą, że najważniejszymi są wsparcie społeczne oraz przekonanie o skuteczności własnej pracy.
Nauczyciel musi mieć świadomość posiadanych kompetencji oraz poczucie, że umie sprawić, że jego uczniowie – nawet ci nisko zmotywowani lub borykający się z problemami edukacyjnymi – osiągają wysokie standardy. Owo przekonanie o skuteczności z jednej strony bierze się z własnego doświadczenia: nauczyciel ma dowody na konkretne osiągnięcia zawodowe. Z drugiej strony, obserwuje też innych pedagogów i widzi, że w tym zawodzie ludziom udaje się odnosić sukcesy i czerpać satysfakcję z pracy. Gdy tego brakuje, rodzi się frustracja. […]
Nie, nie będę dzisiaj (i w ogóle) komentował trzeciej tury rozmów przy tzw. „okrągłym stole edukacyjnym”, która odbyła się w piątek 10 maja na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Nie jestem do tego odpowiednim człowiekiem, gdyż nie uprawiam zawodu recenzenta teatralnego. Uważam, że najlepsze co mogę zrobić wobec tej tej, jak to określiła moja znajoma „obudzona polonistka” – tragifarsy, to spuścić nad nią zasłonę milczenia….
Tak naprawdę w minionym tygodniu byliśmy świadkami (większość nas głównie za pośrednictwem mediów) dwu godnych potępienia wydarzeń: serii informacji o rzekomych alarmach bombowych, wysyłanych za pośrednictwem poczty elektronicznej do setek szkół, w których przeprowadzane były egzaminy maturalne i bezprecedensowego, tragicznego aktu zabójstwa ucznia przez jego kolegę podczas przerwy międzylekcyjnej w szkole w Wawrze – najbardziej wysuniętej na południe prawobrzeżnej dzielnicy Warszawy.
O tym pierwszym nie widzę powodu, aby to komentować już dzisiaj – wolę zaczekać do wyników pracy operacyjnej właściwych służb. Jedyne co muszę teraz odnotować, to bezprecedensowe wypowiedzi pani Barbary Nowak – Małopolskiej Kurator Oświaty i Jarosława Selina – wiceministra w MKiDN:
Najpierw cytat wypowiedzi pani kurator:
„Alarmy bombowe w szkołach, gdzie dziś uczniowie przystępują do egzaminu maturalnego. Metody które stosują tylko terroryści. To kolejne potwierdzenie, że trwające od 8 kwietnia akcje strajkowe w szkołach były elementem (nie pierwszym) konsekwentnie realizowanego planu destabilizacji Państwa Polskiego. Atak na bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Czy jest jeszcze jakaś granica w walce o władzę?” [Źródło: www.wpolityce.pl]
A teraz fragment tego co mówił w Radiu Zet Jarosław Sellin – wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, komentując alarmy bombowe w szkołach:
„Jakaś część strajkujących nauczycieli czy liderów związkowych sygnalizowała, że jest zainteresowana tym, by nie doszło do egzaminów ósmoklasistów, gimnazjalistów, żeby nie udały się matury. […] To oczekiwanie, nawet to straszenie było, że może tak być, przecież Broniarz tak mówił, potem się wycofywał, potem przepraszał, potem znowu to samo mówił. Więc ten element niestety był w tej grze, w tym sporze, kompletnie niepotrzebnym sporze między nauczycielami a rządem.” [Źródło: www.wiadomosci.wp.pl]
Jak bardzo trzeba nienawidzić ludzi o innych niż własne poglądach, aby bez jakikolwiek podstaw głosić takie, w jego przekonaniu zawoalowane, wredne insynuacje! Ale zostawmy tego pana, wróćmy do Krakowa:
Nic dziwnego, że nauczyciele podlegli władzy nadzorczej pani kurator napisali adresowany do niej list otwarty, zaczynający się od słów:
Foto:Paweł Supernak /PAP [www.rmf24.pl]
Samochody Policji i Pogotowia Ratunkowego przed Szkołą Podstawową nr 195 im. Króla Maciusia w Warszawie-Wawrze
Zaczynamy od informacji ze strony Radia Zet. Oto zaczerpnięte z tego źródła szczegóły:
Rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak powiedział, że jest wstrząśnięty tą tragedią. Dodał, że nadzorowanie bezpieczeństwa w szkołach, zgodnie z uregulowaniami zawartymi w prawie oświatowym, spoczywa na organach prowadzących te placówki.
„Każda szkoła powinna być dokładnie sprawdzona, czy bezpieczeństwo uczniów, naszych dzieci, jest zapewnione, czy nauczyciele wypełniają swoje obowiązki w tym zakresie, czy szkoła – budynek wewnątrz i na zewnątrz – jest odpowiednio monitorowana. A także, czy osoby pilnujące bezpieczeństwa w placówkach oświatowych mają odpowiednie przygotowanie i uprawnienia.”
Podkreślił, że „najważniejszym obowiązkiem organów prowadzących placówki oświatowe jest przywrócenie zaufania do polskiej szkoły tak, aby rodzice, wysyłając do niej swoje dzieci, mieli pewność, że są one chronione w najwyższym możliwym stopniu”.
– Niezależnie od tego, w tej konkretnej sprawie wystąpiłem do policji i prokuratury o informowanie mnie na bieżąco o prowadzonym postępowaniu, o podjętych działaniach w sprawie śmierci ucznia. Wystąpiłem także do dyrekcji szkoły, w której doszło do tego tragicznego wydarzenia, o informacje o ofierze oraz sprawcy, a także o sytuacji w ich rodzinach – oznajmił.
Źródło: www.wiadomosci.radiozet.pl
X X X
Jak na razie ministerstwo edukacji zareagowało adekwatnie do wydarzenia:
Dziś – „przy sobocie po robocie” – proponujemy trochę dłuższe poczytanie. Nie mogliśmy się oprzeć przekonaniu, że warto upowszechnić tych kilka tekstów, wybranych z wielu, zamieszczonych w kończącym się tygodniu przez Tomasza Tokarze na jego profilu. Łączy je jedna myśl przewodnia, włożona w ostatnim akapicie postu z 8 maja:
„Kiedy myślę o tych wszystkich testach, sprawdzianach, egzaminach zastanawiam się, na ile rzeczywiście produkowane są z myślą o rozwoju ucznia, a na ile stanowią po prostu formę tresury, dyscyplinowania i zapewniania sobie spokoju przez skanalizowanie aktywności dzieci na wkuwanie.”
Foto: www.juniorowo.pl
Tomasz Tokarz
Zapraszamy do lektury, uszeregowanych chronologicznie, postów:
6 maja
Przez 5 lat podstawówki chodziłem na rosyjski. Przerabialiśmy mnóstwo czytanek o przyjaźni polsko-radzieckiej. Dziesiątki klasówek pisałem z tego przedmiotu. Dziś coś tam przeczytam w tym języku, ale szału nie ma.
W liceum miałem sporo godzin z francuskiego. Zdałem także maturę z tego przedmiotu. Potem na studiach na egzaminie z języka dostałem piątkę – raczej zasłużoną. Zrobiłem przecież poprawnie zadania testowe i ładnie wyuczyłem się kilkunastu zdań na odpowiedź ustną.
Problem polega na tym, że dziś nie jestem w stanie powiedzieć swobodnie dwóch zdań po francusku. Nie rozumiem też prostych tekstów w tym języku. Potrafię natomiast zorientować się, gdzie w zdaniu po francusku jest błąd gramatyczny. Wiem, kiedy ma być passe compose a kiedy imparfait. Umiem rozpoznać subjonctif.
Angielskiego nigdy nie uczyłem się w szkole. Chodziłem krótko prywatnie na kurs, gdzie zamiast analizować struktury zdań po prostu gadaliśmy o życiu. Potem nadrabiałem sam. Był mi potrzebny do korzystania z neta. Dziś potrafię się porozumieć sprawnie w tym języku, zrozumieć tekst, wypowiedzi innych osób, wyrazić to, czego potrzebuję. Nie bardzo znam się na gramatyce i nie odróżniam czasów, choć pewnie jakbym przysiadł to szybko bym się ich nauczył.
To oczywiście jednostkowy przykład. Ale mam wrażenie, że takie doświadczenia są bliskie też innym osobom.
X X X
8 maja
Wrzucę kij w mrowisko, ale według mnie z faktu, że polscy uczniowie rozwiązują testy lepiej niż średnia OECD wynika jedynie to, że polscy uczniowie lepiej rozwiązują testy niż średnia OECD. Nie wynika z tego wniosek, że osiągnęli wyższy poziom rozwoju intelektualnego, moralnego i emocjonalnego, że lepiej rozumieją siebie i świat, że są bardziej spójni, łatwiej im wyznaczać cele życiowe i je realizować, budować satysfakcjonujące relacje. I że wiedzą więcej a posiadane informacje potrafią przekuć na twórcze działania.
Foto: Adam Guz/KPRM [www.premier.gov.pl]
Na początek przytaczamy fragment informacji, zamieszczonej na oficjalnej stronie KPRM:
Dzisiejsza dyskusja ma charakter roboczy, a jej kluczowe tematy to m.in. nauczyciel, uczeń, rodzic w systemie edukacji, jakość edukacji oraz nowoczesna szkoła. Premier zaznaczył, że „obrady wymagają dłuższego cyklu spotkania” i wyraził gotowość do ich kontynuacji. Jak dodał „opracowane i przekonsultowane propozycje warto sukcesywnie wdrażać”.
W rozmowach biorą udział nauczyciele, uczniowie, rodzice, samorządowcy, przedstawiciele organizacji pozarządowych, środowiska akademickiego i instytucji związanych z oświatą, parlamentarzyści, a także eksperci z Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii.
Premier podkreślił kluczową rolę jakości pracy nauczyciela. Dodał, że „odpowiednie przygotowanie pedagogiczne jest bardzo ważne”.
Podziękował też za dotychczasowe prace, w efekcie których pojawiają się bardzo ciekawe pomysły oraz ponownie zaprosił do uczestnictwa wszystkich tych, którzy dotąd nie dołączyli do wspólnego debatowania na temat edukacji. Poinformował, że „wszystkie pomysły i propozycje zmian trafią do Rady Dialogu Społecznego by mogły być przedyskutowane”.
Na zakończenie premier Mateusz Morawiecki wyraził nadzieję, że w czerwcu zostaną zaproponowane wypracowane postulaty, które będzie można przedstawić do zmian legislacyjnych i wprowadzić w życie.
Źródło:www.premier.gov.pl/
X X X
Obszerną relację o tym co działo się podczas dzisiejszej III sesji rozmów przy tzw. „okrągłym stole edukacyjnym” zamieściła „Gazeta Prawna” w materiale, zatytułowanym „Okrągły stół edukacyjny. Morawiecki: Część pomysłów może być szybko wdrożona”. Poniżej przytaczamy jego fragmenty i link do źródła:
[…] Na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie zakończyła się trzecia tura rozmów przy okrągłym stole edukacyjnym. Obrady były kontynuacją wcześniejszych sesji z 26 i 30 kwietnia.
Komunikat na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów:
Udział premiera Mateusza Morawieckiego w „Okrągłym Stole” w sprawie edukacji i oświaty
Jutro, tj. 10 maja br., o godz. 12.00 Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki weźmie udział w sesji plenarnej „Okrągłego Stołu” w sprawie edukacji i oświaty.
-przewidziano wystąpienie Prezesa Rady Ministrów
-Warszawa, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, ul. Wóycickiego 1/3, budynek nr 21
–otwarte dla akredytowanych mediów
Obowiązują akredytacje i zasady obsługi medialnej przyjęte przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. […]
Dziennikarzy, operatorów kamer i fotoreporterów zainteresowanych obsługą wydarzenia prosimy o przybycie na miejsce najpóźniej do godz. 11.15. Instalacja wozów transmisyjnych do godz. 7.30.
Źródło:www.premier.gov.pl
X X X
A oto jak zapowiedziano formułę dzisiejszego spotkania na stronie MEN:
W piątek, 10 maja 2019 r. o godz. 12:00 na Uniwersytecie Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie […] rozpocznie się trzecia tura rozmów przy „Okrągłym stole” edukacyjnym.
Dziś proponujemy lekturę, jeszcze „ciepłego”, bo zamieszczonego wczoraj na stronie „Edukacja przyszłości”, tekstu Witolda Kołodziejczyka, zatytułowanego „Elementy skutecznej strategii zmian”.
Foto: www.facebook.com/witold.kolodziejczyk
Witold Kołodziejczyk
Mamy nadzieję, że myśli tam zaprezentowane będą właściwym tłem dla oceny jakości tego, co zaproponują dziś organizatorzy tzw. „oświatowego okrągłego stołu”, którego już trzecie w ogóle, a drugie plenarne posiedzenie odbędzie się dziś w gościnnych progach Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Poniżej przytaczamy, subiektywnie wybrane, fragmenty tego tekstu i link do pełnej jego wersji:
Szkoła funkcjonuje w konkretnej rzeczywistości – w świecie dynamicznego rozwoju technologii i jej wpływu na jakość naszego życia. Jest wszechobecna. Trudno zakwestionować jej kluczową rolę również w edukacji. Jasne określenie jej miejsca w szkolnej dydaktyce, to zadanie dla osób za nią odpowiedzialnych. Jednak sama dyskusja wokół szkoły powinna dotyczyć czegoś więcej – redefinicji jej trzech głównych obszarów.
Pierwszy – to środowisko edukacyjne rozumiane jako cele, treści, formy i metody pracy, dostęp do innowacyjnej technologii, ale to również organizacja czasu i przestrzeni uczenia się uczniów. Drugi – dotyczy nowych ról i funkcji nauczyciela oraz zakresu form kształcenia i systemu doskonalenia. Wreszcie trzeci – związany z aktywnością uczniów, organizacją nowych doświadczeń, które rozwijają kluczowe umiejętności, postawy, nawyki i cechy charakteru.
Jeżeli obecnym w szkole technologiom nie nadamy funkcji wspierającej rzeczywistą transformację edukacji, nie określimy dla niej właściwej roli dydaktycznej i nie uwzględnimy jej istotnego potencjału w kształtowaniu oraz rozwijaniu ważnych kompetencji, to stanie się ona kolejnym bezużytecznym gadżetem, który szybko się znudzi i w ostateczności pozostanie pustym hasłem w kampanii promującej szkołę i jej wątpliwą funkcję w kreowaniu przewagi konkurencyjnej na rynku edukacyjnym. Tym samym będzie postrzegana jedynie jako skansen archaicznego systemu edukacji.
Oczywistym jest, że sama technologia nie wystarczy, aby szkoły zmieniły się w autentyczne środowisko uczenia się uczniów i miejsce pracy nad własnym rozwojem. Wiadomo, że bez koncentracji na właściwych postawach, nawykach, wspierających przekonaniach i charakterze, trudno jest mówić o współpracy, zaangażowaniu, skutecznej komunikacji i kreowaniu środowiska sprzyjającego przejmowaniu przez uczniów odpowiedzialności za efekty własnej pracy. To właśnie te cechy pozwalają zbudować skuteczną strategię zmiany i nadać technologiom rzeczywistą funkcję wspierającą edukację nowego wymiaru.
Planowanie strategiczne opiera się na pięciu elementach i to dzięki nim tworzymy warunki dla wdrożenia nowych technologii i procesu transformacji środowiska edukacyjnego, roli i funkcji nauczyciela oraz sposobu funkcjonowania uczniów. Model ten to wynik międzynarodowych badań prowadzonych w dwustu szkołach, które osiągnęły spektakularne sukcesy dydaktyczne. Efekt? Education Strategic Planning* – opis procesu, który pozwala zaplanować i przeprowadzić zmianę w kierunku organizacji uczącej (się). Jest uniwersalny i skuteczny. Dotyczy planowania każdej najmniejszej nawet zmiany w środowisku edukacyjnym i można go wykorzystać nie tylko w kontekście wdrażania innowacyjnych technologii. Konsekwentna praca zespołowa i starannie, precyzyjnie zaplanowana sieć działań, jest podstawą zaprojektowania strategii budowy szkoły z zupełnie nową architekturą dydaktyczną.
Z obszarem pierwszym związane są kluczowe pytania: po co, dlaczego, w jakim celu chcemy wykorzystać technologię i co ma się zmienić? Jakie problemy pomoże nam rozwiązać? Na czym ma polegać zmiana modeli dydaktycznych wspieranych technologią? Jak będzie wyglądał dzień pracy ucznia, nauczyciela, co pozytywnego może się wydarzyć? Pytanie te odnoszą się wizji konkretnej szkoły. […]
Dziś postanowiliśmy zająć się tematem działania organów ścigania w sprawie wykrycia sprawców kilkuset fałszywych alarmów „bombowych”, ogłaszanych na skutek odebrania e-maili, wysyłanych do szkół średnich w dniach egzaminów maturalnych. Niestety – nie znaleźliśmy takich informacji ani na stronie MSWiA, ani Prokuratury Okręgowej w Warszawie, ani Biura do Walki z Cyberprzestępczością Policji.
Pozostały nam informacje ze świata mediów. Oto dwie takie informacje:
Foto:www.wykop.pl
Z portalu ONET
Prokuratura wszczęła śledztwo ws. alarmów bombowych przed maturami
Wczoraj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie serii fałszywych alarmów bombowych w Warszawie i innych miastach na terenie kraju – poinformował dzisiaj PAP rzecznik prasowy tej prokuratury Łukasz Łapczyński.
Śledztwo zostało wszczęte w oparciu o materiały przekazane wczoraj prokuraturze przez Biuro do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji i dotyczy serii „zawiadomień w dniach 6-7 maja 2019 r. w Warszawie i innych miastach na terenie kraju o nieistniejących zdarzeniach, mających zagrażać życiu i zdrowiu wielu osób w postaci podłożenia ładunków wybuchowych w szkołach„.
Jak przekazał Łapczyński, prokuratura powierzyła przeprowadzenie śledztwa Wydziałowi do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Stołecznej Policji..Prokuratura ze względu na dobro prowadzonego śledztwa nie informuje o zrealizowanych, realizowanych oraz planowanych czynnościach, a także dokonanych dotychczas ustaleniach. Przestępstwo, którego dotyczy śledztwo zagrożone jest karą ośmiu lat pozbawienia wolności. […]
Źródło: www. warszawa.onet.pl
Z „Gazety Wyborczej”:
Jak poinformowała „Gazeta Wyborcza”, nie czekając na efekty policyjnego śledztwa jej dziennikarze zdołali ustalić prawdopodobnych sprawców kilkudniowej „afery bombowej” w szkołach, w których odbywały się egzaminy maturalne. Oto tytuł artykułu,który powinien spędzić sen z czoła ministra Brudzińskiego: „Wiemy, kto stoi za listami o bombach w czasie matur”.
Oto fragment tej publikacji:
To użytkownicy jednego z forów internetowych są odpowiedzialni za kilkaset alarmów bombowych w czasie tegorocznych matur. Fałszywe ostrzeżenia o ładunkach wybuchowych to ich forma walki z policją. Do tej pory służby są bezradne wobec sprawców.
„Zdesperowany uczeń zbudował zasobnik z gazem bojowym fosgen. O godzinie 11 nastąpi detonacja. Bomba jest ukryta w sali, w której zdający piszą egzamin. Ratujcie się, będą ofiary” – e-maile takiej treści otrzymali w nocy z niedzieli na poniedziałek dyrektorzy szkół. […]
Cały artykuł „Wiemy, kto stoi za listami o bombach w czasie matur” – TUTAJ
Źródło: www. wyborcza.pl











