
Wczoraj na stronie Plandaltoński.pl została zamieszczona druga część rozmowy z prof. Martą Bogdanowicz. Tym razem Anna i Robert Podgórscy rozmawiali z Panią Profesor o Metodzie Dobrego Startu Choć skromność nie pozwoliła Jej mówić o tej metodzie inaczej niż, że „została ona opracowana i przygotowana do stosowania przez nauczycieli w Polsce”, to powszechnie wiadomo, iż została ona opracowana z inicjatywy i pod kierunkiem – wtedy jeszcze nie profesor – Marty Bogdanowicz. Inspiracją do podjęcia pracy nad nią były informacje o metodzie Le Bon Depart autorstwa Thei Bunget, które dotarły do Polski pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.
Oto jak autorzy podcastu zapowiadają jego treść:
Foto: www. pl.wikipedia.org
Prof. dr hab. Marta Bogdanowicz – była dyrektor Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego, założycielka i wieloletnia prezes Polskiego Towarzystwa Dysleksji.
Metoda Dobrego Startu – rozmowa z prof. Martą Bogdanowicz
Prezentujemy dzisiaj drugą część wywiadu, jaki udzieliła nam prof. Marta Bogdanowicz. Tym razem rozmawiamy o Metodzie Dobrego Startu, który został opracowany i przygotowany do stosowania przez nauczycieli w Polsce. Dowiemy się z tej rozmowy dlaczego ta tematyka zainteresowała naszego rozmówcę, jakie były początki i w jaki sposób metoda uczenia czytania i pisania stawała się coraz bardziej popularna w Polsce.
Bardzo często wracamy do rozwiązań, jakie w przeszłości opracowali edukatorzy z innych krajów, zapominając o naszych badaczach, naukowcach i praktykach, których dokonania pomogły wielu pokoleniom Polaków lepiej rozwijać się i wkraczać w dorosłe życie. Zapominamy, że do 1989 roku Polska było odgrodzona żelazną kurtyną nie tylko od nowoczesnych rozwiązań technicznych i ekonomicznych, ale również nie mieliśmy dostępu do wielu osiągnięć edukacyjnych, które w krajach zachodnich były od wielu lat stosowane. Byliśmy więc zmuszeni do szukania własnych rozwiązań, bez możliwości konsultacji.
Opracowanie Metody Dobrego Startu przez Prof. Martę Bogdanowicz jest jednych z takich osiągnięć. Zachęcamy do zapoznania się z poprzednia częścią wywiadu dotyczącą dysleksji i roli Pani Profesor w znalezieniu sposobu na radzenie sobie nią – TUTAJ
Podcast – rozmowa z prof. Marta Bogdanowicz o Metodzie Dobrego Startu – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl
W sobotę, 23 listopada, na portalu Prawo.pl zamieszczono tekst Moniki Sewastianowicz, który powinien przeczytać nie tylko każdy dyrektor szkoły, ale także każdy nauczyciel. Oto jego obszerne fragmenty – pogrubienia i podkreślenia w cytowanym tekście – redakcja OE:
Foto: screen z relacji filmowej [www.cda.pl]
Bójkę uczniów poza terenem szkoły też trzeba spacyfikować
[…] Szkoła nie może się usprawiedliwiać, że nie zareagowała na bójkę pomiędzy uczniami, bo do zdarzenia doszło już poza jej terenem. Ustawa o postępowaniach w sprawach nieletnich wymaga, by placówka powiadamiała organy ścigania.
Zawiadomienie o przestępstwie obowiązkowe
Przesądza o tym art. 4 ustawy, według którego każdy – dowiedziawszy się o popełnieniu czynu karalnego przez nieletniego, ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym sąd rodzinny lub policję. Instytucje państwowe i organizacje społeczne, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przez nieletniego czynu karalnego ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym sąd rodzinny lub oraz przedsięwziąć czynności niecierpiące zwłoki, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów popełnienia czynu. – Mając na względzie powyższe zawsze istnieje obowiązek społeczny, a w większości wypadków – czyny ścigane z urzędu, czyli zdecydowana większość – także obowiązek prawny – mówi Prawo.pl adwokat Jerzy Grycz. […]
Podobnego zdania jest przewodniczący Krajowej Rady Kuratorów Grzegorz Kozera, który podkreśla, że zawiadamianie o zachowaniu mogącym wypełniać kryteria czynu karalnego jest obowiązkiem każdego z nas. – Logiczne, że gdy na szkolnym monitoringu widać, że uczniowie się biją, należy o tym powiadamiać policję. Tym bardziej, że wynika to również wprost z przepisu art. 4 ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. Oczywiście też nie można popadać w przesadę – reakcja powinna być adekwatna do czynu, np. gdy widzimy, że dziecko pali papierosa, to należy się raczej zwrócić w pierwszej kolejności do jego rodziców, a nie natychmiast powiadamiać organy ścigania – mówi Grzegorz Kozera. […]
Wiesław Mariański
W niedzielę, 24 listopada, Wiesław Mariański zamieścił na swym fejsbukowym profilu post, tak obszerny i bogaty w treści, że słuszniej byłoby go nazwać miniesejem. Jesteśmy przekonani, że zasługuje on na upowszechnienie wśród czytelników OE w całości, co niniejszym czynimy. Pogrubienia fragmentów tekstu – redakcja OE
Dlaczego edukacja nie nadąża za światem ? Dlaczego szkolnictwo jest tak konserwatywne ? Dlaczego zmiany w edukacji są tak niewielkie ? Co stoi na przeszkodzie w sprawnym rozprzestrzenianiem się zmian ? Kiedy właściwa edukacja będzie dostępna dla większości uczniów, dla każdego młodego człowieka ? Kiedy będziemy mogli powiedzieć o sukcesie – o pozytywnych efektach zmieniania ?
Takie i podobne pytania stawiają obserwatorzy i wielbiciele zmian i zmieniaczy, których przykładami-przywódcami są: Marzena Żylinska, Jarosław Pytlak, Danuta Sterna, Ewa Radanowicz, Zosia Grudzińska, Anna Szulc, Wiesława Mitulska, Oktawia Gorzeńska, Wojtek Gawlik, Ewa Morzyszek-Banaszczyk, Marzena Kędra, Aneta Ja-Pa, Beata Zwierzyńska, Marcin Stiburski, szkoła w Dusocinie, Szkoła Łejery, Liceum SST, … . […]
Jeszcze wiele lat będziemy używać węgla, walczyć ze smogiem i zmieniać źródła energii na lepsze dla środowiska i ludzi. Wiedzą o tym wszyscy, dosłownie wszyscy Polacy – zwolennicy i przeciwnicy. Proces poszukiwania i zmieniania źródeł energii jest nieuchronny – też wiedzą wszyscy, również ci, którym się to nie podoba. Nie słyszy się, żeby w tej kwestii mówiono o spokojnych działaniach oddolnych, które, jak krople drążące skałę, zmienią energetykę, piecyki i powietrze, którym oddychamy. Oczywiście działania oddolne dzieją i są naprawdę dobroczynne. W mojej dzielnicy jest tylko jeden dom ogrzewany węglem. Ale 800 metrów dalej jest osiedle starych domów, z których wydobywa się tradycyjny dym, z konserwatywnych pieców. W ten sposób wszyscy, my i oni, oddychamy i będziemy oddychać „częściowo zepsutym powietrzem”. Jakie będą tego skutki ? – takie, że wszyscy jesteśmy i będziemy w najbliższych latach ofiarami tradycyjnego systemu … ‘ogrzewania’.
Edukacja.
Proces zmian w energetyce jest bardziej zaawansowany, jest na wyższym poziomie, niż w oświacie powszechnej.
Co jest potrzebne (czego brakuje), abyśmy doszli do etapu kuli śniegowej – żeby nie musieć tłumaczyć ciągle od zera „o co w tym wszystkim chodzi” kolejnym nowym rodzicom, nauczycielom, uczniom, urzędnikom, politykom ? Tak, jak już nie musimy tego robić w sprawie węgla, smogu, spalin, gazu, ropy, odnawialnych źródeł energii, itp. Żeby nauczyciele i dyrektorzy reformatorzy, nie musieli co chwilę tłumaczyć/się, odbijać się od ściany i dzielnie walczyć o wprowadzanie czystego powietrza do szkół.
Dzięki dzisiejszemu wydaniu „Gazety Wyborczej” trafiliśmy na stronę Stowarzyszenia Umarłych Statutów. Bierze ono sobie za cel kontrolę statutów polskich szkół. Nieprawidłowości zgłaszane są do kuratoriów oświaty. Stawia sobie także za cel edukowanie uczniów o przysługujących im prawach i o możliwościach egzekwowania ich przestrzegania. Przypomina także nauczycielom i dyrektorom szkół o tym, że uczeń w szkole ma nie tylko obowiązki, ale i prawa, o których przestrzeganie należy dbać.
Poniżej zamieszczamy treść petycji w sprawie praw pełnoletnich uczniów, popartej 1172 podpisami, jaką skierowali do MEN:
Ministra Edukacji Narodowej
Dariusza Piontkowskiego
Szanowny Panie Ministrze,
apelujemy o podjęcie natychmiastowych działań w celu systemowej walki z łamaniem przez szkoły praw uczniów pełnoletnich, zwłaszcza w zakresie usprawiedliwiania nieobecności na zajęciach i zwalniania się z zajęć.
Trzeba stanowczo przeciwdziałać niezgodnym z powszechnie obowiązującym prawem praktykom szkół wobec uczniów pełnoletnich.
Wnosimy o:
1)Wydanie dla szkół zaleceń, opinii, instrukcji, które będą pomocne w prawidłowym uregulowaniu kwestii praw uczniów pełnoletnich w statutach lub wręcz nakażą szkołom dostosowanie statutów do obowiązującego prawa – co zresztą wydawałoby się najbardziej sensowne.
2)Opracowanie dla dyrektorów szkół, nauczycieli, uczniów i rodziców dokumentu na wzór „kodeksu dobrych praktyk”, który informowałby o przysługującym uczniom pełnoletnim prawach i wynikającym z tego konsekwencjach.
Nie może być przyzwolenia na jawne łamania prawa w szkołach. Rolą każdego, kto może na ów stan bezprawia wpłynąć, jest podjęcie wszelkich możliwych działań, aby przywrócić w szkołach poszanowanie dla polskiego prawa oraz praw uczniów pełnoletnich.
Dlaczego ta sprawa jest ważna?
Zgodnie z wewnętrznymi regulacjami szkół, m. in. statutami, w wielu szkołach uczniowie pełnoletni nie mogą samodzielnie składać wniosków o usprawiedliwienie nieobecności na zajęciach czy na samodzielne zwalniać się z zajęć. Takie zakazy są bezprawne. Prawa uczniów pełnoletnich są łamane i potrzeba systemowego rozwiązania tego problemu, bo doraźne środki nie wystarczają.
Dzisiaj proponujemy najnowszy tekst Danuty Sterny – „Wybór jako motor motywacji”, zamieszczony na portalu EDUNEWS.PL. Podkreślenia i pogrubienia jego fragmentów – redakcja OE:
Źródło: www. sus.ceo.org.pl
Rysunek Danuty Sterny
Jednym z czynników ogromnie wpływających na wydzielanie się dopaminy, a co za tym idzie na motywację, jest możliwość wyboru. Przenosi ona odpowiedzialność za uczenie się na uczniów i pomaga w podejmowaniu decyzji.
Niektórych uczniów przy wyborze niepokoi zbyt duża swoboda, obawiają się, że nie zrobią tego, co należy. Dlatego trzeba zaczynać od małych propozycji wyborów, aby uczniowie stopniowo rozwijali umiejętności oceny i wyboru.
Dzięki wyborowi uczeń staje się bardziej samosterowny, co jest celem oceniania kształtującego, wzrasta pewności siebie u ucznia i motywacja do wysiłku w kierunku osiągnięcia wybranego celu.
Przedstawię trzy przykłady zainicjowania wyboru na lekcjach przedmiotowych. Na pewno przyjdzie wam do głowy wiele innych pomysłów. Najważniejsze jest to, aby zauważyć, że dawanie wyboru uczniom nie jest bardzo czasochłonne, a bardzo wzmaga zaangażowanie uczniów:
Języki obce: Pokazujesz uczniom krótki humorystyczny film w języku obcym. Prosisz uczniów, aby wyjaśnili, w wybrany przez siebie sposób (korzystając ze słowników i podręcznika) – dlaczego uważają, że film jest zabawny. Uczniowie mogą wybrać sposób przedstawienia swojej opinii. Może to być notatka pisemna, relacja ustna, rysunek z wyjaśnieniami lub wykonanie podobnego filmu.
Język ojczysty: Aby zmotywować uczniów do nauki podstaw interpunkcji, poproś ich, aby wybrali fragment książki, którą szczególnie lubią. Usuń z tekstu wszelkie znaki interpunkcyjne i poproś uczniów, aby w swój wybrany tekst wstawili znaki interpunkcyjne tak, aby tekst zrobił się zrozumiały. Jeśli kilku uczniów wybierze ten sam tekst, to ciekawe może być porównanie tekstu po wstawieniu znaków interpunkcyjnych.
Matematyka: Poproś uczniów o przyniesienie danych zamieszczonych np. w gazecie, które dotyczą sportu, ekonomii lub socjologii. Podczas lekcji uczniowie pracują (najlepiej w grupach) na wspólnych danych i wyciągają wnioski z tabel. Na koniec następuje prezentacja wybranych przez uczniów wniosków.
Inspiracja artykułem z Edutopia.org.
Źródło: www.edunews.pl
Nie będę udawał, że temat tego felietonu wyłonił się jako efekt eliminacji wielu innych, które w minionym tygodniu pojawiały się w roli news’ów w polskich mediach. Bo już w środę wiedziałem, że nie mogę pozostawić bez komentarza tego, co w Sejmie działo się we wtorek, w dniu, w którym premier Morawiecki wygłosił exposé, a później trwała wielogodzinna seria wystąpień posłanek i posłów w imieniu klubów i kół poselskich, a zwłaszcza osób zadających premierowi pytania, dotyczące treści owego exposé.
Zadałem sobie ten trud i zapoznałem się ze stenogramem tego posiedzenia – dokumentem liczącym 159 stron dwukolumnowego tekstu! Wyszukałem w nim te fragmenty, które – zarówno w wystąpieniach premiera, jak i posłów – dotyczyły edukacji. Aby łatwiej ten materiał „ogarnąć” skopiowałem te części tekstu owego stenogramu, które były zapisem wypowiedzi na interesujący mnie temat i utworzyłem dokument „O edukacji w Sejmie 19 listopada w2019 r.”, który niniejszym udostępniam wszystkim zainteresowanym, którzy na lekturę całego stenogramu sejmowego nie mają czasu – TUTAJ
A w formule felietonowej podzielę się Szanownymi Czytelnikami kilkoma refleksjami:
Pierwsza z nich jest nietrudna do przewidzenia: edukacja dla nowego-starego premiera to obszar nieznany i – można chyba tak zinterpretować rozmiar i zawartość treści, które poświęcił jej w swym exposé – mało ważny. Bo czego można spodziewać się po rządzie premiera, dla którego nowoczesna szkoła, to multimedialne tablice, poprawianie jakość pomieszczeń i 1000 zeroemisyjnych, samowystarczalnych energetycznie, ekologicznych szkół. O, przepraszam, zapomniałbym: to jeszcze pomoce dla nauk programowania (?) – cokolwiek to miałoby znaczyć!
Świadomie pominąłem tę część wystąpienia, w którym premier-bankier, były minister finansów, mówił o pieniądzach. A to dlatego, że nawet „w tym temacie” wolał mówić o tym co było („Tylko w tym roku subwencję oświatową dla samorządów zwiększyliśmy o ponad 3,8 mld zł.”), niż składać konkretne deklaracje na przyszłość („od nowego roku szkolnego przeznaczymy dla nauczycieli środki na wzrost wynagrodzeń, tak jak dla całej sfery budżetowej.”)
Do premiera jeszcze wrócę, a to w nawiązaniu do jego drugiego wystąpienia, w założeniu będącego repliką na pytania i uwagi wnoszone przez posłów podczas debaty.
Artykuł, którego fragmenty przytaczamy poniżej, „Głos Nauczycielski” zamieścił na swej stronie już 20 listopada. My dowiedzieliśmy się o nim dzięki Dariuszowi Chętkowskiemu, którego post „Ile czasu pracuje nauczyciel na szkolnej wycieczce?” na prowadzonym przez niego blogu, także wart jest przeczytania.
Oto obszerne fragmenty artykułu z „Głosu Nauczycielskiego” i zdjęcie autora odpowiedzi MEN na pismo skierowane przez Michała Olszewskiego – wiceprezydenta Miasta Stołecznego Warszawy. Podkreślenia i pogrubienia tekstu – redakcja OE:
Foto: www.facebook.com/jerzy.jakubczuk/
Jerzy Jakubczuk – dyrektor Departamentu Współpracy z Samorządem Terytorialnym w MEN.
MEN: Za szkolną wycieczkę nie należy się dodatkowe wynagrodzenie
O stanowisko w sprawie zasad organizacji szkolnych wycieczek zwrócił się do MEN Michał Olszewski, zastępca prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy. W odpowiedzi otrzymał 7-stronnicową opinię przygotowaną przez Jerzego Jakubczuka, dyrektora Departamentu Współpracy z Samorządem Terytorialnym MEN.
Co znalazło się w opinii MEN? Zgodnie z przepisami zajęcia szkolne “w miarę możliwości powinny być uzupełniane innymi formami zajęć realizowanymi we wszystkich latach nauki”. W tym np. lekcjami w galeriach, muzeach, wycieczkami, lekcjami plenerowymi. Decyzję o formie wycieczki podejmuje zawsze dyrektor szkoły oraz rodzice dzieci. Według MEN, “wycieczki szkolne są integralnym elementem systemu kształcenia i wychowania”.
Ministerstwo przypomniało, że czas pracy nauczycieli jest opisany w art. 42 ust. 1 i 2 Karty Nauczyciela i wynosi 40 godzin tygodniowo. Dlatego dyrektor przydzielając nauczycielowi zadania oraz ich wymiar musi pamiętać, że “łączny wymiar czasu pracy nauczyciela nie może przekroczyć 40 godzin tygodniowo”.
Od wycieczek – zdaniem MEN – żaden nauczyciel się nie wymiga. “Niewątpliwie realizowanie przez nauczycieli wycieczek szkolnych mieści się w zakresie ich obowiązków. Wycieczki stanowią bowiem w szczególności uzupełnienie programu wychowania przedszkolnego albo programu nauczania. Większość krótkich wycieczek, wyjść do muzeum, kina, teatru itp. nauczyciele realizują w ramach tygodniowego obowiązkowego wymiaru zajęć (pensum)” – uważa resort Dariusza Piontkowskiego.
Foto: www.szkolaodnowakonferencja.wordpress.com
Dr Tomasz Tokarz na konferencji „Szkoła od Nowa”, która pod hasłem „Od słów do czynów” odbyła się w dniach 17 – 18 marca 2018 roku w Białymstoku.
Na sobotnie przedpołudnie proponujemy lekturę tekstów naszego „starego znajomego” z „fejsbukowej łączki” – dr Tomasza Tokarza. Są to dwa wybrane posty, które łączy tak naprawdę ten sam problem: „Czy w szkole, do której uczniowie muszą chodzić, możliwe jest zmotywowanie ich do uczenia się w inny niż system ocen sposób?” Podkreślenia i pogrubienia w tekście – redakcja OE:
16 listopada
Nie mam jednoznacznego stanowiska wobec ocen, bo dla mnie to tylko narzędzia.
Natomiast widzę, że wykorzystywane są obecnie niestety przede wszystkim jako instrumenty wymuszania posłuchu, szantażu, manipulacji – a w długiej perspektywie po prostu tresowania, tworzenia społeczeństwa robotów, pozbawionych umiejętności krytycznego myślenia.
Mam wrażenie, że bez ocen sporo lekcji po prostu by się rozpadło. Nie byłoby żadnego bata, by utrzymać uczniów w posłuszeństwie. To ewidentnie wskazuje, że tego rodzaju aktywność nie odpowiada na niczyje potrzeby.
Ponieważ lekcje te nie mają dla uczniów żadnego sensu – jedynym zwornikiem, by na nich ślęczeli jest grożenie jedynką, a w konsekwencji klęską życiową, brakiem pracy, pod mostem, skończeniem jako parias itd.
My wiemy, że to generalnie coraz większa bzdura, ale straszący albo sami w to wierzą (o matko! – to była tragedia), albo świadomie manipulują (scenariusz bardziej optymistyczny) uczniami, których kora przedczołowa nie jest jeszcze na tyle rozwinięta, by się połapać w tym wielkim edukacyjnym szwindlu.
Uczniowie pod presją ciągłego straszenia złymi ocenami i mostem pod którym się znajdą popadają w depresje i nerwice. Ich poczucie wartości mocno siada. Mają poczucie, że cała ich wartość jest sprowadzona do jakiejś durnowatej cyfry.
Czy mamy odrobinę rozsądku by zakończyć to szaleństwo?
21 listopada
Jednym z częstszych pytań jakie dostaje brzmi w skrócie: jak uruchomić motywację wewnętrzną ucznia. Pojęcie MW jest dość umowne, ale można je streścić następująco: to taki rodzaj impulsu do działania, które jest zgodne z naszymi potrzebami.
Foto: www.znp.edu.pl
Sławomir Broniarz – nowy-stary Prezes ZNP
Wczoraj (21 listopada 2019) delegaci na 42. Krajowy Zjazd Delegatów ZNP wybrali prezesa ZNP. Został nim ponownie Sławomir Broniarz. Wiceprezesami ZG ZNP zostali: Krzysztof Baszczyński i Grzegorz Gruchlik.
x x x
Dziś (22 listopada 2019), wybrany wczoraj na kolejna kadencje prezesa ZG ZNP Sławomir Broniarz, dokonał uroczystego otwarcia 42 Krajowego Zjazdu Delegatów ZNP. Następnie delegaci wysłuchali wystąpień zaproszonych gości: zaproszeni goście, m.in.: Adama Bodnara – Rzecznika Praw Obywatelskich, dr hab. Marka Rymsza z Kancelarii Prezydenta RP, posłanki Krystyny Szumilas, oraz wiceprzewodniczącej sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży – posłanki Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Wystąpił także Andrzej Radzikowski – który po śmierci Jana Guza został wybrany we wrześniu 2019 przewodniczącym OPZZ. W biografii nowego prezesa podano, że był on nauczycielem i dyrektorem szkoły (?) i od 1978 roku działał także w ZNP – był m.in. prezesem oddziału, prezesem okręgu oraz członkiem Prezydium Zarządu Głównego ZNP.
Następnie delegaci i zaproszeni goście obejrzeli film o Tajnej Organizacji Nauczycielskiej w reżyserii nauczycieli: pani Anity Plumińskiej-Mieloch i pana Piotra Świdzińskiego. Film można obejrzeć (5’56”) – TUTAJ
Foto: www.glos.pl
Wanda Traczyk-Stawska oraz Fred van Leeuwen
Po filmie odbyło się uroczystość uhonorowania Złotą Odznaką ZNP dwojga gości honorowych 42. Zjazdu: Wandy Traczyk-Stawskiej – nauczycielki, żołnierza Armii Krajowej, uczestniczki Powstania Warszawskiego, przewodniczącej Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy oraz Freda van Leeuwen,- jednego z założycieli i architektów Międzynarodówki Edukacyjnej, której był sekretarzem generalnym do 2018 r.
Przyznano także tytuł Honorowej Przewodniczącej Krajowej Sekcji Emerytów i Rencistów Teresie Janiszewskiej – byłej przewodniczącej tej sekcji.
Źródło: www.znp.edu.pl
Zbiegiem okoliczności, w dniu w którym odbywały się uroczystości 95-lecia Podstawowej Szkoły Specjalnej nr 90 im. Marii Grzegorzewskiej w Łodzi na portalu EDUNEWS.PL zamieszczono kolejny odcinek z cyklu „Czytając Korczaka” zatytułowany „Kto kogo wychowuje…?” Jest to przypomnienie I krajowego Zjazdu Polskich Nauczycieli Szkół Specjalnych, który odbył się w grudniu 1925 roku, a więc w drugim roku istnienia protoplastki łódzkiej Jubilatki – Szkoły Powszechnej Specjalnej nr 106. Nie wiemy czy uczestniczyła w nim dyrektorka tej szkoły Zofia Hofmanówna, ale uznaliśmy, że zamieszczenie na naszej stronie tego tekstu będzie znakomitym uzupełnieniem wczorajszej relacji z jubileuszu szkoły przy ul. Karolewskiej w Łodzi:
Foto: www.dobrapolskaszkola.com
Janusz Korczak z wychowankami
„Wychowawca, w pracy nad zrozumieniem człowieka-dziecka i społeczeństwa-gromady dzieci, dorasta do wtajemniczeń ważkich i cennych […] Dziecko jest dla wychowawcy księgą natury; czytając, dojrzewa”.
W grudniu 1925 obył się w Warszawie I krajowy Zjazd Polskich Nauczycieli Szkół Specjalnych; wzięło w nim udział ponad 400 osób: ok. 300 nauczycieli (część ze stołecznych szkół powszechnych) oraz „przedstawiciele władz, urzędów, instytucji, stowarzyszeń naukowych i społecznych”. Przedświąteczny, mało fortunny termin wsparło Ministerstwo WRiOP, urlopując nauczycieli i udzielając finansowej dotacji organizacyjnej.
Imponowała nie tylko liczba uczestników, lecz też ich „wielkie zainteresowanie”, „żywy udział w pracy” i „serdeczna atmosfera”. A dyskutowano o budowaniu systemu edukacji, z pełną świadomością, z jednej strony – trudności odradzającego się państwa, z drugiej – konieczności zdobycia zrozumienia i akceptacji społecznej dla dotychczas marginalizowanej, wykluczonej grupy uczniów, wychowanków. Liderka Zjazdu dr Maria Grzegorzewska podkreśliła, że „społeczeństwo nie rozumie jeszcze w zupełności zadania naszego – w sobie więc szukać musimy oparcia w pracy naszej, mocy i hartu ducha w walce z trudnościami…”.
Przed takim „pobudzonym” zgromadzeniem wystąpił Janusz Korczak z krótkim referatem-manifestem, postulującym jeszcze szersze spojrzenie na relację wychowującego i wychowywanego. Rzucił jak wyzwanie prowokujący tytuł-hasło swego wystąpienia: „Wychowanie wychowawcy przez dziecko”. Oczywiście świadom dwustronności relacji do młodych pisał (po latach): „My wychowujemy was, ale i wy nas wychowujecie – źle albo dobrze” (Trzeba to rozumieć, 1942).
„Kto czuwając nad powierzonymi mu dziećmi, nie zdobędzie się na wysiłek krytycznego stosunku do własnej osoby, temu grozi duże niebezpieczeństwo, na które pragnę zwrócić uwagę, tym bardziej że higiena zawodowa ducha nie dość jest ogółowi znana. Wychowawca, w pracy nad zrozumieniem człowieka-dziecka i społeczeństwa-gromady dzieci, dorasta do wtajemniczeń ważkich i cennych; zlekceważywszy czujność i pracę nad sobą – upada. Dziecko daje mi doświadczenie, wpływa na moje poglądy, świat moich uczuć; od dziecka otrzymuję nakazy dla siebie, żądam, oskarżam się, pobłażam lub rozgrzeszam. Dziecko poucza i wychowuje. Dziecko jest dla wychowawcy księgą natury; czytając, dojrzewa”. (Wychowanie wychowawcy przez dziecko. „Szkoła Specjalna” 1925/26, nr 2 [1926]). Pełny tekst J. Korczaka zob. też w: O szkołę specjalną. Sprawozdanie z I Polskiego Zjazdu Nauczycieli Szkół Specjalnych. Warszawa 1926 – na www.polona.pl.
x x x
Dalej redaktorzy portalu informują, że uruchomili cykl artykułów: „Czytając Korczaka”, który powstaje we współpracy Korczakianum – Muzeum Warszawy i redakcji Edunews.pl. Jego celem jest przypomnienie lub odświeżenie myśli pedagogicznej Janusza Korczaka i inspirowanie współczesnych nauczycieli do podążania za Jego podpowiedziami i wskazówkami. Poniżej zamieszczamy linki do wcześniej opublikowanych tekstów tego cyklu:
Teoria a praktyka – szukanie „zbratania się”
Źródło:www.edunews.pl










