Foto: Tomasz Radzik[www.se.pl]

 

 

Realizując naszą deklarację dotyczącą publikowania w tygodniach poprzedzających wybory do Parlamentu programów głównych partii i bloków wyborczych, dotyczących ich wizji edukacji – prezentujemy pierwszy odcinek tego serialu. Zdecydowaliśmy się na kolejność odwrotną do miejsc, jakie te komitety zajmują w najnowszych sondażach poparcia.

 

Jako że pozycję „tego czwartego”, którego wynik pozwoliłby mu na wejście do Sejmu, zajmują – wymiennie – raz PSL+ Kukiz15, a raz Konfederacja WiN, dziś przedstawimy informacje o wizji edukacji, z jaką oba te bloki idą do wyborów.

 

 

Zaczniemy od oferty PSL:

 

 

 

Oto postulaty zmian, które obiecuje ta nieformalna koalicja, gdyby to ona rządziła:

 

>ograniczenie liczby uczniów w klasie do maksymalnie 25 osób;

 

>zagwarantujemy uczniom ciepły, dwudaniowy posiłek w szkole, niezależnie od statusu majątkowego ich rodziców;

 

>minimum 5 godzin nauki języka angielskiego w tygodniu już od pierwszej klasy szkoły podstawowej;

 

>wprowadzenie do szkół nowych przedmiotów nauczania: podstawy ekonomii oraz wiedzę o ekologii, ochronie przyrody i zdrowym trybie życia, w tym o odżywianiu się;

 

>odbudowanie prestiżu zawodu i poczucia bezpieczeństwa nauczycieli: średnia płaca nauczyciela na etacie musi równać się średniej płacy w gospodarce,

 

>uruchomienie programu eTornister, na który złoży się tablet z internetem i wszystkimi niezbędnymi podręcznikami dla każdego dziecka;

 

>każda szkoła podstawowa powinna zapewniać bezpłatną, profesjonalną opiekę pozalekcyjną dla uczniów do czasu powrotu rodziców z pracy.

 

 

Pełna wersja tej części programu PSL     –     TUTAJ

 

Czytaj dalej »



Wczoraj Marcin Polak zamieścił na portalu EDUNEWS.PL tekst, zatytułowany „Jak uczyć kompetencji przyszłości tkwiąc w teraźniejszości?”, którego finalnym celem jest promocja filmowej relacji wystąpienia Iwony Brzózki-Złotnickiej podczas Konferencji INSPIR@CJE 2019.

 

Oto ten tekst:

 

O kompetencjach przyszłości w kontekście edukacji szkolnej napisano i mówiono już wiele. Co jakiś czas pojawiają się nowe opracowania eksperckie i nowe propozycje. Nauczyciele na pewno o niektórych słyszeli, choćby tym opracowanym przez instytucje europejskie (kompetencje kluczowe). Pytanie, czy na pewno ucząc młodych ludzi staramy się patrzeć w przyszłość.

 

Młodzież coraz głośniej zabiera głos w sprawie przyszłości naszej planety – w najbliższy piątek w tysiącach miast na całym świecie odbędzie się Młodzieżowy Strajk Klimatyczny – pod hasłem „Nie damy sobie zabrać przyszłości”. „20 września bądź częścią największej mobilizacji w historii i wyjdź z nami na ulice, by pokazać, że Ty też się nie zgadzasz! Miliony uczniów i studentów, rodziców i dziadków, będą protestować w tysiącach miast na całym świecie, by pokazać, że nie zgadzają się na bierność rządzących wobec pogłębiającego się kryzysu klimatycznego – największego wyzwania, z jakim do tej pory musieliśmy się zmierzyć. 20 września to ostatni piątek przed szczytem klimatycznym ONZ w Nowym Jorku, gdzie politycy mają zadecydować o dalszych losach naszej planety. Rządzący muszą wiedzieć, że społeczeństwo nie zgadza się, by nasz świat zginął przez ich ignorancję.” – czytamy w komunikacie organizatorów.

 

Czy strajk może być kompetencją przyszłości? To pytanie, które można postawić w kontekście protestów klimatycznych organizowanych przez młodych ludzi. Jak wyjść z teraźniejszości i zająć się tym, co ważne dla wszystkich ludzi już za chwilę?

 

 

Foto: screen z www.youtube.com

 

                                                                  Iwona Brzózka-Złotnicka

 

O kompetencjach i ich rozwijaniu w działalności dydaktyczno-wychowawczej szkoły i instytucji edukacyjnych opowiadała podczas INSPIR@CJI 2019 Iwona Brzózka-Złotnicka ze Stowarzyszenia Cyfrowy Dialog – zapraszamy:

 

 

Jak uczyć kompetencji przyszłości tkwiąc w teraźniejszości? (film na You Tube)   –   TUTAJ

 

 

Konferencja INSPIR@CJE 2019 odbyła się w Warszawie w dniach 27-28 czerwca 2019.

 

 

Źródło: www.edunews.pl



Foto: Krzysztof Szymczak[www.expressilustrowany.pl]

 

Do jakiego wielu powinni pracować nauczycielki i nauczyciele?

 

Dziś „Gazeta Prawna” poinformowała w artykule Artura Radwana zatytułowanym „PiS szuka poparcia wśród nauczycieli. Daje wcześniejsze emerytury” o tym, że – według zdobytych przez redakcję informacji – w Ministerstwie Edukacji Narodowej jest już przygotowany projekt nowelizacji Karty Nauczyciela, przywracający możliwość przechodzenia przez nauczycieli na wcześniejszą emeryturę po 30 latach pracy i 20 latach przy tablicy – bez względu na płeć i wiek. Minister Piontkowski twierdzi, że musiałoby się wiązać z szerszymi zmianami. [Zobacz – TUTAJ]

 

Oto fragmenty tej publikacji – wybraliśmy przede wszystkim te, w których cytowano opinie rozmówców na ten temat:

 

[…] Z projektu wynika, że możliwość wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej ma istnieć tylko do 2023 r. Szczegóły propozycji resortu edukacji mają być zaprezentowane tuż przed wyborami, które odbędą się za niespełna trzy tygodnie. […]

 

Projekt ma być przekazany do konsultacji z organizacjami związkowymi jeszcze w tej kadencji z zapewnieniem, że jeśli PiS wygra wybory, pozwoli nauczycielom skorzystać z uprawnienia, które wcześniej zostało im odebrane. Według szacunków rządowych ekspertów z takiego rozwiązania od razu mogłoby skorzystać ponad 100 tys. pedagogów. […]

 

Inne zdanie na temat ewentualnych braków kadrowych mają organizacje związkowe.

 

Czytaj dalej »



Foto: Marcin Kokolus[www.www.fakt.pl]

 

                                            Agnieszka Czeglik w swoim PP nr 18 w Szczecinie

 

 

Oto treść zaproszenia do wysłuchania kolejnej rozmowy o nieszablonowej pracy nieszablonowej dyrektorki przedszkola:

 

W dniu dzisiejszym zapraszamy na wersję audio spotkania z Agnieszką Czeglik, wieloletnią dyrektorką Przedszkola Publicznego Nr 18 w Szczecinie, która doprowadziła do wdrożenia w swojej placówce planu daltońskiego. Po zakończeniu misji dyrektorskiej rozpoczęła pracę jako dyrektorka ośrodka doskonalenia nauczycieli w Szczecinie, jest również edukatorką, szkolącą nauczycieli przedszkoli w całej Polsce z pedagogiki planu daltońskiego. W 2019 roku na konferencji „Od nauczania do Uczenia się – daltońskie inspiracje w Łodzi” otrzymała nagrodę „Daltońskiego Inspiratora”.

 

Dzisiaj rozmawiamy o tym jak wprowadzać plan daltoński, jak unikać błędów i co z nimi robić. Zapraszamy.

 

 

Nieszablonowy plan daltoński – rozmowa z Agnieszką Czeglik   –   TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.plandaltonski.pl



Foto: Monika Pawlak [www.uml.lodz.pl]

 

Wiceprezydent Tomasz Trela przed wejściem do filii ZSETiH przy AL. 1 Maja 89 – podczas konferencji prasowej.

 

 

Jeszcze trzy szkoły  średnie przejęły budynki po gimnazjach, w każdym przypadku inicjatywa należała do dyrektorów szkół, którzy podziewali się „oblężenia” spowodowanego podwójnym rocznikiem, ale też mają plany dalszego rozwoju szkół, chcą otwierać nowe kierunki kształcenia i a budynki nie są z gumy powiedział Tomasz Trela, wiceprezydent Łodzi. Szkolnictwo zawodowe jest bardzo ważnym elementem systemu oświaty, na rynku brakuje fachowców, dlatego od kilku lat staramy się w Łodzi inwestować w te szkoły, by mogły kształcić w zawodach poszukiwanych przez przedsiębiorców.

 

Zespół Szkół Ekonomiczno-Turystyczno-Hotelarskich tylko w tym roku otworzył 9 oddziałów klas pierwszych, chętnych do klasy o specjalności technik eksploatacji portów i terminali było tak wielu, że uruchomiono dodatkową klasę 1.

 

Plan mamy tak ułożony, ze uczniowie nie wędrują między budynkami, przemieszczają się nauczyciele, ale nie codzienniepodkreśliła Kamila Niewiadomska, dyrektor ZSETiH. –. Powoli się urządzamy, dzięki projektom unijnym powoli będziemy doposażać sobie sale do przedmiotów zawodowych. Ale nadal brakuje mi nauczycieli, szukam intensywnie, podobnie jak pracowników obsługi. Liczę, że szybko uda się uzupełnić te braki, bo bezpieczeństwo uczniów jest dla mnie priorytetem.

 

Oprócz ZSETiH drugą lokalizację w dawnych gimnazjach mają też: Technikum nr 3 w Gimnazjum nr 5; Zespół Szkół Samochodowych w Gimnazjum nr 6 oraz Zespół Szkół Rzemiosła w Gimnazjum nr 8.

 

Źródło: www.uml.lodz.pl

 

 

 

Poniżej zamieszczamy fragment planu miasta, na którym zaznaczyliśmy lokalizacje:

 

 

1 – Zespół Szkół Ekonomiczno-Turystyczno-Hotelarskich przy ul. Drewnowskiej 171

2 – Byłe PG nr 26, aktualnie filia ZSETH, przy ul. 1 Maja 89



Poniższy materiał został przygotowany do zamieszczenia wczoraj (16 września) i z powodu ataku hakerskiego na stronę „Obserwatorium” nie mógł zostać na niej zamieszczony. Dzięki pomocy pracowników firmy hostingowej „NETSERWER”,  KTÓRYM BARDZO DZIĘKUJEMY, wróciliśmy do nasze aktywności.

 

x            x            x

 

Dzisiaj (16 września)  „Gazeta Prawna” zamieściła artykuł Artura Radwana, zatytułowany „MEN chce wiedzieć czy uczniowie często się modlą. Do szkół trafiły ankiety z pytaniami o sytuację rodzinną”. Oto jego obszerne fragmenty – niech nam redakcja GP wybaczy, to nie kradzież, a promocja społecznie ważnego tekstu:

 

Nauczyciele z niektórych szkół z województwa lubuskiego do dziś mają czas na przeprowadzenie ankiety wśród uczniów i ich rodziców. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie charakter pytań, na które trzeba odpowiedzieć. Zagadnienia dotyczą sytuacji rodzinnej i materialnej, ale są także pytania związane z wiarą i częstotliwością uczestnictwa w nabożeństwach. […]

 

 

Foto: www.to.com.pl

 

Zdjęcie przedstawia uczniów Szkoły Podstawowej nr 6 w Ostrołęce

 

 

Chodzi o to, że uczniowie są pytani o rożnie sprawy wrażliwe. Ankiety są kierowane m.in. do młodszych dzieci (klasy I–III). Jest tam m.in. pytanie, czy uczeń mieszka z rodzicami biologicznymi, czy może jest to macocha lub ojczym. Muszą się też zmierzyć z pytaniem, czy jego rodzice są po rozwodzie, a może w separacji. Jest również miejsce do wypełnienia dla dziecka, w którym samo ma opisać swoją sytuację rodzinną (zgodnie z podstawą programową dzieci w pierwszej klasie nie potrafią jeszcze pisać). Musi się to odbyć przy wsparciu nauczycieli. Najmłodsi uczniowie powinni też odpowiedzieć, jakie jest wykształcenie rodziców. […]

 

Wbrew opisowi ankiety nie zachowują w żaden sposób zasady anonimowości, szczególnie te dla klas I–III wypełniane przez nauczycieli, ponieważ istotne informacje w nich zawarte pozwalają na łatwe identyfikowanie dzieci – autorów konkretnych ankiet – uważa Robert Kamionowski, radca prawny z Kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office – ekspert ds. oświaty. […]

 

Czytaj dalej »



 

 

W sobotę 14 września Jarosław Pytlak na swym blogu zamieścił tekst któremu dał zagadkowy tytuł: „Dyrektor po węższej stronie lejka…czyli o sercu z kamienia i bezduszności z rozsądku”. Zamiast wyjaśniać o co tam chodzi – proponujemy lekturę: najpierw fragmentów, a w dłuższej wolnej chwili – pełnej wersji tego postu:

 

Ledwo co zaczął się rok szkolny, a już internet puchnie od barwnych opisów relacji rodziców ze szkołami ich dzieci. I nie są to sielankowe obrazy.

 

Choćby taki fragment zaczerpnięty z portalu naTemat (tutaj):

 

Zaczął się sezon. Niektórzy rodzice już po inauguracji, inni jeszcze nie. Znajomy właśnie wrócił z zebrania w szkole i złapał się za głowę. – Czułem się jak na jakimś wiecu politycznym albo na zebraniu wkurzonych klientów biura podróży – mówi. Tyle frustracji nakręconych rodziców się wylało.

 

Dla pocieszenia mogę zapewnić Czytelnika, że tak bywało i dawniej, jednak w ostatnich latach poziom emocji zdecydowanie wzrósł. […]

 

Oczywiście zawsze może wyjść na jaw coś, co przegapiliśmy i możemy poprawić. Niestety, znacznie częściej wychodzi, że szkolna rzeczywistość okazuje się nie taka, jak ktoś sobie życzy. A o to nietrudno, bo w naszej szkole (jak zapewne wszędzie) nie wszystkie sale są jednakowo wygodne dla uczniów, nie wszyscy nauczyciele równie wysoko notowani na rodzicielskiej giełdzie, nie każda lekcja w planie umieszczona zgodnie z oczekiwaniami i nie każde pożądane zajęcia umieszczone w ofercie. Jeżeli pojawia się problem, szczególnie taki, który bulwersuje kilka osób, emocje sięgają zenitu, a o doraźne rozwiązanie trudno. Raz, dlatego, że wychowawca w wielu sprawach nie może podjąć samodzielnej decyzji, dwa, że oczekiwania wykraczają poza możliwości logistyczne szkoły, trzy, że bywają sprzeczne z jej programem – skądinąd, w naszym przypadku – konkretnym i dość powszechnie akceptowanym. Owe „raz, dwa, trzy” oznacza, że ciężar decyzji spada ostatecznie na dyrektora.

 

Czytaj dalej »



Za miesiąc – 15 października, najprawdopodobniej, będziemy już znali wyniki wyborów. Co nie musi oznaczać, że będziemy już wiedzieli kto sformuje rząd. Ale do ostatniego dnia przed ciszą wyborczą „Obserwatorium Edukacji” (a to wszak oznacza, że osobiście i własnopalczascie piszący te słowa) nie będzie tylko „obserwowało” bieg przedwyborczych zdarzeń, ale włączy się do akcji informacyjnej, której celem będzie wyposażenie wyborców, przynajmniej tych będących czytelnikami materiałów zamieszczanych na OE, w obiektywną i rzetelną wiedzę o propozycjach wyborczych głównych komitetów, wystawiających na swych listach kandydatów do Sejmu.

 

Zobowiązuję się, począwszy od najbliższego tygodnia, do zamieszczania materiałów, informujących (obszernie i źródłowo) o obietnicach składanych przez te partie, a dotyczących obszaru edukacji.

 

A dziś jeszcze podzielę się z Wami moimi wątpliwościami, jakie mam po lekturze informacji o jeszcze jednych skutkach strajkowego konfliktu nauczycieli z rządem. Otóż przeczytałem na portalu MamaDu, że szkoły wycofują się z organizacji zielonych szkół i wycieczek, a także szkolnych uroczystości, których przygotowanie wymaga pracy ponad zadania wynikające z realizacji podstawy programowej, a czas który nauczyciele poświęcają na to nie jest dodatkowo wynagradzany.

 

Bo obok racji, które stoją za takimi decyzjami nauczycieli, są jeszcze opinie rodziców:

 

Co na to rodzice? – Moim zdaniem to jest krzywda dla dzieci – odpowiada krótko pani Małgorzata. – Wiadomo, że strajkowanie to walenie głową w mur. Koniec końców konsekwencje ponoszą dzieci. To one nie pojadą, nie zobaczą, nie zwiedzą, nie spędzą czasu razem, a mają na to tylko jedną szansę, bo tylko raz chodzi się do szkoły.”

 

Moje wątpliwości co do takich decyzji nauczycieli, nauczycieli którzy są sfrustrowani po kwietniowej przegranej batalii, batalii nie tylko o zarobki, ale przede wszystkim o poczucie godności tego zawodu, nie biorą się stąd, że nie przyznaję im prawa do takich postaw, będących oczywistym skutkiem rozczarowania po dniach niespełnionych strajkowych nadziei. Wynikają one z oceny takiej formy protestu, w kontekście jej społecznego odbioru i odroczonych skutków, i to nie tylko w opiniach rodziców uczniów, ale szerzej – poprzez zubożenie środowiska wychowawczego o takie formy pracy z uczniami, które nie tylko stanowią niezastąpioną przestrzeń integracji społeczności uczniowskiej, ale także są szansą na poszerzenie i wzbogacenie treści oferty edukacyjnej szkoły.

 

Napisałem te słowa w oparciu o moje osobiste wspomnienia z lat szkolnych, które przecież przeżywałem ponad pół wieku temu, w latach pięćdziesiątych i pierwszych sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Nie było wtedy nawet takiego pojęcia, jak „zielone szkoły” czy „obozy integracyjne” a nawet zwykłe szkolne wycieczki były co najwyżej osobistą inicjatywą konkretnego nauczyciela. A jednak miałem to szczęście mieć dwoje takich nauczycieli, którzy na takie wycieczki wywieźli mnie i moich kolegów (na drugiej były już i koleżanki) – niedaleko, pociągami, ale jednak.

 

I do dzisiaj pamiętam „to coś”, o co dzięki nim stałem się bogatszy. I nie mam tu na myśli wspomnienia krajoznawcze.

 

Czytaj dalej »



Wczoraj „Gazeta Prawna” zamieściła artykuł Pauliny Nowosielskiej o trochę nieprawdziwym tytule „Szkoła i reforma edukacji oczami uczniów”. Nieprawdziwym, bo wbrew użytej tam liczbie mnogiej, jest to wyłącznie relacja jednej uczennicy – absolwentki szkoły podstawowej, której udało się „za pierwszym razem” dostać do klasy – jak to określiła autorka – „o profilu* technik elektronikw Technikum Elektronicznym im. Marcina Kasprzaka w Warszawie. Zamieszczone poniżej zdjęcia nie zostały wykonane w warszawskim Technikum Elektronicznym.

 

Foto: www.zstu.edu.pl

 

                                              Zajęcia praktyczne w klasie „technik-elektronik”

 

 

Oto fragmenty tej publikacji:

 

[…] Najbardziej zabolało mnie to, ile musieliśmy wydać na podręczniki. Książka i ćwiczenia do angielskiego kosztowały 140 zł, do rosyjskiego – ok. 100 zł. Łącznie wyszło 900 zł! Moi rodzice nie są milionerami, mama akurat nie pracuje, bo zajmuje się małą siostrzyczką. Jeśli do tej sumy dołożyć koszt zeszytów, plecaka, kapci itp., to właściwie można by brać kredyt. […]

 

Foto: www.tokfm.pl

 

 

Jak jest w technikum? Nauczyciele powtarzają, by na przerwach trzymać się ścian po stronie klas i nie tarasować przejść. Różnie z tym bywa. Proszę wyobrazić sobie ruchliwe skrzyżowanie w centrum miasta w godzinach szczytu. […]

 

Ale bycie dziewczyną to nie zawsze przywilej. Przewidziano dla nas np. tylko dwie toalety. Na razie nie mamy też swojej szatni na WF. Przed zajęciami biegnę więc na drugi koniec szkoły do łazienki, żeby się przebrać. Potem szybki powrót, znów w tłumie.[…]

 

Trafił mi się bardzo normalny plan lekcji i za to podziwiam dyrekcję. Przychodzę na 8.00, kończę zwykle o 15.20, a w piątki nawet wcześniej. Czyli przyzwoicie. Moja klasa szybko się zgrała. […]

 

 

Cały artykuł „Szkoła i reforma edukacji oczami uczniów”     –     TUTAJ

 

Źródło: www.erwisy.gazetaprawna.pl

 

 

*Technik elektronik to nie profil kształcenia, a nazwa zawodu, do którego przez najbliższe pięć lat będzie tam przygotowywana, aby w finale przystąpić nie tylko do egzaminu maturalnego, ale także do egzaminu potwierdzającego kwalifikacje – właśnie w tym zawodzie.

 

 

 

Proponujemy także lekturę artykułu Macieja Kałacha w „Dzienniku Łódzkim” – „Podwójny rocznik czeka w kolejce do toalety i upycha się w autobusie. Dwa tygodnie rewolucyjnego roku szkolnego już za uczniami z Łódzkiego”   –   TUTAJ



O sekrecie fińskiej edukacji z autorem książki „Fińskie dzieci uczą się najlepiej” – Timothy D. Walkerem, amerykańskim nauczycielem pracującym w szkole w Helsinkach, rozmawiała Krystyna Romanowska. Oto dwa fragmenty zapisu tego wywiadu, zamieszczonego na portalu „Zwierciadło”:

 

Foto:www.goodreads.com

 

                                                                      Timothy D. Walker

 

 

Krystyna Romanowska: – Przyjechałeś do Helsinek z Massachusetts zestresowany, pozbawiony chęci do pracy. W Finlandii odzyskałeś zapał i znowu pokochałeś szkołę. Co się tu takiego stało?

 

Timothy D. Walker: – Okazało się, że nauka w Finlandii składa się głównie z… przerw między lekcjami. Nie, żartuję. Ale coś w tym jest. Zanim zamieszkałem w Helsinkach, nie byłem w stanie wyobrazić sobie innej pracy nauczyciela niż około 12 godzin dziennie. W Finlandii okazało się to kompletnie niepotrzebne. Moi fińscy koledzy patrzyli na mnie podejrzliwie, kiedy siedziałem nad papierami. Byłem przekonany, że im dłużej pracuję, tym lepszym będę pedagogiem. „Tim, wrzuć sobie na luz” – radzili mi. Sądziłem, że amerykański system uczenia w długich (90-minutowych) blokach zajęciowych jest bardziej efektywny niż fiński zakładający przerwy co 45 minut. Zdziwiony zauważyłem, że po dwóch dniach takich bloków moi podopieczni przypominają snujące się zombi. Już po pierwszym dniu zgłosił się do mnie 12-latek z pretensją, że nie wytrzyma takiego trybu zajęć. „Po prostu eksploduje” – powiedział mi. Wtedy zrozumiałem swój błąd.

 

 

KR: – Dlaczego przerwy są takie ważne?

 

Czytaj dalej »