Minister Edukacji Barbara Nowacka z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego skierowała list do całej społeczności szkolnej. Podkreśliła w nim zmiany, jakie czekają uczniów i nauczycieli wraz z rozpoczęciem zajęć dydaktycznych.

 

 

Minister Nowacka zaznaczyła, że w planach zajęć uczniów pojawią się dwa nowe przedmioty: edukacja obywatelska i edukacja zdrowotna. Barbara Nowacka zwróciła również uwagę, że została zmieniona podstawa programowa wychowania fizycznego. W liście minister podkreśliła, że przedmiot edukacja zdrowotna da społeczności szkolnej narzędzia do dbania o zdrowie fizyczne, psychiczne czy bezpieczeństwo w internecie. Edukacja obywatelska natomiast ułatwi zrozumienie procesów społecznych i politycznych, a także zaangażowanie się uczniów w różne formy działalności na poziomie lokalnym. Zmiana zajęć z wychowania fizycznego ma stworzyć uczniom równe szanse uczestnictwa w zajęciach sportowych.

 

Minister Barbara Nowacka, zwróciła się również do nauczycieli. Wspomniała, że wprowadzone zmiany w Karcie Nauczyciela gwarantują wyższe nagrody jubileuszowe i odprawy emerytalne. Minister dodała również, że zostały zniesione godziny dostępności co oznacza, że nauczyciele mogą w sposób bardziej elastyczny organizować swoją pracę. Wprowadzone zmiany to początek odbudowy prestiżu zawodu nauczyciela.

 

Na koniec Barbara Nowacka życzyła wszystkim energii i zapału do podejmowania edukacyjnych wyzwań.

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 



Wszystkie polskie media na pewno już przypomniały o dzisiejszej 45 rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych. Ale redaktor OE postanowił napisać ten esej wspomnieniowy o innej – nam „ludziom edukacji” bliższej – rocznicy. O genezie  owego wspomnienia – poniżej:

 

Dziwnym zbiegiem okoliczności, przed kilkunastoma dniami wpadła mi podczas zaglądania do dawno nieodwiedzanych miejsc w mieszkaniu torba, którą otrzymywali wszyscy uczestnicy pewnego ważnego wydarzenia edukacyjnego:

 

 

Jak widzicie, jest na niej nie tylko nazwa tego wydarzenia, ale i data, kiedy się ono odbyło. I dzięki temu uświadomiłem sobie, że właśnie zbliża się 10. rocznica tego Kongresu, którego byłem – w roli redaktora „Obserwatorium Edukacji” – uczestnikiem. Wtedy były to dwa dni weekendu – sobota i niedziela. Uczestnictwo w Kongresie było bezpłatna, kongres odbywał  się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, a uczestnikom organizatorzy zapewnili noclegi w katowickich hotelach. Mało tego – na dworcach – kolejowym i autobusowym w Katowicach  oczekiwały na przyjeżdżających uczestników podstawione przez organizatorów autobusy, którymi byli oni dowożeni pod gmach Centrum Kongresowego.

 

Dlaczego uznałem, ze powinienem przypomnieć Czytelniczkom i Czytelnikom – tym, którzy już o nim zapomnieli, ale także poinformować tych młodszych  – aby wiedzieli , że takie ewenty ówczesne Ministerstwo Edukacji i podlegający mu Instytut Badań Edukacyjnych – już po raz trzeci – zorganizowali? Bo działo się to wszystko na prawie 2 miesiące przed wyborami do Sejmu i Senatu, które odbyły się 25 października, a których wyniki Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła w dniu 28 października.

 

Przypomnę, że zdobyte głosy pozwoliły na uzyskanie  przez zwycięskie partie następującej liczby mandatów:

 

W Sejmie: Prawo i Sprawiedliwość – otrzymało 235 mandatów,Platformie Obywatelskiej przypadło 138 mandatów, ruchowi Kukiz’15 – 42 mandaty, Nowoczesnej – 28 mandatów, Polskiemu Stronnictwu Ludowemu – 16 mandatów, a Mniejszości Niemieckiej – 1 mandat.

 

W Senacie: Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość – 61 mandatów, Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP -34 mandaty. Pozostałe 5 Komitetów – po 2 mandacie.

 

Tak ukonstytuowany Parlament wybrał nowy rząd, a 6 listopada 2015 r. Andrzej Duda powołał Beatę Szydło na urząd Prezesa Rady Ministrów oraz Radę Ministrów, w której Ministrem Edukacji została Anna Zalewska. Coco w edukacji dzialo się od tej daty, a także przez kolejne lata, gdy zastąpił ją  – najpierw Dariusz Piontkowski (od 4 czerwca 2019 do 19 października 2020 r.), a po nim Przemysław Czarnek (od 19 października 2020 do 27 listopada 2023) – to już możecie sobie sami przypomnieć. Pomocne w tym może być „Obserwatorium Edukacji” – zawsze możecie kliknąć na zakładki: „Aktualności”, „Artykuły i multimedia” oraz „Felietony”.

 

Postanowiłem przypomnieć ten III Kongres, bo warto dziś mieć świadomość w jakim momencie procesu ewolucji naszego systemu edukacji został on przerwany – także po to, aby uświadomić sobie, czy aktualnie kierująca resortem edukacji ekipa prowadzi politykę nawiązującą do tamtego okresu, czy może, mając ambicję typu „My jesteśmy lepsi – zrobimy to jeszcze lepiej” – po prostu, podobnie jak czynili to pisowsy ministrowie, także zaprzepaszcza szanse na realne dostosowanie polskiego systemu edukacji do wyzwań przyszłości.

 

A teraz pora na przywołanie utrwalonych w pamięci OE relacji z owego 3 Kongresu Polskiej Edukacji:

 

29 sierpnia

„Razem zmieniamy szkołę” – to hasło III Kongresu Polskiej Edukacji – TUTAJ

 

31 sierpnia

3 Kongres Polskiej Edukacji – dzień pierwszy  –  TUTAJ

 

1 września

3 Kongres Polskiej Edukacji – dzień drugi  –  TUTAJ

 

 

W niedzielę 6 września, mając ogólną wiedzę o tzw. „nastrojach przedwyborczych”, zamieściłem Felieton nr 89. zatytułowany „Łabędzi śpiew” czy zalążki „edukacyjnego ruchu oporu”?  –  TUTAJ

 

Przeczytajcie ten tekst, bo dowiecie się tam nie tylko o skomplikowanych procedurach przygotowawczych do owego Kongresu, ale także kilka moich ogólniejszych refleksji pokongresowych. Zacytuję jeden tylko fragment:

 

„Charakterystycznym dla wszystkich oficjalnych wypowiedzi (w tym – minister Kluzik-Rostkowskiej) było pomijanie kontekstu politycznego całego wydarzenia, tego że po październikowych wyborach wszystkie wnioski tego Kongresu, z taką pieczołowitością zapisywane przez moderatorów poszczególnych paneli i gromadzone przez  głównego koordynatora – Wojciecha Dudziaka, mogą pójść do kosza. Tego na papiery i tego w komputerach resortowych…”

 

Kończąc ten esej postanowiłem uzupełnić zawarte w nim informacje, zamieszczając jedyne dostępne mi dzisiaj źródła informacji (bo te wydarzenia  działy się jeszcze przed uruchomieniem OE i nie mogę odwołać się do własnych relacji), że ów 3 Kongres był kontynuacją linii, wytyczonej przez oba poprzednie Kongresy:

 

I Kongres Edukacji Polskiej w Warszawie – pod hasłem „Jakość edukacji powstaje w szkole”

 (5-6 czerwca 2011)  –  TUTAJ  i  TUTAJ

 

II Kongres Polskiej Edukacji w Warszawie – pod hasłem: „Współpraca, odpowiedzialność, autonomia”  (14-16 czerwca 2013)   –    TUTAJ  i  TUTAJ

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Zbliża się nowy rok szkolny – postanowiliśmy wrócić do „starej dobrej tradycji” zamieszczania tekstów (i rysunków)  Danuty Sterny z jej radami dla nauczycieli. Dzisiejszy dotyczy ważnej roli autorefleksji w jakości ich pracy:

 

 

                                                                        Nauczanie z autorefleksją

 

Rys. Danuta Sterna

 

Każdy nauczyciel chce nauczać lepiej, dąży do doskonalenia swojej praktyki. Jednym z najlepszych sposobów, konieczny dla rozwoju zawodowego, to – samoocena. Odpowiednim czasem dla niej jest początek roku szkolnego. Wtedy nauczyciele są wypoczęci i pełni zapału.

 

4 wskazówki dotyczące autorefleksji

 

1.Skupienie się na jednej rzeczy, którą chcemy poprawić w tym roku. 

 

Może nam się wydawać, że jesteśmy w stanie zrobić bardzo wiele, ale planowanie za dużo, może nas przytłoczyć i zniechęcić. Ważne jest aby widzieć sukces we wprowadzaniu zmiany. Po pewnym czasie trzeba sprawdzić, czy plany dają rezultaty, czyli zapytać o opinię uczniów w postaci informacji zwrotnej. Dobrze jest to zrobić pod koniec pewnego etapu nauczania, wtedy uczniowie mogą mieć pełniejszy obraz, a nauczyciel ma czas na zaplanowanie zmian przed następnym etapem lub semestrem.

 

2.Poprosić uczniów o ustną informację zwrotną.

 

Kuszące jest zrobienie ankiety dla uczniów, ale o wiele więcej można się dowiedzieć z ustnej informacji zwrotnej. Aby ustna informacja zwrotna była pomocna, konieczne jest utrzymywanie bardzo szczerych i opartych na zaufaniu relacji z uczniami. Uczniowie musza być przekonani, że nie spotka ich kara, jeśli szczerze powiedzą, co myślą. Jeśli nie mamy tak dobrych relacji, to lepiej zrobić anonimową informację zwrotną.

 

Dzięki pozyskaniu informacji zwrotnej pokazujemy uczniom, że nauczyciel jest osobą, która stale dąży do doskonalenia i jest gotowa do zmian w oparciu o opinię uczniów.

 

Pozyskanie informacji zwrotnej ustnej może odbywać się w małych grupach i powinno być poprzedzone podaniem pytań, na które nauczyciel chce uzyskać odpowiedzi. Rozmowa  może trwać około trzech do czterech minut. Warto zapisać opinie uczniów w specjalnym zeszycie przeznaczonym na planowanie rozwoju zawodowego.

 

Na przykład jeśli chcemy wprowadzić częściej pracę w grupach, to możemy zapytać:

 

-Czy organizowanie pracy w grupach pomaga Wam się uczyć?

 

-Co mógłbym/mogłabym zmienić w organizacji pracy w grupach, aby uczenie się było bardziej efektywne?

 

3.Notatka – co trzeba zmodyfikować

 

Koniecznie trzeba zapisać, co trzeba ewentualnie zmienić. Wskazówek do zmiany nie powinno być za dużo, najlepiej – jedna.

 

Na przykład, jeśli zmiana miał polegać na lepszym omawianiu lektur, a uczniowie stwierdzili, że lektura była zbyt długa lub napisana za trudnym językiem, to można podzielić czas omawiania na części lub zapewnić uczniom wsparcie, gdy zapoznają się z lektura.

 

Sporządzanie notatek jest konieczne, ponieważ nauczyciel uczy na różnych poziomach i różne klasy i opinie uczniów mogą być różne.

 

4.Autorefleksja po pewnym czasie

 

Nie powinno się zmieniać planów z dnia na dzień. Może nam się wydawać, że jedna z lekcji była doskonalą, ale następna prowadzona podobnie może już taka nie być. Może się również zdarzyć, że opinie uczniów są sprzeczne. Na przykład część uczniów może wyrazić opinie, że lubi lekcje, gdy podczas nich mogą sami wypowiadać się ustnie, a inni z kolei nie lubią takiej formy i wolą pisanie.

 

Można wtedy wyjaśnić uczniom dlaczego dbamy o wypowiedzi ustne i poprosić ich o napisanie przez minutę lub dwie, dlaczego ćwiczenie wypowiadania się jest ważne lub jak oni sami mogą na tym skorzystać. Można też dać wybór uczniom: wypowiedź ustna lub pisemna.

 

Kilka przykładowych pytań, na które można odpowiedzieć sobie samemu po lekcji w notatkach:

 

-Czy uczniowie byli zaangażowani?

 

-W jakim stopniu byłam/em usatysfakcjonowana/y z przebiegu lekcji?

 

-Czy jestem pewna/y, że uczniowie nauczyli się tego, co założyłam/em? Skąd to wiem?

 

-Co poszło dobrze i jakie mam na to dowody?

 

-Jakie dwie rzeczy teraz bym zmienił/a?

 

-Którzy uczniowie potrzebowali wsparcia?

 

Autorefleksja może poprawić zdolność nauczycieli do przekazywania wiedzy, zapewnić lepszą interakcję nauczyciel-uczeń i doskonalić umiejętności zarządzania klasą. Jednak znalezienie czasu na autorefleksję nie jest łatwe.

 

Pomocne może być omawianie notatek z innym nauczycielem, spojrzenie z innej strony może dać wiele.

 

Można to robić na spotkaniach np. zespołu przedmiotowego lub poświecić 10 minut czasu na rozmowę w parach podczas rady pedagogicznej.

 

 

Inspiracja  artykułem   Jill Yamasawy

 

 

Źródło: www.oknauczanie.pl

 

 

 



22 sierpnia 2025 r. na platformie X Episkopat Polski zamieścił post, przypominający o swoim stanowisku w sprawie wchodzącego do szkół nowego przedmiotu „Wychowanie zdrowotne”:

 

 

 

Dzisiaj rano w Radiu TOK FM wystąpiła wiceministra edukacji Katarzyna Lubanuer, która skomentowała informacje, jakie na temat przedmiotu „edukacja zdrowotna” rozpowszechnia Episkopat Polski. Oto obszerny fragment zapisu tego wystąpienia, zamieszczonego na stronie Radia TOK FM:

 

 

 Kościół straszy edukacją zdrowotną. Lubanuer w TOK FM: Typowy przykład fake newsa

[…]

 

Od września uczniowie będą mieli nowy – nieobowiązkowy przedmiot. To budząca sporo kontrowersji edukacja zdrowotna. Episkopat Polski przypomniał ostatnio list w sprawie nowego przedmiotu. „Przyszłość dzieci jest w waszych rękach. Nie wolno wam zgodzić się na systemową deprawację waszych dzieci” – napisano. Jest też apel do rodziców: „W trosce o wychowanie i zbawienie, apelujemy, abyście nie wyrażali zgody na udział waszych dzieci w tych demoralizujących zajęciach”. Hierarchowie między innymi zarzucają MEN-owi, że tematyka „seksualności w ramach Edukacji zdrowotnej jest oderwana od kontekstu małżeństwa i rodziny. Małżeństwo jest tu tematem prawie nieobecnym, zaś rodzina – rozumiana jako ojciec, matka i dzieci – jest całkowicie zmarginalizowana„.

 

– Jest to typowy przykład fake newsa. Tak można to śmiało powiedzieć komentowała w „Poranku TOK FM” wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer. 

 

Rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej cytowała fragmenty podstawy programowej. – Przeczytam wprost fragmenty podstawy programowej: „Wymienia i omawia funkcje rodziny, opisuje przejawy jej prawidłowego funkcjonowania, omawia wartość rodziny w życiu osobistym człowieka, czynniki wpływające na atmosferę w rodzinie, prawa i obowiązki dziecka oraz rodziców; omawia sposoby dbania o więzi rodzinne, relację z matką, ojcem, rodzeństwem, dziadkami, dalszą rodziną, opisuje zmiany mogące wystąpić w rodzinach – w tym separacje, rozwód, wejście rodziców w nowe związki, adopcje, chorobę i śmierć, a także wymienia sposoby radzenia sobie w takich sytuacjach„. Jak widzimy, to jest po pierwsze, przestrzeń dla nauczyciela do tego, żeby bardzo z bardzo dużą wartością mówić o tym, co się dzieje w naszych rodzinach, a to rodzina zwykle jest tym podstawowym, najbardziej bezpiecznym miejscem – mówiła wiceministra.

 

Gościni „Poranka TOK FM” poinformowała, że „Instytut Badań Edukacyjnych pracuje nad podstawą programową, w której mają się znaleźć moduły związane z edukacją medialną„. Zmiany miałby wejść w życie w przyszłym roku (2026). Moduł dotyczący edukacji medialnej ma być częścią podstawy programowej – jak stwierdziła – między innego języka polskiego. Moduł ma zostać wprowadzony w starszych klasach szkoły podstawowej i w szkole ponadpodstawowej.  […]

 

 

Cały tekst „Kościół straszy edukacją zdrowotną. Lubanuer w TOK FM: Typowy przykład fake newsa”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.tokfm.pl

 

Treść Listu Prezydium Konferencji Episkopatu Polski w sprawie nowego przedmiotu Edukacja zdrowotna z dn. 15 maja 2025 roku  –  TUTAJ



 

 

Zamieszczając wczoraj na OE fragmenty tekstu Katarzyny Mazur z portalu „Strefa Edukacji”, zatytułowanego „Coś złego zadziało się ostatnio wokół polskiej szkoły”, który jest syntezą wypowiedzi Marka Pleśniara w debacie Czy potrafimy zaufać szkole”, nieuchronnie uruchomiłem wspomnienia, dotyczące naszej z Markiem znajomości.  I z owych lat (19-u) naszej znajomości wynikły takie właśnie, spowodowane owymi  jego wypowiedziami, refleksje.

 

Zacznę od tego, że do naszego  pierwszego spotkania doszło podczas I Kongresu Zarządzania Oświatą, który – powstałe w 2002 roku Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty, mające swoją stałą siedzibę (biuro) w Olsztynie – zorganizowało w dniach 27 – 29 września właśnie w Łodzi. Zbiegiem okoliczności był fakt, że trzy tygodnie wcześniej zaistniała w Internecie, wydawana przez Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Łodzi „Gazeta Edukacyjna”, której redaktorem naczelnym kierownictwo tej uczelni (pani Kanclerz Małgorzata Cyperling i pan Rektor prof. Bogusław Śliwerski) uczynili właśnie mnie. Nie muszę chyba uzasadniać, że pozyskawszy informację, że takie ważne dla oświatowego świata wydarzenie będzie w naszym mieście – nie omieszkałem zrobić wszystko, aby tam być, obserwować, a potem w „Gazecie Edukacyjnej” zrelacjonować.

 

Zawarta tam znajomość z Markiem Pleśniarem – już wtedy dyrektorem biura OSKKO – stała się znakomitym fundamentem dla kolejnych spotkań – zawsze podczas następnych (acz – z różnych powodów – nie wszystkich) Kongresów Zarządzania Oświatą. W sumie doliczyłem się ich jedenaście – ostatnie w dniach 30 września – 2 października 2019 r., podczas  XIV Kongresie w Zakopanem.

 

Może jeszcze kiedyś znajdę czas (i pretekst), aby bardziej faktograficznie powspominać je wszystkie. Ale dziś napisałem o tych faktach z jednego powodu: aby udokumentować moje prawo do uświadomienia czytającym ten felieton ten niesamowity fakt: Marek Pleśniar jest dyrektorem biura OSKKO w Olsztynie, NIEPRZERWANIE od 14 listopada 2002 roku, kiedy to Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty zostało zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym. I przez te wszystkie lata jest także członkiem Zarządu tego Stowarzyszenia.

 

W tym czasie funkcję Prezesa OSKKO pełniły trzy kobiety:  Joanna Berdzik – od 2002 do 2010 roku, Ewa Halska – w latach 2011 – 2024 i od marca 2024 roku – Izabela Leśniewska.

 

I jeszcze jedno muszę tu uświadomić: Marek Pleśniar przez te wszystkie lata trzyma w swoich rękach wszystkie nici informacji i decyzji owego Stowarzyszenia, zrzeszającego kadrę kierowniczą – szkół, innych placówek oświatowo-wychowawczych oraz kadrę odpowiadającą za oświatę w samorządach miejskich i powiatowych, stowarzyszenia które liczy ponad 6000 członków, w którego Kongresach co roku uczestniczy zazwyczaj około (prawie lub ponad) 1000 osób.

 

W okresie, w którym OSKKO prowadzi swoją działalność, czyli od owego 2002roku, w  czasie kiedy cały czas był tam aktywny Marek Pleśniar – w Polsce za oświatę odpowiadało piętnaście osób pełniących urząd ministra edukacji. Warto sobie to uświadomić, a zwłaszcza przypomnieć z jakich opcji politycznych były to osoby i jakie to programy dla polskich szkół lansowali i realizowali.

 

A przez te wszystkie lata na swoim fotelu Dyrektora Biura OSKO zasiadał Marek Pleśniar!

 

Dlatego tak warte uwagi i docenienia są jego opinie o sytuacji polskich szkół, a w nich nauczycieli, uczniów, a w konsekwencji – także rodziców owych uczniów. Warto mieć na uwadze także i ten fakt, że obecna ministra edukacji, w roku, kiedy Marek Pleśniar współtworzył OSKKO i został dyrektorem biura Stowarzyszenia, miała 27 lat!!!

 

Wzorem ks. Leonarda Świderskiego może Marek Pleśniar powiedzieć „Oglądały oczy moje…”

 

Przeczytajcie jeszcze raz ów tekst z najnowszymi ocenami polityki oświatowej MEN Marka Pleśniara  –  bo warto!   

TUTAJ

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 



Przeglądając ponownie Internet pod kątem  materiałów, w których można znaleźć warte upowszechnienia na OE wypowiedzi o aktualnej sytuacji w oświacie, odkryliśmy, ze naszej uwadze umknął tekst Katarzyny Mazur, zamieszczony w miniony wtorek na portalu „Strefa Edukacji” w którym jego autorka zawarła najważniejsze fragmenty z wypowiedzi, jakie podczas debaty poświęconej roli szkoły w budowaniu sprawczości uczniów udzielał Marek Pleśniar – dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

 

Oto obszerne fragmenty tekstu Katarzyny Mazur, link do jego pełnej wersji oraz do filmowej relacji z debaty:

 

 

Coś złego zadziało się ostatnio wokół polskiej szkoły

 

Screen z filmowej relacji debaty

 

Marek Pleśniar podczas podczas debaty poświęconej roli szkoły w budowaniu sprawczości uczniów, zorganizowanej 19 sierpnia 2025 r. przez portal „Strefa Edukacji”

 

[…]

 

Podczas debaty poświęconej roli szkoły w budowaniu sprawczości uczniów Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, krytycznie ustosunkował się do działań resortu edukacji. Jego zdaniem obecne reformy i projekty ustaw pokazują wyraźny brak zaufania władzy do nauczycieli, prowadzą do nadmiernej centralizacji i odbierają szkołom realną autonomię.

 

Kryzys zaufania to mało powiedziane. Niemal wszystkie projekty aktów prawnych oraz wszystkie zmiany, których doświadczamy od roku świadczą o braku zaufania władzy do nauczycieli – powiedział podczas debaty Strefy Edukacji „Czy potrafimy zaufać szkole”.

 

Przykładów podał wiele, począwszy od słynnej regulacji prac domowych – która odbyła się bez wysłuchania nauczycieli. Odniósł się też do nowelizacji ustawy Prawo Oświatowe i niektórych innych ustaw z dn. 8 lipca, która wprowadza m.in. jednolite prawa i obowiązki ucznia.

 

Ta ustawa wprowadzi masę zmian w najdrobniejszych przejawach życia szkolnego, wprowadza centralistyczne regulacje dotyczące właściwie wszystkiego, jak mamy karać i nagradzać uczniów w tej a nie innej szkole – mówił jak my mamy na przykład karać i nagradzać uczniów w tej, a nie innej szkole. […]

 

Pleśniar przypomniał, że po 1989 roku polska szkoła miała być miejscem samorządnym, zakorzenionym w lokalnej społeczności.

 

Myśmy się kiedyś umówili na demokrację i na szkołę publiczną, samorządową, która jest tu, na miejscu i jest własnością nas, nauczycieli, uczniów, rodziców. W statucie każda szkoła ma prawo, zgodnie z ogólnymi przepisami, stworzyć swoją szkołę – to jest nasza konstytucja tu, w tej miejscowości, gdzie się znajdujemy. Teraz zachodzi proces centralizacji i usztywniania wszystkich tych rzeczy – podkreślił.

 

W jego ocenie obecne tendencje przypominają czasy PRL, kiedy każda szkoła stosowała identyczny regulamin ustalany w Warszawie.

 

Będzie tak jak w latach 70., gdy na ostatniej stronie dzienniczka drukowano regulamin, bo taki sam był w każdej szkole w Polsce. Jest to przeszkoda tak ogromna, że mówienie o tzw. sprawstwie, mówienie o autonomii, o tym, że my mamy pokazywać, jak być samodzielnymi, jest dla nauczycieli kpiną – ocenił. – Jest dla nas kpiną, że ludzie, którzy są pozbawiani wpływu, mają uczyć wpływu.

 

Sytuacja ta oczywiście rzutuje także na zaufanie nauczycieli i dyrektorów do rządu.Jesteśmy centralizowani i brak zaufania panuje także ze strony nauczycieli i dyrektorów do władzy, która tak i tak nam robi. Stąd mamy naprawdę duży problem z tą kwestią.

 

Marek Pleśniar świadomie dotyka dwóch delikatnych wątków: politycznej trwałości reform oraz fundamentalnych warunków pracy nauczyciela.

 

Pierwszy z nich to kwestia niepewności politycznej. Ekspert zwraca uwagę, że w perspektywie dwóch lat może zmienić się władza, a wraz z nią – kierunek lub nawet sam fakt realizacji zapowiadanych reform. Planowanie głębokich zmian w oświacie bez gwarancji ich ciągłości politycznej może się okazać fiaskiem. Reforma może zostać zatrzymana lub odwrócona, zanim zacznie realnie działać.

 

Drugi wątek, który ekspert nazywa wręcz „punktem zerowym”, dotyczy relacji nauczyciel–uczeń. Podkreśla on, że wszelkie programy kształtowania „umiejętności życiowych” czy „sprawczości” są puste, jeśli nauczyciel nie zna swoich uczniów. To jest argument strukturalny – przy obecnych, często przepełnionych klasach, indywidualne poznanie ucznia staje się nierealne. Pleśniar stawia tu tezę, że bez kontaktu i relacji nie ma edukacji w sensie wychowawczym czy rozwojowym. […]

 

Pleśniar zwrócił uwagę, że w procesie reformowania oświaty brakuje głosu rodziców. Mamy 16 kuratorów, którzy mogą zaprosić przedstawicieli rad rodziców na ogólnopolską konferencję. Oni przyjadą, bo chcą być wysłuchani. A my dziś tego głosu nie znamy – zaznaczył.

 

Mimo tej gorzkiej krytyki, widzi szansę na odwrócenie negatywnych tendencji, wskazując tu na duży udział pracy wykonywanej w Instytucie Badań Edukacyjnych przez wielu ekspertów oświatowych. – To wszystko naprawdę można jeszcze odkręcić. Można sobie powiedzieć: zacznijmy sobie ufać. Dostajecie narzędzia, macie ideę, ale wy macie swoje statuty i swoje grona, z którymi pracujcie i się przygotujcie podsumował.

 

 

 

Cały tekst „Coś złego zadziało się ostatnio wokół polskiej szkoły”  oraz relacja filmowa z  debaty „Czy potrafimy zaufać szkole” [56’20”]  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www. strefaedukacji.pl

.



Foto: Adam Jankowski [ www.strefaedukacji.pl ]

 

Zadowolony z siebie Prezydent Karol Nawrocki podczas dzisiejszej konferencji prasowej, na której poinformował o podpisaniu 21 ustaw skierowanych przez Parlament

 

 

 

Oto ważna dla nauczycieli informacja – fragment tekstu Moniki Sewastianowicz z portalu Prawo.pl:

 

 

Prezydent podpisał nowelę Karty nauczyciela – od września zmiany korzystne dla nauczycieli

 

Prezydent podpisał długo oczekiwaną zmianę Karty Nauczyciela. Zmiany obejmują m.in. ujednolicenie pensum i rozwiązań w zakresie nagrody jubileuszowej. Doprecyzowane zostaną ponadto m.in. przepisy dotyczące doraźnych zastępstw, roli mentora, a także umów nauczycieli. Senat przyjął ustawę bez poprawek.

 

Nowela ma wejść w życie 1 września 2025 r. – choć nie od razu w całości. – Bez najmniejszych wątpliwości (…) podpisałem (…) ustawę odnoszącą się do Karty nauczyciela, która zyskała rodzaj konsensusu w polskim parlamencie – wskazał prezydent Karol Nawrocki. – Cieszę się, że środowisku nauczycielskiemu przygotowano rozwiązania, na które czekało – dodał.[…]

 

 

Cały tekst „Prezydent podpisał nowelę Karty nauczyciela – od września zmiany korzystne dla nauczycieli”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.prawo.pl/oswiata/

 

 

USTAWA z dnia 25 lipca 2025 r. o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela oraz niektórych innych ustaw  –  TUTAJ

 



Oto główna część tekstu Magdaleny Konczal, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”:

 

 

Większość rodziców tego chce, ale szkoły nie są przygotowane

 

Większość rodziców chce, aby szkoły uczyły o zagrożeniach związanych ze sztuczną inteligencją. Jednocześnie prawie połowa z nich uważa, że placówki nie są jeszcze na to przygotowane. […]

Jak wynika z badania SW Research Agencji Badań Rynku i Opinii, 62 proc. rodziców uważa, że szkoły powinny uczyć o zagrożeniach związanych z AI. 56 proc. deklaruje, że chciałoby, by ich dzieci korzystały ze sztucznej inteligencji pod nadzorem nauczycieli lub samych rodziców.

 

W badaniu zapytano rodziców m.in. o to, jak postrzegają wykorzystanie narzędzi opartych na AI przez dzieci w kontekście edukacji. 39 proc. z nich przyznało, że ich dzieci już teraz korzystają z takich rozwiązań – głównie do wyszukiwania informacji (45 proc. wskazań), streszczania lektur (28 proc.), rozwiązywania i sprawdzania zadań matematycznych (26 proc.).

 

Mimo to, 32 proc. rodziców nie widzi przeciwwskazań, by uczeń wspomagał się AI w celu uzyskania lepszych ocen, a 40 proc. opowiada się za codziennym wykorzystywaniem tej technologii w szkole.

 

Technologię postrzegają też jako pomoc przy trudnych przedmiotach (35 proc.), sposób na rozwój kompetencji cyfrowych (31 proc.) i narzędzie ułatwiające dostęp do wartościowych treści edukacyjnych (30 proc.). Jednocześnie 14 proc. badanych nie widzi w AI żadnych korzyści dla edukacji.

 

Rodzice zwracają uwagę na potencjalne zagrożenia. 33 proc. z nich obawia się ograniczenia kreatywności uczniów, a 31 proc. wskazuje na ryzyko uzależnienia od technologii. Tyle samo martwi spadek umiejętności takich jak krytyczne myślenie, pisanie czy liczenie.

 

62 proc. respondentów uważa, że w programie nauczania powinny znaleźć się treści o zagrożeniach związanych z AI” – czytamy w badaniu. Z kolei 52 proc. chciałoby, by szkoły uczyły, jak korzystać z tej technologii w sposób bezpieczny i efektywny.

 

Niemal połowa badanych (49 proc.) twierdzi, że szkoły nie są jeszcze gotowe na edukacyjne wykorzystanie AI.

 

Badanie przeprowadzono metodą CAWI na zlecenie Empiku w dniach 2–15 lipca 2025 r. na ogólnopolskiej próbie 1005 dorosłych respondentów mających dzieci.

 

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 

x           x           x

 

 

Proponujemy także lekturę tekstu  „AI nas zastąpi? Tylko jeśli na to pozwolimy”, zamieszczonego wczoraj przez Witolda Kołodziejczyka na portalu „Edunews.pl”  – TUTAJ

 



Od dnia, w którym zamieściliśmy tekst Jarosława Pytlaka z jego bloga „Wokół Szkoły” minęły dwa miesiące i dwa dni. Jedynym wytłumaczeniem tego zaniedbania są trwające nadal wakacje. Ale nie możemy nie zamieścić, choćby fragmentów, jego najnowszego tekstu, który ukazał się wczoraj:

 

 

Dura lex, sed mala lex

 

Jak co roku, w połowie sierpnia znajduję w służbowej skrzynce mailowej kuszące propozycje doszkolenia się w sprawie zmian w prawie oświatowym, które w tym sezonie zachodzą tylko na poziomie rozporządzeń. Ustawy, nawet jeśli przeszły już przez parlament, to oczekują na podpis prezydenta, ale mogą się nie doczekać, bo nowemu lokatorowi Belwederu nie po drodze z ministrą Nowacką. Mimo to, jest o czym się szkolić. Od września kadra zarządzająca w oświacie będzie miała na głowie dwa nowe przedmioty – edukację zdrowotną i edukację obywatelską, błyszczącą od nowości podstawę programową wychowania fizycznego (jako obietnicę rewolucji do wdrożenia), zmniejszenie wymiaru zajęć z religii, z obowiązkiem lokowania tego, co pozostało, na skrajnych lekcjach, oraz nowelizację rozporządzenia o kwalifikacjach nauczycieli. To tylko niektóre wchodzące w życie zmiany, ale już te wystarczą, by zapragnąć zarówno szkolenia, jak i poczytania czegoś napisanego z pasją o prawie oświatowym i prawodawcach z ministerstwa.

 

Szkolić nikogo nie będę, natomiast napiszę coś z pasją. Szewską.

 

Zacznijmy od wychowania fizycznego. Już 22 lipca, a więc na całe 40 dni przed rozpoczęciem roku szkolnego, ministra Nowacka podpisała rozporządzenie w sprawie nowej podstawy programowej. Projekt znany był wcześniej, ale bez podpisu trudno było się nim zajmować. No więc dostaliśmy go w środku wakacji, a w myśl prawa już na początku września powinny być gotowe programy nauczania i zasady oceniania, które należy podać uczniom i ich rodzicom. Dobrze, że przynajmniej podręczników nie potrzeba. […] Nawet w tak sprzyjających okolicznościach ogłoszenie nowej podstawy programowej, na pięć tygodni przed wdrożeniem, trąci absurdem. Niestety, w naszym systemie edukacji nikogo to już nie dziwi i nie bulwersuje. W rezultacie będziemy mieli do czynienia z radosną improwizacją, o ile w ogóle ktokolwiek się tym przejmie, mając na głowie tysiąc jeden innych kłopotów. Najprędzej można spodziewać się wzmożonego popytu na opracowania programowe, które da się szybko rzucić na żer molochowi oświatowej biurokracji, poprzez wpisanie do zasobów librusa. […]

 

x           x           x

 

Szkoły są bez przerwy na cenzurowanym, jeśli chodzi o przestrzeganie prawa i jakość kodyfikowania swojej działalności w statutach. Z jednej strony nie bez racji, z drugiej jednak materia prawa oświatowego jest nader mętna i często oparta na bardzo idealistycznych i/lub biurokratycznych założeniach. Do takich należy wspomniany już wyżej obowiązek każdego nauczyciela podania uczniom i rodzicom, na początku roku szkolnego, informacji dotyczącej stawianych przez wymagań oraz oceniania. Takie jest prawo. Co zrobiła tymczasem 1 kwietnia 2024 roku ministra Nowacka?! Ano wprowadziła rozporządzenie w sprawie prac domowych, które w klasach 4-8 większości szkół podstawowych podważyło te wrześniowe ustalenia. I co? I nic! Prawo oświatowe sobie, a wola polityczna sobie. Wzburzenie było duże, bo pogwałcono przy okazji ustawową autonomię nauczycieli w zakresie stosowania uznanych narzędzi metodycznych, ale spłynęło to po MEN jak po kaczce, łącznie z całą litanią krytycznych opinii, jakie zgłoszono do ministerstwa na etapie opiniowania projektu tego rozporządzenia. Znowu klasyk: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobisz”?! [..]

 

x           x           x

 

Prawo oświatowe jest tak złożone i pogmatwane, że czasem przestrzeganie go rodzi zaskakujące skutki. Oto podstawa programowa jest z założenia tożsama w tej chwili z wymaganiami egzaminacyjnymi, choć przez 10 lat od reformy Handkego te ostatnie funkcjonowały osobno. Obecne rozwiązanie pojawiło się w 2009 roku, oczywiście w atmosferze epokowej zmiany. Utrzymała je Anna Zalewska, a teraz ten sam kurs zapowiada Barbara Nowacka. Osobiście uważam, że lepiej było, gdy wymagania egzaminacyjne formułowano osobno, ale jest jak jest i już! Co więcej, podstawa programowa stanowi, w myśl prawa oczywiście, jedyny punkt odniesienia przy formułowaniu w szkole wymagań edukacyjnych i ustalaniu ocen. W ramach działań prouczniowskich ogłoszono, że nauczyciel nie może wymagać więcej niż w podstawie, a treści poza nią wykraczające należy wyraźnie oznaczać w podręcznikach. No i na tym tle powstał ostatnio zonk.

 

Oto bowiem ogłoszona publicznie wstępna wersja nowej podstawy programowej matematyki dla szkoły podstawowej została, również publicznie, skrytykowana przez jedną ze współautorek, jako zbyt uproszczona, zamykająca drogę do edukacji matematycznej uczniów uzdolnionych, na miarę współczesności. I obok wyrazów niekłamanej radości przeciwników tego przedmiotu, podniósł się lament, że odbieramy wyzwania uczniom utalentowanym matematycznie, bo przecież jeśli czegoś nie będzie w podstawie (i na egzaminie), nie będzie tego w ogóle. Cóż, Szanowni Państwo, jeśli się powiedziało „a”, to trzeba powiedzieć „b”! Jeśli wykraczanie poza podstawę programową stanowi tylko hobby nauczyciela i ucznia, co więcej, jest w swoisty sposób piętnowane w prawie i w podręcznikach, to znaczy, że efekty edukacyjne zapisane w tym dokumencie będą coraz mniej ambitne intelektualnie. Nie pokryją tego strzeliste deklaracje o kompetencjach i sprawczości, bo bazą sukcesu w edukacji jest (jednak) pewien poziom wiedzy i mozół związany ze stawianiem sobie wyzwań i pokonywaniem trudności w trakcie nauki. […]

 

Wielokrotnie podnosiłem bardzo ważny zarzut pod adresem planowanej reformy, że powstaje ona zbyt szybko. Jak widać, zabrakło czasu na przygotowanie rzetelnej podstawy prawnej. Rozumiem prace studyjne nad rozwiązaniami programowymi, ale prowadzenie (i finansowanie) zaawansowanych prac w oparciu o rozwiązania pozbawione podstawy ustawowej, to wyraz politycznego woluntaryzmu i braku szacunku dla prawa. Delikatnie mówiąc.

 

Prawo oświatowe może jest twarde (dura lex), ale na pewno jest złe (mala lex). Z tego powodu wszelkie systemowe reformy edukacji należy zacząć od analizy prawa, dostosowania go do zamierzonych zmian, a akty prawne ogłaszać z takim wyprzedzeniem, by szkolenia pod kątem kolejnego roku szkolnego mogły odbywać się w lutym!

 

 

Cały tekst „Dura lex, sed mala lex”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/

 



 

Koniec wakacji już coraz bliżej. Jeszcze tylko dwie niedziele i … I skaczemy na nieznaną, głęboką wodę „nowego”  oświatowego prawa. A że od lat nie mam bezpośredniego kontaktu ze szkolną rzeczywistością, nie mam prawa występowania w roli autorytetu i wyroczni w sprawach „jak być powinno”. Po raz kolejny powtórzę, że zakładając stronę „Obserwatorium Edukacji”  – świadomie – przyjąłem taką właśnie jej nazwę, i od 12 lat patrzę na edukacyjne „rozgrywki” polityków i praktyków z pozycję kibica. Idąc dalej tropem tej metafory uczciwie dodam, że nie jestem „kibicem neutralnym” – mam swoje ulubione kluby, i to z ich sukcesów się cieszę i je nagłaśniam, a „zagrywki” tych „nie z mojej bajki” poddaję krytycznej ocenie.

 

Stali czytelnicy wiedzą, że od początku kibicuję „eduzmieniaczom” – tym ze świata nauk o edukacji, ale i tym „z pracy u podstaw”, tym ze świata dziennikarskiego, ale i tym, którzy oświatą zarządzają i chcą to robić niesztampowo,  tym z dużych miast, ale i tym z tzw. „Polski powiatowej”.

 

Najtrudniej jest mi kibicować władzom oświatowym – tym zarządzającym edukacją z gmachu ministerstwa – jakkolwiek by się ono nazywało, jak i ich „długim rękom” – pod szyldami kuratoriów oświaty. Ale także „organom prowadzącym”, czyli ogniwom wykonawczym samorządów powiatowych i miejskich. A wszystko dlatego, że ich działalność najczęściej jest przyprawiona „politycznym sosem”, który jest nieuchronną konsekwencją okoliczności, w jakich dochodzą one do władzy. Moje poparcie najczęściej zyskują one podczas kampanii wyborczych partii, które wtedy właśnie ogłaszają swoje programy „jak będą rządzić” – w tym – jak zadbają o edukację.

 

Ale po wygranych wyborach, gdy dokona się podział stanowisk, rozpoczyna się konfrontacja „obiecać” ze „zrealizować”. Pewnie nie tylko ja w okresie tych kilku pierwszych miesięcy obserwuję  pracę nowych ministrów, kuratorów, dyrektorów wydziałów edukacji, cierpliwie i z życzliwością.  Ale – wiemy to z doświadczenia – nie można długo „płynąć na fali” wyborczych obietnic. Prędzej czy później przychodzi  czas na „sprawdzam”. I – niestety – często okazuje się, ze „król jest nagi”,  że dłużej nie możemy już mówić, iż „czarne jest białe”, że „pierwsze koty za płoty”, że… że to „obiektywne trudności”, a oni przecież „chcą dobrze”.

 

Pewnie zaczęliście się zastanawiać skąd w tym felietonie takie ”zasadnicze” rozważania. Śpieszę z wyjaśnieniem:

 

Otóż to wszystko dlatego, że nie bardzo umiałem znaleźć bieżący temat z naszego oświatowego podwórka, który by mnie na tyle zainteresował, abym go felietonowo zaprezentował. I postanowiłem wykorzystać tę sytuację „ciszy przed…” rozpoczęciem roku szkolnego, aby podjąć temat „z własnego podwórka”. A jest nim, zbliżająca się nieuchronnie, dwunasta rocznica zaistnienia w Internecie „Obserwatorium Edukacji. Bo pierwszy materiał, zatytułowany Łódzka inauguracja roku szkolnego 2013/2014 można było zobaczyć na stronie OE 4 września 2013 roku. Była to środa, gdyż 1. września wypadł wtedy w niedzielę, i dlatego uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego szkoły organizowały w poniedziałek.

 

A teraz przypomnę fragment pierwszego, zamieszczonego także tego samego dnia, felietonu – jeszcze nie opatrzonego numerem, zatytułowanego „Felieton na dzień dobry”:

 

Witając Was, drodzy Czytelnicy, pragnę zapewnić, że dołożę wszelkich starań, aby lektura zamieszczanych tu materiałów dostarczała Wam nie tylko możliwie obiektywnych informacji o tym, co ważnego wydarzyło się w polskiej edukacji w skali całego kraju, regionu i miasta, ale by stała się także impulsem do pogłębionej refleksji nad tymi wydarzeniami.”

 

Czy to zawsze mi się udawało? Czy zawsze były to obiektywnie prezentowane informacje?…

 

Stali czytelnicy będą potrafili na te pytania odpowiedzieć. Nowi – zawsze mogą kliknąć w zakładkę „Felietony i poczytać te sprzed lat…

 

Dzisiaj na tym kończę, ale do refleksji o tym jak w moim „Obserwatorium”  było, ale i do przemyśleń „co dalej”,  jeszcze powrócę.

 

 

Włodzisław Kuzitowicz