W Środę 11 grudnia Tomasz Tokarz oświadczył na swoim fejsbukowym profilu:

 

Nie da się ukryć.
Za mało się przykładacie.
Dałem szansę – nie doceniliście.
Motywacja wewnętrzna się nie sprawdza.
Od dzisiaj wprowadzam przymus czytania moich wpisów.
Ze zrozumieniem właściwym.
Będę Was sprawdzał, wystawiał oceny i straszył niezaliczeniem.
Robił testy i zadania domowe ze znajomości postów.
Pamiętajcie to Wasz obowiązek, by pilnie wykonywać moje polecenia.
Każdy świadomy człowiek musi wiedzieć o tym, co piszę.
Jak będziecie grzecznie czytać i robić zadania to dostaniecie ode mnie dobre cyferki, a jak nie – to złe.
Jeśli tego nie zrobicie, to czeka Was bezrobocie.
Pamiętajcie, że czytanie mądrych tekstów ćwiczy mózg.
Więc to tak naprawdę dla Waszego dobra jest.
To wam się przyda choć jeszcze nie wiecie do czego.
Ważne że ja wiem.
Najlepsi na koniec dostaną ode mnie dyplom.
I książkę kupioną na wyprzedaży.

 

x            x            x

 

Aby nie być w przyszłości bezrobotnym, zaliczyć na przyzwoite cyferki i mieć szansę na dyplom i przecenioną książkę – zalecamy „powtórkę materiału” z trzech ostatnich dni:

 

9 grudnia, godz. 13:13

 

Socjologowie edukacji próbując tłumaczyć zachowania ucznia w szkole, porównywali je do działań niewolnika w koloniach. W obu przypadkach zadania, które wykonują nie są ich zadaniami, Za ich wykonania nie otrzymują wynagrodzenia, wymaga się od nich bezwzględnego posłuszeństwa, a zlecających właściwie nie interesuje, co oni o tym myślą, ani co czują.

 

Nic zatem dziwnego, że przyjmują oni trzy strategie:

a) po pierwsze zaczynają oszukiwać i kombinować,

b) po drugie udają zaangażowanie starają się przymilać do zwierzchników,

c po trzecie wycofują się, robią zadania mechanicznie, popadają w marazm i apatię.

 

Jak się nietrudno domyślić żadna z tych strategii nie jest rozwojowa. Ludzie w nich zatracają siebie. Służą po prostu przetrwaniu w miejscu, którego nie wybierali. Wykonywaniu działań, na które nie mają wpływu.

 

Jeśli oczekujemy autentycznego zaangażowania musimy zmienić warunki w jakich funkcjonuje uczeń.

 

Czytaj dalej »



 

Dzisiaj, w sali szkolnego teatru (budynek „B”) Szkoły Podstawowej Nr 137 im. A. Kamińskiego odbyła się z dawna zapowiadana konferencja „Rok Godności – Rok Relacji Człowieka”.

 

 

 

Przybyłych uczestników konferencji powitała gospodyni obiektu – Pani Dyrektor SP nr 137 – Ewa Możyszek-Banaszczyk, która przypomniała, że odbywa się ona w ramach „Roku Relacji w Edukacji”, a także zapowiedziała pierwszy punkt programu – występ uczniów tej szkoły, którzy przygotowali swe wystąpienia na temat godności i szacunku – wychodząc od myśli Marka Edelmana – ostatniego dowódcy Powstania w Getcie Warszawskim, wieloletniego lekarza-kardiochirurga w łódzkim szpitalu.

 

 

 

Nikodem Tomaszewski i Maciek Mujżel – uczniowie klasy VI d SP nr 137 w Łodzi.

 

Oto fragment odczytanego tekstu, samodzielnie przez nich przygotowanego: „Jak się przyglądasz złu i odwracasz głowę, albo nie pomagasz jeśli możesz pomóc, to stajesz się współodpowiedzialny. […] To sowa Marka Edelmana. […] Wokół nas zdarzają się sytuacje, kiedy inni są bici, poniżani,wyzywani, traktowani gorzej. To właśnie wtedy powinniśmy reagować, ponieważ należy szanować godność drugiego człowieka, kiedy ktoś inny próbuje mu ja odebrać.[…] Przez swoją obojętność stajemy się współodpowiedzialni za czyny innych.

 

 

 

Ziemowit Gwóźdź – uczeń klasy VIII c SP nr 137 w Łodzi.

 

Oto fragment jego, wygłoszonego bez wspierania się notatkami, wystąpienia: „Chciałbym dzisiaj poruszyć niezmiernie ważną kwestię, jaką jest godność i szacunek. […] Marek Edelman twierdził, że w życiu są tylko trzy drogi: można uciekać, można przyglądać się, albo można zaangażować się. Tylko tą trzecią uznawał za właściwą, ponieważ według niego właśnie zaangażowanie się dowodzi naszego człowieczeństwa. […] Szanowni Państwo! Apeluję: zaangażujmy się, nie oczekując niczego w zamian. Mam nadzieję, że od dzisiaj poświecimy choć kilka chwil i zamiast odwracać głowę staniemy po stronie słabszych i krzywdzonych. […]”

 

 

 

 

Po wystąpieniach uczniów miejscowej szkoły prowadzenie konferencji przejęła Marta Rosińska – jedna z inicjatorek „Roku Relacji w Edukacji:” która podziękowała młodym uczestnikom konferencji za wspaniały występ i zapowiedziała kolejny punkt programu:

 

Czytaj dalej »



Screen z filmu „Rzuciliśmy szkołę…” na You Tube

 

Siedzą, od lewej:Marysia, Maciek, Natalia i Marysia-Rysia.

 

 

Rzuciliśmy szkołę – co powiedzieli ludzie

 

A gdyby spojrzeć na życie inaczej? A gdyby wyjść poza utarty schemat? A gdyby przestać chodzić do szkoły?

 

To tak się da? Można uczyć się samemu w domu? Na czym to polega? Trzeba spełniać jakieś konkretne wymogi? Właśnie na te (i inne) pytania chcemy odpowiedzieć na tym kanale. Chcemy pokazać, że można wziąć odpowiedzialność za swoje życie, że można inaczej.

 

Jesteśmy grupą młodych ludzi, którzy postanowili podjąć wyzwanie i przejść na edukację domową (ED). Mimo wielu łączących nas cech, każdy z nas jest inny, ma inne podejście do nauki, inny charakter, styl bycia, motyw, który pchnął go do spełniania obowiązku szkolnego poza szkołą… Każdy chce się podzielić swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Kim jesteśmy?

 

Natalia (ta blondynka w krótszych włosach) chodzi do drugiej klasy liceum na ED. Jest lekko szaloną osobą z raczej pozytywnym podejściem do życia. Lubi, kiedy wokół dużo się dzieje. Uwielbia angażować się w wiele różnych wydarzeń i akcji, wychodzić swoim lękom naprzeciw, podejmować pewne ryzyko. Co może powiedzieć Wam od siebie? Żebyście się nie bali próbować nowych rzeczy, „strach ma wielkie oczy” – lepiej żałować rzeczy, które się zrobiło, niż tych, których się bało.

 

Czytaj dalej »



 

Na Fecebook’u od ponad roku działa grupa „Ja, Nauczyciel”, która aktualnie liczy prawie 39 tys. członków. Inicjatorzy ruchu powołali fundację „Ja, Nauczyciel”, a także przeprowadzili ankietę na temat przyszłości zawodu i ewentualnego zrzeszenia się. Oto najnowsze decyzje tego środowiska, podjęte po przeanalizowaniu wyników tej ankiety Poniższe informacje są fragmentami zamieszczonego wczoraj na stronie „Gazety Prawnej” artykułu „Powstanie nowy związek zawodowy nauczycieli? Już trwają prace nad statutem”. Podkreślenia i pogrubienia tekstu – OE:

 

[…] Opinie na temat potrzeby stworzenia nowego związku zawodowego były zbierane w dwóch ankietach, jednej związanej z Naradami Obywatelskimi o Edukacji i w drugiej zamieszczonej na facebookowej grupie Ja, Nauczyciel.

 

Jesteśmy zdeterminowani, żeby ten związek powstał” – poinformował PAP Marek Mendel z fundacji Ja, Nauczyciel. Na początek związek może liczyć około 1500 członków. Docelowo chce mieć ich co najmniej 10 tys. „Wtedy mamy gwarancję, że będziemy reprezentatywni dla środowiska oświatowego i nie zostaniemy pominięci w negocjacjach, będziemy zapraszani do konsultacji” – powiedział.

 

Związek Zawodowy Pracowników Oświaty „Ja, Nauczyciel’ka”, bo tak się ma nazywać, wśród celów stawia sobie zmianę podstawy programowej, obowiązek zatrudnienia w każdej szkole pedagoga i psychologa, a także powołanie izby nauczycielskiej.

 

Byłaby to izba na wzór tych, które funkcjonują w innych branżach, jak izba adwokacka. Miałaby podnieść prestiż zawodu nauczyciela. Odbierałaby niektóre kompetencje kuratoriom oświaty, więc może to natrafić na opór” – wyjaśnił. Zaznaczył, że punktem wyjścia do rozmów o izbie ma być przygotowany przez prof. Bogusława Śliwerskiego projekt ustawy, który m.in. ze względu na sprzeciw związków zawodowych został schowany do szuflady. […]

 

 

Cały artykuł „Powstanie nowy związek zawodowy nauczycieli? Już trwają prace nad statutem”    –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl

 

 

 

Opisana w artykule „Gazety Prawnej” inicjatywa nie wzięła się znikąd. Oto informacja, zamieszczona 29 listopada na fanpage grupy JaNauczyciel:

 

Czytaj dalej »



 

 

Na fejsbukowym profilu Wiesi Mitulskiej znaleźliśmy wczoraj taką informację: „Odcinek 50 – Wiesia Mitulska, czyli żywy dowód na to, że się da – EduGadki”. Oto ta wiadomość, nieomal w całości:

 

EduGadkom „stuknęła” Pięćdziesiątka. W jubileuszowym odcinku, poświęconym ocenianiu bez ocen i ogólnoszkolnym oraz klasowym projektom, naszą rozmówczynią jest Wiesława Mitulska. Wiesia jest nauczycielką klas 1-3 w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej, specjalistką edukacji wczesnoszkolnej i terapii pedagogicznej. Od wielu lat pracuje z dziećmi bez ocen i podręczników według autorskiego programu Ruch, zabawa, nauka. Od pierwszej klasy pokazuje dzieciom, w jaki sposób nowoczesne technologie, programowanie i kodowanie mogą pomagać w pracy projektowej, w procesie uczenia się  i rozwiązywania problemów. Nasza rozmówczyni należy do grupy Superbelfrzy RP, współpracuje z Centrum Edukacji Obywatelskiej w zakresie wprowadzania oceny kształtującej oraz prowadzi blog edukacyjny mamywplaniekodowanie.blogspot.com.


Przed samą rozmową zapraszamy do dołączenia do akcji „Wigilia bez plastiku”, zaproponowanej przez Joannę Gadomską, nauczycielkę biologii i autorkę bloga „biologia z blondynką”. W Skrzynce z narzędziami Agnieszka Halicka poleci nam narzędzie Polypad przydatne m.in. w nauce matematyki. W podsumowaniu rozmowy poruszamy też kwestię wyników egzaminów PISA, zapraszamy naszych słuchaczy do nadsyłania swoich poleceń do odcinka Smackdown oraz nadsyłania nagrań z wypowiedziami swoich nauczycielskich dzieci.

 

A o czym rozmawiamy w tym odcinku?

 

>Gdzie można na co dzień znaleźć naszą  rozmówczynię?

>Jakie były efekty eksperymentu przeprowadzanego przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a dotyczącego nauczania bez stawiania ocen, w którym wzięła udział Wiesia?

>Co daje porzucenie podręczników? Na co wtedy mamy czas?

>Dlaczego rezygnując z ocen nie powinniśmy ich zastępować przyznawaniem ekwiwalentów oceny?

                                                   […]

>Skąd Wiesia bierze inspiracje do swojej pracy?

>Co się  wydarzyło po dwutygodniowej wizycie studyjnej w zagranicznych szkołach Montessori, Waldorfskich itd?

>Co można znaleźć na blogu mamywplaniekodowanie?

>Jaką moc mają nauczycielskie słowa?

 

 

Cała informacja ze strony „EduGadki” – „Odcinek 50 – Wiesia Mitulska, czyli żywy dowód na to, że się da”, w tym linki do materiałów związanych z odcinkiem   –   TUTAJ

 

 

Podcast „EduGadki” – odcinek 50.   –   TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.edugadki.pl

 



 

Dziś, w Dużej Sali Obrad UMŁ, a nie jak półtora roku temu – w Pałacu Młodzieży, odbył się V Kongres Łódzkiego Towarzystwa Pedagogicznego. Tym razem przebiegał on pod hasłem Nauczyciel – wyjątkowość i złożoność profesji w świetle rozważań teoretycznych i perspektyw praktyki zawodowej”. W programie Kongresu napisano, że jego celem jest pogłębienie świadomości społecznej na temat złożoności roli nauczyciela oraz poszukiwanie możliwych form wsparcia.

 

 

 

Uczestników Kongresu powitała dr Beata Owczarska – Przewodnicząca Zarządu ŁTP, która przypomniała zebranym program spotkania i dokonała otwarcia V Kongresu ŁTP.

 

 

 

Wykład inauguracyjny „Nauczyciel – zawód w trzech wymiarach. Kondycja polskiego nauczyciela” wygłosił prof. zw. dr hab. Bogusław Śliwerski – Honorowy Przewodniczący ŁTP.

 

Czytaj dalej »



Elżbieta Manthey zamieściła 5 grudnia na portalu JUNIOROWO swój artykuł „Czy dzieci są szczęśliwe? – nasze przekonania a rzeczywistość. Oto jego obszerne fragmenty:

 

Foto: www.Pexels[www.mamadu.pl]

 

 

Czy dzieci są szczęśliwe? – nasze przekonania a rzeczywistość

 

Czy nasze dzieci są szczęśliwe? Robimy wszystko, żeby były, jesteśmy przekonani, że są, ale co naprawdę wiemy o ich szczęściu? Czy pytamy dzieci o ich poczucie szczęścia na co dzień? UNICEF zapytał. W badaniu na temat poczucia szczęścia, powodów jego braku, tego, co młodzież uważa za ważne oraz respektowania praw dziecka w codziennym życiu w rodzinie i w szkole wzięło udział ponad 2 tysiące osób, w tym 827 dzieci w wieku 12-17 lat. Wyniki pokazują bardzo ciekawe zależności. Pokazują też, że z niektórych rzeczy my dorośli nie zdajemy sobie sprawy.

 

 

Czy nasze dzieci są szczęśliwe?

 

Trzy czwarte dzieci w Polsce czuje się szczęśliwe lub raczej szczęśliwe. Dobra wiadomość, ale… Okazuje się, że dzieci są bardziej szczęśliwe zdaniem dorosłych, niż faktycznie odczuwają szczęście. Te rozbieżności w postrzeganiu świata, siebie i szczęścia między dziećmi, rodzicami i nauczycielami widać wyraźnie w odpowiedziach na różne pytania, jakie zadano dzieciom i dorosłym w badaniu UNICEF. W kwestii dobrostanu i szczęścia dzieci więcej się nam dorosłym wydaje, niż faktycznie wiemy. […]

 

 

Czego nastolatki potrzebują do szczęścia?

 

Według młodzieży najważniejszym czynnikiem wpływającym na ich poczucie szczęścia jest czas spędzany z przyjaciółmi, na drugim miejscu jest bycie kochanym przez rodzinę, potem możliwość realizowania zainteresowań i czas wolny / odpoczynek. Rodzice uważają zaś, że to rodzinna miłość i dobre relacje z rodzicami są tym, co uszczęśliwia ich dzieci. Nie doceniają pozytywnego znaczenia grupy rówieśniczej ani wpływu odpoczynku w czasie wolnym na dobrostan młodzieży.

 

Czytaj dalej »



Dziś jeszcze „na roboczo”, bo za tydzień będzie „okolicznościowo”… Przeto bez zbędnych wstępów – do roboty. Podobnie jak przed tygodniem – temat dzisiejszego felietonu także „podrzucono mi” na Messenger’a. Pewien dobry znajomy i wierny czytelnik tekstów na OE przesłał mi info o zamieszczonym 30 listopada w krakowskim dodatku „Gazety Wyborczej” tekście, zatytułowanym „Uczennica wyproszona z debaty oksfordzkiej, bo ‚niewłaściwie siedziała’ na ławce”.

 

Aby wprowadzić Czytelników w temat, zanim zacytuję fragment tego artykułu, muszę poinformować, że cała „problemowa” sytuacja wydarzyła się w październiku przed krakowskim 44 LO, które tego dnia było organizatorem debaty oksfordzkiej, na którą to przyszła tam grupa uczennic i uczniów z Kolegium Europejskiego – prywatnego, także krakowskiego, liceum. A oto jak samo zdarzenie zrelacjonowała jego główna bohaterka w rozmowie z Olgą Szpunar – autorką artykułu:

 

Przed debatą siedziałam na szkolnym dziedzińcu na ławce. W pewnym momencie podszedł do mnie starszy pan i zapytał, co tu robię. Odpowiedziałam, że przyszłam debatować. Wtedy usłyszałam, że „niewłaściwie siedzę”, a w ogóle najlepiej byłoby, gdybym wstała, jak do niego mówię. Gdy spytałam, na czym polega moje niewłaściwe siedzenie, zaczął krzyczeć, że jestem bezczelna i że po debacie mam przyjść do niego do gabinetu. Dopiero wtedy zorientowałam się, że to dyrektor szkoły, bo wcześniej mi się nie przedstawił. Poinformowałam go, że nie jest moim dyrektorem i do niego nie przyjdę. Wtedy powiedział, że nie mam wstępu do jego szkoły.

 

Z dalszej części artykułu można dowiedzieć się, że ów „starszy pan” – Mariusz Graniczka, dyrektor 44 LO – dopuścił ową grupę do uczestnictwa w debacie dopiero po spektakularnych przeprosinach, odebranych nie tylko od owej „winnej” niewłaściwego siedzenia, ale od całej grupy z którą tam przyszła. O tym wydarzeniu dowiedzieli się rodzice jednego z uczniów Kollegium i napisali list do dyr. Graniczki:

 

Zażądał Pan przeprosin od całej drużyny za jakieś wyimaginowane, niewłaściwe zachowanie, którego mieli młodzi ludzie dopuścić się w stosunku do Pana. Takie dodatkowe upokorzenie, aby pokazać, kto ma władzę i „kto tu rządzi”. […] Pana zachowanie jest wyrazem buty, pychy i braku elementarnego wychowania. Jest porażką Pana jako pedagoga. Jest także wyrazem braku szacunku dla drugiego człowieka i przekonania o własnej nieomylności.”

 

Zainteresowanych większą ilością szczegółów tego zdarzenia i jego kontekstów odsyłam do artykułu w „Gazecie Wyborczej” – TUTAJ

 

Z nabytego już dziennikarskiego nawyku, postanowiłem dowiedzieć się trochę więcej kim jest ów „pryncypialny” dyrektor Graniczka. Nie trzeba było długo szukać, aby dotrzeć do całej serii artykułów sprzed paru lat, z których wyłania się sylwetka „smoleńskiego” patrioty, ale przede wszystkim osoby „twardą, konserwatywną ręką” zarządzającego do niedawna Gimnazjum nr 1, które do końca roku szkolnego 2017/2018 działało w tym samym co aktualnie 44 LO, budynku. Przywołam tu, dla ilustracji, kilka tych publikacji:

 

Czytaj dalej »



Foto:Maciej Kałach[www.dzienniklodzki.pl]

 

                                          Wydawanie bezpłatnego posiłku w SP nr 138 w Łodzi

 

Wczoraj „Dziennik Łódzki” zamieścił artykuł redaktora Macieja Kałacha o bardzo długim, ale wiele mówiącym tytule: „Po sylwestrze decyzja, czy w łódzkich szkołach będą darmowe obiady. ‚Twarz’ tego pomysłu pracuje już jako specjalista w magistracie”. Oto fragmenty tego tekstu:

 

20 grudnia uczniowie dwóch łódzkich miejskich podstawówek zjedzą ostatnie posiłki w pilotażu programu bezpłatnych obiadów. Czy będzie on potem rozszerzony na wszystkie szkoły tego typu? Decyzja ma zapaść po sylwestrze. Tymczasem inicjatorka pomysłu darmowego dożywiania dzieci, który zgłosiła jako działaczka społeczna, zaczęła pracować w Urzędzie Miasta Łodzi.[…]

 

 

Testy zupy koperkowej i makaronu z gulaszem

 

Gdy w październiku zajrzeliśmy do drugiej z tych placówek, jej dyrektor nie należał do entuzjastów darmowych obiadów. Narzekał, że część posiłków się marnuje, ponieważ dzieci grymaszą, a innym zdarza się np. kończyć lekcje przed obiadem, na który już nie czekają.

 

Wczoraj Piotr Bara, dyrektor SP nr 138, oznajmił, iż zdania nie zmienia i wciąż jest przekonany do systemu sprzed pilotażu: z opieką społeczną płacącą za obiady dla dzieci z najbiedniejszych rodzin. A rodzice pozostałych chętnych mogą, według Piotra Bary, pozwolić sobie wydanie 4,50 zł za jeden posiłek, zwłaszcza przy obowiązywaniu 500 plus. […]

 

W czwartek (5 grudnia) usłyszeliśmy od nowej pełnomocniczki prezydent Łodzi, że decyzja na temat przyszłości darmowych obiadów nie jest obecnie w kompetencjach jej nowego stanowiska, natomiast sprawa pozostaje, oczywiście, w zasięgu jej zainteresowań.

 

Przy Urzędzie Miasta Łodzi działa specjalny komitet do oceny rezultatów pilotażu, złożony m.in. z przedstawicieli Wydziału Edukacji.

 

Monika Pawlak, reprezentująca urzędników odpowiedzialnych za łódzką edukację, zapowiedziała końcowe analizy pilotażu oraz decyzję na początek 2020 r.

 

 

Cały artykuł „Po sylwestrze decyzja, czy w łódzkich szkołach będą darmowe obiady…”   –   TUTAJ

 

 

Źródło: www.dzienniklodzki.pl

 



Dawno nie zaglądaliśmy na stronę bloga PEDAGOG. Ale tym razem nieupowszechnienie postu z 4 grudnia byłoby niczym nieusprawiedliwionym zaniedbaniem naszej misji „obserwowania edukacji”, która za cel postawiła sobie zmianę paradygmatu tradycyjnej (postpruskiej) szkoły na szkołę wspierającą indywidualny rozwój młodych ludzi. Oto obszerne fragmenty tekstu prof. Bogusława Śliwerskiego, zatytułowanego „Znakomite szkoły oddolnych innowacji”:

 

 

Gdybym nie uczestniczył w Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej prof. Ewy Filipiak z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy poświęconej kulturze innowacji w edukacji, nie miałbym okazji do spotkania z Ewą Radanowicz, dyrektorką Szkoły Podstawowej w Radowie Małym. Na szczęście jest jeszcze uczelnia w naszym kraju, w której pielęgnuje się współpracę badaczy z nauczycielami-pasjonatami, profesjonalistami o ponadnormatywnym zaangażowaniu w szkolnictwie publicznym. […]

 

W kameralnej sali konferencyjnej Biblioteki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy mieliśmy możliwość spotkania nauczycieli pozytywnie zakręconych, którzy w swoich wyspach oporu wobec edukacyjnego schematyzmu potrafią wykrzesać moc zmiany, która promieniuje na innych. Byli w sali obecni nie tylko referujący własne projekty i sukcesy edukacyjne akademicy, ale nauczyciele, dyrektorzy placówek oświatowych i studenci pedagogiki. […]

 

W dalszej części tego tekstu prof. Śliwerski relacjonuje wystąpienia – najpierw prof. Dorota Klus-Stańska z Uniwersytetu Gdańskiego, która podzieliła się w swojej autobiograficznej narracji wspomnieniami o stworzonej przez siebie w latach 90. XX w. Autorskiej Szkole Podstawowej „Żak”, a następnie relacjonuje wystąpienia Pani Dyrektor Ewy Radanowicz:

 

Drugą z wysp pozytywnego w edukacji oporu przedstawiła nam dyrektorka publicznej Szkoły Podstawowej – mgr Ewa RADANOWICZ. Zachęcałem ją po wystąpieniu do tego, by koniecznie napisała książkę o procesie indukcyjnego dochodzenia do swojej alternatywy, gdyż wyrosła ona w realiach małej, popegeerowskiej miejscowości z lokalnymi zagrożeniami w wyniku wysokiej stopy bezrobocia, różnego rodzaju osobowościowych zaburzeń niektórych mieszkańców czy rodzin z egzystencjalnymi problemami.

 

Czytaj dalej »