
Foto:www.miasta.pl
6 marca odbyło się Zgromadzenie Ogólne Związku Miast Polskich. Na stronie ZMP zamieszczono o tym komunikat, którego interesujący nas fragment przytaczamy poniżej:
Przedstawiciele ponad 300 miast, obradujący we Wrocławiu, zaapelowali do Rządu i Parlamentu o podjęcie skutecznych działań mających na celu zapewnienie dalszego, oczekiwanego przez mieszkańców rozwoju polskich miast, wsi i regionów. Będzie to możliwe tylko poprzez zapewnienie adekwatnego do zakresu przekazanych zadań, stabilnego zasilania finansowego samorządów. […]
Apel w sprawie kryzysu w edukacji
Zgromadzenie Ogólne Związku Miast Polskich wystosowało też Apel o zażegnanie kryzysu polskiej oświaty. Wykracza ono w swej treści poza kwestie finansowe, bowiem – jak zaznaczył prezentujący dokument Marek Wójcik, pełnomocnik Zarządu ZMP ds. legislacji, sytuacja kryzysowa w polskim systemie oświatowym nie dotyczy tylko pieniędzy. Złożyły się na nią takie fakty, jak likwidacja gimnazjów (która skomplikowała życie kilku rocznikom uczniów i ich rodzinom) czy przepełnione programy nauczania (upchnięcie 8-klasowej szkoły podstawowej w programie 9-letnim), co powoduje niebywałe obciążenie uczniów pracą po 10-12 godzin na dobę.
Związek zdecydowanie bije na alarm w kwestii jakości edukacji. „Tylko dzięki wysiłkowi nauczycieli pasjonatów, rosnącemu dynamicznie wsparciu finansowemu samorządów terytorialnych, które zadania oświatowe traktują jako priorytetowe oraz przejawiającym się w różnych formach zaangażowaniu rodziców udawało się dotąd zapewniać dzieciom i młodzieży odpowiednią jakość nauczania i wychowania” – czytamy w Apelu ZMP.
„Niestety zobowiązane do tego władze państwowe nie potrafiły zorganizować sprawnie działającego systemu edukacji, który umożliwiłby zaangażowanym środowiskom zapewnienie młodym Polakom wiedzy, umiejętności i kompetencji na poziomie wymagań XXI wieku. Równocześnie coraz bardziej widoczne są objawy pogłębiającego się kryzysu systemu edukacji, którego nie da się powstrzymać preferowaną przez rząd metodą „rolowania problemów” zamiast odważnego i odpowiedzialnego ich rozwiązywania”. […]
Cały komunikat „Silny głos miast – Zgromadzenie Ogólne ZMP we Wrocławiu” – TUTAJ
Źródło:www.miasta.pl
Redaktor „Dziennika Łódzkiego” Maciej Kałach jest autorem kolejnego news’a o naszym łódzkim kuratorze oświaty. Tym razem możemy dowiedzieć się o jego „występnym” (w znaczeniu – pełnym występów, oczywiście) życiu w Toruniu, a dokładniej w mediach o. Tadeusza Rydzyka. A wszystko w artykule pt. „Łódzki kurator oświaty cenionym gościem mediów o. Rydzyka. Grzegorz Wierzchowski w Telewizji Trwam i Radiu Maryja o strategii tzw. gender”.
Foto: screen z nagrania ze strony Radia Maryja[www.dzienniklodzki.pl]
Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak i Łódzki Kurator Oświaty Grzegorz Wierzchowski w studiu TV TRWAM, podczas rozmowy transmitowanej w „Radiu Maryja”, w programie prowadzonym przez o. Janusza Dyrka – w minioną środę 4 marca.
Poniżej zamieszczamy fragmenty tego artykułu:
Grzegorz Wierzchowski, łódzki kurator oświaty, stał się cenionym gościem mediów ojca Tadeusza Rydzyka. W ostatnią środę (4 marca), we flagowej audycji Radia Maryja i Telewizji Trwam, kurator przestrzegał przed strategią środowisk tzw. gender. W Toruniu o niewłaściwie wspieranej przez władze Łodzi – zdaniem kuratora – edukacji seksualnej Grzegorz Wierzchowski opowiadał także przed miesiącem.
-Jeżeli się temu przyjrzy dokładniej, to jest to taka zaplanowana strategia, bo najpierw wprowadziło się pojęcie płci kulturowej, czyli tzw. gender, ale po co? Po to, żeby podważyć sam fakt, że istnieje mężczyzna i kobieta – mówił w ostatnią środę Grzegorz Wierzchowski w programie „Rozmowy niedokończone” emitowanym w Radiu Maryja oraz w Telewizji Trwam. […]
Grzegorz Wierzchowski był, w towarzystwie Barbary Nowak, kurator z Krakowa, gościem programu prowadzonego w ostatnią środę przez o. Janusza Dyrka, jednego z czołowych dziennikarzy mediów z Torunia.
Ale podczas poprzedniej wizyty łódzkiego kuratora w tym mieście* miał on okazję do wymienienia uwag na antenie Radia Maryja z samym o. Tadeuszem Rydzykiem, m.in. w temacie wpływu współczesnego wychowywania młodzieży na liczbę rozwodów.
Dzisiaj na stronie „Obserwatorium Edukacji”, z prawie dwutygodniowym opóźnieniem, zamieszczamy informację o inicjatywie Krystiana Ostrowskiego, której celem jest powołanie do życia ogólnopolskiego ruchu/stowarzyszenia, którego celem byłaby walka o obalenie obecnego systemu edukacji.
Foto: Roman Bosiacki /Agencja Gazeta[www.bydgoszcz.wyborcza.pl]
Krystian Ostrowski, nauczyciel angielskiego w prywatnej szkole w Tczewie (Hello–English Private Lessons), autor książki „School sucks. Czy szkoła musi być do du..y?„, autor bloga School suks”
Oto apel który 22 lutego Krystian Ostrowski zamieścił na swym fejsbukowym profilu:
Do wszystkich ludzi, dla których ważny jest los UCZNIA i dzisiejszej szkoły i którzy uważają obecny pruski system za szkodliwy:
[…] Wczoraj kilku moich uczniów ze smutkiem stwierdziło, że szkoła to zło. Że ich niszczy i odbiera radość życia. Zresztą, słyszę to codziennie. Nie pozwolę dalej, by szkoła niszczyła moje ukochane dzieci i uczniów. By niszczyła dobrych nauczycieli, którzy chcą, ale nie mogą. By niszczyła moją rodzinę i tysiące rodzin w tym kraju. Nie po to jest szkoła. Młody człowiek powinien biec do niej z radością: na spotkanie z ulubionymi nauczycielami, którzy pomagają mu poznawać ten niezwykły świat i stawać się dorosłym, a nie tylko wymagają wykucia informacji i odtworzenia ich na teście, który zostanie oceniony. Nie po to jest szkoła, by podcinać skrzydła, lecz by je rozwijać i pomagać wznosić się coraz wyżej. Nie po to by zamykać drzwi, ale by je otwierać. Nie po to by dołować, lecz motywować.
Przechodząc do meritum: razem z wieloma nauczycielami, rodzicami, ‘bojownikami’, eduzmieniaczami, ekspertami, pedagogami, psychologami, psychiatrami, profesorami, terapeutami i wszelkiego rodzaju działaczami, chcemy stworzyć ogólnopolski ruch/organizację/stowarzyszenie:
SILNY TEAM WALCZĄCY O OBALENIE OBECNEGO SYSTEMU EDUKACJI, KTÓRY JEST OPRESYJNY, NISZCZY UCZNIA, DOBRYCH NAUCZYCIELI, RODZICÓW I RODZINY, NIE TRAKTUJE UCZNIA JAKO CZŁOWIEKA, IGNORUJE WIEDZĘ NA TEMAT RÓŻNYCH SPOSOBÓW UCZENIA SIĘ, I CZYNI ZE SZKOŁY MIEJSCE NIEPRZYJAZNE UCZNIOWI
Trzeba wymyślić dobrą nazwę: mocną, ciekawą i medialną [proponujcie w komentarzach], zorganizować publiczny event [najlepiej w Warszawie], zainteresować media, opracować plan działania i ‘manifest’, który skierujemy do Ministerstwa Edukacji Narodowej, rządu i do kogo tylko się da.
Bardzo liczę na Twoją współpracę i pomoc.
Dzisiaj „Dziennik Łódzki” artykułem M. Kałacha „Dyrektorzy szkół chcą przełożenia Łódzkich Targów Edukacyjnych w Arenie w związku z pojawieniem się w Polsce przypadku koronawirusa” poinformował o stanowisku niektórych dyrektorów łódzkich szkół ponadpodstawowych w sprawie przesunięcia terminu XXIII ŁTE. Oto fragmenty tego tekstu:
Dyrektorzy szkół chcą przełożenia Łódzkich Targów Edukacyjnych w Arenie w związku z pojawieniem się w Polsce przypadku koronawirusa. […] … jak ustaliliśmy w czwartek, duża część środowiska dyrektorów łódzkich szkół domaga się przesunięcia targów w Atlas Arenie na późniejszy termin. Mieli oni obawy, co do celowości przeprowadzania tej imprezy, jeszcze przed ujawnieniem przez Ministerstwo Zdrowia pierwszego przypadku pacjenta z koronawirusem w Polsce, ale teraz szefowie placówek edukacyjnych zapowiadają wręcz, że nie poślą do Areny swoich uczniów.
–W budynku kierowanej przeze mnie szkoły mam wpływ na bezpieczeństwo młodzieży: np. wprowadzam zwiększone środki higieny, zgodnie z komunikatami ministerstwa edukacji. Ale nie mogę wziąć odpowiedzialności za przebywanie uczniów na tak dużych wydarzeniach jak targi – mówi Janusz Bęben, dyrektor Technikum nr 3 w Łodzi. […]
Obawy Janusza Bębna podziela Monika Michalik, dyrektor Zespołu Szkół Elektroniczno-Informatycznych w Łodzi. – Na stoisku młodzież reprezentująca technikum czy liceum przekonuje ósmoklasistów do pójścia w jej ślady za pomocą rozmowy prowadzonej w bliskiej odległości. Uważam, że warto ograniczyć ryzyko związane z aktualną sytuacją i po prostu przenieść targi na bardziej odległy termin – argumentuje Monika Michalik.
„Dmuchać na zimno”, czyli po prostu przenieść imprezę, chce też dyrektor Ewa Wojciechowska, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi. […]
Cały artykuł M. Kałacha „Dyrektorzy szkół chcą przełożenia Łódzkich Targów Edukacyjnych w Arenie w związku z pojawieniem się w Polsce przypadku koronawirusa” – TUTAJ
Źródło: www.dzienniklodzki.pl
Nie trzeba było długo czekać na komentarz jednego z czterech wymienionych przez Jarosława Pytlaka „mężów w sile wieku, choć jeszcze niestarych” – Tomasza Tokarza. Oto dwa fragmenty tekstu, zamieszczonego dzisiaj na jego fejsbukowym profilu:
W niedawnym poście Jarosław Pytlak Wokół szkoły odniósł się do działań czterech wizjonerów edukacyjnych zaznaczając, że łączy ich „przekonanie, że nie ma złych uczniów, są tylko źli nauczyciele”
Mogę wypowiadać się jedynie we własnym imieniu.
Po pierwsze, nie dziele ludzi na dobrych i złych.
Po drugie, nie przypisuję dobra czy zła określonej grupom.
W rzeczywistości szkolnej mamy do czynienia z ludźmi próbującymi przetrwać i realizować swoje potrzeby (bezpieczeństwa, przynależności, autentyczności, spełnienia itd.) w realiach sztucznych i narzuconych.
Szkoła obecna to przestrzeń pracy przymusowej, gdzie jedna grupa ludzi (strażnicy) pilnuje drugiej (dozorowani), by ta realizowała przez kilkanaście lat szereg działań, których sensu nie pojmuje, po to, by firma mogła pochwalić się wynikami w ujednoliconych testach jakości produktu.[…]
Szkoła ma być dla ucznia, ma go realnie wspierać w rozwoju w poszukiwaniu siebie wykorzystywaniu swoich mocnych stron dla osiągania satysfakcji życiowej i działanie na rzecz społeczeństwa. Jeśli tego nie robi to wszystkie nowe narzędzia technologiczne czy komunikacyjne służą jedynie wzmacnianiu niefunkcjonalnego systemu.
Jeśli mam o coś pretensje do nauczycieli, to o to, że zaakceptowali rolę strażników i nie próbują jej obchodzić, choć system zostawia mnóstwo furtek. O to, że serio uwierzyli, że ich najważniejszym zadaniem jest przekazywanie danych, sprawdzanie i ewaluowanie a uczniów należy wartościować w zależności od tego, czy ci im pomagają czy przeszkadzają w realizacji celów oderwanych od ich realnego dobra.
I w tym pełna zgoda z autorem wpisu: „nie mogą zrozumieć, dlaczego ogół nauczycieli daje się wtłoczyć w ogłupiający kierat absurdalnych wymagań, które w dodatku przenoszą na uczniów”.
Bo sporo blokad ma źródło w naszych głowach.
Cały tekst Tomasza Tokarza – TUTAJ
Dawno nie zamieszczaliśmy tekstów Jarosława Pytlaka. Jednak dziś nie mogliśmy nie zarejestrować jego wczorajszego postu na blogu Wokół Szkoły, zatytułowanego „Śmiały krok w kierunku zmiany?” Autor – jak sam to określił – wystąpił tam w roli adwokata diabła w sprawie pomysłu tzw. „szkoły minimalnej”, lansowanej na fejsbukowej grupie „Szkoła Minimalna” przez Marcina Stiburskiego.
Oto fragmenty tego tekstu – podkreślenia i większość pogrubień w nich – redakcja OE
Śmiały krok w kierunku zmiany?
Na rodzimym rynku oświatowych idei moją uwagę zwracają poglądy głoszone przez czterech mężów w sile wieku, choć jeszcze niestarych: Wojtka Gawlika, Tomasza Tokarza, Christiana Ostrowskiego i Marcina Stiburskiego. Co najmniej trzech spośród nich posiada dzieci w wieku szkolnym i to właśnie traumatyczne rodzicielskie przejścia z instytucjami edukacyjnymi leżą u źródła ich radykalnych postulatów zmiany. Oraz – jak deklarują – również zdrowy rozsądek. Najogólniej biorąc, marzą o zlikwidowaniu wszystkich ograniczeń tradycyjnej, „pruskiej” szkoły i zbudowaniu nowej edukacji, podążającej za dziećmi, przyjaznej i pozwalającej młodym ludziom odkrywać ich potencjał. To oczywiście (z mojej strony) daleko idące uproszczenie, ale też nie analiza ich koncepcji jest moim celem w tym artykule, ale zwrócenie uwagi na kilka zjawisk, umykających w dyskursie o edukacji.
Wszystkich panów łączy między innymi przekonanie, że nie ma złych uczniów, są tylko źli nauczyciele, którzy nie potrafią dotrzeć do każdego z potrzebnym mu przekazem, wsparciem etc. Wszyscy uważają, że nawet w obecnych warunkach prawnych jest to możliwe, potrzeba tylko dobrej woli po stronie nauczycieli. Zupełnie słusznie nie mogą zrozumieć, dlaczego ogół nauczycieli daje się wtłoczyć w ogłupiający kierat absurdalnych wymagań, które w dodatku przenoszą na uczniów, zamieniając najpiękniejsze lata ich młodości w piekło.
Pan Marcin, jako jedyny chyba w tym gronie, ma aktualne doświadczenie z „liniowej” pracy nauczyciela w publicznej szkole. Na tej podstawie wymyślił ideę Szkoły Minimalnej, czyli takiej, które wymagane przez państwo atrybuty posiada w najmniejszym możliwym stopniu. Na przykład, prawo oświatowe każe ocenić ucznia co najmniej raz w każdym roku szkolnym; dlaczego zatem nauczyciele rozbudowują, często poza granice absurdu, systemy ocenienia, które radość ze zdobywania wiedzy zmieniają z bezsensowną gonitwę za wynikiem?!
Foto:www.superbelfrzy.edu.pl
Oktawia Gorzeńska podczas wykładu „Po co nam innowacje w edukacji”
2 marca na portalu SUPERBELFRZY zamieszczono tekst Justyny Bober, zatytułowany „Po co nam innowacje w edukacji? – od Wiosny Edukacji do Szkoły dla innowatora”. Jest to tekst, z którego promieniuje przekonanie autorki o konieczności podejmowania oddolnych działań innowacyjnych, które nawet w ramach obowiązującego systemu prawnego oświaty są w stanie zmieniać na lepsze nasze szkoły. Dowodem na realność tej idei są przywołane w tekście działania Ewy Radanowicz i Oktawii Gorzeńskiej.
Oto obszerne fragmenty tej publikacji – pogrubienia i podkreślenia w cytowanym tekście – redakcja OE:
Czym są innowacje? Czym są postawy proinnowacyjne? Co jest, a co nie jest innowacją? Czego powinniśmy się uczyć w szkołach? Jakie kompetencje potrzebne są młodym ludziom? Czego brakuje naszym szkołom, nauczycielom? Co charakteryzuje innowacyjnych nauczycieli i innowacyjne szkoły? Na te pytania poszukuję odpowiedzi już od dłuższego czasu. […]
Takimi nowatorskimi projektami oddolnej zmiany są inicjatywy Wiosna Edukacji i Szkoła dla Innowatora, firmowane dwoma nazwiskami liderek zmiany: Ewy Radanowicz i Oktawii Gorzeńskiej. Wiosna Edukacji zgromadziła wokół siebie już ponad 100 ambasadorów i około 50 szkół, kilka tysięcy sojuszników, a program Szkoła dla innowatora, pod patronatem Ministerstwa Rozwoju i MEN, prowadzony przez CEO, zainteresował co najmniej 400 szkół w Polsce, bo tyle szkół zgłosiło swój akces. Ostatecznie zostało wybranych 20 szkół, ale są szanse na to, by w przyszłości szkół tych było więcej.
Inicjatywą Ewy Radanowicz interesuje się też świat nauki. W Bydgoszczy brałam udział w bardzo ciekawej konferencji naukowej o Kulturze innowacji w edukacji, obok profesora Śliwierskiego czy Dylaka, występowała na niej również Ewa Radanowicz, opowiadając o swojej innowacyjnej szkole. Wcześniej Ewa Radanowicz wystąpiła na konferencji Edukacji Kreatywnej w Warszawie, gdzie mogliśmy wysłuchać też Kena Robinsona online. Wspominam o tym, ponieważ wszystkie te wykłady łączy słowo innowacja, a właściwie dość specyficzne rozumienie tego, co określamy jako innowacja.
Temat ten powrócił przy okazji wizyty Oktawii Gorzeńskiej w Sejnach i Suwałkach. Głównym zagadnieniem jej wystąpienia była rola innowacji w edukacji. Również w grupie Facebookowej Superbelfrów RP pojawiły się niedawno pytania o innowacje: czy jako nauczyciele je wprowadzamy, czy w sposób formalny czy nieformalny i czego te nasze innowacje dotyczą. Okazuje się, że najczęściej są one wymogiem formalnym awansu lub ewaluacji szkoły, natomiast prawdziwie nowatorskie działania wcale nie muszą być sformalizowane. Co więcej innowacje wcale nie muszą być nowatorskim działaniem na miarę XXI wieku. […]
U W A G A
Przeczytaj ANEKS dołączony do tego tekstu 4 marca!
Foto: Karolina Sikorska (Agencja Gazeta) [www.trojmiasto.wyborcza.pl]
Dzisiaj na blogu „PEDAGOG” pojawił się post, zatytułowany „Zerowanie uczniów”. Jako że prof. Śliwerski podjął w nim interesujący nas problem oceniania uczniów postanowiliśmy zapoznać z nim naszych Czytelników. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
Rodzic dowiaduje się, że jego dziecko ma wstawione do dziennika ZERO (0) za … nienapisanie sprawdzianu z określonego przedmiotu. Zapytana o powody takiej oceny nauczycielka odesłała go do Wewnątrzszkolnego Systemu Oceniania w Zespole Szkół […] w Łodzi. Jak się jednak okazuje, nie tylko w tej szkole ponadpodstawowej ma miejsce ZEROWANIE UCZNIÓW, gdyż w wielu polskich szkołach publicznych zapanowała na to moda.
Zajrzałem do dokumentu tej szkoły i rzeczywiście w rozdziale p.t. „ZASADY OCENIANIA” zapisano:
(…) 2. Przyjmuje się następującą skalę ocen zgodnie z Rozporządzeniem MEN z dnia 30 kwietnia 2007 r. w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy oraz przeprowadzania sprawdzianów i egzaminów w szkołach publicznych:
niedostateczny – 1
dopuszczający – 2
dostateczny – 3
dobry – 4
bardzo dobry – 5
celujący – 6
3.Dopuszcza się stosowanie znaku „0”, „nb”, „np.” i „bz”. […]
Rodzic skierował pisemny protest do nauczycielki za wstawienie jego dziecku zera. Stwierdził, że symbol/nota/ ocena 0 (zero) stoi w sprzeczności z przepisami ogólnymi, ma charakter piętnujący i niewychowawczy. Zapytał, z jakiego to powodu w polskim systemie ocen szkolnych dopuszcza się stosowanie zera?
Nauczycielka w odpowiedzi na prośbę rodzica o wytłumaczenie tego zapisu pisze, że „Ocena „0” oznacza, iż dana praca pisemna nie została napisana w terminie”. Jest to w szkole umocowane przepisami wynikającymi z WSO (wewnątrzszkolny system oceniania. Uczeń, który napisze w terminie pracę pisemną (tydzień od oddania pracy) ma w miejsce zera wpisaną adekwatną ocenę”.
Zamieszczoną 25 lutego relację z seminarium „Oblicza depresji u dzieci i młodzieży” kończyliśmy informacją, iż byliśmy zmuszeni opuścić to wydarzenie przed jego końcem i zobowiązaliśmy się zaprezentować wystąpienia dwu osób, które odbyły się po naszym wyjściu – w najbliższej przyszłości.
Realizując pierwszą część tej deklaracji zamieszczamy dziś prezentacją, która towarzyszyła wystąpieniu pana Mariusza Kołodziejskiego – kierownika Regionalnego Centrum Wolontariatu „Centerko”.
Foto: www.facebook.com/centerko/
Mariusz Kołodziejski – pedagog, terapeuta zajęciowy, arteterapeuta, animator, tancerz.
Zanim zamieścimy link do obiecanej prezentacji – przybliżymy Czytelnikom osobę Mariusza Kołodziejskiego i jego dzieło, które stworzył i w oparciu o zdobyte tam doświadczenia mógł podzielić się z uczestnikami seminarium informacjami, zawartymi w wystąpieniu, zatytułowanym „Wolontariat w szkole jako forma aktywności społecznej”:
„01.04.2008 r. […] stworzyłem Punkt Pośrednictwa Pracy Wolontarystycznej „Centerko”. […] Realizacja szeregu projektów z zakresu promocji i organizacji wolontariatu, uświadomiła mi jak ważną spełnia on rolę w procesie socjalizacji, terapii, czy zwykłej potrzeby pobycia razem. Dzięki wolontariuszom z grupy „Go Pomost!”, która równolegle formowała się z „Centerkiem”, zrozumiałem jak ważne jest miejsce, w którym możemy się spotkać, rozmawiać, uczyć się i działać. Aby dobrze pomagać, musimy zaspokajać te potrzeby, by przynosiły one radość nam, a przede wszystkim tym, których wspieramy. Dlatego zawsze marzyłem o stworzeniu bloga,w który będziemy dzielili się naszym codziennym życiem wolontarystycznym – naszymi radościami, smutkami, sukcesami i wyzwaniami … Dziś to marzenie się spełnia, dzięki czemu każdy z Was może zobaczyć jak wygląda nasz zwykły-niezwykły wolontariat ? Zachęcam do dzielenia się refleksjami oraz komentowania artykułów, które będę tworzył ze swoim zespołem oraz wolontariuszami.” [Źródło: www.centerko.org]
A teraz obiecana prezentacja:
Plik z prezentacją do wystąpienia Mariusza Kołodziejskiego nt. „Wolontariat w szkole jako forma aktywności społecznej” – TUTAJ
Podobnie jak poprzednio – pasożytujemy na zdjęciach zamieszczanych przez organizatorów – dziś z fanpage OSKKO. Pragnąc, choć szczątkowo, przekazać to co działo się w drugim dniu XVII Konferencji OSKKO w Krakowie wybraliśmy z bogatego serwisu te zdjęcia, których bohaterów udało nam się zidentyfikować. Wartością dodaną do nich są podpisy, w których syntetycznie informujemy co owa fotografia dokumentuje.
Tego dnia organizatorzy zaplanowali trzy bloki wykładowo-warsztatowo-panelowe: pierwszy od godziny 9:30 i drugi, po przerwie kawowej – od 11:40. oraz trzeci od godz. 15:20 Na wieczór przygotowano ofertę kulturalną: koncert Stanisławy Celińskiej wraz z zespołem Macieja Muraszko w Klubie „Studio”.
S O B O T A 2 9 L U T E G O
Magdalena Budna – kurator Sądu Rejonowego w Łęczycy prowadzi zajęcia (nazwane „warsztatem”, ale w auli na 280 miejsc): „OD OBAW I BEZRADNOŚCI DO SKUTECZNOŚCI, CZYLI JAK DOBRE PRAKTYKI POZWALAJĄ OPANOWAĆ I STOSOWAĆ W PRACY ZAWODOWEJ PRZEPISY I PROCEDURY NA LINII PLACÓWKA OŚWIATOWA – SĄD”. Celem prelegentki było usystematyzowanie wiedzy praktycznej oraz omówienie skutecznych mechanizmów reakcji i współpracy placówek oświatowych z sądem, kuratorem sądowym oraz organami ścigania.
Drugi na tej konferencji wykład Marka Lecko, zatytułowany „RODZIC W SZKOLE, CZYLI 3 MOŻLIWOŚCI ZBUDOWANIA POZYTYWNYCH RELACJI” miał na celu popularyzację idei, że nie ma trudnych ani roszczeniowych rodziców, są tylko trudne sytuacje komunikacyjne do rozwiązania.
Wykład dr Moniki Just – członka Zarządu Polskiego Stowarzyszeni a Kreatywności, zatytułowany „CREATIVE PROBLEM SOLVING – WZMACNIANIE KREATYWNOŚCI I SAMODZIELNOŚCI UCZNIÓW W PROCESIE UCZENIA SIĘ”. Mówiła o tym jaką obrać strategię kształcenia uczniów, aby rozwinąć ich kompetencje miękkie, takie jak kreatywność, dynamizm działania, komunikatywność, elastyczność, inicjatywność, współpraca w grupie i umiejętność zarządzania czasem, a także w jaki sposób rozbudzić aktywną postawę, rozumianą jako innowacyjność, dążenie do samorealizacji i samodoskonalenia.














