Na stronie TVP3 Łódź znaleźliśmy obszerną informację o dzisiejszych protestach pod Urzędem Miasta Łodzi. Oto jej fragment:

 

 

Przed łódzkim magistratem protestowali we wtorek pracownicy niepedagogiczni. Nie zgadzają się oni na plany władz Łodzi dotyczące redukcji etatów w szkołach.

 

 

Protestujący zachęcali prezydent Łodzi, by wyszła przed budynek magistratu i z nimi porozmawiała. Hanna Zdanowska tego nie zrobiła, choć jeszcze niedawno zapowiadała, że Łódź ma być współrządzona przez mieszkańców – to miała być nowa jakość.

 

Musimy przenieść dialog z mieszkańcami na zupełnie inny poziom – mówiła kilka miesięcy temu prezydent Łodzi.

 

Mieszkańcy nie stronią od komentarzy na temat tego nowego poziomu komunikacji.

 

W tej chwili Zdanowska pozbywa się nas, najmniejszej grupy społecznej, która dla niej nic nie znaczy – mówi jedna z protestujących.

 

Mieszkańcy oczekują dialogu i negocjacji. Podkreślają, że nikt im nie chce pomóc.

 

Ludzie mówią „STOP”, bo, ich zdaniem, to kolejna próba generowania oszczędności kosztem oświaty. Wcześniej wypowiedziano pracownikom układ zbiorowy, wprowadzono program dobrowolnych odejść. Pracownicy mają dość.

 

[…]

 

 

Więcej – w tym także relacja filmowa – w materiale „Protest przed UMŁ. Pracownicy niepedagogiczni łódzkich szkół mają dość–  TUTAJ

 

 

Źródło: www.lodz.tvp.pl

 

O proteście poinformowała także „Gazeta Wyborcza” w swoim łódzkim dodatku: „‚Nie róbcie tego dzieciom!’. Szkoły w Łodzi protestują pod UMŁ przeciwko zwolnieniom” – TUTAJ

 



Radio Łódź na swej stronie informuje o porannym wystąpieniu na tej antenie Łódzkiego Kuratora Oświaty Waldemara Flajszera. Oto fragmenty tej informacji – pogrubienia czcionek i podkreślenia cytowanego tekstu – redakcja OE:

 

Gościem po 8 we wtorek był łódzki kurator oświaty Waldemar Flajszer. Rozmawialiśmy m.in o powrocie dzieci do przedszkoli, zawieszonym dyrektorze XXXIV LO w Łodzi oraz o proteście pracowników niepedagogicznych, którzy będą protestować pod Urzędem Miasta. Na rozmowę zaprasza Monika Borkowska.

 

 

Redaktor Moniks Bukowska i kurator Waldemar Flajszer.

 

Dzisiaj przed łódzkim magistratem dwa protestu pracowników niepedagogicznych, którzy chcą by włodarze zmienili zdanie i wycofali się z planowanych redukcji etatów. Magistrat tłumaczy, że powodem są braki w miejskiej kasie. – Subwencja od 2016 roku wzrosła o 165 milionów złotych, ale nie jest stuprocentowym wydatkiem na utrzymanie szkół. Dochody własne Łodzi wzrosły o ponad pół miliarda – mówi Flajszer, który dodaje, że pracownicy niepedagogiczni są najłatwiejszą do zwolnienia grupą. Zredukowanych ma zostać 12 procent etatów. Na takie rozwiązanie nie godzą się dyrektorzy i związki zawodowe.

 

Zdaniem Waldemara Flajszera ewentualne zwolnienia wśród pracowników niepedagogicznych łódzkich szkół, oznaczałyby ich paraliż.

 

Kurator odniósł się też do sprawy zawieszenia dyrektora XXXIV LO w Łodzi.*Kontrola w tej sprawie nie zakończyła się jeszcze. Pan dyrektor nie zrobił nic złego, rada pedagogiczna miała prawo wprowadzić regulamin regulujący wewnętrzne życie szkoły – mówi nasz poranny gość.

 

To co zrobiono panu dyrektorowi i szkole jest godne pożałowania. Nie można do osiągnięcia doraźnych politycznych korzyści, tak postępować z ludźmi – dodaje Waldemar Flajszer. […]

 

 

Cała informacja o wystąpieniu w Radiu Łódź kuratora Waldemara Flajszera oraz możliwość obejrzenia i wysłuchania tej rozmowy – TUTAJ

 

 

Źródło: www.radiolodz.pl

 

 

 

*Już kilka godzin później „Dziennik Łódzki” zamieścił artykuł Macieja Kalacha „Zakaz błyskawic”. Bez postępo- wania dyscyplinarnego przy wojewodzie dla dyrektora szkoły, wnioski do prokuratury”. Oto jego fragmenty:

 

We wtorek (20 kwietnia) poznaliśmy treść wniosku do prokuratury w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez władze Łodzi. Skierowanie takiego wniosku zapowiedział Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki w rządzie PiS – po tym jak Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydent miasta (SLD-Nowa Lewica), zawiesiła dyrektora samorządowej szkoły w związku z tzw. „zakazem błyskawic”. Za to Tomasz Trela, łódzki poseł klubu Lewicy, pokazał w poniedziałek (19 kwietnia) kopię swojego zawiadomienia do prokuratury w sprawie ministra, który – zdaniem wnioskującego – miał stosować „groźbę bezprawną” wobec wiceprezydent miasta. We wtorkowe popołudnie doszło do jeszcze jednego zwrotu w sporze. Kuratorium poinformowało, iż „nie ma podstaw” do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec dyrektora przed specjalną komisją przy wojewodzie (co było powodem zawieszeniem dyrektora przez wiceprezydent).[…]

 

„Zakończyła się kontrola w XXXIV LO w Łodzi. Nie ma podstaw, by rzecznik dyscyplinarny wszczął postępowanie wyjaśniające wobec dyrektora Dariusza Jakóbka” poinformowało we wpisie (w serwisie społecznościowym Twitter) Kuratorium Oświaty w Łodzi.

Anna Skopińska, rzeczniczka kuratorium, sprecyzowała, że oznacza to brak wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, o które wnioskowała wiceprezydent Łodzi (i którym uzasadniała zawieszenie dyrektora).

 

 

Cały artykuł „Zakaz błyskawic”. Bez postępowania dyscyplinarnego przy wojewodzie dla dyrektora szkoły, wnioski do prokuratury” TUTAJ

 

 

Źródło: www.dzienniklodzki.pl

 



Wczoraj (19 kwietnia 2021r.) na stronie Związku Nauczycielstwa Polskiego zamieszczono wartą upowszechnienia informację:

 

Kampania: Nauczanie dla Planety

 

Jako nauczyciele mamy do odegrania kluczową rolę, jeśli chodzi o działania na rzecz klimatu. To, czego uczymy, ma znaczenie. Liczy się przyszłość i przetrwanie naszych uczniów. Musimy inspirować uczniów i lokalne społeczności do działania!

 

Światowy Szczyt Edukacyjny, który odbędzie się 21 kwietnia 2021 r., zainauguruje kampanię Międzynarodówki Edukacyjnej „Nauczanie dla Planety” (Teach for the Planet). Prowadzona przez nauczycieli i we współpracy z EARTHDAY.ORG, kampania „Nauczanie dla Planety” ma na celu zapewnienie, że edukacja klimatyczna, oparta na nauce i skupiona na działaniach obywatelskich, stanie się tak samo oczywista i ważna, jak nauka czytania i pisania.

 

 

Celem kampanii jest zmobilizowanie światowej społeczności do działań na rzecz wysokiej jakości edukacji klimatycznej przed konferencją ONZ w sprawie zmian klimatu (COP26) w listopadzie 2021 r.

 

Światowy Szczyt Edukacyjny, który odbędzie się 21 kwietnia w godzinach od 13 do 16 czasu środkowoeuropejskiego, będzie wielojęzycznym wirtualnym wydarzeniem z udziałem wybitnych aktywistów ze wszystkich kontynentów, skupionych na roli, jaką pedagodzy i ich związki zawodowe odgrywają w walce ze zmianami klimatu oraz na przesłaniu, dlaczego potrzebujemy dziś edukacji klimatycznej mającej moc przekształcania świata. Podczas tego wydarzenia zostanie przedstawiony również Manifest Międzynarodówki Edukacyjnej dotyczący jakości edukacji dla wszystkich w zakresie zmian klimatycznych.

 

 

Gdzie oglądać?

 

Wydarzenie odbędzie się 21 kwietnia w godzinach 13-16. Będzie transmitowane na żywo na www.teach4theplanet.org  oraz na Twitterze Education International (Międzynarodówki Edukacyjnej), Facebooku i YouTube (https://www.youtube.com/user/EduInternational). […]

 

 

Więcej informacji   –   TUTAJ

 

Źródło: www.znp.edu.pl

 

 



Foto:Slawomir Olzacki/Forum[ www.newsweek.pl]

 

 

Na portalu <Prawo.pl> (a nie na stronie Ministerstwa Edukacji i Nauki) zamieszczono dziś informację „CKE ogłosiła wytyczne sanitarne na tegoroczne egzaminy”. Oto początkowe fragmenty tego tekstu:

 

Centralna Komisja Egzaminacyjna opublikowała wytyczne sanitarne obowiązujące na tegorocznej maturze i egzaminie ósmoklasisty. Są one podobne do zeszłorocznych – uczniowie mogą np. pisać egzaminy bez maseczek, ale dopiero gdy już zajmą miejsce przy stoliku.

 

Na egzamin może przyjść wyłącznie osoba bez objawów chorobowych kompatybilnych z objawami COVID-19. Zasada ta obowiązuje zdających, nauczycieli, egzaminatorów, obserwatorów, pracowników szkoły i innych osób zaangażowana w przeprowadzanie egzaminu. Nie może się też na nim pojawić osoba, która jest objęta kwarantanną lub izolacją.

 


Wyjątkiem ozdrowieńcy


Wyjątkiem są osoby, które przechorowały COVID-19 (jest ozdrowieńcem) oraz osoba zaszczepiona przeciwko COVID-19 (przyjęła wszystkie przewidziane procedurą dawki danej szczepionki), może przyjść na egzamin, nawet jeżeli przebywa w domu z osobą w izolacji bądź osobą na kwarantannie.

 

Na egzamin nie może przyjść osoba, która przebywa w domu z osobą w izolacji w warunkach domowych albo sama jest objęta kwarantanną lub izolacją w warunkach domowych. […]

 

 

Źródło:www.prawo.pl/oswiata/

 

 

Więcej można się dowiedzieć z obszernej informacji, zamieszczonej dzisiaj (19 kwietnia 2021r) na stronie Centralnej Komisji Egzaminacyjnej:

 

 

Wytyczne dotyczące organizowania i przeprowadzania w 2021r. egzaminów: ósmoklasisty (E8, )maturalnego (EM), potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie (EPKwZ), zawodowego (EZ), eksternistycznych (EE)  –  TUTAJ

 

 



 

Udostępniamy zaproszenie na inspirujące spotkanie LIVE

 

Kij czy marchewka? Porozmawiajmy o tym, co działa, a co nie działa.”

 

W sumie prosta rzecz: pochwalić ucznia jak zrobił coś dobrze. Ale czy zawsze przynosi to dobry skutek? Jak zatem inspirować i motywować ucznia dobrze, aby osiągnąć wspólnie cel? Jak przeprowadzać trudne rozmowy z tak zwanymi “czarnymi owcami”?

 

O tym wszystkim podczas najbliższego LIVE!

 

Kiedy? 20 kwietnia (wtorek)

 

O której? Startujemy o godzinie 19:00

 

Wydarzenie EduAkcja Online w Facebook Live

 

Cena: za darmo

 

Publiczne  · Każdy na Facebooku lub poza nim

 

Weźcie udział i zaproście swoich znajomych!

 

 

Źródlo: www.facebook.com/programeduakcja

 



Foto: www.i.wpimg.pl

 

 

W sobotę Jarosław Bloch zamieścił na swoim blogu „Co z tą edukacją” post, zatytułowany „ A po maturze pójdziemy na piwo…”. Jest to jego wizja skutków majowej matury. Oto fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:

 

Przed nami matura. Kolejna w reżimie sanitarnym. Jestem przekonany, że po maturze będzie zwiększona liczba zakażeń wśród młodych ludzi (choć pewnie ich nie przetestują) oraz ich rodzin, będą też kolejne zgony. Dlaczego tak sądzę? Bo od roku obserwuję zachowanie młodzieży. Dlatego uważam , że matury na początku maja, to zbyt wczesny termin. […]

 

Nie mam wątpliwości. Młodzież w dużej części traktuje pandemię jak wymysł dorosłych. Nie zachowają reżimu sanitarnego przed i po maturze, bo nie robią tego na co dzień, bo dawno się nie widzieli, bo część nie wierzy w pandemię, bo uważają problem za wyolbrzymiony, bo myślą że ich nie dosięgnie, bo są tym wszystkim zmęczeni (jak każdy). Ale wirus nie wie, że wszyscy mają dosyć, że są zmęczeni, lub nie wierzą. On atakuje, gdy obok siebie jest dużo ludzi nieprzestrzegających zasad zachowania w pandemii. Po prostu. Tylko tyle i aż tyle. […]

 

Nie mam więc wątpliwości. Przed maturą młodzież wymieni się wirusami, odsiedzi trzy godziny w reżimie sanitarnym, a potem pójdzie wspólnie spędzić czas, znowu wymieniając się wirusami. Niektórzy zaczną chorować, (lub ich rodzice). Część wyląduje pod respiratorami, przeżyje z nich 10%.

 

A może egzaminy odwołać? Zarówno maturę i egzamin ósmoklasisty. Tyle, że rekrutacja na kolejny etap edukacji na podstawie świadectwa to jeszcze głupszy pomysł, bo… oceny z dwóch ostatnich lat są niewiarygodne. Będzie parodia sprawiedliwej rekrutacji. Maturę trzeba zrobić, bo pandemiczne świadectwa są do niczego. Z tym, że w zeszłym roku, przy znacznie mniejszej skali zagrożenia, maturę przeniesiono na czerwiec. Aż prosi się o kolejny czerwcowy termin, kiedy znacznie więcej osób będzie zaszczepionych, a zakażenia będą niższe aniżeli na początku maja. Tymczasem w szczycie trzeciej fali mówi się, że nie ma powodów do przekładania. Gdzie logika? A jaka jest logika w mówieniu, że dziecko w przedszkolu jest bezpieczne w przedszkolu, ale w pierwszej klasie w szkole już nie? Tu w ogóle nie ma logiki. Rządzi chaos.

 

 

 

Cały tekst „ A po maturze pójdziemy na piwo…”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.jaroslawbloch.ovh

 



Nieoceniony Googl poinformował mnie, że 18. kwietnia to Międzynarodowy Dzień Ochrony Zabytków, Dzień Pacjenta w Śpiączce, oraz Dzień Krótkofalowca. Ponadto dowiedziałem się, że to dzień imienin Bogumiły, Bogusławy i Ryszarda, oraz: Alicji, Amedeusza, Apoloniusza, Bogusława, Marii i Sabiny. Jednak najbardziej zaintrygowały mnie trzy imiona „starożytne”: Eleuteriusz, Eleutery, Flawiusz, i – co dla kogoś kto sam nosi imię Włodzisław jest bliskie – osoby o imionach: Gosław, Gosława i Gościsław.

 

Dlaczego o tym piszę? Bo jakoś wypada felieton zacząć, a moje psychiczne mechanizmy immunologiczne jak mogą tak nie dopuszczają do mojej świadomości tematów minionego tygodnia. Bo ile można o ministrze Czarnku, jego homiliach o edukacji i nauce, a zwłaszcza o naszej polskiej naszości, i jej od tej zgniłej europejskiej – wyższości.

 

Z resztą i tak nic lepszego od Wiktorii Korzeckiej nie napiszę. Także nie mam nic do dodania na temat robienia przez magistrat łódzki oszczędności budżetowych poprzez wycinanie etatów sprzątaczek, woźnych i konserwatorów. Tak nawiasem mówiąc to taki nieoczekiwany efekt pandemii. W takich hotelach czy restauracjach są „tarcze”, które mają ochronić ich pracowników przed zwolnieniami. Ale pracowników niepedagogicznych?  Wszak szkoły to nie wyciągi narciarskie.A już na pewno nie kasyna…

 

Pozostaje mi napisanie kilku zdań, w których ujawnię moje refleksje wokół – już ogólnopolskiej – „sprawy dyrektora Jakóbka”.

 

Nie będę wypowiadał się o tym co myślę na temat decyzji nadzorującej łódzką oświatę pani wiceprezydent Moskwa-Wodnickiej, ani stanowiska, jakie w tej sprawie zajął minister Czarnek. Obie reakcje były do przewidzenia i nie były dla mnie zaskoczeniem. Natomiast napiszę co sobie pomyślałem, gdy poznałem „kuchnię” tej sytuacji – jako były dyrektor szkoły, także z uczniami w wieku, w którym mieli już swoje przekonania.

 

Jak ja zachowałbym się w analogicznej sytuacji?

 

Co prawda „za moich czasów” nie było jeszcze zdalnego nauczania, a z łączności internetowej były tylko e-maile, ale i wówczas obowiązywało prawo oświatowe, mówiące o tym, że szkoła ma być wolna od polityki.

 

Ale to nie polityka różnicowała na co dzień postawy uczniów „mojej Budowlanki”. Przede wszystkim (a byli to w ogromnej większości chłopcy) były to różnice w ich kibicowskich sympatiach klubowych. A ŁKS i RTS Widzew były wówczas w tej samej klasie rozgrywek i dwa razy w roku rozgrywane były derby Łodzi! Trochę starsze od dzisiejszych dwudziestolatków osoby pamiętają co się wtedy działo, gdy spotkali się jedni z drugimi…

 

Pierwsze co aż się prosiło aby wpisać do szkolnego regulaminu, to było zapisanie tam zakazu przychodzenia do szkoły z klubowymi szalikami, czy innymi insygiami swoich ulubieńców. Przy okazji afery w łódzkim XXXIV LO przypomniałem sobie jak ja wtedy postąpiłem.

 

Spotkałem się z Zarządem Samorządu Szkolnego i opowiedziałem im o tym, jak to jest w oazach na afrykańskich pustyniach i na sawannie, gdzie są źródła wody – jedyne wodopoje dla okolicznych dzikich zwierząt. Że przychodzą tam napić się zarówno zwierzęta drapieżne, jaki i te, które w normalnych warunkach są łupem tamtych. Przy wodopoju obowiązuje „zawieszenie broni” – lwy nie polują na gazele… „A wy przychodzicie do szkoły, aby tutaj, wszyscy na jednych prawach, poić się wiedzą z tego źródła. Więc proponuję, aby i w naszej szkole było jak przy afrykańskich wodopojach – nikt na nikogo nie poluje!”

 

I zaproponowałem, aby do regulaminu wpisać zakaz manifestowania swej przynależności do kibiców tej czy tamtej drużyny. I metafora ta na tyle przemówiła do ich wyobraźni, że zaakceptowali ten projekt i od tej pory nigdy w szkole do konfliktów na tym tle nie doszło.

 

Nie wiem jak to jest w szkole kierowanej przez pana Jakóbka z symbolami religijnymi, ale w ZSB nr 2 przy Kopcińskiego krzyż wisiał na ścianie jedynie w salce, gdzie prowadzone były lekcje religii. I mimo, że szkoła sąsiadowała z kościołem oo. Salezjanów, a jednym z katechetów był ksiądz z owej parafii – nigdy nie miałem z tamtej strony żadnej próby wymuszenia zmiany tej zasady.

 

Bo tak się „ułożyłem” z księdzem proboszczem. Za to prowadzony tam oddział SALOS-u (Salezjańskiej Organizacji Sportowej) po bardzo preferencyjnej stawce wynajmował na swoje zajęcia szkolną salę gimnstyczną, a po godzinach lekcyjnych młodzież SALOS-u mogła korzystać ze szkolnego boiska.

 

Tak rozumiałem rozdział kościoła od państwa w naszej mikro-skali

 

Zastanawiam się jak zachowałbym się teraz, gdybym nadal był dyrektorem szkoły i gdyby to jej uczennice i/lub uczniowie w swoich awatarach na Teamsach zamieszczali kontrowersyjne postacie lub symbole. Po zapoznaniu się z tekstem Joker czy Deadpool – dyrektor rozstrzyga, jaki bohater to stosowny awatarnie mam wątpliwości: postąpiłbym według tej samej procedury, którą zastosowałem przy wprowadzeniu zakazu przychodzenia do szkoły w klubowych szalikach. Wypracowalibyśmy – wraz z samorządem uczniowskim – takie zasady, które zapobiegałyby obrażaniu uczuć i przekonań innych, a które byłyby zaakceptowane przez wszystkich.



I do takiego sposobu zarządzania szkołą pana dyrektora Jakóbka namawiam na przyszłość – bo zakładam, że po okresie zawieszenia – nadal będzie kierował XXXIV LO.

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



 

Tegoroczna maturzystka Wiktoria Korzecka mocnym wpisem zareagowała na poranną wypowiedź ministra Czarnka o konieczności nadrabiania zaległości po zdalnym nauczaniu.

 

Panie ministrze edukacji! (już nie piszę, że szanowny)

 

My jesteśmy w Polsce, mówimy po polsku, myślimy po polsku i mówimy o tym, że musimy nadrabiać zaległości, które na pewno powstały w toku nauki zdalnej

 

Tak, jesteśmy w Polsce. W kraju, w którym w ciągu roku życie odebrało sobie 107 młodych osób, a 44% dzieci i młodzieży ma objawy depresji.

 

Tak, mówimy po polsku. W języku, w którym słówko „suicide” rzeczywiście brzmi nieco inaczej, ale oznacza dokładnie to samo i ma ten sam, nieodwracalny skutek.

 

Tak, myślimy po polsku. Szkoda tylko, że w tym naszym myśleniu brakuje trzeźwej oceny sytuacji i priorytetów czy chociażby zwykłej, ludzkiej empatii. Pana priorytetem jest myślenie i mówienie o płodach, ale zapomina Pan, że jest Pan ministrem edukacji tych narodzonych, żyjących. I tym, do cholery, powinieneś się – Czarnek – zająć.

 

Powinieneś się zająć tym, że uczniowie Twoich szkół jadą na antydepresantach, a ich najczęstszym zajęciem pozalekcyjny jest terapia. Że uczniowie Twoich szkół podcinają sobie żyły, skaczą do rzek i wieszają. I wreszcie tym, że większość z nich nawet nie otrzymuje pomocy, bo leczenie jest za drogie albo w ogóle go nie ma, a luksus dostępu do psychologa w szkole ma jedynie połowa.

 

Jako uczennica ostatniej już klasy liceum powiem Ci, że mieć uczniów w dupie to w Twoim wypadku za mało powiedziane.

 

No chyba, że walczysz o to niechlubne pierwsze miejsce w rankingu samobójstw nieletnich. Jeśli tak, to jesteś na dobrej drodze.

 

Nie pozdrawiam,

 

Ja i tysiące uczniów, rodziców i nauczycieli.

 

 

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/NIEdlachaosuwszkole/

 

 

 



We wczorajszym (16 kwietnia 2021r.) dodatku „Gazety Wyborczej” – „Tygodnik Łódź”, a dzisiaj na stronie <www.lodz.wyborcza.pl> zamieszczono zapis rozmowy, jaką Aleksandra Pucułek przeprowadziła z Tomaszem Bilickim – prezesem Zarządu Fundacji INNOPOLIS, koordynatorem Punktu Interwencji Kryzysowej dla Młodzieży RE-START.

 

W wersji drukowanej wywiad ma tytuł „Pokolenie płatków śniegu”*, zaś w cyfrowej – „Pomagam dzieciom, które nie chcą żyć”. Samobójstwo to druga najczęstsza przyczyna zgonów wśród polskich nastolatków”.

 

Oto fragmenty tego wywiadu i link do pełnej wersji „u źródła”:

 

Foto: Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta [www.lodz.wyborcza.pl]

 

Tomasz Bilicki

 

 

Aleksandra Pucułek: – Jest pan interwentem kryzysowym, czyli?

Tomasz Bilicki – Pomagam dzieciom, które nie chcą żyć, tną się, mają objawy depresji albo bardzo się czegoś boją.

 

-Kiedy dochodzi do samobójstwa ucznia, jedzie pan do szkoły.

-Często tak, ale to nie musi być zamach samobójczy zakończony śmiercią, to może być nieudana próba samobójcza, albo teraz – w okresie COVID-u – śmierć nauczyciela. Prowadzę spotkania z uczniami, nauczycielami albo ze wszystkim, w zależności od potrzeby. To nie jest tak, że jestem jedyny w kosmosie. Moim zadaniem jest też zaktywizowanie specjalistów na miejscu.

 

-Co pan zastaje na miejscu?

Na początku jest szok. Niektórzy obwiniają się, bo np. robili krzywdę tej osobie.

 

-Naprawdę robili krzywdę?

Koleżanki, koledzy z klasy często wyolbrzymiają, ale to jest naturalne. Obwiniają się np., że nie pożyczyli długopisu temu uczniowi, że go przezywali albo że wiedzieli o tym, że planuje śmierć. Nauczyciele z kolei są obwiniani przez wszystkich, więc są w fatalnym stanie.

 

W najgorszej sytuacji psychicznej są z reguły dyrektor, psycholog i pedagog szkolny. Panuje powszechne przekonanie, że to oni powinni zauważyć i pomóc uporać się dziecku z problemem, ale łatwo jest oceniać.

 

Martwią się też rodzice. Zastanawiają się, czy ich dziecko nie popełni samobójstwa. Często stają się paranoiczni, wyolbrzymiają wiele lęków i przelewają je na dzieci. Nie potrafią sobie poradzić z kryzysem, szukają nieraz rozwiązania problemu w alkoholu.

 

Zamach samobójczy to nagła sytuacja, żadne szkolenie nie jest w stanie przygotować na to uczniów, rodziców, nauczycieli. W jednej szkole miałem spotkanie szkoleniowe o samobójstwie. Dwa tygodnie później doszło tam do zamachu samobójczego. Najbardziej wsparcia potrzebowali rodzice, bo nie wiedzieli, jak rozmawiać z dziećmi o tym, co się stało. Najpierw telefonicznie pomagałem, potem pojechałem na miejsce. Jedynym wolnym terminem była niedziela, ale wszyscy przyszli.[…]

 

Czytaj dalej »



Przasnyski Portal Społecznościowo-Informacyjny <infoprzasnysz.com> zamieścił 7 kwietnia 2021r. tekst, zatytułowany „Zdalne lekcje w ZSP w Przasnyszu to atrapa nauki? Uczniowie i nauczyciele przesyłają do siebie maile”. Postanowiliśmy udostępnić go na stronie OE, jako przykład realiów zdalnego nauczania w środowisku małego miasta.

 

Przasnysz to miasto powiatowe, położone w województwie mazowieckim, na północny wschód od Ciechanowa, nad rzeką Węgierką, zamieszkałe przez ok. 17 tys. mieszkańców. Działają tam 3 szkoły podstawowe, dwa licea, zespół szkół (ze szkołami zawodowymi), szkoła muzyczna i zespół policealnych szkół medycznych.

 

 

Jeden z budynków w którym działa Zespół Szkół Powiatowych w Przasnyszu

 

 

Tytułowe ZSP, to skrót Zespołu Szkół Powiatowych im. mjra Henryka Sucharskiego, w sklad którego wchodzą: technikum, szkoła branżowa, oraz liceum ogólnokształcące dla młodzieży i dla dorosłych.

 

Oto ta publikacja:

 

 

Zdalne lekcje w ZSP w Przasnyszu to atrapa nauki? Uczniowie i nauczyciele przesyłają do siebie maile

 

Do naszej redakcji zgłosili się rodzice uczniów Zespołu Szkół Powiatowych w Przasnyszu, którzy – jak wszystkie dzieci i młodzież w naszym kraju – korzystają z „dobrodziejstw” zdalnych lekcji. Jak relacjonują rodzice, w tym w przypadku nauka ze zdobywaniem wiedzy ma tyle wspólnego, co słonica z baletem. Często w ramach „zajęć” uczniowie otrzymują materiał do przeczytania lub filmy do obejrzenia, a brak kontaktu z nauczycielem sprawia, że nauka jest fikcją. Co na to dyrekcja?

 

Zdalne lekcje klas w liceach i technikach trwają już ponad rok, z krótką przerwą we wrześniu. To długi czas, który powinien zapewnić usprawnienie przebiegu domowych zajęć i zapewnić efektywną naukę. Tak stało się w większości szkół, ale jak relacjonują rodzice – „nowa normalność” nie dotarła do ZSP, gdzie część zajęć stanowi kaleką atrapę. W przypadku dużej liczby lekcji, uczniowie ZSP nie mają możliwości łączenia się z nauczycielami za pośrednictwem komputera, ale przesyłają sobie wiadomości. Jak nietrudno się domyślić uniemożliwia to choćby częściowe wytłumaczenie materiału.

 

Na kilkanaście przedmiotów, zdecydowana większość lekcji odbywa się bez kontaktu z nauczycielem, co zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Edukacji nie powinno mieć miejsca. Zajęcia odbywają się na zasadzie wysyłania maili i oglądania filmików. To nie jest nauka, bo jak w takiej sytuacji przekazać uczniowi wiedzę? Gdyby to dotyczyło przedmiotów mniejszej wagi, można byłoby przymknąć na to oko, ale chodzi o przedmioty obowiązkowe na egzaminie maturalnym – język polski, matematykę, angielski i przedmioty zawodowe, które uczeń musi mieć opanowane – wymienia mama ucznia.

 

Jak zauważa kobieta, jej druga pociecha ucząca się w szkole podstawowej ma normalne, regularne lekcje przed komputerem. Choć nie jest to rozwiązanie idealne, nauczyciele dwoją się i troją, aby wytłumaczyć materiał i wtłoczyć wiedzę do młodych głów, a nauka przynosi efekty. Podobnie jest w przypadku zajęć w LO KEN, gdzie lekcje online są maksymalnie zbliżone do tradycyjnych i odbywają się w normalnym wymiarze czasu.

 

Czytaj dalej »