Foto: www.jaroslawbloch.ovh

 

Jarosław Bloch

 

Także w niedzielę 2 maja 2021r. Jarek Bloch zamieścił na swoim blogu tekst na ten sam temat, który w tym samym czasie podjął inny Jarek – Pytlak, a któremu on nadal tytuł „Powrót propagandowy”. Oto fragmenty tego posta i link do pełnej wersji:

 

Gdy w połowie października przechodziliśmy na nauczanie zdalne, nie wierzyłem, że skończy się ono po dwóch tygodniach. Ale realnie spoglądałem na okres poświąteczny, czyli styczeń. Ba, wydawało mi się niemożliwe, by przerwa miała trwać dłużej. Szereg chaotycznych decyzji rządu i zachowanie moich rodaków (także wielu uczniów) sprawiły, że na nauczaniu zdalnym siedzimy do dzisiaj. Podejmowane są kolejne złe decyzje, jak chociażby ta o przeprowadzeniu matur już na początku maja, co spowodowało przełożenie terminów szczepień u wielu nauczycieli. Z jednej strony mamy dosyć siedzenia w domu, ale paradoksalnie, gdy pojawiła się możliwość powrotu do zajęć, nie wszyscy przyklasnęli z radością. I to też jest uzasadnione. […]

 

Jeśli nie wiadomo o co chodzi politykom, to chodzi o propagandę i rozgłos. Muszą pochwalić się że zrobili coś czego nie zrobili. Miało być bezpiecznie – jest bezpiecznie, nawet jeśli nie jest bezpiecznie. Bo nie jest. Zachorowania na poziomie kilku tysięcy dziennie to nie jest niska liczba, tym bardziej, że do szpitali trafiają coraz młodsze osoby, które coraz częściej są w poważnym stanie. Nauczycieli jeszcze nie zaszczepiono drugą dawką, ale młodzieży nie szczepiono wcale. Połączmy fakty – rząd wchodzi na ruchome piaski, albo się uda, albo nie. Z pewnością minister otrąbi w TVP sukces, a tam gdzie się nie uda i zachorowania wystąpią, zwali się winę na dyrektorów szkół, którzy nie zapewnili bezpieczeństwa. Wirus mutuje, jesteśmy po trzeciej, najgorszej fali, która w dodatku jeszcze się nie skończyła. Z pandemicznego punktu widzenia należałoby sobie w tym roku odpuścić, dokończyć rok zdalnie, zaszczepić do końca nauczycieli, zabrać się za szczepienia młodzieży i we wrześniu wrócić z czystym sumieniem, że podjęliśmy działania na maksa. Ale propaganda lubi by było z przytupem, wysyła się więc młodzież na ostatnie 3,5 tygodnia… […]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.facebook.com/renata.majchrzak.

 

 

Dziś (4 maja 2021r.), zgodnie z planem, ok. 271 tys. tegorocznych absolwentów liceów ogólnokształcących i techników przystąpiło do obowiązkowego pisemnego egzaminu z języka polskiego na poziomie podstawowym

 

 

Foto: Marcin Bielecki/PAP [www.tvp.info]

 

 

Oto fragment informacji zamieszczonej na stronie MEiN:

 

[…] Egzaminy przebiegły spokojnie, zostały przeprowadzone w każdej szkole. Podczas egzaminu z języka polskiego maturzyści przez 170 minut rozwiązywali zadania w dwóch arkuszach: w pierwszym – zadania sprawdzające umiejętność czytania ze zrozumieniem, w drugim – umiejętność tworzenia dłuższej wypowiedzi pisemnej. W tym roku arkusz został dostosowany i abiturienci mogli wybrać temat wypracowania spośród trzech podanych: dwóch rozprawek i interpretacji wiersza. W rozprawce maturzyści musieli odwołać się do tekstów literackich zamieszczonych w arkuszu („Lalki” Bolesława Prusa lub „Ziemi obiecanej” Władysława Stanisława Reymonta) oraz do innych, wybranych tekstów kultury. Jeżeli wybrali interpretację wiersza – był to „Strych” Beaty Obertyńskiej. […]

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

 

x           x           x

 

 

Jeszcze przed godziną 9:00 media obiegła informacja:

 

[…] z nagłym i dynamicznym wzrostem zainteresowania tematem pracy mieliśmy do czynienia już po godz. 7 w województwie podlaskim. Czy doszło, jak przed rokiem, do przecieków maturalnych? Dane w Google Trends wyglądają niepokojąco, a dyrektor CKE w rozmowie z serwisem <Onet Kobieta> mówi, że sprawa zostanie zgłoszona na policję. Polskiego […]

 

Jeden z tematów rozprawki maturalnej brzmiał: „Czy ambicja ułatwia człowiekowi osiągniecie zamierzonego celu”. Rozprawkę trzeba było napisać, odwołując się do – niezwykle często występującej na maturze – „Lalki” Bolesława Prusa. Nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, że taki temat pojawił się w arkuszu CKE z języka polskiego, natomiast takie informacje zostały nam przekazane przez opuszczających salę maturzystów.

 

Co niepokojące, fraza „Lalka ambicja” od godz. 7:17 rano zaczęła szybko zyskiwać na popularności. Internauci wpisywali także takie zapytania jak „motyw ambicji”, „Wokulski” czy „ambicja w lekturach”. Wielu z nich także poszukiwało streszczenia „Lalki”, chociaż to ostatnie zapytanie nieszczególnie zaskakuje, gdyż tuż przed egzaminami zainteresowanie streszczeniami drastycznie rośnie. […]

 

Źródło: www.onet.pl

 

 

x           x           x

 

 

Gazeta Prawna” poinformowała o próbach zakłócenia przebiegu egzaminu:

 

Czytaj dalej »



Foto:www.google.com

 

Jarosław Pytlak – dyrektor Zespołu Szkól Społecznego Towarzystwa Oświatowego na Bemowie

 

W minioną niedzielę (2 maja 2021r.) przed południem Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu kolejny tekst, jak zwykle – niekrótki, którego fragmenty i link do pełnej wersji zamieszczamy poniżej:

 

Kręta droga do wyjścia z cienia

 

Ogłoszony przez władze plan stopniowego powrotu uczniów do stacjonarnej nauki spotkał się w środowisku szkolnym, o dziwo, z bardzo różnym przyjęciem. Oczywiście nie zabrakło głosów radości, zarówno wśród nauczycieli, jak rodziców. Co za ulga, nareszcie nie z domu! Nareszcie bezpośrednio! Nareszcie normalnie! Pojawiło się jednak również wiele obaw. Powszechny niepokój budzą potencjalne złe skutki epidemiczne ponownego wtłoczenia młodych ludzi do szkolnych budynków. Jest on o tyle uzasadniony, że bilet do normalności, jakim w obecnych warunkach jest szczepienie, pozostaje niedostępny dla dzieci i młodzieży, a i ostatni chętni dorośli zostaną zaszczepieni w Polsce nie wcześniej niż podczas wakacji. Po co więc narażać zdrowie publiczne dla dosłownie kilku tygodni chodzenia do szkoły, w czasie kiedy i tak głównie wystawiane są stopnie, a potem wszyscy zwyczajowo zastygają, oczekując już tylko rozdania świadectw?! […]

 

Osobiście jestem zwolennikiem powrotu. Celem tego artykułu nie jest jednak agitacja za takim czy innym rozwiązaniem. Sądzę zresztą, że większość czytelników ma już wyrobione własne zdanie, a znakiem współczesności jest to, że wszyscy mają rację, oczywiście każdy swoją. Zanim jednak łącza internetowe rozgrzeją się do czerwoności, zanim zaczniemy wieszać psy na zwolennikach odmiennego poglądu, uogólniać własne złe, fatalne, koszmarne, a sporadycznie nawet dobre doświadczenia szkolne, warto przyjrzeć się sytuacji, która jest naprawdę złożona. W przypadku dyrektorów i nauczycieli jest to szczególnie ważne, bowiem od ich decyzji i sposobów postępowania zależeć będzie powodzenie i ostateczna ocena operacji „Powrót”. Oraz – z czego może nie każdy zdaje sobie sprawę – także baza, z której wystartują w swoich szkołach we wrześniu. […]

 

Zacznijmy od trzech twierdzeń fundamentalnych.

 

Po pierwsze, sytuacja uczniów po roku edukacji na odległość, a co za tym idzie ich indywidualne potrzeby, są bardzo różne. Na przykład, z badań prof. Jacka Pyżalskiego wynika, że około jedna piąta spośród nich lepiej czuła się w zdalnym nauczaniu niż ucząc się na terenie szkoły. W odczuciu tej grupy powrót będzie zmianą na gorsze.

 

Po drugie, żadne rozwiązanie nie zadowoli wszystkich. To jasne dla każdego, kto obserwuje życie społeczne AD 2021 w jego najróżniejszych przejawach. Dosłownie każdy pogląd, w dowolnej kwestii, ma swoich zwolenników i przeciwników, a bezkresna przestrzeń internetu pozwala swobodnie wyrażać zdanie i jednym, i drugim. No i oczywiście ścierać się w danej kwestii. Dotyczy to również każdej placówki oświatowej, a  opinie podzielone są także wewnątrz poszczególnych grup: uczniów, ich rodziców i nauczycieli.

 

Po trzecie wreszcie, różne są możliwości poszczególnych placówek, ale również stojące przed nimi wyzwania. W innej sytuacji jest mała wiejska podstawówka, w której wszyscy doskonale się znają, a w innej warszawskie liceum, mające blisko tysiąc uczniów i stu nauczycieli, często nieznających się wzajemnie. Większe pole manewru ma szkoła niepubliczna, zasilana pieniędzmi z czesnego niż placówka publiczna, finansowana z budżetu. Trudno zatem o uniwersalne recepty. […]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.obrazydeco.pl

 

Przed rokiem, z tej samej co dzisiaj okazji, zamieściłem tekst zatytułowany O tym, że świętujemy dziś początek końca niepodległości Polski. Jego trzonem jest obszerny fragment, zamieszczonego 2 maja 2016 roku na portalu „Wirtualna Polska” artykułu Roberta Jurszo, zatytułowanego „Czy uchwalenie Konstytucji 3 Maja było błędem, który kosztował Polskę niepodległość

 

x           x           x

 

Źródło: www.cen.suwalki.pl

 

Twórcy Konstytucji 3 Maja – ilustracja pochodzi z materiałów, przygotowanych przez Centrum Edukacji Nauczycieli w Suwałkach

 

 

Dziś proponuję obszerny fragment opracowania „Prof. Piotr Ugniewski: Jak uchwalono Konstytucję 3 Maja”, opublikowanego 3. maja 2014 roku na portalu historycznym DZIEJE.PL.

 

 

Uchwalenie „Ustawy Rządowej” było możliwe dzięki dojściu do porozumienia pomiędzy częścią światłej opozycji a królem Stanisławem Augustem Poniatowskim.

 

Momentem przełomowym była długa rozmowa jej przywódcy Ignacego Potockiego z polskim monarchą na Zamku 4 grudnia 1790 roku. Ustalono wówczas, że  projekt konstytucji przygotowany będzie w sekrecie pod kierunkiem króla, a następnie przedstawiony sejmowi w całości do zatwierdzenia. Prace toczyły się na Zamku w bardzo wąskim gronie, wymieniającym się kolejnymi wersjami projektu. Do grona tego należał Stanisław August i Ignacy Potocki; marszałek koronnej konfederacji sejmowej Stanisław Małachowski, wpływowy publicysta ksiądz Hugo Kołłątaj i zaufany króla – poseł krakowski Aleksander Linowski. Był też między nimi cudzoziemiec – Włoch Scipione Piattoli, pośredniczący pomiędzy liderem opozycji Potockim a królem.

 

Początkowo teksty proponowane pod dyskusję w tym składzie spisywane były po francusku. Dopiero pod koniec prac ostateczny projekt zredagował po polsku Kołłątaj. Był on gotowy już w marcu. Wtedy zaczęto go ujawniać także innym posłom i senatorom. Z tego względu nie udało się do końca zachować tajemnicy przed konserwatywną, staropolską opozycją. Trzeba było zatem przyspieszyć o dwa dni termin przedłożenia sejmowi „Ustawy Rządowej”, planowany pierwotnie na 5 maja. Celem odwrócenia uwagi większości, obradującego w podwójnym składzie, sejmu od toczących się w tajemnicy negocjacji konstytucyjnych, poddano pod głosowanie dwie ważne i kontrowersyjne ustawy: 24 marca prawo o sejmikach, a 18 kwietnia prawo o miastach. Termin przedstawienia sejmowi projektu Konstytucji wyznaczono zaraz po zakończeniu ferii wielkanocnych, mając nadzieję, że nie powrócą z nich jeszcze do stolicy opozycjoniści. Rachuby te sprawdziły się tylko częściowo, bo i tak znalazło się ich w izbie sejmowej ponad 60.

 

1 maja projekt został odczytany publicznie w Pałacu Radziwiłłowskim na Krakowskim Przedmieściu (obecnie Pałac Prezydencki). Następnego wieczoru lekturę powtórzono i zaczęto zbierać pod projektem podpisy popierających go posłów i senatorów. Pod tak zwaną „Asekuracją” zebrano 83 podpisy.

 

W dniu 3 maja 1791 roku we wtorek Zamek otoczony był wojskiem dowodzonym przez bratanka króla księcia Józefa Poniatowskiego i tłumami mieszczan. W sali wyjątkowo dopisali widzowie – tzw. arbitrzy. Przebieg sesji, rozpoczętej około południa, był wyreżyserowany. Na początku odczytano odpowiednio spreparowane depesze dyplomatyczne ukazujące zmieniającą się na niekorzyść Rzeczypospolitej koniunkturę relacji międzynarodowych. Sejmującym podsuwano niejako wniosek, że w tej sytuacji bezpieczeństwo państwu zapewnić może tylko jego wzmocnienie przez uchwalenie nowej formy rządu. Na polecenie króla odczytano jej projekt. Wzbudził on wiele głosów sprzeciwu. Jeden z oponentów – Jan Suchorzewski – groził nawet zabiciem szablą swego kilkuletniego synka, gdyby ustawa, w jego ocenie zagrażająca wolności, stała się prawem.

 

Sesja miała bardzo dramatyczny przebieg i trwała siedem godzin. Opozycjoniści przede wszystkim argumentowali,  że tryb obrad nad projektem nie był zgodny z sejmowym regulaminem oraz, że zapisana w nim dziedziczność a nie elekcyjność tronu królewskiego jest niezgodna z zaprzysiężonymi przez Stanisława Augusta paktami conventami. Król przemawiał trzykrotnie, wskazując pilną konieczność naprawienia dawnego ustroju. W końcu, gdy podniósł rękę na znak chęci zabrania głosu po raz czwarty, odebrano ten gest przypadkiem jako wezwanie do przyjęcia projektu przez aklamację. Co rzeczywiście w następstwie tego nieporozumienia nastąpiło. Odezwały się wtedy okrzyki „Wiwat król! Wiwat Konstytucja!”. Stanisław August złożył od razu przysięgę na „Ustawę Rządową” na ręce biskupa krakowskiego, Feliksa Turskiego. Udano się wówczas gremialnie do kolegiaty Św. Jana na nabożeństwo dziękczynne, gdzie odśpiewano uroczyście „Te Deum laudamus”.

 

W sali sejmowej pozostali natomiast przywódcy opozycji, a wśród nich hetman wielki koronny Franciszek Ksawery Branicki. Postanowili oni wnieść manifest protestacyjny do ksiąg grodu warszawskiego, jak było to w staropolskim prawie i zwyczaju. Drzwi kancelarii grodzkiej zastali jednak zamknięte. W ten sposób uniemożliwiono im podważenie legalności swoistego zamachu stanu, który się tego dnia dokonał, aby „Ustawa Rządowa”  stała się bazą nowego, bardziej odpowiadającego wyzwaniom epoki ustroju. W nocy miasto demonstrowało swoje poparcie dlatego, co się wydarzyło. […]

 

Ustawa Rządowa przetrwała zaledwie rok. Obaliła ją, wezwana przez konserwatywną opozycję w formie konfederacji targowickiej, rosyjska interwencja wojskowa latem 1792 roku. Zanim to się stało, była przedmiotem podziwu światłych środowisk europejskich jako druga ustawa tego rodzaju na świecie po konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, uchwalonej w roku 1787.

 

Czytaj dalej »



Dzisiejszy felieton, pisany jak zwykle w niedzielę, wypadło mi pisać w środeczku naszej polskiej, majowej, triady obchodów – w Dniu Flagi. Wczorajsze Święto Pracy uhonorowałem esejem okolicznościowym, jeszcze nie wiem czy tak samo postąpię jutro z dniem kolejnej – już 230. – rocznicy uchwalenia „pierwszej w Europie i drugiej w świecie Konstytucji”.

 

Ale wiem jedno: nie będę dmuchał w trąbkę fetowania dnia, który dopiero w 2004 roku, Sejm, zdominowany przez ugrupowania lewicowe, uchwalił, że właśnie 2 maja, dzień po wywieszaniu flagi państwowej z okazji 1 Maja, i dzień przed wywieszaniem flagi z okazji Święta Konstytucji 3 Maja będzie Dniem Flagi. Tak sobie myślę, że „lewaki”, mające w sercach pamięć żołnierzy w polskich mundurach, wywieszających biało-czerwoną na kolumnie Zwycięstwa (Siegessäule) oraz na Reichstagu w Berlinie, przemycili w ten sposób kultywowanie pamięci zwycięstwa komunizmu nad faszyzmem… No, w wersji lait – Słowian nad Germanami!

 

Tak na marginesie dwie refleksje o fladze:

 

Pierwsza – ja, przez dwa i pó roku, podczas odbywania służby wojskowej na okręcie, każdego dnia, stojąc na baczność, asystowałem przy wciąganiu polskiej bandery na maszt na rufie, będąc przez te dwa i pół roku indoktrynowanym do mało patriotycznych wartości…

 

Refleksja druga – w mojej okolicy od ponad dwu lat na jednym z balkonów sąsiedniego bloku i od ponad roku na jednym z nielicznych domków jednorodzinnych po parzystej stronie ulicy Pienistej, wiszą polskie flagi państwowe. Każdego dnia, świątek piątek… A przecież ta sama ustawa, która wprowadziła Dzień Flagi określa, że choć każdy obywatel ma prawo i może legalnie eksponować barwy narodowe nie tylko z okazji świąt państwowych, narodowych czy lokalnych, ale także z okazji uroczystości i wydarzeń z życia prywatnego, które chce uczcić w sposób wyjątkowy, nie znaczy, że upoważniła go do potraktowania flagi państwowej jak stałego elementu wystroju swojego miejsca zamieszkania… I co? I nic. Nikomu to nie przeszkadza…

 

x           x           x

 

 

Wracam do tradycji coniedzielnych felietonów, w których dzielę się moimi refleksjami, zrodzonymi pod wpływem wydarzeń minionego tygodnia.

 

Dziś będzie to kilkanaście myśli, jakie powstały po przeczytaniu apelu „Protestu Uczniowskiego” i rozporządzenia MEiN o powrocie uczniów do szkół.

 

Zacznę od zacytowania fragmentu tekstu z petycji „Protestu Uczniowskiego” :

 

Nie widzimy sensu wracać do szkoły na ostatnie resztki roku szkolnego, nabawimy się tylko i wyłącznie stresu, a zwłaszcza ósmoklasiści i maturzyści”

 

Rzecz w tym, że maturzyści liceów i techników zakończyli swój rok szkolny i odebrali świadectwa ukończenia szkoły w piątek 30 maja, egzaminy maturalne rozpoczną się 4 maja, a zgodnie z podpisanym rozporządzeniem MEiN uczniowie szkół ponadpodstawowych mają rozpocząć naukę w trybie hybrydowym od 17 maja.

 

Bardziej skomplikowana sytuacja jest z ósmoklasistami.

 

Egzamin ósmoklasisty rozpocznie się 25 maja, więc w praktyce młodzież z ósmych klas ma szansę wrócić do szkół tylko na sześć dni lekcyjnych. A właściwie mniej, bo nauka hybrydowa zakłada, że mają uczyć się naprzemiennie, więc to, ile czasu faktycznie spędzą przed egzaminami w szkole, zależy od tego, jak ich dyrektor zorganizuje w niej pracę.

 

I tylko pozostaje do rozstrzygnięcia co mają zrobić ósmoklasiści w piątek 28 maja? Bo do 27 będą pisać testy. Mają tego dnia przyjść do szkoły, czy raczej odpocząć po egzaminacyjnym wysiłku?

 

 

Jednak najbardziej trudnym do zrozumienia jakie cele przyświecały kierownictwu MEiN przy podejmowaniu ich decyzji o powrocie uczniów do szkół, jest ta sekwencja faktów:

 

Od 31 maja br. wszyscy uczniowie i słuchacze uczą się już stacjonarnie w swych szkołach i placówkach.

 

Po drodze” jest jeszcze w czwartek 3 czerwca – Boże Ciało.

 

Zakończenie roku szkolnego 2020/2021 odbędzie się w piątek 25 czerwca

 

W tygodniu od 17 do 21 czerwca w szkołach odbędą się rady klasyfikacyjne.a później plenarne. Jak świat światem nie tylko nauki, ale i sprawdzianów w te dni – od lat – już nie było. Co najwyżej poprawianie ocen.

 

Tak więc tak naprawdę na ewentualne zajęcia (dydaktyczne?) pozostanie 10 dni „roboczych”.

 

Mam nadzieję, że zwycięży rozsądek i w żadnej szkole, żadna nauczycielka i żaden nauczyciel nie zechce tych dni zamienić w horror. A wręcz przeciwnie – będą to dni radości ze spotkania „w realu” i odreagowywania stresów i izolacyjnych depresji.

 

Autor: thinkstockphotos.com

 

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Stało się tradycją, że w dni świąteczne nie zamieszczam żadnych „aktualności”, tylko życzenia świąteczne lub teksty „okolicznościowe”. Jednym z takich szczególnych dni jest dzień dzisiejszy – 1 Maja, którego oficjalna nazwa to „Międzynarodowe Święto Pracy”. W „czasach słusznie minionych” było powszechnie znane pod krótszą nazwą Święta Pracy. Wszyscy którzy mają więcej niż trzydzieści kilka lat, a już na pewno moi rówieśnicy, wszyscy starsi ode mnie, ale i ci z roczników młodszych o 10 – 20 lat, doskonale wiedzą, że z tym dniem nierozerwalnie łączą się wspomnienia pochodów pierwszomajowych.

 

 

Oto, dla przypomnienia, kilka zdjęć archiwalnych

 

Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe[www:dzienniklodzki.pl]

 

Pochód pierwszomajowy na ulicy Piotrkowskiej w Łodzi. Rok nieznany

 

 

 

Foto: www.dziennikzachodni.

 

Sosnowiec. W pochodzie maszerują uczniowie

 

 

Foto: www.dziennikwschodni.pl

 

Uczniowie w pierwszomajowym pochodzie. Lublin

 

Czytaj dalej »



Źródło: www.isap.sejm.gov.pl

 

 

Oto fragmenty informacji, zatytułowanej „Wynagrodzenie zasadnicze nauczycieli 2021. Ile zarabia nauczyciel?”, zamieszczonej dziś na stronie „Gazety Prawnej”:

 

W Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie ministra edukacji i nauki w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli, jakie będą obowiązywać w 2021 r. Zgodnie z nim stawki te w tym roku nie wzrosną. […]

 

W ustawie budżetowej na 2021 r. kwota bazowa dla nauczycieli nie wzrosła w stosunku do kwoty bazowej obowiązującej od 1 września 2020 r. (wynosi 3537,80 zł).

 

Załącznikiem do rozporządzenia jest tabela, w której podanych jest 12 stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Uwzględnione są wszystkie cztery stopnie awansu zawodowego nauczycieli, tj. stażysta, nauczyciel kontraktowy, nauczyciel mianowany i nauczyciel dyplomowany, a także trzy poziomy wykształcenia.

 

Kwoty podane w niej są takie same jak w rozporządzeniu ministra edukacji obowiązującym od 1 września 2020 r. […]

 

 

Źródło: www.serwisy.gazetaprawna.pl

 



Foto:www.gov.pl

 

Prezydium tego hybrydowego spotkania: reprezentujący kierownictwo MEiN – Marzena Machałek, Przemysław Czarnek i Dariusz Piontkowski.

 

 

Dzisiaj (30 kwietnia 2021r.) na oficjalnej stronie MEiN zamieszczono taką informację:

 

29 kwietnia br. w formie wideokonferencji odbyło się spotkanie Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty. Posiedzeniu przewodniczył Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek. Uczestniczyli w nim przedstawiciele reprezentatywnych związków zawodowych zrzeszających nauczycieli oraz korporacji samorządowych, a także strona rządowa. Podczas spotkania omawiano zagadnienia związane z powrotem do nauki stacjonarnej oraz najważniejsze założenia programów MEiN dotyczących wsparcia uczniów po długotrwałym okresie nauki zdalnej.

 

Posiedzenie Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty – tematy spotkania

 

Jednym z głównych tematów spotkania Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty* był powrót do zajęć stacjonarnych. Minister Edukacji i Nauki omówił harmonogram sukcesywnego powrotu uczniów do nauki stacjonarnej w szkołach i placówkach. Minister Przemysław Czarnek przedstawił także przygotowane przez MEiN programy wspierające uczniów w powrocie do szkół po długotrwałym okresie nauki zdalnej. Dotyczą one 4 różnych obszarów. Są to: 

>aktywny powrót uczniów do szkół, którego celem jest podniesienie poziomu sprawności fizycznej uczniów;

>wsparcie psychologiczno-pedagogiczne dzieci i młodzieży szkolnej;

>działania profilaktyczne dotyczące wad wzroku;

>pomoc w uzupełnianiu wiedzy – dodatkowe zajęcia wspomagające. 

 

W spotkaniu uczestniczyli również pozostali członkowie kierownictwa MEiN Marzena Machałek, Dariusz Piontkowski, Tomasz Rzymkowski oraz Wojciech Murdzek. […]

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

x           x          x

 

Dzień wcześniej na ”Portalu Samorządowym” można było przeczytać tekst, zatytułowany „Związkowcy kontra MEiN: nie o ten zespół chyba chodziło”. Oto jego fragmenty:

 

Czytaj dalej »



Foto: www.3lo.lublin.pl

 

Antoni Antoszek przy pracy…

 

 

29 kwietnia 2021 na stronie „Krytyki Politycznej” zamieszczono tekst Antoniego Antoszka – lubelskiego licealisty (II klasa), stypendysty Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci, uczestnika konkursu o Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki w 2020 roku tekstem „Egzamin z e-lekcji”. Jego najnowszy tekst został zatytułowany „Przeciążeni uczniowie – mit czy rzeczywistość?”

 

Oto jego wybrane fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

15 października odbyła się konferencja premiera, na której ten ogłosił zdalne nauczanie w strefach czerwonych oraz hybrydowe w strefach żółtych – decyzja ta obowiązuje zresztą do dziś. Choć mogło się zdawać, że to zwyczajna, niezaskakująca prezentacja nowych obostrzeń pandemicznych, uważni słuchacze mogli wychwycić moment co najmniej konfundujący – premier przyznał bowiem, że nauczanie zdalne nie może być tak samo efektywne jak stacjonarne, i − co więcej − zapowiedział możliwe rozwiązanie. „Minister edukacji będzie w najbliższym czasie prezentował informacje na temat lżejszego programu nauczania […] Postaramy się zmienić podstawy programowe tak, by mniej wymagać w związku z tym, że ta nauka jest inna” – powiedział Morawiecki.

 

Pisząc te słowa w kwietniu 2021, mogę zweryfikować rządowe deklaracje, porównując je z faktycznym stanem rzeczy. Jak można się domyślić, weryfikacja ta nie wypada dla przytoczonych zapewnień korzystnie – mimo upływu wielu miesięcy Ministerstwo Edukacji nie podjęło żadnych działań w celu deklarowanego „odchudzenia” podstawy programowej.

 

Sprawa jest niewątpliwie godna uwagi. Zresztą nie tylko dlatego, że stanowi reprezentatywny przykład coraz częściej kultywowanego, doraźnego podejścia instytucji publicznych do spraw ważnych, kiedy rozwiązanie problemów zaczyna się i kończy na kilku populistycznych zdaniach wtrąconych między chwytliwe hasła na konferencji prasowej. […]

 

W morzu zarzutów – skądinąd często słusznych – dotyczących współczesnego, „pruskiego” systemu edukacji, ten o przeładowanej, niedostosowanej do realiów szkolnictwa podstawie programowej pojawia się niezwykle często. Apologeci starego systemu – z biegiem czasu coraz mniej liczni – uznają często ów argument za populistyczny i niewiarygodny, bo i łatwy do zaaprobowania, i nieoparty na faktycznych badaniach. Dr hab. Maciej Jakubowski (były wiceminister edukacji) w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, w którym stara się bronić „pruskiego systemu”, wypowiada się o podstawie programowej lakonicznie: „Nie wiem, czy jest przeładowana. […] Jednak stoję na stanowisku, że szeroka wiedza ogólna to podstawa dobrego wykształcenia i nie zastąpi jej wyszukiwarka internetowa”.

 

Obecna podstawa programowa to dokument wprowadzony w 2017 roku przez PiS w ramach reformy edukacji, znacząco zmodyfikowany w stosunku do poprzednich wersji. Samodzielnemu przeanalizowaniu podstawy mało kto by jednak podołał. Rozporządzenia ministra edukacji zawierające stosowne wymagania dla szkół podstawowych i ponadpodstawowych liczą sobie, kolejno, 313 i 454 stron.

 

Czytaj dalej »



Screen: Relacja z konferencji prasowej ministra Przemysława Czarnka w dn. 29 kwietnia 2021r. – TVP INFO [www.tvp.info]

 

Oto fragmenty artykuły z dziennika „Rzeczpospolita”, zatytułowanego „Czarnek o powrocie dzieci do szkół: będą zajęcia dodatkowe i wsparcie psychologiczne”. Pod kreślenia i pogrubienia czcionek fragmentów przytoczonego tekstu – redakcja OE:

 

To będzie radosny powrót do normalności – mówił w czwartek minister edukacji Przemysław Czarnek. Zaapelował do dyrektorów, aby tak zorganizowali pracę, żeby dzieci mogły wrócić do nauki stacjonarnej i nie planowali tzw. wolnych dni dyrektorskich na 4-7 maja.

 

Możemy powiedzieć, że już w maju szkoły ruszą pełną parą, po miesiącach pracy zdalnej, zgodnie z naszymi zapowiedziami. I tutaj zachęcamy dyrektorów i nauczycieli, aby ten ostatni miesiąc w tym roku szkolnym był czasem odbudowy relacji z rówieśnikami, odbudowy poczucia wspólnoty. Czasem powrotu do normalności. Dla wielu uczniów, a także rodziców, ostatnie miesiące to trudny czas, wielu z nich musiało się zmierzyć ze skutkami pandemii, niektórzy stracili kogoś bliskiego. Dlatego tak ważne jest, aby pomóc uczniom – powiedział przed konferencją szef MEiN Przemysław Czarnek.[…]

 

Mogę powiedzieć: take it easy. Stres towarzyszy w życiu, ale nikt nie będzie uczniów dodatkowo stresował. Wymagania dla uczniów są obowiązkowe w każdym roku szkolnym. Lepszy jest jeden dzień na lekcjach w szkole, niż kilka zajęć z domu – stwierdził minister Czarnek.

 

Jak poinformował, członkowie zespołu ds. statusu zawodowego   rozmawiali dziś, w jaki sposób wesprzeć dzieci i młodzież po pandemii COVID19: merytorycznie, psychologicznie, w zakresie kondycji fizycznej, a także zbliżających się matur i egzaminu ósmoklasisty. […]

 

 

 

Cały artykuł „Czarnek o powrocie dzieci do szkół: będą zajęcia dodatkowe i wsparcie psychologiczne” – TUTAJ

 

 

Źródło: www.rp.pl

 

 

 

Komentarz redakcji:

 

Minister oświadczył: „nikt nie będzie uczniów dodatkowo stresował”. Na miejscu uczniów już zacząłbym się bać – wystarczy, że nauczyciele przystąpią do egzekwowania tego co „obowiązkowe w każdym roku szkolnym”…