
Od poniedziałku, 6 września działa nowa całodobowa, bezpłatna, ogólnopolska infolinia dla dzieci i rodziców. Pod numerem telefonu 800 800 605 dzieci, młodzież, ale także rodzice, nauczyciele i pedagodzy będą mogli uzyskać profesjonalną pomoc doświadczonych psychologów, pedagogów oraz prawników.
Wsparcie można otrzymać także za pośrednictwem kontaktu mailowego pomagamy@1815.pl.
Nowy numer telefonu został uruchomiony na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Celem infolinii jest profilaktyka problemów dzieci i młodzieży, w tym następstw izolacji rówieśniczej spowodowanych stanem epidemii COVID-19. Istotne jest również odpowiednie wsparcie rozwoju psychofizycznego dzieci i młodzieży w ramach prowadzenia przez specjalistów infolinii interwencyjno-informacyjnej. Pod bezpłatny numer telefonu będzie mogła zadzwonić każda młoda osoba mająca problemy w domu, w szkole czy też w relacjach rówieśniczych. […]
W ramach działań infolinii specjaliści świadczą również wsparcie osobom dorosłym, opiekunom i nauczycielom, którzy mają problemy z dorastającymi dziećmi.
Wszystkie działania są realizowane bezpłatnie i anonimowo.
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
Jarosław Płuciennik – profesor zwyczajny w Katedrze Teorii Literatury Instytutu Kultury Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego. W latach 2012 – 2015 był prorektorem UŁ ds. jakości i programów kształcenia
Profesor Jarosław Płuciennik na swoim blogu zamieścił dzisiaj (7 września 2021 r.) tekst, zatytułowany „Prywatyzacja, sekciarstwo, partyjniactwo”, którego treścią są poglądy Profesora na politykę, realizowaną przez Przemysława Czarnka w kierowanym przez niego ministerstwie. Tekst ten został, z niewielkimi zmianami, opublikowany także przez „Gazetę Wyborczą”.
Prywatyzacja, sekciarstwo, partyjniactwo
[…]
Opublikowano nowy sondaż Ibris na zlecenie Rzeczpospolitej. Na początku września (już po wybuchu sprawy uchodźców na granicy) IBRiS zapytał, jak Polacy oceniają działania premiera Morawieckiego oraz ministrów jego rządu.
Tabela według badania Ibris z 1-2 września za dziennikiem „Rzeczpospolita” 7 września 2021 r.
Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki jest uważany za najgorszego członka tej ekipy obok takich person jak Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro i Jacek Sasin. Jednak źródła w Rzeczpospolitej, z której te badania Ibris pochodzi podają, że na odwołanie tych person nie ma żadnych szans. Raczej odejdą mało rozpoznawalni członkowie tego rządu.
Może czas już zacząć walić w bębny głośniej? Czarnek jest czystym wcielonym złem jako minister edukacji tak samo jak Ziobro czystym wcielonym złem jako Minister Sprawiedliwości. Obie te persony niszczą przestrzeń publiczną w Polsce. Czy Polacy pragną sprywatyzowanego, partyjnego sądu? Czy Polacy pragną sprywatyzowanej, partyjnej albo kościelnej edukacji w Polsce?
Wczoraj (6 września 2021 r.) Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu bardzo ważny tekst: „Zmiany w nadzorze pedagogicznym – dla niezorientowanych”. Jako ze jest on, co jest rzadkie w jego postach, niedługi – przytaczamy go bez skrótów. Z wyjątkiem „trzech prawd wg ks. Tischnera” – wszystkie pogrubienia czcionek i podkreślenie feagmentów tekstu – redakcja OE:
Ktoś niezwiązany zawodowo z systemem oświaty przeoczył zapewne wiadomość, że 30 sierpnia została podpisana nowelizacja rozporządzenia Ministra Edukacji i Nauki o nadzorze pedagogicznym. Spieszę więc donieść o tym ważnym wydarzeniu cytatem z oficjalnego komunikatu ministerstwa:
„Zniesienie ewaluacji zewnętrznej, wewnętrznej i monitorowania jako form nadzoru pedagogicznego, które generują biurokrację szkolną, to główne założenia rozporządzenia podpisanego 30 sierpnia br. przez Ministra Edukacji i Nauki Przemysława Czarnka. Dzięki tym zmianom nauczyciele nie będą obciążeni nadmiernymi obowiązkami biurokratycznymi.”
[Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/ (OE)]
Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że pan minister jest bardzo aktywny w mediach, więc z całą pewnością nie raz i nie dwa ogłosi publicznie, jako swój kolejny sukces, ulżenie biurokratycznej niedoli belfrów. Już w maju zapowiadał bowiem zmiany: „Mniej biurokracji, więcej pracy z uczniem i zdecydowanie większe wynagrodzenia”. No i proszę – zdaje się przebijać z urzędowego komunikatu – pierwsza obietnica spełniona!
Obawiam się, że osoby niezorientowane mogą przyjąć to za dobrą monetę. Ba, nawet w gronie nauczycieli pojawiły się głosy, że to krok we właściwym kierunku. Chciałbym więc na użytek nieświadomych (oraz naiwnych) rzucić nieco światła na tę kwestię.
Przede wszystkim proszę przyjąć do wiadomości, że w zacytowanym powyżej komunikacie MEiN zawarte są trzy prawdy księdza Tischnera. Jest też istotne niedopowiedzenie.
Świento prawda, że rozporządzenie znosi ewaluację zewnętrzną, wewnętrzną i monitorowanie, jako formy nadzoru pedagogicznego. Tys prawda, że generowały one jakąś część szkolnej papierologii. G…o prawda, że dzięki tym zmianom nauczyciele „nie będą obciążeni nadmiernymi obowiązkami biurokratycznymi”. Wyjaśnienie tego ostatniego za chwilę, najpierw jednak o istotnym niedopowiedzeniu, którym jest brak w urzędowym komunikacie informacji, że rozporządzenie wzmacnia instytucję kontroli. Tymczasem właśnie ufundowanie całego systemu edukacji na kompletnym braku zaufania do ludzi i obawie przed kontrolą powoduje rozkwit biurokracji w placówkach oświatowych. Także z tego powodu twierdzenie, że nauczyciele będą mogli teraz poświęcić więcej czasu uczniom proponuję włożyć między bajki.
Przyjrzyjmy się zmianom, jakie wprowadził minister Czarnek. Zniesienie ewaluacji zewnętrznej, czyli oceny placówek według jednolitego w całym kraju szablonu, to ostateczne pogrzebanie biurokratycznego misterium, rozwiniętego za pieniądze unijne jeszcze za poprzedniej władzy. Po wyschnięciu źródełka funduszy rzecz praktycznie znikła z oświatowego krajobrazu, więc trudno mówić o ulżeniu biurokratycznej mitrędze nauczycieli.
Zniesienie obowiązku ewaluacji wewnętrznej, czyli badania w każdym roku szkolnym przez zespół pedagogiczny samodzielnie wybranych obszarów funkcjonowania swojej placówki, faktycznie ograniczy nieco nakład pracy, może nie całej rady, ale osób biorących udział w tej czynności. Podobnie jak likwidacja monitoringu, który w wydaniu dyrektora mógł dotyczyć różnych aspektów pracy, choć najczęściej realizacji podstawy programowej. Z tym ostatnim nauczyciele większości szkół radzili sobie ostatnio coraz mniejszym nakładem czasu, korzystając z możliwości oferowanych przez dziennik elektroniczny. Zresztą nadal będą odnotowywać tematy i pozostaną odpowiedzialni za realizację podstawy, i nadal – w przypadku kontroli – będą musieli udowodnić, że tę podstawę realizują.
Foto: Sylwia Krassowska [www.radio.bialystok.pl]
W dzisiejszym dodatku łódzkim „Gazety Wyborczej” zamieszczono artykuł Agnieszki Urazińskiej, zatytułowany „Szczepienia uczniów. Szkoły krytyczne. ‚Po co szczepić u nas? Jest tyle innych miejsc!'”. Oto jego obszerne fragmenty:
[…] Jeszcze we wrześniu mają się rozpocząć szczepienia na COVID-19 w szkołach podstawowych i średnich. Łódzkie kuratorium oświaty i Centrum Zdrowia Matki Polki podpisały porozumienie, które gwarantuje, że do każdej szkoły, w której znajdą się chętni do szczepień uczniowie, dojadą medycy ze szczepionkami.
Także miejscy urzędnicy organizują spotkania z dyrektorami szkół, zapewniając ich, że punkt zostanie zorganizowany w szkole albo – jeśli tak jest wygodniej – uczniowie mogą skorzystać z miejskiego punktu szczepień.
Jak informowała na początku roku szkolnego Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydent Łodzi odpowiedzialna za sprawy oświatowe, deklarację udziału w akcji szczepień uczniów złożyło 80 łódzkich szkół. […]
A jak wygląda przygotowanie do szczepień w praktyce? – Wrzesień to jest najgorszy możliwy czas dla dyrektorów, bo spraw organizacyjnych do ogarnięcia jest bardzo dużo, a szczepienia stały się kolejną kwestią, którą musimy się teraz zajmować – mówi Michał Różański, dyrektor SP nr 26 w Łodzi. Przyznaje, że sprawy nie ułatwiają kontrowersje, które wywołuje kwestia szczepień przeciw COVID-19.
–Informację o szczepieniach umieściłem, jeszcze przed końcem wakacji, na profilu szkoły. Komentarzy było bardzo dużo, a post wywołał poruszenie, które upewnia mnie w przekonaniu, że wśród rodziców wielu jest przeciwników szczepionek – mówi.
Foto: Małgorzata Raczkowska [www.krajoznawcy.info.pl]
Klasztor-pensjonat sióstr nazaretanek w Komańczy (Bieszczady,) gdzie w okresie od 29 października 1955 roku do 28 października 1956 roku internowany był Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński.
Bardzo interesujący artykuł znaleźliśmy na portalu Prawo.PL: „Fama niesie, dzieci prosiły – tajemnicze uzasadnienia patriotycznych wycieczek i zmian w prawie”. Poniżej zamieszczamy jedynie jego najbardziej „smakowite” fragmenty, sugerując lekturę jego całej wersji „u źródła”:
[…] Prawo oświatowe jest coraz bliżej ludzi, przynajmniej tak wynikałoby z rządowych uzasadnień. Ostatnio pożywką dla twórców memów stały się wyjaśnienia ministra dotyczące ścieżki edukacyjnej śladami Kardynała Wyszyńskiego. Tym, kto zainspirował resort do dodania takiego programu, zainteresowało się sporo osób, ale widać już, że o odpowiedź nie będzie łatwo.
Dzieci chcą wiedzieć więcej o Prymasie Tysiąclecia
Na wycieczki patriotyczne resort edukacji zamierza przeznaczyć sporo pieniędzy, bo aż 15 mln zł, zainteresowanie kryteriami, które zdecydowały o kształcie programu, nie jest więc specjalnym zaskoczeniem. – Mieliśmy wiele sygnałów z polskich szkół, że dzieci i młodzież, wraz z nauczycielami, chciałyby poznawać osobę ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, zwiedzając miejsca z nim związane. Miejsca internowania, uwięzienia, ale także pracy w Warszawie – mówił minister Przemysław Czarnek. Ta informacja zaskoczyła wiele osób – bo laikom wydawałoby się, że dzieci bardziej interesuje osoba Friza i Ekipy. […]
O wypowiedź ministra dotyczącą poznawania „osoby Kardynała Wyszyńskiego” zapytało – w trybie dostępu do informacji publicznej – stowarzyszenie Centrum Cyfrowego Wsparcia Edukacji, prowadzące fanpage Kogutorium.
Resort odmówił udzielenia informacji, uznając, że nie ma takiego obowiązku, bo pytanie jest nieprecyzyjne. Stowarzyszenie zdecydowało się złożyć skargę na bezczynność organu. […]
Być może wcześniej odpowiedź na pytania o preferencje uczniów w kwestii ulubionych bohaterów uzyska poseł KO Marcin Kierwiński, który pyta o to w interpelacji nr 26662. Choć śledząc historię podobnych przedsięwzięć, trudno wróżyć mu w tej kwestii sukces. W interpelacji nr 25012 pytał MEiN, o to, jak przebiegały konsultacje z rodzicami uczniów i jak resort został poinformowany o nieakceptowanych treściach, które nauczane są przez organizacje zewnętrzne w szkołach. Sygnały o nieprawidłowościach mają bowiem stać za zmianą, która nakaże dyrektorom szkół uzyskać pozytywną opinię kuratora na każdą lekcję, którą przeprowadzi organizacja społeczna. Chyba że będzie to program rządowy – w ramach zadań zleconych przez resort.
Odpowiedź jest raczej enigmatyczna, można się z niej dowiedzieć m.in., że MEiN stoi na straży prawa, a rodzice mają prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – ani słowa natomiast o tym, jak i z kim konsultowano potrzebę wprowadzania zmiany w ustawie. […]
Cały tekst „Fama niesie, dzieci prosiły – tajemnicze uzasadnienia patriotycznych wycieczek i zmian w prawie”
– TUTAJ
Źródlo: www.prawo.pl/oswiata
Jako że nie wszyscy czytający OE wiedzieli, albo wiedząc – nie mogli w niedzielę wieczorem zasiąść i wysłuchać – udostępniamy plik z nagraniem spotkania u Państwa Sowińskich na fanpage „Plan Daltoński” z profesorem Stanisławem Czachorowskim.
Oto jak to spotkanie było zapowiadane:
Jest nam niezmiernie miło zapowiedzieć pierwsze powakacyjne spotkanie z udziałem Profesora Stanisława Czachorowskiego. Może tytuł wyda Wam się zbyt jednoznaczny… ale co tam, jak wiecie raczej odnajdujemy dobro niż pastwimy się nad złem. Zobaczycie więc, oczywiście Ci z Was co do nas dołączą, o co nam z tymi robakami chodzi. A ponieważ na tych małych żyjątkach niespecjalnie się znamy, mamy eksperta, który nam wszystko wyjaśni, więc może i jakiś specjalny środek na te …. znajdziemy.
Poza tym zapytamy jak to teraz tak naprawdę jest na uczelniach, jaka rolę odgrywa wykładowca, a jaką student, i czy to wszystko na koniec udaje się zgrać. I jak z tym XXI wiekiem sobie radzimy a jak sobie radzą studenci?
Nasz Gość Prof. Stanisław Czachorowski to bloger od 2009 roku!
Oto co sam o sobie pisze:
Lubię wędrować i spotykać ludzi, także poprzez książki. Ciekawość świata daje mi energię do poszukiwań coraz to nowych. Malując butelki i słoiki staram się w maleńkim stopniu zmieniać świat na lepsze i piękniejsze, nadając wartość rzeczom wyrzuconym i z pozoru niepotrzebnym. Ale to tylko symbol, bo w podtekście idzie mi i o ludzi. Jestem Warmiakiem i interesuję się chruścikami (Insecta:Trichoptera). Jestem człowiekiem prowincji i z prowincji.[…]
Rozmowa Anny i Roberta Sowińskich z prof. Czachorowskim
„Jaki robak toczy edukację”? (1 godz. 14 min.) – TUTAJ
Profesor Śliwerski chwali uniwersyteckie kształcenie nauczycieli.
Moje zdanie odrębne w tej sprawie. I nie tylko w tej…
Za nami tydzień, który kojarzy się z pierwszymi dniami w szkole – najpierw z uczestnictwem w dorocznym obrządku tzw. „uroczystego rozpoczęcia nowego roku szkolnego”, który dla rządowych (i nie tylko) vipów jest okazją do medialnego zaistnienia i przemówienia, a później – do bardziej codziennych obowiązków nauczycielskich i uczniowskich. Jednak nie w tych wydarzeniach znalazłem temat dzisiejszego felietonu.
Ale zanim o tym – nie mogę powstrzymać się od wspomnienia, że wczoraj, 4 września, była 8. rocznica pierwszego tekstu w moim „Obserwatorium Edukacji”, którym był pierwszy „Felieton na dzień dobry”. Po nim były kolejne, aż do dzisiejszego – 388.!
Ale wracam do współczesności. To, co stało się bodźcem moich dzisiejszych refleksji zaistniało w „akademickim zaciszu” u profesora Romana Lepperta, wieczorem 2. września. Przypominam, że była to rozmowa z profesorem Bogusławem Śliwerskim i doktorem Michałem Paluchem o problemach, które są treścią ich wspólnie napisanej książki pt.: „Uwolnić szkołę od systemu klasowo-lekcyjnego”. Nie obawiajcie się – nie będą dziś pisał o wszystkim co mnie z tamtej rozmowy poruszyło. Ograniczę się tylko do tych treści wypowiadanych tam, które wyzwoliły u mnie największy sprzeciw. Oto one”
Jako pierwszą skomentuję wypowiedź profesora Bogusława Śliwerskiego, chwalącego polskie uniwersytety, jako miejsca dobrego przygotowywania kandydatów do zawodu nauczyciela.
Na pytanie „co ze szkołą wyższą”, w kontekście „jak przygotowuje kandydatów do zawodu nauczycielskiego” – profesor Śliwerski tak odpowiedział:
„Musimy pamiętać, że to kształcenie nauczycieli ma trzy wymiary: pierwszy wymiar, pierwsza przestrzeń, to są uczelnie akademickie. Ja wymienię te uczelnie, które mają uprawnienia do nadawania tytułów naukowych […]: Mamy znakomite studium profesor Klus-Stańskiej,[…] to szkolnictwo akademickie mamy świetne uniwersytety […], Poznań […], mamy Gdańsk […], to Kraków, to Łódź, to APS (Akademia Pedagogiki Specjalnej). Te kultury świetnej dydaktyki akademickiej są znakomicie rozwijane.
Natomiast drugi obszar to są wyższe szkoły, które dzięki politykom, zostały uwolnione od „wysokiego „C”. Powiedziano im: zamiast profesora wystarczy dwóch doktorów, zamiast jednego doktora zatrudniajcie dwóch magistrów. Nie mam nic przeciwko temu żeby zatrudniać dobrych dydaktyków, tylko pytanie: czy ci dydaktycy są dydaktykami eksperymentalnymi, czy mają swoje kliniki, czy maja swoje doświadczenia, którymi mogą promieniować na innych. […]
I wreszcie mamy trzeci obszar kształcenia nauczycieli, to jest ten obszar doskonalenia zawodowego, który jest przejęty przez resort władzy. To jest Ośrodek Rozwoju Edukacji […], Instytut Badań Oświatowych, czyli wszystkie te ;podporządkowane władzy struktury […] One będą, rzecz jasna, transponować z góry na dół sposoby wdrażania tego co chce władza. […]
Tak jak szkoła szkole jest nie równa, nauczyciel nauczycielowi, tak samo i uczelnie, katedry, instytuty, ten system kształcenia mają większe poczucie oryginalności, nowoczesności, albo jednak utrwalają to co jest powszechnie, od lat pięćdziesiątych utrzymywane w polskim szkolnictwie.
W Łodzi Monika Wiśniewska-Kin uzyskała światową nagrodę, pierwsze miejsce, za nowoczesne środki dydaktyczne do nauczania, do alfabetyzacji. […] To oznacza, że my mamy potencjał, że my mamy kadry, że mamy laboratoria w uniwersytetach, tylko że nauczyciele przez nas kształceni w sposób otwarty, światowy, wchodzą do systemu… […] Co z tego, że wejdzie oświecony, świetnie wykształcony, zaangażowany nauczyciel , jak może wpaść w sidła, z których nie ma wyjścia.”
Zacznę od zdecydowanego sprzeciwu wobec takiej oceny uniwersyteckich szkół wyższych. Po pierwsze – pojedyncze „rodzynki” typu prof. Kluz-Stańska z UG, tak jak i jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak i jej – nietypowy wszak przykład – nie może być argumentem, że uniwersytety dobrze kształcą kandydatów na nauczycieli. Także „targowe” osiągnięcie prof. Moniki Wiśniewskiej-Kin z Katedry Pedagogiki Wieku Dziecięcego z UŁ nie może być argumentem za taką uogólnioną oceną. Bo nie od takich osobowości zależy ostateczny efekt właściwego przygotowania studentów – nie tylko z kierunków pedagogicznych – do ich przyszłej roli nauczyciela. Bo nauczycielami w szkołach – podstawowych, średnich i zawodowych – przede wszystkim zostają absolwenci polonistyki, historii, biologii, chemii, matematyki i wielu innych kierunków. I to nie od sukcesów katedr i instytutów pedagogicznych, a od tych, którzy uczą metodyk tych przedmiotów, którzy potrafią wykazać, że można uczyć – przynajmniej w szkołach podstawowych – wiedzy o społeczeństwie, kulturze i przyrodzie, bez podziału na przedmioty…
I jeszcze jeden – moim zdaniem – najważniejszy element, kluczowy w owym przygotowaniu do zawodu: to praktyki – nie wiem dlaczego, nazwane praktykami pedagogicznymi, a nie metodycznymi. Tak długo, jak długo uczelnie wyższe nie będą dysponowały szkołami ćwiczeń, w których jako nauczyciele będą pracowali wybitni w swojej dziedzinie metodycy, ale także nauczyciele akademiccy, prowadzący zajęcia z metodyki (aby nie utracili kontaktu z rzeczywistością), tak długo uczelnie te nie będą miały szans na dobre przygotowanie swoich studentów do zawodu.
O tych praktykach wiem co mówię – w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Łodzi (której rektorem w latach 2004 – 2009) był prof. Śliwerski), gdy jego już tam nie było – w latach 2010 – 2012 realizowany był, z wielkim powodzeniem, projekt „Praktyka na miarę szyta. Program praktyk pedagogicznych podnoszących jakość kształcenia w zawodzie nauczyciela”, który choć nie mógł być realizowany w szkołach ćwiczeń, bo ich nie było, był prowadzony w zaprzyjaźnionych szkołach podstawowych. O dorobku tego projektu można przeczytać w publikacji „Dobre praktyki pedagogiczne szansą innowacyjnej edukacji” [plik PDF – TUTAJ
Reasumując:
Nie po raz pierwszy czułem się zobowiązany do wypowiedzi w sprawie faktycznego oderwania świata nauki pedagogicznej od rzeczywistości szkolnej. Pierwszą moją, i to od razu bardzo obszerną publikacją na ten temat, zamieszczaną w tygodniku „Gazeta Szkolna”, którego byłem stałym publicystą, była trylogia „Trzy światy edukacji” w ramach której, po opisaniu świata polityki edukacyjnej, jego drugą częścią był tekst „Trzy światy edukacji. Nauka o edukacji” – TUTAJ . Trzecia część była o praktyce edukacyjnej.
Do tego problemu wracałem później jeszcze kilkakrotnie – ostatni raz w Felietonie nr 324. Votum separatum wobec tez o przydatności diagnoz uniwersyteckich.
Jeszcze jeden zaległy tekst z cyklu „Na początek roku szkolnego”. Tym razem z bloga Jarosława Blocha „Co z tą edukacją” – o wiele obiecującym tytule:
Strategia na przetrwanie
Ruszamy. Wokół oświaty znów zrobiło się gorąco, głównie za sprawą pomysłów ministra Czarnka, który więcej gada aniżeli robi. Całe szczęście, bo środowisko szkolne ma nadzieję, że na gadaniu się skończy. Parę kosmetycznych zmian w liście lektur i zapowiedź patriotycznych wycieczek, to nie są zmiany, które wiele wnoszą. Co innego zapowiedzi, te są szumne. Tyle że aby je zrealizować, trzeba mieć sprawną maszynkę do głosowania, która jak widzimy powoli się zacina. I całe szczęście, bo w partii rządzącej oraz wśród jej przystawek, raczej większość się nie spieszy, by robić kolejną rewolucję w oświacie.
Można uogólnić, że od pierwszego września wchodzimy w nowy rok szkolny w oparciu o przepisy obowiązujące dotychczas. Nie licząc zmian mających bardziej uzależnić dyrektorów od widzimisię kuratoriów, zmian w edukacji domowej, większych korekt brak. To dobrze, bo zyskaliśmy rok spokoju. Jest to ważny rok, ponieważ rządzący powoli tracą kontrolę nad pożarami rozpalonymi w systemie podatkowym, w sądownictwie, gospodarce, a mając na głowie wysoką inflację i uchodźców na granicy z Białorusią, raczej nie powinni wzniecać nowego konfliktu i tworzyć kolejnych kłopotów z oświatą. Choć kto wie? Wszak logika nie jest mocną stroną tej władzy.
Trzymam kciuki za stagnację, bo zrealizowanie pomysłów Czarnka, szczególnie w kwestii podniesienia pensum i zmian w awansie spowodowałby wielki kryzys personalny. Młodzi już teraz niechętnie podejmują pracę nauczyciela, a o najlepszych w zawodzie możemy pomarzyć (pisałem o tym wiele razy). Niech się więc leniwie toczy szkolna rzeczywistość, Czarnek niech gada sobie o cnotach niewieścich i o wzmocnieniu rodziny na jedyną słuszną modłę, a my będziemy robić swoje, czyli uczyć zgodnie z kanonem nauki i wychowywać na ludzi. Gdyby wziąć sobie do serca wszystko co gadali przedstawiciele władzy i gdyby uwierzyć w propagandę TVP, to już teraz żylibyśmy w pisowskim raju. Ale mechanizm władzy oliwiony pieniędzmi oszczędzonymi przed 2015 rokiem i dotacjami z Unii Europejskiej, powoli się zacina. Kasa się kończy, a Europa traci cierpliwość. Ciemne chmury się zbierają. Kontrowersyjny Czarnek, który sprowadzi kolejny kryzys nie jest na rękę już chyba nikomu. Ot krzykacz dopieszczający radykalizmem swój elektorat. Ale wiemy, że krowa, która głośno ryczy, mało mleka daje.
O tym, spóźnionym o dwa dni, wydarzeniu nie poinformowało żadne lokalne medium, za wyjątkiem Radia Łódź. Nawet na oficjalnej stronie Urzędu Miasta Łodzi nie zamieszczono o tym wydarzeniu informacji. Oto jak informuje o tej wizycie łódzkich vipów w SP nr 81 im. Bohaterskich Dzieci Łodzi „Radio Łódź”
Foto: www.radiolodz.pl
W szkole podstawowej nr 81, im. Bohaterskich Dzieci Łodzi odbyła się uroczysta miejska inauguracja roku szkolnego. Z uczniami spotkali się przedstawiciele miasta, kuratorium oświaty, służb miejskich i parlamentarzyści. Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska życzyła uczniom i rodzicom normalnego roku szkolnego.
-Życzę, żeby ten rok był rokiem spełnionych oczekiwań, abyście mogli powiedzieć, że to był dobry czas – powiedziała prezydent Łodzi.
Źródło: www.radiolodz.pl
Przewodniczący powołanej 10 grudnia 2020 roku Rady dzieci i Młodzieży RP przy MEiN, której kadencja kończy się 30 września 2021 r.– Jakub Lewandowski (przedstawiciel województwa kujawsko-pomorskiego, były przewodniczący Młodzieżowej Rady Włocławka, były uczeń Zespołu Szkół Samochodowych we Włocławku), w dniu 1. września zorganizował przed gmachem Ministerstwa Edukacji konferencję prasową:
Foto:Zofia Bichniewicz /PAP[ww.onet.pl]
Przewodniczący Rady Dzieci i Młodzieży RP przy MEiN – Jakub Lewandowski ( środku) oraz Aleksander Wencel (wiceprezes Młodej Prawicy, Porozumienie Jarosława Gowina) i Konrad Wojnarowski (radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego – z listy PSL – Koalicja Polska) – podczas konferencji przed MEiN –
Przewodniczący w ostrych słowach ocenił zmiany, jakie zaszły w polskiej szkole, nazywając ją „szczujnią na indywidualizm i różnorodność„. Jego słowa wywołały poruszenie wśród pozostałych członków Rady, a sam Lewandowski konsekwentnie powtórzył je na Twitterze, a nawet rozszerzył swoją wypowiedź.
„Jestem przewodniczącym Rady Dzieci i Młodzieży RP przy ministrze Przemysławie Czarnku. Nie ma zgody młodego pokolenia na szczucie na mniejszości, na chamstwo i brak szacunku do kobiet, czy wreszcie radykalne zmiany w programie nauczania, które mają służyć tylko tępej propagandzie rodem z TVP info.”
„Polska szkoła stała się szczujnią na indywidualizm i różnorodność. Protekcjonalne podejście do kobiet, brak szacunku do jakichkolwiek mniejszości sprawia, że nie każdy dobrze się czuje w budynku, który powinno być bezpiecznym miejscem nauki. Nie ma na to zgody młodego pokolenia.”
Źródło: www.onet.pl
x x x
Rada wyraża dezaprobatę
Teraz część członków rady chce odwołania przewodniczącego. Swój wniosek w tej sprawie opublikowali jeszcze przed konferencją, oficjalnie więc za chęcią odwołania nie stoi wypowiedź Lewandowskiego.
Decyzję skomentowali na Twitterze: „Przewodniczący nie reprezentuje stanowiska RDiM. Wyrażamy głęboką dezaprobatę dla Jego dotychczasowych działań związanych z prowadzeniem rady. Złożyliśmy wniosek o odwołanie z pełnionej funkcji pana Jakuba Lewandowskiego w dniu dzisiejszym przed konferencją polityków Porozumienia„.
Źródło: www. wyborcza.pl
x x x
Dziś (3 września 2021 r.) „Gazeta Wyborcza” zamieściła wywiad z Jakubem Lewandowskim „Szef młodzieżowej rady przy MEiN: Czarnek pytał mnie, dlaczego nie ma zgody na brak szacunku do kobiet”. Oto jego fragmenty:










