Foto: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

Minister Przemysław Czarnek przemawia w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych podczas dzisiejszego spotkania z przedstawicielami biznesu na temat programu nowego przedmiotu „biznes i zarządzanie”.

 

 

Oto news (20 stycznia 2022 r.) ze strony MEiN:

 

Praktyczne nauczanie przedsiębiorczości w szkołach – spotkanie z przedstawicielami biznesu z udziałem Ministra Edukacji i Nauki

 

Rozpoczęcie konsultacji na temat praktycznego nauczania przedsiębiorczości w szkołach to główny temat spotkania, które odbyło się w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych. Podczas wydarzenia minister Przemysław Czarnek zainaugurował konsultacje z przedstawicielami największych polskich firm o zmianach dotyczących zagadnień związanych z przedsiębiorczością i zarządzeniem w podstawie programowej.

 

Minister Edukacji i Nauki podziękował przedstawicielom biznesu za gotowość współpracy w sprawie praktycznego nauczania przedsiębiorczości w szkołach. Podkreślił, że Ministerstwo Edukacji i Nauki planuje wprowadzić do szkół nowy przedmiot: – Dziękuję za gotowość do rozmów i konsultacji, od których zależeć będzie kształt i treść, a także efektywność nowego przedmiotu „biznes i zarządzanie”, który planujemy uruchomić od roku szkolnego 2023/2024.

 

Szef MEiN zwrócił uwagę, że w nauczaniu przedsiębiorczości konieczne jest położenie większego nacisku na rozwijanie praktycznych umiejętności i kompetencji: – Podstawy przedsiębiorczości weszły do programu nauczania już jakiś czas temu i służą naszej młodzieży, pomagają, by w dorosłym życiu młodzi potrafili podejmować decyzje finansowe. Za mało jest jednak praktycznych aspektów przedsiębiorczości i zarządzania – wskazywał Minister Edukacji i Nauki. Dodał, że młody człowiek już na początku swojego dorosłego życia powinien być wyposażony w kompetencje, które pozwolą mu sprawnie funkcjonować w świecie finansów i zarządzania oraz podejmować odpowiedzialne decyzje finansowe. […]

 

Spotkanie miało formę dyskusji, która została połączona z warsztatami design thinking. Jego celem było omówienie z przedstawicielami biznesu idei i pomysłów, które mogą pozytywnie wpłynąć na reformę podstaw przedsiębiorczości w szkołach. W dyskusji szczególny nacisk został położony na praktyczne aspekty tego przedmiotu, które pozwolą kształcić przyszłych przedsiębiorców.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

 

x           x           x

 

 

Poniżej można przeczytać co o tej kolejnej inicjatywie napisano na portalu Prawo.pl – zamieszczamy fragmenty tego tekstu:

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (19 stycznia 2022 r.) Robert Raczyński zamieścił na swoim blogu EDUOPTICUM post pt. „Ja, zdun, czyli refleksje o specjacji. Jest to bardzo obszerny tekst, który powstał pod wpływem opublikowanego 1 grudnia 2021 r. na portalu EDUNEWS tekstu prof. Czachorowskiego „Zmienia się świat i znikają zawody, dotyczy to także nauczycieli i uniwersytetów”.

 

Nie odważyliśmy się na dokonanie wyboru fragmentów, które zamieścimy a które wytniemy. Przyjęliśmy dziś inną strategię: publikujemy obszerniejszy fragment początkowy i krótszy kończący, namawiając – w wolniejszym czasie – do przeczytania całości:

 

 

Ja, zdun, czyli refleksje o specjacji

 

Jak każdy proces, ewolucja dowolnego układu wchodzi w pewnym momencie (z punktu widzenia obserwatora, oczywiście) w etap krytyczny. Dla gatunku żywych organizmów jest to etap przeobrażania się w gatunek potomny (specjacji), bądź też jego wymierania. W przypadku ewolucji biologicznej, jest to na ogół tak powolne, że dla obserwatora niezauważalne, a sama ewolucja, choć niektórym wydaje się to niemożliwe, wciąż bywa negowana. Procesy społeczne, które można rozpatrywać w kategorii bliskich analogii ewolucji, bywają zdecydowanie szybsze, ale również zdarza się nam traktować je jako samoistne, bądź łatwo sterowalne. Edukacja z całą pewnością nie jest tworem samorodnym, ani też, mimo nieustających prób, procesem podatnym na zarządzanie dekretami.

 

W poprzednim swoim tekście, wyraziłem nadzieję, że ewolucja oświaty publicznej potoczy się w kierunku jej zróżnicowania, pod presją rozmaitych potrzeb jej podmiotów. Już wtedy ten wariant toku wydarzeń wydawał mi się dość optymistyczny i możliwy jedynie pod warunkiem, że potrzeby te zostaną wreszcie wyartykułowane i do akcji wkroczy niezidentyfikowany w tej chwili gamechanger (polityczny, ekonomiczny, kulturowy, a najpewniej będący wszystkim naraz), który w procesie tym spełni rolę katalizatora.

 

O ile jakiś X Factor prędzej, czy później nastąpi (takiemu czynnikowi, bądź całemu ich zespołowi każdy gatunek zawdzięcza swoje istnienie, więc nie może on być czymś wyjątkowym), to elementem wątpliwym i znacznie zmniejszającym prawdopodobieństwo zaistnienia takiej zmiany są właśnie owe potrzeby (decydujący element środowiska oświatowego), a raczej ich znikomość. W tym momencie rozumowania, zdałem sobie sprawę z faktu, że, podobnie jak wielokrotnie przeze mnie krytykowani, naiwni zmieniacze, ja również poddaję się pewnej iluzji – w moim przypadku, złudzeniu, że zawód, który wykonuję jest istotniejszy, bardziej potrzebny niż jest w rzeczywistości. Ułuda ta pryska, kiedy człowiek uświadomi sobie zanik owych potrzeb, a raczej ich przeobrażenie w coś, czego realizacja nie była dotąd z jego zawodem kojarzona. W tej przykrej konstatacji, utwierdził mnie kolejny tekst prof. Czachorowskiego, który zainteresował mnie już podczas pisania o czekaniu na nierealne zmiany w edukacji, ale z braku miejsca nie mogłem się do niego odnieść. Czas to zrobić, bo, jak się zdaje, zarówno na jego własnym blogu, jak i na edunews.pl wpis ten przeszedł raczej bez echa.

 

Z wpisu profesora bije pewna rezygnacja, może nawet fatalizm, choć autor wydaje się raczej pogodzony z nieuchronnym, co wynika ze zrozumienia sytuacji i u biologa raczej nie zaskakuje. Dla pełnej jasności zaznaczę, że dla mnie, jako zdeklarowanego propagatora teorii ewolucji i liberała, fakt, że organizmy i idee zmieniają się w czasie i przechodzą jedne w drugie też nie jest powodem do rozpaczy – nie jest nim nawet perspektywa konieczności dostosowania własnej egzystencji do zmieniających się warunków. Nie oznacza to jednak z automatu, że, jak wielu ludzi o oświacie się wypowiadających, jestem entuzjastą szeregu zjawisk (zmian), które oni, prawdopodobnie z przyczyn ideologicznych, mają za postęp. Tak jak prof. Czachorowski, uznaję ich konieczność i (chyba podobnie jak on) wiem, że ewolucja nie jest, a przynajmniej nie musi być, z postępem tożsama. Będąc (jak wszyscy i wszystko) produktem i przedmiotem ewolucji, nie czuję się zobowiązany do urzędowego optymizmu w obliczu nadlatującej asteroidy i do radowania się perspektywą fajerwerków, tylko dlatego, że uznano je za nieuchronne.

 

Choć, w przypadku nauczycieli, w obserwowanych obecnie realiach, podzielenie w nieodległej przyszłości losu dinozaurów, mamutów czy zdunów jest ze wszech miar prawdopodobne, warto przypomnieć, że ewolucja nie jest ani tak przypadkowa jak się niektórym (większości) wydaje, ani też tak deterministyczna, za jaką można ją uznać post factum. Z pewnością nie można jej kontrolować (nawet w wymiarze społecznym), ale żaden organizm, system czy idea nie są jedynie biernymi obserwatorami swojej egzystencji – biorą udział w niezliczonych interakcjach i kołach sprzężeń zwrotnych, współtworzą środowisko, w którym przyszło im żyć, bądź istnieć. Z pewnością nie wszystko, ale sporo od nich zależy – takie mamuty na przykład, nie udały się przecież któregoś niepięknego dnia w ustronne miejsce i nie postanowiły zniknąć z kart historii naturalnej. W tym kontekście, sugestia, że nauczycielom, którzy wciąż nie godzą się na narzucaną im, postępową (sic!) rolę, pozostaje już tylko położyć się i wymrzeć, wydawała mi się zbyt daleko posunięta.

 

Swój bardzo ostrożny optymizm w tej kwestii opierałem dotąd na przekonaniu, że gatunki nie wymierają dlatego, że zajmują małe nisze, ale dlatego, że wyczerpują się ich możliwości adaptacji, przestają być tej niszy istotnym elementem, nie stanowią konkurencji dla gatunków oportunistycznych, bądź też ich habitat przestaje istnieć. Miałem nadzieję, że nisza dla aktywnych nauczycieli, wciąż dążących do szerzenia wiedzy, choć się kurczy, to wciąż jeszcze istnieje i tacy przedstawiciele zawodu potrafią jeszcze dać odpór konkurentom obdarzonym jedynie inteligencją społeczną (czyt. cwaniactwem i oportunizmem) oraz wychowanym na dialogu (o niczym i do niczego nie prowadzącym) oraz szacunku (dla wszystkiego, z wyjątkiem weryfikowalnych faktów). Z eseju prof. Czachorowskiego można raczej wnioskować, że bardzo się myliłem i specjacja gatunku homo magister sapiens przebiega tak gwałtownie, że gatunek wyjściowy przestał już praktycznie istnieć, a gatunki pochodne przypominają go w tym samym stopniu, w jakim strażacy z Fahrenheit 451 podobni są wyobrażeniom przedszkolaków o bohaterach z sikawkami.

 

Czytaj dalej »



We wtorek 18 stycznia 2022 roku „Gazeta Wyborcza – ZIELONA GÓRA” zamieściła materiał zatytułowany „WP: Nauczycielka, która zaprosiła Mejzę do szkoły, jest jego wspólniczką w handlu maseczkami”. Oto jego fragmenty:

 

Foto:[www.zielonagora.wyborcza.pl]

 

Poseł Łukasz Mejza w Szkole Podstawowej nr 2 w Zielonej Górze podczas spotkania z uczniami klasy I.

Z aparatem fotograficznym Franciszek Przybyła – asystent posła.

 

 

W piątek poseł Łukasz Mejza był gościem w SP nr 2 w Zielonej Górze. Część rodziców nie kryje oburzenia jego wizytą. Dziennikarze Wirtualnej Polski ustalili, że nauczycielka, która zaprosiła Mejzę na lekcję, jest jego wspólniczką w biznesie maseczkowym.

 

[…] Z redakcją zielonogórskiej „Wyborczej” skontaktowała się babcia ucznia jednej z pierwszych klas w Szkole Podstawowej nr 2 przy ul. Wyszyńskiego w Zielonej Górze W piątek wychowawczyni zorganizowała klasie spotkanie z interesującym człowiekiem, posłem Łukaszem Mejzą. Dla mnie to bulwersujące twierdzi zielonogórzanka (prosi o anonimowość).

 

Zielonogórzanka mówi, że o spotkaniu dowiedziała się ze zdjęć, które wychowawczyni zamieściła na zamkniętej grupie klasowej na Facebooku. Na kilku fotografiach widać lubuskiego posła Łukasza Mejzę (bez maseczki) wśród dzieci. Na jednym siedzi na krześle, otoczony przez siedzących na dywanie uczniów. Na innych pozuje z uśmiechniętymi pierwszoklasistami, rozdaje im upominki. Jedno ze zdjęć wychowawczyni podpisała „Poznajemy zawody – poseł Łukasz Mejza oczarował dzieci”.

 

Co ciekawe, na zdjęciach widać, że Mejza przyniósł do klasy gadżety z logo Ministerstwa Sportu. Gdy odwiedzał szkołę, od kilkunastu dni nie był już wiceministrem. […]

 

Rodzice rozsyłali między sobą te zdjęcia. Wszyscy byli zaskoczeni, w prywatnych rozmowach nie kryli oburzenia. Nikt nie wiedział, że będzie takie spotkanie. Na początku roku szkolnego wychowawczyni co prawda mówiła, że dzieci będą miały spotkanie z jakimś posłem, ale nie zwróciliśmy na to większej uwagi. Gdybyśmy wiedzieli teraz, tobyśmy się na nie nie zgodzili. Po tym wszystkim, co wyszło na jaw o Mejzie? Po tym jak oszukiwał, obiecywał, że będzie leczył ciężko chore dzieci? – mówi babcia ucznia. […]

 

W poniedziałek wpis na temat wizyty Łukasza Mejzy w SP nr 2 zamieściła na Facebooku Anita Kucharska-Dziedzic, zielonogórska posłanka Lewicy. Kucharska-Dziedzic, gdy wybuchła afera z wiceministrem sportu, składała w prokuraturze zawiadomienia w sprawie Mejzy, przeprowadziła też kontrolę poselską w Ministerstwie Sportu.

 

 

 

Cały artykuł „WP: Nauczycielka, która zaprosiła Mejzę do szkoły, jest jego wspólniczką w handlu maseczkami” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.zielonagora.wyborcza.pl

 



 

 

Wniosek ZNP do Prezydenta o spotkanie ws. lex Czarnek

 

Związek Nauczycielstwa Polskiego zwrócił się do Prezydenta RP z prośbą o spotkanie w sprawie ustawy lex Czarnek. Natomiast Prezydium ZG ZNP przyjęło stanowisko z wnioskiem do senatorów o odrzucenie tej ustawy. Stanowisko Prezydium ZG ZNP zostało przekazane senatorom.

 

 

Pismo Prezesa Sławomira Broniarza do Prezydenta Andrzeja Dudy z 18 stycznia 2022 r. – TUTAJ

 

 

 

List do Senatu i Stanowisko Prezydium ZG ZNP ws. lex Czarnek

 

17 stycznia 2022 r. Prezydium ZG ZNP przyjęło stanowisko w sprawie zmian w prawie oświatowym i wnioskiem do senatorów o odrzucenie zapisów, niszczących dobre i sprawdzone w praktyce rozwiązania. Stanowisko Prezydium ZG ZNP zostało przekazane senatorom i przesłane do Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego.

 

 

Stanowisko Prezydium Zarządu Głównego ZNP z 17 stycznia 2022 r. w sprawie zmian w prawie oświatowym – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.znp.edu.pl

 



23 grudnia 2021 roku zamieściliśmy kolejną część – VII – „Poradnika Wiesławy Mitulskiej – jak pracować z trzecioklasistami”. Dziś kontynuujemy tę serię:

 

 

8 stycznia 2022

 

 

H jak hokej

 

Kiedy mamy w klasie zapaloną hokeistkę, to wiadomo, że naukę pisania litery h powiążemy z wyrazem hokej. Zawsze wprowadzam litery w oparciu o wyrazy bliskie dzieciom, z którymi są emocjonalnie związane, bo wiem, że wtedy będą je dobrze pamiętać.

 

Kiedy rano Basia wniosła do klasy kij do hokeja na trawie i profesjonalną piłkę, a Tosia zaprezentowała, jak prawidłowo trzyma się kij, jak prowadzi piłkę, na co trzeba zwrócić uwagę, to już widziałam w oczach dzieci duże zainteresowanie i ciekawość, co będzie dalej.

 

Wczoraj, gdy zdawaliśmy relację z przerwy świątecznej, zdradziłam dzieciom, że wiewiórka Basia była na meczu hokeja na lodzie. Dziś zobaczyły bilet Basi (trochę dziwiły się, że nic nie rozumieją, ale był w języku czeskim) i relację zdjęciową z tego wydarzenia.

 

Porównaliśmy hokej na trawie i na lodzie, a w końcu użyliśmy szkolnego sprzętu do unihokeja i Tosia poprowadziła mini trening.

 

Po takim wstępie nauka pisania liter poszła gładko. Dopełnieniem zajęć było skonstruowanie z tektury miniaturowych kijów hokejowych i gra w hokeja stolikowego (dziękuję Vitia Bartošová Hoffmann za wczorajszą inspirację według reguł wymyślonych wspólnie z dziećmi.

 

Ten dzień na pewno zostanie dzieciom w pamięci, bo aktywnie brały w nim udział, dużo ruszały się i bawiły, ale gdy na koniec zapytałam, czego dziś nauczyły się, to nie miały wątpliwości, że nauczyły się pisać h i poznały różne odmiany hokeja

 

 

 

 

11 stycznia 2022

 

 

Uczenie się i autorefleksja

 

Czytaj dalej »



Oto fragmenty wywiadu, jaki zamieszczono wczoraj (17 stycznia 2022 r.) na „Portalu Samorządowym”. Podkreślenia w przytoczonym tekście – redakcja OE:

 

 

Foto: www.galeria.olsztyn.eu

 

 

Ewa Monika Kaliszuk – od lutego 2019 roku zastępca prezydenta Olsztyna. Jest nauczycielką j.niemieckiego, od 2009 roku w stopniu nauczyciela dyplomowanego. W latach 2014 – 2019 była dyrektorką Zespołu Szkół Mechaniczno-Energetycznych w Olsztynie.

 

 

 

Chętnych na dyrektorów szkół i przedszkoli coraz mniej. I będzie gorzej

 

[…]

 

Fama niesie, że samorządy mają coraz większe problemy z obsadzaniem stanowisk dyrektorów szkół. Czy to prawda? Czy w ogłaszanych przez pani miasto konkursach jest problem z kandydatami?  

 

Ewa Monika Kaliszuk, zastępca prezydenta Olsztyna:- W Olsztynie sytuacja nie jest trudna, jeśli chodzi o chętnych kandydatów na stanowisko dyrektora szkoły lub przedszkola. Nie zdarzyło się od lat, aby w konkursie nie wystartował żaden kandydat, ale na pewno zainteresowanie sukcesywnie bardzo spada. Jeszcze 8-10 lat temu konkursy trwały wiele godzin, wiązały się z wielkimi emocjami, bo kandydatów czasem do jednej szkoły startowało ich nawet 6 – 7. Od kilku lat to zazwyczaj ten sam dyrektor, który stara się o kolejną kadencję, jest jedynym kandydatem, […]

 

 

A co się dzieje w sytuacji, gdy dotychczasowy dyrektor nie kandyduje?

 

Wówczas otwiera się droga do konkurencji. Na takich konkursach gościmy maksymalnie 3 kandydatów, najczęściej to jednak dwie osoby.

 

I bywa, że wybór jest bardzo trudny… Bo czasem żaden kandydat nie przekonuje do siebie komisji i trzeba wtedy się zastanowić, czy – z uwagi na fakt, iż szkoła musi mieć dyrektora – jednak kogoś wybieramy, choć bez przekonania, czy lepiej nie rozstrzygać i ogłaszać ponownie konkurs, co wiąże się z wydłużeniem czasu na poszukiwanie właściwego kandydata i brakiem pewności, że taki przez nas oczekiwany się znajdzie. To bardzo trudna sytuacja, ale się czasem zdarza.

 

Na pewno większy problem dotyczy powoływania na stanowisko dyrektora przedszkola. Tu zdarza się już sytuacja, że kandydata nie ma (w ostatnich 3 latach dwukrotnie – i konkurs musieliśmy ogłaszać po raz kolejny).

 

 

Jakie są przyczyny opisywanej sytuacji?

 

Kwestia chętnych osób do pełnienia tego stanowiska może być różna w różnych samorządach. Takie decyzje uwarunkowane są wieloma czynnikami. Nauczyciele boją się odpowiedzialności, która z roku na rok jest coraz większa. Odpowiadają za wszystko, nie posiadając jednak narzędzi, które mogłyby stanowić o tym, że ze swoich zadań i obowiązków wywiążą się w sposób właściwy i oczekiwany.

 

 

Cały tekst „Chętnych na dyrektorów szkół i przedszkoli coraz mniej. I będzie gorzej” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 



Właśnie uświadomiliśmy sobie, że zamieszczamy zbyt dużo materiałów, których treści nie tylko ze nie motywują środowiska nauczycielskie do pozytywnych zmian w ich szkołach, ale wręcz przeciwnie – mogą mieć „dołujący” efekt.

 

Dlatego postanowiliśmy, ze od teraz dominować będą materiały o tym, że mimo tego co z edukacją dzieje się „na szczytach władzy”, to tu i teraz, w naszej szkole, wiele dobrego dla naszych uczennic i uczniów można zrobić.

 

Zaczynamy od zeszłotygodniowych materiałów z fejsbukowego profilu dr Marzeny Żylińskiej:

 

 

Oto link, którego kliknięcie umożliwi obejrzenie pliku, zawierającego filmowy zapis rozmowy dr. Marzeny Żylińskiej z Anną Szulc na temat: „Plan Procesu Uczenia Się – o autonomii uczniów.która odbyła się 12 stycznia 2022 roku – TUTAJ

 

 

A teraz proponujemy lekturę tekstu, który dr Źylińska zamieściła na swoim profilu dzień później:

 

 

Czytaj dalej »



Dziś (17 stycznia 2022 r.) na stronie MEiN zamieszczono taki materiał:

 

 

Inauguracja projektu „Specjalistyczne Centra Wspierające Edukację Włączającą”

 

Minister Przemysław Czarnek wziął udział w konferencji inaugurującej projekt „Specjalistyczne Centra Wspierające Edukację Włączającą” (SCWEW). Wydarzenie odbyło się w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnych im. Prof. Zofii Sękowskiej w Lublinie. Placówka będzie realizowała pilotaż SCWEW.

 

Foto: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

Przemysław Czarnek – Minister Edukacji i Nauki przemawia w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnych im. Prof. Zofii Sękowskiej w Lublinie.

 

 

Podczas inauguracji projektu Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek zwrócił uwagę na rolę nauczycieli w placówkach specjalnych. – Praca, jaką wykonujecie w specjalnych ośrodkach szkolno-wychowawczych, we wszystkich szkołach specjalnych w całej Polsce, jest pracą na najwyższym poziomie i godną wyłącznie promowania. Nie mamy zamiaru likwidowania szkół specjalnych – zapewniał szef MEiN. Oprócz tego, że musimy wspomagać szkoły ogólnodostępne w tym, ażeby dzieci z orzeczeniami miały pomoc i edukację na najwyższym poziomie, adekwatną do ich potrzeb, to musimy także promować szkoły specjalne – dodał minister Przemysław Czarnek. […]

 

 

Specjalistyczne Centra Wspierające Edukację Włączającą

 

Model SCWEW powstał w wyniku prac zespołów Ministerstwa Edukacji i Nauki oraz Ośrodka Rozwoju Edukacji we współpracy m.in. z przedstawicielami szkół ogólnodostępnych, szkół specjalnych, organów prowadzących, placówek doskonalenia nauczycieli, poradni psychologiczno-pedagogicznych, bibliotek pedagogicznych, uczelni, organizacji pozarządowych oraz przedstawicieli partnerów społecznych. Celem SCWEW będzie m.in. wsparcie szkół w lepszej organizacji edukacji włączającej. […]

 

Jedną z placówek, która realizuje program pilotażowy, jest Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnych im. Prof. Zofii Sękowskiej w Lublinie.

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/

 

 

x           x           x

 

 

Także dzisiaj (o 12:34) Radio Lublin zamieściło taką – przedziwną, bo zawierającą jedynie zdjęcia – informację:

 

 

Konferencja prasowa dotycząca projektu „Specjalistyczne Centrum Wspierające Edukację Włączającą w Lublinie”

 

 

x           x           x

 

 

Dziwnym (?) zbiegiem okoliczności – także dzisiaj – na stronie ORE pojawiła się taka informacja:

 

 

O SCWEW na konferencjach i szkoleniach OR

 

Ośrodek Rozwoju Edukacji we współpracy z Departamentem Wychowania i Edukacji Włączającej Ministerstwa Edukacji i Nauki był pomysłodawcą i realizatorem cyklu konferencji oraz szkolenia, których tematyka koncentrowała się wokół „Projektowane zmiany oparte na modelu edukacji dla wszystkich” Powyższe działania poświęcone były omówieniu wypracowanych rozwiązań prawnych i finansowych opartych na modelu edukacji dla wszystkich.Konferencje oraz szkolenia miały charakter informacyjno-konsultacyjny i odbywały się w październiku i grudniu 2021 roku, a ich adresatami byli  pracownicy jednostek samorządu terytorialnego odpowiedzialni za realizację zadań oświatowych, poradni psychologiczno-pedagogicznych, placówek doskonalenia nauczycieli, uczelni, kuratoriów oświaty, nauczyciele i dyrektorzy szkół oraz placówek oświatowych.

 

Czytaj dalej »



Wczoraj (16 stycznia 2022 r.) rano na fanpage grupy „Jestem rodzicem i jestem przeciw Lex Czarnek” pojawił się post, który bez skrótów zamieszczamy poniżej:

 

 

 

Anna Schmidt-Fic

 

Od czerwca różne protestujące środowiska – wśród nich także rodzice – zjednoczyły się przeciwko #LexCzarnek w kampanii Wolna Szkoła Jestem zaangażowana w te działania.

 

W kampanii powstały dwa spoty, w których dzieci mówią zdaniami Czarnka. Zabiegamy o uwagę mediów dla sprawy. Napisana została petycja, którą podpisało już blisko 40 tysięcy osób. Stworzyliśmy mechanizm wysyłki maili do posłów i posłanek. Spotkaliśmy się z wszystkimi klubami parlamentarnymi. Byliśmy na komisjach sejmowych i braliśmy udział w dyskusjach przed głosowaniem. A po pierwszym czytaniu w kolejnym liście wezwaliśmy premiera do wycofania się z projektu. Organizowaliśmy akcje uliczne, czyli manifestacje pod Sejmem i w innych miastach oraz przybiliśmy na drzwiach 16-tu kuratoriów w całej Polsce 3 tezy Wolna szkoła, wolni ludzie, wolna Polska. Dotarliśmy do Rady Europy, w efekcie czego przewodniczący ważnego ciała RE wysłał kategoryczny list do premiera i ministrów, krytykujący lexCzarnek. I dalej planujemy działania na czas procedowania ustawy w Senacie. Liczymy, że Senat ją odrzuci, więc jest sens działać dalej przed kolejnym głosowaniem w Sejmie, a później przed złożeniem podpisu przez PADa. Zrobiliśmy kosmicznie dużą pracę wysiłkiem stosunkowo niewielkiej grupy zaangażowanych osób.

 

Jestem skrajnie tym wszystkim wyczerpana. Wczoraj zrobiło mi się dziwnie i okazało się, że ciśnienie poszło w górę. Muszę zwolnić i iść do lekarza. Życie na nieustannej adrenalinie aktywistycznej nie jest dobre dla zdrowa. Ale w pokoju obok śpi moja córka. Więc walczę o nią jak lwica. Od kilku lat. Wszelkimi środkami. We wrześniu odeszłam z pracy w szkole – tam jest nie do wytrzymania! Tak, tam gdzie codziennie wysyłamy nasze dzieci.

Wychowując córki, jednym z priorytetów było dla mnie wybranie dla nich najlepszej możliwej szkoły, do której nauczyciele przychodzą z chęcią i są w dobrych emocjach. Bo wiem jakie to ważne i ile od nich zależy. Gdy starsza córka miała siedem lat, z tego właśnie powodu przeprowadziliśmy się do Poznania, bo tu wybrałam najlepszą szkołę. Nie żałuję. Dziś jest już na studiach za granicą, bezpieczna. Druga, w trzeciej klasie liceum, wciąż niestety doświadcza zapaści w polskiej szkole, jak wszystkie nasze dzieci. Odliczam dni, kiedy skończy się ten koszmar. Dobija mnie, że zamiast wspaniałych możliwości rozwoju, państwo cały czas pogarsza jej warunki i podcina skrzydła. A teraz jeszcze Czarnek pcha swoje łapska. Gdyby moje dzieci były młodsze, to dziś albo byłabym przykuta do bramy MEiN i krzyczała, albo pakowała walizki, żeby przeprowadzić się do innego kraju, w którym edukacja jest ważna, a jakość szkoły jest miarą mądrości rządzących i świadomości wyborców.

 

Myślę, że wielu nie zdaje sobie sprawy, w jakiej dziś kondycji jest polska szkoła i co nas czeka. Bo pewne procesy niszczące są moim zdaniem nie do zatrzymania, są jak reakcja łańcuchowa. Przerażają. Trochę zazdroszczę takim osobom, bo czuję się jakbym czekała na uderzenie meteorytu. Lepiej byłoby nie wiedzieć. Wiem, że trzeba już ratować siebie i swoje dziecko. Choć wciąż jeszcze próbuję ratować cały świat…

 

Jeśli pomyślałeś/aś – kurczę, może też mogę coś jeszcze zrobić, jakoś się włączyć, to tak, możesz zacząć od zwykłego poklikania, żeby na tej grupie było nas jak najwięcej. Gdyby był nas tu milion, to jest to poważny argument, żeby głosować przeciw ustawie, albo ją zawetować (będąc prezydentem). Media nas zauważą, będą o tym pisać, a posłowie, którzy kierują się słupkami poparcia i zabiegają o wyborców, na pewno się trzy razy zastanowią podczas głosowania.

 

Życzę Wam miłej niedzieli.

 

Ania – mama Kasi i Małgosi.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/groups/

 

 

Komentarz redakcji:

 

Opublikowaliśmy ten tekst, choć jest on adresowany do rodziców uczniów polskich szkół, na naszym informatorze oświatowym, adresowanym głównie do środowiska zawodowo związanego ze szkolnictwem, z intencją, że upowszechnicie go – Czytelniczki i Czytelnicy OE – w Waszych szkołach, przede wszystkim wśród członków szkolnych rad rodziców, ale też w ogóle rodzicom Waszych uczniów. Przy tej okazji promujcie adres fanpage grupy „Jestem rodzicem i jestem przeciw Lex Czarnek” : www.facebook.com/groups/ [WK]



Nie! Nie będę komentował „oczywistej oczywistości”, jaką było przyjęci przez sejmową większość „Lex Czarnek”. Także tryumfu jego autorów, a zwłaszcza tytułowej postaci owego „kagańca oświaty”. Nawet „przecieki” z kancelarii Prezydenta RP o (rzekomych) zastrzeżeniach lokatora Pałacu Namiestnikowskiego do zawartych tam regulacji. Gdybym zajął się tym tematem, to musiałbym użyć kilku takich słów, które mogłyby spowodować zablokowanie mojego fejsbukowego profilu, a może nawet i strony OE.

 

Także „w temacie” rankingu, po raz dwudziesty czwarty ogłoszonego przez „PERSPEKTYWY” nie mam do powiedzenia nic więcej ponadto co napisałem już w pierwszym zdaniu zamieszczonego na OE materiału.

 

Za to od od środy 12 stycznia chodzę z głową pełną myśli o Radzie Dzieci i Młodzieży RP przy MEiN. I nadal nie udało mi się znaleźć żadnych bliższych informacji o Bartoszu Pałuckim, który jest członkiem RDiM, reprezentując tam województwo łódzkie. I coraz bardziej jestem przekonany że i on jest już studentem, gdyż gdyby był uczniem, to na pewno jego szkoła pochwaliłaby się tym na swojej stronie www. 

 

Natomiast udało mi się zebrać trochę więcej informacji o tym czym zajmowała się owa rada w zakończonej V kadencji. I stanowią one „materiałem dowodowym” mojej tezy, że jest to ciało „dekoracyjne”, którego członkowie są całkowicie powolni rządzącym i uwiarygadniają adresowaną do młodego pokolenia.politykę władzy. Mam nieodparte wrażenia, że dla tych młodych ludzi, przynajmniej dla części z nich którym udało się tam dostać, jest ta Rada przedsionkiem i „warsztatem szkoleniowym”, przygotowującym ich do ewentualnych przyszłych karier politycznych. A dla pozostałych – takim prestiżowym super-zwieńczeniem ich dotychczasowej uczniowskiej aktywności.

 

Teraz proponuję zapoznanie się z owocem moich połowów, jakie przeprowadziłem na fanpage Rady Dzieci i Młodzieży RP. Oto co wyłowiły moje sieci, w które wpadały jedynie najistotniejsze wydarzenia i ewenty niepełnego roku formalnej działalności owej Rady – TUTAJ

 

Przygotowując się do napisania tego felietonu pomyślałem, że nie pierwszy to raz temat Rady Dzieci i Młodzieży pojawił się na stronie OE. I to stało się bodźcem do dokonania przeglądu archiwum na panelu administracyjnym. Okazało się, że – nie licząc tego z minionej środy – takich publikacji było 11. Oto ich pełne zestawienie – TUTAJ

 

Po tym jak przejrzałem sobie te teksty muszę ze smutkiem stwierdzić, że proces odchodzenia od pierwotnej idei która przyświecała inicjatywie utworzenia Rady Dzieci i Młodzieży przy ministrze edukacji postępuje, i w coraz mniejszym stopniu to gremium jest reprezentacją poglądów rzeszy uczniów polskich szkół, a w coraz większym procencie składa się ono ze studentek i studentów oraz maturzystów, upatrujących w tym fasadowym tworze trampolinę do kariery politycznej.

 

Nie rozpisując się więcej na ten smutny temat dodam jeszcze, że będę nadal monitorował „działalność” tej kolejnej, już szóstej, ekipy owych „doradców” ministra i co bardziej godne upublicznienia fakty z tego pozorowanego przejawu partycypacji młodych w decyzjach, podejmowanych w obszarze oświaty i wychowania będę zamieszczał na stronie „Obserwatorium Edukacji”.

 

 

Włodzisław Kuzitowicz