
Jak nasza, wypracowana już od dłuższego czasu, tradycja nakazuje – zamieszczamy informację o wczorajszym spotkaniu w „Akademickim Zaciszu” Tym razem jego gospodarz – prof. Roman Leppert zaprosił czworo znawców podjętej tego wieczora tematyki, dla której impulsem stały się obchody Roku Marii Grzegorzewskiej oraz 100-lecie powstania Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, która do 2000 roku działała pod nazwą Wyższej Szkoły Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej.
W spotkaniu uczestniczyli:
-Prof. APS Jacek Kulbaka – historyk wychowania, nauczyciela historii, zajmującego się też historią kształcenia specjalnego w Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie;
-Dr Anna Hryniewiecka – autorka książki „W stronę człowieka… O odwadze twórczego myślenia Marii Grzegorzewskiej” ;
-Dr Monika Kupiec i dr Marta Krasuska-Betiuk – autorki książki „W odpowiedzi na listy Marii Grzegorzewskiej. Portrety nauczycieli w studenckich narracjach„;
-Sylwia Nowak – studentka, której list znalazł się we wspomnianej wyżej książce.
Wszystkich, których ta tematyka interesuje, a którzy wczoraj nie mogli tego spotkania oglądać zapraszam – w dogodnej dla nich porze – do YouTube, gdzie to spotkanie zostało utrwalone:
O Marii Grzegorzewskiej w sposób nieoczywisty – TUTAJ
Foto: www.facebook.com
Dr Tomasz Tokarz prywatnie. Zdjęcie sprzed czterech lat.
Choć od Dnia Edukacji Narodowej, przez wielu nadal nazwanego Dniem Nauczyciela, minęło już kilka dni, postanowiliśmy zamieścić swoisty komentarz do bardzo często wypowiadanych w tym czasie treści, komentarz dr Tomasza Tokarza, jaki zamieścił on w poniedziałek 17 października 2022 r. na swoim fb-profilu:
„Kiedy król musi wciąż powtarzać, że jest królem, nie jest nim tak naprawdę” (Tywin Lannister)
Usłyszałem 14 października wiele gładkich słów. Lejtmotyw był mniej więcej taki: „Nauczyciel to zawód wyjątkowy, niezwykły, sól ziemi„
Takie powtarzanie, że zawód jest wyjątkowy ewidentnie używane jest w znaczeniu lepszy niż inne – bo w sumie każdy jest wyjątkowy, ale w tej celebracji nie takie jest przesłanie i nie z taką intencją jest wygłaszana.
Wydaje mi się, że jest to coś w rodzaju redukcji dysonansu poznawczego w stylu: wykonuję pracę, która ogólnie nie jest ceniona, za którą minister wielkich pieniędzy nie chce płacić, zawód, który w sumie w realu polega zazwyczaj na zmuszaniu nieletnich do wykonywania niezrozumiałych dla nich poleceń – to muszę (dla ratowania poczucia wartości) wmówić sobie i głosić to wmówienie, że mój zawód jest absolutnie niezwykły i wymaga niezmierzonego szacunku (a jak ludzie tego nie widzą to są ciemni).
.
Ale to jest krótkotrwałe i ogranicza się do własnej klatki, dlatego trwale nie zmienia poczucia satysfakcji. Dlatego też próba celebracji święta, bo wtedy z przyzwyczajenia raz do roku wszyscy mówią, że zawód jest wyjątkowy i w ogóle nauczyciele to zbawcy kosmosu i koniecznie jeszcze, że bez nauczycieli to ludzie trafiliby na bruk, czyli mówią dokładnie to, co środowisko chce usłyszeć. To decydentów niewiele kosztuje, ot kilka gładkich słów, a trochę nastroje buntu opadają.
Czeka (kto?- WK), aż środowisko nauczycielskie wybije się na niezależność, ale taką prawdziwą. Uwierzy w siebie, w swoją siłę. A wtedy nie będzie musiało uciekać się w celebrację własnej niezwykłości i tworzyć opowieści o siłaczkach podnoszących ludzi z otchłani ciemności ku światłu.
Tylko po prostu przejdziemy na poziom: jestem nauczycielem czyli oferuję dobrej jakości usługę, mogę pomóc Ci w rozwoju i osiąganiu celów. Po prostu – jak w setkach innych zawodów.
Źródło: https://www.facebook.com/tomasztokarzIE
Portal radia TOK FM zamieścił wczoraj (18 października 2022 r.) tekst, który – naszym zdaniem – nie zaszkodzi. aby przeczytali go nasi Czytelnicy. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji, gdzie moszna odsłuchać podkastu zat. „Przemoc w szkole dla dzieci z autyzmem. ‚To powszechna praktyka w tego typu placówkach'”:
Screen z nagrania[www.tokfm.pl/Tokfm/]
Na opublikowanym nagraniu widać m.in. jak dorosły przygniata ucznia kolanem. Mężczyzna aż sapie z wysiłku, dziecko krzyczy: „Puść, to boli!”.
Może już dzieci nie razi się prądem, ale mamy do czynienia tak naprawdę z tym samym”. Ekspertka: To powszechna praktyka
– Mamy rok 2022. Może już się dzieci nie polewa powszechnie szlauchem z zimną wodą, ani nie razi prądem (co nie znaczy, że nigdzie do takich praktyk nie dochodzi), ale dalej mamy do czynienia tak naprawdę z tym samym, jedynie formy się trochę zmieniły – mówiła w TOK FM dr Joanna Ławicka. Pedagożka specjalna i prezeska Fundacji Prodeste skomentowała metody stosowane w Niepublicznej Szkole Terapii Behawioralnej dla Dzieci z Autyzmem we Wrocławiu. […]
Na łamach tokfm.pl, w tekście pt. „Siadanie na dzieciach, dociskanie kolanem i „‚tresura'”. Tortury czy terapia?” Konrad Oprzędek opisał praktyki stosowane w Niepublicznej Szkole Terapii Behawioralnej dla Dzieci z Autyzmem we Wrocławiu (NSTB). Na opublikowanym nagraniu widać m.in. jak dorosły przygniata ucznia kolanem. Mężczyzna aż sapie z wysiłku, dziecko krzyczy: „Puść, to boli!”.
Ubolewała jednocześnie, że nie spotyka się to z dużym oburzeniem w społeczeństwie. – Przy tej sprawie znajdujemy wiele komentarzy, które wprost mówią, że nie ma czego się czepiać; że to osoby niepełnosprawne, trzeba nad nimi zapanować. Bo przecież całe wychowanie składa się z kar i nagród – relacjonowała w rozmowie z Adamem Ozgą, podkreślając, że „to dramat”.
Zastrzegła też, że choć tematem zajmuje się od 1999 roku, to dopiero teraz doczekała się pierwszych artykułów na temat przemocy w terapii osób niepełnosprawnych, osób autystycznych. […]
Pedagożka zapewniła, że – wraz z zespołem – pracują rocznie z kilkoma tysiącami osób autystycznych i obywają się bez tego typu metod. – Ostatni raz sytuacja, kiedy musieliśmy zastosować jakikolwiek przymus bezpośredni miała miejsce kilka lat temu i dotyczyła jednego dziecka. Wyłącznie dlatego, że rodzice nie poinformowali nas o fakcie, że chłopiec potrafi w błyskawicznym tempie wpaść w olbrzymią złość i być zagrożeniem. Gdybyśmy o tym wiedzieli, do takiej sytuacji by nie doszło – wskazała. […]
Pedagożka specjalna oceniła, że problem sprowadza się najczęściej do wyboru specjalistów pracujących z dziećmi autystycznymi czy niepełnosprawnymi intelektualnie, którzy powszechnie decydują się na metody przemocowe. – A rodzice w większości się na to godzą, wierząc w to, że to terapia – mówiła, podkreślając, że mamy w Polsce ogromne przyzwolenie na przemoc wobec dzieci w ogóle. – Przemoc w edukacji i wychowaniu jest na porządku dziennym. Wobec tego wśród osób autystycznych będzie to jeszcze bardziej rozwinięte – dopowiedziała.
Tym bardziej, jak dodała, że podejście oparte na podstawach humanistycznych – wymyślone 100 lat temu – także nie jest w Polsce rozpowszechnione. – Takich placówek jest bardzo mało. Wobec tego 90 proc. dzieci trafi właśnie do tego typu ośrodków – alarmowała dr Ławicka.
Prezeska Fundacji Prodeste podkreśliła na koniec, że ważny jest każdy krok w kierunku zmiany tej mentalności. – Odkąd zajmuję się tym tematem niewiele się zmieniło. Mamy rok 2022. Może już się dzieci nie polewa powszechnie szlauchem z zimną wodą, ani nie razi prądem (co nie znaczy, że nigdzie do takich praktyk nie dochodzi), ale my dalej mamy do czynienia tak naprawdę z tym samym, jedynie trochę się formy zmieniły – podsumowała gorzko w TOK FM.
Danuta Srerna zamieściła wczoraj na swoim blogu tekst – tradycyjnie inspirowany artykułem z za Atlantyku – rela- cjonujący amerykańskie badania sprzed dziesięciu lat nad efektywnością dwu różnych metod nauczania. Może wnioski z nich zainspirują osoby czytające OE?
Rysunek: Danuta Strerna
Paradoks „dobrego” nauczania
Co oznacza „dobre” nauczanie? Nie wszyscy mamy taką samą odpowiedź. Prawie wszyscy uważają, że skutkiem dobrego nauczania jest podniesienie wyników uczniów. Ale są też zwolennicy opinii, że najważniejsze jest zainteresowanie uczniów. W tym wpisie – co mówią na ten temat badania i czy można połączyć te dwa profity.
Dwóch naukowców z University of Maryland i Harvard University, przeanalizowało to pytanie. Do badania zaproszono 53 losowo wybranych nauczycieli matematyki szkół podstawowych. Porównywano wyniki uczniów z matematyki z ankietami, które uczniowie czwartej i piątej klasy wypełnili w ramach badania. Proszono uczniów o ocenę zajęć matematycznych poprzez wybór odpowiednich zdań: „Zajęcia matematyczne to dla mnie szczęśliwe lekcje”; „Na lekcji matematyki, czuję się smutny lub zły”; „To co robiliśmy na lekcji było dla mnie intersujące”; „Dzięki nauczycielowi uczę się kochać matematykę”; „Lubię w tym roku lekcje matematyki ” itp.
Okazało się, że uczniowie oceniają lekcje w dwóch aspektach: dużo się uczę na lekcjach tego nauczyciela lub lubię lekcje z nauczycielem. Te oceny nie były zbieżne.
Nauczyciele, którzy byli dobrzy w podnoszeniu wyników uczniów (np. w testach), zazwyczaj otrzymywali niskie oceny z lubienia ich lekcji. A nauczyciele wysoko oceniani w „lubieniu”, przeważnie nie podnosili zbytnio wyników uczniów.
Profesor polityki edukacyjnej na Uniwersytecie Maryland – David Blazar, jeden ze współautorów badania powiedział, że nauczyciele i metody nauczania, które zwiększają wyniki testów, często różnią się od tych, które poprawiają zaangażowanie uczniów.
Dlaczego tak się dzieje? Jedna z teorii głosi, że nauczanie przy pomocy częstych powtórek i wymagań, może skutecznie pomóc uczniom dobrze radzić sobie na testach, ale niestety jednocześnie sprawia, że zajęcia są nudne. Naukowcy jednak nie znaleźli statystycznych dowodów na to, że nauczyciele, którzy poświęcają więcej czasu w czasie lekcji na przygotowanie do testu, uzyskiwali wyższe wyniki uczniów. Wysokie osiągnięcia nie wydają się być związane z nauczaniem na pamięć.
Za to zauważono, że nauczyciele, którzy prowadzili bardziej wymagające poznawczo lekcje, wykraczając poza nauczanie procedur i wymagali złożonego zrozumienia, zwykle uzyskiwali wyższe wyniki uczniów z matematyki. Naukowcy przyznali, że „niepokojące” było to, że nauczanie „wymagające poznawczo”, nie skutkują zaangażowaniem uczniów.
Badacze i nauczyciele zauważają, że uczenie się to ciężka praca. Uczniowie mogą nie lubić wysiłku i dochodzenie do rezultatów poprzez popełnianie błędów i dociekanie. Uczenie się może być frustrujące.
Naukowcy znaleźli pośród 53 biorących udział w badaniu, sześć osób, które potrafiły łączyć te dwa aspekty, czyli podnosić wyniki i angażować uczniów. Nauczyciele ci
-często polecali pracę uczniów w parach lub grupach
-często stosowali gry
-byli uporządkowani
-ich lekcje zwierały różnego rodzaju rytuały
-panowały na ich lekcjach bardzo jasne zasady
-mieli dobre wyczucie tempa i rozumieli granice możliwości uwagi dzieci
-mierzyli i przestrzegali czas pracy uczniów
Ciekawe, czy tacy nauczyciele, na dłuższą metę, są ostatecznie lepsi dla uczniów.
Badania o których piszę miało miejsce dziesięć lat temu, w 2012 roku. Blazar przyglądał się, losom uczniów pięć i sześć lat później. W swoich wstępnych obliczeniach stwierdza, że uczniowie, którzy mieli bardziej angażujących nauczycieli w szkole podstawowej, mieli później wyższe wyniki w matematyce i czytaniu oraz mniej nieobecności w szkole średniej. Uczniowie, których nauczyciele byli bardziej skuteczni w podnoszeniu wyników, generalnie radzili sobie lepiej również w szkole średniej, ale długoterminowe korzyści nieco zmalały.
Jakie wnioski? Najlepiej łączyć i to i to: dobrze uczyć do egzaminu i jednocześnie zaciekawiać uczniów. Z przytoczonych badań widać, że pomocne może być jasne określanie celów i zasad, częsta praca w grupach, dobra znajomość uczniów i tego, gdzie się znajdują w procesie uczenia się, stosowanie technik zadawania pytań i posługiwanie się grami w nauczaniu.
Inspiracja artykułem Jill Barshay PROOF POINTS: The paradox of ‘good’ teaching
Źrósło: www.osswiata.ceo.org.pl
Na portalu „Łódź nasze miasto” zamieszczono dzisiaj (18 października 2022 r.) informację o kolejnej, wartej uznania i upowszechnienia, inicjatywie łódzkiego „Gastronomika”. Oto obszerny fragment tego materiału:
Żurek dla potrzebujących od Gastronomika – uczniowie ugotowali 100 litrów zupy!
Foto: Krzysztof Szymczak[www.lodz.naszemiasto.pl]
Aż 100 litrów żurku ugotowali w poniedziałek 17 października uczniowie łódzkiego Gastronomika. Zupa i świeże pieczywo trafiły do potrzebujących podopiecznych łódzkich instytucji, wpierających osoby w kryzysie ubóstwa. 16 października obchodziliśmy Światowy Dzień Walki z Głodem.
Młodzież pracowała jak zawsze pod opieką swoich nauczycieli przedmiotów zawodowych w szkolnym warsztacie. Tym razem jednak zupę przygotowywano ze szczególnym przeznaczeniem – dla potrzebujących, podopiecznych łódzkich instytucji. W ramach Światowego Dnia Walki z Głodem (przypada 16 października) gorący posiłek oraz świeże pieczywa trafiło do Caritas Archidiecezji Łódzkiej przy ul. Gdańskiej, Świetlicy Środowiskowej przy ul. Sienkiewicza oraz do Schroniska im. Brata Alberta.
Produkty żywieniowe ufundowali:
1.Selgros ul. Rokicińska 190 92-412 Łódź
2.Jamir Sobieraj i wspólnicy spj. Bechcice ul. Parcela21 95-083 Lutomiersk
3.Piekarnia Brzeziński ul. Sienkiewicza 57 95-060 Brzeziny
4.Polnow Marek Nowak ul. Ignacego Daszyńskiego 22 95-020 Justynów
– Akcja prowadzona jest u nas już od ponad 20 lat – mówi Renata Błoch, nauczycielka przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Gastronomicznych. – Zaczynaliśmy w porozumieniu z PCK, a dziś kontynuujemy wsparcie dla potrzebujących dzięki współpracy ze sponsorami, którzy przekazują surowce, niezbędne do zrobienia posiłku. W ramach Szkolnego Koła Caritas działamy też z łódzkim oddziałem Caritas.[…]
Źródło: www.lodz.naszemiasto.pl
Dzisiaj (18 października 2022 r.) dotarła do nas, nadesłana z Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji – Ośrodka Zamiejscowego w Łodzi, poniższa informacja, którą wzbogaciliśmy o podlinkowane źródło dodatkowej informacji:
Foto. CWCR OZ Łódź
[…]
14 października w 15 Brygadzie Wsparcia Dowodzenia w Sieradzu odbyły się wojewódzkie eliminacje do „Strzeleckich Mistrzostw Polski” dla uczniów klas wojskowych uczestniczących w projektach edukacyjnych Ministerstwa Obrony Narodowej tj. Certyfikowane Wojskowe Klasy Mundurowe oraz Oddziały Przygotowania Wojskowego.
Rywalizację podjęło sześć trzyosobowych zespołów reprezentujących szkoły z klasami wojskowymi z województwa łódzkiego. Na systemie szkolno-treningowym „Śnieżnik” zawodnicy zdobywali punkty wg wskazanych scenariuszy: działanie patrolu pieszego w terenie zabudowanym, odparcie ataku na punkt kontrolny oraz strzelanie dynamiczne (czas i reakcja).
1 miejsce i jednocześnie możliwość reprezentowania regionu w finale mistrzostw wywalczyli kadeci z ZSP nr 1 im. T. Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim.
Przedsięwzięcie zorganizowane zostało przez Centralne Wojskowe Centrum Rekrutacji Ośrodek Zamiejscowy w Łodzi przy współpracy z 15 Brygadą Wsparcia Dowodzenia w Sieradzu oraz Wojskowym Centrum Rekrutacji w Sieradzu.
Opracował WK
Foto: www.facebook.com/photo/
Leszek Olpiński – poznański nauczyciel fizyki, informatyki i etyki, który przed rokiem – po 22 latach pracy – postanowił odejść z zawodu.
Dzisiaj nasz internetowy radar wyszukał, zasługujący na upowszechnienie, wpis Leszka Olpińskiego – pracującego aktualnie – jak sam siebie określił – jako edukator w Soward Smart Kids Poznań Winogrady. Tekst ten zamieścił on na swoim fb-profilu w niedzielę 16 października 2022 roku, a my udostępniamy go bez skrótów. Wyróżnienie pogrubioną czcionką lub podkreśleniem fragmentów tekstu – redakcja OE
Napiszę kilka słów refleksji, choć jestem pewien, że przejdą prawie niezauważone w natłoku innych tekstów o edukacji, wśród narzekań na stan obecny i prostych recept naprawy. Niezauważalnie, bo tylko w małej bańce myślących podobnie. Niezauważalnie, bo nie jestem gwiazdą nauczycielstwa.
To czego doświadczam i co obserwuję w edukacji jest dla mnie powodem do pesymizmu. Nie wierzę w cudowne recepty naprawy edukacji. Nie wierzę, by w bliskiej perspektywie doszło do radykalnych zmian na lepsze.
Brakuje dobrych, zaangażowanych nauczycieli, będących pasjonatami nauczania i swojej dziedziny. Brakuje czasu i chęci do zmiany metod pracy. Brakuje energii na wprowadzanie zmian w systemie i w pojedynczej szkole.
Brakuje ich, bo w sytuacji permanentnych reform, zmian i zawirowań, gdy utrzymanie się wymaga pracy ponad etat, gdy brakuje poczucia sprawstwa nie widać gotowości do opuszczenia strefy znanego. Nie ma chęci porzucenia tego co uwiera i przeszkadza, ale jest już oswojone.
W przestrzeni słów i idei i deklaracji jest nieźle. Fundamentem funkcjonowania państwa, a w nim edukacji, jest zasada pomocniczości. Teoretycznie rodzina jest traktowana podmiotowo. Teoretycznie szkoła ma wspierać rolę wychowawczą rodziców. Teoretycznie samorządy mają wspierać rodziców dając im ofertę dobrej edukacji. Teoretycznie finansowanie tej dziedziny to obowiązek państwa
Teoretycznie państwo wspiera samorządy, rodziców.
Ale praktyka jest przecież inna. Polska jest scentralizowana i scentralizowana jest edukacja. Centralne podstawy programowe są tak szczegółowe, że stały się praktycznie programami nauczania. Ustanowione siatki godzin nie dają czasu na bycie dzieci poza systemem edukacji, na indywidualny rozwój. Finansowanie edukacji przez państwo jest takie, że stała się obciążeniem dla samorządów, które szukają oszczędności. Płace w szkołach są tak niskie, że wymuszają pracę ponad standard, prywatyzację i pauperyzację.
A siła trwania zwyczajów z poprzednich dekad sprawia, że uczniowie zamiast szansy na rozwój zdecydowanie zbyt często czują się jak pionki w grze.
Szkoła powinna stać się demokratyczna. Szkoła powinna praktykować podział władzy i partycypację.
To nieprawda, że dzieci młodszych klas szkoły podstawowej nie mogą uczestniczyć w planowaniu pracy, w budowaniu wspólnej przestrzeni. To nieprawda, że brakuje im możliwości by decydować o sobie. Owszem, nie mają tego samego doświadczenia co osoby dorosłe, ale są przecież osobami, a więc podmiotami relacji.
Ale demokratyzacja szkoły to również zapewnienie znacznie większej autonomii nauczycieli, to docenianie czasu debaty i konsultacji, to kolegialne podejmowanie decyzji.
Formy głosowania, tajnego czy jawnego, są przy tym czymś ubocznym. Prawdziwa demokracja nie realizuje się poprzez głosowanie, a raczej przez debaty, przez ważenie racji, rozmowy, kompromisy, poszukiwanie innowacji w dialogu. Demokracja jest czymś znacznie więcej niż fasadą.
W pewnym sensie jestem konserwatystą. Uważam, że inżynieria społeczna jest szkodliwa. Nie cenię też zmiany dla samej zmiany.
Ale jednocześnie dostrzegam pilną potrzebę działania.
Fundamentalnymi wartościami kultury chrześcijańskiej jest wolność i odpowiedzialność. Nie wspólnota narodowa, która zbyt często jest nacjonalizmem. Nie wspólnota przekonań religijnych, która zbyt często jest klerykalizmem. Nie przekonania o trwałości zastanych zwyczajów, skutkująca zbyt często prześladowaniem inaczej myślących.
W naszej postreligijnej rzeczywistości te fundamentalne wartości chrześcijańskie wciąż mają sens. I wciąż warto, by pozostały wartościami fundamentalnymi dla edukacji. Bo dobra edukacja powinna być oparta na poszukiwaniu wolności i odpowiedzialności. A w tym porządku kryje się przecież szacunek dla każdego.
Mam nadzieję, że jeszcze będzie dobry czas na edukację. To przecież jest najlepsza inwestycja w przyszłość
Źródło: https://www.facebook.com/leszek.olpinski
Foto: Jakub Wlodek/Agencja Gazweta[www.okopress]
Barbara Nowak – Małopolska Kurator Oświaty
Na „Portalu Samorządowym” znaleźliśmy dzisiaj (17 października 2022 r.) informację o wniosku grupy posłów PO do Rzecznika Praw Obywatelskich i zawiadomieniu przesłanym do krakowskiej prokuratury. Wniosek – w sprawie nacisków, jakie Małopolska Kurator Oświaty Barbara Nowak wywiera na dyrektorów szkół, a zawiadomienie – w sprawie powstanie tzw. ”układu kuratorskiego” Oto obszerne fragmenty tego tekstu:
Koalicja Obywatelska wnioskuje do RPO w sprawie kurator Nowak. Chodzi o religie w szkołach
Posłowie Koalicji Obywatelskiej złożyli wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie, czy małopolska kurator oświaty Barbara Nowak nie łamie prawa, wywierając naciski na dyrektorów szkół, aby religia nie wypadała na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej. […]
W piśmie do RPO politycy KO przytoczyli wypowiedzi małopolskiej kurator, cytowane przez media. „Od lat proszę dyrektorów, by lekcje religii nie odbywały się na pierwszej lub ostatniej godzinie. To nie jest w porządku. To jest sygnał, zachęta dla młodych ludzi, by nie chodzili na nie” – przytaczają posłowie zamieszczony w „Gazecie Wyborczej” cytat kurator.
– Chcemy, żeby wszyscy uczniowie w Polsce byli traktowani tak samo – powiedziała posłanka Katarzyna Lubnauer w poniedziałek na briefingu zorganizowanym przed kuratorium oświaty w Krakwie.
Wyjaśniła, że KO chce, aby RPO zbadał, czy małopolska kurator nie łamie prawa, naciskając na dyrektorów, by religia była organizowana w środku planu zajęć i czy z powodu organizacji takich zajęć dzieci, które nie są zapisane na religię, nie są represjonowane. […]
Krystyna Szumilas podkreśliła zaś, że to rodzice decydują o edukacji religijnej dzieci. Według niej kurator Nowak nie zajmuje się takimi sprawami, jak brak nauczycieli, przeładowanie klas, organizacja matematyki na lekcji dziewiątej czy dziesiątej, zagrożenia związane ze wzrostem cen energii.
– Chcemy, żeby RPO dogłębnie zbadał sprawę i żeby pani kurator zajmowała się obowiązkami, a nie ideologizacją polskiej szkoły – zaznaczyła Szumilas.
Zdaniem Aleksandra Miszalskiego działania małopolskiej kurator przyczyniają się do odchodzenia kolejnych ludzi z Kościoła. Według przywołanych przez niego danych CBOS, w 2010 r. 93 proc. uczniów w wieku 17-19 lat uczęszczało na religię, a w 2022 – 54 proc.; w Krakowie na religię chodzi ok. 50 proc. uczniów, a w archidiecezji krakowskiej – ok. 70 proc. Liczba wierzących spadła z 94 proc. (1992) do 84 proc. (2022), a regularnie praktykujących z 70 proc. do 42 proc. […]
W maju posłowie KO złożyli do wojewody wniosek o odwołanie kurator. Barbara Nowak mówił wówczas PAP, że parlamentarzyści KO chcą ją zniszczyć. Jak dodała, „już przywykła do tego serialu, który proponuje Platforma Obywatelska”. […]
W piątek posłowie KO złożyli także zawiadomienie do krakowskiej prokuratury. Ich zdaniem w Małopolsce powstał „układ kuratorski”, a Nowak, według opozycji, wystawia negatywne oceny nieprzychylnym jej dyrektorom. Przykładem może być – zdaniem posłów KO – Małgorzata Dobrucka, kierująca szkołą podstawową na os. Tysiąclecia. Dobrucka miała zostać odwołana z funkcji dyrektora na miesiąc przed końcem kadencji, bo – jak oceniła Dobrucka – w 2019 r. podczas strajku nauczycieli wypowiadała się negatywnie o sytuacji w oświacie.
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
10 października 2022 r. na fanpage Fundacji „Rodzice Szkole” – Rady Rodziców.pl – portal dla rad rodziców, jej prezes Wojciech Starzyński zamieścił okolicznościowy tekst, który poniżej w całości przytaczamy:
Kilka refleksji na Dzień Edukacji Narodowej
Zbliża się Dzień Edukacji Narodowej, ciągle z uporem godnym lepszej sprawy przez wiele środowisk (głównie nauczycielskich) nazywany „Dniem Nauczyciela”. O idei, która przyświecała inicjatorom zmiany tej nazwy pisałem kilkakrotnie. Przypomnę jedynie, że chodziło o to, aby było to święto wszystkich uczestników procesu nauczania, a więc obok nauczycieli również pracowników administracji oświatowej i szkolnej, nadzoru pedagogicznego, rodziców, uczniów i licznych, mniej czy bardziej sformalizowanych organizacji obywatelskich, wspierających swoją działalnością polską szkołę. Zazwyczaj w tym dniu wyróżniani i odznaczani są liczni nauczyciele i dyrektorzy, a szkoły obdarowywane laurkami i często niezasłużonymi wyrazami wdzięczności. Nie negując słuszności podkreślania w taki sposób roli nauczycieli, może warto jednocześnie, w dniu tego wspólnego święta, spojrzeć na wiele procesów dziejących się w polskiej oświacie bardziej obiektywnie i wskazać również na jej słabości i braki (wbrew obiegowym opiniom nie wynikające jedynie z sytuacji finansowej i wysokości zarobków nauczycieli).
Od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku byłem osobą, która uważała, że szkoła powinna być kuźnią cnót obywatelskich i miejscem, w którym wszyscy uczestnicy procesu edukacji (przede wszystkim rodzice i nauczyciele) uczą się współpracy na rzecz dobra wspólnego, jakim jest przyszłość uczniów i kraju. Ta idea – bardzo żywa i przynosząca wiele pozytywnych rezultatów w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku – powoli umierała i w chwili obecnej prawie w 100% została wyeliminowana z życia publicznego. Odpowiedź na pytanie dlaczego tak się stało, to temat do poważnych badań dla socjologów i środowisk naukowych, nad którym może kiedyś się pochylą (zamiast za publiczne pieniądze produkować tysiące nikomu niepotrzebnych i przez nikogo nieczytanych artykułów, opracowań i „mądrych” rozpraw). W mojej ocenie za zaistniałą sytuację częściowo odpowiadają rodzice, którzy mimo nie najgorszych rozwiązań ustawowych od pewnego czasu rezygnują z uczestnictwa w życiu szkół własnych dzieci. Ale ta słabość to tylko jedna strona sygnalizowanej sprawy. Zdecydowanie znacznie ważniejszym problemem jest „wypychanie” ze szkół aktywnych rodziców (bardzo często ze świadomym naruszaniem prawa oświatowego i Konstytucji RP) przez dyrektorów i nauczycieli. Tłumienie rodzicielskiej aktywności (czasem nieporadnej, ale stwarzającej szansę na budowanie państwa obywatelskiego) to grzech popełniany i szeroko akceptowany przez większość środowisk nauczycielskich. Mówiąc bardzo brutalnie nauczyciele w ciągu kilkunastu lat „ukradli” społeczeństwu jego szkoły i chyba nie do końca rozumieją, jak krótkowzroczne są to działania, które wbrew pozorom im również nie przyniosą uznania i jakichkolwiek mniej czy bardziej wymiernych korzyści.
Powyższe słowa piszę z wielkim bólem, ale jednocześnie z głębokim przekonaniem, że wreszcie należy o polskiej oświacie tych kilka gorzkich słów powiedzieć. Liczę, że wśród ludzi mądrych i zatroskanych przyszłością kraju spotkam się ze zrozumieniem zgodnie ze słowami poety, który wierzył: […] że z cierpkiego ziarna / Dąb rozłożysty pod niebo wybieży. Tych, którym mój tekst nie spodoba się i którzy potraktują go jako atak na środowisko nauczycieli nie przepraszam, ponieważ za słowa prawdy nie powinno się nigdy nikogo przepraszać.
Z okazji Dnia Edukacji Narodowej życzę wszystkim wyżej wspomnianym uczestnikom życia szkolnego dużo radości, uśmiechów i wiary, że nie ma rzeczy niemożliwych oraz przypominam, że w życiu należy kierować się dewizą: jeśli ci mówią, że głową muru nie przebijesz nie wierz im.
Wojciech Starzyński
Prezes Zarządu Fundacji „Rodzice Szkole”
ojciec 4 dzieci i 5 wnucząt
Źródło: www.facebook.com/rodziceszkole
x x x
Po kilku dniach – 15 października 2022 r. – odniósł się do prezentowanych przez Wojciecha Starzyńskiego tez nasz dobry znajomy Jarosław Pytlak. Oto obszerne fragmenty tego posta i link do pełnej wersji na blogu „Wokół Szkoły”:
List z tamtego świata czyli wyzwanie dla Bańkonautów
Na krótko przed Dniem Edukacji Narodowej dotarł do mnie e-mail od pana Wojciecha Starzyńskiego, prezesa Fundacji „Rodzice szkole”, a w załączniku do niego felieton autorstwa nadawcy. W treści e-maila przeczytałem, że załączony tekst jest próbą odniesienia się autora do szeregu problemów nękających polską oświatę.
Pana Wojciecha Starzyńskiego znam od przeszło trzydziestu lat. Był on jednym z założycieli Społecznego Towarzystwa Oświatowego, a pełniąc funkcję prezesa zarządu tej organizacji współpracował ze mną jako dyrektorem szkoły STO przez niemal dwa dziesięciolecia. Po odejściu z funkcji objął stanowisko prezesa Fundacji „Rodzice szkole”, w której aktywnie działa do dzisiaj. […]
Foto: www.facebook.com/SzkolaPuszczyk/
Dzieci w Leśnej Szkole „Puszczyk” podczas zajęć.
Na dzisiejszy poniedziałek proponujemy lekturę posta, jaki wczoraj (16 października 2022 r.) zamieściła na swoim fb-profilu Wiesia Mitulska:
Życia uczysz się na wiele sposobów…
Temat szczęścia przychodzi do mnie ostatnio coraz częściej. Rozmawiałam niedawno o nim z różnymi osobami w kontekście szkoły.
Czy szczęście w szkole jest możliwe?
Tak, bo szkoła jest częścią życia, więc jest tak samo dobrym miejscem do odczuwania szczęścia jak każde inne. Czy dzieci są szczęśliwe w szkole? Czy nauczyciele są szczęśliwi w szkole. Czy proces uczenia się można połączyć z odczuwaniem szczęścia?
SZCZĘŚCIE – to słowo przyszło mi na myśl, gdy tylko zobaczyłam białe, sferyczne namioty i drewniane domki na skraju lasu.
Puszczyk – przedszkole leśne i szkoła pod Białymstokiem, to miejsce, które przypomina wielki, naturalny plac zabaw. Miejsce stworzone z marzeń o szkole, która oparta jest na przygodzie, na działaniu, na doświadczaniu świata wszystkimi zmysłami i na różne sposoby.
Nie miałam okazji zapytać dzieci przychodzących tutaj codziennie, czy są szczęśliwe w szkole. Widziałam jednak rezultaty ich działalności: rozmaite konstrukcje z patyków, kamieni, piasku i błota. Widziałam kurtki i kalosze przygotowanie do wyjścia na zewnątrz o każdej porze roku. Widziałam dziecięce bazy na antresolach domków – pracowni i w zakamarkach lasu. Widziałam przestrzenie oddane we władanie dzieciom i oswojone przez nie różnymi sposobami. Widziałam miejsca, które świadczą o tym, że dzieci i dorośli tworzą tam zgraną społeczność.
Poczułam wyraźnie, że Leśna Szkoła Puszczyk została stworzona po to, by dzieci były szczęśliwe i po to, by mogły uczyć się w warunkach sprzyjających rozwojowi we wszystkich sferach. Holistyczne podejście do rozwoju i uczenia się człowieka przepadło u nas wraz z rozwojem rankingów, średnich ważonych, testomanii i innych narzędzi do porównywania i motywowania metodą kija i marchewki.
W wielu szkołach zapomniano, że do szkoły chodzi całe dziecko, ze wszystkimi jego potrzebami: ruchu, sprawczości, przynależności, bycia docenionym, a nie tylko jego mózg
Życia (nie tylko) uczysz się na wiele sposobów…
Rozmawiałam z nauczycielkami pracującymi w Puszczyku i prowadziłam dla nich warsztaty o pracy metodą projektu. Widziałam ich uśmiech i blask w oczach, zaangażowanie, współpracę i gotowość do pomagania innym. Domyślam się, że nie każdy nauczyciel odnalazłby się w takim miejscu. Podobnie rodzice i może niektóre dzieci (choć nie chce mi się w to wierzyć) mają gotowość do akceptacji takich lekko spartańskich warunków.
Na mnie to miejsce podziałało bardzo inspirująco. Mam wiele pomysłów, jak moglibyśmy się tam razem uczyć.
Pomyślcie tylko, że w każdej chwili możecie podnieść wzrok znad książki czy zeszytu i popatrzeć na mgłę unoszącą się ponad łąką albo na las wyglądający przepięknie o tej porze roku. Wyobraźcie sobie, że możecie sobie wybrać miejsce do uczenia się wewnątrz lub na zewnątrz pomieszczenia i zawsze znajdziecie zaciszne miejsce bez dzwonków, hałasów, ze śpiewem ptaków. Jest też duża szansa, że jakiś kot zechce odpocząć w Twoim towarzystwie.
Aha, jeśli zdarzy wam się coś zgubić na terenie szkoły, to możliwe, że znajdziecie swoją zgubę w otchłani.
* Napisałam kiedyś dwa artykuły będąc pod wrażeniem filmu „Zielona szkoła – edukacja po duńsku”. Będą dobrym uzupełnieniem tego posta. Podlinkuję je w komentarzach.
Źródło: https://www.facebook.com/wiesia.mitulska













