Foto: www.lo6.lublin.eu

 

Marzena Kamińska – dyrektorka VI Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie

 

„Portal Samorządowy” zamieścił dzisiaj (7 września 2922 r.) wartą upowszechnienia informację o niewielkiej korekcie z systemie oceniania uczniów, jakiej dokonano w VI Liceum Ogólnokształcącym w Lublinie. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link dp pełnej wersji:

 

W tym liceum uczniowie nie dostają jedynek. Efekty dają do myślenia

 

Brak jedynek zdecydowanie zmniejszył poziom stresu i lęku u uczniów. Wynika to z ankiet i z naszych rozmów z młodzieżą – powiedziała dyrektor VI Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie Marzena Kamińska. Rok temu szkoła zrezygnowała ze stawiania ocen niedostatecznych. […]

Z przeprowadzonej wśród młodzieży ankiety oraz na podstawie rozmów z nimi wynika, że zdecydowanie zmniejszył się poziom stresu i lęku” – poinformowała Marzena Kamińska.

 

Dodała, że zapytani również o powrót do poprzedniego systemu ocenienia, prawie wszyscy uczniowie – poza jedną osobą – odpowiedzieli, że nie wyobrażają sobie tego.

 

Wprowadzając szkołę bez jedynek, pojawiały się głównie obawy związane z tym, czy uczniowie będą chętni do nauczenia się i zaliczenia materiału z danego przedmiotu. Po tych rocznych analizach możemy z pełnym przekonaniem powiedzieć, że nie zniknęła chęć czy presja uczenia się. Młodzież wie, że musi się uczyć. Można powiedzieć, że to taki wewnętrzny przymus” – wyjaśniła dyrektor.

 

Zwróciła uwagę, że z badań przeprowadzonych przed podjęciem decyzji o braku jedynek w szkole wynikało, że otrzymana np. ze sprawdzianu ocena niedostateczna działała demotywująco na uczniów.

 

W obawie przed niepoprawieniem jedynki często mówili, że „nie dam rady”, „nie będę się uczył”, „nie jestem w stanie tego pojąć” i w konsekwencji część z nich rezygnowała z przystępowania do poprawy. Po tym roku okazało się, że brak jedynki podświadomie bardziej motywuje uczniów do nauczenia się danego materiału, bo zniknęła obawa przed kolejną porażką. Wiedzą, że jest szansa poprawy i z niej chętniej korzystają” – podkreśliła Kamińska.[…]

 

Wyjaśniła, że – zgodnie z obecnym prawem oświatowym – oceny niedostateczne muszą być wystawiane na koniec roku szkolnego.

 

„Aby nie było jedynek w ciągu roku np. ze sprawdzianów, kartkówek, odpowiedzi, należało zmienić status szkoły decyzją rady pedagogicznej” – uzupełniła dyrektor. […]

Marzena Kamińska od ponad 20 lat jest nauczycielką. Jak przyznała, już od dłuższego czasu nie widziała potrzeby stawiania uczniom jedynek.

 

Dla mnie zastraszanie nie jest dobrą formą egzekwowania wiedzy. Analizowałam z psychologiem i pedagogiem szkolnym zwiększający się na przestrzeni lat poziom stresu u uczniów i liczbę problemów, która ewidentnie odzwierciedlała się w orzeczeniach poradni psychologiczno-pedagogicznych. Ta teczka w szkole stawała się coraz grubsza” – powiedziała dyrektor.

 

Gdy została dyrektorem szkoły, rozpoczęła debatę na ten temat z nauczycielami, rodzicami i uczniami. Jak zaznaczyła, potrzeba było czasu na wdrożenie zmian. […]

 

 

Cały tekst  „W tym liceum uczniowie nie dostają jedynek. Efekty dają do myślenia”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 

 

 

 

 



Foto: www.twitter.com/sliwek1954

 

Prof. dr hab. Bogusław Śliwerski

 

 

Przypomnieliśmy sobie, że z nowym rokiem szkolnym, po wakacyjnej przerwie, podjął swoją blogerską aktywność prof. Bogusław Śliwerski. Po przeglądzie zamieszczonych tam nowych postów wybraliśmy ten z poniedziałku – 5 września, którego fragmenty zamieszczamy poniżej, zachęcając do lektury pełnej wersji na blogu:

 

 

O co chodzi w szkole

 

W okresie wakacyjnym pojawiła się w sieci krytyka Katolickiego Liceum w Tomaszowie Mazowieckim. Od kilku lat doświadczamy tego, że każdy pretekst jest dobry, by atakować wszelkie instytucje związane z Kościołem katolickim, toteż nie oszczędzono niepublicznej szkoły – jak sądzę – z dwóch powodów:

 

– pierwszym był wspomniany fakt, że jest katolicką („Katolicka szkoła pozorów„; „Katolickie liceum nie ma się czym pochwalić”, „Nikt nie zdał tam matury, konsekwencji brak„);

 

– drugim, że żaden z uczniów przystępujących do egzaminu maturalnego, nie poradził sobie z zadaniami.

 

Nie odnoszę się do pierwszej z możliwych przyczyn, bo jest pozamerytoryczna. Nie dostrzegam tekstu, którego autor zainteresowałby się przystąpieniem wszystkich lub może jakiejś części tegorocznych abiturientów tej szkoły do egzaminu poprawkowego.

 

Drugi zaś czynnik wzbudził moje zdumienie, bo przecież mamy w sieci zalew publikacji  oraz komentarzy na temat tego, jak toksyczna jest szkoła. Ileż to mamy wpisów na Fb, by szkoły były bezowe, czyli bez prac domowych, bez ocen, bez lekcji, bez zadań, bez wymagań, bez podręczników, bez godnie opłacanych nauczycieli itp., itd. Najlepiej by było, gdyby w ogóle zlikwidować szkoły i pozwolić dzieciom oraz młodzieży stanowić o tym, czy w ogóle chcą się uczyć, a już tym bardziej, czy chcą uczęszczać do szkoły.

 

To podejście jest w Polsce możliwe i realizowane w sferze prywatnej.

 

W Polsce są prawnie zagwarantowane warunki powoływania różnych form, także instytucjonalnych, alternatywnej edukacji, w ramach której dzieci w wieku obowiązku szkolnego (do 18 roku życia) mogą go realizować poza szkołą publiczną, np. w edukacji domowej.  […]

 

W ustawie Prawo Oświatowe nie znajdziemy obowiązku zdania matury. Dlaczego zatem z nieukrywaną satysfakcję pisano o tej szkole i jej nauczycielach? Może z powodu wojny światopoglądowej w kraju, którą wzmocniła po rządach PO i PSL kolejna władza resortowa i państwowa o prawicowej konstelacji ideologicznej? Wyniki matur są dla każdej władzy rzekomym testem na zasadność prowadzonej polityki oświatowej. Tyle tylko, że każda formacja polityczna od wprowadzenia egzaminów zewnętrznych tak je kalibruje, żeby odpad maturalny nie przekraczał 20-25 proc.

 

Tak oto wspólnota szkolna tomaszowskiego liceum stała się ofiarą własnego środowiska politycznego.

 

Tymczasem wiele osób ponawia pytanie, czy rzeczywiście w szkole chodzi o szkołę? Zadała je – nie tylko w tytule swojej książki – Ewa Radanowicz i udzieliła na nie trafnej odpowiedzi. Otóż w szkole nie chodzi tylko o szkołę. W szkole powinno chodzić o rozwój młodego człowieka, który nie musi być redukowany do certyfikatu, zdanego testu. Może w niej przecież chodzić o to, by zapewnić młodzieży godne warunki do własnego rozwoju na miarę jej możliwości i aspiracji, a nie tylko ze względu na obowiązujące standardy kształcenia?

 

Nie wnikam zatem w funkcje założone tak ośmieszanej w mediach szkoły, skoro dla jej nauczycieli i młodzieży być może były inne cele i wartości w ich wzajemnych relacjach. Nie każdy musi mieć maturę, bo czego Jaś się nie nauczył, to jako Jan być może kiedyś będzie gotów do tego, by zdobyć określone kwalifikacje do realizacji osobistych celów. Polski system szkolny jest drożny pionowo i poziomo. Niezdanie matury nie zamyka nie tylko tej młodzieży drogi do dalszej edukacji, być może zawodowej, a być może ponowionej na poziomie kształcenia ogólnego.

 

Można nie dopuścić nastolatków do egzaminu maturalnego tak, jak czyni się to w publicznych liceach. Jakoś w tym przypadku dziennikarze niechętnie podejmują kwestię, która od lat jest w publicznych szkołach średnich praktykowana. Mam na uwadze niedopuszczanie do matury tych uczniów, którzy tego bardzo pragną mimo posiadania słabych ocen.

 

Nie dostrzegam tragedii ani tym bardziej powodu do medialnego żerowania na porażce, do której nastolatkowie mieli prawo. Jest to ich doświadczenie, z którym muszą sobie poradzić, a ich rodzice/opiekunowie prawni oraz nauczyciele powinni im w tym pomóc. […]

 

 

 

Cały post „O co chodzi w szkole”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com

 

 

 



Oto informacja o wydarzeniu, które uznano za ważne, jaką zamieszczono dzisiaj (6 września 2022 r.) na oficjalnej stronie MEiN:

 

 

Innowacje w szkolnictwie branżowym

 

 

Wiceminister Marzena Machałek  (druga od lewej) na konferencji „Innowacje w szkolnictwie branżowym” w Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze.

 

 

Wiceminister Marzena Machałek uczestniczyła w konferencji regionalnej „Innowacje w szkolnictwie branżowym”. Wydarzenie, które zorganizowała Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji, było okazją do dyskusji na temat perspektyw rozwoju szkolnictwa branżowego i technicznego. Konferencja odbyła się w Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze.

 

Jednym z tematów konferencji były międzynarodowe konkursy branżowe WorldSkills i EuroSkills jako szansa na rozwój kariery i umiejętności branżowych. Dyskutowano także o perspektywach rozwoju szkolnictwa branżowego w ramach programu Erasmus+. Poruszono kwestię staży i praktyk zagranicznych oraz partnerstwa na rzecz kształcenia zawodowego.

 

Sekretarz Stanu w MEiN Marzena Machałek dziękowała dyrektorom szkół i nauczycielom obecnym na konferencji: – Wykonaliście ogromną pracę, by kształcenie zawodowe było efektywne, skuteczne, zbliżone do rzeczywistych warunków pracy i dobrze przygotowywało młodych ludzi do przyszłego zawodu.

 

Wiceminister Marzena Machałek zapowiadała także uruchomienie branżowych centrów umiejętności. Łącznie na terenie całego kraju powstanie 120 takich placówek. – W tych branżowych centrach umiejętności swoje działania będą łączyć szkoły, uczelnie i pracodawcy – mówiła.

 

W swojej wypowiedzi Sekretarz Stanu w MEiN nawiązała także do zawodów EuroSkills 2023. W przyszłym roku Polska będzie gospodarzem największej w Europie olimpiady zawodowej. Gdańsk będzie gościł ponad 600 uczestników z 31 państw, którzy będą rywalizowali w 50 konkurencjach.

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/



Na „Portalu  Samorządowym” przykuł dzisiaj naszą uwagę tekst, opatrzony tytułem:

 

Strajk nauczycieli jest możliwy. „Minister Czarnek pracuje ciężko na to, żeby ludzi wkurzyć”

 

Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Foto: PAP/B. Zborowski[www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/]

 

Ryszard Proksa – przewodniczący Krajowej Sekcji  Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”

 

 

Według oświatowej Solidarności sytuacja w środowisku nauczycielskim nie jest jednoznaczna. Strajk jest możliwy, ale co do jego organizacji muszą się wypowiedzieć imiennie członkowie związku. Tak jak i w przypadku każdej innej formy protestu. Nie należy się jednak spodziewać, że będzie spokojnie, bo atmosferę buntu podsyca sam minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Rozmawiamy z Ryszardem Proksą, przewodniczącym KSOiW NSZZ „Solidarność”.

 

 

– Obradująca 1 września Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” zdecydowała o kontynuowaniu akcji protestacyjnej. Na początek w formie akcji plakatowej, ale zezwoliła na nawet najbardziej drastyczne formy sprzeciwu, również we współpracy z innymi związkami. Co to właściwie oznacza? Strajk?

 

Ryszard Proksa – Niekoniecznie. Wakacje dopiero się skończyły, dlatego postanowiliśmy dać ludziom te 2-3 tygodnie, żeby się rozeznali w sytuacji, jakie są nastroje wśród nauczycieli.

 

Obecnie nie widać takiej determinacji, jak 3 lata temu, kiedy musieliśmy ludziom tłumaczyć, że to zły czas na ostre protesty, że to strajk polityczny. Niestety – to do nich nie dotarło, no i popsuliśmy trochę atmosferę protestacyjną.

 

Teraz chcemy mieć pewność, że wśród nauczycieli jest gotowość walki o swoje. Dlatego postanowiliśmy zapytać o to członków związku bezpośrednio. Niech się wypowiedzą, czy idziemy…

 

Nie chcielibyśmy, żeby to było tak, że ruszymy do walki, a za nami pustka. Bo ludzie deklarują, że będą strajkować, okupować, a jak zaczęliśmy coś organizować, to się okazało, że ich nie ma.

 

– Czyli teraz ta ankieta będzie zerojedynkowa – strajkujemy albo nie, czy też będzie zawierać również inne opcje?

 

– Na ona formę deklaracji imiennych członka: jaką opcję protestu jest on w stanie zrealizować. To nie jest albo-albo. Tam jest kilka różnych wersji i można też podać swoją propozycję. Każdy członek związku ma się pod tym podpisać.[…]

 

Czyli strajk jest możliwy?

 

Oczywiście. Minister Czarnek pracuje ciężko na to, żeby ludzi wkurzyć.

 

Używa demagogicznych stwierdzeń – ostatnio, jak usłyszałem, że w tym roku o 1200 zł wzrosły wynagrodzenia nauczycielom początkującym i o 880 nauczycielom dyplomowanym oraz, że o 11 mld zł rośnie budżet, to się za głowę załapałem…

 

Wystarczy wziąć ustawę budżetową – i nie ma tego, co mówi minister. Pierwszy raz w ustawie budżetowej nie są wymienieni nauczyciele, dlatego nie wiem skąd wzięło się te 7,8 proc. podwyżki. My nie jesteśmy sferą budżetową. Mało tego, kiedy minister mówi o tych 11 mld zł to zapomina powiedzieć, że liczy wzrost od 2020 r. Tak samo, gdy mówi o nauczycielu dyplomowanym. Używa takich chwytów i później się dziwi, że nie chcemy z nim rozmawiać, że się wkurzamy. Zachowuje się jak politruk.[…]

 

– Myśli pan, że społeczna dyskusja z udziałem naukowców, którą chcecie zorganizować w Dniu Edukacji Narodowej, coś w tym zakresie zmieni?

 

–  Wspomniana konferencja jest dopiero na etapie planowania. Jestem hurraoptymistą i chciałbym, żeby ona się wreszcie odbyła.

 

Tylko problem jest taki, że przyjdzie opozycja i znowu zrobi z tego hucpę polityczną. Najlepiej, by ta dyskusja odbyła bez polityków. No ale trzeba zaryzykować – może się to uda.

 

– Jak ma wyglądać współdziałanie z innymi związkami, w tym przede wszystkim z Związkiem Nauczycielstwa Polskiego? Pytam, bo komunikat Rady KSOiW w tej sprawie jest dość enigmatyczny… Jak bliskie będzie to współdziałanie, no i czy przystąpicie do międzyzwiązkowego komitetu protestacyjnego?

 

Czytaj dalej »



Oto najnowszy post z fejsbukowego profilu  dr Marzeny Żylińskiej:

 

 

Czy można zapisać w programach rozwój dzieci?

 

„Wszystkie żywe organizmy mają zapisany w genach program rozwoju. Dziedziczymy po rodzicach cechy fizyczne, takie jak kolor oczu, włosów, wzrost, czy tendencję do otyłości. Wiemy to z własnych obserwacji, a nauka je potwierdza.

 

Wiemy też, że procesu fizycznego rozwoju nie jesteśmy w stanie szczególnie wzmocnić czy przyspieszyć. Możemy za to zadziałać na jego szkodę – dzieci niedożywione rosną wolniej i są niższe od średniej w dorosłym życiu, dzieci źle żywione stają się otyłe, dzieci, które przebywają w stresującym środowisku również niewłaściwie się rozwijają, podobnie jak te, które pozbawione są swobodnych zabaw na powietrzu z rówieśnikami.

 

Podobnie jest z rozwojem poznawczym – nie jesteśmy w stanie go znacząco przyspieszyć. Mózg potrzebuje czasu na spokojne dojrzewanie w komfortowych dla niego warunkach. Potrzebuje różnorodnych wyzwań, kontaktów społecznych, zabawy, swobody, wyboru spośród wielu dostępnych opcji. Natura człowieka upomina się o to – dzieci są naturalnie ciekawe i często zmieniają przedmiot swojego zaciekawienia. Odbierając im te możliwości – zmuszając do wykonywania pewnych czynności w określonym, z góry narzuconym porządku – upośledzamy ich naturalny proces rozwoju poznawczego.

 

Dlatego właśnie szkoła jaką dziś znamy nie jest odpowiednią przestrzenią do właściwego wspierania tego procesu. Jeśli dzieci sobie w niej jakoś radzą, to nie dlatego, że szkoła temu sprzyja, ale dlatego, że ich indywidualny program rozwoju zapisany w genach jest wystarczająco silny, aby szkoła go nie zniszczyła.

 

Rodzą się naturalne pytaniaco w szkole należy zmienić, aby mogła ona wspierać naturalny rozwój młodego człowieka? Wybrzmiało to już na łamach tej publikacji, ale podkreślę jeszcze raz – uważam, że szkoły nie należy zmieniać, bo jest to zadanie z rodzaju syzyfowych prac. Trzeba ją postawić od nowa, opartą na właściwych zasadach – na początku w formie pojedynczych, eksperymentalnych placówek, potem, stopniowo zastępujących znane nam dziś szkoły. Na drugie pytanie: „jak to zrobić?”, odpowiedzi udzieli trzecia część tej książki – Borys Bińkowski, Szkoła od nowa

 

 

Na rozmowę z Borysem Binkowskim o jego książce i o tym, jak można, a jak nie można zmienić systemu edukacji, zapraszam w najbliższą środę o godz. 20.00.

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/marzena.zylinska

 



 Foto: www.facebook.com/photo

 

Magdalena Sierocka nauczycielka j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie

 

Wczoraj (4 września 2022 r.) na portalu OKO.press zamieszczono zapis wywiadu, jaki z Magdaleną Sierocką – nauczycielką j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawie, określającą się jako członkini Ruchu Budzących się Szkół – przeprowadziła Maria Hawranek.

 

Jako że jest to bardzo długi tekst – poniżej zamieszczamy jedynie wybrane (subiektywnie) fragmenty, odsyłając zamieszczonym linkiem do pełnej wersji zapisu:

 

 

Nie można ocenić człowieka w skali 1 do 6. Dlatego nad ocenami się nie rozczulam [Hawranek pyta, jak ratować szkołę]

 

[…]

 

Z Magdaleną Sierocką, nauczycielką języka angielskiego w szkole podstawowej w Warszawie rozmawia Maria Hawranek.

 

Maria Hawranek: „Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca”. Co ten cytat robi na twoim Facebooku?

 

Magdalena Sierocka: Gdy czytałam Gombrowicza w liceum, wydawał mi się dziwny i śmieszny. Mam wrażenie, że dorosłość polega na tym, że przestaje taki być. Ten cytat dobrze oddaje obraz szkoły, która trenuje nas, by odtwarzać to, czego oczekują od nas inni. W efekcie na wiele lat tracimy kontakt ze sobą. Już się na to nie zgadzam. W mojej pracy staram się, by Gombrowicz przestał być prawdziwy.

 

Jak przestałaś być Gombrowiczowską nauczycielką?

 

Długo byłam nauczycielką, która radziła rodzicom, co powinni robić po szkole. Pamiętam, jak mówiłam jednej mamie: „Pani córka nie nadąża, więc będzie miała więcej zadań w domu, a pani powinna jej w nich pomóc”. Spojrzała na mnie i powiedziała: „Ale ja nie wiem, jak te zadania zrobić”. Zamilkłyśmy. Ona patrzyła na mnie, a ja na nią. I teraz co? Zrozumiałam, że więcej zadań nie sprawi, że ta uczennica się nauczy.

 

Kiedy mój syn poszedł do szkoły, zobaczyłam tę rzeczywistość z drugiej strony. Że dziecko siedzi w szkole osiem godzin, a ja spieszę się do domu, by siąść z nim do lekcji. To co on tam robi? […]

 

Jest, przecież właśnie dlatego system edukacji jest tak oporny na zmiany, że replikujemy go z automatu, bo brak nam innych doświadczeń. No chyba, że coś nami wstrząśnie. Jak się zmieniałaś?

 

Stopniowo. Kiedyś nasza dyrektorka Magdalena Księżopolska przyniosła do szkoły „Neurodydaktykę” metodyczki Marzeny Żylińskiej. Z początku postulaty Żylińskiej wydały mi się niemożliwe do realizacji, bo przecież dzieci chcą nam dopiec, a nie z nami współpracować. Czułam też, że jej metody to atak na mnie – czyli co, do tej pory źle pracowałam? Krzywdziłam dzieci przez 10 lat? To kim ja jestem?

 

Mam w sobie wiele miłości do nauczycieli, którzy czują opór wobec zmian, bo też byłam w tamtym miejscu.[…]

 

Dzieci nauczyły cię jak być lepszym nauczycielem?

 

Oj tak. I dorośli, którzy komunikowali się z nimi z szacunkiem. Podstawą stało się dla mnie porozumienie bez przemocy. Poczytałam, co robią z ludźmi kary i nagrody, zorientowałam się, że oceny właśnie nimi są i postanowiłam, że skoro mogę ich nie oceniać, to nie będę tego robić. Powiedziałam też dyrektorce o Ruchu Budzących Się Szkół, nasza szkoła dołączyła do niego jako jedna z pierwszych. Bez dyrektorki nic bym nie zrobiła.

 

W tej chwili do Ruchu, który oddolnie zmienia szkołę, należy już koło setki szkół w Polsce, publicznych i prywatnych. Choć nie ma sztywnego programu, jednym z jego postulatów jest odejście od ciągłego oceniania oraz wystawianie oceny „jeszcze nie” zamiast jedynki. Inni nauczyciele chętnie się dołączyli?

 

Kilku nauczycieli już od lat pracowało według postulatów Ruchu, intuicyjnie. Ale wielu się zdziwiło, tak jak ja zdziwiłam się kilka lat wcześniej. Mnie samej na początku brakowało odwagi, by zupełnie porzucić oceny. Zrobiłam to dopiero, gdy znalazłam sojuszniczkę w nowej polonistce, która dołączyła do naszej szkoły.[…]

 

Z jakich jeszcze technik i aplikacji korzystasz?

 

Czytaj dalej »



Oto kilka postów z fejsbukowego profilu Tomasza Tokarza – wybranych z ub. tygodnia:

 

29 sierpnia

 

 

2 września

 

W jednym z wątków pojawił się argument, że dobry nauczyciel dopasowuje się do uczniów i przychodzi do pracy wtedy, kiedy im to pasuje. I że jak uczeń chce mieć lekcje o 10.00 to dobry nauczyciel musi rzucić wszystko i się dopasować.

 

I że niedopuszczalne jest, aby nauczyciel uczył wtedy,.. kiedy mu pasuje.

 

A co nauczyciel to połączenie siłaczki z niewolnikiem?

 

Bardzo mnie denerwuje takie sprowadzenie nauczyciela do kukiełki, która ma skakać jak mu zagrają.

 

Otóż jak mam zupełnie inną wizję nauczyciela i relacji nauczyciel-uczeń. Dobry nauczyciel to podmiot – nie chłopiec do spełniania cudzych oczekiwań.

 

Ma wiedzę i doświadczenie. Jeśli ktoś chce skorzystać z wiedzy i doświadczenia, to zawierają umowę.

 

Dopasowują terminy i się dogadują. Jak nauczyciel może o 16.00 to jak komuś bardzo zależy to się pojawi o 16.00.

 

W szkole, w którym pracuję zajęcia też są popołudniu bo wtedy mogą EKSPERCI przyjść. A ludzie się cieszą, że przychodzą.

 

Walką o status nauczyciela powinna się zacząć od uznania jego podmiotowości – nie mniejszej niż podmiotowość uczniów.

 

 

 

 

3 września

 

Wielokrotnie słyszę, że podstawa jest do niczego bo nie ma w niej praktycznych rzeczy.

 

Serio? Jest ich mnóstwo… Musiałbym tu kilka stron wklejać, by je ukazać.

 

Skoro w podstawie są praktyczne rzeczy, to jeśli uczeń po skończeniu szkoły ich nie umie, to czyja to zasługa? Złego ministra? Kuratora? Sejmu i Senatu? Tajnej Rady do Uniemożliwiania Realizacji Treści Praktycznych?

 

Przykładowe zapisy z PODSTAWY

 

Uczeń:

– rozpoznaje własne potrzeby i potrzeby innych;

– planuje dalszą edukację, uwzględniając swe umiejętności i zainteresowania;

– wyjaśnia związek między godnością a prawami, które mu przysługują;

– przedstawia własne prawa i obowiązki;

– argumentuje zasadność postaw obywatelskich – m.in. odpowiedzialności, troski o dobro wspólne i tolerancji;

– rozpoznaje problemy najbliższego otoczenia i szuka ich rozwiązań

– komunikuje się w sprawach życia społecznego, w tym publicznego, oraz dyskutuje i przedstawia własne argumenty w wybranych sprawach tego typu;

– rozpoznaje przypadki wymagające postaw asertywnych;

współpracuje z innymi – dzieli się zadaniami i wywiązuje się z nich;

– wykazuje konieczność współdziałania w życiu społecznym i wyjaśnia istotę samorządności

– rozwija swoje uzdolnienia i zainteresowania;

– uczestniczy w życiu kulturalnym w swoim regionie;

– uczestniczy w projektach edukacyjnych (np. tworzy różnorodne prezentacje, projekty wystaw, realizuje krótkie filmy z wykorzystaniem technologii multimedialnych);

– pogłębia swoją wiedzę przedmiotową i uczestniczy w wykładach publicznych, konkursach itp.;

 […]

– ustala, co sam może zrobić, aby tworzyć warunki środowiskowe i społeczne, które są korzystne dla zdrowia (ochrona środowiska przyrodniczego, wsparcie społeczne,

– komunikacja interpersonalna, współpraca osób, instytucji i organizacji na rzecz zdrowia itp.).

 

 

ITD… mógłbym cytować jeszcze długo.

 

Zatem nie zmyślajmy…

 

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/tomasztokarzIE

 

 



Screen z pliku www.youtube.com/

 

„Jeszcze będzie przepięknie” – ballada z repertuaru zespołu Tilt  

nagranie z koncertu w warszawskim teatrze Buffo

jesień 1996 rok

 

Pierwsza niedziela nowego roku szkolnego – siódmego już pod rządami ministrów, osadzonych na tym urzędzie przez „przewodnią siłę narodu” – partię o przewrotnej nazwie „Prawo i Sprawiedliwość”. Siódmy, bo rok szkolny 2015/2016 zaczął się jeszcze przed wyborami, a pierwsza pisowska minister – Anna Zalewska – objęła swój urząd dopiero 16 listopada 2015 roku.

 

Do jej „osiągnięć”, które na zawsze  zapisały się w historii polskiej oświaty, należą takie reformy, jak – przede wszystkim –  likwidacja gimnazjów i przywrócenie ośmioklasowych szkół podstawowych oraz przemianowanie zasadniczych szkół zawodowych na szkoły branżowe – co było w jej przekonaniu także reformą szkolnictwa zawodowego. I to jeszcze podczas jej rządów – 8 kwietnia 2019 roku –  rozpoczął się wielki strajk nauczycieli, w którym uczestniczyło 2/3 ogółu placówek oświatowych. To wtedy rządząca większość, aby – mimo tego – odbył się egzamin gimnazjalny, przegłosowała w Sejmie ustawę, która pozwalała, by w komisjach egzaminacyjnych zasiedli emerytowani nauczyciele oraz osoby niezatrudnione w oświacie, posiadające kwalifikacje pedagogiczne. Jak pokazała praktyka – byli to także księża katecheci, pracownicy kuratoriów, nawet ministerstwa, a zdarzało się też –  funkcjonariusze służby więziennej i strażacy.

 

W tej partyjnej sztafecie ministrów –  4 czerwca 2019 roku – pałeczkę przejął były nauczyciel historii w jednym z liceów w Białymstoku, były Marszałek Województwa Podlaskiego  – Dariusz Piontkowski. O czasie, kiedy zarządzał polską edukacją wiele napisać się nie da. On sam w wywiadzie dla „Gazety Prawnej” z 17 czerwca powiedział, że nie zamierza nic reformować. Chciał czy nie chciał – zapamiętane będzie, że to pod jego rządami nauczyciele gimnazjów żegnali ostatnich absolwentów tych zlikwidowanych  szkół. Warto też przypomnieć, że to on, już w lipcu, podczas konwencji programowej PiS w Katowicach, zapowiedział działania na rzecz dalszego ograniczania wprowadzania do szkół ideologii sprzecznych z polskim, chrześcijańskim systemem wartości. Widocznie Prezes nie miał jeszcze wtedy pomysłu na inną kandydaturę szefa oświaty, gdyż w nowym rządzie po jesiennych wyborach 2019 roku ponownie to jemu powierzono MEN.

 

Jednak długo nie nacieszył się  gabinetem w gmachu przy Al. Szucha, bo już 19 października 2020 roku musiał ustąpić miejsca (a właściwie
przesunąć się na stanowisko sekretarza stanu) obecnie nam panującemu doktorowi prawa konstytucyjnego, obdarzonego (były wątpliwości za co?) tytułem profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – Przemysławowi Czarnkowi.

 

A ten „koń” (zwany w szachach skoczkiem) jaki jest – każdy widzi. Nie tyle skacze, co podskakuje z – co chwila inną – jakąś błyskotliwą decyzją lub choćby wypowiedzią. I dzięki temu przejdzie do historii jako minister, którego w mediach było więcej niż Romana Giertycha – też prawnika z wykształcenia, o którym w czasie gdy był nie tylko ministrem edukacji, ale także wicepremierem, także było dużo w prasie, radiu i telewizji…

 

Dlaczego o tej pisowskiej „trójcy” ministrów tyle napisałem?

 

Abyśmy „ducha nie gasili”, bo nie ma nic wiecznego na tym świecie. Nawet Układ Warszawski, RWPG i sam Związek Radziecki też zniknęły z mapy Świata. Idą zmiany – wierzę, że na lepsze! Może jeszcze nie w tym roku szkolnym, ale po następnych wakacjach…

 

Po raz kolejny głoszę: niech tam, w Warszawie, minister – ten czy inny – dmie w tuby propagandowe o narodowo-katolickim uzdrawianiu polskiej szkoły, o wychowaniu „prawdziwego Polaka”, niech zamydla swojemu elektoratowi rzeczywisty obraz upadku systemu szkolnego w jego obecnej formule, niech wypuszcza kolejne podręczniki zakłamujące historię, niech głosi modernizację szkolnictwa milionami, przeznaczanymi na programy typu „Aktywna tablica”, „Mobilne Laboratoria Przyszłości” czy branżowe canta umiejętności – my wiemy swoje.

 

I MUSIMY robić swoje. Każdy u siebie, tam gdzie pracuje, w takim zakresie, w jakim jest to możliwe. Tak jak można uczyć w ramach nowego przedmiotu „Historia i Teraźniejszość” bez urzędowo zatwierdzonego podręcznika, jak można nie oceniać uczniów w cyfrowej, sześciostopniowej skali ocen, a dawać im w bardziej „ludzkiej” formie informacje zwrotne o postępach i brakach w ich wiedzy, tak w szkołach można „odsiewać” pisowską propagandę i  rozwijać uczniowskie predyspozycje, przygotowywać ich do wyzwań przyszłości.

 

Tak pracując doczekamy do WIELKIEJ ZMIANY! A ona nadejdzie – z woli owego suwerena, którym jest ogół Polek i Polaków z prawami wyborczymi, który nie składa się – w co wierzy kierownictwo PiS – w swej większości –  z bezmyślnych, łatwo poddających się manipulacjom, słabo wykształconych i potulnych owieczek, pouczanych przez pasterzy w sutannach…

 

Wierzcie – jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie…

 

Cały tekst  piosenki pod tym tytułem – TUTAJ

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 



Foto. Luka Łukasiak[www.vogue.pl]

 

Anton Ambroziak: niebinarny, trans płciowy, wolny*. Do 15 roku życia funkcjonował jako dziewczyna.

 

*To tytuł artykułu, dostępnego na stronie VOGUE – TUTAJ

 

 

Na sobotnią lekturę proponujemy – opublikowany przed sześcioma laty przez Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego – raport z badań Tranpłciowa młodzież w polskiej szkole”. Poniżej zamieszczamy jedynie dwa fragmenty tej publikacji: wstęp i podsumowanie. Polecamy lekturę całego raportu, szczególnie cenny jest Załącznik I: Transkrypcje wywiadów przeprowadzonych w szkołach (od str. 71)

 

 

Tranpłciowa młodzież w polskiej szkole. Raport z badań.

 

 Redakcja: Wiktor Dynarski, Izabela Jąderek, Anna M. Kłonkowska

 

Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2016

 

 […]

 

W s t ę  p

 

Szanowni Państwo, to dla nas wielka przyjemność i zaszczyt oddać w Państwa ręce tę oto publikację – wynik trwającego rok projektu analizującego przygotowanie polskiego systemu szkolnictwa na obecność i potrzeby transpłciowych dzieci.

 

„Transpłciowa młodzież w polskiej szkole” jest w Polsce pionierskim projektem badawczym, który w dogłębny sposób przygląda się doświadczeniom całego systemu, jakim jest polskie szkolnictwo, aby pomóc w umożliwieniu dzieciom trans płciowym funkcjonowanie na terenie szkoły zgodnie z ich torzczamością płaciową.

 

Pisząc o transpłciowości, mamy na myśli szeroko pojmowane zjawisko wykraczania poza tradycyjny, jednoznaczny podział na płeć męską i żeńską. Zaliczamy do niej wiele zjawisk zarówno z porządku nauk społecznych, jak i medycznych, takich jak: transwestytyczność (zakładanie ubrań płci uznawanej za odmienną w celu chwilowego odczuwania przynależności do tej płci), transseksualność (zjawisko odnoszące się do sytuacji osoby, której płeć odczuwana nie odpowiada płci fizycznej, lecz płci powszechnie uważanej za przeciwną), a także inne formy wykraczania poza konwencje esencjalistycznie i dychotomicznie pojmowanej płci

 

O dzieciach transpłciowych wciąż mówi się mało, a ich funkcjonowanie codzienne – niezależnie od wieku dziecka – jest źródłem stresu związanego z dojrzewaniem i zmieniającym się ciałem, brakiem ewentualnej akceptacji ze strony rówieśników, co bardzo utrudnia realizację obowiązku szkolnego, brakiem możliwości decydowania o sobie i koniecznością wstrzymania się z ewentualnym procesem tranzycji (tj. procesem korekty płci lub jej uzgodnienia) aż do czasu pełnoletniości.

 

Nie ma w naszym kraju zbyt wielu osób specjalizujących się w tematyce transpłciowości, które swobodnie poruszają się w problematyce tożsamości płciowej i wiedzą, jaki wpływ ma transpłciowość danej osoby na całe jej życie. Temat transpłciowości nie tylko jest bagatelizowany na studiach dla specjalistów zawodów pomocowych, ale również specjaliści innych zawodów, np. nauczyciele, nie są szkoleni w tym zakresie. Część z nich nic nie wie na ten temat i dopiero w sytuacji bezpośredniego spotkania z transpłciowością decydują się na poszukiwanie informacji na własną rękę. ,

 

Zgodnie z klasyfikacją Światowej Organizacji Zdrowia ICD–10 zaburzenia identyfikacji płciowej w dzieciństwie, a także transseksualność są jednymi z trudniejszych zagadnień medycyny. Sam proces diagnozy osób dorosłych jest długi i skomplikowany, a trudności związane z diagnozowaniem dzieci w kierunku zaburzeń identyfikacji płciowej w dzieciństwie rodzą wśród specjalistów zajmujących się tym jakże ważnym tematem szereg wątpliwości. Rodzice dziecka sami dość często czują się zagubieni, a w obliczu pojawiających się trudności z diagnozą czy uzyskaniem pomocy lekarskiej nie zawsze umieją wesprzeć swoje dziecko w kontakcie ze środowiskiem. Tym środowiskiem jest również szkoła, cały system szkolnictwa, który nie jest przygotowany proceduralnie ani na przyjęcie takiego dziecka, ani na umożliwienie mu rozwoju i nauki zgodnie z jego tożsamością.

 

Przygotowując badanie, postawiliśmy sobie za cel dotrzeć do jak największej liczby szkół, o których wiemy, że uczą się w nich dzieci transpłciowe. Niestety, z uwagi na lęk dyrekcji z kilkoma przedstawicielami szkoły nie udało nam się porozmawiać, pomimo zapewnienia z naszej strony pełnej anonimowości. Warto jednak w tym miejscu podkreślić, że obawa dyrekcji nie skutkowała brakiem akceptacji dla tożsamości dziecka – wprost przeciwnie, dyrektorowie ci spójnie podkreślali, że dziecko w szkole Funkcjonuje zgodnie ze swoją odczuwaną tożsamością płciową.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.lexliber.pl

 

 

Kalendarz roku szkolnego 2022/2023

 

Kalendarz roku szkolnego 2022/2023 przewiduje m.in. dwie  świąteczne przerwy w nauce: zimową – na Boże Narodzenie – od 23 grudnia do 31 grudnia oraz wiosenną – na Wielkanoc – od 6 do 11 kwietnia.

 

Dwutygodniowe ferie zimowe odbędą się w czterech terminach:

 

>od 14 do 29 stycznia odpoczywać będą uczniowie z województw: lubelskiego, łódzkiego, podkarpackiego, pomorskiego, śląskiego;

 

>od 21 stycznia do 5 lutego odpoczywać będą uczniowie z województw: podlaskiego, warmińsko-mazurskiego;

 

>od 28 stycznia do 12 lutego odpoczywać będą uczniowie z województw: kujawsko-pomorskiego, lubuskiego, małopolskiego, świętokrzyskiego, wielkopolskiego;

 

>od 11 do 26 lutego odpoczywać będą uczniowie w z województw: dolnośląskiego, mazowieckiego, opolskiego, zachodniopomorskiego.

 

Egzamin ósmoklasisty przeprowadzony zostanie w dniach 23-25 maja

 

Maturzyści rok szkolny zakończą 28 kwietnia

 

Egzaminy maturalne w sesji głównej przeprowadzone zostaną w dniach 4-23 maja.

 

Dniami ustawowo wolnym są: 1 listopada – Wszystkich Świętych (wtorek), 11 listopada – Dzień Niepodległości (piątek), 6 stycznia – Święto Trzech Króli (w piątek), 1 i 3 maja – Święto Pracy i Święto Konstytucji Trzeciego Maja (poniedziałek i środa), 8 czerwca – Boże Ciało (czwartek)

 

 

Szczegółowy kalendarz roku szkolnego 2022/2023 – TUTAJ

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/