Dzięki „Portalowi Samorządowemu”, który wczoraj (19 września 2022 r.) na stronie tytułowej  zamieścił  materiał zatytułowany „Katoliccy uczniowie dyskryminowani w szkole”, dowiedzieliśmy się, że „Nasz Dziennik” opublikował „odkrywczy” artykuł:

 

 

                                            Oto jego jedyne, dostępne w Internecie, fragmenty

 

 Źródło:  www.naszdziennik.pl

 

 

Jako że nie jesteśmy prenumeratorami tej gazety w żadnej formule – dalsze informacje o zawartości tego artykułu podajemy za „Portalem Samorządowym”:

 

[…]

 

Rodzice, z którymi rozmawiali dziennikarze „Naszego Dziennika”, są przerażeni tym, że do szykanowania ich dzieci ze względu na to, że są katolikami, dochodzi w demokratycznym kraju, gdzie wolność religijna powinna być szanowana.

 

Utarło się w świadomości środowisk liberalnych, lewicowych, że do dobrego tonu należą kpiny z Kościoła, wyśmiewanie tego, co związane jest z wiarą katolicką. Z pomocą ateizujących mediów udało się im nawet wyrobić w Polsce przeświadczenie, że chodzenie na katechezę to obciach. Do tego dochodzą też coraz częściej działania niektórych nauczycieli i dyrekcji, która katechezę umieszcza w planie godzin na początku lub na końcu zajęć. Formalnie nic się nie dzieje, ale wiemy, że za tym kryje się przekaz zniechęcający do udziału w tej konkretnej lekcji. To tak naprawdę walka z katechezą, z religią” – zaznacza dyrektor polskiej sekcji papieskiego stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie ks. prof. Waldemar Cisło.

 

Jego zdaniem, to, co dziś dzieje się w niektórych polskich szkołach, to tak zwane miękkie prześladowanie, charakteryzujące się swego rodzaju alergią na chrześcijaństwo, a nawet chrystianofobią. Na taki klimat wpływa wiele czynników, ale kluczowe jest nastawienie pedagogów i niektórych rodziców.

 

1 września moja córka udała się na rozpoczęcie roku w jednym z liceów na warszawskim Grochowie. Po części oficjalnej uczniowie rozeszli się do klas na spotkania z wychowawcami. Wychowawczyni I klasy tak zwróciła się do swych nowych wychowanków: – Otóż zacznijmy od tego, że jestem osobą niewierzącą, więc jakbym pomyliła waszego Jezusa z jakimś tam innym, to nie miejcie do mnie pretensji”.

 

Osłupiała młodzież siedziała w milczeniu. Trudno było jakkolwiek zareagować, gdyż wszyscy byli zaskoczeni tą niespodziewaną, niesprowokowaną niczym deklaracją” – relacjonuje w „Naszym Dzienniku” jedna z mam.

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 



Na dzisiejszą poranną lekturę proponujemy kilka tekstów, pobudzających do refleksji:

 

 

18 września

 

Czy szkoła może decydować, o tym, jak uczniowie (i ich rodziny) spędzają popołudnia i wieczory?

 

Albo inaczej: Czy uczeń ma prawo do czasu wolnego i do odpoczynku?

 

To post, który powstał w odpowiedzi na post Anny Damaschk, dyrektorki jednej z Budzących Się Szkół (Zespół Szkolno-Przedszkolny nr 4 w Tychach), która udostępniła pracę dziecka, które poinformowało nauczyciela, że nie odrobiło zadania domowego, bo było za dużo zadane.

 

Uważam, że to bardzo ważny temat!

 

19 września

 

 

 

Pod postem dotyczącym informacji ucznia do nauczyciela „Nie odrobiłam zadania domowego, bo było za dużo zadane” (udostępniła go Anna Damaschk, dyrektorka Budzącej Się Szkoły, ZSP nr 4 w Tychach) ukazało się bardzo dużo komentarzy (szczególnie na FB BSS). To jeden z nich.

 

Ten komentarz, podobnie jak wpis Anny Damaschk i mój dotyczy naszego podejścia do dzieci, które wiele osób traktuje jak konie wyścigowe. W Budzącej Się Szkole uważamy, że to nieetyczne podejście.

 

 

 

19 września 2022

 

 

O odejście od metod podawczych upominało się wielu reformatorów edukacji. I co? Dziś, podobnie jak sto lat temu, tzw. metody aktywizujące uważane są za innowacje, a większość dzieci w większości szkół wciąż uczy się siedząc w ławkach i słuchając nauczycieli.

 

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/marzena.zylinska



Dzisiaj rozpoczął się III Ogólnopolski Tydzień Szczęścia w Szkole, organizowany przez Happiness at School.  Pomysłodawczynią tego wydarzenia jest pani Anna Hildebrandt-Mrozek.

 

 

Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty informacji o tym wydarzeniu, zaczerpnięte ze strony  organizatora  –  Happiness at School – Szczęście w szkole”:

 

W imieniu swoim i partnerów wydarzenia, z radością zapraszam do aktywnego udziału w  III Ogólnopolskim Tygodniu Szczęścia w Szkole, który w tym roku obchodzimy w dniach 19-25 września 2022.

 

Prosimy o zapisy uczestnictwa – TUTAJ

 

W ten sposób mamy szansę stworzenia Ogólnopolskiej Mapy Szczęścia w Szkole.

 

 […]

 

Celem Ogólnopolskiego Tygodnia Szczęścia w Szkole jest zwrócenie uwagi na szczęście i dobrostan oraz ich związki z efektami kształcenia. Pomysł wywodzi się z Międzynarodowego Tygodnia Szczęścia w Pracy, obchodzonego w tym samym czasie. Również w tym roku nasze aktywności zostały oficjalnie włączone w międzynarodowe obchody.

 

Badania pokazują, że ludzie doświadczający szczęścia w szkole i w pracy żyją zdrowiej, dłużej, lepiej. Poczucie szczęścia sprzyja odporności, kreatywności, zaangażowaniu, budowaniu relacji, przyjaźniom. To prawdziwa profilaktyka zdrowia psychicznego i fizycznego, szczególnie w tak trudnym, po-pandemicznym i wojennym czasie.

 

Dlatego hasło na ten rok brzmi: DBAJMY O DOBRE RELACJE.

 

Czytaj dalej »



W  dniach 16 – 18 września 2022 r.  w Centrum Konferencyjnym  „OKOPOWA” przy ul. Okopowej w Warszawie odbyła się XVII Konferencja Animatorów Pedagogiki Celestyna Freineta. Jako że w niej nie uczestniczyliśmy – dla udokumentowania tego faktu – zamieszczamy kilka podstawowych informacji o jej, zaczerpniętych z Fecebooka:

 

Foto:  www.facebook.com/joanna.hofman.

 

 

Foto: www.facebook.com/

 

 

Dzięki naszym dobrym kontaktom z prof. Romanem Leppertem  dowiedzieliśmy się, że nie tylko tam był, ale jeszcze poprowadził „tytułowy” panel na temat „Pytania są ważniejsze od odpowiedzi”:

 

 

Foto:  www.facebook.com/roman.leppert/

 

 

Foto:  www.facebook.com/roman.leppert/

 

Trwa panel moderowany przez prof. Romana Lepperta

 

 

Niestety – w Internecie brak relacji z przebiegu tego spotkania.

 

 



Foto:  www.facebook.com/photo/

 

Agnieszka Kuźba – nauczycielka w publicznym przedszkolu w  Piekoszowie.

 

 

Postanowiliśmy zamieścić jeden z komentarzy, jaki pojawił się po upublicznieniu posta Jarosława Pytlaka „Edukacja potrzebuje myślenia na chłodno”.  Jest to komentarz Agnieszki Kuźby:

 

 

Od kilku lat – kilku setkach płomiennych wpisów i marudzenia o przemyślanym początku edukacji z której to, co w wieku 12,13 lat się bierze – ujawnia swoje dramatyczne konsekwencje mam pewne głębokie przeświadczenie. Otóż wojna trwa. Niejedna. W tym wojna państwa z placówkami edukacyjnymi. Kto ma armię wygrywa – chociaż wydawałoby się, że intelekt to skuteczna broń na każda armię.

 

Tymczasem kolejna armia pacyfikuje z upodobaniem co się da. Żałośnie prostackie, pewny siebie, nieogolony gubernator miażdży butem osiągnięcia polskiej i światowej nauki a zastępy mądrych głów przy wtórze potakiwań niepewnych swego praktyków – głoszą cichutko co czynić należy i przy pomocy jakich środków.

 

No należy. Należało. Na przykład nie przyjmować do szkół wyższych dekowników i nie dawać im dyplomów.

 

Na przykład nie budować szkół ze stołówką w piwnicy i widokiem na parking. Na przykład nie korzystać z serii przeładowanych treścią – nie treścią ( bo płacą autorom od ilości znaków nie od istotnej dla kompetencji poznawczych faktów) podręczników.

 

To Ja tu tyle. Mój bulwers trwa. Wszyscy moszczą się wygodnie czekając na wynik kolejnej rundy.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com



 

Precyzyjnie mówiąc – nie miesiąc – jak to napisał kolega Pytlak, a cztery tygodnie minęły od poprzedniego posta, zamieszczonego przez niego na blogu „Co z tą edukacją”. Ta, nietypowa dla niego przerwa nie niepokoiła nas, gdyż nie trudno było domyślić się, co było tego powodem: klasyczne o tej porze problemy każdego dyrektora szkoły.

 

Ale późnym wieczorem w minioną sobotą (17 września 2022 r.) dał  on upust nagromadzonym przez ten czas przemyśleniom. Oto fragmenty tego tekstu, ale zachęcamy do zapoznania się z jego pełna wersją:

 

Edukacja potrzebuje myślenia na chłodno!

 

Ani się obejrzałem, jak upłynął miesiąc od ostatniego wpisu, nie licząc jednego przedruku z archiwalnych wykopalisk. To najdłuższa przerwa w historii publikacji na blogu „Wokół szkoły”. Szczęśliwie nikt nie zgłosił z tego powodu zażalenia, co zdaje się potwierdzać słuszność poglądu, że bez regularnej aktywności po prostu znika się z przestrzeni internetu. Cały czas bowiem o uwagę odbiorców walczy nieprzeliczone mrowie konkurencyjnych przekazów.

 

Tytułem wyjaśnienia: w ostatnich tygodniach pochłonęło mnie wprowadzanie STO na Bemowie w rytm codziennej pracy po wakacjach. W ramach nadzwyczajnej atrakcji ułożyłem, a właściwie wciąż jeszcze układam plan lekcji, co przy 28. oddziałach, od klas pierwszych SP do maturalnych, i blisko 90. nauczycielach jest zadaniem niebagatelnym. Nawet jeśli mam rzadkie dzisiaj szczęście dysponowania kompletem personelu, w ogromnej większości pracującego tylko w naszej placówce. Po prostu postulat dopasowania szkoły do potrzeb uczniów brzmi niezwykle pięknie w teorii, ale w praktyce oznacza istną ekwilibrystykę organizacyjną. Dość powiedzieć, że nie ma programu komputerowego zdolnego przyjąć wszystkie dane, które w naszej szkole muszą być wzięte pod uwagę przy układaniu planu. Robota „na piechotę”, gdy już zostaje ukończona, daje niesamowitą satysfakcję, ale wymaga ogromnego nakładu czasu. Kosztem choćby przyjemności pisania artykułów. Teraz jesteśmy na finiszu – my, bo wspomaga mnie Najlepsza z Żon – nawet jeśli porządkowanie zajęć dodatkowych, terapeutycznych czy fakultetów WF potrwa jeszcze przynajmniej tydzień – młódź radośnie bowiem korzysta z możliwości wyboru oraz zmieniania decyzji. Złapałem jednak chwilę oddechu. […]

 

Mimo wszystko, korzystając z chwili oddechu, postanowiłem wrócić do pisania. Co więcej, zalęgła się we mnie idea warta poświęcenia czasu i uwagi, oraz podzielenia się nią z Czytelnikami. Zanim jednak zdradzę o co chodzi, napiszę trochę o jej genezie. A powstała ona z inspiracji pewnym postem na fejsbuku, sensacyjnym i emocjonalnym, jak zresztą miliony jemu podobnych w tym medium.

 

*           *         *

 

Oto zdjęcie, jakie na swoim profilu FB zamieścił Marcin Zaród, Nauczyciel Roku 2013. Jakkolwiek nie spotkaliśmy się dotąd na żywo, jego publikacje fachowe oraz osobiste wieści z Tarnowa czytam zawsze z wielkim zainteresowaniem.

 

 

Fotografii towarzyszył emocjonalny wpis, który przytaczam tutaj w całości:

 

Czytaj dalej »



 Foto: www.facebook.com

 

Zajęcia w szkole COGITO w Poznaniu, działającej wg koncepcji Célestina Freineta.

 

 

Dzisiejszy felieton będzie rozwinięciem myśli, która stała się źródłem mojego pytania, jakie w środę skierowałem do uczestniczek spotkania w „Akademickim Zaciszu” – do nauczycielek praktykujących w swoich szkołach metodę nauczania wypracowaną przed prawie stu laty  przez twórcę „francuskiej szkoły nowoczesnej” (école moderne française) –  Celestyna Freineta

 

Oto to pytanie:

 

Ile – Waszym daniem – musi jeszcze upłynąć wody w Wiśle, zanim na nauczycielki/nauczycieli pracujących metodą Freineta inni przestaną patrzeć jak na „oświatowych Amiszów”?

 

Choć prowadzący to spotkanie prof., Leppert odczytał pytanie, to – musze ze smutkiem stwierdzić – zmienił jego sens, dodając od siebie: „Czujecie się takimi Amiszkami? Macie takie poczucie, że jesteście jakąś – w cudzysłowie – sektą”?     I to sprawiło, że koleżanki „frenetówki” odpowiadały na pytanie profesora, a nie na moje…

 

Natomiast swoją opinię w kwestii, której tak naprawdę dotyczyło moje pytanie wyraził obserwujący to spotkania na fanpage „Akademickiego Zacisza” – kol. Wiesław Mariański , który napisał w komentarzu: „180 lat”.

 

 

 Odpowiedź ta padła już pod pierwszą, z pośpiechu błędnie sformułowaną, wersją mojego pytania.

 

Tylko on jeden prawidłowo odczytał sens mojego – przyznam – prowokacyjnego pytania. A szkoda, bo miałem nadzieje, że koleżanki podejmą ten wątek, którego początkiem – zakładałem –  ono będzie. Natomiast nie zaskoczyła mnie taka właśnie odpowiedź Wiesława Mariańskiego, bo to co on na ten temat myśli wiedziałem już od listopada 2019 roku, kiedy zamieściłem na OE jego tekst – w materiale, zatytułowanym „Wiesław Mariański pyta, czy prędzej zmienimy energetykę, czy edukację”. To tam, już w pierwszym zdaniu napisał: „Proces zmian w energetyce jest bardziej zaawansowany, jest na wyższym poziomie, niż w oświacie powszechnej.” A dalej można tam przeczytać takie słowa: „Dominuje spontaniczność dobrych ludzi i dobrych serc. […] Kiedy zobaczymy pozytywne efekty trwających już zmian, dokonywanych od wielu lat przez wspaniałych entuzjastów? […] Po pierwsze, gdy zmiany w edukacji staną się zwyczajnym tematem rozmów zwyczajnych ludzi, jak zamiany klimatyczne czy smog. Po drugie, gdy edukacja licealna przestanie być czteroletnim kursem przygotowawczym do matury. Po trzecie, gdy absolwenci zmienionych szkół pojawią się w sferze publicznej i będą w niej mocno widoczni.”

 

Szkoda, że nie udała się moja prowokacja rozmówczyń środowego spotkania w „Akademickim Zaciszu” i nie doszło do podzielenia się z oglądającą to spotkanie „publicznością” ich przemyśleniami na temat szans przekonania większości nauczycielek/nauczycieli, ale także rodziców aktualnych i przyszłych uczniów, do odchodzenia od modelu postpruskiej szkoły w –  praktykowanej przez nie – formule modelu frenetowskiego.

 

Jednak tak naprawdę pisząc o postrzeganiu ich – nauczycielek szkół „frenetowskich” –  jak „oświatowych Amiszów”, miałem na myśli postrzeganie przez „masy nauczycielskie” każdej „odmienności” od dominującego modelu szkoły centralnie planowanej, służącej uzyskiwaniu abstrakcyjnych celów, mierzonych co do stopnia ich osiągnięcia procentami wyników na egzaminach po każdym etapie edukacji. O to samo zapytałbym na spotkaniu tych którzy pracują metodą planu daltońskiego, albo tych, kontynuujących idee Marii Montessori, nie zapominając o (prywatnych) szkołach waldorfskich, czy jeszcze rzadziej występujących w Polsce szkołach wzorowanych na szkole w Sammerhill, stworzonej w 1921 roku przez Alexandra Neilla w Leiston lub niewiele odbiegających od tamtego modelu szkołach, wzorowanych na  szkole Rudolfa Steinera – powstałej w 1919 roku w Stuttgarcie.

 

Bo mam takie – powstałe podczas wieloletniej „obserwacji uczestniczącej” – przekonanie, że znakomitej większości pracującym w polskich szkołach, zwanych często  (nomen omen) masowymi , nauczycielkom i nauczycielom  odpowiada taki „kolejowo-tramwajowy” system szkolny, w którym ktoś inny ułożył tory, wyznaczył stacje i przystanki, napisał rozkład jazdy, a do nich należy tylko otwieranie i zamykanie drzwi, a głównie – ruszanie i zatrzymywanie się tam,  gdzie i kiedy wyznaczono… A cały margines dla ich spontaniczności, to oceniane – wszak najczęściej bardzo subiektywne – według sześciostopniowej, cyfrowej skali.

 

I to ich miałem na myśli, pisząc o postrzeganiu wszystkich eduzmieniaczy jak Amiszów, czyli takich – w zasadzie  – nieszkodliwych odmieńców, funkcjonujących w swoich enklawach…

 

I tylko nadal dręczy mnie to pytanie: Ile to musi jeszcze upłynąć wody w Wiśle (mam nadzieję, że nie wyschnie), aby owi rewolucjoniści stali się zaczynem zataczających coraz szersze kręgi zmian w polskim systemie szkolnym???  Kiedy będą oni mieli takką siłę infekowania innych, jak wirus COVID – w jego kolejnych mutacjach?

 

 

Włodzisław Kuzitowicz

 

 

 

 

 

 



Dzisiaj (17 września 2022 r.) prezentujemy fragmenty raportu z badania sondażowego, przeprowadzonego w 2019 roku, zatytułowanego „Pozytywny Internet i jego młodzi twórcy”, który powstał pod redakcją  prof. Jacka Pyżalskiego.

 

 

Celem tych badań było rozpoznanie doświadczeń i przekonań młodych twórców internetowych, ich  motywacji oraz praktyka  tej twórczości. W badaniu wzięło udział stu młodych internetowych twórców: 74 dziewczęta i 26 chłopców. Zdecydowana większość badanych internautów prowadziła blogi lub profile na portalach społecznościowych. Tylko jedna osoba prowadziła kanał muzyczny na YouTubie.  Badania realizowane były za pomocą wywiadów swobodnych –  z listą ogólnych dyspozycji.

 

Oto wybrane fragmenty tekstu tego opracowania – w tym screen spisu treści – oraz link do pliku z jego pełną wersją:

 

 

 

[…]

 

Dlaczego warto badać to, co badaliśmy? Jacek Pyżalski

 

Internetem w kontekście wykorzystania go przez młodych ludzi interesują się zarówno badacze, jak i opinia publiczna. Wiele na temat tego użytkowania jest dyskusji i sporów, w których trudno o jednoznaczne konkluzje dotyczące wpływu internetu na rozwój młodego pokolenia. Wyniki badań przedstawione w raporcie wskazują zresztą, że jednoznaczność w tym zakresie jest nie tylko niemożliwa, lecz także niewskazana. rozważaniom na ten temat towarzyszy często sporo emocji, a rzadziej pogłębiony racjonalny namysł wynikający z empirycznych przesłanek.

 

Jednocześnie wykorzystanie sieci, szczególnie dzięki upowszechnieniu internetu mobilnego wśród młodych ludzi, masowo rośnie. Przykładowo w stanach Zjednoczonych odsetek nastolatków, którzy korzystają z internetu „prawie bez przerwy”, w ciągu dwóch lat się podwoił (sięgając poziomu 65%). W Wielkiej Brytanii ponad 37% brytyjskich piętnastolatków to „ekstremalni aktywni internauci” definiowani przez Organizację Współpracy Gospodarczej i rozwoju (OecD) jako tacy, którzy używają internetu przez powyżej sześć godzin w typowy weekendowy dzień (Frith, 2017). W podobnych badaniach w Polsce (np. Nastolatki 3.0) 80% pytanych wskazuje, że z internetu korzysta wiele razy dziennie, cały czas (Tanaś i in., 2017). Podobne wyniki przynosi najnowsze badanie eU kids Online Polska 2018, które wskazuje, że ponad 82,5% młodych ludzi wielokrotnie w ciągu dnia korzysta ze smatrfona, by łączyć się z internetem (Pyżalski i in., 2019).

 

To jednak jedynie wskaźniki ilościowe dotyczące czasu korzystania z sieci. są one oczywiście istotne i jednoznacznie wysokie, nie pozwalają jednak na rozpoznanie pełnego obrazu. konieczna jest analiza jakości rzeczywistych działań podejmowanych w tym czasie. istotne jest zatem to, co się kryje pod wysokimi wskaźnikami ilościowymi, co i dlaczego młodzi ludzie robią online i jak wygląda zróżnicowanie charakteru podejmowanych działań w całej populacji? To ważne pytanie, gdyż właśnie jakość aktywności online jest szczególnie istotna, kiedy mówimy o wartości korzystania z internetu dla indywidualnego rozwoju, a także jego szerszej wartości społecznej. Takie pogłębione diagnozy dostarczają ważnych przesłanek dla konkretnych rozwiązań pedagogicznych, przede wszystkim z zakresu edukacji medialnej.

 

 

Niestety nasza wiedza dotycząca jakościowego aspektu działań młodych ludzi w internecie nie jest wystarczająca. Wiemy co prawda z badań ilościowych, jakie aktywności online są podejmowane, także w kontekście podstawowych zmiennych społeczno-demograficznych. Znacząco mniejsza jest już nasza wiedza o ich kontekstowym, głębszym wymiarze. Więcej tu zatem perspektywy z oddalenia, a mało takiej, gdzie udajemy się w głąb, poznając perspektywę samych zaangażowanych młodych ludzi. Przeprowadzone przez nas badania mają częściowo przynajmniej wypełniać te niedostatki, choćby dzięki zastosowaniu rzadziej wykorzystywanej w badaniach funkcjonowania młodych ludzi online metodologii – badań jakościowych, w tym przypadku w postaci wywiadów narracyjnych.

 

Interesującą nas grupą byli szczególnie aktywni internauci: blogerzy, youtuberzy, administratorzy społeczności online, którzy zarówno przygotowują sporo internetowych treści, jak i wykorzystują internet do komunikacji z odbiorcami swoich działań. Będziemy nazywać ich zbiorczo młodymi twórcami internetowymi. Wszystkie działania, podejmowane online przez przedstawicieli tej grupy, są czaso- i pracochłonne. interesowała nas więc grupa internautów, którą można potraktować jako elitarną, głównie ze względu na charakter ich działań podejmowanych w internecie. Jej przedstawiciele znajdują się z pewnością w mniejszości populacji młodych internautów. Potencjał internetu nie jest bowiem powszechnie wykorzystywany przez wielu młodych ludzi, na co wskazują wyniki szeregu badań ilościowych, prowadzonych na reprezentatywnych próbach (por. Pyżalski i in., 2019). Nasza grupa badanych potencjał ten wykorzystuje w sposób szczególny – można uznać, że za pośrednictwem i dzięki sieci potrafią uzyskać bardzo wiele.

 

W naszym obszarze zainteresowania umieściliśmy aktywności badanych podejmowane online. Jednocześnie najbardziej zależało nam na znalezieniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego podejmują oni takie, a nie inne działania. Badaliśmy więc jakość użytkowania internetu wraz z jej szerszym kontekstem związanym z motywacją do takich działań, tego jak sami internauci je oceniają i interpretują, a także szerokiego kontekstu relacji społecznych, które się w przypadku takich działań tworzą lub ulegają modyfikacji. Ważny był dla nas także aspekt korzyści związanych z uczeniem się i samowychowaniem – kategoriami pedagogicznymi, nabierającymi nieco innego wymiaru ze względu na specyfikę nowych mediów. Podjęliśmy także temat problemów i niebezpieczeństw, jakie mogą być związane z taką aktywnością respondentów.

 

Obraz wykorzystania mediów przez młodych ludzi nie jest statyczny i szybko się dezaktualizuje, co dotyczy szczególnie powszechności wykorzystania poszczególnych narzędzi internetowych.

 

Ta dynamika obejmuje przykładowo korzystanie z platform społecznościowych, które choć ciągle dotyczy stanowczej większości nastolatków, wciąż ulega przemianom (Frith, 2017). Najnowsze badania amerykańskie pokazują, że młodzi ludzie nie skupiają się obecnie wokół jednej platformy mediów społecznościowych, jak to było jeszcze dwa lata temu. Obecnie tylko 1 na 10 nastolatków wskazuje Facebook jako główne medium społecznościowe, z którego korzysta (Pew research center, 2018). Wzory korzystania zmieniają się także wraz z nowymi możliwościami technologicznymi, np. nadawaniem transmisji na żywo (live streaming).

 

W ciągu ostatnich 15 lat podejmowano – na całym świecie, z perspektywy różnych dyscyplin naukowych – liczne badania dotyczące funkcjonowania młodych ludzi online. szczególnie ostatnia dekada charakteryzuje się znaczną intensywnością badawczą i publikacyjną (Pyżalski, 2012; Pyżalski i in., 2019; Valkenburg, Peter, 2011). W dotychczas przeprowadzonych badaniach można zauważyć kilka problemów, z których dwa omówimy bardziej szczegółowo.

 

Najważniejsza tendencja z punktu widzenia naszego projektu badawczego polega na tym, że większość dostępnych raportów koncentruje się na ryzykownej (ciemnej) stronie używania internetu przez młode pokolenie i takimi jej przejawami jak cyberprzemoc, uwodzenie online i wykorzystywanie seksualne małoletnich, dostęp do niewłaściwych treści, fałszywe informacje (fake news) czy w różny sposób definiowane uzależnienie od nowych mediów (np. Diomidious i in., 2016; Frith, 2017; Li, Wright, 2014).

 

Przeciwny kraniec funkcjonowania młodych ludzi w środowisku online, czyli działania o charakterze pozytywnym, jest dużo słabiej rozpoznany empirycznie (Diomidous i in., 2016; Pyżalski, 2017). W przypadku aktywności konstruktywnych, także na poziomie teoretycznym, mamy dotychczas uboższy zakres pojęciowy oraz istotnie mniej typologii porządkujących różne typy takiego działania (Pyżalski, 2017)

 

Oczywiście nie możemy mówić tu o całkowitym braku zainteresowania jasną stroną wykorzystania internetu przez młodych ludzi – pojawia się ona przecież nawet w dużych porównawczych projektach badawczych. są to zwykle populacyjne badania o charakterze ilościowym. Wystarczy choćby wspomnieć tu o szansach (opportunities) rozpoznawanych w badaniach eU kids Online (Pyżalski i in., 2019). Badania te jednak, wraz z rozpoznaniem zagrożeń, pozwalają jedynie szeroko – ale niestety także dość ogólnikowo – wskazać pozytywne wykorzystanie internetu i jego uwarunkowania. Zresztą, jak już wspomniano wcześniej, ilościowe podejście (najczęściej duże badania kwestionariuszowe) dominuje w badaniach większości zjawisk związanych z funkcjonowaniem młodych ludzi online. Zatem wciąż mało znamy kontekstowe aspekty pozytywnego zaangażowania młodych ludzi w świat internetu – nie wiemy, dlaczego młodzi, aktywni, pozytywni internauci takimi się stali, co dają im działania, które podejmują, czy czegoś się uczą, realizując je, jakie napotykają trudności itd.

 

Czytaj dalej »



Foto: https://pl.freepik.com/

 

 

„Portal Samorządowy” zamieścił dzisiaj (16 września 2022 r.) tekst Bogdana Bugdalskiego, zatytułowany Wywiadówki do lamusa. Godziny czarnkowe zmieniają relacje w szkole. Oto jego wybrane fragmenty i link do pełnej wersji:

 

[…]

 

Nie milkną kontrowersje wokół godziny dostępności( nazwanej już potoczne „godzina czarnkową”), a zwłaszcza przypadków, kiedy regulacje dotyczące ich przeznaczenia są naruszane. A jednak szkolna praktyka dostosowuje się do nowych przepisów.

 

Przypomnijmy: art. 42 ust. 2f Karty nauczyciela wyraźnie wskazuje, że „nauczyciel jest obowiązany do dostępności w szkole w wymiarze 1 godziny tygodniowo, a w przypadku nauczyciela zatrudnionego w wymiarze niższym niż 1/2 obowiązkowego wymiaru zajęć – w wymiarze 1 godziny w ciągu 2 tygodni, w trakcie której, odpowiednio do potrzeb, prowadzi konsultacje dla uczniów, wychowanków lub ich rodziców”  […]

 

Przepisy jednak nie mówią o tym, jak te godziny mają być zorganizowane. Dlatego w tej kwestii panuje dowolność – szkoły przyjmują różne rozwiązania.[…] – W naszej szkole godzina dostępności jest rekomendowana jako godzina po odbyciu zajęć edukacyjnych, czyli najchętniej po godzinie 15.00. Jedna godzina w miesiącu ma być przeznaczona dla rodziców, a trzy na konsultacje z uczniami. Nauczyciele mają sobie sami wyznaczyć dzień i godzinę dyżuru – mówi jedna z nauczycielek.

 

 I wyznaczają je – w zależności od planu zajęć w szkole i – jak się okazuje – sytuacji rodzinnej. […]

 

Podobnie sprawa została rozwiązana w SP nr 11 w Puławach.

 

Zrobiliśmy to w najprostszy sposób, jaki jest możliwy – na stronie szkoły umieściłem tabelkę, w której nauczyciele mogli się wpisywać. Jedynym ograniczeniem było to, żeby godziny dostępności zostały wyznaczone tak, żeby wszyscy uczniowie mogli z nich skorzystaćwyjaśnia Jacek Rudnik, zastępca dyrektora szkoły.

 

Przyznaje jednocześnie, że problemy rodziców z dostosowaniem się do tych godzin nie były tu najważniejszym kryterium.[…]

 

Piotr Kędroń, dyrektor SP nr 1 w Głuchołazach, podszedł do zadania jeszcze inaczej – podzielił godziny dostępności w ten sposób, że nauczyciele w jednym tygodniu są dostępni dla rodziców, a w kolejnym dla uczniów.

 

Czytaj dalej »



 

KONGRES KADRY KIEROWNICZEJ OŚWIATY: DYREKTORÓW SZKÓŁ, PRACOWNIKÓW ORGANÓW PROWADZĄCYCH I ORGANÓW NADZORU PEDAGOGICZNEGO – OSÓB ZAANGAŻOWANYCH W ZARZĄDZANIE OŚWIATĄ NA POZIOMIE PAŃSTWOWYM I LOKALNYM

 

Kongres Zarządzania Oświatą jest największym w Polsce spotkaniem kadry kierowniczej oświaty – tych, którzy, kierując szkołami, działając społecznie, organizując oświatę w samorządach, chcemy aktywnie wpływać na oświatę, być u źródła wydarzeń i zmian.

 

Już po raz trzeci wszyscy oni mogą spotkać się w Zakopanem – Hotel Kasprowy w całości będzie do dyspozycji.

 

Tradycyjnie organizatorzy przygotowali kilkadziesiąt spotkań z praktykami i ekspertami, zajmiemy się bieżącymi potrzebami kadry kierowniczej i jej szkół, placówek, procedurami pracy w sytuacji, wsparciem przeciążonych pracą i zagrożeniami nauczycieli. Nie zapomnimy o szerszym spojrzeniu na edukację, o przyszłości nieprzystających do sytuacji wymagań programowych.

 

 

Program XVI Kongresu Zarządzania Oświatą, OSKKO  –  TUTAJ

 

 

Zapisy na Kongres  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: https://www.oskko.edu.pl/kongres/